Blog > Komentarze do wpisu
Proste wyjaśnienie koszykarskiej niemocy

Z polską koszykówką nie jest dobrze. Reprezentacja skompromitowała się podczas EuroBasketu w Słowenii, kluby nic nie znaczą w Europie, a liga jest co najwyżej przeciętna. Zastanawiając się nad przyczynami takiego stanu rzeczy i słabej kondycji polskiego basketu można wskazywać na system szkolenia, brak transmisji telewizyjnych, czy słabą popularyzację koszykówki. Podstawowej przyczyny należy jednak szukać zupełnie gdzie indziej…

Na początku lat 90-tych minionego stulecia Polskę ogarnął boom na koszykówkę. Może nie było to zainteresowanie na miarę Citkomanii, czy Małoszomani, ale koszykówka była naprawdę popularna. TVP promowała NBA licznymi retransmisjami. Nic więc dziwnego, że w Warszawie w 1991 r. powstała amatorska liga nazwana WNBA, czyli Warszawski Nurt Basketu Amatorskiego. Powstała również Warszawska Liga Szkół Średnich, a takich przykładów z całą pewnością było w Polsce znacznie, znacznie więcej.

Poza tym pojawiły się liczne turnieje streetballa, a przy tej, jak również przy innych okazjach do Polski przyjeżdżały gwiazdy NBA – Acie Earl, Juwan Howard, czy Denis Rodman. Dodatkowo, Jurek Owsiak promował stawianie koszy. No właśnie, koszy było wtedy mnóstwo, ale niekoniecznie profesjonalnych. I to wcale nie było najważniejsze, bo było gdzie grać! Chałupniczych konstrukcji było od groma, a najprostszym sposobem było przymocowanie do dwóch drewnianych drągów tablicy składającej się z kilu desek stanowiących tablicę. Za obręcz robiła….. obręcz koła rowerowego! A teraz nie ma gdzie grać, bo albo kosze są stawiane na trawnikach, albo nie mają obręczy, albo są zastawione samochodami! To akurat przyczynek do głębszej refleksji na temat przyzwyczajeń do wygód polskiego społeczeństwa. Bieganie, czy rowery są coraz bardziej popularne, ale przybywa też liczba samochodów. W konsekwencji niektóre z koszy na blokowiskach są zastawiane samochodami.

Streetball_na_warszawskiej_Pradze

Na warszawskiej Pradze amatorska koszykówka przegrała z autami.

Niby drobiazg, ale to właśnie w takich warunkach, na podwórkach, kształtują się wielkie talenty. Warto przypomnieć, że właśnie na fali zainteresowania koszykówką, które niewątpliwie kreowała TVP, pojawiło się zainteresowanie nie tylko NBA, ale także rodzimymi rozgrywkami. To wtedy w połowie lat dziewięćdziesiątych pojawiły się transmisje telewizyjne, sponsorzy i przede wszystkim grupa utalentowanych polskich koszykarzy wzmocniona niezłymi obcokrajowcami. W 1997 r. reprezentacja koszykarzy osiągnęła największy sukces od 1991 r. zajmując 7. miejsce na EuroBaskecie w Hiszpanii. W tym samym roku Mazowszanka Pruszków dotarła do półfinału Pucharu Koracza, a Śląsk Wrocław do ćwierćfinału Pucharu Saporty, co powtórzy w kolejnym roku. Później jeszcze sukcesy osiągały kluby, a z reprezentacją było gorzej i gorzej. Nawet rozgrywany w Polsce, Eurobasket 2009 nie przyniósł pobudzenia tej dyscypliny sportu.

Oczywiście dla równowagi można podać przykład piłkarskich „Orlików” i zapytać o sukcesy polskiej kopanej, ale przecież w gruncie rzeczy nie chodzi o sport profesjonalny, tylko także o możliwość rekreacyjnego spędzenia czasu. Czy jednak interesuje to przeciętnego kierowcę?

poniedziałek, 16 grudnia 2013, martinez-4ever
Tagi: koszykówka

Polecane wpisy