Blog > Komentarze do wpisu
Superpuchar Polski 2014 dla Zawiszy Bydgoszcz!

W środę 9 lipca 2014 r. Zawisza Bydgoszcz pokonała na wyjeździe warszawską Legią 3:2 (1:1) i sięgnęła po Superpuchar Polski. Cieniem na spotkanie finałowe kładzie się wystawienie przez gospodarzy mocno eksperymentalnego składu.

Zgodnie z podejrzeniami właściciela Zawiszy – Radosława Osucha, Legia przystąpiła do meczu o Superpuchar w mocno osłabionym składzie. Wprawdzie trener gospodarzy Henning Berg twierdził, że rezerwy Legii grają w III lidze, ale skład Legii był mocno, mocno rezerwowy i filozoficzne słowa norweskiego szkoleniowca nie mogły tego zmienić. Fakty były takie, że w podstawowe jedenastce znalazło się aż sześciu debiutantów (Igor Lewczuk, Arkadiusz Piech, Mateusz Wieteska, Robert Bartczak, Adam Ryczkowski i Bartłomiej Kalinkowski), a na ławce usiadło kolejnych pięciu (Łukasz Budziłek, Mateusz Hołownia, Kamil Kurowski, Łukasz Moneta i Grzegorz Tomasiewicz)! Czy w tej sytuacji Legia mogła realnie myśleć o zwycięstwie? Oczywiście nie mogła. Analiza składów znalazła odzwierciedlenie po zakończeniu meczu, gdy wynik był korzystny dla gości.

Początkowe minuty spotkania szybko potwierdziły, że Legii, trudno będzie o zdobycie (prestiżowego?) trofeum. Trudno było odnieść wrażenie, że w Legii grało czterech doświadczonych piłkarzy (Bartosz Bereszyński, Jakub Kosecki, Ivica Vrdoljak, Marek Saganowski), wspieranych przez sprowadzonego latem Lewczuka. Młodzi przeszkadzali i bezładnie biegali po boisku. Konrad Jałocha była niepewny w bramce, a Arkadiusz Piech zupełnie nie rozumiał się z kolegami. Akcjom legionistów brakowało płynności i dokładności.

Wprawdzie w 6. minucie po faulu na Koseckim rzut wolny wykonywał Marek Saganowski, ale trafił w mur. Dobitka Piecha także trafiła w mur. Goście odpowiedzieli trzy minuty później także strzałem z rzutu wolnego, a piłka po uderzeniu Piotra Petasza i rykoszecie sprawiła Konradowi Jałosze duże trudności przy interwencji.

2014.07.09_Superpuchar_(011)

Marek Saganowski przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego w 6. minucie spotkania.

Później po podaniu Luisa Carlosa w dobrej sytuacji znalazł się Alvarinho, ale jego strzał zablokował Wieteska. W 23. minucie groźnie strzelał Mateusz Bartczak, ale piłka przeleciała obok słupka. W 26. minucie Carlos oddał mocny strzał z pola karnego, a Jałocha choć odbił piłkę, to napędził kibicom sporo stracha, bo odbił piłkę w przeciwnym kierunku niż się rzucił. Ostrzeżenia Luisa Carlosa nie poskutkowały, więc w kolejnej groźnej akcji, piłka po strzale Brazylijczyka znalazła drogę do bramki gospodarzy. Wszystko rozpoczęło się od wycofania piłki do tyłu przez Lewczuka. Bartczak nie pozbył się piłki, ale wdał się w bezsensowny drybling, po którym stracił piłkę. Następnie dwa szybki podania (w tym drugie Jakuba Wójcickiego) i Carlos znalazł się w sytuacji „oko w oko” z Jałochą. Brazylijczyk nie dał szans bramkarzowi Legii i Zawisza objęła prowadzenie 1:0. Błąd w tej akcji popełnił Bartczak, ale także Wieteska, który zamiast pilnować Carlosa pobiegł w kierunku Lewczuka.

2014.07.09_Superpuchar_(014)

Paweł Strąk po przypadkowym starciu z Jakubem Koseckim na chwilę stracił przytomność!

Kilkadziesiąt sekund później w doskonałej sytuacji znalazł się Jakub Wójcicki, ale w ostatniej chwili przeszkodził mu w oddaniu strzału jeden z gospodarzy. W 34. minucie po prostopadłym podaniu w groźnej sytuacji ponownie mógł znaleźć się Carlos, ale Jałocha odważnym wyjście w stylu Manuela Neunera zapobiegł dojściu do piłki przez brazylijskiego skrzydłowego.

2014.07.09_Superpuchar_(019)

Rzut rożny dla Zawiszy.

W 38. Minucie po dośrodkowaniu Kalinkowskiego niecelnie strzelił głową Lewczuk. Chwilę później dobrą sytuację wypracował sobie Ryczkowski, ale fatalnie spudłował. Legia dalej atakowała. W 43 minucie gospodarze przeprowadzili akcję, po której mogło paść wyrównanie. Kosecki podał do Piecha, ale jego próba strzału z pola karnego została zablokowana. Do piłko doszedł jednak Saganowski, ale jego uderzenia także zostało zablokowane. Gospodarze zostali przy piłce, ale strzał Vrdoljaka był nie celny.

Minutę później Vrdoljak poprawił się, ale nie dlatego, że celnie strzelił, a dlatego, że celnie podawał. Najpierw powalczył w polu karnym o piłkę z Joshuą Silvą, dobiegł do linii końcowej, ograł Silvę i podał wzdłuż bramki do debiutanta siedemnastoletniego Ryczkowskiego, któremu pozostało tylko przyłożyć nogę. Legia doprowadziła do wyrównania 1:1.

Druga połowa lepiej zaczęła się dla gospodarzy, których akcje wydawały się bardziej płynne niż w pierwszej połowie i przy odrobinie szczęścia mogli liczyć na gola. Tyle, że gospodarze nie stwarzali zagrożenia pod bramką Zawiszy. Tymczasem goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję w 54. minucie i od razu zdobyli bramkę! Alvarinho podał piłkę do Luisa Carlosa, który ograł przy linii bocznej Bartosza Bereszyńskiego jak dzieciaka i oddał, a właściwie idealnie wyłożył piłkę Alvarinho, który nie dał żadnych szans bramkarzowi gospodarzy. Zawisza objął prowadzenie 2:1. Inna sprawa, że w tym meczu Bereszyński grał na obcej mu lewej obronie i Carlos kręcił nim, jak chciał. Warto jeszcze zauważyć, co wykazały dopiero telewizyjne powtórki, że Carlos w chwili podania był na minimalnym spalonym.

2014.07.09_Superpuchar_(026)

Luis Carlos w meczu o Superpuchar był koszmarem Bartosza Bereszyńskiego.

A co do spalonego, to w 60. minucie kolejną groźną akcję przeprowadził Zawisza, ale na szczęście dla gospodarzy zepsuł ją Wagner, który w kluczowym momencie podał do znajdującego się właśnie na pozycji spalonej Bernardo Vasconcelosa. Minutę później gospodarze mogli i powinni wyrównać. Saganowski doskonale podał prostopadle do Koseckiego, który mimo asysty obrońcy – Silvy, przelobował debiutującego w bramce Zawiszy – Grzegorza Sandomierskiego, ale trafił w słupek. Nadbiegający André Micael dotknął piłkę ręką! Ale gwizdek sędziego Bartosza Frankowskiego milczał. Piłkę przejął Piech, ale zamiast podawać do lepiej ustawionych za wszelką cenę próbował oddać strzał stojąc tyłem do bramki i nic dobrego z tego nie mogło wyniknąć i nie wyniknęło.

W 66. minucie w pole karnym przewrócił się Ryczkowski a strzał w Sandomierskiego oddał Lewczuk. Sędzia odgwizdał spalonego. Telewizyjne powtórki wykazały, że Kamil Drygas kopnął Ryczkowskiego w polu karnym, czym uniemożliwił mu przeprowadzenie akcji. Sędziowie tego nie zauważyli, a sędzia Frankowski odgwizdał spalonego, na którym był Lewczuk. Spalony rzeczywiście był, ale wcześniej był faul na Ryczkowskim. Legioniści dopięli swego w 71. minucie. Po dośrodkowaniu Kalinkowskiego z rzutu rożnego wyrównującą bramkę strzałem głową zdobył Marek Saganowski. Legia – Zawisza 2:2.

Od tego momentu gospodarze, którzy już wcześniej przejęli inicjatywę, dominowali na boisku i wydawało się, że nie dość, że nie stracą bramki, to jeszcze w tym eksperymentalnym składzie mogą pokusić się o zwycięstwo! Niewiele brakowało, aby taki scenariusz się ziścił. W 84. minucie po doskonałym podaniu Kurowskiego w idealnej sytuacji na piątym metrze znalazł się Saganowski, ale nie trafił w bramkę! Jak popularny „Sagan” nie tylko nie strzelił bramki, ale jak nie trafił w ogóle w światło bramki, wie tylko on sam. Według innych źródeł to nie było podanie Kurowskiego, tylko nieudany strzał Łukasza Monety.

2014.07.09_Superpuchar_(008)

Marek Saganowski strzelił gola, ale powinien też strzelić drugiego i zwycięskiego gola!

Marek Saganowski mógł zostać bohaterem meczu, ale na sześć minut przed końcem zmarnował piłkę meczową. Co ciekawe, poprzednia edycja Superpucharu – w 2012 r. także została rozegrana na stadionie Legii i w tedy także jednym z negatywnych bohaterów był „Sagan”. Legia przegrała ze Śląskiem Wrocław 2:4 w karnych (w regulaminowym czasie 1:1), a napastnik gospodarzy w serii rzutów karnych zmarnował swoją „jedenastkę”, ale sędzia nakazał powtórkę i Saganowski ponownie jej nie wykorzystał!

Wróćmy jednak do 2014 r. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. I w pierwszej minucie doliczonego czasu gry Vahan Gevorgyan ograł Bartczaka i strzelił w kierunku bramki. Wprawdzie Jałocha był zasłonięty, ale przy swoim zasięgu ramion powinien złapać piłkę, a przynajmniej tak się wydawało. Piłka wtoczyła się do bramki i Zawisza był krok od sukcesu. Minutę później ręką w polu karnym Zawiszy zagrał Petasz, ale sędzia Frankowski podjął po raz kolejny niekorzystną dla gospodarzy decyzję.

2014.07.09_Superpuchar_(018)

Mateusz Bartczak chciałby jak najszybciej zapomnieć o meczu o Superpuchar, ponieważ zawinił przy dwóch bramkach.

Zawisza wygrał 3:2 i po raz pierwszy sięgnął po Superpuchar Polski, będąc w tym meczu drużyną lepszą i skuteczniejszą. Wprawdzie mocno osłabieni gospodarze mieli szanse na zwycięstwo w tym meczu, ale Saganowski nie wykorzystał doskonałej sytuacji. Piękny sen Zawiszy, a raczej Radosława Osucha trwa. Klub, pomimo konfliktu z kibicami, w ciągu dwóch miesięcy osiągnał historyczne sukcesy, czyli Puchar Polski i Superpuchar. W nagrodę po raz pierwszy wystąpił w europejskich pucharach, a dokładniej w eliminacjach Ligi Europy.

Legia zawiodła lekceważąc Superpuchar, Zawiszę i swoich kibiców. Wprawdzie Henning Berg przypomniał na konferencji, że sędzia mógł podyktować dla Legii trzy rzuty karne, ale prawda jest taka, że Berg jest winien samemu sobie. Skoro zdecydował się na eksperymenty, to nie powinien się dziwić, że wygrał Zawisza.

 

9 lipca 2014 r., godz. 19:00 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

Mecz o Superpuchar Polski 2014

Legia Warszawa 2-3 Zawisza Bydgoszcz

Bramki: Adam Ryczkowski (44 min.), Marek Saganowski (71 min.) – Luís Carlos (30 min.), Alvarinho (54 min.), Vahan Gevorgyan (90 min.).

Legia: 91. Konrad Jałocha – 27. Robert Bartczak, 4. Igor Lewczuk, 5. Mateusz Wieteska, 19. Bartosz Bereszyński (90 min., 39. Mateusz Hołownia) – 20. Jakub Kosecki, 21. Ivica Vrdoljak, 76. Bartłomiej Kalinkowski (73 min., 66. Kamil Kurowski), 9. Marek Saganowski, 45. Adam Ryczkowski (74 min., 73. Łukasz Moneta) – 11. Arkadiusz Piech.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Łukasz Budziłek, 82. Grzegorz Tomasiewicz.

Trener: Henning Berg (Norwegia).

Zawisza: 12. Grzegorz Sandomierski – 11. Sebastian Ziajka, 4. André Micael, 3. Joshua Silva, 2. Piotr Petasz – 22. Luís Carlos (78 min., 23. Jorge Kadú), 15. Paweł Strąk (46 min., 26. Korneliusz Sochań), 14. Kamil Drygas, 10. Jakub Wójcicki (72 min., 19. Vahan Gevorgyan), 8. Alvarinho (55 min., 28. Wágner) – 5. Bernardo Vasconcelos.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Andrzej Witan, 18. Damian Ciechanowski, 30. Maciej Kona.

Trener: Jorge Paixao (Portugalia).

żółte kartki: Vrdoljak, Piech – Petasz, Drygas, Bernardo Vasconcelos.

sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

widzów: 11.826 (według 90minut.pl), 12.000 (według legionisci.com).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legia.com, legionisci.com, legia.sport.pl, weszlo.com.

wtorek, 26 sierpnia 2014, martinez-4ever

Polecane wpisy