Blog > Komentarze do wpisu
Histeria po meczu Legia – Jagiellonia

W środę 20 maja 2015 r. w meczu 33. kolejki T-Mobile Ekstraklasy 2014/2015, Legia pokonała Jagiellonię 1:0 po bramce zdobytej przez Orlando Sa w ósmej minucie doliczonego czasu gry. Reakcja piłkarzy i sztabu szkoleniowego Jagiellonii, a także dziennikarzy, komentatorów i kibiców przypominała zbiorową histerię.

Faktem jest, że sędzia Paweł Gil z Lublina podjął dwie kontrowersyjne decyzje. Najpierw nie podyktował rzutu karnego, gdy Bartosz Bereszyński zahaczył (?) w polu karnym Przemysława Frankowskiego, a po chwili podyktował rzut karny dla Legii, gdy piłka po dośrodkowaniu Łukasza Brozia trafiła w rękę Giorgi Popchadze.

W pierwszej sytuacji nawet trudno powiedzieć, czy był kontakt nóg obu piłkarzy, a nawet jeśli był, to raczej minimalny. Jeśli chodzi o drugą sytuację to niewątpliwie piłka trafiła w rękę piłkarza Jagiellonii. Sędzia mógł podjąć decyzję o rzucie karnym i tak ocenił sytuację, że ją podjął. Tak długo jak długo nie będzie precyzyjnych przepisów odnośnie zagrania ręką w polu karnym, zwłaszcza w sytuacjach, gdy nie są to ewidentnie celowe zachowania, tak długo będą one budziły kontrowersje.

Ręka_G.Popchadze_w_meczu_Legia_-_Jagiellonia

Piłka po zagraniu Łukasza Brozia ewidentnie trafia w rękę Giorgi Popchadze.

Źródło: legionisci.com.

Niewątpliwie wpływ na ocenę sędziego miał fakt, że decyzje zostały podjęte w doliczonym czasie gry, a oba kluby liczyły się w walce o mistrzostwo Polski. Zresztą piłkarz gości Michał Pazdan podkreślał, że najbardziej szkoda, że decyzja była w ostatniej minucie. Żal i goryczy uniemożliwiły realną ocenę zdarzeń na boisku i sprawiły, że media w poszukiwaniu taniej sensacji manipulowały faktami i nakręcały kibiców na myślenie o skandalu. Pisanie przez Mateusza Borka o „piłkarskim Smoleńsku” było mocną przesadą.

Media rozdmuchały sprawę do niebotycznych rozmiarów, bo przez ostatnie lata, gdy Legia zdobywała sukcesy, trendy stały się poważanie sukcesów Legii i wskazywanie, że stoją za nimi błędy sędziów. Media krzykliwie i sensacyjnie epatowały tytułami o skandalu i kontrowersjach.

Przykładowo, Prezes PZPN Zbigniew Boniek wnioskował o natychmiastowe zawieszenie Pawła Gila i Piotra Sadczuka. Media podchwyciły tą informację i podawały jako tytuły w swoich publikacjach, a dopiero w tekście była bardzo ważna informacja. Boniek rzeczywiście wnioskował o zawieszenie sędziów, ale nie dlatego, że popełnili błędy, tylko dlatego, że chciał dać mi spokój na wyjaśnienie podjętych przez nich decyzji.

Poza tym, sędzia doliczył do regulaminowego czasu gry aż osiem minut i to stało się pożywką dla hejtów o sprzyjaniu Legii. Nie wszystkie media zechciały zauważyć, że doliczony czas gry wynikał przede wszystkim z faktu, że w drugiej połowie, około 79. minuty meczu kibice Legii odpalili race i zadymili boisko.

Wracając jeszcze do wydarzeń na boisku, to po ostatnim  gwizdku sędziego działo się jeszcze sporo. Piłkarze Jagiellonii pobiegli w kierunku sędziego Gila. Najbardziej awanturował się Bartłomiej Drągowski. 17-letni golkiper gości, gdyby nie interwencja piłkarzy Legii i sztabu szkoleniowego Jagiellonii, pewnie szukałby siłowych argumentów w „rozmowie z sędzią”. Co więcej, pokazywał kibicom środkowe palce, czym dopuścił się zniewagi niegodnej sportowca. Waldemar Gojtkowski, rzecznik Ekstraklasy SA powiedział: „Jeśli zajmie się tą sprawą [Komisja Ligi – przyp. autor bloga], werdykt powinna wydać w środę.” (cyt. za: eurosportonet.pl). Komisja zajęła się sprawą, ale odwlekała decyzję  obawiając się kolejnych chorych zarzutów o sprzyjanie Legii. W końcu po zakończeniu sezonu podjęła śmieszną decyzję o karze finansowej w wysokości 10 tys. zł, choć zgodnie z regulaminem mogła (a powinna?) zdyskwalifikować młodego bramkarza.

Zachowanie_B.Drągowskiego_wobec_kibiców_Legii

Bartłomiej Drągowski znieważa kibiców Legii.

Źródło: legionisci.com.

Igors Tarasovs kopnął w mikrofon Canal+, który trafił w rzeczniczkę Legii Izabelę Kuś. Miał też w stosunku do niej użyć wulgarnych słów, choć ostatecznie nie zostało to potwierdzone. Zachowanie łotewskiego obrońcy było niewłaściwe, ale niewłaściwie zachowywał się także pauzujący z powodu kontuzji Jakub Kosecki, który chciał wyciągnąć z szatni piłkarza „Jagi” mówiąc: „Dawać mi k…. tego z długimi włosami.” (cyt. za: eurosportonet.pl). Poirytowani piłkarze gości wyładowali swoją złość na drzwiach do szatni.

Swoje dołożył także trener gości, choć wydawało się, że ze sztabu Jagiellonii jest najbardziej rozsądny próbując odciągnąć po meczu swoich piłkarzy od sędziego, aby uniknąć kolejnych kar. Później na konferencji prasowej Probierz powiedział jednak: „Przyjadę do domu i sobie whisky Pier….., tylko mi tyle zostało.” (cyt. za: sport.pl). Później powiedział: „dalej zastanawiamy się, jaki to wszystko ma sens? Co jeszcze mogę zrobić, żeby wygrać?”. Trener wskazywał, że Jagiellonia jest drużyną, na niekorzyść której najczęściej mylą się sędziowie. Probierz, podobnie jak część dziennikarzy sugerował, choć niezbyt wyraźnie, że jest jakaś zmowa przeciwko Jagiellonii.

Poza tym, zarzucił Henningowi Bergowi, że naruszył zasady etyki trenerskiej, bo ośmielił się powiedzieć, że Legia w tym meczu była lepsza i powinna wygrać 4:1, a decyzje sędziego były słuszne, choć sytuacje trudne do oceny. Probierz zasugerował, że przeciwko Legii karnych się nie gwiżdże – „Ciekawe, jak on by się zachował gdyby dostał tego karnego? Ale wiadomo, że on się w takiej sytuacji nie znajdzie.” (cyt. za: sport.pl). Berg miał rację w swojej wypowiedzi, bo Legia rzeczywiście była lepsza w tym meczu, choć to oczywiście nie jest uzasadnieniem do podyktowania wątpliwego rzutu karnego w doliczonym czasie gry. Legia częściej była w posiadaniu piłki (59% - 41%), oddała więcej strzałów (14:13), więcej celnych strzałów (10:4) i częściej wykonywała rzutu rożne (13:2; statystyki za: legionisci.com). Jagiellonia miała swoją szansę, gdy w 55. minucie Rafał Grzyb mając przed sobą pustą bramkę trafił w słupek. O tym jednak nikt już nie pamiętał, bo „sędzia wypaczył wynik meczu”…

Najbardziej niepohamowany w słowach był jednak Sebastian Madera. W pomeczowej wypowiedzi dla Canal+ powiedział: „Nie może być, że w Poznaniu, k…., tracimy bramkę ze spalonego i ustawiają [sędziowie – red.] nam mecz. Tutaj przyjeżdżamy i gwiżdżą przeciwko nam. Już któryś mecz z rzędu, to nie jest pierwszy raz. Pracujemy na boisku, jeździmy te kilometry, żeby wygrywać mecze, k…., a oni cały czas zasrani na tym boisku ci sędziowie. Nie może tak być k….” (cyt. za: bialystok.sport.pl). Bartłomiej Dąbrowski był niewiele lepszy mówiąc: „sędzia po raz któryś ustawia nam wynik” (cyt. za: przegladsportowy.pl).

Odkładając kontrowersje na bok należy zastanowić się, jak uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości.

„Przegląd Sportowy” wykazał nieprofesjonalne podejście PZPN do tak ważnego meczu, istotnego w kontekście walki o mistrzostwo Polski: „(…) asystentem liniowym był arbiter, który w ubiegłym miesiącu nie zaliczył testów wytrzymałościowych (…) W kwietniu na testach w Spale sędziowie zaliczali bieg interwałowy na dziesięć okrążeń. Sadczuk bardzo się starał, ale nie dał rady, zszedł w połowie dystansu (…) w roli sędziego technicznego akurat teraz wystąpiła Monika Mularczyk. Starcie na ligowym szczycie to nie jest dobra okazja na takie eksperymenty (…) PZPN musi robić wszystko, by popełnianie błędów było maksymalnie utrudnione.” (cyt. za: przegladsportowy.pl).

Media (choć nie wszystkie) zatraciły w tej sprawie obiektywizm i wpisały się w ogólną niechęć do Legii i sugerowanie, że sędziowie gwiżdżą „pod Legię”, pozwalając de facto na takie wypowiedzi ze strony piłkarzy i działaczy innych klubów. Błędy błędami. Będą się zdarzać. Gorsze jednak, że PZPN sam sobie utrudnia sprawę podejmując decyzje, które skutkują kontrowersjami i poczuciem pokrzywdzenia przez niektóre kluby.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, eurosport.onet.pl, bialystok.sport.pl, legia.sport.pl, sport.pl, przegladsportowy.pl, weszlo.com,  legionisci.com, jegiellonia.pl, sportowe fakty.pl.

wtorek, 29 grudnia 2015, martinez-4ever

Polecane wpisy