Blog > Komentarze do wpisu
„Eksperci” część 4 – „Przegląd Sportowy” liczył na komplet

29 lipca 2012 r. w towarzyskim meczu piłkarskim L:egia Warszawa przegrała z Borussią Dortmund 0:1 (0:1) po golu strzelonym przez Roberta Lewandowskiego już w drugiej minucie spotkania. Prawie półtora miesiąca wcześniej „Przegląd Sportowy” informował, że odbędzie się taki mecz. Red. Adam Dawidziuk przypominał, że rok wcześniej na podobnym sparingu, gdy Lech Poznań zremisował bezbramkowo z BVB, na stadionie w Poznaniu zjawiło się ponad 40 tysięcy widzów. Dlatego redaktor prognozował: Przy Łazienkowskiej też pewnie będzie komplet, bo do stolicy przyjedzie najlepszy niemiecki zespół z trzema Polakami w składzie, Jakubem Błaszczykowskim, Łukaszem Piszczkiem i Robertem Lewandowskim.. Tymczasem obiekt przy Łazienkowskiej zapełnił się w jednej trzeciej.

A.Dawidziuk_o_frekwencji_na_meczu_Legia_-_Borussia

Red. A. Dawidziuk.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Niepełnego stadionu można było spodziewać się z kilku powodów. Po pierwsze, mecz odbywał się w okresie wakacyjnym, a takowy nigdy nie służy wysokiej frekwencji. Po drugie, to był tylko mecz sparingowy i nie zawsze udaje się zapełnić pełen stadion. Po trzecie, czego w chwili publikacji artykułu przez „PS” nie było wiadomo, ceny biletów były stosunkowo wysokie. Po czwarte, jak to zwykle w Warszawie, mecz piłkarski musi rywalizować z licznymi atrakcjami i imprezami, aby przyciągnąć kibiców. Po piąte, niecały miesiąc wcześniej zakończyło się UEFA Euro 2012. Cześć kibiców oglądała mecze tylko w TV, ale część na pewno oglądała je na stadionach, zwłaszcza, że Stadion Narodowy w Warszawie był jedną z aren turnieju. Rozegrano na nim pięć meczów. Niezależnie jednak od tego część fanów chciała odpocząć od piłki. Po szóste, liczba meczów, które Legia rozgrywa w okresie wakacyjnym jest na tyle duża, że odbija się na frekwencji, więc w naturalny sposób obniża frekwencję na meczu towarzyskim. Po siódme, Legia w fatalnym stylu przegrała (oddała) mistrzostwo Polski w 2012 r. i pewnie jakaś grupa kibiców „obraziła” się na klub.

Rywal niewątpliwie była atrakcyjny – mistrz Niemiec z trzema reprezentantami Polski w składzie i pewnie w innym terminie przyciągnąłby więcej widzów, ale splot wymienionych okoliczności, utrudnił osiągnięcie przyzwoitej frekwencji, jak na taki mecz przystało. Może innym razem?

 

Źródło: A. Dawidziuk, Borussia w stolicy, „Przegląd Sportowy” z dnia 19 czerwca 2012 r., s. 15.

sobota, 20 sierpnia 2016, martinez-4ever

Polecane wpisy