Blog > Komentarze do wpisu
Prijović strzelił gola na wagę zwycięstwa z Lechem, ale powinien strzelić cztery

W meczu 31. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy sezonu 2015/2016 warszawska Legia pokonała w ligowym klasyku poznańskiego Lecha 1:0 (0:0). Zwycięską bramkę w 62. minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović, który w cały meczu zmarnował trzy doskonałe sytuacje. Spotkanie zostało rozegrane w piątek 15 kwietnia 2016 r.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania doszło do symbolicznej ceremonii uhonorowania Lucjana Brychczego, którego imieniem dzień wcześniej oficjalnie została nazwana Trybuna Południowa. „Kici” na  środek murawy został wyprowadzony przez kapitana gospodarzy – Jakuba Rzeźniczaka.

Agresywnie, nie przebierając w środkach, do przodu, najchętniej właśnie do Nikolicia. Tak Legia zaczęła mecz z Lechem. I to w zasadzie było do przewidzenia, bo odkąd na Łazienkowskiej pracuje Rosjanin, jego drużyna gra właśnie w takim stylu. Słowem, chce dominować. I z Lechem dominowała, ale tylko w pierwszych minutach.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Kilka minut po rozpoczęciu gry Ondrej Duda prostopadle zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michaiła Aleksandarowa, którego zdążył uprzedzić Jasmin Burić.” (cyt. za: legionisci.com). „(…) inicjatywę przejęli piłkarze Legii Warszawa, którzy po raz pierwszy zagrozili bramce Jasmina Buricia po świetnym dośrodkowaniu Aleksandrowa i uderzeniu piłki głową przez Nemanję Nikolicia.” (cyt. za: legia.com). „(…) w 14. minucie groźną akcję przeprowadziła Legia. Nemanja Nikolić zagrał w kierunku bramki gości, a Aleksandar Prijović przyjął piłkę i znalazł się przed Jasminem Buriciem, który zdołał obronić jego strzał.” (cyt. za: 90minut.pl). W tej sytuacji „lechici” zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową. Dwie minuty później „groźnie było jeszcze po centrze Dudy, ale ze strzałem aktywnego w ofensywie Hlouska dobrze poradzili sobie defensorzy gości.” (cyt. za: legia.com).

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(1)

Po kwadransie przewagi Legii gra wyrównała się i toczyła raczej w środku pola. A swoją drogą w przypadku Legii ustawionego dosyć eksperymentalnie. Z powodu kontuzji Tomasza Jodłowca na boisku znalazło się miejsce dla dwóch defensywnych graczy – Michała Pazdana i Ariela Borysiuka. Rozbijali ataki Lecha, ale w grze do przodu brakowało im kreatywności i wsparcia ze strony Ondreja Dudy.

W 21. minucie Marcin Kamiński naciskany przez Nikolicia podał do Paulusa Arajuuri’ego, który postanowił wycofać piłkę do Buricia. Zrobił to jednak za lekko i piłkę przejął Prijović, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bośniackim bramkarzem. „Prijo” stracił jednak głowę i strzelił za wcześnie – z osiemnastu metrów i tylko obok słupka! Jeśli miał obawy co do strzału to mógł podać do lepiej ustawionego Nikolicia. Sześć minut później przypomnieli o sobie goście. Po przerzucie Łukasza Trałki (według niektórych źródeł – Tomasza Kędziory), Karol Linetty zgrał piłkę głową (przerzucając nad Arturem Jędrzejczykiem) do Darko Jevticia, który z narożnika pola karnego oddał strzał w boczną siatkę.  W 36. minucie aktywny i bardzo widoczny Nickie Bille Nielsen, mimo obecności Borysiuka oddał mocny strzał z dwudziestu metrów, ale Arkadiusz Malarz odbił piłkę. Po upływie siedmiu minut Nikolić przerzucił piłkę nad obrońcą Lecha do Prijovicia, który po raz trzeci stanął oko w oko” z Buriciem i… ponownie nie wykorzystał doskonałej sytuacji! Tym razem uderzył piłkę z całych sił nad bramką gości. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi Legii, ale przewaga była widoczna przede wszystkim w pierwszym kwadrancie gry, a później obrona Lech popełniała katastrofalne błędy, za które nie była karcona tylko dzięki nieskuteczności Prijovicia. A warto dodać, że już w dwóch poprzednich meczach (z Lechią i Pogonią) „Prijo” nie wykorzystał dobrych sytuacji.

Drugą połowę lepiej zaczęli goście Linetty „tuż po przerwie wyprowadził kontrę, przebiegł z piłką kilkadziesiąt minut, podał w polu karnym do Macieja Gajosa, ale ten zmarnował wysiłek kolegi.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W 52. minucie Nielsen minął Adama Hlouska i oddał strzał z ostrego kąta pod poprzeczkę, ale Malarz odbił piłkę. „Swoją szansę mieli także legioniści – Borysiuk popisał się dobrym prostopadłym podaniem, a po dośrodkowaniu Aleksandrowa z lewej strony boiska bliscy dojścia do piłki byli ofensywni piłkarze Legii.” (cyt. za: legia.com). Gra, podobnie jak w pierwszej połowie, toczyła się teraz głównie w środku boiska, a Stanisław Czerczesow, trener gospodarzy, chcąc pobudzić swoich piłkarzy do lepszej gry przygotowywał zmianę. Boisko miał opuścić Prijović, ale w 62. minucie Kamiński podał w pobliżu środka boiska do Abdula Aziza Tetteha, który po zdecydowanym wślizgu Pazdana stracił piłkę. Obrońca Legii podał do Nikolicia, który z kolei oddał piłkę do Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z dwudziestu metrów tuż przy słupku i Legia objęła prowadzenie! Prijović strzelił gola w najtrudniejszej sytuacji w porównaniu z trzema z pierwszej połowy. W ten sposób „Prijo” pozostał na boisku zniechęcając swojego szkoleniowca do dokonania zmiany.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(7)

Radość gospodarzy po bramce Prijovicia. Przy ławce rezerwowych widać przygotowanego do zmiany Kaspara Hamalainena.

Zadowolona z prowadzenia Legia trochę cofnęła się, zacieśniła szyki obronne i liczyła na kontry. W 72. Minucie mogła się jednak przeliczyć. Nielsen prostym zwodem ograł Rzeźniczaka, jak dziciaka a piłka po jego strzale odbiła się tylko od słupka bramki strzeżonej przez Malarza! To powinien być remis! „Chwilę później po zamieszaniu w polu karnym Legii w dogodnej sytuacji znalazł się Paulus Arajuuri, ale obrońca gości z bliskiej odległości nie potrafił oddać celnego uderzenia.” (cyt. za: legia.com). Legioniści oddali inicjatywę Lechowi, który nie miał argumentów do tego, że zdominować rywala i poważnie zagrozić bramce Malarza. Tempo gry ponownie spadło.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(13)

Abdul Aziz Tetteh nie może zaliczyć występu przy Łazienkowskiej na „plus”.

Lech próbował atakować, a na to tylko czekali gospodarze. „Po długim podaniu Borysiuka Węgier zdołał urwać się obrońcom, ale tuż przed próbą oddania strzału dobrym wślizgiem powstrzymał go Paulus Arajuuri.” (cyt. za: legia.com). W 87. minucie Prijović zagrał długą piłkę do Nikolicia, który przebiegł prawie połowę boiska, ale nie wchodził w drybling z Kamińskim, aż wreszcie gdy zdecydował się na strzał zrobił to zbyt lekko i Burić złapał piłkę. „Kilka chwil później Michał Kucharczyk zacentrował w pole karne z lewej strony boiska, a strzał z woleja oddał Kasper Hämäläinen, jednak trafił wprost w bramkarza.” (cyt. za: 90minut.pl). W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Legia przeprowadziła kolejną kontrę. Nikolić podał obok Kamińskiego do Prijovicia, który mając przed sobą tylko Buricia… znowu trafił w bramkarza! Inna sprawa, że Burić wybiegł na jedenasty metr, skrócił kąt strzału i utrudnił Szwajcarowi możliwość oddania precyzyjnego strzału.

Legia wygrała z Lechem na własnym stadionie po raz pierwszy od 1 czerwca 2014 r., gdy wygrywając 2:0 potwierdziła mistrzowską formę. W kolejnych trzech meczach nie potrafiła wygrać. We wrześniu 2014 r. w dramatycznych okolicznościach zremisowała 2:2, a po meczu zapamiętano przede wszystkim centro-strzał Tomasza Brzyskiego. W maju 2015 r., tydzień po wywalczeniu Pucharu Polski, Legia raczej niespodziewanie przegrała 1:2, a w październiku 2015 r. przegrała 0:1, choć była zdecydowanie lepsza, a Lech bronił korzystnego wyniku. W czwartej próbie udało się wreszcie wygrać, ale prawda jest taka, że Legia nie zagrała wybitnego meczu. Miała przewagę, ale tylko fragmentami, bo jej gra w przekroju całego meczu była szarpana. Lech nie zagrał dobrego meczu, ale nie zagrał też fatalnego. Gospodarze dochodzili do sytuacji strzeleckich po indywidualnych błędach obrońców. Piłkarzom „Kolejorza” zabrakło chyba trochę odwagi, bo umiejętności niewątpliwie mają. Goście odgrażali się, że za nieco ponad dwa tygodnie zrewanżują się na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski. 

 

15 kwietnia 2016 r., godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXI kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 1-0 Lech Poznań

Bramka: Aleksandar Prijović (62 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek – 77. Michaił Aleksandrow (59 min., 6. Guilherme), 7. Ariel Borysiuk, 2. Michał Pazdan (71 min., 22. Kasper Hämäläinen), 99. Aleksandar Prijović, 8. Ondrej Duda (51 min., 18. Michał Kucharczyk) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 19. Bartosz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 15. Michał Kopczyński.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár – 14. Maciej Gajos (82 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 10. Darko Jevtić (73 min., 8. Szymon Pawłowski) – 19. Nicki Bille Nielsen (84 min., 24. Dawid Kownacki).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski, 3. Vladimir Volkov, 15. Dariusz Dudka, 21. Keeba Ceesay.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Kucharczyk, Borysiuk, Guilherme, Lewczuk, Jędrzejczyk - Trałka, Jóźwiak.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

temperatura: 11C.

widzów: 28 286.

 

Źródło: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, legia.com, eurosport.onet.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017, martinez-4ever

Polecane wpisy