Blog > Komentarze do wpisu
Niezasłużona krytyka Lewandowskiego podczas Euro 2016

Robert Lewandowski był niemiłosiernie krytykowany w trakcie trwania Euro 2016. Na krytykę nie zasłużył, a najdziwniejsze, że oprócz kibiców i dziennikarzy, krytykowali go także tzw. eksperci.

Ówczesnemu królowi strzelców Bundesligi zarzucano przede wszystkim, że nie strzelał bramek. Od Euro 2012 i przede wszystkim eliminacji do mundialu w Brazylii – ciągle to samo, czyli pretensje do „Lewego”, że strzelał mało goli. Inna sprawa, że tytułem króla strzelców eliminacji Euro 2016 rozbudził nadzieje i apetyty na kolejne strzeleckie popisy.

Od lat powtarzamy, że Lewandowski w klubie i Lewandowski w reprezentacji to dwaj inni piłkarze, ale sytuacja trochę się zmieniła, ponieważ w reprezentacji grają już lepsi i bardziej doświadczeni piłkarze niż w latach poprzednich, a sam Lewandowski stał się czołowym napastnikiem Europy. W reprezentacji oprócz tego, że może liczyć na doskonałe podania, stał się liderem, który wreszcie decyduje się na zagrania pełne pewności siebie, a chwilami nawet – bezczelności. Lewandowski, jak przystało na kapitana wziął na siebie ciężar gry, a chwilami przetrzymywanie piłki i jej rozgrywanie. To było doskonale widać w ostatnim eliminacyjnym meczu z Irlandią (2:1), ale także w trakcie trwania Euro 2016.

Radość_Lewandowskiego_po_golu_z_Portugalią

Radość Roberta Lewandowskiego po zdobyciu bramki w ćwierćfinale UEFA Euro 2016.

Źródło: sport.se.pl.

Lewandowski daje drużynie zdecydowanie więcej niż gdyby zachowywał się niczym lis pola karnego. Polska grała we francuskim turnieju raczej defensywnie, dlatego cofnięcie się Lewandowskiego i gra dalej od bramki rywala niż w przypadku meczów klubowych, było dla kadry pożyteczne. Dodatkowo, takie zachowanie polskiego napastnika i skupienie na siebie uwagi nawet kilku rywali spowodowało, że więcej swobody w grze mieli inni piłkarze, a zwłaszcza Arkadiusz Milik. Były piłkarz Górnika Zabrze marnował jednak doskonałe sytuacje strzeleckie i zachowywał się jak nieopierzony junior, a nie reprezentant Polski mający za sobą grę w Bundeslidze i Eredivisie. Milik strzelił gola z Irlandią Północną i został bohaterem, ale mógł dołożyć dwa kolejne. W meczu z Ukrainą w dwóch dobrych sytuacjach nie zdobył gola, w meczu z Niemcami w doskonałej sytuacji nie trafił głową w piłkę, a w meczu ze Szwajcarią nie trafił w pustą bramkę z szesnastu metrów. Część z tych sytuacji była następstwem gry Lewandowskiego, a już z całą pewnością sytuacja w meczu ze Szwajcarią. Milik miał sytuacje i pudłował, a Lewandowski nie miał sytuacji i był krytykowany! „Lewy” podkreślał w wywiadach, że trudno oczekiwać od niego bramek skoro nie ma sytuacji. Pierwszą idealną sytuację miał dopiero w trzecim meczu (z Ukrainą), ale gola nie strzelił. Jedyną bramkę zdobył natomiast w ćwierćfinale z Portugalią.

Oczekiwania wobec Lewandowskiego były ogromne i za nimi mógł skryć się Milik ze swoją fatalną skutecznością. Tak naprawdę na krytykę zasłużył bardziej Milik niż Lewandowski. Tłumaczenia, że Milik jest młody i ma przed sobą wielką karierę, zupełnie nie przyjmuję. Napastnik nie zawsze jest skuteczny i zdarzają mu się (nawet spektakularne) pudła, ale skuteczność Milika była zatrważająca. Chwilami można było odnieść wrażenie, że jego gra irytowała niektórych kolegów z boiska, a zwłaszcza Lewandowskiego. Milik może liczyć na parasol ochronny, bo przecież rozegrał najwięcej meczów w kadrze Adama Nawałki spośród innych powoływanych kadrowiczów, ale na konstruktywną krytykę zasłużył.

Tłumacząc jeszcze Lewandowskiego warto przypomnieć co „Przegląd Sportowy” pisał przed rozpoczęciem Euro 2016: „Polak w tym sezonie – wliczając gry dla Bayernu i reprezentacji – wystąpił w 59 meczach. W Bundeslidze nikt nie grał więcej (…). A wśród wszystkich piłkarzy z pola powołanych na EURO 2016 znajdziemy tylko dwóch, którzy mają bardziej okazały dorobek (…) zmęczenia się nie oszuka.”.

Epilog

W plebiscycie „France Football”, w którym przyznawana jest „Złota Piłka” (Ballon d'Or France Football), swoją drogą po raz pierwszy bez patronatu FIFA, Lewandowski zajął dopiero 16. miejsce, co skomentował na twitterze słowami: „le cabaret”. W obronie „France Football” stanął francuski dziennik „L’Equipe”, który wyjaśnił niska pozycję króla strzelców Bundesligi jednym trafieniem na Euro. A co do Arkadiusza Milka to niewykorzystywanie sytuacji bramkowym kontynuował w meczu eliminacyjnym z Kazachstanem, a następnie, pomimo dobrego początku, w Napoli. Jesienią 2016 r. doznał jednak kontuzji, która zahamowała jego rozwój piłkarski. Lewandowski zachwycał natomiast skutecznością w eliminacjach rosyjskiego mundialu, a koronę króla strzelców Bundesligi 2016/2017 przegrał w ostatniej kolejce. Krytyka spotykała go za mecze klubowe, a nie reprezentacyjne.

 

Źródła: własne, sport.se.pl. P. Langier, Lewy, piłkarz nie do zdarcia, „Przegląd Sportowy” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 10.

piątek, 18 sierpnia 2017, martinez-4ever

Polecane wpisy