Blog > Komentarze do wpisu
Lech zdominował Legię w Superpucharze Polski 2016

W czwartek 7 lipca 2016 r. Lech Poznań pokonał na wyjeździe Legię Warszawa 4:1 (1:1) i po raz szósty (drugi z rzędu) sięgnął po Superpuchar Polski.

Przed pierwszym gwizdkiem

Spotkanie odbyło się w dość nietypowych warunkach – w trakcie trwania UEFA Euro 2016. Tego samego dnia rozgrywano drugi półfinał (Francja – Niemcy 2:0), co wpłynęło na stosunkowo wczesna porę rozgrywania spotkania, jak na dzień powszedni w okresie urlopowo-wakacyjnym, jak również na nienajlepszą frekwencję. Dodatkowo, murawa pozostawiała wiele do życzenia.

Obie drużyny, głownie z powodu trwającego we Francji UEFA Euro 2016 przystąpiły do meczu osłabione, ale ubytki w Legii były poważniejsze. Już przed meczem było więc wiadomo, że Legię czeka naprawdę ciężkie zadanie. Wśród gospodarzy (w porównaniu z zeszłym sezonem) nie zagrało ośmiu piłkarzy (Pazdan, Jodłowiec, Duda, Nikolić, Jędrzejczyk, Borysiuk, Hamalainen i jedyny piłkarz sprowadzony latem 2016 r., czyli Thibault Moulin). Powrotu Jakuba Koseckiego z wypożyczenia do SV Sandhausen nie wliczamy. Dodatkowo, mecz Prijovicia był dopiero pierwszym po rekonwalescencji, co zresztą było widać na boisku, po którym „Prijo” poruszał się raczej jak słoń. W Lechu zabrakło sześciu piłkarzy (Linetty, Kadar, Jevtić, Arajuuri, Lovrencscis, Kaminski), ale trener Jan Urban mógł skorzystać z trzech sprowadzonych latem – Radosława Majewskiego, Macieja Makuszewskiego i Lasse Nielsena.

I połowa

Od pierwszego gwizdka sędziego Krzysztofa Jakubika obie drużyny zaprezentowały wakacyjną formę – nie forsowały tempa, a w rozegraniu zdecydowanie brakowało dokładności. W 14. minucie Aleksandar Prijović świetnie zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michała Kucharczyka, który uciekł Lasse Nielsenowi i zamiast kopnąć piłkę tylko trafił ją podeszwą, a przy ponownej próbie strzał z ostrego kąta zablokował bramkarz gości Jasmin Burić. Lech odpowiedział cztery minuty później. Adam Hlousek i Łukasz Broź nie odebrali piłki Robertowi Gumnemu, a Jakub Rzeźniczak i Rafał Makowski przyglądali się, jak młody defensor „Kolejorza” oddał potężny strzał zza pola karnego, ale Aleksander Malarz pewnie odbił piłkę.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(5)

Wydawało się, że Legia jest na dobrej drodze do objęcia prowadzenia, bo gra gospodarzy wyglądała lepiej. Tak się jednak nie stało. Już cztery minuty po strzale Gumnego Lech objął prowadzenie. Igor Lewczuk sfaulował Szymona Pawłowskiego na wysokości dziesiątego metra tuż przy linii bocznej pola karnego. Maciej Makuszewski wykonywał rzut wolny, Hlousek wyskoczył w powietrze, ale nie sięgnął piłki, a Malarz niespodziewanie przysiadł na kolana i w dziwny sposób wpuścił piłkę do bramki. 1:0 dla Lecha.

W 36. minucie błąd popełnił drugi z bramkarzy, czyli Burić. Michaił Aleksandrow dośrodkował z głębi pola (po podaniu od Kucharczyka, który rozpoczął kontrę gospodarzy), piłka skozłowała tuż przed linią pięciu metrów, a Guilherme uciekł Makuszewskiemu i strzałem głową z trudnej pozycji zmieścił piłkę między Buriciem a słupkiem. Legia doprowadziła do remisu 1:1.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(6)

Trzy minuty później po szybko rozegranym wznowieniu po wrzucie z autu Prijović podał wzdłuż linii pięciu metrów, a Kucharczyk nie trafił w piłkę mając przed sobą tylko Buricia.

II połowa

Po zmianie stron przewaga Poznaniaków była wyraźna. Już w 48. minucie po strzale Macieja Gajosa z rzutu wolnego (po faulu na Marcinie Robaku) z około dwudziestu pięciu metrów piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Malarza. To było poważne ostrzeżenie dla legionistów, którzy jak się później okazało, zupełnie je zlekceważyli.

W 60. minucie „z boiska za brutalny faul na Michale Masłowskim powinien wylecieć pomocnik Lecha Łukasz Trałka, który zaatakował wyprostowaną nogą kolano piłkarza Legii. Jednak sędzia dał mu tylko żółtą kartkę. Masłowski został zniesiony z murawy, po kilku minutach wrócił na boisko, ale nie był w stanie dalej grać i w jego miejsce wszedł Stojan Vranjes. Na tym nie koniec, bo Aleksandrow próbując dojść do piłki po podaniu Łukasza Brozia wyleciał poza boisko i uderzył głową w kamerę, prawdopodobnie tracąc na chwilę przytomność. Ostatecznie Bułgar był w stanie kontynuować spotkanie.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Faul Trałki na Masłowskim trener Urban nazwał po meczu „brzydkim”, zaś trener Hasi powiedział, że po zejściu z boiska Masłowskiego „organizacja gry nie była dobra” (oba cytaty za: legionisci.com).

W 65. minucie w miejsce Gajosa wszedł Radosław Majewski. W swoim debiucie i pierwszym kontakcie z piłką zaliczył asystę. Po jego dośrodkowaniu z prawie trzydziestu metrów piłki nie sięgnął Trałka (Broź w ogóle nie wyskoczył do piłki), a zasłonięty przez obrońców Malarz „zdołał tylko instynktownie odbić piłkę przed siebie” (cyt. za: legia.com). Prawie ją złapał prawą ręką, ale piłka leżała na ziemi. Robak w nią nie trafił, a Lasse Nielsen z kilku metrów skierował do bramki. Stojący na linii bramkowej. Hlousek nic nie mógł zrobić. Inna sprawa, że wcześniej nie popisał się przy kryciu strzelca bramki. 2:1 dla Lecha.

Akcje legionistów były niemrawe i brakowało sytuacji strzeleckich. Legia w drugiej połowie nie potrafiła poważnie zagrozić bramce Kolejorza (cyt. za: legia.com). Dopiero „w 85. minucie (…) Tomasz Brzyski podjął próbę z rzutu wolnego, jednak Burić nie miał problemów ze złapaniem piłki.” (cyt. za: 90minut.pl). Tak naprawdę w drugich czterdziestu pięciu minutach Legia nie stworzyła sobie poważnej sytuacji, aby strzelić drugiego gola.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(10)

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry losy meczu zostały rozstrzygnięte. Legioniści kompletnie się pogubili, a lekceważąca gra w defensywie na własnej połowie przyniosła katastrofalne skutki. Majewski przerzucił piłkę do Robaka w narożniku przed polem karnym nad Lewczukiem. Robak świetnie podał obok Rzeźniczaka, do Dariusza Formelli, który pewnym strzałem z dziesięciu metrów pokonał Malarza. Formella był pozostawiony bez krycia, bo Rzeźniczak zbiegł na asekurację do Lewczuka, a Brzyski nie zdążył wrócić na własne pole karne. Sytuację próbował ratować Gui, ale młody pomocnik Lecha miał dużo miejsca i czasu, aby pewnie przymierzyć do bramki Legii. 3:1 dla Lecha.

Dwie minuty później legioniści popełnili kolejny fatalny błąd. „Gui” niechlujnie podał do Bartosza Bereszyńskiego. Piłkę przejął Kamil Jóźwiak, a po chwili Majewski świetnie podał do Formelli, który uciekł Brzyskiemu i ponownie zbiegając z prawej strony boiska strzelił obok zrezygnowanego Malarza. Bramkarz Legii chyba mógł odbić piłkę, ale nawet się nie rzucił. 4:1 dla Lecha (!!!), który zasłużenie zdobył Superpuchar Polski 2016.

Podsumowanie

Jan Urban, trener zwycięzców, podkreślał, że nie wyciąga z tego meczu zbyt daleko idących wniosków, zaś opiekun legionistów, debiutujący w oficjalnym meczu – Albańczyk Besnik Hasi przyczyn porażki upatrywał w zbyt łatwym traceniu bramek. Zapowiedział, że nie będzie zmieniał bramkarza (Malarza) po jednym meczu. Przyznać trzeba, że Malarz zawalił przy pierwszej bramce, a przy czwartej i może drugiej powinien zachować się lepiej. Bramkarz legionistów napisał po meczu na Twitterze: „Nie czuję się jak ręcznik. Przed atakami życzliwych będę bronił się na boisku.” (cyt. za: „Fakt”).

Po wywalczeniu mistrzostwa i Pucharu Polski nie udało się sięgnąć gospodarzom po trzecie trofeum na stulecie powstania klubu. To mogła być druga w historii klubu potrójna korona. Pierwsza i jedyna została wywalczona w 1994 r. Tak się nie stało, bo „nie było widać żadnego pomysłu na grę, a – może poza Guilherme – wszyscy zdawali się być pod formą” (cyt. za: weszlo.com). Prawdą jednak jest, że Legia zagrała w mocno eksperymentalnym składzie, a osłabienia stawiały ją w trudnej sytuacji. Mecz potwierdził to, co dwa miesiące wcześniej wykazał w Gdańsku ówczesny trener Legii Stanisław Czerczesow – Legia nie ma szerokiej kadry” (cyt. za: sport.pl) i potrzebuje wzmocnień. Poza tym, warto zauważyć, że Legia przegrała swój czwarty z rzędu mecz o Superpuchar (2012, 2014, 2015 i 2016).

Lech zaprezentował się znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie, który ukończył na fatalnym siódmym miejscu w Ekstraklasie. Co ciekawe, tamten sezon Lech rozpoczął także od wywalczenia Superpucharu Polski po zwycięstwie nad Legią, tyle że 3:1 w Poznaniu. „Kolejorz” zaprezentował w Warszawie solidną grę i umiejętność korzystania ze stałych fragmentów gry. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się wszyscy trzej piłkarze sprowadzeni latem (Makuszewski, Majewski i Nielsen) i Formella wracający z wypożyczenia do Arki Gdynia. Ci czterej piłkarze zrobili różnicę. A co do Formelli to nie ma sensu dyskutować ile wniósł do gry „Kolejorza” on, a i ile do Legii wniósł wracający z wypożyczenia Kosecki. Szkoda słów…

Lech wygrał Superpuchar po raz drugi z rzędu, a po raz trzeci po zwycięstwie nad Legią (poprzednio w 1990 i 2015 r.). „Kolejorz” wyrównał najwyższe zwycięstwo nad Legią z 1949 r. i osiągnął najwyższe zwycięstwo w całej historii Superpucharu Polski.

Podsumowanie meczu według portalu weszlo.com znakomicie oddaje to, co działo się na stadionie przy Łazienkowskiej: „drużyny w słabych składach, w słabym terminie i na słabej murawie, rozegrały raczej słaby mecz (…) ale na szczęście „słaby” nie oznacza „nudny”.

 

7 lipca 2016, godz. 17:30 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Mecz o Superpuchar Polski 2016

Legia Warszawa 1-4 Lech Poznań

Bramki: Guilherme (36 min.) – Maciej Makuszewski (22 min.), Lasse Nielsen (65 min.), Dariusz Formella 2 (90+ 1 min., 90+3 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 28. Łukasz Broź (70 min., 19. Bartosz Bereszyński), 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek (77 min., 53. Sebastian Szymański) – 77. Michaił Aleksandrow (68 min., 17. Tomasz Brzyski), 6. Guilherme, 47. Rafał Makowski (89 min., 13. Jakub Kosecki), 16. Michał Masłowski (56 min., 23. Stojan Vranješ), 18. Michał Kucharczyk – 99. Aleksandar Prijović.

Trener: Besnik Hasi (Albania).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 3. Lasse Nielsen, 26. Maciej Wilusz, 2. Robert Gumny – 17. Maciej Makuszewski (75 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 14. Maciej Gajos (64 min., 86. Radosław Majewski), 8. Szymon Pawłowski (68 min., 20. Dariusz Formella) – 19. Nicki Bille Nielsen (46 min., 11. Marcin Robak).

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Guilherme, Broź, Makowski – Bille Nielsen, Trałka, Gajos.

sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

widzów: 14 310.

temperatura: 20C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, legia.com, legia.sport.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, weszlo.com. A. Dawidziuk, Mistrz po zimnym prysznicu, „Przegląd Sportowy” z dnia 9-10 lipca 2016 r., s. 12. DAW, Nie czuję się jak ręcznik! Pokażę na boisku, „Fakt” z dnia 12 lipca 2016 r.

środa, 25 października 2017, martinez-4ever

Polecane wpisy

Komentarze
2018/05/11 11:55:01
Ciekawe opcje z tym Lechem, Bjelica wyleciał...
--
Idealna pożyczka przez internet dla firm czy osób prywatnych ? Szukasz sprawdzonej oferty z niskim oprocentowaniem i możliwością kredytu online ? Pożyczki pozabankowe to najlepsze rozwiązanie !