Blog > Komentarze do wpisu
Gikiewicz szóstym polskim bramkarzem w Bundeslidze?

Po podpisaniu kontraktu przez Rafała Gikiewicza z SC Freiburg pojawiło się w mediach stwierdzenie, że jest on szóstym polskim bramkarzem w Bundeslidze. Częściowo jest to prawdą, ale nie do końca.

Gikiewicz podpisał kontrakt 5 sierpnia 2016 r. Przeniósł się z drugoligowego Eintrechtu Brunszwik za kwotę 1 miliona euro. W sumie, to nie powinno to dziwić. W Brunszwiku spędził dwa sezony w trakcie których wystąpił w 66 meczach 2. Bundesligi. Wpuścił tylko 75 goli (średnia 1,14 gola na mecz), a w 21 meczach (31,8%) zachował czyste konto. W wywiadzie opublikowanym 8 sierpnia 2016 r. przez weszlo.com bramkarz powiedział m.in. „ostatnio dowiedziałem się też, że jestem szóstym bramkarzem z Polski w Bundeslidze”. Będzie to prawdziwe stwierdzenie, jeśli doprecyzujemy, że Gikiewicz ma szansę zostać szóstym bramkarzem z Polski w Bundeslidze, tzn. szóstym, który rozegra w Bundeslidze co najmniej jeden mecz. W pierwszej lidze niemieckiej co najmniej jeden mecz rozegrało dotychczas pięciu polskich bramkarzy (Aleksander Famuła, Adam Matysek, Jakub Wierzchowski, Łukasz Załuska i Przemysław Tytoń).

16 sierpnia 2016 r. w „Przeglądzie Sportowym” opublikowany został wywiad z Gikiewiczem, w którym red. M. Trela zadał mu pytanie Jest pan dopiero szóstym bramkarzem z Polski, który podpisał kontrakt w 1. Bundeslidze. To duże wyróżnienie?”. Problem w tym, że kontrakty z klubami Bundesligi podpisało wcześniej nie pięciu, a siedmiu polskich bramkarz! Skąd ta różnica? Zapewne stąd, że Tomasz Kuszczak i Tomasz Bobel nie rozegrali w swoich klubach żadnego meczu.

Gikiewicz_kontrakt_z_Freiburgiem_2016

Rafał Gikiewicz po podpisaniu kontraktu z SC Freiburg.

Źródło: seginternational.com.

Pierwszym polskim bramkarzem w Bundeslidze był Aleksander Famuła. Wychowanek Sparty Lubliniec wystąpił w 60 ligowych meczach Górnika Zabrze w latach 1981-1982. „Swego czasu w latach 80. uchodzący za jednego z najbardziej utalentowanych polskich golkiperów. Zawodnik urodzony w Lublińcu do Bundesligi trafił w dość nietypowych okolicznościach. Kiedy jego Górnik Zabrze wracał z tournée po Ameryce Południowej, Famuła na lotnisku we Frankfurcie zdecydował się odłączyć od grupy i zostać w Niemczech.” (cyt. za: laczynaspilka.pl). W Niemczech najpierw występował w SG Heidelberg-Kirchheim, skąd po trzech sezonach przeniósł się do Karlsruher SC. Już w pierwszym sezonie świętował awans do Bundesligi, w której wystąpił w 112 meczach przez pięć sezonów (od 1987/1988 do jesieni 1991). W ostatnim sezonie KSC zajęło 8. miejsce – najwyższe, gdy w klubie był Famuła. Co ciekawe, jego następcą był… Oliver Kahn. Karierę zakończył w FC 08 Homburg.

Drugim Polakiem, który dostąpił meczu w Bundeslidze była Adam Matysek (34A). Po występach w Górniku Wałbrzych, Zagłębiu Wałbrzych i 4,5 sezonie w Śląsku Wrocław trafił do 2. Bundesligi, gdzie przez pięć sezonów konsekwentnie budował swoją markę. Przez trzy sezony występował w SC Fortunie Koeln, a przez dwa sezony w FC Gutersloh. Wystąpił w 118 meczach 2. Bundesligi, w których 138 razy wyjmował piłkę z siatki (średnia: 1,17 gola na mecz), a w 39 meczach był niepokonany (33%). Dobre występy nie mogły zostać niezauważone i za kwotę 1 miliona euro przeniósł się do Bayeru Leverkusen. W sezonie 1998/1999 był podstawowym bramkarzem i wystąpił we wszystkich meczach. W kolejnych sezonach było gorzej – 29 i 15 meczów. Po przygodzie z „Aptekarzami” wrócił do Polski, gdzie występował w Zagłębiu Lubin i RKS Radomsko. Łącznie wystąpił w 136 meczach Ekstraklasy. Jeśli chodzi o Bundesligę to wystąpił w 78 meczach, w których wpuścił 73 gole (średnia: 0.94 gola na mecz), a w 27 meczach zachował czyste konto (34,6%). Matysek w dwóch pierwszych sezonach wywalczył dwa wicemistrzostwa Niemiec, choć drugie z nich ma gorzki smak, bowiem Bayer przed ostatnią kolejką miał 3 punkty przewagi nad Bayernem Monachium. Niestety, „Aptekarze” niespodziewanie przegrali na wyjeździe z Unterhaching 0:2, a Bayern pokonał u siebie Werder Brema 3:1.

Kolejnym polskim bramkarzem w Bundeslidze był Jakub Wierzchowski. Po dwóch dobrych sezonach w Ruchu Chorzów bramkarz uchodzący za duży talent przeszedł za 500 tys. euro do mającego wielkie aspiracje Werderu Brema. Zderzenie z rzeczywistością było bolesne. W pierwszym sezonie Wierzchowski nie wystąpił w żadnym meczu, a w drugim w trzech spotkaniach, w których wpuścił pięć goli (średnia 1,67 gola na mecz), a w żadnym meczu nie zachował czystego konta. W obu sezonach Werder kończył rozgrywki na 6. miejscu. Po nieudanej przygodzie z niemiecką ligą, Wierzchowski wrócił do Polski, gdzie występował w Wiśle Płock, Zagłębiu Sosnowiec, Polonii Bytom i Górniku Łęczna. W Ekstraklasie zaliczył 114 meczów.

Na kolejnego polskiego bramkarza w Bundeslidze, a właściwie kolejnych dwóch bramkarzy trzeba było czekać aż dwanaście lat. W sezonie 2015/2016 barw VfB Stuttgart bronił Przemysław Tytoń (14A), który wystąpił w 30 meczach Bundesligi, ale niewiele pomógł, bowiem klub z miasta Mercedesa z hukiem spadł do 2. Bundesligi. Tytoń wpuścił aż 61 goli (średnia: 2,03 na mecz!) i tylko w czterech spotkaniach zachował czyste konto (13,3%). Czternastokrotny reprezentant Polki przeniósł się do Stuttgartu za 1 mln euro z PSV Eindhoven. Łącznie spędził w Eredivisie (w PSV i Rodzie Kerkrade) aż osiem sezonów. Wcześniej występował w Hermanie Zamość i Górniku Łęczna. Obecnie już drugi sezon przeżywa trudne chwile w Deportivo La Coruna.

W tym samym sezonie bramkarzem SV Dartmstadt 98 był Łukasz Załuska (1A). Po dziesięciu sezonach spędzonych w Scottish Premier League, w tym ośmiu w Celtiku Glasgow, spróbował szczęścia w Niemczech. Podobnie jak w Szkocji… siedział na ławce. Zadebiutował niejako na pożegnanie dopiero w ostatniej kolejce w przegranym 0:2 meczu z Borussią M’Gladbach. Po tej krótkiej przygodzie z Bundesligą wrócił do Polski, a dokładniej do Wisły Kraków. Obecnie występuje w Pogoni Szczecin.

W składach klubów Bundesligi było jeszcze dwóch polskich bramkarzy, którzy jednak nie zagrali w żadnym meczu. Tomasz Bobel przed sezonem 1998/1999 po dwóch sezonach w bramce Śląska Wrocław trafił do 2. Bundesligi do Fortuny Koeln (podobnie jak Matysek), gdzie spędził dwa sezony. Później przez trzy sezony występował w MSV Duisburg, a następnie pięć w Erzgebirge Aue. Wymarzona (i wyczekiwana) oferta z Bundesligi jednak nie przyszła. Wiosną 2009 r. Bobel występował w azerskim Neftczi Baku, a następnie podpisał kontrakt z… Bayerem Leverkusen! W drużynie „Aptekarzy” przez dwa sezony był tylko zmiennikiem Rene Adlera i nie wystąpił w żadnym oficjalnym meczu. Później grał jeszcze, a raczej siedział na ławce, w rezerwach Bayeru. Bobel ma na swoim koncie jeden występ w reprezentacji polski do lat 21. W Bundeslidze nie zagrał, ale za to na drugim poziomie rozgrywkowym zaliczył aż 161 występów.

Drugim polskim bramkarzem w kadrze klubu Bundesligi, który nie doczekał się debiutu był Tomasz Kuszczak (11A). Przed sezonem 1999/2000 zamienił Śląsk Wrocław na KFC Uerdingen, z którego przeniósł się już w następnym sezonie do Herthy Berlin. W klubie ze stolicy Niemiec spędził cztery sezony, ale nie wystąpił w żadnym oficjalnym meczu przegrywając rywalizację o miejsce w składzie z Gaborem Kiraly’m i Christianem Fielderem. W tym czasie Kuszczak wystąpił w 87 meczach rezerw Herthy w Oberlidze. Po niemieckiej przygodzie przeniósł się do Anglii, gdzie występował w Premier League (West Bromwich Albion, Manchester United) i Championship (Watford, Brighton, Wolverhampton, Birmingham).

Gikiewicz ma szansę zostać szóstym polskim bramkarzem, który rozegra mecz w Bundeslidze (po Famule, Matysku, Wierzchowskim, Tytoniu i Załusce), ale na pewno nie jest szóstym polskim bramkarzem z kontraktem w Bundeslidze. Tomaszowie – Kuszczak i Bobel już wcześniej podpisali kontrakty odpowiednio z Herthą Berlin i Bayerem Leverkusen, ale nie zadebiutowali w rozgrywkach Bundesligi. Gikiewicz jest więc ósmym polskim bramkarzem związanym umową z klubem Bundesligi.

A swoją drogą to ciekawe, że w Bundeslidze, która przez wiele lat uchodziła za niezwykle przyjazną polskim piłkarzom, w której wystąpiło ponad stu, a w jednym sezonie nawet kilkunastu Polaków, zagrało tylko pięciu polskich bramkarzy.

Gikiewicz podobnie, jak trzech innych polskich bramkarzy (Matysek, Kuszczak i Bobel) zanim trafił do Niemiec był związany ze Śląskiem Wrocław. Czy to oznacza, że wśród obecnych i przyszłych bramkarzy Śląsk należy upatrywać kandydatów do gry w Bundeslidze? Poza tym, Gikiewicz podobnie jak trzech polskich bramkarzy (Famuła, Matysek, Kuszczak) przeniósł się do Bundesligi bezpośrednio z klubu występującego w 2. Bundeslidze, a dodatkowo Bobel przeniósł się z Azerbejdżanu, ale miał za sobą aż dziesięć sezonów na poziomie 2. Bundesligi.

W chwili publikowania tego wpisu Gikiewicz czeka na debiut w Bundeslidze, ale w przeciwieństwie do Bobela i Kuszczaka ma już na swoim koncie debiut w oficjalnym meczu swojego klubu. W październiku 2017 r. wystąpił w wygranym 3:1 z Dynamem Drezno meczu II rundy Pucharu Niemiec (DFB Pokal). Podstawowym bramkarzem jest jednak Alexander Schwolow. Gikiewicz trenuje i cierpliwie czeka na swoją szansę. Może kolejny występ 20 grudnia 2017 r. w meczu 1/8 finału Pucharu Niemiec z Werderem Brema?

 

Polscy bramkarze w Bundeslidze (stan na dzień 14 listopada 2017 r.):

1.Aleksander Famuła – 112 (Karlsruher SC, 1987-1991).

2.Adam Matysek – 78 (Bayer Leverkusen, 1998-2001).

3.Przemysław Tytoń – 30 (VfB Stuttgart, 2015/2016).

4.Jakub Wierzchowski – 3 (Werder Brema, 2001-2003).

5.Łukasz Załuska – 1 (Darmstadt, 2015/2016).

----------------------------

Tomasz Kuszczak – 0 (Hertha Berlin, 2000-2004).

Tomasz Bobel – 0 (Bayer Leverkusen, 2009-2011).

Łukasz Gikiewicz – 0 (SC Freiburg, 2016-?).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, laczynaspilka.pl, bundesblog.blogspot.com, dfb.de, seginternational.com. Czuję, że piszę historię – wywiad red. M. Treli z Rafałem Gikiewiczem, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 sierpnia 2016 r., s. 34.

czwartek, 16 listopada 2017, martinez-4ever

Polecane wpisy