Blog > Komentarze do wpisu
Polskie centra pobytowe UEFA Euro 2012 – sukces i… niedosyt

Aż trzynaście z szesnastu uczestników UEFA Euro 2012 na swoje centra pobytowe wybrało ośrodki znajdujące się na terenie Polski. Nawet większość reprezentacji, które fazę grupową rozgrywały na Ukrainie, wybrały Polskę. To sukces, ale z pobytem reprezentacji, zwłaszcza tych najbardziej utytułowanych, wiązano większe nadzieje.

Wydawało się, że pobyt reprezentacji kilkunastu uczestników UEFA Euro 2012 będzie okazją do spotkań, otwartych treningów, może meczy sparingowych i… nie wiadomo czego jeszcze.

Piłkarze byli skupieni i skoncentrowani. Wymagali i oczekiwali zupełnego spokoju, a pracownicy ośrodków podkreślali, że piłkarze nie mieli żadnych specjalnych życzeń. Brak natrętnych fanów i paparazzi pochowanych po krzakach zdecydowanie im odpowiadał. Reprezentacje były odgrodzone szczelnym i wysokim płotem, zasłonięte banerami i obstawione (ubranymi na czarno) ochroniarzami. W takich właśnie warunkach piłkarze szukali odpowiedniego przygotowania do zbliżających się meczów. Na pewno zawiedzeni byli łowcy autografów i kibice liczący na spotkanie, czy zdjęcie z Cristiano Ronaldo, czy Ikerem Casillasem.

Każde wyjście z terenu ośrodka lub wyjazd autokaru reprezentacyjnego były monitorowane przez miejscowych, jak i przez media. Te ogólnopolskie informowały przede wszystkim o pobycie Hiszpanów w Gniewinie i Portugalczyków w Opalenicy. Niekiedy pojawiały się wzmianki o Niemcach, którzy przebywali w Gdańsku, a pozostałe reprezentacje, nawet Anglia, Holandia i Włochy, miały względny spokój. A miejscowi wielokrotnie okazywali sympatię piłkarzom drużyny, która przebywała w ich pobliżu. Traktowali ich jak „swoje” reprezentacje. Dopingowali, wspomagali, trzymali kciuki, ale także przyozdabiali ulice i domy.

Poza treningiem niełatwo było spotkać piłkarzy poza hotelem. Niektórzy, jak Hiszpanie prawie wcale nie opuszczali swojej bazy pobytowej. Hiszpanie zupełnie zamknęli się przed widownią, dlatego część mieszkańców Gniewina narzekała, że piłkarze Hiszpanii nie pojawili się we wsi. Piłkarze innych reprezentacji, jak np. Portugalii, rzadko opuszczali bazę. Podobno zdecydowali się na przejażdżkę rowerową po okolicy, a niektórzy skorzystali z pizzerii. Część miejscowych szukała kontaktu z piłkarzami i z wypiekami na twarzy oczekiwała aż pojawia się w mieście, ale np. jedna z mieszkanek Opalenicy powiedziała: To niesamowite uczucie mieć takie gwiazdy na wyciągnięcie ręki i to w swoim rodzinnym mieście. (cyt. za: wiadomosci.onet.pl).

Zresztą to odgrodzenie się każdej reprezentacji od lokalnej miejscowości i poczucie jakiejś tajemniczości sprzyjało plotkom, które rozchodziły się lotem błyskawicy. Wystarczyło powiedzieć, że ktoś widział, któregoś z piłkarzy i natychmiast podchwycali to inni. Zawodnicy rozpalali nie tylko emocje, ale także wyobraźnię.

Obrazek_UEFA_Euro_2012

Źródło: allthatisgaming.wordpress.com.

Okazją do zobaczenia piłkarzy, a niekoniecznie do spotkania, były otwarte (pokazowe) treningi, które organizowała część reprezentacji. W Krakowie otwarte treningi organizowały wszystkie trzy reprezentacje mające bazy pobytowe w Krakowie lub okolicach – Włoch, Anglii i Holandii. Trening „Oranje” na stadionie „Wisły” obejrzało 25 tys. widzów, rekordowa liczba jak na trening UEFA Euro 2012.

W Opalenicy na otwarte treningi Portugalii przyjeżdżało średnio po dwa tysiące osób. W Gniewinie tłum chętnych tak napierał na bramę prowadzącą na trybuny, że musiała interweniować policja. Niektórzy narzekali, ale nie z tego powodu. Nauczycielka, która zabrała dzieci na otwarty trening w Gniewinie powiedziała: „Mamy reprezentację Hiszpanii, a w ogóle jej nie widać. Piłkarze grali gdzieś daleko, nie reagowali na przywoływania, nie kopnęli choćby jednej piłki w kierunku trybun.” (cyt. za: Newsweek). Ludzie spodziewali się, że Pique, czy Torres podejdą do nich i przybiją „piątkę”, dadzą autograf, czy zgodzą się zrobić zdjęcie.

Zdania mieszkańców były podzielone. Część z nich narzekała na brak kontaktu z piłkarzami, ale część była zadowolona z samego faktu, że piłkarze przebywali w ich miejscu zamieszkania. Z tego też powodu niektórzy uważali, że nic lepszego im się nie przytrafiło. Inni narzekali na niewielki ruch w agroturystyce, choć przyznać trzeba, że mógł on wynikać z powodu zdecydowanie zbyt wysokich cen.

Zyskać chciały też gminy znajdujące się w cieniu miast gospodarzy, a już na pewno te gminy, w których znajdowały się bazy noclegowo-treningowe. Po zakończeniu turnieju ich przedstawiciele cieszyli się z medialnego rozgłosu i liczyli na przyszłe zyski. Wcześniej o takiej reklamie na pewno nie mogli nawet pomarzyć, bo nazwy miejscowości pojawiły się nie tylko w polskich, ale i zagranicznych mediach. Na taką promocję gmin nie było stać.

W ośrodkach, w których gościły największe gwiazdy, czyli Hiszpania, Portugalia i Włochy, turyści i zagraniczne kluby robiły rezerwacje zaraz po finale, a do recepcji kibice dzwonili z licznymi pytaniami odnośnie zachowania swoich idoli w wolnym czasie.

Na zgrupowania do ośrodków w Gniewinie i Opalenicy przyjeżdżali później piłkarze m.in. Amkara Perm, Hapoel Beer-Szewa, Omonii Nikozja, Panathinaikosu Ateny, czy AEK Ateny. Zauważyć jednak trzeba, że akurat w tych ośrodkach to nic nowego, bo już wcześniej ich właściciele mogli liczyć na zagranicznych gości. W Gniewinie niezależnie od UEFA Euro 2012 rezerwacje były zrobione z dużo większym wyprzedzeniem, a organizacja turnieju jedynie umocniła pozycję tego ośrodka. W przypadku pozostałych niekoniecznie Euro wpłynęło na zwiększone obroty.

Zainteresowanie polskimi centrami podczas turnieju UEFA Euro 2012 na pewno świadczyło o poziomie i jakości świadczonych usług. Niektóre z nich dzięki turniejowi zostały wcześniej zmodernizowane lub ulepszone. W połączeniu z medialnym zainteresowaniem, to zdecydowane zyski po polskiej stronie. Narzekać mogli kibice i mieszkańcy miejscowości, w których bazy miały poszczególne reprezentacje. Liczyli na spotkania z piłkarzami, autografy, zdjęcia, ale piłkarze szukali ciszy i spokoju, więc trudno im było wykazać się całkowitą otwartością wobec kibiców. Niemniej otwarte treningi, podziękowania i inne miłe gesty wobec polskich kibiców, nie mogą być zapomniane, choć kibice, jak to kibice oczekiwali dużo, dużo więcej.

 

Źródła: własne, sport.pl, wyborcza.pl, wiadomosci.onet.pl, bip.krakow.pl. M. Święchowicz, Iker za płotem, Newsweek z dnia 18-24 czerwca 2012 r., s. 18-20. Ł. Zalesiński, Euroszansa dla małych, „Rzeczpospolita” z dnia 25 czerwca 2012 r., s. 5. A. Karwowska, Spać jak Ronaldo, czyli interes po Euro, „Metro” z dnia 29 maja 2013 r., s. 2.

środa, 29 listopada 2017, martinez-4ever

Polecane wpisy