Blog > Komentarze do wpisu
Po takim meczu trudno coś powiedzieć

Historyczny powrót polskiego klubu do Ligi Mistrzów był historyczną porażką. W środę 14 września 2016 r. Legia Warszawa przegrała z Borussią Dortmund 0:6 (0:3). Była to najwyższa domowa porażka polskiego klubu w historii występów w europejskich pucharach.

Przed meczem, czyli obawy Borussi i chaos w Legii

Piłkarze Borussi nie przylecieli do Warszawy w dobrych nastrojach, bowiem w ostatnim meczu ligowym niespodziewanie przegrali w wyjazdowym meczu z RB Lipsk 0:1, choć trzeba zauważyć, że gola stracili w przedostatniej minucie spotkania. Podopieczni Tuchela oddali tylko jeden strzał na bramkę gospodarzy. Lipsk był doskonale przygotowany do meczu – do intensywnego bieganie przez cały mecz i konsekwentnego, wysokiego pressingu. To była wskazówka dla Legii, która też zawiodła. W Niecieczy przegrała 1:2, ale Miroslav Radović mówił: „Będziemy szukać swoich szans.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W tabeli ekstraklasy zajmowała dopiero 13. Miejsce z dorobkiem dziewięciu punktów w ośmiu meczach.

Skład Legii zaskakiwał. Z uwagi na czerwoną kartkę Adama Hlouska i kontuzję Michała Pazdana na środku obrony zagrali (po raz pierwszy w takim ustawieniu) Maciej Dąbrowski i Jakub Czerwiński, którzy do Legii przyszli ledwie przed sezonem. Czerwiński w barwach Legii rozgrywał dopiero drugi mecz, a Dąbrowski trzeci. Obaj jeszcze piętnaście meczy wcześniej grali na zapleczu ekstraklasy. Mecz z Borussią był debiutem Czerwińskiego w europejskich pucharach. Guillherme, choć jest nominalnym lewym pomocnikiem, został cofnięty do obrony. W pierwszym składzie pojawił się Gruzin Vako Kazaiszwili, który debiutował, a z drużyną trenował zaledwie dwukrotnie. Bramkostrzelnego Nemanję Nikolicia zastąpił Aleksandar Prijović. Besnik Hasi „od tygodni bezlitośnie wyszydzany zachował się, jakby chciał zostać oskarżony o niepoczytalność.” (cyt. za: sport.pl). Trudno było nie zauważyć, że w pierwszej „jedenastce” pojawili się także inni gracze sprowadzeni latem. Thibault Moulin w Legii rozegrał do tej pory 14 meczy, Steeven Langil 9, a Vadis Odidja-Ofoe 7. Portal weszlo.com trochę ironicznie podkreślał, że w Legii na skrzydle zagrał piłkarz, który w 2016 r. (do meczu z BVB) rozegrał 24 mecze w klubie i nie zaliczył ani gola ani asysty (Langil) i piłkarz, który od 2014 r. w 85 meczach klubowych zdobył 2 gole i wywalczył 4 asysty (Aleksandrow).

2016.09.14_Legia_-_Borussia_Dortmund_(5)

Mecz

Niecelny strzał Steevena Langila oznaczał miłe złego początki. Pierwsza groźna akcja Borussi przyniosła gościom bramkę. Ousmane Dembele dośrodkował z lewego skrzydła na głowę Mario Goetze, który z kilku metrów skierował piłkę do bramki i Borussia objęła prowadzenie 1:0. Guilherme i Vadis Odidja-Ofoe nie upilnowali strzelca zwycięskiej bramki finału mundialu 2014, ale przyznać trzeba, że piłka praktycznie spadła na jego głowę. Rozkojarzeni Legioniści po chwili dopuścili Pierre-Emericka Aubameyanga do sytuacji „sam na sam” z Arkadiuszem Malarzem, ale bramkarz Legii dwukrotnie odbił strzały reprezentanta Gabonu.

Borussia dalej atakowała i praktycznie każde podanie w okolice pola karnego gospodarzy siało popłoch wśród legionistów. W 15. minucie Raphael Guerreiro wrzucił piłkę z rzutu wolnego do Sokratisa Papastathopoulosa, który celną główką pokonał Malarza. Borussia objęła prowadzenie 2:0, ale „koszmar trwał i w 16. minucie błąd popełnił Arkadiusz Malarz, który próbował łapać piłkę za polem karnym” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego „(…) Raphaëla Guerreiro golkiper Legii odbił piłkę przed siebie, potem sparował ją jeszcze na słupek po strzale Aubameyanga oraz obronił uderzenie Marcela Schmelzera, ale wobec dobitki Marca Bartry z najbliższej odległości był już bezradny” (cyt. za: 90minut.pl). Borussia prowadziła już 3:0!W tym momencie Legia przeszła do historii Ligi Mistrzów, bowiem żadna drużyna nie straciła nigdy trzech goli w pierwszych siedemnastu minutach.

W 20. minucie Goetze został zablokowany w polu karnym. Dwie minuty później bez przyjęcia tuż obok słupka strzelił Dembele. W 27. minucie lekko główkował Łukasz Piszczek, a trzy minuty później po dośrodkowaniu Goetze z rzutu wolnego, Papastathopoulos główkował wprost w Malarza. Następnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Tomasz Jodłowiec uderzył piłkę głową, co wyglądało „prawie” jak strzał. „Drużyna Thomasa Tuchela bez przerwy skoncentrowana była na piłce i szansach jej odbioru. Ofensywni piłkarze - Pierre-Emerick Aubameyang, Christian Pulisić, Ousmane Dembele czy Mario Goetze byli pierwszymi obrońcami Borussii. Ich szybki, niezwykle agresywny atak kompletnie dezorganizował jakikolwiek pomysł Legii na rozegranie piłki. Zawodnicy Hasiego zmuszani byli do szybkiej wymiany podań, do której są kompletnie nieprzyzwyczajeni. Praktycznie zawsze kończyło się to błędem lub stratą (…) Sytuację na boisku dobrze oddają statystyki meczu z 29. minuty. Posiadanie piłki 79 proc. do 21 proc. na korzyść Borussii. Strzały? 10 (osiem celnych) gości, jeden (zero celnych) Legii.” (cyt. za: legia.sport.pl).

2016.09.14_Legia_-_Borussia_Dortmund_(9)

Następnie „Waleri Kazaiszwili kopnął mocno wprost w jednego z rywali. Lewoskrzydłowy Legii próbował pokonać Romana Bürkiego również w 35. minucie, ale z tym samym rezultatem - piłka odbita od przeciwnika wyleciała na korner.”. (cyt. za: 90minut.pl). W odpowiedzi Aubameyang, po fatalnym zagraniu zagubionego i ociężałego Macieja Dąbrowskiego (chyba pokazywał Gabończykowi, gdzie ma biec), próbował  przelobować Malarza, ale piłka trafiła tylko w boczną siatkę. W 39. minucie upadający w polu karnym Moulin oddał strzał, który był próbą lobu, ale strzelił zbyt lekko i cofający się bramkarz Borussi zdołał bez trudu złapał piłkę. Do końca pierwszej połowy spotkania zagrożenie stwarzali tylko goście. W 39. i 41. minucie strzał zza pola karnego oddał Dembele, ale piłka przeleciała nad bramką Malarza. W 45. minucie Christian Pulišić zagrał piłkę wzdłuż bramki Legii, ale zabrakło jego kolegów, aby zamknąć akcje i cieszyć się z czwartek bramki. Gwizdek sędziego kończący pierwszą połowę mieszał smutek i niedowierzanie z obawami o drugą część meczu.

Początek drugiej połowy to dwa zablokowane strzały Borussii. Najpierw piłka nie dotarła do celu po próbie Christiana Pulišicia, a potem Piszczka. W 51. minucie wpadła już jednak do siatki. Aubameyang podał do Dembélé, piłka po uderzeniu Francuza trafiła w Jakuba Czerwińskiego [według legia.com – Bartosza Bereszyńskiego] i spadła pod nogi Raphaëla Guerreiro, który mierzonym strzałem tuż przy słupku pokonał Malarza.” (cyt. za: 90minut.pl). Borussia prowadziła 4:0! Dwie minuty później w polu karnym Legii zamieszał Goetze, a w 55. minucie nad bramką Malarza strzelił Guerreiro. W 57. minucie po akcji Prijovicia z Moulinem niegroźny strzał w środek bramki oddał Langil. Dwie minuty później Malarz piąstkował po strzale Goetze. „(…) mistrz Polski nie był w stanie rozegrać piłki na przyzwoitym poziomie. Rywale cały czas byli zbyt blisko, reagowali zbyt szybko” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

2016.09.14_Legia_-_Borussia_Dortmund_(13)

Po godzinie gry skrzydłem ruszył niesamowicie szybki Aubameyang, zostawiając w tyle całą defensywę Legii. Dogranie napastnika do partnera z drużyny było jednak niedokładne. Legia odpowiedziała za kilka chwil, gdy po świetnej centrze z lewej strony bliski szczęścia był wprowadzony Michaił Aleksandrow.” (cyt. za: legionisci.com). W 76. Minucie wprowadzony zaledwie kilkadziesiąt sekund wcześniej Gonzalo Castro „zamknął akcję po podaniu wzdłuż bramki od Pulišicia i trafił do siatki bez przyjęcia” (cyt. za: 90minut.pl). 5:0 dla Borussi! Castro „świetnym podaniem obsłużył Aubameyanga, który uciekł Czerwińskiemu i kopnął nad interweniującym Malarzem. Po drugiej stronie boiska Nemanja Nikolić główkował obok słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). 6:0 dla Borussi. Uff, dobrze, że to już był koniec tej strzelaniny…

Statystyki nie pozostawiają żadnych złudzeń. Borussia była częściej w posiadaniu piłki (64%:36%), oddała więcej strzałów (30:2), więcej celnych strzałów (15:2) i miała zdecydowanie większy odsetek celnych podań (93%!!!:78%).

Chuligani też dali „popis”

Jakby sportowego wstydu było mało, to fatalną grę Legii dopełniło fatalne zachowanie kibiców. W trakcie drugiej połowy chuligani Legii próbowali włamać się do sektora zajmowanego przez kibiców gości. Interweniowała ochrona, doszło do bójki. Oliver Mueller, dziennikarz „Die Welt” podkreślał, że w Niemczech spodziewano się takiego zachowania kibiców Legii, dlatego nikt nie jest zaskoczony, choć temat był ważnym newsem.

Zdjęcie z ukrytą w dłoniach twarzą współwłaściciela Legii Dariusza Mioduskiego szybko obeszło media. Ten poważny biznesmen nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Mówił po meczu: „Nie rozumiem, o co chodzi ludziom zaczynającym awantury na stadionie. Co chcą osiągnąć. Jak chcą pomóc temu klubowi. Co robią na tym stadionie. Po prostu nie rozumiem.” (cyt. za: sport.pl).

Legia po meczu wydała oświadczenie, w którym przeprosiła kibiców i zapowiedziała wyciągniecie konsekwencji wobec uczestników zamieszek.

Podsumowanie

Porażka Legii jest wypadkową kondycji polskiego futbolu, stosunkowo niskiego budżetu, mizernego poziomu polskiej ligi i braku doświadczenia w grze o wysoką stawkę. Do tego doszły problemy klubu – chaos organizacyjny, rewolucja kadrowa i błędy trenera. Bardziej przykre, że po raz kolejny okazało się, że polskie kluby przy Lidze Mistrzów są tylko ubogim krewnym. Dumę trzeba schować do kieszeni, bo na boisku mistrz Polski nie pokazał niczego godnego uwagi, nawet walki i zaangażowania zabrakło. Sam Mioduski powiedział, że „różnica poziomów była dramatyczna” (cyt. za: sport.pl). Oliver Kahn, ekspert stacji ZDF stwierdził, że Legia to „grupa ogórków” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl), a „Bild” uznał, że dla takich klubów, jak Legia nie ma miejsca w Lidze Mistrzów.

Trener Hasi potwierdził, że nie ma pomysłu, jak poradzić sobie z problemami Legii. Od zremisowanego meczu z Dundalk, który dał Legii historyczny awans do LM nie zmieniło się nic. Red. M. Zachodny (legia.sport.pl) zwrócił uwagę, że „pierwszy mecz w Lidze Mistrzów zaczęło tylko trzech piłkarzy, którzy kończyli sezon mistrzostwem w spotkaniu z Pogonią Szczecin.”. Podkreślił, że niczego dobrego nie można spodziewać się po drużynie „której brakuje lidera, chemii i jednoznacznej myśli taktycznej”. Nic dziwnego, że Sylwester Czereszewski, były piłkarz Legii w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” nie pozostawiał żadnych wątpliwości i mówił: „Na ławce trenerskiej potrzebna jest zmiana.”. Zresztą Czereszewski nie był odosobniony.

Portal weszlo.com jeden z artykułow dotyczących meczu zatytułował – „Zero. Sześć. Łomot. Kompromitacja. Blamaż. Żenada. Upokorzenie. Wstyd, a grę Legii ocenił dosadnie i boleśnie – „nigdy nie widzieliśmy chyba słabszej drużyny, która tak jawnie odpuściłaby jakąkolwiek walkę. Zero zaangażowania. Zero determinacji. Zero waleczności”.

 

14 września 2016 r., godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

I kolejka fazy grupowej Ligi Mistrzów 2016/2017, Grupa „F”

Legia Warszawa 0-6 Borussia Dortmund

Bramki: Mario Götze (7 min.), Sokrátis Papastathópoulos (15 min.), Marc Bartra (17 min.), Raphaël Guerreiro (51 min.), Gonzalo Castro (76 min.), Pierre-Emerick Aubameyang (87 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 19. Bartosz Bereszyński, 4. Jakub Czerwiński, 5. Maciej Dąbrowski, 6. Guilherme – 7. Steeven Langil, 3. Tomasz Jodłowiec, 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 75. Thibault Moulin (75 min., 32. Miroslav Radović), 9. Waleri Kazaiszwili (66 min., 77. Michaił Aleksandrow) – 99. Aleksandar Prijović (63 min., 11. Nemanja Nikolić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak – 15. Michał Kopczyński, 22. Kasper Hamalainen, 28. Łukasz Broź.

Trener: Besnik Hasi (Albania).

Borussia: 38. Roman Bürki – 26. Łukasz Piszczek, 25. Sokrátis Papastathópoulos, 5. Marc Bartra, 29. Marcel Schmelzer – 22. Christian Pulišić, 33. Julian Weigl (79 min., 28. Matthias Ginter), 13. Raphaël Guerreiro, 10. Mario Götze (75 min., 27. Gonzalo Castro), 7. Ousmane Dembélé (75 min., 9. Emre Mor) – 17. Pierre-Emerick Aubameyang.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Roman Weidenfeller – 18. Sebastian Rode, 20. Adrian Ramos, 23. Shinji Kagawa.

Trener: Thomas Tuchel.

żółte kartki: Malarz (19 min.), Guilherme (30 min.), Bereszyński (61 min.) – Götze (74 min.).

sędziowali: Siergiej Karasiow jako sędzia główny, Anton Awerianow i Tichon Kalugin jako sędziowie liniowi, Siergiej Lapoczkin i Siergiej Iwanow jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Igor Demeszko jako sędzia techniczny (wszyscy Rosja),

temperatura: 19C,

widzów: 27 304 (według 90minut.pl i legionisci.com), 28 000 (według Eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl, sport.pl, weszlo.com, przegladsportowy.com, transfermarkt.pl. Ekstraklasa jest priorytetem – wywiad red. M. Treli z Miroslavem Radoviciem, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 września 2016 r., s. 3. M. Trela, Bolesna wpadka przed Legią, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 września 2016 r., s. 10. R. Błoński, Czas tego człowieka się skończył, „Fakt” z dnia 16 września 2016 r., s. 18.

piątek, 05 października 2018, martinez-4ever

Polecane wpisy