Blog > Komentarze do wpisu
Spalony Hamalainen daje Legii przełomowe zwycięstwo

W sobotę 22 października 2016 r. w meczu 13. kolejki ekstraklasy 2016/2017 Legia Warszawa pokonała w kontrowersyjnych okolicznościach Lecha Poznań 2:1 (0:0). Zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry zdobył były piłkarz Lecha – Kasper Hamalainen, który był na pozycji spalonej.

Ekstraklasowy hit znalazł się w cieniu słabej dyspozycji zarówno Legii, jak i Lecha. Obie drużyny przystępowały do meczu ze swoimi problemami. Nic więc dziwnego, że przed meczem Lech zajmował ósme miejsce w lidze (16 punktów, po 4 zwycięstwa, remisy i porażki, bramki 12:14), zaś Legia czwarte… od końca, czyli trzynaste (13 punktów, 3 zwycięstwa – 4 remisy – 5 porażek, bramki 15:15).

2016.10.22_Legia_-_Lech_Poznań_(1)

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a tym samym potwierdziła, że oba kluby znajdują się w poważnym kryzysie. Działo się, oj działo się… naprawdę niewiele. W 13. minucie strzał zza pola karnego nad bramką oddał Maciej Makuszewski. Pięć minut później goście wykonywali pierwszy w tym meczu rzut rożny, ale nic z niego nie wyniknęło. W następnej minucie Szymon Pawłowski oddał strzał, po którym piłka przeleciała obok słupka bramki strzeżonej przez Arkadiusza Malarza. W 21. minucie gospodarze oddali pierwszy strzał, ale piłka po uderzeniu Nemanji Nikolicia nie trafiła w światło bramki, a piłka przeleciała obok słupka. W 30. minucie po dośrodkowaniu Łukasza Brozia piłka po rykoszecie wpadła w ręce Matusa Putnocky’ego W ciągu następnych trzech minut goście wykonywali trzy rzuty rożne, który nie przyniosły spodziewanego efektu.

Mocno cofnięty Lech skupiał się głownie na utrudnianiu gry Wojskowym, a ci w efekcie nie stworzyli przed przerwą wielu klarownych sytuacji, po których mogliby wyjść na prowadzenie.” (cyt. za: legia.com). Problem w tym, że gospodarze stworzyli tylko jedną naprawdę groźną sytuacją i w efekcie pierwsza połowa zdecydowanie rozczarowała. Portal weszlo.com chwalił Abdula Aziza Tetteha określając jego postawę w jednym konkretnym zdaniu – „Spokój, opanowanie, skuteczność w destrukcji i przytomność w rozegraniu”.

W 41. minucie Legia powinna objąć prowadzenie. Jakub Rzeźniczak zagrał piłkę głową do Nikolicia, który odegrał ją do Miroslava Radovicia. Piłka odbiła się od Łukasza Trałki, nie sięgnął jej Jan Bednarek, przejął ją Nikolić, położył Putnock’ego i mając przed sobą tylko bramkę…. nie trafił w nią! Nikolić „wyrzucił” się ze światła bramki, ale to też nie był na tyle ostry kąt, żeby nie skierować piłki do bramki Lecha! Właściwie opis pierwszej połowy można było ograniczyć tylko do opisu tej sytuacji.

Po rozczarowujących czterdziestu pięciu minutach, druga połowa była zaskakująco emocjonująca. Już dwie minut po przerwie legioniści zaprezentowali się z dobrej strony. Guillerhme dośrodkował, a strzał Tomasza Jodłowca, odbił Putnocky. Lech nie pozostał dłużny i trzy minuty później (po podaniu od Abdula Aziza Tetteha) Makuszewski oddał strzał z szesnastu metrów, po którym Malarz odbił piłkę, a Jakub Czerwiński wybił piłkę poza boisko, bo nadbiegał Maciej Gajos. „Kilka chwil później Darko Jevtić podał z rzutu rożnego do stojącego w okolicach szesnastego metra Szymona Pawłowskiego. Pomocnik Lecha uderzył bez przyjęcia, ale źle trafił w piłkę i ta poleciała wysoko nad poprzeczką.” (cyt. za: 90minut.pl).

2016.10.22_Legia_-_Lech_Poznań_(4)

W 59. minucie Gajos dośrodkował, Trałka przedłużył piłkę piętą, a Lasse Nielsen jej nie sięgnął. Następnie po dośrodkowaniu od Radovicia, Nikolić strzelał głową, ale Putnocky nie miał problemów ze złapaniem piłki. Legia za chwilę ponownie stworzyła zagrożenie pod bramką gości. „W 61. minucie Matúš Putnocký pewnie złapał futbolówkę po strzale Miroslava Radovicia.” (cyt. za: 90minut.pl). W tej sytuacji Radović „świetnym dryblingiem zgubił obrońcę w polu karnym Lecha, ale jego mocny strzał wylądował w rękach golkipera rywali” (cyt. za: legia.com). Za moment Thibault Moulin podał piłkę do Michała Kucharczyka, który zagrał do Brozia, a ten z kolei do Nikolicia. Reprezentant Węgier źle uderzył piłkę i Putniocky spokojnie ją złapał.

Po upływie kolejnych trzech minut Legia dopięła swego i objęła prowadzenie 1:0. Gospodarze szybko wyszli z własnej połowy, Nielsen źle obliczył lot piłki i odegrał ją zbyt krótko. Piłkę przejął Kucharczyk i zagrał do Nikolicia, Nielsen nie zdążył za napastnikiem gospodarzy, a Putnocky chyba za wcześnie się rzucił i został pokonany. Superstrzelec Legii zdobył dopiero swojego czwartego ligowego gola, co spowodowało, że z wielkiej radości zdjął koszulkę za co został ukarany żółtą kartką. Trener Jacek Magiera mówił po meczu: „(…) mam z nim do pogadania (…) nie powinien tak robić” (cyt. za: „Fakt”). W 68. minucie Lech mógł doprowadzić do wyrównania, ale Robakowi zabrakło precyzji. Gajos dośrodkował, a Robak główkował z siedmiu metrów nad bramką. Przez kolejnych dwadzieścia minut nie działo się prawie nic. Legia nie kwapiła się do ataków, starając się utrzymać korzystny wynik, zaś Lech niby próbował, ale niewiele groźnego z tego wynikało.

W 80. minucie z rzutu wolnego ładnie zakręcił Guilherme i Putnocky musiał ratować się wybić poza linię końcową. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry rezultat mógł podwyższyć Thibault Moulin. Francuz mocno i niedokładnie strzelił zza linii szesnastego metra.” (cyt. za: legionisci.com). Wydawało się, że Legia „dowiezie” do końcowego gwizdka to minimalne prowadzenie, a tymczasem w 89. minucie Michał Kopczyński sfaulował Makuszewskiego. „Kopa” stojąc tyłem do bramki kopnął „Makiego” w nogę, który padł niczym rażony piorunem. Sędzia Szymon Marciniak, mimo protestów gospodarzy, podyktował „jedenastkę”. To był już siódmy karny podyktowany przeciwko Legii w lidze (w trzynastym meczu), podczas gdy w poprzednich rozgrywkach, przeciwko Legii podyktowano tylko… jeden rzut karny. Robak pokonał Malarza, ale trzeba przyznać, że bramkarz Legii był bliski odbicia piłki, bo rzuci się we właściwą stronę. Robak przerwał w ten sposób trwającą 277 minut serię bez gola. Inna sprawa, że dużą niespodzianką było to, że Robak usiadł na ławce.

2016.10.22_Legia_-_Lech_Poznań_(9)

Marcin Robak pokonuje z rzutu karnego Arkadiusza Malarza.

Wprowadzony osiem minut wcześniej Dawid Kownacki pobiegł po piłkę, ale najpierw został powalony przez Guillherme, a następnie Malarz chwycił napastnika Lecha za szyję. „Kownaś” doznał zwiotczenia mięśni i sprawiał wrażenie kogoś, kto nagle nie potrafił zapanować nad swoim ciałem. Po meczu tak opisywał sytuację: „Bramkarz Legii Arkadiusz Malarz chwycił mnie od tyłu, zaczął mnie dusić, nie mogłem załapać oddechu, jeszcze jakieś tam brzydkie słowa do mnie powiedział. Nic nie mogłem nawet zrobić.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Po chwili przybiegli pozostali piłkarze Lecha, ale najbardziej agresywny był rezerwowy bramkarz „Kolejorza”, czyli Jasmin Burić, który szarpał Malarza i kto wie, czy by go nie uderzył, gdyby nie to, że Malarz swoje już w życiu przeszedł (zwłaszcza w Grecji i na Cyprze) i nie pozwolił na takie zachowanie. Nic więc dziwnego, że doszło do szamotaniny z udziałem ławek rezerwowych, w tym aktywnego II trenera Legii, czyli „Aco” Vukovicia. W tym czasie trener Magiera postanowił wykorzystać limit zmian i w miejsce Moulina wprowadził Kaspera Hämäläinena. Magiera podobno powiedział do Hamalainena – „Wejdź i strzel gola, masz cztery minuty!” (cyt. za: legia.com).

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Vadis Odidja-Ofoe podał do Brozia, który oddał niezbyt mocny strzał zza pola karnego. Putnocky odbił piłkę („Przegląd Sportowy” uważał, że powinien ją złapać), a wprowadzony zaledwie kilka minut wcześniej, Hamalainen pokonał słowackiego bramkarza „Kolejorza”. Fiński piłkarz strzelił swojego drugiego gola w sezonie. Co ciekawe, Hamalainen strzelił jedynego gola w poprzednim meczu obu klubów rozegranym na tym stadionie, z tą tylko różnicą, że wtedy trafił dla Lech i był to jedyny gol meczu. Hamalainen powiedział po meczu: „Starałem się nie okazywać wielkiej radości, ale w środku aż się we mnie gotowało z emocji.” (cyt. za: „Fakt”), „(…) to jedna z najważniejszych bramek w mojej karierze” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Portal weszlo.com podkreślał, że bramka padła „ze spalonego, co warto zaznaczyć sporego, ale też piekielnie trudnego do wychwycenia przez skupienie uwagi na strzelającym”. Sędzia liniowy Paweł Sokolinicki, który nie dopatrzył się pozycji spalonej został odsunięty od meczy, ale Zbigniew Przesmycki przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN mówił: „Nie traktowałbym tego w kategorii kary (…) Oczywiście błąd jest ewidentny, ale trudny do wychwycenia w trakcie meczu. To typowa sytuacja, którą można skorygować, używając do tego powtórek wideo.” (cyt. za: eurosport.onet.pl), ale wówczas o systemie VAR jeszcze nikt nie słyszał.

Hipokryzja „Kolejorza”

Swoje żale po meczu chyba najgłośniej wylewał Makuszewski, który stwierdził, że Malarz był agresywny i pierwszy rzucił się do bicia (chyba pomylił go z Buriciem!), Lechici dostali trzy żółte kartki (w rzeczywistości jedną!), Rzeźniczak powinien zostać ukarany żółtą kartką, Hamalainen był na dwumetrowym spalonym (nieprawda!). Przypomniał też o sytuacji z rzutem karnym w meczu… Legia – Jagiellonia, sugerując, że na Łazienkowskiej sędziowie pomagają gospodarzom. Generalnie, piłkarze Lech mówili o kilkumetrowym spalonym, którego „widział każdy na stadionie oprócz sędziego”, ale chyba po obejrzeniu telewizyjnych powtórek musieli zmienić zdanie. Inna sprawa, że zupełnie inaczej patrzyli na sytuację gola ze spalonego, gdy sami byli beneficjentem takiej sytuacji.

Trzy dni po meczu z Legią, Lech zremisował z Wisłą Kraków 1:1 strzelając gola po spalonym. Media przemilczały ten fakt, choć o spalonym Legii grzmiały wyjątkowo głośno. Dawid Kownacki, strzelec gola w meczu z Wisłą powiedział po spotkaniu: „Słyszałem o tym spalonym, lecz muszę przyznać, że nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia. Gdy dobijałem strzał Marcina Robaka, miałem klapki na oczach i skupiałem się wyłącznie na piłce. Chciałem trafić do siatki i nie było w tym momencie sensu patrzeć na to co zrobi sędzia (…) los nam coś oddał, ale tylko częściowo, bo to nie jest zdarzenie takiej samej kategorii. Wydaje mi się, że spalony był niewielki. Wiadomo, że na stopklatce wszystko wydaje się proste, ale sytuacja była trudniejsza do oceny, bo doszło do mijanki, więc zupełnie inaczej niż w Warszawie.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Szkoda komentarza…

Lech złożył protest do Komisji Legii, domagając się zawieszenia Malarza na trzy mecze i anulowania kary dla Buricia. Malarz po meczu mówił o tej sytuacji: „To było niepotrzebne, niepotrzebnie włączyła się do tego ławka rezerwowych. Przepraszam za to kibiców.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Władze „Kolejorza” zapomnieli o agresywnym zachowaniu Tetteha w poprzednim meczu z Legią, czy prowokacjach Trałki wobec Hamalainena. Wtedy Legia nie składała żadnych protestów…

 

22 października 2016, godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XIII kolejka Ekstraklasy 2016/2017

Legia Warszawa 2-1 Lech Poznań

Bramki: Nemanja Nikolić (64 min.), Kasper Hämäläinen (90+3 min.) – Marcin Robak (90 min. – karny)

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 28. Łukasz Broź, 4. Jakub Czerwiński, 5. Maciej Dąbrowski (46 min., 18. Michał Kucharczyk), 25. Jakub Rzeźniczak – 6. Guilherme, 3. Tomasz Jodłowiec, 75. Thibault Moulin (90 min., 22. Kasper Hämäläinen), 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 32. Miroslav Radović (84 min., 15. Michał Kopczyński) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 52. Mateusz Wieteska, 9. Vako Kazaiszwili, 99. Aleksandar Prijović.

Trener: Jacek Magiera.

Lech: 30. Matúš Putnocký – 4. Tomasz Kędziora, 35. Jan Bednarek, 3. Lasse Nielsen, 5. Tamás Kádár – 17. Maciej Makuszewski, 6. Łukasz Trałka (81 min., 86. Radosław Majewski), 55. Abdul Aziz Tetteh, 10. Darko Jevtić (65 min., 11. Marcin Robak), 8. Szymon Pawłowski – 14. Maciej Gajos (81 min., 24. Dawid Kownacki).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Jasmin Burić, 23. Paulus Arajuuri, 26. Maciej Wilusz, 20. Dariusz Formella.

Trener: Nenad Bjelica.

żółte kartki: Rzeźniczak (43 min. za faul), Nikolić (65 min.), Malarz (90+1 min.) – Makuszewski (75 min.), Kownacki (90+1 min.). Wszyscy poza Rzeźniczakiem za niesportowe zachowanie.

czerwona kartka: Burić (90+1 min. za niesportowe zachowanie) jako rezerwowy.

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolinicki i Arys jako sędziowie liniowi.

temperatura: 7C.

widzów: 28 842.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.com, weszlo.com, eurosport.onet.pl. BAT, Magiera trafił ze zmianami, „Fakt” z dnia 24 października 2016 r. P. Bator, Nikolić nie zapomniał, jak się strzela!, „Fakt” z dnia 24 października 2016 r. P. Bator, Zwycięstwo Legii w cieniu skandalu, „Fakt” z dnia 24 października 2016 r., s. 18. Ten gol mi pomoże – wywiad red. M. Kaliszuka z Kasperem Hamalainenem, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 4. HEN, Niespodziewany pomysł Bjelicy, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 4. A. Dawidziuk, Horror w Warszawie i szczęście Legii, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 2-3. Sędzia przepraszał – wywiad red. A. Dawidziuka z Maciejem Makuszewskim, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 3.

sobota, 16 marca 2019, martinez-4ever

Polecane wpisy