niedziela, 18 września 2016
„Eksperci” część 6 – Tomasz Frankowski nie wierzy w napastników

7 września 2015 r. w meczu eliminacji UEFA Euro 2016, reprezentacja Polski rozgromiła Gibraltar na Stadionie Narodowym aż 8:1 (4:0). Frankowski powiedział przed meczem  dla „Przeglądu Sportowego”: „Jeśli uda się wbić pięć goli, to już bardzo dobrze. Uważam, że to górny pułap, więcej bramek nie będzie.”. Czyżby były supersnajper nie wierzył w siłę napady kadry Adama Nawałki? Wypowiedź Frankowskiego mogła dziwić z trzech powodów. Po pierwsze, w pierwszym meczu miedzy tymi reprezentacjami Polska wygrała na wyjeździe 7:0, choć do przerwy prowadziła tylko 1:0. Po drugie, „Bialo-czerwoni”, a zwłaszcza Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik należeli wówczas do najskuteczniejszych w eliminacjach. Po trzecie, sam Frankowski uczestniczył w największym pogromie, którego polska kadra udzieliła w meczu o punkty. W eliminacjach do mundialu w Niemczech w 2006 roku, Polska rozbiła Azerbejdżan 8:0 w Warszawie, ale na starym stadionie Legii. Frankowski strzelił wtedy trzy bramki.

Ekspert Tomasz Frankowski

Tomasz Frankowski – już po zakończeniu kariery na nowym stadionie Jagielloni Białystok.

Źródło: liczilex.pl.

Co ciekawe, w tym samym artykule inny świetny były napastnik Andrzej Juskowiak zwrócił uwagę na cechę, która determinowała strzeleckie popisy kadry Nawałki – „Najważniejsze, to pazerność na bramki, co wbrew pozorom nie zawsze jest oczywiste. A w obecnej kadrze takich piłkarzy na szczęście nie brakuje. Robert Leandowski czy Arek Milik chcą strzelać gole zawsze i wszędzie. Z Gibraltarem też będą parli do przodu (…) Gole zawsze dodają pewności drużynie, a po dobrym, choć przegranym meczu z Niemcami, nasi piłkarze będą chcieli postrzelać. O słabszej koncentracji nie ma mowy, bo Nawałka na pewno na to nie pozwoli”. Oceniając wynik Juskowiak stwierdził, że należy spodziewać się wysokiej wygranej, ale nie rekordu (10:0 z San Marino w 2009 r.).

Tomasz Frankowski był bardziej zachowawczy, ale taki właśnie ten były piłkarz jest. Na boisku „killer o twarzy dziecka”, pewny siebie egzekutor, precyzyjny, jak skalpel w rękach chirurga, a teraz jako ekspert – ostrożny i zachowawczy. To można cenić, ale naprawdę nie wierzył, że kadra strzeli „Team’owi 54” więcej niż pięć goli?

 

Źródło: A. Bugajski, Polska czeka na rekord, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 września 2015 r., s. 4.

czwartek, 15 września 2016
Najwyższe zwycięstwa w historii reprezentacji Polski w piłce nożnej

Zwycięstwo Polski nad Gibraltarem 8:1 na Stadionie Narodowym było jednym z najwyższych w historii reprezentacji Polski w piłce nożnej.

W dotychczasowej historii reprezentacja Polski aż szesnaście razy wygrywała różnicą sześciu goli. Tylko trzy razy zwycięstwo nastąpiło poza granicami kraju. Natomiast spośród trzynastu zwycięstw w Polsce aż cztery nastąpiły w Warszawie. Osiem z tych wygranych nastąpiło w meczach rangi mistrzowskiej, czyli eliminacjach lub samym turnieju. Tylko dwie reprezentacje zostały dwukrotnie zbite różnicą co najmniej sześciu goli – Gibraltar i Finlandia.

Najwyższe zwycięstwo nastąpiło w 2009 r. w Kielcach nad San Marino. To jedyny oficjalny mecz, w którym reprezentacja Polski zdobyła dwucyfrową liczbę bramek. Co ciekawe, mecz odbył się zaledwie kilka dni po fatalnej wyjazdowej wpadce 2:3 z Irlandią Północną. Kadrowicze zagrali dla ówczesnego trenera kadry Leo Beenhakkera, ale wygrana miała tylko wymiar symboliczny, bo reprezentacja i tak nie awansowała na mundial w RPA. W czołówce najwyższych wygranych jest też rozgromienie Azerbejdżanu 8:0 na stadionie Legii. Wtedy kadra Pawła Janasa awansowała jednak na mundial w Niemczech.

Printscren_POL_-_SNM_10.0

Printscreen z relacji telewizyjnej z meczu Polska – San Marino 10:0.

Źródło: wykop.pl.

 

Wygrane (różnicą minimum sześciu goli):

Polska – San Marino 10:0 (4:0), 01.04.2009, Kielce, el. MŚ,

Polska – Norwegia 9:0 (3:0), 04.09.1963, Szczecin,

Polska – Turcja 8:0 (2:0), 24.04.1968, Chorzów

Polska – Azerbejdżan 8:0 (3:0), 26.03.2005, Warszawa, el. MŚ,

Polska – Luksemburg 8:1 (3:0), 20.04.1969, Kraków, el. MŚ,

Polska – Gibraltar 8:1 (4:0), 07.09.2015, Warszawa, el. ME,

Kanada – Polska 1:8 (0:2), 06.07.1975, Montreal,

Polska – Finlandia 7:0 (6:0), 24.10.1965, Szczecin, el. MŚ

Polska – Haiti 7:0 (5:0), 19.06.1974, Monachium, MŚ

Polska – Stany Zjednoczone 7:0 (4:0), 26.03.1975, Poznań,

Gibraltar – Polska 0:7 (0:1), 07.09.2014, Faro (Portugalia), el. ME,

Polska – Finlandia 7:1 (3:1), 08.08.1926, Poznań,

Polska – Łotwa 6:0 (3:0), 26.10.1930, Warszawa,

Polska – Irlandia 6:0 (3:0), 22.05.1938, Warszawa,

Polska – Malta 6:0 (1:0), 15.11.1981, Wrocław, el. MŚ,

Wyspy Owcze – Polska 0:6 (0:4), 21.02.2004, San Fernando (Hiszpania).

Niestety oprócz wysokich zwycięstw były też wysokie porażki. Reprezentacja Polski siedmiokrotnie przegrywała różnicą siedmiu goli i zawsze były to mecze wyjazdowe. Po dwa razy reprezentacja przegrywała z Jugosławią (oba mecze w Belgradzie) i Węgrami. Co ciekawe sześć porażek nastąpiło do 1960 r., a kolejna po pięćdziesięciu latach, gdy Franz Smuda zdecydował się na ofensywne ustawienie z ówczesnymi mistrzami Europy, czyli Hiszpanią. Wszystkie mecze były meczami towarzyskimi.

ESP_-_POL_6.0

Hiszpania – Polska 6:0.

Źródło: newsweek.pl.

Przegrane (różnicą minimum sześciu goli):

Dania – Polska 8:0 (4:0), 26.06.1948, Kopenhaga,

Jugosławia – Polska 9:3 (5:0), 06.09.1936, Belgrad,

Węgry – Polska 8:2 (4:2), 10.07.1949, Debreczyn,

Jugosławia – Polska 7:1 (7:0), 19.10.1947, Belgrad,

ZSRR – Polska 7:1 (4:0), 19.05.1960, Moskwa,

Hiszpania – Polska 6:0 (2:0), 08.06.2010, Murcja,

Węgry – Polska 6:0 (2:0), 27.05.1951, Budapeszt.

Wprawdzie mówi się, że nie ma już słabych drużyn, to w XXI wieku Polska pięciokrotnie wygrała i raz przegrała różnicą minimum sześciu goli. Pojawia się więc pytanie, kiedy do w/w listy dopiszemy kolejne mecze?

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, wykop.pl, newswek.pl. A. Bugajski, Polska czeka na rekord, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 września 2015 r., s. 4.

wtorek, 13 września 2016
Pogrom Gibraltaru

W rozegranym na Stadionie Narodowym w poniedziałek 7 września 2015 r. meczu eliminacji UEFA Euro 2016, Polska pokonała Gibraltar 8:1 (4:0). Pod dwa gole zdobyli Kamil Grosicki, Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik, a po jednym Jakub Błaszczykowski i debiutant – Bartosz Kapustka.

W porównaniu ze spotkaniem z Niemcami zmiany były tylko dwie. Obie wymuszone - kontuzjowanego Łukasza Piszczka zastąpił Paweł Olkowski, a Jakub Błaszczykowski wrócił do podstawowego składu kosztem Tomasza Jodłowca.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

 Polska - Gibraltar 8:1 (8)

Od pierwszego gwizdka litewskiego sędziego Gediminas Mažeika Polacy uzyskali przewagę. „Już w 1. minucie po dośrodkowaniu Kamila Grosickiego z rzutu rożnego Łukasz Szukała główkował z kilku metrów i Jordan Perez obronił piłkę nogami.” (cyt. za: 90minut.pl). Jeszcze groźniejszą akcję Polacy stworzyli w siódmej minucie. Wtedy Robert Lewandowski podał piłkę do Jakuba Błaszczykowskiego, a ten do Arkadiusza Milka, który z kilku metrów strzelił obok słupka. Po chwili Polska prowadziła 1:0. Lewandowski dośrodkował a Grosicki strzelił bramkę głową po strzale z sześciu metrów. Po upływie siedmiu minut Polacy podwyższyli prowadzenia (2:0). Grosicki przejął piłkę na dwudziestym metrze, wbiegł w pole karne i delikatną podcinką przerzucił piłkę nad bramkarzem. W ten oto sposób w 31. występie w kadrze narodowej Grosicki zdobył czwartą bramkę (wszystkie w meczach z Gibraltarem).

Trzy minuty później strzałem z dwudziestu metrów Lewandowski podwyższył na 3:0. Po upływie kolejnych trzech minut długa piłka trafiła do „Lewego”, który pospieszył się ze strzałem. Oddał uderzenie z około jedenastu metrów, a Perez strącił piłkę nad poprzeczkę. Następnie Szukała główkował tuż obok słupka, a w kolejnej akcji podał spod linii końcowej do Grosickiego, który z pola karnego oddał strzał też obok słupka. „W 25. minucie refleksem znów wykazał się Perez, broniąc nogą płaski strzał Arkadiusza Milika. Po drugiej stronie boiska Liam Walker kopnął z dwudziestu kilku metrów wprost w ręce Łukasza Fabiańskiego.” (cyt. za: 90minut.pl)

Polska - Gibraltar 8:1 (8)

W 27. minucie chyba trochę zbyt samolubnie zachował się Milik. Oddał strzał zza „szesnastki” nad poprzeczką. Dwie minuty później Polska prowadziła już 4:0! Strzał Milika odbił bramkarz gości, ale piłka wróciła do napastnika, który odegrał ją wzdłuż bramki, a Lewandowski z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki Gibraltaru. W 37. minucie Polacy powinni strzelić kolejnego gola. Grosicki oddał strzał z narożnika pola karnego, Perez odbił piłkę, która trafiła w Milika i przeleciała obok słupka. Szkoda, że Milik nie spodziewał się takiej piłki, bo gdyby ją przyjął, to z pewnością strzeliłby gola. Trzy minuty później Lewandowski podał do Błaszczykowskiego, który z pola karnego oddał strzał wprost w bramkarza. Pierwsza połowa zakończyła się pewnym i zasłużonym czterobramkowym prowadzeniem Polaków.

W przerwie na murawę weszli Przemysław Saleta i Tomasz Adamek, którzy promowali swoją walkę zaplanowaną na 26 września 2015 r. Drugą połowę Polacy mogli rozpocząć fantastycznie niczym bokser, który zadaje mocny cios tuż po rozpoczęciu kolejnej rundy. Już w dwunastej sekundzie Lewandowski przejął piłkę i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem, ale jego strzał bramkarz odbił na rzut rożny. Po drugiej stroni boiska goście poczynali sobie coraz pewniej, głównie za sprawą Walkera. „Najpierw uderzył niecelnie, a potem jego strzał zablokował Szukała i piłka spadła wprost w ręce Fabiańskiego.” (cyt. za: 90minut.pl). W 54. minucie na próbę z dalszej odległości zdecydował się Anthony Bardon, a Fabiański na raty złapał piłkę. Najwidoczniej „Biało-Czerwoni” uznali, że wystarczy popisów gości, bo dwie minuty później Grzegorz Krychowiak podał w pole karne do Milika, który z kilku metrów strzałem prawą (!) nogą podwyższył wynik na 5:0.

W 58. minucie Lewandowski został sfaulowany przez Erina Barnetta w polu karnym, a sędzia bez wahania wskazał na „wapno”. Do wykonania rzutu karnego przewidzianych było czterech piłkarzy, ale nie było wśród nich Błaszczykowskiego. Grosicki zaproponował (walczącemu o koronę króla strzelców eliminacji) Lewandowskiemu, aby „jedenastkę” wykonywał wracający po kontuzji Błaszczykowski. Tak też się stało, a „Kuba” zrewanżował się kolegą za zaufanie pewnym strzałem. 6:0 dla Polski!

Polska - Gibraltar 8:1 (8)

Jakub Błaszczykowski przygotowuje się do wykonania rzutu karnego…

…i odbiera gratulacje po zdobyciu bramki!

W 72. minucie Grosicki dośrodkował w pole karne z narożnika boiska, a Milki lewą nogą podwyższył wynik na 7:0. Po upływie minuty Polska prowadziła już 8:0! Grosicki podał wzdłuż pola karnego, a debiutujący w kadrze Kapustka skutecznie uderzył piłkę po wślizgu. W 75. minucie Joseph Chipolina oddał strzał z jedenastu metrów, ale Fabiański z trudem odbił piłkę. Trzy minuty później Kyle Casciaro oddał strzał po ziemi z narożnika pola karnego, a „Fabian” złapał piłkę. Trzeciego ostrzeżenia już nie było. Jake Gosling, po podaniu Casciaro,  pięknie wbiegł w pole karne między polskich obrońców i zdobył honorową bramkę dla gości. W ten sposób Polacy zostali ukarani za rozprężenie w ostatnich minutach. Przy bramce zawinił cały blok defensywny, ale zaczęło się od Sebastiana Mili, który wbiegł na boisko i tak szukał sobie miejsca, że nie przeciął podania gości. Do końca meczu nic się nie zmieniło.

Gibraltarczycy wracają na własną połowę po zdobyciu honorowej bramki.

Meczowe statystyki wyraźnie wskazują na przewagę polskiej reprezentacji w posiadaniu piłki (62% - 38%), liczbie strzałów (28:10), celnych strzałów (16:6), niecelnych strzałów (7:2), zablokowanych strzałów (5:2), rzutów rożnych (11:5), spalonych (4:3), fauli (9:5), podań (574:288) i celnych podań (507:230). Szkoda tylko straconej bramki.

 

7 września 2015 r., godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

VIII kolejka eliminacji UEFA Euro 2016, Grupa „D”

Polska 8-1 Gibraltar

Bramki: Kamil Grosicki 2 (8 min. i 15 min.), Robert Lewandowski 2 (18 min. i 29 min.), Arkadiusz Milik 2 (56 min. i 72 min.), Jakub Błaszczykowski (59 min. – z rzutu karnego), Bartosz Kapustka (73 min.) – Jake Gosling (87 min.).

Polska: 22. Łukasz Fabiański – 14. Paweł Olkowski (87 min., 18. Sebastian Mila), 4. Łukasz Szukała, 15. Kamil Glik, 13. Maciej Rybus – 16. Jakub Błaszczykowski (62 min., 10. Bartosz Kapustka), 5. Krzysztof Mączyński, 8. Grzegorz Krychowiak, 7. Arkadiusz Milik, 11. Kamil Grosicki – 9. Robert Lewandowski (66 min., 19. Piotr Zieliński).

Rezerwowi, którzy nie weszli na boisko: 1. Wojciech Szczęsny, 12. Artur Boruc, 20. Przemysław Tytoń, 2. Thiago Cionek, 3. Artur Jędrzejczyk, 6. Tomasz Jodłowiec, 17. Sławomir Peszko, 21. Kamil Wilczek, 23. Ariel Borysiuk.

Trener: Adam Nawałka.

Gibraltar: 1. Jordan Perez – 20. Jean-Carlos Garcia, 15. Erin Barnett, 6. Roy Chipolina, 3. Joseph Chipolina – 7. Lee Casciaro (79 min., 12. Jeremy Lopez), 17. Anthony Bardon, 10. Liam Walker, 19. Jamie Coombes (46 min., 9. Kyle Casciaro), 11. Jake Gosling – 18. John-Paul Duarte (68 min., 2. Jamie Bosio).

Rezerwowi, którzy nie weszli na boisko: 23. Liam Neale, 13. Jamie Robba, 4. John Sergeant, 5. Ryan Casciaro, 8. Jayce Mascarenhas-Olivero, 14. Jesse Victory, 16. Justin Rovegno, 21. Robert Guilling, 22. Michael Yome.

Trener: Jeff Wood.

kartki: brak.

sędziowali: Gediminas Mažeika jako sędzia główny, Vytautas Šimkus i Vytenis Kazlauskas jako sędziowie liniowi, Aleksandr Radius jako sędzia techniczny oraz Nerijus Dunauskas i Jurij Paškovskij (wszyscy Litwa) jako dodatkowi sędziowie asystenci.

widzów: 27 763.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, sport.pl.

niedziela, 28 sierpnia 2016
Gibraltar – rywal reprezentacji Polski

W ramach eliminacji UEFA Euro 2016 rywalem Polski była reprezentacja Gibraltaru, czyli najmniejszego członka UEFA (do tej pory było nim San Marino). Oficjalne mecze Gibraltar zaczął rozgrywać dopiero od 2013 r.

Gibraltar kojarzymy przede wszystkim z miejscem katastrofy samolotu z generałem Władysławem Sikorskim na pokładzie. Teraz będzie kojarzony także z reprezentacją, która dopiero stawia pierwsze kroki w prawdziwym futbolu dzięki czemu polscy piłkarze mogli nastrzelać sporo bramek.

Herb, barwy i stroje

Barwy reprezentacji Gibraltaru są zgodne z barwami kraju, czyli są biało-czerwone. Herb Gibraltarskiego Związki Piłki Nożnej wykorzystuje najbardziej charakterystyczny element herbu i flagi państwa, czyli „złożoną z trzech ceglanych wież czerwoną twierdzę, w której ze środkowej wieży, nieco wyższej od pozostałych, zwisa złoty klucz (…) Herb nadany został przez Króla Ferdynanda i Izabelę Katolicką 10 lipca 1502 r. W czerwcu 1936 potwierdzony został przez władze brytyjskie. Niemal identyczny herb (bez łacińskiej sentencji) posiada hiszpańskie (Andaluzja) miasto San Roque, położone w bliskim sąsiedztwie Gibraltaru.” (cyt. za: pl.wikipedia.org).

Herb_GFA

Herb Gibraltarskiego Związki Piłki Nożnej.

Źródło: futbolquimy.com.

Gibraltar nosi przydomek „Team 54”, ponieważ piłkarska federacja tego państwa przystąpiło do UEFA właśnie jako pięćdziesiąta czwarta.

Koszulki_Gibraltaru

Koszulki reprezentacji Gibraltaru.

Źródło: gibraltarfa.com.

Historia

Gibraltarski Związek Piłki Nożnej (Gibraltar Football Association – GFA) został założony już w 1895 r. i jest jednym z najstarszych na świecie. Reprezentacja rozgrywa mecze od 1901 r. W związku z tym, że Gibraltar jest terytorium zależnym od Wielkiej Brytanii, to GFA od 1909 r. jest związana z The Football Association (FA). Angielska federacja wspierała Gibraltar poprzez zapewnianie sparingpartnerów Gibraltarowi, jak również popieranie jego starań o członkostwo w UEFA, np. podczas kongresu UEFA w 2007 r.

Pierwsze mecze Gibraltaru są wzmiankowane na kwiecień 1923 r., gdy drużyna z półwyspu udała się na dwa sparingi do Sevilli (0:2, 0:5), a podobno w 1949 r. zremisowała z Realem Madryt.

Chociaż Gibraltar nie jest wyspą, to jego reprezentacja brała udział w rozgrywanych co dwa lata Igrzyskach Wyspiarskich, które co do zasady skupiały wyspy otaczające Wielką Brytanię.

Debiut w 1993 r. nie był okazały, ponieważ Gibraltar przegrał wszystkie cztery mecze strzelając w nich tylko jedną bramkę (Wyspa Jersey 1:2, Ynys Môn 0:1, Grenlandia 0:5, Szetlandy 0:1). Dwa lata później Gibraltar był gospodarzem i dotarł do finału. Na początek przegrał z Grenlandią 0:1, ale później odniósł trzy zwycięstwa (Wyspa Man 2:1, Ynys Môn 2:0, Wyspa Jersey 1:0) i dopiero w finale przegrał z Wyspą Wight 0:1. W 2007 r. Gibraltar zwyciężył w Igrzyskach. Zremisowali z Wyspą Jersey 1:1, pokonali 2:1 Minorkę, 2:0 Bermudy i w finale rozbili gospodarzy – Rodos 4:0. W pozostałych edycjach, w których „Team 54” uczestniczył nie stanął na podium (1997, 1999, 2001, 2003, 2009, 2011, 2015). W tej ostatniej edycji reprezentację Gibraltaru reprezentowała mieszanka rutyny z młodością, czyli drużyna składająca się z piłkarzy reprezentacji U-19 i old boy’s.

W 2006 roku zespół wziął udział w nieoficjalnych mistrzostwach drużyn niezrzeszonych przez FIFA (FIFI Wild Cup), gdzie zajął trzecie miejsce. W fazie grupowej Gibraltar zremisował z Republiką St. Pauli 1:1 i pokonał reprezentację Tybetu 5:0. Następnie w półfinale przegrał z Cyprem Północnym 0:2, a w meczu o 3. Miejsce wygrał 2:1 z Republiką St. Pauli.

W 2008 r. Gibraltar wziął udział w Turnieju Czterech Narodów, czyli najbardziej prestiżowych rozgrywkach w jakich uczestniczył. Zajął jednak ostatnie miejsce przegrywając z półprofesjonalnymi reprezentacjami Anglii (0:1), Walii (2:6) i Szkocji (2:4).

Gibraltar starał się o przyjęcie do UEFA, ale jego aplikacje w 1999 r. i 2007 r. były odrzucane, głównie pod wpływem protestów Hiszpanii. Protesty miały charakter wyłącznie polityczny, a nie merytoryczny, co podkreślały obie strony konfliktu. Żeby go zrozumieć trzeba cofnąć się w czasie do 1713 r., gdy na mocy traktatu pokojowego, zwartego w Utrechcie, Gibraltar został przekazany Wielkiej Brytanii „na wieczność” przez Hiszpanię. Dziewięć lat wcześniej wojska angielskie i holenderskie zajęły Gibraltar w czasie wojny o sukcesję hiszpańską Hiszpanie protestowali przeciwko przyjęciu Gibraltaru do UEFA, bo obawiają się, że za przykładem półwyspu pójdą regiony autonomiczne, jak Kraj Basków i Katalonia. Poza tym, w dalszym ciągu roszczą sobie pretensje do tego terenu, a mieszkańcy Gibraltaru nie zgadzają się na przyłączenie do sąsiada lub wspólne zwierzchnictwo dwóch krajów. Obie propozycje już dwukrotnie zostały odrzucone w referendum. Ponowne rozpatrzenie wniosku, ale wyłącznie w oparciu o kryteria merytoryczne, nakazał Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS). 1 października 2012 r. GFA została tymczasowym członkiem UEFA, a od 24 maja 2013 r. pełnoprawnym członkiem UEFA dzięki czemu reprezentacja Gibraltaru może brać udział w eliminacjach do mistrzostw Europy. Podczas kongresu UEFA 51 państw było za przyjęciem Gibraltaru, a dwa przeciwko – Hiszpania i… Białoruś.

Do 2014 r. Gibraltar rozgrywał mecz z innymi drużynami reprezentującymi regiony, niebędącymi członkami UEFA i zespołami klubowymi. W ostatnich latach Gibraltar rozgrywał mecze m.in. z drużynami klubowymi – Cadiz B (0:1, 2011 r.), Bury (2:1, 2012), Portsmouth (4:0, 2012), Notts County (3:1, 2012), Hibernian (1:3, 2013) i Charlton (0:2, 2013).

Pierwszy historyczny – oficjalny mecz został rozegrany 19 listopada 2013 r. na stadionie Algrave. Gibraltar niespodziewanie zremisował bezbramkowo z reprezentacją Słowacji występującą w ligowym składzie.

Pierwszego gola w historii reprezentacji, w drugim oficjalnym meczu zdobył Roy Chipolina w meczu z Wyspami Owczymi. Gibraltar objął prowadzenie 1:0, ale ostatecznie przegrał 1:4. Mecz został rozegrany na Victoria Stadium w dniu 1 marca 2014 r. W czwartym występie Gibraltar osiągnął cenny wyjazdowy remis 1:1 z Estonią (26 maja 2014 r.). Pierwsze zwycięstwo Gibraltar osiągnął w kolejnym, czyli piątym meczu, gdy 4 czerwca 2014 r. pokonał Maltę 1:0 po bramce Kyle Casciaro na Estadio Algarve.

Pierwszy mecz w eliminacjach dużej imprezy (UEFA Euro 2016) został rozegrany 7 września 2014 r. na Estadio Algarve. Rywalem Gibraltaru była Polska, która choć do przerwy prowadziła tylko 1:0 rozbiła gospodarzy 7:0. Pierwszą bramkę w eliminacjach Euro 2016 zdobył Lee Casciaro. 29 marca 2015 r. Gibraltar przegrał na Hampden Park ze Szkocją 1:6. Gordon Strachan, trener Szkotów powiedział o tej bramce: „Zrujnowali mi życie (…) Gol dla Gibraltaru trochę nami wstrząsnął.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Warto dodać, że w tym spotkaniu Gibraltar był prowadzony przez nowego szkoleniowca – Davida Wilsona ze… Szkocji.

Przed losowaniem eliminacji Euro 2016, UEFA podjęła decyzję, że Hiszpania i Gibraltar nie mogą spotkać się w jednej grupie. Wymarzona grupa podana przez trenera Bullę to (oprócz Gibraltaru) – Czechy, Austria, Łotwa, Irlandia Północna i Anglia, ale jak wiadomo z żadnym z wymienionych rywali nie przyszło grać jego podopiecznym.

Przed meczem z Polską na Stadionie Narodowym Gibraltar rozegrał 13 oficjalnych meczów, z których 1 wygrał, 2 przegrał i 10 przegrał. Bilans bramkowy wynosi 3:49. Po zwycięstwie nad Maltą, „Team 54” zanotował osiem kolejnych porażek, w których nie zdobył bramki, a stracił aż 42.

13 maja 2016 roku Gibraltar został członkiem FIFA i odtąd może brać udział w eliminacjach do Mistrzostw Świata.

Sukcesy

Największym sukcesem Gibraltaru jest udana formalna batalia o przyjęcie do UEFA i FIFA. Sukcesem było zwycięstwo nad Maltą, ale podobnie jak w przypadku tejże reprezentacji, jak również Liechtensteinu, Luksemburga, czy opisywanych wcześniej na blogu Andory i San Marino, sukcesem jest każdy mecz bez porażki, a nawet każda strzelona bramka.

Jeśli natomiast chodzi o sukcesy w zawodach nieoficjalnych, to należą do nich mistrzostwo Igrzysk Wyspiarskich (2007), wicemistrzostwo Igrzysk Wyspiarskich (1995) i 3. miejsce w FIFI World Cup.

Stadion

Victoria Stadium to jedyny piłkarski obiekt na Gibraltarze, dlatego odbywają się na nim wszystkie mecze pierwszej i drugiej ligi męskiej i ligi kobiecej – „jeden po drugim” z piętnastominutowymi przerwami między meczami. Nie ma więc podziału na mecze wyjazdowe i domowe. Wszystkie kluby korzystają także z jednego boiska treningowego, tyle że niepełnowymiarowego. Obiekt „leży zaledwie 200 metrów od północnej granicy kraju, tuż przy pasie startowym miejscowego lotniska. Stąd też dodatkowe oznaczenia kolorystyczne i świetlne na czterech masztach oświetleniowych” (cyt. za: stadiony.net). „Położony jest w cieniu rzucanym przez słynną skałę Gibraltarską. Góra ta jest największą atrakcję tego terytorium i żyje na niej ponad 200 małp – makaków” (cyt. za” weszlo.com).

Victoria_Stadium_-_Gibraltar

Victoria Stadium.

Źródło: soccerway.mobi.

Przed II wojną światową w pobliżu obecnego lotniska władze wojskowe udostępniły mieszkańcom tereny sportowe (ok. 1902 r.). Po wojnie, a dokładniej w czerwcu 1949 r. wybudowano Stadion Wiktorii, nazwany na cześć Wiktorii Mackintosh, żony miejscowego fundatora Johna Mackintosha. Obiekt istniał do końca lat sześćdziesiątych XX wieku. W 1970 r. wybudowano, a w 1971 r. oddano do użytku nowy Victoria Stadium. W 1974 r. zainstalowano sztuczne oświetlenie, a dwa lata później rozbudowano kompleks sportowy, w skład którego wchodzi stadion o hale. W 1990 r. na stadionie położono sztuczną nawierzchnię. Victoria Stadium może pomieścić 5 tys. widzów, ale tylko część trybun jest zadaszona. Na stadionie, oprócz meczów piłkarskich, odbywają się koncerty muzyczne (np. Gibraltar Music Festival), a także mecze krykieta. Pierwszy pomiędzy reprezentacją Gibraltaru a Marylebone Cricket Club rozegrano w 1993 r. Właścicielem stadionu jest rząd Gibraltaru.

Stadion nie spełnia wymogów UEFA, dlatego federacja musiała szukać innego obiektu. Najbliżej było do Hiszpanii, ale ze względu na (najoględniej mówiąc) nie najlepsze relacje polityczne między państwami, wybrano portugalski Estadio Algarve. Obiekt mógłby pomieścić całą populację Gibraltaru, ale trener Allen Bula powiedział przed pierwszym meczem: „Będę zadowolony, jak przyjdzie 500 osób” (cyt. za: weszlo.com).

Estádio Algarve jest stadionem położonym między dwoma portugalskimi miastami – Faro i Loule. Stadion w Algarve był jedną z dziesięciu aren UEFA Euro 2004. Rozegrano na nim dwa mecze fazy grupowej (Hiszpania – Rosja 1:0 i Rosja – Grecja 2:1) i jeden ćwierćfinał (Szwecja – Holandia 0:0 k. 4:5). Od lutego 2004 r. reprezentacja Portugali wystąpiła na tym obiekcie siedem rady. Dwukrotnie w eliminacjach – z Luksemburgiem (6:0, 2005, el. MŚ) i Armenią (1:0, 2014, el. UEFA Euro 2016). „(…) jego najoryginalniejszą cechą jest zadaszenie. Chroni dwie z czterech trybun i przypomina żagle, dzięki czemu nawiązuje do morskich tradycji Portugalii. Budowany w latach 2001-2003 stadion kosztował równowartość ok. 100 milionów złotych.” (cyt. za: stadiony.net). Obiekt został oddany do użytku 23 listopada 2003 r., a jego pojemność wynosi nieco ponad 30 tys. miejsc.

Nadmorskie Faro ma ok. 50 tys. mieszkańców i jest centrum turystycznego regionu Algarve. Jest tu międzynarodowe lotnisko, uniwersytet i... stadion Euro 2004, okrzyknięty jednym z najpiękniejszych. Nie ma za to drużyny piłkarskiej, która by go zapełniła.” (cyt. za: stadiony.net). Dwa pobliskie kluby, czyli Louletano DC i S.C. Farense nie występują w portugalskiej elicie, a na Estadio Algrave występowały tylko do czasu. Niska frekwencja zmusiła je do powrotu na dużo mniejsze obiekty. Swoje domowe mecze rozgrywały tutaj także Olhanense i Portimonense, gdy ich stadiony były modernizowane, a także nieistniejący już klub Algarve United.

Estadio_Algarve_z_worldstadium

Estadio Algarve.

Źródło: worldstadiumdatabase.com.

Spośród dziesięciu aren UEFA Euro 2004, zyski przynoszą tylko trzy największe stadiony (Estádio da Luz, Estádio Jose Alvelade oraz Estádio do Dragao), a Augusto Mateus były minister gospodarki Portgugalii powiedział swego czasu dla PAP: „Pozostałe stadiony, które nie przynoszą dziś zysków, powinny zostać jak najszybciej zburzone. Portugalia nadal płaci za koszty budowy i modernizacji obiektów na mistrzostwa Europy.” (cyt. za: stadiony.net). „Dyskusje na temat przyszłości stadionów Euro 2004 trwają od kilku lat, ale mimo postulatów o wyburzeniu (…) żadna gmina nie zdecydowała się dotąd na taki krok.” (cyt. za: stadiony.net), choć np. modernizacja Estádio do Bessa doprowadziła do bankructwa Boavisty Porto.

Brak klubu, który na stałe grałby na Estadio Algarve sprawie, że zarządzającym obiektem szukają pojedynczych imprez, które pozwolą minimalizować koszty utrzymania obiektu. Stadion był więc gospodarzem Superpucharu Portugalii (2005, 2008, 2015), odcinka specjalnego Rajdu Portugalii (2007), koncertów i meczów towarzyskich. Bliskość morza i ciepły klimat sprawiają, że na stadionie zimą odbywają się mecze, a nawet turnieje towarzyskie. Regularnie rozgrywany jest Algarve Cup, czyli towarzyski turniej reprezentacji narodowych koniet. W lipcu 2008 r. na stadionie rozegrano turniej towarzyski Algarve Challenge Cup, w którym wzięły udział – Cardiff City, Celtic Glasgow, Middlesbrough i Vitória de Guimarães. Od 2011 r. na stadionie rozgrywany jest turniej towarzyski Atlantic Cup, w którym, z reguły biorą udział drużyny klubowe ze Skandynawii i Europy Środkowo-Wschodniej. Dotychczasowi zwycięzcy to: IF Elfsborg, FC Midtjylland, SK Rapid Wiedeń, FC Kopenhaga, Dynamo Moskwa i Zenit Sankt Petersburg. W edycji w 2012 r. udział wzięła krakowska Wisła. Co ciekawe, dwa towarzyskie mecze rozegrała na tym obiekcie reprezentacja Polski. W lutym 2009 r. zremisowała z Litwą 1:1 (gol Pawła Brożka), a dwa lata później pokonała Norwegię 1:0 (gol Roberta Lewandowskiego).

Władze regionalne planują zbudowanie do 2018 r. połączenia kolejowego przy stadionie, który znajduje się na odludziu, aby połączyć obiekt z lotniskiem, uniwersytetem, centrum Faro i dwoma sąsiednimi miastami – Olhao i Loule.

Po włączeniu federacji Gibraltaru do UEFA w 2013 r. pojawiła się idea budowy nowego obiektu, który, jak mówił Dennis Beiso, dyrektor wykonawczy Federacji Piłkarskiej Gibraltaru (GFA): „Pomieści prawdopodobnie osiem tysięcy kibiców, to wystarczy na nasze potrzeby. Będzie miał czwartą kategorię UEFA, sam obiekt i zaplecze będą bardzo nowoczesne.” (cyt. za: „Rzeczpospolita”). Obiekt ma nazywać się Europa Point Stadium, ponieważ „jako teren pod budowę wybrano Europa Point, najdalej na południe wysunięty skrawek półwyspu. Obłożony szkłem obiekt ma nocą rozświetlać okolicę jak lampa lub latarnia. Dzięki temu będzie jednym z pierwszych budynków Europy oglądanych przez załogi i pasażerów statków. Niewykluczone, że obiekt nocą będzie świetnie widoczny z Maroka.” (cyt. za: stadiony.net).

Europa_Point_Stadium_-_Gibraltar

Planowany wygląd Europa Point Stadium.

Źródło: thefootballstadiums.com.

Trener i piłkarze

Pierwszy trener Gibraltaru od włączenia tego kraju w struktury UEFA to Allen Bula. Nie ukrywał, że szuka w ligach angielskich piłkarzy, którzy mogliby grać dla reprezentacji Gibraltaru. Najbardziej znanym piłkarzem, który wystąpił w reprezentacji był siostrzeniec trenera Buli – Danny Higginbotham (wychowanek Manchesteru United, ponad 300 meczów w Premier League w barwach MU, Stoke, Sunderlandu i Southamptonu). Inni zawodnicy wybijający się ponad gibraltarską przeciętność to: Liam Walker (Portsmouth, Bnei Yehuda), Scott Wiseman (Preston North End), David Artell (Bala Town) i Jake Gosling (Bristol Rovers).

Rozgrywki klubowe

Do niedawna w rozgrywkach ligowych występował Manchester United i Newcastle United. Jeśli chodzi o MU, to drużyna została założona przez fanów tego klubu i miała zgodę na używanie tej nazwy. Po przyjęciu Gibraltaru w poczet członków UEFA, klub został zmuszony do zmiany nazwy i teraz nazywa się Manchester 62. Newcastle także zmienił nazwę. Celem zmian było uniknięcie ewentualnego spotkania się w europejskich pucharów klubów o tej samej nazwie. Nic nie stało więc na przeszkodzie, aby występujący w drugiej lidze Boca Juniors zachował swoją nazwę. Od sezonu 2014/2015 mistrz i zdobywca pucharu (Rock Cup) Gibraltaru zadebiutowali w europejskich rozgrywkach.

Podsumowanie

Reprezentacja Gibraltaru podzieli los reprezentacji innych małych państw i stanie się „chłopcem do bicia”, z którym utrata punktów i poniekąd także goli będzie wstydem dla rywala. Brak zawodowej ligi i piłkarzy grających w silnych ligach zagranicznych niewątpliwie utrudni stopniowe zwiększanie pozycji reprezentacji w rankingu FIFA. Nie zmienia to jednak faktu, że na dobry początek wykazano sporo chęci i zaangażowania, które wcześniej, czy później będzie skutkowało niespodziewanymi wynikami. W starciach z Polską, podobnie jak z każdą drużyną w grupie „D” eliminacji UEFA Euro 2016, Gibraltar nie ma szans na jakikolwiek punkt, choć „gdy piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe”.

 

Źródła: własne, weszlo.com, rsssf.com, stadiony.net, theatlatniccup.com, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, futbolquimy.com, gibraltarfa.com, soccerway.mobi, worldstadiumdatabase.com, thefootballstadiums.com. Rywale Polaków w eliminacjach Mistrzostw Europy 2016, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 lutego 2014 r., s. 35. S. Szczepłek, Trudno nie zagrać we Francji, „Rzeczpospolita” z dnia 24 lutego 2014 r., s. 19. MACK, Klęska naszych rywali w eliminacjach EURO, „Przegląd Sportowy” z dnia 3 marca 2014 r., s. 10. M. Dobosz, Kilka minut wstydu i hat trick po prawie pół wieku, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 marca 2015 r., s. 5. M. Szuba, Gibraltar – najmłodszy w rodzinie, „Rzeczpospolita” z dnia 26 lutego 2014 r., s. 15. M. Zachodny, Gibraltar – czy zagrają strażacy, „Metro” z dnia 5-7 września 2014 r., s. 16.

niedziela, 21 sierpnia 2016
„Eksperci” część 5 – Borek i Rzeźniczak przeceniają Śląsk Wrocław

W sezonie 2011/2012 Śląsk Wrocław dosyć niespodziewanie sięgnął po Mistrzostwo Polski. W następnym sezonie wywalczył Superpuchar Polski, dotarł do przegranego z Legią (0:2, 1:0) finału Pucharu Polski, a rozgrywki ligowe zakończył na wysokim trzecim miejscu, które zapewnił sobie na dwie kolejki przed końcem rozgrywek. Do Mistrza Polski – Legii stracił aż dwadzieścia punktów, a w ostatniej kolejce został rozbity w Warszawie 5:0, ale red. Mateusz Borek i Jakub Rzeźniczak mieli bardzo pozytywne zdanie o wrocławskim klubie.

Redaktor Mateusz Borek wziął udział w debacie „Przeglądu Sportowego” przed rozpoczęciem sezonu 2013/2014 i powiedział m.in.: „Jeśli Śląsk w takim składzie zajął trzecie miejsce w lidze, to co będzie teraz, kiedy zrobił najciekawsze transfery od wielu lat. Wystarczy, że Dudu zagra tak jak w Widzewie, Hołota nadal będzie się rozwijać, a Paixao zachowa skuteczność z Cypru. Śląsk może przegrać z Lechem, czy Legią, ale mistrzostwo zdobywa się kompletem punktów z tymi słabszymi. Śląsk ma potencjał, by grać o najwyższe lokaty.”. Biorąc pod uwagę, że red. Borek jest pracownikiem Polsatu, który w tamtym czasie był pośrednio właścicielem Śląska Wrocław, to takie wypowiedzi, podobnie jak komentowanie meczów Śląska, należało brać z przymrużeniem oka. Swego czasu Polsat transmitował wszystkie domowe, ligowe mecze Śląska i wszystkie w europejskich pucharach. Czy w takich warunkach można mówić o obiektywizmie? Nieważne. Śląsk miał „potencjał, bo grać o najwyższe lokaty”. Może i miał, ale jak to się skończyło, za chwilę wyjaśnię.

M.Borek_na_tle_Polsatu

Red. M. Borek.

Źródło: teleshow.wp.pl.

Natomiast we wrześniu 2013 r. Jakub Rzeźniczak po wygranym 2:1 ligowym meczu Legii ze Śląskiem powiedział: Spotkamy się jeszcze dwa razy w tym sezonie, bo Śląsk jest dobrym zespołem.. W ten sposób „Rzeźnik” dał do zrozumienia, że Śląsk po zakończeniu rundy zasadniczej zagra w tzw. grupie „mistrzowskiej”, czyli po 30. kolejkach będzie powyżej 9. miejsca w ligowej tabeli. Pudło!

J.Rzeźniczak_z_mikrofonem

Jakub Rzeźniczak.

Źródło: info.sport.pl.

Śląsk grał fatalnie i wbrew temu co mówili red. M. Borek i J. Rzeźniczak, po prostu zawiódł. Po rundzie zasadniczej zajął dopiero dwunaste miejsce! Do ósmego miejsca stracił sześć punktów, a nad strefą spadkową miał tylko pięć punktów przewagi. W rundzie finałowej Śląsk zaczął jednak grać na miarę swoich możliwości i aspiracji i dało mu to 9. miejsce, czyli pierwsze w grupie „spadkowej” (walczącej o miejsca 9-16). A przecież Śląsk to „dobry zespół”, który miał „grać o najwyższe lokaty”…

 

Źródło: Jaka jest nasza liga, „Przegląd Sportowy” z dnia 19 lipca 2013 r., s. 20. A. Dawidziuk, Drużyna Levego zginęła od własnej broni, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 września 2013 r., s. 8. 90minut.pl.

sobota, 20 sierpnia 2016
„Eksperci” część 4 – „Przegląd Sportowy” liczył na komplet

29 lipca 2012 r. w towarzyskim meczu piłkarskim L:egia Warszawa przegrała z Borussią Dortmund 0:1 (0:1) po golu strzelonym przez Roberta Lewandowskiego już w drugiej minucie spotkania. Prawie półtora miesiąca wcześniej „Przegląd Sportowy” informował, że odbędzie się taki mecz. Red. Adam Dawidziuk przypominał, że rok wcześniej na podobnym sparingu, gdy Lech Poznań zremisował bezbramkowo z BVB, na stadionie w Poznaniu zjawiło się ponad 40 tysięcy widzów. Dlatego redaktor prognozował: Przy Łazienkowskiej też pewnie będzie komplet, bo do stolicy przyjedzie najlepszy niemiecki zespół z trzema Polakami w składzie, Jakubem Błaszczykowskim, Łukaszem Piszczkiem i Robertem Lewandowskim.. Tymczasem obiekt przy Łazienkowskiej zapełnił się w jednej trzeciej.

A.Dawidziuk_o_frekwencji_na_meczu_Legia_-_Borussia

Red. A. Dawidziuk.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Niepełnego stadionu można było spodziewać się z kilku powodów. Po pierwsze, mecz odbywał się w okresie wakacyjnym, a takowy nigdy nie służy wysokiej frekwencji. Po drugie, to był tylko mecz sparingowy i nie zawsze udaje się zapełnić pełen stadion. Po trzecie, czego w chwili publikacji artykułu przez „PS” nie było wiadomo, ceny biletów były stosunkowo wysokie. Po czwarte, jak to zwykle w Warszawie, mecz piłkarski musi rywalizować z licznymi atrakcjami i imprezami, aby przyciągnąć kibiców. Po piąte, niecały miesiąc wcześniej zakończyło się UEFA Euro 2012. Cześć kibiców oglądała mecze tylko w TV, ale część na pewno oglądała je na stadionach, zwłaszcza, że Stadion Narodowy w Warszawie był jedną z aren turnieju. Rozegrano na nim pięć meczów. Niezależnie jednak od tego część fanów chciała odpocząć od piłki. Po szóste, liczba meczów, które Legia rozgrywa w okresie wakacyjnym jest na tyle duża, że odbija się na frekwencji, więc w naturalny sposób obniża frekwencję na meczu towarzyskim. Po siódme, Legia w fatalnym stylu przegrała (oddała) mistrzostwo Polski w 2012 r. i pewnie jakaś grupa kibiców „obraziła” się na klub.

Rywal niewątpliwie była atrakcyjny – mistrz Niemiec z trzema reprezentantami Polski w składzie i pewnie w innym terminie przyciągnąłby więcej widzów, ale splot wymienionych okoliczności, utrudnił osiągnięcie przyzwoitej frekwencji, jak na taki mecz przystało. Może innym razem?

 

Źródło: A. Dawidziuk, Borussia w stolicy, „Przegląd Sportowy” z dnia 19 czerwca 2012 r., s. 15.

piątek, 19 sierpnia 2016
„Eksperci” – część 3. Jerzy Dudek wychwala Hiszpanów sprowadzonych przez Trzeciaka

Red. Michał Wodziński z „Przeglądu Sportowego” zapytał Jerzego Dudka: „Słyszał pan, że Legia ściągnęła latem trzech Hiszpanów? Ostatnio do Warszawy przeniósł się były kapitan Levante Inaki Descarga?”. A były bramkarz odpowiedział: „Uważam, że to świetna wiadomość dla kibiców Legii. Dobrzy obcokrajowcy zawsze podnoszą prestiż ligi i zwiększają jej atrakcyjność. Piłkarze, których sprowadza Mirek Trzeciak, są jak Descarga ukształtowani, mają uznane nazwiska. Albo nie mieszczą się w kadrze swoich klubów i chętnie ograliby się za granicą, zamiast tułać po trzecioligowych boiskach w Hiszpanii.”.

J. Dudek uznał, że hiszpańscy piłkarze w Legii mają ukształtowane nazwiska, a ich przyjście do Legii to świetna wiadomość, bo jak można się domyślać, w opinii „Dudiego” są wzmocnieniem. Tak się jednak nie stało. Może Dudek wyciągnął wnioski po dobrej grze Inaki’ego Astiza? Wychowanek Osasuny Pampeluna został sprowadzony do Legii przed sezonem 2007/2008 i spośród wszystkich Hiszpanów, którzy później zostali sprowadzeni do Legii, prezentował się naprawdę dobrze. Odszedł dopiero po zakończeniu sezonu 2014/2015. Rozegrał w Legii 159 ligowych meczów, w których zdobył 8 goli. Wywalczył 3 tytuły Mistrza Polski i aż 5 Pucharów Polski. Wiosną 2008 r. Legia sprowadziła młodego obrońcę – Antonio Martina Aguilera „Balbino”, ale on zagrał tylko sześć meczów w Młodej Ekstraklasie i tak szybko, jak się pojawił, tak szybko zniknął.

J.Dudek_-_ekspert_24

Jerzy Dudek latem 2008 r. oceniał transfery trzech hiszpańskich piłkarzy do Legii.

Źródło: 24.pl.

Wracając do letniego zaciągu, o którym pozytywnie wypowiadał się J. Dudek, to Legię zasilili – obrońca Inaki Descarga Retegui, pomocnik Alberto Ortiz Moreno „Tito” i napastnik Mikel Arruabarrena. Descarga rzeczywiście miał wyrobione nazwisko. Do Warszawy przyjeżdżał z doświadczeniem zdobytym w Osasunie, Eibar i Levante (214 meczów/10 goli). Przez cały sezon 2008/2009 rozegrał w Legii dziesięć meczów, ale tylko trzy w ekstraklasie (4 mecze w Pucharze Polski i 3 w Pucharze Ekstraklasy). Descarga głównie leczył kontuzje, a jak już grał, to stanowił poważne zagrożenia, ale dla swojej drużyny. Po jednym sezonie opuścił Legię w atmosferze skandalu i korupcyjnych podejrzeń z czasów gry w Hiszpanii. Zakotwiczył w Realu Union Club de Irun, w którym zaczynał karierę i jak się później okazało także zakończył. Jego transfer do Legii to był niewypał.

„Tito” został sprowadzony z Espanyolu B i wytrzymał w Legii tylko do wiosny, ponieważ w trakcie przerwy zimowej doznał kontuzji i wrócił do Hiszpanii. W ekstraklasie rozegrał tylko dwa mecze, a w Pucharze Ekstraklasy sześć. Dodatkowo, wystąpił w ośmiu meczach Młodej Ekstraklasy, w której zdobył dwa gole. Transfer tego piłkarza do Legii to też niewypał.

Trzecim „wzmocnieniem” był, a właściwie miał być Arruabarena. Przyszedł z CD Tenerife, a w Legii grał tylko jesienią 2008 r. Wystąpił w sześciu meczach ligowych, pięciu Pucharu Ekstraklasy (1 gol) i po dwóch Pucharu Polski i eliminacji Pucharu UEFA. Łącznie wystąpił w piętnastu meczach, w których strzelił tylko jednego gola. Statystyki trochę podreperował sobie występami w Młodej Ekstraklasie – 6 meczów, 4 gole, ale przecież nie po to przychodził do Legii! „Aru” był po prostu słaby, ale zasłynął, mimo woli, dzięki Mirosławowi Trzeciakowi. Dyrektor sportowy Legii, gdy menadżer Cezary Kucharski zaproponował Roberta Lewandowskiego, miał odpowiedzieć, że Legia nie potrzebuje „Lewego”, bo ma „Aru”. Już wiosną 2009 r. Arruaberana został wypożyczony, a latem rozwiązano z nim kontrakt. Więcej w Legii nie zagrał. Błysnął później w Eibar, gdy strzelał gole w Primiera Division, ale w Legii to też był transferowy niewypał.

Wszyscy trzej hiszpańscy piłkarze (Descarga, Tito i Arruaberrena) prezentowali w Legii katastrofalny poziom, wręcz dramatycznie słaby. Na dobrą sprawę nie zaistnieli w Legii, ale to przecież „świetna wiadomość dla kibiców Legii (…) Piłkarze (…) są (…) ukształtowani, mają uznane nazwiska”. Tymczasem były to trzy transferowe niewypały. Oj, „Dudi” w swojej ocenie nie popisał się.

 

Źródło: „Przegląd Sportowy” z dnia 24 lipca 2008 r., s. 4. 90minut.pl (w zakresie statystyk).

czwartek, 18 sierpnia 2016
„Eksperci” – część 2. Zbigniew Boniek wyśmiewa starania Polski i Ukrainy o organizację Euro 2012

Prawie cztery i pół roku przez rozpoczęciem UEFA Euro 2012, gdy jeszcze nie było wiadomo, kto będzie gospodarzem imprezy, Zbigniew Boniek w wypowiedzi przytoczonej przez „Magazyn Sportowy”, wyraźnie powiedział, że Polska nie ma szans na organizację. „Przecież wszyscy wiedzą, że Euro za pięć lat odbędzie się we Włoszech. Czy ktoś kiedyś widział, aby finały mistrzostw Europy odbyły się w kraju, gdzie autostrady, czy hotele są w dużej części wirtualne. Co ja mówię w dużej części, jeśli chodzi o stadiony, czy autostrady, to ich po prostu nie ma. Mamy już rok 2007 i naprawdę nie ma żadnych szans, abyśmy szybko zbudowali bazę, która zadowoli UEFA.”.

Z.Boniek_drapie_się_w_głowę

Źródło: legia.net.

Turniej ostatecznie, jak wszystkim dobrze wiadomo, odbył się w Polsce i na Ukrainie. Włosi byli faworytami, dlatego „Zibi” musiał być zdziwiony. Większe zdziwienie ogarnęło chyba jego przyjaciela – Michela Platiniego, który ogłaszał decyzję Komitetu Wykonawczego.

M.Platini_ogłasza_gospodarza_euro_2012

Źródło: gregory501.blox.pl.

 

Źródło: R. Kołtoń, Futbol – największy bank świata, „Magazyn Sportowy” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lutego 2007 r., s. 11.

środa, 17 sierpnia 2016
„Eksperci” – część 1. Mateusz Borek o Legii i Okuce

W „Przeglądzie Sportowym” z dnia 25 stycznia 2002 r. ukazał się felieton Mateusza Borka pod wymownym tytułem: „Legia na mistrza… Jugosławii”. Red. Borek kpił w swoim dziele z Legii wskazując na to, że:

  • nie chciała zatrudnić wracającego z Francji Marka Jóźwiaka,
  • zamiast wystawiać na pozycji stopera Jacka Magierę, wobec kontuzji Jacka Zielińskiego, ściągnęła wracającego po rehabilitacji Marijana Gierasimovskiego,
  • trener Dragomir Okuka uparcie nie wystawiał Mariusza Piekarskiego, tylko pozwolił mu odejść do Chin „i pośrednio zamknął mu drogę na MŚ, przynajmniej te w Korei i Japonii”,
  • Wojciecha Kowalczyka „oddano bez żalu” na Cypr, „a w Legii na liście płac figuruje Svitlica”.
  • Prezes Leszek Miklas odrzucił propozycję Romana Koseckiego rozegrania meczu towarzyskiego z Atletico Madryt, ówczesnym liderem Secunda Division,
  • Okuka porównał w wywiadzie „zniszczenia wojenne z Jugosławii do tych z Polski po II wojnie światowej”.

Red. Borek dosyć mocno puentował: „Jeśli tak ma wyglądać budowa wielkiej Legii, to ja gratuluję. Chyba, że zespół z Warszawy będzie grał o mistrza… Jugosławii.”.

M.Borek_na_stadionie_Legii

Mateusz Borek na stadionie „Legii”.

Źródło: media2.pl.

Popularny „Mati” trochę racji w swoich poglądach miał, ale najważniejsze były efekty pracy serbskiego trenera. Dlatego zamiast dyskutować z w/w poglądami wystarczy powiedzieć, że cztery miesiące później Legia wywalczyła mistrzostwo, ale Polski! I czego by nie mówić o trenerze Okuce, to właśnie on doprowadził do odzyskania przez Legię mistrzowskiego tytułu po siedmiu (!) latach przerwy. Nie udało się to kolejnym trenerom Legii, którymi byli: Mirosław Jabłoński, Władysław Stachurski, Lucjan Brychczy, Jerzy Kopa, Stefan Białas, Dariusz Kubicki, Franz Smuda i Krzysztof Gawara. Dodatkowo, Legia prowadzona przez Okukę sięgnęła po Puchar Ligi.

Po kolejnym roku (Legia ukończyła rozgrywki ligowe na 4. miejscu) okazało się, że Stanko Svitlica nie tylko „figuruje” na liście plac. W sezonie 2002/2003 jako pierwszy obcokrajowiec w historii został królem strzelców ekstraklasy. Po II wojnie światowej tylko trzy razy zdarzyło się, że król strzelców ekstraklasy zdobył więcej bramek (1948, 1993, 1996). Poza tym, Svitlica zdobył 40 ligowych goli dla Legii, a „faworyt” red. Borka – Wojciech Kowalczyk 42. Tyle tylko, że Svitlica do osiągnięcia swojego dorobku strzeleckiego potrzebował 62 meczów, a „Kowal” dokładnie dwa razy więcej!

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pl.wikipedia.org. M. Borek, Legia na mistrza… Jugosławii, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 stycznia 2002 r., s. 20.

11:05, martinez-4ever , EKSPERCI
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 sierpnia 2016
„Eksperci” – wprowadzenie

„Eksperci” to nowy cykl krótkich wpisów, w których będę prezentował wypowiedzi piłkarzy, trenerów, generalnie ludzi związanych z piłką nożną, o których można powiedzieć, że są ekspertami, bo znają futbol i wiedzą o czym mówią.

Problem jednak w tym, że niekiedy te wypowiedzi nie przystają do rzeczywistości, stanowią przewidywanie, które zupełnie nie sprawdza się albo jest po prostu śmieszne. Innymi słowy są to wypowiedzi, które poddają pod wątpliwość ich ekspercki charakter, stąd też w tytule cyklu pojawia się cudzysłów.

Ekspert_sportowy

Źródło: adr-bhp.com.pl.

Niektóre z „eksperckich” wypowiedzi okazały się nietrafione, bo wynik meczu okazał się inny niż ekspert przewidywał i można się trochę pośmiać, albo przymknąć oko, bo przecież „gdy piłka jest w grze, to wszystko jest możliwe”, choć od ekspertów można wymagać trochę więcej. Zdarza się jednak, że z wypowiedzi ekspertów bije pewność siebie, a niekiedy buta, dlatego gdy okazują się błędne, nabierają innego wymiaru.

Oczywiście, bardzo łatwo jest wyciągnąć jakąś wypowiedź, nawet sprzed kilku lat – porównać ją z faktami i powiedzieć, jak bardzo ktoś się mylił. To prawda, ale z jednej strony nazwa bloga to właśnie – „No football no fun”, bo chodzi o to, żeby futbol dostarczał nam śmiechu i radości. Po drugie, za każdym razem, przy każdej wypowiedzi będzie podane źródło jej pochodzenia.

Let’s have fun!

16:54, martinez-4ever , EKSPERCI
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi