środa, 10 maja 2017
Vive Tauron Kielce zwycięzcą Ligi Mistrzów 2015/2016!!!

W niedzielę 29 maja 2016 r. miał miejsce historyczny sukces polskiej piłki ręcznej. Vive Tauron Kielce wygrało Ligę Mistrzów.

W Lanxess Arena w Kolonii, VTK pokonali w półfinale faworyzowane Paris Saint Germain 28:26, a w finale węgierski Veszprem po rzutach karnych 4:3. Po dogrywce był wynik remisowy, a warto zauważyć, że w drugiej połowie meczu Vive popisało się odrobieniem… dziewięciobramkowej straty! Karol Bielecki podkreślał, że wreszcie udało się odczarować halę w Kolonii, w której przegrał finał Mistrzostw Świata w 2007 r. przeciwko Niemcom i dwa półfinały Ligi Mistrzów (2013, 2015).

Vive_zwycięzcą_LM_(2)

Piłkarze Vive świętują największy sukces w historii klubu.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Co ciekawe, do siódemki sezonu Ligi Mistrzów został wybrany obecny piłkarz Vive – Manuel Strlek, przyszły piłkarz Vive – Dean Bombac (Pick Seged) i były piłkarz Vive – Rastko Stojković (Mieszkow Brześć). Najlepszym zawodnikiem młodego pokolenia wybrano przyszłego piłkarza Vive – Darko Djukicia (Besiktas).

Za wielkim sukcesem Kielczan niewątpliwie stał Talant Dujszebajew, który dosyć niespodziewanie, zastąpił Bogdana Wentę i rozpoczął pracę z klubem Bertusa Servaasa 8 stycznia 2014 r. Co odmienił Dujszebajew? Wprowadził pięć zasadniczych zmian – wpoił piłkarzom mentalność zwycięzców, zapewnił uniwersalność zawodników, promuje młodzież (Krzysztof Bernacki, Bartomiej Bis, Jakub Bulski, Filip Fąfara, Krzysztof Markowski), decyduje się na odważne zmiany w trakcie meczu i wypracował otwartość w relacji z mediami.

Warto dodać, że Kirgiz nie jest przypadkowym trenerem. Przede wszystkim na doświadczenie wyniesione bezpośrednio z parkietów. Wywalczył bowiem jako piłkarz medale igrzysk olimpijskich (1996, 2000), mistrzostw świata (2005) i mistrzostw Europy (1996, 1998, 2000), a także dwa triumfy w Lidze Mistrzów (1994, 2006). Jako trener trzykrotnie zwyciężał w Lidze Mistrzów z BM Ciudad Real (2006, 2008 i 2009). Z Vive zdobył trzykrotnie puchar i mistrzostwo Polski. Jako pierwszy trener w historii triumfował w Lidze Mistrzów, zarówno w starej formule (mecz i rewanż), rozgrywanej do sezonu 2008/2009 włącznie, jak i w nowej z turniejem Final Four i jednym meczem finałowym.

Dla Vive to był szczególny sezon, w którym sięgnęło po potrójną koronę. Najpierw po raz ósmy z rzędu, a trzynasty w historii klubu wywalczyło Puchar Polski. Turniej finałowy był rozgrywany (po raz trzeci z rzędu) w warszawskiej hali „Torwar”. Kielczanie pokonali w półfinale PGE Stal Mielec 31:25 a w finale Orlen Wisłę Płock 33:26. Następnie po raz piąty z rzędu, a trzynasty w historii klubu wywalczyło Mistrzostwo Polski pokonując w finałowej rywalizacji Orlen Wisłę Płock 3-0 (35:29 i 33:26 u siebie oraz 27:25 na wyjeździe).

Sukces wymusił jednak poważne zmiany w składzie Kielczan. Wcześniej wiadomo było, że z zespołem pożegna się trzech Chorwatów – Denis Buntić, Marin Sego (obaj MOL-Pick Szeged) i Ivan Cupić (Vardar Skopje, za 80 tys. euro), a także Grzegorz Tkaczyk. „Młody” zapowiedział zakończenie kariery, ale pozostanie w klubie na innym stanowisku. W trakcie sezonu 2016/2017 odejście zapowiedzieli Manuel Strlek i Tobias Reichmann. Prezes Servaas na uroczystej fecie ogłosił, że Mistrza Polski wzmocnią Dean Bombac (MOL-Pick Szeged), Filip Ivić (Croatia PPD Zagrzeb), Darko Djukić (Besiktas Stambuł) i Patryk Walczak (Pogoń Szczecin). Później ogłoszono, że od sezonu 2017/18 w Hali Legionów będą występowali chorwacki rozgrywający Marko Mamić, który obecnie gra w Dunkierce, a także Alex Dujshebaev, syn trenera Tałanta. Od sezonu 2018/19 Vive zostanie wzmocnione przez serbskiego golkipera Wladimira Cuparę.

Zmiany wyglądają na swoistą rewolucję kadrową, choć odłożoną na najbliższe dwa sezony. Czy rewolucja nie odbije się na wynikach Kielczan?

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org. MAC, Vive poznało rywali, „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 25. M. Cender, Najtrudniejszy rywal dla Vive, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 15. M. Cender, Jurecki to prawdziwy generał, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2016 r., s. 21. M. Cender, Vive wciąż najpotężniejsze w kraju, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 22-23. W. Osiński, Dominacja Vive bez dyskusji, „Przegląd Sportowy” z dnia 23 maja 2016 r., s. 24. M. Cender, Cudowny pościg i wielki triumf Vive!, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 16-17. Wyszliśmy z piekła – wywiad red. M. Cendera z Karolem Bieleckim, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 17. MAC, Urodzony by zwyciężać!, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 18. M. Cender, Vive według Dujszebajewa, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 18.

wtorek, 09 maja 2017
Po raz drugi Polka bez zwycięstwa w Lidze Mistrzyń UEFA

W rozegranym 26 maja 2016 r. finale Ligi Mistrzyń UEFA VfL Wolfsburg przegrał w rzutach karnych z Olympique Lyon 3:4. W regulaminowym czasie gry padł remis 1:1. Mecz rozegrano na Stadio Citta del Tricolore we włoskim mieście Reggio Emilia. Niestety, Ewa Pajor nie wystąpiła w meczu finałowym. W sezonie 2014/2015 w przegranym finale wystąpiła Katarzyna Kiedrzynek (PSG).

Ewa_Pajor_(VfL_Wolfsburg)_lato_2016

Ewa Pajor w barwach VfL Wolfsburg.

Źródło: ofsajd.onet.pl.

Wcześniej Wolfsburg wyeliminował Spartak Subotica (0:0, 4:0), Chelsea LFC (2:1, 2:0), Brescię (3:0, 3:0), 1. FFC Frankfurt (4:0, 0:1). Pajor wystąpiła w siedmiu pierwszy meczach spędzając na boisko tylko 139 minut (średnio ok. 20 minut). W poszczególnych meczach grała następującą liczbę minut – 4, 30, 18, 22, 6, 45 i 14. Grająca na pozycji napastnika reprezentantka Polski w ogóle nie wystąpiła w rewanżowym półfinale i finale.

Ewa_Pajor_(VfL_Wolfsburg)_sparing_lato_2016

Ewa Pajor w meczu towarzyskim przed rozpoczęciem sezonu 2015/2016.

Źródło: laczynaspilka.pl.

Druga z Polek, która wystąpiła w fazie pucharowej Ligi Mistrzyń, czyli zeszłoroczna finalista – Katarzyna Kiedrzynek tym razem zakończyła swoja przygodę w półfinale. Jej Paris Saint Germain wyeliminowało Olimpię Cluj (6:0, 9:0), Oerebro (1:1, 0:0), Barcelonę (0:0, 1:0), ale w półfinale zostało rozgromione przez późniejsze zwyciężczynie, czyli Olympique Lyon (0:7, 0:1). Kiedrzynek wystąpiła w pięciu meczach w pełnym wymiarze czasowym (450 minut), zaś jej rywalka do miejsca w bramce, czyli Niemka Ann-Katrin Berger zagrała w trzech meczach. Niestety, Polaka wystąpiła w kompromitującym meczu z OL.

Kiedrzynek_i_Pajor_sparing_lato_2016

Katarzyna Kiedrzynek i Ewa Pajor po meczu towarzyskim VfL Wolfsburg – PSG (1:1), rozegranym w sierpniu 2015 r.

Źródło: laczynaspilka.pl.

Warto jeszcze zauważyć, że w rewanżowym półfinale pomiędzy Frankfurtem a Wolfsburgiem (1:0), w barwach gospodyń dwuminutowy epizod zaliczyła Julia Matuschevski. Wówczas reprezentanta Niemiec u-15 i U-19, która w dniu 1 marca 2017 r. zadebiutowała w pierwszej reprezentacji Polski w meczu towarzyskim z Kosowem 5:0. „Urodzona w Niemczech Matuszewska była już powołana na październikowe zgrupowanie selekcyjne w Grodzisku Wielkopolskim, ale z powodów zdrowotnych ostatecznie nie dołączyła do zespołu.” (cyt. za: laczynaspilka.pl).

 

Źródła: własne, uefa.com, 90minut.pl, ofsajd.onet.pl, laczynaspilka.pl, telegazeta TVP.

poniedziałek, 08 maja 2017
Koniec paryskiej przygody Ibrahimovicia!

Sezon 2015/2016 był czwartym i ostatnim w karierze Zlatana Ibrahimovicia, rozegranym w barwach Paris Saint Germain. Okres ten był obfity w sukcesy zarówno klubowe, jak i indywidualne.

W sezonie 2015/2016 zdobył 38 goli w 31 meczach Ligue 1 i został królem strzelców. „Jedynym królem strzelców Ligue1 z lepszym dorobkiem był Josip Skoblar, który w sezonie 1970/71 zdobył aż 44 bramki. Na dodatek Zlatan zaliczył aż 13 asyst i zajął drugie miejsce w tej klasyfikacji, ustępując tylko Angelowi Di Marii.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W 10 meczach Ligi Mistrzów strzelił 5 goli i zaliczył 3 asysty, a w krajowych pucharach w 10 meczach – 7 goli i 3 asysty. Łącznie w sezonie 2015/2016 rozegrał w barwach PSG 51 meczy, w których zdobył 50 bramek i 19 asyst. W wieku 34 lat zanotował najlepszy sezon w karierze. Nigdy nie był tak skuteczny, choć przypomnieć trzeba, że w sezonach 2008/2009 (25 goli) i 2011/2012 (28 goli) został królem strzelców Serie A, a w sezonach 2012/2013 (30 goli) i 2013/2014 (26 goli) w Ligue 1.

Ibrahimović zdobył z PSG aż trzynaście trofeów – po 4 Mistrzostwa Francji (2013-2016) i Superpuchary Francji (2012-2015), 3 Puchary Ligi Francuskiej (2014-2016) i 2 Puchary Francji (2015-2016).W ciągu czterech sezonów zdobył aż 156 bramek i jest najlepszym strzelcem w historii klubu.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Bramki dla PSG zdobywał w Ligue 1 (113), Lidze Mistrzów (20), Pucharze Francji (16), Pucharze Ligi Francuskiej (5) i Superpucharze Francji (2). Najwięcej bramek strzelił w meczach przeciwko St. Etienne – 14 (13 meczów), Olympique Marsylia – 11 (10), OGC Nice 11 (7), SC Bastia 10 (9) i Toulouse 9 (9).

„Ibra” wywalczył aż trzynaście tytułów mistrzowskich w czterech ligach w barwach sześciu klubów. Szwed ma na swoim koncie 2 mistrzostwa Holandii z Ajaxem Amsterdam (2002, 2004), 6 mistrzostw Włoch wywalczonych z Juventusem Turyn (2005, 2006), Interem Mediolan (2007, 2008, 2009) i AC Milan (2011), mistrzostwo Hiszpanii zdobyte z FC Barceloną (2010) i wspomniane wcześniej 4 mistrzostwa Francji w barwach PSG. Co ciekawe, w latach 2004-2011 wywalczył osiem kolejnych tytułów mistrzowskich. Należy jednak zauważyć, że mistrzostwa Włoch zdobyte z Juventusem zostały anulowane w związku z aferą Calciopoli.

Ibrahimović_żegna_PSG

Źródło: polskieradio.pl.

Francuska część kariery Ibrahimovicia jeszcze dobitniej pokazała jego umiejętności i cechy charakteru, wsparte niebywałym doświadczeniem zdobytym w meczach o najwyższą stawkę. „Ibra” zawsze był pewny siebie, wręcz zarozumiały, egoistyczny i arogancki, dlatego w wielu sytuacjach udaje, że nie widzi kolegów. Jest za to krytykowany, ale z drugiej strony dzięki temu stwarza sytuacje podbramkowe i piłkarską bezczelnością decyduje się na akcje i strzały, o których inni nawet nie pomyśleliby. Wzięło się to stąd, że od dzieciństwa nie był skromny i twardo musiał walczyć o swoje w Rosengard, na przedmieściach Malmoe. Zawsze chciał mieć i musiał mieć wyjątkowe rzeczy, aby wyróżniać się na tle innych.

Do tych cech idealnie pasuje gra na pograniczu faulu, a niekiedy zagrożenia dla zdrowia innych piłkarzy. „Ibra” trenował w młodości taekwondo, dlatego decyduje się na liczne ekwilibrystyczne i ryzykowne zagrania. Nie może więc dziwić, że do sezonu 2011/2012 miał na swoim koncie aż 84 żółte kartki i 10 czerwonych.  

W sezonie 2016/2017 Szwed czarował kibiców w angielskiej Premier League. Od początku było wiadomo, że szans na tytuł w kolejnym państw praktycznie nie ma, bo Manchester United przechodzi poważny kryzys, ale trochę postrzelał…

I na koniec ciekawostka. Ibrahimović nigdy nie strzelił gola polskiemu klubowi albo polskiej reprezentacji. Z jednej strony to cieszy, ale z drugiej smuci, bo „Ibra” zawsze grał na najwyższym poziomie, czyli okazji na wbijanie goli Polakom praktycznie nie miał.

 

Źródła: własne, polskieradio.pl, pl.wikipedia.org. Kolekcja „Przeglądu Sportowego” – 11 wspaniałych. Część 4: Zlatan Ibrahimović, Wydawnictwo Ringier Axel Springer, Warszawa 2012. M. Kaliszuk, Po wygraniu ligi czas na popisy, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 kwietnia 2016 r., s. 17. M. Kaliszuk, Pożegnanie króla, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 20. M. Kaliszuk, Zlatan Ibrahimović jak Cezar, „Przegląd Sportowy” z dnia 23 maja 2016 r., s. 9.

15:25, martinez-4ever , Piłkarze
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 maja 2017
Grzegorz Krychowiak po raz drugi triumfuje w Lidze Europy!

W rozegranym 18 maja 2016 r. w Bazylei finale Ligi Europy 2015/2016 FC Sevilla pokonała FC Liverpool 3:1. Sevilla zwyciężyła w rozgrywkach Pucharu UEFA/Ligi Europy po raz piaty, co jest rekordem, a Grzegorz Krychowiak drugi rok z rzędu mógł unieść Puchar Ligi Europy.

W ten sposób „Krycha” dołączył do elitarnego grona Zbigniewa Bońka i Józefa Młynarczyka, którzy mają co najmniej dwa triumfy w europejskich pucharach. Zbigniew Boniek (Juventus Turyn) wywalczył z Juventusem Turyn Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy (1984), Puchar Europy (1985), a Józef Młynarczyk z FC Porto – Puchar Europy i Superpuchar Europy (oba w 1987). Krychowiak chce walczyć o kolejne trofea z Ligą Mistrzów na czele, dlatego po sezonie 2015/2016 przeniósł się wraz ze swoim dotychczasowym trenerem Unai Emerym do PSG.

Wkład Polaka w zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Europy nie był jednak tak widoczny, jak w poprzednim sezonie. Wtedy Polak wystąpił w 13 meczach i zdobył 2 bramki. Teraz, FC Sevilla w nagrodę za zeszłoroczny triumf uzyskała prawo gry w Lidze Mistrzów. W swojej grupie „Sevillistas” zajęli trzecie miejsce za Manchesterem City (1:2, 1:3) i Juventusem Turyn (0:2, 1:0), a przed Borussią Moenchengladbach (3), 2:4). Dzięki temu, Sevilla na wiosnę 2016 mogła bronić wywalczonego na Stadionie Narodowym w Warszawie trofeum. Sevilla eliminowała kolejno Molde FK (3:0, 0:1), FC Basel (0:0, 3:0), Athletic Bilbao (2:1, 1:2 k. 5:4), Szachtar Donieck (2:2, 3:1), a w finale pokonała FC Liverpool (3:1).

Krychowiak_z_Pucharem_Ligi_Europy_2016

Krychowiak i Mariano Ferreirą z Pucharem Ligi Europy za zwycięstwo w sezonie 2015/2016.

Źródło: sport.interia.pl.

Krychowiak wystąpił w pełnym wymiarze czasowym we wszystkich sześciu meczach w Lidze Mistrzów (540 minut) i otrzymał żółtą kartkę. W lidze Europy wystąpił w sześciu meczach (479 minut) i otrzymał w nich żółtą kartkę. „Krycha” nie grał z powodu kontuzji w dwumeczu z Molde i pierwszym meczu z Basel. W rewanżu zagrał 29 minut i od tamtej pory wystąpił we wszystkich kolejnych pięciu meczach. W finale Polak nie błyszczał tak, jak rok wcześniej w Warszawie, ale najważniejszy jest efekt końcowy. A jest on taki, że Krychowiak znalazł się w trójce najlepszych polskich piłkarzy pod względem triumfów w europejskich pucharach.

 

Źródła: własne, uefa.com, 90minut.pl, sport.interia.pl.

sobota, 06 maja 2017
Szkoda Podbeskidzia?

Podbeskidzie Bielsko-Biała przez kilka chwil było w grupie mistrzowskiej Ekstraklasy sezonu 2015/2016, ale na skutek zamieszania proceduralnego, zagrało w grupie spadkowej i z hukiem spadło do I ligi.

Po 30. (ostatniej) kolejce sezonu zasadniczego ekstraklasy 2015/2016 Lechia Gdańsk, Ruch Chorzów i Podbeskidzie Bielsko-Biała zgromadziły po 38 punktów. Bilans bezpośrednich meczów między klubami ustalał kolejność – Lechia, Ruch i Podbeskidzie, co powodowało, że Ruch grał w grupie mistrzowskiej, a Podbeskidzie w grupie spadkowej.

Wtedy do Lechii… wrócił jeden punkt! Kilka miesięcy wcześniej Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN ukarała Lechię Gdańsk odjęciem jednego punktu za zaległości finansowe. Komisja Odwoławcza podtrzymała decyzję, ale Lechia napisała skargę do Trybunału Arbitrażowego przy PKOl, który wstrzymał wykonanie decyzji. Do Lechii wrócił więc odebrany punkt i Gdańszczanie mieli 39 pkt, zaś Ruch Chorzów i Podbeskidzie po 38 pkt. O wyprzedzeniu Ruchu przez Podbeskidzie decydowała… klasyfikacja Fair Play, która powodowała, że to Ruch miał grać w grupie spadkowej. „Niebiescy” protestowali. Ostatecznie Lechia (chyba po mediacji Zbigniewa Bońka, Prezesa PZPN) wycofała swoją skargę, czyli pogodziła się z utratą punktu. W takim układzie, to Ruch był w grupie mistrzowskiej, a nie Podbeskidzie. Tym razem protestowali „Górale”, ale to już nie miało żadnego znaczenia.

Spadek_Podbeskidzia_2016_(2)

Źródło: radiobielsko.pl.

W grupie spadkowej Podbeskidzie nie wygrało żadnego meczu! Co więcej w siedmiu spotkaniach, w tym czterech u siebie, wywalczyło tylko jeden punkt! Można żałować Podbeskidzia, że było już w grupie mistrzowskiej i przez proceduralne rozgrywki straciło pewne utrzymanie. Z drugiej jednak strony wszystko było w rękach, a raczej w nogach piłkarzy spod Klimczoka, tymczasem, oni w bezpośrednich pojedynkach z rywalami do utrzymania się w ekstraklasie polegli na całej linii i potwierdzili, że nie zasługują na ekstraklasę. Bo przecież w decydujących meczach nie przegrywali z potężnymi (jak na polskie warunki) klubami jak Legia, czy Lech. Nie przegrywali też z rewelacyjnym Piastem Gliwice, tylko grali z tymi, od których podobno byli lepsi.

Spadek_Podbeskidzia_2016_(2)

Źródło: bielskobiala.naszemiasto.pl.

Damian Chmiel, pomocnik Podbeskidzia trafnie podsumował spadek „Górali”: „To co zrobiliśmy wcześniej zasługiwało na szacunek. Podnieśliśmy się po rundzie jesiennej. Zimowaliśmy na ostatnim miejscu, a potem byliśmy bardzo blisko grupy mistrzowskiej. Ale umówmy się, nie byliśmy w niej. Znaleźliśmy się w niej tylko na chwilę, przez zamieszanie, które gdzieś się pojawiło (…) powiedzmy sobie jednak szczerze, jakbyśmy byli drużyną to byśmy się utrzymali (…) nie jestem jeszcze w stanie wytłumaczyć tego spadku (…) życie skarało nas za minimalizm.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Nie czas żałować Podbeskidzia, gdy nie dało piłkarskich argumentów do pozostania w ekstraklasie.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, radiobielsko.pl, bielskobiala.naszemiasto.pl. A. Bugajski, J. Radomski, Liga utknęła w martwym punkcie, „Przegląd Sportowy z dnia 11 kwietnia 2016 r., s. 14-15. To się w pale nie mieści! – wywiad red. M. Treli z Damianem Chmielem, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2016 r., s. 7.

piątek, 05 maja 2017
Trzy rykoszety dają Legii mistrzostwo

W meczu ostatniej kolejki Ekstraklasy sezonu 2015/2016 warszawska Legia zapewniła sobie tytuł mistrzowski pokonując na własnym stadionie Pogoń Szczecin 3:0 (1:0). Wszystkie trzy bramki padły po rykoszetach od nóg piłkarzy gości. Mecz został rozegrany w niedzielę 15 maja 2016 r.

Legia przystąpiła do meczu jako faworyt do zdobycia tytułu Mistrza Polski 2015/2016, bowiem zwycięstwo Legii nad Pogonią zapewniało tytuł bez względu na wynik Piasta Gliwice. Obie drużyny miały tyle samo punktów, ale Legię premiowała wyższa pozycja po rundzie zasadniczej. Pogoń natomiast miała szanse na awans na piątą lokatę.

W szeregach gospodarzy można było wyczuć nie tyle nerwowość, co niepewność. Zwłaszcza, że w poprzedniej kolejce Stanisław Czerczesow, trener gospodarzy dokonał małego sabotażu. W Gdańsku Legia wystawiła na wpół rezerwowy skład i przegrała z Lechią 0:2, co przy wyjazdowym zwycięstwie Piasta w Chorzowie 3:0, sprawiło, że obie drużyny zrównały się punktami. Gospodarze rozpoczęli mecz w dokładnie takim samym ustawieniu, jak tydzień wcześniej, gdy rozgromili głównego rywala do mistrzowskiego tytułu – Piasta Gliwice (4:0).

Piłkarze Legii narzucili ostry pressing i starali się trzymać gości na ich połowie. Pogoń ustawiła się głęboko i od początku dała do zrozumienia, że nie zamierza rozwijać gospodarzom mistrzowskiego dywanu.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Przez pierwsze kilkanaście minut legioniści nie mogli przedostać się przez obronę Pogoni i widać było, że mają w głowach ciężar tego meczu.” (cyt. za: legionisci.com). „W 9. minucie po faulu na Kasperze Hämäläinenie z prawej strony pola karnego Guilherme uderzył z rzutu wolnego lewą nogą, ale piłka pofrunęła tylko nad poprzeczką. Goście mogli odpowiedzieć już trzy minuty później - Ádám Gyurcsó ruszył prawą stroną i zagrał płasko przed bramkę do nieupilnowanego Wladimera Dwaliszwili. Na szczęście dla legionistów na posterunku był Artur Jędrzejczyk i wybił futbolówkę.” (cyt. za: 90minut.pl).

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(6)

Guilherme przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego w 9. minucie.

W 14. minucie podanie Adama Hlouska w pole karne przeciął Jakub Czerwiński, ale piłka trafiła do Tomasza Jodłowca, który zdecydował się na strzał z osiemnastu metrów. Piłka odbiła się od Czerwińskiego, zmylił Słowika i wturlała się do bramki gości. Legia objęła prowadzenie i dublet na stulecie zaczynał być coraz bliżej. Można powiedzieć, że historia lubi się powtarzać, bo „Jodła” zdobył jedyną bramkę w wygranym przez Legię meczu z Pogonią w listopadzie 2015 r. Od momentu strzelenia bramki gospodarze jeszcze bardziej zacieśnili szyki w obronie.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(7)

Legioniści wracają na własną połowę po objęciu prowadzenia.

W 21. minucie przed szansą znów stanął "Jodła", jednak tym razem był nieco niedokładny.” (cyt. za: legionisci.com). W 26. minucie nadeszła korzystna wiadomość z Gliwic. Piast przegrywał z Zagłębiem Lubin 0:1 po golu Michala Papadopulosa, a to oznaczało, że Legia była coraz bliżej mistrzostwa. W 27. minucie Guilherme oddał strzał z około dwudziestu metrów, ale piłka przeleciała obok słupka. Cztery minuty później Pogoń przeprowadziła najgroźniejszą swoją akcję w meczu. Mateusz Lewandowski dośrodkował w pole karne, a Dwaliszwili lepiej wyskoczył do piłki niż kryjący go Michał Pazdan i Adam Hlousek. Gruzin oddał strzał głową, a Arkadiusz Malarz z najwyższym trudem odbił piłkę zmierzającą w światło bramki. Malarz potwierdził, że w mistrzowskim sezonie, po odejściu Dusana Kuciaka do Hull City, stała się kluczową postacią drużyny. W 19 meczach wpuścił zaledwie 13 goli i aż 11 razy zachował czyste konto. „Potem na placu gry nie działo się zbyt wiele. Gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku, a szczecinianie nie mogli poradzić sobie ze szczelną warszawską obroną.” (cyt. za: legionisci.com). W 45. minucie Nikolić doszedł do piłki zagranej z głębi pola w „szesnastkę”, ale piłka po jego strzale z woleja wpadła wprost w ręce Słowika.

Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania kibice gospodarzy zadymili boisko, a sędzia Daniel Stefański przerwał mecz na osiem minut do czasu, gdy widoczność poprawiła się na tyle, żeby kontynuować rywalizację. Na tym jednak atrakcje skończyły się na długie minuty.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(20)

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(23)

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(25)

Obydwie drużyny ograniczały się do prowizorycznych ataków, a legioniści wyglądali tak, jakby w przerwie dowiedzieli się jaki wynik do przerwy jest w Gliwicach.” (cyt. za: legionisci.com). Na boisku nie działo się zbyt wiele, a gra toczył się głownie w środkowej strefie boiska. „Malarz najbardziej musiał się wysilić przy obronie strzału Dawida Korta z 58. minuty, ale później okazało się, że zawodnik Pogoni i tak był na spalonym.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 72. minucie Rafał Murawski podał piłkę do Adama Frączczaka, ale przejął ją Hlousek, który dośrodkował w pole karne do Hamalainena. Piłka po strzale Fina z pierwszej piłki przeleciała jednak obok słupka.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(32) 

W 83. minucie w środkowej strefie boiska piłkę Kortowi odebrał Jędrzejczyk i zagrał do Jodłowca, który wypatrzył Nikolicia. Piłka po strzale Węgra odbiła się od nóg interweniującego wślizgiem Czerwińskiego i po raz drugi zaskoczyła Słowika.

 2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(29)

Radość legionistów po drugiej bramce.

Po trzech minutach Legia podwyższyła prowadzenie. Piłka chodziła jak po sznurku Nikolić – Kucharczyk – Guilherme – Hamalainen. Guilherme podał do Hamalainena piętka, co wprawiło w osłupienie Jarosława Fojuta. Piłka po strzale Fina po nogach Ricardo Nunesa wpadła do bramki myląc Słowika. Trzeci gol dla Legii i trzeci po rykoszecie!

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(34)

W ostatniej minucie meczu na boisko wszedł Marek Saganowski. To jego ostatni oficjalny mecz w barwach Legii.

Mecz z Pogonią Szczecin był, jak cały sezon w pigułce. Dużo gry przeciętnej, czasem nudnej i kilka fenomenalnych zrywów.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Legia wygrała ten mecz i mistrzostwo Polski – bez finezji i zachwytów, no może poza pressingiem i wynikami na własnym stadionie w rundzie mistrzowskiej (1:0, 4:0, 4:0, 3:0). Wojskowi zdobyli 12 tytuł mistrzowski (11 oficjalny), ale aż 3 (i 3 Puchary Polski) w ostatnich czterech latach.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(44)

Po meczu pozwolono kibicom (po raz pierwszy od 14 lat!) wejść na murawę. Skorzystało z tego około kilku tysięcy widzów. „Ucierpiał Michał Kucharczyk, który wskakując na podium poślizgnął się i rozciął rękę.” (cyt. za przegladsportowy.pl). Później kilkanaście tysięcy osób świętowało z piłkarzami na Placu Zamkowym.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(68)

 

15 maja 2016 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXXVII kolejka Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 3-0 Pogoń Szczecin

Bramki: Jakub Czerwiński (14 min. – samobójcza), Nemanja Nikolić (83 min.), Kasper Hämäläinen (86 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme, 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 22. Kasper Hämäläinen (90 min., 9. Marek Saganowski), 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (90 min., 77. Michaił Aleksandrow).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 25. Jakub Rzeźniczak, 28. Łukasz Broź, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Pogoń: 1. Jakub Słowik – 9. Adam Frączczak, 4. Jakub Czerwiński, 3. Jarosław Fojut, 33. Mateusz Lewandowski (72 min., 93. Łukasz Zwoliński) – 7. Ádám Gyurcsó (73 min., 27. Takafumi Akahoshi), 6. Rafał Murawski, 23. Mateusz Matras, 10. Dawid Kort (90 min., 14. Miłosz Przybecki), 77. Ricardo Nunes – 11. Wladimer Dwaliszwili.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 66. Dawid Kudła, 19. Jakub Piotrowski, 21. Sebastian Rudol, 29. Marcin Listkowski.

Trener: Czesław Michniewicz.

żółte kartki: Pazdan (25 min.), Nikolić (84 min.) – Matras.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

temperatura: 11C.

widzów: 29 381.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.com, eurosport.onet.pl, wiadomości.onet.pl, legia.sport.pl, przegladsportowy.pl, weszlo.com. „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 2-3.

czwartek, 04 maja 2017
Woffinden wygrał w Warszawie

Brytyjczyk Tai Woffinden wygrał w sobotę 14 maja 2016 r. żużlowe Grand Prix Polski na Stadionie Narodowym wyprzedzając Grega Hancocka i Mateja Zagara. Polacy awansowali do półfinałów.

W pierwszym biegu wystartowało aż trzech Szwedów. Fredrik Lindgren wyprzedził Andreasa Jonssona, Petera Kildemanda i Duńczyka Nielsa Kristiana Iversena. Lindgren wystąpił jako rezerwowy zastępując kontuzjowanego Hampela, który z trybun oglądał zawody w Warszawie. W szóstym biegu Maciej Janowski i Piotr Pawlicki pokonali Grega Hancocka, co mogło być zapowiedzią znakomity zawodów dla „Biało-czerwonych”.

Po dwóch seriach startów komplet punktów na swoim koncie mieli tylko Brytyjczyk Tai Woffinden i Słoweniec Matej Zagar, zaś jedynym zawodnikiem bez punktów był Brytyjczyk Chris Harris. Po czterech seriach prowadził Zagar (10 pkt) przed Lindgrenem i Maciejem Janowskim – po 9 punktów. Woffinden w swoim trzecim i czwartym biegu wywalczył zaledwie punkt, co stawiało pod znakiem zapytania jego awans do półfinałów. Ostatecznie Woffindenowi udało się awansować, ale więcej punktów od niego zdobyło czterech zawodników. Fazę zasadniczą wygrał bowiem Lindgren (12 pkt) przed Chrisem Holderem (Australia), Matejem Zagarem (Słowenia) i Bartoszem Zmarzlikiem – po 10 pkt. Blisko awansu do półfinału był startujący z tzw. „dziką kartą” Patryk Dudek, któremu zabrakło jedno punktu, aby pozostać w zawodach. Największym pechowcem był jednak Piotr Pawlicki, który aż trzy razy leżał ma torze, ale i tak udało mu się zdobyć 4 punkty. Mniej punktów od Polaka zdobył (co akurat nie powinno dziwić) Chris Harris – 3, zaś tyle samo punktów, co Pawlicki zdobyli Duńczycy – Niels Kristian Iversen i (co było sporą niespodzianą) Nicki Pedersen.

2016.05.14_GP_Polski_na_żużlu

W pierwszym półfinale zwyciężył Hancock przed Holderem, Janowskim i Lindgrenem. Szybko po starcie żużlowcy połączyli się w dwie pary, które walczyły o pierwsze i trzecie miejsce w biegu. W drugim półfinale Zmarzlik niespodziewanie wybrał start z zewnętrznego pola startowego. Wzbudziło to zdziwienie, ponieważ to nie było najlepsze pole startowe, ale późniejszy zwycięzca wielkiego finału – Tai Woffinden wystartował właśnie z tego pola. Wracając jednak do drugiego półfinału, to w nim zwyciężył Zagar przed Woffindenem, Antonio Lindbackiem (Szwecja) i Zmarzlikiem.

Finał był popisem Woffindena. Podium uzupełnili Hancock i Zagar. Czwarty był Holder, który objął prowadzenie po dwóch z jedenastu eliminacji. Woffinden podkreślał w wypowiedział po zakończeniu zawodów, że zebrał cenne doświadczenie, które będzie procentowało w dalszej części sezonu. Podkreślał, że w Warszawie usypano jeden z najlepszych tymczasowych torów, na których miał okazję startować. Polskie media chętnie cytowały jedną z wypowiedzi dwukrotnego mistrza świata – „Ta impreza przerosła Cardiff o kilka długości.” (cyt. za: sport.interia.pl), ale brytyjskie media pomijały ją całkowicie.

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że Zmarzlik „jeździł tak jak dwa lata temu, kiedy przypięto mu łatkę torowego łobuza (…) zbyt ostro zaatakował Petera Kildemanda, a później przewrócił Piotra Pawlickiego. Potem błąd w wyborach pół startowych w półfinale srodze się na nim zemścił i najważniejszy bieg junior przegrał z kretesem (…) Zmarzlikowi, ale i też pozostałym naszym zawodnikom, przeszkodził brak doświadczenia (…) Biało-czerwoni tymczasem nie potrafili sobie poradzić nie tylko ze sprzętem, ale i z presją.”.

Podsumowując zawody trzeba stwierdzić, że „Grand Prix Polski na PGE Narodowym miało być żużlowym świętem i nim było. Organizatorzy wyciągnęli wnioski z zeszłego roku, przygotowali świetny tor nadający się do walki i zadbali o najmniejsze szczegóły. Na trybuny ściągnęło 50 tysięcy widzów spragnionych żużlowych emocji, wielu z nich na żużlu było po raz pierwszy i z pewnością ta część nie zawiodła się. Fani byli świadkami emocjonujących zawodów (…)” (cyt. za: sport.pl). „W zawodach nie brakowało emocji, ale i licznych upadków. Na szczęście skończyło się bez żadnej poważnej kontuzji. Co najważniejsze udało się zatrzeć złe wspomnienia sprzed roku i pokazać, że Stadion Narodowy w Warszawie jest miejscem, na którym można stworzyć prawdziwe żużlowe święto.” (cyt. za: fakt.pl).

Przy drugim podejściu wreszcie zorganizowano na Narodowym w Warszawie porządne zawody żużlowe. Turniej był i ciekawy i bezpieczny, daleko mu od zeszłorocznej parodii żużla. Oby tak dalej.

 

14 maja 2016 r., godz. 19:00, Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland

II runda cyklu Grand Prix (Indywidualnych Mistrzostwa Świata na żużlu)

 

Wyniki:
1. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 14 (3,3,1,0,2,2,3) - 1. miejsce w finale.
2. Greg Hancock (USA) - 14 (3,1,0,3,2,3,2) - 2. miejsce w finale.
3. Matej Zagar (Słowenia) - 14 (3,3,3,1,0,3,1) - 3. miejsce w finale.
4. Chris Holder (Australia) - 12 (1,3,3,1,2,2,0) - 4. miejsce w finale.
5. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 12 (3,1,2,3,3,0).
6. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 10 (2,2,3,w,3,0).
7. Maciej Janowski (Polska) - 10 (1,3,2,3,0,1).
8. Antonio Lindbaeck (Szwecja) - 10 (2,d,3,3,1,1).
9. Patryk Dudek (Polska) - 8 (1,2,0,2,3).
10. Andreas Jonsson (Szwecja) - 8 (2,1,1,2,2).
11. Peter Kildemand (Dania) - 6 (1,d,2,2,1).
12. Jason Doyle (Australia) - 5 (0,1,1,u,3).
13. Niels Kristian Iversen (Dania) - 4 (0,0,2,2,0).
14. Nicki Pedersen (Dania) - 4 (2,2,0,0,w).
15. Piotr Pawlicki (Polska) - 4 (0,2,w,1,1).
16. Chris Harris (Wielka Brytania) - 3 (0,0,1,1,1).
17. Maksym Drabik (Polska) - rezerwowy; nie startował.
18. Paweł Przedpełski (Polska) - rezerwowy; nie startował.

Sędziował: Krister Gardell (Szwecja).

Widzów: 50.000.

 

Klasyfikacja generalna po 2 z 11 eliminacji:  

  1. Chris Holder (Australia) 26 pkt.
  2. Tai Woffinden (W. Brytania) 24.
  3. Greg Hancock (USA) 24.
  4. Peter Kildemand (Dania) 21.
  5. Maciej Janowski (Polska) 20.
  6. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 20.
  7. Fredrik Lindgren (Szwecja) 19.
  8. Jason Doyle (Australia) 18.
  9. Matej Zagar (Słowenia) 18.
  10. Bartosz Zmarzlik (Polska) 18.
  11. Nicki Pedersen (Dania) 14.
  12. Andreas Jonsson (Szwecja) 14.
  13. Niels Kristian Iversen (Dania) 12.
  14. Piotr Pawlicki (Polska) 12.
  15. Patryk Dudek (Polska) 8.
  16. Chris Harris (W. Brytania) 6.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, polskieradio.pl, sport.pl, fakt.pl, sport.interia.pl, skysports.com. D. Ostafiński, M. Puka, Polacy dali się ponieść emocjom, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 26-27. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

środa, 03 maja 2017
Przed warszawskim Grand Prix Polski na żużlu 2016

Pierwsza edycja GP Polski na żużlu rozegrana na Stadionie Narodowym, zakończyła się poważną wpadką organizacyjną. Zawodów ze względu na źle przygotowany tor nie udało się rozegrać do końca. Tym razem organizatorzy zapowiadali, że wpadki nie będzie.

Przede wszystkim zmieniono termin rozegrania zawodów i zdecydowanie wcześniej przygotowano tor. Poza tym, rozegrano na nim testowe zawody z udziałem par juniorów. W nieoficjalnych zawodach zwyciężyła Drużyna V – 25 pkt (Marcin Nowak – 15, Oskar Bober – 10), przed drużyną I – 19 pkt (Bartosz Smektała – 11, Damian Drożdż – 8), Drużyną III – 18 pkt (Krystian Pieszczek – 15, Kamil Wieczorek – 3), Drużyną II – 17 pkt (Krystian Rempała – 12, Rafał Karczmarz – 5) i Drużyną IV (Hubert Łęgownik – 5, Sebastian Niedźwiedź).

Były polski żużlowiec – Zenon Plech ocenił stan toru następująco: „To prawdziwa bajka w porównaniu z ubiegłym rokiem. Dobrą decyzją było przesunięcie zwodów o miesiąc w stosunku do roku ubiegłego. Dzięki temu, że jest teraz cieplej można było przygotować dobry tor.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Natomiast uczestnik zawodów testowych – Krystian Pieszczek powiedział: „Geometria toru jest bardzo dobra, pozwala na walkę przy bandzie i ataki przy krawężniku. Jeździło się naprawdę przyjemnie, miałem kilka okazji do wyprzedzania i nie mogę narzekać.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Inny uczestnik testu – Damian Drożdż powiedział: „Materiał dobrze odsypywał się na zewnętrzną i mogłem przez to wyprzedzić kilku rywali.” (cyt. za: pgenarodowy.pl). Warto zauważyć, że tor był dłuższy (275,5 m) i szerszy niż rok wcześniej, co niewątpliwie też wpływało na lepsze warunki do rywalizacji.

2016.05.14_GP_Polski_logo

Źródło: pzm.pl.

Oprócz żużlowców organizatorzy pomyśleli też o kibicach starając się wynagrodzić im zeszłoroczną wpadkę. Kibice, którzy zakupili bilety w 2015 r. mogli liczyć na zniżkę na zawody w 2016 r., a także bilet na mecz żużlowy Polska – Reszta Świata (Stadion Narodowy, 15 maja 2016) i programy zarówno na GP, jak i na wspomniany mecz.

Grand Prix 2015

Zawody w Warszawie w 2015 r. zakończyły się po zaledwie 12. biegach. Zwyciężył w nich Matej Zagar (Słowenia) przed Chrisem Harrisem (W. Brytania) i Jarosławem Hampelem . W klasyfikacji generalnej zwyciężył Tai Woffinden (W. Brytania, 163 pkt) przed Gregiem Hancockiem (USA, 147 pkt) i Nickim Pedersenem (Dania, 131 pkt). Trzech Polaków, którzy uzyskali prawo udziału w całym, startowali ze zmiennym szczęściem. Maciej Janowski zajął 7. miejsce (106 pkt) i zapewnił sobie start w cyklu 2016. Co więcej, aż cztery razy stanął na podium. Wygrał na Łotwie, a trzeciej miejsce zajął w Czechach, Polsce (Toruń) i Australii. Broniący wicemistrzostwa świata z 2014 r., Krzysztof Kasprzak startował fatalnie i w całym cyklu zgromadził zaledwie 45 pkt. Tuż za nim uplasował się Jarosław Hampel (31 pkt.), który z powodu ciężkiej kontuzji wystartował tylko w trzech turniejach, ale dwukrotnie był na podium! W Czechach zajął drugie miejsce, a w Warszawie – trzecie. Postawa Hampela i jego dotychczasowe dokonania zostały docenione i Polak otrzymał „dziką kartę” na cały sezon 2016. Pozostali Polacy startowali na podstawie „dzikich kart” w poszczególnych zawodach i zajęli w klasyfikacji końcowej cyklu następujące miejsca: 18. Bartosz Zmarzlik (17 pkt.), 19. Piotr Pawlicki (8 pkt.), 23. Tomasz Gollob (4 pkt.) i 27. Adrian Cyfer (1 pkt.).

W pierwszej eliminacji cyklu 2016 w słoweńskim Krsku niespodziewanie wygrał Peter Kildemand (Dania) przed Jasonem Doylem, Chrisem Holderem (obaj Australia) i Taiem Woffindenem (Wielka Brytania). Polacy zaprezentowali się bardzo obiecująco. Maciej Janowski zajął 5., Bartosz Zmarzlik 9., a Piotr Pawlicki 11. miejsce.

Polskim faworytem do podium GP Polski jest Bartosz Zmarzlik, który ma za sobą znakomity sezon 2015. „Bartosz Zmarzlik jest w tej chwili najlepszym zawodnikiem PGE Ekstraligi i lokomotywą Stali Gorzów. Już w inauguracyjnej rundzie cyklu Grand Prix w Krsku był bliski awansu do półfinału.”. (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Zmarzlik osiągnął doskonałą formę. Do tego jest znakomicie przygotowany do sezonu. „Inna sprawa, że silniki, które przygotowuje mu szwedzki tuner Jan Andersson, są wyjątkowo dobre.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W inauguracji żużla na Narodowym, Zmarzlik był dopiero 13. I trudno wyobrazić sobie, żeby tego miejsca nie poprawił.

Przypomnienie sezonu 2015

W eliminacjach do GP, czyli Grand Prix Challenge znakomicie zaprezentowali się młodzi polscy żużlowcy. Zwyciężył Bartosz Zmarzlik przed Piotrem Pawlickim. Miejsce na podium uzupełnił Chris Harris, a kolejne miejsca zajęli Fredrik Lindgren, Peter Kildeman, Vaclav Milik i Przemysław Pawlicki. Kacper Gomólski był 12. W Mistrzostwach Europy (SEC – Speedway Europ Championship) zwyciężył Emil Sajfutdinow (Rosja) przed Nickim Pedersenem (Dania) i Antonio Lindbaeckiem (Szwecja). Na czwartym miejscu wspólnie z Martinem Vaculikiem (Szwecja) był Janusz Kołodziej.

W Drużynowym Pucharze Świata zwyciężyli Szwedzi (Antonio Lindback, Andreas Jonsson, Linus Sundstroem i Fredrik Lindgren) przed Danią i Polską. „Biało-Czerwoni” startowali w składzie Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Buczkowski, Maciej Janowski i Przemysław Pawlicki. W półfinale kontuzji doznał lider i kapitan drużyny – Jarosław Hampel. Reprezentacja Polski rozegrała też cztery mecze sparingowe w ramach Polish Speedway Battle, w których pokonała Team Słowiański (52:38), Wojowników Mistrza (50:37), Byłe Gwiazdy Wybrzeża (50:40) i Resztę Świata (54:36).

Drużynowe Mistrzostw Polski po raz czternasty w historii wywalczyła Unia Leszno, która w finale pokonała Spartę Wrocław. Brąz przypadł ekipie Unii Tarnów. Natomiast Mistrzowie Polski z roku 2014, czyli żużlowcy Stali Gorzów wystąpili w Lidze Światowej (World Speedway League). „Po raz drugi zawody organizowane są w naszym kraju i po raz drugi mistrz Polski nie potrafi pokonać rywali.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Na pocieszenie pozostał fakt, że w barwach zwycięzców wystąpiło dwóch Polaków, zresztą w każdej drużynie wystąpił polski żużlowiec. Wygrała szwedzka Elit Vetlanda (Tai Woffinden, Tomas H. Jonasson, Jarosław Hampel, Janusz Kołodziej, Peter Ljung) przed Stalą Gorzów (Krzysztof Kasprzak, Niels Kristian Iversen, Matej Żagar, Bartosz Zmarzlik, Linus Sundstroem), duńskim Holsted SK (m.in. Damian Baliński) i angielskim King’s Lynn Stars (m.in. Piotr Protasiewicz).

W Indywidualnych Mistrzostwach Polski zwyciężył Maciej Janowski (Sparta Wrocław), który wygrał w całych zawodach jeden bieg – w wielkim finale. Faworyci gospodarzy (turniej rozegrano w Gorzowie Wlkp.) – Bartosz Zmarzlik i Janusz Kołodziej uzupełnili pozostałe dwa miejsca na podium.

Warto jeszcze wspomnieć, że Indywidualnym Mistrzem Świata juniorów został Bartosz Zmarzlik, który wyprzedził dwóch Duńczyków – Andresa Thomsena i Mikkela Michelsena. Miejsce tuż za podium zajęli wspólnie Paweł Przedpełski i… kolejny Duńczyk – Mikkel Bech. „W XXI nasi reprezentanci wygrali aż dziewięć edycji, z czego aż cztery w ostatnich pięciu sezonach.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W Młodzieżowych Indywidualnych Mistrzostwach Polski zwyciężył Bartosz Zmarzlik przed Piotrem Pawlickim i Krystianem Pieszczkiem.

Podsumowanie

Organizatorzy zrobili naprawdę dużo, aby odzyskać zaufanie kibiców do zawodów żużlowych w Warszawie. Kolejnej szansy już nie będzie… a co do rywalizacji sportowej to faworytów do zwycięstwa jest wielu. W tym też dwóch „Biało-czerwonych” – Maciej Janowski, który w 2015 r. zdobył cenne doświadczenie startując w całym cyklu i Bartosz Zmarzlik, który zanotował znakomity sezon 2015.

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, speedwayeuro.com, pl.wikipedia.org, pzmpl. MATP, Mistrzowskie ściganie, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 kwietnia 2015 r., s. 23. D. Ostafiński, Medal dla kapitana, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 czerwca 2015 r., s. 21. R. Borowy, Błyskawiczna metamorfoza Macieja Janowskiego, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 lipca 2015 r., s. 10. OST, Dwaj Polacy na podium, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 września 2015 r., s. 29. MATP, Zmarzlik ma złoto i ucieka do Grand Prix, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 23. MATP, Rosjanin woli Europę, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 23. OST, Reszta Świata ograna, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 października 2015 r., s. 29. D. Ostafiński, Powiew świeżości od strony Polski, „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 28. D. Ostafiński, Zmarzlik gotowy na podium GP, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2016 r., s. 18. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

wtorek, 02 maja 2017
Legia zdemolowała Piasta w meczu o (prawie) mistrzostwo

W niedzielę 8 maja 2016 r. Legia rozgromiła Piasta Gliwice 4:0 (2:0) i na dwie kolejki przez końcem Ekstraklasy 2015/2016 znacznie przybliżyła się do tytułu mistrzowskiego. Piast, choć przegrał zasłużył na pochwały za otwartą grę.

Spotkanie lepiej rozpoczęli piłkarze Piasta, którzy sprawiali lepsze wrażenie, częściej byli przy piłce i a konstruowane akcje były przygotowane i przemyślane. Wprawdzie nie stworzyli sobie żadnej klarownej sytuacji, to wydawało się, że jest to tylko kwestią czasu. Legia była cofnięta i trochę zagubiona. „(…) na początku meczu żadna z drużyn nie zamierzała się odsłonić.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Taki przebieg spotkania nie mógł dziwić. Piast grał ostrożnie, ale z polotem, a Legia wydawała się podtrzymywać „formę” ze słabych pojedynków z Zagłębiem Lubin i Lechem Poznań w finale Pucharu Polski.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(3)

Pierwszy celny strzał został oddany w 16. minucie przez Martina Nešpora, który kopnął z bardzo daleka, ale zrobił to zbyt słabo i Arkadiusz Malarz bez trudu złapał piłkę. Siedem minut później Kasper Hämäläinen uderzył z linii pola karnego, lecz Jakub Szmatuła skutecznie interweniował.” (cyt. za: 90minut.pl). „W 23. minucie na prawej stronie pokazał się Nemanja Nikolic, dośrodkował w pole karne Piasta, gdzie akcję celnym strzałem zakończył Kasper Hamalainen. Za chwilę węgierski napastnik główkował po centrze od Michała Kucharczyk i legioniści zyskali tylko rzut rożny.” (cyt. za: legionisci.com).

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(5)

Guilherme biegnie do narożnika pola karnego, aby wykonać rzut rożny, po którym Legia zdobędzie pierwszego gola.

W 28. minucie Legia objęła prowadzenie! Po dośrodkowaniu Guilherme z rzutu rożnego, przedłużeniu piłki przez Hamalainena, przyjęciu przez Artura Jędrzejczyka na piątym metrze, Igor Lewczuk pewnym strzałem z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki.Zespół z Gliwic, najskuteczniejszy w tym sezonie w lidze w zdobywaniu goli ze stałych fragmentów gry, poległ od własnej broni.” (cyt. za: sportowefakty.wpl.pl). Lewczuk czekał na zdobycie bramki w ekstraklasie 376 dni. Poprzednią bramkę zdobył 29 kwietnia 2015 r. w meczu z Pogonią Szczecin (2:1). Zdobycie bramki przez Legię jeszcze niczego nie oznaczało, choćby dlatego, że w poprzednich dwóch ligowych meczach między tymi drużynami, to Legia pierwsza strzelała gola, a i tak nie potrafiła wygrać meczu.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(10)

Patrik Mraz przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego.

Trzy minuty później gorąco było pod bramką Malarza. Patrik Mráz dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, Hebert przedłużył piłkę głową, a strzał Uroša Koruna (też głową) odbił się od głowy Adama Hlouška. W 39. minucie miała miejsce kolejna groźna akcja gości w polu karnym Legii, ale spóźniony Kamil Vacek zamiast trafić w piłkę, trafił w nogi Jędrzejczyka, za co został ukarany żółtą kartkę. Piast nie zwalniał tempa i w 42. minucie na strzał z ponad dwudziestu metrów zdecydował się Saša Živec. „Pomocnik Piasta huknął z daleka przy biernym ataku Tomasza Jodłowca” (cyt. za: legionisci.com). Malarz z trudem odbił piłkę.

Piast atakował, ale to Legia podwyższyła prowadzenie. W ostatniej minucie pierwszej połowy. Błąd Koruna wykorzystał Ariel Borysiuk, który przejął jego podanie. Legioniści rozegrali szybki kontratak, Kucharczyk zagrał piłkę w pole karne, Nikolić przepuścił piłkę a Guilherme przyjął piłkę na piętnastym metrze, dobrze sobie ustawił i oddał na tyle mocny strzał, że piłka po rękach Jakuba Szmatuły znalazła drogę do gliwickiej bramki.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(12)

Radość legionistów po bramce Guilherme.

Legia prowadziła więc do przerwy 2:0, ale Piast prezentował się naprawdę dobrze, choć wydawało się, że to zupełnie za mało, aby odwrócić losy tego spotkania.

Drugą połowę spotkania gospodarze rozpoczęli zdecydowanie lepiej i odważniej niż pierwszą. W 52. minucie Nikolić przejął podanie piłkarzy Piasta i świetnie podał do Hamalainena, który mimo obecności Koruna oddał płaski strzał, a Szmatuła z trudem łapał piłkę na raty. Dwie minuty później Jodłowiec odebrał piłkę Vackowi w środkowej strefie boiska i uruchomił znajdującego się na skrzydle Kucharczyka. Pomocnik Legii świetnie podał zewnętrzną częścią stopy, a zamykający akcję Hamalainen, wykorzystał zdezorientowanie Heberta i z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. 3:0! Hamalainen po raz pierwszy od transferu do Legii w przerwie zimowej rozpoczął mecz w pierwszym składzie, co zawdzięczał kontuzji Aleksandara Prijovicia w finale Pucharu Polski. O występie Fina zdecydowało nieszczęście Szwajcara, ale „Hama” skorzystał na tym i zaprezentował się bardzo dobrze.

W 59. minucie zaatakował Piast za sprawą Martina Bukaty. Słowak kopnął sprzed szesnastki, ale Malarz ponownie zaliczył skuteczną interwencję.” (cyt. za: 90minut.pl). Dziesięć minut później Hebert sfaulował w polu karnym Guilherme. Polski sędzia eksportowy – Szymon Marciniak podyktował rzut karny, a skutecznym wykonawcą okazał się Nikolić, choć Szmatuła wyczuł intencje strzelca i był bliski odbicia piłki. Węgier zdobył swoją 27. ligową bramkę w sezonie.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(20)

Nemanja Nikolić przygotowuje się do wykonania rzutu karnego.

W 75. minucie gospodarze rozegrali niemal identyczną akcję, jak w 54. minucie. Michaił Aleksandrow zagrał piłkę do Kucharczyka, który podał w pole karne, ale nie do Hamalainena, tylko do Nikolicia, który zamiast strzelić postanowił ośmieszyć Mraza. Podbił nad nim piłkę, ale do oddania strzału głową zabrakło już miejsca. „W odpowiedzi Gerard Badía zagrał do Nešpora, a napastnik Piasta uderzył niecelnie.” (cyt. za: 90minut.pl). Legioniści mieli jeszcze jedną szansę na zdobycie bramki. W 87. minucie Aleksandrow podał w polu karnym do Nikolicia, który z dziewięciu metrów strzelił tylko obok słupka. Spotkanie zakończyło się więc pewnym i efektownym zwycięstwem lidera 4:0.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(27)

Radoslav Latal w pomeczowych wypowiedział podkreślał, że Legia zasłużyła na wygraną, a dla kilku jego piłkarzy „to był pierwszy mecz o taką stawkę, przed tak liczną publicznością i nie wszyscy sobie z tym poradzili.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Choć ten mecz był demonstracją siły Legii, to stało się tak tylko dlatego, że spełniony został podstawowy warunek – Piast zagrał otwarcie i dlatego został brutalnie wypunktowany. Stało się tak dlatego, że w piątek trener Latal mówił „na pewno nie jedziemy się bronić” (cyt. za: legia.sport.pl), a „w niedzielę Piast przez całe spotkanie grał otwarcie, ryzykowanie, zapraszając rywali do uderzania ich z kontry nawet gdy przegrywali już czterema bramkami.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Piast po raz trzeci w sezonie stracił co najmniej cztery gole. Wcześniej w meczach z Górnikiem Zabrze (2:5) i Zagłębiem Lubin (1:4). Poza tym, nie wygrał dziewięciu meczów z rzędu na wyjeździe notując pięć remisów i cztery porażki. Ostatni raz triumfował na obiekcie rywali w…. listopadzie 2015 r., gdy pokonał Termalikę Bruk-Bet Nieciecza (5:3).

Na dwie kolejki przed końcem Legia wypracowała sobie przewagę trzech punktów nad Piastem, a właściwie czterech, ponieważ przy równej liczbie punktów, wyższe miejsce po sezonie zasadniczym gwarantuje Legii pierwszeństwo. W ten sposób szanse Piasta na zostanie „polskim Leicester City” znacznie zmalały, choć „wicemistrzostwo dla takiego klubu jak Piast to i tak rewelacyjny wynik.” (cyt. za: weszlo.com).

 

8 maja 2016 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXXV kolejka Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 4-0 Piast Gliwice

Bramki: Igor Lewczuk (28 min.), Guilherme (45 min.), Kasper Hämäläinen (54 min.), Nemanja Nikolić (69 min., z rzutu karnego).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme (73 min., 77. Michaił Aleksandrow), 3. Tomasz Jodłowiec (78 min., 23. Stojan Vranješ), 7. Ariel Borysiuk, 22. Kasper Hämäläinen, 18. Michał Kucharczyk (81 min., 16. Michał Masłowski) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 19. Bartosz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 9. Marek Saganowski.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 26. Bartosz Szeliga, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 19. Mateusz Mak (73, 21. Gerard Badía), 5. Marcin Pietrowski, 25. Kamil Vacek (79, 77. Igor Sapała), 12. Saša Živec (56, 90. Josip Barišić), 82. Martin Bukata – 16. Martin Nešpor.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 31. Dobrivoj Rusov, 9. Radosław Murawski, 11. Paweł Moskwik, 22. Tomasz Mokwa.

Trener: Radoslav Latal (Czechy).

żółte kartki: Vacek (39 min., za faul), Sapała (80 min., za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako główny oraz Sokolnicki i Siejka.

temperatura: 18C.

widzów: 29 245.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legia.com, legionisci.com, eurosport.onet.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2016 r., s. 1-3 i 11.

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi