piątek, 27 października 2017
Przeglądając listę startową 73. Tour de Pologne 2016

Tour de Pologne w 2016 r. odbywał się w dniach 12-18 lipca, czyli niecałe trzy tygodnie przed wyścigiem ze startu wspólnego podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Wydawało się, że taka bliskość do imprezy czterolecia sprawi, że w Polsce pojawi się zdecydowanie więcej niż zwykle kolarzy światowej czołówki.

Tak się jednak nie stało, a w TdP nie wystartowało tak dużo znakomitych kolarzy, jak można było sądzić. Okazało się, że najlepsi kolarze wybrali, co nie może dziwić, start w równolegle odbywającym się Tour de France (2-24 lipca), pomijając w przygotowania do igrzysk TdP.

Na liście startowej znaleźli się jednak znani i utalentowani kolarze, a trzy największe gwiazdy to Philippe Gilbert, Michał Kwiatkowski i Rigoberto Uran. Trzech kolejnych – utytułowanych, ale jednak w mniejszym stopniu niż wymienieni to Aleksander Kołobniew, Zdenek Stybar i Rydel Hesjedal.

Philippe Gilbert (Belgia, BMC) – „jeden z najlepszych specjalistów od wyścigów klasycznych na świecie”, mistrz świata (2012) i zwycięzca jednodniowych klasyków, jak np. Giro di Lombardia (2009, 2010), Liege-Bastogne-Liege (2011), Amstel Gold Race (2010, 2011, 2014), La Flèche Wallonne (2011), Clásica de San Sebastián (2011), Omloop Het Nieuwsblad (2006, 2008), Paryż-Tours (2008, 2009) i Strade Bianche (2011), zwycięzca dziewięciu etapów w wielkich tourach. Poza tym, mistrz Belgii ze startu wspólnego i w jeździe indywidulanej na czas (2011). Uff, sporo tego.

Philippe_Gilbert_-_zwycięstwo_w_Amstel_2014

Philippe Gilbert cieszy się z trzeciego zwycięstwa w Amstel Gold Race w 2014 r.

Źródło: roadcyclinguk.com.

Michał Kwiatkowski to jeden z dwóch najlepszych Polskich kolarzy w ostatnich latach (obok Rafała Majki), a dla polskich kibiców zdecydowanie największa gwiazda 73 edycji TdP. „Kwiato” to mistrz świata (2014), zwycięzca – Strade Bianche (2014), Volta ao Algrave (2014), Amstel Gold Race (2015) i E3 Harelbeke (2016). Drugie miejsce zajmował w Tour de Pologne (2012), Volta ao Algarve (2013, 2015), Vuelta al País Vasco (2014), Tour of Britain (2014) i Paryż-Nicea (2015). Na najniższym stopniu podium stanął w La Flèche Wallonne (2014) i Liège-Bastogne-Liège (2014). 4. miejsce zajął w Tirreno-Adriático (2013) i Amstel Gold Race (2013), a 5. miejsce w La Flèche Wallonne (2013) i Amstel Gold Race (2014). Wśród etapowych zwycięstw brakuje triumfów w wielkich tourach, ale jest zwycięstwo w prologu cenionego Tour de Romandie (2014),

Kwiatkowski_-_zwycięstwo_E3_2016

Michał Kwiatkowski triumfuje w klasyku E3 Harelbeke w 2016 r.

Źródło: sport.interia.pl.

Trzecią gwiazdą 73. TdP był Rigoberto Uran (Kolumbia, Cannondale) – srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Londynie (2012), który dwukrotnie zajmował drugie miejsce w Giro d'Italia (2013, 2014) i w obu edycjach wygrał po jednym etapie. Poza tym, zajął drugie miejsce Volta a Catalunya (2008), który ukończył także na 4. miejscu i dwukrotnie na 5. Trzecie miejsce zajął w Giro di Lombardia (2008, 2012, 2016) i Tirreno-Adriatico (2015), a piąty był w Tour de Romandie (2009, 2015) i Liège-Bastogne-Liège (2011).

Rigoberto_Uran_Cannondale_2016

Rigoberto Uran.

Źródło: velonews.com.

Do najbardziej utytułowanych uczestników Tour de Pologne 2016 należy zaliczyć 35-letniego Aleksandra Kołobniewa (Rosja, Gazprom Rusvelo) – dwukrotnego wicemistrza świata (2007, 2009) i brązowego medalistę olimpijskiego z Pekinu (2008). Rosjanin wygrał jeszcze etap Paryż-Nicea (2007) i na tym kończą się jego zwycięstwa. Drugie miejsce zajął w Clásica de San Sebastián (2008) i Liège-Bastogne-Liège (2010), a trzecie w Giro di Lombardia (2009) i Tour de Wallonie (2009, 2013). Najlepsze lata, pomimo sporego doświadczenia, ma już jednak za sobą. Kolejny kolarz godny uwagi to Zdenek Stybar (Czechy, Etixx QuickStep) – legenda kolarstwa przełajowego (mistrz świata 2011, wicemistrz świata 2008, brązowy medalista mistrzostw świata 2009, zdobywca Pucharu Świata 2010), która ma już na swoim koncie sukcesy na szosie – zwycięstwo w Strade Bianche (2015), 2. miejsce w Paryż-Roubaix (2015) i etapowe zwycięstwa w Vuelta a Espana (2013), Tour de France (2015) i Eneco Tour (2014). Inny przypadek stanowi Rydel Hesjedal (Kanada, Trek Segafredo) – zwycięzca Giro d’Italia (2012) bez indywidualnego zwycięstwa etapowego (!) i zwycięzca etapu Vuelta a Espana (2014), który poza tymi sukcesami niczym się nie wyróżnił.

W wyścigu dookoła Polski wystartowało również wielu kolarzy z etapowymi zwycięstwami w wielkich tourach (Tour de France, Giro d’Italia i Vuelta a Espana), ale nazywanie ich „gwiazdami” byłoby grubą przesadą. Wśród nich należy wymienić m.in. takich kolarzy jak: Diego Ulissi (Wlochy, Lampre Merida) – sześć etapów Giro d’Italia (2011, 2014, 2015, 2016), Rein Taaramae (Estonia, Katiusza) – etap Giro d’Italia (2016) i Vuelta a Espana (2011), Alessandro de Marchi (Włochy, BMC) – dwa etapy Vuelta a Espana (2014, 2015), Eros Capecchi (Włochy, Astana) – etap Giro d’Italia (2011), Dario Cataldo (Włochy, Astana) – etap Vuelta a Espana (2012), Davide Formolo (Włochy, Cannondale) – etap Giro d’Italia (2015), Stefano Pirazzi (Włochy, Bardiani CSF) – etap Giro d’Italia (2014), Ignatas Konovalovas (Litwa, FDJ) – etap Giro d’Italia (2009), Nikias Arndt (Niemcy, Giant Alpecin) – etap Giro d’Italia (2016), Roger Kluge (Niemcy, IAM) – etap Giro d’Italia (2016), Primoż Roglić (Słowenia, LottoNL Jumbo) – etap Giro d’Italia (2016), Luka Mezgec (Słowenia, Orica Greenedge) – etap Giro d’Italia (2014). W tej grupie jest także (późniejszy zwycięzca tej edycji TdP) Tim Wellens (Belgia, Lotto Soudal) – etap Giro d’Italia (2016), który ma na swoim koncie zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Eneco Tour (2014, 2015), a także 4. miejsce w Giro di Lombardia (2014) i 10. w Paryż-Nicea (2015).

Warto jeszcze wspomnieć o kilku kolarzach z niewielki sukcesami poza wielkimi tourami, jak np. Simon Spilak (Słowenia, Katiusza) – zwycięstwo w Tour de Suisse (2015) i Tour de Romandie (2010), Matteo Pelucchi (Włochy, IAM) – etap Tirreno-Adriatico (2014) i Jean-Christophe Peraud (Francja, AG2R) – 3. miejsce w Paryż-Nicea (2013). Nie sposób zapomnieć o tych, którzy niebawem mogą stanowić o sile zawodowego peletonu. Mowa oczywiście o młodych, gniewnych i utalentowanych, czyli takich kolarzach, jak – Bob Jungels (Luksemburg, Etixx QuickStep), Fernando Gaviria (Kolumbia, Etixx QuickStep), Niccolo Bonifazio (Włohy, Trek Segafredo) i Caleb Ewan (Australia, Orica Greenedge), zwycięzca etapu Vuelta a España (2015). Jako ciekawostkę można dodać fakt, że w TdP 2016 wystartował Sagan, ale niestety nie Peter, tylko jego młodszy brat – Juraj Sagan (Słowacja, Tinkoff).

Lista startował nie robiła wielkiego wrażenia, ale takie jest znaczenie Tour de Pologne w zawodowym peletonie i cyklu UCI World Tour. Trudno przyciągnąć do Polski kolarzy startujących z sukcesami w TdF, Giro, czy Vuelcie. Z drugiej strony, nie ma jednak, co narzekać, bo starty wyżej wymienionych kolarzy, zwłaszcza tych utytułowanych, co roku budują rangę naszego narodowego wyścigu i co roku startuje co najmniej kilku czołowych kolarzy świata.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, eurosport.onet.pl, roadcyclinguk.com, sport.interia.pl, velonews.com. „Skarb Kibica. Tour de Pologne 12-18.07.16” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lipca 2016 r.

Tagi: kolarstwo
08:01, martinez-4ever , Kolarstwo
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 października 2017
Polacy najlepsi w Amsterdamie!

Po raz pierwszy w historii lekkoatletycznych Mistrzostw Europy Polacy wygrali klasyfikację medalową! Podczas XXIII edycji Mistrzostw Europy, które w dniach 6-10 lipca 2016 r. odbyły się w Amsterdamie Polacy zdobyli 6 złotych, 5 srebrnych i 1 brązowy medal.

W Amsterdamie Polacy łącznie zdobyli 12 medali, czyli tyle samo, co czwarta w klasyfikacji medalowej Turcja (4-5-3). Więcej medali, bo 16 zdobyły reprezentacje Niemiec (5-4-7) i Wielkiej Brytanii (5-3-8), które w klasyfikacji medalowej zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce.

Logo_ME_lekkoatletyka_Amsterdam_2016

Logo Mistrzostw Europy w lekkoatletyce w Amsterdamie 2016 r.

Źródło: linkedln.com.

Więcej medali reprezentacja Polski zdobył tylko dwukrotnie. W 1966 r. w Budapeszcie – piętnaście (2. miejsce w klasyfikacji medalowej) i w 1962 r. w Belgradzie – trzynaście (4. miejsce). Dwanaście medali, a więc tyle, co w Amsterdamie, „Biało-czerwoni” zdobyli w 1958 r. w Sztokholmie (2. miejsce) i w 2014 r. w Zurichu (6. miejsce). Jeśli natomiast chodzi o złote medale, to więcej krążków z najcenniejszego kruszcu niż w Amsterdamie, Polacy zdobyli tylko dwukrotnie. W 1958 r. w Sztokholmie zdobyli osiem, a w 1966 r. w Budapeszcie – siedem.

Polscy lekkoatleci podtrzymali znakomitą formę i na rozegranych miesiąc później XXXI Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r. zdobyli 3 medale (złoty, srebrny i brązowy). Rok później podczas XV Mistrzostwach Świata w Londynie Polacy zdobyli osiem medali – 2 złote, 2 srebrne i 4 brązowe. W klasyfikacji medalowej Polacy zajęli 8. miejsce, choć przed ostatnim dniem byli na 3. miejscu. Spośród europejskich reprezentacji wyższe miejsca zajęły Francja i Wielka Brytania. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko liczbę medali, to Polska zajęła 3. miejsce! Więcej krążków zdobyły tylko reprezentacje USA (30) i Kenii (11). Klasyfikację punktową „Biało-czerwoni” zakończyli na 4. miejscu.

Więcej medali niż w Londynie, reprezentacja Polski zdobyła w 2009 r. w Berlinie – dziewięć. Podobne osiągnięcie, jak w stolicy Anglii, Polacy mieli w 2013 r. w Pekinie, tyle tylko, że w Chinach wywalczyli największą liczbę złotych medali w historii startów w mistrzostwach świata – trzy.

Lekkoatletyczna reprezentacja Polski w latach 1956-1966 była nazywana „Wunderteamem” ze względu na wyjątkowe osiągnięcia sportowe. Sukcesy polskich lekkoatletów w ostatnich latach sprawiają, że coraz częściej i głośniej mówi się o drugim (nowym) wunderteamie!

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, sport.pl, linkedln.com. R. Opiatowski, Polacy zadziwili Europę!, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 lipca 2016 r., 16-17.

08:10, martinez-4ever , RAPORTY
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 października 2017
Lech zdominował Legię w Superpucharze Polski 2016

W czwartek 7 lipca 2016 r. Lech Poznań pokonał na wyjeździe Legię Warszawa 4:1 (1:1) i po raz szósty (drugi z rzędu) sięgnął po Superpuchar Polski.

Przed pierwszym gwizdkiem

Spotkanie odbyło się w dość nietypowych warunkach – w trakcie trwania UEFA Euro 2016. Tego samego dnia rozgrywano drugi półfinał (Francja – Niemcy 2:0), co wpłynęło na stosunkowo wczesna porę rozgrywania spotkania, jak na dzień powszedni w okresie urlopowo-wakacyjnym, jak również na nienajlepszą frekwencję. Dodatkowo, murawa pozostawiała wiele do życzenia.

Obie drużyny, głownie z powodu trwającego we Francji UEFA Euro 2016 przystąpiły do meczu osłabione, ale ubytki w Legii były poważniejsze. Już przed meczem było więc wiadomo, że Legię czeka naprawdę ciężkie zadanie. Wśród gospodarzy (w porównaniu z zeszłym sezonem) nie zagrało ośmiu piłkarzy (Pazdan, Jodłowiec, Duda, Nikolić, Jędrzejczyk, Borysiuk, Hamalainen i jedyny piłkarz sprowadzony latem 2016 r., czyli Thibault Moulin). Powrotu Jakuba Koseckiego z wypożyczenia do SV Sandhausen nie wliczamy. Dodatkowo, mecz Prijovicia był dopiero pierwszym po rekonwalescencji, co zresztą było widać na boisku, po którym „Prijo” poruszał się raczej jak słoń. W Lechu zabrakło sześciu piłkarzy (Linetty, Kadar, Jevtić, Arajuuri, Lovrencscis, Kaminski), ale trener Jan Urban mógł skorzystać z trzech sprowadzonych latem – Radosława Majewskiego, Macieja Makuszewskiego i Lasse Nielsena.

I połowa

Od pierwszego gwizdka sędziego Krzysztofa Jakubika obie drużyny zaprezentowały wakacyjną formę – nie forsowały tempa, a w rozegraniu zdecydowanie brakowało dokładności. W 14. minucie Aleksandar Prijović świetnie zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michała Kucharczyka, który uciekł Lasse Nielsenowi i zamiast kopnąć piłkę tylko trafił ją podeszwą, a przy ponownej próbie strzał z ostrego kąta zablokował bramkarz gości Jasmin Burić. Lech odpowiedział cztery minuty później. Adam Hlousek i Łukasz Broź nie odebrali piłki Robertowi Gumnemu, a Jakub Rzeźniczak i Rafał Makowski przyglądali się, jak młody defensor „Kolejorza” oddał potężny strzał zza pola karnego, ale Aleksander Malarz pewnie odbił piłkę.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(5)

Wydawało się, że Legia jest na dobrej drodze do objęcia prowadzenia, bo gra gospodarzy wyglądała lepiej. Tak się jednak nie stało. Już cztery minuty po strzale Gumnego Lech objął prowadzenie. Igor Lewczuk sfaulował Szymona Pawłowskiego na wysokości dziesiątego metra tuż przy linii bocznej pola karnego. Maciej Makuszewski wykonywał rzut wolny, Hlousek wyskoczył w powietrze, ale nie sięgnął piłki, a Malarz niespodziewanie przysiadł na kolana i w dziwny sposób wpuścił piłkę do bramki. 1:0 dla Lecha.

W 36. minucie błąd popełnił drugi z bramkarzy, czyli Burić. Michaił Aleksandrow dośrodkował z głębi pola (po podaniu od Kucharczyka, który rozpoczął kontrę gospodarzy), piłka skozłowała tuż przed linią pięciu metrów, a Guilherme uciekł Makuszewskiemu i strzałem głową z trudnej pozycji zmieścił piłkę między Buriciem a słupkiem. Legia doprowadziła do remisu 1:1.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(6)

Trzy minuty później po szybko rozegranym wznowieniu po wrzucie z autu Prijović podał wzdłuż linii pięciu metrów, a Kucharczyk nie trafił w piłkę mając przed sobą tylko Buricia.

II połowa

Po zmianie stron przewaga Poznaniaków była wyraźna. Już w 48. minucie po strzale Macieja Gajosa z rzutu wolnego (po faulu na Marcinie Robaku) z około dwudziestu pięciu metrów piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Malarza. To było poważne ostrzeżenie dla legionistów, którzy jak się później okazało, zupełnie je zlekceważyli.

W 60. minucie „z boiska za brutalny faul na Michale Masłowskim powinien wylecieć pomocnik Lecha Łukasz Trałka, który zaatakował wyprostowaną nogą kolano piłkarza Legii. Jednak sędzia dał mu tylko żółtą kartkę. Masłowski został zniesiony z murawy, po kilku minutach wrócił na boisko, ale nie był w stanie dalej grać i w jego miejsce wszedł Stojan Vranjes. Na tym nie koniec, bo Aleksandrow próbując dojść do piłki po podaniu Łukasza Brozia wyleciał poza boisko i uderzył głową w kamerę, prawdopodobnie tracąc na chwilę przytomność. Ostatecznie Bułgar był w stanie kontynuować spotkanie.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Faul Trałki na Masłowskim trener Urban nazwał po meczu „brzydkim”, zaś trener Hasi powiedział, że po zejściu z boiska Masłowskiego „organizacja gry nie była dobra” (oba cytaty za: legionisci.com).

W 65. minucie w miejsce Gajosa wszedł Radosław Majewski. W swoim debiucie i pierwszym kontakcie z piłką zaliczył asystę. Po jego dośrodkowaniu z prawie trzydziestu metrów piłki nie sięgnął Trałka (Broź w ogóle nie wyskoczył do piłki), a zasłonięty przez obrońców Malarz „zdołał tylko instynktownie odbić piłkę przed siebie” (cyt. za: legia.com). Prawie ją złapał prawą ręką, ale piłka leżała na ziemi. Robak w nią nie trafił, a Lasse Nielsen z kilku metrów skierował do bramki. Stojący na linii bramkowej. Hlousek nic nie mógł zrobić. Inna sprawa, że wcześniej nie popisał się przy kryciu strzelca bramki. 2:1 dla Lecha.

Akcje legionistów były niemrawe i brakowało sytuacji strzeleckich. Legia w drugiej połowie nie potrafiła poważnie zagrozić bramce Kolejorza (cyt. za: legia.com). Dopiero „w 85. minucie (…) Tomasz Brzyski podjął próbę z rzutu wolnego, jednak Burić nie miał problemów ze złapaniem piłki.” (cyt. za: 90minut.pl). Tak naprawdę w drugich czterdziestu pięciu minutach Legia nie stworzyła sobie poważnej sytuacji, aby strzelić drugiego gola.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(10)

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry losy meczu zostały rozstrzygnięte. Legioniści kompletnie się pogubili, a lekceważąca gra w defensywie na własnej połowie przyniosła katastrofalne skutki. Majewski przerzucił piłkę do Robaka w narożniku przed polem karnym nad Lewczukiem. Robak świetnie podał obok Rzeźniczaka, do Dariusza Formelli, który pewnym strzałem z dziesięciu metrów pokonał Malarza. Formella był pozostawiony bez krycia, bo Rzeźniczak zbiegł na asekurację do Lewczuka, a Brzyski nie zdążył wrócić na własne pole karne. Sytuację próbował ratować Gui, ale młody pomocnik Lecha miał dużo miejsca i czasu, aby pewnie przymierzyć do bramki Legii. 3:1 dla Lecha.

Dwie minuty później legioniści popełnili kolejny fatalny błąd. „Gui” niechlujnie podał do Bartosza Bereszyńskiego. Piłkę przejął Kamil Jóźwiak, a po chwili Majewski świetnie podał do Formelli, który uciekł Brzyskiemu i ponownie zbiegając z prawej strony boiska strzelił obok zrezygnowanego Malarza. Bramkarz Legii chyba mógł odbić piłkę, ale nawet się nie rzucił. 4:1 dla Lecha (!!!), który zasłużenie zdobył Superpuchar Polski 2016.

Podsumowanie

Jan Urban, trener zwycięzców, podkreślał, że nie wyciąga z tego meczu zbyt daleko idących wniosków, zaś opiekun legionistów, debiutujący w oficjalnym meczu – Albańczyk Besnik Hasi przyczyn porażki upatrywał w zbyt łatwym traceniu bramek. Zapowiedział, że nie będzie zmieniał bramkarza (Malarza) po jednym meczu. Przyznać trzeba, że Malarz zawalił przy pierwszej bramce, a przy czwartej i może drugiej powinien zachować się lepiej. Bramkarz legionistów napisał po meczu na Twitterze: „Nie czuję się jak ręcznik. Przed atakami życzliwych będę bronił się na boisku.” (cyt. za: „Fakt”).

Po wywalczeniu mistrzostwa i Pucharu Polski nie udało się sięgnąć gospodarzom po trzecie trofeum na stulecie powstania klubu. To mogła być druga w historii klubu potrójna korona. Pierwsza i jedyna została wywalczona w 1994 r. Tak się nie stało, bo „nie było widać żadnego pomysłu na grę, a – może poza Guilherme – wszyscy zdawali się być pod formą” (cyt. za: weszlo.com). Prawdą jednak jest, że Legia zagrała w mocno eksperymentalnym składzie, a osłabienia stawiały ją w trudnej sytuacji. Mecz potwierdził to, co dwa miesiące wcześniej wykazał w Gdańsku ówczesny trener Legii Stanisław Czerczesow – Legia nie ma szerokiej kadry” (cyt. za: sport.pl) i potrzebuje wzmocnień. Poza tym, warto zauważyć, że Legia przegrała swój czwarty z rzędu mecz o Superpuchar (2012, 2014, 2015 i 2016).

Lech zaprezentował się znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie, który ukończył na fatalnym siódmym miejscu w Ekstraklasie. Co ciekawe, tamten sezon Lech rozpoczął także od wywalczenia Superpucharu Polski po zwycięstwie nad Legią, tyle że 3:1 w Poznaniu. „Kolejorz” zaprezentował w Warszawie solidną grę i umiejętność korzystania ze stałych fragmentów gry. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się wszyscy trzej piłkarze sprowadzeni latem (Makuszewski, Majewski i Nielsen) i Formella wracający z wypożyczenia do Arki Gdynia. Ci czterej piłkarze zrobili różnicę. A co do Formelli to nie ma sensu dyskutować ile wniósł do gry „Kolejorza” on, a i ile do Legii wniósł wracający z wypożyczenia Kosecki. Szkoda słów…

Lech wygrał Superpuchar po raz drugi z rzędu, a po raz trzeci po zwycięstwie nad Legią (poprzednio w 1990 i 2015 r.). „Kolejorz” wyrównał najwyższe zwycięstwo nad Legią z 1949 r. i osiągnął najwyższe zwycięstwo w całej historii Superpucharu Polski.

Podsumowanie meczu według portalu weszlo.com znakomicie oddaje to, co działo się na stadionie przy Łazienkowskiej: „drużyny w słabych składach, w słabym terminie i na słabej murawie, rozegrały raczej słaby mecz (…) ale na szczęście „słaby” nie oznacza „nudny”.

 

7 lipca 2016, godz. 17:30 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Mecz o Superpuchar Polski 2016

Legia Warszawa 1-4 Lech Poznań

Bramki: Guilherme (36 min.) – Maciej Makuszewski (22 min.), Lasse Nielsen (65 min.), Dariusz Formella 2 (90+ 1 min., 90+3 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 28. Łukasz Broź (70 min., 19. Bartosz Bereszyński), 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek (77 min., 53. Sebastian Szymański) – 77. Michaił Aleksandrow (68 min., 17. Tomasz Brzyski), 6. Guilherme, 47. Rafał Makowski (89 min., 13. Jakub Kosecki), 16. Michał Masłowski (56 min., 23. Stojan Vranješ), 18. Michał Kucharczyk – 99. Aleksandar Prijović.

Trener: Besnik Hasi (Albania).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 3. Lasse Nielsen, 26. Maciej Wilusz, 2. Robert Gumny – 17. Maciej Makuszewski (75 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 14. Maciej Gajos (64 min., 86. Radosław Majewski), 8. Szymon Pawłowski (68 min., 20. Dariusz Formella) – 19. Nicki Bille Nielsen (46 min., 11. Marcin Robak).

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Guilherme, Broź, Makowski – Bille Nielsen, Trałka, Gajos.

sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

widzów: 14 310.

temperatura: 20C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, legia.com, legia.sport.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, weszlo.com. A. Dawidziuk, Mistrz po zimnym prysznicu, „Przegląd Sportowy” z dnia 9-10 lipca 2016 r., s. 12. DAW, Nie czuję się jak ręcznik! Pokażę na boisku, „Fakt” z dnia 12 lipca 2016 r.

poniedziałek, 04 września 2017
Przed meczem o Superpuchar 2016 Legia – Lech Poznań

W meczu o Superpuchar Polski 2016 zmierzą się mistrz i zdobywca Pucharu Polski w sezonie 2015/2016 pełniący honory gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i finalista Pucharu Polski – Lech Poznań.

Spotkają się dwa najbardziej utytułowane kluby w historii rozgrywek o Superpuchar Polski. Lech wystąpił w ośmiu edycjach, z których wygrał pięć (1990, 1992, 2004, 2009, 2015). Legia wystąpiła w dziesięciu, z których wygrała tylko cztery (1989, 1994, 1997, 2008). Żaden inny klub nie grał tak często i nie odniósł tylu zwycięstw, co Lech i Legia.

Oba kluby dwukrotnie spotkały się w meczu o Superpuchar i oba wygrał Lech 3:1. W 1990 r. na stadionie miejskim w Bydgoszczy i w poprzedniej edycji, czyli w 2015 r. Po tym drugim meczu oba kluby spotkały się aż czterokrotnie w sezonie 2015/2016. W październiku 2015 Lech pokonał Legię przy Łazienkowskiej 1:0. Później przyszła jednak seria trzech kolejnych porażek bez strzelonego gola  – 0:2 (dom, marzec 2016 r.), 0:1 (wyjazd, kwiecień 2016 r.), 0:1 (Stadion Narodowy, maj 2016 r., finał Pucharu Polski).

Okres przygotowawczy

Legia rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu pod wodzą nowego trenera – Albańczyka Besnika Hasiego, który wcześniej pracował w Anderlechcie Bruksela. Hasi zasłynął jako trener, który potrafił oszlifować talenty, dlatego wiele obiecywano sobie po jego pracy z młodymi piłkarzami, jak Konrad Handzlik, Jarosław Niezgoda, czy nowi – Alban Sulejmani (FC Renova Dzepciste), Sadam Sulley (Vision FC, 50 tys. euro), Tin Matić (Dinamo Zagrzeb) i Sandro Kulenović (Dinamo Zagrzeb, 70 tys. euro).

Mistrzowie Polski najpierw przebywali na zgrupowaniu w Warce. Po jego zakończeniu Legia przegrała na własnym stadionie z AEL Larnaka 0:1 i ten mecz nie mógł napawać optymizmem. Podobnie było podczas zgrupowania w austriackim Neustift im Stubaital, gdzie legioniści po słabej grze zremisowali z Dinamem Tbilisi 1:1, pokonali amatorskie trzecioligowe SC Schwaz 5:1 i przegrali z CSKA Sofia 0:1. Najlepszym strzelcem w Legii niespodziewanie okazał się Michaił Aleksandrow (2 gole).

Lech natomiast rozpoczął przygotowania do sezonu od wyjazdowego sparingu z czwartoligową Victorią Września (9:0). Następnie przebywał na zgrupowaniu w Kępie, podczas którego rozegrał trzy mecze sparingowe – z Wisłą Płock (2:0), Górnikiem Łęczna (2:2) i Arką Gdynia (1:0). W ostatnim meczu sparingowym Lech pokonał Zagłębie Lubin 3:0. Najlepszym strzelcem Lecha w meczach towarzyskich był Marcin Robak (4 gole).

 Zapowiedź_Legia_-_Lech_Superpuchar_2016

Źródło: legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

W Legii przed meczem o Superpuchar brakowało przede wszystkim pięciu uczestników UEFA Euro 2016 (Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Tomasz Jodłowiec, Nemanja Nikolić i Ondrej Duda), przy czym w przypadku Jędrzejczyka było wiadomo już wcześniej, że opuści Legię, bo skończył mu się okres wypożyczenia. Co do pozostałych to kwestią otwartą było odejście do klubów zagranicznych. Dodatkowo, zabrakło kontuzjowanego Kaspara Hamalainena, nowo pozyskanego Thibaulta Moulina (Waasland-Beveren, 800 tys. euro), Ariela Borysiuka sprzedanego do QPR za 1,8 mln euro, Jakuba Szumskiego wypożyczonego do Zagłębia Sosnowiec, Marka Saganowskiego, który zakończył karierę i długo kontuzjowanego Ivicy Vrdoljaka. W żadnym sparingu nie zagrał Aleksandar Prijović, który doznał kontuzji łokcia w finale Pucharu Polski i jego występ stał pod znakiem zapytania. W kadrze na mecz Superpucharu znalazł się Michał Masłowski, który był przymierzany do wypożyczenia z Piastem Gliwice (i ostatecznie tak się stało, tzn. został wypożyczony). Hasi mówił o sytuacji kadrowej następująco: „Brakuje nam zawodników o odpowiedniej jakości. Potrzebujemy kilku piłkarzy, którzy pomogą nam stać się lepszym zespołem.” (cyt. za: legia.sport.pl).

W Lechu sytuacja wyglądała bardziej stabilnie. Na UEFA Euro 2016 zagrało tylko trzech piłkarzy (Karol Linetty, Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics), z których tylko ostatni nie wracał do klubu, bo skończył mu się kontrakt. Lecha opuściło jeszcze sześciu piłkarzy, ale tylko Marcin Kamiński (VfB Stuttgart) był podstawowym piłkarzem „Kolejorza”. Pozostali to Krzysztof Kotorowski (koniec kariery), Denis Thomalla (1. FC Heidenheim, 350 tys. euro), Szymon Drewniak (wypożyczony do Górnika Łęczna), Sisi (koniec kontraktu) i Vladimir Volkov (koniec wypożyczenia z KV Mechelen). Dodatkowo, Paulus Arajuuri brał udział w negocjacjach dotyczących odejścia do Broendby Kopenhaga. W Warszawie nie mógł zagrać, bo Duńczykom zależało na natychmiastowym przejściu Fina. Kluby ostatecznie ustaliły, że Arajuuri odejdzie do Danii w styczniu 2017 r.  W stolicy nie mógł też zagrać kontuzjowany Darko Jevtić. Po stronie wzmocnień znaleźli się piłkarze planowani do gry w podstawowym składzie – Matus Putnocky (Ruch Chorzów), Lasse Nielsen (Odense Boldklub), Radosław Majewski (AS Veria), Maciej Makuszewski (Vitoria Setubal, wypożyczenie) i być może Dariusz Formella (powrót z wypożyczenia do Arki Gdynia).

Murawa

Boisko na stadionie Legii było zniszczone po koncercie Andrei Bocellego i kongresie świadków Jehowy. Pod jedną z bramek były wyraźne ślady po scenie, a trawy w tych miejscach albo nie było albo była wypalona. Portal sport.pl informował, że stan murawy „jest w opłakanym stanie”, a trener Hasi mówił: „Stan murawy nie jest najlepszy. Nasze boisko przypomina plażę. Oby obyło się bez kontuzji.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Podsumowanie

Trudno wskazać faworyta. Niby Legia zdobyła dublet na stulecie klubu, ale po dwóch miesiącach przystępuje do meczu z „Kolejorzem” poważnie osłabiona.

 

Źródła: własne, legionisci.com, legia.sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org,  sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, A. Dawidziuk, Początek gorączki transferowej, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 11. M. Henszel, Czeka na Superpuchar, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 13. „Skarb Kibica. Ekstraklasa sezon 2016/17 – jesień” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 85 i 93.

niedziela, 03 września 2017
Jedenastka Stulecia Legii Warszawa

Na początku lipca 2016 r. na trybunie wschodniej (im. Kazimierza Deyny) stadionu Legii umieszczono portrety piłkarzy, którzy znaleźli się w wybranej przez kibiców Jedenastce Stulecia Legii Warszawa.

Jednym z elementów obchodów Stulecia Legii był plebiscyt na Jedenastkę Stulecia. Fani warszawskiego klubu głosowali za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej klubu. Kibice zdecydowali, że Jedenastkę Stulecia tworzą: Artur Boruc (6411 głosów) – Jacek Zieliński (10 622), Dickson Choto (5834), Jakub Rzeźniczak (4793) i Adam Topolski (4473) – Kazimierz Deyna (11700), Leszek Pisz (9643), Robert Gadocha (7683) i Miroslav Radović (6862) – Wojciech Kowalczyk (2801), Lucjan Brychczy (10 433). Trenerem Stulecia został Jaroslav Vejvoda.

Trybuna_Jedenastka_Stulecia_Legii_(1)

Trybuna_Jedenastka_Stulecia_Legii_(2)

W historii Legii brało wielu znakomitych piłkarzy, a zwłaszcza reprezentantów, głownie Polski. Niektórzy grali przez wiele lat i kolekcjonowali kolejne występy, a inni pojawiali się na jeden, dwa sezony, w których błyszczeli i zapisywali się w pamięci kibiców. I to właśnie kibice zdecydowali o składzie jedenastki. Trudno dyskutować z tym wyborem, tak samo jak trudno porównywać grę wielu piłkarzy na przestrzeni stu lat w różnych warunkach i okolicznościach.

Jedenastka_Stulecia_Legii

Źródło: legia.com.

Można zastanowić się, czy bramkarzem stulecia nie powinien zostać Władysław Grotyński, Jacek Kazimierski, Maciej Szczęsny, czy Zbigniew Robakiewicz. Wśród obrońców na wyróżnienie na pewno zasłużyli Krzysztof Gawara, Andrzej Sikorski, Stefan Majewski, Władysław Stachurski, Paweł Janas, Dariusz Wdowczyk, Lesław Ćmikiewicz, a wśród graczy ofensywnych Bernard Blaut, Dariusz Dziekanowski, Roman Kosecki, Maciej Śliwkowski i Józef Nawrot. Dla tych piłkarzy nie znalazło się miejsce w jedenastce, bo młodzi internauci (a tacy głównie wzięli udział w plebiscycie) wybrali swoich bohaterów i przede wszystkim piłkarzy, których widzieli, znali i kojarzyli. Tak można tłumaczy wybór Dicksona Choto, czy Jakuba Rzeźniczaka, choć ten ostatni stał się najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii klubu. Ciekawe jest to, że kibice wybrali dwóch obcokrajowców, bo obok Choto uznaniem cieszył się Miroslav Radović, czyli obcokrajowiec z największą liczbą występów w ekstraklasie. Bohaterem średniego pokolenia jest Wojciech Kowalczyk, który od kilku lat jako komentator Polsat Sport często krytykuje i obraża Legię, a mimo to znalazł miejsce w drużynie za zasługi na boisku.

Jedenastka_Stulecia_Legii_na_boisku

Jedenastka Stulecia Legii – ustawienie na boisku.

Źródło: legia.com.

Z wyborem kibiców nie ma co dyskutować, bo to nie jest jedenastka najbardziej utytułowanych piłkarzy, czy piłkarzy z najlepszymi statystykami pod względem występów, czy bramek. Plebiscyt zawsze naznaczony jest pewnym subiektywizmem. Wybrani piłkarze i trener znaleźli uznanie wśród kibiców i tego należy im szczerze pogratulować, zwłaszcza, że był to wybór nie jedenastki rundy, sezonu, czy dekady, tylko stulecia, a więc jedenastki najlepszej w historii klubu.

 

Źródła: własne, legia.com, sport.pl, legia.net, efortuna.pl.

piątek, 25 sierpnia 2017
Z czego zapamiętamy UEFA Euro 2016?

Mistrzostwa Europy we Francji już za nami. Zapamiętamy je przede wszystkim ze względu na znakomity udział Polaków, ale z czego jeszcze? Nie bierzemy pod uwagę wyników, gry piłkarzy i elementów typowo piłkarskich. Co więc było takiego charakterystycznego i wyjątkowego we francuskim turnieju? Przy czym poniższy wybór jest subiektywny, a kolejność całkowicie przypadkowa.

Dwaj bracia zagrali przeciwko sobie

Po raz pierwszy w historii piłkarskich mistrzostw Europy przeciwko sobie zagrało dwóch braci. 11 lipca 2016 r. Granit Xhaka reprezentował Szwajcarię, a Taulant Xhaka Albanię. Powody do radości mógł mieć tylko ten pierwszy, bowiem Szwajcaria wygrała 1:0. W mistrzostwach świata  wystąpiła. Na mundialu w Brazylii przeciwko sobie zagrali bracia Boateng.

Bracia_Xhaka_Euro_2016

Bracia Granit Xhaka (Szwajcaria) i Taulant Xhaka (Albania) zagrali przeciwko sobie.

Źródło: sport.pl.

Cztery podarte koszulki i przedziurawiona piłka

W meczu Szwajcaria – Francja, zawiedli nie tylko piłkarze, którzy nie potrafili strzelić choćby jednej bramki, ale zawiódł także sprzęt sportowy. Po starciach z rywalami podarte zostały koszulki Szwajcarów – Admira Mehmediego, Breela Embolo i Granita Xhaki (dwukrotnie!). Helweci byli wyposażeni w sprzęt Pumy, a Xherdan Shaqiri pozwolił sobie na następujący komentarz do tej sytuacji: „Mam nadzieję, że Puma nie robi prezerwatyw.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Wpadkę zaliczył także Adidas, bowiem w 54. minucie meczu Valon Behrami stanął na futbolówce i… przedziurawił ją korkami. Trzeba przyznać, że ten mecz dla obu producentów sprzętu sportowego nie był dobrą reklamą.

Koszulki_Szwajcarów_Euro_2016

Źródło: eska.pl.

Ukraińska szatnia

Po przegranym meczu z Niemcami, światowe media obiegły zdjęcia szatni Ukraińców pełnej petów, puszek po piwie i butelek po winie i coca-coli. „Przegląd Sportowy” zauważał: „W czasach diety glutenowej i stuprocentowych profesjonalistów, rzadko spotyka się takie obrazki (…)”. Nasi wschodni sąsiedzi tłumaczyli, że nie pozostawili po sobie szatni w takim stanie, ale mecze z Irlandią Północną i Polską przegrali, co spowodowało, że kibice podejrzewali, że Ukraińcy za dużo imprezowali. Trzy porażki na Euro spowodowały, że nowym trenerem został legendarny napastnik – Andrij Szewczenko. Ale „Szewa” znacząco nie odmienił reprezentacji, która w czerwcu 2017 r. sensacyjnie przegrała w meczu towarzyskim z… Maltą (0:1).

Ukraińska_szatnia_Euro_2016

Wygląd ukraińskiej szatni po meczu z Niemcami.

Źródło: 2x45.info.

Gradobicie

Mecz Irlandii Północnej z Ukrainą (2:0) został przerwany 16 czerwca 2016 r. przez sędziego Pavela Kraloveca z Czech na siedem minut z powodu gradobicia. Tym razem żadnych doniesień z szatni Ukraińców nie odnotowano.

Gradobicie_Euro_2016

Źródło: przegladsportowy.pl.

Hu!!!

Piłkarze Islandii nie dość, że osiągnęli historyczny sukces, bo po raz pierwszy w historii awansowali do finałów imprezy mistrzowskiej, to jeszcze okazali się jej rewelacją i odpadli dopiero w ćwierćfinale. Oprócz gry piłkarzy w pamięci pozostanie doping kibiców i ich specyficzny okrzyk: „Hu!!!!”.

Kibice_Islandii_Euro_2016

Źródło: foxsports.com.au.

Maniery Joachima Loewa

Komentarz absolutnie zbyteczny. Każdy widział. Inną sprawą jest to, czy taki materiał powinien być upubliczniany, choć z drugiej strony żyjemy w czasach, w który wszystko jest na sprzedaż. Trener Loew jest osobą publiczną, znaną, a więc musi się bardziej pilnować niż przeciętny zjadacz chleba i ograniczać swoje instynkty.

Maniery_Loewa

Źródło: footroll.pl.

Poprawienie włosów ważniejsze niż obrona

Podczas meczu Turcja – Chorwacja (0:1) turecki obrońca Ozan Tufan postanowił poprawi włosy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdy nie fakt, że w tej samej chwili na strzał zza pola karnego zdecydował się Luka Modrić i… strzelił jedyną bramkę w meczu! Być może bramka nie padłaby, gdyby turecki obrońca zajął się swoją robotą, a nie elegancją.

Tufan_poprawia_włosy_-_Euro_2016

Ozan Tufan poprawia włosy, co wychwyciła turecka telewizja.

Źródło: tvn24.pl.

Gabor Kiraly rekordzistą

Węgierski bramkarz Gabor Kiraly, znany bardziej ze swoich dresowych spodni niż z umiejętności piłkarskich, został najstarszym zawodnikiem, który zagrał w mistrzostwach Europy. W ostatnim swoim meczu podczas Euro 2016 węgierski bramkarz ma 40 lat i 86 dni. „Poprzedni rekord należał do Lothara Mattheusa, który podczas ostatniego występu na Euro 2000 w Belgii i Holandii miał 39 lat i 91 dni.” (cyt. za: sport.pl). Francuskie Euro było debiutem Kiraly’ego w imprezie mistrzowskiej i zakończył je z wynikiem 108 meczów w reprezentacji.

Kiraly_-_Euro_2016

Źródło: sportsky.it.

Rzut karny wykonywany przez Zazę

Konkurs rzutów karnych w ćwierćfinałowym meczu Niemcy – Włochy przejdzie do historii piłki nożnej jako jeden z najbardziej nieudolnych popisów piłkarzy. Kopacze obydwu drużyn zmarnowali aż siedem z osiemnastu „jedenastek” (39%), a był taki moment, że ich skuteczność sięgnęła zaledwie 40% (cztery wykorzystane z dziesięciu wykonanych). Kwintesencją słabej postawy piłkarzy była jedenastka wykonana przez włoskiego napastnika Simone Zazę. Wszedł na boisko w doliczonym czasie dogrywki tylko po to, aby pewnie wykorzysta rzut karny. Tymczasem tak drobił kroki przed strzałem, że w końcu wyekspediował piłkę w trybuny.

Karny_Simone_Zazy_-_Euro_2016

Źródło: radiozet.pl.

Ronaldo!!!!!!!

Nie mogło być inaczej! Euro 2016 nieodłącznie będzie wiązało się z Ronaldo. Najpierw były fatalne pudła, irytacja, komiczna mimika twarzy, nerwowość, a później bramki, przebłyski doskonałej gry, a w chwili, gdy miała być puenta zdarzył się dramat, czyli kontuzja. Załzawiony Ronaldo cielił się w rolę trenera i zarządzał drużyną pozostawiając w cieniu Fernando Santosa. Ostatecznie Portugalia (niespodziewanie) wygrała turniej, a Ronaldo triumfował. Tak w skrócie wyglądał jego turniej. Piłkarskiej jakości i fajerwerków zabrakło, ale wokół Ronaldo działo się tak wiele, że niezwykle czytelnie wpisał się w historię UEFA Euro 2016.

Po dwóch remisach w fazie grupowej (z Islandią i Austrią) Portugalia stanęła pod ścianą, bo niekorzystny wynik mógł sprawdzić, że odpadnie z turnieju. Nie może więc dziwić nerwowość piłkarzy. Na spacerze przed ostatnim grupowym meczem z Węgrami (3:3) Do Ronaldo podszedł dziennikarz „i spytał się go czy jest gotów do gry. Ronaldo był bardzo rozwścieczony pytaniem dziennikarza, i tym, że mu zadaje pytania - kiedy nie ma żadnej oficjalnej konferencji prasowej - że aż zabrał mu mikrofon i wrzucił do rzeki!” (cyt. za: sport.pl).

 Ronaldo_wyrzuca_mikrofon_-_Euro_2016

Źródło: sport.pl.

Portugalia nie zachwycała, ale dotarła do finału, w którym faworyzowani byli raczej gospodarze. Tymczasem w 25. minucie Ronaldo po starciu z Dmitri Payetem doznał kontuzji i nie mógł kontynuować gry! To był prawdziwy dramat największej gwiazdy Portugalczyków – tak człowieka, jak i piłkarza. Ronaldo popłakał się będąc jeszcze na boisku, ale raczej nie z bólu, a bardziej ze złości, że nie dokończy tego meczu. W tym momencie wydawało się bowiem, że Portugalia pozbawiona swojego lidera nie ma szans na końcowy sukces.

Kontuzja_Ronaldo_finał_Euro_2016

 Źródło: eska.pl.

Ronaldo pozbierał się i zaczął dyrygować grą swoich kolegów stanowiąc konkurencję dla Fernando Santosa. Wyglądało to naprawdę zabawnie, choć z drugiej strony pokazuje ile emocji i chęci zwycięstwa kryje w sobie portugalski geniusz.

Ronaldo_trenerem_Euro_2016

Źródło: sportskeeda.com.

Turniej we Francji był pełen ciekawych, nieprzeciętych i niezwykłych sytuacji. Kolejne mistrzostwa to mundial w Rosji, a że (jak można wyczytać w internecie) „Rosja to stan umysłu”, będzie chyba ciekawiej niż na Euro 2016.

 

Źródła: własne, sport.tvp.pl, sport.pl, eska.pl, 2x45.info, przegladsportowy.pl, foxsports.com.au, footroll.pl, tvn24.pl, sportsky.it, radiozet.pl, sportskeeda.com. M. Szmigielski, M. Trela, Alfabet Euro 2016, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 lipca 2016 r., s. 7. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r. 

czwartek, 24 sierpnia 2017
Obcokrajowcy z Ekstraklasy w UEFA Euro 2016

Piłkarskie Mistrzostwa Europy we Francji w 2016 r. były wyjątkowe dla Polski nie tylko ze względu na doskonała grę Biało-Czerwonych, ale ze względu na rekordową liczbę obcokrajowców z polskiej Ekstraklasy, którzy wystąpili w Euro. Co ciekawe, pół roku po zakończeniu Euro 2016 żaden nie występował już w Polsce.

We francuskim turnieju wystąpiło aż pięciu obcokrajowców z polskich klubów, dwóch mających za sobą grę w Polsce w przeszłości i dwóch, którzy później trafili do Polski. To absolutny rekord. Z jednej strony jest powodem do zadowolenia, bo może wskazywać na rosnący poziom polskiej ligi, jak również efektywność transferów przeprowadzanych przez polskie kluby. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że liczba uczestników Euro zwiększyła się z 16 do 24, co automatycznie spowodowało spadek poziomu rozgrywek.

Czterech reprezentantów Ekstraklasy wystąpiło w reprezentacji Węgier. Richard Guzmics (Wisła Kraków) wystąpił we wszystkich czterech meczach w pełnym wymiarze czasowym, czyli 360 min. (100% możliwego czasu gry) i zanotował jedną żółtą kartkę. Guzmics rozegrał dla „Białej Gwiazdy” dwa sezony – 54 mecze ligowe. Jesienią 2016 wystąpił jeszcze w 11 meczach (1 gol) i na początku stycznia 2017 r. przeniósł się za 1 milion euro do chińskiego Yanbian Funde.

Guzmics_i_Nani_podczas_Euro_2016

Guzmics próbuje zablokować strzał Naniego.

Źródło: sport.dziennik.pl.

Drugi z obrońców z Polski to Tamas Kadar (Lech Poznań), który wystąpił w trzech meczach w każdym po 90 minut (75%) i dwukrotnie był karany żółtymi kartkami. Kadar występował w Poznaniu od wiosny 2015 r. – 38 meczy. Jesienią 2016 r. wystąpił jeszcze w 17 meczach, a w lutym 2017 r. za 2,5 miliona euro przeniósł się do Dynama Kijów.

Kadar_podczas_Euro_2016

Tamas Kadar podczas meczu z Austrią (2:0).

Źródło: zimbio.com.

Skrzydłowym z Polski, a zarazem drugim piłkarzem „Kolejorza” był Gergő Lovrencsics. Wystąpił w dwóch meczach, razem 173 minuty (48,1%). Lovrencics występował w Lechu przez cztery sezony (od 2012/2013) – 112 meczy, 19 bramek, ale klub nie przedłużył z nim kontraktu. Na Euro wystąpił jako piłkarz Lecha, ale było wiadomo, że w nowym sezonie będzie reprezentował barwy Ferencvarosi Budapeszt.

Lovrencics_i_Carvalho_podczas_Euro_2016

Gergő Lovrencsics walczy o piłkę z Williamem Carvalho.

Źródło: sport.interia.pl.

Napastnikiem był król strzelców Ekstraklasy 2015/2016 – Nemanja Nikolić (Legia Warszawa), który wystąpił w dwóch meczach zaledwie 39 minut (10,8%). W meczu z Islandią (1:1) zaliczył asystę przy wyrównującej (samobójczej) bramce, która dała Węgrom awans do 1/8 finału. Superstrzelec z Legii bardzo przeżywał, że w kadrze gra mało, ale nie ma się czemu dziwić. W sezonie 2015/2016 strzelił 28 goli w 37 meczach. Jesienią 2017 r. dołożył 12 goli w 19 meczach i za 3 miliony euro odszedł do Chicago Fire.

Nikolić_podczas_Euro_2016

Radość Nemanji Nikolicia po samobójczym golu Islandczyków.

Źródło: marca.com.

Piątym obcokrajowcem z Polskiego klubu był Ondrej Duda (Legia Warszawa). Wystąpił w 3 meczach 146 minut (40,6%), a w pierwszym spotkaniu z Walią (1:2) strzelił bramkę, która spowodowała, że w dwóch kolejnych meczach grupowych rozpoczynał mecz w pierwszym składzie. Duda grał w Legii od wiosny 2014 r. – 67 meczy, 10 bramek, ale z jego formą w ostatnich dwóch sezonach nie było najlepiej, dlatego transfer do Herthy Berlin za 4,2 miliona euro był znakomitym interesem ubitym przez władze Legii.

 Duda_podczas_Euro_2016

Ondrej Duda cieszy się z bramki strzelonej Walijczykom.

Źródło: zimbio.com.

Jeśli chodzi o piłkarzy, którzy występowali w lidze polskiej to było ich dwóch – Bekim Balaj (Albania) i Jan Mucha (Słowacja). Balaj wystąpił 31 minut (11,5%) w ostatnim meczy fazy grupowej z Rumunią (0:1). Balaj w sezonie 2013/2014 wystąpił w 31 meczach ligowych Jagiellonii Białystok, dla której zdobył 7 goli. Przed Euro reprezentował barwy chorwackiej HNK Rijeka, a po turnieju we Francji – Tereka Grozny.

Balaj_podczas_Euro_2016

Bekim Balaj w zwycięskim meczu z Rumunią (1:0).

Źródło: zimbio.com.

Drugi piłkarz z przeszłością w Polsce, czyli Jan Mucha (Slovan Bratysława) nie wystąpił na Euro, bo bronił Matus Kozacik. Mucha w latach 2005-2010 reprezentował Legią Warszawa przez pięć sezonów – 95 ligowych meczów. Więcej występów spośród słowackim bramkarzy w polskiej lidze mają na swoim koncie Marian Kelemen, Dusan Kuciak i Michal Pesković.

Jan_Mucha_podczas_Euro_2016

Jan Mucha.

Źródło: uefa.com.

Piłkarzami, którzy zagrali we Francji, a później zasili polski klub (Legię Warszawa) byli Tomas Necid (Czechy, Bursaspor) i Armando Sadiku (Albania, FC Vaduz). Co ciekawe, obaj zagrali później w Legii Warszawa, ale nie spotkali się w stolicy Polski. Necid został wypożyczony przez Legię na pól roku na początku 2017 r. Wystąpił w 3 meczach 169 minut (62,3%), a w drugim mecz z Chorwacją w czwartek minucie doliczonego czasu gry pewnie wykorzystał rzut karny ustalając wynik meczu na 2:2.

Necid_podczas_Euro_2016

Radość Tomasa Necida po wykorzystaniu rzutu karnego w meczu z Hiszpanią.

Źródło: laprensa.hn.

Sadiku został wykupiony z FC Zurich przez Legię latem 2017 r. za 750 tys. euro. We francuskim turnieju wystąpił we wszystkich trzech meczach reprezentacji Albanii (231 minut, 77%). W meczu z Rumunią strzelił historyczną, bo pierwszą bramkę Albanii na Mistrzostwach Europy.

Armando_Sadiku_Euro2016

Armando Sadiku cieszy się ze zdobycia bramki w meczu z Rumunią.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Dodatkowo, kilku obcokrajowców z Ekstraklasy miało mniejsze lub większe szanse na udział w Euro 2016. W listopadzie 2015 r. głośno zrobiło się o szansach Kamila Vacka (wówczas Piast Gliwice), który zagrał w dwóch meczach sparingowych – 4 minuty z Serbią i cały mecz z Polską. Trener Pavel Vrba trochę prowokacyjnie mówił, że Vacek to najlepszy piłkarzy polskiej ligi, ale ostatecznie nie znalazł on uznania w oczach trenera i nie znalazł się w kadrze na turniej we Francji. Choć jeszcze w marcu zagrał 78 minut w sparingu ze Szkocją. Drugim Czechem, który mógł łudzić się, że pojedzie na Euro był Adam Hlousek (Legia Warszawa), choć on w marcu 2015 r. był powoływany do szerokiej kadry na mecze towarzyskie, ale w nich nie grał.

O występie na Euro marzył także Słowak Erik Jendrisek (wówczas Cracovia), który rozegrał w drużynie narodowej 33 mecze. Brał udział w mundialu w 2010 r. w RPA, gdzie wystąpił w trzech spotkaniach. W latach 2008-2011 występował w kadrze w miarę regularnie, ale ostatni mecz rozegrał 23 maja 2014 r. z Czarnogórą (2:0). W marcu 2015 r. był powoływany przed meczami z Luksemburgiem i Czechami, dlatego swoje szanse oceniał nisko. Trener Zieliński przyznawał, że jedyne, co się Słowakowi nie udawało ostatnio, to powrót do reprezentacji. W kontekście słowackiej kadry można jeszcze było myśleć o Dusanie Kuciaku (od 2016 r. Hull City, a wcześniej Legia Warszawa), który w Legii należał do kluczowych piłkarzy, ale w Anglii przepadł, a w kadrze ostatni raz zagrał w czerwcu 2013 r. Ostatnim piłkarzem, który mógł myśleć o powołaniu do kadry na Euro 2016 był Węgier Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin). Skrzydłowy zasilił „Portowców” z początkiem 2016 r., a w kadrze grał głównie w meczach towarzyskich. Zagrał nawet w przedostatnim sparingu Węgier przez Euro z Wybrzeżem Kości Słoniowej w maju 2016 r. Selekcjoner jednak nie wysłał do niego powołania.

Przed Euro we Francji o swoich szansach niespodziewanie nie wypowiadał się Marco Paixao (Lechia Gdańsk), który tak głośno mówił, że pojedzie na mundial w Brazylii. Nie wypowiadał się też inny Portugalczyk, były piłkarz Legii, Orlando Sa. Zresztą od czasy, gdy trafili do Ekstraklasy żaden nie został powołany do portugalskiej kadry.

Jak widać Euro 2016 było historyczne dla obcokrajowców występujących w Ekstraklasie. A jak będzie podczas jubileuszowego Euro 2020? Mam nadzieję, że tylko lepiej.

 

Obcokrajowcy z Ekstraklasy na Euro 2016:

Richard Guzmics (Węgry, Wisła Kraków) – 4 (4 całe) mecze, 360 minut, 100%, żółta kartka.

Tamas Kadar (Węgry, Lech Poznań) – 3 (3) mecze, 270 minut, 75%, 2 żółte kartki.

Gergő Lovrencsics (Węgry, Lech Poznań) – 2 (0) mecze, 173 minuty (48,1%).

Ondrej Duda (Słowacja, Legia Warszawa) – 3 (0) mecze, 146 minut (40,6%), bramka.

Nemanja Nikolić (Węgry, Legia Warszawa) – 2 (0) mecze, 39 minut (10,8%), asysta.

 

Obcokrajowcy, którzy grali w Ekstraklasie:

Bekim Balaj (Albania, HNK Rijeka, kiedyś Jagiellonia Białystok) – 1 (0) mecz, 31 minut (11,5%).

Jan Mucha (Słowacja, Slovan Bratysława, kiedyś Legia Warszawa) – 0 meczy.

 

Obcokrajowcy, którzy później grali w Ekstraklasie:

Tomas Necid (Czechy, Bursaspor, później Legia Warszawa) – 3 (1) mecze, 169 minut (62,3%), bramka.

 Armando Sadiku (Albania, FC Vaduz, FC Lugano, FC Zurich, później Legia Warszawa) – 3 (1) mecze, 231 minut (77%), bramka.

 

Kwoty transferów podane za transfermarkt.pl.

 

Źródła: własne, uefa.com, weszlo.com, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org, sport.dziennik.pl, zimbio.com, sport.interia.pl, uefa.com, laprensa.hn. G. Wojtowicz, Euro ucieka Słowakowi, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 lutego 2016 r., s. 5. M. Miga, Nietypowy, defensywny napastnik, „Przegląd Sportowy” z dnia 26 lutego 2016 r., s. 14. „Skarb Kibica Euro 2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 146-149. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

środa, 23 sierpnia 2017
Eksperci część 7 – Fernando Santos nie wie w jakich klubach grają reprezentanci Polski

Przed meczem Portugalia – Polska w ćwierćfinale UEFA Euro 2016 Fernando Santos, trener Portugalczyków powiedział: „Polacy mają świetnych piłkarzy z Robertem Lewandowskim na czele. Prawie wszyscy grają w Niemczech.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Fernando_Santos_konferencja_prasowa_Euro_2016

Fernando Santos podczas UEFA Euro 2016.

Źródło: blecherreport.com.

W kadrze Polski na Euro znalazło się tylko dwóch (!!!) piłkarzy grających wówczas w Bundeslidze – Robert Lewandowski (Bayern Monachium) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Gdyby jednak uznać, że Santos posługuje się wiedzą historyczną to można jeszcze włączyć do tej listy czterech piłkarzy, którzy mieli za sobą występy w lidze niemieckiej. Należą do nich: Sławomir Peszko (FC Koeln), Mariusz Stępiński (FC Norymberga), Arkadiusz Milik (Bayer Leverkusen, FC Augsburg) i Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), który nawet formalnie był piłkarzem Borussi, ale wypożyczonym do Fiorentiny. Uwzględniając tych piłkarzy okazuje się, że zaledwie sześciu spośród dwudziestu trzech było lub jest związanych z klubami niemieckimi, czyli 26% spośród wszystkich  „Biało-Czerwonych” powołanych przez Adama Nawałkę na Euro 2016. Od tego wyniku do „większości” wskazanej przez Santosa jeszcze daleko.

W ten sposób szkoleniowiec przyszłych mistrzów Europy wykazał się skrajną ignorancją wobec polskiej reprezentacji albo słabym przygotowaniem do meczu z „Biało-Czerwonymi”. Z drugiej strony trudno dziwić się Santosowi, że nie zapoznał się z kadrą rywala, który do najmocniejszych nie należał. Jak się później okazało, do wyeliminowania rywala wcale nie jest potrzebna wiedza o klubach, w których grają piłkarze rywala, ale taka niewiedza po prostu nie przystoi.

 

Źródła: własne. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 czerwca 2016 r., s. 3.

wtorek, 22 sierpnia 2017
Transfery polskich piłkarzy po UEFA Euro 2012

Przez wiele lat wyznacznikiem gry danej reprezentacji na dużej imprezie piłkarskiej była liczba piłkarzy, którzy wypromowali się w danym turnieju, co zaowocowało transferem, najlepiej zagranicznym. Czasy się jednak zmieniły i w dobie rozwiniętego skautingu i łatwości w obserwowaniu piłkarzy większość transferów ma miejsce jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. Wielkie turnieje dalej uchodzą jednak za „okno wystawowe” poprzedzające ruchy transferowe. Skoro była mowa o transferach „Biało-Czerwonych” po UEFA Euro 2016, to pora na przypomnienie jak było cztery lata wcześniej.

Spośród 23 piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na UEFA Euro 2012 tylko ośmiu zmieniło barwy klubowe, przy czym w przypadku siedmiu było wiadomo, że od 1 lipca 2012 r. zmienią klub (wliczając wypożyczonych), a trzech piłkarzy wiedziało nawet, w którym klubie będą grali. Jeszcze bardziej deprymująco dla polskiego futbolu wygląda fakt, że tylko jeden polski piłkarz zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego. Co ciekawe trzech piłkarzy przeniosło się do Hiszpanii.

Czterech piłkarzy miało kontrakty obowiązujące do 30 czerwca. Do tej grupy należeli: Grzegorz Wojtkowiak (wówczas Lech Poznań), Sebastian Boenisch (Werder Brema), Dariusz Dudka (AJ Auxerre) i Paweł Brożek (Trabzonspor). Z tej czwórki tylko Wojtkowiak znał klub, w którym miał grać po Euro, bowiem już pod koniec kwietnia podpisał kontrakt z występującym w 2. Bundeslidze – TSV 1860 Monachium. Dudka i Brożek jako wolni piłkarze podpisali kontrakty w sierpniu i obaj z hiszpańskimi klubami, odpowiednio z Levante CD i Recreativo Huelva. Najdłużej bez przynależności klubowej pozostawał Boenisch, który podpisał kontrakt z Bayerem Leverkusen dopiero na początku listopada.

Trzech piłkarzy podczas Euro było na wypożyczeniu do innych klubów i wiedzieli, że od 1 lipca wracają do klubów macierzystych. Adam Matuszczyk był wypożyczony do drugoligowej Fortuny Dusseldorf i po Euro wracał do 1. FC Koln. Przemysław Tytoń wracał do PSV Eindhoven po wypożyczeniu do Rody JC Kerkrade, zaś Grzegorz Sandomierski był wypożyczony do Jagiellonii Białystok i wracał do Racingu Genk. Sandomierski nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca w Belgii i ponownie został wypożyczony. Tym razem za 250 tys. euro* do występującego w Championship Blackburn Rovers.

Perquis_po_podpisaniu_kontraktu_z_Betisem_Sewilla

Damien Perquis po podpisaniu kontraktu z Betisem Sewilla.

Źródło: se.pl.

Jedynym piłkarzem, który zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego był Damien Perquis, który opuścił Sochaux na rzecz Betisu Sewilla. Według polskathetimes.pl kosztował 700-800 tys. euro. Dobrze poinformowany transfermarkt.pl podał jednak kwotę 750 tys. euro.

W kolejnym okienku transferowym, zimą 2012-2013 było niewiele lepiej, ponieważ dokonano dwóch transferów z udziałem polskich piłkarzy będących w kadrze na UEFA Euro 2012. Eugen Polanski zastąpił solidne i walczące o starty w Lidze Europejskiej FSV Mainz na rzecz broniącego się przed spadkiem Hoffenheim. W Mainz Polanski był co najwyżej solidnym rezerwowym, a do Hoffenheim przechodził grać w pierwszym składzie, bowiem klub z tego 3,5-tysięcznego miasteczka potrzebował zawodników doświadczonych i walecznych, a takie kryteria spełniał Polanski. Według portalu sport.pl transfer wyniósł około 2 milionów euro, a Polak zarabiający ok. 900 tys. euro mógł liczyć na podwyżkę. Transfermarkt.pl określił kwotę transferu na 3 mln euro. Drugim piłkarzem, który zmienił barwy klubowe był Rafał Wolski, który za 2,7 mln euro przeszedł z Legii Warszawa do Fiorentiny.

Jak widać słaba gra Polaków na UEFA Euro 2012 przełożyła się na nikłe zainteresowanie polskimi piłkarzami przez inne kluby. Wyniki osiągnięte przez Polaków, ale także styl i sposób gry mogły zniechęcić potencjalnych nowych pracodawców do zatrudnienia Polaków. Jak się okazało cztery lata później wyglądało to zupełnie inaczej. Inna sprawa, że przed UEFA Euro 2012, Polacy (poza trio z Dortmundu) nie zachwycali w swoich klubach tak, jak przed turniejem we Francji. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli ktoś oczekiwał na spektakularne transfery „Biało-Czerwonych” wypromowanych na Euro 2012, srogo się zawiódł.

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, onet.pl, 90minut.pl, eurofutbol.pl, polskathetimes.pl, pl.wikipedia.org, canalplus.pl, se.pl.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Transfery reprezentantów Polski po UEFA Euro 2016

Po zakończeniu turnieju finałowego UEFA Euro 2016 barwy klubowe zmieniło aż dwunastu polskich piłkarzy. Co więcej, większość z tych transferów stanowiła najdroższe transfery w historii polskiej piłki nożnej. W przypadku niektórych z nich zmiany były spodziewane po udanym sezonie klubowym 2015/2016, ale część piłkarzy zdecydowanie wypromowała się na francuskich boiskach. Jakże inaczej było po organizowanym w Polsce i na Ukrainie turnieju w 2012 r.

Wśród „Biało-Czerwonych”, którzy znaleźli się w kadrze na turniej we Francji żadnych zmian nie było wśród bramkarzy. Wojciech Szczęsny (AS Roma), Łukasz Fabiański (Swansea) i Artur Boruc (AFC Bournemouth) pozostali w swoich klubach. Trochę medialnego zamieszania było z ewentualnym transferem Szczęsnego, ale ostatecznie Roma przedłużyła jego wypożyczenie z Arsenalu.

Jeśli chodzi o formację obronną, to kluby zmieniło tylko dwóch spośród sześciu piłkarzy grających na tej pozycji. Kamil Glik za 11 milionów euro* przeszedł z Torino do AS Monaco. Glik podkreślał, że występ na Euro nie miał żadnego wpływu na jego transfer, bo klub z Księstwa Monako zainteresowanie wykazywał już wcześniej. Glik szybko załatwił sprawę swojego transferu i na krótko stał się najdrożej wytransferowanym polskim piłkarzem. W ciągu miesiąca spadł jednak poza podium wyprzedzony przez Milika, Krychowiaka i Zielińskiego, ale o tym za chwilę. Drugim obrońcą, który zmienił barwy klubowe był Artur Jędrzejczyk, choć w jego przypadku już przed turniejem było to pewne. „Jędzy” skończyło się bowiem wypożyczenie z FK Krasnodar do Legii i od 1 lipca 2016 r. wracał do klubu z Rosji. Na początku stycznia 2017 r. ponownie stał się piłkarzem Legii, która wykupiła go za kwotę 1 miliona euro. Pozostali obrońcy nie zmienili barw klubowych – Michał Pazdan (Legia Warszawa), Jakub Wawrzyniak (Lechia Gdańsk), Thiago Cionek (US Citta di Palermo), Bartosz Calamon (Cagliari) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Warto jeszcze wspomnieć, że klub na zasadzie wolnego transferu zmienił etatowy reprezentant Polski – Maciej Rybus (z Tereka Grozny do Olympique Lyon), którego z udziału w Euro wykluczyła kontuzja barku.

Glik_po_podpisaniu_kontraktu_z_AS_Monaco

Kamil Glik z Wadimem Wassiljewem, wiceprezesem AS Monaco.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Najwięcej zmian było wśród pomocników. Najdroższym transferem było przejście Grzegorza Krychowiaka z Sevilli do PSG. Media podawały kwotę 26 mln euro, ale portal transfermatkt.pl podaje kwotę 33,6 mln euro, chyba wliczając w nią bonusy zagwarantowane klubowi z Andaluzji. Niespodziewanie drogim okazał się transfer Piotra Zielińskiego, za którego Napoli zapłaciło Empoli aż 14 mln euro, czyniąc go trzecim najdroższym piłkarzem w historii polskiej piłki nożnej. W letnim okienku transferowym kluby zmieniło jeszcze czterech piłkarzy – Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund – VfL Wolfsburg, 5 mln euro), Bartosz Kapustka (Cracovia – Leicester City, 5 mln euro) i Karol Linetty (Lech Poznań – Sampdoria Genua, 3,2 mln euro). Dodatkowo, Filip Starzyński został wykupiony (500 tys. euro) z Lokeren przez Zagłębie Lubin, w którym występował na zasadzie wypożyczenia. Po nieudanych negocjacjach z Burnley pod koniec letniego okienka transferowego, Kamil Grosicki spełnił jednak swoje marzenie i został piłkarzem klubu z Premiership. Zimą Hull City zapłaciło Stade Rennais 9 mln euro. Pomocnikami, którzy nie zmienili klubów byli Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa) i Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków), ale ten ostatni w ciągu roku od zakończenia UEFA Euro 2016 niespodziewanie został piłkarzem Legii Warszawa (400 tys. euro).

Wśród napastników też nastąpiły zmiany. Wprawdzie Robert Lewandowski pozostał w Bayernie Monachium, ale Arkadiusz Milik przeszedł za rekordowe 32 mln euro z Ajaxu Amsterdam do Napoli, zaś Mariusz Stępiński za 2 mln euro z Ruchu Chorzów do Nantes.

W ciągu roku od zakończenia euro 2016 transfery dotyczyły dwunastu spośród dwudziestu trzech piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na ten turniej. Suma kwot transferowych wyniosła 109,1 mln euro – 116,7 mln euro (kwota zróżnicowana w zależności od ostatecznej kwoty za transfer G. Krychowiaka), co oznacza, że średnio kwota transferowa wyniosła 9,1-9,7 mln euro. Całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że polscy piłkarze raczej nie należą do zbyt drogich na europejskich rynku. Z drugiej jednak strony kwotę zdecydowanie zawyżają piłkarze grający poza granicami kraju.

Nienajlepsze wnioski można wysnuć w odniesieniu do ekstraklasy. Spośród dziesięciu piłkarzy, którzy reprezentowali polską ligę podczas Euro barwy klubowe zmieniło tylko czterech, a w przypadku jednego (Jędrzejczyk) z uwagi na koniec okresu wypowiedzenia było to wiadome od dawna. Wprawdzie Starzyński został wykupiony przez Zagłębie Lubin, a Mączyński rok po Euro kupiony przez Legię, to i tak pozostali w lidze polskiej. W ciągu pół roku od zakończenia Euro klubów nie zmieniło trzynastu zawodników, z których pięciu reprezentowało ekstraklasę. Jeśli natomiast chodzi o czterech piłkarzy, którzy opuścili Polskę, to tylko w przypadku trzech (Kapustka, Linetty, Stępiński) były transfery gotówkowe. Ich suma wyniosła 10,2 mln euro, czyli mniej niż pojedyncze transfery czterech piłkarzy występujących poza granicami Polski (Milik, Krychowiak, Zieliński, Glik).

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, weszlo.com, 90minut.pl, przegladsportowy.pl. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 108.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 77
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi