niedziela, 30 kwietnia 2017
Stadion Narodowy przed finałem Pucharu Polski 2016 [Fotorelacja]

Stadion Narodowy jest areną meczu finałowego Pucharu Polski od 2014 r. Jak wyglądał w ostatnich dwóch godzinach przed rozpoczęciem finału AD 2016?

Na dwie godziny i piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego przed Stadionem było cicho i spokojnie:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Dwie godziny przed meczem wewnątrz Stadionu też było pustawo:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Na ponad półtorej godziny przed meczem na murawie pojawili się piłkarze obu finalistów. Wtedy jeszcze na galowo, w garniturach:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(3)

Godzinę przed rozpoczęciem spotkania sektor kibiców Lecha był już w znacznej części zapełniony:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(4)

Gdy pozostawały trzy kwadranse do rozpoczęcia meczu, piłkarze Legii wybiegli na rozgrzewkę:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(5)

Dziesięć minut przed godziną „zero”, czyli przed 16:00 sektory wzdłuż boiska były jeszcze mocno przerzedzone:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(6)

Pięć minut przed godziną „zero” na sektorze kibiców Lecha widoczna była pierwsza oprawa meczowa:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(7)

A taki widok punkt o 16 roztaczał się z górnego sektora trybuny zajmowanej przez kibiców Legii:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(8)

Mecz finałowy czas zacząć!

 

Źródło: własne.

sobota, 29 kwietnia 2017
Przed finałem Pucharu Polski 2016 Legia Warszawa – Lech Poznań

W finale Pucharu Polski sezonu 2015/2016 zmierzyły się dwa najlepsze polskie kluby ostatnich sezonów, czyli Legia Warszawa i Lech Poznań, dla których mecz na Stadionie Narodowym był… 54 w sezonie!

Finał_Pucharu_Polski_2016

Źródło: eurosport.onet.pl.

Historia Pucharu Polski

Pierwsza edycja Pucharu Polski została rozegrana w 1926 r. W meczu finałowym Wisła Kraków pokonała Spartę Lwów 2:1. Losy pierwszych finalistów potoczyły się diametralnie różnie, bo Wisła została jednym z najbardziej utytułowanych polskich klubów, a Sparta nigdy nie zagrała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i już nie istnieje.

Najwięcej Pucharów Polski zdobyła Legia Warszawa (17), a kolejne kluby w tej klasyfikacji to Górnik Zabrze (6), Lech Poznań (5), Wisła Kraków i Zagłębie Sosnowiec (po 4). Najwięcej przegranych finałów mają na swoim koncie Górnika Zabrze i Ruch Chorzów (po 7), a poza tym – Wisła Kraków, Legia Warszawa (po 6) i GKS Katowice (5).

61 finałów rozegrano w 21 miastach. Najczęściej grano w Warszawie (19), Chorzowie (10), Łodzi (6) oraz Poznaniu i Krakowie (po 5), przy czym 9 razy finał odbywał się w formie dwumeczu.

Najwięcej goli w meczach finałowych zdobył Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze) – 9. Co więcej, Lubański jako jedyny piłkarz zaliczył w finałach dwa hat-tricki (jeden raz 3 gole, jeden raz 4 gole). Jednym hat-trickiem może pochwalić się czterech piłkarzy – Henryk Kempny (Legia), Ernest Pohl i Jerzy Wilim (obaj Górnik) oraz Jan Furtok (GKS Katowice).

„Przegląd Sportowy” wybrał „Jedenastkę wszechczasów Pucharu Polski”: Henryk Bolesta (Widzew) – Adam Topolski (Legia), Stanisław Oślizło (Górnik Zabrze), Piotr Piekarczyk (GKS Katowice), Wojciech Rudy (Zagłębie Sosnowiec) – Miroslav Radović (Legia), Zygfryd Szołtysik (Górnik Z.), Leszek Pisz (Legia) – Lucjan Brychczy (Legia), Włodzimierz Lubański (Górnik Z.), Mirosław Okoński (Legia / Lech).

Rekord frekwencji w meczu finałowym Pucharu Polski został pobity 1 maja 1963 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdy mecz Zagłębia Sosnowiec z Ruchem Chorzów (2:0) oglądało 70 000 widzów. Kolejne dwa wyniki frekwencji to 55 000 (1 maja 1986 r., Stadion Śląski, GKS Katowice – Górnik Zabrze 4:1) i 45 322 (2 maja 2015 r., Stadion Narodowy, Legia – Lech 2:1).

Sezon 2015/2016

Legia i Lech w drodze do finału nie przepracowały się zbytnio. Legia awansowała z kompletem zwycięstw, zaś Lech tylko z jednym straconym golem. Lech wyeliminował Olimpię Grudziądz (2:0), Ruch Chorzów (1:0), Zagłębie Lubin (1:0, 1:0) i Zagłębie Sosnowiec (1:0, 1:1). Legia natomiast była lepsza od Górnika Łęczna (2:0), Lechii Gdańsk (4:1), Chojniczanki Chojnice (2:1, 4:1) i Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1).

Najlepsi strzelcy tej edycji Pucharu to Nemanja Nikolić (Legia) – 6 goli, Aleksandar Prijović (obaj Legia Warszawa) – 4 gole oraz Kamil Drygas, Szymon Lewicki (obaj Zawisza Bydgoszcz), Damian Łanucha (Stal Stalowa Wola), Szymon Matuszek (Dolcan Ząbki), Eryk Sobków (Zagłębie Lubin) i Radosław Wiśniewski (Błękitni Stargard Szczeciński).

Araszkiewicz_losowanie_PP_2016

Kuriozalne losowanie i moment popełnienia błędu przez Jarosława Araszkiewicza.

Źródło: tvn24.pl.

Ta edycja rozgrywek zostanie zapamiętana z powodu kuriozalnego losowania, które odbyło się na jesieni. Najpierw Jarosław Araszkiewicz odczytał „9” jako „6”, a później system informatyczny błędnie przyporządkował jedną parę do miejsca w drabince. W efekcie wyniki losowania zostały skorygowane.

Legia i Lech w Pucharze Polski

Oba zespołu rozegrały przeciwko sobie 10 meczów w Pucharze Polski. Lech wygrał 2, zremisował 3 i przegrał 5 (bilans bramkowy 9:16). We wszystkich rozgrywkach oba kluby rozegrały 122 oficjalne mecze, z których 51 wygrała Legia, 37 Lech, zaś 33 razy był remis. W finale Pucharu Polski oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Legia była lepsza trzykrotnie i są to jednocześnie jedyne trzy porażki „Kolejorza” w meczach finałowych.

W 1980 r. Legia pokonała Lecha w Częstochowie 5:0. W 1988 r. Lech pokonał Legię w Łodzi po rzutach karnych 3:2. W meczu padł remis 1:1. W 2004 r. finał rozgrywano w formie dwumeczu. Lech wygrał w pierwszym meczu u siebie 2:0, a na wyjeździe obronił zaliczkę, bo przegrał tylko 0:1. W 2011 r. w Bydgoszczy Legia wygrała w rzutach karnych 5:4 (po dogrywce było 1:1). Wreszcie w 2015 r. na Stadionie Narodowym Legia wygrała 2:1.

Mecz finałowy 2016 odbył się w Warszawie dlatego warto zauważyć, że Legia aż siedmiokrotnie zdobywała Puchar Polski po meczach w Warszawie. Czterokrotnie na własnym stadionie przy ul. Łazienkowskiej, dwa razy na Stadionie X-lecia i raz na Stadionie Narodowym. Przegrała tylko dwa razy (1952 i 2004). Lech natomiast w Warszawie, na stadionie Legii wygrywał Puchar Polski dwa razy – w 1984 (3:0 z Wisłą Kraków) i w 2004 r. (0:1 z Legią, ale pierwszy mecz wygral 2:0).

Dwóch piłkarzy grało w finałach zarówno w barwach Lecha, jak i Legii – Mirosław Okoński i Henryk Miłoszewski. Jak się później okazało bardziej spektakularnego wyczynu dokonał Kasper Hamalainen, który w finale w 2015 r. wystąpił w barwach Lecha w meczu przeciwko Legii, a w finale 2016 r. zagrał dla Legii przeciwko Lechowi. Hamalainen jesienią wystąpił w trzech meczach Pucharu Polski w barwach Lecha, a później przeniósł się do Warszawy, więc przed meczem finałowym był pewien, że triumf w Pucharze Polski 2016 będzie mógł wpisać do swojego piłkarskiego CV.

Tylko jeden z piłkarzy Lecha w sezonie 2015/2016 zdobył Puchar Polski z „Kolejorzem” – Krzysztof Kotorowski. W edycji 2008/2009 wystąpił w trzech meczach, ale w finale przeciwko Ruchowi Chorzów (1:0 po dogrywce) bronił nieżyjący już Chorwat Ivan Turina. Ciekawostką jest to, że w ostatnich trzech finałach z udziałem Lecha (2009, 2011, 2015), Bośniacki bramkarz Jasmin Burić zawsze był rezerwowym. Natomiast wśród piłkarzy Legii najwięcej zwycięskich finałów ma na swoim koncie Michał Kucharczyk – 4. W 2011, 2012 i 2015 r. wystąpił w decydujących spotkaniach, zaś w 2013 r. wystąpił w pierwszych z dwóch finałowych spotkań. Jakub Rzeźniczak ma w swoim dorobku 3 Puchary. Igor Lewczuk zdobywał Puchar Polski z trzema różnymi klubami! W 2010 r. triumfował z Jagiellonią, w 2014 r. z Zawiszą Bydgoszcz, a w 2015 r. z Legią, choć akurat ten mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Przed meczem

Lech wygrał tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań, a w rundzie finałowej ekstraklasy był bardzo nieskuteczny. W czterech meczach zdobył tylko dwa gole i oba w tym samym meczu (2:2 z Piastem Gliwice). Legia natomiast przegrała ostatni (ligowy) mecz poprzedzający warszawski finał (0:2 z Zagłębiem Lubin na wyjeździe), a z ostatnich sześciu meczów wygrała tylko dwa.

Łukasz Trałka oceniał, że największym atutem Legii jest szybki atak, a słabością pozostawienie dużych przestrzeni po stracie piłki. Natomiast Jakub Rzeźniczak wskazywał, że największym atutem Lecha jest Szymon Pawłowski, a największą słabością… „gorąca głowa Łukasza Trałki” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”), czym pewnie nawiązywał do zachowania Trałki wobec Hamalainena w marcowym meczu oby klubów w Poznaniu. Marcin Kamiński powiedział natomiast: „W ostatnim czasie zagraliśmy tyle razy przeciwko Legii, że doskonale znamy jej słabe strony i wiemy jak ją zaatakować.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Igor Lewczuk podkreślał, że choć Legia przegrała z Lechem mecz o Superpuchar (1:3) i jesienne spotkanie ligowe w Warszawie (0:1), to w dwóch ostatnich meczach była lepsza (2:0 w Poznaniu, 1:0 w Warszawie).

Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to w dniu meczu okazało się, że w Lechu nie może zagrać Nicki Bille Nielsen. W Legii natomiast do dyspozycji trenera Czerczesowa byli leczący ostatnio kontuzje Tomasz Jodłowiec i Michał Pazdan. Najważniejsze było jednak, że trener nie musiał martwić się o występ super ataku. Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, którzy w całym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobyli razem 49 goli i mieli 17 asyst.

Organizacja

Spotkanie pokaże 26 kamer, w tym 3 super slow motion i jedna ultra slow motion. Firma, która wyprodukowała sygnał zaangażowała do pracy 100 osób i dwa wozy transmisyjne. Murawę na Stadion Narodowy przewiozło 25 tirów z plantacji pod Szczecinem. W każdym samochodzie było 18 rolek trawy.

Podsumowanie

PZPN zrobił dużo, aby nadać finałowi Pucharu Polski odpowiednią rangę, ale i tak nie uniknął wpadki z losowaniem. Dla rozwoju tej imprezy dużym bonusem jest, że w finale spotykają się dwa najlepsze kluby, choć niegrające absolutnie najlepszej piłki. Faworytem była Legia zmierzająca po dublet na stulecie klubu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, tvn24.pl, eurosport.onet.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 2-3 i 13-20. P. Zych, Wielka bitwa o puchar, „Gazeta Wyborcza”, z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20-21. B. Kubiak, Zacząć od pucharu, „Gazeta Stołeczna” – dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 8.

wtorek, 25 kwietnia 2017
Wystawa „100 lat Legii Warszawa”

W dniach od 8 kwietnia do 15 maja 2016 r. w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie można było obejrzeć wystawę „100 lat Legii Warszawa” wpisującą się w oficjalne obchody stulecia klubu.

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(1)

Muzeum Sportu i Turystyki istnieje od 1952 r. i zorganizowało ponad 150 wystaw czasowych, a taką właśnie była wystawa poświęcona Legii Warszawa. Obok wystawy „110 lat FC Barcelona – polskie ślady w historii klubu” (2009), to chyba jedyna, która została poświęcona jednemu klubowi. Oczywiście siedziba Muzeum zlokalizowana w Warszawie ogranicza organizowanie wystaw poświęconych innym polskim klubom piłkarskim, jak Lech Poznań, czy Wisła Kraków, ale faktem pozostaje wyjątkowość tej wystawy. Co więcej, podczas uroczystego wernisażu rozpoczynającego wystawę Dyrektor MSiT Tomasz Jagodziński podkreślił, że ekspozycja jest najważniejszym wydarzeniem w 2016 r. Jagodziński powiedział: „Dla Muzeum Sportu wystawa jubileuszowa najbardziej utytułowanego Klubu w Polsce to najważniejszy projekt w 2016 roku, mimo że przed nami mistrzostwa Europy w piłce nożnej i igrzyska olimpijskie. Legia jest w historii polskiego sportu wielką potęgą, o czym świadczy 50 tytułów mistrza Polski w sportach drużynowych i prawie 1.500 w dyscyplinach indywidulanych. Nie było drugiego takiego klubu, i pewnie nie będzie, który w latach swojej świetności miał aż 27 różnych sekcji. Siedziba naszego Muzeum jest w Warszawie, w Warszawie jest też Legia. Jest nam niezwykle miło, że przy okazji tej wystawy połączyliśmy siły.” (cyt. za: legia.com). Wystawa została bowiem zorganizowana przez Muzeum Sportu i Turystyki we współpracy z Muzeum Legii. Poza tym, wystawa była elementem Nocy Muzeów, a między dwoma muzeami kursował autokar piłkarzy Legii.

Wystawa nie ograniczała się tylko do piłkarzy Legii, ale prezentowała także historię i sukcesy w innych dyscyplinach sportu. Na tablicach podano informacje o innych sekcjach, a dodatkowo zaprezentowano wiele pamiątek związanych z innymi niż piłka nożna dyscyplinami, jak puchary, czy dyplomy. Wspomnieć należy, że największe sukcesy olimpijskie legionistów to 53 medale w tym 11 złotych, i liczne mistrzostwa Polski różnych sekcji w sportach zespołowych (piłka nożna 11 razy, hokej na lodzie – 13, piłka wodna – 8, koszykówka – 7, siatkówka mężczyzn – 8, siatkówka kobiet – 1).

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(27)

Ekspozycja mieściła się w jednej sali położonej na dolnym poziomie muzeum. Na podłodze narysowano linie wyznaczające boisko piłkarskie, pod sufitem wisiały zdjęcia wybitnych piłkarzy, na ścianach powieszono tablice z informacjami o klubie (powstanie, historia, stadion, rekordy, trenerzy, wybitni piłkarze – Deyna i Brychczy, kibice), a w górnej części ścian pod samym sufitem umieszczono koszulki piłkarskie i co ciekawe jedną koszulkę drużyny siatkarskiej z lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia:

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(54)

Najważniejsze były jednak gabloty z pamiątkami położone zarówno pod ścianami, jak i na samej sali. Zdecydowaną większość stanowiły pamiątki związane z piłką nożną, a w tym specjalne gabloty poświęcone Kazimierzowi Deynie. W innej gablocie zaprezentowano proporczyki z meczów Legii w europejskich pucharach, a betonowe filary ozdabiały plakaty meczowe.

Wśród najważniejszych, czy raczej najciekawszych eksponatów strony internetowe związane z Legią wymieniały:

  • pierwszy medal piłkarskich mistrzostw Polski (brązowy) zdobyty przez Legią (1928),
  • żeton sekcji kolarskiej za udział w wyścigach torowych (1930),
  • puchar Teatru Qui Pro Quo za zwycięstwo w derbowej rywalizacji z Polonią (2:4, 3:0, 3:2; 1931),
  • międzywojenną papierośnicę z nakładanym herbem Legii,
  • koszulkę, w której Kazimierz Deyna rozegrał ostatni mecz w życiu podczas Mistrzostw Europy Oldbojów (1989).

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(12)

Puchar Teatru Qui Pro Quo (1931).

Odnośnie koszulki, to kustosz muzeum Legii – Wiktor Bołba uważał, że najważniejsze są pamiątki poświęcone Kazimierzowi Deynie. Wśród nich (moim zdaniem) na szczególną uwagę zasługują:  dyplom za zdobycie srebrnego medalu Igrzysk Olimpijskich w Montrealu w 1976 r., bilet z meczu towarzyskiego będącego pożegnaniem Kazimierza Deyny: Legia – Manchester City (18 września 1979 r.) i karta ewidencyjna, w której można przeczytać m.in. że wyuczony zawód „Kaki” to modelarz.

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(50)

Karta ewidencyjna Kazimierza Deyny.

Inne ciekawe eksponaty piłkarskie to m.in. rękawice i bluza Artura Boruca oraz medal Dragomira Okuki za Mistrzostwo Polski (2002). Jeśli chodzi o inne dyscypliny sportu to na wyróżnienie zasługują:

  • szarfa motocyklowego rajdowego Mistrza Polski w klasie pow. 350 cm3 (1952),
  • numer startowy narciarki Legii Barbary Grocholskiej z Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Oslo (1952),
  • szarfa mistrza Polski w wadze lekkośredniej boksera Wiesława Rudkowskiego (1969),
  • koszulka reprezentacyjna lekkoatlety Legii Andrzeja Badeńskiego z Igrzysk Olimpijskich w Rzymie (1960).

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(44)

Ciekawostką nawiązującą do współczesności były vlepki na jednym z filarów i tekturowa postać Guilherme, przy którym można było zrobić zdjęcie.

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(36)

Czego zabrakło? Multimediów. Nie chodzi nawet o lektora opowiadającego historię klubu, wypowiedzi piłkarzy czy trenerów, jak również skróty najważniejszych meczów. Zabrakło dźwięku, który pozwoliłby na uniknięcie wszechogarniającej ciszy. Nie zmienia to jednak faktu, że ogólna ocena wystawy musi być pozytywna. Takie wystawy rzadko organizowane są w Polsce, a przewagą tej akurat wystawy były ciekawe eksponaty z różnych sekcji klubu, a nie tylko popularnej piłki nożnej. Wielki plus dla organizatorów.

 

Zdjęcia wykonano w kwietniu 2016 r.

 

Źródła: własne, legia.com, muzeumsportu.waw.pl, legionisci.com. Oficjalny folder wystawy „100 lat Legii Warszawa”. Z. Pawłowski, 55 lat Camp Nou, Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki, Płock 2012, s. 121-124.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Prijović strzelił gola na wagę zwycięstwa z Lechem, ale powinien strzelić cztery

W meczu 31. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy sezonu 2015/2016 warszawska Legia pokonała w ligowym klasyku poznańskiego Lecha 1:0 (0:0). Zwycięską bramkę w 62. minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović, który w cały meczu zmarnował trzy doskonałe sytuacje. Spotkanie zostało rozegrane w piątek 15 kwietnia 2016 r.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania doszło do symbolicznej ceremonii uhonorowania Lucjana Brychczego, którego imieniem dzień wcześniej oficjalnie została nazwana Trybuna Południowa. „Kici” na  środek murawy został wyprowadzony przez kapitana gospodarzy – Jakuba Rzeźniczaka.

Agresywnie, nie przebierając w środkach, do przodu, najchętniej właśnie do Nikolicia. Tak Legia zaczęła mecz z Lechem. I to w zasadzie było do przewidzenia, bo odkąd na Łazienkowskiej pracuje Rosjanin, jego drużyna gra właśnie w takim stylu. Słowem, chce dominować. I z Lechem dominowała, ale tylko w pierwszych minutach.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Kilka minut po rozpoczęciu gry Ondrej Duda prostopadle zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michaiła Aleksandarowa, którego zdążył uprzedzić Jasmin Burić.” (cyt. za: legionisci.com). „(…) inicjatywę przejęli piłkarze Legii Warszawa, którzy po raz pierwszy zagrozili bramce Jasmina Buricia po świetnym dośrodkowaniu Aleksandrowa i uderzeniu piłki głową przez Nemanję Nikolicia.” (cyt. za: legia.com). „(…) w 14. minucie groźną akcję przeprowadziła Legia. Nemanja Nikolić zagrał w kierunku bramki gości, a Aleksandar Prijović przyjął piłkę i znalazł się przed Jasminem Buriciem, który zdołał obronić jego strzał.” (cyt. za: 90minut.pl). W tej sytuacji „lechici” zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową. Dwie minuty później „groźnie było jeszcze po centrze Dudy, ale ze strzałem aktywnego w ofensywie Hlouska dobrze poradzili sobie defensorzy gości.” (cyt. za: legia.com).

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(1)

Po kwadransie przewagi Legii gra wyrównała się i toczyła raczej w środku pola. A swoją drogą w przypadku Legii ustawionego dosyć eksperymentalnie. Z powodu kontuzji Tomasza Jodłowca na boisku znalazło się miejsce dla dwóch defensywnych graczy – Michała Pazdana i Ariela Borysiuka. Rozbijali ataki Lecha, ale w grze do przodu brakowało im kreatywności i wsparcia ze strony Ondreja Dudy.

W 21. minucie Marcin Kamiński naciskany przez Nikolicia podał do Paulusa Arajuuri’ego, który postanowił wycofać piłkę do Buricia. Zrobił to jednak za lekko i piłkę przejął Prijović, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bośniackim bramkarzem. „Prijo” stracił jednak głowę i strzelił za wcześnie – z osiemnastu metrów i tylko obok słupka! Jeśli miał obawy co do strzału to mógł podać do lepiej ustawionego Nikolicia. Sześć minut później przypomnieli o sobie goście. Po przerzucie Łukasza Trałki (według niektórych źródeł – Tomasza Kędziory), Karol Linetty zgrał piłkę głową (przerzucając nad Arturem Jędrzejczykiem) do Darko Jevticia, który z narożnika pola karnego oddał strzał w boczną siatkę.  W 36. minucie aktywny i bardzo widoczny Nickie Bille Nielsen, mimo obecności Borysiuka oddał mocny strzał z dwudziestu metrów, ale Arkadiusz Malarz odbił piłkę. Po upływie siedmiu minut Nikolić przerzucił piłkę nad obrońcą Lecha do Prijovicia, który po raz trzeci stanął oko w oko” z Buriciem i… ponownie nie wykorzystał doskonałej sytuacji! Tym razem uderzył piłkę z całych sił nad bramką gości. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi Legii, ale przewaga była widoczna przede wszystkim w pierwszym kwadrancie gry, a później obrona Lech popełniała katastrofalne błędy, za które nie była karcona tylko dzięki nieskuteczności Prijovicia. A warto dodać, że już w dwóch poprzednich meczach (z Lechią i Pogonią) „Prijo” nie wykorzystał dobrych sytuacji.

Drugą połowę lepiej zaczęli goście Linetty „tuż po przerwie wyprowadził kontrę, przebiegł z piłką kilkadziesiąt minut, podał w polu karnym do Macieja Gajosa, ale ten zmarnował wysiłek kolegi.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W 52. minucie Nielsen minął Adama Hlouska i oddał strzał z ostrego kąta pod poprzeczkę, ale Malarz odbił piłkę. „Swoją szansę mieli także legioniści – Borysiuk popisał się dobrym prostopadłym podaniem, a po dośrodkowaniu Aleksandrowa z lewej strony boiska bliscy dojścia do piłki byli ofensywni piłkarze Legii.” (cyt. za: legia.com). Gra, podobnie jak w pierwszej połowie, toczyła się teraz głównie w środku boiska, a Stanisław Czerczesow, trener gospodarzy, chcąc pobudzić swoich piłkarzy do lepszej gry przygotowywał zmianę. Boisko miał opuścić Prijović, ale w 62. minucie Kamiński podał w pobliżu środka boiska do Abdula Aziza Tetteha, który po zdecydowanym wślizgu Pazdana stracił piłkę. Obrońca Legii podał do Nikolicia, który z kolei oddał piłkę do Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z dwudziestu metrów tuż przy słupku i Legia objęła prowadzenie! Prijović strzelił gola w najtrudniejszej sytuacji w porównaniu z trzema z pierwszej połowy. W ten sposób „Prijo” pozostał na boisku zniechęcając swojego szkoleniowca do dokonania zmiany.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(7)

Radość gospodarzy po bramce Prijovicia. Przy ławce rezerwowych widać przygotowanego do zmiany Kaspara Hamalainena.

Zadowolona z prowadzenia Legia trochę cofnęła się, zacieśniła szyki obronne i liczyła na kontry. W 72. Minucie mogła się jednak przeliczyć. Nielsen prostym zwodem ograł Rzeźniczaka, jak dziciaka a piłka po jego strzale odbiła się tylko od słupka bramki strzeżonej przez Malarza! To powinien być remis! „Chwilę później po zamieszaniu w polu karnym Legii w dogodnej sytuacji znalazł się Paulus Arajuuri, ale obrońca gości z bliskiej odległości nie potrafił oddać celnego uderzenia.” (cyt. za: legia.com). Legioniści oddali inicjatywę Lechowi, który nie miał argumentów do tego, że zdominować rywala i poważnie zagrozić bramce Malarza. Tempo gry ponownie spadło.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(13)

Abdul Aziz Tetteh nie może zaliczyć występu przy Łazienkowskiej na „plus”.

Lech próbował atakować, a na to tylko czekali gospodarze. „Po długim podaniu Borysiuka Węgier zdołał urwać się obrońcom, ale tuż przed próbą oddania strzału dobrym wślizgiem powstrzymał go Paulus Arajuuri.” (cyt. za: legia.com). W 87. minucie Prijović zagrał długą piłkę do Nikolicia, który przebiegł prawie połowę boiska, ale nie wchodził w drybling z Kamińskim, aż wreszcie gdy zdecydował się na strzał zrobił to zbyt lekko i Burić złapał piłkę. „Kilka chwil później Michał Kucharczyk zacentrował w pole karne z lewej strony boiska, a strzał z woleja oddał Kasper Hämäläinen, jednak trafił wprost w bramkarza.” (cyt. za: 90minut.pl). W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Legia przeprowadziła kolejną kontrę. Nikolić podał obok Kamińskiego do Prijovicia, który mając przed sobą tylko Buricia… znowu trafił w bramkarza! Inna sprawa, że Burić wybiegł na jedenasty metr, skrócił kąt strzału i utrudnił Szwajcarowi możliwość oddania precyzyjnego strzału.

Legia wygrała z Lechem na własnym stadionie po raz pierwszy od 1 czerwca 2014 r., gdy wygrywając 2:0 potwierdziła mistrzowską formę. W kolejnych trzech meczach nie potrafiła wygrać. We wrześniu 2014 r. w dramatycznych okolicznościach zremisowała 2:2, a po meczu zapamiętano przede wszystkim centro-strzał Tomasza Brzyskiego. W maju 2015 r., tydzień po wywalczeniu Pucharu Polski, Legia raczej niespodziewanie przegrała 1:2, a w październiku 2015 r. przegrała 0:1, choć była zdecydowanie lepsza, a Lech bronił korzystnego wyniku. W czwartej próbie udało się wreszcie wygrać, ale prawda jest taka, że Legia nie zagrała wybitnego meczu. Miała przewagę, ale tylko fragmentami, bo jej gra w przekroju całego meczu była szarpana. Lech nie zagrał dobrego meczu, ale nie zagrał też fatalnego. Gospodarze dochodzili do sytuacji strzeleckich po indywidualnych błędach obrońców. Piłkarzom „Kolejorza” zabrakło chyba trochę odwagi, bo umiejętności niewątpliwie mają. Goście odgrażali się, że za nieco ponad dwa tygodnie zrewanżują się na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski. 

 

15 kwietnia 2016 r., godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXI kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 1-0 Lech Poznań

Bramka: Aleksandar Prijović (62 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek – 77. Michaił Aleksandrow (59 min., 6. Guilherme), 7. Ariel Borysiuk, 2. Michał Pazdan (71 min., 22. Kasper Hämäläinen), 99. Aleksandar Prijović, 8. Ondrej Duda (51 min., 18. Michał Kucharczyk) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 19. Bartosz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 15. Michał Kopczyński.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár – 14. Maciej Gajos (82 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 10. Darko Jevtić (73 min., 8. Szymon Pawłowski) – 19. Nicki Bille Nielsen (84 min., 24. Dawid Kownacki).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski, 3. Vladimir Volkov, 15. Dariusz Dudka, 21. Keeba Ceesay.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Kucharczyk, Borysiuk, Guilherme, Lewczuk, Jędrzejczyk - Trałka, Jóźwiak.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

temperatura: 11C.

widzów: 28 286.

 

Źródło: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, legia.com, eurosport.onet.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl.

niedziela, 23 kwietnia 2017
Stadion Legii przed meczem z Lechią Gdańsk [Fotorelacja]

W sobotę 2 kwietnia 2016 r. warszawska Legia, lider piłkarskiej ekstraklasy, podejmowała w meczu XXIX kolejki Lechię Gdańsk. Jak wyglądał stadion gospodarzy przed meczem?

Na dwa dni przed meczem nie było już dostępnych biletów, a przynajmniej taką informację podał klub. Na dwie i pół godziny przed meczem przed obiektem „kręciło” się jednak trochę ludzi. Dwie godziny przed meczem na stadion przyjechał prezes i współwłaściciel Legii, czyli Bogusław Leśnodorski. Stadion był jednak jeszcze pusty:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(1)

Wyjątek stanowił sektor zajmowany przez kibiców gości, który stopniowo zapełniał się:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(2)

Jeśli chodzi o kibiców gospodarzy, to trybuna zajmowana przez najzagorzalszych i najgłośniejszych fanów Legii, czyli „Żyleta” była jeszcze pusta, ale widoczne były elementy oprawy przygotowanej na ten mecz:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(3)

Piłkarze Legii przyjechali na stadion klubowym autobusem około półtorej godziny przed rozpoczęciem meczu:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(4)

Na godzinę i 15 minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego za bramkami wejściowymi, czyli na terenie stadionu było trochę, dosłownie „trochę” kibiców:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(5)

Na koronie stadionu było niewiele lepiej, choć akurat poniższe zdjęcie prezentuje trybunę zachodnią, na której VIPy pojawiają się w ostatniej chwili:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(6)

Ponad trzy kwadranse przed rozpoczęciem meczu to czas, w którym na rozgrzewkę udali się bramkarze Legii:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(7)

Jakieś dziesięć minut później na murawie pojawili się pozostali piłkarze gospodarzy:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(8)

Niecałe dwadzieścia minut przed początkiem spotkania kibicom ukazała się część przygotowanej przez kibiców Legii oprawy. Nie da się ukryć, że robiła wrażenie:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(9)

Wreszcie nadeszła pora na rozpoczęcie meczu:

2016.04.02_Przed_meczem_Legia_-_Lechia_Gdańsk_(10)

 

Źródło: własne.

sobota, 22 kwietnia 2017
Teoretycznie bez zmian

Reprezentanci Polski w biegach narciarskich zdobyli w Pucharze Świata prawie tyle samo punktów, co rok wcześniej. Mogłoby się wydawać, że status quo zostało zachowane. Problem jednak w tym, że punktowali tylko Justyna Kowalczyk i Maciej Staręga.

Kobiety

W sezonie 2015/2016 jedyną Polką, która zdobyła punkty Pucharu Świata była Justyna Kowalczyk – 598 pkt. (16. miejsce), w tym 350 pkt. (13. miejsce) w biegach na dystansach i 52 pkt. (52. miejsce) w sprintach. Rok wcześniej punktowały cztery Polki – 685 pkt., a w rekordowym sezonie 2013/2014 punktowało sześć Polek – 857 pkt.

Kowalczyk „walczyła głównie ze sobą. Do równowagi zaczęła wracać w końcówce sezonu. Wcześniej chorowała, miała problemy z kontuzjami i kiepsko przygotowanymi nartami. Nic nie układało się tak, jak sama by chciała.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Natomiast polska mistrzyni Sama mówiła o sezonie, że „narty rzadko dobrze jechały, ale nie zrzucam winy tylko na serwismenów (…) Moje wybory nie do końca były dobre (…) Technikę pogubiłam z powodu osłabionej nogi (…) Podczas Tour de Ski przelało się wszystko, co możliwe, To apogeum frustracji.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

W zawodach o Puchar Świata sezonu 2015/2016 ani razu nie stanęła na podium. Ostatni Kowalczyk skończyła „na pudle” w konkurencji indywidualnej 19 stycznia 2014 r. w Szklarskiej Porębie. Później zdobyła mistrzostwo olimpijskie w Soczi i brązowy medal MŚ w Falun w 2015 w sprincie z Sylwią Jaśkowiec. Kowalczyk wygrała 30 biegów PŚ. Na podium stawała 63 razy. Po raz pierwszy 7 stycznia 2006 r. w estońskiej Otepaa (3. miejsce na 10 km klas.). Z najważniejszych imprez przywiozła 13 medali: pięć z igrzysk olimpijskich (2 złote, srebrny i 2 brązowe) oraz osiem z mistrzostw świata (2 złote, 3 srebrne, 3 brązowe). Do tego wywalczyła cztery Kryształowe Kule za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Sezon 2015/2016 nie obfitował jednak w sukcesy.

Spośród 26 biegów (w tym także w ramach kilkuetapowych cyklów) tylko osiem razy zajęła miejsca w czołowej „dziesiątce”. Najwyższe 5. miejsce zajęła w biegu na 10,5 km techniką klasyczną w Montrealu. Poza tym była dwukrotnie była 6. (5 km klas. Falun i 10 km klas. Canmore), 7. (sprint w Canmore), dwukrotnie 8. (10 km klas. Kuusamo i 10 km klas. Toblach) i dwukrotnie 10. (30 km klas. Oslo i 10 km dow. Quebec). Jeśli chodzi o cykle zawodów, to 9. miejsce zajęła w Ski Tour Canada, 11. w Ruka Triple i 23. w Tour de Ski.

J.Kowalczyk_Ski_Tour_Canada_2016

Justyna Kowalczyk podczas Ski Tour Canada 2015/2016.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Sezon 2015/2016 zakończył w karierze Kowalczyk pewien etap. Po pierwsze, 23. miejsce w Tour de Ski było pożegnaniem z tym cyklem. Brak startów w tej wyczerpującej kilkudniowej rywalizacji ostatecznie przekreśla szanse Kowalczyk na zdobycie Pucharu Świata. Po drugie, w kanadyjskim Canmore, „po ostatnim biegu sezonu techniką dowolną pożegnała się z łyżwą” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Poza tym, Polka podkreślała, że kontynuuje karierę dla dwóch biegów – 10 km podczas Mistrzostw Świata w Lahti w 2017 r. i 30 km podczas Igrzysk Olimpijskich w Pjongczang w 2018 r.

Kowalczyk to „zawodniczka, która osiągnęła w swoim sporcie wszystko i która nikomu niczego udowadniać już nie musi. Nikomu poza sobą, jeśli wciąż będzie tego chciała. (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Z tego też powodu w 2016 r. realizowała swoją nową pasję, czyli starty w narciarskich maratonach. Niewątpliwie zachęciło ją do tego zwycięstwo w Biegu Wazów 2015. Polka wystartowała w ośmiu maratonach w sezonie 2015/2016. Polka wygrała w maratonie w szwedzkim Aare (63 km), ostatnim z cyklu Ski Classics, a także w rosyjskim Baikalski Marathon (50 km) i dwóch maratonach w islandzkim Isafjorour (25 km i 50 km). Poza tym, zajęła drugie miejsce w Lillehammer (Birkebeinerrennet, 54 km), trzecie w Livigno (La Sgambeda, 24 km), szóste w Cavalese (Marcialonga, 70 km) i dziewiąte w St. Moritz (La Diagonela, 55 km). Tylko Marcialonga była zaliczana do Pucharu Świata w maratonach (FIS World Loopet Cup), co dało Kowalczyk 20. Miejsce w klasyfikacji generalnej.

Mężczyźni

Maciej Staręga już drugi rok z rzędu był jedynym punktującym Polakiem. Wszystkie punkty (91) zdobył w sprincie, co dało mu w tej konkurencji 29. miejsce w Pucharze Świata i 65. w klasyfikacji generalnej. Rok temu zdobył 81 punktów – 30. miejsce w sprincie i 70. w klasyfikacji generalnej. W rekordowym sezonie 2013/2014 zdobył 103 punkty – 23. miejsce w sprincie i 59. w klasyfikacji generalnej, ale wtedy punktował jeszcze Maciej Kreczmer – 3 pkt. Jak widać trzeci sezon z rzędy Maciej Staręga potwierdza regułę – zdobywa ok. 100 pkt., wszystkie w sprincie i zajmuje w tej konkurencji ok, 30 miejsca w klasyfikacji Pucharu Świata.

Staręga_Quebec_2016

Oficjalne wyniki sprintu techniką dowolną w Quebec.

Źródło: sport.interia.pl.

Staręga osiągnął jednak życiowy sukces bowiem 4 marca 2016 r. zajął 5. miejsce w sprincie techniką dowolną w Quebec. Poza tym, punktował tylko trzy razy – 23. miejsce (sprint dow. Gatineau), 27. (sprint klas. Oberstdorf) i 30. (sprint klas. Canmore). Gorycz porażki musiał przełknąć dwukrotnie, gdy w sprintach nie przechodził eliminacji – 45. (klas. Ruka) i 43. (dow. Lenzerheide). W sumie wystartował w czternastu biegach Pucharu Świata. Jak widać stać go na pojedynczy sukces, a awans do finałowej „trzydziestki” nie jest regułą.

Biathlonistki

Przy okazji warto zwrócić uwagę na historyczny sezon biathlonistek. Krystyna Guzik zajęła w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 10. Miejsce. „(…) to nie tylko jej najlepszy wynik w karierze, ale także najwyższa lokata polskiej biathlonistki w historii (…) Najwyższe miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w karierze osiągnęła nie tylko Guzik, ale także 26-letnia Monika Hojnisz (26. Miejsce), która o trzy lokaty poprawiła wynik z zeszłego sezonu. Szanse na to miała także Magdalena Gwizdoń. Najstarsza zawodniczka w polskiej kadrze zakończyła zmagania w tym sezonie na 18. Miejscu, chociaż (…) mogła wyrównać albo poprawić wynik z sezonu 2012/13, gdy była piętnasta.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Miejsca Polek w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata w biathlonie 2015/2016:

  1. Krystyna Guzik – 566 pkt,
  2. Magdalena Gwizdoń – 449 pkt,
  3. Monika Hojnisz – 306 pkt,
  4. Weronika Nowakowska – 35 pkt,
  5. Kinga Mitoraj – 2 pkt.

Czekamy na kolejne historyczne sezony.

 

Źródła: własne, fis-ski.com, worldloppet.com, pl.wikipedia.org, przegladsportowy.pl, sport.interia.pl. K. Wolnicki, Najtrudniejszy sezon Justyny, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 marca 2016 r., s. 25. E. Kowalczyk, Jest dobrze, mogło być jeszcze lepiej, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 marca 2016 r., s. 28. KAW, Błysk naszej mistrzyni, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 kwietnia 2016 r., s. 27. Kowalczyk: Jeszcze będę walczyła o medale – wywiad red. R. Błońskiego i K. Wolnickiego z Justyną Kowalczyk, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2016 r., s. 27.

piątek, 21 kwietnia 2017
Kraków – miasto gospodarz Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn Men’s EHF Euro 2016

Dawna stolica Polski była jedną z czterech aren Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn rozgrywanych w Polsce w 2016 r., ale najważniejszą, bo rozegrano w niej najwięcej meczów, a w tym wszystkie decydujące o medalach.

W Krakowie rozegrano mecze pierwszej i drugiej fazy grupowej, a także fazy finałowej. Łącznie 19 meczów. We Wrocławiu rozegrano 17 meczów, a w Gdańsku i Katowicach po 6 meczów fazy grupowej. W Krakowie wszystkie swoje mecze rozgrywali Polacy. Tutaj także rozegrano mecz otwarcia i mecze fazy medalowej. Miejscem rozgrywania meczów była Tauron Arena nazwana na czas mistrzostw Areną Kraków. Została oddana do użytku w 2014 r., a na czas mistrzostw może pomieścić 15 tys. widzów. Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych sprawiło, że można rozgrywać w niej 15 różnych dyscyplin sportu, a liczba widzów może sięgnąć nawet 18 tys. Obecnie to najpojemniejsza hala w Polsce, która zdystansowała hale w Łodzi i Gdańsku.

Kraków_EHF_Euro_2016_(1)

Arena Kraków przed meczem Polska – Chorwacja.

Miasto Kraków od początku postanowiło wykorzystywać halę do organizacji dużych i popularnych imprez sportowych prowadząc wręcz agresywną politykę przejmowania najważniejszych meczów siatkarskiej reprezentacji mężczyzn. W Arenie Kraków rozegrano mecze siatkarskiej Ligi Światowej (2014, 2015), Memoriału Huberta Jerzego Wagnera (2014) i siatkarskich mistrzostw świata (2014), a w perspektywie były turnieje finałowej Ligi Mistrzów (2016) i Ligi Światowej (2016) oraz kolejna edycja Memoriału Wagnera (2016). Jeśli chodzi o piłkę ręczną to krakowska arena gościła w 2015 r. mecze towarzyskie (Polska – Dania, Vive – PSG) i turniej międzynarodowy z udziałem reprezentacji Polski, Brazylii, Egiptu i Rumunii. Poza tym, rozegrano tutaj m.in. Mistrzostwa Świata I Dywizji w hokeju na lodzie (2015), mecze koszykówki (Gortat Team – Wojsko Polskie i Wisła Kraków – Galatasaray w Eurolidze kobiet) i mecz tenisa ziemnego Polska – Rosja w Pucharze Federacji (2015).  

Hala jest położona około 4 km od centrum miasta i jest dobrze umiejscowiona pod względem komunikacji. W pobliżu obiektu kursują zarówno autobusy, jak i tramwaje. Na czas mistrzostw dokonano pewnych zmian, aby kibicom jeszcze łatwiej było dotrzeć do obiektu. Nie bez znaczenia było również bezpłatne udostępnienie komunikacji posiadaczom biletów na mecze rozgrywane danego dnia. Dużym ułatwienie dla kibiców było (odpłatne) udostępnienie podziemnego parkingu, choć szkoda, że parking nie jest bezpośrednio połączony z halą.

Kraków_EHF_Euro_2016_(2)

Wieża Ratuszowa z flagami uczestników turnieju.

Kraków_EHF_Euro_2016_(3)

Kraków, jak również region Małopolski wykorzystały mistrzostwa Europy do promocji. Nie może więc dziwić, że na rynku najważniejszego polskiego miasta mistrzostw Europy umieszczono flagi wszystkich uczestników turnieju i flagi z logo mistrzostw. Miasto Kraków podkreśliło w ten sposób znaczenie turnieju i jego powiązanie z turystyką. Kraków zachęcał kibiców do odwiedzenia najbardziej znanych zabytków takich, jak Wawelskie Wzgórze z Zamkiem Królewskim, Rynek Główny (największy plac miejski średniowiecznej Europy, zachowany w niezmienionym kształcie od XIII wieku), Sukiennice, Kościół Mariacki, Brama Floriańska, Ulica Kanoniczna. Wartym zobaczenia na pewno była także wystawa szopek noworocznych w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, a także (trochę przereklamowane) Podziemia Rynku Głównego, Kopiec Kościuszki i Muzeum AK. Z reguły zwiedzanie Krakowa łączone jest z innymi turystycznymi wizytówkami Małopolski, jak kopalnie soli w Bochni i Wieliczce oraz obóz w Auschwitz.

Miasto świetnie wywiązało się z roli gospodarza i czekać należy na kolejne duże imprezy rozgrywane w Tauron Arenie.

 

Źródła: własne, mhk.pl, pl.wikipedia.org. Przewodnik kibica. Men’s EHF Euro 2016 Poland. Kraków, pol2016.ehf-euro.com. Handball nr 12 (104) 2015, s. 15 i 23. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016 r, s. 10.

czwartek, 20 kwietnia 2017
Polacy zagrali w Grupie Światowej Pucharu Davisa 2016!

W dniach 4-6 marca 2016 r. w gdańskiej Ergo Arenie reprezentacja polskich tenisistów przegrała 2:3 z Argentyną w historycznym, bo pierwszym swoim meczu, w Grupie Światowej Pucharu Davisa.

Pierwszy mecz w ramach Pucharu Davisa Polacy rozegrali już w 1925 r. (0:5 z Wielką Brytanią), ale dopiero we wrześniu 2013 r. wystąpili (po raz pierwszy w historii) w meczu barażowym o Grupę Światową Pucharu Davisa. Po zwycięstwach nad Słowenią (3:2, Wrocław) i RPA (3:1, Zielona Góra) odbili się jednak od ściany. Porażka 1:4 z Australią na warszawskim Torwarze była wysoka, aczkolwiek zasłużona.

W 2014 r. wszyscy byliśmy przekonani, że przy dobrej postawie Jerzego Janowicza i niezawodnym polskim deblu powtórzenie tego wyniku jest prawie pewne. A tymczasem po pokonaniu Rosji (3:2, Moskwa) przyszło rozczarowanie i kłótnia Janowicza po meczu z Chorwacją (1:3, Warszawa), zresztą też rozegranym na Torwarze. Wreszcie w  2015 r. Polacy dopięli swego. Pokonali kolejno Litwę (3:2, Płock), Ukrainę (3:1, Szczecin) i Słowację (3:2, Gdynia) we wrześniowym barażu o Grupę Światową. Zwycięstwo i awans zawdzięczają sobie, bo nikt go nie sprezentował, ale przyznać trzeba, że mieli sporo szczęścia w losowaniu. Słowacja zajmowała bowiem najniższe miejsce w rankingu spośród reprezentacji, które były rozstawione.

Polska_-_Argentyna_Davis_Cup_plakat

Źródło: tenispolski.pl.

Przygotowania do historycznego meczu nie przebiegały jednak tak, jak można było się tego spodziewać. Zarówno, jeśli chodzi o dyspozycję sportową polskich tenisistów, jak i o kwestie organizacyjne w postaci szybkiego kortu.

Nie jest żadną tajemnicą, że daviscupowa reprezentacja Polski jest uzależniona od Jerzego Janowicza, a tymczasem polska rakieta nr 1 była kontuzjowana. Co gorsza sytuacja pozostałych polskich singlistów nie była najlepsza. Michał Przysiężny też był kontuzjowany, a Łukasz Kubot trenował tylko debla i nie był gotowy na wyzwanie gry w singla w Pucharze Davisa.

Przysiężny po kontuzji jednak zagrał, ale przystępował po przerwie do rywalizacji z rankingiem ATP – 318! „Przegląd Sportowy” podkreślał, że lepszy ranking miały pierwsze rakiety takich tenisowych mocarstw jak Barbados i Salwador! Druga singlowa rakieta to Hubert Hurkacz – 602. Jeśli chodzi o Argentyńczyków to Leonardo Mayer – 41., Guido Pella – 42. Nawet debliści – Carlos Berlocq (141.) i Renzo Olivo (167.) byli lepsi od obu Polaków.

Aleksander Charpantidis, drugi trener kadry Polki i Michała Przysiężnego, tłumaczył Polaka, który doznał dwóch singlowych porażek mówiąc, że „niewielu tenisistów byłoby w stanie zagrać dwa długie mecze po czteromiesięcznej przerwie i jedynie kilku treningach” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Polacy przegrali 2:3, ale przyznać trzeba, że drugi punkt zdobyli, gdy było już pozamiatane, a Hurkacz pokonał Olivo w dwusetowym pojedynku. Porażka z Argentyną nie była jedynie porażką sportową. Potężny cios za organizację meczu przyszedł kilka miesięcy później, choć wydawało się, że problem został rozwiązany.

Polska_-_Argentyna_Davis_Cup_przed_meczem_deblistów

Przed meczem deblistów.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Superszybki kort, jaki na mecz z Albicelestes przygotowali Polacy miał być szansą dla „Biało-Czerwonych”, a tymczasem… oprotestowali go goście. Delegat Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF – International Tennis Federation) zbadał kort i uznał, że mieści się on w dopuszczalnych granicach. „Na tak szybkim korcie, jak w Ergo Arenie, nie rywalizuje się już dziś praktycznie nigdzie na świecie.” pisał „Przegląd Sportowy”. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona, a tymczasem na początku lipca 2016 r. ITF ogłosiła, że za nieregulaminową nawierzchnię w meczu z Argentyną, „Biało-Czerwoni” zostają ukarani: (1) odjęciem 2000 punktów rankingowych, co spowodowało spadek w rankingu o ponad 30 miejsc, (2) utratą prawa do organizacji kolejnego meczu Pucharu Davisa i wyboru nawierzchni oraz (3) grzywną w wysokości 62 300 euro. Prezes PZT, Jacek Muzolf, nie chciał komentować sprawy, natomiast członek zarządu, Maciej Stańczuk powiedział m.in.: „Oczywiście, ta sytuacja to lekcja dla związku. Nie powinniśmy w przyszłości za bardzo ryzykować.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Ryzyko było niewspółmierne do kary, a lekcja okazała się niezwykle droga.

Warto jeszcze dodać, że Argentyna po pokonaniu Polski już się nie zatrzymała i po wygraniu trzech wyjazdowych meczów z Włochami (3:1, Pesaro), Wielką Brytanią (3:2, Glasgow) i Chorwacją (3:2, Zagrzeb) po raz pierwszy w historii sięgnęła po Puchar Davisa. Wcześniej Argentyńczycy czterokrotnie wystąpili w finale (1981, 2006, 2008, 2011).

 

Źródła: własne, daviscup.com, sportowefakty.wp.pl, tenispolski.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. Kończę z singlem – wywiad red. Bartosza Gębicza z Łukaszem Kubotem, „Przegląd Sportowy” z dnia 8-9 sierpnia 2015 r., s. 16-17. Biało-czerwoni w elicie!, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 27.B. Gębicz, Brakuje im zdrowia, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 lutego 2016 r., s. 27. B. Gębicz, Wielki sprawdzian charakteru, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 marca 2016 r., s. 26.

środa, 19 kwietnia 2017
Piast Gliwice przed najważniejszą wiosną w historii klubu

Niespodziewanym liderem ekstraklasy po rundzie jesiennej sezonu 2015/2016 został Piast Gliwice wyprzedzający faworyzowaną Legią o pięć punktów, choć w kulminacyjnym momencie przewaga wynosiła dwa razy tyle. W Gliwicach zapowiedziano walkę o tytuł, ale jak się do niej przygotowano?

Transfery

Wiadomo było, że w Gliwicach nie można spodziewać się tak spektakularnych transferów, jak w Legii. Klub ze Śląska nie dysponuje takim budżetem jak „wojskowi”, a poza tym już latem 2015 r. dokonano w klubie rewolucji i wymieniono kilkunastu piłkarzy. Przede wszystkim zrezygnowano z obcokrajowców, a także z piłkarzy, którzy do najmłodszych nie należeli, a nie robili już postępów. Z całą pewnością w Gliwicach żałowano odejścia Kamila Wilczka – króla strzelców ekstraklasy sezonu 2014/2015 (20 goli). Trzynastu piłkarzy odeszło, a dwunastu przyszło, ale władze klubu nie ukrywały, że po tych zmianach liczą na lepszy sezon niż dwa poprzednie, w których Piast zajmował 12. miejsce. Apetyty na dobrą grę rozbudził sezon 2012/2013, który sezon ukończył tuż za podium.

Andrzej Sarkowicz, Prezes Piasta zapowiedział: „chcemy utrzymać w zimie obecny stan posiadania i wzmocnić się na 2-3 pozycjach. Jeżeli jednak otrzymamy dobrą propozycję transferową, to na pewno się nad nią zastanowimy” (cyt. za: weszlo.com). Ostatecznie Piast zatrudnił czterech nowych piłkarzy. Obrońca Kristijan Ipsa (Chorwacja, 29 lat) pozostawał bez klubu, ale wcześniej miał za sobą występy m.in. w Varteksie Varażdin, Energie Cottbus, FC Midtjylland, Regginie Calcio i Petrolulu Ploiesti. Środkowy pomocnik Martin Bukata (Słowacja, 22 lata) przyszedł z drugoligowego FC VSS Koszyce. Maciej Jankowski może występować na pozycji pomocnika lub napastnika i przyszedł z Wisły Kraków za kwotę 250 tys. zł (według „Przeglądu Sportowego”). Przed przyjściem do Gliwic, Jankowski rozegrał w barwach Ruchu Chorzów i Wisły Kraków 156 ligowych meczów, w których zdobył 33 gole. Poza tym pozyskano typowego napastnika Artursa Karasausksa (Łotwa, 24 lata), który w barwach Skonto Ryga został królem strzelców ligi łotewskiej, gdy w 24 meczach zdobył 16 goli. Maszynka do strzelania goli? Piast testował też Jozefa Piacka (Słowacja, 32 lata), ale obrońca MSK Żilina ostatecznie podpisał kontrakt z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Media informowały o zainteresowaniu Piasta następującymi piłkarzami: Michał Brudnicki (bramkarz, Pogoń Grodzisk Mazowiecki), Hubert Maślanka i Kacper Smoleń (pomocnicy, Sandecja Nowy Sącz), Mateusz Szczepaniak (pomocnik, Podbeskidzie Bielsko-Biała) i Radosław Dzierzbicki (pomocnik, ROW 1964 Rybnik). Żaden nie trafił jednak na stadion przy Okrzei. Piast zainteresował się także wykupieniem dwóch kluczowych piłkarzy wypożyczonych ze Sparty Praga, ale kwoty podane przez czeski klub były zaporowe. Sparta zażądała za Nespora 800 tys. euro, a za Vacka 600 tys.euro, czyli pułap środków absolutnie nieosiągalny dla Piasta.

Kamil_Vacek_2015-2016_(1)

Kamil Vacek – najważniejszy i najlepszy piłkarz Piasta w sezonie 2015/2016.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Z klubu nie odszedł żaden z kluczowych graczy, choć media donosiły o zainteresowaniu innych klubów m.in. Kamilem Vackiem (Lech, Lechia, Legia, Sparta Praga), Martinem Nesporem (Lech), Hebertem (Legia). Dodatkowo nowe kontrakty podpisali Kornel Osyra, Bartosz Szeliga, Sasa Żivec, Hebert i Mateusz Mak. Odeszli piłkarze, którzy grali niewiele albo wcale. W trakcie rundy jesiennej Gliwice opuścili – Cezary Demianiuk (wypożyczony do PGE GKS Bełchatów, 1 mecz) i Adrian Klepczyński (za darmo do Rakowa Częstochowa, 5 meczów). Dodatkowo, zimą odeszli Daniel Ciechański (za darmo do Polonii Bytom) i Mateusz Długołęcki (wypożyczenie do Chrobrego Głogów, 1 mecz), zaś do rezerw przesunięci zostali Patrick Dytko (1 mecz) i Patryk Dziczek.

Trener Radoslav Latal był zadowolony, że udało się pozostawić kluczowych piłkarzy i trochę wzmocnić rywalizację, ale otwarcie narzekał, że nie udało się sprowadzić dwóch czeskich piłkarzy, na których bardzo mu zależało i w których sprowadzenie był bezpośrednio zaangażowany. „Drużyna została wzmocniona i to cieszy. Będę miał większe pole manewru, rywalizacja wzrośnie. Nie wypaliły co prawda nasze starania o Libora Kozaka i Tomasa Pekharta, ale niektórych rzeczy nie mogliśmy przeskoczyć.” (cyt. za: „Skarb Kibica”). Na przeszkodzie stanęły oczywiście ograniczone możliwości finansowe „Piastunek”. Pierwszym wyborem Latala był Libor Kozak (Czechy, 26 lat, 8 występów w reprezentacji), który w sezonie 2012/2013 był królem strzelców Ligi Europy. W barwach Lazio zdobył 8 goli w 10 meczach. We wrześniu 2013 r. za 6,5 mln euro trafił do Aston Villi, gdzie gra niewiele. Zainteresowanie jego umiejętnościami wykazywał Celtic, ale Kozak nie trafił ani na Celtic Park, ani na Stadion Miejski w Gliwicach, tylko pozostał w AV. Drugim wyborem Latala był Tomas Pekhart – dziewiętnastokrotny reprezentant Czech, napastnik, który ostatnio grał dla niemieckiego FC Inglostadt 04. Zimą zamiast do Piasta trafił do AEK Ateny.

Możliwości finansowe

Na przeszkodzie do transferów Kozaka, Pekharta i innych piłkarzy stanęły możliwości finansowe Piasta. Budżet w sezonie 2014/2015 wynosił 18 mln zł (13. miejsce w ekstraklasie) i składał się z trzech zasadniczych części – dotacji od władz miasta (10 mln zł, ale na 2016 r. przewidziano 8 mln zł), wpływów z praw telewizyjnych i środków z tytułu umów sponsorskich (ok. 2,5 mln zł). Utrzymanie stadionu i dzierżawa obiektów treningowych kosztuje klub 3 mln zł rocznie. W raporcie „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2015” w klasyfikacji finansowej Piast uplasował się na 13. pozycji notując awans o jedną pozycję w stosunku do roku poprzedniego. W pierwszej połowie 2016 r. miasto Gliwice (posiadacz 66% akcji Piasta) przeznaczyło na utrzymanie klubu 7 milionów złotych, czyli o 2 miliony więcej niż w drugim półroczu 2015 r. Prezes Piasta jednak podkreślał: „Zakładamy w przyszłości stabilizację wyników co najmniej na poziomie pierwszej ósemki, budowę ośrodka piłkarskiego, rozwój szkolenia młodzieży i sieci skautingu oraz ścisłą współpracę ze społecznością i lokalnym biznesem.” (cyt. za: weszlo.com). To jednak duży poziom ogólności. Warto przyjrzeć się realnym możliwościom Piasta i środkom, jakie w poprzednich latach Piast przeznaczył na pozyskanie nowych piłkarzy.

Na transfery gotówkowe klub z Gliwic wydał przez siedem sezonów tylko 729 tys. euro, czyli średnio na jeden sezon zaledwie 104,15 tys. euro na sezon. Z zestawienia przygotowanego przez „Przegląd Sportowy” na podstawie kwot podanych przez transfermarkt.de wydatki w poszczególnych sezonach były następujące:

2009/2010 – 128 tys. euro,

2010/2011 – 58 tys. euro,

2011/2012 – 33 tys. euro,

2013/2014 – 150 tys. euro,

2014/2015 – 335 tys. euro,

2015/2016 – 25 tys. euro.

Przy takich środkach pozyskanie wspomnianych Kozaka i Pekharta, nieco wcześniej także Milana Barosa było i jest marzeniem ściętej głowy…

Mecze towarzyskie

Przez poprzednie trzy przerwy zimowe Piast spotykał się m.in. z Szachtarem Donieck (0:3), CSKA Moskwa (0:0) i Zenitem Sankt Petersburg (0:3), więc tym razem także oczekiwano na silnych sparingpartnerów. Władze klubu stanęły na wysokości zadania i umożliwiły rozegranie meczów z Dinamo Zagrzeb i Szachtarem Donieck (!), a więc rywalami, których pozazdrościłby niejeden klub z ekstraklasy.

Piast przygotowywał się na dwóch zgrupowaniach – w Kamieniu koło Rybnika i w Alicante, a ostatni sparing rozegrał na własnym stadionie. Lider ekstraklasy rozegrał siedem meczów sparingowych, z których trzy wygrał, a cztery przegrał, przy łącznym bilansie bramkowym 12:11. Bramki dla Piasta strzelało aż dziesięciu piłkarzy. Najwięcej bramek (po dwie) zdobyli Kamil Vacek i Josip Barisić.

Piast_-_Szachtar_(1:3)_luty_2016 

Mecz sparingowy Piast – Szachtar (1:3) rozegrany 2 lutego 2016 r. w Hiszpanii.

Źródło: sportslaski.pl.

Mecze towarzyskie Piasta Gliwice w przerwie zimowej sezonu 2015/2016:

14.01.2016, Rybnik-Kamień (boczne boisko Hotelu Olimpia), PIAST – Pniówek Pawłowice Śląskie 2:1 (bramki: Vacek, Barisić).

20.01.2016, Rybnik-Kamień (boczne boisko Hotelu Olimpia), PIAST – Sigma Ołomuniec 2:0 (Nespor, Piacek).

24.01.2016, San Pedro del Pinter, PIAST – Stromsgodset IF 1:2 (Vacek).

28.01.2016, Hiszpania, PIAST – Benidorm CD 4:1 (Hebert, Moskwik, Angielski, Barisić)

29.01.2016, La Manga, PIAST – Dinamo Zagrzeb 1:2 (Murawski).

02.02.2016, San Pedro del Pinter, PIAST – Szachtar Donieck 1:3 (Mraz).

06.02.2016 Gliwice, PIAST - FK Fotbal Triniec 1:2 (Mak)

Planowany był mecz z CD Alcoyano, ale hiszpański trzecioligowiec odwołał mecz z powodu plagi kontuzji, dlatego Piast zagrał z piątoligowym Benidorm CD.

Czeski trener był zadowolony z okresu przygotowawczego, podkreślając, że „drużyna wykonała kawał solidnej roboty” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”) i obeszło się bez kontuzji. To tyle jeśli chodzi o piłkarzy, a jeśli chodzi o trenera, to Latal ma szansę dłużej pracować z Piastem, niż poprzednim klubem, czyli FC VSS Kosice. Latal prowadził Piast w 35 oficjalnych meczach, a Koszyce w 51 meczach.

Podsumowanie

Piast przygotował się do walki o mistrzostwo Polski 2016 na miarę swoich możliwości. Wzmocnił się na tyle na ile było to możliwe, ale już sparingi rozegrał z dobrymi rywalami. Przy wzmocnieniach Legii (Hamalainen, Hlousek, Jędrzejczyk, Borysiuk, Aleksandrov, Niezgoda) Piast wyglądał, jak ubogi krewny. Nazwiska nie grają, dlatego w Gliwicach wierzono, że pięć punktów przewagi nad Legią może, przy odrobinie szczęścia, doprowadzić do historycznego triumfu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, en.wikipedia.org, en.wikipedia.org, przegladsportowy.pl, sportslaski.pl. K. Brommer, Rewolucja w kadrze, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2015 r., s. 9. KRIS, Mocne wietrzenie szatni, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 czerwca 2015 r., s. 15. K. Brommer, Wypaliły im transfery, „Przegląd Sportowy” z dnia 3 sierpnia 2015 r., s. 7. Vacek to nasze serce – wywiad red. A. Bugajskiego z Adamem Sarkowiczem, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 grudnia 2015 r., s. 6. K. Brommer, Ostatni do podpisu, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 grudnia 2015 r., s. 23. A. Bugajski, Przyszła pora na Nespora, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 stycznia 2016 r., s. 31. K. Brommer, Zasłużyli na dobre żniwa, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 stycznia 2016 r., s. 20. M. Wąsowski, P. Wołosik, Na tropie napastnika, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 stycznia 2016 r., s. 25. K. Brommer, Lider ma poważne kłopoty z transferami, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 stycznia 2016 r., s. 27. K. Brommer, Sentymentalny obóz Badii, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 stycznia 2016 r., s. 22. K. Brommer, Wszystko dla żony, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 stycznia 2016 r., s. 17. Giełda transferowa ekstraklasy, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lutego 2016 r., s. 22-23. K. Brommer, Naszą siłę jest charakter, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 lutego 2016 r., s. 8. „Skarb Kibica. Ekstraklasa Sezon 2015/2016 – wiosna”, s. 74-77 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 12 lutego 2016 r.

wtorek, 18 kwietnia 2017
Obcokrajowcy z polskich klubów w EHF Euro 2016

Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej 2016 były wyjątkowe podobnie, jak mistrzostwa świata w siatkówce 2014. Podczas obu imprez rozgrywanych w Polsce wystąpiło wielu obcokrajowców, którzy reprezentowali polski kluby.

Najwięcej zawodników związanych z polską Superlligą było w reprezentacjach Serbii i Białorusi – po pięciu. Dwóch reprezentuje Orlen Wisłę Płock – Milijan Pusica i Ivan Nikcević. Dwóch kolejnych występowało w Płocku wcześniej Petar Nenadić (Fuchse Berlin) i Nemanja Zelenović (SC Magdeburg), przy czym Nenadić odszedł przed sezonem 2015/2016, a Zelenović w listopadzie 2015 r. Dodatkowo, w szerokiej kadrze znalazł się były piłkarz Vive Tauron Kielce – Rastko Stojković (Mieszkow Brześć), ale do turniejowej „szesnastki” już się nie załapał.

W reprezentacji Białorusi jedyny szczypiornista, który reprezentował polski klub podczas mistrzostw – Kirył Kniaziew (Pogoń Szczecin), podobnie jak Stojković był w szerokiej kadrze, ale nie w „16”. Takiego zaszczytu dostąpiło czterech byłych piłkarzy polskich klubów – Dmitrij Nikulenkow (Mieszkow Brześć, kiedyś Kielce), Anton Prakapenia (Schwaz (Austria), kiedyś Chrobry Głogów), Aleksander Titow (Maszeka Mogilew, kiedyś Azoty Puławy) i Siergiej Szyłowicz (Mieszkow Brześć, kiedyś Pogoń Szczecin).

W reprezentacji Chorwacji na skrzydłach występuje dwóch świetnych zawodników Vive Tauron Kielce – Manuel Strlek i Ivan Cupić. Także dwóch zawodników aktualne reprezentujących kluby Superligi znalazło się kadrze Rosji – Wadim Bogdanow (Azoty Puławy) i Dmitrij Żytnikow (Orlen Wisła Płock).

W reprezentacji Hiszpanii podstawowym obrotowym jest Julen Aguinagalde (Vive Tauron Kielce). W szerokiej kadrze znalazł się bramkarz Rodrigo Rodal Corrales (Orlen Wisła Płock), ale ostatecznie nie trafił do kadry na turniej. Trenerem kadry jest Manolo Cadenas jednocześnie prowadzący Orlen Wisłę Płock. W drużynie brązowych medalistów z poprzedniego sezonu znalazł się także Alex Dujszebajew, który później podpisał kontrakt z Kielcami.

Logo_EHF_Euro_2016_(2)

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

W reprezentacji Niemiec znalazł się tylko jeden zawodnik występujący poza granicami kraju i jest nim Tobias Reichmann z Kielc. Słowenię reprezentował Uros Zorman, a dobrze poinformowani wskazywali, że inny słoweński rozgrywający – Dean Bombac negocjuje kontrakt z Kielcami. Nieco później takie informacje potwierdziły się.

Trenerem reprezentacji Węgier podczas turnieju był Talant Dujszebajew, jednocześnie Vive Tauron Kielce, a jak się później okazało pracę z węgierską kadrą zastąpił pracą z polską kadrą. W szerokiej kadrze Węgier był Ferenc Ilyes, który swego czasu występował w Płocku, a na turnieju nie zagrał. W podobnej sytuacji znalazł się Branko Vujović (Vive Tauron Kielce).

Nie uwzględniając reprezentacji Polski, to w turnieju łącznie wystąpiło 9 graczy i 2 trenerów reprezentujących polskie kluby. Dodatkowo, trzech było w szerokich kadrach, ale nie zostało zgłoszonych do turnieju. Wystąpiło w nim także 6 graczy, którzy wcześniej grali w polskich klubach, a dwóch było w szerokich kadrach. Najwięcej swoich przedstawicieli byłych i obecnych miało Vive Tauron Kielce, a tylko nieco mniej Orlen Wisła Płock. Kolejne w tej klasyfikacji Azoty Puławy traciły więcej.

O czym to świadczy? Na pewno o dominacji Kielc i Płocka w Polsce, ale też wskazuje, że obcokrajowcy, którzy są sprowadzani do polskiej ligi (w przeciwieństwie do piłkarskiej ekstraklasy) nie są przypadkowi. Symptomatyczne, że jedyny reprezentant Niemiec nie gra w swoim kraju, tylko w Polsce. Niewątpliwie polska Superliga staje się silniejsza i trafiają do niej coraz lepsi szczypiorniści, a obecność Bogdanowa z Azotów Puławy świadczy o tym, że dobrzy obcokrajowcy zasilają także inne kluby niż tylko Kielce i Płock.

 

Liczba obcokrajowców w polskich klubach podczas EHF Euro 2016

Miejsce

Klub

Liczba zawodników

Liczba trenerów

Liczba byłych zawodników

Liczba byłych trenerów

podczas turnieju

w szerokiej kadrze

podczas turnieju

w szerokiej kadrze

1.

Vive Tauron Kielce

5

1

1

1

1

-

2.

Orlen Wisła Płock

3

1

1

2

1

-

3.

Azoty Puławy

1

-

-

1

-

-

4.

Pogoń Szczecin

-

1

-

1

-

-

5.

Chrobry Głogów

-

-

-

1

-

-

Suma

9

3

2

6

2

-

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. Handball nr 12 (104) 2015. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi