wtorek, 07 listopada 2017
Polskie piekiełko na Igrzyskach w Rio

Niezadowolenie, oskarżenia, kłótnie, podejrzliwość to takie typowo polskie cechy, które dały o sobie znać podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro 2016.

 

Ciężarowy wstyd

Dwaj bracia – Adrian i Tomasz Zielińscy, polscy kandydaci do medali w podnoszeniu ciężarów nie dostąpili nawet możliwości startu, bowiem zostali zdyskwalifikowani za wcześniejsze stosowanie środków dopingujących. Wstyd. Szkoda nawet komentować. Bracia uważają, że są niewinni.

Adrian_Zieliński_RIO_2016

A.Zieliński.

Źródło: polskieradio.pl.

 

Tomasz_Zieliński_RIO_2016

T.Zieliński.

Źródło: sport.se.pl.

Pływacka degrengolada

Żaden z polskich pływaków nie awansował do finału, „do półfinału awansowała zaledwie dwójka – Czerniak i Kacper Majchrzak, do finału nikt. Tak źle polscy pływacy nie wypadli od 40 lat.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Alicja_Tchórz_RIO_2016

Alicja Tchórz w wiosce olimpijskiej.

Źródło: sport.pl.

Do historii przejdzie emocjonalny wpis na Facebooku Alicji Tchórz, która zajęła 21. miejsce na 100 m i 20. na 200 m stylem grzbietowym oraz 15. w sztafecie 4x100 m stylem dowolnym. Polka stwierdziła, że nie czuła odpowiedniego wsparcia od trenerów kadry, a po mistrzostwach świata w 2015 r. w Kazaniu (Polska zdobyła na nich trzy medale) trenerzy i zawodnicy przestali się nawzajem słuchać. Do igrzysk przygotowywała się w klubie. Żale ambitnej pływaczki Polski Związek Pływacki pewnie wytłumaczyłby jej niepokornym charakterem, bowiem Tchórz zasłynęła narzekaniem na nagrodę w wysokości 200 zł w ogólnopolskich zawodach w październiku 2015 r. Tyle tylko, że słaby występ prawie całej kadry pływackiej, jak również niezgłoszenie Konrada Czerniaka do startu w wyścigu na 100 metrów stylem dowolnym pokazują, że PZP ma też poważne problemy organizacyjno-szkoleniowe.

Konrad_Czerniak_RIO_2016

Konrad Czerniak.

Źródło: sport.pl.

W sprawie Czerniaka, początkowo, szefa wyszkolenia Polskiego Związku Pływackiego Jan Wiederek, tłumaczył brak Czerniaka na liście zgłoszeń niedopatrzeniem trenerów, co spotkało się z natychmiastową reakcją samego zainteresowanego. Czerniak to rekordzista Polski na tym dystansie, nie zdobył jednak w tej konkurencji medalu na imprezie międzynarodowej i mało prawdopodobnym był sukces podczas olimpiadzie.

Okazało się, że na listę ostatecznie podpisywał koordynator kadry Piotr Gęgotek, który nie miał sobie nic do zarzucenia zwłaszcza, że według jego wiedzy Czerniak miał potraktować start w tej konkurencji tylko jako przetarcie. Czerniak w emocjonalnym wpisie na FB nazwał takie twierdzenie kłamstwem i dodał m.in.: „Na IO zrobiłem 3 minima które dawały mi przepustkę: 50 dowolnym, 100 dowolnym, 100 motylkowym. Zrezygnowałem z 50 dowolnym na rzecz innego zawodnika który mógł popłynąć na IO pierwszy raz w życiu i spełnić swoje marzenie. Oddałem jedno swoje miejsce dla kogoś innego, odebrano mi start na IO bez zapytania. Nie dostałem żadnych podziękowań ani wyjaśnień ale nie o to chodzi.” (cyt. za: sport.pl). Nawet jeśli start Czerniaka miał być tylko „przetarciem”, to stracił on szansę na sprawdzenie formy przed startem na swoim koronnym dystansie. Dziwne, że w PZP nie dostrzegano (przynajmniej oficjalnie) żadnego problemu.

Kolarskie zgrzyty

W wyścigu omnium wystartowała 19-letnia Daria Pikulik zamiast Małgorzaty Wojtyry, która napisała na twitterze: „Kilka lat ciężkiej pracy i poświęceń, a ktoś to wszystko zmarnował. Nie pojadę jutro w omnium” (cyt. za: sport.pl). Wojtyra narzekała, bo jest starsza, bardziej doświadczona, ma więcej sukcesów w rywalizacji seniorek, a poza tym „Pikulik nie zdobyła nawet punktu by zakwalifikować zawodniczkę z Polski do startu olimpijskiego w omnium” (cyt. za: sport.pl). Trenerzy uznali jednak, że lepiej umożliwić start utalentowanej zawodniczce, która dopiero rozpoczyna poważną karierę. W 2015 roku została wicemistrzynią świata juniorów w tej konkurencji, wygrała także mistrzostwa Europy juniorek. „Wojtyra zdobyła w tej konkurencji brąz ME w Pruszkowie w 2010 roku. Jej najlepszy wynik na MŚ w tej konkurencji to czwarte miejsce w 2011 roku. Poza tym była 12. w 2012 i 19. w 2015 roku. W ME poza brązem zajmowała czwarte szóste i piąte miejsce, odpowiednio w 2011, 2014 i 2015 roku.” (cyt. za: sport.pl).

Omnium to kolarski wielobój, na który składa się kilka konkurencji: scratch, wyścig na dochodzenie, wyścig eliminacyjny, wyścig na czas, start lotny i wyścig punktowy. W Rio de Janeiro został rozegrany po raz pierwszy na igrzyskach w konkurencji kobiet. „W ogłoszonej przed igrzyskami kadrze zaznaczone było, że w omnium pojedzie jedna z dwóch zawodniczek, bo Polska miała tylko jedno miejsce. Trenerzy musieli dokonać wyboru.” (cyt. za: sport.pl).

Małgorzata_Wojtyra_RIO_2016

Małgorzata Wojtyra.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Wacław Skarul, prezes PZKol. próbował tłumaczyć decyzje trenera kadry Grzegorza Ratajczaka następująco: „Rozumiem żal Małgorzaty Wojtyry, żal sportowca, który nie wystartuje. Tak, kwalifikacja jest jej zasługą. Ale to nie jest nic niezwykłego, że w sportach w których kwalifikacja nie jest imienna, ktoś inny zdobywa miejsce, a kto inny startuje. Co innego wywalczyć kwalifikację dla kraju, co innego potwierdzić formę przed igrzyskami. Od dawna było jasne, że do startu w omnium wybierzemy jedną zawodniczkę z dwóch zgłoszonych i że decyzję podejmie trener w Rio (…) Daria Pikulik nie jest przypadkową zawodniczką. To wicemistrzyni świata juniorek w tej konkurencji. Mistrzyni świata juniorek w wyścigu punktowym. Mają z Małgorzatą Wojtyrą podobne czasy, ale wybór padł na Darię, zapewne dlatego, że jest na torze większą wojowniczką” (cyt. za: sport.pl). Andrzej Piątek, dyrektor sportowy PZKol. widział sprawę trochę inaczej niż Skarul i napisał na Twitterze: „Nie byłoby sprawy, gdyby trener porozmawiał z nimi odpowiednio wcześniej i wyjaśnił dlaczego stawia na tę a nie tamtą. Dzień przed to zdecydowanie za późno” (cyt. za: sport.pl).

Polscy_kolarze_w_RIO_2016

Polscy kolarze szosowi podczas Igrzysk w Rio (od lewej): Michał Kwiatkowski, Michał Gołaś, Rafał Majka i Maciej Bodnar.

Źródlo: mtb-xc.pl.

Skoro był zgrzyt w kadrze kolarzy torowych, to musiał być też w kadrze szosowej. Zbigniew Klęk, pierwszy trener Rafała Majki zarzucił Kwiatkowskiemu, że jechał w wyścigu ze startu wspólnego samolubnie – „Dla mnie Kwiatkowski jechał tylko dla siebie. Było ich czterech, a jedynym wielkim pomocnikiem Rafała był Maciek Bodnar. Był taki moment, kiedy Majka w tej swojej grupce został jako jedyny z Polaków. Ale zostawmy to. Teraz i tak wszyscy będą się cieszyć.” (cyt. za: sport.pl). W mediach było jednak sporo wypowiedzi ekspertów wskazujących, że to właśnie Kwiatkowski ułatwił Majce zdobycie brązowego medalu, ponieważ „bardzo szybko uciekł z peletonu i maksymalną siłę wykorzystał na samym początku zawodów. To potem ułatwiło zadanie Majce, który był na czele niemal do ostatnich metrów, gdy odpuścił, będąc już pewny medalu.” (cyt. za: sport.pl). Zresztą taką taktykę potwierdził Piotr Wadecki, selekcjoner polskiej kadry.

„Kwiato” poczuł się urażony i w emocjonalnym wpisie odniósł się do słów Klęka, apelując do trenera, by skupił się na szkoleniu młodzieży. (cyt. za: sport.tvp.pl). Następnie „Klęk Kwiatkowskiego przeprosił. - Jest mi głupio za słowa, które wypowiedziałem. Ale zrozumcie mnie - to były wielkie emocje, na trasie wyścigu tyle się działo. Zagotowałem się - powiedział trener. Klęk przyznał, że nie widział kluczowego momentu wyścigu, gdy Kwiatkowski zaczekał na szczycie na Majkę. - To mocno zmienia ten punkt widzenia. Przepraszam bardzo wszystkich. Przede wszystkim Michała, ale też tych, którzy poczuli się urażeni tymi słowami - stwierdził i odniósł się też do oświadczenia kolarza: - Nie zamierzam polemizować z tymi słowami Michała. Może i mam jakieś swoje przemyślenia na ten temat, ale życie mnie nauczyło, że taka reakcja w tego typu sytuacjach nie ma żadnego sensu. Nie będę się więc licytował, kto zrobił ile dla Rafała. Tak będzie najlepiej, naprawdę. Dla wszystkich.” (cyt. za: sport.pl).

Sprawa miała jednak swój ciąg dalszy w 2017 r., gdy podczas jednego z pierwszych etapów Tour de France, Rafał Majka upadł, to kolarzem, który mu pomógł, zaczekał na niego i doholował do mety, był kolega, ale z innego zespołu – Michał Kwiatkowski. Tym razem Klęk pochwalił Kwiatkowskiego, ale nie silił się na zbyt wielkie wyróżnienia dla pierwszego polskiego zawodowego mistrza świata, mówiąc, że nie było go z Majką i Kwiatkowskim.

Jak zwykle sędziowie…

Polska szablistka Bogna Jóźwiak odpadła w 1/16 finału turnieju indywidualnego, po porażce z Rosjanką Zofią Wieliką. Liderką światowego rankingu oraz aktualna mistrzyni Europy i świata była zdecydowanie lepsza od Polki, o czym stanowi wynik 15:5.

Bogna_Jóźwiak_RIO_2016

Bogna Jóźwiak z w walce z Zofią Wieliką.

Źródło: sport.pl.

Polka komentując swój występ wskazywała także na stronniczość sędziego – „Sonia była nie do przeskoczenia, plus ewidentnie sędzia pilnował, żebym czasem nie nawiązała walki, także wszystko czego można było się tu spodziewać.” (cyt. za: sport.pl). Wynik rywalizacji nie pozostawia jednak wątpliwości, czy sędzia pomógł Rosjance.

Siatkarskie prowokacje

Podczas meczu fazy grupowej siatkarzy Polska – Iran (3:2) kipiało od emocji pod siatką, ale przyznać trzeba, że Polacy nie zachowali się najlepiej. Niektórych można nawet posądzić o prowokacje wobec Irańczyków, co było zupełnie niepotrzebne, nieeleganckie i po prostu niesportowo.

Eraghi_i_Kurek_RIO_2016

Sajed Eraghi i Bartosz Kurek w starciu pod siatką.

Źródło: sport.pl.

Lekkoatletyczne żale:

1) Obwinianie trenera

Patryk Dobek podczas igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro odpadł już w eliminacjach biegu przez 400 m przez płotki i obwiniał za to trenera Krzysztofa Szałacha, z którym zakończył współpracę jeszcze przed Olimpiadą. Za obwinianie trenera spotkała go krytyka, m.in. ze strony byłych lekkoatletów – Marka Plawgo i Pawła Czapiewskiego.

Patryk_Dobek_RIO_2016

Patryk Dobek.

Źródło: sport.pl.

Dobek wyjawił, że przed igrzyskami trenował sam. „Ze względu na powtarzający się uraz kolana zrezygnowałem ze współpracy ze swoim szkoleniowcem (…) Ten uraz to efekt morderczego, trwającego dwa miesiące zgrupowania na początku roku w RPA. Za mocno trenowaliśmy, obciążenia były za duże i nie wytrzymałem fizycznie tego obozu.” (cyt. za: sport.interia.pl).

2) Brak trenera

Marcin Krukowski odpadł już w eliminacjach konkursu rzutu oszczepem i narzekał, że był pozbawiony wsparcia trenera. Do Olimpiady przygotowywał się pod okiem trenera klubowego, czyli swojego ojca – Michała. PZLA nie sfinansował udziału trenera w Rio, co spowodowało ironiczne komentarze polskiego oszczepnika.

Marcin_Krukowski_RIO_2016

Marcin Krukowski.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

3) Rasizm czy walka o fair play?

Joanna Jóźwik w finale biegu na 800 m pobiła swój rekord życiowy o prawię sekundę, ale to wystarczyło tylko do zajęcia piątego miejsca. Na podium znalazły się: Caster Semenyą (RPA, złoty medal), Francine Niyoinsaba (Burundi, srebro) i Margaret Nyairera Wambui (Kenia, brąz). Ambitna Polka komentowała: „Każdy widział, że one pod względem wydolności i siły prezentują poziom nie do przeskoczenia. Uważam, że należałoby przywrócić kryterium testosteronu w biegach kobiet. Tak by znów było wszystko fair.” (cyt. za: sport.pl).

Joanna_Jóźwik_RIO_2016

Joanna Jóźwik składa chłodne gratulacje Caster Semenyi.

Źródło: sport.pl.

Wypowiedź Polki odbiła się szerokim echem, wywołała dyskusję na temat dyskryminacji, a internetowe wydanie opiniotwórczego uznało, że Polka stwierdziła, „że jest dumna, że ukończyła bieg jako 'pierwsza Europejka' i 'druga biała'” (cyt. za: sport.pl). Polska biegaczka chyba zreflektowała się i „przeprosiła za swoje słowa wszystkich, którzy poczuli się urażeni. „jestem osobą otwartą na wszystkich ludzi i mam wielu przyjaciół w rożnych krajach na całym świecie, a wszelkie dyskryminacje są mi zupełnie obce” (cyt. za: sport.pl). Niesmak jednak pozostał.

Podsumowanie

Działo się, oj działo się, a niektórzy w przypływie emocji, złości i bezsilności pokazali swoje gorsze oblicze. Wymienione przypadki cieniem kładą się na naprawdę znakomity start polskich sportowców w Rio de Janeiro. Można zastanawiać się, czy wszyscy godnie reprezentowali polskie barwy, ale równie zasadnym jest pytanie, czy zapewniono im właściwe warunki i czy polskie związki sportowe zapewniły im godne traktowanie. W Tokio 2020 na pewno czeka nas powtórka i stawianie tych samych pytań…

 

Źródła: własne, sport.pl, eurosport.onet.pl, tvn24.pl, wyborcza.pl, sport.interia.pl, sportowefakty.wp.pl, polskieradio.pl, sport.se.pl, mtb-xc.pl,pl.wikipedia.org. M. Puka, Co z tą Polską, trenerze?, Przegląd Sportowy” z dnia 8 sierpnia 2016 r., s. 13. K. Wolnicki, Marne relacje w kadrze to słabe wyniki, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 sierpnia 2016 r., s. 18. J. Wojczyński, Zamieszanie i rozczarowanie, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 sierpnia 2016 r., s. 7.

poniedziałek, 06 listopada 2017
Sobiech fantastycznie odpowiedział kibicom, ale…

Po ostatniej kolejce Bundesligi poprzedniego sezonu na Artura Sobiecha spadło trochę krytyki ze strony kibiców. Hannover 96 przegrał na wyjeździe z Bayernem Monachium 1:3, a jedyną bramkę dla „Die Roten” zdobył właśnie Sobiech. Na nieszczęście dla niego Anna Lewandowska opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie Roberta Lewandowskiego i Artura Sobiecha z partnerkami. Problem w tym, że wszyscy byli uśmiechnięci, a przecież Hannover spadł do 2. Bundesligi.

Lewy_i_Sobiech

Zdjęcie autorstwa A. Lewandowskiej.

Źródło: zczuba.sport.pl.

Wynik meczu w Monachium nie miał większego znaczenia, bo Hannover był zdecydowanie najsłabszą drużyną Bundesligi w sezonie 2015/2016 i spadł z niej z hukiem. Do miejsca barażowego stracił aż jedenaście punktów.

Sobiech zaliczył fatalny sezon z klubem, ale indywidualnie miał powody do zadowolenia, ponieważ odkąd został piłkarzem Hannoveru w sezonie 2011/2012 nigdy nie strzelił więcej niż 5 goli. To udało mu się w drugim sezonie gry na AWD-Arena. W minionym sezonie strzelił 7 goli, co stanowi największą liczbę ligowych bramek jaką strzelił dla Hannoveru w jednym sezonie. Łącznie przez pięć sezonów w barwach H96 rozegrał 98 meczów w Bundeslidze, w których zdobył 18 goli. Dla porównania w polskiej ekstraklasie w 70 meczach w barwach Ruchu Chorzów i Polonii Warszawa zdobył 21 goli.

Sobiech robił swoje. Najpierw walczył o miejsce w kadrze na Euro 2016, ale nie zdołał przekonać do siebie trenera Adama Nawałki. Później w przedsezonowych sparingach (głównie z klubami z niższych klas rozgrywkowych) zdobył 11 goli w 8 meczach i potwierdził, że jest pewniakiem do gry w pierwszym składzie Hannoveru 96. Nic więc dziwnego, że magazyn „Kicker” wskazywał Sobiecha jako jednego z kluczowych graczy „czerwonych”, który ma przyczynić się do powrotu do niemieckiej elity.

Artur_Sobiech_-_Hannover'96_2016-2017

Artur Sobiech w koszulce Hannoveru 96 – sezon 2016/2017.

Źródło: hannover.de.

Wreszcie w pierwszej kolejce 2. Bundesligi Sobiech zdobył dwie bramki w wyjazdowym zwycięstwie 4:0 nad 1. FC Kaiserslautern. „Sobiech wpisał się na listę strzelców w 63. i 84. minucie, podwyższając prowadzenie klubu z Hanoweru na 3:0 i 4:0.” (cyt. za: sport.pl). Polski napastnik pokazał, że zależy mu na grze dla H96 i poważnie zamierza walczyć o powrót do Bundesligi.

Niestety w drugiej kolejce Sobiech doznał kontuzji kolana w meczu z Greuther Fuerth (3:1) przed własną publicznością. Polski napastnik spędził na boisku tylko 33 minuty. „Od momentu przeprowadzki do Niemiec, która miała miejsce już 5 lat temu, będzie to – uwaga, uwaga! – siedemnasta kontuzja napastnika pochodzącego z Rudy Śląskiej (za transfermarkt.pl). Siedemnasta! Oczywiście uwzględnione zostały w tym drobne sprawy, które nie eliminowały Sobiecha z gry na długie tygodnie, a powrót do pełnej sprawności był kwestią kilku dni, ale jednak – częstotliwość robi wrażenie.” (cyt. za: weszlo.com).

Wydawało się, że Sobiech wreszcie ma szansę, żeby ugruntować swoją pozycję w Hannoverze, ale niestety, jak zwykle (w jego przypadku), pojawiła się kontuzja.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, weszlo.com, zczuba.sport.pl, hannover96.de.

sobota, 04 listopada 2017
Rzadko się zdarza

Przez polską ekstraklasę przewinęło się wielu zagranicznych trenerów. Niewielu miało jednak znane w Europie nazwisko i CV, a jeszcze mniej było takich, którzy po pracy w Polsce znaleźli lepsze miejsce zatrudnienia. To się naprawdę rzadko zdarza, a tymczasem Stanisław Czerczesow, po zakończeniu współpracy z Legią został selekcjonerem reprezentacji Rosji! Zostało to ogłoszone 11 sierpnia 2016 r.

Czerczesow podobno miał oferty ze Spartaka Moskwa, Lokomotiwu Moskwa i Red Bull Salzburg. Ostatecznie jednak został trenerem Sbornej, co po pracy w Legii, należy uznać za spory awans i docenienie pracy, którą wykonał w Polsce.

Czerczesow_(Legia)_podczas_konferencji_prasowej

Stanisław Czerczesow podczas konferencji prasowej jako trener Legii Warszawa.

Źródło: legia.net.

Czerczesow_(Rosja)_podczas_konferencji_prasowej

Stanisław Czerczesow podczas konferencji prasowej jako selekcjoner Sbornej.

Źródło: sport.tvp.pl.

Lepsze miejsca pracy pod względem prestiżu i poziomu gry (a nie finansowym!), po przygodzie z ekstraklasą znalazło tylko pięciu trenerów. Wspomniany Czerczesow, Dan Petrescu, Frantisek Straka, Rivardo Moniz i następca Czerczesowa w Legii, czyli Besnik Hasi.

Dan Petrescu miał niewielkie doświadczenie (Sportul Studentesc, Rapid Bukareszt), gdy trafił pod Wawel, gdzie nie zagrzał zbyt długo miejsca. Później wywalczył z nieistniejącym już klubem Unirea Urziceni – mistrzostwo Rumunii (2009) i awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów, co otworzyło mu drogę do kontraktów w Kubaniu Krasnodar, Dynamie Moskwa, Targu Mures, CFR Cluj oraz w klubach z Chn, Kataru i ZEA.

Frantisek Straka, legenda Sparty Praga, po spuszczeniu Arki Gdynia do 1. ligi, co przypłacił płaczem podczas konferencji prasowej objął, choć na krótko, stery w… największym rywalu Sparty, czyli Slavii Praga. Później prowadził znane w Polsce kluby zza południowej granicy, czyli 1. FK Pribam i Slovan Bratysława.

Holender Ricardo Moniz całkiem nieźle spisywał się w roli trenera Lechii Gdańsk, ale z powodów osobistych zrezygnował z kontynuowania współpracy i… odnalazł się w TSV 1860 Monachium. Wprawdzie to klub tylko z 2. Bundesligi, ale o sporym potencjale, zainteresowaniu i prestiżu.

Ostatnim w tym prestiżowym gronie jest Besnik Hasi. Albańczyk zastąpił Czerczesowa na stanowisku trenera Legii i osiągnął historyczny sukces w postaci awansu do Ligi Mistrzów po dwudziestu latach przerwy, jednak o reszcie jego pobytu w Warszawie lepiej nie mówić. W kolejnym sezonie Hasi prowadził Olympiakos Pireus i powtórzyła się sytuacja z Warszawy, czyli awans do Ligi Mistrzów i szybkie zwolnienie.

Ciekawie potoczyły się losy czeskiego szkoleniowca Josefa Csaplara, który po niespodziewanym wywalczeniu z Wisłą Płock Pucharu Polski i Superpucharu w 2006 zapracował sobie na pracę w lepszych klubach czeskiej ligi, czyli Viktorii Żiżkov i Slovanie Liberec. Młodym i utalentowanym trenerem, co udowodnił w NAC Breda był Robert Maaskant, ale później nie było lepiej – Groningen, Dynamo Mińsk, asystent w Columbus Crew, ponownie NAC Breda i Go Ahed Eagles. W 2017 r. zakończył karierę trenera

Portugalczyk Quim Machado miał budować potęgę Lechii, a tymczasem mocno zawiódł. Później pracował w klubach o podobnym, średnim poziomie jak np. Vitoria Setubal, Belenenses. Podobnie wyglądała historia innego portugalskiego trenera Jorge Paixao, który mając doświadczenie w postaci pracy z Estrelą Amadora i Farense objął Zawiszę Bydgoszcz. Później pracował m.in. w Olhanense i znowu w Farense, czyli prowadził kluby o podobnym poziomie sportowym.

Ciekawą grupę stanowią szkoleniowcy, którzy po prowadzeniu polskich ligowców w końcu prowadzili młodzieżowe reprezentacje (U-21). Dragomir Okuka po przygodzie z Legią szkolił serbską młodzieżówkę, z którą dotarł nawet do półfinału mistrzostw Europy (2006). Poza tym pracował bez sukcesów w Omonii Nikozja, Lokomotiwie Sofia, Kavalii i klubach chińskich (wicemistrzostwo Chin i trener roku w 2012). Pavel Hapal po zakończeniu pracy z Zagłębiem Lubin prowadził FK Senica, a później młodzieżową reprezentację Słowacji, z którą wystąpił nawet podczas polskiego UEFA Euro U-21 w 2017 r. Werner Liczka prowadził natomiast po przygodzie z „Czarnymi koszulami” młodzieżową reprezentację Czech, a później Górnika Zabrze, Wisłę Kraków, Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski i dwukrotnie tymczasowo Banika Ostrawa. Znany z Wisły Płock Drażen Besek prowadził reprezentację Chin do lat 23.

Znamiennym jest, że część trenerów (zwłaszcza z Czech i Słowacji) po podjęciu pracy w polskim klubie kontynuuje tutaj karierę i tylko zmienia kluby, albo co jakiś czas wraca do Polski (Bohumil Panik, Libor Pala, Petr Nemec, Jan Kocian, Dusan Radolsky).

Polskie kluby prowadziło kilku trenerów, którzy byli znakomitymi i znanymi w Europie piłkarzami, ale w karierze trenerskiej już się nie popisali, a po zakończeniu przygody z ekstraklasą, nie otrzymali żadnej interesującej oferty. Wyjątkami byli Petrescu, Czerczesow i Straka, ale wspomnianą tendencję potwierdzają Jose Maria Bakero, Henning Berg (po ponad półrocznej przerwie od zwolnienia w Legii objął Videoton), Jan Kocian, Lubos Kubik, Radoslav Latal, Thomas von Heesen, czy legendarny (nie żyjący już) piłkarz i trener Vitesse Arnhem – Theo Bos.

Polskie kluby nie stać jeszcze na zatrudnianie znanych i uznanych trenerów, dlatego pojawiają się raczej znani byli piłkarze, którzy różnie sprawdzają się w roli szkoleniowców. Raczej są na początku swojej trenerskiej kariery, dlatego łatwiej sprowadzić ich do Polski. Niektórzy po przygodzie z ekstraklasą robią jednak postęp, a przykłady Petrescu, czy Czerczesowa muszą napawać optymizmem.

 

Źródła: własne, sport.pl, pl.wikipedia.org, legia.net, sport.tvp.pl. A. Dawidziuk, Czerczesow nie dostał ofert, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 10.

piątek, 03 listopada 2017
Historyczna przygoda „Miedziowych” w europejskich pucharach

Zagłębie Lubin nie awansowało do fazy grupowej Ligi Europy 2016/2017, ale po raz pierwszy w historii swoich startów w europejskich pucharach wyeliminowało dwóch rywali.

Dwukrotni mistrzowie Polski zadebiutowali w pucharach w sezonie 1990/1991, gdy zagrali w Pucharze UEFA. Wystąpili w europejskich rozgrywkach pięciokrotnie. Rozegrali 12 meczy, w których osiągnęli słaby bilans – 2 zwycięstwa, 3 remisy, 7 porażek i bramki 6:18. Czterokrotnie Zagłębie odpadło w rywalizacji z pierwszym rywalem i tylko raz udało się pokonać pierwszą przeszkodę.

Sezon 2016/2017 był wyjątkowy, bowiem Zagłębie wyeliminowało (po raz pierwszy w historii) dwóch rywali! W I rundzie eliminacji Ligi Europy „Miedziowi” spotkali się z bułgarską Sławiją Sofia. W pierwszym, wyjazdowym meczu Zagłębie przeważało, ale przegrało 0:1. W rewanżu Lubinianie potwierdzili, że byli faworytem tej rywalizacji i pewnie wygrali 3:0. W II rundzie Zagłębie spotkało się z Partizanem Belgrad, który jak się później okazało, straszył bardziej nazwą i dawnymi sukcesami niż aktualną dyspozycją. Pierwszy (wyjazdowy) mecz dosyć szczęśliwie dla „Miedziowych” zakończył się bezbramkowym remisem, bowiem Serbowie dominowali na boisku. Znakomicie w bramce polskiej drużyny spisywał się jednak słowacki bramkarz – Martin Polacek i to on uchronił „Miedziowych” od utraty bramki. Zagłębie przy odrobinie szczęścia mogło nawet wygrać, bo miało swoje okazje. Rewanż także zakończył się bezbramkowym remisem, ale Zagłębie wygrało w rzutach karnych 4:3. Duża w tym zasługa Polacka, który obronił „jedenastkę” wykonywaną przez Nemanję Mihajlovicia.

Zagłębie_fetuje_wyeliminowanie_Partizana_Belgrad

 Radość piłkarzy Zagłębie Lubin po wyeliminowaniu Partizana Belgrad.

Źródło: przegladsportowy.pl.

W III rundzie eliminacji LE Zagłębie rywalizowało z duńskim SønderjyskE, czyli klubem, którego przeciętny kibic nie zna i może mieć problemy z wymówieniem jego nazwy. Wydawało się, że „Miedziowi” mają duże szanse na awans, skoro jest to nieznana drużyna, ale jak to zwykle bywa w przypadku rywalizacji polsko-skandynawskiej górą byli przybysze z Północy.

Sprawę awansu ustawił pierwszy mecz, w którym Zagłębie przegrało na własnym stadionie 1:2. Po 36 min. Lubinianie przegrywali już 0:2. Przed przerwą kontaktową bramkę zdobył Łukasz Janoszka, a w drugiej „połówce” Filip Starzyński nie wykorzystał rzutu karnego. Rewanż zakończył się remisem 1:1, a Duńczycy kontrolowali przebieg spotkania.

Starzyński_pudłuje_karnego

Filip Starzyński nie wykorzystuje rzutu karnego w meczu z SønderjyskE.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Zagłębie osiągnęło najlepszy wynik w pucharach, ale pozostał niedosyt, bowiem duński klub był w zasięgu „Miedziowych”, ale zabrakło determinacji, pewności siebie i doświadczenia. W przeciwieństwie do innych polskich klubów, które w ostatnich sezonach występowały w pucharach, Zagłębie wstydu nie przyniosło, ale awans do kolejnej rundy był możliwy. To nie znaczy, że „Miedziowi” byli bliscy awansu, ale mogli awansować. Szkoda niewykorzystanej szansy, bo nie wiadomo kiedy pojawi się kolejna.

 

Źródło: własne, 90minut.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org. M. Guz, Zabrakło armat na młokosów, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 10. M. Guz, Miedziowi byli jak ze stali, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 4. M. Guz, Zagłębie ranne, ale to nie koniec, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 lipca 2016 r., s. 4. M. Guz, Nie oszukali przeznaczenia, „Przegląd Sportowy” z dnia 5 sierpnia 2016 r., s. 30.

czwartek, 02 listopada 2017
Duński koszmar Berga

FC Midtjylland to klub, który będzie śnił się po nocach Henningowi Bergowi. W ciągu niespełna roku „Wilki” przyczyniły się do jego zwolnienia z Legii, a następnie wyeliminowały jego nowy klub – Videoton FC Fehervar w III rundzie eliminacji Ligi Europy. We wrześniu 2015 r.

Legia niespodziewania przegrała na wyjeździe z FC Midtjylland 0:1 w pierwszej kolejce fazy grupowej Ligi Europy. Ta porażka tylko dopełniła całą serię nieudanych meczów Legii, a Bogusław Leśnodorski, prezes Legii przyznał, że właśnie po tej porażce już wiedział, że trzeba zmienić trenera. Legia rozegrała jeszcze pięć meczów pod wodzą Norwega, ale na początku października za Berga pojawił się nowy szkoleniowiec – Stanisław Czerczesow.

FCMidtjyllandLegia10

FC Midtjylland – Legia 1:0 (17 września 2015 r.)

Źródło: legia.sport.pl.

Berg nie chciał zrezygnować z niemałych dochodów, bo miał kontrakt ważny do połowy 2018 r., dlatego obciążał listę płac warszawskiego klubu. Nic więc dziwnego, że z wielką ulgą przyjęto w Warszawie informację, że Berg został trenerem Videotonu.

Berg pod podpisaniu kontraktu na Węgrzech.

Źródło: legionisci.com.

Nowy klub Norwega rozpoczął swój udział w eliminacjach Ligi Europy już od I rundy. Najpierw wyeliminował (nie bez kłopotów) mołdawski Zaria Balti (3:0, 0:2), a następnie serbski FK Cukaricki Belgrad (2:0, 1:1). W III rundzie na drodze Videotonu stanął FC Midtjylland. W Felcsut, gdzie swoje domowe mecze rozgrywał Videoton goście wygrali 1:0. W rewanżu Videoton wygrał w regulaminowym czasie gry 1:0, ale Duńczycy zdobyli bramkę w dogrywce. Mecz zakończył się remisem 1:1, który dał awans FC Midtjylland.

Midtjylland_-_Videoton

FC Midtjylland – FC Videoton Fenervar 1:1 po dogrywce (4 sierpnia 2016 r.)

Źródło: b.dk.

Duńczycy w ciągu niecałego roku dwukrotnie odcisnęli swoje piętno na karierze Henninga Berga. Czy będzie okazja do rewanżu?

 

Źródła: własne, 90minut.pl, weszlo.com, legia.sport.pl, legionisci.com, b.dk.

 

wtorek, 31 października 2017
Mało kto pamięta o sporze Legii i AS Trencin

Rywalem Legii w III rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów 2016/2017 była słowacka drużyna AS Trencin. Cztery lata temu oba kluby były bliskie współpracy, ale pokłóciły się o piłkarza.

Na początku 2012 r. pojawiła się informacja, że Legia i AS Trencin będą ze sobą współpracowały. Współpraca miała polegać na wymianie zawodników i doświadczeń. Podobno Legia była zainteresowana sprowadzeniem trzech piłkarzy ze słowackiego klubu. W lipcu 2012 r. okazało się jednak, że współpraca nie jest możliwa. Legia rozpoczęła negocjacje w sprawie indywidualnego kontraktu z paragwajskim talentem – Jorge Ramonem Salinasem Martinezem, któremu skończyła się umowa z… AS Trencin!

Jorge Salinas w barwach AS Trencin.

Źródło: legionisci.com.

Działacze klubu z Trenczyna zarzucali swoim odpowiednikom z Warszawy, że postępowali nieelegancko. Robert Rybnicek, dyrektor sportowy słowackiego klubu powiedział: „Legia obserwowała Salinasa od kilku miesięcy i prowadziła z nim rozmowy za naszymi plecami. To jest dla mnie dziwne tym bardziej, że klub z Warszawy chciał nawiązać z nami współpracę. Tak to jednak w piłce bywa. Salinas dla nas to już przeszłość.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Legia nie złamała prawa, ale w kontekście planowanej współpracy zachowała się, w opinii Słowaków, niewłaściwie.

Marek Jóźwiak, ówczesny dyrektor sportowy Legii mówił: „Obecnie pracujemy nad jego transferem” (cyt. za: sport.tvp.pl), bowiem klub z Trenczyna opóźniał się w poinformowaniu Legii, jak wysokiego ekwiwalentu za wyszkolenie zawodnika zażąda klub z Trenczyna. „Przegląd Sportowy” sugerował, że Legia nie będzie musiała płacić ekwiwalentu, bowiem Trenczyn miał zaległości finansowe wobec Paragwajczyka sięgające czterech miesięcy. Dlatego na poczet ekwiwalentu mógł zostać zaliczony dług wobec zawodnika.

Salinas_2012_po_podpisaniu_kontraktu_z_Legią

Jorge Salinas po podpisaniu kontraktu z Legią.

Źródło: sportowefakty.wp.pl (za legia.com).

Sam zainteresowany tak przedstawiał swoją sytuację: „Klub z Trencina chciał, abym został. Chociaż byłem już wolnym zawodnikiem, to Słowacy robili problemy z moim przejściem do Legii. Mając 17 lat podpisałem trzyletnią umowę z klubem ze Słowacji. Kiedy kontrakt dobiegł końca przedstawiciele Trencina twierdzili, że obowiązuje jeszcze przez dwa lata.” (cyt. za: gol24.pl). Ostatecznie Salinas został piłkarzem Legii. Jak zakończyła się sprawa ekwiwalentu trudno powiedzieć, ale portal transfermarkt.pl podaje, że Legia zapłaciła za Paragwajczyka 10 tys. euro.

Gra nie była warta świeczki, bo Salinas spędził w Legii tylko jeden sezon. Wystąpił w 16 meczach, w których zdobył jedną bramkę (w lidze – 13 meczów, w Pucharze Polski – 2 mecze i 1 gol, w eliminacjach Ligi Europy – 1 mecz). Wystąpił też w jednym meczu Młodej Ekstraklasy. W Trenczynie przez trzy sezony wystąpił w 66 ligowych meczach, w których zdobył 14 goli.

Jedyna_bramka_Salinasa_w_brwach_Legii

Strzał, po którym Salinas zdobędzie swoją jedyną bramkę w barwach Legii. Wyjazdowy mecz Pucharu Polski z Piastem Gliwice.

Źródło: legionisci.com.

Na koniec warto jeszcze dodać, że „Trencin jest często nazywany słowacką odpowiedzią na FC Porto. Chodzi o to, że (…) podobnie jak Portugalczycy, choć w dużo mniejszej skali, ściąga za grosze młodych i zdolnych zawodników, rozwija ich talent i po kilku latach sprzedaje do niezłych klubów za dużo większe pieniądze. (…) To nie przypadek, że od 2010 roku zarobili na transferach około 10 milionów euro.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Na Salinasie jednak nie zarobili… Legia zresztą też nie zarobiła…

 

Źródła: własne, przegladsportowy.wp.pl, legionisci.com, legia.net, sport.tvp.pl, gol24.pl, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org.

poniedziałek, 30 października 2017
Rozczarowujący start Kwiatkowskiego w Tour de Pologne 2016

Ze startem Michała Kwiatkowskiego w 73. TdP (12-18 lipca 2016 r.) wiązaliśmy spore nadzieje, ale występ mistrza świata z 2014 r. był taki sam, jak cały sezon 2016, czyli zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Od najlepszego sezonu 2014 każdy kolejny sezon Kwiatkowskiego jest gorszy, co widać też po rankingu UCI. W 2014 r. zajął 16. miejsce, w 2015 r. – 26, a 2016 r. zakończył na 46. miejscu. Do Polski „Kwiato” przyjeżdżał w poszukiwaniu formy i z nadziejami na dobry wynik. „Przegląd Sportowy” wskazywał go jako lidera grupy Sky i pisał, że Kwiatkowski „będzie chciał pokazać się polskim kibicom, że wraca do wielkiej formy”. Poza tym, „PS” dodawał, że: „miał być (…) na Tour de France, ale zachorował. Teraz najważniejsze, aby odbudował formę na igrzyska, najlepiej przez start w TdP (…) Rok temu (w barwach Etixx QuickStep) cierpiał na trasie. Dołek formy po Tour de France i zatrucie pokarmowe sprawiły, że musiał zejść z roweru na szóstym etapie (…) Jeśli forma pójdzie do góry, to przy wsparciu mocnej grupy Sky może pokusić się o wygranie TdP już teraz.”. W tym celu trenował w Karkonoszach z innym zawodnikiem ekipy Sky – Michałem Gołasiem i mówił: „Znaleźliśmy tam fajne drogi i jestem dobrej myśli, bo jazda w tamtych okolicach, zawsze mi służyła” (cyt. za: „Fakt”).

W sezonie 2016 przed startem w Polsce wygrał belgijski klasyk E3 Harelbeke. W etapowym Tirreno-Adriatico zajął 8. miejsce, a w prologu Tour de Romandie – 3. Jak na połowę sezonu, to było zdecydowanie za mało, jak na takiego kolarza, jak Kwiatkowski. A jak było w TdP? Pierwszy etap z Radzymina do Warszawy (135 km) Kwiatkowski ukończył na wysokim 8. miejscu. Na ostatniej rundzie w Warszawie zaatakował, ale okazało się, że było to za wcześnie, aby osiągnąć sukces. „Kwiato” w wypowiedziach po zakończeniu etapu podkreślał, że chciał pokazać się z dobrej strony w ojczyźnie. Nie czuł się „mocny”, ale zmotywowany i mocno wspierany przez Michała Gołasia.

Kwiatkowski_po_1.etapie_TdP_2016

„Kwiato” po zakończeniu pierwszego etapu w Warszawie.

Na drugim etapie ze startem w Tarnowskich Górach i metą w „świątyni sprintu” (149 km), czyli Katowicach zajął 20. miejsce, ale większych strat nie poniósł, ponieważ do mety dojechał cały peleton. Na 3. etapie z Zawiercia do Nowego Sącza (240 km) zajął 19. miejsce po finiszu całego peletonu. 4. etap z Nowego Sącza do Rzeszowa (218 km) ukończył na najniższym stopniu podium. 5. etap z Wieliczki do Zakopanego (225 km) praktycznie rozstrzygnął kwestie zwycięstwa w wyścigu, bowiem mistrz Belgii – Tim Wellens (Lotto Soudal) wygrał z przewagą prawie czterech minut. Michał Kwiatkowski zaliczył upadek, a dodatkowo w trudnych warunkach zmagał się z problemami zdrowotnymi. „Kwiato”, wspierany przez Gołasia, przyjechał na metę dopiero na 35. miejscu z ogromną stratą 26 minut 29 sekund. W klasyfikacji generalnej spadł na 32. miejsce. 6. etap wokół Bukowiny Tatrzańskiej (194 km) został przerwany z powodu ekstremalnej pogody – silnych opadów deszczu i fatalnego stanu dróg. Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne, przyznał, że wśród kolarzy, którzy namawiali go pod podjęcia decyzji o przerwaniu etapu był „Kwiato”. 7 etap będący jazdą indywidualną na czas (Kraków – Kraków, 25 km) miał być okazją na odrobienia strat przez Kwiatkowskiego i przesunięcie się w klasyfikacji generalnej. Tak się jednak nie stało, a obolały upadkiem i zmęczony polski kolarz ukończył ostatni etap na odległym 47. miejscu. Ostatecznie zajął w wyścigu 34. miejsce ze stratą 27 minut i 28 sekund do zwycięzcy. Wyższe miejsca zajęło tylko dwóch Polaków – 19. Paweł Cieślik (Verva Active Jet) i 30. Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice). W klasyfikacji punktowej zajął 5. miejsce, podobnie zresztą jak w klasyfikacji najaktywniejszych. W obu był jednocześnie najlepszym z Polaków.

Po Tour de Pologne było niewiele lepiej. Zresztą sam „Kwiato” w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” mówił otwarcie, że nie jest dobrze. Czesław Lang mówił o sezonie 2016 w wykonaniu Kwiatkowskiego następująco: „Ma wielki talent, jest wybitnym zawodnikiem. Ostatnio pokazał też ludzką twarz, bo widzieliśmy jego słabsze momenty. Nikt nie jest maszyną, ale ja w Michała wierzę.” (cyt. za: „Skarb Kibica”).

Kwiatkowski zapowiadał, że w wyścigu ze startu wspólnego podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro będzie pomagał Rafałowi Majce. Jak powiedział tak zrobił i z bardzo dobrym skutkiem, bo Majka zdobył brązowy medal. W jeździe indywidualnej na czas „Kwiato” zajął 14. miejsce (Maciej Bodnar był 6.). Vuelta Espana była jedynym wielkim tourem, w którym wystartował w 2016 r., ale nie ukończył jej. Warto jednak zauważyć, że wraz ze swoim Team Sky wygrał 1. etap, a na 2. etapie był czwarty i w kolejnym etapie startował w różowej koszulce lidera, którą szybko stracił, a Vuelty nie ukończył. Na mistrzostwach świata w Doha w Katarze wystartował tylko w drużynowej jeździe na czas, gdzie Team Sky zajął najgorsze dla sportowca 4. miejsce.

Sezon 2016 „Kwiato” zakończyl z jednym indywidualnym zwycięstwem w UCI World Tour, ale w kolejnym sezonie pokazał na co go stać!

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, przegladsportowy.pl, tourdepologne.pl the-sports.org, pl.wikipedia.org. „Skarb Kibica. Tour de Pologne 12-18.07.16” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lipca 2016 r., s. 7 i 42. KAW, Kwiatkowski na czele gwiazd, „Przegląd Sportowy” z dnia 9-10 lipca 2016 r., s. 18. K. Wolnicki, 73. Tour de Pologne. Dzisiaj ruszają!, „Fakt” z dnia 12 lipca 2016 r., s. 21. R. Tymiński, Lider upadł, ale walczył do końca, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 24-25. R. Tymiński, Peleton przegrał z deszczem, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 lipca 2016 r., s. 16-17. Chcieliśmy uniknąć tragedii – wywiad red. M. Stolarczyka z Czesławem Langiem, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 lipca 2016 r., s. 17. J. Radomski, Majka wytrzyma każde tempo, „Przegląd Sportowy” z dnia 5 sierpnia 2016 r., s. 4. Kwiatkowski: Pomogę Rafałowi! – wywiad red. K. Wolnickiego z Michałem Kwiatkowski, „Przegląd Sportowy” z dnia 5 sierpnia 2016 r., s. 5. K. Wolnicki, Wielki Majka, wielka drużyna. Na brąz!, Przegląd Sportowy” z dnia 8 sierpnia 2016 r., s. 2-3. Piękny dzień polskiego kolarstwa – wypowiedź Piotra Wadeckiego, Przegląd Sportowy” z dnia 8 sierpnia 2016 r., s. 4. J. Wojczyński, Polak liderem Vuelty!, Przegląd Sportowy” z dnia 22 sierpnia 2016 r., s. 39. K. Wolnicki, Kibice nie przyszli, Przegląd Sportowy” z dnia 10 października 2016 r., s. 30.

Tagi: kolarstwo
08:50, martinez-4ever , Kolarstwo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 października 2017
Fernando Gaviria błyszczał w 73. Tour de Pologne 2016

Wprawdzie 22-letni kolumbijski kolarz Fernando Gaviria nie wygrał całego wyścigu dookoła Polski w 2016 r., a nawet go nie ukończył, to jednak należał do najlepszych kolarzy tej imprezy. Wygrał dwa etapy i zebrał cenne doświadczenie w budowaniu swojej kariery w wyścigach World Tour.

„Przegląd Sportowy” tak opisał Kolumbijczyka w „Skarbie Kibica Tour de Pologne” – Młody Kolumbijczyk, dwukrotny mistrz świata na torze, w przeciwieństwie do wielu innych kolarzy ze swojego kraju, nie wspina się zbyt dobrze po górach, ale specjalizuje się w sprintach i potwierdził to w Polsce! Co ciekawe, „PS” opisując ekipę Etixx QuickStep bliżej przedstawił tylko czterech jej kolarzy – Łukasza Wiśniowskiego, Zdenka Stybara, Boba Jungelsa i oczywiście Gavirię.

Na liście startowej 73. Tour de Pologne znalazło się jeszcze kilku kolarzy, którzy karierę kolarską zaczynali od rywalizacji na torze, m.in. Matteo Pelucchi (Włochy, IAM), Ignatas Konovalovas (Litwa, FDJ), Elia Viviani (Włochy, Sky), czy Nikias Arndt (Niemcy, Giant Alpecin). Najbardziej znanymi kolarzami, którzy zaczynali od toru są chyba jednak Brytyjczycy – Chris Boardman, Bradley Wiggins i Mark Cavendish.

Fernando_Gaviria_na_torze

Fernando Gaviria na torze.

Źródło: cyclingnews.com.

Młody Kolumbijczyk swoją karierę kolarską rozpoczął od startów w torowej odmianie tej dyscypliny. W 2012 r. został podwójnym mistrzem świata juniorów – w omnium i madisonie. Rok później na mistrzostwach panamerykańskich sięgnął po złoto w omnium i srebro w wyścigu drużynowym na dochodzenie. Rok 2014 przyniósł mu zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata w Londynie, oczywiście w omnium. W kolejnym roku odniósł pierwsze sukcesy na szosie, ale z góry trzeba zaznaczyć, że nie były to jeszcze sukcesy w cyklu UCI World Tour. Gaviria wygrał po dwa etapy Tour de San Luis i Czech Cycling Tour (w tym drużynową jazdę na czas) oraz etap Tour of Britain. W tamtym sezonie odniósł także sukcesy na torze – mistrzostwo świata w Paryżu w omnium oraz złote medale igrzysk panamerykańskich w omnium i wyścigu drużynowym na dochodzenie. Wreszcie w 2016 r. Gaviria powtórzył zdobycie mistrzostwa świata w omnium, tym razem w Londynie, a do tego zaistniał w zawodowym peletonie jeszcze bardziej. Podobnie jak w poprzedni m roku wygrał dwa etapy Tour de San Luis oraz po jednym etapie w Tour La Provence i Tirreno-Adriatico, co było jego premierowym triumfem w cyklu UCI World Tour. Wysokie miejsca zajmował w dwóch znanych klasykach – 10. miejsce w Dwars door Vlaanderen i 6. miejsce w Gandawa-Wevelgem (UCI World Tour). Mając na koncie takie dokonania Gaviria stanął na starcie 73. Tour de Pologne 2016.

Fernando_Gaviria_po_triumfie_na_szosie

Fernando Gaviria po jednym z triumfów na szosie.

Źródło: cyclingnews.com.

Gavira na 1. etapie Tour de Pologne 2016 zajął drugie miejsce. Wygrał jego kolega z zespołu, który miał go rozprowadzać na finiszu, czyli Włoch Davide Martinelli. Następnie wygrał 2. etap i został liderem. Żółtą koszulkę utrzymywał po zakończeniu 3. etapu (14. miejsce) i 4. etapu (zwycięstwo). Etap 5. był trudny, górzysty, a dodatkowo towarzyszyły mu fatalne warunki pogodowe. Gaviria, czego można było się spodziewać, nie ukończył tej próby. Z Polski mógł jednak wrócić z podniesionym czołem, bowiem wzbogacił się o dwa etapowe zwycięstwa w cyklu UCI World Tour.

W 2017 r. Gaviria odniósł jeszcze większe sukcesy. Wygrał cztery etapy Giro d’Italia i po jednym etapie w Tirreno-Asriatico i Volta ao Algrave! Poza tym, zajął 5. miejsce w wyścigu Mediolan-San Remo i 9. Miejsce w Gandawa-Wevelgem. Trudno nie mieć sentymentu do takich kolarzy, których pierwsze poważne sukcesy zaczynają się w Polsce.

Przykład Gavirii, to kolejny dowód na to, że Tour de Pologne pozwala wypromować się młodym, zdolnym i utalentowanym kolarzom, którzy później odnoszą sukcesy w wielkich tourach. Podobną ścieżkę z wizytą w Polsce na drodze swojej wspaniałej kariery przeszli m.in. Alberto Contador, Peter Sagan, czy Marcel Kittel. Ciekawe, czy Gaviria podąży ich drogą? Zwłaszcza, że patrząc na start Gavirii w Polsce trudno nie przypomnieć sobie edycji sprzed pięciu lat, gdy Kittel wygrał aż cztery etapy. A co do startów na torze, to w listopadzie 2017 r. w Pruszkowie odbędzie się Puchar Świata, może z udziałem Gavirii?

 

Źródła: własne, the-sports.org, sportowefakty.wp.pl, przegladsportowy.pl, tourdepologne.pl, cyclingnews.com, pl.wikipedia.org. Różne wydania „Przeglądu Sportowego”. „Skarb Kibica. Tour de Pologne 12-18.07.16” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lipca 2016 r., s. 31.

Tagi: kolarstwo
00:22, martinez-4ever , Kolarstwo
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 października 2017
Davide Martinelli wygrał w Warszawie po raz pierwszy w cyklu UCI World Tour

Pierwszy etap 73. Tour de Pologne rozegrany we wtorek 12 lipca 2016 r. zakończył się w Warszawie zwycięstwem Włocha Davide Martinelli’ego (Etixx – QuickStep), który wyprzedził na finiszu swojego kolegę z zespołu Kolumbijczyka Fernando Gavirię i Australijczyka Caleba Ewana.

73.Tour de Pologne był rozgrywany pod hasłem „Szlakiem historii”, a start w Radzyminie nawiązywał do Bitwy Warszawskiej z 1920 r. i roli jaką odegrali w niej członkowie Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. W TdP wystartowało 24 Polaków, najwięcej od 2005 r., gdy wyścig uzyskał najwyższą rangę UCI.

Na starcie w Radzyminie było parno i duszno, pojawił się przelotny deszcz.” (cyt. za: sport.pl). „(…) kilka minut po starcie od peletonu oderwało się sześciu zawodników: Jonas Koch (Verva Activejet), Jarosław Marycz (CCC Sprandi Polkowice), Szymon Rekita (Polska), oraz Alessandro de Marchi (BMC), Marc Fournier (FDJ) i Peter Williams (One Pro Cycling).” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Na 26. kilometrze w granicach Warszawy uciekinierzy wjechali z przewagą dwóch i pół minuty nad peletonem.

Po kolejnych dwunastu kilometrach kolarze znaleźli się w centrum Warszawy, gdzie rozpoczęli pierwszą z siedmiu rund o długości 13,8 km. Przewaga uciekających sięgnęła prawie czterech minut, ale od tego czasu już tylko malała. Na czwartym okrążeniu (87,6 km) Jarosław Marycz (CCC Sprandi Polkowice) wygrał na ulicy Agrykola górską premię IV kategorii, wyprzedzając Jonasa Kocha.

73.Tour de Pologne 2016 (5a)

Od lewej: Martijn Verschoor (nr 212, Holandia, Team Novo Nordisk), Johannes Frohlinger (114, Niemcy, Team Giant-Alpecin), Songezzo Jim (54, RPA, Team Dimension Data) i Artem Oweczkin (238, Rosja, Gazprom-RusVelo).

Po premii z ucieczki odpadł młody Rekita (22 lata), dla którego tempo okazało się zbyt mocne.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Na kolejnym okrążeniu Marc Fournier (Francja, FDJ) wygrał jedyną lotną premię na tym etapie na Placu Trzech Krzyży (102,6 km). Peleton był coraz bliżej, a na szaleńczą akcję na 23 kilometry przed metą zdecydował się najbardziej doświadczony w grupie uciekinierów (zwycięzca dwóch etapów Vuelta a Espana i jednego Criterium de Dauphine) Alessandro de Marchi (BMC). Szybko jednak został wchłonięty przez peleton. Szesnaście kilometrów przed metą Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice) wygrał na ulicy Karowej drugą górską premię IV kategorii.Przez pewien czas utrzymywał niewielką przewagę, ale nie miał szans z rozpędzonym peletonem.” (cyt. za: sport.pl). Działo się to osiem kilometrów przed zakończeniem etapu.

73.Tour de Pologne 2016 (6a)

Kolarz grupy IAM przed kolarzem grupy BMC.

Polski faworyt Michał Kwiatkowski miał wolną rękę od swoje grupy, bowiem kraksa wyeliminowała jego kolegę, włoskiego sprintera Elię Vivianiego. W Warszawie podobnie, jak na starcie w Radzyminie było parno i duszno, a przez chwilę nawet padało, ale na ostatniej rundzie deszczu już nie było. Kwiatkowski podkreślał, że końcówka w deszczu mogła być bardzo niebezpieczna. Na 1200 metrów przed metą na podjeździe na ulicy Karowej zaatakował „Kwiato”. Jak przyznał był zmotywowany i chciał wygrać w Polsce, ale później, gdy został doścignięty zależało mu już tylko na dojechaniu do mety na wysokiej pozycji i nie poniesieniu strat. Na ataku polskiego kolarza skorzystała jego poprzednia ekipa, czyli Etixx QuickStep.

Mniej więcej pięćset metrów przed metą zaatakował Martinelli i okazji już nie zmarnował. 23-letni Martinelli dopiero od 2016 roku jest zawodowym kolarzem, a w swojej grupie pełni rolę rozprowadzającego Kolumbijczyka Gavirii. W Warszawie odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu UCI World Tour, ale mógł już pochwalić się sukcesem etapowym w wyścigu Dookoła Prowansji (Tour La Provence). Co ciekawe, jego ojciec Giuseppe Martinelli jest dyrektorem sportowym kazachskiej grupy Astana. Martinelli wygrał na Placu Teatralnym, gdzie rok wcześniej triumfował Niemiec Marcel Kittel, a dwa lata wcześniej Czech Petr Vakocz.

 

73.Tour de Pologne, 12 lipca 2016 r.

Wyniki 1. etapu Tour de Pologne:

  1. Davide Martinelli (Włochy, Etixx-Quick Step) 3:01:10
  2. Fernando Gaviria Rendon (Kolumbia, Etixx-Quick Step) +0:00
  3. Caleb Ewan (Australia, Orica-BikeExchange) +0:00
  4. Zdenek Stybar (Czechy, Etixx-Quick Step) +0:00
  5. Moreno Hofland (Holandia, LottoNL-Jumbo) +0:00
  6. Philippe Gilbert (Belgia, BMC) +0:00
  7. Kevin Reza (Francja, FDJ) +0:00
  8. Michał Kwiatkowski (Polska, Sky)                                    +0:00
  9. Tim Wellens (Belgia, Lotto-Soudal                                      +0:00
  10. Sacha Modolo (Włochy, Lampre-Merida) +0:00

…92. Tyder Hesjedal (Kanada, Trek-Segafredo)                   +0:09

…100. Aleksandr Kołobniew (Rosja, Gazprom-Rusvelo)     +0:09

…102. Rigoberto Uran (Kolumbia, Cannondale)                   +0:09

 

Klasyfikacja generalna po 1. etapie Tour de Pologne:

  1. Davide Martinelli (Włochy, Etixx-Quick Step) 3:01:10
  2. Fernando Gaviria Rendon (Kolumbia Etixx-Quick Step) +0:04
  3. Caleb Ewan (Australia, Orica-BikeExchange) +0:06
  4. Zdenek Stybar (Czechy, Etixx-Quick Step) +0:10
  5. Moreno Hofland (Holandia, LottoNL-Jumbo) +0:10
  6. Philippe Gilbert (Belgia, BMC) +0:10
  7. Kevin Reza (Francja, FDJ) +0:10
  8. Michał Kwiatkowski (Polska, Sky) +0:10
  9. Tim Wellens (Belgia, Lotto-Soudal) +0:10
  10. Sacha Modolo (Włochy, Lampre-Merida) +0:10

 

Klasyfikacja generalna SKANDIA:

Davide Martinelli (Etixx – Quick Step)


Klasyfikacja – Najlepszy Góral TAURON:

1.Jarosław Marycz (CCC Sprandi Polkowice) 1 punkt.

2.Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice) 1 punkt.

 

Klasyfikacja – Najlepszy Sprinter HYUNDAI:

1.Davide Martinelli (Włochy, Etixx QuickStep) 20 punktów.

  1. Fernando Gaviria Rendon (Kolumbia, Etixx QuickStep) 19 punktów.

3.Caleb Ewan (Australia, Orica-BikeExchange) 18 punktów.

…8.Michał Kwiatkowski (Polska, Team Sky) 13 punktów.

 

Klasyfikacja – Najaktywniejszy zawodnik LOTTO:

1.Marc Fournier (Francja, FDJ) 3 punkty.

2.Jarosław Marycz (Polska, CCC Sprandi Polkowice) 2 punkty.

3.Jonas Koch (Niemcy, Verva Activejet) 1 punkt.

 

Klasyfikacja – Najlepszy Polak LOTOS:

Michał Kwiatkowski (Team SKY).

 

Klasyfikacja drużynowa:

1.Etixx QuickStep (Belgia) 09:03:30.

  1. Team Sky (Wielka Brytania) – ten sam czas.
  2. Astana Pro Team (Kazachstan) – ten sam czas.

…6. Verva Activejet (Polska) +00:09.

…14. Reprezentacja Polski +00:18.

… 24. CCC Sprandi Polkowice (Polska) +00:27.

 

Zwycięzca Etapu CARREFOUR:

Davide Martinelli (Włochy, Etixx QuickStep).

 

Źródła: własne, tourdepologne.pl, sport.pl, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl. „Skarb Kibica. Tour de Pologne 12-18.07.16” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lipca 2016 r.

piątek, 27 października 2017
Przeglądając listę startową 73. Tour de Pologne 2016

Tour de Pologne w 2016 r. odbywał się w dniach 12-18 lipca, czyli niecałe trzy tygodnie przed wyścigiem ze startu wspólnego podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Wydawało się, że taka bliskość do imprezy czterolecia sprawi, że w Polsce pojawi się zdecydowanie więcej niż zwykle kolarzy światowej czołówki.

Tak się jednak nie stało, a w TdP nie wystartowało tak dużo znakomitych kolarzy, jak można było sądzić. Okazało się, że najlepsi kolarze wybrali, co nie może dziwić, start w równolegle odbywającym się Tour de France (2-24 lipca), pomijając w przygotowania do igrzysk TdP.

Na liście startowej znaleźli się jednak znani i utalentowani kolarze, a trzy największe gwiazdy to Philippe Gilbert, Michał Kwiatkowski i Rigoberto Uran. Trzech kolejnych – utytułowanych, ale jednak w mniejszym stopniu niż wymienieni to Aleksander Kołobniew, Zdenek Stybar i Rydel Hesjedal.

Philippe Gilbert (Belgia, BMC) – „jeden z najlepszych specjalistów od wyścigów klasycznych na świecie”, mistrz świata (2012) i zwycięzca jednodniowych klasyków, jak np. Giro di Lombardia (2009, 2010), Liege-Bastogne-Liege (2011), Amstel Gold Race (2010, 2011, 2014), La Flèche Wallonne (2011), Clásica de San Sebastián (2011), Omloop Het Nieuwsblad (2006, 2008), Paryż-Tours (2008, 2009) i Strade Bianche (2011), zwycięzca dziewięciu etapów w wielkich tourach. Poza tym, mistrz Belgii ze startu wspólnego i w jeździe indywidulanej na czas (2011). Uff, sporo tego.

Philippe_Gilbert_-_zwycięstwo_w_Amstel_2014

Philippe Gilbert cieszy się z trzeciego zwycięstwa w Amstel Gold Race w 2014 r.

Źródło: roadcyclinguk.com.

Michał Kwiatkowski to jeden z dwóch najlepszych Polskich kolarzy w ostatnich latach (obok Rafała Majki), a dla polskich kibiców zdecydowanie największa gwiazda 73 edycji TdP. „Kwiato” to mistrz świata (2014), zwycięzca – Strade Bianche (2014), Volta ao Algrave (2014), Amstel Gold Race (2015) i E3 Harelbeke (2016). Drugie miejsce zajmował w Tour de Pologne (2012), Volta ao Algarve (2013, 2015), Vuelta al País Vasco (2014), Tour of Britain (2014) i Paryż-Nicea (2015). Na najniższym stopniu podium stanął w La Flèche Wallonne (2014) i Liège-Bastogne-Liège (2014). 4. miejsce zajął w Tirreno-Adriático (2013) i Amstel Gold Race (2013), a 5. miejsce w La Flèche Wallonne (2013) i Amstel Gold Race (2014). Wśród etapowych zwycięstw brakuje triumfów w wielkich tourach, ale jest zwycięstwo w prologu cenionego Tour de Romandie (2014),

Kwiatkowski_-_zwycięstwo_E3_2016

Michał Kwiatkowski triumfuje w klasyku E3 Harelbeke w 2016 r.

Źródło: sport.interia.pl.

Trzecią gwiazdą 73. TdP był Rigoberto Uran (Kolumbia, Cannondale) – srebrny medalista igrzysk olimpijskich w Londynie (2012), który dwukrotnie zajmował drugie miejsce w Giro d'Italia (2013, 2014) i w obu edycjach wygrał po jednym etapie. Poza tym, zajął drugie miejsce Volta a Catalunya (2008), który ukończył także na 4. miejscu i dwukrotnie na 5. Trzecie miejsce zajął w Giro di Lombardia (2008, 2012, 2016) i Tirreno-Adriatico (2015), a piąty był w Tour de Romandie (2009, 2015) i Liège-Bastogne-Liège (2011).

Rigoberto_Uran_Cannondale_2016

Rigoberto Uran.

Źródło: velonews.com.

Do najbardziej utytułowanych uczestników Tour de Pologne 2016 należy zaliczyć 35-letniego Aleksandra Kołobniewa (Rosja, Gazprom Rusvelo) – dwukrotnego wicemistrza świata (2007, 2009) i brązowego medalistę olimpijskiego z Pekinu (2008). Rosjanin wygrał jeszcze etap Paryż-Nicea (2007) i na tym kończą się jego zwycięstwa. Drugie miejsce zajął w Clásica de San Sebastián (2008) i Liège-Bastogne-Liège (2010), a trzecie w Giro di Lombardia (2009) i Tour de Wallonie (2009, 2013). Najlepsze lata, pomimo sporego doświadczenia, ma już jednak za sobą. Kolejny kolarz godny uwagi to Zdenek Stybar (Czechy, Etixx QuickStep) – legenda kolarstwa przełajowego (mistrz świata 2011, wicemistrz świata 2008, brązowy medalista mistrzostw świata 2009, zdobywca Pucharu Świata 2010), która ma już na swoim koncie sukcesy na szosie – zwycięstwo w Strade Bianche (2015), 2. miejsce w Paryż-Roubaix (2015) i etapowe zwycięstwa w Vuelta a Espana (2013), Tour de France (2015) i Eneco Tour (2014). Inny przypadek stanowi Rydel Hesjedal (Kanada, Trek Segafredo) – zwycięzca Giro d’Italia (2012) bez indywidualnego zwycięstwa etapowego (!) i zwycięzca etapu Vuelta a Espana (2014), który poza tymi sukcesami niczym się nie wyróżnił.

W wyścigu dookoła Polski wystartowało również wielu kolarzy z etapowymi zwycięstwami w wielkich tourach (Tour de France, Giro d’Italia i Vuelta a Espana), ale nazywanie ich „gwiazdami” byłoby grubą przesadą. Wśród nich należy wymienić m.in. takich kolarzy jak: Diego Ulissi (Wlochy, Lampre Merida) – sześć etapów Giro d’Italia (2011, 2014, 2015, 2016), Rein Taaramae (Estonia, Katiusza) – etap Giro d’Italia (2016) i Vuelta a Espana (2011), Alessandro de Marchi (Włochy, BMC) – dwa etapy Vuelta a Espana (2014, 2015), Eros Capecchi (Włochy, Astana) – etap Giro d’Italia (2011), Dario Cataldo (Włochy, Astana) – etap Vuelta a Espana (2012), Davide Formolo (Włochy, Cannondale) – etap Giro d’Italia (2015), Stefano Pirazzi (Włochy, Bardiani CSF) – etap Giro d’Italia (2014), Ignatas Konovalovas (Litwa, FDJ) – etap Giro d’Italia (2009), Nikias Arndt (Niemcy, Giant Alpecin) – etap Giro d’Italia (2016), Roger Kluge (Niemcy, IAM) – etap Giro d’Italia (2016), Primoż Roglić (Słowenia, LottoNL Jumbo) – etap Giro d’Italia (2016), Luka Mezgec (Słowenia, Orica Greenedge) – etap Giro d’Italia (2014). W tej grupie jest także (późniejszy zwycięzca tej edycji TdP) Tim Wellens (Belgia, Lotto Soudal) – etap Giro d’Italia (2016), który ma na swoim koncie zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Eneco Tour (2014, 2015), a także 4. miejsce w Giro di Lombardia (2014) i 10. w Paryż-Nicea (2015).

Warto jeszcze wspomnieć o kilku kolarzach z niewielki sukcesami poza wielkimi tourami, jak np. Simon Spilak (Słowenia, Katiusza) – zwycięstwo w Tour de Suisse (2015) i Tour de Romandie (2010), Matteo Pelucchi (Włochy, IAM) – etap Tirreno-Adriatico (2014) i Jean-Christophe Peraud (Francja, AG2R) – 3. miejsce w Paryż-Nicea (2013). Nie sposób zapomnieć o tych, którzy niebawem mogą stanowić o sile zawodowego peletonu. Mowa oczywiście o młodych, gniewnych i utalentowanych, czyli takich kolarzach, jak – Bob Jungels (Luksemburg, Etixx QuickStep), Fernando Gaviria (Kolumbia, Etixx QuickStep), Niccolo Bonifazio (Włohy, Trek Segafredo) i Caleb Ewan (Australia, Orica Greenedge), zwycięzca etapu Vuelta a España (2015). Jako ciekawostkę można dodać fakt, że w TdP 2016 wystartował Sagan, ale niestety nie Peter, tylko jego młodszy brat – Juraj Sagan (Słowacja, Tinkoff).

Lista startował nie robiła wielkiego wrażenia, ale takie jest znaczenie Tour de Pologne w zawodowym peletonie i cyklu UCI World Tour. Trudno przyciągnąć do Polski kolarzy startujących z sukcesami w TdF, Giro, czy Vuelcie. Z drugiej strony, nie ma jednak, co narzekać, bo starty wyżej wymienionych kolarzy, zwłaszcza tych utytułowanych, co roku budują rangę naszego narodowego wyścigu i co roku startuje co najmniej kilku czołowych kolarzy świata.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, eurosport.onet.pl, roadcyclinguk.com, sport.interia.pl, velonews.com. „Skarb Kibica. Tour de Pologne 12-18.07.16” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lipca 2016 r.

Tagi: kolarstwo
08:01, martinez-4ever , Kolarstwo
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 79
| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi