wtorek, 14 marca 2017
Gol Nikolicia w pucharowym meczu z Chojniczanką [Fotorelacja]

W rewanżowym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski 2014/2015 Legia Warszawa pokonała pierwszoligową Chojniczanką Chojnice 4:1 (3:1). Mecz został rozegrany 18 listopada 2015 r.

W pierwszym meczu Legia wygrała na wyjeździe 2:1 i awansowała do półfinału. Wynik spotkania ustalił w 63 minucie Nemanja Nikolić. Z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Tomasz Brzyski, a Węgier, mimo niewielkiego wzrostu, idealnie wyskoczył w powietrze i strzałem głową pokonał Dominika Hładuna. Choć w polu bramkowym stało aż siedmiu piłkarzy gości i czterech gospodarzy, to największym sprytem i wyczuciem wykazał się Nikolić:

Gol_Nikolicia_z_Chojniczanką_(1)

Gol_Nikolicia_z_Chojniczanką_(2)

Źródła: własne, 90minut.pl.

poniedziałek, 13 marca 2017
Kajetan Kajetanowicz Mistrzem Europy 2015. Polskie sukcesy w RSME.

Kajetan Kajetanowicz jako trzeci polski kierowca, po Sobiesławie Zasadzie i Krzysztofie Hołowczycu, wywalczył Rajdowe Samochodowe Mistrzostwo Europy. Popularny „Kajto” (Ford Fiesta R5) zdobył 230 punktów i wyprzedził w klasyfikacji generalnej Irlandczyka Craiga Breena i Rosjanina Aleksieja Łukjaniuka.

Kajetanowicz wystartował w ośmiu z dziesięciu eliminacji RSME. Opuścił tylko belgijski Rajd Ypres i ostatni szwajcarski Rajd Valais. Jedynym, którego nie ukończył był łotewski Rajd Lipawy. W pozostałych siedmiu eliminacjach „Kajto” zawsze był na podium! Wygrał Rajd Janner (Austria), Rajd Cypru i Rajd Grecji (Akropolu). Drugie miejsce zajął w Rajdach Irlandii, Azorów (Portugalia) i Estonii, zaś trzecie w Rajdzie Barum (Czechy). Poza tym, otrzymał dwie nagrody – Mistrza Europy śniegu i lodu (ERC Ice Master) i Mistrza Europy na szutrze (ERC Gravel Master).

K.Hołowczyc_1997_r.

 

Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran – mistrzowie Europy 2015.

Źródło: moto.pl.

K.Kajetanowicz_Mistrzem_Europy_2015_(1)

Źródło: fakt.pl.

Wysoką formę i przede wszystkim spore umiejętności Kajetanowicz zaprezentował rok wcześniej. W sezonie 2014 zdobył równo sto punktów i był blisko podium, ale zabrakło mu tylko pięciu punktów, aby wyprzedzić Craiga Breena. Mistrzostwo wywalczył Esapekka Lappi (Finlandia), który wyprzedził Seppa Wieganda (Niemcy). Kajetanowicz wystąpił w ośmiu z jedenastu eliminacji RSME. Opuścił Rajdy Irlandii, Ypres i Estonii, ale podstawowym problemem Polaka był fakt, że nie ukończył aż czterech Rajdów – Janner, Azorów, Valais i Korsyki. Polak nie wygrał żadnego rajdu, a na podium stanął dwukrotnie – na Cyprze (2. miejsce) i w Grecji (3. miejsce). Poza tym, był 4. w Rajdzie Lipawy i 6. w Rajdzie Barum. Jak widać sezon 2014 był doskonałym przygotowaniem do zdobycia mistrzostwa. Polski kierowca zebrał  cenne doświadczenia, wyciągnął wnioski i okazał się najlepszy.

Należy zwrócić uwagę, że dwa sezonu wczesniej, czyli w 2013 r. Kajto zajął 6. miejsce w Rajdzie Janner i wygrał Rajd Polski, co dało mu 7. miejsce w klasyfikacji generalnej Mistrzostw Europy, co potwierdziło, że cztery tytuły mistrza Polski (2010-2013) nie były przypadkiem i nadeszła pora na rywalizację w Europie.

Najbardziej utytułowanym polskim rajdowcem pozostaje Sobiesław Zasada, który wywalczył trzy mistrzostwa (1966, 1967, 1971) i trzy wicemistrzostwa Europy (1968, 1969, 1972). Rajdowe Mistrzostwa Europy są rozgrywane od 1953 r. i przez dwadzieścia lat stanowiły najważniejszą rajdową rywalizację, ponieważ Rajdowe Mistrzostwa Świata są rozgrywane od 1973 r., ale tylko w klasyfikacji konstruktorów, a od 1977 r. także w klasyfikacji indywidualnej. Tym bardziej należy docenić trzy tytuły mistrzowskiej Zasady. W 1966 r. Zasada wygrał rywalizację w klasie G2 jadąc dwoma samochodami – BMC Mini Cooper S i Steyr-Puch 650 TR. Rok później za kierownicą Porsche 911 S i Porsche 912 wygrał rywalizację w klasie G1. To były jedyne dwa lata, gdy rywalizowano w podziale na trzy klasy (G1, G2, G3). Wreszcie w 1971 r. Zasada triumfował po raz trzeci, tym razem za kierownicą BMW 2002 TI.

Sobiesław Zasada i Jerzy Dobrzański – Porsche 911 S podczas 38. edycji Rally Alpenfahrt (11-14 maja 1967 r.).

Źródło: kwa-kwa.pl.

W latach 1975 i 1976 trzecie miejsce w Mistrzostwach Europy zajął Andrzej Jaroszewicz, syn premiera PRL Piotra Jaroszewicza, zwany „czerwonym księciem”. Na kolejne sukcesy na rajdowych trasach trzeba było czekać prawie dwadzieścia lat. W 1992 r. wicemistrzostwo wywalczył Marian Bublewicz, co trzy lata później powtórzył Krzysztof Hołowczyc. Wreszcie po kolejnych dwóch latach popularny „Hołek” jako drugi Polak w historii wywalczył Rajdowe Samochodowe Mistrzostw Europy. Hołowczyc prowadził Subaru Imprezę i wygrał w trzech Rajdach – Albeny (Bułgaria), Halkidiki (Grecja) i Cypru. Poza tym zajął trzecie miejsce w Rajdzie Polski i Rajdzie Deutschland.

Krzysztof Hołowczyc i Maciej Wisławski w mistrzowskim sezonie 1997 na rampie 18. Rally Piancavallo, gdzie zajęli 5. miejsce.

Źródło: rallipro.com.

W 2002 r. na podium ME stanęło aż dwóch Polaków. Drugi był Janusz Kulig, a trzeci Leszek Kuzaj. W kolejnych latach aż cztery razy na podium w klasyfikacji generalnej znalazł się Michał Sołowow – biznesmen, który rajdy traktował tylko jako hobby. Sołowow wywalczył trzy tytuły wicemistrzowskie (2008, 2009, 2012) i dwa trzecie miejsca (2006, 2010). Sukcesy Sołowowa przypadły na okres (2006-2012), gdy obok Mistrzostw Europy organizowano konkurencyjną i bardziej medialną serię rajdową Intercontinental Rally Challenge. Dopiero od 2013 r. połączone obie serie pod nazwą Mistrzostw Europy, które odzyskały dawny blask.

Warto jeszcze wspomnieć, że w 2013 r. wicemistrzem Europy został francuski kierowca Bryan Bouffier, który w latach 2007-2009 był Rajdowym Mistrzem Polski. Bouffier zasłynął znakomitymi startami w legendarnym Rajdzie Monte Carlo. W 2011 wygrał ten rajd, gdy był eliminacją IRC, a w 2014 r. zajął drugie miejsce, ale wtedy rajd zaliczał się do Rajdowych Mistrzostw Świata.

W sezonie 2016 Kajetanowicz ponownie wystąpi w cyklu rajdów składających się na Mistrzostwa Europy i z całą pewnością należy do faworytów tej rywalizacji.

 

Polscy kierowcy na podium klasyfikacji generalnej Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Europy (w nawiasach kolejno liczba zwycięstw, drugich i trzecich miejsc):

  1. Sobiesław Zasada 6 (3-3-0).
  2. Michał Sołowow 5 (0-3-2).
  3. Krzysztof Hołowczyc 2 (1-1-0).
  4. Andrzej Jaroszewicz 2 (-0-0-2).
  5. Kajetan Kajetanowicz 1 (1-0-0).
  6. Marian Bublewicz 1 (0-1-0).
  7. Janusz Kulig 1 (0-1-0).
  8. Leszek Kuzaj 1 (0-0-1).

 

Źródła: własne, sport.pl, moto.pl, fakt.pl, kwa-kwa.pl, rallipro.com, sportowefakty.wp.pl, cersanitrally.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. CEG, Pechowy finał Kajetanowicza, „Przegląd Sportowy” z dnia 10-11 listopada 2014 r., s. 29. C. Gutowski, Kajto zaczął od zwycięstwa, „Przegląd Sportowy” z dnia 5-6 stycznia 2015 r., s. 8. C. Gutowski, Kajetanowicz wypadł, ale wciąż prowadzi w ERC, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 lutego 2015 r., s. 8. C. Gutowski, Debiut na podium, „Przegląd Sportowy” z dnia 7 kwietnia 2015 r., s. 26. C. Gutowski, Trzecie podium Kajetanowicza, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 czerwca 2015 r., s. 22. C. Gutowski, Szaleńcy walczyli o zwycięstwo, „Przegląd Sportowy” z dnia 20 lipca 2015 r., s. 30. C. Gutowski, Piąte podium Kajetanowicza, „Przegląd Sportowy” z dnia 31 sierpnia 2015 r., s. 29. CEG, Fordem po tytuł, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 września 2015 r., s. 30. C. Gutowski, Spełnione marzenia, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 października 2015 r., s. 31.

niedziela, 12 marca 2017
Obserwując „Lado”, czyli powrót Gruzina na Łazienkowską

W niedzielę 8 listopada 2015 r. w meczu XV kolejki T-Mobile Ekstraklasy spotkały się drużyny Legii Warszawa i Pogoni Szczecin, w barwach której wystąpił Wlademir Dwaliszwili, były napastnik stołecznego klubu.

Wspomnienie – „Lado” w Legii

Gruzin występował w Legii przez półtora roku. Rozegrał 53 mecze, w których zdobył 21 goli. W lidze zagrał 35 meczów z 15 golami, w Pucharze Polski 8-4, a w europejskich pucharach 10-2. Dwaliszwili przyszedł do Legii w lutym 2013 r. po bardzo dobrym roku gry w Polonii Warszawa (27 meczy/10 goli). W Polsce uchodził za jednego z najlepszych napastników i obcokrajowców. I rzeczywiście początek miał znakomity, ale i dalej, tym było tylko gorzej. Grał coraz słabiej, był wolny i nieskuteczny, a gdy Jana Urbana zmienił Henning Berg, „Lado” grał coraz mniej. Ostatnią bramkę dla warszawskiej drużyny zdobył 24 marca 2014 r. w wyjazdowym meczu z Piastem Gliwice (2:1), a ostatni raz zagrał z GKS Bełchatów (0:1) 19 lipca 2014 r., przy Łazienkowskiej. Dwaliszwiliemu i Legii (Bergowi) było nie po drodze. Piłkarz albo siedział na ławce rezerwowych, albo obserwował mecze z wysokości trybun. Wreszcie 12 sierpnia 2014 r. Legia ogłosiła, że rozwiązała z piłkarzem kontrakt za porozumieniem stron. Gruzin wywalczył w barwach Legii dwa tytuły Mistrza Polski (2013, 2014) i Puchar Polski (2013).

„Lado” w Odense i Pogoni

Następnego dnia gruziński napastnik podpisał dwuletni kontrakt z duńskim Odense Boldklub. Tam niewiele poprawiło się w grze „Lado”. Sezon 2014/2015 zakończył z dorobkiem zaledwie dwóch goli w dwunastu meczach ligowych (510 minut) i jednym występie w Pucharze Danii (74 minuty). Bramki zdobył prawie rok temu – 12 września i 23 listopada 2014 r. W reprezentacji też nie szło mu najlepiej. W eliminacjach do UEFA Euro 2016 zagrał tylko w jednym meczu, a ostatniego gola strzelił 29 maja 2014 r. w sparingu z Arabią Saudyjską (2:0).

W obecnym sezonie Dwaliszwili zagrał jeden ligowy mecz w barwach Odense (18 min.), a w ostatnich dniach sierpnia podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin. Wystąpił w siedmiu meczach (274 minuty, czyli średnio 39 minut), w których nie strzelił żadnej bramki.

„Lado” w meczu przeciwko Legii

8 listopada 2015 r. Dwaliszwili wrócił na Łazienkowską po prawie półtora roku, ale tym razem w barwach Pogoni Szczecin. „Lado” wybiegł w pierwszym składzie zastępując „zmagającego się z urazem w ciągu tygodnia Łukaszem Zwolińskim” (cyt. za: pogonszczecin.pl).

W pierwszej połowie goście „praktycznie nie zbliżyli się do bramki strzeżonej przez Arkadiusza Malarza” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Legia zdominowała rywala i kontrolowała wydarzenia na boisku, choć nie stwarzała sobie sytuacji bramkowych. Dwaliszwili praktycznie został wyłączony z gry. W 40. minucie spóźnił się do piłki i delikatnie wpadł w Arkadiusza Malarza, choć wydaje się, że nie było to groźne, a Malarz chyba trochę wyolbrzymił zderzenie.

Przed rozpoczęcie drugiej połowy Dwaliszwili rozmawiał na środku boiska ze swoim byłym klubowym kolegą Michałem Kucharczykiem i sędzią Tomaszem Musiałem. Druga połowa była już znacznie lepsza zarówno w wykonaniu Pogoni, jak i Dwaliszwiliego, choć Pogoń przegrała.

Dwaliszwili_przeciwko_Legii

Dwaliszwili w meczu przeciwko Legii.

Źródło: weszlo.com.

W pierwszych minutach Dwaliszwili został sfaulowany przez Tomasza Jodłowca. To była nowość, bo Gruzin był aktywny i wymusił faul. Później „pokazał się”, bo gonił piłkę po zbyt mocnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego, ale nic z tego nie wyniknęło. W 50. minucie wykonał wślizg w środku boiska, chyba pierwszy i jedyny w meczu. Cztery minuty później świetnie odegrał w środku boiska do Patryka Małeckiego, który zaprzepaścił szansę na groźną akcję i strzelił na bramkę Malarza z… czterdziestu metrów…

W 59. minucie z głębi pola dośrodkował Marcin Listkowski, Igor Lewczuk minął się z piłką, a Dwaliszwili z kilku metrów fatalnie uderzył piłkę, która przeleciała obok bramki. Gruzin był kilka metrów przed bramką. Miał piłkę na nodze i fatalnie spudłował! To musiała być bramka! Czesław Michniewicz, trener Pogoni doskonale skomentował tą sytuację mówiąc, że: „Piłkę meczową miał Wladimer Dwaliszwili, który powinien przynajmniej oddać celny strzał.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

W kolejnej akcji Lewczuk nie popełnił błędu i przeciął podanie do Gruzina. W 72. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Rafał Murawski, a Dwaliszwili skoczył wyżej niż Łukasz Broź i choć wydawało się, że nieczysto trafił w piłkę, to leciała ona w samo okienko bramki gospodarzy. Arkadiusz Malarz z trudem wybił piłkę na rzut rożny. W 87. minucie oddał lekki strzał, ale raczej było to podanie do Malarza.

Gruziński napastnik nie zachwycił w meczu z Legią i wciąż czeka na premierowe trafienie dla klubu ze Szczecina [zmieniło się to 12 grudnia 2015 r., gdy dwa razy trafił w meczu z Podbeskidziem – przyp. blog]. Przyznać jednak trzeba, że było mu trudno o trafienie, skoro w barwach Legii nie zagrał Jakub Rzeźniczak, który ostatnio nie był podporą defensywy gospodarzy. Rzeźniczaka zastąpił Michał Pazdan, który decyzją trenera Czerczesowa został kapitanem, i spisał się znacznie lepiej niż „Rzeźnik”, który zawalił stracone bramki m.in. w meczach z Koroną Kielce, Termaliką Nieciecza i Lechem Poznań. Rzeźniczaka zabrakło i Legia nie straciła gola, co było o tyle zaskoczeniem, że przez szesnaście kolejnych meczów Dusan Kuciak musiał wyciągać piłkę z bramki.

O słabości Dwaliszwiliego i przedniej formacji Pogoni najlepiej świadczy fakt, że nie strzelili bramki a portal weszlo.com przyznał nagrodę meczu (książkę) Arkadiuszowi Malarzowi, który „strasznie się wynudził”. „Przegląd Sportowy” w dziesięciostopniowej skali przyznał gruzińskiemu napastnikowi notę „4”, czyli „słabo”. Taki właśnie był występ Dwaliszwiliego w Warszawie.

Podsumowanie

Nie da się ukryć, że „Lado” znajduje się w bardzo trudnym momencie swojej kariery. Z silnego, szybkiego, pewnego siebie i świetnie wyszkolonego technicznie piłkarza zostało tylko wspomnienie. Nic więc dziwnego, że znany z ciętego języka portal weszlo.com pisał: „Przypadek Dwaliszwiliego to jeden z największych zjazdów, jakie oglądaliśmy w ostatnich latach w polskiej piłce. Z czołowego napastnika ligi, którego Legia wydarła Polonii, przerodził się w synonim kompletnej bezzębności. W napastnika siermiężnego, ociężałego, grającego bez polotu i specjalnej ambicji.”. Pozostaje mieć nadzieję, że Gruzin w końcu zacznie trafiać i znowu będzie wyróżniał się w Ekstraklasie.

Dwaliszwili_w_barwach_Pogoni_Szczecin

Dwaliszwili w barwach Pogoni Szczecin.

Źródło: przegladsportowy.pl.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legia.com, legia.net, legionisci.com, uefa.com, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, transfermarkt.pl, pogonszczecin.pl, przegladsportowy.pl. A. Dawidziuk, W końcu zagrali na zero z tyłu, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 listopada 2015 r., s. 4-5.

sobota, 11 marca 2017
Legijny kompleks Maricia

Marko Marić, dziewiętnastoletni chorwacki bramkarz Lechii Gdańsk zaprezentował się jesienią 2015 r. z bardzo dobrej strony, ale dziwnym trafem trzy poważne błędy popełnił w meczach z warszawską Legią.

Marko Marić dołączył do Lechii latem 2015 r. Wcześniej rozegrał w barwach Rapidu Wiedeń osiem ligowych meczów, z czego siedem w zeszłym sezonie. Bramkarz odmówił podpisania długoletniego transferu z austriackim klubem, dlatego został sprzedany za pół miliona euro do SG 1899 Hoffenheim. Niemiecki klub natychmiast wypożyczył go do „Biało-Zielonych”. „Nie było to niespodzianką, gdyż interesy tego piłkarza reprezentuje Roger Wittmann, który jest m.in. jednym z inwestorów zagranicznych w gdańskim klubie.” (cyt. za: sport.trojmiasto.pl). Marić ma za sobą występy w reprezentacji Austrii U16 oraz reprezentacji Chorwacji U16, U17 i U18, ale do pierwszej jest mu daleko, choć uchodzi za duży talent.

Chorwat wpuścił jesienią 31 goli w 22 meczach (21 ligowych i 1 w Pucharze Polski), ale 7 było dziełem Legii (22,6%). Młody bramkarz prezentował się bardzo solidnie, ale gdy przychodziło do meczów z Legią, zapominał o swoich nie małych już umiejętnościach i przy trzech golach popełnił błędy. Problem w tym, że w żadnym innym meczu nie zdarzyło mu się zaliczyć takich „baboli”.

24 września 2015 r. Legia pokonała Lechię w 1/8 finału Pucharu Polski 4:1, a Marić nie popisał się przy dwóch bramkach. Najpierw, w 24. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego nieporadnie zachował się przy próbie nie tyle łapania, co obserwowania podbitej piłki, którą głową do bramki skierował Aleksandar Prijović. W 62. minucie piłka po strzale Tomasza Brzyskiego z rzutu wolnego trafiła w poprzeczkę i spadła wprost pod nogi Nemanji Nikolicia, który pewnie skierował ją do bramki. Błąd Maricia polegał na tym, że za bardzo wyszedł przed bramkę, co uniemożliwiło mu skuteczną interwencję. Thomas von Heesen, trener Lechii Gdańsk, powiedział na pomeczowej konferencji:Proszę mnie nie pytać o Marko Maricia. Patrząc na to, co dziś robił jestem w szoku i muszę się z tym przespać. To młody zawodnik, chcę porozmawiać z nim w szatni o tym, co się stało i dopiero to komentować.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Lechia odpadła z Pucharu Polski, a Marić miał o czym myśleć i mówił „Już nie mogę się doczekać ligowego spotkania z Legią. Bardzo chciałbym zrehabilitować się za spotkanie w Pucharze Polski, gdzie kompletnie zawaliłem. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej i wygramy.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Niestety Marić myślał o Legii chyba za dużo…

Marić_i_Jodłowiec

Marko Marić w walce o piłkę z Tomaszem Jodłowcem.

Źródło: legionisci.com.

Miesiąc później, a dokładnie 31 października 2015 r. oba kluby spotkały się w Gdańsku w meczu XIV kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Tym razem Marić ponownie popełnił błąd, ale jaki! W 50. minucie Gerson wycofał piłkę ze środkowej strefy boiska do bramkarza. Futbolówka podskoczyła ma nierówności odbiła się od kolana Maricia i poleciała w kierunku Nikolicia, który pewnym strzałem zdobył bramkę.

Nikolić_pokonał_Maricia

Nemanja Nikolić cieszy się po bramce. W tle główny winowajca – Marko Marić.

Źródło: legia.com.

Lechia po jesieni zajmuje 10. miejsce w lidze, ale pod względem straconych bramek jest na siódmym miejscu. Za Piastem, Legią, Pogonią, Lechem, Koroną i Wisłą. Marić, jeśli dalej będzie grał w Lechii, spotka się z Legią w rundzie rewanżowej, a może także w grupie mistrzowskiej, jeśli klub z Gdańska awansuje do czołowej „ósemki”. Mniej meczów z Legią, to mniej stresów dla Maricia.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legionisci.com, sport.trojmiasto.pl, transfermarkt.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com, przegladsportowy.pl, legia.com. R. Błoński, Legia skuteczna i walcząca do końca, „Przegląd Sportowy” z dnia 2 listopada 2015 r., s. 6-7.

piątek, 10 marca 2017
Pomocna dłoń Legii dla Lecha

Lech Poznań wygrał w ekstraklasie po trzech miesiącach. Stało się to 25 października 2015 r. w wyjazdowym meczu z Legią, który goście wygrali 1:0 (0:0). Legia przeważała w tym meczu, stwarzała sobie więcej sytuacji do zdobycia bramek, ale fatalna skuteczność w połączeniu z doskonałą dyspozycją Jasmina Buricia zapewniły trzy punkty gościom.

Legia była zdecydowanym faworytem spotkania. Przed meczem z Lechem zajmowała 3. miejsce w ekstraklasie z dorobkiem 20 punktów (5 zwycięstw, 5 remisów, 2 porażki, bramki 27:14). Zaś mistrz Polski 2015, czyli Lech był ostatni z dorobkiem 6 punktów (1 zwycięstwo, 3 remisy, 8 porażek, bramki 10:21). Lech pozostawał bez ligowego zwycięstwa od dziesięciu kolejek, a Legia nie zaznała goryczy porażki od sześciu kolejek.

Atmosferę przed meczem podgrzewali najlepszy strzelec gospodarzy – Nemanja Nikolić i trener Lecha, a wcześniej dwukrotnie trener Legii, czyli Jan Urban. Nikolić powiedział, że cieszy się, że nie trafił do Poznania i dla niego Lech mógłby spaść z ligi. Urban stanął w obronie swojego nowego klubu i wytknął Nikoliciowi, że gole strzela słabym drużynom i jest nieskuteczny w pucharach.

Trzy dni przed meczem oba kluby rywalizowały w fazie grupowej Ligi Europy. Legia tylko zremisowała u siebie z Club Brugge 1:1, zaś Lech sensacyjnie pokonał lidera Serie „A”, czyli Fiorentinę 2:1. Wprawdzie „Viola” wystawiła raczej zmienników, to jednak Lech jako pierwszy w historii polski klub wygrał w europejskich pucharach wyjazdowy mecz we Włoszech. Stanisław Czerczesow, trener Legii w porównaniu z meczem pucharowym dokonał w składzie tylko trzech zmian, a trener Urban prawie na odwrót, bo w składzie zostało tylko czterech graczy.

 2015.10.25_Legia_-_Lech_(1)

Stadion Legii tuż przed meczem Legia – Lech.

Czerczesowowi marzyło się, aby Legia zdominowała Lecha i od początku narzuciła swój styl gry. Plan trzeba było szybko zmodyfikować. W 8. minucie został ustalony wynik meczu. Tomasz Jodłowiec stracił piłkę, a Maciej Gajos obrócił się z piłką przy pomocniku Legii. Michał Pazdan odpuścił krycie, a po prostopadłym podaniu Gajosa do Kaspara Hamalainenna, Jakub Rzeźniczak minął się z piłką i choć próbował gonić Fina, to Hamalaninen stanął „oko w oko” z Dusanem Kuciakiem. Hamalainen oddał strzał przy słupku, a piłka, choć po rękach Kuciaka, to znalazła drogę do bramki.

2015.10.25_Legia_-_Lech_(10)

Goście wracają na własną połowę po bramce Hamalainena.

W odpowiedzi z dalszej odległości uderzył Ivan Tričkovski, ale piłka poleciała obok słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). Po chwili powinien być remis! Nikolić świetnie podał do Jodłowca, Karol Linetty próbował wślizgiem przejąć piłkę, a „Jodła” mógł zrehabilitować się za błąd przy pierwszej bramce. Piłka po strzale (bez przyjęcia) pomocnika Legii przeleciała obok słupka bramki gości. „Kilka chwil później z daleka mocno kopnął Nikolić, lecz Jasmin Burić - choć z trudem - wybił futbolówkę. W 20. minucie z linii pola karnego ponownie uderzył Nikolić, ale piłka poleciała obok dalszego słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). „Trzy z tych sytuacji miały miejsce w okresie pięciu minut od straty bramki! Świetna reakcja, dużo zrobiła Legia, by szybko dogonić Lecha.” (cyt. za: weszlo.com).

W 32. min. Barry Douglas posłał długą piłkę do Szymona Pawłowskiego, który przyjął ją ręką, będąc na spalonym i oddał niecelny strzał na bramkę słowackiego bramkarza. Kuciak miał ogromne pretensje do sędziego, że pozwolił na kontynuowanie tej akcji. Po chwili Pazdan przejął podanie do Linetty’ego i podał piłkę do Michała Kucharczyka, który świetnie zagrał do Nikolicia. Węgier znalazł się sam na sam z bramkarzem gości, ale Burić skrócił kąt strzału i odbił piłkę. W 35. min. „Gergo Lovrencsics zakręcił na prawej stronie Bartoszem Bereszyńskim, ale na szczęście z jego próbą spokojnie poradził sobie bramkarz Legii.” (cyt. za: legionisci.com).

2015.10.25_Legia_-_Lech_(18)

Z rzutów rożnych Legii praktycznie nic nie wynikało.

Trzy minuty później Bereszyński wrzucił piłkę w pole karne, a zamykający akcję Kucharczyk oddał strzał wślizgiem tylko obok słupka. Po upływie kolejnych czterech minut później „Lech wyszedł z kontrą, ale właśnie Pawłowski, teoretycznie jeden z najlepszych technicznie piłkarzy w lidze, popsuł proste zagranie.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem Lecha, choć to Legia miała więcej z gry, stwarzała sobie sytuacje do wyrównania, ale raziła nieskutecznością. Lech nastawił się na obronę wyniku i w drugiej połowie kontynuował swoje zamierzenie.

Dwie minuty po przerwie kilku centymetrów zabrakło Bereszyńskiemu, a potem Nikoliciowi, aby sięgnąć do dośrodkowania w pole karne.” (cyt. za: legia.sport.pl)

2015.10.25_Legia_-_Lech_(8)

Barry Douglas praktycznie wyłączył z gry Ivana Trickovskiego.

W 53. minucie strzał sprzed pola karnego oddał Jodłowiec, ale golkiper gości bez problemu złapał piłkę. Dziewięć minut później Jodłowiec zacentrował w pole karne z lewej strony boiska, lecz strzał głową Guilherme był niecelny.” (cyt. za: 90minut.pl). „W 71. minucie przyjezdni znów mieli furę szczęścia. Guilherme zakręcił w polu karnym rywalami, podał do Nemanji Nikolicia, który z kilku metrów nie trafił w futbolówkę.” (cyt. za: legionisci.com). Błąd w tej sytuacji popełnił sędzia Bartosz Frankowski, ponieważ próbującego dojść do podania Nikolicia objął, a następnie powalił Linetty. Po meczu Linetty przyznał, że faulował, ale gwizdek sędziego milczał.

2015.10.25_Legia_-_Lech_(15)

Za parę chwil Tomasz Brzyski huknął z daleka i golkiper Lecha na raty zdołał obronić.” (cyt. za: legionisci.com). Po chwili Ondrej Duda (według innych źródeł – Guilherme) zagrał piłkę z połowy boiska do Nikolicia, który minął na szesnastym metrze Buricia, ale pobiegł za bardzo do boku i jego strzał zdążył wślizgiem wybić Kadar. „Legia wciąż zdecydowanie dłużej utrzymywała się przy piłce, dość swobodnie poruszała się po połowie rywala, niestety problemy pojawiały się na 20. metrze. "Wojskowi" nie mieli pomysłu na sforsowanie szczelnej defensywy z Poznania, brakowało im ostatniego podania i, co najważniejsze, skuteczności.” (cyt. za” legia.com). „Następnie strzał głową oddał Jakub Rzeźniczak, ale Burić z trudem interweniował. W 86. minucie zza szesnastki uderzył Ondrej Duda, jednak bramkarz Lecha zdołał złapać piłkę. Kilka chwil później w polu karnym w kierunku bramki kopnął Darko Jevtić, ale Kuciak wybił futbolówkę.” (cyt. za: legionisci.com). W 90. min. Douglas nie chciał oddać piłki Kucharczykowi, który pchnął Szkota tak nieszczęśliwie, że ten wpadł na sędziego. Obaj zawodnicy zostali ukarani żółtymi kartkami.

2015.10.25_Legia_-_Lech_(19)

Jasmin Burić po raz kolejny pokazał przy Łazienkowskiej spor umiejętności.

W doliczonym czasie gry Kucharczyk zacentrował w pole karne, a strzał głową oddał Igor Lewczuk, lecz Burić i tym razem spokojnie złapał piłkę.” (cyt. za: 90minut.pl). Po meczu o tą sytuację pretensje do Lewczuka miał Aleksandar Prijović, który mógł oddać strzał, gdyby piłki nie dotknął Lewczuk. Między zawodnikami doszło do starcia, które (jak się później okazało) zaowocowało krótkotrwałym zesłaniem „Prijo” do rezerw. Obaj zawodnicy bagatelizowali sytuację.

Legia przegrała, ale paradoksalnie rozegrała dobry mecz. Gospodarze oddali więcej strzałów (18:5), ale niewiele więcej celnych strzałów (6:4). Poza tym, prawie cztery razy częściej wykonywali rzuty rożne (15:4), a i tak nie potrafili zrobić z nich bramkowego użytku. Nieskuteczność, przewaga i mnóstwo sytuacji strzeleckich – tak można scharakteryzować grę legionistów. Nie była ona zbyt kreatywna, ale nie można odmówić im zaangażowania i waleczności, zwłaszcza że Lech od strzelenia bramki myślał tylko o obronie.

 

25 października 2015 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii (Stadion Wojska Polskiego)

XXIII kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 0-1 Lech Poznań

Bramka: Kasper Hämäläinen (8 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 19. Bartosz Bereszyński (74 min., 99. Aleksandar Prijović), 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 17. Tomasz Brzyski – 20. Ivan Tričkovski (60 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec (79 min., 37. Dominik Furman), 2. Michał Pazdan, 8. Ondrej Duda, 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 23. Stojan Vranjes, 28. Łukasz Broź, 9. Marek Saganowski.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Lech: 1. Jasmin Burić – 21. Kebba Ceesay, 23. Paulus Arajuuri, 5. Tamás Kádár, 3. Barry Douglas – 11. Gergő Lovrencsics (65 min., 28. Dariusz Formella), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 14. Maciej Gajos (75 min., 10. Darko Jevtić), 8. Szymon Pawłowski (79 min., 35. Marcin Kamiński) – 19. Kasper Hämäläinen.

Rezerwowi: 33. Maciej Gostomski, 4. Tomasz Kędziora, 15. Dariusz Dudka, 18. Denis Thomalla.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Kucharczyk (90 min., za niesportowe zachowanie) – Kádár (65 min., za faul), Ceesay (81 min., za faul), Douglas (90 min., za niesportowe zachowanie), Jevtić (90+2 min., za faul).

sędziowali: Bartosz Frankowski (Toruń) jako sędzia główny oraz Sapela i Pskit jako sędziowie liniowi.

temperatura: 8C.

widzów: 26 831 (według 90minut.pl, inne źródła podawały – 26 821).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, eurosport.onet.pl, legia.sport.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.com. A. Dawidziuk, Urban daje Lechowi drugie życie, „Przegląd Sportowy” z dnia 26 października 2015 r., s. 2-3.

czwartek, 09 marca 2017
Sprawiedliwy remis, który nikogo nie zadowolił

W czwartek 22 października 2015 r. Legia zremisowała 1:1 (0:1) z Club Brugge KV w III kolejce Ligi Europy 2015/2016. Brak zwycięstwa znacznie zmniejszył szanse legionistów na awans do fazy pucharowej.

Trener Czerczesow postanowił nie zmieniać zwycięskiego składu i posłał do boju tych samych zawodników, którzy w weekend mierzyli się w lidze z Cracovią. Drobna korekta zaszła jedynie na ławce rezerwowych, gdzie miejsce Michała Kopczyńskiego zajął powracający po kontuzji Ondrej Duda.” (cyt. za: legia.com). W meczu z „Pasami” Czerczesow debiutował jako szkoleniowiec Legii i odniósł zwycięstwo 3:1 po hat-tricku Nemanji Nikolicia. Przy wszystkich bramkach asystował Tomasz Jodłowiec.

Od początku pierwszej połowy to goście dominowali na boisku. „W 14. minucie w małym zamieszaniu po rzucie rożnym Stefano Denswil głową uderzył prosto w ręce Dušana Kuciaka, a chwilę potem z lewej strony sprzed pola karnego ładnie z powietrza spróbował José Izquierdo. Po jego strzale piłka ponownie wpadła prosto w ręce bramkarza. Groźnie dla Legii było też kilka minut potem po świetnym zagraniu Boliego Bolingoliego-Mbombo do Abdoulaya Diaby'ego – Malijczyk uciekł obrońcom i, mając przed sobą tylko bramkarza, nie zdołał sięgnąć futbolówki.” (cyt. za: 90minut.pl).

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(5)

W 24. minucie goście powinni objąć prowadzenie. Hans Vanaken podał piłkę z bocznej strefy boiska wzdłuż bramki, obrońcy Legii nie przecięli piłki, a Jelle Vossen minął się z piłką, chyba zaskoczony, że mógł skierować piłkę do bramki.

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(10)

Groźna akcja Brugii z 24. minuty powinna zakończyć się golem.

Goście sprawiali lepsze wrażenie i z łatwością przedostawali się w okolice pola karnego Legii. W 39. minucie Brugia wreszcie objęła zasłużone prowadzenie 1:0. Po dośrodkowaniu z rzut rożnego lekki strzał oddał Brandon Mechele, a Kuciak nie złapał piłki i wypuścił ją przed siebie. Wykorzystał to Davy De fauw, który z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki. „Prowadzenie gościom dał 34-letni weteran, wychowanek belgijskiego klubu, który zadebiutował w nim dopiero w ubiegłym roku. Po tym, jak po wielu latach wrócił z tułaczki po holenderskich i rodzimych drużynach.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Cztery minuty później goście mogli podwyższyć prowadzenie. Do zagranej z głębi pola prostopadłej piłki Denswila dynamicznie ruszył Izquierdo wykorzystując niepewne krycie Igora Lewczuka. Pod linię szesnastu metrów wybiegł Kuciak, a Izquierdo mijając go „wyrzucił” się do linii bocznej po czym oddał lekki strzał w kierunku bramki, gdzie Lewczuk spokojnie przyjął piłkę.

(…) przyjezdni mieli zdecydowanie więcej z gry. Częściej pojawiali się w polu karnym Kuciaka, na co pozwalała im nieco zagubiona defensywa Legii.” (cyt. za: legia.com). „Duże zagrożenie pod bramką Duszana Kuciaka stwarzali przede wszystkim 24-letni Malijczyk Abdoulay Diaby i 23-letni Kolumbijczyk José Izquierdo. Dobrze spisywał się też znany kibicom stołecznego klubu Hans Vanaken, który rok temu grał przeciwko Legii w barwach Lokeren.” (cyt. za: legia.sport.pl). „W pierwszej połowie legioniści nie oddali na bramkę Sébastiena Bruzzese ani jednego celnego strzału.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Trener Czerczesow zdecydował w przerwie o dwóch zmianach. W miejsce Dominika Furmana i Guilherme pojawili się Ondrej Duda i Ivan Trickovski, którzy, jak się później okazało, wnieśli sporo ożywienia w grę gospodarzy.

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(17)

Legioniści oczekują na rozpoczęcie drugiej połowy, w której zagrali zdecydowanie lepiej.

Drugą połowę legioniści rozpoczęli z dużym animuszem. Już w 47. minucie Tomasz Jodłowiec podał do Ondreja Dudy, który wypatrzył Michała Kucharczyka. Skrzydłowy Legii w świetnej sytuacji mając przed sobą bramkarza strzelił obok słupka. Co się odwlecze, to jednak nie uciecze. Cztery minuty później Jodłowiec zagrał prostopadłą piłkę do Trickovskiego, który podał wzdłuż bramki do Michała Kucharczyka. Tym razem pomocnik gospodarzy wykończył akcję kolegów i zdobył wyrównującą bramkę, kierując piłkę z kilku metrów do pustej bramki.

W 53. minucie Izquierdo oddał mocny strzał z siedemnastu metrów, ale piłka odbiła się od Igora Lewczuka i zmierzała w kierunku bramki. Kuciak wykazał się nie lada refleksem i odbił piłkę na rzut rożny.

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(19)

W 61. minucie swoimi umiejętnościami musiał się popisać z kolei Sébastien Bruzzese – z ponad 20 metrów na mocny strzał zdecydował się Jodłowiec, a bramkarz gości z trudem wypiąstkował piłkę do boku.” (cyt. za: 90minut.pl). „Po chwili na bramkę Belgów uderzał Tomasz Brzyski, strzał był również mocny, ale tym razem Bruzzese złapał piłkę.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Goście dopiero po 20 minutach zaczęli znów groźniej atakować, a Legia się cofnęła. Diaby umieścił nawet piłkę w siatce bramki Kuciaka, ale sędzia odgwizdał w akcji z 70. minuty spalonego.” (cyt. za: legia.sport.pl).

2015.10.22_Legia_-_Club_Brugge_(23)

Nemanja Nikolić był niewidoczny w meczu z Brugią, a cztery dni wcześniej zaliczył hat-tricka w meczu ekstraklasy.

Po przestoju w grze, groźniej zaatakowała Legia. W 81. minucie „(…) szansę na pięknego gola miał Tričkovski, zamykając dośrodkowanie z lewej strony przy dalszym słupku. Niepilnowany skrzydłowy Legii złożył się do strzału z półobrotu, ale nie trafił w futbolówkę. Chwilę później Kucharczyk popędził na lewym skrzydle, z linii końcowej zagrał do Michała Pazdana, a strzał reprezentanta Polski zdołała zablokować obrona.” (cyt. za: 90minut.pl). „Za moment Kuciaka chciał zaskoczyć Jose Izquierdo, jednak Słowak był dobrze ustawiony.” (cyt. za: legionisci.com).

Mecz zakończył się remisem, który z przebiegu spotkania był sprawiedliwy. W pierwszej połowie przewagę miała Brugia, a w drugiej Legia. Remis nie zadowalał żadnej ze strony, bo ich strata do FC Midtjylland po trzech kolejkach wynosiła aż pięć punktów. Słabszą grę Brugii w drugiej połowie można trochę tłumaczyć faktem, że myślami byli przy szlagierowym meczu z Anderlechtem. Legia, po zwycięstwie nad Cracovią, w której pokazała zaangażowanie i waleczność, raczej zawiodła. Tym bardziej, że w dwóch domowych meczach w fazie grupowej Ligi Europy zdobyła tylko punkt.

 

22 października 2015 r., godz. 21:05 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

III kolejka Ligi Europy 2015/2016, grupa „D”

Legia Warszawa 1-1 Club Brugge KV

Bramki: Michał Kucharczyk (51 min.) – Davy De fauw (39 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 28. Łukasz Broź, 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 17. Tomasz Brzyski – 6. Guilherme (46 min., 8. Ondrej Duda), 3. Tomasz Jodłowiec, 2. Michał Pazdan, 37. Dominik Furman (46 min., 20. Ivan Tričkovski), 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (76 min., 99. Aleksandar Prijović).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 19. Bartosz Bereszyński, 23. Stojan Vranjes, 9. Marek Saganowski.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Brugge: 16. Sébastien Bruzzese – 19. Thomas Meunier, 44. Brandon Mechele, 24. Stefano Denswil, 63. Boli Bolingoli-Mbombo (68 min., 28. Laurens De Bock) – 10. Abdoulay Diaby (71 min., 55. Tuur Dierckx), 3. Timmy Simons, 2. Davy De fauw, 20. Hans Vanaken, 22. José Izquierdo – 9. Jelle Vossen (80 min., 17. Leândro Pereira).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 38. Sinan Bolat, 4. Oscar Duarte, 6. Claudemir, 21. Dion Cools.

Trener: Michel Preud'homme.

żółta kartka: Rzeźniczak (50 min.).

sędziowali: Harald Lechner jako sędzia główny, Maximilian Kolbitsch i Andreas Heidenreich jako sędziowie liniowi, Alexander Harkam i Julian Weinberger jako dodatkowi sędziowie asystenci oraz Andreas Staudinger (wszyscy Austria) jako sędzia techniczny.

delegat UEFA: Harry M. Been (Holandia).

temperatura: 7C.

widzów: 16 320.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, sport.tvp.pl, meczyki.pl, legia.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com.

środa, 08 marca 2017
Club Brugge KV – rywal Legii Warszawa

Rywalem Legii w fazie grupowej Ligi Europy 2015/2016 był jeden z dwóch najbardziej utytułowanych klubów, czyli Club Brugge KV prezentujący zbliżony poziom piłkarski.

Historia

Początków klubu należy szukać w 1890 r., gdy absolwenci katolickiej szkoły Broeders Xaverianen i laickiej Koninklijk Atheneum założyli klub pod nazwą – Brugsche Football Club. 13 listopada 1891 r. klub został reaktywowany i ta data podawana jest jako oficjalna data założenia klubu. Trzy lata później szesnastu byłych członków Brugsche FC utworzyło inny klub – Football Club Brugeois. W następnym roku w Brugii został utworzony kolejny klub – Vlaamsche Football Club de Bruges. W tym samym roku Brugsche FC wzięło udział w pierwszej edycji pierwszej belgijskiej ligi narodowej, ale po jednym sezonie zrezygnowało z rozgrywek z powodu problemów finansowych. W 1897 r. doszło do fuzji Brugsche FC i FC Brugeois, a nowy klub przejął nazwę tego ostatniego. Pięć lat później do FC Brugeois dołączył Vlaamsche FC, ale nie wpłynęło to na zmianę nazwy klubu. Wcześniej (w 1899 r.) rozegrano pierwsze derby z Cercle Brugge założonym w tym samym roku.

Początkowo swoje mecze klub rozgrywał na Het Ratteplein, który swoją nazwę zawdzięczał zawodom, w którym psy goniły szczury. Działka była jednak własnością klubu, co ułatwiało treningi i organizację meczów. W 1912 r. FC Brugeois przeniósł się na nowy stadion – „De Klokke”. W sezonie 1913/1914 klub po raz pierwszy w historii wystąpił w finale Pucharu Belgii, ale przegrał 1:2 z Union SG. W 1920 r. klub wywalczył pierwsze w historii mistrzostwo Belgii, a 23 maja 1920 r. nadano mu tytuł królewski, co spowodowało zmianę nazwy klubu (Royal Football Club Brugeois). Sześć lat później FC Brugeois został zarejestrowany przez Królewski Belgijski Związek Piłki Nożnej (Koninklijke Belgische Voetbalbond) pod numerem 3 za Royal Antwerp i nieistniejącym już Daring Club de Bruxelles. W 1928 r. po raz pierwszy w historii „Niebiesko-czarni” spadli do drugiej ligi. Trzy lata później prezes Albert Dyserynck zginął w wypadku samochodowym, a nazwa stadionu De Klokke została zmieniona na Albert Dyserynckstadion. Przy głównym wejściu na stadion ustawiono popiersie zmarłego prezesa. W 1959 r. FCB wywalczyli awans do pierwszej ligi i od tamtej pory już z niej nie spadli. W 1968 r. Brugijczycy po raz pierwszy wywalczyli Puchar Belgii pokonując w finale Beerschot AC (1:1 k. 7:6). W sezonie 1967/1968 Club Brugge zadebiutował w europejskich rozgrywkach, a dokładniej w Pucharze Miast Targowych w dwumeczu ze Sportingiem Lizbona (0:0, 1:2). W kolejnym sezonie Club Brugge zadebiutował w rozgrywkach organizowanych przez UEFA – w Pucharze Zdobywców Pucharów z West Bromwich Albion (3:1, 0:2). W 1972 r. nazwa klubu została zmieniona na flamandzką – Club Brugge Koninklijke Voetbalvereniging, która oznacza królewski klub piłki nożnej. Trzy lata później piłkarze przenieśli się na Olympiastadion, którego nazwa została zmieniona w 1998 r. na Jan Breydel Stadion. W 1976 r. drużyna pod wodzą austriackiego trenera Ernsta Happela dotarła do finału Pucharu UEFA, w którym przegrała z Liverpool FC (2:3, 1:1), a dwa lata później (też pod wodzą Happela) do finału Pucharu Europy Mistrzów Klubowych, w którym przegrała z Liverpool FC 0:1. Żaden inny belgijski klub nie awansował do finału tych najważniejszych rozgrywek europejskich. W 1992 r. belgijski klub wystąpił w pierwszej edycji Ligi Mistrzów, a strzelcem pierwszego historycznego gola jest piłkarz Club Brugge – Daniele Amokachi.

Nazwa, barwy i przydomki

W 1972 r. nazwa klubu została zmieniona na flamandzką – Club Brugge Koninklijke Voetbalvereniging, która oznacza królewski klub piłki nożnej. Wcześniejsze nazwy klubu (szczegółowo opisane w części „historia”) to Brugsche Football Club (13 listopada 1891-1897), Football Club Brugeois (1897-1926) i Royal Football Club Brugeois (1926-1972). Klub nazywany jest także w skrócie po prostu FC Brugge.

Herb_Club_Brugge_KV

Herb Club Brugge KV.

Źródło: vectorsland.com.

Najbardziej znany przydomek klubu z Brugii, czyli „Niebiesko-Czarni” (Blauw en Zwart) nawiązuje do barw klubu. Inne przydomki to po prostu „Klub” (Le Club), nie wiedzieć dlaczego – „Gazele” (Les Gazelles) i skrótowy „FCB”. Maskotką klubu jest niedźwiedź, symbol miasta Brugia. Legenda głosi, że pierwszy władca Flandrii, Baldwin I Flandryjski, w dzieciństwie walczył i pokonał niedźwiedzia. W 2000 r. dodano drugiego niedźwiedzia, a obie maskotki nazwano Belle i Bene. W 2010 r. dodano trzeciego niedźwiedzia – Bibi.

Największymi rywalami Club Brugge są Cercle Brugge, z którymi FCB rozgrywają mecze derbowe, Gent – klub z sąsiedniej prowincji oraz Anderlecht, z którym mecze nazywane są „świętą wojną”.

Stadion

Pierwszym obiektem „Niebiesko-czarnych” był Hat Ratteplein (1891-1912). Kolejnym, do 1975 r. – Stade Albert Dyserynck (De Klokke). W 1947 r. zainstalowano na nim 26 lamp oświetleniowych, a dwa lata później otwarto nową trybunę o pojemności 2.400 miejsc.

De_Klokke

De Klokke.

Źródło: doingthe116.wordpress.com.

Obecnie domowe mecze Club Brugge rozgrywa na Jan Breydel Stadion, czyli miejskim obiekcie, którego współgospodarzem jest drugi klub z Brugii Cercle Brugge. Stadion został wybudowany w 1975 r., co miało związek z sukcesami Club Brugge. Początkowo nosił nazwę Olympiastadion, a w 1998 r. nadano mu imię jednego z przywódców powstania we Flandrii – Jana Breydela. Początkowo stadion mieścił ok. 30 tys. widzów, z których tylko 8 tys. to były miejsca siedzące. W meczu otwarcia Olympiastadion, Club Brugge spotkał się z RWD Moelenbaeck, a strzelcem pierwszego gola na nowym stadionie został Rene Vandereycken.

Jan_Breydel_Stadium_(1)

Jan Breydel Stadion.

Źródło: stadiumguide.com.

Gdy w 1986 r. Club Brugge i Cercle Brugge spotkały się w finale Pucharu Belgii, ale mecz nie odbył się na Stadionie Heysel w Brukseli, tylko na Olympiastadion. FCB wygrali (3:0). Dziesięć lat później oba kluby ponowieni spotkały się w finale, ale tym razem mecz rozegrano na Heysel. Ponownie wygrali FCB, tym razem 2:1.

W 1987 dobudowano loże po zachodniej stronie, a w 1993, na wniosek UEFA, stadion otrzymał krzesełka na wszystkich sektorach. Pojemność spadła znacząco, dlatego w celu organizacji Euro 2000 zdecydowano o kolejnej rozbudowie trybun, tym razem za bramkami. Pojemność wzrosła do 29 945 miejsc, jednak z uwagi na wymogi bezpieczeństwa wykorzystywanych jest mniej, 29 022.” (cyt. za: stadiony.net). Oficjalna strona Club Brugge podaje pojemność 29.042, choć sumując liczbę miejsc podaną dla poszczególnych trybun okazuje się, że pojemność jest o 10 miejsc mniejsza. Na stadionie znajduje się 13 loż VIP (463 miejsca), 212 miejsc dla dziennikarzy i 40 miejsc dla niepełnosprawnych.  Wszystkie trybuny są zadaszone, a miejsca na trybunach są w barwach obu klubów z Brugii, co sprawia nienajlepsze wrażenie estetyczne. Oświetlenie stadionu ma moc 1700 luxów, a wymiary boiska 105 x 68 m.

Jan_Breydel_Stadium_(2)

Jan Breydel Stadion.

Źródło: pinterest.com.

Po przebudowie „W inauguracyjnym meczu na Jan Breydel Stadion, gospodarze – Club Brugge pokonali RSC Anderlecht 2:0, a kibice drużyny gości zdemolowali 250 nowych krzesełek.” (cyt. za: pl.wikipedia.org). Na stadionie rozegrano trzy mecze grupowe UEFA Euro 2000 (Francja – Dania 3:0, Francja – Czechy 2:1, Hiszpania – Jugosławia 4:3) i ćwierćfinał (Francja – Hiszpania 2:1).

Średnia frekwencja na meczach ligowych Club Brugge od sezonu 2002/2003 nie spadła poniżej 20 tys. na mecz, podczas gdy na meczach Cercle Brugge waha się w przedziale 2,5 tys. – 10,5 tys.

W grudniu 2015 r. murawa na stadionie została wymieniona na hybrydową murawę (mieszankę naturalnej i sztucznej murawy) nazywaną Mixto Hybrid Grass Technology, wyprodukowaną we Włoszech.

Sukcesy

Club Brugge jest drugim obok Anderlechtu Bruksela najbardziej utytułowanym klubem Belgii, który ma na swoim koncie prawie czterdzieści trofeów – 14 mistrzostw Belgii (1919/1920, 1972/1973, 1975/1976, 1976/1977, 1977/1978, 1979/1980, 1987/1988, 1989/1990, 1991/1992, 1995/1996, 1997/1998, 2002/2003, 2004/2005, 2015/2016), 11 Pucharów Belgii (1967/1968, 1969/1970, 1976/1977, 1985/1986, 1990/1991, 1994/1995, 1995/1996, 2001/2002, 2003/2004, 2006/2007, 2014/2015) i 14 Superpucharów Belgii - (1980, 1986, 1988, 1990, 1991, 1992, 1994, 1996, 1998, 2002, 2003, 2004, 2005, 206). Anderlecht wywalczył 33 mistrzostwa Belgii, 9 Pucharów Belgii i 12 Superpucharów, a także 2 Puchary Zdobywców Pucharów (1975/1976, 1977/1978), 2 Superpuchary Europy (1976, 1978) i Puchar UEFA (1982/2983).

Poza tym, Club Brugge wywalczył 21 wicemistrzostw Belgii (1898/1999, 1899/1900, 1905/1906, 1909/1910, 1910/1911, 1966/1967, 1967/1968, 1969/1970, 1970/1971, 1971/1972, 1984/1985, 1985/1986, 1993/1994, 1996/1997, 1998/1999, 1999/2000, 2000/2001, 2001/2002, 2003/2004, 2011/2012, 2014/2015), 6 finałów Pucharu Belgii (1913/1914, 1978/1979, 1982/1983, 1993/1994, 1997/1998, 2004/2005) i 3 przegrane mecze o Superpuchar Belgii (1995, 2007, 2015).

W europejskich pucharach największymi sukcesami były dwa finały - Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (jako jedyny belgijski klub; 1977/1978) i Pucharu UEFA (1975/1976). Poza tym, Club Brugge osiągnęło półfinał Pucharu UEFA (1987/1988), Pucharu Zdobywców Pucharów (1991/1992) i ćwierćfinały Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (1976/1977), Pucharu Zdobywców Pucharów (1970/1971, 1994/1995) i Ligi Europy (2014/2015).

Dodatkowo, „Niebiesko-czarni” mogą pochwalić się zwycięstwami w dwóch turniejach towarzyskich – Kirin Cup (1981) i Amsterdam Tournament (1990). W rankingu Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS) Club Brugge na koniec 2015 r. zajęło 22. miejsce na świecie. Rok wcześniej zajęło 23. miejsce, a w 2013 r. było poza czołową dwusetką.

Warto jeszcze zauważyć, że Club Brugge KV zdecydowanie zdystansował pod względem sukcesów i trofeów swojego lokalnego rywala, czyli Cercle Brugge, który został założony tylko osiem lat później niż FCB. Cercle Brugge ma na swoim koncie 3 Mistrzostwa Belgii (1911, 1927, 1930), 2 Puchary Belgii (1927, 1985), 4 finały Pucharu Belgii (1912, 1986, 1996, 2010) i 2 przegrane mecze o Superpuchar (1985, 1986).

Europejskie puchary

Club Brugge wystąpił w 28 edycjach rozgrywek o Puchar UEFA / Ligę Europy, 17 edycjach Pucharu Europy Mistrzów Krajowych / Ligi Mistrzów i 6 edycjach Pucharu Zdobywców Pucharów. Najwyższe zwycięstwo – 8:0 Brugia odniosła w meczu z maltańską Florianą La Valetta (19 września 1973 r.), zaś najwyższą porażkę 1:6 w wyjazdowym meczu z AS Monaco (9 listopada 1988 r.). Rekordzistą pod względem liczby meczów (88), jak i liczby zdobytych bramek w europejskich pucharach jest Gert Verheyen.

W sezonie 1975/1976 „Niebiesko-czarni” po raz pierwszy awansowali do finału europejskiego pucharu. W drodze do finału Pucharu UEFA wyeliminowali Olympique Lyon (3:4, 3:0), Ipswich Town (0:3, 4:0), AS Roma (1:0, 1:0), AC Milan (2:0, 1:2) i HSV Hamburg (1:1, 1:0), ale w finale ulegli Liverpool FC (2:3, 1:1), choć na Anfield Road prowadzili już 2:0, a na Olympiastadion 1:0. Najlepszymi strzelcami FCB byli Rene Vandereycken i Raoul Lambert, którzy zdobyli po pięć goli, czyli łącznie – dokładnie połowę dorobku klubu w tej edycji pucharu. W kolejnym sezonie FCB odpadli w ćwierćfinale Pucharu Europy z późniejszym finalistą – Borussią Moenchengladbach. W następnej edycji Pucharu Europy FCB dotarli do finału w drodze do którego wyeliminowali KPS Kuopio (4:0, 5:2), Panathinaikos Ateny (2:0, 0:1), Atletico Madryt (0:2, 2:3) i Juventus Turyn (0:1, 2:0 po dogrywce). W finale Brugia przegrała na Wembley ze swoim finałowym „prześladowcą”, czyli Liverpool FC 0:1. Najlepszym strzelcem w Club Brugge w tej edycji PEMK był Davies z czterema golami.

FC Brugge dostało się do fazy grupowej Ligi Europy 2015/2016 po tym, jak odpadło w ostatniej rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów z Manchestrem United (1:3 na Old Trafford i 0:4 na Jan Breydel Stadium). Wcześniej wyeliminowali Panathinaikos Ateny (1:2, 3:0).

Mecze z polskimi klubami

Club Brugge czterokrotnie rywalizowało z polskimi klubami i dwukrotnie wychodziło z tej rywalizacji zwycięsko. W sezonie 1978/1979 w I rundzie Pucharu Europy Club Brugge odpadło z Wisłą Kraków (2:1, 1:3). W sezonie 1991/1992 w II rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów FCB pewnie wyeliminowali GKS Katowice (1:0, 3:0). Następnie w sezonie 2009/2010 Belgowie wygrali dopiero po rzutach karnych z Lechem Poznań w III rundzie eliminacji Ligi Europy (0:1, 1:0 k. 4:3). Wreszcie w sezonie 2013/2014 „Niebiesko-czarni” niespodziewanie odpadli w III rundzie eliminacji Ligi Europy ze Śląskiem Wrocław (0:1, 3:3). W ośmiu meczach z polskimi klubami Club Brugge odnotowali bilans 4 zwycięstwa, 1 remis, 3 porażki i bilans bramkowy 11:9.

Legia natomiast trzykrotnie spotykała się z belgijskimi klubami i zawsze wychodziła z tej rywalizacji zwycięsko. W sezonie 1968/1969 Legia wyeliminowała w II rundzie Pucharu Miast Targowych KSV Waregem (0:1, 2:0), a w sezonie 1970/1971 w II rundzie Pucharu Europy Royal Standard de Liege (0:1, 2:0). W sezonie 2014/2015 Legia rywalizowała w fazie grupowej Ligi Europy z KSC Lokeren Oost-Vlaanderen (1:0, 0:1) i choć w rywalizacji był remis, to Legia pewnie wygrała grupę i awansowała do fazy pucharowej, a Lokeren nie. Bilans meczów Legii z klubami belgijskimi w europejskich pucharach to 6 meczów, 3 zwycięstwa, 3 porażki i bramki 5:3.

Jeśli chodzi o rywalizację belgijsko-polską w klubowych rozgrywkach UEFA, to kluby z obu państw rywalizowały 15 razy i zwycięsko wyszły z 9 starć. Bilans meczów także jest korzystny dla Belgów – 30 meczów, 14 zwycięstw, 9 remisów, 7 porażek i bilans bramkowy 38:27. W rywalizacji uczestniczyło 8 belgijskich klubów, a najczęściej grały – Club Brugge (4 razy), Anderlecht Bruksela (3) oraz Standard Liege i Lokeren (po 2), zaś z polskiej strony 9 klubów, a najczęściej – Wisła Kraków (4), Legia Warszawa (3) i Śląsk Wrocław (2).

Polacy w Club Brugge

W barwach Club Brugge występowało dotychczas trzech Polaków – Antoni Szymanowski (51 meczów przez 3 sezony w latach 1981-1984), Tomasz Dziubiński (48 meczy i 11 bramek przez 3 sezony w latach 1991-1994) i Waldemar Sobota (43 mecze i 6 bramek przez półtora sezonu w latach 2013-2014). Dziubiński sięgnął z FCB po mistrzostwo i superpuchar, a dodatkowo wystąpił w pierwszej edycji Ligi Mistrzów i nawet (jako pierwszy Polak) strzelił bramkę. Poza tym, w niebiesko-czarnych barwach występowało czterech obcokrajowców, którzy grali w polskich klubach – Junior Diaz (Kostaryka, Wisła Kraków, 13 meczów w sezonie 2010/2011), Dusan Dokić (Serbia, Zagłębie Lubin, 28 meczy i 4 bramki w latach 2007-2008), Ivan Trickovski (Macedonia, Legia Warszawa, 19 meczy i 1 gol w sezonie 2012/2014) i Vadis Odjidja-Ofoe (Belgia, Legia Warszawa, 181 meczy i 22 bramki przez 7 sezonów w latach 2009-2014).

Znani piłkarze w historii Club Brugge

Najwięcej meczy w barwach Club Brugge rozegrali – Franky van der Elst – 605 (w latach 1984-1998), Gert Verheyen – 550 (1992-2006), Fons Bastijns – 502 (1967-1981), Jan Ceulemans – 501 (1978-1992) i Raoul Lambert – 458 (1962-1980). Kolejne miejsca zajmują Vital Borkelmans, Hector Goetinck, Dany Verlinden, Fernand Boone. Najlepsi strzelcy w historii klubu to: Raoul Lambert – 270 (1962-1980), Jan Ceulemans – 240 (1978-1992), Gert Verheyen – 195 (1992-2006), Johny Thio – 126 (1963-1975) i Marc Degryse – 103 (1983-1989). Jeśli chodzi o innych Belgów należy wymienić takich jak Fernand Goyvaerts (później Real Madryt i FC Barcelona!), Rene Vandereycken, Rene Verheyen i Lorenzo Staelens.

W najlepszych dziesiątkach obu klasyfikacji brakuje obcokrajowców, a przecież w barwach Club Brugge KV grało wielu znakomitych piłkarzy z innych państw. To, że nie zapisali się na trwałe w historii klubu wynikało głównie z faktu, że jak któryś pokazał się z dobrej strony, to szybko przenosił się do klubu z silniejszej ligi. Warto wspomnieć, że w FCB grali m.in. Jean Pierre Papin (Francja, zanim przeniósł się do Olympique Marsylia), Daniel Amokachi (Nigeria), Rony Rosenthal (Izrael), Carlos Bacca (Kolumbia), Alin Stoica (Rumunia), a także Bosko Balaban, Mario Stanić i Robert Spehar (wszyscy Chorwacja).

Trenerami „Niebiesko-czarnych” byli tacy fachowcy jak Ernst Happal (Austria), Christoph Daum (Niemcy), Georges Leekens, Hugo Broos i Eric Gerets (wszyscy Belgia).

Budżet i finanse

Club Brugge może pochwalić się podręcznikowym „stabilnym przywództwem”. Prezes Bart Verhaeghe jest dopiero dwunastym na tym stanowisku w ponad stuletniej historii klubu! W latach 1937-1999 klub był zarządzany przez rodzinę De Clerck (Emile, Abdre, Fernand). „Niebiesko-czarni” nie należą do europejskich krezusów, ale w Belgii należą do najlepszych, obok Anderlechtu oczywiście.

Obecna drużyna

Portal transfermarkt.de wycenia wartość drużyny na 69,70 miliona euro.” (cyt. za: legia.com). Najdroższymi piłkarzami są pomocnicy – Hans Vaneken i Claudemir (Brazylia, po 6 mln euro) oraz Victor Vazquez (Hiszpania, 4 mln euro), napastnik Jelle Vossen (5 mln euro) i obrońca Oscar Duarte (Kostaryka, 4 mln euro). Za utalentowanego i uzdolnionego uchodzi 24-letni francuski napastnik Abdoulay Diaby (wyceniany na 2 mln euro). Najlepszym zawodnikiem jest jednak doświadczony (prawie 100 występów w reprezentacji Belgii) 39-letni Timmy Simons, który ma za sobą występy w PSV Eindhoven i 1. FC Norymberga.

Latem 2015 r. klub z Brugii wydał na wzmocnienia 12,3 mln euro, a po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy dokonał kolejnych przetasowań w kadrze. Z klubu odeszli Obi Oulare (19 lat, napastnik, Watford FC) i Nikola Storm (20 lat, napastnik, SV Zulte Waregem), a w ich miejsce sprowadzono Jelle Vossena (26 lat, napastnik, Burnley FC), Leandro Marcosa Pereirę (24 lata, napastnik, Brazylia, SE Palmeiras) i Mikela Agu (22 lata, pomocnik, wypożyczony z rezerw FC Porto). Najważniejsze letnie transfery to ściągnięcie (znanego przy Łazienkowskiej) Hansa Vanekena z Lokeren i sprzedaż Toma De Suttera do Bursasporu.

Trener Michel Preud’homme znany jest przede wszystkim jako znakomity bramkarz Standardu Liege, KV Mechelen i Benfica Lizbona. Jako trener poprowadził Twente Enschede do wicemistrzostwa Holandii i Pucharu Holandii, a Standard Liege do mistrzostwa Belgii 2008.

Podsumowanie

Club Brugge KV to drużyna, z którą Legia powinna walczyć o awans do fazy pucharowej Ligi Europy. „Niebiesko-czarni” są europejskim średniakiem, który w swoim kraju należy od wielu lat do czołówki. Porównań z Legią jest wiele i wydaje się, że oba prezentują zbliżony poziom sportowy i organizacyjny, bo finansowo Belgowie są jednak przed Legią.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, clubbrugge.be, legia.com, legionisci.com, uefa.com, iffhs.de, transfermarkt.de, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, fr.wikipedia.org, stadiony.net, polski-sport.pl, vectorsland.com, doingthe116.wordpress.com, stadiumguide.com, pinterest.com. Encyklopedia Piłkarska FUJI – tom 4. Od Realu do Barcelony. Historia Pucharu Mistrzów, Wydawnictwo GiA, Katowice 1992, s. 112-117. Encyklopedia Piłkarska FUJI – tom 6. Puchar zdobywców. Historia PEZP, Wydawnictwo GiA, Katowice 1993, s. 56. Encyklopedia Piłkarska FUJI – tom 18. Puchar Targów i UEFA, Wydawnictwo GiA, Katowice 1996, s. 90-92. M. Heatley, Stadiony piłkarskie Europy, Warszawa, Dom Wydawniczy, Bellona 2006, s. 116-119. „Liga Europy 2015/2016. Skarb Kibica” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 17 września 2015 r., s. 13.

wtorek, 07 marca 2017
Czy KPR Legionowo musiał spaść?

W poprzednim wpisie, po meczu KPR Legionowo – Vive Tauron Kielce nawiązałem do spadku z Superligi szczypiornistów gospodarzy w sezonie 2013/2014. Pora prześledzić jak wyglądał tamten sezon.

W sezonie 2012/2013 klub z podwarszawskiego Legionowa wywalczył największy wówczas sukces w historii, czyli awans do PGNiG Superligi. KPR wygrał grupę „A” I ligi z dorobkiem 44 punktów i o 2 punkty wyprzedził Wybrzeże Gdańsk. Legionowianie wygrali 21 meczy, 2 zremisowali i 1 przegrali. Ich bilans bramkowy wyniósł 709:555, a co ciekawe – Wybrzeże strzeliło więcej bramek i mniej straciło. Najlepszymi strzelcami KPR byli Tomasz Pomiankiewicz – 117 bramek (22 mecze) i Mateusz Zasikowski – 113 bramki (23 mecze). W klasyfikacji strzelców I ligi zajęli odpowiednio 12. i 13. miejsce.

KPR nie szalał na rynku transferowym i w ramach niewielkiego budżetu starał się ściągnąć zawodników, którzy pozwolą osiągnąć cel na sezon 2013/2014, czyli pozostanie w Superlidze. Wzmocnienia były solidne, ale trudno było oprzeć się wrażeniu, że KPR dysponuje najsłabszą kadrą w lidze. „Przegląd Sportowy” opisywał drużynę KPR jak „pozytywnie zakręconą grupę studentów, dla których Superliga jest spełnieniem marzeń”. W każdym razie pod Warszawą znaleźli się piłkarze znani z ligowych parkietów – bramkarz Sebastian Zapora (Chrobry Głogów), rozgrywający – Michał Prątnicki (Miedź Legnica), Paweł Gawęcki (głębokie rezerwy Vive Targi Kielce) i Witalij Titow (Piotrkowianin), skrzydłowi – Radosław Dzieniszewski (Warmia Olsztyn) i Michał Bałwas (Azoty Puławy) oraz obrotowy, 48-krotny reprezentant Polski Bartosz Wuszter (Warmia Olsztyn). Co do reprezentantów Polski, to jednego KPR miał już w zeszłym sezonie – rozgrywający Paweł Albin (20 meczów).

Analizując składy drużyn, które przystępowały do rywalizacji w lidze jasnym było, że KPR będzie walczył o utrzymanie z innym beniaminkiem – Gwardią Opole oraz Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Ważne były przede wszystkim punkty zdobyte z tymi rywalami, ale można było sądzić, że przy odrobinie szczęścia KPR może powalczyć z MMTS Kwidzyn, Zagłębiem Lubin i Chrobrym Głogów.

KPR_Legionowo_2013-2014

KPR Legionowo w sezonie 2013/2014.

Źródło: gazetapowiatowa.pl.

Pierwsze punkty Legionowianie wywalczyli już w 3. kolejce, gdy mimo wszystko, niespodziewanie pokonał u siebie MMTS Kwidzyn 30:29 (17:14). W 5. kolejce sprawili sobie spory zawód przegrywając u siebie z Gwardią Opole 26:29 (11:14), ale już w 7. kolejce pokonali Piotrkowianina 33:31, choć do przerwy przegrywali 12:14. Wtedy wydawało się, że KPR złapie wiatr w żagle, ale nie sprzyjał mu terminarz, bo w następnej kolejce przegrał z Vive Targi Kielce 22:36. Później była porażka u siebie 28:30 z Zagłębiem Lubin, choć wynik jest trochę mylący. Po porażce z drużyną „Miedziowych” nastąpiła zmiana na stanowisku trenera KPR. Jarosława Cieślikowskiego zastąpił były reprezentant Polski i były zawodnik m.in. Warszawianki – Robert Lis. W dwóch ostatnich meczach pierwszej rundy Legionowianie wyraźnie przegrali z Orlen Wisłą Płock i Pogonią Szczecin.

Po pierwszej rundzie mieli w dorobku tylko 4 punkty, ale wszyscy powtarzali, że zawodnicy nabierają doświadczenia i w rundzie rewanżowej będzie już lepiej. Niestety, rundę rewanżową rozpoczęli od dwóch domowych porażek – ze Stalą Mielec (27:28) i Azotami Puławy (23:29). W meczu ze Stalą gospodarze odrobili sześciobramkową stratę, ale w decydujących momentach meczu szansę na remis zaprzepaścił Michał Bałwas.

Po trzynastu kolejkach KPR miał na swoim koncie tylko dwa zwycięstwa, ale w klubie cały czas powtarzano, że sezon jeszcze się nie skończył, a zawodnicy ciężko pracują nad poprawą swojej formy. Półtoramiesięczna przerwa w rozgrywkach spowodowana Mistrzostwami Europy chyba nie została do końca dobrze wykorzystana. W pierwszym meczu w nowym roku MMTS Kwidzyn zrewanżował się za jesienną porażkę i dosłownie zmiażdżył KPR wygrywając 32:18 (17:9).

W 16. kolejce KPR przegrał u siebie z Chrobrym Głogów 27:31 (15:11), choć w pewnym momencie pierwszej połowy prowadzili różnicą sześciu bramek (!). W następnej kolejce Legionowianie pojechali do Opola na bardzo ważny mecz w kontekście ich walki o utrzymanie. Niestety, scenariusz z meczu z Chrobrym powtórzył się, bo KPR przegrał i roztrwonił kilkubramkową przewagę z pierwszej połowy. Gwardia wygrała 24:22 (9:13). Później była wkalkulowana porażka u siebie z Górnikiem Zabrze i minimalna wyjazdowa porażka z Piotrkowianinem 30:31 (14:17), która według niektórych nastąpiła w kontrowersyjnych okolicznościach. W tym meczu Titow zdobył aż 14 bramek, w tym tylko jedną z karnego. Później przegrali u siebie z Vive i wreszcie w 20. kolejce przełamali serię dwunastu porażek i zagrali na miarę oczekiwań. KPR rozbił na wyjeździe Zagłębie Lubin 33:26 (20:13), a Titow poprawił wynik z Piotrkowa i zdobył aż piętnaście bramek. Później KPR przegrał u siebie z Orlen Wisłą Płock, a na wyjeździe z Pogonią Szczecin (29:31), choć w tym ostatnim meczu miał szanse na remis.

Do walki w grupie barażowej KPR przystępował tylko z sześcioma punktami, ale w klubie wszyscy byli podbudowani zwycięstwem w Lubinie i przyzwoitą grą w kolejnych dwóch meczach, aczkolwiek przegranych. Legionowianie pewnie pokonali u siebie Gwardię Opole 24:20, ale w następnej kolejce przegrali wyrównany mecz z Piotrkowianinem 25:26 (11:11), tracąc bramkę w ostatnich sekundach. W meczu przedłużającym szanse na utrzymanie KPR przegrał jednak z Lubinem 24:30 grając falami – tracąc i strzelając na przemian kilka bramek z rzędu. Po tym meczu gospodarze stracili nawet iluzoryczne szanse na pozostanie w ekstraklasie. W Opolu po bardzo wyrównanym meczu zremisowali z Gwardią 27:27 (13:16), choć to drużyna Roberta Lisa miała piłkę w ostatniej akcji. W ostatnim meczu u siebie pokonali Piotrkowianina 30:25, odrabiając kilkubramkową stratę, zaś w ostatni meczu sezonu wykorzystali gościnność lubińskiego parkietu i wygrali 33:30.

KPR w fazie play-out zdobył siedem punktów (3 zwycięstwa, remis i 2 porażki), najwięcej spośród wszystkich drużyn walczących na utrzymanie, przy czym aż pięć punktów zdobył kiedy już było wiadomo, że spadnie do I ligi. Rywalizacja w tej grupie drużyn pokazała, że walka o miejsca 9-12 to maksymalny poziom legionowskich piłkarzy, ale pod warunkiem, że będą unikali przestojów w grze. KPR zawiódł jako drużyna, bo w jego grze zabrakło regularności i powtarzalności. Opieranie swojej gry tylko na Witaliju Titowie nie mogło przynieść oczekiwanych skutków. Titow wziął na siebie ciężar za grę i wywiązywał się z tej roli znakomicie. Długo walczył o tytuł króla strzelców, a ostatecznie zajęła 3. miejsce z dorobkiem 173 goli. Kolejny strzelec KPR – Radosław Dzieniszewski zdobył ich o ponad sto mniej (!), a dokładnie 70. Znaczną część sezonu poniżej oczekiwań grał Tomasz Pomiankiewicz (64 bramki) i dopiero w końcówce sezon stanowił wsparcie dla Titowa.

Debiutanci sezon w najwyżej klasie rozgrywkowej KPR zakończył na ostatnim 12. miejscu z dorobkiem 13 punktów w 28 meczach – 6 zwycięstw, 1 remis, 24 porażki, bramki: 735:831. Najwyższe zwycięstwo KPR odniósł w wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubin (33:26), a najwyższą porażkę (różnicą 14 bramek) z Vive Targi Kielce (22:36) i MMTS Kwidzyn (18:32).

Podsumowując miniony sezon w wykonaniu KPR Legionowo portal sportowefakty.pl napisał: „KPR w minionym sezonie rozczarował jako całość. PGNiG Superliga zaskoczyła zarówno zawodników, jak i działaczy. Zarząd klubu błędnie uwierzył w to, że gracze błyszczący na zapleczu elity skutecznie odnajdą się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kilku zawodników, będących rok wcześniej kluczowymi elementami zespołu, nie udźwignęło ciężaru rywalizacji z najlepszymi. Zdaniem wielu zbyt późno doszło także do zmiany na trenerskim stołku.”.

 

Źródła: własne, zprp.pl,  kprlegionowo.pl, sportowefakty.wp.pl, gazetapowiatowa.pl.  „Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 11.

poniedziałek, 06 marca 2017
Pewne zwycięstwo Vive w Legionowie

W poniedziałek 12 października 2015 r. w meczu 8. kolejki PGNiG Superligi, beniaminek KPR RC Legionowo przegrał z Mistrzem Polski Vive Tauron Kielce 25:35 (14:18). Klasą dla siebie był obrotowy gospodarzy – Tomasz Kasprzak, który rzucił aż dwanaście bramek.

Zdecydowanym faworytem byli oczywiście goście, ale to gospodarze objęli prowadzenie po bramce Michała Prątnickiego. Drużyna z Kielc odpowiedziała trzema bramkami (1:3), ale KPR doprowadził do remisu (4:4) a następnie miał aż trzy szanse, aby objąć prowadzenie. Sławomir Szmal powstrzymał Tomasza Kasprzaka i Kamila Cioka, ale najbardziej spektakularna była pierwsza próba, gdy daleko wysuniętego Szmala próbował zaskoczyć rzutem przez całe boisko Mikołaj Krekora. Piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Bramkę za to zdobyło Vive (4:5), a niedługo potem zwiększyło prowadzenie do czterech goli (5:9, 6:10). Vive rozpoczęło mecz „siódemką” Sławomir Szmal – Denis Buntić, Mateusz Kus, Piotr Chrapkowski, Ivan Cupić, Manuel Strlek i Grzegorz Tkaczyk. Po kwadrancie gry Talant Dujszebajew dokonał zmian i na boisku pojawili się: Krzysztof Lijewski, Uros Zorman, Branko Vujović, Mateusz Jachlewski.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(2)

Trener Vive Tauron Kielce – Talant Dujszebajew.

Trzy kolejne bramki, w tym ostatnią z rzutu karnego zdobyli jednak gospodarze i zbliżyli się na jedną bramkę (9:10). Jakby to nie był koniec problemów Kielczan, to w 19. minucie w krótkim odstępie czasu aż trzech z nich otrzymało dwuminutowe kary (Kus, Zorman, Jachlewski).

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(11)

Uros Zorman.

Wtedy na boisku pojawił się Ivan Cupić i mimo potrójnego osłabienia zdobył gola (9:11)! Mistrzowie Polski tylko na chwilę złapali oddech, bo w tym momencie gra wyrównała się i do wyniku 13:14 Vive nie mogło uciec gospodarzom. Wtedy Uros Zorman nie wykorzystał szybkiej kontry, a gospodarze szansy na wyrównanie, bo Szmal obronił ich rzut. Od tej chwili cztery kolejne bramki (Jachlewski, 2x Kus i Jurecki) zdobyli Kielczanie obejmując najwyższe, pięciobramkowe prowadzenie (13:18). Szansy na powiększenie prowadzenia nie wykorzystał Julien Aguinagalde, który z rzutu karnego trafił tylko w słupek. W odpowiedzi w ostatnich sekundach pierwszej połowy gola zdobył Kasprzak i gospodarze przegrywali 14:18. Vive od stanu 0:1 prawie cały czas prowadziło i wydawało się, że kontroluje przebieg meczu, ale KPR niebezpiecznie deptał im po piętach. Faworyci z wielkim trudem budowali przewagę, ale po pierwszej połowie wydawało się, że mogą być spokojni zwycięstwa.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(18)

Drugą połowę goście rozpoczęli od bramki Manuela Strleka (14:19). Następnie dwóch szybkich akcji nie wykorzystał Grzegorz Tkaczyk. Legionowianie zdobyli dwie bramki i zbliżyli się na dystans trzech goli (16:19), ale na więcej nie było ich stać. Witalij Titow po raz drugi w tym meczu nie pokonał Szmala z rzutu karnego, a trener gospodarzy „wściekł się i kopnął butelkę, jakby to był rzut na wagę dwóch punktów” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). KPR przegrywał wtedy 16:20.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(25)

Za chwilę Sławomir Szmal obroni rzut karny wykonywany przez Witalija Titowa.

Zamiast gola kibice gospodarzy oglądali przez następne kilka minut tylko bramki kielczan – Tkaczyka, Strleka, dwukrotnie Cupicia i dwukrotnie Strleka (16:26). Wreszcie piłka po rzucie Kasprzaka dosłownie wtoczyła się do bramki i Legionowianie przegrywali 17:26. Warto dodać, że Kasprzak zdobył siedem z ostatnich dziewięciu bramek gospodarzy i był wyróżniającą się postacią końcówki meczu. Potrzebował do tego nieco ponad szesnastu minut, a w całej pierwszej połowie zdobył pięć goli. Vive zbudowało przewagę twardą i dokładną obroną połączoną szybkimi i skutecznymi kontrami w wykonaniu Cupicia i Strleka.

Po upływie 16 min. 27 sek. podobnie, jak w pierwszej części meczu, trener gości zmienił większość zawodników. Z pierwotnego ustawienia na boisku pozostali tylko Aguinagalde i Szmal. Po trzech kolejnych bramkach Kasprzaka, gospodarze zmniejszyli stratę do siedmiu goli (20:27), ale po 53 min. po golach Aguinagalde i dwóch Jachlewskiego, znowu przegrywali dziesięcioma golami (22:32). Szansę na podwyższenie prowadzenia do jedenastu bramek zmarnował jednak Vujovic, którego (po raz drugi w tym meczu) powstrzymał serbski bramkarz gospodarzy – Tomislav Stojković, a warto jeszcze dodać, że dodatkowo Czarnogórzec w pierwszej połowie zaliczył strzał w poprzeczkę. Ostatecznie mecz zakończył się porażką Legionowa 25:35, choć ambitny KPR walczył o zmniejszenie straty.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(36)

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(38)

Piłkarze i sztab szkoleniowy Vive Tauron Kielce byli zadowoleni z wyniku, podkreślając, że gra wyglądała dobrze i kontrolowali wynik meczu. KPR zdobył pierwszą bramkę w meczu, ale później tylko dwukrotnie remisował (1:1, 4:4), bo faworyt na więcej nie pozwalał. Gospodarzom należą się jednak słowa uznania za starania i ambitną postawę. Spotkanie obejrzało ponad tysiąc widzów, a wśród nich kuwejcka drużyna piłki ręcznej Burgan SC.

 

12 października 2015 r., godz. 19:30, Arena Legionowo

VIII kolejka PGNiG Superligi mężczyzn 2015/2016

KPR RC Legionowo - Vive Tauron Kielce 25:35 (14:18)

KPR: 1. Mikołaj Krekora, 12. Tomislav Stojković – 5. Artur Bożek, 7. Michał Prątnicki 4, 8. Tomasz Mochocki 3 (1 z rzutu karnego), 9. Damian Suliński, 10. Tomasz Kasprzak 12, 11. Paweł Kowalik, 22. Witalij Titow 1, 24. Franci Brinovec, 25. Paweł Gawęcki 3, 32. Adam Twardo, 77. Kamil Ciok 2.

Trener: Robert Lis.

Karne: 1/3.

Kary: 6 min. (Kasprzak, Kowalik, Ciok - 2 min.).

Vive: 1. Sławomir Szmal – 2. Branko Vujović, 5. Michał Jurecki 2, 6. Grzegorz Tkaczyk 2 (1), 10. Piotr Chrapkowski, 11. Mateusz Kus 3, 13. Julen Aguinagalde 5, 15. Mateusz Jachlewski 3, 17. Manuel Strlek 7, 19. Krzysztof Lijewski 3, 21. Denis Buntić 1, 23. Uros Zorman 1, 27. Ivan Cupić 8 (2).

Marin Sego – nie grał.

Trener: Talant Dujszebajew (Hiszpania/Kirgistan)

Karne: 3/4.

Kary: 8 min. (Kus – 4 min., Jachlewski, Zorman – 2 min.).

Sędziowie: Ł. Kamrowski, D. Godzina (Tczew).

Widzów: 1550.

 

Źródła: własne, kielce.sport.pl, vtkielce.pl, miejscowa.pl, gazetapowiatowa.pl, sportowefakty.wp.pl. „PGNiG Superliga Mężczyzn. Sezon 2015/2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 4 września 2015 r.

niedziela, 05 marca 2017
Przed meczem KPR Legionowo – Vive Tauron Kielce

Przed spotkaniem 8. kolejki PGNiG Superligi pomiędzy beniaminkiem a Mistrzem Polski, obie drużyny są w dobrych nastrojach.

Przed sezonem

KPR Legionowo, po bolesnym spadku z Superligi w sezonie 2014/2015, zanotowało świetny sezon. W fantastycznym stylu (25 zwycięstw i tylko 1 porażka) powróciło do Superligi, a w Pucharze Polski odpadło dopiero w ćwierćfinale, gdy na ich drodze stanęło Vive Tauron Kielce.

Drużyna została latem solidnie wzmocniona. Do zespołu dołączył serbski bramkarz Tomislav Stojković, znany z występów w Pogoni Szczecin w sezonie 2013/2014, a także rozgrywający Tomasz Mochocki (Chrobry Głogów) i Adam Twardo (Górnik Zabrze, a kiedyś m.in. Orlen Wisła Płock). Poza tym, do Legionowa zawitał skrzydłowy Paweł Kowalik, który wcześniej grał w rezerwach Azotów Puławy. Jeśli chodzi o ubytki, to było ich sporo, ale jedynym godnym uwagi było zakończenie kariery przez doświadczonego Bartosza Wusztera.

Vive Tauron Kielce w zeszłym sezonie wywalczyło Mistrzostwo i Puchar Polski, a w Lidze Mistrzów zajęło 3. miejsce. Nic więc dziwnego, że właściciel klubu Bertus Servaas zrobił wszystko, aby nie dokonywać poważnych zmian w klubie. I tak się prawie stało. Drużynę opuścili dwaj obrotowi – Piotr Grabarczyk (HSV Hamburg) i Zeljko Musa (SC Magdeburg) oraz rozgrywający Tomasz Rosiński (Chrobry Głogów). W ich miejsce sprowadzono obrotowego Mateusza Kusa (Azoty Puławy) i rozgrywających – poważnie kontuzjowanego Mariusza Jurasika (Orlen Wisła Płock) i niezwykle utalentowanego siedemnastoletniego Czarngórca Branko Vujovicia (Sutjeska Nikisić). Dodatkowo, z wypożyczenia do US Dunkerque wrócił kolejny rozgrywający – Paweł Paczkowski, ale tylko dlatego, że doznał poważnej kontuzji. Nowym zawodnikiem Kielczan został reprezentacyjny skrzydłowy Jakub Łucak (Chrobry Głogów), ale został wypożyczony do Śląska Wrocław.

Obecny sezon

Drużyna z Legionowa, obok MMTS Kwidzyn jest rewelacją pierwszej fazy sezonu. Zawodnicy miejscowego KPR z bilansem 4 zwycięstw i 3 porażek plasują się na wysokim 4. miejscu, a przecież mieli bronić się przed spadkiem.

Legionowo rozpoczęło sezon od niespodziewanego i niezwykle cennego wyjazdowego zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław 32:28. Później była planowa porażka u siebie z Orlen Wisłą Płock 19:27 i kolejne wyjazdowe zwycięstwo, tym razem nad Stalą Mielec 32:30. Kolejny mecz KPR rozgrywał przed własną publicznością i w kontekście poprzednich zwycięstw wydawał się formalnością. Tymczasem KPR przegrał z Zagłębiem Lubin 22:24. Zabrakło skuteczności i koncentracji, choć musi boleć fakt, że dla „Miedziowych” było to jedyne (!) zwycięstwo w ośmiu ligowych meczach. W kolejnym bardzo ważnym meczu w kontekście walki o pozostanie w Superlidze, Legionowo przegrało w Opolu z Gwardią 18:25. Wydawało się, że te dwa mecze potwierdziły, że KPR będzie pikował w dół w ligowej tabeli. Tak się jednak nie stało. Legionowo pokonało u siebie Chrobrego Głogów 28:22, przedłużając serię kolejnych porażek rywala do czterech. A dodać trzeba, że o Chrobrym mówiono przed sezonem jako o kandydacie do walki o pierwszą „szóstkę”. Następnie KPR osiągnął największy sukces w tym sezonie, ponieważ wygrał na wyjeździe z czwartą drużyną zeszłego sezonu, czyli Pogonią Szczecin 29:23! Dla Pogoni była to trzecia ligowa porażka z rzędu.

Vive Tauron Kielce rozpoczęło sezon fatalnie jak na ten klub i jego oczekiwania. W rozegranym awansem meczu szóstej kolejki ligowej, VTK zremisowało na wyjeździe z Pogonią Szczecin 27:27, co oznaczało, że straciło punkty w sezonie zasadniczym po raz pierwszy od trzech lat. Wtedy, w listopadzie 2012 r. Vive Kielce przegrało na wyjeździe z Orlen Wisłą Płock. Pierwszy mecz w Lidze Mistrzów też nie wypadł dobrze, bo Kielczanie przegrali na wyjeździe z Pick Szeged 30:31. Później było już znacznie lepiej, ponieważ z kolejnych dziewięciu meczów w Superlidze i Lidze Mistrzów, Kielce nie przegrało żadnego. W rozgrywkach krajowych Vive, za wyjątkiem wyjazdowego meczu z Górnikiem Zabrze (38:34), w każdym pozostałym odprawiało rywali z różnicą co najmniej dziesięciu goli – Stal Mielec 38:19 (d), Gwardia Opole 38:26 (w), Zagłębie Lubin 37:22 (d), Chrobry Głogów 33:23 (d), MMTS Kwidzyn 38:28 (d). W Lidze Mistrzów, VTK wygrało u siebie z Montpellier HB Agllomeration 30:23, zremisowało na wyjeździe z Rhein-Neckar Loewen 32:32 i pokonało u siebie IFK Kristanstad 35:27.

Klasyfikacja strzelców

W klasyfikacji strzelców PGNiG Superligi dosyć wysoko znajdują się zawodnicy z Legionowa. Drugie miejsce zajmuje Witalij Titow (37 goli/7 meczów), piąte Michał Prątnicki (33/7), dwunaste Tomasz Kasprzak (29/7) i trzynaste Tomasz Mochocki (29/7). Zawodnicy Vive zajmują niższe pozycje, ale od dawna nie jest tajemnicą, że siłą Mistrzów Polski jest długa i wyrównana ławka zmienników, co powoduje, że bramki zdobywa wielu zawodników. Przed meczem z Legionowem najwyższe miejsce w klasyfikacji strzelców zajmuje Manuel Strlek – 11. (30/7). Kolejne miejsca zajmują Karol Bielecki – 15. (28/7) i Julen Aguinagalde – 20. (26/6).

KPR_Legionowo_-_Vive_Tauron_Kielce_2015.10.12_plakat

Źródło: legionowo.pl.

Legionowo – Kielce w dotychczasowej historii

Oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Pierwszy mecz między nimi nie miał większego znaczenia, ponieważ był sparingiem. 28 sierpnia 2013 r. w hali w Legionowie gospodarze przegrali 23:37 (7:20). Pierwszy oficjalny mecz w rywalizacji oby klubów został rozegrany 9 listopada 2013 r. w ramach rozgrywek ligowych. Vive wygrało u siebie 36:22 (19:10). Mecz w Legionowie rozegrano 8 marca 2013 r. i Vive wygrało wtedy 33:24 (14:11). W tamtym sezonie Legionowianie spadli do I ligi, ale to nie oznacza, że w kolejnym sezonie oba kluby nie rywalizowały ze sobą. Los skojarzył je w ćwierćfinale Pucharu Polski. Mecze zostały rozegrane na przełomie lutego i marca 2015 r. W pierwszym meczu w Kielcach, Vive wygrało 35:19 (19:10), a w rewanżu w Legionowie 39:25 (18:11). Biorąc pod uwagę liczbę bramek, które w oficjalnych meczach między sobą zdobyły oba kluby, to średni wynik powinien wyglądać 36:23 na korzyść VTK.

Jako ciekawostkę można dodać fakt, że w 2013 r. Vive zdobyło Puchar Polski w hali w Legionowie. Żółto-biało-niebiescy w półfinale pokonali Chrobrego Głogów (41:22), a w finale wygrali z Orlen Wisłą Płock 28:27.

Osłabienia

Trener gospodarzy, Robert Lis, ma do dyspozycji wszystkich trzynastu zawodników zgłoszonych do rozgrywek ligowych w tym sezonie. Natomiast Vive podchodzi do meczu z osłabieniami, ale z drugiej strony, czy w tym klubie można w ogóle mówić o osłabieniach? Przy tak licznej i wyrównanej kadrze są one prawie niezauważalne, zwłaszcza przed meczem z beniaminkiem. Trener Talant Dujszebajew zabrał na Mazowsze czternastu zawodników. Karol Bielecki i Tobias Reichmann dostali od trenera wolne z tą różnicą, że „Kola” miał odpocząć, a Niemca zatrzymały sprawy prywatne. W kadrze zabrakło także powracając po poważnych kontuzjach Mariusza Jurkiewicza i Pawła Paczkowskiego, ale dla równowagi Piotr Chrapkowski rozegra pierwszy ligowy mecz właśnie z Legionowem. Poza tym, kielecki szkoleniowiec postanowił, że nie skorzysta z usług młodych kołowych – Jakuba Bulskiego i Bartłomieja Bisa.

Niewątpliwie Kielczanie będą zmęczeni po sobotniej potyczce z IFK Kristianstad. Mecz Ligi Mistrzów ze Szwedami, rozegrali nieco ponad 48 godzin przed meczem z Legionowem. Pierwotnie pojedynek na Mazowszu miał odbyć się dzień później, ale Związek Piłki Ręcznej w Polsce postanowił przyspieszyć rozegranie meczu. Dzięki temu VTK będzie miało więcej czasu na przygotowanie się do ważnego i prestiżowego pojedynku z Barceloną w Lidze Mistrzów.

 

Źródła: własne, zprp.pl, vtkielce.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, kielce.sport.pl, legionowo.pl, handball.szczecin.pl, gs24.pl, kielce.tvp.pl,Eurosport.onet.pl. „PGNiG Superliga Mężczyzn. Sezon 2015/2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 4 września 2015 r.

| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi