sobota, 07 lutego 2009
Jeleń zbawcą Auxerre

Tak długo jak Ireneusz Jeleń nie grał, tak długo Auxerre grało poniżej oczekiwań. Jeleń wrócił i stał się niemal cud. Słabo grający zespół AJA bezbramkowy zremisował z Lorient w zeszłym tygodniu. Dzisiaj Auxerre wygrało w Nancy 2:0 a jedną z bramek strzelił Jeleń. Wygląda na to, że Jeleń mimo kontuzji, która wyłączyła go prawie z połowy sezonu, zostanie najlepszym strzelcem zespołu. Obecnie ma na swoim koncie cztery bramki. Strzelanie bramek to jedno a znaczenie w drużynie, to drugie. Wydaje się, że Jeleń skuteczności jest dodatkowo „dobrym duchem” zespołu. Jego powrót do drużyny został pozytywnie odebrany przez zawodników, trenerów i kibiców Auxerre. Dodatkowo media od dawna już wskazywały, że polepszenia sytuacji Auxerre, a zespół broni się w tym sezonie przed spadkiem, należy spodziewać się po powrocie Jelenia. I tak się stało! Dobre występy Jelenia w Ligue 1 zapewne nie zaowocują powołaniem do kadry, bo z Jeleniem jest podobnie jak z Wichniarkiem…

23:45, martinez-4ever , PIŁKA NOŻNA
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 lutego 2009
Hajduk Split – pogromca Legii

Pisałem już o Crvenie i trochę o Partizanie, ale muszę pozostać na Bałkanach, aby wspomnieć o innym bałkańskim klubie, który zostawił w moim sercu bolesną zadrę.

Chodzi o Hajduka Split, założonego 13 lutego 1911 roku. Z uwagi na białe stroje nazywany jest Bili, a także Hajduci oraz Majstori s mora. Słowo „hajduk" oznacza bałkańskiego zbójnika walczącego z imperium otomańskim. „Hajduk" pochodzi z języka węgierskiego, w którym oznacza rabusia. Największymi sukcesami klubu są półfinały Pucharu Zdobywców Pucharów (1972/1973) i Pucharu UEFA (1983/1984).

W sezonie 1994/1995 Hajduk nie dał warszawskiej Legii żadnych szans w eliminacjach do Ligi Mistrzów, wygrywając 1:0 przy Łazienkowskiej i 4:0 na legendarnym stadionie Poljud. Legia nie nawiązała żadnej walki. Hajduk był poza jej zasięgiem a w Lidze Mistrzów odpadł dopiero w ćwierćfinale, zwyciężony przez późniejszego triumfatora - Ajax Amsterdam.

Nazwiska piłkarzy Hajduka, które wtedy nic mi nie mówiły, później dobrze zadomowiły się w mojej pamięci - Toni Gabrić, Igor Stimać, Aljosa Asanović, Milan Rapaić, Tomislav Erceg, Nenad Pralija, a poza tym Butorović, Person, Hibić, Vuica, Vulić, Mornar, Mestrović, Andrijasević, Prażenica i Vladislavić.

Hajduk był trudnym rywalem a Wojtek Kowalczyk po losowaniu powiedział, że to najgorszy rywal jakiego Legia mogła wylosować. Pamiętam też, że trener Legii Paweł Janas tłumaczył, że polska liga jest słaba, że Hajduk ściągnął z zagranicy przed Ligą Mistrzów najlepszych chorwackich piłkarzy i że z uwagi na World Cup 1994, Legia nie mogła grać z silnymi sparingpartnerami. Legia z tej porażki wyciągnęła wnioski i (dopiero) rok później mogła cieszyć się z awansu do elitarnej Ligi Mistrzów.

Dzięki rywalizacji z Hajdukiem zrozumiałem jaką siłę reprezentuje chorwacka piłka a występy reprezentacji Chorwacji podczas Euro 1996 i Cope du Monde 1998 do tej pory nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że Chorwaci są trudnym rywalem. Zwłaszcza jeżeli chodzi o reprezentację, bo klubowa piłka ogranicza się do Hajduka i Dinama (Croatii) Zagrzeb.

Pewnym paradoksem jest to, że osiągnięcia Hajduka z okresu rywalizacji z Legią, nie zostały powtórzone. Hajduk nie osiągnął żadnych sukcesów w europejskich pucharach a niektóre z jego występów stanowią kompromitację. Być może stało się tak dlatego, że na domowym podwórku, Hajduk całkowicie przegrał rywalizację z Dinamem. Od tamtej pory Hajduk zdobył tylko cztery mistrzostwa (1995, 2001, 2004, 2005), kończąc rywalizację w lidze z reguły na drugim miejscu. Zdarzało się, że Hajduk zajmował dopiero 5. miejsce (2006 i 2008). Jeśli chodzi o występy w europejskich pucharach w ostatniej dekadzie, to przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że Hajduk odpada z rywalizacji po jednej, dwóch rundach. Nie awansował po raz drugi do Ligi Mistrzów. Nie grał też w fazie grupowej Pucharu UEFA.

Pewnym pocieszeniem z punktu widzenia polskiej piłki klubowej jest wyeliminowanie Hajduka przez Wisłę Kraków w Pucharze UEFA sezonu 2001/2002 (2:2 i 1:0). Hajdukowi zdarzały się jednak przykre wpadki. Dwa lata wcześniej odpadł z rywalizacji w Pucharze UEFA po dwumeczu z Lewskim Sofia (0:0 i 0:3). W eliminacjach Ligi Mistrzów 2000/2001 przegrał z węgierskim Dunafferrem (0:2 i 2:2). Gdy cztery lata później lepszym okazał się irlandzki Shelbourne (3:2 i 0:2), wydawało się, że doszło do kompromitacji, ale w następnym sezonie Hajduk dokonał rzeczy niezwykłej. Przegrał z Debreczynem 0:3 na wyjeździe i 0:5 u siebie!
 
czwartek, 05 lutego 2009
Kontuzja „Tito”

Wygląda na to, że kariera Alberto Ortiza Moreno „Tito" w warszawskiej Legii dobiegła już końca.

We wtorkowym sparingu z Górnikiem Łęczna (2:3) doznał złamania piątej kości śródstopia i jak donosi „Gazeta Wyborcza": „W piątek 24-letni Hiszpan będzie miał operację - zostanie mu wkręcona śruba w nogę. I to, prawdopodobnie, będzie jego jedyna pamiątka z gry w stolicy". Bolesne to stwierdzenie, ale niestety prawdziwe. Nie dość, że „Tito" nic nie osiągnął to kontuzja zahamuje rozwój jego kariery na co najmniej trzy miesiące.

Złamanie_1  Złamanie_2

Informacje na temat kontuzji „Tito" są dosyć skąpe. Trudno cokolwiek wyrokować, bo każde złamanie jest inne, inaczej powstaje, inaczej przebiega leczenie, rehabilitacja i powrót do zdrowia. Niezależnie jednak od tego każde złamanie dla sportowca, a zwłaszcza dla piłkarza, gdy dotyczy kości stopy jest poważną kontuzją, ale akurat to złamanie nie wiąże się, a przynajmniej nie powinno wiązać z bolesnymi dolegliwościami. Poza tym jak wskazuje doświadczenie po tej kontuzji można wrócić do wysokiej formy. Jakub Błaszczykowski doznał jej w lipcu 2005 r., a Lionel Messi dokładnie 12 listopada 2006 r. Messi wrócił do gry po 14 tygodniach. Ja zaś doznałem takiego złamania w połowie lipca 2008 r. a pod koniec września, czyli po 10 tygodniach wróciłem do gray, choć zawodowym piłkarzem nie jestem a leczenie ograniczyło się do opatrunku gipsowego, ponieważ złamanie było bez przemieszczenia kości. W przypadku sportowców leczenie powinno być operacyjne. Najbardziej popularna jest metoda DeLee z użyciem śruby wkręcanej wzdłuż do środka kości. Wydaje się, że zespolenie z użyciem śruby może przyspieszyć zrost odłamów kostnych

Hiszpański obrońca latem został wypożyczony z rezerw Espanyolu Barcelona na rok. „Tito" wystąpił w zaledwie ośmiu oficjalnych meczach Legii (dwa w Ekstraklasie i sześć w Pucharze Ekstraklasy) i trudno się spodziewać, aby Legia chciała przedłużyć wypożyczenie albo wykupić tego piłkarza. Tym bardziej, że „Tito" podobnie jak wcześniej Antonio Martin Aguilera „Balbino" i Mikel Arrubarena nie wywalczył sobie miejsca w pierwszym składzie Legii. Podobnie jak Inaki Descarga, ale on rokuje jeszcze nadzieję na dobrą grę. Chlubnym wyjątkiem od tej reguły pozostaje Inaki Astiz.

Legia już tej zimy chętnie oddałaby „Tito", tak jak wcześniej Aruuabarenę, ale nie było chętnych na tego piłkarza. Wprawdzie Trzeciak mówił, że „Tito" dostanie swoją szansę, ale ostatnimi czasy Trzeciak mówi dużo i niewiele z tego wynika.

Nieudane doświadczenia Legii z hiszpańskimi piłkarzami chyba niczego nie nauczyły innych polskich klubów. Jon Andoni Garcia Arambillet „Jonan" miał dołączyć do Zagłębia Lubin. 25-letni ofensywny pomocnik trzecioligowej SE Eivissa-Ibiza ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii. Natomiast drugoligowy Jarota Jarocin testuje Gabriela Batally Puyuelo. Trudno oprzeć się jednak wrażeniu, że jeden Astiz wiosny nie czyni a umiejętności hiszpańskich piłkarzy starających się o angaż w Polsce pozostają niestety takie same...

A „Tito" szczerze życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia.

Zdjęcia pochodzą ze strony: http://willard.fm.interia.pl/zlamanieVkoscisrodst.htm.

Tagi: Legia
08:41, martinez-4ever , Kontuzje
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 lutego 2009
Przerwany sparing Górnika i Crveny

Ile trwał dzisiejszy mecz sparingowy pomiędzy Górnikiem Zabrze a Crveną Zvezdą Belgrad rozegrany na Cyprze? Tylko 20 minut, bo wtedy właśnie doszło do bijatyki między piłkarzami. Trener Górników - Henryk Kasperczak zdecydował, że zabrzanie zamiast meczu odbędą zwykły trening.

Kierownictwo zabrskiego klubu twierdzi, że serbscy piłkarze od początku grali ostro, a punktem zapalnym stało się ostre wejście w Pawła Strąka. Crvena twierdzi natomiast, że to Srąk grał ostro i obwinia sędziego, że nie nakazał Kasperczakowi na zmienienie tego pikarza.

Do momentu przerwania meczu Crvena prowadziła 1:0 po golu w 7 min. Brazylijczyka Cleo. W barwach serbskiego klubu zagrał dobry znajomy Legii - Nenad Milijas. Natomiast Górnik pochwalił się swoimi nowymi nabytkami, którymi są: Banaś, Gorawski, Strąk, Przybylski i Szczot.
wtorek, 03 lutego 2009
Zatrzymanie Piotra R.

Zatrzymanie ikony poznańskiego Lecha zszokowało całą piłkarską Polskę, nie tylko Poznaniaków. Wydaje się, że teraz żadnych barier już nie ma i do naszej świadomości dociera fakt, że „umoczeni" są prawie wszyscy.

Wydaje się, że kwestią czasu pozostaje moment, w którym zarzuty otrzymają czołowi piłkarze Legii i Wisły. Wprawdzie w lidze pozostało kilka klubów bez żadnych zarzutów i podejrzeń, ale to właśnie Legia i Wisła były podejrzane o pierwszy największy przekręć jaki pamiętam, czyli pamiętne 6:0 Legii w Krakowie w 1993 roku. Wtedy oba kluby, a także ŁKS Łódź i Olimpia Poznań niesłusznie zostały ukarane. Postępowanie prokuratorskie niczego nie wykazało, ale PZPN i tak postanowił pognębić wszystkie cztery kluby. Śp. Ryszard Kulesza wypowiedział wówczas pamiętne: „Cała Polska widziała". Może i widziała, ale obowiązywała wtedy i obowiązuje dzisiaj - zasada domniemania niewinności, którą PZPN zlekceważył ofiarowując mistrzostwo Lechowi Poznań. Teraz historia zatoczyła koło. Wielce zasłużony piłkarz Lecha ma zarzuty korupcyjne, a Legia i Wisła są jednymi z ostatnich uczciwych w ekstraklasie. Nasuwa się tylko jedno pytanie - jak długo? Kiedy prokuratura i PZPN wezmą się za te dwa kluby?

22:48, martinez-4ever , Korupcja
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 lutego 2009
Brąz szczypiornistów

A jednak spełniło się marzenie, o którym pisałem na początku Mistrzostw Świata w piłce ręcznej. Polscy piłkarze zdobyli brązowy medal i jako jedyny z medalistów poprzednich Mistrzostw Świata ponownie stanęli na podium.

O metamorfozie Polaków i fantastycznych meczach z Danią, Serbią i Norwegią napisano już wiele. Mnie poruszyło to, że po wyjściu z grupy trener Wenta i piłkarze mówili, że dalej grają o zwycięstwa. Podkreślali, że nie wiadomo co z tego będzie, ale należy wykorzystać każdą nadarzającą się szansę, aby ukończyć mistrzostwa na wyższym miejscu. To samo Polacy zrobili na igrzyskach w Pekinie, gdzie pojechali po medal o po porażce z Islandią pozostała im walka o miejsca 5-8. Wtedy nasi piłkarze byli załamani, mówili, że dla nich igrzyska się skończyły, ale musieli grać i wygrali dwa ostatnie mecze. W Chorwacji cały czas był cień szansy na awans do półfinału, ale Polacy grali o zwycięstwa i na koniec los podarował im szansę, z której chcieli i potrafili skorzystać.

Trener Wenta otwarcie mówił, że zostali zmieszani z g..... Moim zdaniem trochę zbyt pochopnie. Wprawdzie eksperci w kraju (Bogdan Kowalczyk i Zygfryd Kuchta) krytykowali reprezentację, to jednak słowa Wenty wydają się być trochę przesadzone. Niezależnie od porażek z Macedonią i Niemcami, duch w narodzie nie umarł. Po porażce z Niemcami „Przegląd Sportowy" pisał na pierwszej stronie „Grajcie dalej!" a miliony Polaków zasiadły przed telewizorami, aby oglądać mecz z Danią, pierwszy z trzech meczów o wszystko. Niewątpliwie porażka z Macedonią i brak równorzędnej walki z Niemcami były potraktowane jako duże rozczarowanie, ale każdy pamiętał, że Polacy wygrali trzy mecze i mają kolejne trzy przed sobą. Coś jest w tym, co dzisiaj powiedział Jerzy Noszczak, szef wyszkolenia Związku Piłki Ręcznej w Polsce. Uważa on, że kadra Wenty jest zgraną paczką, która szuka konfliktów na zewnątrz i niechęci otoczenia do siebie, aby wzmocnić konsolidację całej grupy.

Piłka ręczna jest dyscypliną, w której liczy się co najmniej kilka drużyn. Nawet Francja i Chorwacja, które zdominowały tegoroczny turniej i sięgały już po najwyższe laury, nie zawsze osiągają podium. Tym bardziej należy docenić sukces Polaków.

22:43, martinez-4ever , PIŁKA RĘCZNA
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 lutego 2009
Wichniarek znowu strzela

Dzisiejsza bramka była już dziesiątą strzeloną przez Artura Wichniarka w bieżącym sezonie w Bundeslidze. Tym razem bramka Polaka miała jednak szczególne znaczenie, bo Arminia pokonała wyżej notowany, aczkolwiek grający poniżej oczekiwań Werder Brema (2:1).

Arminia zapewne jak co roku będzie broniła się przed spadkiem do 2. Bundesligi do ostatnich kolejek, dlatego nieoczekiwane, wyjazdowe zwycięstwo w Bremie ma wyjątkową wartość. Sytuacji w tabeli nie można pozazdrościć Arminii, ale dzisiejsze zwycięstwo może doda piłkarzom tego klubu więcej pewności siebie, której Wichniarkowi raczej nie brakuje. To właśnie Polak jest najlepszym strzelcem i największą gwiazdą tego klubu i trzeba przyznać, że dobrze czuje się w roli lidera zespołu. Powołania do kadry nie powinien się jednak spodziewać.
23:40, martinez-4ever , PIŁKA NOŻNA
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 stycznia 2009
Bayern traci punkty

Wczorajsza porażka z Hamburgerem tylko upewnia, że Jurgen Klinsmann nie ma pomysłu na prowadzenie drużyny. Wprawdzie Bayernowi zabrakło trochę szczęścia, bo Toni i Klose w idealnych sytuacjach fatalnie pudłowali, to jednak gra Bayernu była nijaka, żeby nie stwierdzić, że słaba. Zresztą nie ma się czemu dziwić skoro Klinsmann posadził na ławce Podolskiego, ale to stanowi już normę.

W tygodniu w meczu Pucharu Niemiec, Bayern znokautował Stuttgart na wyjeździe 5:1 i mogło się wydawać, że wysoko forma przyszła już na początku rundy rewanżowej. Tak się jednak nie stało. Bayern gra dalej nierówno i chaotycznie, co staje się znakiem firmowym Klinsmanna.

Bawarczycy zamiast awansować spadli na czwartą pozycję, bo wyprzedziły go zespoły Hamburgera i Herthy Berlin, a Bayer Leverkusen zbliżył się do Bayernu na dwa punkty. W tej sytuacji trzeba powtórzyć to, o czym mówią wszyscy - Bayern musi zacząć regularnie wygrywać, bo inaczej zabranie dla niego miejsca nawet w eliminacjach Ligi Mistrzów.
Tagi: bundesliga
18:59, martinez-4ever , PIŁKA NOŻNA
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 stycznia 2009
Waleczny Espanyol

Wczoraj największy sportowy parias Barcelony (Espanyol) napędził sporo strachu faworyzowanej „Dumie Katalonii”.

 

Barcelona prowadziła już 3:0, ale po niepewnych interwencjach bramkarza Jose Pinto zrobiło się już tylko 3:2. Jakoś tak dzieje się w ostatnich kilku latach, że Espanyol nawet, gdy broni się przed spadkiem to urywa punkty faworyzowanej Barcelonie. Espanyol zawsze był w cieniu Barcelony, ale nie ma się co dziwić skoro największymi sukcesami Espanyolu były cztery Puchary Króla i dwa finały Pucharu UEFA. Tych osiągnięć nie da się porównać z Barceloną.

Espanyol, gnębiony za brak oporu wobec władzy królewskiej i generała Franco, mających siedziby w Madrycie, walczył do końca i tylko jedna bramka spowodowałaby, że piłkarski świat zaparłby dech. Nie wiem czy sukces Espanyolu nie ucieszyłby mnie bardziej niż planowa wiktoria Barcelony.

23:55, martinez-4ever , PIŁKA NOŻNA
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 stycznia 2009
Pożyczka Świerczewskiego

Piotr Świerczewski chciałby zamienić Polonię Warszawa na ŁKS Łódź, ale nie może. Bynajmniej nie dlatego, że Polonia podyktowała zaporową cenę biednemu jak mysz kościelna ŁKS. Dlatego, że popularny „Świerszczu" pożyczył od Polonii pieniądze i pomimo upomnień ze strony klubu, pieniędzy nie zwraca.

Pożyczka była przeznaczona na wpłacenie 200 tys. zł tytułem poręczenia majątkowego. Dzięki temu Świerczewski został zwolniony z aresztu, w którym przebywał w związku z postawieniem mu zarzutu napaści i znieważania funkcjonariuszy Policji. Sprawa dotyczy zdarzeń, które miały w pensjonacie w Mielnie pod koniec lipca 2008 roku. Uczestniczył w nich inny piłkarz Polonii - Radosław Majdan i były piłkarz Polonii - Jarosław Chwastek.

Świerczewski zaczął obwiniać Polonię, że nie wywiązuje się z umowy z piłkarzem i nie płaci mu pensji a dodatkowo blokuje transfer do ŁKS. Tak to zdenerwowało zarząd Polonii (i zapewne Józefa Wojciechowskiego), że klub wydał oficjalne oświadczenie w tej sprawie.

„Świerszczu" to barwna postać polskiego futbolu. Na boisku zachowywał się jak polski odpowiednik (ale tylko odpowiednik) najbardziej zaciekłego psa Italii - Gennaro Gattuso a poza nim zdarzały się kłótnie i znieważanie dziennikarzy. Do tego dochodzi pamiętne pokazanie pośladów kibicom na Słowacji. Nie przypadkiem więc przylgnęła do niego druga ksywka - „Świr". Dziwi mnie jednak, że „Świerszczu" (jeśli ktoś woli to „Świr") pożyczył pieniądze od klubu, bo po wielu latach gry we Francji wydawało się, że jest zamożnym człowiekiem. Tym bardziej, że to właśnie on potrafił publicznie upominać się o wynagrodzenie za grę w reprezentacji i klubach. Widać jednak, że rozpuścił pieniądze prowadząc hulaszczy tryb życia ze swoimi kumplami z boiska, czyli Tomaszami Hajtą, Kłosem i Iwanem oraz Mariuszem Piekarskim i redaktorami Romanem Kołtoniem i Mateuszem Borkiem, a ostatnio z Radosławem Majdanem i Jarosławem Chwastkiem.
23:09, martinez-4ever , Piłkarze
Link Komentarze (1) »
| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi