czwartek, 25 kwietnia 2019
Polskie kolonie w Palermo i Edynburgu

Polscy piłkarze występują w zagranicznych klubach w różnych miejscach i zdarza się, że w tym samym czasie reprezentują ten sam klub. Mówi się wtedy o polskiej kolonii. Latem 2017 r. powstały dwie polskie kolonie.

Skupiska polskich piłkarzy były już w Arminii Bielefeld, 1. FC Koeln, Austrii Wiedeń, Admirze Wacker, Anorthosis Famagusta, czy Chicago Fire. Ostatnią najbardziej znaną polską kolonią była Borussia Dortmund. Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek doczekali się wówczas określenia – „polskie trio w Dortmundzie”. Letnie okienko transferowe sprawiło, że miano polskich kolonii uzyskały Palermo i Edynburg.

Występujące w Serie „B” US Citta di Palermo miało w składzie Thiago Cionka, a wcześniej w klubie występowali Radosław Matusiak i Kamil Glik oraz obcokrajowcy znani z występów w polskiej lidze, czyli Edgar Cani i Jero Shakpoke. Latem do Cionka dołączyło aż trzech młodych polskich piłkarzy. Palermo wypożyczyło z Benfiki Lizbona Pawła Dawidowicza po niezbyt udanym dla niego sezonie 2016/2017 w barwach VfL Bochum w 2. Bundeslidze. Poza tym, na zasadzie transferu definitywnego Palermo pozyskało niespodziewanie Radosława Murawskiego (Piast Gliwice, 650 tys. euro) i jeszcze bardziej niespodziewanie Przemysława Szymińskiego (Wisła Plock, 250 tys. euro). Widać, że Palermo skorzystało z doświadczeń z transferu Kamila Glika i postanowiło poszukać dobrego polskiego piłkarza w „Piastunkach”.

R.Murawski_w_Palermo_2017

Radosław Murawski prezentuje koszulkę US Palermo.

Źródło: palermocalcio.it.

Druga polska kolonia powstała w Edynburgu. W barwach Heart of Midlothian FC występował Krystian Nowak, a dołączył do niego (a raczej do rezerw szkockiego klubu) osiemnastoletni junior Górnika Zabrze – Bartłomiej Gajda i Rafał Grzelak, któremu wygasł kontrakt z Koroną Kielce. Warto jeszcze dodać, że w klubie z Tynecastle Stadium był już Kameruńczyk Arnaud Sutchuin-Djoum, który w sezonie 2015/2016 wystąpił w trzech ligowych meczach Lecha Poznań.

R.Grzelak_w_Heart_of_Midlothian_2017

Rafał Grzelak z szalikiem Heart na Tynecastle Stadium.

Źródło: scotsman.com.

Wszyscy polscy piłkarze w Palermo i Edynburgu związali się z klubami na miarę swoich możliwości i umiejętności. Występy we włoskiej Serie „B” i szkockiej Premiership wydają się dobrymi wyborami wymienionych wcześniej piłkarzy.

 

Źródła: własne, weszlo.com, 90minut.pl, transfermarkt.pl, pl.wikipedia.org, palermocalcio.it, scotsman.com.

środa, 24 kwietnia 2019
Rozczarowujący koniec okienka transferowego

Ostatnie dni sierpnia 2017 r. nie przyniosły wielu ciekawych, oczekiwanych i elektryzujących transferów polskich piłkarzy, jak również polskich klubów.

Reprezentanci Polski i Polacy występujący zagranicą

Spośród reprezentantów Polski kluby zmieniło tylko dwóch i obaj na zasadzie wypożyczenia. Grzegorz Krychowiak (PSG), mimo ofert z silnych klubów europejskich, przeniósł się do West Bromwich Albion, a Mariusz Stępiński zamienił FC Nantes na Chievo Werona.

Krychowiak_WBA_2017

Grzegorz Krychowiak prezentuje koszulkę West Bromwich Albion.

Źródło: polskieradio.pl.

Dużo łatwiej wymienić piłkarzy, którzy nie zmienili barw klubowych, a wydawało się, że w ich przypadku to niemalże pewne. Kamil Grosicki (Hull City) to zdecydowanie największy polski przegrany tego okienka transferowego. „Grosik” nie wrócił do Premier League, ale do północy namawiany przez menadżerów był w gotowości, co odbiło się na jego formie w meczu z Danią (0:4) w Kopenhadze. Krystianowi Bielikowi (Arsenal) wypożyczenie do innego klubu uniemożliwiła kontuzja. Łukasz Skorupski (AS Roma) nie zgodził się na zmianę klubu, a Przemysław Tytoń (Deportivo La Coruna), choć miał wolną rękę w poszukiwaniu klubu, pozostał na El Riazor. Łukasz Teodorczyk, pomimo propozycji z Fenerbahce, pozostał w Anderlechcie Bruksela, a za Michała Pazdana nie wpłynęła żadna konkretna oferta do Legii. Pracodawców nie zmienili także będący podobno „na wylocie” ze swoich klubów, czyli Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua) i Igor Lewczuk (Bordeaux).

Ekstraklasa

Przechodząc na grunt Ekstraklasy najważniejszym ruchem transferowym było wypożyczenie Szymona Pawłowskiego z Lecha Poznań do Termaliki Bruk-Bet Nieciecza. Trudno dziwić się takiemu ruchowi, skoro Pawłowski nie zagrał w żadnym ligowym meczu Lecha od początku sezonu, a trener Nenad Bjelica konsekwentnie dawał mu odczuć brak zaufania. Drugi z najciekawszych transferów, to związanie się czeskiego pomocnika Kamila Vacka (dotychczas Maccabi Hajfa) ze Śląskiem Wrocław. Trzecim było wypożyczenie czeskiego napastnika Martina Nespora z Zagłębia Lubin do Skerbenbeu Korca. Oznacza to, że Vacek i Nespor, czyli współtwórcy wicemistrzostwa Piasta Gliwice 2016 r., przynajmniej w najbliższym czasie nie spotkają się na boiskach ekstraklasy.

Szymon_Pawłowski_Termalika_2017

W poszukiwaniu minut na boisku, czyli Szymon Pawłowski w koszulce Termaliki Bruk-Bet Nieciecza.

Źródło: sport.pl.

Największe zmiany zaszły w Lechii Gdańsk, ale raczej były to zmiany wśród zawodników drugiego planu, co w przypadku „Biało-zielonych” następuje w przypadku prawie każdego okienka transferowego. Wyjątkiem było ponowne wypożyczenie Simone Sławczewa, reprezentanta Bułgarii ze Sportingu Lizbona. Poza tym, Lechia wypożyczyła z Benfiki Lizbona 24-letniego chorwackiego obrońcę Mate Milosa i związała się z 20-letnim pomocnikiem Romario Balde (dotychczas rezerwy Benfiki Lizbona). Lechia przeprowadzila też transfery „w drugą stronę” i wypożyczyła Karola Filę do Chojniczanki, Milena Gamakowa do Stomilu Olsztyn, a Łukasza Budziłka do Wigier Suwałki. Poza tym, do końca czerwca 2020 r. przedłużono kontrakt z Lukasem Haraslinem, który już w II kolejce doznał kontuzji, a wcześniej interesowało się nim francuskie Dijon.

Warto jeszcze zwrócić uwagę na dwóch słoweńskich obrońców, którzy trafili do polskiej ligi. Jagiellonia pozyskała Nemanję Mitrovicia (NK Olimpija Lublana), a Cracovia – Matica Finka (Cayruk Rizespor Kulubu). Wisła Kraków wypożyczyła z Cadiz CF – Hiszpana Jesusa Imaza.

Trochę zmian, ale raczej porządkowych, mających na celu zmniejszenie kadry i cięcie kosztów nastąpiło w Legii. Rok wcześniej Panowie Leśnodorski i Wandzel sprawiali wrażenie, jakby się bawili i ekscytowali ostatnim dniem okienka transferowego. W końcu sierpnia 2016 r. z Legii odszedł Igor Lewczuk (Bordeaux, 1 mln euro), Jarosława Niezgodę wypożyczono do Ruchu Chorzów, a kontrakty rozwiązano z Tomaszem Brzyskim i Ivicą Vrdoljakiem. Do klubu przyszli natomiast Miroslav Radović (Partizan Belgrad), Vako Kazaiszwili (wypożyczenie, Vitesse Arnhem), Jakub Czerwiński (Pogon Szczecin) i Dominik Nagy (Ferencvaros, od stycznia 2017 r.). W klubie udało się pozostawić Nemanję Nikolicia i Michała Pazdana. Rok później było dużo mniej ciekawiej i bardziej ubogo, ale to też dlatego, że właścicielem Legii był już tylko Dariusz Mioduski. Nikt nie przyszedł, a Alban Sulejmani (Macedonia) odszedł do Partizani Tirana, Konrad Handzlik do Olimpii Grudziądz, zaś z Michałem Masłowskim rozwiązano kontrakt, czego można było się spodziewać po wypowiedziach Prezesa Mioduskiego. Ostatecznie „Masło” związał się z drugoligowym chorwackim (!) HNK Gorica. Poza tym Vamara Sanogo został wypożyczony do Zagłębia Sosnowiec, a 20-letni napastnik z Ghany Sadam Sulley do słowackiego MFK Zemplin Michalovice, do którego Legia już wcześniej wypożyczyła Chorwata Tine Matica.

Wrzesień

We wrześniu 2017 r. przeprowadzonych zostało kilka ciekawych transferów. Jeśli chodzi o Polaków występujących zagranicą, to Łukasz Szukała po nieudanej przygodzie z Osmanisporem związał się w występującym w II lidze MKE Ankaragucu. W ekstraklasie wydarzeniem było podpisanie kontraktu z Wisłą Płock przez Semira Stilicia. Poza tym, wzmocniła się druga Wisła – z Krakowa. Przede wszystkim do klubu dołączył 29-letni hiszpański obrońca Victor Perez, który ostatnio występował w AD Alcaron, a w swoim CV ma także Levante CD, Real Valladolid i Chicago Fire (1 mecz). Oprócz niego „Białą Gwiazdę” wzmocniło dwóch napastników, młodzieżowych reprezentantów swoich państw – 20-letni ukraiński Denys Bałaniuk (Dnipro Dniepropietrowsk) i 22-letni Chorwat Marko Kolar (NK Lokomotivia Zagrzeb). Perez wydaje się wzmocnieniem, zaś Bałaniuk i Kolar inwestycjami w przyszłość. Młodzieżowego reprezentanta, ale Rumunii pozyskała Termalika, a jest nim 23-letni pomocnik Gabriel Iancu (Vititorul Constanta), który ma za sobą występy w takim klubie jak Steaua Bukareszt. Poza tym, jeszcze raz dała o sobie znać Lechia Gdańsk, która podpisała kontrakt z 22-letnim napastnikiem Jakubem Arakiem. Niespełniony talent Legii rozwiązał kontrakt z dotychczasowym klubem, czyli Ruchem Chorzów. A skoro mowa o „Niebieskich” to warto wspomnieć, że nowym trenerem został Juan Ramon Rocha. Były reprezentant Argentyny na ławce trenerskiej zasłynął sukcesami z Panathinaikosem Ateny (mistrzostwo Grecji 1995 i 1996, Puchar Grecji 1995, półfinał Ligi Mistrzów 1996).

Ostatnie dni okienka transferowego trochę rozczarowały, ale z drugiej strony może to oznaczać większą stabilizację w kadrach ekstraklasowych klubów. Choć, jak pokazały już pierwsze dni września kontrakty zaczęli podpisywać piłkarze z kartami na ręku.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sport.pl, legionisci.com, legia.com, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, polskieradio.pl.

18:15, martinez-4ever , Transfery
Link Dodaj komentarz »
Jak spisały się największe gwiazdy 74. Tour de Pologne 2017?

Trzy największe gwiazdy Wyścigu Dookoła Polski w 2017 r. wystartowały tak, że Robert Burneika mógłby ocenić ich występ swoim charakterystycznym określeniem – „nie ma lipy”. Sagan i Majka byli kluczowymi kolarzami w wyścigu, zaś Nibali w końcowej fazie był widoczny, choć nie odegrał takiej roli jak duet grupy Bora-Hansgrohe.

Sagan już na początku wyścigu potwierdził, że przyjechał do Polski po jak najlepszy wynik, a nie po to, żeby potrenować, albo spełnić obowiązki wobec swojego pracodawcy. Wygrał pierwszy etap w Krakowie. Później był – 8., 2., 3. i 3. Zaskoczeniem mogło być 2. miejsce na III etapie w Szczyrku, gdy po mocnym podjeździe finiszował przed Majką. Szanse na wysoką pozycje stracił na VI (przedostatnim) etapie, gdy zajął 64. miejsce ze stratą… 16 minut do zwycięzcy. To nie mogło dziwić. Sagan jest sprinterem, a nie góralem, zaś dwa ostatnie etapy były typowo górskie z licznymi podjazdami. „Przegląd Sportowy” oceniając szanse Słowaka pisał przed wyścigiem: „W Polsce jednak trudno będzie mu wygrać cały wyścig, bo trasa jest bardzo trudna, a Słowak lubi raczej szybkie końcówki”. Na ostatnim etapie zajął 34. miejsce i w klasyfikacji generalnej zajął 35. miejsce. Sagan był aktywny, choć podkreślał, że przyjechał pomóc Rafałowi Majce w zwycięstwie, co był widać w irracjonalnej szarży na ostatnim etapie.

Sagan_1_etap_TdP_2017_przegladsportowypl

Peter Sagan wygrał pierwszy etap Tour de Pologne 2017.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Rafał Majka przyjechał do Polski, aby powtórzyć sukces z 2014 roku, gdy wygrał cały wyścig. Wtedy jego łupem padły też dwa etapy. Majka zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, nie wygrał żadnego etapu, ale na dwóch kończył na najniższym stopniu podium (III i VII etap). W etapach kończonych sprintem z peletonu „Zgred” starał się nie stracić, ale już na górskich etapach atakował. W efekcie na poszczególnych etapach zajął miejsca – 108., 42., 3., 26., 22., 8. i 3.

Rafal_Majka_TdP_2017_przegladsportowypl1

Rafał Majka w Tour de Pologne 2017.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Vincenzo Nibali nie ukrywał, że przyjechał do Polski, żeby przygotować formę na Vueltę. „Rekin z Mesyny” jechał ostrożnie i skończył pierwszych pięć etapów na następujących miejscach – 67., 36., 12., 30., 32. Na VI, górskim etapie, gdy tak dużo stracił Sagan, Włoch był 6. Na ostatnim etapie zajął 13. miejsce i w klasyfikacji generalnej był 9. Niby nie wysilał się, start w TdP był testem po ciężkim treningu, a ostatecznie ukończył w czołowej „dziesiątce”.

 Vincenzo_Nibali_TdP_2017_flickrcom

Vincenzo Nibali w Tour de Pologne 2017.

Źródło: flickr.pl.

Start trzech największych gwiazd Tour de Pologne możne skwitować krótkim „co klasa, to klasa”. Warto zauważyć, że start w Polsce okazał się przydatny tak dla Nibaliego, jak i kilku innych kolarzy. „Rekin z Mesyny” nie ukrywał, że przygotowuje się do Vuelty. Widać, że dobrze przygotował się w Poslce, skoro w Hiszpanii wygrał etapy i zajął drugie miejsce ze startą 2 min. 15 sek. do Chrisa Frooma. Dodatkowo, Nibali wygrał w kończącym sezon „Wyścigu spadających liści”, czyli Il Lombardia (dawne Giro di Lombardia).

Zresztą, w pierwszej „dziesiątce” klasyfikacji końcowej Vuelty znalazło się jeszcze czterech kolarzy, którzy wystartowali w Polsce – Ilnur Zakarin (3.), Wilco Kelderman (4.), Wout Poels (6.) i Tejay van Garderen (10.). Kolarze, którzy wystartowali w Polsce wygrali w Vuelcie pięć z dwudziestu jeden etapów – Tomasz Marczyński (2 etapy), Nibali, Majka i Luka Mohorić (po 1 etapie).

Podobnie wyglądają osiągnięcia kolarzy startujących w 74. TdP w Giro d’Italia 2017. Wygrali oni pięć z dwudziestu etapów indywidualnych (jeden z etapów to jazda drużynowa na czas) – Nibali, Caleb Ewan, Gorka Izzaguire, Bob Jungels i Tejay van Garderen. W klasyfikacji końcowej, podobnie jak w Vuelcie, znalazło się pięciu kolarzy – Nibali (3.), Zakarin (5.), Domenico Pozzovivo (6.), Jungels (8.) i Adam Yates (9.). Skoro była mowa o dwóch wielkich tourach, to z kronikarskiego obowiązku wypadłoby dodać, że żaden z później startując w Polsce kolarzy nie ukończył wyścigu w pierwszej „dziesiątce” Tour de France, a zwycięstwo etapowe padło łupem tylko jednego kolarza – Petera Sagan, który szybko został zdyskwalifikowany z udziału w rywalizacji we Francji. Trudno nie wspomnieć faktu, że Peter Sagan w sezonie 2017, po starcie w Polsce sięgnął po trzecie z rzędu mistrzostwo świata!

Czy kolarze zadowoleni ze swoich osiągnięć po starcie w Polsce uznają, że udział w TdP pozwolił im odpowiednio przygotować się do kolejnych (udanych) startów?

 

Źródła: własne, tourdepologne.pl, pl.wikipedia.org, przegladsportowy.pl. KAW, K. Wolnicki, Latający Holender jednak na różowo, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 maja 2017 r., s. 25. Il Lombardia dla Rekina z Mesyny, „Przegląd Sportowy” z dnia 9 października 2017 r., s. 23.

15:26, martinez-4ever , Kolarstwo
Link Dodaj komentarz »
Kabaret z transferem Freddy’ego Adu do Sandecji Nowy Sącz

Na początku sierpnia 2017 r. była nadzieja amerykańskiego soccera – Freddy Adu nie przeszedł testów medycznych w beniaminku ekstraklasy – Sandecji Nowy Sącz. Przymiarki do „transferu” pojawiły się pod koniec lutego.

W połowie pierwszej dekady XXI wieku świat oszalał na punkcie Adu. Urodzony w Ghanie, a wychowany w Stanach Zjednoczonych nastolatek robił furorę w juniorskich reprezentacjach Jankesów (32 bramki w 48 meczach!), a w D.C. United zadebiutował w wieku 15 lat. Co ciekawe, do I zespołu wprowadzał go Piotr Nowak. W styczniu 2006 roku, mając 16 lat i 234 dni, zaliczył pierwszy występ w dorosłej kadrze USA i do dziś jest najmłodszym reprezentantem Stanów Zjednoczonych w historii (…)” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W reprezentacji rozegrał 17 meczy, w których zdobył dwie bramki.

FreddyAdunalotniskusportpl

Freddy Adu - tuż po przylocie do Polski.

Źródło: sport.pl.

„(…) w wieku 14 lat zadebiutował w MLS w zespole DC United. Podpisał milionowy kontrakt z firmą Nike oraz nagrał reklamę z legendarnym Pele, do którego go porównywano.” (cyt. za: sport.pl). W 2007 r. odszedł do Real Salt Lake, a stamtąd za 1,5 mln euro do Benfiki. Do 2011 r. w drużynie „Orłów” zagrał łącznie 16 ligowych meczy i strzelił w nich 3 bramki. Prezentował się słabo, więc ciągle był wypożyczany – AS Monaco, Belenenses, Aris Saloniki i Caykur Rizespor. Rozwiązał kontrakt z Benficą i wrócił do USA, gdzie odzyskał oddech w prowadzonej przez Nowaka Philadelpii Union, dla której w latach 2011-2013 rozegrał 35 meczy w MLS strzelając w nich 7 goli. „W barwach tego klubu zdobył swoją ostatnią bramkę w meczu o stawkę - we wrześniu 2012 roku.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Nie ustabilizował formy i zdecydował się szukać szczęścia w coraz słabszych klubach – Bahia (Brazylia), Jagodina (Serbia), Kuopion Palloseura (Finlandia) i Tampa Bay Rowdies (NASL – II poziom rozgrywkowy w USA). W czasie, gdy interesowała się nim Sandecja pozostawał bez klubu. Serwis sportwefakty.wp.pl opisywał Adu w następujący sposób: „Z biegiem czasu coraz mniej przypominał profesjonalnego piłkarza, przede wszystkim pod względem sylwetki. Ostatniego gola Adu strzelił blisko pięć lat temu, a niedawno parał się reklamowaniem odkurzaczy w internecie.”.

Portal sport.pl poinformował (…), że piłkarz otrzymał propozycję półrocznego kontraktu i miesięcznych zarobków wynoszących 4 tysiące euro. Szkoleniowiec pierwszoligowego zespołu nie wierzy własnym uszom. Wszystkiemu zaprzecza, mimo że informację potwierdzał prezes i dyrektor sportowy klubu.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Radosław Mroczkowski, trener Sandecji dementował pojawiające się w marcu informacje, że Adu przyleciał do Polski i był nawet na testach medycznych. Mroczkowski powiedział: „Nie był u nas na testach i w ogóle nawet przez chwilę nie było tematu jego transferu (…) Nie planowałem Adu ani w treningach, ani w meczach kontrolnych. W końcu mam coś do powiedzenia, prawda? (…) W szatni jest sporo żartów na ten temat, może piłkarz ciągle czeka, aż ktoś odbierze go z dworca w Nowym Sączu?” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Andrzej Danek prezes klubu w wywiadzie dla sport.pl poinformował, że transferem zajmuje się Arkadiusz Aleksander (Pełnomocnik Zarządu MKS Sandecja ds. Sportowych), który złożył menadżerowi Adu „konkretną propozycję”, ale nie uzyskał żadnej odpowiedzi. Inne źródła informowały, że piłkarz otrzymał propozycję z Azji i dlatego nie podjął rozmów z „Biało-czarnymi”.

W chwili zamieszania z Adu, Sandecja zajmowała 8. miejsce w 1. lidze z dorobkiem 27 punktów w 17 meczach i miała do rozegrania dwa zaległe mecze. Na wiosnę 2017 r. zdobyła 34 punkty, wygrała I ligę i awansowała do ekstraklasy. Temat Adu powrócił, choć „wydawało się, że Sandecja zrezygnuje z tego transferu ze względu na wysokie wymagania finansowe Amerykanina.” (cyt. za: sport.pl).

FreddyAdunarynkuwNowym_Sczufaktpl

Freddy Adu na rynku w Nowym Sączu

Źródło: fakt.pl.

Na przełomie lipca i sierpnia Adu pojawił się jednak w Polsce i nie przeszedł testów medycznych pod okiem doktora Tomasza Cisonia. Po analizie wyników postanowiono podziękować zawodnikowi zamykając mu możliwość udziału z meczu sparingowym drużyny rezerw z Hartem Tęgoborze.

FreddyAdutestymedycznesandecjacompl

O przyszłości Freddy’ego Adu w Polsce podobno zdecydowały testy medyczne.

Źródło: sandecja.com.pl.

Okazuje się, że sytuacja z niepoinformowaniem trenera powtórzył się, bo Mroczkowski grzmiał w mediach: „To jakiś żart. Czytam w mediach o testach. Zapytałem dyrektora, (Arkadiusz Aleksander - red.) dlaczego nic mi o tym nie powiedział. A on na to, że przecież wysłał mi SMS-a, że "będzie piłkarz na testach”. No i że wszyscy wiedzieli. Marketing wiedział, pracownicy w klubie wiedzieli... No tak, tylko trener nie wiedział, że będzie testował piłkarza” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Wszystko stało się jednak zrozumiałe po wpisie Arkdiusza Aleksandra na tweeterze – „My swój cel minimum osiągnęliśmy już po pięciu minutach jego pobytu w Polsce. (cyt. za: port.interia.pl). Można to odczytać w ten sposób, że klub z Nowego Sącza w ogóle  nie był zainteresowany podpisaniem kontraktu, tylko był zainteresowany, aby w mediach pojawiły się informacje o klubie. Nie może więc dziwić, że prezes i dyrektor sportowy klubu nie konsultowali z trenerem sprowadzenia tego, konkretnego piłkarza. Adu poczuł się urażony („Przez lata byłem wykorzystywany przez zbyt wielu ludzi dla popularności i nie pozwolę, żeby znowu się to wydarzyło.” – cyt. za: sport.interia.pl), a postawę A. Aleksandra i Sandencji Nowy Sącz krytykowano nawet w USA.

Adu poszerzył grono znanych piłkarzy, którzy bezskutecznie starali się o angaż w polskim klubie, tyle że np. Victor Agali (Nigeria, Zawisza Bydgoszcz 2012), Raul Bravo (Hiszpania, Legia Warszawa 2013), czy Taye Taiwo (Nigeria, Legia Warszawa 2015) trenowali i grali w sparingach. Adu, jak wszystko na to wskazuje, został potraktowany przedmiotowo i nawet nie dostał szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności, abstrahując od tego, jaki one są.

 

Źródła: własne, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, transfermarkt.pl, sport.interia.pl, pl.wikipedia.org, fakt.pl, sandecja.com.pl.

Gwiazdy 74. Tour de Pologne 2017

Wyścig Dookoła Polski należy do cyklu UCI World Tour, ale jak co roku w Polsce zabrakło największych gwiazd światowego kolarstwa. Trzy największe postaci TdP 2017 (29 lipca – 4 sierpnia) to Peter Sagan (Bora-Hansgrohe), Vicenzo Nibali i Rafał Majka (Bora-Hansgrohe). Poza tym, wystartowało wielu kolarzy drugiego planu z pojedynczymi sukcesami, głównie etapowymi, w wielkich tourach.

Tour de Pologne odbywa się, w zależności od roku zaledwie dwa lub trzy tygodnie po zakończeniu Tour de France, a w sezonie 2017 koniec jednego i początek drugiego wyścigu dzieliło zaledwie pięć dni. Z tego powodu wielcy kolarze wolą się regenerować niż wysilać w wyścigu o znacznie mniejszym prestiżu. Wyjątek stanowią kolarze, którym z różnych powodów nie było po drodze z Tour de France. Można zaryzykować stwierdzenie, że lista startowa TdP jest uzależniona od niepowodzeń w TdF. Peter Sagan i Rafał Majka nie ukończyli narodowego wyścigu Francji. Sagan został zdyskwalifikowany, choć była to mocno kontrowersyjna decyzja, zaś Majka po poważnym upadku nie był w stanie kontynuować jazdy na wysokim poziomie.

Peter Sagan przyjeżdżał do Polski jako dwukrotny Mistrz Świata (2015 i 2016), zwycięzca ośmiu etapów Tour de France, pięciokrotnie najlepszy punktujący kolarz TdF. Zbliżał się do stu zwycięstw w zawodowym peletonie.

Peter_Sagan_2017__cyclingnewscom

Peter Sagan.

Źródło: cyclingnews.com.

Odrębną historie napisał Nibali, który po starcie w Giro d’Italia odpoczął, wrócił do treningów, a start w Polsce był pierwszym po Giro, a jednocześnie poważnym sprawdzianem przez Vueltą. To właśnie druga grupa startujących w Polsce, czyli kolarze przygotowujący się do Vuelty. Vincenzo Nibali wygrał każdy z trzech wielkich tourów (Giro – 2013 i 2016, TdF – 2014, Vuelta – 2010), Giro di Lombardia (2015), dwukrotnie Tirreno-Adriatico (2012, 2013) i dwukrotnie mistrzostwo Włoch ze startu wspólnego (2014, 2015). Przed startem w Polsce zajął 3. miejsce w Giro d’Italia i wygrał jeden etap w tym wyścigu. W 2018 r. wygrał kolejny monument – Mediolan-San Remo.

Vincenzo_Nibali__cyclingnewscom

Vincenzo Nibali.

Źródło: cyclingnews.com.

Rafał Majka jest obok Michała Kwiatkowskiego jednym z dwóch najlepszych polskich kolarzy w zawodowym peletonie. Największe sukcesy „Zgreda” to brązowy medal Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro 2016, trzy wygrane etapy i dwa zwycięstwa w klasyfikacji górskiej w Tour de France (2014, 2016), 3. miejsce w Vuelcie (2015), 5., 6. i 7. miejsce w Giro (2016, 2014, 2013), zwycięstwo w wyścigu i dwóch etapach Tour de Pologne (2014), 4. miejsce w TdP (2013), 3. Giro di Lombardia (2013), 7. Tour de Romandie (2015), 10. Tour de Suisse (2015), mistrzostwo Polski ze startu wspólnego (2016).

Rafa_Majka_2017_naszosiepl

Rafał Majka.

Źródło: naszosie.pl.

Trudno nie wspomnieć, że Czesław Lang powtarzał plotkę o starcie Holendra Toma Dumolina – „Słyszę plotki, że start bierze pod uwagę zwycięzca tegorocznego Giro d’Italia Tom Dumolin.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Holendra na liscie startowej TdP 2017 jednak zabrakło, może w przyszłym roku?

Pozostałymi kolarzami na liście startowej, wartymi zauważenia, byli:

Bart de Clercq (Belgia, Lotto-Soudal; zwycięzca etapu Giro 2011 i TdP 2015).

Bob Jungels (Luksemburg, Quick-Step Floors; 3. miejsce w Tirreno-Adriatico 2016, 6. i 8. miejsce w Giro odpowiednio w 2016 i 2017, 6. miejsce w Tour de Suisse 2015, najlepszy młodzieżowiec Giro 2016 i 2017). W 2018 r. wygrał klasyk z tryptyku ardeńskiego – Liege-Bastogne-Liege.

Niki Terpstra (Quick-Step Floors; zwycięstwa w Paryż-Roubaix 2014 i Eneco Tour 2016, a poza tym miejsca na podium w tych wyścigach). W 2018 r. chyba trochę niespodziewanie wygrał dwa wyścigi UCI WT – E3 Harelbeake i Ronde van Vlaanderen.

Tejay van Garderen (USA, BMC Racing Team; etap Giro 2017, etap i 3. miejsce w klasyfikacji generalnej Volta a Catalunya 2014, a poza tym 5. TdF 2012, 4. Paryż-Nicea 2013, 7. Tour de Suisse 2013).

Adam Yates (W. Brytania, Orica-Scott; zwycięstwo w Classica de San Sebastian 2014, 2. Mediolan-Turyn 2017, 4. TdF 2016, 7. Criterium du Dauphine 2016, 9. Giro 2017 i 9. Tireno-Adriattico 2014)

Caleb Ewan (Australia, Orica-Scott; etap Vuelty 2015 i Giro 2017).

Luka Mezgec (Słowenia, Oprica-Scott; etap Giro 2014 i trzy etapy Volta a Catalunya 2014).

Gorka Izaguirre (Hiszpania, Movistar Team; etap Giro 2017); w 2018 r. był na najniższym stopniu podium Paryż-Nicea 2018.

Danny Van Poppel (Holandia, Team Sky, etap Vuelta 2015).

Wouter Poels (Holandia, Team Sky; zwycięstwo w Liege-Bastogne-Liege 2016 i etapy w Vuelta al Pais Vasco 2014, Tirreno-Adriatico 2015 i Volta a Catalunya 2016).

Ilnur Zakarin (Rosja, Team Katusha Alpecin; zwycięstwo w Tour de Romandie 2016, etapy w Giro 2015 i TdF 2016, mistrz Rosji w jeździe indywidualnej na czas 2013, 4. TdP 2015, 4. Paryż-Nicea i etap 2016, 4. Tour de Romandie 2016, 5. Liege-Bastogne-Liege 2016).

Nicollo Bonifazio (Włochy, Bahrain-Merida; etap TdP 2016, 5. Mediolan-San Remo 2015).

Domenico Pozzovivo (Włochy, AG2R La Mondiale; etap Giro 2012, a w klas. general. – 5., 6., 8., 9., 10. i 17., poza tym 3. i wygrany etap oraz 8. Volta a Catalunya odpowiednio w 2015 i 2014, 4. i etap oraz 5. Tour de Suisse odpowiednio w 2017 i 2015, 5. i 8. Liege Bastogne Liege odpowiednio w 2014 i 2015, 6. Il Lombardia 2011, 6. Tirreno-Adriatico 2014, 6. Vuelta 2013, 7. TdP 2013).

Christophe Riblon (Francja, AG2R La Mondiale, dwa etapy TdF 2010 i 2013 oraz etap TdP 2010).

Matej Mohoric (Słowenia, UAE Team Emirates) nie miał większych sukcesów dopiero w 2017 wygrał etap Vuelty, a w 2018 etap Giro.

Moreno Moser (Włochy, Astana Pro Team; zwycięstow w klasyfikacji generalnej i dwa etapy TdP 2012).

Petr Vakoc (Czechy, Quick-Step Floors), wygrał etap TdP 2014, ale kariera Czecha po sukcesie w Polsce nie potoczyła się tak, jakby sobie tego życzył.

W TdP w barwach zagranicznych ekip wystartowali także Polacy – Tomasz Marczyński (Lotto-Soudal; podwójny mistrz Polski 2011, 13. miejsce w Vuelcie 2012), który później w Vuelcie 2017 osiągnął życiowy sukces wygrywając w pięknym stylu dwa etapy, Przemysław Niemiec (UAE Team Emirates; etap Vuelty 2014, 6. Giro 2013, 1. Route du Sud 2009) oraz świetni pomocnicy w barwach Team Sky – Michał Gołaś i Łukasz Wiśniowski. W barwach polskiej grupy CCC Sprandi Polkowice wystartowali m.in. Michal Schlegel (Czechy), Jan Tratnik (Słowenia) i Jan Hirt (Czechy), który ukończył Giro na 12. miejscu.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, xouted.com, cyclingnews.com, naszosie.pl. K. Wolnicki, Latający Holender jednak na różowo, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 maja 2017 r., s. 25. K. Wolnicki, Mistrz znów w Polsce, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 lipca 2017 r., s. 32. K. Wolnicki, Dominator, który nie ma dość, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 lipca 2017 r., s. 4. K. Wolnicki, Majka wystartuje w TdP!, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 lipca 2017 r., s. 5. 3 Pytania do… Czesława Langa, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 lipca 2017 r., s. 5. KAW, Nibali chce wygrać w Polsce, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 lipca 2017 r., s. 31. K. Wolnicki, Weekend sprinterów. Teraz górale!, „Przegląd Sportowy” z dnia 31 lipca 2017 r., s. 2-3. J. Radomski, Froome wjechał do historii, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 września 2017 r., s. 23.

Tagi: kolarstwo
07:16, martinez-4ever , Kolarstwo
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 kwietnia 2019
Słabe występy polskich reprezentacji w grach zespołowych podczas The World Games 2017

W dniach 20-30 lipca 2017 r. we Wrocławiu rozegrano The World Games, czyli Światowe Igrzyska Sportowe zwane także Igrzyskami Sportów Nieolimpijskich. Reprezentanci Polski zdobyli 20 medali (5 złotych – 6 srebrnych – 9 brązowych), co dało im 13. miejsce w klasyfikacji medalowej, a biorąc pod uwagę liczbę medali – 10. miejsce. Bezkonkurencyjni byli Rosjanie, którzy zdobyli 63 medale (28 złotych – 21 srebrnych – 14 brązowych). Do dorobku reprezentacji Polski nie wlicza się medali w „sportach na zaproszenie” (futbol amerykański, kick-boxing, wioślarstwo halowe i żużel). We wrocławskich Igrzyskach fatalnie wypadły polskie reprezentacje w grach zespołowych.

Reprezentacja Polski nie wystąpiła jedynie w trzech konkurencjach zespołowych rozgrywanych podczas The World Games – fistballu (mężczyźni) i przeciąganiu liny (mężczyźni i kobiety). W pozostałych „Biało-Czerwoni” najczęściej korzystali z prawa gry jako gospodarz, co w starciu ze światową czołówką kończyło się dramatycznie.

Najwyższe – 4. miejsce zajęła drużyna futbolu amerykańskiego, ale czwarte miejsce było jednocześnie miejscem ostatnim. W półfinale Polacy przegrali z Francją 2:28, a w meczu o brązowy medal z USA 7:14. Bilans meczów: 0-2.

Najbardziej wartościowe miejsce osiągnęła jednak kobieca drużyna występująca w konkurencji plażowej piłki ręcznej. Polki jako wicemistrzynie Europy 2017 stawiane były w gronie faworytek, ale nie do końca spełniły oczekiwania. W fazie grupowej pokonały Tajwan 2:0 i było to pierwsze zwycięstwo polskiej reprezentacji w grach zespołowych po dwunastu porażkach z rzędu (!) biorąc pod uwagę wszystkie gry zespołowe rozgrywane podczas The World Games. Następnie Polki przegrały z wicemistrzyniami świata z 2016 r., czyli Brazylijkami 0:2 i trochę niespodziewanie przegrały z Australią 0:2. W efekcie w ćwierćfinale Polki spotkały się z mistrzyniami świata, czyli Hiszpankami, z którymi przegrały 0:2. Następnie w rywalizacji o miejsca 5-8 pokonały Tunezję 2:1 i Australię 2:0, co pokazuje, że ten turniej mógł dla Polek potoczyć się inaczej, gdyby nie porażka z Australijkami w fazie grupowej. Bilans meczów: 3-3.

Panowie w fazie grupowej przegrali z Węgrami (4. miejsce na Mistrzostwach Świata 2016) 0:2, Chorwatami 0:2 (mistrzowie świata z 2016 r., brązowi medaliści z mistrzostw Europy 2017) i pokonali Egipt 2:0. W ćwierćfinale „Biało-Czerwoni” przegrali z wicemistrzami świata, czyli Brazylią 0:2. W rywalizacji o miejsca 5-8 przegrali z Urugwajem 0:2 i pokonali Egipt 2:0, co dało im 7. (przedostatnie) miejsce. Bilans meczów: 2-4.

W latających dyskach (ang. frisbee oraz flying disc), Polacy zmierzyli się z pięcioma najlepszymi drużynami światowego rankingu. Przegrali cztery mecze – z Kanadą 3:13, Australią 8:13, Japonią 8:13 i Kolumbią 6:13. Ostatni mecz z USA został odwołany, ponieważ nie miał żadnego znaczenia i wpływu na ostateczne rozstrzygnięcia. Reprezentacja Polski zajęła 6. (ostatnie) miejsce. Bilans meczów: 0-4.

Logo_TWG_2017

Źródło: wroclaw.pl.

W koedukacyjnym korfballu polska reprezentacja zajęła 8. (ostatnie) miejsce po serii pięciu porażek. W grupie przegrali z Wielką Brytanią (11:23), Niemcami (15:25) i Tajpei (16:29), a w meczach o miejsca 5-8 z Australią (18:20) i Wielką Brytanią (18:25). Bilans meczów: 0-5.

W hokeju na rolkach (ang. roller hockey) „Biało-Czerwoni” zajęli 8. (ostatnie) miejsce z kompletem pięciu porażek. W fazie grupowej „Biało-Czerwoni” przegrali z mistrzami świata Czechami 1:4, najbardziej utytułowaną reprezentacją USA 0:10 (piętnastokrotni mistrzowie świata i triumfatorzy poprzednich trzech edycji TWG) i Kanadą 1:3. W meczach o miejsca 5-8 Polacy przegrali z Włochami 1:4 i Argentyną 1:5. Bilans meczów: 0-5.

W unihokeju (ang. floorball) Polacy zajęli 6. (ostatnie) miejsce z kompletem trzech porażek. W grupie przegrali z Finlandią (Mistrzowie Świata 2016) 0:5 i Czechami (czwarta drużyna MŚ) 1:12, a meczu o 5. lokatę przegrali z USA 1:4. Bilans meczów: 0-3.

W lacrosse Polki zajęły 6. (ostatnie) miejsce. Zostały zmiażdżone w meczach grupowych z USA (0:20) i Australią (0:23), a następnie w meczu o 5. miejsce z Japonią (1:19). Bilans meczów: 0-3.

W kajak polo (ang. canoe pole) „Biało-Czerwoni” zajęli 6. (przedostatnie) miejsce, choć mieli realne szanse na miejsce wyżej. W fazie grupowej Polacy przegrali z Hiszpanią 2:3 i Francją 0:4, następnie pokonali Tajwan 9:5 i Nową Zelandię 6:5, aby ponieść kolejne dwie porażki – z Włochami 2:9 i Niemcami 4:6. W meczu o 5. miejsce Polacy przegrali z Nową Zelandią 4:6. Szkoda tej porażki, bo wcześniej Polacy przecież wygrali z Nową Zelandią. Bilans meczów: 2-5.

Reprezentantki Polski w kajak polo wypadły gorzej niż panowie. Zajęły 7. (ostatnie) miejsce z kompletem sześciu porażek w fazie grupowej – z Francją 5:7, Niemcami 1:12, Kanadą 3:4, Włochami 2:3, Nową Zelandią 5:7 i Holandią 4:6. Marnym pocieszeniem pozostaje fakt, że w pięciu meczach były to minimalne porażki. Bilans meczów: 0-6.

Biorąc pod uwagę podział na rywalizację kobiet i mężczyzn łącznie rozegrano trzynaście konkurencji w grach zespołowych. Reprezentacje Polski wystąpiły w dziesięciu konkurencjach. Tylko trzy z nich nie zajęły ostatniego miejsca, przy czym męskie reprezentacje w plażowej piłce ręcznej i kajak polo zajmowały przedostatnie miejsce. Jedyną drużyną, która nie zajęła ostatniego lub przedostatniego miejsca były piłkarki ręczne. Jeśli chodzi o pojedyncze mecze to polskie reprezentacje wygrały zaledwie 7 z 47 meczów! Oznacza to, że porażkami zakończyło się 85% meczów.

Należy jednak pamiętać, że większość dyscyplin, w których startowały polskie reprezentacje, jest w Polsce mało znana, a co za tym idzie reprezentacje składają się z samych pasjonatów i nie są wsparte centralnym szkoleniem i dopływem młodego pokolenia. Nie ma się jednak czemu dziwić skoro mówimy o dyscyplinach nieolimpijskich, czyli takich, które są traktowane po macoszemu. Reprezentanci Polski przeżyli sportową przygodę, a dodatkowo zdobyli cenne doświadczenie, które może zostać wykorzystane w kolejnych imprezach.

 

Źródła: własne, theworldgames2017.com, wroclaw.pl. The World Games Wrocław 2017 – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 20 lipca 2017 r.

22:32, martinez-4ever , IGRZYSKA
Link Dodaj komentarz »
Finały polskich tenisistów w Wielkim Szlemie (a także w Masters i Pucharze Hopmana)

Zwycięstwem w Wimbledonie 2017, Łukasz Kubot stał się najbardziej utytułowanym polskim tenisistą pod względem zwycięstw w turniejach wielkoszlemowych (dwa). Rok później awansował do finału US Open w grze podwójnej i dołączył do Marcina Matkowskiego, który miał najwięcej wielkoszlemowych finałów spośród Polaków (trzy).

Bez względu na rodzaj rywalizacji w seniorskich finałach turniejów wielkoszlemowych wystąpiło łącznie sześciu Polaków (Wojciech Fibak, Łukasz Kubot, Agnieszka Radwańska, Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski, Klaudia Jans-Ignacik).

 

Zwycięstwa:

Gra podwójna:

Australian Open 1978: Wojciech Fibak (Polska) / Kim Warwick (Australia) - Paul Kronk (Australia) / Cliff Letcher (Australia) 7:6, 7:5.

Australian Open 2014: Łukasz Kubot (Polska) / Robert Lindstedt (Szwecja) - Eric Butorac (USA) / Raven Klaasen (RPA) 6:3, 6:3.

Wimbledon 2017: Łukasz Kubot (Polska) / Marcel Melo (Brazylia) - Oliver Marach (Austria) / Mate Pavić (Chorwacja) 5:7, 7:5, 7:6 (2), 3:6, 13:11.

Wojciech_Fibak__polskieradiopl

Wojciech Fibak – przez wiele lat najlepszy polski tenisista.

Źródło: polskieradio.pl.

Kubot_wygra_Australian_Open_przegladsportowypl

Łukasz Kubot i Robert Lindstedt (Szwecja) – zwycięzcy gry podwójnej podczas Australian Open 2014.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Finały:

Gra pojedyncza

Wimbledon 2012: Serena Williams (USA) - Agnieszka Radwańska (Polska) 6:1, 5:7, 6:2.

Gra podwójna:

Roland Garros 1977: Brian Gottfried (USA) / Raul Ramirez (Meksyk) - Wojciech Fibak (Polska) / Jan Kodes (Czechosłowacja) 7:6, 4:6, 6:3, 6:4.

US Open 2011: Juergen Melzer (Austria) / Philipp Petzschner (Niemcy) - Mariusz Fyrstenberg (Polska) / Marcin Matkowski (Polska) 6:2, 6:2.

US Open 2018: Mike Bryan (USA) / Jack Stock (USA) - Łukasz Kubot (Polska) / Marcel Melo (Brazylia) 6:3, 6:1.

Gra mieszana:

Roland Garros 2012: Mahesh Bhupathi (Indie) / Sania Mirza (Indie) - Klaudia Jans-Ignacik (Polska) / Santiago Gonzalez (Meksyk) 7:6(3), 6:1

US Open 2012: Bruno Soares (Brazylia) / Jekaterina Makarowa (Rosja) - Marcin Matkowski (Polska) / Kveta Peschke (Czechy) 6:7(8), 6:1, 12-10

Roland Garros 2015: Bethanie Mattek-Sands (USA) / Mike Bryan (USA) - Marcin Matkowski (Polska) / Lucie Hradecka (Czechy) 7:6(3), 6:1

 

W czasach tenisa amatorskiego Jadwiga Jędrzejowska wystąpiła aż w siedmiu finałach turniejów wielkoszlemowych, ale wygrała tylko jeden. W 1939 r. zwyciężyła z Simone Mathieu na kortach Rolanda Garossa w grze podwójnej i została pierwszą polską mistrzynią wielkoszlemową. Indywidualnie przegrała trzy finały (Wimbledon 1937, US Open 1937, French Open 1939), w deblu dwa (French Open 1936 w parze z Susan Noel i US Open 1938 w parze z Mathieu) i jeden w mikście (French Open 1947 z Cristeą Caralulisem).

Jadwiga_Jedrzejowska_interiapl

Jadwiga Jędrzejowska – uczestniczka w siedmiu finałach turniejów wielkoszlemowych w czasach amatorskiego tenisa ziemnego.

Źródło: interia.pl.

Polscy tenisiści odnosili też sukcesy w turniejach Masters. W singlu kobiet w 2015 r. najlepsza była Agnieszka Radwańska, a w finale singla mężczyzn w finale w 1976 r. wystąpił Wojciech Fibak. W grze podwójnej mężczyzn debel z udziałem co najmniej jednego Polaka aż czterokrotnie występował w finale – Wojciech Fibak (w parze z Holendrem Tomem Okkerem) w 1978 i 1979 r., Marcin Matkowski i Mariusz Fyrstenberg w 2011 r. oraz Łukasz Kubot (z Brazylijczykiem Marcelo Melo) w 2017 r.

Radwaska_wygraa_Masters_newsweekpl

Agnieszka Radwańska – zwyciężczyni turnieju Masters 2015.

Źródło: newsweek.pl.

Wymieniając największe sukcesy polskiego tenisa nie wolno zapominać o Pucharze Hopmana 2015, który wywalczyli Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz. Warto dodać, że rok wcześniej Radwańska i Grzegorz Panfil niespodziewani dotarli aż do finału.

Radwaska__Janowicz_wygrali_Puchar_Hopmana_polsatsportpl

Jerzy Janowicz i Agnieszka Radwańska – zwyciężczyni turnieju o Puchar Hopmana 2015.

Źródło: polsatsport.pl.

Kto dołączy do wymienionych wcześniej polskich tenisistów Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak?

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org, polskieradio.pl, przegladsportowy.pl, interia.pl, newsweek.pl, polsatsport.pl. P. Chłystek, Wielkie sukcesy polskiego tenisa, „Przegląd Sportowy” z dnia 17 lipca 2017 r., s. 4.

18:46, martinez-4ever , Tenis ziemny
Link Dodaj komentarz »
Garść ciekawostek dotyczących Łukasza Kubota po zwycięstwie w Wimbledonie

W finale gry podwójnej Wimbledonu 2017 polsko-brazylijska para Łukasz Kubot – Marcel Melo pokonała po 4 godz. 41 min. austriacko-chorwacką parę Oliver Marach – Mate Pavić 5:7, 7:5, 7:6 (2), 3:6, 13:11. Zwycięzcy rozegrali dramatyczny tie-break w trzecim z pięciu swoich pojedynków podczas tej edycji Wimbledonu. Jest to dobra okazja, aby zaprezentować sylwetkę Łukasza Kubota.

Wimbledon_2017__Kubot_i_Melo_sportinteriapl

Łukasz Kubot i Marcelo Melo – zwycięzcy rywalizacji w grze podwójnej podczas Wimbledonu 2017.

Źródło: sport.interia.pl.

Łukasz Kubot urodził się 16 maja 1982 r. w Bolesławcu. „Mieszka w Lubinie, a jego baza treningowa znajduje się w Pradze. Trenerami Kubota są Czesi Jan Stočes i Ivan Machytka. Reprezentuje dwa kluby: polski KKT Wrocław oraz czeski TK Neridé. Syn Janusza Kubota, byłego piłkarza i trenera.” (cyt. za: pl.wikipedia.org). Jako 23-letni tenisista przeprowadził się do Pragi (2005 r.). „W tamtych czasach nasi południowi sąsiedzi mieli siedmiu zawodników w pierwszej setce singla ATP i trzynastu w deblu.” (cyt. za: weszlo.com). Kubot doszkalał się w Akademii Tenisowej Johna Newcombe’a w Teksasie. Idolami Kubota byli Jewgienij Kafielnikow, Stefan Edberg i Jonas Bjorkman.

Zamiłowanie do sportu Kubot wyniósł z domu. Jego ojciec, Janusz to były piłkarz BKS Bolesławiec, Zagłębia Lubin i TUB Brukmulen, a następnie trener Zagłębia Lubin (II trener), Pomeranii Police, Kani Gostyń, Miedzi Legnica, Czarnych Żagań, Chrobrego Głogów, Kolejarza Stróże, Zawiszy Bydgoszcz i KS Polkowice.

Kariera singlowa

Kubot junior doszedł do 30. miejsca w światowym rankingu ITF, a Kubot senior do 41. miejsca w rankingu ATP (2010). Największymi sukcesami są finały turniejów w Belgradzie (ATP 250) w 2009 r. (porażka w finale z Novakiem Djokoviciem) i Costa do Sauipe (Brasil Open, ATP 250) w 2010 r. (porażka z Juanem Carlosem Ferrero 1:6, 0:6) oraz ćwierćfinał Wimbledonu 2013 (porażka z Jerzym Janowiczem 5:7, 4:6, 4:6).

Kubot jedenaście razy spotykał się z tenisistami, którzy w dniu meczu zajmowali miejsce w pierwszej „dziesiątce” rankingu ATP, w tym trzykrotnie z Novakiem Djokoviciem. Dwukrotnie Kubot pokonał swoich przeciwników – Andy Roddicka (6. ATP, Pekin 500, 2009 r.) i Gaela Monfilsa (7. ATP, Wimbledon, 2011 r.)

Kariera deblowa

W finale Wimbledonu Kubot stanął naprzeciwko swojego dobrego znajomego – Olivera Marach, z którym nie tylko tworzyli parę deblową. Marach była nawet świadkiem na ślubie Kubota. Para Kubot/Marach w latach 2009-2010 wygrała pięć turniejów deblowych, które jednocześnie były pierwszymi deblowymi triumfami w karierze Kubota. Zwycięstwo w Wimbledonie było 19 triumfem Kubota w turnieju ATP, a 7 wraz z Marcelo Melo. To była czternasta wygrana na trawie z rzędu, który przyniosła zwycięzcom 400 tys. funtów do podziału.

Poza Melo i Marachem, Polak wygrywał turnieje z Juanem Ignacio Chelą (Argentyna), Jeremym Chardym (Francja), Davidem Marrero (Hiszpania), Robertem Lindstedtem (Szwecja), Ivo Karloviciem (Chorwacja) i Edouardem Rogerem-Vasselinim (Francja). Poza tym, dotarł do jedenastu finałów. Zresztą z Lindstedtem, Kubot osiągnął swój pierwszy triumf w Wielkim Szlemie (Australian Open 2014).

Kubot trzykrotnie wystąpił w turnieju ATP Masters. Z Oliverem Marachem dwukrotnie nie wyszedł z grupy, przy czym w 2009 r., mimo dwóch zwycięstw. Rok później para Kubot / Marach wygrała tylko jeden mecz – ostatni, ale z późniejszymi zwycięzcami, czyli Danielem Nestorem (Kanada) i Nenadem Zimonjiciem (Serbia). W 2014 r. z Lindstedem dotarli do półfinału, w którym przegrali z parą Ivan Dodig (chorwacja) / Marcelo Melo (Brazylia).

Epilog

W listopadzie 2017 r. po zwycięstwie w turnieju ATP 1000 w Paryżu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo został samodzielnym liderem rankingu deblistów jako pierwszy Polak w historii. W tym samym miesiącu Kubot i Melo przegrali 4:6, 2:6 w finale deblowego Masters (ATP World Tour Finals) z fińsko-australijską parą Henri Kontinen – John Peers, którą odprawili po tie-breaku w półfinale Wimbledonu 2017. Sezon 2018 nie był już tak udany dla obu panów i zaczęli rozważać zmianę swoich deblowych partnerów, choć w US Open 2018 dotarli aż do finału.

 

Źródła: własne, weszlo.com, lukasz-kubot.com, atpworldtour.com, pl.wikipedia.org, sport.interia.pl. B. Gębicz, Zielone niebo Kubota, „Przegląd Sportowy” z dnia 17 lipca 2017 r., s. 2-3. P. Chłystek, Numer jeden!, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 listopada 2017 r., s. 32.

18:16, martinez-4ever , Tenis ziemny
Link Dodaj komentarz »
Arka z Superpucharem Polski 2017!

W meczu otwierającym sezon 2017/2018 Arka Gdynia pokonała po rzutach karnych Legią Warszawa 4:3 (w regulaminowym czasie gry 1:1). W wywalczeniu trzeciego w historii „żółto-niebieskich” trofeum spory udział miał łotewski bramkarz Pāvels Šteinbors.

Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego byli skazywani na pożarcie, ale nie przestraszyli się krajowego potentata, podjęli wyrównaną walkę i zachowali więcej zimnej krwi w serii rzutów karnych.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Legioniści, zgodnie z zapowiedzią trenera Jacka Magiery przystąpili do meczu w najsilniejszym składzie, jaki był możliwy do wystawienia. Z różnych przyczyn nie zagrali lub nie mogli zagrać – Vadis Odidja Ofoe, Miroslav Radović, Krzysztof Mączyński, Łukasz Moneta i Daniel Chima Chukwu.

Spotkanie mogło zacząć się dla Legii wprost wybornie. W 11. minucie Thibault Moulin dośrodkował z rzutu wolnego z bocznej strefy boiska, Artur Jędrzejczyk uderzył piłkę głową przedłużając tor jej lotu w kierunku bramki, ale sprzed linii bramkowej wybił ją Marcin Warcholak! Dziewięć minut później niespodziewanie Arka objęła prowadzenie. Szybki atak gości samobójczą bramką zakończył Michał Pazdan. Rafał Siemiaszko podał do Grzegorza Piesio, który ograł Jędrzejczyka w bocznej strefie pola karnego przed linią końcową i wstrzelił piłkę na pole bramkowe. „(…) kuriozalnie interweniował Pazdan. Trochę zatańczył breakdance, trochę odganiał osy i ostatecznie wpakował futbolówkę do siatki obok zszokowanego Malarza” (cyt. za: weszlo.com).

2017.07.07_Legia_-_Arka_Superpuchar_(2)

Legia mogła odpowiedzieć już dwie minuty później! Moulin dośrodkował piłkę, a Jędrzejczyk uderzył piłkę głową, a Šteinbors fantastycznie odbił pikę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu Dominika Nagy’ego piłka trafiła w słupek, a po chwili Jędrzejczyk uderzył piłkę głową, ale na nieszczęście dla gospodarzy trafiła w stojącego w bramce Michała Marcjanika. Ataki Legii przyniosły skutek w 27. minucie. Guilherme zagrał do Moulina, który wbiegł w pole karne i mimo obecności trzech rywali oddał fantastyczny strzał zewnętrzną częścią stopy z czternastu metrów. Wprawdzie Šteinbors wyciągnął się jak struna, ale nie miał szans na skuteczną interwencję. Stadion oszalał i wydawało się, że lada chwila Legia strzeli następną bramkę. Kolejną groźną akcję legioniści przeprowadzili już trzy minuty później. Guilherme dośrodkował spod linii końcowej do Jarosława Niezgody, którego strzał z pierwszej piłki instynktownie obronił Šteinbors. Po upływie kolejnych dwóch minut Brazylijczyk znalazł się w dobrej sytuacji w polu karnym, ale fatalnie uderzył. W 37. minucie Nagy uderzył piłkę z narożnika pola karnego w kierunku dalszego słupka, ale do celu zabrakło półtora, może dwa metry. Sześć minut później znowu pokazał się Nagy. Dośrodkował, ale strzał głową Niezgody poleciał nad bramką gości. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi piłkarzy Legii i fantastycznych interwencji Šteinborsa. Legia mogła i powinna prowadzić, ale łotewski bramkarz rozgrywał wielki mecz.

Drugą połowę Arka mogła zacząć od mocnego uderzenia. W 47. minucie znajdujący się w polu karnym Marcjanik uderzył piłkę głową, ale przeleciała nad bramką strzeżoną przez Arkadiusza Malarza. Sześć minut później Piesio uderzył piłkę zza pola karnego, ale piłka przeleciała obok słupka. Legioniści „obudzili się” dopiero po kwadransie od rozpoczęcia drugiej połowy. Najpierw potężny strzał z 25 metrów oddał Moulin, a piłka przeleciała nad bramką. Po minucie Michał Kopczyński oddał strzał z podobnej odległości, ale siła uderzenia była zbyt słaba i Šteinbors złapał piłkę. W kolejnej minucie Arka przeprowadziła groźną akcję, ale Siemaszko zamiast oddać strzał próbował podać do kolegów, a piłkę przejął Pazdan. „W 68. minucie wprowadzony Sebastian Szymański zbiegł ze skrzydła, lecz z jego próbą spokojnie poradził sobie golkiper Arki (…) Legia nadal napierała, ale niewiele z tego wynikało. W drugiej połowie tempo pojedynku spadło i widać było, że piłkarze dopiero wchodzą w ligowy sezon.” (cyt. za: legioniści.com). W 73. minucie została przeprowadzona groźna akcja. Piesio dośrodkował z głębi pola, a (znany z występów w Piaście Gliwice) Ruben Jurado uciekł obrońcom gospodarzy, a piłka po jego strzale głową przeleciała obok słupka. Trzy minuty później przypomniał o sobie Moulin, który oddał strzał sprzed pola karnego, a piłka oczywiście poleciała obok słupka.

W 82. minucie debiutujący w Legii Vamara Sanogo „miał 100 proc. sytuację, ale nie trafił nawet w piłkę” (cyt. za: sport.pl). Jak się później okazało to był pierwszy i jak dotąd jedyny oficjalny występ Francuza w Legii. Niedługo później został wypożyczony do… Zagłębia Sosnowiec. Sanogo zastąpił Kaspera Hamalainena, dla którego był to 50. oficjalny występ w barwach Legii, ale Fin delikatnie mówiąc: „przeszedł obok meczu”. Czas upływał, a Legia nie kwapiła się zdecydowanych i huraganowych ataków (może brakowało siły po okresie przygotowawczym?). W pierwszej minucie doliczonego czasu gry zrobiło się gorąco, ale pod bramką Legii. Warcholak dośrodkował, ale nieprzyjemnie dla Malarza, który był zmuszony, aby przerzucić piłkę nad poprzeczkę. „Arka grała przyzwoicie, lecz ta drużyna nie ma na dziś tyle jakości, by swoją bramkę przed takim rywalem kompletnie zamurować. Musi liczyć na trochę szczęścia i ono dzisiaj było z nimi.” (cyt. za” weszlo.com).

2017.07.07_Legia_-_Arka_Superpuchar_(8)

Piłkarze obu drużyn podczas rzutów karnych.

Ostatni gwizdek sędziego Szymona Marciniaka oznaczał konkurs rzutów karnych, bowiem regulamin meczu o Superpuchar nie przewiduje dogrywki. Piłkarze Arki wykonywali „jedenastki” bezbłędnie, a Malarz ani razu nie wyczuł intencji strzelców. Co innego bohater regulaminowego czasu gry, czyli Šteinbors. Łotysz obronił dwa rzuty karne (wykonywane przez Moulina i Kopczyńskiego), przy dwóch kolejnych wyczuł intencje strzelającego i tylko raz rzucił się w niewłaściwy róg. Šteinbors potwierdził świetną dyspozycję, w przeciwieństwie do najlepszego piłkarza Legii w tym meczu, czyli Moulina. Francuz nie stanął na wysokości zadania i nie wykorzystał swojej „jedenastki”. W ten oto sposób Arka sięgnęła po Superpuchar, czyli trzecie trofeum w historii klubu, po Pucharach Polski (1979 i 2017). Wprawdzie Arka utrzymała się w ekstraklasie w kontrowersyjnych okolicznościach, to jednak okres do maja do lipca 2017 r. jest najlepszym w historii klubu.

2017.07.07_Legia_-_Arka_Superpuchar_(9)

Arkowcy wykonywali „jedenastki” bezbłędnie.

Legia przegrała piąty z rzędu mecz o Superpuchar (czwarty u siebie!), co oznacza, że po raz ostatni wywalczyła to trofeum w 2008 r., gdy trenerem był Jan Urban, a w wygranym meczu z Wisłą Kraków gole strzelali Takesure Chinyama i Piotr Rocki… brzmi jak prehistoria…

WARto jeszcze dodać, że po raz pierwszy w historii polskiej piłki nożnej sędziowie mogli skorzystać z systemu VAR, ale wideoweryfikacja nie była konieczna. Szymon Marciniak jako sędzia główny i Paweł Gil siedzący przed monitorami VAR nie mieli okazji, aby przetestować nowy system w warunkach meczowych.

 

7 lipca 2017, godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Wojska Polskiego

Legia Warszawa 1-1 k. 3-4 Arka Gdynia

Bramki: Thibault Moulin (27 min.) – Michał Pazdan (20 min. – samobójcza).

Rzuty karne: 1-0 Mateusz Szwoch, 1-1 Marcin Warcholak, (1-1 Thibault Moulin - obroniony), 1-2 Dawid Sołdecki, 2-2 Guilherme, 2-3 Damian Zbozień, 3-3 Maciej Dąbrowski, 3-4 Rubén Jurado, (3-4 Michał Kopczyński - obroniony)

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 55. Artur Jędrzejczyk (90 min., 23. Mateusz Żyro), 5. Maciej Dąbrowski, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme, 15. Michał Kopczyński, 75. Thibault Moulin, 22. Kasper Hämäläinen (67 min., 9. Vamara Sanogo), 21. Dominik Nagy (64, 53. Sebastian Szymański) – 11. Jarosław Niezgoda (57 min., 20. Mateusz Szwoch).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Jakub Szumski, Rafał Makowski, Konrad Michalak.

Trener: Jacek Magiera.

Arka: 1. Pāvels Šteinbors – 33. Damian Zbozień, 29. Michał Marcjanik, 3. Krzysztof Sobieraj, 23. Marcin Warcholak – 24. Patryk Kun (90 min., 44. Michał Żebrakowski), 8. Marcus Vinícius (63, 4. Dawid Sołdecki), 21. Yannick Kakoko, 17. Adam Marciniak (77 min., 14. Michał Nalepa), 13. Grzegorz Piesio (84, 2. Tadeusz Socha) – 11. Rafał Siemaszko (67 min., 9. Rubén Jurado).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Krzysztof Pilarz – Paweł Wojowski.

Trener: Leszek Ojrzyński.

żółte kartki: Pazdan, Szwoch, Jędrzejczyk – Sobieraj.

sędziował: Szymon Marciniak (Płock).

widzów: 26 756.

temperatura: 20C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legia.com, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sport.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl.

Przed meczem o Superpuchar 2017 Legia – Arka Gdynia

W meczu o Superpuchar Polski 2017 zmierzą się mistrz Polski i gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i zdobywca Pucharu Polski – Arka Gdynia.

Superpuchar

Legia jest klubem, który najczęściej grał o Superpuchar – aż jedenaście razy, ale wygrał tylko czterokrotnie (1989, 1994, 1997, 2008). Więcej sukcesów w tych rozgrywkach ma na swoim koncie poznański Lech, który wygrywał sześciokrotnie w dziewięciu meczach. Arka będzie w Warszawie debiutowała w meczu o Superpuchar.

Mecze między Legia i Arką

Dotychczas oba kluby rozegrały 30 meczów, w których zdecydowanie lepszy bilans ma Legia (20 zwycięstw, 7 remisów, 3 porażki i bramki 48:21). „26 razy obie drużyny spotykały się w ramach rozgrywek ligowych, pozostałe cztery mecze rozegrane zostały w ramach Pucharu Polski.” (cyt. za: legia.com). Ostatni mecz między tymi klubami został rozegrany w Warszawie, a Arka niespodziewanie wygrała 3:1.

Okres przygotowawczy

Do sezonu Legia przygotowywała się na zgrupowaniu w Warce. Rozegrała dwa mecze – z Wisłą Płock (3:0) i Radomiakiem Radom (2:0). Co ciekawe, w obu meczach bramkę zdobył Daniel Chima Chukwu. Arka tradycyjnie już zgrupowanie miała we Władysławowie. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego w sparingach nie zachwycili. Zremisowali z APOEL Nikozja (1:1), a następnie przegrali z beniaminkiem Ekstraklasy – Sandecją Nowy Sącz (0:2) i mistrzem Łotwy – Spartaksem Jurmała (1:2).

Legia_-_Arka_przed_Superpucharem_2017

Źródło: bilety.legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

Z Legii odeszli piłkarze, o których odejściu mówiono już od dawna, czyli Jakub Rzeźniczak, Waleri Kazaiszwili i Tomas Necid. W ich miejsce sprowadzono Łukasza Monetę i Krzysztofa Mączyńskiego, a z wypożyczeni wrócili m.in. Konrad Jałocha i Mateusz Szwoch (obaj zresztą z Arki Gdynia!), a także Michał Masłowski, Robert Bartczak, Jakub Szumski i Jarosław Niezgoda. Poza tym, niejasna jest sytuacja Vadisa Odjidji-Ofoe, Łukasza Brozia i Steevena Langila, a w każdej chwili może odejść Michał Pazdan. Legia interesuje się podobno obrońcą Denisem Vavro (Słowacja, MSK Żilina) i napastnikiem Ognjenem Mudrinskim (Serbia, FK Spartak Subotica). Z powodu kontuzji i urazów w Legii nie zagrają – wspomniany Chukwu, a także Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk i Miroslav Radović.

Z Arką pożegnali się wspomniani już Jałocha i Szwoch, a także Josip Barisić, Miroslav Bożok, Dariusz Formella, Przemysław Trytko i Przemyslaw Stolc. W ich miejsce sprowadzono m.in. Krzysztofa Pilarza, Adama Dancha, Grzegorza Piesio, Rubena Jurado.

W klubie pozostała największa gwiazda, czyli Rafał Siemiaszko, który w zeszłym sezonie zdobył jedenaście ligowych bramek. Najważniejszą zdobył… ręką w meczu z Ruchem Chorzów. Poza tym dołożył trzy trafienia w Pucharze Polski, a w tym pierwszą bramkę w finale Pucharu Polski (2:1 z Lechem Poznań po dogrywce).

Warto zauważyć, ze kilka dni przed meczem o Superpuchar zaledwie „20-letni Dominik Midak, syn biznesmena Włodzimierza Midaka, nabył 60 procent akcji klubu i został jej większościowym właścicielem.” (cyt. za: legionisci.com).

Historyczny mecz

Piątkowy mecz będzie pierwszym w historii polskiej piłki, podczas którego sędziowie oficjalnie korzystać będą z systemu wideo powtórek - VAR. Wyznaczony do sędziowania piątkowego spotkania Szymon Marciniak jest póki co jedynym polskim sędzią posiadającym uprawnienia do używania tego systemu.” (cyt. za: legia.com). Legia gra o przełamanie serii czterech przegranych meczów o Superpuchar (2012, 2014, 2015, 2016), a Arka o pierwszy Superpuchar w historii klubu.

Podsumowanie

Forma piłkarzy u progu sezonu jest wielką niewiadomą, ale przed tym meczem faworyt może być tylko jeden.

 

Źródła: własne, legionisci.com, sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org, bilety.legia.com.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi