środa, 09 maja 2018
Płocka rewolucja AD 2014

W poprzednim wpisie dotyczącym wywalczenia przez Azoty Puławy pierwszego historycznego medalu Mistrzostw Polski nawiązałem do rewolucji kadrowej, która miała miejsce w Wiśle Płock przed rozpoczęciem sezonu 2014/2015. Czas, żeby ją przypomnieć.

Orlen Wisła Płock jest przykładem przeinwestowanego klubu, w którym chcąc osiągnąć sukces nie wydawano dostępnych środków w sposób racjonalny. W pogoni za Vive Kielce ściągnięto za ciężkie pieniądze piłkarzy, którzy usatysfakcjonowaniu podpisanymi kontraktami, grali zdecydowanie poniżej oczekiwań. W przypadku kilku graczy udało się ich szybko pozbyć, ale inni nie mieli zamiaru rezygnować ze sporych pieniędzy. Co roku powtarzano w klubie z Płocka, że będą zmiany. I zmiany były, ale sprowadzano kolejnych zawodników, kadra się trochę zmieniała, ale bezwartościowi gracze dalej w niej zostawali. Wreszcie przed sezonem 2014/2015 wykorzystując kończące się kontrakty i udane negocjacje udało się pozbyć kilku graczy. Co więcej, klub zdecydował się na radykalne „wietrzenie” szatni i z Płocka odeszło 10 graczy, jeden został wypożyczony, a jeden odejdzie po tym sezonie (M. Jurkiewicz). „Wprawdzie w Wiśle przyzwyczajono się już chyba do permanentnej przebudowy drużyny, ale takiego wybuchu nie było w tym klubie od pięciu lat – po sezonie 2008/09 odeszło aż 13 graczy” (cyt. za: przegladsportowy.pl).

Zmiany były jak najbardziej zasadne i potrzebne, choć pozbycie się Petara Nenadicia, czy Muhameda Toromanovicia może budzić mieszane uczucia co do ich zasadności. Liczba tych zmian i spora fluktuacja zawodników z jeden strony stawia pytanie o możliwość ich zgrania i współpracy, zwłaszcza że są to zawodnicy, którzy nie grali ze sobą i (w większości przypadków) nie grali w Polsce. Z drugiej strony stawia niezwykle trudne zadanie przed trenerem Manolo Cadenasem, aby z tej (jak na razie) zbieraniny piłkarzy zrobił drużynę. Ale w Płocku nie będzie chodziło tylko o zrobienie drużyny, ale także o nawiązanie skutecznej walki z Kielcami i wyjście z grupy Ligi Mistrzów. To zadania niezwykle trudne, ale gdyby zarząd klubu nie wierzył w Cadenasa, to nie zdecydowałby się na takie zmiany.

Dosyć krytycznie na temat zmian wypowiadał się były już zawodnik „Nafciarzy” – Marcin Lijewski. Dla portalu sportowefakty.pl powiedział m.in.: „Ogromna szkoda, że ta drużyna się rozpada. Pod względem sportowym ten zespół na dobre zazębił się dopiero pod koniec sezonu. Ciężka praca sprawiła, że pomiędzy zawodnikami pojawiła się na parkiecie chemia. Zaczęliśmy się dobrze czuć jako drużyna (…) Trzeba było to wszystko pielęgnować i tak budowany skład uzupełnić dwoma czy trzema zawodnikami, aby siłę rezerwowych podciągnąć do poziomu ławki Vive. Wówczas czekałby nas ciekawy kolejny sezon. Teraz nie wiem, jak Wisła będzie wyglądać jesienią, ale jeśli władze klubu nie poczynią wzmocnień, to liga będzie nudna”. Co rywalizacji z Vive, to na na dziewięć spotkań rozegranych między tymi klubami w sezonie 2013/2014 (6 w lidze, 2 w Lidze Mistrzów i 1 w Pucharze Polski), Wisła wygrała tylko jeden.

Przechodząc do konkretów, to klub z Płocka opuściło aż 11 zawodników, w tym jeden został wypożyczony. Do Wisły dołączyło natomiast siedmiu graczy, choć trzeba pamiętać, że w trakcie poprzedniego sezonu (2013/2014) do drużyny dołączyło czterech graczy. Dwóch z nich (Kević, Zrnić) znalazło się jednak w pierwszej omawianej grupie, czyli piłkarzy opuszczających Płock. Oznacza to, że w kadrze na nowy sezon zostało zaledwie dziewięciu graczy, którzy reprezentowali Wisłę w poprzednich rozgrywkach.

Klub z Płocka opuścili: bramkarz Marin Sego (Chorwacja; Vive Targi Kielce), obrotowy Muhamed Toromanović (US Creteil Handball), prawy rozgrywający – Paweł Paczkowski (Vive Targi Kielce, a następnie wypożyczony do Dunkerque HB), Bostjan Kavas (Słowenia; Stord – Norwegia) i Marcin Lijewski (Wybrzeże Gdańsk), środkowi rozgrywający – Petar Nenadić (Serbia; Fuechse Berlin), Janko Kević (Chorwacja; HCM Minaur Baia Mare) i Nikola Eklemović (Węgry; HCM Minaur Baia Mare), prawoskrzydłowi Mateusz Góralski (Piotrkowianin Piotrków Trybunalski) i Vedran Zrnić (Chorwacja; Besiktas Stambuł). Lewoskrzydłowy Ivan Milas (Bośnia i Hercegowina) został wypożyczony do rumuńskiego zespołu HCM Baia Mare. Poza tym, stało się jasne, że po zakończeniu sezonu 2014/2015 do Vive Targi Kielce odejdzie kolejny rozgrywający – Mariusz Jurkiewicz, prawdopodobnie najlepszy zawodnik „Nafciarzy” w sezonie 2013/2014.

Wśród klubów, do których odeszli lub mieli odejść piłkarze z Płocka przewijał się HCM Minaur Baia Mare. Trenerem siódmego klubu ligi rumuńskiej z wielkimi ambicjami był wówczas były trener Wisły Płock – Lars Walther, który prowadził Wisłę w latach 2010-2013 zdobywając z nią Mistrzostwo (2011) i wicemistrzostwo (2012) Polski. Walther starał się skorzystać ze swoich doświadczeń w Polsce dlatego ściągnął Kevicia, Milasa, Eklemovicia i Antonio Pribanić (PGE Stal Mielec), a starał się również o innych zawodników Wisły – Kavasa i Nenadicia.

Rodrigo_Corrales_-_Wisła_Płock

Rodrigo Corrales – prawdopodobnie najlepszy zawodnik, który wzmocnił Orlen Wisłę Płock przed sezonem 2014/2015. Został wypożyczony z FC Barcelony, a później podpisał kontrakt z PSG i zdobył mistrzostwo Europy.

Źródło: marca.com.

Pierwszym wzmocnieniem Orlenu po ogłoszeniu odejścia Marina Sego został oczywiście bramkarz. 23-letni Rodrigo Corrales (CB Huesca) był w szerokiej kadrze reprezentacji Hiszpanii na Mistrzostwa Europy 2014, ale ostatecznie Manolo Cadenas postawił na duet Jose Manuel Sierra – Gonzalo Perez de Vargas. Corrales mógł pochwalić się występami w FC Barcelona i doskonałymi warunkami fizycznymi (201 cm). Nowym obrotowym, który zastąpi Muhameda Toromanovicia jest 28-letni reprezentant Portugalii – Tiago Rocha. W poprzednim sezonie reprezentował barwy portugalskiego FC Porto Vitalis. Na prawnym skrzydle po odejściu Mateusza Górlaskiego i Vedrana Zrnicia popisywał się Michał Daszek (MMTS Kwidzyn) walczący o miejsce w „siódemce” z Valentinem Ghioneą. Daszek okazał się jedynym polskim zawodnikiem, który zasilił Wisłę przed rozpoczęciem sezonu.

Najwięcej zmian było na pozycji rozgrywających. Do Łukasza Całujka, Mateusza Piechowskiego, Mariusza Jurkiewicza i Angela Montoro dołączyło czterech nowych graczy. Prawe rozegranie po odejściu Pawła Paczkowskiego, Marcina Lijewskiego i Bostjana Kavasa zostało obsadzone serbskim rozgrywającym – Nemanją Zelenoviciem. 24-letni były gracz Celje Pivovarna Lasko, wychowanek Crvenej Zvezdy Belgrad, w zeszłym sezonie wystąpił w 12 meczach Ligi Mistrzów i zdobył 59 bramek. Zelenović jest reprezentantem Serbii i brał udział w mistrzostw Europy 2014. Serb nie był pierwszym wyborem „Nafciarzy”, którzy „chcieli chorwackiego kadrowicza Lukę Stepančicia, ale ten odmówił. Nie udało się też pozyskać znakomitego Szweda Philipa Stenmalma, który wybrał ligę hiszpańską.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Kolejnym nowym rozgrywającym był zaledwie 19-letni Dan-Emil Racotea (CSM Bucaresti), uważany w Rumunii za wielki talent. W zeszłorocznych młodzieżowych mistrzostw świata wystąpił w dziewięciu meczach, w których zdobył 95 bramek. Nie bez znaczenia przy podejmowaniu decyzji o jego zatrudnieniu była pozytywna rekomendacja Valentina Ghionei. Środek rozegrania po odejściu Petara Nenadicia był od nowego sezonu miejscem gry 30-letniego Rosjanina – Alexandra Tioumentseva, który do tej pory grał w Naturhouse La Rioja. W poprzednim sezonie w fazie grupowej Ligi Mistrzów w ośmiu meczach rzucił łącznie 26 bramek, a jego klub zajął dopiero piąte miejsce w tabeli. Jeśli chodzi o rozgrywki ligi hiszpańskiej, to Tioumentsev zanotował 89 trafień w 25 spotkaniach i przyczynił się do wicemistrzostwa Hiszpanii. Na lewym rozegraniu pojawił się natomiast Miljan Pusica, rozgrywający RK Vojvodiny i reprezentacji Serbii.

Wisła starała się pozyskać także 22-letniego Balazsa Szolossi, środkowego rozgrywającego reprezentacji Węgier oraz 26-letniego Alexandru Simicu, lewego rozgrywającego reprezentacji Rumunii. Ten ostatni zamienił HCM Constanta na HSV Hamburg, a nie na Płock.

Wpływ na rewolucję kadrową miało nie tylko oczekiwanie sukcesów, które muszą zostać poprzedzone gruntownymi zmianami w kadrze, ale także zmniejszony budżet. W efekcie Wisła, w przeciwieństwie do Vive Kielce, nie mogła sięgnąć po gwiazdy handballa. W pierwszej kolejności postawiono na przedłużenie kontraktów z czterema kluczowymi i doświadczonymi zawodnikami (Ivan Nikcević, Kamil Syprzak, Marcin Wichary i Valentin Ghionea). Na poważne wzmocnienia, przy poważnych cięciach budżetu, nie było już mowy.

Portal przegladsportowy.pl podsumował nowych płockich piłkarzy w następujący sposób: Te wszystkie nazwiska nie powalają, a tak naprawdę są mało znane. Jedyna dobra wiadomość dla kibiców jest taka, że większość tych piłkarzy to zawodnicy w miarę młodzi (do 26 lat) i żądni sukcesów. A z takimi trener Cadenas lubi i umie pracować. (cyt. za: przegladsportowy.pl). Wietrzenie szatni na niewiele się zdało, bo Wisła w sezonie 2014/2015 powtórzyła osiągnięcia z poprzedniego sezonu, czyli wicemistrzostwo Polski, finał Pucharu Polski, 1/8 finału Ligi Mistrzów. Z odwiecznym rywalem z Kielc spotkała się sześć razy i wszystkie sześć meczy przegrała.

 

Źródła: własne, sportowe fakty.pl, eurohandball.com, plock.gazeta.pl, minaur.ro, sprwislaplock.pl, przegladsportowy.pl, sportowefakty.pl, pl.wikipedia.org, marca.com. W. Osiński, Dwóch graczy przejdzie z Wisły do Vive, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 maja 2014 r., s. 28.

poniedziałek, 07 maja 2018
Puławy po pierwszy medal mistrzostw Polski

W sezonie 2014/2015 drużyna piłkarzy ręcznych Azotów Puławy sięgnęła po pierwszy medal mistrzostw Polski. Brązowy krążek był największym sukcesem klubu i przebił dwa trzecie miejsca w Pucharze Polski i półfinał Pucharu Challenge.

Po całkiem udanym poprzednim sezonie (2013/2014), w którym Azoty zajęły 4. miejsce w PGNiG Superlidze, 3. miejsce w Pucharze Polski i osiągnęły półfinał Pucharu Challenge, oczekiwania i nadzieje zdecydowanie wzrosły. Dokonano znacznych zmian zarówno w składzie, jak i na ławce trenerskiej. Wprawdzie nie była to taka rewolucja, jaką przeprowadzono wówczas w Płocku, ale w przeciwieństwie do wicemistrzów Polski zmiana ilościowa pociągnęła za sobą zmianę jakościową.

Przed sezonem, czyli zmiany kadrowe

Przede wszystkim, w Puławach zmieniono trenera. Bogdana Kowalczyk zastąpił trener reprezentacji Bośni i Hercegowiny – Dragan Marković, który podpisał dwuletni kontrakt. Tuż po objęciu posady trenerskiej podkreślał, że w tym sezonie ma trzy cele na obecny sezon – awans z reprezentacją na mistrzostwa świata i Euro 2016 oraz awans z Puławami do finału PGNiG Superligi. Pierwszy cel zrealizował jeszcze w czerwcu, bo Bośnia sensacyjnie wyeliminowała Islandię. W pierwszym meczu wygrała u siebie 33:32, a w rewanżu zremisowała 29:29. Wcześniej w grupie eliminacyjnej z Portugalią, Łotwą i Estonią w sześciu meczach doznali tylko jednej porażki (z Portugalią) w ostatnim meczu, który nie miał już znaczenia.

Dragan Marković (Azoty Puławy)

Dragan Marković.

Źródło: przegladsportowy.pl.

W drużynie prowadzonej przez Markovicia wyróżnili się m.in. Nikola Prce, Ivan Karacić, Faruk Vrazalić, a także uczestnicy ubiegłorocznych MŚ juniorów w naszym kraju – Josip Peric i Dejan Malinovic. Nie można też zapominać o dwóch reprezentantach Bośni do niedawna występujących w Płocku, a mianowicie o Ivanie Milasu i Muhamedzie Toromanoviciu.

Jak się później okazało awansu do polskiego Euro 2016 Bośniakom nie udało się osiągnąć. W rundzie przedwstępnej pewnie wyeliminowali Grecję (28:23, 27:22), ale w fazie grupowej zajęli 3. miejsce za Danią i Białorusią, a przed Litwą. Do awansu zabrakło naprawdę niewiele.

Marković nie miał żadnych obaw co do łączenia funkcji trenerskich w klubie i reprezentacji uważając, że w tej dyscyplinie sportu „takie role są do pogodzenia z korzyścią dla wszystkich stron” (cyt. za sportowefakty.pl) i podawał przykłady Manolo Cadenasa, Bogdana Wenty i Gudmundura Gudmundssona. Jeśli chodzi o przyczyny podjęcia pracy w Polsce to powiedział: „W Puławach zaoferowano mi stabilne warunki pracy. Zespół posiada potencjał do rozwoju i w pewnym zakresie mam wciąż możliwość wzmocnień (…) Wierzę, że przerwiemy dominację świetnych drużyn z Kielce oraz Płocka, i uda się nam osiągnąć finał ekstraklasy. To jest zadanie do zrealizowania. Oczywiście, potrzebujemy wzmocnień (…)” (cyt. za sportowefakty.pl). Co do wzmocnień, to mógł ich poszukać w rodzinie, ponieważ jego syn Dane grał wówczas w klubie Wetzlar, którego trenerem kiedyś był Marković. Drugi syn wybrał jednak piłkę, nożną i grał w juniorach drugoligowego FSV Frankfurt.

Co do decyzji o zmianie trenera, to Kowalczyk pracował tylko przez rok, ale mimo sukcesów zarzucano mu, że nie wykorzystał potencjału jaki dawała szeroka i wyrównana kadra, której mogła mu zazdrościć większość ekip PGNiG Superligi. W sezonie wystąpiło 20 graczy i tylko dwóch zanotowało mniej niż dziesięć występów. Zespół pod jego wodzą osiągnął sporo, ale był ekipą nieobliczalną, chimeryczną. W odstępie kilku dni potrafił pokonać Orlen Wisłę Płock i ulec Gwardii Opole. Prezes Jerzy Witaszek po zakończeniu sezonu powiedział, że kadra jest zbyt liczna i zostanie zmniejszona do szesnastu zawodników. Zatrudnienie Markovicia to próba odnalezienia nowej jakości, ale może także czysta kalkulacja wynikająca z faktu, że poprzednim sezonie podium zajęły tylko kluby mające zagranicznych trenerów?

Przechodząc do składu, to jeśli chodzi o pozycję bramkarza, to karierę postanowił zakończyć 41-letni Maciej Stęczniewski, który miał na koncie 91 występów w reprezentacji. O swojej decyzji powiedział: „Już dawno przedstawiłem moje oczekiwania co do warunków przedłużenia kontraktu. Nie otrzymałem odpowiedzi z klubu, zatem kończę z piłką ręczną.”. Trochę to dziwne, bo „Stenia” wystąpił w 26 ligowych meczach i należał do pewnych punktów swojej drużyny. Odszedł także Rafał Grzybowski (11 meczów), który rozwiązał kontrakt i przeniósł się do luksemburskiego HB Kaerjeng, choć zanosiło się, że trafi do Śląska Wrocław. W kadrze pozostali tylko – Litwin Vilius Rasimas i sprowadzony w trakcie poprzedniego sezony Rosjanin Wadim Bogdanow. Luka została jednak szybko zapełniona i w Puławach pojawił się 26-letni Sebastian Zapora (195 cm), który w poprzednim sezonie bronił barw KPR Legionowo. Jego drużyna spadła, a Zapora postanowił pozostać w PGNiG Superlidze.

Najwięcej zmian nastąpiło na pozycji rozgrywających. Michał Szyba odszedł do słoweńskiego Gorenje Velenje. W poprzednim sezonie był czwartym strzelcem Azotów w lidze. Wystąpił w 25 meczach i zdobył 97 goli. Lewy rozgrywający z Białorusi Artur Barzenkow (Barzenkou) po rozwiązaniu kontraktu odszedł do beniaminka – Nielby Wągrowiec, a nie jak wstępnie sądzono do Śląska Wrocław. W Puławach nie narzekali, ponieważ w poprzednim sezonie zagrał tylko w trzech meczach i często był kontuzjowany. Do SPR Chrobrego Głogów przenieśli się: Adam Babicz i Krzysztof Tylutki. Pierwszy rozwiązał kontrakt, choć wystąpił w 27 meczach i zdobył 88 goli (szósty strzelec drużyny). Drugi mógł szukać pracodawcy po wygaśnięciu umowy w Puławach. Zagrał w 26 meczach, w których koncentrował się na defensywie i dlatego zdobył tylko 8 goli. W klubie pozostał (wówczas) 23-letni rozgrywający Paweł Kowalik, który miał na koncie tylko dwa ligowe występy i rozważano jego wypożyczenie do innego klubu.

Azoty zostały wzmocnione dwoma reprezentantami Bośni i Hercegowiny. Na prawe rozegranie przyszedł 26-letni reprezentant Bośni i Hercegowiny – Kosta Savić. W poprzednim sezonie ze swoim węgierskim klubem Csurgoi KK wystąpił w Pucharze EHF (6 meczy, 18 goli). Wcześniej występował w HS Bosna BH Sarajewo. Na lewe rozegranie sprowadzony został reprezentant Bośni – Nicola Prce. 33-latek w przeszłości grał między innymi w Pick Szeged i Realu Ademar Leon. W sezonie 2008/09 w barwach Octavii Vigo był trzecim strzelcem Asobal Ligi. Prce został wybrany najlepszym sportowcem w Bośni w 2014 r.

Na pozycji skrzydłowych nie było zmian, czyli pozostali Paweł Ćwikliński, Adam Skrabania, Przemysław Krajewski i Jan Sobol (Czechy) – najlepszy strzelec drużyny (131 goli w 25 meczach).

Obrotowy Mateusz Jankowski po zakończeniu kontraktu zdecydował się przenieść do spadkowicza – Gwardii Opole. Wśród jego następców wymieniano duet dwóch białoruskich obrotowych opuszczających Chrobrego Głogów – Antona Prakapenię i Jurija Gromyko. Dodatkowo, w prasowych spekulacjach pojawiło się nazwisko opuszczającego Płock Muhameda Toromanovicia, ale od samego początku wydawało się, że Puławianie nie będą w stanie sprostać jego oczekiwaniom finansowym. Ostatecznie Toromanović trafił do francuskiego US Creteil. Media wymieniały też Petara Topicia (HK Metalurg Skopje). Ostatecznie w miejsce Janowskiego nikogo nie sprowadzono i Azoty pozostały z dwoma obrotowymi – Mateuszem Kusem i Pawłem Grzelakiem.

W trakcie sezonu do Azotów dołączyło dwóch nowych graczy. Hrvoje Tojcić to lewy rozgrywający, były młodzieżowy reprezentant Chorwacji, który przyszedł z Terraquilia Carpi (Włochy), a wcześniej grał w RK Zagrzeb, HC Osiguranie Zagrzeb, Bosnia Sarajewo i RK Sisica. Aleksander Tsitou to reprezentant Białorusi, który miał zastąpić na pozycji obrotowego kontuzjowanego Pawła Grzelaka. Białorusin przyszedł z Motora Zaporoże, a wcześniej występował w SKA i Dinamo Mińsk.

Mecze sparingowe

Mecze towarzyskie Azoty zapoczątkowały udziałem w I Międzynarodowym Turnieju Szczypiorno Cup, rozegranym w Kaliszu. Puławianie zajęli 3. miejsce. W półfinale przegrali z reprezentującym Bundesligę – Fuechse Berlin 24:31, a następnie pokonali Pogoń Szczecin 28:26. Następnie drużyna z Puław, wykorzystując kontakty trenera Markovicia udała się na Bałkany. Najpierw przegrała w towarzyskim meczu z Vojvodiną Nowy Sad 28:30, a następnie udała się na turniej do macedońskiej Strugi. W fazie grupowej Azoty niespodziewanie pokonały francuski US Creteil 35:30, a następnie przegrały z Metalurgoiem Skopje 26:33. W meczu o 3. miejsce Azoty przegrały z Sankt Petersburgiem 29:33. Później Azoty wzięły udział w turnieju w bośniackim Doboju, w którym pokonały reprezentację Iranu 39:28, zremisowały z RK Borac Banja Luką 28:28 i pokonały Beskitas Stambuł 31:27. W finale Azoty przegrały jednak z Tatranem Preszow 24:30. Po powrocie do Polski, zamiast międzynarodowego turnieju z udziałem HC Karwina, RK Granitasu Kowno i polskiego zespołu, Azoty rozegrały dwa wygrane sparingi z Litwinami (29:27 w Puławach, 33:17 w Zwoleniu). Łącznie Azoty rozegrały 12 spotkań, w których odniosły 6 zwycięstw, remis i 5 porażek. Biorąc pod uwagę, że tylko jeden mecz został rozegrany z polskim klubem, przygotowania do sezonu i wyniki meczów towarzyskich napawały optymizmem.

Historyczny medal

Ligowa rzeczywistość okazała się jednak brutalna przez duże „B”. Po czterech kolejkach z kompletem czterech porażek Puławianie zamykali ligową tabelę, ale tak się dla nich nieszczęśliwie złożyło, że zagrali w tym czasie z trójką medalistów z zeszłego sezonu. Dlatego też Zygfryd Kuchta, brązowy medalista olimpijski z Montrealu 1976 uspokajał kibiców z Lubelszczyzny mówiąc: „Ze słabszymi przeciwnikami zespół z Puław zdobędzie kilka punktów, sytuacja się poprawi i w klubie zapomną o słabszym początku. Dajmy czas na zgranie drużyny, z której latem odeszło kilku ważnych zawodników (…) Nowy szkoleniowiec też musi mieć chwilę na wprowadzenie swojej wizji” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). W piątej kolejce Azoty zdobyły wreszcie pierwszy punkt po wyjazdowym remisie z 18:18 (9:9) z Chrobrym Głogów. Porażka była jednak blisko, bo w ostatniej minucie goście mieli piłkę i przewagę dwóch zawodników, ale Puławianie przetrwali! W szóstej kolejce Azoty zremisowały u siebie 27:27 (14:13) z Zagłębiem Lubin, ale tylko dlatego, że w ostatniej akcji meczu rozgrywający Faruk Halilbegović (rodak Markovicia) trafił w słupek!

W siódmej kolejce Azoty przegrał na wyjeździe z Pogonią Szczecin 28:36 i zajmowały przedostatnie miejsce z dwoma punktami (2 remisy i 5 porażek). Wyprzedzały Nielbę Wągrowiec tylko lepszym bilansem bramkowym (184:219). Kuchta zmienił zdanie i mówił: „kibice z Puław mają prawo być zaniepokojeni. Albo został popełniony błąd w przygotowaniach do sezonu, albo nie wszystkie transfery okazały się trafione” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). „Przegląd Sportowy” trochę kpił z Puławian nawiązując do przedsezonowego hasła drużyny „Silni jak dąb” sugerując, że jest to raczej „trzęsąca się na wietrze osika”, albo „usychający dąb”.

W efekcie siedmiu meczów bez zwycięstwa Markovicia zwolniono, a Zarząd klubu informował w komunikacie: „W ocenie Zarządu Klubu osiągane wyniki, są nieadekwatne do posiadanego przez drużynę potencjału osobowego, a także zapewnionych przez Klub drużynie warunków treningowych oraz socjalnych. Jednocześnie bardzo poważnie zagrożone jest wykonanie założonych na bieżący sezon, celów sportowych.” (cyt. za: pulawy.naszemiasto.pl).

Nowym trenerem, występującym w typowej roli trenera „strażaka” gaszącego pożar, czyli marne wyniku drużyny, wystąpił 66-letni Ryszard Skutnik. Jego największymi sukcesami były – brązowy medal ze Stalą Mielec, mistrzostwo Tunezji z Etoile du Sahel i po dwa awanse do ekstraklasy ze Stalą Mielec i SPR Tarnów. Skutnik może nie jest nowoczesnym trenerem, korzystającym z nowinek technicznych, a raczej trenerem „starej daty”, to jednak szybko udowodnił, że zna się na rzeczy!

Ryszard Skutnik (Azoty Puławy)

Ryszard Skutnik.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Sezon zasadniczy Azoty ukończyły na szóstym miejscu wśród dwunastu drużyn z bilansem 9 zwycięstw, 4 remisy i 9 porażek, co oznacza, że bilans pod wodzą Skutnika to 9 zwycięstw (60%), 2 remisy i 4 porażki. W ćwierćfinale Azoty niespodziewanie wyeliminowały Górnika Zabrze, który w sezonie zasadniczym był trzeci – 33:30 i 38:32. W półfinale (zgodnie z przewidywaniami) Azoty szybko i gładko uległy późniejszym mistrzom, czyli Vive Kielce – 22:31, 25:38 i 25:36. Następnie w meczu o brązowy medal Puławianie pokonali Pogoń Szczecin (5. miejsce w sezonie zasadniczym) 3-1 (36:25, 23:30, 29:20, 41:29). Warto dodać, że Przemysław Krajewski z dorobkiem 160 bramek (31 meczy) został królem strzelców rozgrywek ligowych. To był niezwykle udany, historyczny sezon klubu z Lubelszczyzny.

Brązowi medaliści 2014/2015 - Azoty Puławy

Radość piłkarzy Azoty Puławy po zdobyciu pierwszego medalu w historii klubu.

Źródło: 24wspolnota.pl.

 

---------------------

Brązowy medal Azoty zdobyły w dwóch kolejnych sezonach, ale ten ostatni już pod wodzą innego trenera – Marcina Kurowskiego. Ryszard Skutnik został zwolniony po sezonie 2015/2016, w którym także zdobył brązowy medal. Do dwóch krążków ligowych dochodzi 4. miejsce w Pucharze Polski, ćwierćfinał Pucharu Challlenge i III runda Pucharu EHF. Skutnik Poprowadził Azoty w 72 oficjalnych meczach, w których osiągnął bilans 45 zwycięstw (62,5%), 3 remisy i 24 porażki. Na 72 mecze złożyło się 56 pojedynków w lidze, 8 w Pucharze Polski, 6 w Pucharze Challenge i 2 w Pucharze EHF.

 

Źródła: własne, sportowefakty.pl, azoty-pulawy.pl, przegladsportowy.pl, pulawy.naszemiasto.pl, kurierlubelski.pl, dziennikwschodni.pl, sportowefakty.wp.pl, 24wspolnota.pl, pl.wikipedia.org, eurohandball.com, ehfcl.com, uschb.fr. Szyba zagra w Słowenii, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 maja 2014 r., s. 18. P. Wesołowski, Azoty są w dołku, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 września 2014 r., s. 28. PIOWES, Górnik Zabrze wiceliderem, derby dla Zagłębia Lubin, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 października 2014 r., s. 25. PIOWES, Pogoń wiceliderem, Azoty cudem uratowały punkt, „Przegląd Sportowy” z dnia 13 października 2014 r., s. 21. P. Wesołowski, Dąb z Puław na razie usycha, „Przegląd Sportowy” z dnia 20 października 2014 r., s. 25.

| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi