sobota, 14 kwietnia 2018
Łukasz Gikiewicz jeszcze piłkarzem, czy już turystą?

Odwiedzający egzotyczne (z polskiego punktu widzenia) ligi Łukasz Gikiewicz nazywany jest już „turystą”, a nie piłkarzem. A jakie jest jego zdanie?

Od momentu opuszczenia Śląsk Wrocław w niezbyt przyjemnych okolicznościach, po ujawnieniu, że Patrik Mraz przyszedł na trening „wczorajszy”, Gikiewicz gra w ligach, na które patrzy się z przymrużeniem oka. Najpierw była jednak przygoda z ligą, która więcej znaczy w Europie niż ekstraklasa, ale jest postrzegana jako „gorszy” sort. Mowa o lidze cypryjskiej. Sezon 2013/2014 „Giki” spędził w Omonii Lefkossias (22 ligowe mecze, 7 goli – rekord Gikiewicza w jednym ligowym sezonie). Wiosnę 2014 r. spędził w Kazachstanie, a dokładniej w Tobole Kostanaj (12/0). Wówczas Kazachstan była dla nas trzecim światem, ale wyeliminowanie Legii przez Astanę, zweryfikowało takie myślenie. Jesienią 2014 r. Gikiewicz wrócił na Cypr, a dokładniej do AEL Limassol (10/3). Kolejne dwie rundy, to kolejne dwa kluby, ale piłkarsko było tylko gorzej. Wiosnę 2015 r. polski napastnik spędził w Lewskim Sofia (6/2), a jesień 2015 r. w saudyjskim Al.-Wehda Club (8/0). Następnie 2016 rok spędził w lidze… tajskiej! Z punktu widzenia polskiego hejtera, ups…. kibica, to był już zjazd. Najpierw grał w Ratchaburi FC (13/1), z którym zdobył nawet krajowy puchar, a jesienią 2016 r. grał już dla BEC-Tero Sasana FC (8/3). Od wiosny 2017 r. występuje w jordańskim Al-Faisaly S.C. W pierwszym sezonie rozegrał 11 ligowych meczy i zdobył 5 bramek. Wywalczył z klubem mistrzostwo, puchar krajowy, superpuchar i niespodziewany finał Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Dla Śląska wystąpił w 55 meczach w ekstraklasie, w których zdobył 9 bramek (średnia 0,16 bramki na mecz). Nieco lepiej szło mu na obczyźnie. W 90 ligowych meczach zdobył 21 bramek (średnia 0,23).

Gikiewicz_z_tygrysem

Źródło: weszlo.com.

Gikiewicz protestuje, gdy słyszy, że jest turystą, a nie piłkarzem. Komentując postrzeganie go jako piłkarza, którego zadowala gra w słabszych ligach wielokrotnie wyjaśniał, że przyjmował oferty, które były jedynymi w tamtym czasie. „Giki” zwraca uwagę, że piłkarz bez kontraktu czeka wyłącznie na telefon swojego menadżera, a gdy ten nie dzwoni piłkarz denerwuje się i chce po prostu grać. Niekiedy jest mu absolutnie wszystko jedno do jakiego klubu może trafić, byle tylko grać. Gikiewicz w wywiadzie dla weszlo.com powiedział: „(..) ludzie mówią, że marnuję karierę – chociaż w moim przypadku to bardziej przygoda – a nie wiedzą, że oferty, które przyjmowałem, to były jedyne opcje, jakie w danej chwili miałem. Byłem bardzo bliski podpisania kontraktu z Astrą Giurgiu czy Dynamem Drezno, praktycznie byłem dogadany też w Izraelu, ale rozsypywało się to na ostatniej prostej. A wtedy nie masz wielkiego wyboru, bierzesz to, co ci pozostało.”. Dodawał też: „zdaję sobie sprawę, że przede mną jeszcze trzy-cztery lata gry i chcę z tego okresu jak najwięcej wyciągnąć. (…) Korzystam z każdego dnia (…) ale ja bym nie umiał siedzieć! Ja chcę grać, mam już 29 lat. Dobrze się prowadzę, wszystko jest podporządkowane piłce, ale wiem, że czas ucieka. Już siwego włosa dzisiaj zobaczyłem na czubku głowy. Liczy się frajda. Nie będziemy grali do końca świata.”.

Gikiewicz zwracał uwagę, że ligi, w których grał, jak bułgarska, czy tajska są z założenia postrzegane jako słabe, ale nikt w Polsce ich nie ogląda i tak naprawdę nie wie, jaki jest w nich poziom. Kibice i komentatorzy ulegają stereotypom, a poziom ligi oceniają na podstawie poziomu gry reprezentacji. Odnosząc się do zwiedzania krajów, w których grał, „Giki” mówi prostu – korzystam z okazji i z tego, że jestem w danym miejscu.

Niejako w uzupełnieniu wywiadów Gikiewicza w zakresie „piłkarskiej turystyki” wypowiedział się Łukasz Skowron, były bramkarz Wisły Płock, Polonii Warszawa, Jagielloni Białystok, Arki Gdynia, zresztą także dla portalu weszlo.com. Wprawdzie Skworon nie ma takiego doświadczenia w grze w egzotycznych ligach, jak Gikiewicz, to jednak grał w lidze cypryjskiej (AEL Limassol), irlandzkiej (St Patrick’s Athletic) i drugiej lidze portugalskiej (SC Olhanense). Zwrócił on uwagę, że młodzi piłkarze chcą poznawać nowe kraje, nowych ludzi, trenerów i nowe spojrzenia na piłkę, zwłaszcza gdy przed nimi kariera średniaka.

Gikiewicz podróżuje po świecie, gra w egzotycznych (z polskiego punktu widzenia) ligach. Tak. Podróżuje, zwiedza, robi sobie fajne fotki, ale przede wszystkim cały czas gra. Nie jest to kariera na miarę Lewandowskiego, czy Milka, ale na miarę możliwości i szczęścia Łukasza Gikiewicza. To jest kariera „Gikiego” i przebiega w taki, a nie inny sposób. On sam nie narzeka i jest zadowolony. Do turysty jeszcze mu brakuje…

 

Źródła: własne, weszlo.com, 90minut.pl.

| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Tagi