wtorek, 22 sierpnia 2017
Transfery polskich piłkarzy po UEFA Euro 2012

Przez wiele lat wyznacznikiem gry danej reprezentacji na dużej imprezie piłkarskiej była liczba piłkarzy, którzy wypromowali się w danym turnieju, co zaowocowało transferem, najlepiej zagranicznym. Czasy się jednak zmieniły i w dobie rozwiniętego skautingu i łatwości w obserwowaniu piłkarzy większość transferów ma miejsce jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. Wielkie turnieje dalej uchodzą jednak za „okno wystawowe” poprzedzające ruchy transferowe. Skoro była mowa o transferach „Biało-Czerwonych” po UEFA Euro 2016, to pora na przypomnienie jak było cztery lata wcześniej.

Spośród 23 piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na UEFA Euro 2012 tylko ośmiu zmieniło barwy klubowe, przy czym w przypadku siedmiu było wiadomo, że od 1 lipca 2012 r. zmienią klub (wliczając wypożyczonych), a trzech piłkarzy wiedziało nawet, w którym klubie będą grali. Jeszcze bardziej deprymująco dla polskiego futbolu wygląda fakt, że tylko jeden polski piłkarz zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego. Co ciekawe trzech piłkarzy przeniosło się do Hiszpanii.

Czterech piłkarzy miało kontrakty obowiązujące do 30 czerwca. Do tej grupy należeli: Grzegorz Wojtkowiak (wówczas Lech Poznań), Sebastian Boenisch (Werder Brema), Dariusz Dudka (AJ Auxerre) i Paweł Brożek (Trabzonspor). Z tej czwórki tylko Wojtkowiak znał klub, w którym miał grać po Euro, bowiem już pod koniec kwietnia podpisał kontrakt z występującym w 2. Bundeslidze – TSV 1860 Monachium. Dudka i Brożek jako wolni piłkarze podpisali kontrakty w sierpniu i obaj z hiszpańskimi klubami, odpowiednio z Levante CD i Recreativo Huelva. Najdłużej bez przynależności klubowej pozostawał Boenisch, który podpisał kontrakt z Bayerem Leverkusen dopiero na początku listopada.

Trzech piłkarzy podczas Euro było na wypożyczeniu do innych klubów i wiedzieli, że od 1 lipca wracają do klubów macierzystych. Adam Matuszczyk był wypożyczony do drugoligowej Fortuny Dusseldorf i po Euro wracał do 1. FC Koln. Przemysław Tytoń wracał do PSV Eindhoven po wypożyczeniu do Rody JC Kerkrade, zaś Grzegorz Sandomierski był wypożyczony do Jagiellonii Białystok i wracał do Racingu Genk. Sandomierski nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca w Belgii i ponownie został wypożyczony. Tym razem za 250 tys. euro* do występującego w Championship Blackburn Rovers.

Perquis_po_podpisaniu_kontraktu_z_Betisem_Sewilla

Damien Perquis po podpisaniu kontraktu z Betisem Sewilla.

Źródło: se.pl.

Jedynym piłkarzem, który zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego był Damien Perquis, który opuścił Sochaux na rzecz Betisu Sewilla. Według polskathetimes.pl kosztował 700-800 tys. euro. Dobrze poinformowany transfermarkt.pl podał jednak kwotę 750 tys. euro.

W kolejnym okienku transferowym, zimą 2012-2013 było niewiele lepiej, ponieważ dokonano dwóch transferów z udziałem polskich piłkarzy będących w kadrze na UEFA Euro 2012. Eugen Polanski zastąpił solidne i walczące o starty w Lidze Europejskiej FSV Mainz na rzecz broniącego się przed spadkiem Hoffenheim. W Mainz Polanski był co najwyżej solidnym rezerwowym, a do Hoffenheim przechodził grać w pierwszym składzie, bowiem klub z tego 3,5-tysięcznego miasteczka potrzebował zawodników doświadczonych i walecznych, a takie kryteria spełniał Polanski. Według portalu sport.pl transfer wyniósł około 2 milionów euro, a Polak zarabiający ok. 900 tys. euro mógł liczyć na podwyżkę. Transfermarkt.pl określił kwotę transferu na 3 mln euro. Drugim piłkarzem, który zmienił barwy klubowe był Rafał Wolski, który za 2,7 mln euro przeszedł z Legii Warszawa do Fiorentiny.

Jak widać słaba gra Polaków na UEFA Euro 2012 przełożyła się na nikłe zainteresowanie polskimi piłkarzami przez inne kluby. Wyniki osiągnięte przez Polaków, ale także styl i sposób gry mogły zniechęcić potencjalnych nowych pracodawców do zatrudnienia Polaków. Jak się okazało cztery lata później wyglądało to zupełnie inaczej. Inna sprawa, że przed UEFA Euro 2012, Polacy (poza trio z Dortmundu) nie zachwycali w swoich klubach tak, jak przed turniejem we Francji. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli ktoś oczekiwał na spektakularne transfery „Biało-Czerwonych” wypromowanych na Euro 2012, srogo się zawiódł.

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, onet.pl, 90minut.pl, eurofutbol.pl, polskathetimes.pl, pl.wikipedia.org, canalplus.pl, se.pl.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Transfery reprezentantów Polski po UEFA Euro 2016

Po zakończeniu turnieju finałowego UEFA Euro 2016 barwy klubowe zmieniło aż dwunastu polskich piłkarzy. Co więcej, większość z tych transferów stanowiła najdroższe transfery w historii polskiej piłki nożnej. W przypadku niektórych z nich zmiany były spodziewane po udanym sezonie klubowym 2015/2016, ale część piłkarzy zdecydowanie wypromowała się na francuskich boiskach. Jakże inaczej było po organizowanym w Polsce i na Ukrainie turnieju w 2012 r.

Wśród „Biało-Czerwonych”, którzy znaleźli się w kadrze na turniej we Francji żadnych zmian nie było wśród bramkarzy. Wojciech Szczęsny (AS Roma), Łukasz Fabiański (Swansea) i Artur Boruc (AFC Bournemouth) pozostali w swoich klubach. Trochę medialnego zamieszania było z ewentualnym transferem Szczęsnego, ale ostatecznie Roma przedłużyła jego wypożyczenie z Arsenalu.

Jeśli chodzi o formację obronną, to kluby zmieniło tylko dwóch spośród sześciu piłkarzy grających na tej pozycji. Kamil Glik za 11 milionów euro* przeszedł z Torino do AS Monaco. Glik podkreślał, że występ na Euro nie miał żadnego wpływu na jego transfer, bo klub z Księstwa Monako zainteresowanie wykazywał już wcześniej. Glik szybko załatwił sprawę swojego transferu i na krótko stał się najdrożej wytransferowanym polskim piłkarzem. W ciągu miesiąca spadł jednak poza podium wyprzedzony przez Milika, Krychowiaka i Zielińskiego, ale o tym za chwilę. Drugim obrońcą, który zmienił barwy klubowe był Artur Jędrzejczyk, choć w jego przypadku już przed turniejem było to pewne. „Jędzy” skończyło się bowiem wypożyczenie z FK Krasnodar do Legii i od 1 lipca 2016 r. wracał do klubu z Rosji. Na początku stycznia 2017 r. ponownie stał się piłkarzem Legii, która wykupiła go za kwotę 1 miliona euro. Pozostali obrońcy nie zmienili barw klubowych – Michał Pazdan (Legia Warszawa), Jakub Wawrzyniak (Lechia Gdańsk), Thiago Cionek (US Citta di Palermo), Bartosz Calamon (Cagliari) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Warto jeszcze wspomnieć, że klub na zasadzie wolnego transferu zmienił etatowy reprezentant Polski – Maciej Rybus (z Tereka Grozny do Olympique Lyon), którego z udziału w Euro wykluczyła kontuzja barku.

Glik_po_podpisaniu_kontraktu_z_AS_Monaco

Kamil Glik z Wadimem Wassiljewem, wiceprezesem AS Monaco.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Najwięcej zmian było wśród pomocników. Najdroższym transferem było przejście Grzegorza Krychowiaka z Sevilli do PSG. Media podawały kwotę 26 mln euro, ale portal transfermatkt.pl podaje kwotę 33,6 mln euro, chyba wliczając w nią bonusy zagwarantowane klubowi z Andaluzji. Niespodziewanie drogim okazał się transfer Piotra Zielińskiego, za którego Napoli zapłaciło Empoli aż 14 mln euro, czyniąc go trzecim najdroższym piłkarzem w historii polskiej piłki nożnej. W letnim okienku transferowym kluby zmieniło jeszcze czterech piłkarzy – Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund – VfL Wolfsburg, 5 mln euro), Bartosz Kapustka (Cracovia – Leicester City, 5 mln euro) i Karol Linetty (Lech Poznań – Sampdoria Genua, 3,2 mln euro). Dodatkowo, Filip Starzyński został wykupiony (500 tys. euro) z Lokeren przez Zagłębie Lubin, w którym występował na zasadzie wypożyczenia. Po nieudanych negocjacjach z Burnley pod koniec letniego okienka transferowego, Kamil Grosicki spełnił jednak swoje marzenie i został piłkarzem klubu z Premiership. Zimą Hull City zapłaciło Stade Rennais 9 mln euro. Pomocnikami, którzy nie zmienili klubów byli Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa) i Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków), ale ten ostatni w ciągu roku od zakończenia UEFA Euro 2016 niespodziewanie został piłkarzem Legii Warszawa (400 tys. euro).

Wśród napastników też nastąpiły zmiany. Wprawdzie Robert Lewandowski pozostał w Bayernie Monachium, ale Arkadiusz Milik przeszedł za rekordowe 32 mln euro z Ajaxu Amsterdam do Napoli, zaś Mariusz Stępiński za 2 mln euro z Ruchu Chorzów do Nantes.

W ciągu roku od zakończenia euro 2016 transfery dotyczyły dwunastu spośród dwudziestu trzech piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na ten turniej. Suma kwot transferowych wyniosła 109,1 mln euro – 116,7 mln euro (kwota zróżnicowana w zależności od ostatecznej kwoty za transfer G. Krychowiaka), co oznacza, że średnio kwota transferowa wyniosła 9,1-9,7 mln euro. Całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że polscy piłkarze raczej nie należą do zbyt drogich na europejskich rynku. Z drugiej jednak strony kwotę zdecydowanie zawyżają piłkarze grający poza granicami kraju.

Nienajlepsze wnioski można wysnuć w odniesieniu do ekstraklasy. Spośród dziesięciu piłkarzy, którzy reprezentowali polską ligę podczas Euro barwy klubowe zmieniło tylko czterech, a w przypadku jednego (Jędrzejczyk) z uwagi na koniec okresu wypowiedzenia było to wiadome od dawna. Wprawdzie Starzyński został wykupiony przez Zagłębie Lubin, a Mączyński rok po Euro kupiony przez Legię, to i tak pozostali w lidze polskiej. W ciągu pół roku od zakończenia Euro klubów nie zmieniło trzynastu zawodników, z których pięciu reprezentowało ekstraklasę. Jeśli natomiast chodzi o czterech piłkarzy, którzy opuścili Polskę, to tylko w przypadku trzech (Kapustka, Linetty, Stępiński) były transfery gotówkowe. Ich suma wyniosła 10,2 mln euro, czyli mniej niż pojedyncze transfery czterech piłkarzy występujących poza granicami Polski (Milik, Krychowiak, Zieliński, Glik).

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, weszlo.com, 90minut.pl, przegladsportowy.pl. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 108.

niedziela, 21 maja 2017
Białostocka fabryka transferów

W ostatnich latach Jagiellonia Białystok stała się klubem, z którego przed rozpoczęciem sezonu odchodzą kluczowi i wyróżniający się piłkarze. Zmieniają się trenerzy, kibice i piłkarze, a „Jaga” zarabia na transferach.

Jagiellonia nie osiąga zbyt wielu sukcesów, ale stale zarabia na transferach. Klub, który nie jest tak medialny i rozpoznawalny, jak Legia, Lech, czy Wisła w ostatnich latach do perfekcji opanował sztukę promowania mniej znanych piłkarzy i sprzedawania ich (głownie) zagranicę. Duża w tym zasługa Michała Probierza, ale przyznać trzeba, że kolejni trenerzy otrzymywali i otrzymują w Białymstoku dużą swobodę we wprowadzaniu do składu nowych piłkarzy, a zwłaszcza młodych i dobrze rokujących wychowanków.  Oczywiście Jagiellonii jeszcze daleko do transferowego rozmachu Legii, czy Lecha, ale w Białymstoku trudniej o wypromowanie piłkarzy. Jagiellonia albo nie grała w pucharach wcale, albo grała przez chwilę, dlatego tym bardziej należy docenić umiejętność transferowania kolejnych piłkarzy, zwłaszcza przy niewielkim  budżecie i dużo mniejszych możliwościach finansowych niż Legia i Lech.

20 spośród 23 najdroższych, czyli opiewających na najwyższą kwotę, transferów z Jagiellonii zostało przeprowadzone po sezonie 2006/2007. To właśnie w tym sezonie Jagiellonia awansowała do ekstraklasy, w której gra nieprzerwalnie. Łatwo więc dojść do wniosku, że awans do ekstraklasy zwiększył przychody Jagiellonii z tytuły transferów.

Herb_Jagiellonii_Białustok_ligapolska.net

Źródło: ligapolska.net.

Od sezonu 2015/2016 „Jaga” przeprowadziła aż pięć z czołowej „dziesiątki” najdroższych transferów z klubu. Przyniosły one zysk w kwocie 5,9 mln euro, podczas gdy transfery tej „dziesiątki” przyniosły łącznie 10,9 mln euro. Jak więc widać najdroższe transfery są przeprowadzane w ostatnim czasie. Dzieje się tak dlatego, że „Jaga” gra całkiem niezłą piłkę.

Nie może więc dziwić, że zimą 2017 r., gdy na transfer do Białegostoku zdecydował się Ziggy Gordon, to powiedział: „Wiem też, że Jagiellonia jest takim klubem, w którym piłkarze często robią duże postępy i wskakują na wyższy poziom. To dobre miejsce, żeby się wypromować (…)” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

 

Najdroższe transfery z Jagiellonii Białystok (stan na dzień 21 maja 2017 r.):

  1. Bartłomiej Drągowski – 2016/2017, AC Fiorentina, 3,2 mln euro.
  2. Grzegorz Sandomierski – 2011/2012, Genk, 1,9 mln euro.
  3. Patryk Tuszyński – 2015/2016, Rizespor, 1 mln euro.
  4. Maciej Makuszewski – 2012/2013, Terek Grozny, 1 mln euro
  5. Kamil Grosicki – 2010/2011, Sivasspor, 900 tys. euro
  6. Dani Quintana – 2014/2015, Al. Ahli, 700 tys. euro.
  7. Michał Pazdan – 2015/2016, Legia, 700 tys. euro.
  8. Maciej Gajos – 2015/2016, Lech, 500 tys. euro.
  9. Tomasz Kupisz – 2013/2014, Chievo Verona, 500 tys. euro.
  10. Nika Dżalamidze – 2015/2016, Rizespor, 500 tys. euro

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, weszlo.com, ligapolska.net.

niedziela, 14 sierpnia 2016
Polskie transfery last minute

Ostatni dzień okienka transferowego przynosił gorączkowe godziny w wielu klubach, jak również redakcjach sportowych gazet i serwisów internetowych. W ostatnich dniach, a nawet w ostatnich godzinach każdego sierpnia było i ciekawie i nerwowo, ale w Polsce jakoś spokojnie. W tym roku to się zmieniło. Przeprowadzonych zostało wiele transferów między polskimi klubami, jak również z udziałem polskich piłkarzy za granicą.

Na pierwszy plan wysuwają się transfery polskich piłkarzy z udziałem włoskich klubów. Przede wszystkim Jakub Błaszczykowski zamienił Borussię Dortmund na Fiorentinę. Dwaj Polacy z Sampdorii Genua zmienili kluby. Bartosz Salamon na zasadzie transferu definitywnego przeszedł do występującego w Serie „B” Cagliari, a Paweł Wszołek został wypożyczony z opcją pierwokupu do Hellas Verona. Poza włoskim kierunkiem dwa transfery były związane z klubami niemieckimi. Bramkarz Łukasz Załuska, z którym Celtic Glasgow nie przedłużył kontraktu związał się z beniaminkiem Bundesligi, czyli Darmstadt. Dodatkowo, jeden z polskich piłkarzy wrócił do kraju. Sławomir Peszko przeszedł z FC Koeln do Lechii Gdańsk.

Jakub_Błaszczykowski_z_koszulką_Fiorentiny

Jakub Błaszczykowski z koszulką Fiorentiny.

Źródło: gazzettaworld.gazzetta.it.

Skoro o Lechii Gdańsk mowa, to jeśli chodzi o transfery w Polsce, to „Lechiści” byli najbardziej aktywni spośród polskich klubów. Wypożyczyli serbskiego obrońcę Nikolę Lekovicia do Partizana Belgrad, Bartłomieja Pawłowskiego do Korony Kielce, a Adama Dźwigałę do Górnika Zabrze. Lechia sprowadził dwóch pomocników – Aleksandra Kovacevicia z Crveny Zvezdy Belgrad i Michała Chrapka (ostatnio Calcio Catania). Niewiele brakowało, żeby Damian Łukasik został wypożyczony do portugalskiej Vitorii de Setubal. Dwa bardzo ciekawe transfery przeprowadziła Jagiellonia Białystok, bo z jednej strony sprzedała Macieja Gajosa, co było kwestią czasu, zwłaszcza, że poważne zainteresowanie wykazywały dwa najlepsze polskie kluby. Ostatecznie za kwotę 400 tys. euro Gajos trafił do Lecha Poznań. W jego miejsce „Jaga” sprowadziła z Górnika Łęczna reprezentanta Litwy – Fedora Cernycha. Polską ekstraklasę opuścił natomiast wyróżniający się Słowak – Robert Pich, który za 350 tys. euro (według sport.pl) trafił do 2. Bundesligi do 1. FC Kaiserslautern, gdzie dołączył do Mateusza Klicha, Kacpra Przybyłko, znanego z Lechii Gdańsk Antonio Colaka i zakontraktowanego ledwie kilka godzin wcześniej Marcusa Piosska (SC Preussen Munster 06).

Maciej_Gajos_z_koszulką_Lecha_Poznań

Maciej Gajos prezentuje koszulkę Lecha Poznań.

Źródło: esktraklasa.net.

Ciekawie było też w I lidze. Sylwester Patejuk zamienił ekstraklasowe Podbeskidzie Bielsko-Biała na Zawiszę Bydgoszcz, a dwaj piłkarze, którzy rozwiązali kontrakty z klubami ekstraklasy dołączyli do I ligi. Bartosz Iwan (wcześniej Górnik Zabrze) został piłkarzem GKS Katowice, a Adrian Paluchowski (wcześniej Termalika Bruk-Bet Nieciecza) Zagłębia Sosnowiec.

Wspomnieć należy o kilku interesujących transferach, które miały miejsce w ciągu kilku ostatnich dni sierpnia, ale nie były transferami ostatniego dnia. Absolutnym hitem było zakontraktowanie przez Lechię Gdańsk chorwackiego pomocnika – Milosa Krasicia, który w ostatnich latach notuje spadek po równi pochyłej. Ludovic Obraniak po powrocie do Werderu Brema z wypożyczenia do Rizesporu, znalazł nowego pracodawcę w postaci Maccabi Hajfa. Legia ściągnęła z Lechii bośniackiego pomocnika – Stojana Vranjesa i rozwiązała kontrakt z niechcianym Henrikiem Ojamaą. Były piłkarzy klubu z Warszawy – Wladimir Dwaliszwili, po rozwiązaniu kontraktu z duńskim Odense BK, zakotwiczył w Pogoni Szczecin. Portowców opuścił natomiast utalentowany Dominik Kun i przeniósł się do pierwszoligowej Wisły Płock. Poza tym, Górnik Zabrze zasilił bułgarski obrońca Paweł Widenow, który kiedyś grał w Zagłębiu Lubin, a ostatnio w Serie „B” w Trapani Calcio.

Koniec tegorocznego okienka transferowego w Polsce był niezwykle ciekawy, ale wydaje się, że polskie kluby dopiero uczą się przeprowadzania transferów „last minute”. Inna sprawa, że wiele klubów czeka na piłkarzy, którzy nigdzie nie znajdą zatrudnienia i są do wzięcia bez kwoty odstępnego. Ciekawe które kluby skorzystają na takiej promocji?

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, weszlo.com, transfermarkt.pl, polskapilka24.pl, gazzettaworld.gazzetta.it, esktraklasa.net.

sobota, 13 sierpnia 2016
Transfer Krasicia zaprzecza medialnym spekulacjom

Obiecywałem, że miało nie być emocjonowania się przymiarkami transferowymi znanych piłkarzy do polskich klubów? Obiecywałem. Letnie doniesienia medialne mogły rozbawić, ale już transfer Milosa Krasicia już nie.

Wiosenne występy Olivera Kapo w Koronie Kielce powinny uprawdopodobnić możliwe transfery „piłkarzy z nazwiskiem” nawet takie na pół roku, ale po wielu latach medialnych spekulacji i prima aprilisowych żartów trudno w nie uwierzyć.

Latem media informowały, że Lechia zaproponowała kontrakty naprawdę znanym francuskim piłkarzom, którymi byli Djibrill Cisse (ostatnio Basta, a wcześniej Olympique Marsylia, Liverpool, Auxerre, Southampton, Panathinaikos Ateny) i Florent Malouda (ostatnio FC Metz, a wcześniej m.in. Trabzonspor). Może i Lechia złożyła takie oferty, tak samo jak mało poważne oferty za Marco Paixao i Roberta Picha składała Legia. Nie można też zapominać, że dyrektorem sportowym Lechii jest Marek Jóźwiak, który do Legii sprowadził m.in. takie „asy” jak Marijan Antolović, Srdja Kneżević, Alejandro Cabral, Bruno Mezenga, czy Dejan Kelhar. Jóźwiak mając pieniądze ITI lubił opowiadać, że Legia przedstawiła konkretne propozycje Robertowi Piresowi i Sylvianowi Wiltordowi, ale obaj nie zdecydowali się na transfery, bo polska liga nie jest znana i atrakcyjna finansowo. Później mówił, że Legii zaproponowano m.in. Ludovica Giuly, ale znający francuskie realia Stefan Białas zripostował, że listy bezrobotnych piłkarzy francuska federacja wysyła po niemal całej Europie. Ta cała dygresja służy tylko pokazaniu, że znane nazwiska i Marek Jóźwiak, to raczej opowieści dziwnej treści, choć trzeba mu przyznać, że potrafił sprowadzić do Legii Danijela Ljuboję i wyszukać Moussę Ouattarę.

Wracając do letniego okienka transferowego, to Wisła Kraków podobno negocjowała z Czarnogórcem Simonem Vukcevicem (kiedyś Sporting Lizbona), a Piast Gliwice, jak wcześniej Podbeskidzie Bielsko-Biała, namawiał do gry w Polsce Milana Barosa, którego przedstawiać nie trzeba. Podobno piłkarz nie zdecydował się na transfer, bo… sprzeciwiła się żona. Polskie media powołując się na greckie donosiły, że Legia interesuje się greckim napastnikiem Sotorisem Ninisem, ale weszlo.com wykazało, że nic nie było na rzecz, a polscy dziennikarze niewłaściwie przetłumaczyli greckie publikacje.

Milos_Krasić_z_koszulką_Lechii_Gdańsk

Milos Krasić po podpisaniu kontraktu z Lechią Gdańsk.

Źródło: t-mobile.trendy.pl.

Wreszcie pod koniec sierpnia stało się to, co było już tylko kwestią czasu – Lechia Gdańsk sprowadziła znanego piłkarza. Milos Krasić mający za sobą występy m.in. w Juventusie Turyn i Fenerbahce zawitał do Polski! Niezależnie od upadającej kariery Krasić to kolejny znany piłkarz, który trafia do ekstraklasy. Można ustawić go w jednym rzędzie z takimi piłkarzami jak: Anatolij Demjanenko, Oleg Salenko, Ulrich Borowka, Inaki Descarga, Angelo Hughes, Danijel Ljuboja, Nacho Novo, Ismael Blanco, czy Oliver Kapo.

Dwa ciekawe transfery przeprowadziła Legia Warszawa, ale trudno zaliczyć tych piłkarzy do górnej półki. Mam na myśli króla strzelców ligi węgierskiej i supersnajpera – Serba z węgierskim paszportem Nemanję Nikolica i Macedończyka Ivana Trickovskiego mającego za sobą występy m.in. w Crvenie Zveździe Belgrad, APOEL Nikozja i Club Brugge. Media informowały o zainteresowaniu Urbym Emanuelsonem (kiedyś AC Milan), co było o tyle prawdopodobne, że od półtora roku w Warszawie bezskutecznie szukają lewoskrzydłowych, a zimą testowali Nigeryjczyka Taye Taiwo. Na spekulacjach się skończyło.

Tymczasem niespodziewanie na zapleczu ekstraklasy zakotwiczył piłkarz z doświadczeniem w Primera Division. Hiszpański pomocnik Marquitos podpisał kontrakt z Miedzią Legnica. W zeszłym sezonie występował w drugoligowym CE Sabadell, a wcześniej m.in. w Villareal, Realu Sociedad, Realu Valladolid i Xerez. Na początku listopada 2014 r. dziennikarze zachwycali się Kameruńczykiem Armando Ellą, który zasilił Sandecją Nowy Sącz, a miał za sobą grę w juniorach FC Barcelony i Karpatach Lwów. Transfer Marquitosa przebija jednak przyjście Elli. Natomiast, co do Miedzi, to osiem lat temu w jej barwach występował szesnastokrotny reprezentant Austrii – Gilbert Prilasnig. Kto będzie następny?

 

Źródła: własne, sport.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com, przegladsportowy.pl, weszlo.com, pl.wikipedia.org, 90minut.pl, t-mobile.trendy.pl.

czwartek, 29 stycznia 2015
Koniec emocjonowania się transferowymi spekulacjami

Gdy pod koniec lipca 2014 r. pojawiła się informacja o możliwym transferze byłego reprezentanta Danii Petera Løvenkrandsa do Legii, wydawała się mało prawdopodobna, ale możliwa. Wprawdzie duński napastnik miał wtedy 34 lata, ale wystarczyło przypomnieć sobie transfery Danijela Ljuboji, Nacho Novo, czy Ismaela Blanco, aby uwierzyć. Løvenkrands rozegrał w barwach Glasgow Rangers (gol w co czwartym meczu), Schalke, Newcastle United i Birmingham City 285 meczy, w których zdobył 69 goli, a w reprezentacji Danii strzelił jednego gola w 22 meczach (dane za en.wikipedia.org). To mogło działać na wyobraźnie. Z drugiej jednak strony Legia ma kłopoty bogactwa w napadzie…

Informację o możliwym transferze szybko zdementował prezes Legii – Bogusław Leśnodorski, który chętnie korzysta z mediów społecznościowych i zabiera głos w sprawach istotnych dla klubu, ale także dla kibiców. Na koniec dnia jeden z internautów przyznał się, że utworzył na twitterze fikcyjne konto menadżera piłkarza i rozpuścił plotkę, którą powtórzyły m.in. interia.pl, czy legionisci.com. Brak słów…

Lovenkrands_po_podpisaniu_kontraktu_z_Glasgow_Rangers_(2000_r.)

Peter Løvenkrands po podpisaniu kontraktu z Glasgow Rangers w 2000 r. Przeszedł z AB Kopenhaga  za 1,3 miliona funtów. Od tego momentu rozpoczął się najlepszy (sześcioletni) okres w karierze duńskiego napastnika.

Źródło: dailyrecord.co.uk.

Wprawdzie każda przerwa między rozgrywkami i każde okienko transferowe w naturalny sposób generują spekulacje, domysły i analizy, to dopiero ta sytuacja przekonuje, jak łatwo w dobie globalizacji i powszechnego dostępu do informacji rozpuścił plotkę, która będzie żyła własnym życie. A inną już sprawą jest tzw. „rzetelne dziennikarstwo” i jeden z portali, którego hasłem reklamowym jest „cenisz rzetelne dziennikarstwo?” zamieszczane pod artykułem pełnym błędów. To tylko dygresja, ale lenistwo dziennikarzy i pogoń za newsem powodują, że informacje nie są weryfikowane, a odbiorcy (czytelnicy) są wprowadzani w błąd. Trudno oprzeć się nawet wrażeniu, że internautom chodzi o to, żeby ich „wkrętki” były jak najbardziej spektakularne, aby nabrały się na nie znane portale, czy serwisy internetowe. Czyżby powstawał nowy rodzaj współzawodnictwa?

Nie sposób też wspomnieć o tym, że w sumie podobnie działają menadżerowie piłkarscy, ale też i sami piłkarze, którzy często mówią o rzekomym zainteresowaniu ze strony innych klubów. Niejednokrotnie informacje podawane do prasy są nieprawdziwe, a celem takiego działania jest albo zapewnienie zawodnikowi rozgłosu i zwrócenie uwagi na danego zawodnika, albo zapewnienie mu lepszej pozycji do negocjacji, albo z kolei kreowanie menadżera na skutecznego fachowca. Przykłady można mnożyć, ale wprowadzanie w błąd przy negocjacjach transferowych, to element tego fachu.

Nieprawdziwych informacji o przymiarkach transferowych pewnie będzie jeszcze sporo, ale chyba trzeba patrzeć na nie z przymrużeniem oka. Tak długo, jak nie ma podpisów na kontrakcie, tak długo transferu nie ma. Wprawdzie jest to „oczywista oczywistość”, ale warto powracać do tej maksymy, zwłaszcza, gdy przy polskich klubach pojawiają się znane w Europie nazwiska.

 

Źródła: własne, legionisci.com, wykop.pl, interia.pl, lovefootball.pl, 2x45.info, en.wikipedia.org, dailyrecord.co.uk.

sobota, 20 września 2014
Koniec sagi transferowej – Nakoulma w Mersin!!!!

W dniu, w którym Legia kompromitowała się z irlandzkim Saint Patrick’s Athletic zakończyła się jednak z najdłuższych sag transferowych polskiej piłki nożnej. Prejuce Nakoulma, reprezentant Burkina Faso wreszcie znalazł klub zagraniczny! Zaskoczenie budzi fakt, że tym klubem jest tylko Mersin İdman Yurdu SK, beniaminek tureckiej  Spor Toto Süper Lig.

Nguimbe Préjuce Nakoulma, zwany „Prezesem” trafił do Polski, a dokładniej do Granicy Lubycza Królewska wiosną 2006 r. Następnie reprezentował barwy Hetmana Zamość, Stali Stalowa Wola i Górnika Łęczna, w który Nakoulma pokazał się w I lidze. Wreszcie w sezonie 2010/2011 został wypożyczony do Widzewa, w którym zadebiutował w ekstraklasie, ale nie był to udany sezon – 8 meczów, 1 gol. Na krótko wrócił do Łęcznej i… został ponownie wypożyczony, ale tym razem do Górnika Zabrze. W Zabrzu nie zapłacono za wypożyczenie, ale klub zastrzegł sobie prawo pierwokupu za kwotę 200 tys. euro.

Prejuce_Nakoulma_w_barwach_Górnika_Zabrze

„Prezes” w barwach Górnika Zabrze.

Źródło: sport.fakt.pl.

Jesień 2011 r. Nakoulma miał całkiem niezłą, ponieważ w 12 meczach zdobył 6 goli. Wtedy (chyba po raz pierwszy) pojawiło się zainteresowanie ze strony występującego w Ligue 1 – FC Ajaccio, a media donosiły także o zainteresowaniu ze strony m.in. 1. FC Union Berlin i AEK Ateny. Kwota jaką wtedy media podawały w przypadku ewentualnego transferu definitywnego wynosiła podobno 250 tys. euro, ale nie znalazł się klub, który był gotowy do jej zapłacenia. Od tego czasu temat zagranicznego transferu burkińczyka wracał jak bumerang. Liczba zainteresowanych klubów stale rosła, niemalże w każdym okienku transferowym, ale na nieszczęście dla „Prezesa” były to głownie kierunki, którego go zupełnie nie interesowały, jak Rosja, Ukraina czy Chiny. Nakoulma z uwagi na afrykańskie pochodzenie i znajomość języka francuskiego upodobał sobie Ligue 1, tyle tylko, że jego umiejętności nikt tam nie doceniał.

Nakoulma zasłynął w Zabrzu tym, że na pytanie o to co zrobi z kogutem, którego dostał jako najlepszy piłkarz gospodarzy w jednym z meczów, odpowiedział kultowe: „Będę go zjadł”.

Prejuce_Nakoulma:_

Nakoulma z kogutem, czyli „Będę go zjadł”.

Źródło: eurosport.onet.pl.

To nie był jednak koniec celebryckich popisów „Prezesa”. Tej samej jesieni Nakoulma został Turbo Kozakiem 2011. Burkińczyk okazał się najlepszy w organizowanym przez stację Canal Plus teście piłkarskich umiejętności, deklasując swoich rywali, m.in. Patryka Małeckiego, czy Przemysława Kaźmierczaka.

Prejuce_Nakoulma_-_Turbo_Kozak_2011

Nakoulma, czyli Turbo Kozak 2011!

Źródło: wprzerwie.pl.

Latem 2012 r. Górnik Zabrze był już zdecydowany na wykupienie „Prezesa”, choć wiosnę miał, co najmniej przeciętną – trzy gole w trzynastu meczach. Umiejętności, umiejętnościami, ale po Burkińczyka ustawiała się kolejka chętnych, co pozwalało mieć nadzieję na zarobienie na transferze zagranicznym. Wtedy do gry wkroczyli Górnicy, ale z Łęcznej próbując wyinterpretować z umowy z Zabrze, że zapłata kwoty transferowej nie nastąpiła w terminie i Nakoulma powinien wrócić do Łęcznej. Nic jednak z tego. Zabrzanie skutecznie skorzystali z prawa pierwokupu, ale to nie był koniec transferowych emocji Nakoulmy. Powrócił temat transferu do FC Lorient. „Prezes” przeszedł testy w tym klubie i  nawet zagrał w sparingu z Laval (2:2), ale Lorient było gotowe zapłacić za niego maksymalnie 1,2 mln euro, a Górnik rozpoczynał rozmowy od kwoty półtora miliona euro. Zainteresowanie wykazywał także Terek Grozny i francuskie Troyes i podobno Stade Rennes. Terek podobno oferował za Nakoulmę 1,5 mln euro, choć to trochę dziwne, ponieważ klauzula odstępnego wynosiła 1,25 mln euro. Portal sportowy sportowefakty.pl podawał nawet nieprawdopodobną kwotę 2,7 mln euro, którą podobno oferował czeczeński klub. A Troyes było w stanie zapłacić za Burkińczyka „tylko” 800 tys. euro.

Piotr Rzepka, który trenował „Prezesa” w Górniku Łęczna podkreślał, że „Prejuce potrzebuje zmian i nowego impulsu. To taki typ człowieka.” i „On zawsze marzył o wyjeździe do Francji, ale tam nie płacą obecnie dużych pieniędzy za transfery. Rosję musi jednak też inaczej postrzegać. Czasami piłkarze z Afryki obawiają się wyjazdu na Wschód ze względu na różne stereotypy (…)” (cyt. za przegladsportowy.pl).

Klubowi działacze Górnika Zabrze mieli jednak odwrotne preferencje transferowe w przypadku Nakoulmy. „Przegląd Sportowy” informował, że Zabrzanie nie byli zainteresowani transferem Nakoulmy do Francji, ponieważ Górnik Łęczna zastrzegł sobie 10% od kwoty transferowej, ale w przypadku klubów z Francji i Grecji miało to być aż 30%. Dziennikzachodni.pl informował natomiast, że Łęczna zachowała sobie stałą kwotę 20% od transferu. Niezależnie jednak od tych dywagacji faktem jest, że Nakoulma wymarzył sobie transfer do Francji i unikał przeprowadzki na Wschód Europy – do Rosji, czy na Ukrainę. Władze Górnika – na odwrót.

Zimą 2013 r. wśród klubów zainteresowanych „Prezesem” media wymieniały m.in. SC Freiburg, 1. FC Koeln, FC Porto, Fiorentinę i… Lechię Gdańsk. Do konkretów oczywiście nie doszło. Wodą na młyn dla przyszłego transferu, a już na pewno dla plotek transferowych, były finały Pucharu Narodów Afryki w 2013 r. Nakoulma błysnął, a reprezentacja Burkina Faso dotarła aż do finału, w którym przegrała z Nigerią 0:1. Wicemistrzostwo Afryki to największy sukces w historii futbolu w Burkina Faso. Wcześniej tylko raz zdarzyło się, aby reprezentacja tego kraju przebrnęła fazę grupową w PNA. W 1998 r. Burkińczycy nie tylko wyszli z grupy, a zajęli 4. miejsce.

Prejuce_Nakoulma_w_barwach_reprezentacji_Burkina_Faso

Prejuce Nakoulma w barwach reprezentacji Burkina Faso.

Źródło: zimbio.com.

Na nieszczęście dla Nakoulmy okienko transferowe było otwarte już tylko na wschodzie – w Polsce, w Rosji i na Ukrainie. Oferty i zainteresowanie ze strony Szachtara Donieck, Kubania Krasnodar i Tereka Grozny nie wzbudziły u „Prezesa” żadnego entuzjazmu. Działacze Rubina Kazań podobno podjęli rozmowy z agentem Nakoulmy, ale z wiadomym skutkiem…

W lipcu 2013 r. Nakoulma był bardzo, bardzo blisko czeczeńskiego Tereka Grozny. Przeszedł nawet testy medyczne, ale nie dogadał się w sprawie indywidualnego kontraktu. Wrócił na zgrupowanie Górnika, ale po krótkim czasie ponownie udał się do Austrii na obóz przygotowawczy do Tereka i… znowu nie doszedł do porozumienia z władzami tego klubu. Jak informował wprost.pl powołując się na „Dziennik Zachodni” – „Rosyjski klub zaproponował Nakoulmie 55 tys. euro miesięcznie. Piłkarz z Burkina Faso chciał 10 tys. więcej.”. Nakoulma miał wpisaną w kontrakt klauzule odstępnego z kwotą 1,25 mln euro, więc nic dziwnego, że w Zabrzu byli rozczarowani postawą swojego piłkarza. Fakt.pl informował, że działacze z Zabrza byli tak zdeterminowani do przeprowadzenia tego transferu, że proponowali Nakoulmie 30% od kwoty transferowej, którą miał zapłacić Terek! „Prezesowi” kontrakt kończył się za rok, więc oferta z Groznego mogła być jedną z ostatnich na zarobienie jakichkolwiek pieniędzy na transferze tego piłkarza. Nakoulmę obserwował także AS Saint-Etienne, ale (ku rozczarowaniu piłkarza) oferty nie złożył.

Prejuce_Nakoulma_-_mapka_transferowa_(1)

Prejuce_Nakoulma_-_mapka_transferowa_(2)

Mapka pokazująca kluby zainteresowane Nakoulmą w przerwie zimowej 2013-2014, opublikowana przez „Sport” i zamieszczona w Internecie przez portal weszło.

Źródło: weszlo.com.

Zimą tego roku podobno Nakoulma był bliski podpisania kontraktu z Besiktasem Stambuł, ale media informowały też o zainteresowaniu m.in. takich klubów jak Club Brugge, Sparta Praga, OGC Nice, 1. FC Koeln, Rubin Kazań, Rizespor, czy chiński Guizhou Renie. Portal weszlo.com wymienia także wśród klubów, które przedstawiły „wstępne lub bardziej konkretne propozycje” – Parmę, Getafe, Stuttgart, Kaiserslauten oraz Eintracht Brunszwik. „Były również zapytania ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.”. Wracając jeszcze do Besiktasu, to menadżer piłkarza Daniel Weber informował, że „Prezesa” chcieli zatrudnić trener i dyrektor sportowy Besiktasu, ale nie władze klubu i dlatego nie doszło do transferu.

Przed ostatnią ligową kolejką sezonu 2013/2014 Robert Warzycha, trener Górnika Zabrze powiedział, że Nakoulma na pewno odejdzie z Górnika, a klubu nie stać na jego zatrzymanie. Zbigniew Waśkiewicz, ówczesny prezes klubu z Zabrza był pewien, że Nakoulma podpisze kontrakt z klubem francuskim. Media podawały natomiast, że piłkarz lada dzień ma stawić się na testach medycznych w West Bromwich Albion, ale jak się później okazało do podpisania kontraktu nie doszło. Niektóre media informowały, że „Prezes” nie spełniał wymaganego na Wyspach limitu występów w narodowej reprezentacji. Portal weszlo.com uważa jednak, że WBA wycofali się z negocjacji w momencie, gdy dowiedzieli się, że Nakoulma działa samodzielnie, mimo obowiązującej go umowy z menadżerem. Później pojawiła się jeszcze opcja transferu do Legii, ale podobno zażądał wysokiej kwoty za samo podpisanie umowy z Mistrzem Polski.

I nagle okazało się, że Nakoulma całkowicie niespodziewanie podpisał kontrakt Mersin – z tureckim beniaminkiem. Wybór „Prezesa” jest o tyle dziwny, że zainteresowanie Nakoulmą wyrażały albo kluby znacznie mocniejsze niż Mersin, albo oferujące znacznie większe pieniądze niż Mersin.

Prejuce_Nakoulma_-_po_podpisaniu_kontraktu_z_Mersin_Idman_Yurdu_SK

Nakoulma po podpisaniu kontraktu z Mersin.

Źródło: haberciniz.biz

Nie sposób nie wspomnieć, że „grający wcześniej w Mersin Marcin Robak do dziś, po blisko półtora roku, czeka na uregulowanie zaległości, liczonych w setkach tysięcy euro. Ale to nie koniec problemów Afrykanina, gdyż wiążąc się z nowym zespołem, zapomniał poinformować o tym menedżera…” (cyt. za weszlo.com).

Podsumowanie

W czym więc był problem? Dlaczego klub i zawodnik tak długo „bujali” się z transferem zagranicznym? Paradoksalnie, z powodu… pieniędzy! Zbyt wiele osób, a w tym także sam Nakoulma chciało na transferze zagranicznym coś ugrać. Niewiarygodnie brzmi historia opisywana przez portal weszlo.com, że „Do jednego z zagranicznych klubów zgłosiło się SZEŚCIU spośród około DWUDZIESTU przedstawicieli Nakoulmy, każdy z autoryzowanym papierem, co więcej, w tym samym czasie Prejuce’a obowiązywał papier na wyłączność z Weberem…”.

Sam Nakoulma powtarzał, że chce grać w mocnej lidze nawet za mniejsze pieniądze niż te, które mógłby zarabiać w peryferyjnych ligach. Życie jednak zweryfikowało jego poglądy. Wprawdzie „Przegląd Sportowy” zwracał uwagę, że „Nakoulma ma wysoką pensję i jego utrzymanie sporo kosztuje, a granie w polskiej ekstraklasie nie jest już dla niego żadnym wyzwaniem.”, to jednak trudno nie zrozumieć „Prezesa”, który mógł przebierać w ofertach i grymasić przy ich wyborze. Przecież w Górniku zarabiał podobno 250 tys. euro rocznie. Nie w Legii, Lechu, czy Wiśle, tylko w Zabrzu! To naprawdę duże pieniądze, a jeszcze większe, jak na możliwości śląskiego klubu. „Prezes” musiał więc grać! Miał gwarantowane i miejsce w składzie i zainteresowanie zagranicznych klubów. Wymarzył sobie Francję i konsekwentnie czekał na korzystną ofertą godziwie zarabiając, jak na polskie warunki. Zabrzanom było wszystko jedno, dlatego tak bardzo naciskali na transfer do Tereka, ale gdy to się nie udało, to już było pewne, że klub nie zarobi na nim ani złotówki. W ekstraklasie zagrał 87 meczów, w których strzelił 24 bramki, a jego bilans w barwach zabrskiego Górnika to 79 meczów i 24 bramki.

Nakoulma na początku swojej przygody z Polską był reprezentowany przez znanego menadżera – Jarosława Kołakowskiego. Później był reprezentowany przez byłego wspólnika Kołakowskiego, czyli Daniela Webera, ale kontrakt z Mersin podpisał przy udziale innego menadżera – Cedrick’a Mazet’a. Czy w tym też doszukiwać się kombinacji „Prezesa”? Trduno powiedzieć, ale warto pamiętać, że Kołakowski i Weber nie rozstali się w najlepszych relacjach. Nakoulma opowiadał portalowi sport.pl, że Kołakowski zapomniał o nim, a przypomniał sobie dopiero, gdy piłkarz pojawił się w Łęcznej i pojawiła się perspektywa gry w ekstraklasie. Trudno ocenić, czy był to prawda, czy może taka wypowiedź była inspirowana przez Webera. W każdym razie sprawa między Nakoulmą a Kołakowskim miała trafić na sądową wokandę.

Trudno nie życzyć dobrze Turbo Kozakowi, zwanemu też „Będę go zjadł”, w kontynuowaniu kariery. „Prezes” wybijał się na tle innych ligowców i innych obcokrajowców występujących w Polsce, ale zapamiętamy go raczej z wypowiedzi o kogucie, kilkuletniej sadze transferowej i wicemistrzostwa Afryki 2013. Wydaje się, że w Polsce (przez osiem lat!) nie pokazał pełni swoich umiejętności, a w Turcji będzie mu później. Zresztą wybór Mersinu na kontynuowanie kariery był niewłaściwy.

Co ciekawe tego samego dnia kiedy ogłoszono, że Nakoulma podpisał kontrakt z Mersin, pojawiła się informacja o innym obcokrajowcy, który w poprzednim sezonie grał w Polsce, a teraz związał się z tureckim klubem. Nigeryjczyk Dawid Abwo wygasł kontrakt ze spadkowiczem z ekstraklasy – Zagłębiem Lubin i związał się z beniaminkiem II ligi tureckiej – Giresunsporem Kulubu, choć podobno miał ważny kontrakt z LZS Piotrówka. A jak się później okazało kontrakty z tureckimi klubami podpisali także inni obcokrajowcy znani z polskich boisk – Carlo Costly i Saidi Ntibazonkiza.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, eurofutbol.pl, sport.pl, sport.wp.pl, weszlo.com, francja.goal.pl, przegladsportowy.pl, transfermarkt.de, transfering.pl, futbolnews.pl, wprzerwie.pl, 2x45.com.pl, sport.tvp.pl, canalplus.pl, pilkanozna.pl, ekstraklasa.wp.pl, eurosport.onet.pl, przeglasportowy.pl, sportowefakty.pl, pilka24.com.pl, nz24.pl, sport.fakt.pl, fakt.pl, polskapilka.net, slask.sport.pl, bayiri.com, nowinyzabrzanskie.pl, dziennikzachodni.pl, wprost.pl, eswupe.pl, pl.wikipedia.pl, zimbio.com, haberciniz.biz. ZICH, Beniaminek bierze Nakoulmę, „Przegląd Sportowy” z dnia 17 lipca 2014 r., s. 8. ZICH, Zamieszanie wokół Abwo, , „Przegląd Sportowy” z dnia 17 lipca 2014 r., s. 7.

poniedziałek, 17 marca 2014
Zimowa aktywność Mario Piekario

W zakończonym kilka tygodni temu zimowym okienku transferowym dość aktywny był Mariusz Piekarski. Chociaż popularny „Mario” nie prowadzi interesów bardzo znanych piłkarzy, to jednak przeprowadził kilka interesujących transferów.

Jesienią zeszłego roku w wywiadzie dla portalu weszło! Maciej Markuszewski mówił, że chce zmienić klub, a jego menadżer, czyli Mariusz Piekarski będzie miał pracowitą zimę, bo kluby chcą zmienić także siedzący na ławkach rezerwowych lub trybunach – Kamil Grosicki i Ariel Borysiuk. Wszyscy trzej mają już nowe kluby, a Piekarski potwierdził, że jest sprawnym menadżerem, który dba o interes swoich zawodników wsłuchując się w ich potrzeby, doradzając i kierując ich karierami w przemyślany sposób. Gdy zaczynał przygodę z interesem menadżerskim deklarował: „Ja nigdy nie oszukam zawodnika. Sam doskonale wiem, jak to jest. Na swojej drodze spotkałem wielu menadżerów i o nielicznych mam dobre zdanie. Dlatego nie pozwolę sobie na mamienie piłkarzy czy też na zarobek ich kosztem…” (cyt. za „Żądza piłkarskiego pieniądza”).

Menadżer_Mariusz_Piekarski

Menadżer Mariusz Piekarski.

Źródło: legionisci.com.

Takie podejście do swoich podopiecznych potwierdził nie tej zimy, ale już dwa lata temu, gdy jeździł z niezdecydowanym Borysiukiem między Brugią a Kaiserslautern. Tym razem, Borysiuk został wypożyczony do Wołgi Niżny Nowogrod. Ariel w barwach 1. FC Kaiserslautern praktycznie nie grał, a Wołga już latem dopytywała się o Polaka. Ułatwieniem dla niego będzie fakt, że w tym klubie jest już dwóch Polaków – Marcin Kowalczyk i Piotr Polczak. Wspomniany Markuszewski trafił, także na zasadzie wypożyczenia, do Lechii Gdańsk, prowadzonej przez Michała Probierza, z którym „Marki” już pracował w Białymstoku. Pomysł na odbudowanie się pod okiem szkoleniowca, u którego pokazał swoje umiejętności jest dokonały. Wreszcie dopełnieniem pracy Piekarskiego był zaskakujący transfer Grosickiego do Stade Rennes. „Grosik” grał w Sivasspor sporadycznie i po udanym początku było już tylko gorzej. Wprawdzie media donosiły o zainteresowaniu ze strony Galatasaray, była też oferta z Tereka Grozny, ale to było jakiś czas temu. W wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” w marcu zeszłego roku Piekarski powiedział odnośnie Grosickiego – „Spokojnie, mam plan. Transfer życia przed nim”, ale chyba jednak nikt nie wziął tych słów dosłownie.

Kamil_Grosicki_po_podpisaniu_kontraktu_z_Stade_Rennes

Kamil Grosicki po podpisaniu kontraktu ze Stade Rennes.

Źródło: gwizdek24.se.pl.

Złośliwi zarzucają Piekarskiemu, że jest związany z Legią i systematycznie osłabia klub. Najczęściej wypomina się zimę 2012 r., gdy wytransferował z Legii trzech podstawowych piłkarzy – Ariela Borysiuka do 1. FC Kaiserslautern, a Marcina Komorowskiego i Macieja Rybusa do Tereka Grozny. Dodatkowo, po zdobyciu przez Legię Mistrzostwa Polski 2013 wzmacnianie klubu przez Ligą Mistrzów rozpoczął transfer, ale… w odwrotną stronę – Artura Jędrzejczyka do FK Krasnodar. Piekarski ze spokojem jednak odpowiada, że na tych transferach Legia zarobiła prawie 8 milionów euro i dodaje: „Gdybym w listopadzie [2011 r. – przyp. blog] nie przedłużył umów Borysiuka i Rybusa, obowiązujących od stycznia, to Legia zarobiłaby połowę” (cyt. za „Przegląd Sportowy”). Piekarski chętnie (i słusznie!) też przypomina, że to on sprowadził do Legii – Edsona i Rogera Guerreiro.

 „Piekario” jest związany z Legią i kilkoma jej byłymi lub obecnymi piłkarzami. Nigdy nie ukrywał swojego sentymentu do tego klubu, ale tej zimy bardzo mocno, chyba nawet nieświadomie wzmocnił, Le…., Le…, Lechię. Oprócz wspomnianego Markuszewskiego na PGE Arenie grać będą jeszcze Aleksander Jagiełło, Paweł Stolarski i Sadu Zaujew. Jagiełło po wypożyczeniu do Podbeskidzia wrócił do Legii, na co nalegał prezes Leśnodorski. Henning Berg skreślił jednak młodego skrzydłowego i choć Mario mówił, że nie ma tematu Jagiełły w Lechii, to stało się jednak inaczej. Pytanie, czy blefował. Kolejny młody zawodnik, który trafił niedawno do Lechii, a którego transfer wiąże się z „Mario” to Paweł Stolarski. Tyle tylko, że akurat w tym przypadku Piekarski miał pełnomocnictwo do reprezentowania klubu w negocjacjach z piłkarzem. Stolarski obawiając się zemsty ze strony kibiców wolał Lechię niż Legię, choć można podejrzewać, że Piekarski mógł podpowiadać mu odwrotne rozwiązanie. Stolarskiemu łatwiej było podjąć decyzję, ponieważ sam Bogusław Cupiał miał powiedzieć: „Byle nie do Legii!” (cyt. za „Przegląd Sportowy”). Do Lechii z Tereka Grozny wypożyczony został nie tylko Markuszewski, ale także Zaujew. Ten transfer także pilotował Piekarski, ale Zaujew, to słaby napastnik, grający też jako skrzydłowy. W prawie stu meczach klubu z Czeczenii zdobył zaledwie dziesięć bramek.

Trzeba przyznać, że sprawność Piekarskiego i zaangażowanie w losy jego podopiecznych muszą robić wrażenia, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę łatwość z jaką potrafi znaleźć kluby swoim podopiecznym. Oczywiście, można narzekać, że z reguły są to kluby w Rosji, ale już od dawna wiadomo, że poziom ligi rosyjskiej jest naprawdę wysoki. Z drugiej jednak strony Piekarski na słowa uznania zasługuje za wytransferowanie rezerwowego Grosickiego do klubu Ligue1. Piekarski tej zimy błysnął.

 

Źródła: własne, sport.pl, 90minut.pl, transfermarkt.pl, pzpn.pl, lechia.pl, legionisci.com, gwizdek24.se.pl. Wywiad P. Wołosika i Ł. Olkowicza z M. Piekarskim – „Jeśli nie masz pieniędzy, stajesz się desperado”, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 marca 2013 r., s. 10-11. R. Kołtoń, Żądza piłkarskiego pieniądza, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2005, s. 188.

18:06, martinez-4ever , Transfery
Link Komentarze (1) »
wtorek, 09 kwietnia 2013
Victor Agali bez klubu – czyżby zakończył karierę?

Victor Agali (były reprezentant Nigerii) w styczniu zeszłego roku był testowany przez pierwszoligowego Zawszę Bydgoszcz. Od tamtej pory pozostaje bez klubu, co może oznaczać, że zakończył karierę.

Agali ma za sobą występy m.in. w Olympique Marsylia, Hansie Rostock, Schalke Gelsenkirchen i OGC Nice. Najlepszy okres w jego karierze związany jest z występami w Bundeslidze. Na dworcu PKP w Bydgoszczy pojawił się w dniu 20 stycznia 2012 r. W barwach Zawiszy rozegrał trzy mecze sparingowe (Nielba Wągrowiec 0:0, Olimpia Elbląg 1:2, Warta Poznań 2:1), w których strzelił jednego gola. Po sparingu z OKS 1945 Olsztyn (0:0) na oficjalnej stronie Zawiszy pojawił się komunikat: „Po dzisiejszym sparingu sztab szkoleniowy podjął decyzję, w myśl której, Victor Agali nie zostanie zawodnikiem Bydgoskiego Zawiszy.”. Informacja klubu wskazywała, jakby decyzję podjęto po sparingu z OKS 1945 Olsztyn, ale akurat w tym meczu Agali nie zagrał.

Victor_Agali_na_dworcu_PKP_w_Bydgoszczy

Agali wysiada z pociągu na dworcu PKP w Bydgoszczy.

Źródło: pomorska.pl.

Klub nie poinformował o przyczynach rezygnacji i tak pozostało. Biorąc pod uwagę fakt, że właściciel klubu Radosław Osuch jest jednocześnie piłkarskim menedżerem, można przypuszczać, że Osuch i Agali zawarli gentelmen agreement, że przyczyn odstąpienia od zawarcia umowy nie będą podawali, aby nie odstraszyć potencjalnych kontrahentów podstarzałego gwiazdora. Podstarzałego, bo Agali w momencie podjęcia treningów z Zawiszą miał już na karku 34 lata. Wracając natomiast do menadżera Osucha, to reprezentował takich piłkarzy jak np. Grzegorz Sandomierski, Artur Jędrzejczyk, Maciej Sadlok, Tomasz Jodłowiec, Filip Burkhardt, Marcin Kikut, Jacek Kiełb, Tomasz Jarzębowski, Vahan Gevorgyan, Łukasz Garguła i Paweł Brożek.

Victor_Agali_w_sparingu_z_Olimpią_Elbląg

Agali w meczu przeciwko Olimpii Elbląg.

Źródło: express.bydgoski.pl.

Do transferu do Zawiszy nie doszło, a Agali nie został najsłynniejszym i najbardziej znanym piłkarzem biegającym po boiskach pierwszoligowych. Pomijając polskich piłkarzy, to chyba najsłynniejszym jest Austriak Gilbert Prilasnig, który wiosną 2007 r. rozegrał w barwach Miedzi Legnica 6 meczów. Pech Prilasinga jednak w tym, że Miedź wszystkie sześć meczy przegrała z bilansem bramkowym 1:13. Jedynym, co wyróżniało Prilasinga to CV, w którym widniało 16 meczów w reprezentacji Austrii, a także występy dla takich klubów jak Sturm Graz, Aris Saloniki, FC Karnten.

Wracając do Agali’ego to przeszukując internet nie znalazłem żadnego newsa informującego o jego obecnej sytuacji i nazwie klubu, w którym występuje. Wszystkie kończą się co najwyżej na testach w Zawiszy lub poprzedzającej je grze dla chińskiego Jiangsu Sainty F.C. Nawet dobrze poinformowany serwis transfermarkt.de zatrzymuje karierę Agali’ego na występie w Chinach. Wygląda na to, że Nigeryjski piłkarz zakończył karierę, a to z kolei może oznaczać, że na testy w Polsce przyjechał w fatalnej dyspozycji, albo podupadając już na zdrowiu.

 

Źródła: własne, wkszawisza.pl, numer10.blox.pl, 90minut.pl, wkszawisza.pl, sportmarketing.pl, express.bydgoski.pl i pomorska.pl.

wtorek, 28 grudnia 2010
Bułgarski trop

Trzy największe polskie kluby (Lech, Legia i Wisła) interesują się co najmniej siedmioma piłkarzami z ligi bułgarskiej. Z reguły obcokrajowcy w polskiej lidze pochodzili zza wschodniej granicy, z krajów byłej Jugosławii i z Afryki. W ciągu ostatniego roku zainteresowanie ligą bułgarską wzrosło. Niewątpliwie ten rynek jest jeszcze nierozpoznany przez polskie kluby, ale biorąc pod uwagę fakt, że nazwiska bułgarskich piłkarzy przypisywanych do „wielkiej trójki” powtarzają się, można przypuszczać, że spora w tym zasługa menadżerów.

Bułgarscy piłkarze nie pojawiali się w polskiej lidze tak licznie, jak np. Serbowie, Ukraińcy, czy Litwini, ale ci, którzy grali też nie zachwycali, stąd nie zrobili swoim rodakom właściwej reklamy. Za dobre występy w polskich klubach można pochwalić tylko byłego bramkarza Legii – Radostina Stanewa, który opuścił Legię dla Szinnika Jarosławl tłumacząc, że chce się rozwijać, ma ambicje i marzy o Lidze Mistrzów. Transfer zapoczątkował powolny schyłek kariery całkiem niezłego bramkarza. Drugim Bułgarem, którego należy wyróżnić jest Iliajn Micanski, który w 75 ligowych meczach strzelił 25 bramek. Wielki talent, król strzelców II ligi bułgarskiej długo zawodził i często zmieniał kluby – Amica, Lech, Korona, Odra i Zagłębie Lubin. Jego talent rozbłysnął dopiero u „Miedziowych”, co zaowocowało transferem do 1. FC Kaiserslautern. Trzecim piłkarzem wartym wspomnienia jbył piłkarz Górnika – Dmityr Makarijew, który miał przebłyski niezłej gry. Pozostali Bułgarzy zawodzili. Nawet Anatoli Nankow, uczestnik mundialu we Francji, który w barwach GKS Katowice zagrał zaledwie 4 mecze. Lech, jak i Wisła także należą do klubów, które zawiodły się na piłkarzach znad Morza Czarnego. W „Kolejorzu” zawiódł Kristijan Dobrew, a w Wiśle – Georgi Christow, wypożyczony z Lewskiego Sofia.

To wszystko nie zniechęciło jednak „wielkiej trójki” do poszukiwania talentów na miarę Stoiczkowa, czy Bałakowa, choć przyznać trzeba, że działacze tych klubów dysponują większą gotówką, którą można zainwestować w piłkarzy z rynku, który nie jest wystarczająco spenetrowany, więc łatwiej wyłowić jakiś talent.

Latem Lech i Legia rozważały zatrudnienie obrońcy Lewskiego Sofia – Weselina Minewa wartego 500 tys. euro. Klub z Sofii proponował obu klubom także napastnika Georgija Syrmowa za 500 tys. euro, albo w pakiecie „obu za 800 tys. euro”. Żaden z nich nie trafił jednak do Polski. Lech interesował się też obrońcą Sławiji Sofia – Danielem Zlatkowem, który jest sobowtórem Cristiano Ronaldo. Natomiast Legia, zanim zakontraktowała chorwackiego bramkarza – Marijana Antolovica, kusiła utalentowanego golkipera CSKA Sofia – Iwana Karadżowa, który zdecydował się na przedłużenie kontraktu ze swoim dotychczasowym klubem.

Spas_Delew

Uwielbienie Delewa wśród fanów CSKA jest ogromne.

Zdjęcie pochodzi ze strony forum.cskasofia.com.

W tym okienku transferowym największym zainteresowaniem cieszy się napastnik CSKA Sofia – Spas Delew, który znalazł się na celowniku wszystkich trzech polskich klubów, które nie odstrasza cena przekraczająca ponad 700 tys. euro. Problem w tym, że sam Delew nie jest przekonany co do przenosin do Polski. Dodatkowo FC Köln oferuje 500 tys. euro za wypożyczenie Delewa na najbliższe pół roku. Jeżeli będą zadowoleni z postawy Bułgara, są gotowi dołożyć milion euro i pozyskać go na stałe.

Drugim „gorącym” nazwiskiem jest kapitan Lokomotiwu Sofia, wypożyczony z Dynama Moswa – Cwetan Genkow. O byłego króla strzelców ligi bułgarskiej, za którego trzeba zapłacić 400-500 tys. euro, zabiegają Lech i Wisła. Podobnie zresztą jak o wartego 700-800 tys. euro obrońcę Lewskiego Sofia – Jordana Miliewa, choć zainteresowanie Lech jest dużo mniejsze. Wisła interesuje się jeszcze dwoma piłkarzami Lewskiego – pomocnikiem Władimirem Gadżewem i holenderskim obrońcą Serginho Greenem, który ma za sobą występy w Feyenoordzie Rotterdam, a za jego ewentualnym transferem niewątpliwie stoi Stan Valckx.

Legia szuka obrońcy, dlatego Marek Jóźwiak obserwuje dwóch piłkarzy CSKA Sofia - Giuseppe Aquaro z Włoch i Pawła Widanowa. Klub z Łazienkowskiej prawdopodobnie zdecyduje się na jednego z nich. W sprawie Aquaro podjęto nawet rozmowy, ale Bułgarzy oczekują 500 tys. euro, podczas gdy Legia oferuje 300 tys. euro. Wielce prawdopodobne jednak, że Legia podpisze umowę z Serbem Ersinem Mehmedovicem, który właśnie rozwiązał kontrakt z rumuńską Unireą Urziceni.

Jak widać rynek bułgarski wzbudza niebywałe zainteresowaniu trzech najsilniejszych polskich klubów, choć największa w tym zasługa menadżerów, który podpowiadają albo, jak kto woli, „podpuszczają” decydentów. Ilu graczy spośród wyżej wymienionych zobaczymy na wiosnę w ekstraklasie? Jednego? Dwóch? Genkow podobno wybiera się w środę na rozmowy z PAOK Saloniki a za Aquaro CSKA żąda już 600 tys. euro. Czyżby pozostało nam emocjonowanie się niedoszłymi transferami?

Źródła: „Przegląd Sportowy”, ekstraklasa.wpl.pl, legialive.pl, onet.pl, pfkcska.sportal.bg, sport.pl i 90minut.pl.

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi