sobota, 20 maja 2017
Dziwna przypadłość Legii prowadzonej przez Henninga Berga

W okresie, gdy trenerem Legii była Norweg Henning Berg, warszawski klub grał fatalnie w ostatnich meczach ligowych przed przerwą na mecze reprezentacji. Spośród ośmiu takich meczy Legia wygrała tylko jeden!

Berg został ogłoszony trenerem Legii w grudniu 2013 r. W pierwszym meczu poprzedzającym przerwę na mecz reprezentacji (marzec 2014, Polska – Szkocja 0:1) Legia przegrała z Jagiellonią, choć był to walkower spowodowany awanturami na trybunach. Nie mniej jednak Legia zagrała słabo, a bezbramkowy remis do przerwy był dla legionistów (z przebiegu meczu) dosyć korzystny. Kolejna przerwa, tym razem w maju przed meczem Niemcy – Polska (0:0), została poprzedzona efektowną wygraną nad Wisłą Kraków (5:0) przybliżającą Legię do drugiego z kolei Mistrzostwa Polski (2013, 2014).

H.Berg_sportwppl

Henning Berg.

Źródło: sport.wp.pl.

W nowym sezonie 2014/2015, Legia przegrała wszystkie trzy wyjazdowe mecze poprzedzające mecze reprezentacji – z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2 (wrzesień 2014, Gibraltar – Polska 0:7), z Piastem Gliwice 1:3 (październik 2014, Polska – Niemcy 2:0 i Polska – Szkocja 2:2) i Pogonią Szczecin 1:2 (listopad 2014, Gruzja – Polska 0:4 i Polska – Szwajcaria 2:2). W marcu 2015 r. Legia przegrała w Poznaniu z Lechem 1:2 tuż przed meczem Irlandia – Polska (1:1). W sezonie 2015/2016 było nieco lepiej bowiem Legia zremisowała dwa wyjazdowe mecze przed meczami reprezentacji – z Jagiellonią Białystok 1:1 (wrzesień 2015, Niemcy – Polska 3:1 i Polska – Gibraltar 8:1) i z Górnikiem Zabrze 2:2 (październik 2015, Szkocja – Polska 2:2 i Polska – Irlandia 2:1). W tych ośmiu meczach Legia zdobyła zaledwie pięć punktów na możliwych dwadzieścia cztery! Bilans Legii to 1 zwycięstwo, 2 remisy i 5 porażek, przy bramkach 12:15. Trochę Legię tłumaczy fakt, ale tylko trochę, że aż sześć z tych ośmiu meczów zagrała na wyjeździe, choć Legia prowadzona przez Jacka Magierę pokazała, że na wyjazdach można seryjnie zdobywać punkty. Dodatkowym utrudnieniem było zachowanie kibiców w jednym z domowych meczów i punkty stracone przy „zielonym stoliku”.

W analizie nie zostały uwzględnione ostatnie mecze w sezonie, ponieważ nie były one „przerwami na reprezentację”. Mecze zakończyły sezon, ale faktem jest, że po nich grała reprezentacja. Takie dwa mecze Legia rozegrała u siebie i oba wygrała – w czerwcu 2014 r. z Lechem Poznań 2:0 (przed meczem Polska – Litwa 2:1) i w czerwcu 2015 r. z Górnikiem Zabrze 2:0 (przed meczem Polska – Gruzja 4:0 i Polska – Grecja 0:0).

Wracając do Berga, to jego następca już w pierwszym meczu Legii przed przerwą na reprezentację doprowadził wojskowych do zwycięstwa. Stanisław Czerczesow poprowadził bowiem Legię do zwycięstwa nad Pogonią Szczecin (listopad 2015, Polska – Islandia 4:2, Polska – Czechy 3:1).

Berga już w Legii nie ma, więc Legia gra lepiej w meczach ligowych przez przerwami na reprezentację.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.wp.pl.

piątek, 19 maja 2017
Wszystkie grzechy Berga

Skoro w poprzednim wpisie przedstawiłem statystyki i błędy popełnione przez Stanisława Czerczesowa należałoby przypomnieć co zdecydowało o zwolnieniu jego poprzednika, czyli Henninga Berga.

Henning Berg prowadził Legię w 97 oficjalnych meczach, z których legioniści 59 wygrali, 17 zremisowali i 21 przegrali przy bilansie bramkowym 177:86. W ekstraklasie, którą podobno Legia ma zdominować pod jego ręką wojskowi wygrali tylko 58% meczów (37 z 64). W ostatnich ośmiu ligowych meczach, w których był trenerem wojskowi wygrali… tylko raz!

Największe sukcesy Norwega to mistrzostwo Polski zdobyte w 2014 roku, krajowy puchar wygrany rok później oraz awans do 1/16 finału Ligi Europy w sezonie 2014/15 (…) Legia Henninga Berga była drużyną pucharową. Do fazy grupowej tych europejskich Norweg awansował dwa razy z rzędu i wygrał 15 z 21 rozegranych w Europie spotkań, osiągając wysoki procent zwycięstw - 71%. (…) dzięki 15 zwycięstwom Berga w europucharach znacznie wzrósł współczynnik UEFA Legii. W efekcie legioniści w kolejnych sezonach będą rozstawieni w decydujących meczach eliminacji do faz grupowych Ligi Mistrzów lub Ligi Europy. Sam fakt osiągnięcia dwa razy z rzędu awansu do fazy grupowej UEL zapewni Bergowi stałe miejsce w historii całej polskiej piłki nożnej.” (cyt. za: legia.com).

Przygotowanie fizyczne

Okres przygotowawczy między jesienią 2013, a wiosną 2014 był zaskoczeniem dla wielu piłkarzy bowiem ćwiczenia nie były zbyt obciążające. Część piłkarzy przyzwyczajona do innych metod treningowych organizowała sobie dodatkowe zajęcia. Przerwa była jednak krótka, a piłkarze mogli bazować na przygotowaniu jeszcze z czasów trenera Jana Urbana. Legia zdobyła mistrzostwo i wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą. Później Berg pracował już na swoje konto i wtedy było widać, że legioniści są często spóźnieni, start do piłki pozostawia wiele do życzenia i w ogóle brakuje im tzw. „świeżości”.

Henning_Berg_konferencja_prasowa

Źródło: eurosport.onet.pl.

Rotacja

Berg został trenerem Legii w grudniu 2013 r. i na wiosnę przyszłego roku w ogóle nie rotował składem. Niezależnie od formy grali ci sami piłkarze i trudno było zrozumieć dlaczego norweski szkoleniowiec z uporem stawia na skrzydłowego – Henrika Ojamę. Tyle tylko, że wtedy Legia grała wyłącznie w ekstraklasie. Na jesieni, gdy doszedł Puchar Polski i eliminacji Ligi Mistrzów oraz Liga Europy, rotacji było aż za dużo. Zwłaszcza na początku sezonu, czyli po zakończeniu okresu przygotowawczego (!), gdy teoretycznie zawodnicy powinni być gotowi do ciężkiej gry.

Tak naprawdę trudno było zorientować się kto tworzy pierwszy skład, a kto drugi. Co więcej, taka sytuacja niekorzystanie wpływała też na poczucie stabilizacji zawodników powodując stan permanentnej niepewności. W kilku meczach Legia zagrała w eksperymentalnym składzie, ale zdobyła komplet punktów. Na wiosnę i jesień 2015 r. już tak dobrze nie było i rotacje składem kończyły się przykrymi stratami punktów. „O regresie zespołu świadczy średnia liczba punktów zdobywanych na przestrzeni trzech sezonów pracy Berga: 2013/14 - 2,44 punktu na mecz, 2014/15 - 1,89 punktu na mecz, 2015/16 - 1,55 punktu na mecz.” (cyt. za” legia.com).

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że rotacje w wykonaniu Berga były szkodliwe – pozbawiały zespół atutu ogrania, stanowiły przykład lekceważenia kibiców (dlatego frekwencja przy Łazienkowskiej spadała) i poważnie ograniczały prawdziwą rywalizację o miejsce na boisku.

Niekonsekwencja

Berg był niekonsekwentny jeśli chodzi o skład i przesadne rotacje, ale był też niekonsekwentny wobec piłkarzy. Ojamaa grał chyba tylko dlatego, że podobnie jak Berg świetnie mówił w języku angielskim. Portugalczyk Orlando Sa zasłużył na odsunięcie od składu, czy karę finansową, ale Berg z jednej strony mówił, że nie akceptuje jego zachowań i rzeczywiście odsuwał od kadry, a później wprowadzał na boisko. Poza tym wydaje się, że obu panom zabrakło chęci porozumienia, ale od Berga można było oczekiwać więcej. Berg szanował Radovicia, ale gdy okazało się, że Serb odchodzi do Chin, to trener nie pozwolił mu zagrać w meczu Ligi Europy z Ajaxem, odsyłając go na trybuny Areny A.

Orlando_sa_i_Henning_Berg

Orlando Sa i Henning Berg nie mieli po drodze.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Mydlenie oczu, brak reakcji i pewność siebie

Trener Legii cały czas uważał, że jego drużyna rozgrywa dobre mecze, a gdy były gorsze, to nie wiedział jaka była w tym przyczyna, a przynajmniej nie chciał o tym mówić. Legia grała co najmniej nieprzekonująco całą wiosnę 2015 r. i część jesieni 2015 r., gdy przedłużała się seria meczów bez zwycięstwa, ale Norweg nie potrafił wstrząsnąć drużyną. Nie potrafił sprawić, aby grała lepiej, a miał na to naprawdę dużo czasu. Legia grała po prostu bez stylu, chyba że jest stylem gry był „brak stylu”. Berg nie miał sobie nic do zarzucenia. Co więcej, nie miał honoru, aby złożyć rezygnację. Z drugiej strony można powiedzieć, że wierzył cały czas w drużynę i wiedział, że lada chwila przyjdą wyniki. Problem jednak w tym, że nie było zwiastunów tej poprawy i Berg wyglądał na kogoś, kto nie wie, co ma zrobić.

Lekceważenie Superpucharu Polski

W 2014 r. Berg w meczu o Superpuchar Polski wystawił drużynę, w której połowa składała się z debiutantów. Nic więc dziwnego, że przegrała z Zawiszą Bydgoszcz 2:3. Bulwersujący jest jednak fakt, że dzień wcześniej Legia zagrała na własnym stadionie sparing z Hapoelem Beer Szewa, w którym wystąpiła w najsilniejszym składzie! Rok później Legia przegrała w Poznaniu z Lechem 1:3 będąc drużyną zdecydowanie gorszą. Berg zaskoczył tym, że potraktował mecz o to trofeum jako poligon doświadczalny i pozwolił sobie na kilka eksperymentów.

Podsumowanie

Z perspektywy czasu zupełnie inaczej wygląda wypowiedź z marca 2015 r. byłego bramkarza Legii – Jacka Kazimierskiego, który powiedział, że Berg po prostu nie pasuje do Legii.

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl. Król jest nagi! – wywiad red. A. Bugajskiego z Jackiem Kazimierskim, „Przegląd Sportowy” z dnia 2 marca 2015 r., s. 4. A. Dawidziuk, Legia: Wiosenne błędy norweskiego trenera, „Przegląd Sportowy” z dnia 13 kwietnia 2015 r., s. 5.

środa, 17 maja 2017
Statystyki Czerczesowa

Rosyjski trener zastąpił Henninga Berga w trybie awaryjnym, aby ratować sezon, w którym na stulecie klubu Legia miała zdobyć dublet. Zadanie zrealizował, a Legia niespodziewanie nie przedłużyła z nim kontraktu na kolejny sezon. Czas pożegnania to także czas posumowania jego pracy w Warszawie.

Stanisław Czerczesow prowadził Legię w 35 oficjalnych meczach (w ekstraklasie, Pucharze Polski i Lidze Europy). Legia wygrała 23 mecze, 6 zremisowała i 6 przegrała (bilans bramkowy 63:29). Na jesieni 2015 r. Czerczesow poprowadził Legię w dziesięciu ligowych meczach, z których Legia 7 wygrała, 2 zremisowała i 1 przegrała (bilans bramkowy 18:8), ale porażka była szczególna, bo w prestiżowym meczu z Lechem Poznań przed własną publicznością. Co więcej, w tabeli jesiennych meczów od przejęcia Czerczesowa przez Legię, właśnie Lech i Legia zgromadziły najwięcej punktów, czyli 23. O miejscu pierwszym w tej wyjątkowej tabeli decydował bilans bezpośrednich meczów przemawiający na korzyść Lecha. Kolejne trzy kluby w tej klasyfikacji, czyli Piast, Cracovia i Ruch zdobyły po 18 punktów. W Warszawie najważniejsze było to, że Legia jesienią odrobiła 5 punktów do liderującego Piasta.

Na wiosnę Legia też nie był najlepsza! W szesnastu ligowych meczach zdobyła 33 punkty (10 zwycięstw, 3 remisy i 3 porażki, bilans bramkowy 28:11). Dokładnie taki sam bilans (10-3-3, bramki 28:11) miało Zagłębie Lubin, ale podobnie jak Lech na jesieni, tak „Miedziowi” na wiosnę mieli lepszy bilans bezpośrednich meczów z Legią. Oba spotkania zostały rozegrane w Lubinie. W meczu sezonu zasadniczego Zagłębie przegrało 1:2, ale w grupie mistrzowskiej wygrało 2:0. Wracając do tabeli meczów na wiosnę. Zagłębie i Legia wyprzedziły Lechię Gdańsk o 5 punktów. Piast w tej klasyfikacji był dopiero szósty ze stratą 9 punktów do Legii.

W tabeli ekstraklasy sezonu 2015/2016 uwzględniającej okres od XII kolejki, czyli tej, w której Czerczesow zadebiutował jako trener Legii, klub z Warszawy nie miał sobie równych. Legia zdobyła 56 punktów (17 zwycięstw, 5 remisów, 4 porażki, bramki 46:19) i wyprzedziła Zagłębie Lubin o dwanaście punktów, Lecha Poznań o trzynaście, a Piasta Gliwice o czternaście punktów. W ciągu tych 26 kolejek Legia była zdecydowanie najlepsza. Zdobyła najwięcej punktów, odniosła najwięcej zwycięstw, strzeliła najwięcej bramek (razem z Cracovią), poniosła najmniej porażek i straciła najmniej bramek. Czerczesow uczynił ze stadionu przy Łazienkowskiej prawie twierdzę, bo Legia zdobyła tam aż 35 z 56 punktów (11-2-1 30:6). Na wyjazdach lepiej od Legii, choć nieznacznie grały Zagłębie (o 3 pkt) i Lech (o 1 pkt), choć trzeba pamiętać, że „Miedziowi” zagrali o jeden, a „Kolejorz” o dwa mecze więcej.

Czerczesow_po_Pucharze_Polski_2016

Czerczesow po triumfie w Pucharze Polski 2016 na Stadionie Narodowym.

Źródło: fakt.pl.

Czeczesow jest zadaniowcem. Został sprowadzony do Legii, aby zdobyć dublet i cel zrealizował. Statystyki Legii prowadzonej przez rosyjskiego trenera są znakomite, ale analiza meczów wiosennych w 2016 r. dostarcza ciekawego materiału do przemyśleń. W pierwszych siedmiu ligowych meczach Legia odniosła sześć zwycięstw i jedną porażkę (bramki 15:6), choć była to dotkliwa porażka 0:3 w wyjazdowym meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Problem w tym, że od wyjazdowego zwycięstwa z Lechem Poznań (2:0, 28 marca 2016 r.) zaczęły się problemy… Legia nie wygrała dwóch kolejnych meczy, ale to można jeszcze pominąć. Gorzej, że spośród dziewięciu ligowych meczy wygrała cztery, zremisowała trzy i przegrała dwa, przy bilansie bramkowym 13:5. W tych dziewięciu meczach zdobyła 15 punktów, podczas gdy w pierwszych siedmiu 18 punktów. Co więcej, z czterech meczy wyjazdowych (po zwycięstwie w Poznaniu) nie wygrała żadnego i nie strzeliła w nich żadnej bramki! Legia zanotowała dwa bezbramkowe remisy i dwie porażki 0:2. Jeśli chodzi o mecze domowe, to po wspomnianym zwycięstwie z Lechem, Legia zremisowała z Lechią, ale już w czterech meczach rundy mistrzowskie lała przeciwników jak zawodowy bokser amatorskiego debiutanta. W meczach z Lechem, Cracovią, Piastem i Pogonią odniosła komplet zwycięstw z bilansem bramkowym 12:0. Niby to tylko statystyki, ale już one pokazują, że końcówka sezonu nie była najlepsza w wykonaniu Legii. Co więcej, była ogromna różnica w grze Legii w meczach przed własną publicznością i w meczach wyjazdowych. To musiało wzbudzić niepokój właścicieli Legii.

Przechodząc do sposobu gry Legii, to wcale nie było on oszałamiający. Czerczesow lubił powtarzać, że „pressing to jego stan umysłu”, ale nie w każdym meczu Legia potrafiła zdominować przeciwnika. Początek rundy wiosennej, a zwłaszcza domowy mecz z Jagiellonią pokazały to, czego oczekiwał rosyjski trener. Zwłaszcza mecz z „Jagą”, gdy goście w pierwszym kwadransie spędzili na połowie Legii mniej niż pół minuty. Z tym pressingiem i wypełnianiem założeń taktycznych nakreślonych przez trenera było różnie, ale przyznać trzeba Czerczesowowi, że Legia pod jego wodzą gromadziła punkty. Legia prowadzona przez Berga chwilami nie grała gorzej, ale to rosyjski trener sprawił, że legioniści walczyli, starali się, angażowali i byli skuteczniejsi niż pod wodzą norweskiego trenera. Mecze na remis Legia Berga remisowała, albo przegrywała, a Legia Czerczesowa wygrywała! Tutaj była różnica.

Rosyjski trener był wymagający i wprowadził ciężkie treningi. Za Berga piłkarze wojskowych albo narzekali na słabą intensywność okresu przygotowawczego albo dodatkowo trenowali. Za Czerczesowa po prostu ciężko pracowali, bo wiedzieli, że muszą przyjść efekty tej pracy. To też duży plus dla byłego trenera Tereka Grozny i Dynama Moskwa.

Czerczesow miał duże poczucie humoru, ale był nerwowy, zwłaszcza podczas konferencji prasowych, gdy bardzo łatwo się obrażał. Nie dał powiedzieć złego słowa na temat piłkarzy, tylko mówił o szacunku, a z równowagi wyprowadzały go prozaiczne pytania o to, dlaczego Legia nie może zagrać dwóch meczy z rzędu na wysokim poziomie!

Cieniem na pracę Czerczesowa w Legii trochę kładzie się polityka transferowa, czy trochę szerzej – kadrowa. Trener nie wprowadzał do kadry młodych piłkarzy klubu mówiąc o Akademii Legii jako o „przedszkolu”. To musiało zaboleć właścicieli Legii, a zwłaszcza Dariusza Mioduskiego, dla którego AL była „oczkiem w głowie”. Czerczesow może przesadził z tym porównaniem i w swoich wypowiedziach powinien być bardziej lojalny wobec pracodawcy, ale z drugiej strony miał konkretne zadanie do zrealizowania i wprowadzanie młodych piłkarzy było ryzykowne. Poza tym, trener powiedział po prostu prawdę… Druga sprawa to transfery. Przed wiosną 2016 r. Legia przeprowadziła transferową ofensywę (Jędrzejczyk, Borysiuk, Hlousek, Hamalainen, Cierzniak, Aleksandrow i Niezgoda), ale nie jest tajemnicą, że liczono na Sprowadzenie do Legii rosyjskich piłkarzy, których miał przyciągnąć Czerczesow. Problem w tym, że Legia nie jest w stanie konkurować z rosyjskimi klubami w kwestii wynagrodzeń. Z tego powodu rosyjskie media nie traktowały na poważnie wszelkich doniesień o zainteresowaniu klubu z Warszawy piłkarzami z Rosji. Skończyło się na sprowadzeniu dwóch byłych legionistów – z ligi rosyjskiej (Jędrzejczyk, FK Krasnodar) i z ekstraklasy, ale z doświadczeniem w Rosji (Borysiuk, Lechia Gdańsk, a kiedyś Wołga Niżni Nowogród). Dodatkowo, jak później wyjawił Michał Żewłakow, piłkarzem sprowadzonym na wyraźną prośbę Czerczesowa był Michaił Aleksandrow, a to już najlepiej o trenerze nie świadczy.

Po opuszczeniu Legii, Czerczesow dał odczuć kibicom w Warszawie, że Legia jest mu bliska i ma sentyment do wojskowego klubu. Wprawdzie to jest trener, który dopiero buduje swoją karierę, ale jego przywiązanie do klubu i piłkarzy Legii musi cieszyć.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legionisci.com, weszlo.com, sport.pl, fakt.pl.

wtorek, 16 maja 2017
Polskie ślady w lidze tureckiej 2015/2016

W lidze tureckiej w sezonie 2015/2016 wystąpiło dwóch Polaków, ale w pierwszej i drugiej lidze tureckiej wystąpiło wielu obcokrajowców znanych z występów w Polsce.

Od kilku lat w tureckiej Spor Toto Süper Lig występuje niewielu Polaków. W sezonie 2012/2013 – pięciu, 2013/2014 – trzech, 2014/2015 – jeden, a w sezonie 2015/2016 był niewielki wzrost, bo wystąpiło dwóch Polaków (Patryk Tuszyński, Łukasz Szukała). Zdecydowanie zwiększyła się natomiast liczba obcokrajowców, którzy mają za sobą przygodę z polską ekstraklasą.

Szukala_Osmanlispor_2015

Łukasz Szukała po podpisaniu kontraktu z Osmanlispor FK.

Źródło: niezalezna.pl.

Łukasz Szukała wystąpił w zaledwie dziesięciu meczach Osmanlispor FK, co zamknęło mu drogę do polskiej kadry na turniej finałowy UEFA Euro 2016. Marnym pocieszeniem dla byłego piłkarza Steauy Bukareszt było zajęcie przez Osmanlispor 5. miejsca. Więcej z gry miał Patryk Tuszyński – 18 meczów i 2 bramki dla Çaykur Rizespor Kulübü, ale jego klub zajął dopiero 13. miejsce z sześciopunktową przewagą nad strefą spadkową. Tuszyński lepiej prezentował się w Pucharze Turcji (Türkiye Kupasi), w którym w 9 meczach zdobył 6 bramek, a jego klub odpadł dopiero w półfinale z późniejszym zwycięzcą, czyli Galatasaray Stambuł (1:3, 0:0).

Nowi_piłkarze_Rizespor

Nowi piłkarze Çaykur Rizespor Kulübü pozyskani w końcu sierpnia 2015 r. - Patryk Tuszynski, Nika Dzamalidze, Charles i Teddy Chevalier

Źródło: trthaber.com.

W drugiej lidze tureckiej wystąpił tylko jeden Polak – Adam Stachowiak, ale był on mocnym punktem swojego klubu (Gaziantep Büyükşehir Belediyespor Kulübü). Stachowiak wystąpił w 32 spotkaniach, a jego klub zajął 8. miejsce.

Marcelo_(Beskitas)_2015-2016

Marcelo (Bieskitas Stambuł).

Źródło: haberumut.com.

Jeśli chodzi o obcokrajowców, to największy sukces odniósł Brazylijczyk Marcelo, który wywalczył z Besiktasem Stambuł mistrzostwo Turcji. Były piłkarz Wisły Kraków, PSV Eindhoven i Hannover’96 wiosną 2016 r. wystąpił w 14 meczach, w których zdobył 2 gole.

Abdou_Razack_Traore_(Konyaspor) 2015-2016

Abdou Razack Traore (Konyaspor Kulübü).

Źródło: memlehet.com.tr.

Niespodziewanie wysokie 3. miejsce zajął Konyaspor Kulübü, w barwach którego wystąpiło aż czterech obcokrajowców powiązanych z ekstraklasą. Reprezentant Burkina Faso – Abdou Razack Traore wystąpił w 30 meczach, w który strzelił 7 goli. Jesienią 2015 r. Portugalczyk Dossa Junior wystąpił w 4 meczach Konyaspor, a wiosną reprezentował już barwy późniejszego spadkowicza Eskişehirspor, w którym zagrał 5 meczów. Wiosną 2016 r. w 12 meczach wystąpił Szkot Barry Douglas (wcześniej Lech Poznań). Czech Tomas Borek był w składzie rewelacji rozgrywek, ale nie zagrał żadnego meczu. Od sezonu 2016/2017 reprezentuje barwy Znicza Pruszków. Na wysokim 4. miejscu rozgrywki ligi tureckiej zakończył İstanbul Başakşehir FK. Wiosną 2016 r. w 11 meczach wystąpił znany z Widzewa Łódź – Włoch Stefano Napoleoni. Zdobył dwa gole.

Ósme miejsce zajął Akhisar Belediyespor Kulübü z Brazylijczykiem Bruno Mezengą (kiedyś Flamengo, Legia Warszawa, Crvena Zvezda Belgrad) – 22mecze i 2 gole. Trzy miejsca niżej, czyli na 11. rozgrywki zakończył Bursaspor Kulübü, Czech Tomas Necid (wiosną 2017 r. wypożyczony do Legii) wystąpił w 28 meczach i strzelił 11 goli.

Necid_(Bursaspor)_2015-2016

Tomas Necid (Bursaspor Kulübü).

Źródło: youtube.com.

Trzynaste miejsce zajął Çaykur Rizespor Kulübü, a w jego składzie Gruzin Nika Dżalamidze (wcześniej Widzew Łódź i Jagiellonia Białystok), który zagrał tylko w sześciu meczach i furory nie zrobił. W barwach wszystkich trzech spadkowiczów wystąpili obcokrajowcy z klubów ekstraklasy! 16. miejsce, czyli trzecie miejsce od końca zajął Sivasspor Kulübü. W jego barwach jesienią 2015 r. wystąpił Hiszpan Dani Abalo (11 meczów / 1 gol), który rok później reprezentował już Koronę Kielce. Na 17. pozycji rozgrywki zakończył Eskişehirspor Kulübü, dla którego grał wspomniany już Dossa Junior i Turek Nadir Çiftçi. Ten ostatni wystąpił w 12 meczach, w których zdobył 4 gole. Çiftçi miał za sobą występy w Celticku Glasgow, a wiosną 2017 r. został wypożyczony do Pogoni Szczecin. Ostatnie miejsce i pewny spadek do drugiej ligi zaliczył Mersin İdman Yurdu SK. Do miejsca gwarantującego pozostanie w lidze stracił aż 13 punktów. Piłkarze Mersin zdobyli 31 goli. Sześć trafień (w 27 meczach) było autorstwa Prejuce „Prezesa” Nakoulmy (kiedyś m.in. Widzew Łódź, Górnik Zabrze), reprezentującego Burkina Faso.

W drugiej lidze tureckiej (TFF 2. Lig) czterech obcokrajowców związanych z polskimi klubami wystąpiło w meczach przez cały sezon. W kadrze Kardemir DÇ Karabükspor był Chorwat Elvis Kokalović (na wiosnę 2017 r. w Lechu Poznań) wystąpił w 32 meczach, w których zdobył jedną bramkę. Karabükspor zajął 2. miejsce i awansował do tureckiej elity. David Abwo (Nigeria, wcześniej Zagłębie Lubin) rozegrał 29 meczy dla Giresunspor Kulübü. W tym samym klubie w 23 meczach wystąpił, strzelając trzy bramki Kameruńczyk Herve Tchami (wcześniej m.in. Zagłębie Sosnowiec i Pogoń Szczecin). Klub zajął 7. miejsce. Bułgar Cwetan Genkow (kiedyś Wisła Kraków) nie był już tak skuteczny, jak w poprzednim sezonie, gdy zdobył 11 bramek. Tym razem rozgrywając taką samą liczbę meczy (25) zdobył 5 bramek. Jego Denzilispor zajął 15. miejsce dwa punkty nad strefą spadkową.

Jeśli chodzi o zawodników, którzy grali tylko wiosną 2016 r., to najwyższe 3. miejsce zajął Darvydas Sernas (Litwa, Alanyaspor Kulübü), który wystąpił tylko w czterech meczach. W Turcji pojawił się po znakomitym sezonie 2015 r., gdy w 16 meczach Żalgirisu Wilno zdobył 17 bramek i przyczynił się do wywalczenia litewskiego dubletu. Ostatnie miejsce premiowane awansem, czyli 6. wywalczył Balıkesirspor Kulübü, w barwach którego w 8 meczach wystąpił i strzelił 1 bramkę Josip Tadić (Chorwacja, kiedyś Lechia Gdańsk). Dopiero na 11. miejscu ligę ukończył Malatyaspor Kulübü. 4 mecze dla tego klubu rozegrał Sandro Gotal (Austria). Miejsce niżej – 12. zajął Boluspor Kulübü, dla którego 10 meczy rozegrał Mirko Ivanovski (Macedonia). Gorycz porażki zaznał Kayseri Erciyesspor Kulübü (17. Miejsce), w którym 12 meczy rozegrał i strzelił 1 bramkę Stefan Askovski (Macedonia).

 

Polscy piłkarze w Turcji w sezonie 2015/2016:

Spor Toto Süper Lig:

Łukasz Szukała (Osmanlispor FK, 5. Miejsce) – 10 meczy, 0 bramek.

Patryk Tuszyński (Çaykur Rizespor Kulübü, 13. Miejsce) – 18 meczy, 2 bramki.

TFF 2. Lig:

Adam Stachowiak (Gaziantep Büyükşehir Belediyespor Kulübü, 8. miejsce) – 32 mecze, 0 bramek.

 

Strzelcy bramek w Turcji w sezonie 2015/2016, którzy kiedyś grali lub później trafili do polskiej ekstraklasy:

Spor Toto Süper Lig:

11 (28 meczy) – Tomas Necid (Czechy, Bursaspor Kulübü, 11. miejsce w lidze)*.

7 (30 meczy) – Abdou Razack Traore (Burkina Faso, Konyaspor Kulübü, 3.).

6 (27 meczy) – Nguimbe Prejuce Nakoulma (Burkina Faso, Mersin Idmon Yurdu SK, 18. – ostatnie, spadek),

4 (12 meczy) – Nadir Ciftci (Turcja, Eskişehirspor Kulübü, 17., spadek).

2 (22 mecze) – Bruno Mezenga Ferreira Mombra Rosa (Brazylia, Akhisar Belediye Kulübü, 8.),

2 (14 meczy) – Marcelo (Brazylia, Besiktas Stambuł, 1. – mistrzostwo Turcji).

2 (11 meczy) – Stefano Napoleoni (Włochy, İstanbul Başakşehir FK, 4.).

1 (11 meczy) – Dani Abalo (Hiszpania, Sivasspor Kulübü, 16. – spadek).

0 (12 meczy) – Barry Douglas (Szkocja, Konyaspor Kulübü, 3.).

0 (9 meczy) – Dossa Junior (Cypr, Konyaspor Kulübü, 3. miejsce – 4 mecze i Eskişehirspor Kulübü, 17. – spadek, 5 meczy).

0 (6 meczy) – Nika Dżalamidze (Gruzja, Çaykur Rizespor Kulübü, 13.).

0 (0 meczy) – Tomas Borek (czechy, Konyaspor Kulübü, 3.).

 

TFF 2. Lig:

5 (25 meczy) – Cwetan Genkow (Bułgaria, Denzilispor, 15. miejsce w lidze).

3 (23 mecze) – Herve Tchami (Kamerun, Giresunspor Kulübü., 7.).

1 (32 mecze) – Elvis Kokalović (Chorwacja, Kardemir DÇ Karabükspor, 2.).

1 (12 meczy) – Stefan Askovski (Macedonia, Kayseri Erciyesspor Kulübü, 17.).

1 (8 meczy) – Josip Tadić (Chorwacja, Balıkesirspor Kulübü, 6.).

0 (29 meczy) – David Abwo (Giresunspor Kulübü., 7.).

0 (10 meczy) – Mirko Ivanovski (Macedonia, Boluspor Kulübü, 12.).

0 (4 mecze) – Sandro Gotal (Austria, Malatyaspor Kulübü, 11.).

0 (4 mecze) – Darvydas Sernas (Litwa, Alanyaspor Kulübü, 3.).

*-kursywą zaznaczono piłkarzy, którzy dopiero po sezonie 2015/2016 trafili do polskich klubów.

 

W składach klubów tureckiej elity w sezonie 2014/2015 było siedmiu z przeszłością lub przyszłością w polskich klubach, a w sezonie 2015/2016 aż dwunastu, przy czym aż ośmiu miało już za sobą występy w ekstraklasie. Wśród tych piłkarzy liczba tych, którzy nie zaliczyli żadnego ligowego występu pozostała bez zmian – jeden. I jeszcze jedna ciekawostka byli obcokrajowcy z ekstraklasy zdobyli w Turcji 20 goli w sezonie 2014/2015, a w sezonie 2015/2016 niewiele mniej – 19, ale ci, którzy poszli do Polski w kolejnym sezonie – 16. W drugiej lidze tureckiej wystąpiło aż dziewięciu obcokrajowców, którzy mieli za sobą albo przed sobą występy w ekstraklasie. W poprzednim sezonie zaledwie trzech.

Polacy nie są cenieni nad Bosforem i ta tendencja pozostaje bez zmian od kilka sezonów. Z drugiej jednak strony zwiększa się liczba zawodników, którzy wcześniej grali w Polsce, lub po przygodzie w Turcji znajdują zatrudnienie nad Wisłą.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, niezalezna.pl, trthaber.com, haberumut.com, memlehet.com.tr, youtube.com.

poniedziałek, 15 maja 2017
Lewandowski po raz drugi królem strzelców Bundesligi. Polscy napastnicy w Europie.

Robert Lewandowski został królem strzelców Bundesligi w sezonie 2015/2016, czym powtórzył swoje osiągnięcie z sezonu 2013/2014. Pozostali polscy snajperzy występujący w innych ligach zagranicznych zaprezentowali się dużo lepiej niż w latach poprzednich.

Lewandowski zdobył 30 bramek i o pięć trafień wyprzedził Gabończyka Pierre Emericka Aubameyanga (Borussia Dortmund) i aż o dziesięć swojego klubowego kolegę, czyli Thomasa Muellera. „Lewy” zdobył aż o trzynaście więcej goli niż w poprzednim sezonie i o dziesięć więcej niż dwa sezony wcześniej, gdy sięgał po koronę króla strzelców. Na dorobek „Lewego” w sezonie 2015/2016 złożyło się 30 bramek, z których 22 zdobył prawą nogą, 5 lewą nogą i 3 głową. Zdecydowana większość to bramki „z gry”. Tylko dwa gole strzelił z rzutów karnych. „Lewy” strzelał gole trzynastu klubom Bundesligi.

Lewy_królem_strzelców_Bundesligi_2015-2016

Lewandowski odebrał od redaktora naczelnego „Kickera” statuetkę armaty dla najlepszego strzelca Bundesligi sezonu 2015/2016.

Źródło: businessinsider.com.pl.

Polski napastnik został najskuteczniejszym obcokrajowcem jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w jednym sezonie. Do tej pory rekord należał do Holendra Klaasa-Jana Huntelaara (Schalke) – 29 bramek. Wynik Polaka jest też najlepszym osiągnięciem od 29 lat, gdy po raz ostatni została złamana bariera 30 goli. Wyczyn Polaka docenił ówczesny trener Bayernu Pep Guardiola, który powiedział: „Strzelić 30 goli to naprawdę nie jest takie proste.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

W klasyfikacji wszechczasów Bundesligi napastnik Bayernu zajmuje 27. miejsce (121 goli) i do prowadzącego Gerda Muellera traci… 244 gole. Do sukcesów indywidualnych „Lewy” dołożył sukcesy klubowe, czyli dublet i półfinał Ligi Mistrzów. Polski napastnik ma na swoim koncie już cztery mistrzostwa Niemiec, w tym dwa z Bayernem i dwa Puchary Niemiec, w tym jeden z Bayernem.

W innych ligach z bardzo dobrej strony pokazał się Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam), który został trzecim strzelcem holenderskiej Eredivisie. Polak zdobył 21 goli, ale tytuł króla strzelców przegrał jednak zdecydowanie z Vincentem Janssenem (AZ Alkmaar, 27 goli) i Luukiem de Jongiem (PSV Eindhoven, 26 goli).

Arkadiusz_Milik_w_barwach_Ajaxu

Arkadiusz Milik świętuje zdobycie jednej z bramek dla Ajaxu Amsterdam.

Źródło: sempreinter.com.

Magiczną liczbę dziesięciu goli wyrównało jeszcze tylko dwóch strzelców, aczkolwiek w słabszych ligach – Adrian Mierzejewski (Al-Nassr Rijad, Arabia Saudyjska) i Adrian Cieślewicz (The New Saints FC, Walia). Oznacza to, że w sezonie 2015/2016 czterech Polaków strzeliło dziesięć lub więcej bramek w zagranicznych ligach. W poprzednim sezonie (wliczając grających systemem jesień-wiosna) takim osiągnięciem mogło pochwalić się siedmiu Polaków, a dwa sezony wcześniej – pięciu. Wynik z tego sezonu jest więc gorszy niż w latach poprzednich, ale z drugiej strony kilku polskich strzelców pokazało z bardzo dobrej strony w silnych ligach europejskich. Przede wszystkim skrzydłowi – Kamil Grosicki i Maciej Rybus. Wprawdzie nie zdobyli dziesięciu lub więcej bramek, ale byli naprawdę blisko.

„Grosik” zagrał fantastyczny sezon w Stade Rennais FC i zdobył 9 goli. „Ryba” z kolei wreszcie błysnął w Tereku Grozny i zdobył 8 goli. Obaj pobili swoje rekordy jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w jednym sezonie w rozgrywkach ligowych. Co więcej, 7 goli w Bundeslidze zdobył Artur Sobiech. To był jego piaty sezon w Hannover 96 i najlepsze osiągnięcie strzeleckie w lidze niemieckiej. We włoskiej Serie „A” 5 goli dla Empoli FC zdobył Piotr Zieliński.

Jeśli chodzi o inne ligi to warto wspomnieć, że Arkadiusz Piech zdobył 9 goli dla cypryjskiego AEL Limassol, choć zagrał tylko 13 meczów wiosennych. Po pięć goli zdobyli Łukasz Teodorczyk (Dynamo Kijów) i Kamil Wilczek (Broendby Kopenhaga).

Polacy strzelali też w niższych ligach, ale bez oszałamiających wyników. W 2. Bundeslidze siedem goli dla 1. FC Kaiserslautern zdobył Kacper Przybyłko. W Serie „B” 6 goli dla Brescii Calcio zdobył wypożyczony z AC Chievo Calcio Tomasz Kupisz. W trzeciej lidze niemieckiej siedem goli zdobył Rafał Kazior (SV Werder Brema 1899 II), a pięć Sebastian Tyrała (RC Rot- Weiss Erfurt).

Wśród Polaków grających w ligach według systemu jesień-wiosna należy wyróżnić tylko dwóch strzelców Przemysław Trytko (FK Atyrau, Kazachstan) zdobył siedem goli, zaś Łukasz Cieślewicz (B 36 Torshavn, wyspy Owcze) – pięć.

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2015/2016 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

  1. Robert Lewandowski (FC Bayern Monachium, Bundesliga) – 30 (32 mecze).
  2. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam, Eredivisie) – 21 (31 meczy).
  3. Adrian Mierzejewski (Al-Nassr Rijad, Arabia Saudyjska) – 10 (19 meczy).
  4. Adrian Cieślewicz (The New Saints FC, Walia) – 10 (30 meczy).

To był całkiem obiecujący sezon jeśli chodzi o strzeleckie osiągnięcia Polaków. Trudno oprzeć się stwierdzeniu, że pozostaje czekać na więcej, czyli na kolejne bramki Lewandowskiego, eksplozję talentu Milika i popisy Polaków w najsilniejszych ligach Europy.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pilkanozna.pl, polsatsport.pl, businessinsider.com.pl, sempreinter.com. M. Szmigielski, Takiego króla w Bundeslidze jeszcze nie było, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 18-19.

niedziela, 14 maja 2017
„Polski” zaciąg w APOEL Nikozja

Latem 2015 r. APOEL Nikozja sprowadził bezpośrednio z polskiej ligi trzech piłkarzy – Mateusza Piątkowskiego, Inakiego Astiza i Semira Stilicia. W sumie to nic nowego, bo APOEL sprowadził już wcześniej wielu piłkarzy z polskiej ligi, ale nie zdarzyło się, aby w jednym okienku transferowym sprowadził trzech z ekstraklasy. Jak zaprezentowali się w sezonie 2015/2016?

Po latach rozpasania i sprowadzania byłych gwiazd europejskiej piłki, w APOELu wprowadzono trochę oszczędności. Pensje gwiazdorów nie zawsze są wysokie, ale też władze klubu starają się szukać doświadczonych, acz tanich piłkarzy. Nic więc dziwnego, że wszyscy trzej piłkarzy, którzy zasilili APOEL z polskiej ligi byli wolnymi zawodnikami. Wszystkim trzem skończyły się kontrakty – hiszpańskiemu obrońcy Inakiemu Astizowi z Legią, bośniackiemu pomocnikowi Semirowi Stiliciowi z Wisłą Kraków, a napastnikowi Mateuszowi Piątkowskiemu z Jagiellonią Białystok.

Inaki_Astiz_w_APOEL_Nikozja

Inaki Astiz po podpisaniu kontraktu z APOEL Nikozja.

Źródło: legionisci.com.

Co ciekawe, już wcześniej w APOELu wystąpiło dziesięciu piłkarzy, którzy wcześniej wystąpili w polskiej lidze – Kamil Kosowski (44 ligowe mecze / 5 bramek), Marcin Żewłakow (43/14), Jean Paulista (Portugalia, 26/3), Roman Oreszczuk (Rosja, 23/5), Wojciech Kowalczyk (16/3), Dudu Biton (Izrael, 13/6), Jarosław Popiela (12/0), Bartłomiej Jamróz (4/0), Adrian Sikora (3/2), Ivan Udarević (Chorwacja, 3/1). Dodatkowo, w kadrze APOELu był jeszcze bramkarz Andrzej Krzyształowicz. Nie wszyscy wymienieni piłkarze trafili do cypryjskiego klubu bezpośrednio z polskiej ligi, ale wszyscy mieli za sobą grę w polskiej ekstraklasie. W odwrotnym kierunku podążyło tylko trzech piłkarzy, przy czym tylko jeden przeszedł do Polski bezpośrednio z APOELU, ale jaki! Portugalczyk Helio Pinto przez siedem sezonów rozegrał w APOELu 189 ligowych meczów, w których zdobył 16 bramek. W tym czasie wywalczył 4 mistrzostwa, 1 puchar i 3 superpuchary Cypru. Stawkę uzupełniają dwaj Macedończycy – Ivan Trickovski (Macedonia, 50/17) i Aleksandar Todorovski (3/0).

Semir_Stilić_w_APOEL_Nikozja

Semir Stilić po podpisaniu kontraktu z APOEL Nikozja.

Źródło: apoelfc.com.cy.

Wracając do trójki piłkarzy z ekstraklasy, to sezon 2015/2016 nie był dla nich zbyt udany. APOEL nie awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów; wyeliminował macedoński FK Vardar Skopje (0:0, 1:1) i duński FC Midtjylland (2:1, 0:1), ale przegrał z kazachskim FK Astana (0:1, 1:1), przeciwko któremu bramkę zdobył Semir Stilić. W grupie Ligi Europy, APOEL nie sprostał Schalke 04 Gelsenkirchen (0:3, 0:1), Sparcie Praga (0:2, 1:3) i Asterasowi Tripolis (2:1, 0:2). Całe szczęście APOEL obronił mistrzostwo Cypru, ale udział „ekstraklasowej trójki” w tym sukcesie nie był znaczący. Stilić rozegrał 16 meczy i zdobył 3 gole, aczkolwiek z reguły grywał tzw. „ogony”. Astiz rozegrał 16 meczów, najczęściej w pełnym wymiarze czasowym. Piątkowski, jak na napastnika, raczej zawiódł. W 14 ligowych meczach zdobył tylko jedną bramkę.

Mateusz_Piątkowski_w_APOEL_Nikozja

Mateusz Piątkowski podczas składania podpisu pod kontraktem z APOEL Nikozja.

Źródło: futbolplus.pl.

W sezonie 2016/2017 wszyscy trzej wymienieni piłkarze pozostawali w kadrze APOEL, ale grał tylko Astiz. Stilić rozwiązał kontrakt już we wrześniu 2016 r., a na początku 2017 r. związał się z klubem, który po raz kolejny wyciągnął do niego pomocną dłoń, czyli z Wisłą Kraków. Piątkowski został zesłany do tamtejszego „klubu kokosa” i postanowił walczyć o swoje pieniądze w FIFA. Podobnie jak Stilić na początku 2017 r. podpisał kontrakt z Wisłą, tyle że Płock. Jak widać przygoda trzech piłkarzy z ekstraklasy z cypryjskim klubem raczej nie była udana.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, legionisci.com, apoelfc.com.cy, futbolplus.pl.

sobota, 13 maja 2017
Sezon 2015/2016 doskonały w wykonaniu Polaków występujących w Serie „A”

Polscy piłkarze występujący we włoskiej Serie „A” mogą zaliczyć sezon 2015/2016 do niezwykle udanych. Nie chodzi o sukcesy ich klubów, tylko indywidualne osiągnięcia. Pięciu z nich było podstawowymi piłkarzami swoich klubów i stanowili o ich sile.

W sezonie 2015/2016 w lidze włoskiej wystąpiło aż dziewięciu polskich piłkarzy, który spędzili na boisku aż 15.046 minut. Liczba Polaków nieznacznie wzrosła, ale liczba minut była prawie czterokrotnie (!) większa niż w poprzednich sezonach, co oznacza, że częściej pojawiali się na boisku. Można z tego wywnioskować, że grali częściej, bo grali po prostu lepiej. W sezonie 2014/2015 wystąpiło czterech Polaków (4.325 minut), a w sezonie 2013/2014 aż ośmiu (4.577 minut). Polacy wystąpili łącznie w 185 meczach i strzelili 7 goli. Pod względem liczby meczów to prawie trzykrotny wzrost, ale liczba bramek pozostaje na tym samym poziomie. W sezonie 2014/2015 – 69 meczy, 7 goli, a w sezonie 2013/2014 - 83 mecze, 5 goli

W.Szczesny_AS_Roma_2015-2016

Wojciech Szczęsny jest Polakiem, który w sezonie 2015/2016 spędził na boiskach Serie „A” najwięcej minut (3.060). Akurat na tym zdjęciu podczas meczu Ligi Mistrzów.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Kamil Glik stracił miano polskiego piłkarza, który spędzał najwięcej czasu na boiskach Serie „A”. Więcej od Glika meczy i minut na boisku zaliczyli Wojciech Szczęsny i Piotr Zieliński. Szczęsny został wypożyczony z Arsenalu i szybko stał się kluczową postacią AS Roma, choć zdarzały mu się błędy w poszczególnych meczach. Cały sezon może jednak zaliczyć na plus, a z klubem zajął najniższe miejsce na podium włoskich rozgrywek. Zieliński po przeprowadzce (wypożyczeniu) z Udinese też odnalazł się w nowym miejscu. Empoli zajęło 10. miejsce, a młody pomocnik należał do piłkarzy regularnie występujących w pierwszej „jedenastce”. Glik zagrał mniej niż do tej pory i nie strzelił żadnego gola, a przecież w poprzednim sezonie z siedmioma trafieniami należał do grona najskuteczniejszych obrońców Europy. Niewiele mniej od Glika (180 minut) występował Łukasz Skorupski. Bramkarz wypożyczony z AS Roma trafił do tego samego klubu, co Zieliński, czyli do Empoli. I podobnie jak Zieliński stał się podstawowym piłkarzem „Azzurich”. Szczęsny, Zieliński, Glik i Skorupski to wielka „czwórka”, bo wszyscy spędzili na boisku ponad 80% możliwego czasu.

P.Zieliński_Empoli_2015-2016

Piotr Zieliński – polski piłkarz z największą liczbą meczów (35) w sezonie 2015/2016 w Serie „A”.

Źródło: iosonomilanista.altavista.org.

W ponad połowie ligowych meczy wystąpił Paweł Wszołek, który do sierpnia 2015 r. rozegrał dwa mecze dla Sampdorii Genua, a następnie został wypożyczony do Hellas Verona, gdzie rozegrał 26 meczy. Jego nowy klub spadł jednak do Serie „B”. Pozostali Polacy grali dużo mniej. Jakub Błaszczykowski trochę przez kontuzje, trochę przez późne dołączenie do nowej drużyny rozegrał dla Fiorentiny tylko 15 meczy, ale strzelił dwa gole. „Viola” ukończyła sezon na 5. miejscu. Trzej kolejni reprezentowali barwy spadkowiczów, a ich występy były epizodyczne. Thiago Cionek rozegrał dla Palermo pięć czy, Kamil Wilczek dla Carpi FC – trzy mecze i Dominik Furman (Hellas Verona) – jeden mecz. W składach klubów serie „A” było jeszcze dwóch Polaków. Do sierpnia 2015 r. barwy Sampdorii Genua (na ławce rezerwowych i treningach) reprezentował Bartosz Salamon, a od września 2015 r. Łukasz Borecki był natomiast w składzie SS Lazio.

W Serie „B” wystąpiło trzech Polaków – Kupisz, Salamon i Cionek, z których dwaj pierwsi byli podstawowymi piłkarzami swoich klubów. Poza tym, dwóch kolejnych piłkarzy było w składach drużyn występujących na tym poziomie rozgrywek, ale nie wystąpili w żadnym meczu. W poprzednim sezonie w Serie „B” wystąpiło sześciu Polaków. W przypadku Bartosza Salamona powtórzyła się sytuacja jak rok wcześniej. Dosyć szybko, na początku jesieni okazało się, że nie przebił się do składu Sampdorii i został wypożyczony do klubu Serie „B”, który bił się o awans do włoskiej elity. Wtedy była to Pescara, a teraz Cagliari z tą tylko różnicą, że Pescara przegrała baraże, a Cagliari awansowało z pierwszego miejsca. Salamon w obu sezonach był kluczowym piłkarzem odpowiednio Pescary i Cagliari.

Wreszcie w Serie „C” dziesięć meczy w dwóch różnych klubach rozegrał (wypożyczony z Napoli) Igor Łasicki. Michał Chrapek był tylko w składzie Catanii. W poprzednim sezonie w Serie „C” wystąpiło trzech Polaków. W tym gronie była też Łasicki, i co ciekawe, reprezentował barwy jezcze innego klubu.

 

Serie „A”

Wojciech Szczęsny (AS Roma, 3. miejsce) – 34 mecze, 3.060 minut (89,47%).

Piotr Zieliński (Empoli FC, 10. miejsce) – 35 meczy, 5 goli, 3.036 minut (88,77%).

Kamil Glik (Torino FC, 12. miejsce) – 33 mecze, 0 goli, 2.970 minut (8684%).

Łukasz Skorupski (Empoli FC, 10. miejsce) – 31 meczy, 2.790 minut (81,58%).

Paweł Wszołek (UC Sampdoria Genua, 15. miejsce – 2 mecze do sierpnia 2015 r. i Hellas Verona FC, 20. miejsce, spadek – 26 meczy) – 28 meczy, 0 goli, 1.848 minut (54,04%).

Jakub Błaszczykowski (ACF Fiorentina, 5. miejsce) – 15 meczy, 2 gole, 758 minut (22,16%).

Thiago Cionek (US Citta di Palermo, 16. miejsce) – 5 meczy (tylko wiosną), 0 goli, 450 minut (13,16%).

Kamil Wilczek (Carpi FC 1909, 18. miejsce, spadek) – 3 mecze, 0 goli, 115 minut (3,36%).

Dominik Furman (Hellas Verona FC, 20. miejsce, spadek) – 1 mecz, 0 goli, 19 minut (0,56%).

Łukasz Borecki (SS Lazio, 8. Miejsce) – wiosna 2016 r. – 0 meczy. 

Bartosz Salamon (UC Sampdoria Genua, 15. miejsce) – do sierpnia 2015 r. – 0 meczów.

 

Serie „B”

Tomasz Kupisz (Brescia Calcio, 11. miejsce) – 40 meczy, 6 goli.

Bartosz Salamon (Cagliari Calcio, 1. miejsce, awans) – 33 mecze, 2 gole.

Thiago Cionek (Modena FC 1912, 18. miejsce) – 15 meczy, 1 gol.

Mateusz Lewandowski (FC Crotone, 2. miejsce – awans) – 0 meczy.

Mateusz Góra (Vicenza Calcio, 13. Miejsce) – jesień 2015 r. – 0 meczy.

 

Serie „C”

Igor Łasicki (SS Maceratese 1922, 3. Miejsce – 4 mecze do stycznia 2016 r. i AC Rimini 1912 – 6 meczy, 15. miejsce) – 10 meczy, 0 goli.

Michał Chrapek (Calcio Catania, 13. miejsce) – 0 meczy.

 

Trzeba przyznać, że sezon 2015/2016 był dla Polaków grających w Serie „A” wyjątkowy, ponieważ pięciu z nich odegrało kluczowe role w swoich zespołach, a o niektórych mówiono jako wyróżniających się w całej lidze. O ile, Szczęsny i Glik są piłkarzami europejskiego formatu i poziom ich gry nie stanowi zaskoczenia, o tyle postawa Zielińskiego, Skorupskiego i Wszołka mogły być zaskoczeniem. Z punktu widzenie polskiej piłki i gry w reprezentacji cieszy fakt, że zmniejsza się liczba Polaków statystujących, terminujących na ławkach i zaliczających na boiskach tylko epizody.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sportowefakty.wp.pl, iosonomilanista.altavista.org.

środa, 19 kwietnia 2017
Piast Gliwice przed najważniejszą wiosną w historii klubu

Niespodziewanym liderem ekstraklasy po rundzie jesiennej sezonu 2015/2016 został Piast Gliwice wyprzedzający faworyzowaną Legią o pięć punktów, choć w kulminacyjnym momencie przewaga wynosiła dwa razy tyle. W Gliwicach zapowiedziano walkę o tytuł, ale jak się do niej przygotowano?

Transfery

Wiadomo było, że w Gliwicach nie można spodziewać się tak spektakularnych transferów, jak w Legii. Klub ze Śląska nie dysponuje takim budżetem jak „wojskowi”, a poza tym już latem 2015 r. dokonano w klubie rewolucji i wymieniono kilkunastu piłkarzy. Przede wszystkim zrezygnowano z obcokrajowców, a także z piłkarzy, którzy do najmłodszych nie należeli, a nie robili już postępów. Z całą pewnością w Gliwicach żałowano odejścia Kamila Wilczka – króla strzelców ekstraklasy sezonu 2014/2015 (20 goli). Trzynastu piłkarzy odeszło, a dwunastu przyszło, ale władze klubu nie ukrywały, że po tych zmianach liczą na lepszy sezon niż dwa poprzednie, w których Piast zajmował 12. miejsce. Apetyty na dobrą grę rozbudził sezon 2012/2013, który sezon ukończył tuż za podium.

Andrzej Sarkowicz, Prezes Piasta zapowiedział: „chcemy utrzymać w zimie obecny stan posiadania i wzmocnić się na 2-3 pozycjach. Jeżeli jednak otrzymamy dobrą propozycję transferową, to na pewno się nad nią zastanowimy” (cyt. za: weszlo.com). Ostatecznie Piast zatrudnił czterech nowych piłkarzy. Obrońca Kristijan Ipsa (Chorwacja, 29 lat) pozostawał bez klubu, ale wcześniej miał za sobą występy m.in. w Varteksie Varażdin, Energie Cottbus, FC Midtjylland, Regginie Calcio i Petrolulu Ploiesti. Środkowy pomocnik Martin Bukata (Słowacja, 22 lata) przyszedł z drugoligowego FC VSS Koszyce. Maciej Jankowski może występować na pozycji pomocnika lub napastnika i przyszedł z Wisły Kraków za kwotę 250 tys. zł (według „Przeglądu Sportowego”). Przed przyjściem do Gliwic, Jankowski rozegrał w barwach Ruchu Chorzów i Wisły Kraków 156 ligowych meczów, w których zdobył 33 gole. Poza tym pozyskano typowego napastnika Artursa Karasausksa (Łotwa, 24 lata), który w barwach Skonto Ryga został królem strzelców ligi łotewskiej, gdy w 24 meczach zdobył 16 goli. Maszynka do strzelania goli? Piast testował też Jozefa Piacka (Słowacja, 32 lata), ale obrońca MSK Żilina ostatecznie podpisał kontrakt z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Media informowały o zainteresowaniu Piasta następującymi piłkarzami: Michał Brudnicki (bramkarz, Pogoń Grodzisk Mazowiecki), Hubert Maślanka i Kacper Smoleń (pomocnicy, Sandecja Nowy Sącz), Mateusz Szczepaniak (pomocnik, Podbeskidzie Bielsko-Biała) i Radosław Dzierzbicki (pomocnik, ROW 1964 Rybnik). Żaden nie trafił jednak na stadion przy Okrzei. Piast zainteresował się także wykupieniem dwóch kluczowych piłkarzy wypożyczonych ze Sparty Praga, ale kwoty podane przez czeski klub były zaporowe. Sparta zażądała za Nespora 800 tys. euro, a za Vacka 600 tys.euro, czyli pułap środków absolutnie nieosiągalny dla Piasta.

Kamil_Vacek_2015-2016_(1)

Kamil Vacek – najważniejszy i najlepszy piłkarz Piasta w sezonie 2015/2016.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Z klubu nie odszedł żaden z kluczowych graczy, choć media donosiły o zainteresowaniu innych klubów m.in. Kamilem Vackiem (Lech, Lechia, Legia, Sparta Praga), Martinem Nesporem (Lech), Hebertem (Legia). Dodatkowo nowe kontrakty podpisali Kornel Osyra, Bartosz Szeliga, Sasa Żivec, Hebert i Mateusz Mak. Odeszli piłkarze, którzy grali niewiele albo wcale. W trakcie rundy jesiennej Gliwice opuścili – Cezary Demianiuk (wypożyczony do PGE GKS Bełchatów, 1 mecz) i Adrian Klepczyński (za darmo do Rakowa Częstochowa, 5 meczów). Dodatkowo, zimą odeszli Daniel Ciechański (za darmo do Polonii Bytom) i Mateusz Długołęcki (wypożyczenie do Chrobrego Głogów, 1 mecz), zaś do rezerw przesunięci zostali Patrick Dytko (1 mecz) i Patryk Dziczek.

Trener Radoslav Latal był zadowolony, że udało się pozostawić kluczowych piłkarzy i trochę wzmocnić rywalizację, ale otwarcie narzekał, że nie udało się sprowadzić dwóch czeskich piłkarzy, na których bardzo mu zależało i w których sprowadzenie był bezpośrednio zaangażowany. „Drużyna została wzmocniona i to cieszy. Będę miał większe pole manewru, rywalizacja wzrośnie. Nie wypaliły co prawda nasze starania o Libora Kozaka i Tomasa Pekharta, ale niektórych rzeczy nie mogliśmy przeskoczyć.” (cyt. za: „Skarb Kibica”). Na przeszkodzie stanęły oczywiście ograniczone możliwości finansowe „Piastunek”. Pierwszym wyborem Latala był Libor Kozak (Czechy, 26 lat, 8 występów w reprezentacji), który w sezonie 2012/2013 był królem strzelców Ligi Europy. W barwach Lazio zdobył 8 goli w 10 meczach. We wrześniu 2013 r. za 6,5 mln euro trafił do Aston Villi, gdzie gra niewiele. Zainteresowanie jego umiejętnościami wykazywał Celtic, ale Kozak nie trafił ani na Celtic Park, ani na Stadion Miejski w Gliwicach, tylko pozostał w AV. Drugim wyborem Latala był Tomas Pekhart – dziewiętnastokrotny reprezentant Czech, napastnik, który ostatnio grał dla niemieckiego FC Inglostadt 04. Zimą zamiast do Piasta trafił do AEK Ateny.

Możliwości finansowe

Na przeszkodzie do transferów Kozaka, Pekharta i innych piłkarzy stanęły możliwości finansowe Piasta. Budżet w sezonie 2014/2015 wynosił 18 mln zł (13. miejsce w ekstraklasie) i składał się z trzech zasadniczych części – dotacji od władz miasta (10 mln zł, ale na 2016 r. przewidziano 8 mln zł), wpływów z praw telewizyjnych i środków z tytułu umów sponsorskich (ok. 2,5 mln zł). Utrzymanie stadionu i dzierżawa obiektów treningowych kosztuje klub 3 mln zł rocznie. W raporcie „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2015” w klasyfikacji finansowej Piast uplasował się na 13. pozycji notując awans o jedną pozycję w stosunku do roku poprzedniego. W pierwszej połowie 2016 r. miasto Gliwice (posiadacz 66% akcji Piasta) przeznaczyło na utrzymanie klubu 7 milionów złotych, czyli o 2 miliony więcej niż w drugim półroczu 2015 r. Prezes Piasta jednak podkreślał: „Zakładamy w przyszłości stabilizację wyników co najmniej na poziomie pierwszej ósemki, budowę ośrodka piłkarskiego, rozwój szkolenia młodzieży i sieci skautingu oraz ścisłą współpracę ze społecznością i lokalnym biznesem.” (cyt. za: weszlo.com). To jednak duży poziom ogólności. Warto przyjrzeć się realnym możliwościom Piasta i środkom, jakie w poprzednich latach Piast przeznaczył na pozyskanie nowych piłkarzy.

Na transfery gotówkowe klub z Gliwic wydał przez siedem sezonów tylko 729 tys. euro, czyli średnio na jeden sezon zaledwie 104,15 tys. euro na sezon. Z zestawienia przygotowanego przez „Przegląd Sportowy” na podstawie kwot podanych przez transfermarkt.de wydatki w poszczególnych sezonach były następujące:

2009/2010 – 128 tys. euro,

2010/2011 – 58 tys. euro,

2011/2012 – 33 tys. euro,

2013/2014 – 150 tys. euro,

2014/2015 – 335 tys. euro,

2015/2016 – 25 tys. euro.

Przy takich środkach pozyskanie wspomnianych Kozaka i Pekharta, nieco wcześniej także Milana Barosa było i jest marzeniem ściętej głowy…

Mecze towarzyskie

Przez poprzednie trzy przerwy zimowe Piast spotykał się m.in. z Szachtarem Donieck (0:3), CSKA Moskwa (0:0) i Zenitem Sankt Petersburg (0:3), więc tym razem także oczekiwano na silnych sparingpartnerów. Władze klubu stanęły na wysokości zadania i umożliwiły rozegranie meczów z Dinamo Zagrzeb i Szachtarem Donieck (!), a więc rywalami, których pozazdrościłby niejeden klub z ekstraklasy.

Piast przygotowywał się na dwóch zgrupowaniach – w Kamieniu koło Rybnika i w Alicante, a ostatni sparing rozegrał na własnym stadionie. Lider ekstraklasy rozegrał siedem meczów sparingowych, z których trzy wygrał, a cztery przegrał, przy łącznym bilansie bramkowym 12:11. Bramki dla Piasta strzelało aż dziesięciu piłkarzy. Najwięcej bramek (po dwie) zdobyli Kamil Vacek i Josip Barisić.

Piast_-_Szachtar_(1:3)_luty_2016 

Mecz sparingowy Piast – Szachtar (1:3) rozegrany 2 lutego 2016 r. w Hiszpanii.

Źródło: sportslaski.pl.

Mecze towarzyskie Piasta Gliwice w przerwie zimowej sezonu 2015/2016:

14.01.2016, Rybnik-Kamień (boczne boisko Hotelu Olimpia), PIAST – Pniówek Pawłowice Śląskie 2:1 (bramki: Vacek, Barisić).

20.01.2016, Rybnik-Kamień (boczne boisko Hotelu Olimpia), PIAST – Sigma Ołomuniec 2:0 (Nespor, Piacek).

24.01.2016, San Pedro del Pinter, PIAST – Stromsgodset IF 1:2 (Vacek).

28.01.2016, Hiszpania, PIAST – Benidorm CD 4:1 (Hebert, Moskwik, Angielski, Barisić)

29.01.2016, La Manga, PIAST – Dinamo Zagrzeb 1:2 (Murawski).

02.02.2016, San Pedro del Pinter, PIAST – Szachtar Donieck 1:3 (Mraz).

06.02.2016 Gliwice, PIAST - FK Fotbal Triniec 1:2 (Mak)

Planowany był mecz z CD Alcoyano, ale hiszpański trzecioligowiec odwołał mecz z powodu plagi kontuzji, dlatego Piast zagrał z piątoligowym Benidorm CD.

Czeski trener był zadowolony z okresu przygotowawczego, podkreślając, że „drużyna wykonała kawał solidnej roboty” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”) i obeszło się bez kontuzji. To tyle jeśli chodzi o piłkarzy, a jeśli chodzi o trenera, to Latal ma szansę dłużej pracować z Piastem, niż poprzednim klubem, czyli FC VSS Kosice. Latal prowadził Piast w 35 oficjalnych meczach, a Koszyce w 51 meczach.

Podsumowanie

Piast przygotował się do walki o mistrzostwo Polski 2016 na miarę swoich możliwości. Wzmocnił się na tyle na ile było to możliwe, ale już sparingi rozegrał z dobrymi rywalami. Przy wzmocnieniach Legii (Hamalainen, Hlousek, Jędrzejczyk, Borysiuk, Aleksandrov, Niezgoda) Piast wyglądał, jak ubogi krewny. Nazwiska nie grają, dlatego w Gliwicach wierzono, że pięć punktów przewagi nad Legią może, przy odrobinie szczęścia, doprowadzić do historycznego triumfu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, en.wikipedia.org, en.wikipedia.org, przegladsportowy.pl, sportslaski.pl. K. Brommer, Rewolucja w kadrze, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2015 r., s. 9. KRIS, Mocne wietrzenie szatni, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 czerwca 2015 r., s. 15. K. Brommer, Wypaliły im transfery, „Przegląd Sportowy” z dnia 3 sierpnia 2015 r., s. 7. Vacek to nasze serce – wywiad red. A. Bugajskiego z Adamem Sarkowiczem, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 grudnia 2015 r., s. 6. K. Brommer, Ostatni do podpisu, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 grudnia 2015 r., s. 23. A. Bugajski, Przyszła pora na Nespora, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 stycznia 2016 r., s. 31. K. Brommer, Zasłużyli na dobre żniwa, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 stycznia 2016 r., s. 20. M. Wąsowski, P. Wołosik, Na tropie napastnika, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 stycznia 2016 r., s. 25. K. Brommer, Lider ma poważne kłopoty z transferami, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 stycznia 2016 r., s. 27. K. Brommer, Sentymentalny obóz Badii, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 stycznia 2016 r., s. 22. K. Brommer, Wszystko dla żony, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 stycznia 2016 r., s. 17. Giełda transferowa ekstraklasy, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lutego 2016 r., s. 22-23. K. Brommer, Naszą siłę jest charakter, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 lutego 2016 r., s. 8. „Skarb Kibica. Ekstraklasa Sezon 2015/2016 – wiosna”, s. 74-77 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 12 lutego 2016 r.

poniedziałek, 27 marca 2017
Prestiżowe wyróżnienia dla polskich piłkarzy w 2015 roku

Latem 2015 r. polscy piłkarze (Lewandowski, Glik, Krychowiak, Fabiański) byli wyróżniani za sezon 2014/2015. Oprócz indywidualnych wyróżnień, byli także wybierani do jedenastek sezonu. Koniec roku przyniósł z kolei wyróżnienia w perspektywie rocznej, choć dotyczyły tylko Lewandowskiego i Krychowiaka.

Robert Lewandowski zdobył 49 bramek w oficjalnych meczach w roku 2015. W pamięci kibiców pozostanie pięć goli w dziewięć minut w ligowym meczu przeciwko Wolfsburgowi oraz tytuł król strzelców i tytuł najlepszego piłkarza eliminacji UEFA Euro 2016. „Lewy” został nominowany do Złotej Piłki FIFA. Choć polscy dziennikarze podsycali nadzieje, to polski napastnik nie znalazł się nawet w pierwszej „trójce”. Lewandowski „zajął pierwsze miejsce w rankingu strzelców obejmującym rozgrywki międzynarodowe w 2015 roku, a opracowanym przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Pod uwagę brane były występy w reprezentacji i klubie.” (cyt. za: sport.pl). Lewandowski w europejskich pucharach i w reprezentacji zdobył 22 gole. O dwa trafienia wyprzedził Ahmeda Khalila (Zjednoczone Emiraty Arabskie, Al Ahli Dubaj) i o trzy Cristiano Ronaldo (Portugalia, Real Madryt).

Lewandowski zajął 5. miejsce w rankingu stu najlepszych piłkarzy opublikowanym przez największy francuski dziennik sportowy – „L’Equpie”. Wyprzedzili go tylko gwiazdorzy Primera Division – Lionel Messi, Neymar, Luis Suarez i Cristiano Ronaldo. W tym samym rankingu Grzegorz Krychowiak został sklasyfikowany dopiero na… 86. miejscu.

Krychowiak najlepszy w Sevilli w 2015

Krychowiak najlepszym piłkarzem FC Sevilla w 2015 r.!

Źródło: sport.tvn24.pl.

Krychowiak doczekał się jednak innych, niezmiernie prestiżowych wyróżnień. Najpierw w plebiscycie gazety „Estadio Deportivo” został wybrany najlepszym piłkarzem FC Sevilla w 2015 r. Kibice oddali na niego 39% głosów (kolejnego zawodnika wyprzedził o 15%). Następnie Krychowiak został wybrany do jedenastki roku „France Football”.

„Jedenastka” Europy w 2015 r. według „France Football”.

Źródło: futbolplus.pl.

"France Football" to jedno z najbardziej prestiżowych czasopism piłkarskich. Powstało w 1946 roku, od 1956 roku wręczało „Złotą Piłkę", czyli nagrodę dla najlepszego piłkarza grającego w Europie. W 2010 roku połączono plebiscyt "France Football" oraz nagrodę dla Piłkarza Roku FIFA. W ten sposób przyznaje się Złotą Piłkę FIFA. (cyt. za: sport.pl).

Poza tym, Krychowiak znalazł się w najlepszej jedenastce pierwszej części sezonu ligi hiszpańskiej, według portalu statystycznego WhoScored.

Biorąc pod uwagę, że kolejny rok, to rok UEFA Euro 2016 pozostaje mieć nadzieję, że polscy piłkarze otrzymają kolejne nazwy i wyróżnienia.

 

Źródła: własne, sport.pl, sport.tvn24.pl, futbolplus.pl.

niedziela, 26 marca 2017
Albański przełom

Rok 2015 zapisał się złotymi zgłoskami w historii albańskiej piłki nożnej. Reprezentacja po raz pierwszy w historii awansowała do wielkiego turnieju, a jeden z klubów po raz pierwszy awansował do fazy grupowej w europejskich pucharach.

Federacja albańska powstała już w 1930 r., ale pierwszy oficjalny mecz rozegrała dopiero szesnaście lat później. W tym też roku osiągnęła swój największy sukces, czyli mistrzostwo Bałkanów. Zwycięski turniej został rozegrany w Tiranie w październiku 1946 r., a w rywalizacji wzięły udział także reprezentacje Jugosławii, Rumunii i Albanii. Później Albańczycy albo nie brali udziału w eliminacjach albo nie kwalifikowali się do turniejów finałowych mistrzostw świata i mistrzostw Europy. Nic więc dziwnego, że wśród sukcesów wymieniano triumf w towarzyskim turnieju – Malta Rothmans Football International Tournament 2000. W lutym 2000 r. w Valletcie Albania pokonała Andorę (3:0), Azerbejdżan (1:0) i Maltę (1:0).

Dobra gra w eliminacjach do UEFA Euro 2016 sprawiła, że w sierpniu 2015 r. Albania zajmowała najwyższe miejsce w historii – 22. Najniższe (124.) było także w sierpniu, ale 1997 r. Po zakończeniu eliminacji do Euro 2016 Albania zajmowała 38. miejsce (7 stycznia 2016 r.).

Logo_Albańskiego_Związku_Piłki_Nożnej

Herb Albańskiego Związku Piłki Nożnej (alb. Federata Shqiptare e Futbollit).

Źródło: syri.net.

Choć reprezentacja wcześniej nie odnosiła spektakularnych sukcesów, a co najwyżej pojedyncze dobre występy, to kilku piłkarzy albo robiło solidne kariery poza granicami kraju, albo grało w silnych europejskich klubach. Wśród najlepszych można wymienić takich piłkarzy jak: Altin Lala (14 lat w barwach Hannoveru 96!), Ervin Skela (Eintracht Frankfurt, 1. FC Kaiserslautern, ale także Arka Gdynia!), Erjon Bogdani (Siena, Chievo), Igli Tare (1. FC Kaiserslautern, Brescia, Bologna, Lazio), Alban Bushi (Istambulspor), a spośród obecnie grających – Lorik Cana (PSG, Marsylia, Sunderland, Galatasaray, Lazio).

Kluczowym momentem dla albańskiej reprezentacji było podpisanie kontaktu z włoskim trenerem – Giannim De Biasim, którego największymi sukcesami było wprowadzenie Modeny z trzeciej ligi do Serie „A” i awans do włoskiej elity z Torino. Trener postanowił wykorzystać pieczołowicie pielęgnowane w Albanii przywiązanie do tradycji, do barw i do tożsamości. Z tego powodu rozpoczął pracę z albańską reprezentacją od zgrupowania w Gruzji dla zawodników z ligi albańskiej. Później przekonywał do gry w reprezentacji piłkarzy występujących poza granicami kraju, głównie w Szwajcarii, ale mających albańskie korzenie. Portal weszlo.com pisał bowiem, że „ich więź z miejscem, z którego pochodzą jest dość unikalna”. Praktycznie jedynym znanym, który odmówił trenerowi był Adnan Januzaj, belgijski piłkarz albańskiego pochodzenia występujący w Manchesterze United.

Wprawdzie grupa Albańczyków była tylko pięciozespołowa, ale stosunkowo trudna, dlatego bezpośredni awans musi budzić szacunek. Albańczycy rozpoczęli eliminacje od sensacyjnego zwycięstwa na wyjeździe z Portugalią 1:0 (!) po golu byłego piłkarza Jagiellonii Białystok – Bekima Balaja. W rewanżu Albania przegrała 0:1 po golu strzelonym w doliczonym czasie gry. Poza tym, Shqiptarzy dwukrotnie pokonali po ciężkich bojach Armenię (2:1, 3:0) i dwukrotnie zremisowali z Danią (1:1, 0:0). Za mecze z Serbią otrzymali trzy punkty za walkower po prowokacji z flagą „Wielkiej Albanii” (Shqiperia e Madhe) w Belgradzie. W rewanżu Albania przegrała 0:2 po dwóch golach w doliczonym czasie gry, ale to już nie miało znaczenia, bo gospodarze mieli zapewniony awans do Euro. Ciekawe, że Albańczycy wywalczyli awans, chociaż w ośmiu meczach zdobyli tylko… siedem goli (Bekim Balaj, Ermir Lenjani, Mergim Mavraj, Shkelzen Gashi, Berat Djimsiti, Armando Sadiku, samobójcza).

O przemianie jaką przeszła reprezentacja Albanii najlepiej świadczą wyniki trzech meczów. We wrześniu 2011 r. Albańczycy sensacyjnie przegrali w wyjazdowym meczu z Luksemburgiem (1:2). Ten dzień wskazywany jest jako symboliczne sięgnięcie dna, od którego rozpoczęła się lepsza gra i marsz w górę rankingu FIFA, głównie za sprawą Gianni De Biasiego, który rozpoczął pracę w Albanii w grudniu 2011. Niespełna trzy lata później, w listopadzie 2014 r. Albania zremisowała na wyjeździe z Francją (1:1, Rennais). W czerwcu 2015 r. Albania pokonała Francję 1:0.

Herb Skenderbeu Korcza.

Źródło: statarea.com.

Rok 2015 był wyjątkowy dla Albańczyków nie tylko w wydaniu reprezentacyjnym, ale także klubowym. Po raz pierwszy albańska drużyna awansowała do fazy grupowej Ligi Europy. Było to o tyle zaskakujące, że albańskie drużyny z reguły odpadały z pierwszym rywalem, którym rywalizowały. Wyjątkiem był sezon 2013/2014, gdy FK Kukesi i Skenderbeu Korcza odpadły w IV rundzie (play-off) Ligi Europy. Kukesi Rozpoczęło rozgrywki od I rundy. Drużyna z Korczy wyeliminowała w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów azerskie Neftczi Baku (0:0, 1:0 po dogrywce), ale w III rundzie musiała uznać wyższość kazachskiego Szachtara Karaganda (3:2, 0:3) i została przeniesiona do eliminacji Ligi Europy. W rundzie play-off przegrała dopiero w rzutach karnych 6:7 z ukraińskim Czarnomorcem Odessa (0:1, 1:0). Ten start w pucharach sprzed dwóch sezonów był zapowiedzią tego, co już wtedy mogło się wydarzyć, czyli awansu do grupy Ligi Europy. Skenderbeu rozpoczęło rozgrywki od II rundy eliminacji Ligi Mistrzów, gdzie wyeliminowała północnoirlandzki Crusaders FC (4:1, 2:3). W III rundzie niespodziewanie wyeliminowało rumuńskie Milsani Orhei (2:0, 2:0), co było równoznaczne z awansem do fazy grupowej, tylko nie było jeszcze wiadome, których rozgrywek. W IV rundzie Korcza zdecydowanie przegrała z Dinamem Zagrzeb (1:2, 1:4) i została przeniesiona do grupy Ligi Europy. Albańczycy zajęli w niej ostatnie miejsce zdecydowanie ustępując rywalom, ale zwycięstwo u siebie ze Sportingiem Lizbona 3:0 na długo zostanie zapamiętane na Bałkanach. W meczu wyjazdowym Korcza przegrała ze Sportingiem 1:5. Poza tym, ponieśli cztery porażki bez strzelonego gola w meczach z Besiktasem Stambuł (0:1, 0:2) i Lokomotiwem Moskwa (0:2, 0:3). Niezależnie od porażek, występy albańskiego klubu w tym sezonie to największy sukces klubowej piłki w Albanii. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że trenerem Skenderbeu Korcza w sezonie 2011/2012 był Stanislav Levy, późniejszy trener Śląska Wrocław. W tamtym sezonie Skenderbeu wywalczyło mistrzostwo Albanii.

Elbasan Arena.

Źródło: albeu.com.

Szczególnego znaczenia dla Albanii musi nabierać stadion w Elbasan, ponieważ wszystkie mecze w eliminacjach do Euro 2016 rozegrała na nim reprezentacja, zaś Skenderbeu Korcza rozegrał na nim wszystkie mecze fazy grupowej Ligi Europy. Nie sposób jednak zauważyć, że reprezentacja wywalczyła na nim tylko cztery z czternastu punktów zdobytych w eliminacjach.

Czasy, gdy Albania była dostarczycielem punktów i chłopcem do bicia odeszły w niepamięć. Trudno bać się tej reprezentacji, tak samo jak Niemiec, czy Francji, ale powiedzieć, że jest to niewygodny rywal to będzie chyba za mało.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, weszlo.com, fshf.org, syri.net, statarea.com, albeu.com, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi