piątek, 25 sierpnia 2017
Z czego zapamiętamy UEFA Euro 2016?

Mistrzostwa Europy we Francji już za nami. Zapamiętamy je przede wszystkim ze względu na znakomity udział Polaków, ale z czego jeszcze? Nie bierzemy pod uwagę wyników, gry piłkarzy i elementów typowo piłkarskich. Co więc było takiego charakterystycznego i wyjątkowego we francuskim turnieju? Przy czym poniższy wybór jest subiektywny, a kolejność całkowicie przypadkowa.

Dwaj bracia zagrali przeciwko sobie

Po raz pierwszy w historii piłkarskich mistrzostw Europy przeciwko sobie zagrało dwóch braci. 11 lipca 2016 r. Granit Xhaka reprezentował Szwajcarię, a Taulant Xhaka Albanię. Powody do radości mógł mieć tylko ten pierwszy, bowiem Szwajcaria wygrała 1:0. W mistrzostwach świata  wystąpiła. Na mundialu w Brazylii przeciwko sobie zagrali bracia Boateng.

Bracia_Xhaka_Euro_2016

Bracia Granit Xhaka (Szwajcaria) i Taulant Xhaka (Albania) zagrali przeciwko sobie.

Źródło: sport.pl.

Cztery podarte koszulki i przedziurawiona piłka

W meczu Szwajcaria – Francja, zawiedli nie tylko piłkarze, którzy nie potrafili strzelić choćby jednej bramki, ale zawiódł także sprzęt sportowy. Po starciach z rywalami podarte zostały koszulki Szwajcarów – Admira Mehmediego, Breela Embolo i Granita Xhaki (dwukrotnie!). Helweci byli wyposażeni w sprzęt Pumy, a Xherdan Shaqiri pozwolił sobie na następujący komentarz do tej sytuacji: „Mam nadzieję, że Puma nie robi prezerwatyw.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Wpadkę zaliczył także Adidas, bowiem w 54. minucie meczu Valon Behrami stanął na futbolówce i… przedziurawił ją korkami. Trzeba przyznać, że ten mecz dla obu producentów sprzętu sportowego nie był dobrą reklamą.

Koszulki_Szwajcarów_Euro_2016

Źródło: eska.pl.

Ukraińska szatnia

Po przegranym meczu z Niemcami, światowe media obiegły zdjęcia szatni Ukraińców pełnej petów, puszek po piwie i butelek po winie i coca-coli. „Przegląd Sportowy” zauważał: „W czasach diety glutenowej i stuprocentowych profesjonalistów, rzadko spotyka się takie obrazki (…)”. Nasi wschodni sąsiedzi tłumaczyli, że nie pozostawili po sobie szatni w takim stanie, ale mecze z Irlandią Północną i Polską przegrali, co spowodowało, że kibice podejrzewali, że Ukraińcy za dużo imprezowali. Trzy porażki na Euro spowodowały, że nowym trenerem został legendarny napastnik – Andrij Szewczenko. Ale „Szewa” znacząco nie odmienił reprezentacji, która w czerwcu 2017 r. sensacyjnie przegrała w meczu towarzyskim z… Maltą (0:1).

Ukraińska_szatnia_Euro_2016

Wygląd ukraińskiej szatni po meczu z Niemcami.

Źródło: 2x45.info.

Gradobicie

Mecz Irlandii Północnej z Ukrainą (2:0) został przerwany 16 czerwca 2016 r. przez sędziego Pavela Kraloveca z Czech na siedem minut z powodu gradobicia. Tym razem żadnych doniesień z szatni Ukraińców nie odnotowano.

Gradobicie_Euro_2016

Źródło: przegladsportowy.pl.

Hu!!!

Piłkarze Islandii nie dość, że osiągnęli historyczny sukces, bo po raz pierwszy w historii awansowali do finałów imprezy mistrzowskiej, to jeszcze okazali się jej rewelacją i odpadli dopiero w ćwierćfinale. Oprócz gry piłkarzy w pamięci pozostanie doping kibiców i ich specyficzny okrzyk: „Hu!!!!”.

Kibice_Islandii_Euro_2016

Źródło: foxsports.com.au.

Maniery Joachima Loewa

Komentarz absolutnie zbyteczny. Każdy widział. Inną sprawą jest to, czy taki materiał powinien być upubliczniany, choć z drugiej strony żyjemy w czasach, w który wszystko jest na sprzedaż. Trener Loew jest osobą publiczną, znaną, a więc musi się bardziej pilnować niż przeciętny zjadacz chleba i ograniczać swoje instynkty.

Maniery_Loewa

Źródło: footroll.pl.

Poprawienie włosów ważniejsze niż obrona

Podczas meczu Turcja – Chorwacja (0:1) turecki obrońca Ozan Tufan postanowił poprawi włosy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdy nie fakt, że w tej samej chwili na strzał zza pola karnego zdecydował się Luka Modrić i… strzelił jedyną bramkę w meczu! Być może bramka nie padłaby, gdyby turecki obrońca zajął się swoją robotą, a nie elegancją.

Tufan_poprawia_włosy_-_Euro_2016

Ozan Tufan poprawia włosy, co wychwyciła turecka telewizja.

Źródło: tvn24.pl.

Gabor Kiraly rekordzistą

Węgierski bramkarz Gabor Kiraly, znany bardziej ze swoich dresowych spodni niż z umiejętności piłkarskich, został najstarszym zawodnikiem, który zagrał w mistrzostwach Europy. W ostatnim swoim meczu podczas Euro 2016 węgierski bramkarz ma 40 lat i 86 dni. „Poprzedni rekord należał do Lothara Mattheusa, który podczas ostatniego występu na Euro 2000 w Belgii i Holandii miał 39 lat i 91 dni.” (cyt. za: sport.pl). Francuskie Euro było debiutem Kiraly’ego w imprezie mistrzowskiej i zakończył je z wynikiem 108 meczów w reprezentacji.

Kiraly_-_Euro_2016

Źródło: sportsky.it.

Rzut karny wykonywany przez Zazę

Konkurs rzutów karnych w ćwierćfinałowym meczu Niemcy – Włochy przejdzie do historii piłki nożnej jako jeden z najbardziej nieudolnych popisów piłkarzy. Kopacze obydwu drużyn zmarnowali aż siedem z osiemnastu „jedenastek” (39%), a był taki moment, że ich skuteczność sięgnęła zaledwie 40% (cztery wykorzystane z dziesięciu wykonanych). Kwintesencją słabej postawy piłkarzy była jedenastka wykonana przez włoskiego napastnika Simone Zazę. Wszedł na boisko w doliczonym czasie dogrywki tylko po to, aby pewnie wykorzysta rzut karny. Tymczasem tak drobił kroki przed strzałem, że w końcu wyekspediował piłkę w trybuny.

Karny_Simone_Zazy_-_Euro_2016

Źródło: radiozet.pl.

Ronaldo!!!!!!!

Nie mogło być inaczej! Euro 2016 nieodłącznie będzie wiązało się z Ronaldo. Najpierw były fatalne pudła, irytacja, komiczna mimika twarzy, nerwowość, a później bramki, przebłyski doskonałej gry, a w chwili, gdy miała być puenta zdarzył się dramat, czyli kontuzja. Załzawiony Ronaldo cielił się w rolę trenera i zarządzał drużyną pozostawiając w cieniu Fernando Santosa. Ostatecznie Portugalia (niespodziewanie) wygrała turniej, a Ronaldo triumfował. Tak w skrócie wyglądał jego turniej. Piłkarskiej jakości i fajerwerków zabrakło, ale wokół Ronaldo działo się tak wiele, że niezwykle czytelnie wpisał się w historię UEFA Euro 2016.

Po dwóch remisach w fazie grupowej (z Islandią i Austrią) Portugalia stanęła pod ścianą, bo niekorzystny wynik mógł sprawdzić, że odpadnie z turnieju. Nie może więc dziwić nerwowość piłkarzy. Na spacerze przed ostatnim grupowym meczem z Węgrami (3:3) Do Ronaldo podszedł dziennikarz „i spytał się go czy jest gotów do gry. Ronaldo był bardzo rozwścieczony pytaniem dziennikarza, i tym, że mu zadaje pytania - kiedy nie ma żadnej oficjalnej konferencji prasowej - że aż zabrał mu mikrofon i wrzucił do rzeki!” (cyt. za: sport.pl).

 Ronaldo_wyrzuca_mikrofon_-_Euro_2016

Źródło: sport.pl.

Portugalia nie zachwycała, ale dotarła do finału, w którym faworyzowani byli raczej gospodarze. Tymczasem w 25. minucie Ronaldo po starciu z Dmitri Payetem doznał kontuzji i nie mógł kontynuować gry! To był prawdziwy dramat największej gwiazdy Portugalczyków – tak człowieka, jak i piłkarza. Ronaldo popłakał się będąc jeszcze na boisku, ale raczej nie z bólu, a bardziej ze złości, że nie dokończy tego meczu. W tym momencie wydawało się bowiem, że Portugalia pozbawiona swojego lidera nie ma szans na końcowy sukces.

Kontuzja_Ronaldo_finał_Euro_2016

 Źródło: eska.pl.

Ronaldo pozbierał się i zaczął dyrygować grą swoich kolegów stanowiąc konkurencję dla Fernando Santosa. Wyglądało to naprawdę zabawnie, choć z drugiej strony pokazuje ile emocji i chęci zwycięstwa kryje w sobie portugalski geniusz.

Ronaldo_trenerem_Euro_2016

Źródło: sportskeeda.com.

Turniej we Francji był pełen ciekawych, nieprzeciętych i niezwykłych sytuacji. Kolejne mistrzostwa to mundial w Rosji, a że (jak można wyczytać w internecie) „Rosja to stan umysłu”, będzie chyba ciekawiej niż na Euro 2016.

 

Źródła: własne, sport.tvp.pl, sport.pl, eska.pl, 2x45.info, przegladsportowy.pl, foxsports.com.au, footroll.pl, tvn24.pl, sportsky.it, radiozet.pl, sportskeeda.com. M. Szmigielski, M. Trela, Alfabet Euro 2016, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 lipca 2016 r., s. 7. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r. 

czwartek, 24 sierpnia 2017
Obcokrajowcy z Ekstraklasy w UEFA Euro 2016

Piłkarskie Mistrzostwa Europy we Francji w 2016 r. były wyjątkowe dla Polski nie tylko ze względu na doskonała grę Biało-Czerwonych, ale ze względu na rekordową liczbę obcokrajowców z polskiej Ekstraklasy, którzy wystąpili w Euro. Co ciekawe, pół roku po zakończeniu Euro 2016 żaden nie występował już w Polsce.

We francuskim turnieju wystąpiło aż pięciu obcokrajowców z polskich klubów, dwóch mających za sobą grę w Polsce w przeszłości i dwóch, którzy później trafili do Polski. To absolutny rekord. Z jednej strony jest powodem do zadowolenia, bo może wskazywać na rosnący poziom polskiej ligi, jak również efektywność transferów przeprowadzanych przez polskie kluby. Z drugiej jednak strony trzeba pamiętać, że liczba uczestników Euro zwiększyła się z 16 do 24, co automatycznie spowodowało spadek poziomu rozgrywek.

Czterech reprezentantów Ekstraklasy wystąpiło w reprezentacji Węgier. Richard Guzmics (Wisła Kraków) wystąpił we wszystkich czterech meczach w pełnym wymiarze czasowym, czyli 360 min. (100% możliwego czasu gry) i zanotował jedną żółtą kartkę. Guzmics rozegrał dla „Białej Gwiazdy” dwa sezony – 54 mecze ligowe. Jesienią 2016 wystąpił jeszcze w 11 meczach (1 gol) i na początku stycznia 2017 r. przeniósł się za 1 milion euro do chińskiego Yanbian Funde.

Guzmics_i_Nani_podczas_Euro_2016

Guzmics próbuje zablokować strzał Naniego.

Źródło: sport.dziennik.pl.

Drugi z obrońców z Polski to Tamas Kadar (Lech Poznań), który wystąpił w trzech meczach w każdym po 90 minut (75%) i dwukrotnie był karany żółtymi kartkami. Kadar występował w Poznaniu od wiosny 2015 r. – 38 meczy. Jesienią 2016 r. wystąpił jeszcze w 17 meczach, a w lutym 2017 r. za 2,5 miliona euro przeniósł się do Dynama Kijów.

Kadar_podczas_Euro_2016

Tamas Kadar podczas meczu z Austrią (2:0).

Źródło: zimbio.com.

Skrzydłowym z Polski, a zarazem drugim piłkarzem „Kolejorza” był Gergő Lovrencsics. Wystąpił w dwóch meczach, razem 173 minuty (48,1%). Lovrencics występował w Lechu przez cztery sezony (od 2012/2013) – 112 meczy, 19 bramek, ale klub nie przedłużył z nim kontraktu. Na Euro wystąpił jako piłkarz Lecha, ale było wiadomo, że w nowym sezonie będzie reprezentował barwy Ferencvarosi Budapeszt.

Lovrencics_i_Carvalho_podczas_Euro_2016

Gergő Lovrencsics walczy o piłkę z Williamem Carvalho.

Źródło: sport.interia.pl.

Napastnikiem był król strzelców Ekstraklasy 2015/2016 – Nemanja Nikolić (Legia Warszawa), który wystąpił w dwóch meczach zaledwie 39 minut (10,8%). W meczu z Islandią (1:1) zaliczył asystę przy wyrównującej (samobójczej) bramce, która dała Węgrom awans do 1/8 finału. Superstrzelec z Legii bardzo przeżywał, że w kadrze gra mało, ale nie ma się czemu dziwić. W sezonie 2015/2016 strzelił 28 goli w 37 meczach. Jesienią 2017 r. dołożył 12 goli w 19 meczach i za 3 miliony euro odszedł do Chicago Fire.

Nikolić_podczas_Euro_2016

Radość Nemanji Nikolicia po samobójczym golu Islandczyków.

Źródło: marca.com.

Piątym obcokrajowcem z Polskiego klubu był Ondrej Duda (Legia Warszawa). Wystąpił w 3 meczach 146 minut (40,6%), a w pierwszym spotkaniu z Walią (1:2) strzelił bramkę, która spowodowała, że w dwóch kolejnych meczach grupowych rozpoczynał mecz w pierwszym składzie. Duda grał w Legii od wiosny 2014 r. – 67 meczy, 10 bramek, ale z jego formą w ostatnich dwóch sezonach nie było najlepiej, dlatego transfer do Herthy Berlin za 4,2 miliona euro był znakomitym interesem ubitym przez władze Legii.

 Duda_podczas_Euro_2016

Ondrej Duda cieszy się z bramki strzelonej Walijczykom.

Źródło: zimbio.com.

Jeśli chodzi o piłkarzy, którzy występowali w lidze polskiej to było ich dwóch – Bekim Balaj (Albania) i Jan Mucha (Słowacja). Balaj wystąpił 31 minut (11,5%) w ostatnim meczy fazy grupowej z Rumunią (0:1). Balaj w sezonie 2013/2014 wystąpił w 31 meczach ligowych Jagiellonii Białystok, dla której zdobył 7 goli. Przed Euro reprezentował barwy chorwackiej HNK Rijeka, a po turnieju we Francji – Tereka Grozny.

Balaj_podczas_Euro_2016

Bekim Balaj w zwycięskim meczu z Rumunią (1:0).

Źródło: zimbio.com.

Drugi piłkarz z przeszłością w Polsce, czyli Jan Mucha (Slovan Bratysława) nie wystąpił na Euro, bo bronił Matus Kozacik. Mucha w latach 2005-2010 reprezentował Legią Warszawa przez pięć sezonów – 95 ligowych meczów. Więcej występów spośród słowackim bramkarzy w polskiej lidze mają na swoim koncie Marian Kelemen, Dusan Kuciak i Michal Pesković.

Jan_Mucha_podczas_Euro_2016

Jan Mucha.

Źródło: uefa.com.

Piłkarzami, którzy zagrali we Francji, a później zasili polski klub (Legię Warszawa) byli Tomas Necid (Czechy, Bursaspor) i Armando Sadiku (Albania, FC Vaduz). Co ciekawe, obaj zagrali później w Legii Warszawa, ale nie spotkali się w stolicy Polski. Necid został wypożyczony przez Legię na pól roku na początku 2017 r. Wystąpił w 3 meczach 169 minut (62,3%), a w drugim mecz z Chorwacją w czwartek minucie doliczonego czasu gry pewnie wykorzystał rzut karny ustalając wynik meczu na 2:2.

Necid_podczas_Euro_2016

Radość Tomasa Necida po wykorzystaniu rzutu karnego w meczu z Hiszpanią.

Źródło: laprensa.hn.

Sadiku został wykupiony z FC Zurich przez Legię latem 2017 r. za 750 tys. euro. We francuskim turnieju wystąpił we wszystkich trzech meczach reprezentacji Albanii (231 minut, 77%). W meczu z Rumunią strzelił historyczną, bo pierwszą bramkę Albanii na Mistrzostwach Europy.

Armando_Sadiku_Euro2016

Armando Sadiku cieszy się ze zdobycia bramki w meczu z Rumunią.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Dodatkowo, kilku obcokrajowców z Ekstraklasy miało mniejsze lub większe szanse na udział w Euro 2016. W listopadzie 2015 r. głośno zrobiło się o szansach Kamila Vacka (wówczas Piast Gliwice), który zagrał w dwóch meczach sparingowych – 4 minuty z Serbią i cały mecz z Polską. Trener Pavel Vrba trochę prowokacyjnie mówił, że Vacek to najlepszy piłkarzy polskiej ligi, ale ostatecznie nie znalazł on uznania w oczach trenera i nie znalazł się w kadrze na turniej we Francji. Choć jeszcze w marcu zagrał 78 minut w sparingu ze Szkocją. Drugim Czechem, który mógł łudzić się, że pojedzie na Euro był Adam Hlousek (Legia Warszawa), choć on w marcu 2015 r. był powoływany do szerokiej kadry na mecze towarzyskie, ale w nich nie grał.

O występie na Euro marzył także Słowak Erik Jendrisek (wówczas Cracovia), który rozegrał w drużynie narodowej 33 mecze. Brał udział w mundialu w 2010 r. w RPA, gdzie wystąpił w trzech spotkaniach. W latach 2008-2011 występował w kadrze w miarę regularnie, ale ostatni mecz rozegrał 23 maja 2014 r. z Czarnogórą (2:0). W marcu 2015 r. był powoływany przed meczami z Luksemburgiem i Czechami, dlatego swoje szanse oceniał nisko. Trener Zieliński przyznawał, że jedyne, co się Słowakowi nie udawało ostatnio, to powrót do reprezentacji. W kontekście słowackiej kadry można jeszcze było myśleć o Dusanie Kuciaku (od 2016 r. Hull City, a wcześniej Legia Warszawa), który w Legii należał do kluczowych piłkarzy, ale w Anglii przepadł, a w kadrze ostatni raz zagrał w czerwcu 2013 r. Ostatnim piłkarzem, który mógł myśleć o powołaniu do kadry na Euro 2016 był Węgier Adam Gyurcso (Pogoń Szczecin). Skrzydłowy zasilił „Portowców” z początkiem 2016 r., a w kadrze grał głównie w meczach towarzyskich. Zagrał nawet w przedostatnim sparingu Węgier przez Euro z Wybrzeżem Kości Słoniowej w maju 2016 r. Selekcjoner jednak nie wysłał do niego powołania.

Przed Euro we Francji o swoich szansach niespodziewanie nie wypowiadał się Marco Paixao (Lechia Gdańsk), który tak głośno mówił, że pojedzie na mundial w Brazylii. Nie wypowiadał się też inny Portugalczyk, były piłkarz Legii, Orlando Sa. Zresztą od czasy, gdy trafili do Ekstraklasy żaden nie został powołany do portugalskiej kadry.

Jak widać Euro 2016 było historyczne dla obcokrajowców występujących w Ekstraklasie. A jak będzie podczas jubileuszowego Euro 2020? Mam nadzieję, że tylko lepiej.

 

Obcokrajowcy z Ekstraklasy na Euro 2016:

Richard Guzmics (Węgry, Wisła Kraków) – 4 (4 całe) mecze, 360 minut, 100%, żółta kartka.

Tamas Kadar (Węgry, Lech Poznań) – 3 (3) mecze, 270 minut, 75%, 2 żółte kartki.

Gergő Lovrencsics (Węgry, Lech Poznań) – 2 (0) mecze, 173 minuty (48,1%).

Ondrej Duda (Słowacja, Legia Warszawa) – 3 (0) mecze, 146 minut (40,6%), bramka.

Nemanja Nikolić (Węgry, Legia Warszawa) – 2 (0) mecze, 39 minut (10,8%), asysta.

 

Obcokrajowcy, którzy grali w Ekstraklasie:

Bekim Balaj (Albania, HNK Rijeka, kiedyś Jagiellonia Białystok) – 1 (0) mecz, 31 minut (11,5%).

Jan Mucha (Słowacja, Slovan Bratysława, kiedyś Legia Warszawa) – 0 meczy.

 

Obcokrajowcy, którzy później grali w Ekstraklasie:

Tomas Necid (Czechy, Bursaspor, później Legia Warszawa) – 3 (1) mecze, 169 minut (62,3%), bramka.

 Armando Sadiku (Albania, FC Vaduz, FC Lugano, FC Zurich, później Legia Warszawa) – 3 (1) mecze, 231 minut (77%), bramka.

 

Kwoty transferów podane za transfermarkt.pl.

 

Źródła: własne, uefa.com, weszlo.com, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org, sport.dziennik.pl, zimbio.com, sport.interia.pl, uefa.com, laprensa.hn. G. Wojtowicz, Euro ucieka Słowakowi, „Przegląd Sportowy” z dnia 8 lutego 2016 r., s. 5. M. Miga, Nietypowy, defensywny napastnik, „Przegląd Sportowy” z dnia 26 lutego 2016 r., s. 14. „Skarb Kibica Euro 2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 146-149. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

niedziela, 20 sierpnia 2017
Rekordy Polaków podczas Euro 2016

Francuski turniej UEFA Euro 2016 na długo pozostanie w pamięci polskich kibiców. Wprawdzie Polacy nie dotarli do fazy medalowej, to jednak po latach posuchy wyszli z grupy, zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i dopiero w rzutach karnych przegrali z późniejszym mistrzem Europy, czyli Portugalią. Dla „Biało-czerwonych” turniej był historyczny, wyjątkowy i rekordowy z wielu powodów.

Mistrzostwa we Francji były jubileuszowym – dziesiątym turniejem mistrzowskim dla Polski (siedem w mistrzostwach świata i trzy w mistrzostwach Europy), ale dopiero piątym, w którym Polacy pokonali (pierwszą) fazę grupową i czwartym z awansem do ostatniej „ósemki”. Do fazy pucharowej Polacy awansowali po raz pierwszy od 30 lat (od mistrzostw świata w Meksyku w 1986 r.), a ćwierćfinał osiągnęli po raz pierwszy od 34 lat (od mistrzostw świata w Hiszpanii w 1982 r.). Zwycięstwo w meczu z Irlandią Północną (1:0) było dopiero drugim zwycięskim meczem Polaków na inaugurację wielkiego turnieju. Wcześniej pierwszy mecz na mistrzostwach udało się wygrać Polakom tylko na mundialu w RFN w 1974 r. (z Argentyną 3:2).

Jeśli chodzi o mistrzostwa Europy, to „Biało-Czerwoni” zagrali w nich po raz trzeci z rzędu, ale dopiero po raz pierwszy wyszli z grupy. Mecze ze Szwajcarią i Portugalią zostały rozstrzygnięte po rzutach karnych. Nigdy wcześniej podczas wielkich turniejów mecz Polaków nie kończył się rzutami karnymi.

We Francji Polacy rozegrali pięć meczy, z których (w regulaminowym czasie gry) – dwa wygrali (z Irlandią Północną i Ukrainą po 1:0) i trzy zremisowali (z Niemcami 0:0, ze Szwajcarią 1:1 k. 5:4 i z Portugalią 1:1 k. 3:5). Co ciekawe, nasi pogromcy, czyli Portugalczycy z siedmiu meczów tylko jeden (półfinał z Walią) wygrali w 90 minut, a w pozostałych sześciu padł remis, przy czym mecze z Chorwacją i Francją rozstrzygnęli na swoją korzyść w dogrywce.

Polska_Euro2016_yt

Źródło: youtube.com.

W tabeli wszechczasów piłkarskich Mistrzostw Europy Polacy awansowali z 25. na 16 miejsce wyprzedzając reprezentacje Serbii, Szkocji, Rumunii, Szwajcarii, Norwegii, Irlandii, Bułgarii, Węgier i Ukrainy. Znakomity występ Polaków przyczynił się także do znacznego, historycznego i zdecydowanie ponad stan polskiego futbolu awansu w rankingu FIFA. Na koniec 2015 r. Polacy zajmowali 34. miejsce, a na koniec 2016 r. – 16 miejsce. Utrzymanie doskonałej formy i unikanie meczów sparingowych sprawiło, że w sierpniu 2017 r. „Biało-czerwoni” wspięli się na niesamowite 5. miejsce!!!

Jeśli chodzi o osiągnięcia piłkarzy, to tylko dwóch znalazło się w kadrze na wszystkie turnieje Euro, w których wystąpili Polacy (2008, 2012, 2016) – Łukasz Piszczek i Jakub Wawrzyniak. Z tą tylko różnicą, że ten ostatni w 2012 i 2016 nie zagrał w żadnym meczu. Zresztą trener Adam Nawałka skorzystał we Francji z osiemnastu piłkarzy, a jedynymi, którzy nie zagrali byli Artur Boruc, Bartosz Salamon, Karol Linetty, Mariusz Stępiński i właśnie Wawrzyniak. A co do Łukasza Piszczka, to podczas Euro jubileuszowy 50. mecz w reprezentacji rozegrał. Zadebiutował 3 lutego 2007 r. w meczu towarzyskim z Estonią (4:0).

Pozostałych dwóch piłkarzy z dawnego „polskiego trio w Dortmundzie” też przeżywało ważne chwile we Francji. Jakub Błaszczykowski został pierwszym po Zbigniewie Bońku piłkarzu, który strzelił gole w dwóch kolejnych meczach w wielkiej imprezie piłkarskiej. Później dołączył do niego Robert Lewandowski. Zresztą Błaszczykowski z trzema golami jest najlepszym strzelcem w historii występów Polski na Mistrzostwach Europy. Dwa gole zdobył Robert Lewandowski, a po jednym Roger Guerreiro i Arkadiusz Milik. Nie może więc dziwić, że w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” właśnie „Błaszczu” został wybrany najlepszym polskim piłkarzem podczas mistrzostw we Francji. Widać, że kibice docenili jego grę i puścili w zapomnienie niewykorzystany rzut karny w ćwierćfinale.

Jeśli chodzi o Lewandowskiego, to strzelając bramkę w setnej minucie meczu z Portugalią stał się autorem drugiego najszybszego gola w historii europejskiego czempionatu. Szybciej bramkę zdobył tylko Rosjanin Dmitrij Kiriczenko, który w 2004 r. potrzebował tylko 67 sekund. Bramka była szczególna dla Lewandowskiego z jeszcze jednego powodu. Na gola w reprezentacji czekał aż 568 minut (w tym 361 minut na Euro), czyli siedem meczy. Poprzednio trafił w meczu z Islandią (4:2, Warszawa, 13 listopada 2015 r.).

Skoro była mowa o grze ofensywnej Polaków, to warto wspomnieć o defensywie, bo we Francji został pobity rekord pod względem liczby minut bez starty gola w wielkim turnieju – 270 minut. Do tej pory rekord wynosił on 262 minuty i został ustanowiony podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Na czyste konto reprezentacji złożyły się występy Wojciecha Szczęsnego w jednym meczu i Łukasza Fabiańskiego w trzech meczach. Natomiast jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia bramkarzy, to „Fabian” nie wpuścił bramki przez 261 minut, co oznacza, że zabrakło mu tylko minuty do osiągnięcia Józefa Młynarczyka z Hiszpanii. Z drugiej strony, Fabiański poprawił osiągnięcie Jana Tomaszewskiego z Argentyny z 1978 r. (231 minut).

Turniej we Francji potwierdził, że drużynę Nawałki stać na wielkie rzeczy, dlaczego z niecierpliwością czekamy na awans na mundial i kolejne rekordy.

 

Źródło: własne, youtube.com, fifa.com. „Skarb Kibica. Podsumowanie Euro 2012” – wydanie specjalne „Magazynu Przeglądu Sportowego” nr 25 (45) 2012 z dnia 4 lipca 2012 r., s. 28. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 138-141. P. Rudzki, Mamy to! A teraz Szwajcaria, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 czerwca 2016 r., s. 2-3. R. Błoński, Najważniejsze gole Kuby, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 czerwca 2016 r., s. 10.  A. Bugajski, Zaledwie o jedną minutę za Józefem Młynarczykiem, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 czerwca 2016 r., s. 8-9. P. Rudzki, Nie płacz Polsko, i tak byłaś wspaniała!, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 2-3. T. Włodarczyk, Wejście smoka Lewego, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 4. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

sobota, 20 maja 2017
Dziwna przypadłość Legii prowadzonej przez Henninga Berga

W okresie, gdy trenerem Legii była Norweg Henning Berg, warszawski klub grał fatalnie w ostatnich meczach ligowych przed przerwą na mecze reprezentacji. Spośród ośmiu takich meczy Legia wygrała tylko jeden!

Berg został ogłoszony trenerem Legii w grudniu 2013 r. W pierwszym meczu poprzedzającym przerwę na mecz reprezentacji (marzec 2014, Polska – Szkocja 0:1) Legia przegrała z Jagiellonią, choć był to walkower spowodowany awanturami na trybunach. Nie mniej jednak Legia zagrała słabo, a bezbramkowy remis do przerwy był dla legionistów (z przebiegu meczu) dosyć korzystny. Kolejna przerwa, tym razem w maju przed meczem Niemcy – Polska (0:0), została poprzedzona efektowną wygraną nad Wisłą Kraków (5:0) przybliżającą Legię do drugiego z kolei Mistrzostwa Polski (2013, 2014).

H.Berg_sportwppl

Henning Berg.

Źródło: sport.wp.pl.

W nowym sezonie 2014/2015, Legia przegrała wszystkie trzy wyjazdowe mecze poprzedzające mecze reprezentacji – z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2 (wrzesień 2014, Gibraltar – Polska 0:7), z Piastem Gliwice 1:3 (październik 2014, Polska – Niemcy 2:0 i Polska – Szkocja 2:2) i Pogonią Szczecin 1:2 (listopad 2014, Gruzja – Polska 0:4 i Polska – Szwajcaria 2:2). W marcu 2015 r. Legia przegrała w Poznaniu z Lechem 1:2 tuż przed meczem Irlandia – Polska (1:1). W sezonie 2015/2016 było nieco lepiej bowiem Legia zremisowała dwa wyjazdowe mecze przed meczami reprezentacji – z Jagiellonią Białystok 1:1 (wrzesień 2015, Niemcy – Polska 3:1 i Polska – Gibraltar 8:1) i z Górnikiem Zabrze 2:2 (październik 2015, Szkocja – Polska 2:2 i Polska – Irlandia 2:1). W tych ośmiu meczach Legia zdobyła zaledwie pięć punktów na możliwych dwadzieścia cztery! Bilans Legii to 1 zwycięstwo, 2 remisy i 5 porażek, przy bramkach 12:15. Trochę Legię tłumaczy fakt, ale tylko trochę, że aż sześć z tych ośmiu meczów zagrała na wyjeździe, choć Legia prowadzona przez Jacka Magierę pokazała, że na wyjazdach można seryjnie zdobywać punkty. Dodatkowym utrudnieniem było zachowanie kibiców w jednym z domowych meczów i punkty stracone przy „zielonym stoliku”.

W analizie nie zostały uwzględnione ostatnie mecze w sezonie, ponieważ nie były one „przerwami na reprezentację”. Mecze zakończyły sezon, ale faktem jest, że po nich grała reprezentacja. Takie dwa mecze Legia rozegrała u siebie i oba wygrała – w czerwcu 2014 r. z Lechem Poznań 2:0 (przed meczem Polska – Litwa 2:1) i w czerwcu 2015 r. z Górnikiem Zabrze 2:0 (przed meczem Polska – Gruzja 4:0 i Polska – Grecja 0:0).

Wracając do Berga, to jego następca już w pierwszym meczu Legii przed przerwą na reprezentację doprowadził wojskowych do zwycięstwa. Stanisław Czerczesow poprowadził bowiem Legię do zwycięstwa nad Pogonią Szczecin (listopad 2015, Polska – Islandia 4:2, Polska – Czechy 3:1).

Berga już w Legii nie ma, więc Legia gra lepiej w meczach ligowych przez przerwami na reprezentację.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.wp.pl.

piątek, 19 maja 2017
Wszystkie grzechy Berga

Skoro w poprzednim wpisie przedstawiłem statystyki i błędy popełnione przez Stanisława Czerczesowa należałoby przypomnieć co zdecydowało o zwolnieniu jego poprzednika, czyli Henninga Berga.

Henning Berg prowadził Legię w 97 oficjalnych meczach, z których legioniści 59 wygrali, 17 zremisowali i 21 przegrali przy bilansie bramkowym 177:86. W ekstraklasie, którą podobno Legia ma zdominować pod jego ręką wojskowi wygrali tylko 58% meczów (37 z 64). W ostatnich ośmiu ligowych meczach, w których był trenerem wojskowi wygrali… tylko raz!

Największe sukcesy Norwega to mistrzostwo Polski zdobyte w 2014 roku, krajowy puchar wygrany rok później oraz awans do 1/16 finału Ligi Europy w sezonie 2014/15 (…) Legia Henninga Berga była drużyną pucharową. Do fazy grupowej tych europejskich Norweg awansował dwa razy z rzędu i wygrał 15 z 21 rozegranych w Europie spotkań, osiągając wysoki procent zwycięstw - 71%. (…) dzięki 15 zwycięstwom Berga w europucharach znacznie wzrósł współczynnik UEFA Legii. W efekcie legioniści w kolejnych sezonach będą rozstawieni w decydujących meczach eliminacji do faz grupowych Ligi Mistrzów lub Ligi Europy. Sam fakt osiągnięcia dwa razy z rzędu awansu do fazy grupowej UEL zapewni Bergowi stałe miejsce w historii całej polskiej piłki nożnej.” (cyt. za: legia.com).

Przygotowanie fizyczne

Okres przygotowawczy między jesienią 2013, a wiosną 2014 był zaskoczeniem dla wielu piłkarzy bowiem ćwiczenia nie były zbyt obciążające. Część piłkarzy przyzwyczajona do innych metod treningowych organizowała sobie dodatkowe zajęcia. Przerwa była jednak krótka, a piłkarze mogli bazować na przygotowaniu jeszcze z czasów trenera Jana Urbana. Legia zdobyła mistrzostwo i wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą. Później Berg pracował już na swoje konto i wtedy było widać, że legioniści są często spóźnieni, start do piłki pozostawia wiele do życzenia i w ogóle brakuje im tzw. „świeżości”.

Henning_Berg_konferencja_prasowa

Źródło: eurosport.onet.pl.

Rotacja

Berg został trenerem Legii w grudniu 2013 r. i na wiosnę przyszłego roku w ogóle nie rotował składem. Niezależnie od formy grali ci sami piłkarze i trudno było zrozumieć dlaczego norweski szkoleniowiec z uporem stawia na skrzydłowego – Henrika Ojamę. Tyle tylko, że wtedy Legia grała wyłącznie w ekstraklasie. Na jesieni, gdy doszedł Puchar Polski i eliminacji Ligi Mistrzów oraz Liga Europy, rotacji było aż za dużo. Zwłaszcza na początku sezonu, czyli po zakończeniu okresu przygotowawczego (!), gdy teoretycznie zawodnicy powinni być gotowi do ciężkiej gry.

Tak naprawdę trudno było zorientować się kto tworzy pierwszy skład, a kto drugi. Co więcej, taka sytuacja niekorzystanie wpływała też na poczucie stabilizacji zawodników powodując stan permanentnej niepewności. W kilku meczach Legia zagrała w eksperymentalnym składzie, ale zdobyła komplet punktów. Na wiosnę i jesień 2015 r. już tak dobrze nie było i rotacje składem kończyły się przykrymi stratami punktów. „O regresie zespołu świadczy średnia liczba punktów zdobywanych na przestrzeni trzech sezonów pracy Berga: 2013/14 - 2,44 punktu na mecz, 2014/15 - 1,89 punktu na mecz, 2015/16 - 1,55 punktu na mecz.” (cyt. za” legia.com).

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że rotacje w wykonaniu Berga były szkodliwe – pozbawiały zespół atutu ogrania, stanowiły przykład lekceważenia kibiców (dlatego frekwencja przy Łazienkowskiej spadała) i poważnie ograniczały prawdziwą rywalizację o miejsce na boisku.

Niekonsekwencja

Berg był niekonsekwentny jeśli chodzi o skład i przesadne rotacje, ale był też niekonsekwentny wobec piłkarzy. Ojamaa grał chyba tylko dlatego, że podobnie jak Berg świetnie mówił w języku angielskim. Portugalczyk Orlando Sa zasłużył na odsunięcie od składu, czy karę finansową, ale Berg z jednej strony mówił, że nie akceptuje jego zachowań i rzeczywiście odsuwał od kadry, a później wprowadzał na boisko. Poza tym wydaje się, że obu panom zabrakło chęci porozumienia, ale od Berga można było oczekiwać więcej. Berg szanował Radovicia, ale gdy okazało się, że Serb odchodzi do Chin, to trener nie pozwolił mu zagrać w meczu Ligi Europy z Ajaxem, odsyłając go na trybuny Areny A.

Orlando_sa_i_Henning_Berg

Orlando Sa i Henning Berg nie mieli po drodze.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Mydlenie oczu, brak reakcji i pewność siebie

Trener Legii cały czas uważał, że jego drużyna rozgrywa dobre mecze, a gdy były gorsze, to nie wiedział jaka była w tym przyczyna, a przynajmniej nie chciał o tym mówić. Legia grała co najmniej nieprzekonująco całą wiosnę 2015 r. i część jesieni 2015 r., gdy przedłużała się seria meczów bez zwycięstwa, ale Norweg nie potrafił wstrząsnąć drużyną. Nie potrafił sprawić, aby grała lepiej, a miał na to naprawdę dużo czasu. Legia grała po prostu bez stylu, chyba że jest stylem gry był „brak stylu”. Berg nie miał sobie nic do zarzucenia. Co więcej, nie miał honoru, aby złożyć rezygnację. Z drugiej strony można powiedzieć, że wierzył cały czas w drużynę i wiedział, że lada chwila przyjdą wyniki. Problem jednak w tym, że nie było zwiastunów tej poprawy i Berg wyglądał na kogoś, kto nie wie, co ma zrobić.

Lekceważenie Superpucharu Polski

W 2014 r. Berg w meczu o Superpuchar Polski wystawił drużynę, w której połowa składała się z debiutantów. Nic więc dziwnego, że przegrała z Zawiszą Bydgoszcz 2:3. Bulwersujący jest jednak fakt, że dzień wcześniej Legia zagrała na własnym stadionie sparing z Hapoelem Beer Szewa, w którym wystąpiła w najsilniejszym składzie! Rok później Legia przegrała w Poznaniu z Lechem 1:3 będąc drużyną zdecydowanie gorszą. Berg zaskoczył tym, że potraktował mecz o to trofeum jako poligon doświadczalny i pozwolił sobie na kilka eksperymentów.

Podsumowanie

Z perspektywy czasu zupełnie inaczej wygląda wypowiedź z marca 2015 r. byłego bramkarza Legii – Jacka Kazimierskiego, który powiedział, że Berg po prostu nie pasuje do Legii.

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl. Król jest nagi! – wywiad red. A. Bugajskiego z Jackiem Kazimierskim, „Przegląd Sportowy” z dnia 2 marca 2015 r., s. 4. A. Dawidziuk, Legia: Wiosenne błędy norweskiego trenera, „Przegląd Sportowy” z dnia 13 kwietnia 2015 r., s. 5.

środa, 17 maja 2017
Statystyki Czerczesowa

Rosyjski trener zastąpił Henninga Berga w trybie awaryjnym, aby ratować sezon, w którym na stulecie klubu Legia miała zdobyć dublet. Zadanie zrealizował, a Legia niespodziewanie nie przedłużyła z nim kontraktu na kolejny sezon. Czas pożegnania to także czas posumowania jego pracy w Warszawie.

Stanisław Czerczesow prowadził Legię w 35 oficjalnych meczach (w ekstraklasie, Pucharze Polski i Lidze Europy). Legia wygrała 23 mecze, 6 zremisowała i 6 przegrała (bilans bramkowy 63:29). Na jesieni 2015 r. Czerczesow poprowadził Legię w dziesięciu ligowych meczach, z których Legia 7 wygrała, 2 zremisowała i 1 przegrała (bilans bramkowy 18:8), ale porażka była szczególna, bo w prestiżowym meczu z Lechem Poznań przed własną publicznością. Co więcej, w tabeli jesiennych meczów od przejęcia Czerczesowa przez Legię, właśnie Lech i Legia zgromadziły najwięcej punktów, czyli 23. O miejscu pierwszym w tej wyjątkowej tabeli decydował bilans bezpośrednich meczów przemawiający na korzyść Lecha. Kolejne trzy kluby w tej klasyfikacji, czyli Piast, Cracovia i Ruch zdobyły po 18 punktów. W Warszawie najważniejsze było to, że Legia jesienią odrobiła 5 punktów do liderującego Piasta.

Na wiosnę Legia też nie był najlepsza! W szesnastu ligowych meczach zdobyła 33 punkty (10 zwycięstw, 3 remisy i 3 porażki, bilans bramkowy 28:11). Dokładnie taki sam bilans (10-3-3, bramki 28:11) miało Zagłębie Lubin, ale podobnie jak Lech na jesieni, tak „Miedziowi” na wiosnę mieli lepszy bilans bezpośrednich meczów z Legią. Oba spotkania zostały rozegrane w Lubinie. W meczu sezonu zasadniczego Zagłębie przegrało 1:2, ale w grupie mistrzowskiej wygrało 2:0. Wracając do tabeli meczów na wiosnę. Zagłębie i Legia wyprzedziły Lechię Gdańsk o 5 punktów. Piast w tej klasyfikacji był dopiero szósty ze stratą 9 punktów do Legii.

W tabeli ekstraklasy sezonu 2015/2016 uwzględniającej okres od XII kolejki, czyli tej, w której Czerczesow zadebiutował jako trener Legii, klub z Warszawy nie miał sobie równych. Legia zdobyła 56 punktów (17 zwycięstw, 5 remisów, 4 porażki, bramki 46:19) i wyprzedziła Zagłębie Lubin o dwanaście punktów, Lecha Poznań o trzynaście, a Piasta Gliwice o czternaście punktów. W ciągu tych 26 kolejek Legia była zdecydowanie najlepsza. Zdobyła najwięcej punktów, odniosła najwięcej zwycięstw, strzeliła najwięcej bramek (razem z Cracovią), poniosła najmniej porażek i straciła najmniej bramek. Czerczesow uczynił ze stadionu przy Łazienkowskiej prawie twierdzę, bo Legia zdobyła tam aż 35 z 56 punktów (11-2-1 30:6). Na wyjazdach lepiej od Legii, choć nieznacznie grały Zagłębie (o 3 pkt) i Lech (o 1 pkt), choć trzeba pamiętać, że „Miedziowi” zagrali o jeden, a „Kolejorz” o dwa mecze więcej.

Czerczesow_po_Pucharze_Polski_2016

Czerczesow po triumfie w Pucharze Polski 2016 na Stadionie Narodowym.

Źródło: fakt.pl.

Czeczesow jest zadaniowcem. Został sprowadzony do Legii, aby zdobyć dublet i cel zrealizował. Statystyki Legii prowadzonej przez rosyjskiego trenera są znakomite, ale analiza meczów wiosennych w 2016 r. dostarcza ciekawego materiału do przemyśleń. W pierwszych siedmiu ligowych meczach Legia odniosła sześć zwycięstw i jedną porażkę (bramki 15:6), choć była to dotkliwa porażka 0:3 w wyjazdowym meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Problem w tym, że od wyjazdowego zwycięstwa z Lechem Poznań (2:0, 28 marca 2016 r.) zaczęły się problemy… Legia nie wygrała dwóch kolejnych meczy, ale to można jeszcze pominąć. Gorzej, że spośród dziewięciu ligowych meczy wygrała cztery, zremisowała trzy i przegrała dwa, przy bilansie bramkowym 13:5. W tych dziewięciu meczach zdobyła 15 punktów, podczas gdy w pierwszych siedmiu 18 punktów. Co więcej, z czterech meczy wyjazdowych (po zwycięstwie w Poznaniu) nie wygrała żadnego i nie strzeliła w nich żadnej bramki! Legia zanotowała dwa bezbramkowe remisy i dwie porażki 0:2. Jeśli chodzi o mecze domowe, to po wspomnianym zwycięstwie z Lechem, Legia zremisowała z Lechią, ale już w czterech meczach rundy mistrzowskie lała przeciwników jak zawodowy bokser amatorskiego debiutanta. W meczach z Lechem, Cracovią, Piastem i Pogonią odniosła komplet zwycięstw z bilansem bramkowym 12:0. Niby to tylko statystyki, ale już one pokazują, że końcówka sezonu nie była najlepsza w wykonaniu Legii. Co więcej, była ogromna różnica w grze Legii w meczach przed własną publicznością i w meczach wyjazdowych. To musiało wzbudzić niepokój właścicieli Legii.

Przechodząc do sposobu gry Legii, to wcale nie było on oszałamiający. Czerczesow lubił powtarzać, że „pressing to jego stan umysłu”, ale nie w każdym meczu Legia potrafiła zdominować przeciwnika. Początek rundy wiosennej, a zwłaszcza domowy mecz z Jagiellonią pokazały to, czego oczekiwał rosyjski trener. Zwłaszcza mecz z „Jagą”, gdy goście w pierwszym kwadransie spędzili na połowie Legii mniej niż pół minuty. Z tym pressingiem i wypełnianiem założeń taktycznych nakreślonych przez trenera było różnie, ale przyznać trzeba Czerczesowowi, że Legia pod jego wodzą gromadziła punkty. Legia prowadzona przez Berga chwilami nie grała gorzej, ale to rosyjski trener sprawił, że legioniści walczyli, starali się, angażowali i byli skuteczniejsi niż pod wodzą norweskiego trenera. Mecze na remis Legia Berga remisowała, albo przegrywała, a Legia Czerczesowa wygrywała! Tutaj była różnica.

Rosyjski trener był wymagający i wprowadził ciężkie treningi. Za Berga piłkarze wojskowych albo narzekali na słabą intensywność okresu przygotowawczego albo dodatkowo trenowali. Za Czerczesowa po prostu ciężko pracowali, bo wiedzieli, że muszą przyjść efekty tej pracy. To też duży plus dla byłego trenera Tereka Grozny i Dynama Moskwa.

Czerczesow miał duże poczucie humoru, ale był nerwowy, zwłaszcza podczas konferencji prasowych, gdy bardzo łatwo się obrażał. Nie dał powiedzieć złego słowa na temat piłkarzy, tylko mówił o szacunku, a z równowagi wyprowadzały go prozaiczne pytania o to, dlaczego Legia nie może zagrać dwóch meczy z rzędu na wysokim poziomie!

Cieniem na pracę Czerczesowa w Legii trochę kładzie się polityka transferowa, czy trochę szerzej – kadrowa. Trener nie wprowadzał do kadry młodych piłkarzy klubu mówiąc o Akademii Legii jako o „przedszkolu”. To musiało zaboleć właścicieli Legii, a zwłaszcza Dariusza Mioduskiego, dla którego AL była „oczkiem w głowie”. Czerczesow może przesadził z tym porównaniem i w swoich wypowiedziach powinien być bardziej lojalny wobec pracodawcy, ale z drugiej strony miał konkretne zadanie do zrealizowania i wprowadzanie młodych piłkarzy było ryzykowne. Poza tym, trener powiedział po prostu prawdę… Druga sprawa to transfery. Przed wiosną 2016 r. Legia przeprowadziła transferową ofensywę (Jędrzejczyk, Borysiuk, Hlousek, Hamalainen, Cierzniak, Aleksandrow i Niezgoda), ale nie jest tajemnicą, że liczono na Sprowadzenie do Legii rosyjskich piłkarzy, których miał przyciągnąć Czerczesow. Problem w tym, że Legia nie jest w stanie konkurować z rosyjskimi klubami w kwestii wynagrodzeń. Z tego powodu rosyjskie media nie traktowały na poważnie wszelkich doniesień o zainteresowaniu klubu z Warszawy piłkarzami z Rosji. Skończyło się na sprowadzeniu dwóch byłych legionistów – z ligi rosyjskiej (Jędrzejczyk, FK Krasnodar) i z ekstraklasy, ale z doświadczeniem w Rosji (Borysiuk, Lechia Gdańsk, a kiedyś Wołga Niżni Nowogród). Dodatkowo, jak później wyjawił Michał Żewłakow, piłkarzem sprowadzonym na wyraźną prośbę Czerczesowa był Michaił Aleksandrow, a to już najlepiej o trenerze nie świadczy.

Po opuszczeniu Legii, Czerczesow dał odczuć kibicom w Warszawie, że Legia jest mu bliska i ma sentyment do wojskowego klubu. Wprawdzie to jest trener, który dopiero buduje swoją karierę, ale jego przywiązanie do klubu i piłkarzy Legii musi cieszyć.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legionisci.com, weszlo.com, sport.pl, fakt.pl.

wtorek, 16 maja 2017
Polskie ślady w lidze tureckiej 2015/2016

W lidze tureckiej w sezonie 2015/2016 wystąpiło dwóch Polaków, ale w pierwszej i drugiej lidze tureckiej wystąpiło wielu obcokrajowców znanych z występów w Polsce.

Od kilku lat w tureckiej Spor Toto Süper Lig występuje niewielu Polaków. W sezonie 2012/2013 – pięciu, 2013/2014 – trzech, 2014/2015 – jeden, a w sezonie 2015/2016 był niewielki wzrost, bo wystąpiło dwóch Polaków (Patryk Tuszyński, Łukasz Szukała). Zdecydowanie zwiększyła się natomiast liczba obcokrajowców, którzy mają za sobą przygodę z polską ekstraklasą.

Szukala_Osmanlispor_2015

Łukasz Szukała po podpisaniu kontraktu z Osmanlispor FK.

Źródło: niezalezna.pl.

Łukasz Szukała wystąpił w zaledwie dziesięciu meczach Osmanlispor FK, co zamknęło mu drogę do polskiej kadry na turniej finałowy UEFA Euro 2016. Marnym pocieszeniem dla byłego piłkarza Steauy Bukareszt było zajęcie przez Osmanlispor 5. miejsca. Więcej z gry miał Patryk Tuszyński – 18 meczów i 2 bramki dla Çaykur Rizespor Kulübü, ale jego klub zajął dopiero 13. miejsce z sześciopunktową przewagą nad strefą spadkową. Tuszyński lepiej prezentował się w Pucharze Turcji (Türkiye Kupasi), w którym w 9 meczach zdobył 6 bramek, a jego klub odpadł dopiero w półfinale z późniejszym zwycięzcą, czyli Galatasaray Stambuł (1:3, 0:0).

Nowi_piłkarze_Rizespor

Nowi piłkarze Çaykur Rizespor Kulübü pozyskani w końcu sierpnia 2015 r. - Patryk Tuszynski, Nika Dzamalidze, Charles i Teddy Chevalier

Źródło: trthaber.com.

W drugiej lidze tureckiej wystąpił tylko jeden Polak – Adam Stachowiak, ale był on mocnym punktem swojego klubu (Gaziantep Büyükşehir Belediyespor Kulübü). Stachowiak wystąpił w 32 spotkaniach, a jego klub zajął 8. miejsce.

Marcelo_(Beskitas)_2015-2016

Marcelo (Bieskitas Stambuł).

Źródło: haberumut.com.

Jeśli chodzi o obcokrajowców, to największy sukces odniósł Brazylijczyk Marcelo, który wywalczył z Besiktasem Stambuł mistrzostwo Turcji. Były piłkarz Wisły Kraków, PSV Eindhoven i Hannover’96 wiosną 2016 r. wystąpił w 14 meczach, w których zdobył 2 gole.

Abdou_Razack_Traore_(Konyaspor) 2015-2016

Abdou Razack Traore (Konyaspor Kulübü).

Źródło: memlehet.com.tr.

Niespodziewanie wysokie 3. miejsce zajął Konyaspor Kulübü, w barwach którego wystąpiło aż czterech obcokrajowców powiązanych z ekstraklasą. Reprezentant Burkina Faso – Abdou Razack Traore wystąpił w 30 meczach, w który strzelił 7 goli. Jesienią 2015 r. Portugalczyk Dossa Junior wystąpił w 4 meczach Konyaspor, a wiosną reprezentował już barwy późniejszego spadkowicza Eskişehirspor, w którym zagrał 5 meczów. Wiosną 2016 r. w 12 meczach wystąpił Szkot Barry Douglas (wcześniej Lech Poznań). Czech Tomas Borek był w składzie rewelacji rozgrywek, ale nie zagrał żadnego meczu. Od sezonu 2016/2017 reprezentuje barwy Znicza Pruszków. Na wysokim 4. miejscu rozgrywki ligi tureckiej zakończył İstanbul Başakşehir FK. Wiosną 2016 r. w 11 meczach wystąpił znany z Widzewa Łódź – Włoch Stefano Napoleoni. Zdobył dwa gole.

Ósme miejsce zajął Akhisar Belediyespor Kulübü z Brazylijczykiem Bruno Mezengą (kiedyś Flamengo, Legia Warszawa, Crvena Zvezda Belgrad) – 22mecze i 2 gole. Trzy miejsca niżej, czyli na 11. rozgrywki zakończył Bursaspor Kulübü, Czech Tomas Necid (wiosną 2017 r. wypożyczony do Legii) wystąpił w 28 meczach i strzelił 11 goli.

Necid_(Bursaspor)_2015-2016

Tomas Necid (Bursaspor Kulübü).

Źródło: youtube.com.

Trzynaste miejsce zajął Çaykur Rizespor Kulübü, a w jego składzie Gruzin Nika Dżalamidze (wcześniej Widzew Łódź i Jagiellonia Białystok), który zagrał tylko w sześciu meczach i furory nie zrobił. W barwach wszystkich trzech spadkowiczów wystąpili obcokrajowcy z klubów ekstraklasy! 16. miejsce, czyli trzecie miejsce od końca zajął Sivasspor Kulübü. W jego barwach jesienią 2015 r. wystąpił Hiszpan Dani Abalo (11 meczów / 1 gol), który rok później reprezentował już Koronę Kielce. Na 17. pozycji rozgrywki zakończył Eskişehirspor Kulübü, dla którego grał wspomniany już Dossa Junior i Turek Nadir Çiftçi. Ten ostatni wystąpił w 12 meczach, w których zdobył 4 gole. Çiftçi miał za sobą występy w Celticku Glasgow, a wiosną 2017 r. został wypożyczony do Pogoni Szczecin. Ostatnie miejsce i pewny spadek do drugiej ligi zaliczył Mersin İdman Yurdu SK. Do miejsca gwarantującego pozostanie w lidze stracił aż 13 punktów. Piłkarze Mersin zdobyli 31 goli. Sześć trafień (w 27 meczach) było autorstwa Prejuce „Prezesa” Nakoulmy (kiedyś m.in. Widzew Łódź, Górnik Zabrze), reprezentującego Burkina Faso.

W drugiej lidze tureckiej (TFF 2. Lig) czterech obcokrajowców związanych z polskimi klubami wystąpiło w meczach przez cały sezon. W kadrze Kardemir DÇ Karabükspor był Chorwat Elvis Kokalović (na wiosnę 2017 r. w Lechu Poznań) wystąpił w 32 meczach, w których zdobył jedną bramkę. Karabükspor zajął 2. miejsce i awansował do tureckiej elity. David Abwo (Nigeria, wcześniej Zagłębie Lubin) rozegrał 29 meczy dla Giresunspor Kulübü. W tym samym klubie w 23 meczach wystąpił, strzelając trzy bramki Kameruńczyk Herve Tchami (wcześniej m.in. Zagłębie Sosnowiec i Pogoń Szczecin). Klub zajął 7. miejsce. Bułgar Cwetan Genkow (kiedyś Wisła Kraków) nie był już tak skuteczny, jak w poprzednim sezonie, gdy zdobył 11 bramek. Tym razem rozgrywając taką samą liczbę meczy (25) zdobył 5 bramek. Jego Denzilispor zajął 15. miejsce dwa punkty nad strefą spadkową.

Jeśli chodzi o zawodników, którzy grali tylko wiosną 2016 r., to najwyższe 3. miejsce zajął Darvydas Sernas (Litwa, Alanyaspor Kulübü), który wystąpił tylko w czterech meczach. W Turcji pojawił się po znakomitym sezonie 2015 r., gdy w 16 meczach Żalgirisu Wilno zdobył 17 bramek i przyczynił się do wywalczenia litewskiego dubletu. Ostatnie miejsce premiowane awansem, czyli 6. wywalczył Balıkesirspor Kulübü, w barwach którego w 8 meczach wystąpił i strzelił 1 bramkę Josip Tadić (Chorwacja, kiedyś Lechia Gdańsk). Dopiero na 11. miejscu ligę ukończył Malatyaspor Kulübü. 4 mecze dla tego klubu rozegrał Sandro Gotal (Austria). Miejsce niżej – 12. zajął Boluspor Kulübü, dla którego 10 meczy rozegrał Mirko Ivanovski (Macedonia). Gorycz porażki zaznał Kayseri Erciyesspor Kulübü (17. Miejsce), w którym 12 meczy rozegrał i strzelił 1 bramkę Stefan Askovski (Macedonia).

 

Polscy piłkarze w Turcji w sezonie 2015/2016:

Spor Toto Süper Lig:

Łukasz Szukała (Osmanlispor FK, 5. Miejsce) – 10 meczy, 0 bramek.

Patryk Tuszyński (Çaykur Rizespor Kulübü, 13. Miejsce) – 18 meczy, 2 bramki.

TFF 2. Lig:

Adam Stachowiak (Gaziantep Büyükşehir Belediyespor Kulübü, 8. miejsce) – 32 mecze, 0 bramek.

 

Strzelcy bramek w Turcji w sezonie 2015/2016, którzy kiedyś grali lub później trafili do polskiej ekstraklasy:

Spor Toto Süper Lig:

11 (28 meczy) – Tomas Necid (Czechy, Bursaspor Kulübü, 11. miejsce w lidze)*.

7 (30 meczy) – Abdou Razack Traore (Burkina Faso, Konyaspor Kulübü, 3.).

6 (27 meczy) – Nguimbe Prejuce Nakoulma (Burkina Faso, Mersin Idmon Yurdu SK, 18. – ostatnie, spadek),

4 (12 meczy) – Nadir Ciftci (Turcja, Eskişehirspor Kulübü, 17., spadek).

2 (22 mecze) – Bruno Mezenga Ferreira Mombra Rosa (Brazylia, Akhisar Belediye Kulübü, 8.),

2 (14 meczy) – Marcelo (Brazylia, Besiktas Stambuł, 1. – mistrzostwo Turcji).

2 (11 meczy) – Stefano Napoleoni (Włochy, İstanbul Başakşehir FK, 4.).

1 (11 meczy) – Dani Abalo (Hiszpania, Sivasspor Kulübü, 16. – spadek).

0 (12 meczy) – Barry Douglas (Szkocja, Konyaspor Kulübü, 3.).

0 (9 meczy) – Dossa Junior (Cypr, Konyaspor Kulübü, 3. miejsce – 4 mecze i Eskişehirspor Kulübü, 17. – spadek, 5 meczy).

0 (6 meczy) – Nika Dżalamidze (Gruzja, Çaykur Rizespor Kulübü, 13.).

0 (0 meczy) – Tomas Borek (czechy, Konyaspor Kulübü, 3.).

 

TFF 2. Lig:

5 (25 meczy) – Cwetan Genkow (Bułgaria, Denzilispor, 15. miejsce w lidze).

3 (23 mecze) – Herve Tchami (Kamerun, Giresunspor Kulübü., 7.).

1 (32 mecze) – Elvis Kokalović (Chorwacja, Kardemir DÇ Karabükspor, 2.).

1 (12 meczy) – Stefan Askovski (Macedonia, Kayseri Erciyesspor Kulübü, 17.).

1 (8 meczy) – Josip Tadić (Chorwacja, Balıkesirspor Kulübü, 6.).

0 (29 meczy) – David Abwo (Giresunspor Kulübü., 7.).

0 (10 meczy) – Mirko Ivanovski (Macedonia, Boluspor Kulübü, 12.).

0 (4 mecze) – Sandro Gotal (Austria, Malatyaspor Kulübü, 11.).

0 (4 mecze) – Darvydas Sernas (Litwa, Alanyaspor Kulübü, 3.).

*-kursywą zaznaczono piłkarzy, którzy dopiero po sezonie 2015/2016 trafili do polskich klubów.

 

W składach klubów tureckiej elity w sezonie 2014/2015 było siedmiu z przeszłością lub przyszłością w polskich klubach, a w sezonie 2015/2016 aż dwunastu, przy czym aż ośmiu miało już za sobą występy w ekstraklasie. Wśród tych piłkarzy liczba tych, którzy nie zaliczyli żadnego ligowego występu pozostała bez zmian – jeden. I jeszcze jedna ciekawostka byli obcokrajowcy z ekstraklasy zdobyli w Turcji 20 goli w sezonie 2014/2015, a w sezonie 2015/2016 niewiele mniej – 19, ale ci, którzy poszli do Polski w kolejnym sezonie – 16. W drugiej lidze tureckiej wystąpiło aż dziewięciu obcokrajowców, którzy mieli za sobą albo przed sobą występy w ekstraklasie. W poprzednim sezonie zaledwie trzech.

Polacy nie są cenieni nad Bosforem i ta tendencja pozostaje bez zmian od kilka sezonów. Z drugiej jednak strony zwiększa się liczba zawodników, którzy wcześniej grali w Polsce, lub po przygodzie w Turcji znajdują zatrudnienie nad Wisłą.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, niezalezna.pl, trthaber.com, haberumut.com, memlehet.com.tr, youtube.com.

poniedziałek, 15 maja 2017
Lewandowski po raz drugi królem strzelców Bundesligi. Polscy napastnicy w Europie.

Robert Lewandowski został królem strzelców Bundesligi w sezonie 2015/2016, czym powtórzył swoje osiągnięcie z sezonu 2013/2014. Pozostali polscy snajperzy występujący w innych ligach zagranicznych zaprezentowali się dużo lepiej niż w latach poprzednich.

Lewandowski zdobył 30 bramek i o pięć trafień wyprzedził Gabończyka Pierre Emericka Aubameyanga (Borussia Dortmund) i aż o dziesięć swojego klubowego kolegę, czyli Thomasa Muellera. „Lewy” zdobył aż o trzynaście więcej goli niż w poprzednim sezonie i o dziesięć więcej niż dwa sezony wcześniej, gdy sięgał po koronę króla strzelców. Na dorobek „Lewego” w sezonie 2015/2016 złożyło się 30 bramek, z których 22 zdobył prawą nogą, 5 lewą nogą i 3 głową. Zdecydowana większość to bramki „z gry”. Tylko dwa gole strzelił z rzutów karnych. „Lewy” strzelał gole trzynastu klubom Bundesligi.

Lewy_królem_strzelców_Bundesligi_2015-2016

Lewandowski odebrał od redaktora naczelnego „Kickera” statuetkę armaty dla najlepszego strzelca Bundesligi sezonu 2015/2016.

Źródło: businessinsider.com.pl.

Polski napastnik został najskuteczniejszym obcokrajowcem jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w jednym sezonie. Do tej pory rekord należał do Holendra Klaasa-Jana Huntelaara (Schalke) – 29 bramek. Wynik Polaka jest też najlepszym osiągnięciem od 29 lat, gdy po raz ostatni została złamana bariera 30 goli. Wyczyn Polaka docenił ówczesny trener Bayernu Pep Guardiola, który powiedział: „Strzelić 30 goli to naprawdę nie jest takie proste.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

W klasyfikacji wszechczasów Bundesligi napastnik Bayernu zajmuje 27. miejsce (121 goli) i do prowadzącego Gerda Muellera traci… 244 gole. Do sukcesów indywidualnych „Lewy” dołożył sukcesy klubowe, czyli dublet i półfinał Ligi Mistrzów. Polski napastnik ma na swoim koncie już cztery mistrzostwa Niemiec, w tym dwa z Bayernem i dwa Puchary Niemiec, w tym jeden z Bayernem.

W innych ligach z bardzo dobrej strony pokazał się Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam), który został trzecim strzelcem holenderskiej Eredivisie. Polak zdobył 21 goli, ale tytuł króla strzelców przegrał jednak zdecydowanie z Vincentem Janssenem (AZ Alkmaar, 27 goli) i Luukiem de Jongiem (PSV Eindhoven, 26 goli).

Arkadiusz_Milik_w_barwach_Ajaxu

Arkadiusz Milik świętuje zdobycie jednej z bramek dla Ajaxu Amsterdam.

Źródło: sempreinter.com.

Magiczną liczbę dziesięciu goli wyrównało jeszcze tylko dwóch strzelców, aczkolwiek w słabszych ligach – Adrian Mierzejewski (Al-Nassr Rijad, Arabia Saudyjska) i Adrian Cieślewicz (The New Saints FC, Walia). Oznacza to, że w sezonie 2015/2016 czterech Polaków strzeliło dziesięć lub więcej bramek w zagranicznych ligach. W poprzednim sezonie (wliczając grających systemem jesień-wiosna) takim osiągnięciem mogło pochwalić się siedmiu Polaków, a dwa sezony wcześniej – pięciu. Wynik z tego sezonu jest więc gorszy niż w latach poprzednich, ale z drugiej strony kilku polskich strzelców pokazało z bardzo dobrej strony w silnych ligach europejskich. Przede wszystkim skrzydłowi – Kamil Grosicki i Maciej Rybus. Wprawdzie nie zdobyli dziesięciu lub więcej bramek, ale byli naprawdę blisko.

„Grosik” zagrał fantastyczny sezon w Stade Rennais FC i zdobył 9 goli. „Ryba” z kolei wreszcie błysnął w Tereku Grozny i zdobył 8 goli. Obaj pobili swoje rekordy jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w jednym sezonie w rozgrywkach ligowych. Co więcej, 7 goli w Bundeslidze zdobył Artur Sobiech. To był jego piaty sezon w Hannover 96 i najlepsze osiągnięcie strzeleckie w lidze niemieckiej. We włoskiej Serie „A” 5 goli dla Empoli FC zdobył Piotr Zieliński.

Jeśli chodzi o inne ligi to warto wspomnieć, że Arkadiusz Piech zdobył 9 goli dla cypryjskiego AEL Limassol, choć zagrał tylko 13 meczów wiosennych. Po pięć goli zdobyli Łukasz Teodorczyk (Dynamo Kijów) i Kamil Wilczek (Broendby Kopenhaga).

Polacy strzelali też w niższych ligach, ale bez oszałamiających wyników. W 2. Bundeslidze siedem goli dla 1. FC Kaiserslautern zdobył Kacper Przybyłko. W Serie „B” 6 goli dla Brescii Calcio zdobył wypożyczony z AC Chievo Calcio Tomasz Kupisz. W trzeciej lidze niemieckiej siedem goli zdobył Rafał Kazior (SV Werder Brema 1899 II), a pięć Sebastian Tyrała (RC Rot- Weiss Erfurt).

Wśród Polaków grających w ligach według systemu jesień-wiosna należy wyróżnić tylko dwóch strzelców Przemysław Trytko (FK Atyrau, Kazachstan) zdobył siedem goli, zaś Łukasz Cieślewicz (B 36 Torshavn, wyspy Owcze) – pięć.

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2015/2016 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

  1. Robert Lewandowski (FC Bayern Monachium, Bundesliga) – 30 (32 mecze).
  2. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam, Eredivisie) – 21 (31 meczy).
  3. Adrian Mierzejewski (Al-Nassr Rijad, Arabia Saudyjska) – 10 (19 meczy).
  4. Adrian Cieślewicz (The New Saints FC, Walia) – 10 (30 meczy).

To był całkiem obiecujący sezon jeśli chodzi o strzeleckie osiągnięcia Polaków. Trudno oprzeć się stwierdzeniu, że pozostaje czekać na więcej, czyli na kolejne bramki Lewandowskiego, eksplozję talentu Milika i popisy Polaków w najsilniejszych ligach Europy.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pilkanozna.pl, polsatsport.pl, businessinsider.com.pl, sempreinter.com. M. Szmigielski, Takiego króla w Bundeslidze jeszcze nie było, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 18-19.

niedziela, 14 maja 2017
„Polski” zaciąg w APOEL Nikozja

Latem 2015 r. APOEL Nikozja sprowadził bezpośrednio z polskiej ligi trzech piłkarzy – Mateusza Piątkowskiego, Inakiego Astiza i Semira Stilicia. W sumie to nic nowego, bo APOEL sprowadził już wcześniej wielu piłkarzy z polskiej ligi, ale nie zdarzyło się, aby w jednym okienku transferowym sprowadził trzech z ekstraklasy. Jak zaprezentowali się w sezonie 2015/2016?

Po latach rozpasania i sprowadzania byłych gwiazd europejskiej piłki, w APOELu wprowadzono trochę oszczędności. Pensje gwiazdorów nie zawsze są wysokie, ale też władze klubu starają się szukać doświadczonych, acz tanich piłkarzy. Nic więc dziwnego, że wszyscy trzej piłkarzy, którzy zasilili APOEL z polskiej ligi byli wolnymi zawodnikami. Wszystkim trzem skończyły się kontrakty – hiszpańskiemu obrońcy Inakiemu Astizowi z Legią, bośniackiemu pomocnikowi Semirowi Stiliciowi z Wisłą Kraków, a napastnikowi Mateuszowi Piątkowskiemu z Jagiellonią Białystok.

Inaki_Astiz_w_APOEL_Nikozja

Inaki Astiz po podpisaniu kontraktu z APOEL Nikozja.

Źródło: legionisci.com.

Co ciekawe, już wcześniej w APOELu wystąpiło dziesięciu piłkarzy, którzy wcześniej wystąpili w polskiej lidze – Kamil Kosowski (44 ligowe mecze / 5 bramek), Marcin Żewłakow (43/14), Jean Paulista (Portugalia, 26/3), Roman Oreszczuk (Rosja, 23/5), Wojciech Kowalczyk (16/3), Dudu Biton (Izrael, 13/6), Jarosław Popiela (12/0), Bartłomiej Jamróz (4/0), Adrian Sikora (3/2), Ivan Udarević (Chorwacja, 3/1). Dodatkowo, w kadrze APOELu był jeszcze bramkarz Andrzej Krzyształowicz. Nie wszyscy wymienieni piłkarze trafili do cypryjskiego klubu bezpośrednio z polskiej ligi, ale wszyscy mieli za sobą grę w polskiej ekstraklasie. W odwrotnym kierunku podążyło tylko trzech piłkarzy, przy czym tylko jeden przeszedł do Polski bezpośrednio z APOELU, ale jaki! Portugalczyk Helio Pinto przez siedem sezonów rozegrał w APOELu 189 ligowych meczów, w których zdobył 16 bramek. W tym czasie wywalczył 4 mistrzostwa, 1 puchar i 3 superpuchary Cypru. Stawkę uzupełniają dwaj Macedończycy – Ivan Trickovski (Macedonia, 50/17) i Aleksandar Todorovski (3/0).

Semir_Stilić_w_APOEL_Nikozja

Semir Stilić po podpisaniu kontraktu z APOEL Nikozja.

Źródło: apoelfc.com.cy.

Wracając do trójki piłkarzy z ekstraklasy, to sezon 2015/2016 nie był dla nich zbyt udany. APOEL nie awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów; wyeliminował macedoński FK Vardar Skopje (0:0, 1:1) i duński FC Midtjylland (2:1, 0:1), ale przegrał z kazachskim FK Astana (0:1, 1:1), przeciwko któremu bramkę zdobył Semir Stilić. W grupie Ligi Europy, APOEL nie sprostał Schalke 04 Gelsenkirchen (0:3, 0:1), Sparcie Praga (0:2, 1:3) i Asterasowi Tripolis (2:1, 0:2). Całe szczęście APOEL obronił mistrzostwo Cypru, ale udział „ekstraklasowej trójki” w tym sukcesie nie był znaczący. Stilić rozegrał 16 meczy i zdobył 3 gole, aczkolwiek z reguły grywał tzw. „ogony”. Astiz rozegrał 16 meczów, najczęściej w pełnym wymiarze czasowym. Piątkowski, jak na napastnika, raczej zawiódł. W 14 ligowych meczach zdobył tylko jedną bramkę.

Mateusz_Piątkowski_w_APOEL_Nikozja

Mateusz Piątkowski podczas składania podpisu pod kontraktem z APOEL Nikozja.

Źródło: futbolplus.pl.

W sezonie 2016/2017 wszyscy trzej wymienieni piłkarze pozostawali w kadrze APOEL, ale grał tylko Astiz. Stilić rozwiązał kontrakt już we wrześniu 2016 r., a na początku 2017 r. związał się z klubem, który po raz kolejny wyciągnął do niego pomocną dłoń, czyli z Wisłą Kraków. Piątkowski został zesłany do tamtejszego „klubu kokosa” i postanowił walczyć o swoje pieniądze w FIFA. Podobnie jak Stilić na początku 2017 r. podpisał kontrakt z Wisłą, tyle że Płock. Jak widać przygoda trzech piłkarzy z ekstraklasy z cypryjskim klubem raczej nie była udana.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, legionisci.com, apoelfc.com.cy, futbolplus.pl.

sobota, 13 maja 2017
Sezon 2015/2016 doskonały w wykonaniu Polaków występujących w Serie „A”

Polscy piłkarze występujący we włoskiej Serie „A” mogą zaliczyć sezon 2015/2016 do niezwykle udanych. Nie chodzi o sukcesy ich klubów, tylko indywidualne osiągnięcia. Pięciu z nich było podstawowymi piłkarzami swoich klubów i stanowili o ich sile.

W sezonie 2015/2016 w lidze włoskiej wystąpiło aż dziewięciu polskich piłkarzy, który spędzili na boisku aż 15.046 minut. Liczba Polaków nieznacznie wzrosła, ale liczba minut była prawie czterokrotnie (!) większa niż w poprzednich sezonach, co oznacza, że częściej pojawiali się na boisku. Można z tego wywnioskować, że grali częściej, bo grali po prostu lepiej. W sezonie 2014/2015 wystąpiło czterech Polaków (4.325 minut), a w sezonie 2013/2014 aż ośmiu (4.577 minut). Polacy wystąpili łącznie w 185 meczach i strzelili 7 goli. Pod względem liczby meczów to prawie trzykrotny wzrost, ale liczba bramek pozostaje na tym samym poziomie. W sezonie 2014/2015 – 69 meczy, 7 goli, a w sezonie 2013/2014 - 83 mecze, 5 goli

W.Szczesny_AS_Roma_2015-2016

Wojciech Szczęsny jest Polakiem, który w sezonie 2015/2016 spędził na boiskach Serie „A” najwięcej minut (3.060). Akurat na tym zdjęciu podczas meczu Ligi Mistrzów.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Kamil Glik stracił miano polskiego piłkarza, który spędzał najwięcej czasu na boiskach Serie „A”. Więcej od Glika meczy i minut na boisku zaliczyli Wojciech Szczęsny i Piotr Zieliński. Szczęsny został wypożyczony z Arsenalu i szybko stał się kluczową postacią AS Roma, choć zdarzały mu się błędy w poszczególnych meczach. Cały sezon może jednak zaliczyć na plus, a z klubem zajął najniższe miejsce na podium włoskich rozgrywek. Zieliński po przeprowadzce (wypożyczeniu) z Udinese też odnalazł się w nowym miejscu. Empoli zajęło 10. miejsce, a młody pomocnik należał do piłkarzy regularnie występujących w pierwszej „jedenastce”. Glik zagrał mniej niż do tej pory i nie strzelił żadnego gola, a przecież w poprzednim sezonie z siedmioma trafieniami należał do grona najskuteczniejszych obrońców Europy. Niewiele mniej od Glika (180 minut) występował Łukasz Skorupski. Bramkarz wypożyczony z AS Roma trafił do tego samego klubu, co Zieliński, czyli do Empoli. I podobnie jak Zieliński stał się podstawowym piłkarzem „Azzurich”. Szczęsny, Zieliński, Glik i Skorupski to wielka „czwórka”, bo wszyscy spędzili na boisku ponad 80% możliwego czasu.

P.Zieliński_Empoli_2015-2016

Piotr Zieliński – polski piłkarz z największą liczbą meczów (35) w sezonie 2015/2016 w Serie „A”.

Źródło: iosonomilanista.altavista.org.

W ponad połowie ligowych meczy wystąpił Paweł Wszołek, który do sierpnia 2015 r. rozegrał dwa mecze dla Sampdorii Genua, a następnie został wypożyczony do Hellas Verona, gdzie rozegrał 26 meczy. Jego nowy klub spadł jednak do Serie „B”. Pozostali Polacy grali dużo mniej. Jakub Błaszczykowski trochę przez kontuzje, trochę przez późne dołączenie do nowej drużyny rozegrał dla Fiorentiny tylko 15 meczy, ale strzelił dwa gole. „Viola” ukończyła sezon na 5. miejscu. Trzej kolejni reprezentowali barwy spadkowiczów, a ich występy były epizodyczne. Thiago Cionek rozegrał dla Palermo pięć czy, Kamil Wilczek dla Carpi FC – trzy mecze i Dominik Furman (Hellas Verona) – jeden mecz. W składach klubów serie „A” było jeszcze dwóch Polaków. Do sierpnia 2015 r. barwy Sampdorii Genua (na ławce rezerwowych i treningach) reprezentował Bartosz Salamon, a od września 2015 r. Łukasz Borecki był natomiast w składzie SS Lazio.

W Serie „B” wystąpiło trzech Polaków – Kupisz, Salamon i Cionek, z których dwaj pierwsi byli podstawowymi piłkarzami swoich klubów. Poza tym, dwóch kolejnych piłkarzy było w składach drużyn występujących na tym poziomie rozgrywek, ale nie wystąpili w żadnym meczu. W poprzednim sezonie w Serie „B” wystąpiło sześciu Polaków. W przypadku Bartosza Salamona powtórzyła się sytuacja jak rok wcześniej. Dosyć szybko, na początku jesieni okazało się, że nie przebił się do składu Sampdorii i został wypożyczony do klubu Serie „B”, który bił się o awans do włoskiej elity. Wtedy była to Pescara, a teraz Cagliari z tą tylko różnicą, że Pescara przegrała baraże, a Cagliari awansowało z pierwszego miejsca. Salamon w obu sezonach był kluczowym piłkarzem odpowiednio Pescary i Cagliari.

Wreszcie w Serie „C” dziesięć meczy w dwóch różnych klubach rozegrał (wypożyczony z Napoli) Igor Łasicki. Michał Chrapek był tylko w składzie Catanii. W poprzednim sezonie w Serie „C” wystąpiło trzech Polaków. W tym gronie była też Łasicki, i co ciekawe, reprezentował barwy jezcze innego klubu.

 

Serie „A”

Wojciech Szczęsny (AS Roma, 3. miejsce) – 34 mecze, 3.060 minut (89,47%).

Piotr Zieliński (Empoli FC, 10. miejsce) – 35 meczy, 5 goli, 3.036 minut (88,77%).

Kamil Glik (Torino FC, 12. miejsce) – 33 mecze, 0 goli, 2.970 minut (8684%).

Łukasz Skorupski (Empoli FC, 10. miejsce) – 31 meczy, 2.790 minut (81,58%).

Paweł Wszołek (UC Sampdoria Genua, 15. miejsce – 2 mecze do sierpnia 2015 r. i Hellas Verona FC, 20. miejsce, spadek – 26 meczy) – 28 meczy, 0 goli, 1.848 minut (54,04%).

Jakub Błaszczykowski (ACF Fiorentina, 5. miejsce) – 15 meczy, 2 gole, 758 minut (22,16%).

Thiago Cionek (US Citta di Palermo, 16. miejsce) – 5 meczy (tylko wiosną), 0 goli, 450 minut (13,16%).

Kamil Wilczek (Carpi FC 1909, 18. miejsce, spadek) – 3 mecze, 0 goli, 115 minut (3,36%).

Dominik Furman (Hellas Verona FC, 20. miejsce, spadek) – 1 mecz, 0 goli, 19 minut (0,56%).

Łukasz Borecki (SS Lazio, 8. Miejsce) – wiosna 2016 r. – 0 meczy. 

Bartosz Salamon (UC Sampdoria Genua, 15. miejsce) – do sierpnia 2015 r. – 0 meczów.

 

Serie „B”

Tomasz Kupisz (Brescia Calcio, 11. miejsce) – 40 meczy, 6 goli.

Bartosz Salamon (Cagliari Calcio, 1. miejsce, awans) – 33 mecze, 2 gole.

Thiago Cionek (Modena FC 1912, 18. miejsce) – 15 meczy, 1 gol.

Mateusz Lewandowski (FC Crotone, 2. miejsce – awans) – 0 meczy.

Mateusz Góra (Vicenza Calcio, 13. Miejsce) – jesień 2015 r. – 0 meczy.

 

Serie „C”

Igor Łasicki (SS Maceratese 1922, 3. Miejsce – 4 mecze do stycznia 2016 r. i AC Rimini 1912 – 6 meczy, 15. miejsce) – 10 meczy, 0 goli.

Michał Chrapek (Calcio Catania, 13. miejsce) – 0 meczy.

 

Trzeba przyznać, że sezon 2015/2016 był dla Polaków grających w Serie „A” wyjątkowy, ponieważ pięciu z nich odegrało kluczowe role w swoich zespołach, a o niektórych mówiono jako wyróżniających się w całej lidze. O ile, Szczęsny i Glik są piłkarzami europejskiego formatu i poziom ich gry nie stanowi zaskoczenia, o tyle postawa Zielińskiego, Skorupskiego i Wszołka mogły być zaskoczeniem. Z punktu widzenie polskiej piłki i gry w reprezentacji cieszy fakt, że zmniejsza się liczba Polaków statystujących, terminujących na ławkach i zaliczających na boiskach tylko epizody.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sportowefakty.wp.pl, iosonomilanista.altavista.org.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi