środa, 15 listopada 2017
Chuligańska siatkówka

Siatkówka od wielu lat należała do dyscyplin, o których mówi się, że są przeznaczone dla trochę innych odbiorców niż powszechna i popularna piłka nożna. Siatkówka od początków swojego istnienia była kojarzona ze środowiskami akademickimi, można być powiedzieć: „inteligenckimi”. Tymczasem, w latach 2010-2012 doszło do kilku chuligańskich wybryków rodem z piłkarskich aren. Od tamtej pory takich zdarzeń nie było albo media nie informowały o nich.

Podczas siatkarskich meczów, co jakiś czas dochodziło do drobnych incydentów, głównie w Grecji i Turcji. Po rozpadzie Jugosławii, powstaniu nowych państw i dopuszczeniu tych krajów do europejskich rozgrywek, „gorąco” zaczyna być także w innych państwach, ale można przyjąć w uproszczeniu, że punktem zapalnym jest południe Europy.

Kraje Europy Zachodniej – Francja, Niemcy, czy Hiszpania, póki co bronią się przed chuligaństwem. Po części wynika to z faktu, że kluby piłkarskie nie mają swoich odpowiedników w siatkówce. W przeciwieństwie do południa Europy, gdzie piłkarska rywalizacja między Panathinaikosem a Olympiakosem, Fenerbahce a Galatasaray, czy Partizanem a Crveną Przenosi się do siatkarskich hal. Póki co Polska broni się przed chuligaństwem na trybunach, ale nie na parkiecie, o czym świadczy bójka w meczu I ligi w 2011 r.!

Casus Iraklisu Saloniki

Kibice Iraklisu wszczynali burdy podczas praskiego turnieju finałowego Ligi Mistrzów w 2009 r., a rok później (3 lutego 2010 r.) rozrabiali podczas meczu Pucharu CEV z EA Patras. Po pierwszych rozróbach klub został ukarany finansowo, a pod drugich wykluczony z pucharów na jeden sezon! Działacze CEV zapowiedzieli, że wypowiedzieli zdecydowaną wojnę z chuligaństwem.

Siatkarscy_kibice_Iraklisu_Saloniki

Źródło: cev.lu.

CEV była bezlitosna i nie popatrzyła na Iraklis łaskawszym okiem ze względu na osiągnięcia klubu w Europie (dwukrotnie finał Ligi Mistrzów – 2004 i 2009 oraz 3. miejsce w 2002) i Grecji (cztery tytuły mistrzowskie, pięć pucharów i dwa superpuchary). CEV wydawała się nieugięta…

Odpalenie rac przez kibiców CSKA Sofia

W lutym 2010 r. podczas pierwszego meczu pierwszej rundy play off Ligi Mistrzów pomiędzy CSKA Sofia a Resovią Rzeszów dali o sobie znać miejscowi kibice. Przy prowadzeniu Rzeszowian 2:0 w setach bułgarscy fani odpalili race, co spowodowało przerwanie meczu na blisko 40 minut, a później w hali „Samokov” w Sofii zgasło światło.

Ówczesny trener Asseco Resovii - Ljubomir Travica (trener Asseco Resovii) powiedział dla oficjalnego portalu klubu assecoresovia.pl: „Przez pierwsze dwa sety graliśmy bardzo dobrze i szkoda, że kibice bułgarscy zrobili wszystko żeby przerwać naszą dobrą passę. Niestety takie sytuacje, które nie mają nic wspólnego z siatkówką i są dla tej dyscypliny bardzo szkodliwe, zdarzają się od czasu do czasu, zwłaszcza w Bułgarii, Grecji, czy Turcji”. Aleksander Popow, trener CSKA Sofia bagatelizował sprawę mówiąc: „Uważam również, że nie powinniśmy osądzać naszych kibiców. Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz pojawi się wiele komentarzy i opinii na ich temat, ale my nie mamy do nich pretensji. Oni bardzo chcieli nam wspierać i akurat wybrali taką drogę do tego. Minusem tej sytuacji jest to, że najprawdopodobniej zostaniemy ukarani finansowo, ale takie jest życie…”.

Siatkarscy_kibice_CSKA_Sofia

Źródło: youtube.com.

CSKA rzeczywiście zostało ukarane. Po pierwsze, klub z Sofii musiał zapłacić karę w wysokości 10 tys. euro. Po drugie, fani bułgarskiego zespołu otrzymali zakaz wstępu na mecz rewanżowy, który odbył się 17 lutego w Rzeszowie, a wcześniej zarezerwowali 50 biletów. Obradujący w kwietniu 2010 r. Komitet Wykonawczy CEV mógł podjąć decyzję o wykluczeniu CSKA Sofia z europejskich rozgrywek bądź zawieszeniu wszystkich bułgarskich klubów w pucharach. Tak się jednak nie stało, a warto przypomnieć, że działacze CEV i media chętnie przypominały sprawę Iraklisu Saloniki.

Sprawa miała niespodziewany epilog, bowiem CSKA Sofia – autor jednego z największych skandali w europejskich pucharach 2009/2010 otrzymało „dziką kartę” uprawniającą do startu w Lidze Mistrzów 2010/2011, zresztą po raz trzeci z rzędu!!! Klub z Sofii zamierzał zorganizować Final Four w Pałacu Sportu w Warnie, ale skończyło się tylko na zapowiedziach. Co ciekawe o „dziką kartę” ubiegała się Resovia, która w polskiej lidze zajęła 3. miejsce i nie otrzymała jej, mimo że klub z Rzeszowa otrzymała nagrodę dla najlepiej współpracującego z mediami. CSKA dostało szansę gry w Lidze Mistrzów prawdopodobnie dlatego, że Bułgaria nie miała swojego reprezentanta w tych rozgrywkach. Działanie CEV było jednak o tyle dziwne, że po praskim finale Lgi Mistrzów federacja zapowiadała, że sprzeciwia się chuligańskim wybrykom na meczach siatkówki.

Petardy rzucane przez kibiców Crveny Zvezdy Belgrad

Chuligańskie incydenty nie ominęły też żeńskiej siatkówki. W styczniu 2012 r. w meczu żeńskiej Ligi Mistrzów (2012?) między Crveną Zvezdą Belgrad a Muszynianką (1:3) w hali „Sumice” Stawiło się kilkuset kibiców Crveny zachowujących się jak na meczach piłkarskich. Szalikowcy rzucali petardami na parkiet, co spowodowało, że sędzia przerwał mecz, nakazał zawodniczkom zejść z boiska i zaczął rozmawiać z organizatorami.

Portal sport.pl podał, że „Polki wyglądały na zdezorientowane, a jeden z członków sztabu szkoleniowego długo wykłócał się z sędziami. Spotkanie wznowiono po ok. dwóch minutach, a kibice już do końca nie dali powodu, by je przerwać.”. Atakująca Joanna Kaczor: „Przyznaję, że przy takiej piłkarskiej publiczności chyba nigdy nie zdarzyło mi się grać (…) Na początku było wręcz trochę groźnie, na szczęście udało się opanować sytuację. Z drugiej strony to fajnie, bo dziewczyny z Belgradu traktowały publiczność jak dodatkowego zawodnika. Na pewno pomogło im to w trzecim secie.” (cyt. za sport.pl).

Trener zespołu z Muszyny nazwał zdarzenia po imieniu: „W Belgradzie mieliśmy dziś prawdziwą strzelaninę! Nie było to na pewno przyjemne, bo te petardy w pewnym momencie zaczęły lądować na boisku. Ani lokalni organizatorzy, ani przedstawiciele CEVu nie podchodzili do tej sprawy poważnie. Może dla niektórych było to atrakcyjne? (…) To bardzo dekoncentrowało, bo nie miało nic wspólnego z dopingiem siatkarskim w Polsce. U nas jest zupełnie inaczej. Tutaj ten doping był taki trochę brutalny, ale przeżyliśmy to.” (cyt. za sport.pl). Incydent został przemilczany na oficjalnej stronie CEV.

Turecki fanatyzm

Z relacji „Gazety Wyborczej” wynika także, że do chuligańskich zdarzeń doszło także w meczu ostatniej rundzie play-off Ligi Mistrzów w 2012 r. pomiędzy Arkasem Izmir a Lokomotiwem Nowosybirsk. J. Bińczyk napisał: „Rosjanie nie poradzili sobie z szowinistycznymi kibicami wbiegającymi na boisko i skandalicznym sędziowaniem” (cyt. za „Gazeta Wyborcza”).

Wybryki siatkarzy

Podczas meczów siatkarskich, gdy emocje sięgają zenitu, często dochodzi o głębokich spojrzeń w oczy przeciwnika, słownych zaczepek, czy innych prowokacji. Siatkarze, jak jednak przystało na przedstawicieli sportu (podobno) akademickiego nie przekraczają pewnej granicy przyzwoitości. Jak się okazało – nie zawsze.

W grudniu 2011 r. chuligaństwo wkroczyło na parkiet, ale w dosłownym tego słowa znaczeniu. Po meczu pierwszej ligi między GTPS Gorzów - Energetyk Jaworzno (1:3) „podczas tradycyjnego pożegnania pod siatką środkowy z Jaworzna Adam Michalski uderzył w twarz rozgrywającego GTPS Bartłomieja Neroja.”. Wcześniej Bartłomiej Neroj wraz z Dariuszem Szulikiem szarpali za koszulkę Michalskiego.

Teraz jest spokojnie

Przedstawione wydarzenia okazały się tak naprawdę jednostkowymi incydentami, tyle że wystąpiły mniej więcej w tym samym czasie, czyli w latach 2010-2012. Od tamtej pory media nie informują o takich zdarzeniach, co pozwala sądzić, że wszystko wróciło do normy, czyli spokojnych zawodów siatkarskich. Choć informacje o odpalaniu rac przez kibiców CSKA Sofia można znaleźć w internecie.

 

Źródło: własne, sport.pl, cev.lu, przegladsportowy.pl, assecoresovia.pl, sportowefakty.pl, pl.wikipedia.org, gorzowska.tv, youtube.com. K. Drąg, R. Myśliwiec, Wojna z chuligaństwem, „Przegląd Sportowy” z dnia 12 lutego 2010 r., s. 12. J. Bińczyk, Liga Mistrzów nie dla polskich mistrzów, Gazeta Wyborcza z dnia 25 stycznia 2013 r., s. 40.

czwartek, 26 października 2017
Polacy najlepsi w Amsterdamie!

Po raz pierwszy w historii lekkoatletycznych Mistrzostw Europy Polacy wygrali klasyfikację medalową! Podczas XXIII edycji Mistrzostw Europy, które w dniach 6-10 lipca 2016 r. odbyły się w Amsterdamie Polacy zdobyli 6 złotych, 5 srebrnych i 1 brązowy medal.

W Amsterdamie Polacy łącznie zdobyli 12 medali, czyli tyle samo, co czwarta w klasyfikacji medalowej Turcja (4-5-3). Więcej medali, bo 16 zdobyły reprezentacje Niemiec (5-4-7) i Wielkiej Brytanii (5-3-8), które w klasyfikacji medalowej zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce.

Logo_ME_lekkoatletyka_Amsterdam_2016

Logo Mistrzostw Europy w lekkoatletyce w Amsterdamie 2016 r.

Źródło: linkedln.com.

Więcej medali reprezentacja Polski zdobył tylko dwukrotnie. W 1966 r. w Budapeszcie – piętnaście (2. miejsce w klasyfikacji medalowej) i w 1962 r. w Belgradzie – trzynaście (4. miejsce). Dwanaście medali, a więc tyle, co w Amsterdamie, „Biało-czerwoni” zdobyli w 1958 r. w Sztokholmie (2. miejsce) i w 2014 r. w Zurichu (6. miejsce). Jeśli natomiast chodzi o złote medale, to więcej krążków z najcenniejszego kruszcu niż w Amsterdamie, Polacy zdobyli tylko dwukrotnie. W 1958 r. w Sztokholmie zdobyli osiem, a w 1966 r. w Budapeszcie – siedem.

Polscy lekkoatleci podtrzymali znakomitą formę i na rozegranych miesiąc później XXXI Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro w 2016 r. zdobyli 3 medale (złoty, srebrny i brązowy). Rok później podczas XV Mistrzostwach Świata w Londynie Polacy zdobyli osiem medali – 2 złote, 2 srebrne i 4 brązowe. W klasyfikacji medalowej Polacy zajęli 8. miejsce, choć przed ostatnim dniem byli na 3. miejscu. Spośród europejskich reprezentacji wyższe miejsca zajęły Francja i Wielka Brytania. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko liczbę medali, to Polska zajęła 3. miejsce! Więcej krążków zdobyły tylko reprezentacje USA (30) i Kenii (11). Klasyfikację punktową „Biało-czerwoni” zakończyli na 4. miejscu.

Więcej medali niż w Londynie, reprezentacja Polski zdobyła w 2009 r. w Berlinie – dziewięć. Podobne osiągnięcie, jak w stolicy Anglii, Polacy mieli w 2013 r. w Pekinie, tyle tylko, że w Chinach wywalczyli największą liczbę złotych medali w historii startów w mistrzostwach świata – trzy.

Lekkoatletyczna reprezentacja Polski w latach 1956-1966 była nazywana „Wunderteamem” ze względu na wyjątkowe osiągnięcia sportowe. Sukcesy polskich lekkoatletów w ostatnich latach sprawiają, że coraz częściej i głośniej mówi się o drugim (nowym) wunderteamie!

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, sport.pl, linkedln.com. R. Opiatowski, Polacy zadziwili Europę!, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 lipca 2016 r., 16-17.

08:10, martinez-4ever , RAPORTY
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 maja 2017
Vive z Pucharem Ligi Mistrzów i inne sukcesy polskich klubów w europejskich pucharach 2015-2016

W sezonie 2015/2016 Vive Tauron Kielce i Panthers Wrocław sięgnęły po puchary za zwycięstwo w europejskich rozgrywkach klubowych, ale sukcesy w postaci awansu co najmniej do fazy półfinałów osiągnęło kilka innych klubów.

Vive_zwycięzcą_LM_(4)

Radość szczypiornistów VTK ze zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

Źródło: ukropnews24.com.

Vive wygrało Ligę Mistrzów piłkarzy ręcznych, zaś Panthers Wrocław Ligę Mistrzów Futbolu Amerykańskiego (IFAF Europe Champions League). Turniej finałowy rozegrano we Wrocławiu.

Panthers_Wrocław_LM_2016

Panthers Wrocław świętują wygranie Ligi Mistrzów.

Źródło: polskieradio.pl.

Pingpongistki SPAR Zamek Tarnobrzeg przegrały finał Ligi Mistrzyń z niemieckim Berlin Eastside (2:3, 0:3), a w Polsce zdobyły 25 tytułów mistrzowskich w ostatnich 26 latach! Piłkarki ręczne Startu Elbląg odpadły w półfinale Pucharu Challenge z hiszpańskim Rocasa Gran Canaria (24:25, 22:22). Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów całkowicie zawiedli i zajęli ostatnie miejsce w turnieju Final Four Ligi Mistrzów w Krakowie. Mistrzowie Polski nie musieli walczyć o awans do turnieju finałowego, bo byli gospodarzem. Niestety w półfinale przegrali 1:3 z Zenitem Kazań, a w meczu o 3. miejsce przegrali 2:3 z Cucine Lube Civitanova. Duży sukces, choć liczyli na więcej, osiągnęli hokeiści GKS Tychy, którzy zajęli 3. miejsce w Pucharze Kontynentalnym.

Łącznie sześć polskich klubów awansowało do finałowej „czwórki”, ale poprzedni sezon, czyli 2014/2015 był jeszcze lepszy, bowiem fazę półfinałów osiągnęło aż dziewięć polskich klubów, a jeden z nich wywalczył europejski puchar.

Siarka_z_Pucharem_ETTU_(1)

Tenisistki stołowe SPAR Zamek Tarnobrzeg zdobyły Puchar ETTU 2014/2015.

Źródło: modest.com.pl.

Tenisistki stołowe SPAR Zamek Tarnobrzeg zdobyły Puchar ETTU. Udało się to przy piątym podejściu, bowiem pingpongistki z Tarnobrzega aż cztery razy przegrały w finale tych rozgrywek (2008, 2009, 2010, 2013). Pingpongiści Olimpii Grudziądz także osiągnęli największy sukces w historii klubu w Pucharze ETTU, ale przegrali w finale. W ten sposób wyrównali osiągniecie Dartomu Bogorii Grodzisk z sezonu 2012/2013.

W turnieju finałowym Ligi Mistrzów siatkarzy wystąpiły dwa polskie kluby. Resovia Rzeszów zajęła 2. miejsce zaś PGE Skra Bełchatów 4. miejsce. W Final Four Ligi Mistrzyń wystąpił Chemik Police, ale był gospodarzem turnieju rozgrywanego w Szczecinie i zajął 4. miejsce. Ostatni raz polski klub wystąpił na tym poziomie… piętnaście lat wcześniej (Nafta-Gaz Piła zajęła 4. miejsce w 2000 r.). W finale Pucharu CEV siatkarki Atomu Trefl Sopot przegrały z Dynamem Krasnodar dopiero w złotym secie 10:15 (wcześniej 0:3 i 3:1). Natomiast w Pucharze CEV siatkarzy, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle przegrała w półfinale z Trentino (2:3, 1:3).

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce zajęli 3. miejsce w Lidze Mistrzów po zwycięstwie nad THW Kiel, natomiast piłkarki ręczne Pogoni Baltiki Szczecin przegrały dopiero w finale Pucharu Challenge z francuskim Mios Bioganos (20:21, 24:28).

Pozostaje mieć nadzieję, że kolejne lata też przyniosą sukcesy i zwycięstwa w europejskich pucharach.

 

Źródła: własne, ettu.org, ukropnews24.com, polskieradio.pl, modest.com.pl, en.wikipedia.org, pl.wikipedia.org. PIOWES, Jedynaczki bliżej półfinału, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 lutego 2016 r., s. 20. PIOWES, Start w półfinale!, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 lutego 2016 r., s. 24. Porażka Startu, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 kwietnia 2016 r., s. 30. PIOWES, Start był bardzo blisko finału Challenge Cup, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 kwietnia 2016 r., s. 5. K. Drąg, Katastrofa! Co zrobiłaś, Resovio?, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 kwietnia 2016 r., s. 22. OSA, Zamek drugi w Europie, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 maja 2016 r., s. 28.

wtorek, 28 marca 2017
Narodowy 2015, czyli czas zbioru plonów

W 2015 r. na Stadionie Narodowym odbyło się znacznie mniej spektakularnych imprez sportowych, ale zwiększył się wynajem części powierzchni biurowej, wykorzystywanej głównie na mniejsze imprezy. W konsekwencji po raz pierwszy w historii na poziomie operacyjnym znalazł się na finansowym plusie.

Lata poprzednie, a zwłaszcza 2014 r., gdy w ciągu pięciu tygodni zorganizowano cztery zupełnie inne imprezy, pokazały, że obiekt jest wielofunkcyjny i może zostać przystosowany do oczekiwań klienta. Co więcej, stadion na dobre wpisał się w strukturę miasta i zaczął pełnić coraz większą rolę społeczną. To dlatego, że rola i wykorzystanie Narodowego nie ogranicza się tylko do sportu, a jest znacznie szersze. Podkreślał to Tomasz Półgrabski, poprzedni prezes spółki PL.2012+ mówiąc dla gazety.pl: „Nasz pomysł na przychody opiera się przede wszystkim na stworzeniu silnej marki.”.

Finanse

Nie może więc dziwić, że „Stadion PGE Narodowy w Warszawie po raz pierwszy w historii na poziomie operacyjnym znalazł się na finansowym plusie. Oficjalny zysk operatora obiektu spółki PL.2012+ na koniec 2015 roku wyniósł 2,1 mln zł. Łącznie odbyło się na obiekcie ponad 500 wydarzeń.” (cyt. za: wyborcza.biz). Prezes Jakub Marcin Opara, który objął stanowisko w połowie grudnia 2015 r. poinformował, że  „zysk mógł być większy, ale spółka musiała poczynić zabezpieczenia finansowe na poziomie 1,5 mln zł w związku z pozwem byłego zarządu. Pozew wpłynął w grudniu i związany jest z zerwaniem kontraktu menedżerskiego wobec poprzedniego zarządu przez ministra sportu Andrzeja Biernata.” (cyt. za: wyborcza.biz).

Opara zastąpił Tomasza Półgrabskiego w czasie, gdy ogłoszono, że Narodowy po raz pierwszy osiągnie dodatni wynik finansowy. Stało się to w czwartym roku działalności, podczas gdy, jak podkreślał Półgrabski: „Na Wembley okres osiągnięcia dodatniego wyniku wyniósł osiem lat, na innych europejskich arenach krócej, ale tam na co dzień występują kluby piłkarskie w rozgrywkach ligowych i pucharowych.” (cyt. za: sport.pl).

W pierwszym roku przychody z działalności komercyjnej wyniosły 13 mln, a w 2015 - 46 mln (28 mln zł - przychód z działalności biznesowej, 13 mln - z wydarzeń całostadionowych, a 5 mln - z wynajmu powierzchni). W zakresie kosztów Półgrabski informował na początku grudnia 2015 r.: „Zwiększamy przychody, ale staramy się też zoptymalizować koszty, np. za energię elektryczną, za którą obecnie płacimy ponad 300 tysięcy miesięcznie. W ciągu trzech lat, dzięki konsekwentnej realizacji celów, koszty spółki i utrzymania stadionu spadły o 2,7 mln.” (cyt. za: gazeta.pl). Poza tym, spółka odkłada część z zysku na tzw. fundusz inwestycyjny, głównie na remonty, np. w 2016 r. – 1,7 mln zł.

Imprezy

Najważniejsze imprezy sportowe, które odbyły się w 2015 r. na Stadionie Narodowym to całkowicie nieudane Speedway Grand Prix, Memoriał im. Kamili Skolimowskiej, meta PZU Maratonu Warszawskiego i mecze piłkarskie – finał Ligi Europy, finał Pucharu Polski i trzy mecze eliminacji UEFA Euro 2016 (z Gruzją, Gibraltarem i Irlandią).

Stadion_Narodowy_przed_finałem_LE_2015

Stadion Narodowy przed finałem Ligi Europy.

Stadion stał się jednak miejscem dużej liczby imprez o charakterze niekoniecznie sportowym, jak targi (np. Targi Elektroniki Użytkowej, Targi Slow Fashion, Orzeł Dystrybucji FMCG, Targi pracy i praktyk, Ślubne Weeding, IT Future Expo, Warszawskie Targi Książki), konferencje (np. Football Players Zone), wystawy (Pompeje, Oceanarium Prehistoryczne 3D, Lego), koncerty muzyczne (np. AC/DC) i inne (Dni Saskiej Kępy, Warsaw Startup Game, Jezus na Stadionie, Międzynarodowe Pokazy Pirotechniczne). Na Stadionie zaczął funkcjonować również Teatr XL. Uruchomiono na większą skalę niż wcześniej – wycieczki po stadionie, punkt widokowy, zjazd na kolejce tyrolskiej („Ekstremalny Narodowy”), a w zimowych miesiącach – lodowisko („Zimowy Narodowy”). Poza tym, odbyły się dwie imprezy na pograniczu sportu i rozrywki (Verva Street Racing i Kings on Ice).

Przestrzeń wokół Stadionu też jest wykorzystywana. Spod stadionu wystartował wyścig kolarski Tour de Pologne, a swoją metę miał Orlen Marathon. Tutaj odbyły się też dwa odcinki specjalne Rajdu Barbórka, bieg the Colour Run by PZU, BMW Praski Półmaraton i sylwestrowy koncert. Zbudowany też tymczasowy tor kartingowy o nazwie „Kartingowy Narodowy”. Poza tym, w dwóch halach przy Stadionie dostępne były wystawy (np. Dinozaury na żywo i Van Gogh Alive).

Rok 2015 przyniósł debiut na Stadionie Narodowym, a jeśli nie na samym stadionie, to w jego okolicach kolejnych dyscyplin sportu – kolarstwa (start Tour de Pologne), rajdów samochodowych (Rajd Barbórki) i żużla (Grand Prix Polski). Spośród dyscyplin, które rok wcześniej zostały wymienione jako potencjalne do rozegrania na Narodowym pozostają m.in. hokej na lodzie, hokej na trawie, piłka ręczna, koszykówka, rugby, szachy, szermierka (Szabla Wołodyjowskiego), łyżwiarstwo szybkie i łyżwiarstwo figurowe, bo Kings on Ice to była impreza pokazowa, bez sportowej rywalizacji. Rok 2015 przyniósł jednak dywagacje na temat rozegrania sportowej rywalizacji w tenisie stołowym i boksie na Narodowym…

Pomnik_K.Górskiego_przed_Stadionem_Narodowym

Pomnik Kazimierza Górskiego przed Stadionem Narodowym.

Kto wie, czy ważniejsze z historycznej perspektywy nie było odsłonięcie pomnika Kazimierza Górskiego przed wejściem na Stadion (w kwietniu 2015 r.) i oficjalna zmiana nazwy obiektu na PGE Narodowy w lipcu 2015 r.

Plany na 2016 r.

Na 2016 r. przewidziano mniej imprez całostadionowych, ale obiekt gościł szczyt NATO, koncert Rihanny, lekkoatletyczny Memoriał Kamili Skolimowskiej, a jesienią dwa mecze reprezentacji Polski w ramach eliminacji mistrzostw świata. Opara podkreślił, że „PGE Narodowy jest domem polskiej reprezentacji” (cyt. za: wyborcza.biz) i że trwają rozmowy o możliwości organizacji gali KSW oraz bokserskiej z udziałem Krzysztofa Głowackiego. Poza tym poinformował, że „Spółka via Ministerstwo Rozwoju złożyła aplikację do dużego funduszu europejskiego, który operuje w zakresie rozwoju infrastruktury sportowo-turystycznej” (cyt. za: wyborcza.biz) na budowę hali widowiskowo-sportowej na 23 tys. osób. Półgrabski informował natomiast o planowanej organizacji meczu północnoamerykańskiej ligi hokejowej NHL w lutym-marcu 2017 roku i finału Pucharu Polski w hokeju na lodzie. Do spółki zwrócił się PZHL, ale finału nie zorganizowano ani w 2015, ani w 2016 r. Może w latach kolejnych?

 

Źródła: własne, pgenarodowy.pl, gazeta.pl, sport.pl, wyborcza.biz, eurosport.onet.pl.

czwartek, 28 lipca 2016
Mecz z drużyną NBA w Polsce?

Marzeniem polskich fanów koszykówki jest organizacja meczu z udziałem drużyny NBA w Polsce. Co jakiś czas temat jest podnoszony w mediach, ale droga do takiego meczu jest chyba dalsza niż może się wydawać.

Kluby NBA do tej pory (w latach 1990-2016) rozegrały 21 meczów sezonu zasadniczego poza granicami kraju (12 w Japonii, 6 w Wielkiej Brytanii, a dokładniej w Londynie i 3 w Meksyku). Poza tym uczestniczyły w licznych meczach towarzyskich rozgrywanych m.in. w ZSRR, Izraelu, Filipinach, Portoryko, na Wyspach Bahama, w Chinach, we Włoszech, we Francji, w Niemczech, w Szwajcarii, Turcji i Hiszpanii. Dodatkowo, w latach 1987-1999 w europejskim turnieju McDonald’s Tour oprócz mistrzów kontynentu brała udział drużyna NBA. Nic więc dziwnego, że w Polsce też pojawił się apetyt na mecz z udziałem drużyny z NBA.

W latach dziewięćdziesiątych, gdy Polskę ogarnął fanatyzm na punkcie NBA, wydawało się, że taki mecz jest bliżej. W tamtym czasie każda wizyta koszykarze z NBA odbijała się szerokim echem w mediach. W Polsce pojawili się Acie Earl (wówczas Milwaukee Bucks) na Adidas Streetball Challenge, Juwan Howard (Washington Bullets) na Nike Streetball Tour i wreszcie Dennis Rodman (Los Angeles Lakers) promujący markę Converse. W Polskiej Lidze Koszykówki pojawiali się koszykarze z przeszłością w NBA (nawet wcześniej wymieniony Earl), a media chętnie i szeroko o tym informowały. Później zainteresowanie NBA, a zwłaszcza koszykówką znacznie osłabło. Po części ze względu na medialne pompowanie zainteresowania siatkówką. Dodatkowo, dostęp do internetu i mediów społecznościowych sprawił, że liga NBA stała się bliższa, choć wirtualnie. A dodatkowo, media mniej chętnie i rzadziej informowały o koszykówce i imprezach przyciągających młodych adeptów tej dyscypliny sportu.

Dennis_Rodman_-_LA_LAkers

Dennis Rodman odwiedził Polskę we wrześniu 1998 r. jako zawodnik Los Angeles Lakers.

Źródło: diverzephotography.com.au.

Jakby na przekór temu wszystkiemu w NBA pojawili się Polacy – Cezary Trybański, Maciej Lampe i Marcin Gortat, kontrakt z Indianą Pacers podpisał Łukasz Obrzut, a Szymon Szewczyk został wybrany w drafcie. To jednak niewiele zmieniło. Koszykówka popadła trochę w marazm.

Marcin_Gortat_Camp_2012

Źródło: skm.polskikosz.pl.

Marcin Gortat stara się jednak na poważnie przybliżyć Polsce NBA. Oprócz dobrej gry i popularyzowania Polski w USA, jest zaangażowany w liczne akcje charytatywne i społeczne, których najlepszym przykładem jest Gortat Camp. Dodatkowo od 2014 r. w krakowskiej Tauron Arenie organizuje mecz Marcin Gortat Team – Wojsko Polskie, który ma więcej z imprezy celebrycko-społecznej niż rywalizacji sportowej. Dzięki tej imprezie na zaproszenie Gortata przyjechał do Polski Randy Wittman – trener Washington Wizards i ówczesny zawodnik tego klubu – Chris Singleton. Media informowały o tym albo niewiele albo wcale, a pomyśleć, że prawie dwadzieścia lat temu wizyta w jednym czasie i miejscu dwóch koszykarzy i trenera NBA byłyby poważnym wydarzeniem medialnym.

Gortat_Team_-_Wojsko_Polskie_(plakat)

Źródło: rmfmaxxx.pl.

Pierwsza edycja meczu Marcin Gortat Team – Wojsko Polskie (2014 r., 64:56) była doskonałą okazją do rozmów nt. przyjazdu do Polski drużyny z NBA. Randy Wittmann na pytanie o taką możliwość powiedział: „Macie moje pełne poparcie. Przyjechałem do Polski pierwszy raz i jestem pod wrażeniem. Wśród młodych ludzi panuje entuzjazm dla koszykówki. Poza tym siedzimy w pięknej hali, która drużynę z NBA mogłaby przyjąć już w tej chwili. Będę o tym rozmawiał o powrocie do Stanów – przedstawiciel ligi powinien odwiedzić Polskę. NBA pojawia się w Turcji, Rosji czy Włoszech, więc dlaczego nie tutaj?”.

Trzy miesiące wcześniej pomysł zorganizowania w Polsce meczu ligi NBA pojawił się na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, gdy rozmawiano o działalności PZKosz. i planach na przyszłość. Przedstawiciele związku szybko ostudzili entuzjazm parlamentarzystów. Jacek Jakubowski, sekretarz związku powiedział: „Po pierwsze obecnie żaden obiekt nie spełnia wymogów. NBA jest przeciwna rozgrywaniu meczów na stadionie piłkarskim i wymaga hali mogącej pomieścić minimum 17 tys. widzów. Do tego dochodzą olbrzymie koszty. Trzeba wyłożyć milion dolarów oraz opłacić produkcję telewizyjną, transport i zakwaterowanie łącznie dla ponad 300 osób.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). „Dodał także, że do 2018 roku wszystkie terminy są zajęte; poza tym priorytetowymi rynkami dla NBA są: Wielka Brytania, Hiszpania i Turcja, gdzie liga cieszy się największym zainteresowaniem i generuje najwyższe dochody, m.in. ze sprzedaży klubowych pamiątek.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

Logo_NBA

Źródło: twitter.com.

„Przegląd Sportowy” także tonował optymizm przywołując wypowiedź Adama Silvera: „Polska? Nie ma jej w naszych najbliższych planach, ale jak wielokrotnie powtarzałem, patrzymy na każdy rynek na świecie, na którym moglibyśmy rozgrywać spotkania. Polska oczywiście również wydaje się ciekawym i pożądanym rynkiem.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). W „Przeglądzie” przeanalizowano obecną sytuację i podsumowano w następujący sposób: Krótko mówiąc – w NBA o wizycie w Polsce obecnie nie myślą, a biorąc pod uwagę, że plany zazwyczaj tworzone są na najbliższe 4–6 lat, najwcześniej wizyta drużyny NBA w kraju nad Wisłą będzie możliwa w... następnej dekadzie..

Kibicom pozostaje pomarzyć albo doprowadzić do wirtualnego meczu Stelmetu Zielona Góra lub PGE Turowa Zgorzelec z jedną z drużyn NBA. Obie drużyny znalazły się w dwóch kolejnych wersjach kultowej gry NBA 2K16, dostępnej na konsole i komputery.

 

Źródła: własne, mikeway.pl, wroclaw.sport.pl, ussports.pl, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org, diverzephotography.com.au, skm.polskikosz.pl, rmfmaxxx.pl, twitter.com. Gortata już nie wypuścimy! – wywiad red. Rafała Tymińskiego z Randy Wittmanem, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 czerwca 2014 r., s. 25. Tymin, Łukasz Piszczek zatrzymał… gracza NBA, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 czerwca 2014 r., s. 25.

15:30, martinez-4ever , RAPORTY
Link Dodaj komentarz »
| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi