czwartek, 22 czerwca 2017
Dąbrówieński Bieg Dwóch Jezior 2016

W sobotę 28 maja 2016 r. w Dąbrównie odbył się General Żwir Dąbrówieński Bieg Dwóch Jezior z Bankiem Spółdzielczym w Olsztynku, który był trzecim biegiem z Cyklu Grand Prix Granicy Warmii i Mazur.

Bieg_Dąbrówno_2016_logo

Źródło: projektigrzyska.pl.

Dąbrówno (niem. Gilgenburg) to malownicza wieś położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie ostródzkim, w gminie Dąbrówno, na przesmyku między jeziorami Dąbrowa Mała i Dąbrowa Wielka i łączącym je kanałem Welu. Do końca 1946 r. Dąbrówno posiadało prawa miejskie.

Dąbrówno_z_lotu_ptaka

Źródło: dabrowno.pl.

Pięciokilometrowa trasa biegu częściowo przebiegała nad Jeziorem Dąbrowa Wielka, a meta usytuowana była przy budynku Urzędu Gminy. W biegu wzięło udział 159 biegaczy i biegaczek.  Zwycięzcą rywalizacji został Mariusz Pawłowski z Klubu Kurzętnik Biega, który ukończył dystans z czasem 16 minut i 12 sekund.

Dąbrówno_2016_(1)_-_meta_biegu

Meta Biegu.

Bieg główny poprzedziły biegi dzieci w trzech kategoriach, w których wzięło udział 90 startujących. W organizację i przeprowadzenie imprezy zaangażowali się liczni sponsorzy oraz Wójt i Urząd Gminy.

Dąbrówno_2016_(2)_-_nagrody

Nagrody dla najlepszych we wszystkich biegach.

Sportową rywalizację amatorów i dzieci należy wspierać i oczywiście finansować, dlatego szczególne uznania należą się organizatorom.

 

Źródła: własne, dabrowno.pl, projektigrzyska.pl, pl.wikipedia.org.

piątek, 05 maja 2017
Trzy rykoszety dają Legii mistrzostwo

W meczu ostatniej kolejki Ekstraklasy sezonu 2015/2016 warszawska Legia zapewniła sobie tytuł mistrzowski pokonując na własnym stadionie Pogoń Szczecin 3:0 (1:0). Wszystkie trzy bramki padły po rykoszetach od nóg piłkarzy gości. Mecz został rozegrany w niedzielę 15 maja 2016 r.

Legia przystąpiła do meczu jako faworyt do zdobycia tytułu Mistrza Polski 2015/2016, bowiem zwycięstwo Legii nad Pogonią zapewniało tytuł bez względu na wynik Piasta Gliwice. Obie drużyny miały tyle samo punktów, ale Legię premiowała wyższa pozycja po rundzie zasadniczej. Pogoń natomiast miała szanse na awans na piątą lokatę.

W szeregach gospodarzy można było wyczuć nie tyle nerwowość, co niepewność. Zwłaszcza, że w poprzedniej kolejce Stanisław Czerczesow, trener gospodarzy dokonał małego sabotażu. W Gdańsku Legia wystawiła na wpół rezerwowy skład i przegrała z Lechią 0:2, co przy wyjazdowym zwycięstwie Piasta w Chorzowie 3:0, sprawiło, że obie drużyny zrównały się punktami. Gospodarze rozpoczęli mecz w dokładnie takim samym ustawieniu, jak tydzień wcześniej, gdy rozgromili głównego rywala do mistrzowskiego tytułu – Piasta Gliwice (4:0).

Piłkarze Legii narzucili ostry pressing i starali się trzymać gości na ich połowie. Pogoń ustawiła się głęboko i od początku dała do zrozumienia, że nie zamierza rozwijać gospodarzom mistrzowskiego dywanu.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Przez pierwsze kilkanaście minut legioniści nie mogli przedostać się przez obronę Pogoni i widać było, że mają w głowach ciężar tego meczu.” (cyt. za: legionisci.com). „W 9. minucie po faulu na Kasperze Hämäläinenie z prawej strony pola karnego Guilherme uderzył z rzutu wolnego lewą nogą, ale piłka pofrunęła tylko nad poprzeczką. Goście mogli odpowiedzieć już trzy minuty później - Ádám Gyurcsó ruszył prawą stroną i zagrał płasko przed bramkę do nieupilnowanego Wladimera Dwaliszwili. Na szczęście dla legionistów na posterunku był Artur Jędrzejczyk i wybił futbolówkę.” (cyt. za: 90minut.pl).

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(6)

Guilherme przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego w 9. minucie.

W 14. minucie podanie Adama Hlouska w pole karne przeciął Jakub Czerwiński, ale piłka trafiła do Tomasza Jodłowca, który zdecydował się na strzał z osiemnastu metrów. Piłka odbiła się od Czerwińskiego, zmylił Słowika i wturlała się do bramki gości. Legia objęła prowadzenie i dublet na stulecie zaczynał być coraz bliżej. Można powiedzieć, że historia lubi się powtarzać, bo „Jodła” zdobył jedyną bramkę w wygranym przez Legię meczu z Pogonią w listopadzie 2015 r. Od momentu strzelenia bramki gospodarze jeszcze bardziej zacieśnili szyki w obronie.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(7)

Legioniści wracają na własną połowę po objęciu prowadzenia.

W 21. minucie przed szansą znów stanął "Jodła", jednak tym razem był nieco niedokładny.” (cyt. za: legionisci.com). W 26. minucie nadeszła korzystna wiadomość z Gliwic. Piast przegrywał z Zagłębiem Lubin 0:1 po golu Michala Papadopulosa, a to oznaczało, że Legia była coraz bliżej mistrzostwa. W 27. minucie Guilherme oddał strzał z około dwudziestu metrów, ale piłka przeleciała obok słupka. Cztery minuty później Pogoń przeprowadziła najgroźniejszą swoją akcję w meczu. Mateusz Lewandowski dośrodkował w pole karne, a Dwaliszwili lepiej wyskoczył do piłki niż kryjący go Michał Pazdan i Adam Hlousek. Gruzin oddał strzał głową, a Arkadiusz Malarz z najwyższym trudem odbił piłkę zmierzającą w światło bramki. Malarz potwierdził, że w mistrzowskim sezonie, po odejściu Dusana Kuciaka do Hull City, stała się kluczową postacią drużyny. W 19 meczach wpuścił zaledwie 13 goli i aż 11 razy zachował czyste konto. „Potem na placu gry nie działo się zbyt wiele. Gospodarze kontrolowali wydarzenia na boisku, a szczecinianie nie mogli poradzić sobie ze szczelną warszawską obroną.” (cyt. za: legionisci.com). W 45. minucie Nikolić doszedł do piłki zagranej z głębi pola w „szesnastkę”, ale piłka po jego strzale z woleja wpadła wprost w ręce Słowika.

Cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy spotkania kibice gospodarzy zadymili boisko, a sędzia Daniel Stefański przerwał mecz na osiem minut do czasu, gdy widoczność poprawiła się na tyle, żeby kontynuować rywalizację. Na tym jednak atrakcje skończyły się na długie minuty.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(20)

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(23)

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(25)

Obydwie drużyny ograniczały się do prowizorycznych ataków, a legioniści wyglądali tak, jakby w przerwie dowiedzieli się jaki wynik do przerwy jest w Gliwicach.” (cyt. za: legionisci.com). Na boisku nie działo się zbyt wiele, a gra toczył się głownie w środkowej strefie boiska. „Malarz najbardziej musiał się wysilić przy obronie strzału Dawida Korta z 58. minuty, ale później okazało się, że zawodnik Pogoni i tak był na spalonym.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 72. minucie Rafał Murawski podał piłkę do Adama Frączczaka, ale przejął ją Hlousek, który dośrodkował w pole karne do Hamalainena. Piłka po strzale Fina z pierwszej piłki przeleciała jednak obok słupka.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(32) 

W 83. minucie w środkowej strefie boiska piłkę Kortowi odebrał Jędrzejczyk i zagrał do Jodłowca, który wypatrzył Nikolicia. Piłka po strzale Węgra odbiła się od nóg interweniującego wślizgiem Czerwińskiego i po raz drugi zaskoczyła Słowika.

 2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(29)

Radość legionistów po drugiej bramce.

Po trzech minutach Legia podwyższyła prowadzenie. Piłka chodziła jak po sznurku Nikolić – Kucharczyk – Guilherme – Hamalainen. Guilherme podał do Hamalainena piętka, co wprawiło w osłupienie Jarosława Fojuta. Piłka po strzale Fina po nogach Ricardo Nunesa wpadła do bramki myląc Słowika. Trzeci gol dla Legii i trzeci po rykoszecie!

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(34)

W ostatniej minucie meczu na boisko wszedł Marek Saganowski. To jego ostatni oficjalny mecz w barwach Legii.

Mecz z Pogonią Szczecin był, jak cały sezon w pigułce. Dużo gry przeciętnej, czasem nudnej i kilka fenomenalnych zrywów.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Legia wygrała ten mecz i mistrzostwo Polski – bez finezji i zachwytów, no może poza pressingiem i wynikami na własnym stadionie w rundzie mistrzowskiej (1:0, 4:0, 4:0, 3:0). Wojskowi zdobyli 12 tytuł mistrzowski (11 oficjalny), ale aż 3 (i 3 Puchary Polski) w ostatnich czterech latach.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(44)

Po meczu pozwolono kibicom (po raz pierwszy od 14 lat!) wejść na murawę. Skorzystało z tego około kilku tysięcy widzów. „Ucierpiał Michał Kucharczyk, który wskakując na podium poślizgnął się i rozciął rękę.” (cyt. za przegladsportowy.pl). Później kilkanaście tysięcy osób świętowało z piłkarzami na Placu Zamkowym.

2016.05.15_Legia_-_Pogoń_(68)

 

15 maja 2016 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXXVII kolejka Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 3-0 Pogoń Szczecin

Bramki: Jakub Czerwiński (14 min. – samobójcza), Nemanja Nikolić (83 min.), Kasper Hämäläinen (86 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme, 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 22. Kasper Hämäläinen (90 min., 9. Marek Saganowski), 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić (90 min., 77. Michaił Aleksandrow).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 25. Jakub Rzeźniczak, 28. Łukasz Broź, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Pogoń: 1. Jakub Słowik – 9. Adam Frączczak, 4. Jakub Czerwiński, 3. Jarosław Fojut, 33. Mateusz Lewandowski (72 min., 93. Łukasz Zwoliński) – 7. Ádám Gyurcsó (73 min., 27. Takafumi Akahoshi), 6. Rafał Murawski, 23. Mateusz Matras, 10. Dawid Kort (90 min., 14. Miłosz Przybecki), 77. Ricardo Nunes – 11. Wladimer Dwaliszwili.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 66. Dawid Kudła, 19. Jakub Piotrowski, 21. Sebastian Rudol, 29. Marcin Listkowski.

Trener: Czesław Michniewicz.

żółte kartki: Pazdan (25 min.), Nikolić (84 min.) – Matras.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

temperatura: 11C.

widzów: 29 381.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.com, eurosport.onet.pl, wiadomości.onet.pl, legia.sport.pl, przegladsportowy.pl, weszlo.com. „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 2-3.

czwartek, 04 maja 2017
Woffinden wygrał w Warszawie

Brytyjczyk Tai Woffinden wygrał w sobotę 14 maja 2016 r. żużlowe Grand Prix Polski na Stadionie Narodowym wyprzedzając Grega Hancocka i Mateja Zagara. Polacy awansowali do półfinałów.

W pierwszym biegu wystartowało aż trzech Szwedów. Fredrik Lindgren wyprzedził Andreasa Jonssona, Petera Kildemanda i Duńczyka Nielsa Kristiana Iversena. Lindgren wystąpił jako rezerwowy zastępując kontuzjowanego Hampela, który z trybun oglądał zawody w Warszawie. W szóstym biegu Maciej Janowski i Piotr Pawlicki pokonali Grega Hancocka, co mogło być zapowiedzią znakomity zawodów dla „Biało-czerwonych”.

Po dwóch seriach startów komplet punktów na swoim koncie mieli tylko Brytyjczyk Tai Woffinden i Słoweniec Matej Zagar, zaś jedynym zawodnikiem bez punktów był Brytyjczyk Chris Harris. Po czterech seriach prowadził Zagar (10 pkt) przed Lindgrenem i Maciejem Janowskim – po 9 punktów. Woffinden w swoim trzecim i czwartym biegu wywalczył zaledwie punkt, co stawiało pod znakiem zapytania jego awans do półfinałów. Ostatecznie Woffindenowi udało się awansować, ale więcej punktów od niego zdobyło czterech zawodników. Fazę zasadniczą wygrał bowiem Lindgren (12 pkt) przed Chrisem Holderem (Australia), Matejem Zagarem (Słowenia) i Bartoszem Zmarzlikiem – po 10 pkt. Blisko awansu do półfinału był startujący z tzw. „dziką kartą” Patryk Dudek, któremu zabrakło jedno punktu, aby pozostać w zawodach. Największym pechowcem był jednak Piotr Pawlicki, który aż trzy razy leżał ma torze, ale i tak udało mu się zdobyć 4 punkty. Mniej punktów od Polaka zdobył (co akurat nie powinno dziwić) Chris Harris – 3, zaś tyle samo punktów, co Pawlicki zdobyli Duńczycy – Niels Kristian Iversen i (co było sporą niespodzianą) Nicki Pedersen.

2016.05.14_GP_Polski_na_żużlu

W pierwszym półfinale zwyciężył Hancock przed Holderem, Janowskim i Lindgrenem. Szybko po starcie żużlowcy połączyli się w dwie pary, które walczyły o pierwsze i trzecie miejsce w biegu. W drugim półfinale Zmarzlik niespodziewanie wybrał start z zewnętrznego pola startowego. Wzbudziło to zdziwienie, ponieważ to nie było najlepsze pole startowe, ale późniejszy zwycięzca wielkiego finału – Tai Woffinden wystartował właśnie z tego pola. Wracając jednak do drugiego półfinału, to w nim zwyciężył Zagar przed Woffindenem, Antonio Lindbackiem (Szwecja) i Zmarzlikiem.

Finał był popisem Woffindena. Podium uzupełnili Hancock i Zagar. Czwarty był Holder, który objął prowadzenie po dwóch z jedenastu eliminacji. Woffinden podkreślał w wypowiedział po zakończeniu zawodów, że zebrał cenne doświadczenie, które będzie procentowało w dalszej części sezonu. Podkreślał, że w Warszawie usypano jeden z najlepszych tymczasowych torów, na których miał okazję startować. Polskie media chętnie cytowały jedną z wypowiedzi dwukrotnego mistrza świata – „Ta impreza przerosła Cardiff o kilka długości.” (cyt. za: sport.interia.pl), ale brytyjskie media pomijały ją całkowicie.

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że Zmarzlik „jeździł tak jak dwa lata temu, kiedy przypięto mu łatkę torowego łobuza (…) zbyt ostro zaatakował Petera Kildemanda, a później przewrócił Piotra Pawlickiego. Potem błąd w wyborach pół startowych w półfinale srodze się na nim zemścił i najważniejszy bieg junior przegrał z kretesem (…) Zmarzlikowi, ale i też pozostałym naszym zawodnikom, przeszkodził brak doświadczenia (…) Biało-czerwoni tymczasem nie potrafili sobie poradzić nie tylko ze sprzętem, ale i z presją.”.

Podsumowując zawody trzeba stwierdzić, że „Grand Prix Polski na PGE Narodowym miało być żużlowym świętem i nim było. Organizatorzy wyciągnęli wnioski z zeszłego roku, przygotowali świetny tor nadający się do walki i zadbali o najmniejsze szczegóły. Na trybuny ściągnęło 50 tysięcy widzów spragnionych żużlowych emocji, wielu z nich na żużlu było po raz pierwszy i z pewnością ta część nie zawiodła się. Fani byli świadkami emocjonujących zawodów (…)” (cyt. za: sport.pl). „W zawodach nie brakowało emocji, ale i licznych upadków. Na szczęście skończyło się bez żadnej poważnej kontuzji. Co najważniejsze udało się zatrzeć złe wspomnienia sprzed roku i pokazać, że Stadion Narodowy w Warszawie jest miejscem, na którym można stworzyć prawdziwe żużlowe święto.” (cyt. za: fakt.pl).

Przy drugim podejściu wreszcie zorganizowano na Narodowym w Warszawie porządne zawody żużlowe. Turniej był i ciekawy i bezpieczny, daleko mu od zeszłorocznej parodii żużla. Oby tak dalej.

 

14 maja 2016 r., godz. 19:00, Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland

II runda cyklu Grand Prix (Indywidualnych Mistrzostwa Świata na żużlu)

 

Wyniki:
1. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 14 (3,3,1,0,2,2,3) - 1. miejsce w finale.
2. Greg Hancock (USA) - 14 (3,1,0,3,2,3,2) - 2. miejsce w finale.
3. Matej Zagar (Słowenia) - 14 (3,3,3,1,0,3,1) - 3. miejsce w finale.
4. Chris Holder (Australia) - 12 (1,3,3,1,2,2,0) - 4. miejsce w finale.
5. Fredrik Lindgren (Szwecja) - 12 (3,1,2,3,3,0).
6. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 10 (2,2,3,w,3,0).
7. Maciej Janowski (Polska) - 10 (1,3,2,3,0,1).
8. Antonio Lindbaeck (Szwecja) - 10 (2,d,3,3,1,1).
9. Patryk Dudek (Polska) - 8 (1,2,0,2,3).
10. Andreas Jonsson (Szwecja) - 8 (2,1,1,2,2).
11. Peter Kildemand (Dania) - 6 (1,d,2,2,1).
12. Jason Doyle (Australia) - 5 (0,1,1,u,3).
13. Niels Kristian Iversen (Dania) - 4 (0,0,2,2,0).
14. Nicki Pedersen (Dania) - 4 (2,2,0,0,w).
15. Piotr Pawlicki (Polska) - 4 (0,2,w,1,1).
16. Chris Harris (Wielka Brytania) - 3 (0,0,1,1,1).
17. Maksym Drabik (Polska) - rezerwowy; nie startował.
18. Paweł Przedpełski (Polska) - rezerwowy; nie startował.

Sędziował: Krister Gardell (Szwecja).

Widzów: 50.000.

 

Klasyfikacja generalna po 2 z 11 eliminacji:  

  1. Chris Holder (Australia) 26 pkt.
  2. Tai Woffinden (W. Brytania) 24.
  3. Greg Hancock (USA) 24.
  4. Peter Kildemand (Dania) 21.
  5. Maciej Janowski (Polska) 20.
  6. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 20.
  7. Fredrik Lindgren (Szwecja) 19.
  8. Jason Doyle (Australia) 18.
  9. Matej Zagar (Słowenia) 18.
  10. Bartosz Zmarzlik (Polska) 18.
  11. Nicki Pedersen (Dania) 14.
  12. Andreas Jonsson (Szwecja) 14.
  13. Niels Kristian Iversen (Dania) 12.
  14. Piotr Pawlicki (Polska) 12.
  15. Patryk Dudek (Polska) 8.
  16. Chris Harris (W. Brytania) 6.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, polskieradio.pl, sport.pl, fakt.pl, sport.interia.pl, skysports.com. D. Ostafiński, M. Puka, Polacy dali się ponieść emocjom, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 26-27. Oficjalny program 2016 Lotto Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland.

wtorek, 02 maja 2017
Legia zdemolowała Piasta w meczu o (prawie) mistrzostwo

W niedzielę 8 maja 2016 r. Legia rozgromiła Piasta Gliwice 4:0 (2:0) i na dwie kolejki przez końcem Ekstraklasy 2015/2016 znacznie przybliżyła się do tytułu mistrzowskiego. Piast, choć przegrał zasłużył na pochwały za otwartą grę.

Spotkanie lepiej rozpoczęli piłkarze Piasta, którzy sprawiali lepsze wrażenie, częściej byli przy piłce i a konstruowane akcje były przygotowane i przemyślane. Wprawdzie nie stworzyli sobie żadnej klarownej sytuacji, to wydawało się, że jest to tylko kwestią czasu. Legia była cofnięta i trochę zagubiona. „(…) na początku meczu żadna z drużyn nie zamierzała się odsłonić.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Taki przebieg spotkania nie mógł dziwić. Piast grał ostrożnie, ale z polotem, a Legia wydawała się podtrzymywać „formę” ze słabych pojedynków z Zagłębiem Lubin i Lechem Poznań w finale Pucharu Polski.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(3)

Pierwszy celny strzał został oddany w 16. minucie przez Martina Nešpora, który kopnął z bardzo daleka, ale zrobił to zbyt słabo i Arkadiusz Malarz bez trudu złapał piłkę. Siedem minut później Kasper Hämäläinen uderzył z linii pola karnego, lecz Jakub Szmatuła skutecznie interweniował.” (cyt. za: 90minut.pl). „W 23. minucie na prawej stronie pokazał się Nemanja Nikolic, dośrodkował w pole karne Piasta, gdzie akcję celnym strzałem zakończył Kasper Hamalainen. Za chwilę węgierski napastnik główkował po centrze od Michała Kucharczyk i legioniści zyskali tylko rzut rożny.” (cyt. za: legionisci.com).

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(5)

Guilherme biegnie do narożnika pola karnego, aby wykonać rzut rożny, po którym Legia zdobędzie pierwszego gola.

W 28. minucie Legia objęła prowadzenie! Po dośrodkowaniu Guilherme z rzutu rożnego, przedłużeniu piłki przez Hamalainena, przyjęciu przez Artura Jędrzejczyka na piątym metrze, Igor Lewczuk pewnym strzałem z najbliższej odległości skierował piłkę do bramki.Zespół z Gliwic, najskuteczniejszy w tym sezonie w lidze w zdobywaniu goli ze stałych fragmentów gry, poległ od własnej broni.” (cyt. za: sportowefakty.wpl.pl). Lewczuk czekał na zdobycie bramki w ekstraklasie 376 dni. Poprzednią bramkę zdobył 29 kwietnia 2015 r. w meczu z Pogonią Szczecin (2:1). Zdobycie bramki przez Legię jeszcze niczego nie oznaczało, choćby dlatego, że w poprzednich dwóch ligowych meczach między tymi drużynami, to Legia pierwsza strzelała gola, a i tak nie potrafiła wygrać meczu.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(10)

Patrik Mraz przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego.

Trzy minuty później gorąco było pod bramką Malarza. Patrik Mráz dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, Hebert przedłużył piłkę głową, a strzał Uroša Koruna (też głową) odbił się od głowy Adama Hlouška. W 39. minucie miała miejsce kolejna groźna akcja gości w polu karnym Legii, ale spóźniony Kamil Vacek zamiast trafić w piłkę, trafił w nogi Jędrzejczyka, za co został ukarany żółtą kartkę. Piast nie zwalniał tempa i w 42. minucie na strzał z ponad dwudziestu metrów zdecydował się Saša Živec. „Pomocnik Piasta huknął z daleka przy biernym ataku Tomasza Jodłowca” (cyt. za: legionisci.com). Malarz z trudem odbił piłkę.

Piast atakował, ale to Legia podwyższyła prowadzenie. W ostatniej minucie pierwszej połowy. Błąd Koruna wykorzystał Ariel Borysiuk, który przejął jego podanie. Legioniści rozegrali szybki kontratak, Kucharczyk zagrał piłkę w pole karne, Nikolić przepuścił piłkę a Guilherme przyjął piłkę na piętnastym metrze, dobrze sobie ustawił i oddał na tyle mocny strzał, że piłka po rękach Jakuba Szmatuły znalazła drogę do gliwickiej bramki.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(12)

Radość legionistów po bramce Guilherme.

Legia prowadziła więc do przerwy 2:0, ale Piast prezentował się naprawdę dobrze, choć wydawało się, że to zupełnie za mało, aby odwrócić losy tego spotkania.

Drugą połowę spotkania gospodarze rozpoczęli zdecydowanie lepiej i odważniej niż pierwszą. W 52. minucie Nikolić przejął podanie piłkarzy Piasta i świetnie podał do Hamalainena, który mimo obecności Koruna oddał płaski strzał, a Szmatuła z trudem łapał piłkę na raty. Dwie minuty później Jodłowiec odebrał piłkę Vackowi w środkowej strefie boiska i uruchomił znajdującego się na skrzydle Kucharczyka. Pomocnik Legii świetnie podał zewnętrzną częścią stopy, a zamykający akcję Hamalainen, wykorzystał zdezorientowanie Heberta i z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. 3:0! Hamalainen po raz pierwszy od transferu do Legii w przerwie zimowej rozpoczął mecz w pierwszym składzie, co zawdzięczał kontuzji Aleksandara Prijovicia w finale Pucharu Polski. O występie Fina zdecydowało nieszczęście Szwajcara, ale „Hama” skorzystał na tym i zaprezentował się bardzo dobrze.

W 59. minucie zaatakował Piast za sprawą Martina Bukaty. Słowak kopnął sprzed szesnastki, ale Malarz ponownie zaliczył skuteczną interwencję.” (cyt. za: 90minut.pl). Dziesięć minut później Hebert sfaulował w polu karnym Guilherme. Polski sędzia eksportowy – Szymon Marciniak podyktował rzut karny, a skutecznym wykonawcą okazał się Nikolić, choć Szmatuła wyczuł intencje strzelca i był bliski odbicia piłki. Węgier zdobył swoją 27. ligową bramkę w sezonie.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(20)

Nemanja Nikolić przygotowuje się do wykonania rzutu karnego.

W 75. minucie gospodarze rozegrali niemal identyczną akcję, jak w 54. minucie. Michaił Aleksandrow zagrał piłkę do Kucharczyka, który podał w pole karne, ale nie do Hamalainena, tylko do Nikolicia, który zamiast strzelić postanowił ośmieszyć Mraza. Podbił nad nim piłkę, ale do oddania strzału głową zabrakło już miejsca. „W odpowiedzi Gerard Badía zagrał do Nešpora, a napastnik Piasta uderzył niecelnie.” (cyt. za: 90minut.pl). Legioniści mieli jeszcze jedną szansę na zdobycie bramki. W 87. minucie Aleksandrow podał w polu karnym do Nikolicia, który z dziewięciu metrów strzelił tylko obok słupka. Spotkanie zakończyło się więc pewnym i efektownym zwycięstwem lidera 4:0.

2016.05.08_Legia_-_Piast_Gliwice_(27)

Radoslav Latal w pomeczowych wypowiedział podkreślał, że Legia zasłużyła na wygraną, a dla kilku jego piłkarzy „to był pierwszy mecz o taką stawkę, przed tak liczną publicznością i nie wszyscy sobie z tym poradzili.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Choć ten mecz był demonstracją siły Legii, to stało się tak tylko dlatego, że spełniony został podstawowy warunek – Piast zagrał otwarcie i dlatego został brutalnie wypunktowany. Stało się tak dlatego, że w piątek trener Latal mówił „na pewno nie jedziemy się bronić” (cyt. za: legia.sport.pl), a „w niedzielę Piast przez całe spotkanie grał otwarcie, ryzykowanie, zapraszając rywali do uderzania ich z kontry nawet gdy przegrywali już czterema bramkami.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Piast po raz trzeci w sezonie stracił co najmniej cztery gole. Wcześniej w meczach z Górnikiem Zabrze (2:5) i Zagłębiem Lubin (1:4). Poza tym, nie wygrał dziewięciu meczów z rzędu na wyjeździe notując pięć remisów i cztery porażki. Ostatni raz triumfował na obiekcie rywali w…. listopadzie 2015 r., gdy pokonał Termalikę Bruk-Bet Nieciecza (5:3).

Na dwie kolejki przed końcem Legia wypracowała sobie przewagę trzech punktów nad Piastem, a właściwie czterech, ponieważ przy równej liczbie punktów, wyższe miejsce po sezonie zasadniczym gwarantuje Legii pierwszeństwo. W ten sposób szanse Piasta na zostanie „polskim Leicester City” znacznie zmalały, choć „wicemistrzostwo dla takiego klubu jak Piast to i tak rewelacyjny wynik.” (cyt. za: weszlo.com).

 

8 maja 2016 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXXV kolejka Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 4-0 Piast Gliwice

Bramki: Igor Lewczuk (28 min.), Guilherme (45 min.), Kasper Hämäläinen (54 min.), Nemanja Nikolić (69 min., z rzutu karnego).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme (73 min., 77. Michaił Aleksandrow), 3. Tomasz Jodłowiec (78 min., 23. Stojan Vranješ), 7. Ariel Borysiuk, 22. Kasper Hämäläinen, 18. Michał Kucharczyk (81 min., 16. Michał Masłowski) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 19. Bartosz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 9. Marek Saganowski.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 26. Bartosz Szeliga, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 19. Mateusz Mak (73, 21. Gerard Badía), 5. Marcin Pietrowski, 25. Kamil Vacek (79, 77. Igor Sapała), 12. Saša Živec (56, 90. Josip Barišić), 82. Martin Bukata – 16. Martin Nešpor.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 31. Dobrivoj Rusov, 9. Radosław Murawski, 11. Paweł Moskwik, 22. Tomasz Mokwa.

Trener: Radoslav Latal (Czechy).

żółte kartki: Vacek (39 min., za faul), Sapała (80 min., za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako główny oraz Sokolnicki i Siejka.

temperatura: 18C.

widzów: 29 245.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legia.com, legionisci.com, eurosport.onet.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 9 maja 2016 r., s. 1-3 i 11.

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

wtorek, 25 kwietnia 2017
Wystawa „100 lat Legii Warszawa”

W dniach od 8 kwietnia do 15 maja 2016 r. w Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie można było obejrzeć wystawę „100 lat Legii Warszawa” wpisującą się w oficjalne obchody stulecia klubu.

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(1)

Muzeum Sportu i Turystyki istnieje od 1952 r. i zorganizowało ponad 150 wystaw czasowych, a taką właśnie była wystawa poświęcona Legii Warszawa. Obok wystawy „110 lat FC Barcelona – polskie ślady w historii klubu” (2009), to chyba jedyna, która została poświęcona jednemu klubowi. Oczywiście siedziba Muzeum zlokalizowana w Warszawie ogranicza organizowanie wystaw poświęconych innym polskim klubom piłkarskim, jak Lech Poznań, czy Wisła Kraków, ale faktem pozostaje wyjątkowość tej wystawy. Co więcej, podczas uroczystego wernisażu rozpoczynającego wystawę Dyrektor MSiT Tomasz Jagodziński podkreślił, że ekspozycja jest najważniejszym wydarzeniem w 2016 r. Jagodziński powiedział: „Dla Muzeum Sportu wystawa jubileuszowa najbardziej utytułowanego Klubu w Polsce to najważniejszy projekt w 2016 roku, mimo że przed nami mistrzostwa Europy w piłce nożnej i igrzyska olimpijskie. Legia jest w historii polskiego sportu wielką potęgą, o czym świadczy 50 tytułów mistrza Polski w sportach drużynowych i prawie 1.500 w dyscyplinach indywidulanych. Nie było drugiego takiego klubu, i pewnie nie będzie, który w latach swojej świetności miał aż 27 różnych sekcji. Siedziba naszego Muzeum jest w Warszawie, w Warszawie jest też Legia. Jest nam niezwykle miło, że przy okazji tej wystawy połączyliśmy siły.” (cyt. za: legia.com). Wystawa została bowiem zorganizowana przez Muzeum Sportu i Turystyki we współpracy z Muzeum Legii. Poza tym, wystawa była elementem Nocy Muzeów, a między dwoma muzeami kursował autokar piłkarzy Legii.

Wystawa nie ograniczała się tylko do piłkarzy Legii, ale prezentowała także historię i sukcesy w innych dyscyplinach sportu. Na tablicach podano informacje o innych sekcjach, a dodatkowo zaprezentowano wiele pamiątek związanych z innymi niż piłka nożna dyscyplinami, jak puchary, czy dyplomy. Wspomnieć należy, że największe sukcesy olimpijskie legionistów to 53 medale w tym 11 złotych, i liczne mistrzostwa Polski różnych sekcji w sportach zespołowych (piłka nożna 11 razy, hokej na lodzie – 13, piłka wodna – 8, koszykówka – 7, siatkówka mężczyzn – 8, siatkówka kobiet – 1).

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(27)

Ekspozycja mieściła się w jednej sali położonej na dolnym poziomie muzeum. Na podłodze narysowano linie wyznaczające boisko piłkarskie, pod sufitem wisiały zdjęcia wybitnych piłkarzy, na ścianach powieszono tablice z informacjami o klubie (powstanie, historia, stadion, rekordy, trenerzy, wybitni piłkarze – Deyna i Brychczy, kibice), a w górnej części ścian pod samym sufitem umieszczono koszulki piłkarskie i co ciekawe jedną koszulkę drużyny siatkarskiej z lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia:

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(54)

Najważniejsze były jednak gabloty z pamiątkami położone zarówno pod ścianami, jak i na samej sali. Zdecydowaną większość stanowiły pamiątki związane z piłką nożną, a w tym specjalne gabloty poświęcone Kazimierzowi Deynie. W innej gablocie zaprezentowano proporczyki z meczów Legii w europejskich pucharach, a betonowe filary ozdabiały plakaty meczowe.

Wśród najważniejszych, czy raczej najciekawszych eksponatów strony internetowe związane z Legią wymieniały:

  • pierwszy medal piłkarskich mistrzostw Polski (brązowy) zdobyty przez Legią (1928),
  • żeton sekcji kolarskiej za udział w wyścigach torowych (1930),
  • puchar Teatru Qui Pro Quo za zwycięstwo w derbowej rywalizacji z Polonią (2:4, 3:0, 3:2; 1931),
  • międzywojenną papierośnicę z nakładanym herbem Legii,
  • koszulkę, w której Kazimierz Deyna rozegrał ostatni mecz w życiu podczas Mistrzostw Europy Oldbojów (1989).

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(12)

Puchar Teatru Qui Pro Quo (1931).

Odnośnie koszulki, to kustosz muzeum Legii – Wiktor Bołba uważał, że najważniejsze są pamiątki poświęcone Kazimierzowi Deynie. Wśród nich (moim zdaniem) na szczególną uwagę zasługują:  dyplom za zdobycie srebrnego medalu Igrzysk Olimpijskich w Montrealu w 1976 r., bilet z meczu towarzyskiego będącego pożegnaniem Kazimierza Deyny: Legia – Manchester City (18 września 1979 r.) i karta ewidencyjna, w której można przeczytać m.in. że wyuczony zawód „Kaki” to modelarz.

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(50)

Karta ewidencyjna Kazimierza Deyny.

Inne ciekawe eksponaty piłkarskie to m.in. rękawice i bluza Artura Boruca oraz medal Dragomira Okuki za Mistrzostwo Polski (2002). Jeśli chodzi o inne dyscypliny sportu to na wyróżnienie zasługują:

  • szarfa motocyklowego rajdowego Mistrza Polski w klasie pow. 350 cm3 (1952),
  • numer startowy narciarki Legii Barbary Grocholskiej z Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Oslo (1952),
  • szarfa mistrza Polski w wadze lekkośredniej boksera Wiesława Rudkowskiego (1969),
  • koszulka reprezentacyjna lekkoatlety Legii Andrzeja Badeńskiego z Igrzysk Olimpijskich w Rzymie (1960).

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(44)

Ciekawostką nawiązującą do współczesności były vlepki na jednym z filarów i tekturowa postać Guilherme, przy którym można było zrobić zdjęcie.

Wystawa_100_lat_Legii_Warszawa_(36)

Czego zabrakło? Multimediów. Nie chodzi nawet o lektora opowiadającego historię klubu, wypowiedzi piłkarzy czy trenerów, jak również skróty najważniejszych meczów. Zabrakło dźwięku, który pozwoliłby na uniknięcie wszechogarniającej ciszy. Nie zmienia to jednak faktu, że ogólna ocena wystawy musi być pozytywna. Takie wystawy rzadko organizowane są w Polsce, a przewagą tej akurat wystawy były ciekawe eksponaty z różnych sekcji klubu, a nie tylko popularnej piłki nożnej. Wielki plus dla organizatorów.

 

Zdjęcia wykonano w kwietniu 2016 r.

 

Źródła: własne, legia.com, muzeumsportu.waw.pl, legionisci.com. Oficjalny folder wystawy „100 lat Legii Warszawa”. Z. Pawłowski, 55 lat Camp Nou, Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki, Płock 2012, s. 121-124.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Prijović strzelił gola na wagę zwycięstwa z Lechem, ale powinien strzelić cztery

W meczu 31. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy sezonu 2015/2016 warszawska Legia pokonała w ligowym klasyku poznańskiego Lecha 1:0 (0:0). Zwycięską bramkę w 62. minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović, który w cały meczu zmarnował trzy doskonałe sytuacje. Spotkanie zostało rozegrane w piątek 15 kwietnia 2016 r.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania doszło do symbolicznej ceremonii uhonorowania Lucjana Brychczego, którego imieniem dzień wcześniej oficjalnie została nazwana Trybuna Południowa. „Kici” na  środek murawy został wyprowadzony przez kapitana gospodarzy – Jakuba Rzeźniczaka.

Agresywnie, nie przebierając w środkach, do przodu, najchętniej właśnie do Nikolicia. Tak Legia zaczęła mecz z Lechem. I to w zasadzie było do przewidzenia, bo odkąd na Łazienkowskiej pracuje Rosjanin, jego drużyna gra właśnie w takim stylu. Słowem, chce dominować. I z Lechem dominowała, ale tylko w pierwszych minutach.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Kilka minut po rozpoczęciu gry Ondrej Duda prostopadle zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michaiła Aleksandarowa, którego zdążył uprzedzić Jasmin Burić.” (cyt. za: legionisci.com). „(…) inicjatywę przejęli piłkarze Legii Warszawa, którzy po raz pierwszy zagrozili bramce Jasmina Buricia po świetnym dośrodkowaniu Aleksandrowa i uderzeniu piłki głową przez Nemanję Nikolicia.” (cyt. za: legia.com). „(…) w 14. minucie groźną akcję przeprowadziła Legia. Nemanja Nikolić zagrał w kierunku bramki gości, a Aleksandar Prijović przyjął piłkę i znalazł się przed Jasminem Buriciem, który zdołał obronić jego strzał.” (cyt. za: 90minut.pl). W tej sytuacji „lechici” zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową. Dwie minuty później „groźnie było jeszcze po centrze Dudy, ale ze strzałem aktywnego w ofensywie Hlouska dobrze poradzili sobie defensorzy gości.” (cyt. za: legia.com).

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(1)

Po kwadransie przewagi Legii gra wyrównała się i toczyła raczej w środku pola. A swoją drogą w przypadku Legii ustawionego dosyć eksperymentalnie. Z powodu kontuzji Tomasza Jodłowca na boisku znalazło się miejsce dla dwóch defensywnych graczy – Michała Pazdana i Ariela Borysiuka. Rozbijali ataki Lecha, ale w grze do przodu brakowało im kreatywności i wsparcia ze strony Ondreja Dudy.

W 21. minucie Marcin Kamiński naciskany przez Nikolicia podał do Paulusa Arajuuri’ego, który postanowił wycofać piłkę do Buricia. Zrobił to jednak za lekko i piłkę przejął Prijović, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bośniackim bramkarzem. „Prijo” stracił jednak głowę i strzelił za wcześnie – z osiemnastu metrów i tylko obok słupka! Jeśli miał obawy co do strzału to mógł podać do lepiej ustawionego Nikolicia. Sześć minut później przypomnieli o sobie goście. Po przerzucie Łukasza Trałki (według niektórych źródeł – Tomasza Kędziory), Karol Linetty zgrał piłkę głową (przerzucając nad Arturem Jędrzejczykiem) do Darko Jevticia, który z narożnika pola karnego oddał strzał w boczną siatkę.  W 36. minucie aktywny i bardzo widoczny Nickie Bille Nielsen, mimo obecności Borysiuka oddał mocny strzał z dwudziestu metrów, ale Arkadiusz Malarz odbił piłkę. Po upływie siedmiu minut Nikolić przerzucił piłkę nad obrońcą Lecha do Prijovicia, który po raz trzeci stanął oko w oko” z Buriciem i… ponownie nie wykorzystał doskonałej sytuacji! Tym razem uderzył piłkę z całych sił nad bramką gości. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi Legii, ale przewaga była widoczna przede wszystkim w pierwszym kwadrancie gry, a później obrona Lech popełniała katastrofalne błędy, za które nie była karcona tylko dzięki nieskuteczności Prijovicia. A warto dodać, że już w dwóch poprzednich meczach (z Lechią i Pogonią) „Prijo” nie wykorzystał dobrych sytuacji.

Drugą połowę lepiej zaczęli goście Linetty „tuż po przerwie wyprowadził kontrę, przebiegł z piłką kilkadziesiąt minut, podał w polu karnym do Macieja Gajosa, ale ten zmarnował wysiłek kolegi.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W 52. minucie Nielsen minął Adama Hlouska i oddał strzał z ostrego kąta pod poprzeczkę, ale Malarz odbił piłkę. „Swoją szansę mieli także legioniści – Borysiuk popisał się dobrym prostopadłym podaniem, a po dośrodkowaniu Aleksandrowa z lewej strony boiska bliscy dojścia do piłki byli ofensywni piłkarze Legii.” (cyt. za: legia.com). Gra, podobnie jak w pierwszej połowie, toczyła się teraz głównie w środku boiska, a Stanisław Czerczesow, trener gospodarzy, chcąc pobudzić swoich piłkarzy do lepszej gry przygotowywał zmianę. Boisko miał opuścić Prijović, ale w 62. minucie Kamiński podał w pobliżu środka boiska do Abdula Aziza Tetteha, który po zdecydowanym wślizgu Pazdana stracił piłkę. Obrońca Legii podał do Nikolicia, który z kolei oddał piłkę do Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z dwudziestu metrów tuż przy słupku i Legia objęła prowadzenie! Prijović strzelił gola w najtrudniejszej sytuacji w porównaniu z trzema z pierwszej połowy. W ten sposób „Prijo” pozostał na boisku zniechęcając swojego szkoleniowca do dokonania zmiany.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(7)

Radość gospodarzy po bramce Prijovicia. Przy ławce rezerwowych widać przygotowanego do zmiany Kaspara Hamalainena.

Zadowolona z prowadzenia Legia trochę cofnęła się, zacieśniła szyki obronne i liczyła na kontry. W 72. Minucie mogła się jednak przeliczyć. Nielsen prostym zwodem ograł Rzeźniczaka, jak dziciaka a piłka po jego strzale odbiła się tylko od słupka bramki strzeżonej przez Malarza! To powinien być remis! „Chwilę później po zamieszaniu w polu karnym Legii w dogodnej sytuacji znalazł się Paulus Arajuuri, ale obrońca gości z bliskiej odległości nie potrafił oddać celnego uderzenia.” (cyt. za: legia.com). Legioniści oddali inicjatywę Lechowi, który nie miał argumentów do tego, że zdominować rywala i poważnie zagrozić bramce Malarza. Tempo gry ponownie spadło.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(13)

Abdul Aziz Tetteh nie może zaliczyć występu przy Łazienkowskiej na „plus”.

Lech próbował atakować, a na to tylko czekali gospodarze. „Po długim podaniu Borysiuka Węgier zdołał urwać się obrońcom, ale tuż przed próbą oddania strzału dobrym wślizgiem powstrzymał go Paulus Arajuuri.” (cyt. za: legia.com). W 87. minucie Prijović zagrał długą piłkę do Nikolicia, który przebiegł prawie połowę boiska, ale nie wchodził w drybling z Kamińskim, aż wreszcie gdy zdecydował się na strzał zrobił to zbyt lekko i Burić złapał piłkę. „Kilka chwil później Michał Kucharczyk zacentrował w pole karne z lewej strony boiska, a strzał z woleja oddał Kasper Hämäläinen, jednak trafił wprost w bramkarza.” (cyt. za: 90minut.pl). W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Legia przeprowadziła kolejną kontrę. Nikolić podał obok Kamińskiego do Prijovicia, który mając przed sobą tylko Buricia… znowu trafił w bramkarza! Inna sprawa, że Burić wybiegł na jedenasty metr, skrócił kąt strzału i utrudnił Szwajcarowi możliwość oddania precyzyjnego strzału.

Legia wygrała z Lechem na własnym stadionie po raz pierwszy od 1 czerwca 2014 r., gdy wygrywając 2:0 potwierdziła mistrzowską formę. W kolejnych trzech meczach nie potrafiła wygrać. We wrześniu 2014 r. w dramatycznych okolicznościach zremisowała 2:2, a po meczu zapamiętano przede wszystkim centro-strzał Tomasza Brzyskiego. W maju 2015 r., tydzień po wywalczeniu Pucharu Polski, Legia raczej niespodziewanie przegrała 1:2, a w październiku 2015 r. przegrała 0:1, choć była zdecydowanie lepsza, a Lech bronił korzystnego wyniku. W czwartej próbie udało się wreszcie wygrać, ale prawda jest taka, że Legia nie zagrała wybitnego meczu. Miała przewagę, ale tylko fragmentami, bo jej gra w przekroju całego meczu była szarpana. Lech nie zagrał dobrego meczu, ale nie zagrał też fatalnego. Gospodarze dochodzili do sytuacji strzeleckich po indywidualnych błędach obrońców. Piłkarzom „Kolejorza” zabrakło chyba trochę odwagi, bo umiejętności niewątpliwie mają. Goście odgrażali się, że za nieco ponad dwa tygodnie zrewanżują się na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski. 

 

15 kwietnia 2016 r., godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXI kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 1-0 Lech Poznań

Bramka: Aleksandar Prijović (62 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek – 77. Michaił Aleksandrow (59 min., 6. Guilherme), 7. Ariel Borysiuk, 2. Michał Pazdan (71 min., 22. Kasper Hämäläinen), 99. Aleksandar Prijović, 8. Ondrej Duda (51 min., 18. Michał Kucharczyk) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 19. Bartosz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 15. Michał Kopczyński.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár – 14. Maciej Gajos (82 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 10. Darko Jevtić (73 min., 8. Szymon Pawłowski) – 19. Nicki Bille Nielsen (84 min., 24. Dawid Kownacki).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski, 3. Vladimir Volkov, 15. Dariusz Dudka, 21. Keeba Ceesay.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Kucharczyk, Borysiuk, Guilherme, Lewczuk, Jędrzejczyk - Trałka, Jóźwiak.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

temperatura: 11C.

widzów: 28 286.

 

Źródło: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, legia.com, eurosport.onet.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl.

niedziela, 16 kwietnia 2017
Kompromitacja w meczu z Chorwacją na drodze do medalu

Ostatni dzień fazy zasadniczej Mistrzostw Europy w piłce ręcznej rozgrywany 27 stycznia 2016 r. w Krakowie przyniósł kompromitującą porażkę Polaków z Chorwacją i niespodziewany awans Norwegii do półfinału.

Zanim rozpoczęły się mecze, których stawką był awans do półfinałów na boisku pojawiły się najsłabsze w grupie I reprezentacje Macedonii i Białorusi. Faworytem byli Macedończycy, którzy mieli na swoim koncie jeden punkt. Pierwszą bramkę zdobyli jednak Białorusini (Andriej Jurynok), a w 7. minucie prowadzili 3:1. Wynik oscylował wokół remisu, a żadna z drużyn nie mogła osiągnąć większej przewagi niż dwie bramki. Na przerwę nasi wschodni sąsiedzi schodzili z prowadzeniem 14:13.

2016.01.27_EHF_Euro_(1)

Wydawało się, że kwestią czasu jest odrobienie przez Macedończyków tej minimalnej straty. Tymczasem przez pierwsze pięć minut drugiej połowy Białorusini zdobyli cztery bramki i prowadzili już 18:13. Wprawdzie Kirył Lazarov zmniejszył stratę do czterech bramek, ale w odpowiedzi Białorusini zdobyli dwie kolejne (20:14) osiągając największą, bo sześciobramkową przewagę. Piłkarze z Bałkanów stopniowo zmniejszali jednak przewagę, ale ostatecznie przegrali 29:30. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że Macedończykom trochę brakowało motywacji, zaś Białorusini grali bez presji, bez obciążeń i pewnie dlatego swobodnie zwiększali przewagę. Ze swoich obowiązków wśród Macedończyków świetnie wywiązał się największy gwiazdor, czyli Lazarov, który zdobył dziesięć bramek. Lepszy od niego był jednak Białorusin Borys Puchowski zdobywca jedenastu bramek.

2016.01.27_EHF_Euro_(2)_Kirył_Lazarov

Kirył Lazarov wykonuje rzut karny.

27 stycznia 2016 r., godz. 16:00, Kraków Arena (Tauron Arena)

Macedonia – Białoruś 29:30 (13:14)

XII Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, III kolejka fazy głównej, Grupa I,

Macedonia: 16. Borko Ristovski, 10. Daniel Dupjachanec – 3. Dejan Manaskov 4, 5. Stojance Stoilov 2, 7. Kirił Lazarov 10, 8. Vlatko Mitkov, 9. Ace Jonovski, 14. Velko Markoski 1, 18. Naumche Mojsovski 2, 21. Nemanja Pribak 3, 22. Goce Georgievski 3, 23. Filip Lazarov, 26. Goce Ojleski 2, 27. Filip Kuzmanovski, 33. Zharko Peshevski 2.

Nie grał: 13. Filip Mirkulovski.

Trener: Ivica Obrvan.

Białoruś: 16. Wiaczesław Sałdacenka – 3. Władysław Kulesz 5, 5. Aleksiej Chadkewicz 4, 6. Wiktor Zajcew, 10. Borys Puchowski 11, 17. Dmitrij Nikulenkow, 23. Andriej Jurynok 5, 24. Maksym Baranow 3, 25. Anton Prakapenia, 50. Artiom Karalek 2, 55. Aleksander Titow.

Nie grali: 1. Aleksiej Kiszow – 19. Aleksander Pacykailik.

Trener: Jurij Szewcow.

Rzuty karne: Macedonia 1/2, Białoruś 4/4.

Kary: Macedonia – 4 min., Białoruś – 10 min.

Sędziowali: Z. Stolarovs i R. Licis (Łotwa)

Widzów: 3.100.

 

Drugie spotkanie rozgrywane tego dnia w krakowskiej arenie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami, bowiem faworyzowana Francja prowadziła w dziesiątej minucie z Norwegią 5:2. Siedem minut później po golu Michaela Guigou „Trójkolorowi” prowadzili 7:4, ale później Norwegowie grali zdecydowanie lepiej. Zdobyli cztery kolejne gole i objęli prowadzenie 8:7. Do końca pierwszej połowy trwała wyrównana walka, z której zwycięsko wyszli Skandynawowie (12:11).

2016.01.27_EHF_Euro_(3)_Nikola_Karabatić

Nikola Karabatić w natarciu.

Druga „połówka” była wyrównana, ale tylko do 41. minuty, gdy Norwegia prowadziła 18:17. Od tego momentu Norwegowie mieli co najmniej dwa gole przewagi, a najwyższą sześciobramkową przewagę osiągnęli w 55. minucie, gdy prowadzili 28:22. Ostatecznie wygrali różnicą pięciu bramek (29:24).

2016.01.27_EHF_Euro_(4)_Luc_Abalo

Luc Abalo przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego.

Norwegowie zagrali szczelniej i agresywniej w obronie niż Francuzi, a poza tym byli skuteczniejsi (66% przy 56% „Trójkolorowych”) i w tym należy upatrywać ich sukcesu. Francuzi nie mogą zasłaniać się nieobecnością w polskim turnieju Williama Accambraya i Mathieu Grebille, ponieważ największe gwiazdy wystąpiły w Krakowie (Omeyer, Karabatić, Sorhaindo, Abalo, Narcisse i Guigou).

Porażka z Norwegią z połączeniu w wynikiem ostatniego meczu tej grupy (Polska – Chorwacja) przerwały złotą serię „Tricolores”, którzy wygrali dwie ostatnie duże imprezy, czyli mistrzostwa Europy (2014) i mistrzostwa świata (2015), a warto wspomnieć, że ostatnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie (2012) także padły łupem Francuzów. Norwegia natomiast osiągnęła historyczny sukces awansując do półfinału. Do tej pory najbliżej medalu w wielkiej imprezie byli w 2008 r., gdy w Mistrzostwach Europy rozgrywanych w ojczyźnie zajęli szóste miejsce.

2016.01.27_EHF_Euro_(5)

Radość Norwegów.

27 stycznia 2016 r., godz. 18:15, Kraków Arena (Tauron Arena)

Francja – Norwegia 24:29 (11:12)

XII Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, III kolejka fazy głównej, Grupa I,

Francja: 16. Thierry Omeyer, 12. Vincent Gerard – 6. Guy Olivier Nyokas 1, 8. Daniel Narcisse 7, 13. Nikola Karabatić 3, 14. Kentin Mahe 1, 19. Luc Abalo 4, 20. Cedric Sorhaindo, 21. Michael Guigou 5, 22. Luka Karabatić, 28. Valentin Porte 3, 29. Benoit Kounkoud.

Nie grali: 5. Nedim Remili, 11. Samuel Honrubia, 23. Ludovic Frabregas, 25. Theo Derot.

Trener: Claude Onesta.

Norwegia: 12. Ole Erevik – 5. Sander Sagosen 4, 7. Joakim Hykkerud 2, 8. Bjarte Myrhol 4, 9. Petter Overby, 11. Erlend Mamelund, 15. Kent Robin Tonnesen 6, 17. Magnus Jondal 4, 19. Kristian Bjornsen 5, 24. Christian O’Sullivan, 27. Harald Reinkind, 89. Espen Lie Hansen 4.

Nie grali: 16. Espen Christensen – 6. Thomas Kristensen, 20. Andre Lindboe, 21. Magnus Gullerud.

Trener: Christian Berge.

Rzuty karne: Francja 3/4, Norwegia 3/4.

Kary: Francja – 6 min., Norwegia – 14 min.

Sędziowali: L. Geipel i M. Helbig (Niemcy).

Widzów: 10.200

 

Wynik spotkania Francja – Norwegia sprawił, że Polakom do awansu do półfinału wystarczała nawet czterobramkowa porażka, ale nie niższa niż 27:31. Chorwaci potrzebowali przynajmniej dziesięciu goli przewagi przy wyniku nie niższym niż 34:24, dlatego Manuel Strlek mówił przed meczem: „Taki wynik to science fiction” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Wydawało się więc, że „Biało-czerwoni” są w komfortowej sytuacji, skoro mogą nieznacznie przegrać, ale w to, co się stało później po prostu trudno uwierzyć. Może Chorwatów zmobilizowała obecność na meczy Prezydent Chorwacji Kolindy Grabar-Kitarović?

2016.01.27_EHF_Euro_(6)

Polacy źle zaczęli mecz, ale czy ktoś mógł przypuszczać, że może być jeszcze gorzej? Pierwsza bramkę gospodarze zdobyli dopiero w… dziesiątej minucie (!) przy stanie 0:3. Po kwadransie wynik brzmiał 1:5. Wprawdzie w 19. minucie było 4:6, ale od tej pory strata Polaków wynosiła co najmniej trzy gole. Pierwszą część spotkania zakończyliśmy ze stratą pięciu goli (10:15).

Początek drugiej połowy był dla Polaków jeszcze gorszy, co brutalnie rozwiało szanse na awans do półfinału. Pierwsza bramkę w tej części gry Polacy zdobyli w… jedenastej minucie (!), podczas gdy Chorwaci od gwiazdka wznawiającego drugą „połówkę” trafili aż osiem razy! Wynik brzmiał wówczas 10:23. Demolka trwała w najlepsze, a w 47. minucie Chorwaci osiągnęli najwyższe, bo siedemnastobramkowe (13:30) prowadzenie w meczu. Polacy przebudzili się na chwilę i zdobyli pięć kolejnych goli, ale to był tylko przebłysk w fatalnej grze. Ostatecznie Polacy przegrali 23:37, co dało Chorwatom siódmy z rzędu awans do półfinału Mistrzostw Europy. Przed meczem wydawało się, że wysokie zwycięstwo Chorwatów jest praktycznie niemożliwe.

2016.01.27_EHF_Euro_(7)

Radość Chorwatów...

Analizując mecz trzeba powiedzieć, że wśród „Biało-czerwonych” zawiedli kompletnie wszyscy. Polacy w tym meczu przegrali chyba przede wszystkimi z samymi sobą. Nie wytrzymali presji i okazało się, że najsłabszym elementem polskiego zespołu jest słaba psychika. Polakom nie wychodziło dosłownie wszystko. Marnowali dogodne sytuacje strzeleckie (swoją drogą nie było ich zbyt wiele), a nawet rzuty karne. Chorwaci postawili bardzo szczelną obronę, której gospodarze nie potrafili sforsować. Dodatkowo, skutecznie zaprezentowali się chorwaccy bramkarze, a właściwie Ivan Stevanović, który obronił 37% rzutów podczas, gdy Sławomir Szmal i Piotr Wyszomirski zaledwie 18%. Skuteczność Polaków w ataku wyniosła 53% przy 74% Chorwatów. Poza tym, przejęcia piłki i zabójczo szybkie kontrataki spowodowały, że aż dwadzieścia bramek dla gości zdobyli skrzydłowi – Strlek 11 (przy 100% skuteczności!), Horvath 5 i Cupić 4. Chorwaci zagrali najlepszy mecz w turnieju, zaś Polacy absolutnie najgorszy.  

2016.01.27_EHF_Euro_(8)

…i smutek Polaków.

Kamil Syprzak mówił po meczu, że Polacy zostali odcięci od rzutów, zaś Michael Biegler wziął porażkę na siebie. Najdalej poszedł jednak Marek Panas, były reprezentant Polski, brązowy medalista mistrzostw świata w 1982 r. – Gorzej już grać w piłkę ręczną nie można! To spotkanie obnażyło aktualny stan polskiego szczypiorniaka. Miałem wrażenie, że nam nie zależało na awansie do fazy finałowej.”. Polacy rozegrali najgorszy mecz przed własną publicznością w historii polskiego handballa.

2016.01.27_EHF_Euro_(9)

Niespodziewany, koszmarny i kompromitujący wynik, który przejdzie do historii polskiej, ale także europejskiej piłki ręcznej.

2016.01.27_EHF_Euro_(10)

Okładka „Przeglądu Sportowego” dzień po meczu.

 

27 stycznia 2016 r., godz. 20:30, Kraków Arena (Tauron Arena)

Polska – Chorwacja 23:37 (10:15)

XII Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn, III kolejka fazy głównej, Grupa I,

Polska: 1. Sławomir Szmal, 16. Piotr Wyszomirski – 6. Przemysław Krajewski 3, 8. Karol Bielecki 4, 11. Adam Wiśniewski 3, 15. Michał Jurecki 1, 17. Bartosz Konitz 1, 18. Piotr Grabarczyk, 19. Rafał Gliński 2, 23. Kamil Syprzak 1, 26. Michał Daszek 4, 28. Maciej Gębala, 45. Michał Szyba 3, 49. Piotr Chrapkowski 1.

Nie grał: 29. Jakub Łucak.

Trener: Michael Biegler (Niemcy)

Chorwacja: 1. Ivan Stevanović, 25. Mirko Alilović – 3. Marino Marić 7, 5. Domagoj Duvnjak 1, 8. Marko Kopljar 3, 10. Jakov Gojun, 13. Zlatko Horvath 5, 18. Igor Karacić, 21. Kresimir Kozina, 26. Manuel Strlek 11, 27. Ivan Cupić 4, 29. Antonijo Kovacević, 31. Luka Sebetić 2, 32. Ivan Slisković 4.

Nie grali: 30. Marko Mamić, 33. Luka Cindrić.

Trener: Zeljko Babić.

Rzuty karne: Polska 3/5, Chorwacja 3/5.

Kary: Polska – 12 min., Chorwacja – 10 min.

Sędziowali: M. Gjeding i M. Hansen (Dania)

Widzów: 15.000

-----------------------------

Mistrzostwo Europy 2016 niespodziewanie wywalczył reprezentacja Niemiec, która w meczu finałowym pokonała faworyzowaną Hiszpanię 24:17. Brązowy medal przypadł Chorwacji, która zwyciężyła rewelacyjną Norwegię 31:24. Polacy zakończyli turniej na rozczarowującej 7. pozycji.

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com, eurosport.onet.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 stycznia 2016 r., s. 1-5.

czwartek, 23 marca 2017
Przeciętny grudniowy hit

W jesiennym meczu na szczycie T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016, rozegranym 13 grudnia 2015 r. Legia Warszawa zremisowała z Piastem Gliwice 1:1 (0:0). Spotkanie rozczarowało.

W Warszawie wicelider, czyli Legia gościła niespodziewanego lidera, czyli Piasta Gliwice. Obie drużyny nie mogły wystąpić w najsilniejszych składach, ale jak zwykle w takich meczach oczekiwano emocjonującego pojedynku. „Z powodu kartek ze składu wypadł Michał Pazdan, do zdrowia nie powrócił jeszcze Jakub Rzeźniczak. To oznaczało, że do obrony cofnął się Tomasz Jodłowiec, a jako defensywny pomocnik zagrał Guilherme.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Natomiast w drużynie gości „z powodu kontuzji do Warszawy nie pojechali Kornel Osyra oraz Sasa Zivec” (cyt. za: piast-gliwice.pl).

Dla kibiców Legii ten mecz miał duże znaczenie. Po odpadnięciu z Ligi Europy drużyna miała udowodnić, że na krajowym podwórku jest w stanie kontrolować sytuację i zmniejszy pięciopunktową stratę do lidera rozgrywek. Planu nie udało się zrealizować (…), bo to goście sprawiali lepsze wrażenie. Legia nie potrafiła przytrzymać piłki, więc wicemistrzowie Polski oddali inicjatywę Piastowi i nastawiali się na kontry.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć gospodarze. „W 7. minucie mocno centrował Brzyski, ale swoim podaniem nie odnalazł wbiegającego Nemanji Nikolicia” (cyt. za: legia.sport.pl). „W 10. minucie Ivan Trickovski przedarł się lewym skrzydłem, przed bramką na dobrej pozycji był Nemanja Nikolić i wystarczyło tylko dograć do Węgra. Jednak podanie Macedończyka trafiło w nogi obrońcy.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). „W 14. minucie Stojan Vranješ mocno kopnął z rzutu wolnego, ale Jakub Szmatuła zdołał wybić piłkę.” (cyt. za: 90minut.pl). W 23. minucie groźnie zaatakowali goście. Mateusz Mak zagrał do Kamila Vacka, który dośrodkował spod linii końcowej w pole karne, a Grzegorz Szeliga wyskoczył wyżej niż Łukasz Broź i oddał lekki strzał wprost w ręce Kuciaka. Portal weszlo.com nazwał strzał „anemicznym”. Pięć minut później Broź odebrał piłkę Vackowi, ograł Radosława Murawskiego i przebiegł wzdłuż linii bocznej prawie całą długość boiska. Gdy chciał dograć piłkę do Trickovski’ego na zamknięcie akcji, to Szmatuła odbił piłę na rzut rożny. „Po upływie pół godziny gry Ondrej Duda zdecydował się na strzał zza szesnastki, ale Szmatuła bez trudu złapał futbolówkę.” (cyt. za: 90minut.pl). Trzy minuty później kontuzji doznał najlepszy strzelec gości – Martin Nespor i musiał opuścić boisko. W jego miejsce pojawił się Josip Barisić.

2015.12.13_Legia_-_Piast_Gliwice_(3)

Pierwsza połowa była po prostu słaba. Na boisku panował chaos, a niedokładności były widoczne w zagraniach piłkarzy obu drużyn. Raził brak jakiejkolwiek jakości w grze i trudno było uwierzyć, że naprzeciwko siebie stanęły dwa najlepsze kluby ekstraklasy.

Drugą połowę lepiej mogli rozpocząć gospodarze. Vranjes „uderzył z dalszej odległości, lecz bramkarz Piasta nie miał problemu ze złapaniem piłki. W 53. minucie Duda zagrał do nadbiegającego Guilherme, który oddał strzał bez przyjęcia, jednak futbolówka poleciała obok bramki.” (cyt. za: 90minut.pl). Brazylijczyk był nieatakowany, dlatego wydaje się, że mógł lepiej przyłożyć się do strzału. Kilka minut później na boisku pojawił się Aleksandar Prijović. „Szwajcar już w pierwszych kontaktach z piłką pokazał, że doskonale rozumie się z Nikoliciem. Po ich dwójkowej akcji Prijović wpadł w pole karne, ale został zablokowany, gdy składał się do strzału.” (cyt. za: legia.sport.pl). W 62 min. po dośrodkowaniu Brzyskiego z rzutu rożnego Prijović przedłużył piłkę piętą a Nikolić trafił w słupek, po czym Patrik Mraz chciał wybić piłkę, ale zrobił to tak niefortunnie, że piłka trafiła w Heberta i wpadła do bramki gości. Legia objęła prowadzenie 1:0.

Trzy minuty później gospodarze rozgrywali atak pozycyjny. Nikolić podał na piąty metr do Guilherme, ale wślizg Marcina Pietrowskiego uniemożliwił mu oddanie strzału. „Reakcją trenera Latala było wprowadzenie na boisko Gerarda Badii.” (cyt. za: legia.sport.pl). Na efekt nie trzeba było czekać, a wydawało się, że Legia przejmuje kontrolę nad meczem. W 74 min. Murawski podał do Badii, który przepuścił piłkę, co zmyliło Kuciaka i piłka mogła wturlać się do bramki, ale wybił ją Igor Lewczuk. „Następnie Vacek kopnął zza szesnastki, lecz tym razem Kuciak pewnie złapał piłkę.” (cyt. za: 90minut.pl). Piast jednak dalej nacierał, ale legioniści nie potrafili uporządkować swojej gry w defensywie. W 78. minucie Barisić oddał strzał na bramkę Legii, Kuciak rzucił się, ale piłę wybił Brzyski. To nie był jednak koniec akcji lidera, bo goście utrzymali się przy piłce. Mraz założył siatkę Broziowi i dośrodkował w pole karne, gdzie Badia wyskoczył wyżej od Brzyskiego i strzałem głową pokonał Kuciaka. To była jedenasta asysta Mraza w tym sezonie (według sportowefakty.wp.pl, bo według eurosport.onet.pl – dziesiąta). Piast doprowadził do wyrównania 1:1.

2015.12.13_Legia_-_Piast_Gliwice_(6)

Obie drużyny starały się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale zabrakło im klarownych sytuacji do zdobycia bramki. „W doliczonym czasie gry po wrzutce z rzutu rożnego główkował Josip Barisić i tym razem Kuciak był bezbłędny.” (cyt. za: legionisci.com).

Pomeczowe statystyki zaprezentowane przez portal legionisci.com potwierdzają, że było to wyrównane spotkanie. Piast miał przewagę w posiadaniu piłki (52%:48%), ale Legia oddała więcej strzałów (12:9) i celnych strzałów (6:5). Częściej wykonywała też rzutu rożne (4:3), częściej faulowała (14:6) i częściej była na spalonym (3:1). Kartki, które otrzymali Duda i Vacek wykluczyły ich z kolejnych meczów swoich drużyn, odpowiednio z Koroną Kielce i Lechem Poznań.

Trener Czerczesow powiedział po meczu „brakowało nam energii, aby zdominować rywala” (cyt. za: eurosport.onet.pl), podkreślając, że jego piłkarze byli zmęczeni czwartkowym meczem z Napoli w Lidze Europy (2:5). Jiri Necek (II trener Piasta Gliwice) powiedział m.in. „Mecz był wyrównany, choć muszę przyznać, że w drugiej połowie Legia miała przewagę.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

W szeregach gospodarzy panowało rozczarowanie, przede wszystkim dlatego, że nie udało się zniwelować pięciopunktowej straty do lidera, bo gra Legii, podobnie jak mecz, była przeciętna. Sami piłkarze podkreślali, że nie zagrali dobrego spotkania, a Nikolić narzekał, że w jednej z akcji był faulowany w polu karnym. Spotkanie obserwował Artur Jędrzejczyk ze swoim menadżerem Mariuszem Piekarskim. Piłkarz FK Krasnodar kilka dni później został wypożyczony do Legii do końca sezonu.

Grudniowy hit niestety rozczarował. Legia nie wykorzystała atutu własnego boiska i nie zdominowała rywala. Piast też nie zagrał wielkiego meczu, ale zdobył punkt na trudnym terenie i potrafił przycisnąć gospodarzy, aby doprowadzić do wyrównania.

 

13 grudnia 2015 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii (Stadion Wojska Polskiego)

XX kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 1-1 Piast Gliwice

Bramki: Hebert (62 min. – samobójcza) – Gerard Badía (79 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 28. Łukasz Broź, 4. Igor Lewczuk, 3. Tomasz Jodłowiec, 17. Tomasz Brzyski – 18. Michał Kucharczyk (86 min., 19. Bartosz Bereszyński), 6. Guilherme, 23. Stojan Vranješ, 8. Ondrej Duda, 20. Ivan Tričkovski (60 min., 99. Aleksandar Prijović) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 9. Marek Saganowski, 27. Robert Bartczak, 13. Arkadiusz Piech, 15. Michał Kopczyński.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 19. Mateusz Mak (89 min., 22. Tomasz Mokwa), 25. Kamil Vacek, 9. Radosław Murawski, 11. Paweł Moskwik (71 min., 21. Gerard Badía), 26. Bartosz Szeliga – 16. Martin Nešpor (34 min., 90. Josip Barišić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 31. Dobrivoj Rusov, 3. Mateusz Długołęcki, 10. Karol Angielski, 55. Jakub Kuzdra.

Trener: Radoslav Latal (Czechy).

żółte kartki: Duda (57 min. za niesportowe zachowanie), Kucharczyk (67 min. za faul), Guilherme (82 min. za faul) – Vacek (57 min. za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia głowny oraz Sokolnicki i Sadczyk jako sędziowie liniowi.

temperatura: 4C.

widzów: 21 191.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, legia.sport.pl, legia.com, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, weszlo.com, piast-gliwice.pl. A. Dawidziuk, Historyczny wyczyn gliwiczan, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 grudnia 2015 r., s. 6.

poniedziałek, 20 marca 2017
Kajetanowicz najlepszy w Rajdzie Barbórka 2015

Mistrz Europy, Kajetan Kajetanowicz po raz trzeci z rzędu zwyciężył w kończącym sezon Rajdzie Barbórka dokładając do tego prestiżowe zwycięstwo w Kryterium Asów. Rajd odbył się w sobotę 12 grudnia 2015 r.

Załoga Kajetan Kajetanowicz i Jarosław Baran wyprzedziła Rafała Grzesińskiego i Mateusza Tutaja o 8,01 sekundy, a Michała Ratajczyka i Jędrzeja Szcześniaka o 8,29 sek. Jeśli ktoś myśli, że zwycięstwo przyszło mistrzowi łatwo, to jest w wielkim błędzie.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(1)

OS 1 (Tor Służewiec) niespodziewanie wygrał Jakub Brzeziński przed Bryanem Bouffierem i mistrzem Polski 2014 – Wojciechem Chuchałą. Bouffier otrzymał jednak 10 sekund kary i spadł na… 10 miejsce. Litwin Dominykas Butvilas był 6., Tomasz Kuchar 7., Kajetanowicz ze stratą 6,42 sek. dopiero 11, a jeszcze dostał 5 sek. kary!

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(40)

Jakub Brzeziński.

OS 2 (PGE Narodowy) padł łupem Bouffiera. Drugi był „Kajto”, który zabrał się za odrabianie strat, a trzeci Chuchała. Butvilas był 9., a Kuchar 10. Dramat na trasie tego OS przeżył Brzeziński, który z powodu awarii pojazdu stracił ponad 4 minuty i zajął… 77. miejsce, co pogrzebało jego szanse na dobry wynik. W klasyfikacji po dwóch OS prowadził Chuchała przed Grzesińskim i Kajetanowiczem. Kuchar był 5., Bouffier 6., Ratajczyk 9., a Butvilas 10.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(53)

Brayan Bouffier.

OS 3 (Autodrom Bemowo) był krótki 1,5 km, więc nie przyniósł większym zmian w czołówce. Ten odcinek wreszcie zwyciężył Kajetanowicz przed Brzezińskim i Maciejem Oleksowiczem. Tuż za podium był Kuchar, natomiast większe straty ponieśli Bouffier i Butvilas, którzy zajęli odpowiednio 33. (strata 14,45 sek.) i 37. (strata 15 sek.).

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(53)

Wojciech Chuchała – mistrz Polski 2014.

OS 4 (Tor Służewiec) przyniósł spodziewane zmiany w klasyfikacji generalnej. Jeśli Kajetanowicz miał zaatakować to tylko tutaj, bo ten odcinek był dłuższy niż dwa pozostałe łącznie. Kajetanowicz potwierdził swoją klasę i zwyciężył przed Grzesińskim i Brzezińskim. Bouffier był 4., Ratajczyk 8., Kuchar 9., a Butvilas 13. W klasyfikacji po czterech odcinakach specjalnych prowadził „Kajto” przed Grzesińskim i Chuchałą. Kuchar spadł z 5. na 6. pozycję, a Ratajczyk awansował z 8. na 7. miejsce.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(31)

Rafał Grzesiński.

OS 5 (PGE Narodowy) wygrał Ratajczyk, co pozwoliło mu w klasyfikacji łącznej przesunąć się aż o cztery pozycje na najniższy stopień podium, spychając Kuchara na 7. miejsce. Wracając do odcinka pod Stadionem Narodowym, to drugie miejsce zajął Kajetanowicz, a trzecie Grzesiński. Wielki pechowiec tego OS, gdy był przejeżdżany po raz pierwszy, czyli Brzeziński zajął 4. miejsce. Wspomniany wcześniej Kuchar był dopiero 17. ze stratą 8,81 sek.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(58)

Kajetan Kajetanowicz.

OS 6 (Autodrom Bemowo) zakończył się zwycięstwem Brzezińskiego przed Oleksowiczem i Marcinem Gagackim. Ratajczyk był 4., a pilnujący zwycięstwa w rajdzie Kajetanowicz – 5. Krótki odcinek niewiele zmienił w klasyfikacji generalnej. Cały rajd wygrał Kajetanowicz przed Grzesińskim, Ratajczykiem, Oleksowiczem i Chuchałą. Trochę poniżej oczekiwań zaprezentowali się Kuchar i Bouffier. Pierwszy utrzymywał się w klasyfikacji generalnej na miejscach 4.-7., zaś drugi na miejscach 6.-10. i gdyby nie kary oraz nieudany trzeci OS mógł walczyć o podium. Największym przegranym jest Brzeziński. Zwycięzca pierwszego OS przez awarię był na drugim OS stracił szanse na dobrą pozycję. Później był 2., 3., 4. i 1. Fantastyczne wyniki, gdyby nie ten feralny drugim OS. Brzeziński mógł pokusić się o niespodziankę, a tak pozostaje niedosyt i rozczarowanie. Grzesiński cały czas był na podium w klasyfikacji generalnej, a Ratajczyk oddał miejsce w czołowej trójce po drugim OS, ale po piątym wrócił do czołówki. Słabiej pojechał też Butvilas, który na pierwszych OS był 6. i 9., a później poza „dziesiątką”. Może jednak nie jest tak utalentowany, jak kreują go niektóre media. Kajetanowicz wygrywając rajd po raz trzeci z rzędu wyrównał osiągnięcie Mariana Bublewicza i Leszka Kuzaja. W sezonie 2015 na 123 odcinki specjalne na podium ukończył aż 108.

2015.12.12_Rajd_Barbórka_(57)

Kajetan Kajetanowicz.

Jeśli chodzi o łączny czas dwóch przejazdów pod Stadionem Narodowym to najlepszy był Kajetanowicz przed Ratajczykiem, Bouffierem, Grzesińskim i Chuchałą. Ten odcinek rozgrywano po raz pierwszy i trzeba przyznać, że nie był jakoś szczególnie widowiskowy. Pozwalał kierowcom na rozwijanie dużych prędkości, a następnie zmuszał do wyhamowania przed szykanami w postaci opon i beczek. Śliska asfaltowa nawierzchnia nie sprawiała kierowcom większych problemów i poza nielicznymi przypadkami raczej płynnie przemierzali cały dystans. Od strony organizacyjnej ciekawe było zasłonięcie wejścia na Dworzec Stadion i peron, aby uniemożliwić oglądanie rywalizacji bez zakupu biletów. Czasy bezpłatnych imprez odchodzą chyba w niepamięć, choć „zza płotu”, np. od strony Alei Zielenieckiej można było obserwować ten odcinek. Czy wróci w kolejnych latach trudno jednak powiedzieć.

 

53. Rajd Barbórka, 12 grudnia 2015 r., Warszawa, długość: 18,10 km, 6 odcinków specjalnych,

Klasyfikacja generalna:

  1. Kajetan Kajetanowicz / Jarosław Baran (Ford Fiesta) 16:20,16.
  2. Rafał Grzesiński / Mateusz Tutaj (Ford Fiesta VS) +00:08,01.
  3. Michał Ratajczyk / Jędrzej Szcześniak (Mitsubishi Lancer Evo IX) +00:08,29.
  4. Maciej Oleksowicz / Michał Kuśnierz (Ford Fiesta) +00:12,97.
  5. Wojciech Chuchała / Sebastian Rozwadowski (Subaru Impreza FF11) +00:16,04.
  6. Marcin Gagacki / Marcin Bilski (Mitsubishi Lancer Evo IX RS) + 00:20,66.
  7. Tomasz Kuchar / Daniel Dymurski (Ford Fiesta) +00:21,26.
  8. Grzegorz Grzyb / Robert Hundla (Ford Fiesta R5) +00:28,63.
  9. Jarosław Szeja / Marcin Szeja (Subaru Impreza STI) +00:32,42.
  10. Brayan Bouffier / Thibault De La Haye (Ford Fiesta) +0034,93.

…12. Dominykas Butvilas / Kamil Heller (Litwa; Subaru Impreza STI) +00:37,90.

… 63. Jakub Brzeziński / Grzegorz Olchawski (Ford Fiesta) +04:12,94.

… 68. Felix Baumgartner / Mihaela Schwartzenberg (Austria; Subaru Impreza) +06:43,11.

Sklasyfikowano 71 zawodników.

 

OS 2 (PGE Narodowy), 2,85 km, godz. 09:00

  1. Bouffier 02:22,04.
  2. Kajetanowicz +00:01,08.
  3. Chuchała +00:04,33.
  4. Ratajczyk +00:05,14.
  5. Grzesiński +00:05,15.

… 9. Butvilas +00:08,76.

… 10. Kuchar +00:09,12.

… 79. Baumgartner +04:34,95.

 

OS 5 (PGE Narodowy), 2,85 km, godz. 12:20

  1. Ratajczyk 02:22,87.
  2. Kajetanowicz +00:00,94.
  3. Grzesiński +00:03,00.
  4. Brzeziński +00:03,90.
  5. Chuchała +00:05,26.

… 12. Bouffier +00:06,87.

… 14. Butvilas +00:07,70.

… 17. Kuchar +00:08,81.

… 45. Baumgartner +00:23,61.

 

PGE Narodowy – łączny czas dwóch odcinków specjalnych:

  1. Kajetanowicz 4:46,93.
  2. Ratajczyk +00:03,12.
  3. Bouffier +00:04,85.
  4. Grzesiński +00:06,13.
  5. Chuchała +00:07,57.
  6. Grzyb +00:10,77.
  7. Oleksowicz +00:11,39.
  8. Gagacki +00:11,81.
  9. Butvilas +00:14,44.
  10. Tomaszek +00:14,86.

 

Źródła: własne, barborka.pl. RYŚ, Barbórka dla Kajetanowicza, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 grudnia 2015 r., s. 38.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi