niedziela, 18 stycznia 2009
Puchar Świata w skokach w Zakopanem

Z nostalgią oglądałem dwa konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Po pierwsze dlatego, że poprzednie dwa konkursy oglądałem na miejscu. Po drugie dlatego, że były to pierwsze konkursy, które w tym sezonie oglądałem w telewizji. Wszystko przez moją okropną kontuzję.

Piątkowy konkurs przeszedł do historii, ponieważ aż siedmiu Polaków wywalczyło punkty, czyli zajęło miejsca w czołowej trzydziestce. Żeby jednak nie myśleć, że było tak fantastycznie warto zwrócić uwagę na kilka drobiazgów. Po pierwsze, żaden z Polaków nie utrzymał swojej pozycji po pierwszej serii. Po drugie, żaden z Polaków nie oddał dłuższego skoku niż w pierwszej serii. Po trzecie, tylko jeden polski skoczek utrzymał miejsce w pierwszej dziesiątce. Po czwarte, odniosłem nieodparte wrażenie, że Polacy skakali w pierwszej serii w lepszych warunkach atmosferycznych niż zawodnicy z pierwszej dziesiątki, choć trzeba przyznać, że Loitzl, Ammann, Schmitt i Schlierenzauer potwierdzili swoją klasę. Wreszcie po piąte i najważniejsze. Obsada tegorocznych zawodów w Zakopanem nie była najsilniejsza, ale z drugiej strony dobrze, że Polacy potrafili to wykorzystać. Z czołowej dziesiątki klasyfikacji Pucharu Świata zabrakło aż sześciu skoczków: Thomas Morgenstern, Martin Koch, Harri Olli, Ville Larinto, Matti Hautamaeki i Anders Jacobsen. Poza tym ze znanych zawodników zabrakło dwóch Norwegów - Bjoerna-Einara Romoerena i Johna-Remena Evensena. Tradycyjnie już do Zakopanego nie przyjechali Japończycy - Fumihisa Yumoto, Noriaki Kasai, Yuta Watase, Shohhei Tochimoto, Taku Takeuchi i Daiki Ito.

Sobotni konkurs dla Polaków nie był tak udany jak piątkowy. Kwalifikacje przebrnęło ośmiu Polaków, a do drugiej serii konkursu awansowało tylko czterech. W innych warunkach mówilibyśmy o sukcesie - czterech Polaków w konkursie, ale po pierwszym konkursie i rozbudzonych nadziejach, można mówić tylko o rozczarowaniu. Rozczarowanie było tym większe, że Małysz nie ukończył konkursu w czołowej dziesiątce i nie poprawił ósmego miejsca z pierwszego konkursu. To tylko potwierdziło powszechnie znany fakt, że Małysz jest w kryzysie a indywidualne treningi z Hannu Lepistoe nieznacznie poprawiły formę naszego mistrza.

Poza tym trudni nie zauważyć, że w ostatnich latach Zakopane przynosi Małyszowi pozytywne wzmocnienie, mimo że nie staje tutaj na podium. W 2007 r. Małysz rozpoczął sezon nie najlepiej. W Zakopanem zajął 5. miejsce i od tego momentu rozpoczął się jego marsz po czwarty Puchar Świata. W zeszłym roku w drugim konkursie zajął 4. miejsce i był to jego najlepszy wynik w całym sezonie. W tym roku 8. miejsce z pierwszego konkursu też jest najlepszym jego startem. Do tej pory najlepszym startem Małysza był konkurs inaugurujący sezon w Kuusamo, gdzie zajął 14. miejsce. Kolejna sprawa, na którą zwróciłem uwagę to zwycięzcy zawodów w Zakopanem. Wygrywali tutaj Michael Uhrmann (2004), Rok Urbanc (2007) i Anders Bardal (2008). Łączy ich fakt, że to zakopiańska wiktoria była jedyną w historii ich startów w Zakopanem! Jak więc nie wierzyć Kojonkoskiemu, że Zakopanem to magiczne miejsce albo Schilerenzauerowi, że każdy skoczek marzy, aby tutaj wygrać? Schlierenzauer był podobno wyjątkowo niezadowolony po piątkowym drugim miejscu, dlatego w sobotę zrobił wszystko, żeby wygrać. Gdyby wygrał w piątek, to z Zakopanego wyjeżdżałby jako lider Pucharu Świata.

I ostatnia sprawa. Oglądania tych dwóch konkursów w telewizji i na miejscu nie da się porównać. Świetną atmosferę czuć tylko na miejscu. Telewizja niestety nie jest w stanie przekazać tego, co dzieje się pod skocznią a szkoda...
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi