środa, 31 grudnia 2008
Następny wpis za kilka dni

Na kilka najbliższych dni moje spojrzenie na futbol, zarówno ten krajowy jak i światowy, przegrywa z Bieszczadami. Wprawdzie jeszcze przez kilka miesięcy o górskich wędrówkach mogę jedynie pomarzyć, to przebywanie w górach, choć przez kilka chwil jest warte dla mnie dużo więcej niż wielu ludziom może się wydawać.

 

Bukowe Berdo

 

02:54, martinez-4ever , INNE
Link Dodaj komentarz »
Nagrody za 2008 rok

Piłkarz roku - ARTUR BORUC

Bramkarz Celticu Glasgow, mimo kilku wpadek pod koniec roku, był mocnym punktem swojej drużyny i reprezentacji Polski. Szersze uzasadnienie nagrody dla Boruca zamieściłem dokładnie tydzień temu - 24 grudnia.

Obcokrajowiec roku - MANUEL ARBOLEDA

Wybór był trudny, bo na nagrodę zasłużyło co najmniej kilku piłkarzy. Semir Stilić grał tylko jedną rundę. Dickson Choto przez dłuższy czas leczył kontuzję. Cleber to piłkarski bandyta a Inaki Astiz, choć grał niemalże bezbłędnie to robił to bez błysku i zadziorności, która charakteryzuje Kolumbijczyka. Jest jeszcze Jan Mucha, ale za Arboledą przemawiają występy w Pucharze UEFA.

Odkrycie roku - ROBERT LEWANDOWSKI

Kontrkandydatem był Semir Stilić, ale on przychodził do Lecha jako gracz, o którym było wiadomo, że ma stanowić o sile Lecha. Poza tym pozytywna różnica między oczekiwaniami a postawą na boisku u Lewandowskiego jest większa niż u Stlicia. Warto zauważyć niespodziewany błysk talentu Macieja Iwańskiego, ale jego wiek i długa gra w lidze przekreślają możliwość nazwania go odkryciem roku.

Trener roku - FRANCISZEK SMUDA

Na krajowych boiskach tylko trzecie miejsce i brak trofeów jakie zdobyli Maciej Skorża (Mistrzostwo Polski) i Jan Urban (Puchar Polski i Superpuchar). Z drugiej strony, to Lech osiągnął najwięcej na europejskich boiskach wychodząc z fazy grupowej Pucharu UEFA. Lech gra szybką, ofensywną i ciekawą piłkę nożną, co zaowocowało prowadzeniem w ekstraklasie po 17. kolejkach.

Drużyna roku - LECH POZNAŃ

Wydawało się, a przynajmniej mieliśmy nadzieję, że drużyną roku będzie reprezentacja Polski, która sukcesem zakończy Euro 2008. Stało się inaczej, ale w jakimś stopniu ta strata została zrekompensowana przez Kolejorza, który godnie reprezentuje polską piłkę w rozgrywkach organizowanych przez UEFA. Poważną rysą na Lechu 2008 jest postawienie przez prokuraturę byłemu piłkarzowi Lecha - Zbigniewowi W. zarzutów w śledztwie prowadzonym w związku z aferą korupcyjną.

Nagrody przyznane, więc należy oczekiwać, że w przyszłym roku laureaci potwierdzą, że zasłużyli na wyróżnienia.
wtorek, 30 grudnia 2008
Piłkarski sezon ogórkowy czyli dywagacje o transferach

Ostatnia kolejka Ekstraklasy została rozegrana prawie miesiąc temu, ale od tego czasu mediach pojawiło się wiele doniesień na temat potencjalnych transferów. Koniec roku jest dobrą porą na podsumowanie tych doniesień, przy czym większość transferów zostanie sfinalizowana po otwarciu okienka transferowego w dniu 1 stycznia 2009.

W zespole Mistrza Polski 2008, czyli w krakowskiej Wiśle zanosi się na pokoleniową zmianę warty. Jeśli nie teraz, to zmiana będzie następowała stopniowo. Wisłę mogą odpuścić coraz mniej kreatywni i efektywni piłkarze - Mauro Cantoro (być może AS Omonia Lefkossias albo Górnik Zabrze), Radosław Sobolewski, Marek Zieńczuk (negocjował już z greckim Levadiakosem) i Marcin Baszczyński, który jest na liście życzeń Ruchu Chorzów a także na liście Henryka Kasperczaka. Rozwiązano kontrakt z Andre Baretto, a następni w kolejce do rozwiązania umów to Grzegorz Kmiecik i Tomasz Dawidowski. Niejasna jest przyszłość Andrzeja Niedzielana. Pawłem Brożkiem podobno interesuje się AC Parma, HSV Hamburg i Borussia Dortmund, ale być może pierwszym, który opuści krakowski zespół będzie nowa gwiazda - Rafał Boguski. Jest to o tyle możliwe, że krakowianie podobno żądają za Brożka 5 mln euro a Boguski przynajmniej teoretycznie wydaje się być tańszym piłkarzem! Wisła poszukuje wartościowego zmiennika dla Mariusza Pawełka, dlatego na Reymonta może trafić Mateusz Bąk z Lechii Gdańsk, Serb Vladimir Stojković (Sporting Lizbona) albo Fin Henri Sillanpaa (Vaasan Palloseura). Być może Mariusz Pawełek trafi do Śląska Wrocław a Ilie Cebanu zostanie wypożyczony, aby mieć szansę na grę. Póki co pewny jest tylko powrót z wypożyczenia do Ruchu Piotra Ćwielonga, do którego może dołączy Łukasz Janoszka. Poza tym Wisła interesuje się kilkoma piłkarzami - Dawid Nowak i Łukasz Garguła (obaj GKS Bełchatów), Rafał Grzelak (Skoda Xanthi), Srdan Blazić (Levadiakos), Alberto Antônio de Paula „Beto" (CA Bragantino Bragança Paulista) i Romeu Pereira dos Santos „Romeu" (Fluminense FC Rio de Janeiro).

Władze lidera Ekstraklasy, poznańskiego Lecha, zapowiedziały po awansie do 1/16 Pucharu UEFA, że zimą nikt nie opuści klubu, dlatego oferta West Bromwich Albion (3 mln funtów za Lewandowskiego) nie zrobiła na działaczach Lecha żadnego wrażenia. Co więcej poznaniacy zakupili nowych piłkarzy, którymi są: bośniacki napastnik Haris Handzić z FK Sarajewo i chorwacki pomocnik Gordan Golik z Varteksu Varażdin oraz dwóch Bośniaków z NK Celik (za 170 tys. euro) - Jasmin Burić i Fenan Salicinović. Poznaniacy interesują się także Serbem Miodragiem Stosicem z Vojvodiny Nowy Sad. Wprawdzie pierwszym bramkarzem Lecha jest Chorwat Ivan Turina, dotychczasowe występy wypromowały Krzysztofa Kotorowskiego i Pawła Linkę. Kotorowskim jest zainteresowana Omonia Lefkossias, a Linka rozwiązał kontrakt i przeszedł do Skody Xanthi.

W warszawskiej Legii już zapowiedziano, że transferów nie będzie, dlatego transfery dwóch piłkarzy Śląska Wrocław - Piotra Celebana (500 tys. euro) i Janusza Gancarczyka (400 tys. euro) raczej nie dojdą do skutku. Jedynymi zawodnikami, który wzmocnili Legię są Tomasz Jarzębowski (koniec kontraktu z GKS Bełchatów) i Kamil Majkowski (powrót z wypożyczenia do Wisły Płock). Klub opuściło dwóch zasłużonych piłkarzy - Aleksandar Vuković (odszedł do Iraklisu Saloniki) i Edson (Clube Náutico Capibaribe Recife). Poza tym Piotr Bronowicki odszedł do Piasta Gliwice a Kamil Grosicki do Jagiellonii. Przemysławem Wysockim interesuje się Piast Gliwice a Adrianem Paluchowskim Odra Wodzisław. Nie wiadomo jeszcze co z Rogerem Guerreiro (podobno są dla niego poważne oferty - Panathinaikos, Dynamo Moskwa) i Inakim Descargą zamieszanym w aferę korupcyjną w Hiszpanii. Arruabareną interesuje się SD Eibar, a Chinyamą Eintracht Frankfurt. Choto znalazł się na celowniku Belenenses Lizbona a Miroslav Radović - AEK Ateny.

Wzmocnienia zapowiada również trzecia w tabeli po jesieni - Polonia Warszawa. Jedynym piłkarzem, który wzmocnił Polonię jest Adrian Mierzejewski z Wisły Płock. Wśród kandydatów do gry w Polonii wymienia się przede wszystkim dwóch piłkarzy tureckiego Antalyaspor Kulubu - Jarosława Bieniuka i Piotra Dziewickiego a także Łukasza Trałkę (Lechia Gdańsk) i Sebastiana Tyrałę (Borussia Dortmund). Czarne Koszule już rozwiązały kontrakt z Azerem Saszą Yunisoglu, Piotrem Świerczewskim i Piotrem Piechnikiem (ma ofertę z Levadiakosu). ŁKS Łódź jest zainteresowany Świerczewskim a także trzema innymi piłkarzami Polonii, którymi są Radosław Majdan, Mariusz Zasada i Błażej Telichowski. Niewykluczone, że klub z Konwiktorskiej opuści Sebastian Przyrowski (red Bull Salzburg). Zainteresowanie grającym w rezerwach Polonii, królem strzelców Ekstraklasy 2005/2006, Grzegorzem Piechną przejawia pierwszoligowiec Stal Stalowa Wola. Czy na koniec kariery po nieudanych przygodach z Torpedo Moskwa, Widzewm Łódź i Polonią popularny „kiełbasa" odzyska skuteczność?

GKS Bełchatów wobec słabej dyspozycji Krzysztofa Kozika sprawiła, że Paweł Janas jest zainteresowany sprowadzeniem do Bełchatowa Michała Peskovicia z Polonii Bytom lub Bogusława Wyparły z ŁKS Łódź. Większy ruch widoczny jest w odejściach piłkarzy. Tomasz Jarzębowski już odszedł do Legii, a Łukasz Garguła nie chce przedłużyć kontraktu i jest blisko porozumienia z krakowską Wisłą. Blisko odejścia są także Carlos Costly, Janusz Dziedzic, Piotr Klepczarek i Tomasz Wróbel. Ostatnio pojawiła się propozycja zatrudnienia Marka Zieńczuka, choć bliżej będzie mu do Lechii Gdańsk.

Duże wzmocnienia zapowiada wrocławski Śląsk. Być może jest to związane z ewentualnym przejęciem części akcji klubu przez telewizję Polsat. Wrocławianie chcą wzmocnić pozycję bramkarza, ponieważ Wojciech Kaczmarek i Jacek Banaszyński nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Na liście życzeń Śląska znajduje się czterech golkiperów - Rumun Emilian Dolha (Dinamo Bukareszt), Radosław Janukiewicz (Skoda Xanthi), Mariusz Pawełek (Wisła Kraków) i Węgier László Köteles (Diósgyőri VTK). Poza tym Śląsk stara się o trzech piłkarzy - Jacek Krzynówek, Jarosław Fojut i Rodnei. Jeśli chodzi o ubytki to Celebanem, Gancarczykiem i Ostrowskim interesuje się Legia a Zbigniewa W. klub zawiesił po postawieniu mu zarzutów przez prokuraturę w związku z aferą korupcyjną. Otwartą sprawą jest odejście Łukasza Garguły, bo na transfer Dawida Nowaka klub się nie zgodzi.

Rewolucji kadrowej należy spodziewać się w Zabrzu. Póki co pewny jest powrót Dawida Jarki z wypożyczenia do ŁKS i transfer Roberta Szczota z Jagielloni Białystok (1,6 mln zł). Na początku roku kontrakty podpiszą Paweł Strąk (SV Ried), Damian Gorawski (Szinnik Jarosław), Mariusz Przybylski (Polonia Bytom) i prawdopodobnie Dariusz Pawlusiński (Cracovia) oraz Adam Banaś (Piast Gliwice). Na liście życzeń Henryka Kasperczyka podobno znajdują się jeszcze Maciej Żurawski, Kamil Kosowski, Marcin Baszczyński, Marek Zieńczuk, Mauro Cantoro, Szymon Pawłowski, Sebastian Tyrała, Michał Goliński i Mariusz Zganiacz. Do skutku dojdzie zapewne transfer tego ostatniego, tym bardziej, że Henryk Kasperczak wydał już dwa z trzech mln zł przeznaczonych na transfery. Górnika opuszczą prawdopodobnie Tomasz Hajto i obcokrajowcy: Marko Bajić, Marius Kizys, Leo, Tadas Papeckys, Patrik Pavlenda, Willy Alexander Rias Asin i Maris Smirnovs. Niepewna jest również pozycja Jerzego Brzęczka.

Do ofensywy transferowej przygotowuje się również Jagiellonia Białystok, która pozyskała Bośniaka Alena SkoroTomasza Frankowskiego i Kamila Grosickiego. Poza tym Jagiellonia interesuje się Pawłem Buzałą (Lechia Gdańsk) i Łukaszem Nawotczyńskim (Korona Kielce). Kolejnym hitem transferowym może okazać się sprowadzenie Witalija Rodionowa z rewelacyjnego białoruskiego BATE Borysow. Rodionow będzie jednak kosztował 3 mln zł. Jagiellonia chce sprowadzić reprezentanta Gwatemali 21-letniego Marco Pappa, który ostatnio występował w Chicago Fire. CSD Municipal wycenia go na 750 tys. dolarów. Niepowodzeniem zakończyły się natomiast rozmowy z Peruwiańczykiem Gianfranco Labarthe Tome. (występy w Marsylii, Servette Genewa i Grazer AK),

Jeśli chodzi o polskich piłkarzy grający zagranicą, to Dawid Janczyk został wypożyczony na pół roku z CSKA Moskwa do belgijskiego Lokeren a Łukasz Załuska podpisał wstępne porozumienie z Celtickiem Glasgow, do którego przejdzie w letnim okresie transferowym. Grzegorz Szamotulski, który dotychczas grał w izraelskim Ashdod SC, wraca do Szkocji. Tym razem będzie występował w Hibernian. Jakubem Błaszczykowskim interesuje się Liverpool, Celtic, West Ham, Ajax Amsterdam i Villareal, Arturem Borucem Bayern Monachium, Mariuszem Lewandowskim Wigan Athletic oferujące za reprezentanta Polski 3,5 mln funtów. Marek Saganowski zapowiedział odejście z duńskiego Aalborga, co oznacza, że powróci do Southamptonu. Francuski L'Equipe donosi o przejściu Dariusza Dudki z Auxerre do FK Moskwa, ale „Przegląd Sportowy" wskazuje na zainteresowanie Anderlechtu Bruksela. Jacek Krzynówek może wybierać w ofertach, ponieważ zainteresowanie tym piłkarzem wykazują: Arminia Bielefeld, Energie Cottbus, Legia, Górnik Zabrze, Śląsk Wrocław i GKS Bełchatów.
18:20, martinez-4ever , Transfery
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 grudnia 2008
Gerrard to jest gość!

Steven Gerrard to piłkarz, którego w jednym rzędzie można ustawić z takimi gwiazdorami jak Paul Gascoigne czy Roy Keane. Jednego dnia rozgrywa fantastyczny mecz kierując grą swojego zespołu wzbijając się jako kapitan na wyżyny swoich możliwości a wieczorem pije w barze i uczestniczy w bójce.

 

Nie wiem czy to charakter Wysp Brytyjskich sprawia, że najbardziej waleczni i charakterni piłkarze spędzają w taki sposób wieczory i kończą w areszcie. Nie wiem też czy takie zachowanie jest warunkiem doskonałej gry w Premiere League. Wiem natomiast, że wbrew logice za takie zachowania piłkarze zyskują dużo sympatii w społeczeństwie. Wprawdzie zaprzeczają nieskazitelnemu wizerunkowi piłkarza, który ma być wzorem do naśladowania, ale z drugiej strony stają się bliżsi zwykłym ludziom. Okazuje się bowiem, że każdy nawet najlepszy piłkarz finału Ligi Mistrzów 2005 ma problemy jak przeciętny człowiek. Oczywiście nie każdy człowiek kończy swoje wieczory bójką i wizytą w areszcie, ale prawie każdy odwiedza puby i prawie każdy ma jakieś tajemnice i przykre zdarzenia w swoim szarym, nudnym życiu.

Gerrard to charakterny chłopak, bez którego Liverpool byłby inną drużyną a mieszkańcy Liverpoolu innymi ludźmi. Całą swoją dotychczasową karierę piłkarską związał z klubem z Anfield Road i nie zanosi się, aby coś miało się zmienić. Nie pochwalam jego czynu, ale uważam, że paradoksalnie może zyskać więcej sympatii niż może się wydawać, zwłaszcza w biedniejszych dzielnicach Liverpoolu, gdzie o swoje trzeba mocno walczyć, nierzadko pięściami. Tak jest wszędzie kibice najbardziej kochają tych, których mogą określić mianem „swój chłop” a nie tych, którzy spędzają czas u fryzjera i kosmetyczki.

23:39, martinez-4ever , Piłkarze
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 grudnia 2008
Imponujący The Reds

Wygrana Liverpoolu 5:1 na St James’ Park musi robić wrażenie. Wprawdzie Newcastle United w bieżącym sezonie plasuje się w drugie połówce tabeli i bliżej mu strefy spadkowej, to każda wyjazdowa wygrana w takim stosunku budzi szacunek. Newcastle jest drużyną, która od lat nie odnosi sukcesów a szczytem jej marzeń jest start w Pucharze UEFA. Każdego roku dysponuje jednak składem, który stać na pokonanie zespołów wielkiej angielskiej czwórki, zwłaszcza u siebie. Liverpool zagrał jednak bardzo ofensywnie i zasłużył na wysoką wygraną, która nie podlegała żadnym wątpliwościom.

 

Rozgrywki w Premier League osiągnęły dopiero półmetek, ale to właśnie lider – Liverpool najgłośniej zgłasza mistrzowskie aspiracje. W mieście Beatlesów tęsknią za mistrzostwem, które ostatni raz Liverpool zdobył prawie 30 lat temu – w 1990 roku. Od tamtej pory The Reds sięgali kilkukrotnie po Puchar Anglii, Puchar Ligi czy Superpuchar (Tarczę Dobroczynności), ale mistrzostwa ciągle nie było. Brak mistrzostwa Liverpool rekompensował kibicom doskonałymi występami w europejskich pucharach. W ciągu kilku lat Liverpool stał się stałym bywalcem Ligi Mistrzów, którą wygrał w 2005 r.

Drużyna mądrze i stanowczo prowadzona przez Rafaela Beniteza dojrzewa do wygrania Premier League i wydaje się, że w tym sezonie jest niezwykle mocna, zdeterminowana i pewna siebie, aby ten cel osiągnąć. Rywale jednak nie odpuszczą do samego końca. Chelsea i Manchester United to liderzy grupy pościgowej. Aston Villa prezentuje się doskonale i kto wie czy nie wykorzysta szansy, aby wyrzucić Arsenal z możliwości gry o Ligę Mistrzów. Menadżer londyńczyków, Arsene Wenger, mimo dziesięciopunktowej straty do lidera, zapewnia walkę o mistrzostwo.

22:57, martinez-4ever , PIŁKA NOŻNA
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 grudnia 2008
Piłkarzyki - opowieść druga
Wprawdzie jest już po Świetach, ale znowu będzie w duchu wspomnień.

Piłkarzyki to gra, która dla każdego może oznaczać coś innego. Dla mnie to gra planszowa, ale dla większości moich przyjaciół i rówieśników, to piłka (nożna) stołowa czy też futbol stołowy. Piłkarzyki to też gra dostępna w portalu Gazety.

Piłka stołowa jest na tyle popularna, że w 2002 roku powstała Międzynarodowa Federacja Futbolu Stołowego (ITSF) a mistrzostwa świata są rozgrywane zarówno indywidualnie jak i drużynowo. Powstał też Polski Związek Futbolu Stołowego a ITSF stara się o wpisanie futbolu stołowego na listę MKOL.

Stoły z taką grą znajdują się przede wszystkim w barach, a także w miejscowościach turystycznych, głównie nad morzem i na Mazurach. Przynajmniej tak to wygląda z mojego rozeznania. Do niedawna zamiast morza i Mazur zdecydowanie wolałem wyjazdy w góry. Efekt jest taki, że nie potrafię grać w piłkarzyki stołowe.

Przypominają mi się trzy sytuacje, gdy boleśnie przekonałem się, że moje zdolności manualne zupełnie nie nadają się do tej gry.

1) Pod koniec sierpnia 2001 na obozie integracyjnym dla studentów UW w Międzyzdrojach zorganizowano turniej mikstów w pikarzyki. Zagrałem z Anią P. W pierwszej rundzie mieliśmy wolny los. W drugiej rundzie a był to już ćwierćfinał, wygraliśmy jeden mecz. Grało się do dwóch wygranych meczy a każdy z meczy do trzech bramek. W tym drugim prowadziliśmy 2:1, ale przegraliśmy. Trzeci decydujący mecz też przegraliśmy. Grałem piach, więc obiecałem sobie, że potrenuję. Nie zrobiłem tego i znów zbierałem baty.

2) We wrześniu 2002 z obecną ekipą po raz drugi pojechaliśmy w Bieszczady. Okazało się, że w górach (we wsi Polańczyk) też są stoły do gry. Graliśmy o różne rzeczy np. o szczekanie pod stołem - wiadomo z jakim wynikiem dla mnie.

3) W długi majowy weekend 2006 ekipa też wybrała się w Bieszczady. W dniu wyjazdu w „Czartoryi" w Wetlinie grałem z Dudkiem na stole starego typu - piłkę wprowadzało się do gry przez wrzucenie jej na boisko, które nie było osłonięte plastikową szybką. Przegrałem 0:10, więc w akcie desperacji zaproponowałem, abyśmy zagrali do złotego gola, który zdecyduje o wyniku całej dotychczasowej gry. Rzuciłem piłkę na boisko i tak się napaliłem na gola, że strzeliłem samobója!

A może kupić sobie taki stół?
piątek, 26 grudnia 2008
Piłkarzyki

Dzisiaj będzie świątecznie, rodzinnie i osobiście.

Czy ktoś pamięta jeszcze grę planszową zwaną piłkarzykami?

Piłkarzyki planszowe

To jeden z prezentów, które w tym roku otrzymałem. Gra planszowa ma mi zastąpić prawdziwą piłkę, do której po ostatniej kontuzji, chyba już nigdy nie wrócę, ale to się jeszcze zobaczy... Inne prezenty sugerują, że powinienem przestawić się z czynnej gry w piłkę nożną w czynne uprawianie żeglarstwa.

Piłkarzyki to gra, na której wychowałem się. W dzieciństwie uwielbiałem gry planszowe, ale piłkarzyki to przez długi czas było moje wielkie marzenie. Pierwsze piłkarzyki dostaliśmy z bratem chyba na Dzień Dziecka w 1988 r. lub 1989 r. Były inaczej skonstruowane niż te widoczne na zdjęciu. Boisko było umieszczone w pudełku, które od spodu i od góry było zbudowane z dykty. Górna część była wsuwana w dwie drewniane deski łączące obie dykty. Chcąc zagrać mecz należało wysunąć górną dyktę. Na dolnej umieszczone było boisko z cienkiego zielonego plastiku. Piłkarze obu drużyn byli w jednolitych strojach - białych i czerwonych. Z reguły rozgrywaliśmy mecze Legii z Górnikiem Zabrze, bo w tamtych czasach Legia grała w białych koszulkach i czarnych spodenkach a Górnikowi zdarzało grać się w jednolitych czerwonych strojach.

Zresztą mam w głowie kilka meczy Legii z Górnikiem z tamtego okresu, ale w pamięci zapadły mi trzy listopadowe pojedynki sezonu 1988/1989. Najpierw w lidze Górnik wygrał u siebie 2:1. Obie bramki dla Górnika strzelił Jasiu Urban a dla Legii mój pierwszy i długoletni idol z dzieciństwa - Dariusz Dziekanowski. A później Legia ograła Górnika w półfinale Pucharu Polski (3:2 i 2:0), by sięgnąć po Puchar po fantastycznym meczu z Jagiellonią Białystok (5:2).

Wracając jeszcze do mojej a właściwie naszej gry. Z bratem graliśmy po dwie, trzy godziny dziennie, ale może było to więcej. Do gry była dołączona tylko jedna metalowa kulka stanowiąca piłkę. Zdarzało się, że piłka wypadała z boiska, więc ganialiśmy za nią po całym domu. Gdy jej nie mogliśmy znaleźć to zastępowaliśmy ją różnymi wynalazkami jak kulki z łożyska, kulki z korali mamy albo kulki zrobione z twardego ciasta podpieczonego w piekarniku. Z czasem gra zaczęła psuć się a górna tektura służyła nam do wzajemnego okładania się. Plastik symbolizujący boisko pękał i znacznie utrudniał grę. Piłkarze łamali się, ale dolna sprężyna pozostawała w tekturze i dawało się jeszcze grać. Gorzej jak piłkarze wypadali z tektury, bo dla takiego piłkarzyka, to była piłkarska śmierć. Butapren był skuteczny tylko na kilka uderzeń piłki :-( Pamiętam, że serce mi się krajało, gdy musieliśmy wyrzucić zniszczoną już grę a miałem wtedy kilkanaście lat.

Obecną wersję już kiedyś miałem. Kupiliśmy ją z bratem w 1994 lub 1995 roku. Nie pamiętam co się z nią w końcu stało. Nie sądzę, żebyśmy ją wyrzucili, ale chyba zgubiliśmy piłkę a gra poniewiera się u babci na strychu albo u nas w piwnicy. Może jest u mojego brata.

Ta wersja ma kilka mankamentów. Trybuny pełniące de facto funkcje band boiska są niskie i skośne, co sprzyja wypadaniu piłki. Bramki są plastikowe, co powoduje, że można strzelić gola a piłka wypada z bramki (nawet niezauważenie). W starej wersji gry bramki były mniejsze i metalowe, co powodowało, że po strzeleniu gola piłka (metalowa kulka) zostawała w bramce a poza tym rozchodził się charakterystyczny metaliczny dźwięk. Nie było wtedy żadnych wątpliwości, że jest gol. Teraz trzeba się wykłócać. Poza tym wgłębienia, w których umieszczeni są piłkarze są zbyt małe, więc zdarza się, że piłka zatrzymuje się w „martwym" punkcie - jest niczyja, bo nie wpadła do żadnego wgłębienia, tzn. nie znajduje się przy żadnym piłkarzu.

Do chwili pisania tego bloga mój bilans świąteczny w dziewięciu meczach to 7 zwycięstw i 2 porażki, bilans bramkowy 36-18. Trzeba przyznać, że ważnym jest ustalenie zasad gry. Można grać na czas, bądź umówić się, że gry toczy się do zdobycia przez jedną osobę określonej liczby bramek.

I jeszcze jedna dygresja na koniec. W sezonie 2006/2007 w programie Orange Ekstraklasa emitowanym w TVN podsumowującym kolejkę, w której odbyły się bezbramkowe derby Łodzi, trenerzy obu łódzkich drużyn (Marek Chojnacki i Michał Probierz) zagrali mecz, który zakończył się wynikiem 9:5.

Mała rzecz a cieszy.

czwartek, 25 grudnia 2008
Tureckie posiłki w Odrze Wodzisław

Miałem nie pisać w Święta, ale po głowie chodziło mi co najmniej kilka piłkarskich wątków. Poza tym codzienne odwiedzanie i uzupełnianie mojego bloga zaczyna być czymś normalnym.

Jak podał wczorajszy „Przegląd Sportowy” Odra Wodzisław przetestuje tureckiego piłkarza, który nazywa się Mert Saglam. Nie byłoby w tym nic niecodziennego, gdyby nie okoliczności w jakich okazało się, że Saglam może przyjechać do Polski.

Kapitan Odry [Jan Woś] od lat z zespołem i z rodziną wyjeżdża na obozy i wczasy do Alanyi. Podczas któregoś z wakacyjnych pobytów doświadczony zawodnik został zaskoczony niecodziennym pytaniem. - Właściciel hotelu, w którym mieszkaliśmy, zapytał mnie, czy nie pomógłbym jego synowi w zorganizowaniu testów w Odrze. Chodzi o Merta Sağlama. To środkowy obrońca, który grał w niższych ligach w Turcji. Jeśli sprawy z wizą zostaną pomyślnie załatwione, to piłkarz 12 stycznia pojawi się na naszym pierwszym treningu - tłumaczy Woś.”.

Saglam, według informacji jednego z czytelników serwisu 90 minut, grał w Alanyasporze (1995-2000), Gaziantepsporze (2000-2001), Beykozsporze (2003-2006), Uskudarsporze (2006-2007) oraz ostatnio w Gencliksporze. Wydaje się mało prawdopodobnym, aby Saglam sprostał wymaganiom klubu występującego w Ekstraklasie.

Po przeczytaniu takiej informacji można skomentować ją dwoma słowami – „Futbolowe jaja”. Termin ten zarezerwowany jest do najdziwniejszych i najbardziej kuriozalnych bramek – fatalnych interwencji bramkarzy i obrońców oraz strzałów minimum z połowy boisko. Dlatego właśnie użyję innych słów – pełna amatorka.

Były już przypadki, że do polskiej ligi trafiali piłkarze, którzy nie podlegali żadnej ocenie. Przysłowiowe „koty w worku”, które oceniano po obejrzeniu kasety lub pochwałach innych piłkarzy. Zdarzało się, że menadżer w pakiecie dodawał drugiego piłkarza (w przerwie zimowej sezonu 2000/2001 do Tomasza Kiełbowicza dodano Marcina Bojarskiego, którego Legia nie chciała). Zdarzało się, że piłkarze sami zgłaszali się do polskich klubów a nawet wysyłali e-maile oferując swoją grę. Czegoś takiego jak z Saglamamem, jeszcze nie było! W profesjonalnym klubie taka sytuacja byłaby niemożliwa, bo to strata czasu i pieniędzy. Takiego piłkarza musi obserwować sztab szkoleniowy, co oznacza, że poświęcając mu uwagę poświęca swój czas. Poza tym pozostaje kwestia wyżywienia, zakwaterowania i przelotu, czyli poniesienia kosztów pieniężnych.

Testy Saglama, to dowód na brak profesjonalizmu zarówno Odry jak i polskiej ligi. Dziwne, że Woś ujawnił historię Saglama, bo naturalnym wydaje się przemilczenie sposobu pozyskania na testy Saglama, albo poinformowanie, że podesłał go jakiś menadżer bądź Odra rozwija skauting.

Taka nasza liga jaki nasz kraj...

 

17:15, martinez-4ever , Transfery
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 grudnia 2008
Nagrody dla Błaszczykowskiego to nieporozumienie

Jakub Błaszczykowski został wybrany najlepszym polskim piłkarzem w plebiscycie „Piłki Nożnej" a także w plebiscycie katowickiego „Sportu". Chcąc skomentować takie rozstrzygnięcia ciśnie mi się na usta tylko jedno słowo - nieporozumienie.

Najlepszym polskim piłkarzem A.D. 2008 był zdecydowanie Artur Boruc. Pierwsza część sezonu była w jego wykonaniu bardzo dobra, druga gorsza, ale w przekroju całego sezonu to Boruc był najlepszym polskim piłkarzem. Jesień w wykonaniu Boruca, czyli fatalne błędy w meczach z Rangersami, Hibernianem i Słowacją nie mogą przesłonić całego sezonu, w którym Boruc sięgnął po trzecie z rządu mistrzostwo Szkocji, zagrał w 1/8 a później w fazie grupowej Lidze Mistrzów. Poza tym Boruc był zdecydowanie najjaśniejszym punktem polskiej reprezentacji na Euro 2008. W tym czasie Błaszczykowski zajął z Borussią Dortmund 13. miejsce w Bundeslidze. W europejskich pucharach i Euro (w przeciwieństwie do Boruca) nie zagrał.

Wprawdzie Błaszczykowskim podobno interesuje się Liverpool, to jednak Boruc jest piłkarzem znanym w Europie. To jego nazwisko pojawiało się w kontekście transferu do AC Milan, Bayernu Monachium, Tottenhamu czy Aston Villi. Wreszcie to Boruc znalazł się na 52 miejscu na liście 100 najlepszych piłkarzy 2008 roku według angielskiego magazyny „FourFourTwo". Spośród bramkarzy wyprzedzili go jedynie Iker Casillas i Gianluigi Buffon.

Błyskotliwość, przebojowość i waleczność to jeszcze nie wszystko, aby zasłużyć na takie wyróżnienia. Kuba jest trybikiem w maszynerii nazwanej Borussią Dortmund, a Boruc, czy patrząc na Bundesligę - chociażby zapomniany i niedoceniany Artur Wychniarek są charyzmatycznymi piłkarzami, których pozycja odpowiednio w Celticu i Arminii Bielefeld jest niepodważalna. Boruc i Wichniarek są ikonami klubu, stanowiącymi o ich obliczu. Tak też było w 2008 roku. Wichinarek jest w najtrudniejszej sytuacji spośród trzech wymienionych piłkarzy, bo gra w najsłabszym klubie, który co rok broni się przed spadkiem do 2. Bundesligi.

Odnoszę wrażenie, że Błaszczykowski jest oceniany przez pryzmat dwóch meczy (Polska - Czechy i Borussia - Bayern), a Boruc przez pryzmat swoich poza boiskowych wyczynów. To prawda, że Boruc jest ekscentrykiem, że w tym roku został ukarany za obraźliwe gesty pod adresem kibiców Glasgow Rangers i za picie alkoholu podczas przedsezonowego zgrupowania Celticu. W tym roku został też odsunięty od kadry za ekscesy na Ukrainie. Błaszczykowski przy Borucu to ugrzeczniony chłopiec, ale niesprawiedliwej ocenie gry poszczególnych piłkarzy i uwzględnianiu przy tej ocenie pozaboiskowych zdarzeń, mówię stanowcze nie!

Czy Cantona nie dostawał nagród za swoją ekscentryczność? Czy Zidane nie dostawał nagród w 1998 roku, bo podczas Mistrzostw Świata dostał czerwoną kartkę w meczu z Arabią Saudyjską? Nie ulegajmy zbiorowej iluzji i oceniajmy piłkarzy wyłącznie za ich grę.

14:35, martinez-4ever , PIŁKA NOŻNA
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 grudnia 2008
Warzycha, Nowak, Piechniczek i Beenhakker, czyli przedświąteczny galimatias

Ponad tydzień temu pisząc o zainteresowaniu Sunderlanu Leo Beenhakkerem, wskazywałem kariery trenerskie byłych selekcjonerów polskiej reprezentacji, podważając prymat „polskiej szkoły trenerskiej". Tymczasem dzisiaj okazało się, że Robert Warzycha zastąpił na stanowisku trenera mistrzów MLS (Columbus Crew) Sigfrieda Schmida. Wprawdzie Warzycha nie prowadził reprezentacji Polski, ale trudno zaliczyć go do fachowców z polskiej szkoły trenerskiej. Swoje pierwsze szlify trenerskie Warzycha zdobywał właśnie w Columbus, gdy tymczasowo pełnił funkcję pierwszego trenera. W zeszłym, mistrzowskim sezonie był asystentem w sztabie szkoleniowym klubu z Columbus.

Przy okazji wypadałoby wspomnieć jeszcze jednego byłego reprezentanta Polski. Piotr Nowak, bo o nim mowa w latach 2004-2006 prowadził D.C. United, z którym już w pierwszym sezonie pracy zdobył mistrzostwo MLS. Od 2007 r. jest trenerem reprezentacji USA under-23 i asystentem trenera pierwszej reprezentacji USA, choć długo wydawało się, że właśnie on zastąpi legendarnego Bruce'a Arenę. Warzycha i Nowak, to trenerzy młodego pokolenia, którzy najpiękniejsze momenty swojej piłkarskiej kariery zdobyli poza granicami kraju. Obaj rozpoczęli karierę trenerską także poza Polską, czyli „polską szkołą trenerską". Wprawdzie MLS, to nie Bundesliga czy Premier League, ale to MLS wykształciła piłkarzy, którzy grali ćwierćfinale Mistrzostw Świata w 2002 r.

Pozostając jeszcze przy tych trenerskich dywagacjach, to Franz Smuda, mimo sukcesów z Lechem otwarcie powiedział w wywiadzie dla „Gazety", że chciałby poprowadzić klub Bundesligi - Zawsze chciałem i chcę nadal pracować w Bundeslidze. Miałem takie możliwości i propozycje, ale wówczas byłem związany z kontraktem z polskim klubem. Niestety nie miałem takiej oferty, gdy byłem trenerem do wzięcia".

A Antoni Piechniczek na łamach prasy zaprosił na wigilijną kolację Leo Beenhakkera, który w opinii Józefa Wojciechowskiego, właściciela Polonii Warszawa, w styczniu na 90 procent pożegna się z reprezentacją. Czyżby nadtrener Piechniczek zaprosił Beenhakkera na pożegnalną kolację?

 
1 , 2 , 3
| < Grudzień 2008 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi