Wpisy z tagiem: superpuchar

poniedziałek, 04 września 2017
Przed meczem o Superpuchar 2016 Legia – Lech Poznań

W meczu o Superpuchar Polski 2016 zmierzą się mistrz i zdobywca Pucharu Polski w sezonie 2015/2016 pełniący honory gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i finalista Pucharu Polski – Lech Poznań.

Spotkają się dwa najbardziej utytułowane kluby w historii rozgrywek o Superpuchar Polski. Lech wystąpił w ośmiu edycjach, z których wygrał pięć (1990, 1992, 2004, 2009, 2015). Legia wystąpiła w dziesięciu, z których wygrała tylko cztery (1989, 1994, 1997, 2008). Żaden inny klub nie grał tak często i nie odniósł tylu zwycięstw, co Lech i Legia.

Oba kluby dwukrotnie spotkały się w meczu o Superpuchar i oba wygrał Lech 3:1. W 1990 r. na stadionie miejskim w Bydgoszczy i w poprzedniej edycji, czyli w 2015 r. Po tym drugim meczu oba kluby spotkały się aż czterokrotnie w sezonie 2015/2016. W październiku 2015 Lech pokonał Legię przy Łazienkowskiej 1:0. Później przyszła jednak seria trzech kolejnych porażek bez strzelonego gola  – 0:2 (dom, marzec 2016 r.), 0:1 (wyjazd, kwiecień 2016 r.), 0:1 (Stadion Narodowy, maj 2016 r., finał Pucharu Polski).

Okres przygotowawczy

Legia rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu pod wodzą nowego trenera – Albańczyka Besnika Hasiego, który wcześniej pracował w Anderlechcie Bruksela. Hasi zasłynął jako trener, który potrafił oszlifować talenty, dlatego wiele obiecywano sobie po jego pracy z młodymi piłkarzami, jak Konrad Handzlik, Jarosław Niezgoda, czy nowi – Alban Sulejmani (FC Renova Dzepciste), Sadam Sulley (Vision FC, 50 tys. euro), Tin Matić (Dinamo Zagrzeb) i Sandro Kulenović (Dinamo Zagrzeb, 70 tys. euro).

Mistrzowie Polski najpierw przebywali na zgrupowaniu w Warce. Po jego zakończeniu Legia przegrała na własnym stadionie z AEL Larnaka 0:1 i ten mecz nie mógł napawać optymizmem. Podobnie było podczas zgrupowania w austriackim Neustift im Stubaital, gdzie legioniści po słabej grze zremisowali z Dinamem Tbilisi 1:1, pokonali amatorskie trzecioligowe SC Schwaz 5:1 i przegrali z CSKA Sofia 0:1. Najlepszym strzelcem w Legii niespodziewanie okazał się Michaił Aleksandrow (2 gole).

Lech natomiast rozpoczął przygotowania do sezonu od wyjazdowego sparingu z czwartoligową Victorią Września (9:0). Następnie przebywał na zgrupowaniu w Kępie, podczas którego rozegrał trzy mecze sparingowe – z Wisłą Płock (2:0), Górnikiem Łęczna (2:2) i Arką Gdynia (1:0). W ostatnim meczu sparingowym Lech pokonał Zagłębie Lubin 3:0. Najlepszym strzelcem Lecha w meczach towarzyskich był Marcin Robak (4 gole).

 Zapowiedź_Legia_-_Lech_Superpuchar_2016

Źródło: legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

W Legii przed meczem o Superpuchar brakowało przede wszystkim pięciu uczestników UEFA Euro 2016 (Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Tomasz Jodłowiec, Nemanja Nikolić i Ondrej Duda), przy czym w przypadku Jędrzejczyka było wiadomo już wcześniej, że opuści Legię, bo skończył mu się okres wypożyczenia. Co do pozostałych to kwestią otwartą było odejście do klubów zagranicznych. Dodatkowo, zabrakło kontuzjowanego Kaspara Hamalainena, nowo pozyskanego Thibaulta Moulina (Waasland-Beveren, 800 tys. euro), Ariela Borysiuka sprzedanego do QPR za 1,8 mln euro, Jakuba Szumskiego wypożyczonego do Zagłębia Sosnowiec, Marka Saganowskiego, który zakończył karierę i długo kontuzjowanego Ivicy Vrdoljaka. W żadnym sparingu nie zagrał Aleksandar Prijović, który doznał kontuzji łokcia w finale Pucharu Polski i jego występ stał pod znakiem zapytania. W kadrze na mecz Superpucharu znalazł się Michał Masłowski, który był przymierzany do wypożyczenia z Piastem Gliwice (i ostatecznie tak się stało, tzn. został wypożyczony). Hasi mówił o sytuacji kadrowej następująco: „Brakuje nam zawodników o odpowiedniej jakości. Potrzebujemy kilku piłkarzy, którzy pomogą nam stać się lepszym zespołem.” (cyt. za: legia.sport.pl).

W Lechu sytuacja wyglądała bardziej stabilnie. Na UEFA Euro 2016 zagrało tylko trzech piłkarzy (Karol Linetty, Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics), z których tylko ostatni nie wracał do klubu, bo skończył mu się kontrakt. Lecha opuściło jeszcze sześciu piłkarzy, ale tylko Marcin Kamiński (VfB Stuttgart) był podstawowym piłkarzem „Kolejorza”. Pozostali to Krzysztof Kotorowski (koniec kariery), Denis Thomalla (1. FC Heidenheim, 350 tys. euro), Szymon Drewniak (wypożyczony do Górnika Łęczna), Sisi (koniec kontraktu) i Vladimir Volkov (koniec wypożyczenia z KV Mechelen). Dodatkowo, Paulus Arajuuri brał udział w negocjacjach dotyczących odejścia do Broendby Kopenhaga. W Warszawie nie mógł zagrać, bo Duńczykom zależało na natychmiastowym przejściu Fina. Kluby ostatecznie ustaliły, że Arajuuri odejdzie do Danii w styczniu 2017 r.  W stolicy nie mógł też zagrać kontuzjowany Darko Jevtić. Po stronie wzmocnień znaleźli się piłkarze planowani do gry w podstawowym składzie – Matus Putnocky (Ruch Chorzów), Lasse Nielsen (Odense Boldklub), Radosław Majewski (AS Veria), Maciej Makuszewski (Vitoria Setubal, wypożyczenie) i być może Dariusz Formella (powrót z wypożyczenia do Arki Gdynia).

Murawa

Boisko na stadionie Legii było zniszczone po koncercie Andrei Bocellego i kongresie świadków Jehowy. Pod jedną z bramek były wyraźne ślady po scenie, a trawy w tych miejscach albo nie było albo była wypalona. Portal sport.pl informował, że stan murawy „jest w opłakanym stanie”, a trener Hasi mówił: „Stan murawy nie jest najlepszy. Nasze boisko przypomina plażę. Oby obyło się bez kontuzji.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Podsumowanie

Trudno wskazać faworyta. Niby Legia zdobyła dublet na stulecie klubu, ale po dwóch miesiącach przystępuje do meczu z „Kolejorzem” poważnie osłabiona.

 

Źródła: własne, legionisci.com, legia.sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org,  sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, A. Dawidziuk, Początek gorączki transferowej, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 11. M. Henszel, Czeka na Superpuchar, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 13. „Skarb Kibica. Ekstraklasa sezon 2016/17 – jesień” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 85 i 93.

poniedziałek, 11 lipca 2016
Superpucharowy hat-trick Legii

W piątek 10 lipca 2015 r. Legia w fatalnym stylu przegrała w Poznaniu z Lechem 1:3 mecz o Superpuchar Polski. Wynik i gra Legii dopełniły wizerunek przegranego, a jednocześnie pogłębiły złość WICE-mistrzów Polski. Na domiar złego Legia przegrała trzeci z rzędu Superpuchar Polski, i trzeci w słabym stylu. Gorzki hat-trick…

Legia wystąpiła w meczach o Superpuchar dziesięciokrotnie, ale wygrała tylko cztery razy (1989, 1994, 1997, 2008). Co więcej, ostatni raz wywalczyła to trofeum siedem lat temu, a jednocześnie w ostatnich swoich pięciu meczach o Superpuchar wygrała tylko… jedno. Wracając do hat-tricka, to w 2012 r. Legia w słabym stylu przegrała na swoim stadionie ze Śląskiem Wrocław 1:1 k. 2:4. Legioniści nie potrafili wykorzystać słabości rywala, a dodatkowo nie byli wspierani przez własnych kibiców, którzy obrazili się, bo… kibice Śląska nie zostali wpuszczeni na mecz. Dwa lata później trener Henning Berg zlekceważył mecz o Superpuchar i wystawił rezerwy, które przegrały z Zawiszą Bydgoszcz 2:3. W tym roku Berg fatalnie przygotował Legię, którą Lech po prostu całkowicie zdominował.

Logo_Superpucharu_Polski_2015

Źródło: sat-charts.eu.

Legia powinna częściej grać o Superpuchar, ale w 1980 r. mecz z Szombierkami Bytom na Stadionie Dziesięciolecia nie doszedł do skutku. W 1993 r. Legia nie zagrała o to trofeum, ponieważ PZPN odebrał jej tytuł mistrzowski. W 2002 r. mecz z Wisłą Kraków na stadionie miejskim w Suwałkach także nie doszedł do skutku, jeśli dobrze pamiętam z obawy przed zamieszkami kibiców. Edycja Superpucharu za 2011 r. była tak długo odwlekana, aż wreszcie w lutym 2012 r. zakończyła się farsą z rozegraniem meczu na Stadionie Narodowym. W 2013 r. spółka Ekstraklasa uznała, że ma pilniejsze, ważniejsze sprawy niż organizowanie meczu o Superpuchar. W konsekwencji w latach 2011-2015 Legia nie zdobyła trofeum ani razu – trzy razy przegrała (dwa razy u siebie), a dwa razy mecz nie odbył się.

Pięć odwołanych meczów o Superpuchar Polski może stanowić o pechu Legii, ale fakty są takie, że Legia najczęściej grała w meczu o Superpuchar, ale ma zaledwie 40% skuteczności. Lech najczęściej zdobywał Superpuchar – 5 razy, a 3 razy przegrał (62,5% skuteczności). Podobnie jak Legia, nieskutecznie o Superpuchar gra Wisła, która w pięciu meczach tylko raz wygrała.

Na pocieszenie pozostaje legionistom fakt, że są absolutnym hegemonem Pucharu Polski. Siedemnastokrotnie wywalczyli to trofeum, a tylko sześciokrotnie przegrali (73,9% skuteczności). Lech w meczach o Puchar Polski jest skuteczny podobnie jak w meczach o Superpuchar (5 – 3), podczas gdy inne kluby często występujące w finałach mają więcej przegranych finałów niż wygranych – Górnik Zabrze (6 – 7), Wisła Kraków (4 – 6), Ruch Chorzów (3 – 7) i GKS Katowice (3 – 5). Marne to pocieszenie, bo Legia w pierwszym meczu sezonu na stulecie klubu zagrała beznadziejnie słabo.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org.

sobota, 30 sierpnia 2014
Legia zlekceważyła Superpuchar Polski

Nie ma żadnych wątpliwości, że Legia zlekceważyła Superpuchar, mecz, rywali, telewidzów i kibiców. Jest to o tyle dziwne, że mówimy o jednym z najlepszych i najbardziej utytułowanych klubów, który kreuje się na najbogatszy, najlepiej zorganizowany i wyznaczający nowe standardy w Polsce.

O tym, że z organizacją meczu finałowego nie jest dobrze można było dowiedzieć się w niedzielę poprzedzającą środowy mecz. Właściciel Zawiszy Bydgoszcz, Radosław Osuch groził, że wycofa swój klub z meczu o Superpuchar. Poinformował, że nie ma podpisanej umowy i o wszystkim dowiaduje się z mediów. Dodawał, że padały deklaracje, ale na papierze niczego nie było. Wypowiedzi Osucha szybko spacyfikował rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski, który powiedział, że nikt nie informował związku o możliwości odmowy występu, która zgodnie z regulaminem wiąże się z karą w wysokości 500 tys. zł. Kluby nie zgłaszały też żadnych zastrzeżeń. Dodał, że nie ma potrzeby podpisywania żadnej umowy, ponieważ taka została podpisana między PZPN a Legią „z uwagi na fakt, że jest ona oficjalnym organizatorem spotkania” (cyt. za warszawa.sport.pl). Inna sprawa, że do pełnienia roli organizatora przez Legię poważne zastrzeżenia miał Osuch.

Właściciel Zawiszy zapowiadał, że Legia nie zagra w najsilniejszym składzie, tylko z pięcioma juniorami. Osuch uznał, że takie podejście do meczu jest niepoważne i zamiast meczu z osłabioną Legią wolałby zagrać sparing z zespołem, który nie będzie eksperymentował ze składem. W niektórych wypowiedziach Osuch był jeszcze bardziej dosadny mówiąc np. „Nie po to wygrywaliśmy Puchar Polski, żeby teraz ktoś robił sobie z nas jaja. Dla mnie to jest poniżające.” (cyt. weszlo.com).

Wprawdzie prezes Legii Bogusław Leśnodorski i trener Henning Berg zapowiadali, że Legia walczy o Superpuchar, ale kadra na mecz z Zawiszą mówiła coś zupełnie innego. Berg odpierał zarzuty, że legioniści zagrają w rezerwowym składzie, filozofując, że „dwójka” Legii gra w trzeciej lidze. Norweski trener przypomniał również, że klub dysponuje grupą świetnych piłkarzy o zbliżonym poziomie, ale wystawienie sześciu debiutantów i posadzenie kolejnych pięciu na ławce zdecydowanie, także przeczyło słowom prezesa i trenera.

2014.07.09_Przed_meczem_o_Superpuchar

Dla obu klubów mecz o Superpuchar miał być przetarciem przed rozgrywkami w europejskich pucharach, ale nie był, bo dla Legii ważniejszy był sparing z Hapoelem Beer Szewa. Trener Berg jeszcze przed meczem nie pozostawił żadnych wątpliwości mówiąc, że spotkanie z Hapoelem zostało zaplanowane dużo wcześniej jako ostatni sparing przez rozpoczęciem walki w Europie. Berg zaznaczył, że Legia nie miała zbyt wielu okazji, aby spotkać się z solidnymi europejskimi zespołami i dlatego zależało jej na meczu z Hapoelem. Informacja o Superpucharze pojawiła się cztery tygodnie przed meczem, a klub nie chciał zmieniać swoich planów. Legia wybrała sparing z Hapoelem zamiast meczu o stawkę jakim był Superpuchar, niby dlatego, że Hapoel to „solidny europejski klub”. Takie tłumaczenie jest o tyle dziwne, że zeszłosezonowe wicemistrzostwo klubu z Beer Szewy było jednym z największych sukcesów w historii klubu! Hapoel jest średniakiem, ale nie w Europie, tylko w Izraelu! Analiza historii klubu wyraźnie to potwierdza, ale widać, że w Legii ktoś nie odrobił lekcji i nie wywiązał się ze swoich obowiązków. O wątpliwej sile klubu stanowiła jego krótka przygoda z pucharami. Oczywiście, można powiedzieć, że Zawisza wcale nie jest lepszy, skoro w sparingu rozegranym kilka dni wcześniej Hapoel pokonał Zawiszę 1:0. Tyle tylko, że to wszystko sparingi, a nie mecz o stawkę, o którym marzy każdy piłkarz.

Osuch narzekał, że jego zawodnicy mogli trenować przed meczem tylko na bocznym boisku, bo na głównej płycie Legia grała sparing z Hapoelem. Twierdził, że w żadnej normalnej lidze klub nie rozgrywa meczu sparingowego przed meczem o Superpuchar. Potwierdził to także prezes PZPN Zbigniew Boniek dodając, że Legia zachowała się mało profesjonalnie i mogła to lepiej zorganizować. Boniek podkreślał, że to prezes Leśnodorski zabiegał o organizację meczu o Superpuchar, a jak przyszło co do czego zaczął traktować mecz jak zbyteczny. Leśnodorski powiedział przecież: „Przydadzą się nie tylko sparingi z zagranicznymi rywalami, ale także poważny mecz o stawkę przy pełnych trybunach.” (cyt. za warszawa.sport.pl). Albo zapomniał, albo zmienił zdanie. Boniek powiedział wtedy: „Uważam, że Bogusław Leśnodorski jest inteligentny i oddany, ale w klubie mu czasami robią pod górkę.” (cyt. za warszawa.sport.pl). Nikt nie sądził chyba, że miesiąc później ta wypowiedź nabierze innego znaczenia…

Gdy kilka lat temu dyrektorem sportowym został w Legii Mirosław Trzeciak, to podkreślał, że taki klub jak Legia musi walczyć o trofea, bo liczą się tylko trofea. Wprawdzie okres pracy Trzeciaka był nieudany, a wystarczy wspomnieć wybranie Arruabareny zamiast Lewandowskiego, to Trzeciak powiedział niezwykle istotną rzecz, która w Legii powinna być zaszczepiona każdemu piłkarzowi, już od wieku juniora. Cytowany wcześniej Boniek w tym kontekście powiedział, że kluczowi piłkarze Legii, którzy spędzili mecz na trybunach mówili, że woleliby wyjść na boisko. Boniek dodał, że Każdy zawodnik chce osiągać sukcesy. Wmówienie prezesowi, że sparing jest ważniejszy niż Superpuchar to komedia (cyt. za legionisci.com). Potwierdził to także Jan Urban i Dariusz Dziekanowski, który kpił z Berga mówiąc, że zwycięstwo z Hapoelem postawi w gablocie klubu.

Postawa Legii dziwi o tyle, że Superpuchar stanowi trofeum, które najłatwiej zdobyć, a w Polsce z różnych powodów nie jest rozgrywany regularnie. W ostatnich latach, gdy Legia co sezon mogłaby grać w takim meczu, to albo nie jest rozgrywany, albo Legia podchodzi do niego niepoważnie. W 2011 r. mecz o Superpuchar między Wisłą a Legią był odkładany aż do lutego 2012 r., gdy Policja wspólnie z Ministrą Muchą zablokowali jego rozegranie. W tym samym roku, tyle że w sierpniu Legia zagrała na swoim stadionie ze Śląskiem, ale przy niskiej widowni przegrała po rzutach karnych. Wtedy „kibice” z Żylety zbojkotowali mecz w geście solidarności z „kibicami” Śląska. Skutecznie zniechęcili pozostałą część widowni, która nie zjawiła się na trybunach. Legii w tym meczu zdecydowanie zabrakło wsparcia ze strony kibiców. Rok później Ekstraklasa S.A. uznała, że ważniejsza od organizacji meczu o Superpuchar jest reforma ligi. W tym roku Legia zabiegała o organizację meczu, który w końcu zlekceważyła. Próby przywrócenia prestiżu tym rozgrywkom spełzły, za sprawą Legii, na niczym. Niesmak pozostał.

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, warszawa.sport.pl, bydgoszcz.sport.pl, legionisci.com, weszlo.com.

wtorek, 26 sierpnia 2014
Superpuchar Polski 2014 dla Zawiszy Bydgoszcz!

W środę 9 lipca 2014 r. Zawisza Bydgoszcz pokonała na wyjeździe warszawską Legią 3:2 (1:1) i sięgnęła po Superpuchar Polski. Cieniem na spotkanie finałowe kładzie się wystawienie przez gospodarzy mocno eksperymentalnego składu.

Zgodnie z podejrzeniami właściciela Zawiszy – Radosława Osucha, Legia przystąpiła do meczu o Superpuchar w mocno osłabionym składzie. Wprawdzie trener gospodarzy Henning Berg twierdził, że rezerwy Legii grają w III lidze, ale skład Legii był mocno, mocno rezerwowy i filozoficzne słowa norweskiego szkoleniowca nie mogły tego zmienić. Fakty były takie, że w podstawowe jedenastce znalazło się aż sześciu debiutantów (Igor Lewczuk, Arkadiusz Piech, Mateusz Wieteska, Robert Bartczak, Adam Ryczkowski i Bartłomiej Kalinkowski), a na ławce usiadło kolejnych pięciu (Łukasz Budziłek, Mateusz Hołownia, Kamil Kurowski, Łukasz Moneta i Grzegorz Tomasiewicz)! Czy w tej sytuacji Legia mogła realnie myśleć o zwycięstwie? Oczywiście nie mogła. Analiza składów znalazła odzwierciedlenie po zakończeniu meczu, gdy wynik był korzystny dla gości.

Początkowe minuty spotkania szybko potwierdziły, że Legii, trudno będzie o zdobycie (prestiżowego?) trofeum. Trudno było odnieść wrażenie, że w Legii grało czterech doświadczonych piłkarzy (Bartosz Bereszyński, Jakub Kosecki, Ivica Vrdoljak, Marek Saganowski), wspieranych przez sprowadzonego latem Lewczuka. Młodzi przeszkadzali i bezładnie biegali po boisku. Konrad Jałocha była niepewny w bramce, a Arkadiusz Piech zupełnie nie rozumiał się z kolegami. Akcjom legionistów brakowało płynności i dokładności.

Wprawdzie w 6. minucie po faulu na Koseckim rzut wolny wykonywał Marek Saganowski, ale trafił w mur. Dobitka Piecha także trafiła w mur. Goście odpowiedzieli trzy minuty później także strzałem z rzutu wolnego, a piłka po uderzeniu Piotra Petasza i rykoszecie sprawiła Konradowi Jałosze duże trudności przy interwencji.

2014.07.09_Superpuchar_(011)

Marek Saganowski przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego w 6. minucie spotkania.

Później po podaniu Luisa Carlosa w dobrej sytuacji znalazł się Alvarinho, ale jego strzał zablokował Wieteska. W 23. minucie groźnie strzelał Mateusz Bartczak, ale piłka przeleciała obok słupka. W 26. minucie Carlos oddał mocny strzał z pola karnego, a Jałocha choć odbił piłkę, to napędził kibicom sporo stracha, bo odbił piłkę w przeciwnym kierunku niż się rzucił. Ostrzeżenia Luisa Carlosa nie poskutkowały, więc w kolejnej groźnej akcji, piłka po strzale Brazylijczyka znalazła drogę do bramki gospodarzy. Wszystko rozpoczęło się od wycofania piłki do tyłu przez Lewczuka. Bartczak nie pozbył się piłki, ale wdał się w bezsensowny drybling, po którym stracił piłkę. Następnie dwa szybki podania (w tym drugie Jakuba Wójcickiego) i Carlos znalazł się w sytuacji „oko w oko” z Jałochą. Brazylijczyk nie dał szans bramkarzowi Legii i Zawisza objęła prowadzenie 1:0. Błąd w tej akcji popełnił Bartczak, ale także Wieteska, który zamiast pilnować Carlosa pobiegł w kierunku Lewczuka.

2014.07.09_Superpuchar_(014)

Paweł Strąk po przypadkowym starciu z Jakubem Koseckim na chwilę stracił przytomność!

Kilkadziesiąt sekund później w doskonałej sytuacji znalazł się Jakub Wójcicki, ale w ostatniej chwili przeszkodził mu w oddaniu strzału jeden z gospodarzy. W 34. minucie po prostopadłym podaniu w groźnej sytuacji ponownie mógł znaleźć się Carlos, ale Jałocha odważnym wyjście w stylu Manuela Neunera zapobiegł dojściu do piłki przez brazylijskiego skrzydłowego.

2014.07.09_Superpuchar_(019)

Rzut rożny dla Zawiszy.

W 38. Minucie po dośrodkowaniu Kalinkowskiego niecelnie strzelił głową Lewczuk. Chwilę później dobrą sytuację wypracował sobie Ryczkowski, ale fatalnie spudłował. Legia dalej atakowała. W 43 minucie gospodarze przeprowadzili akcję, po której mogło paść wyrównanie. Kosecki podał do Piecha, ale jego próba strzału z pola karnego została zablokowana. Do piłko doszedł jednak Saganowski, ale jego uderzenia także zostało zablokowane. Gospodarze zostali przy piłce, ale strzał Vrdoljaka był nie celny.

Minutę później Vrdoljak poprawił się, ale nie dlatego, że celnie strzelił, a dlatego, że celnie podawał. Najpierw powalczył w polu karnym o piłkę z Joshuą Silvą, dobiegł do linii końcowej, ograł Silvę i podał wzdłuż bramki do debiutanta siedemnastoletniego Ryczkowskiego, któremu pozostało tylko przyłożyć nogę. Legia doprowadziła do wyrównania 1:1.

Druga połowa lepiej zaczęła się dla gospodarzy, których akcje wydawały się bardziej płynne niż w pierwszej połowie i przy odrobinie szczęścia mogli liczyć na gola. Tyle, że gospodarze nie stwarzali zagrożenia pod bramką Zawiszy. Tymczasem goście przeprowadzili pierwszą groźną akcję w 54. minucie i od razu zdobyli bramkę! Alvarinho podał piłkę do Luisa Carlosa, który ograł przy linii bocznej Bartosza Bereszyńskiego jak dzieciaka i oddał, a właściwie idealnie wyłożył piłkę Alvarinho, który nie dał żadnych szans bramkarzowi gospodarzy. Zawisza objął prowadzenie 2:1. Inna sprawa, że w tym meczu Bereszyński grał na obcej mu lewej obronie i Carlos kręcił nim, jak chciał. Warto jeszcze zauważyć, co wykazały dopiero telewizyjne powtórki, że Carlos w chwili podania był na minimalnym spalonym.

2014.07.09_Superpuchar_(026)

Luis Carlos w meczu o Superpuchar był koszmarem Bartosza Bereszyńskiego.

A co do spalonego, to w 60. minucie kolejną groźną akcję przeprowadził Zawisza, ale na szczęście dla gospodarzy zepsuł ją Wagner, który w kluczowym momencie podał do znajdującego się właśnie na pozycji spalonej Bernardo Vasconcelosa. Minutę później gospodarze mogli i powinni wyrównać. Saganowski doskonale podał prostopadle do Koseckiego, który mimo asysty obrońcy – Silvy, przelobował debiutującego w bramce Zawiszy – Grzegorza Sandomierskiego, ale trafił w słupek. Nadbiegający André Micael dotknął piłkę ręką! Ale gwizdek sędziego Bartosza Frankowskiego milczał. Piłkę przejął Piech, ale zamiast podawać do lepiej ustawionych za wszelką cenę próbował oddać strzał stojąc tyłem do bramki i nic dobrego z tego nie mogło wyniknąć i nie wyniknęło.

W 66. minucie w pole karnym przewrócił się Ryczkowski a strzał w Sandomierskiego oddał Lewczuk. Sędzia odgwizdał spalonego. Telewizyjne powtórki wykazały, że Kamil Drygas kopnął Ryczkowskiego w polu karnym, czym uniemożliwił mu przeprowadzenie akcji. Sędziowie tego nie zauważyli, a sędzia Frankowski odgwizdał spalonego, na którym był Lewczuk. Spalony rzeczywiście był, ale wcześniej był faul na Ryczkowskim. Legioniści dopięli swego w 71. minucie. Po dośrodkowaniu Kalinkowskiego z rzutu rożnego wyrównującą bramkę strzałem głową zdobył Marek Saganowski. Legia – Zawisza 2:2.

Od tego momentu gospodarze, którzy już wcześniej przejęli inicjatywę, dominowali na boisku i wydawało się, że nie dość, że nie stracą bramki, to jeszcze w tym eksperymentalnym składzie mogą pokusić się o zwycięstwo! Niewiele brakowało, aby taki scenariusz się ziścił. W 84. minucie po doskonałym podaniu Kurowskiego w idealnej sytuacji na piątym metrze znalazł się Saganowski, ale nie trafił w bramkę! Jak popularny „Sagan” nie tylko nie strzelił bramki, ale jak nie trafił w ogóle w światło bramki, wie tylko on sam. Według innych źródeł to nie było podanie Kurowskiego, tylko nieudany strzał Łukasza Monety.

2014.07.09_Superpuchar_(008)

Marek Saganowski strzelił gola, ale powinien też strzelić drugiego i zwycięskiego gola!

Marek Saganowski mógł zostać bohaterem meczu, ale na sześć minut przed końcem zmarnował piłkę meczową. Co ciekawe, poprzednia edycja Superpucharu – w 2012 r. także została rozegrana na stadionie Legii i w tedy także jednym z negatywnych bohaterów był „Sagan”. Legia przegrała ze Śląskiem Wrocław 2:4 w karnych (w regulaminowym czasie 1:1), a napastnik gospodarzy w serii rzutów karnych zmarnował swoją „jedenastkę”, ale sędzia nakazał powtórkę i Saganowski ponownie jej nie wykorzystał!

Wróćmy jednak do 2014 r. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. I w pierwszej minucie doliczonego czasu gry Vahan Gevorgyan ograł Bartczaka i strzelił w kierunku bramki. Wprawdzie Jałocha był zasłonięty, ale przy swoim zasięgu ramion powinien złapać piłkę, a przynajmniej tak się wydawało. Piłka wtoczyła się do bramki i Zawisza był krok od sukcesu. Minutę później ręką w polu karnym Zawiszy zagrał Petasz, ale sędzia Frankowski podjął po raz kolejny niekorzystną dla gospodarzy decyzję.

2014.07.09_Superpuchar_(018)

Mateusz Bartczak chciałby jak najszybciej zapomnieć o meczu o Superpuchar, ponieważ zawinił przy dwóch bramkach.

Zawisza wygrał 3:2 i po raz pierwszy sięgnął po Superpuchar Polski, będąc w tym meczu drużyną lepszą i skuteczniejszą. Wprawdzie mocno osłabieni gospodarze mieli szanse na zwycięstwo w tym meczu, ale Saganowski nie wykorzystał doskonałej sytuacji. Piękny sen Zawiszy, a raczej Radosława Osucha trwa. Klub, pomimo konfliktu z kibicami, w ciągu dwóch miesięcy osiągnał historyczne sukcesy, czyli Puchar Polski i Superpuchar. W nagrodę po raz pierwszy wystąpił w europejskich pucharach, a dokładniej w eliminacjach Ligi Europy.

Legia zawiodła lekceważąc Superpuchar, Zawiszę i swoich kibiców. Wprawdzie Henning Berg przypomniał na konferencji, że sędzia mógł podyktować dla Legii trzy rzuty karne, ale prawda jest taka, że Berg jest winien samemu sobie. Skoro zdecydował się na eksperymenty, to nie powinien się dziwić, że wygrał Zawisza.

 

9 lipca 2014 r., godz. 19:00 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

Mecz o Superpuchar Polski 2014

Legia Warszawa 2-3 Zawisza Bydgoszcz

Bramki: Adam Ryczkowski (44 min.), Marek Saganowski (71 min.) – Luís Carlos (30 min.), Alvarinho (54 min.), Vahan Gevorgyan (90 min.).

Legia: 91. Konrad Jałocha – 27. Robert Bartczak, 4. Igor Lewczuk, 5. Mateusz Wieteska, 19. Bartosz Bereszyński (90 min., 39. Mateusz Hołownia) – 20. Jakub Kosecki, 21. Ivica Vrdoljak, 76. Bartłomiej Kalinkowski (73 min., 66. Kamil Kurowski), 9. Marek Saganowski, 45. Adam Ryczkowski (74 min., 73. Łukasz Moneta) – 11. Arkadiusz Piech.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Łukasz Budziłek, 82. Grzegorz Tomasiewicz.

Trener: Henning Berg (Norwegia).

Zawisza: 12. Grzegorz Sandomierski – 11. Sebastian Ziajka, 4. André Micael, 3. Joshua Silva, 2. Piotr Petasz – 22. Luís Carlos (78 min., 23. Jorge Kadú), 15. Paweł Strąk (46 min., 26. Korneliusz Sochań), 14. Kamil Drygas, 10. Jakub Wójcicki (72 min., 19. Vahan Gevorgyan), 8. Alvarinho (55 min., 28. Wágner) – 5. Bernardo Vasconcelos.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Andrzej Witan, 18. Damian Ciechanowski, 30. Maciej Kona.

Trener: Jorge Paixao (Portugalia).

żółte kartki: Vrdoljak, Piech – Petasz, Drygas, Bernardo Vasconcelos.

sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).

widzów: 11.826 (według 90minut.pl), 12.000 (według legionisci.com).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legia.com, legionisci.com, legia.sport.pl, weszlo.com.

wtorek, 22 stycznia 2013
Superpuchar 2012 dla Śląska Wrocław

W rozegranym w niedzielę 12 sierpnia 2012 r. meczu o Superpuchar Polski. Mistrz Polski, Śląsk Wrocław pokonał zdobywcę Pucharu Polski, Legię Warszawa w rzutach karnych 4:2. W regulaminowym czasie gry był remis 1:1.

Legia Warszawa rozpoczęła spotkanie o Superpuchar ze Śląskiem Wrocław w mocno odmienionym składzie w porównaniu do potyczki z SV Ried. W wyjściowej jedenastce zabrakło Ljuboi, Radovicia i Koseckiego, którzy w ostatnich meczach decydowali o sile ofensywy stołecznej drużyny.” (cyt. za legia.com). Takie zmiany poniekąd miały wpływ na grę legionistów. Przy opustoszałym stadionie przez pierwszy kwadrans nie działo się nic a z boiska wiało nudą. Dopiero w 15. minucie Michał Żyro pięknie przejął podanie Waldemara Soboty i potężnie strzelił z piętnastu metrów, ale Rafał Gikiewicz odbił piłkę na rzut rożny. W 24. minucie Cristián Díaz podał do Soboty, który dośrodkował piłkę w pole karne, przerzucając ją nad (jak zwykle) bezradnym Iñaki Astizem, ale strzał Sebastiana Mili (krycie odpuścił Jakub Wawrzyniak) zablokował głową Artur Jędrzejczyk. „W 32. minucie okazję miał Artur Jędrzejczyk, który nieczysto trafił w futbolówkę po sprytnie rozegranym rzucie wolnym przez Michała Żyrę.” (cyt. za legionisci.com). „Chwilę potem Sylwester Patejuk podał prostopadle do rozpędzonego Cristiána Díaza, który jednak został uprzedzony przez wybiegającego z bramki Dušana Kuciaka.” (cyt. za 90minut.pl). W 36. minucie Marek Saganowski podał do Janusza Gola, który świetnie zagrał między dwoma obrońcami do Żyro, który mimo obecności Tadeusza Sochy oddał strzał, ale Gikiewicz obronił. „Po chwili Janusz Gol podał w szesnastkę do Marka Saganowskiego, który trafił w interweniującego Gikiewicza. Dobijał jeszcze Jakub Rzeźniczak, ale jego uderzenie instynktownie nogą obronił golkiper wrocławian.” (cyt. za 90minut.pl).

Superpuchar_2012_(1)

W 39. minucie Śląsk objął prowadzenie oddając swój pierwszy strzał w tym meczu. Mila dośrodkował spod linii bocznej z ponad trzydziestu metrów w pole karne, gdzie Astiz przegrał pojedynek główkowy ze Słoweńcem Rokiem Elsnerem, a Kuciak poślizgnął się i piłka wpadła do siatki. Śląsk objął prowadzenie, choć to legioniści sprawiali lepsze wrażenie, ale przyznać trzeba, że mimo wszystko spotkanie prowadzone było w ospałej atmosferze. Cztery minuty po zdobyciu bramki Śląsk śmielej zaatakował. „Z linii pola karnego tuż nad poprzeczką strzelił Dalibor Stevanović.” (cyt. za przegladsportowy.pl).

W przerwie trener Legii Jan Urban dokonał trzech zmian. Za aktywnego Żyro (dziwna zmiana), Gola i Michała Kucharczyka wprowadził na boisko tych, których najbardziej brakowało, czyli Koseckiego, Ljuboję i Radovica. W tym miejscu warto dodać, że zgodnie z regulaminem meczu o Superpuchar trenerzy mogli dokonać maksymalnie sześciu zmian, ale pod warunkiem, że trzy nastąpiły w przerwie.

Pierwszą groźną akcję legioniści przeprowadzili w 52. minucie. Rzut wolny wykonywał Dominik Furman, a strzał głową Ivicy Vrdoljaka przeleciał tuż nad poprzeczką. W 56. minucie Kosecki podał do Saganowskiego, który mając przy sobie Tomasza Jodłowca i Marcina Kowalczyka odegrał piłkę piętką do Wawrzyniaka, który strzelił prawą (słabszą) nogą, a Gikiewicz z trudem odbił piłkę. Trzy minuty później Danijel Ljuboja wykonywał rzut wolny z ponad dwudziestu metrów. Strzelił na krótki słupek i Gikiewicz nie miał szans. W trzecim występie przeciwko Śląskowi „Ljubo” zdobył trzeciego gola, a drugiego bezpośrednio z rzutu wolnego.

W dalszej części gry to Legia miała inicjatywę, stwarzała sytuacje, a Śląsk nastawiał się głównie na kontry.” (cyt. za sport.pl). W 64. minucie Furman podał do Ljuboji, który odegrał do Radovica na wolne pole, ale piłka po strzale „Rado” z sześciu metrów odbiła się od Mariusza Pawelca, a Gikiewicz z trudem ją odbił. W 71. minucie losy meczu na korzyść Legii (po raz kolejny) mógł rozstrzygnąć Radović. Vrdoljak podał do Saganowskiego, który odegrał do Radovica wbiegającego między Jodłowca i Pawelca, ale jego strzał minął słupek bramki strzeżonej przez Gikiewicza.

Superpuchar_2012_(2)

W 85 min. Patejuk dośrodkował do Johana Voskampa, ale piłkę wybił Astiz. Przejął ją Mila i natychmiast wrzucił przed pole karne, Kowalczyk przedłużył podanie głową do Mateusza Cetnarskiego, który strzelił gola, ale był na pozycji spalonej. „Chwilę potem po szybkim kontrataku futbolówka trafiła w pole karne do Cetnarskiego, który trafił w wybiegającego z bramki Kuciaka.” (90minut.pl). W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Sobota dośrodkował w pole karne, ale Marko Šuler wybił piłkę, która ponownie trafiła do Soboty. Pomocnik Śląska strzelił i trafił w zewnętrzną część słupka legionistów.

W związku z tym, że regulamin meczu o Superpuchar nie przewiduje dogrywki, o zwycięstwie decydowały rzutu karne. Skuteczniej egzekwowali je piłkarze Śląska i to oni zdobyli (po raz drugi w swojej historii) sięgnęli po to trofeum. W Śląsku pomylił się tylko Tomasz Jodłowiec, a w Legii – rażący w tym meczu nieskutecznością – Miroslav Radović i Marek Saganowski. Co ciekawe, Saganowski dwukrotnie nie wykorzystał jedenastki. Najpierw jego strzał obronił Gikiewicz, ale sędzia Daniel Stefański nakazał powtórzyć „jedenastkę”. Wtedy Saganowski strzelił wysoko nad bramką. Po trafieniu Cetnarskiego piłkarze Śląska fetowali kolejny sukces na Łazienkowskiej. Ostatni raz przegrali tutaj (na starym stadionie) w listopadzie 2008 r., ale sukces w Superpucharze zawdzięczają przede wszystkim Rafałowi Gikiewiczowi.

Superpuchar_2012_(3)

Radość piłkarzy Śląska po wygraniu konkursu rzutów karnych i Superpucharu 2012.

Legioniści byli zawiedzeni. Niewątpliwie w tym meczu zabrakło im wsparcia fanów, którzy mogli „ponieść” piłkarzy z „eLką” na piersiach do zdobycia Superpucharu, ale tak się nie stało. Wszystkim marzy się Wielka Legia, ale w tym meczu zawiedli i piłkarze i kibice. Trofeum stracili (jak Mistrzostwo Polski 2012) na własne życzenie…

Legia zagrała nieskutecznie. Zgodnie ze statystykami przedstawionymi przez „Naszą Legię” piłkarze tego klubu oddali w tym meczu więcej strzałów (16:10), a także więcej strzałów celnych (9:3). Mistrzowie Polski byli lepsi w spalonych (4:2), faulach (20:12) i przede wszystkim w karnych (4:2). Legionistom oprócz skuteczności zabrakło także zadziorności i chęci udowodnienia piłkarzom Śląska, że świętując tytuł mistrzowski przesadzili obrażając klub ze stolicy. Jeszcze przed meczem Radović mówił: „Ja i moi koledzy z drużyny szanujemy piłkarzy z Wrocławia, ale tego, co zrobili po zakończeniu poprzednich rozgrywek, im nie zapomnimy. Mnie uczono całe życie, że swoją siłę trzeba pokazywać na boisku, a nie poza nim. Cały czas pamiętamy, co śpiewali o Legii, i w niedzielę postaramy się pokazać, że to my jesteśmy lepsi.” (cyt. za przegladsportowy.pl). Skończyło się na słowach…

 

12 sierpnia 2012, godz. 16:30 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

Mecz o Superpuchar

Śląsk Wrocław 1-1 k. 4-2 Legia Warszawa

Bramki: Rok Elsner 40 - Danijel Ljuboja 59.

Karne: 1-0 Sebastian Mila, 1-1 Jakub Rzeźniczak, 2-1 Waldemar Sobota, (2-1 Marek Saganowski - nad bramką), 3-1 Marcin Kowalczyk, (3-1 Miroslav Radović - obroniony), (3-1 Tomasz Jodłowiec - obroniony), 3-2 Danijel Ljuboja, 4-2 Mateusz Cetnarski.

Śląsk: 33. Rafał Gikiewicz – 24. Tadeusz Socha, 14. Marcin Kowalczyk, 3. Tomasz Jodłowiec, 17. Mariusz Pawelec – 5. Waldemar Sobota, 16. Dalibor Stevanović (74 min., 10. Mateusz Cetnarski), 29. Rok Elsner (75 min., 26. Przemysław Kaźmierczak), 11. Sebastian Mila, 9. Sylwester Patejuk (87 min., 27. Łukasz Gikiewicz) – 21. Cristián Díaz (46 min., 18. Johan Voskamp).

Ławka rezerwowych: Marian Kelemen – Marek Wasiluk i Rafał Grodzicki.

Trener: Orest Lenczyk.

Legia: 12. Dušan Kuciak – 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Artur Jędrzejczyk, 15. Iñaki Astiz, 14. Jakub Wawrzyniak (70 min., 8. Marko Šuler) - 18. Michał Kucharczyk (46 min., 32. Miroslav Radović), 21. Ivica Vrdoljak, 5. Janusz Gol (46 min., 28. Danijel Ljuboja), 37. Dominik Furman (70 min., 35. Daniel Łukasik), 33. Michał Żyro (46 min., 20. Jakub Kosecki) – 9. Marek Saganowski.

Ławka rezerwowych: Wojciech Skaba i Tomasz Kiełbowicz.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Socha (25 min., faul), Stevanović (51 min., faul) – Furman (34 min., faul), Kosecki (57 min., faul), Jędrzejczyk (82 min., faul).

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz) jako główny oraz Wierzbowski i Boniek.

widzów: 3.000 (przegladsportowy.pl), 5.000 (90minut.pl, legionisci.com, „Nasza Legia”), 6.000 („Przegląd Sportowy”).

temperatura:19C.


Źródła: własne, 90minut.pl, legia.com, legia.net, legionisci.com, sport.pl, przegladsportowy.pl, „Nasza Legia” nr 09(48) 2012 r., s. 53 i „Przegląd Sportowy” z dnia 13 sierpnia 2012 r., s. 12-13.

wtorek, 15 stycznia 2013
Przed meczem o Superpuchar Polski Śląsk Wrocław – Legia Warszawa

Zdecydowanym faworytem zaplanowanego na 12 sierpnia 2012 r. meczu o piłkarski Superpuchar Polski jest Legia Warszawa, ale Śląsk tanio skóry nie sprzeda. Szkoda tylko, że stadion będzie świecił pustkami…

Mecze w europejskich pucharach – przewaga Legii

Ostatnie występy obu drużyn stawiają Legią w lepszej pozycji, bo to legioniści pozostawili po sobie lepsze wrażenia. Najpierw zremisowali z łotewskim Metalurgsem Lipawa 2:2, choć prowadzili i byli zespołem zdecydowanie lepszym. W rewanżu nie pozostawili złudzeń kto zasługuje na awans wygrywając aż 5:1. Inna sprawa, że od momentu otwarcia nowego stadionu tak słabej drużyny Legia jeszcze nie gościła, a grała choćby z drugoligowym Gryfem Wejherowo, czy pierwszoligową Arką Gdynia. Następnie legioniści przegrali w Austrii z SV Ried 1:2, by u siebie wywalczyć awans wygrywając 3:1. W tym meczu legioniści zagrali widowiskowo i z polotem, choć własnej nieskuteczności mogli zawdzięczać odpadnięcie, bo przy stanie 3:0 poczuli się zbyt pewnie. Śląsk na początek wygrał w Podgoricy z Buducnostem 2:0 prezentując futbol przede wszystkim… skuteczny. Następnie przyszły dwie porażki u siebie – z Buducnostem (0:1) i szwedzkim Helsingborgsem (0:3). Porażka w meczu rewanżowym w Szwecji 1:3 tylko potwierdziła, że mistrzowie Polski już na początku sezonu mają poważny problem ze swoją grą. Legia na ich tle prezentuje się lepiej.

Motywacja – przewaga Legii

Piłkarze Śląska fetowali zdobycie mistrzostwa Polski w minionym sezonie obrażając Legię. Ukarani za to zostali: Sebastian Mila, Łukasz Gikiewicz, Rafał Gikiewicz, Patrik Mraz, Mariusz Pawelec i Dalibor Stevanović. Dodatkowo, ta historia stanęła Piotrowi Celebanowi na drodze przejścia do Legii. Wydaje się, że w legionistach powinno być mnóstwo sportowej złości i chęci udowodnienia piłkarzom Śląska, że tytuł należał się im, a Wrocławianie nie powinni obrażać klubu z Warszawy, zresztą jak każdego innego.

Składy – przewaga Legii

O ile skład Legii pozostaje praktycznie bez zmian w porównaniu z zeszłym sezonem, to w Śląsku zaszły poważne zmiany. Wrocławski zespół opuścili: Piotr Celeban (FC Vaslui), Sebastian Dudek (Widzew Łódź), Dariusz Pietrasiak (Maccabi Netanya), Łukasz Madej (GKS Bełchatów), Jarosław Fojut (szuka klubu) a także zawodnik drugiego planu - Krzysztof Wołczek (Miedź Legnica). W ich miejsce przyszło kilku nowych piłkarzy, a najbardziej wartościowymi są: Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa), Rafał Grodzicki (Ruch Chorzów), Marcin Kowalczyk (Zagłębie Lubin) i Sylwester Patejuk (Podbeskidzie Bielsko-Biała).

Legia rozpoczyna nowy sezon w praktycznie niezmienionym składzie. Latem z klubu odeszło trzech obcokrajowców, którzy niespełnili oczekiwań klubu (Ismael Blanco, Nacho Novo i Michal Hubnik). Na początku roku z klubem pożegnali się trzej kluczowi gracze – Maciej Rybus, Marcin Komorowski i Ariel Borysiuk. Do klubu (nie licząc piłkarzy Młodej Ekstraklasy) doszło tylko trzech piłkarzy Marek Saganowski (ŁKS Łódź), Jorge Salina (AS Trenczyn) i katastrofalnie grający reprezentant Słowenii – Marko Suler. Dodatkowo, z wypożyczenia do Lechii Gdańsk wrócił Jakub Kosecki. Zmartwieniem sztabu szkoleniowego jest kontuzja Rafała Wolskiego i pojawiające się co jakiś czas urazy bałkańskiego trio Luboja-Radović-Vrdoljak.

Logo_piłkarskiego_Superpucharu_Polski

Logo Superpucharu.

Źródło: ekstraklasa.wp.pl.

 

Historia Superpucharu – przewaga Legii

Pierwszy mecz o Superpuchar Polski miał zostać rozegrany w 1980 r. na Stadionie Dziesięciolecia pomiędzy Szombierkami Bytom (mistrz Polski) a Legią (zdobywca Pucharu Polski). Z niewiadomych powodów spotkanie nie doszło jednak do skutku. Superpuchar doczekał swojego debiutu trzy lata później a Lechia pokonała na własnym stadionie Lecha Poznań 1:0. Od tamtej pory (z różnych powodów) mecze nie były jednak rozgrywane regularnie. Najczęściej w meczu o Superpuchar grały drużyny Legii i Lecha Poznań (po 7 razy) a także Wisły Kraków (5 razy). Najczęściej (po cztery razy) trofeum  zdobywali piłkarze Legii (w latach 1989, 1994, 1997 i 2008) i Lecha (1990, 1992, 2004, 2009), więc pojedynek ze Śląskiem może zapewnić Legii samodzielne przodownictwo w klasyfikacji zdobywców Superpucharu. Śląsk Wrocław w meczu o to trofeum zagrał tylko jeden raz i wygrał. W 1987 r. Śląsk pokonał w Białymstoku Górnika Zabrze 2:0 po dwóch golach Dariusza Marciniaka.

Stadion – atut własnego boiska jednak nie dla Legii

Licząc wszystkie rozgrywki, Legia rozegrała ze Śląskiem 72 mecze (39 zwycięstw Legii, 18 remisów, 15 wygranych Śląska, bramki 110:51), ale oba zespoły nigdy wcześniej nie grały o Superpuchar Polski. Poza tym dwa ostatnie pojedynki przy Łazienkowskiej zakończyły się zwycięstwami wrocławian 2:1, a Legia nie potrafi wygrać ze Śląskiem na własnym stadionie od listopada 2008 r.

Kibice, a właściwie ich brak – (paradoksalnie) przewagą Legii

Kibice Legii postanowili jednak zbojkotować mecz o Superpuchar solidaryzując się z kibicami Śląska, którzy protestowali przeciwko rozgrywaniu meczu na stadionie Legii. Rzeczowe argumenty nie miały jednak żadnego znaczenia, bo to że stadion Śląska nie był gotowy na organizację tego meczu zostało przez kibiców zbyte milczeniem. Jak również fakt, że żaden neutralny obiekt nie chciał przyjąć „kibiców” obu drużyn po licznych dowodach na ich chuligańskie zachowanie. Inna sprawa, że kibice z Warszawy chyba zapomnieli, że nie protestowali, gdy Legia grała o Superpuchar na własnym stadionie w 1997 r. (z Widzewem) i 2006 r. (z Wisłą Płock). „Kibice” domagali się organizacji meczu na Stadionie Narodowym i mieli sporo w tym racji wskazując na koszty budowy tego obiektu, ale w gruncie rzeczy chodziło im o organizację meczu na tym obiekcie z zupełnie innych powodów…

Argumentem przywoływanym przez kibiców było niepoważne ich traktowanie przez meczem o Superpuchar 2011 Legia – Wisła, który w końcu się nie odbył. I tutaj mają rację, bo „szopka” z organizacją tego meczu była niesamowita. W każdym razie każdy powód do bojkotu i protestu dla kibiców Legii jest dobry. Zamiast wspierać drużynę w zdobyciu kolejnego trofeum postanowili obrazić się i wywrzeć skuteczną presję na innych kibiców, aby nie przychodzili na stadion.

Dla piłkarzy Legii gra przy braku dopingu, to żadna nowość, skoro protest kiboli trwał trzy i pół roku, dlatego cisza bardziej może przeszkadzać piłkarzom Śląska.

Podsumowanie

Wydaje się, że Legia jest faworytem meczu, ale nie raz i nie dwa wszelkie kalkulacje i dywagacje na papierze nie miały żadnego znaczenia, bo boisko weryfikowało wszystko.


Źródła: własne, sport.pl, 90minut.pl, wikipedia.pl, ekstraklasa.wpl.pl, footballblog.pl, ipilkanozna.pl, „Legia Warszawa” nr 11(20)/2012, s. 11-12 i „Nasza Legia” nr 08(47)/2012, s. 11.

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Tagi