Wpisy z tagiem: Żalgiris Wilno

czwartek, 24 marca 2016
„Lewy” nie obronił korony króla strzelców Bundesligi. Polscy napastnicy w Europie

Robertowi Lewandowskiemu nie udało się obronić wywalczonej rok wcześniej korony króla strzelców Bundesligi, choć trzeba raczej powiedzieć, że nie obronił armaty, bo taką statuetkę otrzymują najlepsi strzelcy ligi niemieckiej.

„Lewy” z 17 bramkami razem z kolegą klubowym – Arjenem Robbenem został wicekrólem. Najlepszym strzelcem Bundesligi w sezonie 2014/2015 był Alexander Meier (Eintracht Frankfurt) z 19 golami. Niedosyt pozostaje ogromny, bo Meier był długo kontuzjowany, a później dołączył do niego Robben. Co więcej, Lewandowski mniej goli w jednym sezonie w Bundeslidze (8) strzelił tylko w debiutanckim sezonie 2010/2011, a później jego snajperski licznik pokazywał kolejny 22, 23 i 20. Gdyby tylko powtórzył… Niestety, „Lewemu” było bardzo trudno, bo Pep Guardiola często sadzał go na ławce rezerwowych, z niezrozumiałych powodów w ogóle nie wystawiał na boisku, albo ustawiał taktykę, do której Robert Lewandowski po prostu nie pasował. Innym utrudnieniem były kontuzje i samolubna gra Robbena. Nic nie zmieni jednak faktu, że Lewandowski strzelił w Bundeslidze 90 goli i stopniowo pnie się w klasyfikacji najlepszych strzelców Bundesligi.

Robert_Lewandowski_-_Bayern_Monachium

Robert Lewandowski.

Źródło: naszapilka.com.

Lewandowski był poważnym kandydatem do tytułu króla strzelców Bundesligi, ale jesienią wydawało się, że szanse w swoich ligach mają jeszcze dwaj inni Polacy. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam) późną jesienią osiągnął naprawdę wysoką formę i mógł włączyć się do walki o tytuł króla strzelców Eredivisie, a już co najmniej zostać jednym z czołowych strzelców. Słaba wiosna sprawiła jednak, że Polak zdobył 11 goli, czyli połowę dorobku króla strzelców ligi holenderskiej – Mempisa Depaya (PSV Eindhoven). Milik ostatecznie zajął dopiero 13. miejsce w klasyfikacji strzelców. Dobry początek miał też Kamil Biliński w Dinamie Bukareszt, ale później było już tylko gorzej i strzelanie zakończył (podobnie jak Milik) na jedenastu golach.

Spośród innych polskich piłkarzy grających zagranicą tylko trzem udało się strzelić co najmniej dziesięć goli, ale żaden nie zrobił tego w poważnej lidze. Piotr Parzyszek, który przez dwa sezony strzelał na potęgę w drugoligowym holenderskim De Graafschap, tym razem strzelił dwanaście goli w drugiej lidze belgijskiej dla Koninklijke Sint-Truidense VV.

Jedenaście goli w trzeciej lidze niemieckiej zdobył Rafał Kazior. Niestety jego klub (KSV Holstein Kiel von 1900), mimo zajęcia 3. miejsca, nie awansował do 2. Bundesligi, ponieważ przegrał w barażach. Co ciekawe w poprzednim sezonie Kazior zdobył dla swojego klubu tylko jednego gola w 35 meczach. Dziesięć goli w amatorskiej lidze w Walii zdobył Adrian Cieślewicz (The New Saints FC), ale przynajmniej mógł świętować potrójną koronę.

Blisko magicznej liczby dziesięciu goli było tylko dwóch piłkarzy Adrian Mierzejewski (8 goli, 24 mecze, Al-Nassr) i niespodziewanie Kamil Glik (7 goli, 32 mecze, FC Torino), a reszta Polaków strzelała albo mało, albo wcale.

Jeśli chodzi o polskich piłkarzy, którzy w 2014 r. występowali w ligach grających systemem rocznym, czyli wiosna-lato, to tylko jeden strzelił dziesięć goli. Jakub Wilk zanotował 10 trafień dla Żalgirisu Wilno i przyczynił się do wywalczenia dubletu. Blisko magicznej „dziesiątki” był Łukasz Cieślewicz, którego 8 goli dało B36 Torshavn mistrzostwo Wysp Owczych.

 

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2014/2015 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

1. Robert Lewandowski (FC Bayern Monachium, Bundesliga) – 17 (31 meczy).

2. Piotr Parzyszek (Koninklijke Sint-Truidense VV, druga liga belgijska) – 12 (31 meczy).

3. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam, Eredivisie) – 11 (21 meczy).

4. Kamil Biliński (Dinamo Bukareszt, pierwsza liga rumuńska) – 11 (33 mecze).

5. Rafał Kazior (KSV Holstein Kiel von 1900) – 11 (35 meczy).

6. Adrian Cieślewicz (The New Saints FC) – 10 (28 meczy).

+ Jakub Wilk (Żalgiris Wilno) – 10 (31 meczy) – wiosna-jesień 2014.

 

Analizując bramki strzelane przez polskich piłkarzy w ligach zagranicznych można stwierdzić: „Lewandowski i długo, długo nic”. Jeszcze tylko Milk w poważnej lidze strzela całkiem przyzwoicie, a w pozostałych ligach polscy napastnicy praktycznie niestety nie istnieją.

W porównaniu z sezonem 2013/2014 trzeba stwierdzić, że jest jednak postęp. Wtedy tylko trzech zawodników strzeliło co najmniej dziesięć goli. Przede wszystkim wymienić trzeba Roberta Lewandowskiego, który z dwudziestoma golami dla Borussi Dortmund został królem strzelców Bundesligi. Piotr Parzyszek zaliczył 16 goli dla drugoligowego holenderskiego vbv De Graafschap, a David Blacha 10 goli dla trzecioligowej niemieckiej Hansy Rostock. Całkiem blisko „dziesiątki” był Łukasz Gikiewicz – 7 goli dla cypryjskiej AS Omonii Lefkossias i Waldemar Sobota – 6 goli dla Club Brugge KV.

Jeśli chodzi o polskich piłkarzy, którzy w 2014 r. występowali w ligach grających systemem rocznym, czyli wiosna-lato, to dwóch strzeliło dziesięć goli.  Kamil Biliński z 21 golami został drugim strzelcem ligi litewskiej, a do tego zdobył z Żalgirisem Wilno potrójną koronę. Łukasz Cieślewicz zdobył 12 goli dla B36 Torshavn i mistrzostwo Wysp Owczych. Blisko dziesięciu trafień był Tomasz Zahorski – 9 goli dla występującego w amerykańskiej NASL San Antonio Scorpions.

 

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2013/2014 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

1. Robert Lewandowski (Borussia Dortmund, Bundesliga) – 20 (33 mecze).

2. Piotr Parzyszek (vbv De Graafschap, druga liga holenderska) – 16 (20 meczy).

3. David Blacha (Hansa Rostock, trzecia liga niemiecka) – 10 (35 meczy).

+ Kamil Biliński (Żalgiris Wilno, liga litewska) – 21 (31 meczy) – wiosna-jesień 2014.

+ Łukasz Cieślewicz (B36 Torshavn, liga Wysp Owczych) – 12 (21 meczy) – wiosna-jesień 2014.

 

Czy w sezonie 2015/2016 będzie lepiej? Duże nadzieje wiążemy ponownie z Lewandowskim i Milikiem, ale może pozytywnie zaskoczy, któryś z reprezentacyjnych skrzydłowych, jak Grosicki, czy Rybus.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, naszapilka.com.

niedziela, 27 lipca 2014
Pucharowych żniw niestety nie było

Sezon 2013/2014 w europejskiej piłce nożnej był dla Polaków wyjątkowy, choćby z tego powodu, że Robert Lewandowski został królem strzelców Bundesligi a we włoskiej Serie „A” wystąpiło aż ośmiu polskich piłkarzy. Sezon był wyjątkowy także dlatego, że Polacy występujący za granicą mieli szanse na wywalczenie pucharów czternastu krajów. Udało się tylko w czterech – w Anglii, Holandii, Włoszech (to trochę naciągane) i na Litwie.

Ale po kolei. Takiego sezonu na pewno nie było w historii polskiej piłki nożnej. W finałach krajowych pucharów wystąpiło piętnaście klubów, w kadrach których występowało osiemnastu Polaków. Jak się później okazało przynależność klubowa wcale nie gwarantuje występu w meczu finałowym, a sam mecz finałowy nie jest synonimem sukcesu. O tym ostatnim niestety boleśnie przekonało się jedenaście klubów z trzynastoma Polakami w kadrach na ten sezon.

Oczywiście, już wcześniej już były sezony, w których w finałach krajowych pucharów występowało w jednym sezonie kilku Polaków, ale takiego „wysypu” to jeszcze nie było. A dodatkowo, należy zwrócić uwagę, że nie były to finału „u jakiś ogórków”, jakby to powiedział złotousty Franz Smuda, ale były to finały w poważnych piłkarsko krajach. Spośród państw, które goszczą pięć najsilniejszych lig (Anglia, Hiszpania, Włochy, Francja i Niemcy), tylko w Hiszpanii w finale nie wystąpił żaden klub z polskim piłkarzem. Trudno się jednak dziwić, skoro o Pucharu Króla zagrały Real i Barcelona.

Wracając jednak do Polaków to szansę na zdobycie pucharu mieli także w Rosji, Rumunii, Bułgarii, Chorwacji, Szkocji, Walii, Azerbejdżanie i Austrii.

Zdecydowanie największym wygranym został Łukasz Fabiański, który na Wembley w swoim ostatnim oficjalnym meczu w barwach Arsenalu wywalczył jedyne trofeum w trakcie siedmioletniej przygody z „Kanonierami” – Puchar Anglii 2013/2014. Arsenal pokonał po dogrywce Hull City AFC 3:2, choć już po ośmiu minutach przegrywał 0:2. Fabiański wystąpił we wszystkich poprzednich meczach pucharowych w tym sezonie, ale bohaterem był po półfinale, gdy Arsenal wygrał 4:2 w rzutach karnych z Wigan (w regulaminowym czasie 1:1), a polski bramkarz obronił dwa rzuty karne.

Łukasz_Fabisńki_z_Pucharem_Anglii_2013/2014

Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) z Pucharem Anglii w sezonie 2013/2014.

Źródło: bravo.pl.

Fabiański zagrał i mógł cieszyć się z trofeum, ale na ławce rezerwowych cały mecz przesiedział pierwszy bramkarz „Kanonierów”, czyli Wojciech Szczęsny. Były piłkarz Agrykoli Warszawa marzył o występie w meczu finałowym, ale menadżer Arsène Wenger był konsekwentny i postawił na Fabiańskiego. Szczęsnemu pozostała radość przez łzy, bo ten ambitny bramkarz na pewno jak zwykle emocjonalnie podszedł do siedzenia na ławce.

Warto jeszcze przypomnieć, że trzy lata temu Szczęsny wystąpił na Wembley w finale Pucharu Ligi, ale po jego nieporozumieniu z Laurentem Koscielnym, Birmingham City zdobyło zwycięskiego gola. Szczęsny miał nadzieję na rehabilitację, ale musi czekać do kolejnego sezonu. Przynajmniej jego przeciwnikiem do miejsca w bramce nie będzie Fabiański, który po zakończeniu sezonu podpisał kontrakt z drużyną Swansea City. Skoro zaglądamy do archiwum, to Jerzy Dudek zdobył Puchar Ligi Angielskiej w sezonie 2002/2003.

Wojciech_Szczęsny_z_Pucharem_Anglii_2013/2014

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) z Pucharem Anglii w sezonie 2013/2014.

Źródło: pzp.info.pl.

Trzecim obok Fabiańskiego i Szczęsnego zdobywcą pucharu w silnym piłkarsko kraju w 2014 r. jest Igor Łasicki, choć w jego przypadku trudno mówić o tym, że zdobył Puchar Włoch. Łasicki był w szerokiej kadrze SSC Napoli, ale ani razu nie zagrał w Pucharze Włoch, a w lidze zadebiutował dopiero w ostatniej kolejce (tutaj). Napoli w finale pokonało na Stadio Olimpico Fiorentinę 3:1 (2:1), a mecz rozpoczął się z 45-minutowym opóźnieniem z powodu zamieszek kibiców. Barwy Fiorentiny reprezentuje Rafał Wolski, ale w tym meczu też nie zagrał. Według niektórych źródeł siedział na ławce rezerwowych wedle innych nie było go na ławce rezerwowych. W sumie nie ważne – Wolski nie wszedł na boisko, a „Viola” przegrała.

Zamieszki_przed_finałem_Pucharu_Włoch_2013/2014_(1)

Zamieszki przed finałem Pucharu Włoch 2013/2014 – poza stadionem…

Źródło: si24.it.

Zamieszki_przed_finałem_Pucharu_Włoch_2013/2014_(2)

...i na stadionie.

Źródło: sport.pl.

Igor_Łasicki_(SSC_Napoli)_2013/2014

Igor Łasicki (SSC Napoli) – zdobywca Pucharu Włoch 2013/2014 tylko „na papierze”.

Źródło: football-waldenburg.blogspot.com.

Finał Puchar Francji zakończył się porażką dla Kamila Grosickiego. Jego Stade Rennes (Rennais) przegrało w Saint-Denis na Stade de France z En Avant Guingamp 0:2 (0:1). Grosicki grał do 52. minuty, a zmienił go Paul-Georges Ntep. Co ciekawe, oba kluby spotkały się już w finale Pucharu Francji w 2009 r. i wtedy także zwyciężyło Guingamp (2:1), zdobywając to trofeum po raz pierwszy w historii.

Z polskiego punktu widzenia najbardziej bolesna była jedna porażka „polskiej” Borussi Dortmund. Westfalczycy przegrali w finale Pucharu Niemiec po dogrywce z Bayernem Monachium 0:2 (0:0, 0:0). Cały mecz w barwach Borussi rozegrali Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski, a poza kadrą z powodu kontuzji pozostał Jakub Błaszczykowski. Mecz na Olympiastadionie w Berlinie był ostatnim oficjalnym występem „Lewego” w barwach Borussi, ale Polak nie zachwycił. Zagrał słabo, a po wspaniałym finale z 2012 r., gdy Borussia rozbiła Bayern 5:2, a „Lewy” ustrzelił hat-tricka – pozostały tylko wspomnienia. Inna sprawa, że do porażki Borussi przyczynili się sędziowie. Jak wykazały powtórki piłka po strzale Mattsa Hummelsa w 64 min. przekroczyła linię bramkową. Gwizdek sędziego jednak milczał. Średnie to pocieszenie, skoro drugi dublet z rzędu zgarnął największy rywal Borussi.

Lewandowski_bez_Pucharu_Niemiec_2013/2014

Puchar Niemiec 2013/2014 nie dla Roberta Lewandowskiego.

Źródło: wpolityce.pl.

W pięciu silnych pucharach piłkarskich Polacy sięgnęli po dwa puchary krajowe – w Anglii (po raz pierwszy w historii!) i we Włoszech, choć Igora Łasickiego wymieniamy raczej z kronikarskiego obowiązku i z przymrużeniem oka.

W krajach, których ligi wybijają się ponad przeciętność tylko Mateusz Klich mógł cieszyć się z sukcesu. Jego prowincjonalny PEC Zwolle zdobył pierwsze w historii trofeum – Puchar Holandii (KNVB Beker) 2013/2014. Wcześniej klub mógł pochwalić się tylko dwoma finałami (1928, 1977), a warto dodać, że najwyższe miejsce, na którym ukończyli sezon w Eredivisie to… 8(!!!). W meczu finałowym rozegranym w Wielką Niedzielę na rotterdamskim De Kuip, PEC niespodziewanie rozbił/zdemolował/zmiażdżył* (*niepotrzebne skreślić) 5:1 (4:1) Ajax Amsterdam, który pewnie zmierzał po tytuł mistrzowski.

Spotkanie nie rozpoczęło się najlepiej dla graczy z Zwolle. Już 3. minucie Ajax objął prowadzenie, a trzy minuty później fani Ajaxu obrzucili pole karne swoje drużyny racami i świecami dymnymi:

Race_podczas_finału_Pucharu_Holandii_2013/2014

Źródło sportfan.pl.

Mecz został przerwany, a po przerwie grała już tylko drużyna PEC. Mateusz Klich spędził na boisku cały mecz. Zaliczył jedną asystę i brał udział w dwóch bramkowych akcjach, ale gdyby nie nonszalancja kolegów (zwłaszcza przy wysokim prowadzeniu) mógł liczyć na więcej asyst. Na ławce rezerwowych Zwolle pozostał były napastnik Lechii Gdańsk – Fred Benson (jesienią 2011 r. 11 ligowych meczy, 1 gol).

Mateusz_Klich_(PEC_Zwolle)_Pucharu_Holandii_2013/2014

Mateusz Klich w szatni PEC Zwolle z Pucharem Holandii 2013/2014.

Źródło: sportowefakty.pl.

Takiej radości, jak Klich nie zaznał Artur Jędrzejczyk. Jego FK Krasnodar, który był rewelacją rosyjskiej ligi i zakończył rozgrywki na 5. miejscu, przegrał w Kaspijsku na Anży-Ariena finał Pucharu Rosji z FK Rosów 5:6 w rzutach karnych. Po 120 minutach wynik był bezbramkowy. Jędrzejczyk spędził na boisku całe spotkanie. Oba kluby prezentowały w sezonie ligowym podobną dyspozycję, dlatego tak zacięta walka w meczu finałowym nikogo nie powinna dziwić. Wydawało się jednak, że Krasnodar po wyeliminowaniu w półfinale walczącego wówczas o mistrzostwo CSKA Moskwa (1:0 na wyjeździe), prezentuje lepszą formę. Tak się jednak nie cało. Ciekawostką jest fakt, że trenerem FK Krasnodar jest były piłkarz Ruchu Chorzów – Oleg Kononow (3 mecze wiosną 1995 r.).

Także po rzutach karnych porażkę zaliczył Łukasz Szukała. Jego Steaua Bukareszt (mistrz Rumunii 2014) przegrała na National Arena w Bukareszcie w finale Pucharu Rumunii z Astrą Giurgiu po rzutach karnych 2:4. W normalnym czasie gry padł bezbramkowy remis. Steaua od 54 minuty grała w osłabieniu, ale w dogrywce, a dokładnie w 98. minucie siły obu drużyn wyrównały się. Szukała spędził na boisku cały mecz, został ukarany żółtą kartką i skutecznie egzekwował jedenastkę w serii rzutów karnych. Niestety dla niego nieskuteczni byli Fernando Varela i Mihai Pintilii. Co ciekawe, podobnie jak w przypadku Pucharu Rosji, także w Rumunii zwycięzca pucharu ma polski wątek. W barwach Astry Giurgiu występował były zawodnik Arki Gdynia – Mirko Ivanovski z Macedonii, ale akurat w tym meczu był poza kadrą. Ivanovski zaliczył niezły sezon – 17 meczy, 6 goli i od nowego sezonu występuje w CFR Cluj. W Arce w sezonie 2010/2011 w 27 meczach w ekstraklasie strzelił tylko trzy gole. W kolejnym sezonie już w I lidze w 17 meczach – 3 gole.

Finały przegrało dwóch polskich bramkarzy ze słonecznych państw. W finale Pucharu Bułgarii Botew Płowdiw, którego piłkarzem jest Adam Stachowiak, przegrał w Burgas z mistrzem kraju – Łudogorcem Razgrad 0:1 (0:0). Polski bramkarz rozegrał całe spotkanie, podobnie jak były piłkarz Wisły Kraków – Czech Tomáš Jirsák. Finalistą Pucharu Chorwacji była drużyna Dinamo Zagrzeb, w której występował Grzegorz Sandomierski. Dinamo przegrało w dwumeczu z HNK Rijeka (0:1, 0:2), a polski bramkarz w chwili rozgrywania meczów finałowych już nie był piłkarzem „Niebieskich”, ponieważ jeszcze w kwietniu rozwiązał kontrakt.

Kolejnym bramkarzem, który przegrał krajowy puchar był Radosław Cierzniak (Dundee United FC). Wystąpił w meczu finałowym o Puchar Szkocji, ale nie był to udany występ. Jego drużyna uległa na Celtic Park drużynie Saint Johnstone FC 0:2 (0:1), a sam Cierzniak nie będzie wspominał tego występu najlepiej, ponieważ zawinił przy jednej z bramek. Tym samym Cierzniak jeszcze nie dostąpi zaszczytu tytułowania się zdobywcą Pucharu Szkocji jak inni polscy piłkarze (Dariusz Adamczuk, Artur Boruc, Maciej Żurawski i Łukasz Załuska).

Przechodząc do krajów ze słabymi ligami (wyłączając Polskę), to sukces odniósł tylko jeden Polak – Jakub Wilk. Polski obrońca zagrał w zwycięskim dla Żalgirisu Wilno finale Pucharu Litwy. Żalgiris pokonał w Ucianie w obecności nieco ponad 3 tys. widzów drużynę Banga Gargždai 2:1 (2:0), a Wilk nie dość, że zagrał w całym spotkaniu, to jeszcze w 13. minucie otworzył wynik spotkania.

Żalgiris_Wilno_z_Pucharem_Litwy_2014

Piłkarze Żalgirisu świętują zdobycie Pucharu Litwy 2014. Na zdjęciu widoczny także Jakub Wilk.

Źródło: epilka.pl.

Cały mecz w barwach Żalgirisu rozegrał znany z polskich boisk Georgas Freidgeimas (kiedyś ŁKS Łódź), a na ławce rezerwowych znalazł się Eivinas Zagurskas (w przeszłości gracz Nielby Wągrowiec, Bogdanki Łęczna i Wisły Płock). Żalgiris powtórzył sukces z zeszłego roku, gdy także wygrał Puchar Litwy. Dodatkowo, sięgnął po mistrzostwo, które cały czas może zdobyć w tym sezonie.

Trenerem Żalgirisu od sierpnia 2012 r. pozostaje Marek Zub – jedyny polski trener, który z zagraniczną drużyną zdobył puchar europejskiego kraju w 2014 r.

Marek_Zub_-_trener_Żalgirisu_Wilno

Marek Zub – trener Żalgirisu Wilno.

Źródło: uefa.com.

W finale (dużo mniej prestiżowego) Pucharu Walii wystąpiła drużyna Aberystwyth Town FC, którego piłkarzem jest Krzysztof Nalborski. Aberystwyth przegrało w Wrexham z dobrze znanym warszawskiej Legii – The New Saints FC (mistrz Walii 2014) 2:3, choć po trzynastu minutach prowadziło 2:0 i pierwszą bramkę straciło w 74 minucie. Nalborski pojawił się na boisku w 84. minucie gry przy stanie 2:2.

Finał Pucharu Azerbejdżanu przegrała drużyna Dawida Pietrzkiewicza – Qəbələ FK, ale polski bramkarz znalazł się poza kadrą na to spotkanie. Qəbələ FK przegrał w rzutach karnych 2:3 z Neftczi Baku. W regulaminowym czasie gry padł wynik 1-1 (0-0, 1-1, 1-1). Polski bramkarz. Mecz został rozegrany w Baku na stadionie im. Tofika Bahramova.

Jedynym Polakiem, który wystąpił w finale pucharu krajowego reprezentując barwy drugoligowca był Tomasz Wisio. Jego SK Niederösterreich Sankt Pölten (zgodnie z przewidywaniami) uległo w Klagenfurcie w finale Pucharu Austrii mistrzowi kraju – FC Salzburg 2:4 (1:2). Polski obrońca rozegrał całe spotkanie i choć występował już w sześciu klubach w Austrii, Grecji i Niemczech (Pasching, LASK Linz, AÓ Xánthi, GS Ergotélis, Arminia Bielefeld, RB Lipsk), to cały czas pozostaje bez poważnego sukcesu w karierze, poza wicemistrzostwem Europy U-16 (1999).

Podsumowując występy Polaków warto jeszcze przyjrzeć się ile czasu spędzili na boiskach podczas meczów finałowych. Do tej analizy nie włączam jednak Grzegorza Sandomierskiego i Wojciecha Szczęsnego. Sandomierski nie był już piłkarzem Dinama Zagrzeb, gdy ten klub rozgrywał mecze finałowe, a od Szczęsnego i Fabiańskiego trudno oczekiwać, aby jednocześnie występowali na boisku. Biorąc pod uwagę również dogrywki okazuje się, że Polacy spędzili w meczach finałowych 1.108 minut na możliwych 1.650 minut. Oznacza to, że byli na boisku przez 67% możliwego czasu. Wniosek jest taki, że w klubach, które wystąpiły w meczach finałowych są solidnymi graczami, ale nie kluczowymi, bo wtedy procent sięgnąłby 75 i więcej.

 

 

POLACY W FINAŁACH KRAJOWYCH PUCHARÓW W EUROPIE W SEZONIE 2013/2014

 

ZDOBYWCY PUCHARÓW

ANGLIA

Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn), 120 minut.

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn), na ławce rezerwowych.

 

WŁOCHY

Igor Łasicki (SSC Napoli), poza kadrą meczową.

 

HOLANDIA

Mateusz Klich (PEC Zwolle), 90 minut, 1 asysta.

 

LITWA

Jakub Wilk (Żalgiris Wilno), 90 minut, 1 gol.

 

FINALIŚCI PUCHARÓW

 

NIEMCY

Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), poza kadrą meczową,

Robert Lewandowski (Borussia Dortmund), 120 minut,

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), 120 minut.

 

WŁOCHY

Rafał Wolski (AC Fiorentina), na ławce rezerwowych (poza kadrą meczową?).

 

FRANCJA

Kamil Grosicki (Stade Rennes), 52 minuty.

 

ROSJA

Artur Jędrzejczyk (FK Krasnodar), 120 minut.

 

RUMUNIA

Łukasz Szukała (Steaua Bukareszt), 120 minut, gol w serii rzutów karnych, żółta kartka.

 

BUŁGARIA

Adam Stachowiak (Botew Płowdiw), 90 minut.

 

CHORWACJA

Grzegorz Sandomierski (Dinamo Zagrzeb), poza kadrą meczową – w momencie rozgrywania meczu nie był już piłkarzem Dinama.

 

SZKOCJA

Radosław Cierzniak (Dundee United FC), 90minut.

 

WALIA

Krzysztof Nalborski (Aberystwyth Town FC), 6 minut.

 

AZERBEJDŻAN

Dawid Pietrzkiewicz (Qəbələ FK), poza kadrą meczową.

 

AUSTRIA

Tomasz Wisio (SK Niederösterreich Sankt Pölten), 90minut.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sport.pl, polsatsport.pl, weszlo.com, sportowefakty.pl, sport.tvn24.pl, eurosport.onet.pl, sport.wp.pl, sport.tvp.pl, ekstraklasa.net, peczwolle.nl, zalgiris-vilnius.lt, livesports.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, bravo.pl, pzp.info.pl, si24.it, sport.pl, football-waldenburg.blogspot.com, polityce.pl, sport fan.pl, epilka.pl, uefa.com.

| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi