Wpisy z tagiem: reprezentacja polski

środa, 23 sierpnia 2017
Eksperci część 7 – Fernando Santos nie wie w jakich klubach grają reprezentanci Polski

Przed meczem Portugalia – Polska w ćwierćfinale UEFA Euro 2016 Fernando Santos, trener Portugalczyków powiedział: „Polacy mają świetnych piłkarzy z Robertem Lewandowskim na czele. Prawie wszyscy grają w Niemczech.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Fernando_Santos_konferencja_prasowa_Euro_2016

Fernando Santos podczas UEFA Euro 2016.

Źródło: blecherreport.com.

W kadrze Polski na Euro znalazło się tylko dwóch (!!!) piłkarzy grających wówczas w Bundeslidze – Robert Lewandowski (Bayern Monachium) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Gdyby jednak uznać, że Santos posługuje się wiedzą historyczną to można jeszcze włączyć do tej listy czterech piłkarzy, którzy mieli za sobą występy w lidze niemieckiej. Należą do nich: Sławomir Peszko (FC Koeln), Mariusz Stępiński (FC Norymberga), Arkadiusz Milik (Bayer Leverkusen, FC Augsburg) i Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), który nawet formalnie był piłkarzem Borussi, ale wypożyczonym do Fiorentiny. Uwzględniając tych piłkarzy okazuje się, że zaledwie sześciu spośród dwudziestu trzech było lub jest związanych z klubami niemieckimi, czyli 26% spośród wszystkich  „Biało-Czerwonych” powołanych przez Adama Nawałkę na Euro 2016. Od tego wyniku do „większości” wskazanej przez Santosa jeszcze daleko.

W ten sposób szkoleniowiec przyszłych mistrzów Europy wykazał się skrajną ignorancją wobec polskiej reprezentacji albo słabym przygotowaniem do meczu z „Biało-Czerwonymi”. Z drugiej strony trudno dziwić się Santosowi, że nie zapoznał się z kadrą rywala, który do najmocniejszych nie należał. Jak się później okazało, do wyeliminowania rywala wcale nie jest potrzebna wiedza o klubach, w których grają piłkarze rywala, ale taka niewiedza po prostu nie przystoi.

 

Źródła: własne. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 czerwca 2016 r., s. 3.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Transfery reprezentantów Polski po UEFA Euro 2016

Po zakończeniu turnieju finałowego UEFA Euro 2016 barwy klubowe zmieniło aż dwunastu polskich piłkarzy. Co więcej, większość z tych transferów stanowiła najdroższe transfery w historii polskiej piłki nożnej. W przypadku niektórych z nich zmiany były spodziewane po udanym sezonie klubowym 2015/2016, ale część piłkarzy zdecydowanie wypromowała się na francuskich boiskach. Jakże inaczej było po organizowanym w Polsce i na Ukrainie turnieju w 2012 r.

Wśród „Biało-Czerwonych”, którzy znaleźli się w kadrze na turniej we Francji żadnych zmian nie było wśród bramkarzy. Wojciech Szczęsny (AS Roma), Łukasz Fabiański (Swansea) i Artur Boruc (AFC Bournemouth) pozostali w swoich klubach. Trochę medialnego zamieszania było z ewentualnym transferem Szczęsnego, ale ostatecznie Roma przedłużyła jego wypożyczenie z Arsenalu.

Jeśli chodzi o formację obronną, to kluby zmieniło tylko dwóch spośród sześciu piłkarzy grających na tej pozycji. Kamil Glik za 11 milionów euro* przeszedł z Torino do AS Monaco. Glik podkreślał, że występ na Euro nie miał żadnego wpływu na jego transfer, bo klub z Księstwa Monako zainteresowanie wykazywał już wcześniej. Glik szybko załatwił sprawę swojego transferu i na krótko stał się najdrożej wytransferowanym polskim piłkarzem. W ciągu miesiąca spadł jednak poza podium wyprzedzony przez Milika, Krychowiaka i Zielińskiego, ale o tym za chwilę. Drugim obrońcą, który zmienił barwy klubowe był Artur Jędrzejczyk, choć w jego przypadku już przed turniejem było to pewne. „Jędzy” skończyło się bowiem wypożyczenie z FK Krasnodar do Legii i od 1 lipca 2016 r. wracał do klubu z Rosji. Na początku stycznia 2017 r. ponownie stał się piłkarzem Legii, która wykupiła go za kwotę 1 miliona euro. Pozostali obrońcy nie zmienili barw klubowych – Michał Pazdan (Legia Warszawa), Jakub Wawrzyniak (Lechia Gdańsk), Thiago Cionek (US Citta di Palermo), Bartosz Calamon (Cagliari) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Warto jeszcze wspomnieć, że klub na zasadzie wolnego transferu zmienił etatowy reprezentant Polski – Maciej Rybus (z Tereka Grozny do Olympique Lyon), którego z udziału w Euro wykluczyła kontuzja barku.

Glik_po_podpisaniu_kontraktu_z_AS_Monaco

Kamil Glik z Wadimem Wassiljewem, wiceprezesem AS Monaco.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Najwięcej zmian było wśród pomocników. Najdroższym transferem było przejście Grzegorza Krychowiaka z Sevilli do PSG. Media podawały kwotę 26 mln euro, ale portal transfermatkt.pl podaje kwotę 33,6 mln euro, chyba wliczając w nią bonusy zagwarantowane klubowi z Andaluzji. Niespodziewanie drogim okazał się transfer Piotra Zielińskiego, za którego Napoli zapłaciło Empoli aż 14 mln euro, czyniąc go trzecim najdroższym piłkarzem w historii polskiej piłki nożnej. W letnim okienku transferowym kluby zmieniło jeszcze czterech piłkarzy – Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund – VfL Wolfsburg, 5 mln euro), Bartosz Kapustka (Cracovia – Leicester City, 5 mln euro) i Karol Linetty (Lech Poznań – Sampdoria Genua, 3,2 mln euro). Dodatkowo, Filip Starzyński został wykupiony (500 tys. euro) z Lokeren przez Zagłębie Lubin, w którym występował na zasadzie wypożyczenia. Po nieudanych negocjacjach z Burnley pod koniec letniego okienka transferowego, Kamil Grosicki spełnił jednak swoje marzenie i został piłkarzem klubu z Premiership. Zimą Hull City zapłaciło Stade Rennais 9 mln euro. Pomocnikami, którzy nie zmienili klubów byli Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa) i Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków), ale ten ostatni w ciągu roku od zakończenia UEFA Euro 2016 niespodziewanie został piłkarzem Legii Warszawa (400 tys. euro).

Wśród napastników też nastąpiły zmiany. Wprawdzie Robert Lewandowski pozostał w Bayernie Monachium, ale Arkadiusz Milik przeszedł za rekordowe 32 mln euro z Ajaxu Amsterdam do Napoli, zaś Mariusz Stępiński za 2 mln euro z Ruchu Chorzów do Nantes.

W ciągu roku od zakończenia euro 2016 transfery dotyczyły dwunastu spośród dwudziestu trzech piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na ten turniej. Suma kwot transferowych wyniosła 109,1 mln euro – 116,7 mln euro (kwota zróżnicowana w zależności od ostatecznej kwoty za transfer G. Krychowiaka), co oznacza, że średnio kwota transferowa wyniosła 9,1-9,7 mln euro. Całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że polscy piłkarze raczej nie należą do zbyt drogich na europejskich rynku. Z drugiej jednak strony kwotę zdecydowanie zawyżają piłkarze grający poza granicami kraju.

Nienajlepsze wnioski można wysnuć w odniesieniu do ekstraklasy. Spośród dziesięciu piłkarzy, którzy reprezentowali polską ligę podczas Euro barwy klubowe zmieniło tylko czterech, a w przypadku jednego (Jędrzejczyk) z uwagi na koniec okresu wypowiedzenia było to wiadome od dawna. Wprawdzie Starzyński został wykupiony przez Zagłębie Lubin, a Mączyński rok po Euro kupiony przez Legię, to i tak pozostali w lidze polskiej. W ciągu pół roku od zakończenia Euro klubów nie zmieniło trzynastu zawodników, z których pięciu reprezentowało ekstraklasę. Jeśli natomiast chodzi o czterech piłkarzy, którzy opuścili Polskę, to tylko w przypadku trzech (Kapustka, Linetty, Stępiński) były transfery gotówkowe. Ich suma wyniosła 10,2 mln euro, czyli mniej niż pojedyncze transfery czterech piłkarzy występujących poza granicami Polski (Milik, Krychowiak, Zieliński, Glik).

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, weszlo.com, 90minut.pl, przegladsportowy.pl. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 108.

niedziela, 20 sierpnia 2017
Rekordy Polaków podczas Euro 2016

Francuski turniej UEFA Euro 2016 na długo pozostanie w pamięci polskich kibiców. Wprawdzie Polacy nie dotarli do fazy medalowej, to jednak po latach posuchy wyszli z grupy, zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i dopiero w rzutach karnych przegrali z późniejszym mistrzem Europy, czyli Portugalią. Dla „Biało-czerwonych” turniej był historyczny, wyjątkowy i rekordowy z wielu powodów.

Mistrzostwa we Francji były jubileuszowym – dziesiątym turniejem mistrzowskim dla Polski (siedem w mistrzostwach świata i trzy w mistrzostwach Europy), ale dopiero piątym, w którym Polacy pokonali (pierwszą) fazę grupową i czwartym z awansem do ostatniej „ósemki”. Do fazy pucharowej Polacy awansowali po raz pierwszy od 30 lat (od mistrzostw świata w Meksyku w 1986 r.), a ćwierćfinał osiągnęli po raz pierwszy od 34 lat (od mistrzostw świata w Hiszpanii w 1982 r.). Zwycięstwo w meczu z Irlandią Północną (1:0) było dopiero drugim zwycięskim meczem Polaków na inaugurację wielkiego turnieju. Wcześniej pierwszy mecz na mistrzostwach udało się wygrać Polakom tylko na mundialu w RFN w 1974 r. (z Argentyną 3:2).

Jeśli chodzi o mistrzostwa Europy, to „Biało-Czerwoni” zagrali w nich po raz trzeci z rzędu, ale dopiero po raz pierwszy wyszli z grupy. Mecze ze Szwajcarią i Portugalią zostały rozstrzygnięte po rzutach karnych. Nigdy wcześniej podczas wielkich turniejów mecz Polaków nie kończył się rzutami karnymi.

We Francji Polacy rozegrali pięć meczy, z których (w regulaminowym czasie gry) – dwa wygrali (z Irlandią Północną i Ukrainą po 1:0) i trzy zremisowali (z Niemcami 0:0, ze Szwajcarią 1:1 k. 5:4 i z Portugalią 1:1 k. 3:5). Co ciekawe, nasi pogromcy, czyli Portugalczycy z siedmiu meczów tylko jeden (półfinał z Walią) wygrali w 90 minut, a w pozostałych sześciu padł remis, przy czym mecze z Chorwacją i Francją rozstrzygnęli na swoją korzyść w dogrywce.

Polska_Euro2016_yt

Źródło: youtube.com.

W tabeli wszechczasów piłkarskich Mistrzostw Europy Polacy awansowali z 25. na 16 miejsce wyprzedzając reprezentacje Serbii, Szkocji, Rumunii, Szwajcarii, Norwegii, Irlandii, Bułgarii, Węgier i Ukrainy. Znakomity występ Polaków przyczynił się także do znacznego, historycznego i zdecydowanie ponad stan polskiego futbolu awansu w rankingu FIFA. Na koniec 2015 r. Polacy zajmowali 34. miejsce, a na koniec 2016 r. – 16 miejsce. Utrzymanie doskonałej formy i unikanie meczów sparingowych sprawiło, że w sierpniu 2017 r. „Biało-czerwoni” wspięli się na niesamowite 5. miejsce!!!

Jeśli chodzi o osiągnięcia piłkarzy, to tylko dwóch znalazło się w kadrze na wszystkie turnieje Euro, w których wystąpili Polacy (2008, 2012, 2016) – Łukasz Piszczek i Jakub Wawrzyniak. Z tą tylko różnicą, że ten ostatni w 2012 i 2016 nie zagrał w żadnym meczu. Zresztą trener Adam Nawałka skorzystał we Francji z osiemnastu piłkarzy, a jedynymi, którzy nie zagrali byli Artur Boruc, Bartosz Salamon, Karol Linetty, Mariusz Stępiński i właśnie Wawrzyniak. A co do Łukasza Piszczka, to podczas Euro jubileuszowy 50. mecz w reprezentacji rozegrał. Zadebiutował 3 lutego 2007 r. w meczu towarzyskim z Estonią (4:0).

Pozostałych dwóch piłkarzy z dawnego „polskiego trio w Dortmundzie” też przeżywało ważne chwile we Francji. Jakub Błaszczykowski został pierwszym po Zbigniewie Bońku piłkarzu, który strzelił gole w dwóch kolejnych meczach w wielkiej imprezie piłkarskiej. Później dołączył do niego Robert Lewandowski. Zresztą Błaszczykowski z trzema golami jest najlepszym strzelcem w historii występów Polski na Mistrzostwach Europy. Dwa gole zdobył Robert Lewandowski, a po jednym Roger Guerreiro i Arkadiusz Milik. Nie może więc dziwić, że w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” właśnie „Błaszczu” został wybrany najlepszym polskim piłkarzem podczas mistrzostw we Francji. Widać, że kibice docenili jego grę i puścili w zapomnienie niewykorzystany rzut karny w ćwierćfinale.

Jeśli chodzi o Lewandowskiego, to strzelając bramkę w setnej minucie meczu z Portugalią stał się autorem drugiego najszybszego gola w historii europejskiego czempionatu. Szybciej bramkę zdobył tylko Rosjanin Dmitrij Kiriczenko, który w 2004 r. potrzebował tylko 67 sekund. Bramka była szczególna dla Lewandowskiego z jeszcze jednego powodu. Na gola w reprezentacji czekał aż 568 minut (w tym 361 minut na Euro), czyli siedem meczy. Poprzednio trafił w meczu z Islandią (4:2, Warszawa, 13 listopada 2015 r.).

Skoro była mowa o grze ofensywnej Polaków, to warto wspomnieć o defensywie, bo we Francji został pobity rekord pod względem liczby minut bez starty gola w wielkim turnieju – 270 minut. Do tej pory rekord wynosił on 262 minuty i został ustanowiony podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Na czyste konto reprezentacji złożyły się występy Wojciecha Szczęsnego w jednym meczu i Łukasza Fabiańskiego w trzech meczach. Natomiast jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia bramkarzy, to „Fabian” nie wpuścił bramki przez 261 minut, co oznacza, że zabrakło mu tylko minuty do osiągnięcia Józefa Młynarczyka z Hiszpanii. Z drugiej strony, Fabiański poprawił osiągnięcie Jana Tomaszewskiego z Argentyny z 1978 r. (231 minut).

Turniej we Francji potwierdził, że drużynę Nawałki stać na wielkie rzeczy, dlaczego z niecierpliwością czekamy na awans na mundial i kolejne rekordy.

 

Źródło: własne, youtube.com, fifa.com. „Skarb Kibica. Podsumowanie Euro 2012” – wydanie specjalne „Magazynu Przeglądu Sportowego” nr 25 (45) 2012 z dnia 4 lipca 2012 r., s. 28. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 138-141. P. Rudzki, Mamy to! A teraz Szwajcaria, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 czerwca 2016 r., s. 2-3. R. Błoński, Najważniejsze gole Kuby, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 czerwca 2016 r., s. 10.  A. Bugajski, Zaledwie o jedną minutę za Józefem Młynarczykiem, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 czerwca 2016 r., s. 8-9. P. Rudzki, Nie płacz Polsko, i tak byłaś wspaniała!, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 2-3. T. Włodarczyk, Wejście smoka Lewego, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 4. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

sobota, 19 sierpnia 2017
Sukces i niedosyt

Występ reprezentacji Polski podczas UEFA Euro 2016 budzi skrajne emocje. Niewątpliwie „Biało-Czerwoni” osiągnęli sukces jakim z całą pewnością jest awans do ostatniej ósemki turnieju. Gdyby przed turniejem ktoś powiedział, że odpadniemy w ćwierćfinale z późniejszym mistrzem Europy dopiero po rzutach karnych i nie przegramy żadnego z pięciu meczów, to potraktowalibyśmy go co najmniej jako niepoprawnego optymistę. Przed Euro byliśmy pełni obaw, a marzeniem był awans do fazy pucharowej. Okoliczności turnieju i gra Polaków powodują poczucie niedosytu. Przecież awans do półfinałowego meczu z Walią była na wyciągnięcie ręki. Tym bardziej szkoda, że nie wiadomo kiedy i czy w ogóle taka szansa jeszcze się powtórzy.

Radość_Polaków_po_karnych_ze_Szwajcarią

Radość Polaków po awansie do ćwierćfinału UEFA Euro 2016.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Polacy nie byli drużyną, która dominowała w każdym meczu. Wręcz przeciwnie – z reguły kadrowicze Nawałki byli w defensywie, a tylko momentami potrafili przycisnąć rywala. Przyjemnie byłoby oglądać „Biało-Czerwonych” dających lekcję futbolu rywalom – stwarzających ciągłe zagrożenie pod bramką przeciwnika, a jednocześnie niepozwalających na zbyt wiele pod własną bramką. Tak nie było, ale trener Nawałka dostosował taktykę do umiejętności piłkarzy, którymi dysponował. Polacy zasłużyli na sukces, bo go wywalczyli. Dosłownie. Za sukcesem stała walka, zaangażowanie i serducho do gry. Nawałka stworzył drużynę, nie zbieraninę indywidualności, tylko zespół, który był jednością. Przy odrobinie szczęścia mogli awansować do półfinałów, ale zabrakło naprawdę, naprawę niewiele.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale nie można zapomnieć, że przez lata Polska nie uczestniczyła w wielkich imprezach, a jak już się udało, to występował doskonale znany schemat – mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Na francuskich boiskach to się zmieniło i choćby dlatego możemy mówić o sukcesie.

 

Źródło: własne, sportowefakty.wp.pl.

piątek, 18 sierpnia 2017
Niezasłużona krytyka Lewandowskiego podczas Euro 2016

Robert Lewandowski był niemiłosiernie krytykowany w trakcie trwania Euro 2016. Na krytykę nie zasłużył, a najdziwniejsze, że oprócz kibiców i dziennikarzy, krytykowali go także tzw. eksperci.

Ówczesnemu królowi strzelców Bundesligi zarzucano przede wszystkim, że nie strzelał bramek. Od Euro 2012 i przede wszystkim eliminacji do mundialu w Brazylii – ciągle to samo, czyli pretensje do „Lewego”, że strzelał mało goli. Inna sprawa, że tytułem króla strzelców eliminacji Euro 2016 rozbudził nadzieje i apetyty na kolejne strzeleckie popisy.

Od lat powtarzamy, że Lewandowski w klubie i Lewandowski w reprezentacji to dwaj inni piłkarze, ale sytuacja trochę się zmieniła, ponieważ w reprezentacji grają już lepsi i bardziej doświadczeni piłkarze niż w latach poprzednich, a sam Lewandowski stał się czołowym napastnikiem Europy. W reprezentacji oprócz tego, że może liczyć na doskonałe podania, stał się liderem, który wreszcie decyduje się na zagrania pełne pewności siebie, a chwilami nawet – bezczelności. Lewandowski, jak przystało na kapitana wziął na siebie ciężar gry, a chwilami przetrzymywanie piłki i jej rozgrywanie. To było doskonale widać w ostatnim eliminacyjnym meczu z Irlandią (2:1), ale także w trakcie trwania Euro 2016.

Radość_Lewandowskiego_po_golu_z_Portugalią

Radość Roberta Lewandowskiego po zdobyciu bramki w ćwierćfinale UEFA Euro 2016.

Źródło: sport.se.pl.

Lewandowski daje drużynie zdecydowanie więcej niż gdyby zachowywał się niczym lis pola karnego. Polska grała we francuskim turnieju raczej defensywnie, dlatego cofnięcie się Lewandowskiego i gra dalej od bramki rywala niż w przypadku meczów klubowych, było dla kadry pożyteczne. Dodatkowo, takie zachowanie polskiego napastnika i skupienie na siebie uwagi nawet kilku rywali spowodowało, że więcej swobody w grze mieli inni piłkarze, a zwłaszcza Arkadiusz Milik. Były piłkarz Górnika Zabrze marnował jednak doskonałe sytuacje strzeleckie i zachowywał się jak nieopierzony junior, a nie reprezentant Polski mający za sobą grę w Bundeslidze i Eredivisie. Milik strzelił gola z Irlandią Północną i został bohaterem, ale mógł dołożyć dwa kolejne. W meczu z Ukrainą w dwóch dobrych sytuacjach nie zdobył gola, w meczu z Niemcami w doskonałej sytuacji nie trafił głową w piłkę, a w meczu ze Szwajcarią nie trafił w pustą bramkę z szesnastu metrów. Część z tych sytuacji była następstwem gry Lewandowskiego, a już z całą pewnością sytuacja w meczu ze Szwajcarią. Milik miał sytuacje i pudłował, a Lewandowski nie miał sytuacji i był krytykowany! „Lewy” podkreślał w wywiadach, że trudno oczekiwać od niego bramek skoro nie ma sytuacji. Pierwszą idealną sytuację miał dopiero w trzecim meczu (z Ukrainą), ale gola nie strzelił. Jedyną bramkę zdobył natomiast w ćwierćfinale z Portugalią.

Oczekiwania wobec Lewandowskiego były ogromne i za nimi mógł skryć się Milik ze swoją fatalną skutecznością. Tak naprawdę na krytykę zasłużył bardziej Milik niż Lewandowski. Tłumaczenia, że Milik jest młody i ma przed sobą wielką karierę, zupełnie nie przyjmuję. Napastnik nie zawsze jest skuteczny i zdarzają mu się (nawet spektakularne) pudła, ale skuteczność Milika była zatrważająca. Chwilami można było odnieść wrażenie, że jego gra irytowała niektórych kolegów z boiska, a zwłaszcza Lewandowskiego. Milik może liczyć na parasol ochronny, bo przecież rozegrał najwięcej meczów w kadrze Adama Nawałki spośród innych powoływanych kadrowiczów, ale na konstruktywną krytykę zasłużył.

Tłumacząc jeszcze Lewandowskiego warto przypomnieć co „Przegląd Sportowy” pisał przed rozpoczęciem Euro 2016: „Polak w tym sezonie – wliczając gry dla Bayernu i reprezentacji – wystąpił w 59 meczach. W Bundeslidze nikt nie grał więcej (…). A wśród wszystkich piłkarzy z pola powołanych na EURO 2016 znajdziemy tylko dwóch, którzy mają bardziej okazały dorobek (…) zmęczenia się nie oszuka.”.

Epilog

W plebiscycie „France Football”, w którym przyznawana jest „Złota Piłka” (Ballon d'Or France Football), swoją drogą po raz pierwszy bez patronatu FIFA, Lewandowski zajął dopiero 16. miejsce, co skomentował na twitterze słowami: „le cabaret”. W obronie „France Football” stanął francuski dziennik „L’Equipe”, który wyjaśnił niska pozycję króla strzelców Bundesligi jednym trafieniem na Euro. A co do Arkadiusza Milka to niewykorzystywanie sytuacji bramkowym kontynuował w meczu eliminacyjnym z Kazachstanem, a następnie, pomimo dobrego początku, w Napoli. Jesienią 2016 r. doznał jednak kontuzji, która zahamowała jego rozwój piłkarski. Lewandowski zachwycał natomiast skutecznością w eliminacjach rosyjskiego mundialu, a koronę króla strzelców Bundesligi 2016/2017 przegrał w ostatniej kolejce. Krytyka spotykała go za mecze klubowe, a nie reprezentacyjne.

 

Źródła: własne, sport.se.pl. P. Langier, Lewy, piłkarz nie do zdarcia, „Przegląd Sportowy” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 10.

czwartek, 17 sierpnia 2017
Portugalia – rywal reprezentacji Polski podczas UEFA Euro 2016

Portugalia w drodze do ćwierćfinału UEFA Euro 2016, w którym zmierzyła się z Polską, w czterech poprzednich meczach, delikatnie mówiąc nie zachwyciła.

Portugalczycy w fazie grupowej zremisowali trzy mecze z Islandią (1:1), Austrią (0:0) i Węgrami (3:3), a w meczu 1/8 finału pokonali po dogrywce Chorwację 1:0. Oznacza to, że żadnego z czterech meczów nie wygrali w regulaminowym czasie gry!

Gra piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego była daleka od ideału. Przede wszystkim trudno było oprzeć się wrażeniu, że Portugalia gra podobnie, jak Grecja w pamiętnym Euro 2004, czyli defensywnie. Grecy podobnie grali w Euro 2012, gdy osiągnęli ćwierćfinał, a ich trenerem był obecny selekcjoner Portugalczyków, czyli Fernando dos Santos.

Do triumfu Hiszpanii w Euro 2008 mówiło się o Hiszpanii i Portugalii, że pięknie grali i przegrali, jak zwykle. Reprezentacje obu państw iberyjskich grały piękną piłkę tyle, że brakowało sukcesów. Tymczasem we francuskim Euro gra Portugalii, podobnie zresztą, jak Hiszpanii była toporna i nieprzyjemna do oglądania.

Irytacja_CR7

Czy to szczyt irytacji CR7?

Źródło: tvn24.pl.

Przede wszystkim uwagę na siebie zwracał Cristiano Ronaldo, który podobnie, jak podczas UEFA Euro 2012 był nieskuteczny. W czterech meczach udało mu się jednak zanotować dwa trafienia, choć w meczu z Austrią nie wykorzystał rzutu karnego. Ronaldo zachowywał się, jak samolubny arogant. Rugał kolegów, gdy popełniali błędy i nie podawali mu, a sam był niewiele lepszy. CR7 nie angażował się w grę defensywę, a w ofensywnie o czym była już mowa wcześniej, raził nieskutecznością.

Portugalczycy grali nieskutecznie, a frustracja z tego powodu prowadziła do błędów w obronie. Co było widać zwłaszcza w meczu z Węgrami, gdy formacja obronna popełniała karygodne błędy.

W dotychczasowym meczach Portugalia bardziej straszyła nazwą niż swoją grą, ale i tak była faworytem meczu z Polską.

 

Źródła: własne, polsatsport.pl, tvn24.pl. „Skarb Kibica Euro 2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 146-149. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

sobota, 20 maja 2017
Dziwna przypadłość Legii prowadzonej przez Henninga Berga

W okresie, gdy trenerem Legii była Norweg Henning Berg, warszawski klub grał fatalnie w ostatnich meczach ligowych przed przerwą na mecze reprezentacji. Spośród ośmiu takich meczy Legia wygrała tylko jeden!

Berg został ogłoszony trenerem Legii w grudniu 2013 r. W pierwszym meczu poprzedzającym przerwę na mecz reprezentacji (marzec 2014, Polska – Szkocja 0:1) Legia przegrała z Jagiellonią, choć był to walkower spowodowany awanturami na trybunach. Nie mniej jednak Legia zagrała słabo, a bezbramkowy remis do przerwy był dla legionistów (z przebiegu meczu) dosyć korzystny. Kolejna przerwa, tym razem w maju przed meczem Niemcy – Polska (0:0), została poprzedzona efektowną wygraną nad Wisłą Kraków (5:0) przybliżającą Legię do drugiego z kolei Mistrzostwa Polski (2013, 2014).

H.Berg_sportwppl

Henning Berg.

Źródło: sport.wp.pl.

W nowym sezonie 2014/2015, Legia przegrała wszystkie trzy wyjazdowe mecze poprzedzające mecze reprezentacji – z Podbeskidziem Bielsko-Biała 1:2 (wrzesień 2014, Gibraltar – Polska 0:7), z Piastem Gliwice 1:3 (październik 2014, Polska – Niemcy 2:0 i Polska – Szkocja 2:2) i Pogonią Szczecin 1:2 (listopad 2014, Gruzja – Polska 0:4 i Polska – Szwajcaria 2:2). W marcu 2015 r. Legia przegrała w Poznaniu z Lechem 1:2 tuż przed meczem Irlandia – Polska (1:1). W sezonie 2015/2016 było nieco lepiej bowiem Legia zremisowała dwa wyjazdowe mecze przed meczami reprezentacji – z Jagiellonią Białystok 1:1 (wrzesień 2015, Niemcy – Polska 3:1 i Polska – Gibraltar 8:1) i z Górnikiem Zabrze 2:2 (październik 2015, Szkocja – Polska 2:2 i Polska – Irlandia 2:1). W tych ośmiu meczach Legia zdobyła zaledwie pięć punktów na możliwych dwadzieścia cztery! Bilans Legii to 1 zwycięstwo, 2 remisy i 5 porażek, przy bramkach 12:15. Trochę Legię tłumaczy fakt, ale tylko trochę, że aż sześć z tych ośmiu meczów zagrała na wyjeździe, choć Legia prowadzona przez Jacka Magierę pokazała, że na wyjazdach można seryjnie zdobywać punkty. Dodatkowym utrudnieniem było zachowanie kibiców w jednym z domowych meczów i punkty stracone przy „zielonym stoliku”.

W analizie nie zostały uwzględnione ostatnie mecze w sezonie, ponieważ nie były one „przerwami na reprezentację”. Mecze zakończyły sezon, ale faktem jest, że po nich grała reprezentacja. Takie dwa mecze Legia rozegrała u siebie i oba wygrała – w czerwcu 2014 r. z Lechem Poznań 2:0 (przed meczem Polska – Litwa 2:1) i w czerwcu 2015 r. z Górnikiem Zabrze 2:0 (przed meczem Polska – Gruzja 4:0 i Polska – Grecja 0:0).

Wracając do Berga, to jego następca już w pierwszym meczu Legii przed przerwą na reprezentację doprowadził wojskowych do zwycięstwa. Stanisław Czerczesow poprowadził bowiem Legię do zwycięstwa nad Pogonią Szczecin (listopad 2015, Polska – Islandia 4:2, Polska – Czechy 3:1).

Berga już w Legii nie ma, więc Legia gra lepiej w meczach ligowych przez przerwami na reprezentację.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.wp.pl.

piątek, 21 kwietnia 2017
Kraków – miasto gospodarz Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn Men’s EHF Euro 2016

Dawna stolica Polski była jedną z czterech aren Mistrzostw Europy w piłce ręcznej mężczyzn rozgrywanych w Polsce w 2016 r., ale najważniejszą, bo rozegrano w niej najwięcej meczów, a w tym wszystkie decydujące o medalach.

W Krakowie rozegrano mecze pierwszej i drugiej fazy grupowej, a także fazy finałowej. Łącznie 19 meczów. We Wrocławiu rozegrano 17 meczów, a w Gdańsku i Katowicach po 6 meczów fazy grupowej. W Krakowie wszystkie swoje mecze rozgrywali Polacy. Tutaj także rozegrano mecz otwarcia i mecze fazy medalowej. Miejscem rozgrywania meczów była Tauron Arena nazwana na czas mistrzostw Areną Kraków. Została oddana do użytku w 2014 r., a na czas mistrzostw może pomieścić 15 tys. widzów. Zastosowanie nowoczesnych rozwiązań technologicznych sprawiło, że można rozgrywać w niej 15 różnych dyscyplin sportu, a liczba widzów może sięgnąć nawet 18 tys. Obecnie to najpojemniejsza hala w Polsce, która zdystansowała hale w Łodzi i Gdańsku.

Kraków_EHF_Euro_2016_(1)

Arena Kraków przed meczem Polska – Chorwacja.

Miasto Kraków od początku postanowiło wykorzystywać halę do organizacji dużych i popularnych imprez sportowych prowadząc wręcz agresywną politykę przejmowania najważniejszych meczów siatkarskiej reprezentacji mężczyzn. W Arenie Kraków rozegrano mecze siatkarskiej Ligi Światowej (2014, 2015), Memoriału Huberta Jerzego Wagnera (2014) i siatkarskich mistrzostw świata (2014), a w perspektywie były turnieje finałowej Ligi Mistrzów (2016) i Ligi Światowej (2016) oraz kolejna edycja Memoriału Wagnera (2016). Jeśli chodzi o piłkę ręczną to krakowska arena gościła w 2015 r. mecze towarzyskie (Polska – Dania, Vive – PSG) i turniej międzynarodowy z udziałem reprezentacji Polski, Brazylii, Egiptu i Rumunii. Poza tym, rozegrano tutaj m.in. Mistrzostwa Świata I Dywizji w hokeju na lodzie (2015), mecze koszykówki (Gortat Team – Wojsko Polskie i Wisła Kraków – Galatasaray w Eurolidze kobiet) i mecz tenisa ziemnego Polska – Rosja w Pucharze Federacji (2015).  

Hala jest położona około 4 km od centrum miasta i jest dobrze umiejscowiona pod względem komunikacji. W pobliżu obiektu kursują zarówno autobusy, jak i tramwaje. Na czas mistrzostw dokonano pewnych zmian, aby kibicom jeszcze łatwiej było dotrzeć do obiektu. Nie bez znaczenia było również bezpłatne udostępnienie komunikacji posiadaczom biletów na mecze rozgrywane danego dnia. Dużym ułatwienie dla kibiców było (odpłatne) udostępnienie podziemnego parkingu, choć szkoda, że parking nie jest bezpośrednio połączony z halą.

Kraków_EHF_Euro_2016_(2)

Wieża Ratuszowa z flagami uczestników turnieju.

Kraków_EHF_Euro_2016_(3)

Kraków, jak również region Małopolski wykorzystały mistrzostwa Europy do promocji. Nie może więc dziwić, że na rynku najważniejszego polskiego miasta mistrzostw Europy umieszczono flagi wszystkich uczestników turnieju i flagi z logo mistrzostw. Miasto Kraków podkreśliło w ten sposób znaczenie turnieju i jego powiązanie z turystyką. Kraków zachęcał kibiców do odwiedzenia najbardziej znanych zabytków takich, jak Wawelskie Wzgórze z Zamkiem Królewskim, Rynek Główny (największy plac miejski średniowiecznej Europy, zachowany w niezmienionym kształcie od XIII wieku), Sukiennice, Kościół Mariacki, Brama Floriańska, Ulica Kanoniczna. Wartym zobaczenia na pewno była także wystawa szopek noworocznych w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, a także (trochę przereklamowane) Podziemia Rynku Głównego, Kopiec Kościuszki i Muzeum AK. Z reguły zwiedzanie Krakowa łączone jest z innymi turystycznymi wizytówkami Małopolski, jak kopalnie soli w Bochni i Wieliczce oraz obóz w Auschwitz.

Miasto świetnie wywiązało się z roli gospodarza i czekać należy na kolejne duże imprezy rozgrywane w Tauron Arenie.

 

Źródła: własne, mhk.pl, pl.wikipedia.org. Przewodnik kibica. Men’s EHF Euro 2016 Poland. Kraków, pol2016.ehf-euro.com. Handball nr 12 (104) 2015, s. 15 i 23. Skarb Kibica. Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn Polska 2016 – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 stycznia 2016 r, s. 10.

czwartek, 20 kwietnia 2017
Polacy zagrali w Grupie Światowej Pucharu Davisa 2016!

W dniach 4-6 marca 2016 r. w gdańskiej Ergo Arenie reprezentacja polskich tenisistów przegrała 2:3 z Argentyną w historycznym, bo pierwszym swoim meczu, w Grupie Światowej Pucharu Davisa.

Pierwszy mecz w ramach Pucharu Davisa Polacy rozegrali już w 1925 r. (0:5 z Wielką Brytanią), ale dopiero we wrześniu 2013 r. wystąpili (po raz pierwszy w historii) w meczu barażowym o Grupę Światową Pucharu Davisa. Po zwycięstwach nad Słowenią (3:2, Wrocław) i RPA (3:1, Zielona Góra) odbili się jednak od ściany. Porażka 1:4 z Australią na warszawskim Torwarze była wysoka, aczkolwiek zasłużona.

W 2014 r. wszyscy byliśmy przekonani, że przy dobrej postawie Jerzego Janowicza i niezawodnym polskim deblu powtórzenie tego wyniku jest prawie pewne. A tymczasem po pokonaniu Rosji (3:2, Moskwa) przyszło rozczarowanie i kłótnia Janowicza po meczu z Chorwacją (1:3, Warszawa), zresztą też rozegranym na Torwarze. Wreszcie w  2015 r. Polacy dopięli swego. Pokonali kolejno Litwę (3:2, Płock), Ukrainę (3:1, Szczecin) i Słowację (3:2, Gdynia) we wrześniowym barażu o Grupę Światową. Zwycięstwo i awans zawdzięczają sobie, bo nikt go nie sprezentował, ale przyznać trzeba, że mieli sporo szczęścia w losowaniu. Słowacja zajmowała bowiem najniższe miejsce w rankingu spośród reprezentacji, które były rozstawione.

Polska_-_Argentyna_Davis_Cup_plakat

Źródło: tenispolski.pl.

Przygotowania do historycznego meczu nie przebiegały jednak tak, jak można było się tego spodziewać. Zarówno, jeśli chodzi o dyspozycję sportową polskich tenisistów, jak i o kwestie organizacyjne w postaci szybkiego kortu.

Nie jest żadną tajemnicą, że daviscupowa reprezentacja Polski jest uzależniona od Jerzego Janowicza, a tymczasem polska rakieta nr 1 była kontuzjowana. Co gorsza sytuacja pozostałych polskich singlistów nie była najlepsza. Michał Przysiężny też był kontuzjowany, a Łukasz Kubot trenował tylko debla i nie był gotowy na wyzwanie gry w singla w Pucharze Davisa.

Przysiężny po kontuzji jednak zagrał, ale przystępował po przerwie do rywalizacji z rankingiem ATP – 318! „Przegląd Sportowy” podkreślał, że lepszy ranking miały pierwsze rakiety takich tenisowych mocarstw jak Barbados i Salwador! Druga singlowa rakieta to Hubert Hurkacz – 602. Jeśli chodzi o Argentyńczyków to Leonardo Mayer – 41., Guido Pella – 42. Nawet debliści – Carlos Berlocq (141.) i Renzo Olivo (167.) byli lepsi od obu Polaków.

Aleksander Charpantidis, drugi trener kadry Polki i Michała Przysiężnego, tłumaczył Polaka, który doznał dwóch singlowych porażek mówiąc, że „niewielu tenisistów byłoby w stanie zagrać dwa długie mecze po czteromiesięcznej przerwie i jedynie kilku treningach” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Polacy przegrali 2:3, ale przyznać trzeba, że drugi punkt zdobyli, gdy było już pozamiatane, a Hurkacz pokonał Olivo w dwusetowym pojedynku. Porażka z Argentyną nie była jedynie porażką sportową. Potężny cios za organizację meczu przyszedł kilka miesięcy później, choć wydawało się, że problem został rozwiązany.

Polska_-_Argentyna_Davis_Cup_przed_meczem_deblistów

Przed meczem deblistów.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Superszybki kort, jaki na mecz z Albicelestes przygotowali Polacy miał być szansą dla „Biało-Czerwonych”, a tymczasem… oprotestowali go goście. Delegat Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF – International Tennis Federation) zbadał kort i uznał, że mieści się on w dopuszczalnych granicach. „Na tak szybkim korcie, jak w Ergo Arenie, nie rywalizuje się już dziś praktycznie nigdzie na świecie.” pisał „Przegląd Sportowy”. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona, a tymczasem na początku lipca 2016 r. ITF ogłosiła, że za nieregulaminową nawierzchnię w meczu z Argentyną, „Biało-Czerwoni” zostają ukarani: (1) odjęciem 2000 punktów rankingowych, co spowodowało spadek w rankingu o ponad 30 miejsc, (2) utratą prawa do organizacji kolejnego meczu Pucharu Davisa i wyboru nawierzchni oraz (3) grzywną w wysokości 62 300 euro. Prezes PZT, Jacek Muzolf, nie chciał komentować sprawy, natomiast członek zarządu, Maciej Stańczuk powiedział m.in.: „Oczywiście, ta sytuacja to lekcja dla związku. Nie powinniśmy w przyszłości za bardzo ryzykować.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Ryzyko było niewspółmierne do kary, a lekcja okazała się niezwykle droga.

Warto jeszcze dodać, że Argentyna po pokonaniu Polski już się nie zatrzymała i po wygraniu trzech wyjazdowych meczów z Włochami (3:1, Pesaro), Wielką Brytanią (3:2, Glasgow) i Chorwacją (3:2, Zagrzeb) po raz pierwszy w historii sięgnęła po Puchar Davisa. Wcześniej Argentyńczycy czterokrotnie wystąpili w finale (1981, 2006, 2008, 2011).

 

Źródła: własne, daviscup.com, sportowefakty.wp.pl, tenispolski.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. Kończę z singlem – wywiad red. Bartosza Gębicza z Łukaszem Kubotem, „Przegląd Sportowy” z dnia 8-9 sierpnia 2015 r., s. 16-17. Biało-czerwoni w elicie!, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 27.B. Gębicz, Brakuje im zdrowia, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 lutego 2016 r., s. 27. B. Gębicz, Wielki sprawdzian charakteru, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 marca 2016 r., s. 26.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Indywidulane statystyki EHF Euro 2016

Najlepszym zawodnikiem Mistrzostw Europy w piłce ręcznej rozegranych w Polsce w 2016 r. został Hiszpan, Raul Entrerrios. Do „siódemki” turnieju wybrano Michała Jureckiego, który w kilku klasyfikacjach zajął wysokie miejsca.

Do najlepszej drużyny turnieju wybrano następujących zawodników:

Andres Wolff (Niemcy) – najlepszy bramkarz,

Henrik Mollgaard (Dania) – najlepszy obrońca,

Michał Jurecki (Polska) – najlepszy lewy rozgrywający,

Sander Sagosen (Norwegia) – najlepszy środkowy rozgrywający,

Johan Jakobsson (Szwecja) – najlepszy prawy rozgrywający,

Manuel Strlek (Chorwacja) – najlepszy lewoskrzydłowy,

Julen Aguinagalde (Hiszpania) – najlepszy obrotowy,

Tobias Reichmann (Niemcy) – najlepszy prawoskrzydłowy.

Raul Entrerrios (Hiszpania) – MVP (najlepszy zawodnik turnieju).

All_Star_Team_EHF_Euro_2016

Najlepsi zawodnicy turnieju.

Źródło: handball-planet.com.

Oprócz wyboru polskiego piłkarza – Michała Jureckiego, szczególną uwagę należy zwrócić na fakt, że wśród najlepszych dziewięciu zawodników starego kontynentu znalazło się aż czterech piłkarzy Vive Tauron Kielce (Jurecki, Strlek, Aguinagalde i Reichmann).

Statystyki formacji ofensywnej

Najlepszym strzelcem Mistrzostw Europy w Polsce był Valero Rivera (Hiszpania) z 48 golami przed piłkarzem Vive Tauron Kielce – Tobiasem Reichmannem (Niemcy) – 46 goli i Kristianem Bjornsenem (Norwegia) – 43 gole. Miejsca tuż za podium zajęli: inny piłkarz z Kielce – Manuel Strlek (Chorwacja) – 43 gole i superstrzelec z Macedonii, czyli Kirył Lazarov – 42 gole. Najlepsi z Polaków – Karol Bielecki i Michał Jurecki zajęli 7. miejsce z dorobkiem 34 goli.

Spośród piłkarzy, którzy zdobyli ponad 20 goli zdecydowanie najczęściej rzucał Lazarov – 79 razy, co było do przewidzenia, bo to najlepszy i najbardziej doświadczony piłkarz Macedonii. Kolejny w tej klasyfikacji – Bielecki oddał trzynaście rzutów mniej, mimo że zagrał w dwóch spotkaniach więcej. Pierwszą „trójkę” uzupełniają Rivera i Sander Sagosen (Norwegia), którzy oddali 62 strzały.

Najlepszą skutecznością może pochwalić się Zlatko Horvath (Chorwacja) – 82% przed Andersem Eggertem Magnussenem (Norwegia) – 81% i Strlekiem – 80%. Najwyższą średnią bramek na mecz miał Lazarov – 7,0 przed Borysem Puchowskim (Białoruś) – 6,2 oraz Petarem Nenadicem (Serbia), Valero Riverą (Hiszpania) i Zarko Sesumem (Serbia) po 6,0. Tobias Reichmann zajął 6. miejsce (5,8), Strlek 10. (5,4), a najlepsi z Polaków – Bielecki i Jurecki 17. (4,9).

Najwięcej asyst zanotował Domagoj Duvnjak (Chorwacja) – 46 przed Sagosenem – 40 i Mikkelem Hansenem (Dania) – 38. Najlepszy z Polaków Michał Jurecki zajął 11. miejsce, mając na koncie 27 asyst. Tylko dwie asysty mniej i dwa miejsca niżej to dorobek rozgrywającego Orlen Wisły Płock – Dmitrija Żytnikowa.

Klasyfikacja „kanadyjska”, w której o kolejności decyduje suma bramek i asyst wygląda niemal identycznie, jak klasyfikacja asystentów. Najwięcej punktów (po 71) zdobyli Duvnjak (25 bramek + 46 asyst) i Hansen (33 bramki + 38 ayst). Trzecie miejsce zajął Sagosen – 69 punktów (29 bramek + 40 asyst), a tuż za podium znalazł się Michał Jurecki! Bilans Polaka to 61 punktów (34 bramki + 27 asyst). Najlepsi strzelcy, czyli Rivera i Reichmann zanotowali tylko po dwie asysty i w klasyfikacji zajęli odpowiednio 11. i 14. miejsce. Strlek miał 3 asysty i zajął 18. miejsce wspólnie ze swoim klubowym kolegą Bieleckim – 46 punktów (34 bramki + 12 asyst).

Raul_Enterrios_MVP_2016

Raul Entrerrios (Hiszpania) – MVP Men’s EHF Euro 2016.

Źródło: pol2016.ehf-euro.com.

Statystyki formacji defensywnej

W klasyfikacji obrońców zwyciężył Finn Lemke (Niemcy) – 18 punktów (12 bloków + 6 przechwytów) przed Jakovem Gojunem (Chorwacja) – 15 (10 bramek + 5 przechwytów) oraz Duvnjakiem – 12 (2 + 10) i Tobiasem Karlssonem (Szwecja) – 12 (10 +2). Piotr Grabarczyk zajął 5. miejsce z 11 punktami (6 + 5). Klasyfikacja średniej punktów w obronie kształtuje się następująco: Lemke – 2,3 pkt, Gojun – 1,9 i Aleksander Czernoiwanow (Rosja) – 1,8. Grabarczyk zajął 8. miejsce (1,6 pkt).

Najlepszą skuteczność wśród bramkarzy wykazał się Vincent Gerard (Francja) – 37% przed Wiktorem Kiriejew (Rosja) i Andreasem Wolffem (Niemcy) – po 36%. Sławomir Szmal z 32% zajął dopiero 11. miejsce. Najwięcej strzałów oddano na bramkę strzeżoną przez Wiaczesława Sałdacenkę (Białoruś) – 232, Wolffa – 224 i Szmala – 209. Najwięcej strzałów obronił Wolff – 81 przed Sałdacenką – 79 i Kiriejew – 74.

Najlepszą skutecznością obronionych rzutów karnych (37%) popisało się jednocześnie trzech bramkarzy – Szmal, Sałdacenka i Niklas Landin Jacobsen (Szwecja). Najwięcej karnych obronił Szmal – 10, a trzech innych bramkarzy – 7 (Landin, Sałdacenka i Iban Stevanović z Chorwacji). Należy jednak zauważyć, że to Szmal najczęściej miał okazję do obrony rzutu karnego – aż 27, a poza tym Mattias Andersson (Szwecja) – 25 i Ole Erevik (Norwegia) – 21.

Domagoj_Duvnjak_2016

Domagoj Duvnjak (Chorwacja) – statystycznie najbardziej wszechstronny piłkarz turnieju.

Źródło: zprp.pl.

Statystyki kar

Największą średnią kar na mecz miał Mijajlo Marsenić (Serbia) – 5,7 min. Kolejne miejsca w tej mało chlubnej klasyfikacji zajęli Vid Poteko (Słowenia) – 4,3 min. i Ilija Brozović (Chorwacja) – 4,0 min. Najwyższe miejsce z Polaków w tej klasyfikacji – 11. zajął Piotr Grabarczyk – 2,9 min. Najwięcej kar dwuminutowych – 11 otrzymał Hendrik Pekeler (Niemcy). Trzy kary mniej otrzymał Piotr Grabarczyk, a siedem kar pięciu innych zawodników.

Podsumowanie

Raul Entrerrios został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju, choć w żadnej z klasyfikacji indywidualnych nie znalazł się na wysokim miejscu. Taki wybór kibiców i ekspertów panelu EHF tylko potwierdza, że statystyki, choć są ważne, to nie najważniejsze i nie decydują o wszystkim. Na uwagę zasługuje także wszechstronność Domagoja Duvnjaka. Jeśli chodzi o Polaków, to Sławomir Szmal należał do najlepszych bramkarzy, ale tylko w bronieniu rzutów karnych. Michał Jurecki należał do czołowych zawodników w klasyfikacji kanadyjskiej, ale jako strzelec też był wysoko.

 

Źródła: własne, pol2016.ehf-euro.com, handball-planet.com, zprp.pl, pl.wikipedia.org.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi