Wpisy z tagiem: Arena Legionowo

wtorek, 07 marca 2017
Czy KPR Legionowo musiał spaść?

W poprzednim wpisie, po meczu KPR Legionowo – Vive Tauron Kielce nawiązałem do spadku z Superligi szczypiornistów gospodarzy w sezonie 2013/2014. Pora prześledzić jak wyglądał tamten sezon.

W sezonie 2012/2013 klub z podwarszawskiego Legionowa wywalczył największy wówczas sukces w historii, czyli awans do PGNiG Superligi. KPR wygrał grupę „A” I ligi z dorobkiem 44 punktów i o 2 punkty wyprzedził Wybrzeże Gdańsk. Legionowianie wygrali 21 meczy, 2 zremisowali i 1 przegrali. Ich bilans bramkowy wyniósł 709:555, a co ciekawe – Wybrzeże strzeliło więcej bramek i mniej straciło. Najlepszymi strzelcami KPR byli Tomasz Pomiankiewicz – 117 bramek (22 mecze) i Mateusz Zasikowski – 113 bramki (23 mecze). W klasyfikacji strzelców I ligi zajęli odpowiednio 12. i 13. miejsce.

KPR nie szalał na rynku transferowym i w ramach niewielkiego budżetu starał się ściągnąć zawodników, którzy pozwolą osiągnąć cel na sezon 2013/2014, czyli pozostanie w Superlidze. Wzmocnienia były solidne, ale trudno było oprzeć się wrażeniu, że KPR dysponuje najsłabszą kadrą w lidze. „Przegląd Sportowy” opisywał drużynę KPR jak „pozytywnie zakręconą grupę studentów, dla których Superliga jest spełnieniem marzeń”. W każdym razie pod Warszawą znaleźli się piłkarze znani z ligowych parkietów – bramkarz Sebastian Zapora (Chrobry Głogów), rozgrywający – Michał Prątnicki (Miedź Legnica), Paweł Gawęcki (głębokie rezerwy Vive Targi Kielce) i Witalij Titow (Piotrkowianin), skrzydłowi – Radosław Dzieniszewski (Warmia Olsztyn) i Michał Bałwas (Azoty Puławy) oraz obrotowy, 48-krotny reprezentant Polski Bartosz Wuszter (Warmia Olsztyn). Co do reprezentantów Polski, to jednego KPR miał już w zeszłym sezonie – rozgrywający Paweł Albin (20 meczów).

Analizując składy drużyn, które przystępowały do rywalizacji w lidze jasnym było, że KPR będzie walczył o utrzymanie z innym beniaminkiem – Gwardią Opole oraz Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski. Ważne były przede wszystkim punkty zdobyte z tymi rywalami, ale można było sądzić, że przy odrobinie szczęścia KPR może powalczyć z MMTS Kwidzyn, Zagłębiem Lubin i Chrobrym Głogów.

KPR_Legionowo_2013-2014

KPR Legionowo w sezonie 2013/2014.

Źródło: gazetapowiatowa.pl.

Pierwsze punkty Legionowianie wywalczyli już w 3. kolejce, gdy mimo wszystko, niespodziewanie pokonał u siebie MMTS Kwidzyn 30:29 (17:14). W 5. kolejce sprawili sobie spory zawód przegrywając u siebie z Gwardią Opole 26:29 (11:14), ale już w 7. kolejce pokonali Piotrkowianina 33:31, choć do przerwy przegrywali 12:14. Wtedy wydawało się, że KPR złapie wiatr w żagle, ale nie sprzyjał mu terminarz, bo w następnej kolejce przegrał z Vive Targi Kielce 22:36. Później była porażka u siebie 28:30 z Zagłębiem Lubin, choć wynik jest trochę mylący. Po porażce z drużyną „Miedziowych” nastąpiła zmiana na stanowisku trenera KPR. Jarosława Cieślikowskiego zastąpił były reprezentant Polski i były zawodnik m.in. Warszawianki – Robert Lis. W dwóch ostatnich meczach pierwszej rundy Legionowianie wyraźnie przegrali z Orlen Wisłą Płock i Pogonią Szczecin.

Po pierwszej rundzie mieli w dorobku tylko 4 punkty, ale wszyscy powtarzali, że zawodnicy nabierają doświadczenia i w rundzie rewanżowej będzie już lepiej. Niestety, rundę rewanżową rozpoczęli od dwóch domowych porażek – ze Stalą Mielec (27:28) i Azotami Puławy (23:29). W meczu ze Stalą gospodarze odrobili sześciobramkową stratę, ale w decydujących momentach meczu szansę na remis zaprzepaścił Michał Bałwas.

Po trzynastu kolejkach KPR miał na swoim koncie tylko dwa zwycięstwa, ale w klubie cały czas powtarzano, że sezon jeszcze się nie skończył, a zawodnicy ciężko pracują nad poprawą swojej formy. Półtoramiesięczna przerwa w rozgrywkach spowodowana Mistrzostwami Europy chyba nie została do końca dobrze wykorzystana. W pierwszym meczu w nowym roku MMTS Kwidzyn zrewanżował się za jesienną porażkę i dosłownie zmiażdżył KPR wygrywając 32:18 (17:9).

W 16. kolejce KPR przegrał u siebie z Chrobrym Głogów 27:31 (15:11), choć w pewnym momencie pierwszej połowy prowadzili różnicą sześciu bramek (!). W następnej kolejce Legionowianie pojechali do Opola na bardzo ważny mecz w kontekście ich walki o utrzymanie. Niestety, scenariusz z meczu z Chrobrym powtórzył się, bo KPR przegrał i roztrwonił kilkubramkową przewagę z pierwszej połowy. Gwardia wygrała 24:22 (9:13). Później była wkalkulowana porażka u siebie z Górnikiem Zabrze i minimalna wyjazdowa porażka z Piotrkowianinem 30:31 (14:17), która według niektórych nastąpiła w kontrowersyjnych okolicznościach. W tym meczu Titow zdobył aż 14 bramek, w tym tylko jedną z karnego. Później przegrali u siebie z Vive i wreszcie w 20. kolejce przełamali serię dwunastu porażek i zagrali na miarę oczekiwań. KPR rozbił na wyjeździe Zagłębie Lubin 33:26 (20:13), a Titow poprawił wynik z Piotrkowa i zdobył aż piętnaście bramek. Później KPR przegrał u siebie z Orlen Wisłą Płock, a na wyjeździe z Pogonią Szczecin (29:31), choć w tym ostatnim meczu miał szanse na remis.

Do walki w grupie barażowej KPR przystępował tylko z sześcioma punktami, ale w klubie wszyscy byli podbudowani zwycięstwem w Lubinie i przyzwoitą grą w kolejnych dwóch meczach, aczkolwiek przegranych. Legionowianie pewnie pokonali u siebie Gwardię Opole 24:20, ale w następnej kolejce przegrali wyrównany mecz z Piotrkowianinem 25:26 (11:11), tracąc bramkę w ostatnich sekundach. W meczu przedłużającym szanse na utrzymanie KPR przegrał jednak z Lubinem 24:30 grając falami – tracąc i strzelając na przemian kilka bramek z rzędu. Po tym meczu gospodarze stracili nawet iluzoryczne szanse na pozostanie w ekstraklasie. W Opolu po bardzo wyrównanym meczu zremisowali z Gwardią 27:27 (13:16), choć to drużyna Roberta Lisa miała piłkę w ostatniej akcji. W ostatnim meczu u siebie pokonali Piotrkowianina 30:25, odrabiając kilkubramkową stratę, zaś w ostatni meczu sezonu wykorzystali gościnność lubińskiego parkietu i wygrali 33:30.

KPR w fazie play-out zdobył siedem punktów (3 zwycięstwa, remis i 2 porażki), najwięcej spośród wszystkich drużyn walczących na utrzymanie, przy czym aż pięć punktów zdobył kiedy już było wiadomo, że spadnie do I ligi. Rywalizacja w tej grupie drużyn pokazała, że walka o miejsca 9-12 to maksymalny poziom legionowskich piłkarzy, ale pod warunkiem, że będą unikali przestojów w grze. KPR zawiódł jako drużyna, bo w jego grze zabrakło regularności i powtarzalności. Opieranie swojej gry tylko na Witaliju Titowie nie mogło przynieść oczekiwanych skutków. Titow wziął na siebie ciężar za grę i wywiązywał się z tej roli znakomicie. Długo walczył o tytuł króla strzelców, a ostatecznie zajęła 3. miejsce z dorobkiem 173 goli. Kolejny strzelec KPR – Radosław Dzieniszewski zdobył ich o ponad sto mniej (!), a dokładnie 70. Znaczną część sezonu poniżej oczekiwań grał Tomasz Pomiankiewicz (64 bramki) i dopiero w końcówce sezon stanowił wsparcie dla Titowa.

Debiutanci sezon w najwyżej klasie rozgrywkowej KPR zakończył na ostatnim 12. miejscu z dorobkiem 13 punktów w 28 meczach – 6 zwycięstw, 1 remis, 24 porażki, bramki: 735:831. Najwyższe zwycięstwo KPR odniósł w wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubin (33:26), a najwyższą porażkę (różnicą 14 bramek) z Vive Targi Kielce (22:36) i MMTS Kwidzyn (18:32).

Podsumowując miniony sezon w wykonaniu KPR Legionowo portal sportowefakty.pl napisał: „KPR w minionym sezonie rozczarował jako całość. PGNiG Superliga zaskoczyła zarówno zawodników, jak i działaczy. Zarząd klubu błędnie uwierzył w to, że gracze błyszczący na zapleczu elity skutecznie odnajdą się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Kilku zawodników, będących rok wcześniej kluczowymi elementami zespołu, nie udźwignęło ciężaru rywalizacji z najlepszymi. Zdaniem wielu zbyt późno doszło także do zmiany na trenerskim stołku.”.

 

Źródła: własne, zprp.pl,  kprlegionowo.pl, sportowefakty.wp.pl, gazetapowiatowa.pl.  „Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 11.

poniedziałek, 06 marca 2017
Pewne zwycięstwo Vive w Legionowie

W poniedziałek 12 października 2015 r. w meczu 8. kolejki PGNiG Superligi, beniaminek KPR RC Legionowo przegrał z Mistrzem Polski Vive Tauron Kielce 25:35 (14:18). Klasą dla siebie był obrotowy gospodarzy – Tomasz Kasprzak, który rzucił aż dwanaście bramek.

Zdecydowanym faworytem byli oczywiście goście, ale to gospodarze objęli prowadzenie po bramce Michała Prątnickiego. Drużyna z Kielc odpowiedziała trzema bramkami (1:3), ale KPR doprowadził do remisu (4:4) a następnie miał aż trzy szanse, aby objąć prowadzenie. Sławomir Szmal powstrzymał Tomasza Kasprzaka i Kamila Cioka, ale najbardziej spektakularna była pierwsza próba, gdy daleko wysuniętego Szmala próbował zaskoczyć rzutem przez całe boisko Mikołaj Krekora. Piłka trafiła tylko w poprzeczkę. Bramkę za to zdobyło Vive (4:5), a niedługo potem zwiększyło prowadzenie do czterech goli (5:9, 6:10). Vive rozpoczęło mecz „siódemką” Sławomir Szmal – Denis Buntić, Mateusz Kus, Piotr Chrapkowski, Ivan Cupić, Manuel Strlek i Grzegorz Tkaczyk. Po kwadrancie gry Talant Dujszebajew dokonał zmian i na boisku pojawili się: Krzysztof Lijewski, Uros Zorman, Branko Vujović, Mateusz Jachlewski.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(2)

Trener Vive Tauron Kielce – Talant Dujszebajew.

Trzy kolejne bramki, w tym ostatnią z rzutu karnego zdobyli jednak gospodarze i zbliżyli się na jedną bramkę (9:10). Jakby to nie był koniec problemów Kielczan, to w 19. minucie w krótkim odstępie czasu aż trzech z nich otrzymało dwuminutowe kary (Kus, Zorman, Jachlewski).

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(11)

Uros Zorman.

Wtedy na boisku pojawił się Ivan Cupić i mimo potrójnego osłabienia zdobył gola (9:11)! Mistrzowie Polski tylko na chwilę złapali oddech, bo w tym momencie gra wyrównała się i do wyniku 13:14 Vive nie mogło uciec gospodarzom. Wtedy Uros Zorman nie wykorzystał szybkiej kontry, a gospodarze szansy na wyrównanie, bo Szmal obronił ich rzut. Od tej chwili cztery kolejne bramki (Jachlewski, 2x Kus i Jurecki) zdobyli Kielczanie obejmując najwyższe, pięciobramkowe prowadzenie (13:18). Szansy na powiększenie prowadzenia nie wykorzystał Julien Aguinagalde, który z rzutu karnego trafił tylko w słupek. W odpowiedzi w ostatnich sekundach pierwszej połowy gola zdobył Kasprzak i gospodarze przegrywali 14:18. Vive od stanu 0:1 prawie cały czas prowadziło i wydawało się, że kontroluje przebieg meczu, ale KPR niebezpiecznie deptał im po piętach. Faworyci z wielkim trudem budowali przewagę, ale po pierwszej połowie wydawało się, że mogą być spokojni zwycięstwa.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(18)

Drugą połowę goście rozpoczęli od bramki Manuela Strleka (14:19). Następnie dwóch szybkich akcji nie wykorzystał Grzegorz Tkaczyk. Legionowianie zdobyli dwie bramki i zbliżyli się na dystans trzech goli (16:19), ale na więcej nie było ich stać. Witalij Titow po raz drugi w tym meczu nie pokonał Szmala z rzutu karnego, a trener gospodarzy „wściekł się i kopnął butelkę, jakby to był rzut na wagę dwóch punktów” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). KPR przegrywał wtedy 16:20.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(25)

Za chwilę Sławomir Szmal obroni rzut karny wykonywany przez Witalija Titowa.

Zamiast gola kibice gospodarzy oglądali przez następne kilka minut tylko bramki kielczan – Tkaczyka, Strleka, dwukrotnie Cupicia i dwukrotnie Strleka (16:26). Wreszcie piłka po rzucie Kasprzaka dosłownie wtoczyła się do bramki i Legionowianie przegrywali 17:26. Warto dodać, że Kasprzak zdobył siedem z ostatnich dziewięciu bramek gospodarzy i był wyróżniającą się postacią końcówki meczu. Potrzebował do tego nieco ponad szesnastu minut, a w całej pierwszej połowie zdobył pięć goli. Vive zbudowało przewagę twardą i dokładną obroną połączoną szybkimi i skutecznymi kontrami w wykonaniu Cupicia i Strleka.

Po upływie 16 min. 27 sek. podobnie, jak w pierwszej części meczu, trener gości zmienił większość zawodników. Z pierwotnego ustawienia na boisku pozostali tylko Aguinagalde i Szmal. Po trzech kolejnych bramkach Kasprzaka, gospodarze zmniejszyli stratę do siedmiu goli (20:27), ale po 53 min. po golach Aguinagalde i dwóch Jachlewskiego, znowu przegrywali dziesięcioma golami (22:32). Szansę na podwyższenie prowadzenia do jedenastu bramek zmarnował jednak Vujovic, którego (po raz drugi w tym meczu) powstrzymał serbski bramkarz gospodarzy – Tomislav Stojković, a warto jeszcze dodać, że dodatkowo Czarnogórzec w pierwszej połowie zaliczył strzał w poprzeczkę. Ostatecznie mecz zakończył się porażką Legionowa 25:35, choć ambitny KPR walczył o zmniejszenie straty.

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(36)

2015.10.12_KPR_Legionowo_-_Vive_Kielce_(38)

Piłkarze i sztab szkoleniowy Vive Tauron Kielce byli zadowoleni z wyniku, podkreślając, że gra wyglądała dobrze i kontrolowali wynik meczu. KPR zdobył pierwszą bramkę w meczu, ale później tylko dwukrotnie remisował (1:1, 4:4), bo faworyt na więcej nie pozwalał. Gospodarzom należą się jednak słowa uznania za starania i ambitną postawę. Spotkanie obejrzało ponad tysiąc widzów, a wśród nich kuwejcka drużyna piłki ręcznej Burgan SC.

 

12 października 2015 r., godz. 19:30, Arena Legionowo

VIII kolejka PGNiG Superligi mężczyzn 2015/2016

KPR RC Legionowo - Vive Tauron Kielce 25:35 (14:18)

KPR: 1. Mikołaj Krekora, 12. Tomislav Stojković – 5. Artur Bożek, 7. Michał Prątnicki 4, 8. Tomasz Mochocki 3 (1 z rzutu karnego), 9. Damian Suliński, 10. Tomasz Kasprzak 12, 11. Paweł Kowalik, 22. Witalij Titow 1, 24. Franci Brinovec, 25. Paweł Gawęcki 3, 32. Adam Twardo, 77. Kamil Ciok 2.

Trener: Robert Lis.

Karne: 1/3.

Kary: 6 min. (Kasprzak, Kowalik, Ciok - 2 min.).

Vive: 1. Sławomir Szmal – 2. Branko Vujović, 5. Michał Jurecki 2, 6. Grzegorz Tkaczyk 2 (1), 10. Piotr Chrapkowski, 11. Mateusz Kus 3, 13. Julen Aguinagalde 5, 15. Mateusz Jachlewski 3, 17. Manuel Strlek 7, 19. Krzysztof Lijewski 3, 21. Denis Buntić 1, 23. Uros Zorman 1, 27. Ivan Cupić 8 (2).

Marin Sego – nie grał.

Trener: Talant Dujszebajew (Hiszpania/Kirgistan)

Karne: 3/4.

Kary: 8 min. (Kus – 4 min., Jachlewski, Zorman – 2 min.).

Sędziowie: Ł. Kamrowski, D. Godzina (Tczew).

Widzów: 1550.

 

Źródła: własne, kielce.sport.pl, vtkielce.pl, miejscowa.pl, gazetapowiatowa.pl, sportowefakty.wp.pl. „PGNiG Superliga Mężczyzn. Sezon 2015/2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 4 września 2015 r.

niedziela, 05 marca 2017
Przed meczem KPR Legionowo – Vive Tauron Kielce

Przed spotkaniem 8. kolejki PGNiG Superligi pomiędzy beniaminkiem a Mistrzem Polski, obie drużyny są w dobrych nastrojach.

Przed sezonem

KPR Legionowo, po bolesnym spadku z Superligi w sezonie 2014/2015, zanotowało świetny sezon. W fantastycznym stylu (25 zwycięstw i tylko 1 porażka) powróciło do Superligi, a w Pucharze Polski odpadło dopiero w ćwierćfinale, gdy na ich drodze stanęło Vive Tauron Kielce.

Drużyna została latem solidnie wzmocniona. Do zespołu dołączył serbski bramkarz Tomislav Stojković, znany z występów w Pogoni Szczecin w sezonie 2013/2014, a także rozgrywający Tomasz Mochocki (Chrobry Głogów) i Adam Twardo (Górnik Zabrze, a kiedyś m.in. Orlen Wisła Płock). Poza tym, do Legionowa zawitał skrzydłowy Paweł Kowalik, który wcześniej grał w rezerwach Azotów Puławy. Jeśli chodzi o ubytki, to było ich sporo, ale jedynym godnym uwagi było zakończenie kariery przez doświadczonego Bartosza Wusztera.

Vive Tauron Kielce w zeszłym sezonie wywalczyło Mistrzostwo i Puchar Polski, a w Lidze Mistrzów zajęło 3. miejsce. Nic więc dziwnego, że właściciel klubu Bertus Servaas zrobił wszystko, aby nie dokonywać poważnych zmian w klubie. I tak się prawie stało. Drużynę opuścili dwaj obrotowi – Piotr Grabarczyk (HSV Hamburg) i Zeljko Musa (SC Magdeburg) oraz rozgrywający Tomasz Rosiński (Chrobry Głogów). W ich miejsce sprowadzono obrotowego Mateusza Kusa (Azoty Puławy) i rozgrywających – poważnie kontuzjowanego Mariusza Jurasika (Orlen Wisła Płock) i niezwykle utalentowanego siedemnastoletniego Czarngórca Branko Vujovicia (Sutjeska Nikisić). Dodatkowo, z wypożyczenia do US Dunkerque wrócił kolejny rozgrywający – Paweł Paczkowski, ale tylko dlatego, że doznał poważnej kontuzji. Nowym zawodnikiem Kielczan został reprezentacyjny skrzydłowy Jakub Łucak (Chrobry Głogów), ale został wypożyczony do Śląska Wrocław.

Obecny sezon

Drużyna z Legionowa, obok MMTS Kwidzyn jest rewelacją pierwszej fazy sezonu. Zawodnicy miejscowego KPR z bilansem 4 zwycięstw i 3 porażek plasują się na wysokim 4. miejscu, a przecież mieli bronić się przed spadkiem.

Legionowo rozpoczęło sezon od niespodziewanego i niezwykle cennego wyjazdowego zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław 32:28. Później była planowa porażka u siebie z Orlen Wisłą Płock 19:27 i kolejne wyjazdowe zwycięstwo, tym razem nad Stalą Mielec 32:30. Kolejny mecz KPR rozgrywał przed własną publicznością i w kontekście poprzednich zwycięstw wydawał się formalnością. Tymczasem KPR przegrał z Zagłębiem Lubin 22:24. Zabrakło skuteczności i koncentracji, choć musi boleć fakt, że dla „Miedziowych” było to jedyne (!) zwycięstwo w ośmiu ligowych meczach. W kolejnym bardzo ważnym meczu w kontekście walki o pozostanie w Superlidze, Legionowo przegrało w Opolu z Gwardią 18:25. Wydawało się, że te dwa mecze potwierdziły, że KPR będzie pikował w dół w ligowej tabeli. Tak się jednak nie stało. Legionowo pokonało u siebie Chrobrego Głogów 28:22, przedłużając serię kolejnych porażek rywala do czterech. A dodać trzeba, że o Chrobrym mówiono przed sezonem jako o kandydacie do walki o pierwszą „szóstkę”. Następnie KPR osiągnął największy sukces w tym sezonie, ponieważ wygrał na wyjeździe z czwartą drużyną zeszłego sezonu, czyli Pogonią Szczecin 29:23! Dla Pogoni była to trzecia ligowa porażka z rzędu.

Vive Tauron Kielce rozpoczęło sezon fatalnie jak na ten klub i jego oczekiwania. W rozegranym awansem meczu szóstej kolejki ligowej, VTK zremisowało na wyjeździe z Pogonią Szczecin 27:27, co oznaczało, że straciło punkty w sezonie zasadniczym po raz pierwszy od trzech lat. Wtedy, w listopadzie 2012 r. Vive Kielce przegrało na wyjeździe z Orlen Wisłą Płock. Pierwszy mecz w Lidze Mistrzów też nie wypadł dobrze, bo Kielczanie przegrali na wyjeździe z Pick Szeged 30:31. Później było już znacznie lepiej, ponieważ z kolejnych dziewięciu meczów w Superlidze i Lidze Mistrzów, Kielce nie przegrało żadnego. W rozgrywkach krajowych Vive, za wyjątkiem wyjazdowego meczu z Górnikiem Zabrze (38:34), w każdym pozostałym odprawiało rywali z różnicą co najmniej dziesięciu goli – Stal Mielec 38:19 (d), Gwardia Opole 38:26 (w), Zagłębie Lubin 37:22 (d), Chrobry Głogów 33:23 (d), MMTS Kwidzyn 38:28 (d). W Lidze Mistrzów, VTK wygrało u siebie z Montpellier HB Agllomeration 30:23, zremisowało na wyjeździe z Rhein-Neckar Loewen 32:32 i pokonało u siebie IFK Kristanstad 35:27.

Klasyfikacja strzelców

W klasyfikacji strzelców PGNiG Superligi dosyć wysoko znajdują się zawodnicy z Legionowa. Drugie miejsce zajmuje Witalij Titow (37 goli/7 meczów), piąte Michał Prątnicki (33/7), dwunaste Tomasz Kasprzak (29/7) i trzynaste Tomasz Mochocki (29/7). Zawodnicy Vive zajmują niższe pozycje, ale od dawna nie jest tajemnicą, że siłą Mistrzów Polski jest długa i wyrównana ławka zmienników, co powoduje, że bramki zdobywa wielu zawodników. Przed meczem z Legionowem najwyższe miejsce w klasyfikacji strzelców zajmuje Manuel Strlek – 11. (30/7). Kolejne miejsca zajmują Karol Bielecki – 15. (28/7) i Julen Aguinagalde – 20. (26/6).

KPR_Legionowo_-_Vive_Tauron_Kielce_2015.10.12_plakat

Źródło: legionowo.pl.

Legionowo – Kielce w dotychczasowej historii

Oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Pierwszy mecz między nimi nie miał większego znaczenia, ponieważ był sparingiem. 28 sierpnia 2013 r. w hali w Legionowie gospodarze przegrali 23:37 (7:20). Pierwszy oficjalny mecz w rywalizacji oby klubów został rozegrany 9 listopada 2013 r. w ramach rozgrywek ligowych. Vive wygrało u siebie 36:22 (19:10). Mecz w Legionowie rozegrano 8 marca 2013 r. i Vive wygrało wtedy 33:24 (14:11). W tamtym sezonie Legionowianie spadli do I ligi, ale to nie oznacza, że w kolejnym sezonie oba kluby nie rywalizowały ze sobą. Los skojarzył je w ćwierćfinale Pucharu Polski. Mecze zostały rozegrane na przełomie lutego i marca 2015 r. W pierwszym meczu w Kielcach, Vive wygrało 35:19 (19:10), a w rewanżu w Legionowie 39:25 (18:11). Biorąc pod uwagę liczbę bramek, które w oficjalnych meczach między sobą zdobyły oba kluby, to średni wynik powinien wyglądać 36:23 na korzyść VTK.

Jako ciekawostkę można dodać fakt, że w 2013 r. Vive zdobyło Puchar Polski w hali w Legionowie. Żółto-biało-niebiescy w półfinale pokonali Chrobrego Głogów (41:22), a w finale wygrali z Orlen Wisłą Płock 28:27.

Osłabienia

Trener gospodarzy, Robert Lis, ma do dyspozycji wszystkich trzynastu zawodników zgłoszonych do rozgrywek ligowych w tym sezonie. Natomiast Vive podchodzi do meczu z osłabieniami, ale z drugiej strony, czy w tym klubie można w ogóle mówić o osłabieniach? Przy tak licznej i wyrównanej kadrze są one prawie niezauważalne, zwłaszcza przed meczem z beniaminkiem. Trener Talant Dujszebajew zabrał na Mazowsze czternastu zawodników. Karol Bielecki i Tobias Reichmann dostali od trenera wolne z tą różnicą, że „Kola” miał odpocząć, a Niemca zatrzymały sprawy prywatne. W kadrze zabrakło także powracając po poważnych kontuzjach Mariusza Jurkiewicza i Pawła Paczkowskiego, ale dla równowagi Piotr Chrapkowski rozegra pierwszy ligowy mecz właśnie z Legionowem. Poza tym, kielecki szkoleniowiec postanowił, że nie skorzysta z usług młodych kołowych – Jakuba Bulskiego i Bartłomieja Bisa.

Niewątpliwie Kielczanie będą zmęczeni po sobotniej potyczce z IFK Kristianstad. Mecz Ligi Mistrzów ze Szwedami, rozegrali nieco ponad 48 godzin przed meczem z Legionowem. Pierwotnie pojedynek na Mazowszu miał odbyć się dzień później, ale Związek Piłki Ręcznej w Polsce postanowił przyspieszyć rozegranie meczu. Dzięki temu VTK będzie miało więcej czasu na przygotowanie się do ważnego i prestiżowego pojedynku z Barceloną w Lidze Mistrzów.

 

Źródła: własne, zprp.pl, vtkielce.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, kielce.sport.pl, legionowo.pl, handball.szczecin.pl, gs24.pl, kielce.tvp.pl,Eurosport.onet.pl. „PGNiG Superliga Mężczyzn. Sezon 2015/2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 4 września 2015 r.

czwartek, 22 maja 2014
„Nafciarze” pewnie wygrali z outsiderem z Legionowa

W środę 26 marca 2014 r. w zaległym meczu 21. Kolejki PGNiG Superligi KPR Legionowo przegrał z wicemistrzem Polski – Orlen Wisłą Płock 30:34 (12:21).

Wprawdzie obie drużyny znajdują się w zupełnie innych miejscach tabeli, bo Wisła jest wiceliderem, a KPR „czerwoną latarnią”, to jednak obie przystępowały w dobrych nastrojach do tego meczu. Gospodarze byli podbudowani dopiero trzecim zwycięstwem w lidze. Półtora tygodnia wcześniej pokonali w Lubinie miejscowe Zagłębie 33:26, a Witalij Titow zdobył aż 15 bramek w tym meczu. Legionowo przerwało passę dwunastu ligowych meczów bez zwycięstwa i pozostawiło sobie cień szansy na utrzymanie w lidze. „Nafciarze” byli pełni optymizmu po historycznym pierwszym zwycięstwie w europejskich pucharach nad węgierskim klubem. Trzy dni wcześniej pokonali u siebie w 1/8 finału Ligi Mistrzów utytułowany MKB Veszprem 34:33. To zwycięstwo było potrzebne, bo w marcu Wisła nie zachwycała. Niespodziewanie przegrała w Puławach (32:33), przegrała też w Kwidzyniu w Pucharze Polski (30:34), choć zaliczka z pierwszego meczu pozwalała na taką porażkę. Dodatkowo, Wisła przegrała aż różnicą ośmiu bramek w zaległym meczu ligowym w Kielcach (26:34). To jednak było wcześniej i zwycięstwo nad Węgrami przywróciło „Nafciarzom” pewność siebie, choć akurat przed pojedynkiem z Legionowem, przekonania do własnej siły Wisła nie potrzebowała. Nawet na oficjalnej stronie klubu z Płocka pisano, że trudno spodziewać się innego wyniku niż zwycięstwo gości i tak też się stało.

W ekipie gości zabrakło kontuzjowanych – Zbigniewa Kwiatkowskiego i Łukasza Całujka, a także rehabilitującego się Pawła Paczkowskiego. Poza tym, trener Cadenas poza kadrą pozostawił Bostjana Kavasa, Mateusza Piechowskiego i Mateusza Góralskiego. Wicemistrzowski Polskie wyszli na legionowski parkiet w składzie: Marcin Wichary – Adam Wiśniewski, Janko Kević, Kamil Syprzak, Angel Montoro, Vedran Zrnić i Petar Nenadić, którego szybko zmienił Ivan Milas.

2014.03.26_KPR_Legionowo_-_Orlen-Wisła_Płock_(1)

Początkowo trwała wyrównana walka, czego należało się spodziewać w przypadku drużyny z Legionowo, która broni się przed spadkiem i stawia opór dopóki starczy jej sił. Po nieco ponad 10 minutach gospodarze przegrywali tylko jedną bramką (7:8), a narzekać powinien przede wszystkim Michał Bałwas, który dwukrotnie nie wykorzystał dogodnych sytuacji, a dodatkowo w szybkim kontrataku został sfaulowany przez Montoro. Jeśli chodzi o Hiszpana, to wyróżniał się przede wszystkim wzrostem. Jest najwyższym zawodnikiem (212 cm) biegającym po polskich parkietach, a dodatkowo razem z Kamilem Syprzakiem (205 cm) robili niesamowite wrażenie, jeśli chodzi o warunki fizyczne. Z grą było już trochę gorzej.

2014.03.26_KPR_Legionowo_-_Orlen-Wisła_Płock_(2)

Trener Orlen Wisły Płock – Manolo Cadenas.

Trener Cadenas widząc, że jego drużyna nie potrafi zbudować przewagi nad znacznie słabszym rywalem wymienił wszystkich graczy z pola. Na boisku pojawili się: Muhamed Toromanović, Nikola Eklemović, Valentin Ghionea, Marcin Lijewski, Ivan Nikcević i Mariusz Jurkiewicz. Gra „Nafciarzy” od razu zaczęła wyglądać lepiej. Przede wszystkim wzmocniona została obrona, a i siła ataku zyskała, głównie za sprawą szybkiego Nikcevicia. Dodatkowo „zaciął” się skuteczny dotąd Witalij Titow, który oddał pięć niecelnych rzutów z rzędu (!). Goście byli skuteczni zwłaszcza w końcówce pierwszej połowy i zwiększyli prowadzenie do dziewięciu bramek (21:12). W tym momencie stało się jasne, że gospodarze nie mają szans na korzystny wynik.

2014.03.26_KPR_Legionowo_-_Orlen-Wisła_Płock_(3)

Marcin Lijewski nie pokazał niczego wyjątkowo niż swoje nazwisko.

Drugą połowę goście rozpoczęli w wyjściowym składzie, który w połączeniu ze zwiększoną skutecznością gospodarzy, znakomitymi interwencjami Tomasza Szałkuckiego i świetnymi asystami Titowa przy bramkach Milewskiego sprawił, że Legionowo zbliżyło się do gości na dystans zaledwie czterech bramek (19:23).

2014.03.26_KPR_Legionowo_-_Orlen-Wisła_Płock_(4)

Ivan Nikcević – najlepszy zawodnik wicemistrzów Polski w meczu z KPR Legionowo.

Trener Cadenas trochę porotował składem, gospodarze popełnili kilka błędów, oddali kilka niecelnych rzutów i Orlen Wisła zwiększyła przewagę do ośmiu goli. Na dziesięć minut przed końcem spotkania Wisła prowadziła 29:22. Gospodarze ambitnie walczyli o każdą bramkę i w konsekwencji przegrali 30:34, co oznacza, że drugą połowę wygrali z faworytami 18:13! Marne to jednak pocieszenie dla drużyny, która pewnie zmierza do I ligi. Jeśli chodzi o gości to oni osiągnęli swoje dwa cele – wygrali i nikt nie doznał kontuzji.

2014.03.26_KPR_Legionowo_-_Orlen-Wisła_Płock_(5)

Witalij Titow – najskuteczniejszy zawodnik meczu i lider klasyfikacji najlepszych strzelców.

Warto jeszcze zwrócić uwagę, że dzięki dziesięciu bramkom rzuconym „Nafciarzom” Titow został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców. Rosjanin miał na swoim koncie 129 bramek i o 2 trafienia wyprzedzał Wojciecha Zydronia (Gaz-System Pogoń Szczecin), a Wojciecha Trojanowskiego (MKS Piotrkownian) aż o 14. To jednak tylko gorzka nagroda pocieszenia dla szczypiornistów z Legionowa.

----------

W rewanżowym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów Wisła Orlen Płock przegrała z MKB Veszprem 26:31 (11:16) i podobnie jak w sezonie 2011/2012 odpadła z rozgrywek na tym samym etapie. Wtedy lepsze było THW Kiel (24:36, 24:27).

 

26 marca 2014 r., godz. 20:00, Arena Legionowo

21. kolejka PGNiG Superligi 2013/2014

KPR Legionowo - Orlen Wisła Płock 30:34 (12:21)

KPR: Tomasz Szałkucki, Sebastian Zapora, Tomasz Rybicki – Witalij Titow 10 (2 z karnych), Michał Prątnicki 2, Michał Bałwas 3, Radosław Dzieniszewski 3, Tomasz Pomiankiewicz 3, Tomasz Kasprzak, Mikołaj Milewski 4, Bartosz Wuszter 1, Paweł Albin, Łukasz Wolski 3, Damian Suliński, Tomasz Bulej 1.

Trener: Robert Lis.

Karne: 2/2.

Kary: 8 min. (Milewski - 4 min., Wuszter, Titow - 2 min.)

 

Wisła: Marcin Wichary, Adam Morawski, Marin Sego – Petar Nenadić 4 (1), Janko Kević 3, Kamil Syprzak 3 (1), Angel Montoro 3, Adam Wiśniewski 1, Vedran Zrnić 2 (2), Ivan Milas 1, Muhamed Toromanović 5, Nikola Eklemović, Valentin Ghionea 2 (1), Marcin Lijewski, Ivan Nikcević 6 (1), Mariusz Jurkiewicz 4.

Trener: Manolo Cadenas (Hiszpania)

Karne: 6/6.

Kary: 6 min. (Kević, Wiśniewski, Toromanović – po 2 min.).

 

Widzów: 1300 (według sportowefakty.pl), 500 (według bloga).

 

Źródła: własne, sportowefakty.pl, zprp.pl, sprwislaplock.pl, różne wydania „Przeglądu Sportowego”. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 11 i 13.

niedziela, 18 maja 2014
KPR Legionowo próbowało walczyć z Vive Targi Kielce

W sobotę 8 marca 2014 r. w meczu 19. kolejki PGNiG Superligi piłkarzy ręcznych 2013/2014, ostatnie w tabeli KPR Legionowo przegrało u siebie z liderem – Vive Targi Kielce 24:33 (11:14).

Przed spotkaniem nie było żadnych problemów, aby wskazać faworyta. Potęga Vive Targi Kielce zbudowana przez Bertusa Servaasa przyniosła dominację w Polsce. Od 2009 r. Kielczanie zdobyli pięć Pucharów Polski z rzędu, a serię tytułów mistrzowskich tylko raz przerwała Wisła Płock (2011). Dodatkowo, w zeszłym sezonie wywalczyli historyczne 3. miejsce w Lidze Mistrzów. Natomiast klub z Legionowa to absolutny kopciuszek polskiej ligi. Jest beniaminkiem, a ostatnie zwycięstwo odniósł w październiku zeszłego roku. Vive wygrało natomiast wszystkie dziewiętnaście meczy w tym sezonie.

Między obydwoma klubami jest jeszcze jedna zasadnicza, aczkolwiek ciekawa różnica. Wszyscy szczypiorniści klubu z Kielc są byłymi lub obecnymi reprezentantami swoich krajów – Polski, Chorwacji, Słowenii, Islandii i Hiszpanii. Nawet w przypadku największego rywala klubu z Kielc, czyli Orlen Wisły Płock nie ma takiej sytuacji i są zawodnicy, którzy debiut w kadrze narodowej mają dopiero przed sobą. KPR Legionowo jest po przeciwnej stronie takiego zestawienia niż Vive Targi Kielce. W składzie tego klubu jest bowiem najmniej byłych lub obecnych reprezentantów, a dokładniej dwóch – Paweł Albin i Bartosz Wuszter.

W drużynie przyjezdnych zabrakło trzech rozgrywających, reprezentantów Polski – Krzysztofa Lijewskiego, Michała Jureckiego i Grzegorza Tkaczyka. Dodatkowo, goście nie kryli, że najważniejszy jest dla nich najbliższy mecz z Rhein-Neckar Loewen w 1/8 finału Ligi Mistrzów, ale te dwa fakty nie mogły mieć żadnego wpływu na wskazanie faworyta rywalizacji między Legionowem i Kielcami. Spotkanie „czerwonej latarni” z liderem wywołało spore zainteresowanie w podwarszawskim mieście, ale stwierdzenie zawarte w portalu sportowe fakty.pl, że trybuny były wypełnione po brzegi, bo sporym nadużyciem.

2014.03.08_KPR_Legionowo_-_Vive-Targi_Kielce_(1)

Rozgrzewka Sławomira Szmala. W głębi rozgrzewa się Venio Losert.

Prowadzenie w meczu po golu Tomasz Buleja objęli gospodarze, ale był to jedyny korzystny dla nich wynik w tym spotkaniu. Kielczanie odpowiedzieli dwoma golami Piotra Chrapkowskiego i jednym Denisa Buntica. Od wyniku 3:1 pozwolili gościom na zbliżenie się co najwyżej na dystans jednej bramki. Po 10 min. Legionowo przegrywało 4:5, ale cztery gole Mistrzów Polski zwiększyły ich przewagę (4:9). Ambitni gospodarze zdobyli trzy kolejne bramki i zniwelowali stratę do dwóch bramek (7:9). Następnie po golu Witalija Titowa w 20 min. przegrywali już tylko jedną bramką (9:10). Goście dokładniej zagrali w końcówce i schodzili na przerwę z przewagę trzech goli (11:14).

2014.03.08_KPR_Legionowo_-_Vive-Targi_Kielce_(2)

W pierwszej połowie „Gospodarze straty potrafili jednak odrabiać skutecznie, w czym udział miał zwłaszcza świetnie tego dnia dysponowany Tomasz Pomiankiewicz. Doświadczony zawodnik w ciągu pierwszego kwadransa do bramki strzeżonej przez Venio Loserta trafiał cztery razy, dwukrotnie strząsając ponadto kurz z poprzeczki.” (cyt. za: sportowefakty.pl).

2014.03.08_KPR_Legionowo_-_Vive-Targi_Kielce_(3)

Druga połowa upływała początkowo według schematu „gol za gol”, aż wreszcie od 34 min. Kielczanie zaczęli grać w sposób, który był od nich oczekiwany. Zdobyli cztery kolejne bramki (w tym trzy Ivana Cupicia), a na gola Titowa odpowiedzieli dwoma. Na kolejną bramkę Titowa odpowiedzieli już czterema trafieniami i w 44 min. prowadzili różnicą jedenastu bramek (15:26). Z całą pewnością pierwsze piętnaście minut drugiej połowy, a zwłaszcza okres między 34 a 44 min. to był najlepszy okres gry w wykonaniu przyjezdnych. Oprócz skuteczności Kielczanie zaprezentowali twardą obronę, a dodatkowo dobrą zmianę w bramce dał Sławomir Szmal. Później jednak role się odwróciły i ambitni gospodarze wykorzystując zmiany w składzie Vive, nonszalancję i nieskuteczność, zmniejszyli w 56 min. stratę do zaledwie pięciu goli (24:29). Dwukrotnie w tym okresie gospodarze zdobyli po trzy bramki z rzędu. Legionowianie byli mocno wspierani świetnymi interwencjami Tomasza Rybickiego. Dodatkowo, „Kapitalne wejście w mecz zanotował Łukasz Wolski, w sześciu kolejnych akcjach zaliczając pięć (!) trafień oraz asystę.” (cyt. za: sportowefakty.pl).

2014.03.08_KPR_Legionowo_-_Vive-Targi_Kielce_(4)

Ivan Cupić wykorzystuje rzut karny.

Końcówka należała jednak do drużyny Vive, która chyba uznała, że musi pozostawić po sobie lepsze wrażenie. Do końca meczu trafiali już tylko goście. Najpierw Julen Aginagalde, a później trzykrotnie Thorir Olafsson. Vive wygrało w Legionowie 33:24, ale styl gry pozostawiał wiele do życzenia, zwłaszcza, że Mistzrzowie Polski grali falami. Seryjnie strzelali bramki, a później seryjnie je tracili. Od 30 do 44 min. osiągnęli wynik 12:4, ale kolejne 11 minut przegrali 9:3. Z kolei ostatnie 4 minuty wygrali 4:0. „W ekipie kieleckiej ciężar zdobywania bramek rozkładał się na cały zespół. Trener Talant Dujszebajew konsekwentnie tasował składem, szukając różnych rozwiązań, atak kielczanom długimi momentami się jednak nie kleił.” (cyt. za: sportowefakty.pl).

2014.03.08_KPR_Legionowo_-_Vive-Targi_Kielce_(5)

Naradzają się Piotr Grabarczyk, Sławomir Szmal i Piotr Chrapkowski.

Trener gości nie krył niezadowolenia z gry swoich podopiecznych i nie próbował ich tłumaczyć cięższymi treningami, które przeszli w ostatnim okresie czasu. Bardziej niezadowolony był jednak z kontuzji, których doznali Musa i Strlek. Tomasz Rosiński wtórował swojemu trenerowi mówiąc: „Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była bardzo średnia. Dopiero po przerwie przez piętnaście minut wyglądaliśmy tak, jak powinniśmy i ten fragment ustawił cały mecz. Generalnie graliśmy jednak falami. Nie możemy być z tego spotkania zadowoleni” (cyt. za sportowefakty.pl).

2014.03.08_KPR_Legionowo_-_Vive-Targi_Kielce_(6)

 

8 marca 2014 r., godz. 18:00, Arena Legionowo

19. kolejka PGNiG Superligi 2013/2014

KPR Legionowo - Vive Targi Kielce 24:33 (11:14)

KPR: Sebastian Zapora, Tomasz Rybicki – Michał Prątnicki, Tomasz Pomiankiewicz 4, Tomasz Kasprzak 1, Paweł Albin, Radosław Dzieniszewski 1, Michał Bałwas 1, Tomasz Bulej 1, Witalij Titow 8 (1 z karnego), Bartosz Wuszter, Łukasz Wolski 5, Mikołaj Milewski 3, Damian Suliński.

Trener: Robert Lis.

Karne: 1/2.

Kary: 8 min. (Pomiankiewicz – 4 min., Bulej i Wuszter – po 2 min.).

Vive: Venio Losert, Sławomir Szmal – Manuel Strlek 1, Piotr Chrapkowski 5, Żeljko Musa 2, Tomasz Rosiński 3, Denis Buntić 1, Ivan Cupić 4 (1), Mateusz Jachlewski 2, Karol Bielecki 3 (1), Aguinagalde 7, Uros Zorman 1, Thorir Olafsson 4, Piotr Grabarczyk.

Trener: Talant Dujszebajew.

Karne: 2/3.

Kary: 4 min. (Olafsson, Grabarczyk – po 2 min.).

Widzów: 1.700 (według sportowefakty.pl), 1.300 (według bloga).

 

Źródła: własne, sportowefakty.pl, zprp.pl, vivetargi.pl, pl.wikipedia.org. różne wydania „Przeglądu Sportowego”. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 11 i 16. W. Osiński, Pogoń wciąż trzecia, „Przegląd Sportowy” z dnia 10 marca 2014 r., s. 12.

poniedziałek, 18 marca 2013
Muszynianka z trudem wygrała w Legionowie

W rozegranym w sobotę 22 grudnia 2012 r. meczu 12. kolejki Orlen Ligi, Siódemka Legionowo przegrała po zaciętym pojedynku z drużyną Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 2:3 (25:19, 15:25, 25:20, 19:25, 11:15). MVP meczu została wybrana rozgrywająca gości – Włoszka Valentina Serena.

Pierwszy set rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami, czyli od prowadzenia faworyta, czyli Muszynianki 6:2. Gdy wydawało się, że za chwilę zejdą z wysoką przewagą na pierwszą przerwę techniczną gospodynie doprowadziły do remisu 7:7. Później w dalszym ciągu utrzymywał się wynik remisowy aż do stanu po 11. Wtedy „Mineralne” po odskoczyły na dwa punkty m.in. po dwóch asach serwisowych. „Lalki” postanowiły jednak powalczyć o zwycięstwo i wyszły na prowadzenie 19:18. Od tego momentu faworytki, jakby zdziwione i zniechęcone faktem, że outsider ligi objął prowadzenie w końcówce seta – przestały grać. Siódemka wygrała tego seta 25:19.

2012.12.22_Siódemka_-_Muszynianka_(1)

W pierwszym secie zawiodła największa gwiazda Muszynianki – Sanja Popović.

Drugi set podopieczne Bogdana Serwińskiego rozpoczęły od wysokiego prowadzenia 8:2, które wskazywało, że teraz przebieg meczu powróci do normy. Tymczasem gospodynie zmniejszyły stratę tylko do dwóch punktów (8:10). Wicemistrzynie Polski zdobyły jednak cztery kolejne punkty (8:14) i zwiększały przewagę najpierw do ośmiu punktów (11:19), a następnie do dziesięciu (12:22). I z taką przewagą wygrały drugiego seta (15:25).

2012.12.22_Siódemka_-_Muszynianka_(2)

W drugim secie Siódemka podjęła walkę tylko w początkowej fazie seta.

Trzecią partię „Lalki” rozpoczęły od minimalnego prowadzenia, ale już na pierwszą przerwę techniczną schodziły z trzypunktową przewagę (8:5), którą zwiększyły do czterech punktów (12:8). Wtedy muszynianki zdobyły trzy kolejne punkty (12:11), ale niespodziewanie był to ich ostatni zryw w tym secie! Siatkarki z Legionowa prowadzone przez świetną rozgrywającą Kingę Bąk i niesamowicie broniącą Magdalenę Saad zwiększały przewagę (16:11, 18:12). Przy wyniku 20:14 stało się jasne, że gospodynie są niezwykle bliskie wygrania tej partii i rzeczywiście wygrały ją (25:20). W tym momencie było pewne, że Siódemka zdobyła co najmniej jeden punkt meczowy, a Muszynianka jako zdecydowały faworyt tego meczu i kandydat do tytułu mistrzowskiego – straciła ten punkt.

2012.12.22_Siódemka_-_Muszynianka_(3)

Najbardziej doświadczona zawodniczka Siódemki – Magdalena Saad.

Czwarty set miał dać odpowiedź na pytanie, czy Siódemka sprawi sensację w tym meczu wygrywając z wicemistrzyniami Polski za trzy punkty. Siódemka rozpoczęła od prowadzenia 2:0 i 3:1, a wtedy osiem kolejnych punktów zdobyły przyjezdne (3:9). Gospodynie po raz kolejny w tym meczu pokazały charakter i zmniejszyły stratę tylko do dwóch punktów (12:14)! Muszynianki zwiększyły przewagę (12:17), ale gospodynie znowu ją zmniejszyły (15:18). Wtedy jednak „mineralne” zdobyły cztery punktu (15:22) i zbliżyły się do wyrównania wyniku meczu. Tak też się stało, bo Muszynianki wygrały tego seta 25:19.

2012.12.22_Siódemka_-_Muszynianka_(4)

Muszynianka – zwycięzca czwartej partii.

Tie-break gospodynie rozpoczęły od prowadzenia 3:1. Muszynianka zdobyła pięć punktów z rzędu (3:6), ale wcale nie kontrolowała przebiegu ostatniej partii, bo gospodynie zdobyły kolejne dwa punkty (5:6). Od tego momentu Muszynianki, w barwach których wreszcie dobrze zaczęła grać Anna Werblińska wypracowały sobie przewagę (6:11), której już nie oddały i wygrały w tym secie 11:15 a w cały  meczu 2:3.

2012.12.22_Siódemka_-_Muszynianka_(5)

Anna Werblińska zdobyła 11 punktów, ale zagrała poniżej oczekiwań.

Magdalena Saad, libero gospodyń powiedziała po meczu: „Gdybyśmy przegrały 2:3 z innym zespołem, to czułabym niedosyt, ale jeden punkt z Bankiem BPS, to jest coś.” (cyt. za „Przeglądem Sportowym”).

--------------------

Sporządzając ten wpis ponad dwa miesiące temu nawet nie przyszło mi do głowy, że Muszynianka jako pierwszy klub w historii kobiecej siatkówki sięgnie po europejski puchar, a dokładnie Puchar Konfederacji, albo jako kto woli Puchar CEV i to po zwycięstwie z zwycięzcą Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie! Szacun – jak mawia młode pokolenie!

 

22 grudnia 2012 r., godz. 17:00, Arena Legionowo

 

Siódemka Legionowo – Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna 2:3 (25:19, 15:25, 25:20, 19:25, 11:15)

 

Mecz 12. kolejki Orlen Ligi 2012/2013

 

Siódemka Legionowo: Małgorzata Skorupa 9, Marta Łukaszewska 11, Krystyna Michailenko 10, Natalia Maciejczyk 10, Kinga Bąk 7, Anna Sołodkowicz 12, Magdalena Saad (libero) – Barbara Bawoł 3, Ilona Gierak, Gergana Marinova, Katarzyna Jóźwicka, Marta Siwka.

 

Trener: Wojciech Lalek.

 

Bank BPS Muszynianka Fakro Muszyna: Eleonora Dziękiewicz 9, Valentina Serena 7, Aleksandra Jagiełło 12, Agnieszka Bednarek-Kasza 14, Sanja Popoić 22, Anna Werblińska 11, Paulina Maj (libero) – Dominika Sierdzan, Katarzyna Gajgał-Anioła, Helene Rousseaux 2, Kinga Kasprzak (nie grała), Anna Kaczmar (nie grała).

 

Trener: Bogdan Serwiński.

 

Sędziowali: Agnieszka Michlic i Dariusz Jasiński.

 

Komisarz ligi: Henryk Parzykowski.

 

MVP meczu: Valentina Serena.

 

Widzów: 2.000 (według „Przeglądu Sportowego”).

 

Źródła: własne, orlen-liga.pl, legionovia.pl/legionoviasa, mksmuszynianka.com i „Przegląd Sportowy” z dnia 24-26 grudnia 2012 r., s. 21.

piątek, 25 listopada 2011
Zwycięstwo Czechów w cieniu sędziowskiego błędu

W rozegranym w sobotę, 12 listopada 2011 r. w Legionowie meczu sparingowym reprezentacji Polski w piłce siatkowej mężczyzn przegrała z reprezentacją Czech 2:3, choć gdyby nie błąd sędziego Czesi powinni wygrać bez straty seta.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_1

Statystyczne wprowadzenie

Reprezentacje Polski i Czech od 2001 r. spotykają się przede wszystkim w meczach sparingowych. Na dużej imprezie obie reprezentacje zagrały tylko jeden raz – podczas tegorocznych Mistrzostw Europy, gdzie w meczu barażowym o ćwierćfinał Polacy wygrali 3:1. W meczach sparingowych nieznacznie lepiej idzie Czechom – 5 zwycięstw, 4 porażki i sety 19:15. Co ciekawe reprezentacja prowadzona przez Daniela Castellaniego wygrała z Czechami trzykrotnie, natomiast reprezentacja Raula Lozano przegrała czterokrotnie ugrywając zaledwie trzy sety. Anastasi po zwycięstwie w pierwszym meczu trochę zmazał plamę po porażce 0:3 w sierpniowym Memoriale im. H. Wagnera, a drugi mecz w Legionowie był szansą na poprawienie nastrojów przed wylotem do Japonii na Puchar Świata. Czesi natomiast liczyli, że dobre występy w Legionowie odpowiednio przygotują ich do rozgrywanego we Francji turnieju kwalifikacyjnego do Mistrzostw Europy.

Największa kontrowersja

Tak naprawdę najistotniejsze zdarzenie meczu miało miejsce w trzecim secie przy stanie 24:23 dla Czechów. Po ataku Polaków piłka powędrowała w aut a sędzia Maciej Twardowski przyznał punkt gościom, co było równoznaczne ze zwycięstwem w całym meczu. Polacy podbiegli do sędziego i zaczęli szarpać za siatkę domagając się zmiany decyzji. Sędzia był zdezorientowany. Konsultował się z sędzią liniowym i postanowił zmienić decyzję, uznając, że piłka wyszła poza boisko po rękach czeskiego bloku. Dzięki temu Polacy pozostali w grze, a zrezygnowani Czesi nie byli w stanie zebrać się do wygrania tego seta.

Przed meczem

W porównaniu z piątkowym meczem trener Anastasi dokonał kilku zmian. Na rozegraniu rozpoczął Łukasz Żygadło, a nie Paweł Zagumny. Na przyjęciu niespodziewanie pojawił się leczący kontuzję kręgosłupa Bartosz Kurek, co oznaczało, że na Puchar Świata nie pojedzie Mateusz Mika, a na ławce usiadł Michał Kubiak. Natomiast na pozycji libero zamiast Krzysztofa Ignaczaka pojawił się Paweł Zatorski.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_2

Mecz rozpoczęła zagrywka Michała Winiarskiego.

Pierwszy set

Czesi rozpoczęli mecz od pewnego prowadzenia 3:0, które zwiększyli do pięciu punktów (7:2, 8:3). Pogoń Polaków doprowadziła do straty tylko jednego punktu (12:13), ale na drugą przerwę techniczną Czesi schodzili z prowadzeniem 16:14. Po ataku Kubiaka był remis po 17, a po chwili Polacy wyszli na prowadzenia 19:18. Po wygraniu kolejnej piłki wydawało się, że szanse na sukces w tej partii są większe, tymczasem to Czesi triumfowali 28:26, choć piłkę meczową przy stanie 24:23 mieli Polacy.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_3

Atakuje Zbigniew Bartman.

Drugi set

W drugiej parii Polacy prowadzili tylko jeden raz (1:0). Później gra była dosyć wyrównana. Na pierwszą przerwę techniczną Czesi schodzili z prowadzeniem jednopunktowym (8:7), ale już na drugą z czteropunktowym (16:12). Gdy kolejne dwie piłki padły łupem gości, biało-czerwonych stać było na chwilowy zryw, w którym zdobyli trzy punkty (15:18). Od tego momentu przestali jednak grać i przegrali 18:25 będąc zespołem znacznie gorszym popełniającym mnóstwo błędów, zwłaszcza w ataku.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_4

Jiri Popelka (Latina Volley) – w sezonie 2003/2004 występował w Kędzierzynie-Koźlu.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_5

Lukas Tichacek – od obecnego sezonu siatkarz Resovii Rzeszów.

Trzeci set

Set ostatniej dla Polaków szansy był niezwykle wyrównany. Pierwsza przerwa techniczna miała miejsce przy wyniku 8:7 dla Czechów, druga przy wyniku 16:14 dla Polaków. Czesi wyszli na prowadzenie 19:17, by po trzech akcjach przegrywać 19:20. Od tego momentu trwała zacięta walka punkt za punkt aż wreszcie przy stanie 25:24 dla Czechów miał miejsce opisywany wcześniej poważny błąd sędziego, który wypaczył wynik meczu.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_6

Blok Polaków.

Wśród Czechów najbardziej protestował Peter Platenik, który jednocześnie był najlepszym i najlepiej punktującym siatkarzem gości w obu meczach (odpowiednio: 18 i 24 punkty). Platenik po każdej akcji wymownie spoglądał na sędziego, prowokując do jakiegoś zachowania.

Warto zauważyć, że Peter Platenik jest siatkarzem Dynama Krasnodar, a o jego doświadczeniu świadczą kluby, w których występował – Noliko Maaseik, Panathinaikos Ateny, Bre Banca Lanutti Cuneo, Sparkling Milan, Sempre Volley Padwa i Ziraat Bankami Ankara. Wśród jego sukcesów są: Mistrzostwo i Puchar Belgii (2004), Puchar Włoch (2006), Puchar i Superpuchar Turcji (2010).

Czwarty set

Podobnie jak w poprzedniej partii oba zespoły grały punkt za punkt. Czesi prowadzili 8:6, ale wtedy coś w ich grze zacięło się i Polacy dzięki świetnej zagrywce Michała Ruciaka wyszli na prowadzenie 12:9, którego nie oddali już do końca seta (16:13, 18:15) wygrywając ostatecznie 25:21.

Tie-break

W decydującej partii lepsi okazali się nasi południowi sąsiedzi. Początkowo trwała dosyć wyrównana walka. Wprawdzie Czesi prowadzili 8:6, to jednak Polacy doprowadzili do remisu 9:9. Gdy wydawało się, że zwycięstwo jest w zasięgu Polaków, goście skoncentrowali się i wygrali 15:11. Decydujący punkt został zdobyty przez najbardziej protestującego wśród gości, czyli Platenika.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_7

Peter Platenik przygotowuje się do zagrania piłki meczowej.

Nieprzyzwoita złość

Czesi odtańczyli taniec radości, a następnie podeszli do sędziego ostentacyjnie bijąc mu prawo, czym chcieli pokazać, że wypaczył wynik meczu i był najsłabszym aktorem tego widowiska. Co więcej, wbrew wszelkiej przyzwoitości podziękowali przy siatce tylko Polakom, omijając sędziego. Bez dwóch zdań zostali skrzywdzeni, bo sędzia popełnił ten i kilka innych błędów, które musiały budzić niesmak wśród gości, ale absolutnie nic nie uprawnia zawodowych siatkarzy, profesjonalistów do takiego zachowania.

2011.11.12_Polska_-_Czechy_8

Oklaski Czechów dla sędziego Twardowskiego.

Ocena gry Polaków

Trener Anastasi wykorzystał drugi mecz z Czechami do eksperymentowania ze składem i dania możliwości gry zmiennikom. Gra nie wyglądała zbyt dobrze na tle zmobilizowanych Czechów, którzy świetnie grali w obronie i nie odpuszczali żadnej piłki. Polacy natomiast razili nieskutecznym atakiem i licznymi błędami w polu zagrywki. Dużo do życzenia pozostawiała też gra bloku.

W sobotnim meczy Polacy zdobyli 108 punktów, z których ponad połowa (56) została zdobyta atakiem, jedna trzecia po błędach rywala (34), blokiem – 11 i zagrywką 7. Co do ataku, to skuteczność była słabiutka; przykładowo Kubiak 50% (3/6), Bartman 45% (14/31), Winiarski 44% (16/36) i Jarosz 33% (2/6). Błędy popełniali także Polacy a tylko Winiarski (11), Bartman (10) Jarosz i Kubiak (po 4) popełnili ich łącznie 29! Jeśli natomiast chodzi o blok, to Polacy blokiem zdobyli w pięciu sobotnich setach 11 punktów, podczas gdy w trzech piątkowych 13, co wyraźnie wskazuje, że w sobotę nie było dobrze z blokiem (średnia 2,2 pkt na set, w piątek - 4,3).

Co ciekawe w tym roku Polacy wygrali zaledwie trzy z dziewięciu meczów sparingowych, ale na dużych imprezach, wykorzystując korzystny układ gier sięgnęli już po brązowe medale Ligi Światowej (po raz pierwszy w historii!) i Mistrzostw Europy. Pozostało więc wywalczyć trzecie miejsce w Pucharze Świata…

 

12 listopada 2011, godz. 14:30 – Arena Legionowo

Mecz towarzyski

Polska – Czechy 2:3 (26:28, 18:25, 28:26, 25:21, 11:15)

Polska: Piotr Nowakowski 11, Patryk Czarnowski 13, Michał Winiarski 20, Bartosz Kurek 1, Zbigniew Bartman 14, Łukasz Żygadło 2, Paweł Zatorski (libero) oraz Jakub Jarosz 2, Michał Kubiak 3, Michał Ruciak 7, Łukasz Wiśniewski i Krzysztof Ignaczak (libero).

Trener: Andrea Anastasi (Włochy)

Czechy: Lukas Tichacek 7, Peter Platenik 24, Petr Konecny 6, David Konecny 1, Jiri Popelka 14, Radek Mach 6, Martin Kristof (Libero) oraz Jiri Bence i Jan Stokr 20.

Trener: Svorada.

Sędziował: Maciej Twardowski (Radom) i Jasiński (Bydgoszcz).

Widzów: 2.000.

 

Źródła: własne, plusliga.pl, przegladsportowy.pl, sport.pl, wikipedia. „Przegląd Sportowy” z dnia 14 listopada 2011 r., s. 18-19.

niedziela, 20 marca 2011
Półfinaliści w komplecie. Obrońca Pucharu Polski wyeliminowany.

Zgodnie z oczekiwaniami w półfinałowych meczach Pucharu Polski siatkarzy zagrają Skra Bełchatów z Resovią Rzeszów i ten mecz może uchodzić za przedwczesny finał. W drugim meczu Tytan AZS Częstochowa zmierzy się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle.

W pierwszym meczu rozgrywanym w Arenie Legionowo ZAKSA Kędzierzyn pokonała Jastrzębski Wegiel 3:1 (26:24, 25:22, 19:25, 25:22).

Przed spotkaniem było jasne, że faworytem jest ZAKSA zajmująca w tabeli PLS wysokie 4. miejsce, natomiast Jastrzębski Węgiel przystępował do meczu z piętnem najgorszego sezonu od 10 lat. Niecały tydzień przed meczem ćwierćfinałowym siatkarze JW ulegli u siebie Delekcie Bydgoszcz 1:3 i stało się jasne, że po raz pierwszy od sezonu 2000/2001 (!!!) nie zagrają w półfinałach PLS. Zadaniem trenera Bernardiego i siatkarzy żółto-zielonych było obronienie Pucharu Polski i zapewnienie sobie startu w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, bo chyba nikt nie spodziewał się, że ten awans zostanie wywalczony przez dobry start w tej edycji LM. Jastrzębie przystępowało do meczu osłabione brakiem Adama Nowika i Igora Yudina, choć przyznać trzeba, że reprezentant Australii w tym sezonie gra po prostu słabo. W ZAKSIE brakowało Sebastiana Świderskiego, ale do jego nieobecności można było się przyzwyczaić, bo kontuzji doznał na początku sezonu.

Atakuje_Benjamin_Hardy

Atakuje Banjamin Hardy.

Pierwszy set był najbardziej wyrównany spośród wszystkich rozegranych w tym meczu. ZAKSA utrzymywała kilkupunktową przewagę (8:6, 16:13), ale po drugiej przerwie technicznej straciła prowadzenie (16:17). Później prowadziła 22:20, ale jastrzębianie doprowadzili do remisu po 22. W końcówce kędzierzynianie zachowali jednak więcej zimnej krwi i zwyciężyli 26:24. Wśród kędzierzynian wyróżniał się Jakub Jarosz, a wśród rywali Mitja Gasparini.

W drugim secie Jastrzębie rozpoczęło od prowadzenia 4:0, które szybko roztrwoniło. ZAKSA wyrównała na 7:7 a pierwsze prowadzenie objęła przy wyniku 14:13 i nie oddała go już do końca seta wygrywając po dosyć wyrównanej walce 25:22.

Czarnowski_za_Kazimierczaka

Zmiana w ZAKSIE - Patryk Czarnowski wchodzi za Wojciecha Kaźmierczaka.

Jastrzębski_Węgiel_w_przyjęciu

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla przygotowują się do przyjęcia.

Trzecia partia była dla obrońców Pucharu być, albo nie być w Pucharze, dlatego wspięli się na wyżyny swoich możliwości i wygrali ją 25:19. Wyrównana walka trwała tylko do stanu 13:12 dla ZAKSY, bo później inicjatywę przejęło Jastrzębie prowadząc 18:14, 23:18 aż w końcu 25:19. W tym secie ożywienie do gry żółto-zielonych zdecydowanie wprowadzili rezerwowi, dla których była to (jak się później okazało) jedna z ostatnich szans do pokazania się w tegorocznej edycji Pucharu Polski.

ZAKSA_Kędzierzyn-Koźle

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - zwycięzcy pierwszego ćwierćfinału rozgrywanego w Legionowie.

Czwarty i ostatni set, podobnie jak poprzednie, był wyrównany tylko w początkowej fazie. Po pierwszej przerwie technicznej ZAKSA powiększała przewagę, która z wyniku 8:6 zwiększyła się do 16:10, co wydawało się, że przekreśliło jakiekolwiek szanse jastrzębian. Tymczasem żółto-zieloni pokazali charakter i doszli ZAKSĘ na dwa punkty (18:20), wtedy jednak zabrakło i siły i szczęścia a set zakończył się zwycięstwem kędzierzynian wynikiem 25:22.

Obrońca Pucharu Polski odpadł już w ćwierćfinale…

 

20 stycznia 2011 r., godz. 18:00, Arena Legionowo

ZAKSA Kędzierzyn Koźle – Jastrzębski Węgiel 3:1(26:24, 25:22, 19:25, 25:22)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Paweł Zagumny, Michał Ruciak, Tine Urnaut, Jurij Gladyr, Patryk Czarnowski, Jakub Jarosz, Piotr Gacek (L) – Idi, Grzegorz Pilarz, Wojciech Kaźmierczak.

Jastrzębski Węgiel: Grzegorz Łomacz, Benjamin Hardy, Lukas Divis, Łukasz Polański, Bartosz Gawryszewski, Mitja Gasparini, Łukasz Rusek (L) – Maciej Pawliński, Grzegorz Pająk, Marcin Wika.

 

W drugim meczu AZS Politechnika Warszawska, wspierana przez miejscową publiczność, przegrał na własne życzenie z Resovią Rzeszów 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 23:25).

W pierwszej partii Politechnika dzielnie walczyła do stanu 10:8 i… przestała grać. Od tego momentu punkty zdobywali tylko przyjezdni, którzy wyszli na prowadzenie 19:11. Stało się tak głównie za sprawą atomowego serwisu Gyorgy Grozera, który sprawiał niezwykle dużo kłopotów w przyjęciu gospodarzy. Politechnicy podjęli jednak walkę i stopniowo niwelowali straty do pięciu (16:21), a następnie tylko do trzech punktów (20:23). „Pasy” nie oddały jednak prowadzenia i wygrały 25:21.

Politechnika-Resovia

Drugi set padł łupem warszawiaków, którzy schodzi na pierwszą przerwe techniczną z prowadzeniem 8:7, by po chwili przegrywać 8:9 i 9:12. Czas wzięty przez Radosława Panasa wybił gości z uderzenia i po doskonałej grze w obronie „inżynierowie” prowadzili 16:14. Po chwili był jednak wynik remisowy (17:17), a przyczynił się do tego Damian Wojtaszek, który za niesportowe zachowanie został ukarany żółtą kartką. Przyznać jednak trzeba, że na żółtą, a nawet na czerwoną kartkę zasłużył Zbigniew Bartman, który uderzył ze złości w stanowisko sędziego głównego. Wprawdzie AZS przegrywał 18:19, ale wszystkie negatywne emocje i całą złość „politechnicy” przenieśli na doskonałą grę, dlatego wygrali tego seta 25:22.

Zawodnicy Politechniki

Trzeci set był dosyć wyrównany. Oba zespoły doskonale prezentowały się w ataku, natomiast trochę gorzej w przyjęciu. Gospodarze przegrywali 7:8 i 9:12. Wtedy, podobnie jak w poprzednim secie, o czas poprosił opiekun Politechniki a jego zawodnicy objęli prowadzenie 14:13 a następnie 16:15. Gdy „inżynierowie” objęli prowadzenie 21:19 o czas poprosił Ljubo Travica i rzeszowianie zdobyli pięć (!) kolejnych punktów, czy praktycznie zapewnili sobie zwycięstwo tego seta. Resovia wygrała trzecią partię 25:22.

Przyjęcie_Damiana_Wojtaszka

Przyjęcie Damiana Wojtaszka.

Jak Politechnika przegrała czwartego seta, to wiedzą chyba tylko zawodnicy. Gospodarze prowadzili 8:7 a pomimo walki „punkt za punkt” prowadzili nawet 16:13. Po nieskutecznym ataku Cernica, AZS prowadził 22:19 i wydawało się, że wyciągnął wnioski z poprzedniego seta. Okazało się, że podopieczni trenera Panasa nie nauczyli się niczego, bo przegrali trzy kolejne piłki. Przy remisie 23:23 Oleg Stasenko zaatakował w aut, grzebiąc ostatecznie jakiekolwiek szanse Politechniki, bo za chwilę skutecznym atakiem popisał się świetny w tym meczu Grozer.

Gwiazdy_Resovii

Gwiazdy Resovii (od lewej) - Grozer, Baranowicz, Millar, Ignaczak, Cernić i Akhrem.

Politechnika, jak zwykle w tym sezonie zagrała z Resovią dobry mecz, ale tym razem go przegrała. Zastanawiające, że w trzeciej i czwartej partii „Politechnicy” przegrali, mimo że prowadzili odpowiednio 21:19 i 22:19. Dwukrotne niewykorzystanie takiej przewagi oznacza, że nie chodzi o umiejętności tylko psychikę i zawodnicy Politechniki, chyba nie udźwignęli presji, która na nich ciążyła. Za karę odpadli z Pucharu Polski, choć pozostawili po sobie dobre wrażenia.

Gyorgy_Grozer

Gracz meczu - Gyorgy Grozer.

 

20 stycznia 2011 r., godz. 20:00, Arena Legionowo

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (21:25, 25:22, 22:25, 23:25)

AZS Politechnika Warszawska: Maikel Salas Moreno, Robert Prygiel, Zbigniew Bartman, Michał Kubiak, Ardo Kreek, Marcin Nowak, Damian Wojtaszek (L) – Oleksandr Statsenko, Krzysztof Wierzbowski.

Asseco Resovia Rzeszów: Michal Baranowicz, Gyorgy Grozer, Aleh Akhrem, Matej Cernić, Ryan Millar, Łukasz Perłowski, Krzysztof Ignaczak (L) – Grzegorz Kosok, Rafał Buszek.

Kibice_Resovii

Kibice Resovii dzielnie wspierali swój klub.

-------------------------------------------------------------

W meczach rozegranych w hali MOSiR w Nowym Dworze Mazowieckim, zgodnie z przewidywaniami Tytan AZS Częstochowa pokonał Delectę Bydgoszcz 3:0 (25:20, 25:15 i 25:19), natomiast Skra Bełchatów wygrała z Rajbudem GTPS Gorzów Wielkopolski także 3:0 (25:16, 25:18, 25:21).

poniedziałek, 27 września 2010
Nierówna gra polskich siatkarek

W sobotnim meczu sparingowym przygotowująca się do startu w Mistrzostwach Świata reprezentacji Polski siatkarek przegrała z czwartą drużyną rosyjskiej Superligi – Urałoczką Jekaterynburg 2:3. Spotkanie odbyło się w oddanej do użytku trzy tygodnie temu Arenie Legionowo.

Arena_Legionowo

Arena Legionowo.

Historia – ogromne sukcesy Urałoczki

Zespół z Jekatierynburga, założony w 1966 r., należy do najbardziej utytułowanych nie tylko w Rosji, ale w całej Europie. Rosjanki osiem razy zdobywały Puchar Europy (ostatni raz w 1995 r.), który obecnie zastąpiła Liga Mistrzyń. W latach 1986-2005 nawet na rok nie opuścił tronu dla mistrza Związku Radzieckiego a potem Rosji. Detronizacji dokonało Dynamo Moskwa a od tamtej pory Urałoczka nie wygrała już ligi. W sumie Urałoczka wygrała ligę ZSRR 11 razy, zaś ligę rosyjską 15 razy.

Logo Urałoczki Jekaterynburg

W ostatnich latach Urałoczka nie odnosi tak spektakularnych sukcesów w Europie jak wcześniej. Po części dlatego, że zespół z Jekaterynburga stracił monopol na zwycięstwo w rodzimej lidze i trudniej zakwalifikować się do europejskich pucharów. W siłę urosły przede wszystkim Dynamo Moskwa i Zarieczje Odincowo. W tym roku Urałoczka ukończyła Final Four Pucharu CEV na czwartym roku, co uznano za porażkę. Rok wcześniej przegrała w finale. Natomiast w Lidze Mistrzyń sukcesami pozostają dwa drugie miejsca (2000 i 2003) oraz trzecie (2001).

Mecze z polskimi klubami, czyli 7 zwycięstw w 8 meczach (sety 21:8)

Od 1999 r. Urałoczka rozegrała po dwa dwumecze z Naftą Piła i Stalą Bielsko-Biała. W sezonie 2001/2002 Rosjanki nie pozostawiły żadnych złudzeń siatkarkom Nafty wygrywając w fazie grupowej 3:0 na wyjeździe i 3:1 u siebie. Rok później, gdy Final Four Ligi Mistrzyń był rozgrywany w Pile, oba zespoły stanęły naprzeciwko siebie w ćwierćfinale i znowu Urałoczka okazała się lepsza – 3:2 na wyjeździe i 3:0 u siebie. W sezonie 2004/2005. lepsza od Urałoczki w fazie grupowej Ligi Mistrzyń okazała się Stal Bielsko-Biała wygrywając 3:0 u siebie i przegrywając na wyjeździe po tie-breaku. Cztery lata potniej Rosjanki wzięły jednak srogi rewanż na Stali wygrywając w ćwierćfinale Pucharu CEV gładko – dwa razy po 3:0.

Skład Urałoczki

Największymi gwiazdami Urałoczki, wprost legendami rosyjskiej siatkówki, są trener Nikołaj Karpol i Jewgienija Artamonowa-Estes (11 medali Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostw Świata i Europy, a do tego tytuł najlepszej siatkarki w Europie w 1998 r., MVP Mistrzostw Europy 1999 i MVP Grand Prix 2002). Poza tym wśród wyróżniających się siatkarek należy wyróżnić liderkę reprezentacji Białorusi – Roksanę Kowalczuk i Bułgarkę Staszimirę Filipową, która w sezonie 2005/2006 reprezentowała barwy Calisii Kalisz.

Warto wspomnieć, że w Urałoczce grały tak znakomite zawodniczki jak Sokołowa, Gamowa, Godina, Safonowa, Błotnikowa czy Szeszenia.

Wracając natomiast do Karpola, to prowadził reprezentację ZSRR w latach 1979-1982, a następnie od 1988 r. aż do 2004 r. Niezależnie jednak od ogromnych sukcesów (dwa mistrzostwa olimpijskie, mistrzostwo świata, siedem mistrzostw Europy), jakie osiągnął z reprezentacją, w zbiorowej świadomości polskich kibiców funkcjonuje jako autor słów wypowiedzianych w 2004 r. do chorego na raka Andrzeja Niemczyka, ówczesnego trenera polskiej reprezentacji „Nie ciesz się, i tak nie pojedziesz na igrzyska. Przecież nie dożyjesz.”. Karpol częściowo miał rację, bo reprezentacja Polski nie pojechała do Aten (Rosję poprowadził do srebrnego medalu), ale Niemczyk przezwyciężył swoją chorobę i w 2005 r. sięgnął z polską kadrą po drugie Mistrzostwo Europy.

Karpol po raz pierwszy był trenerem reprezentacji ZSRR w latach 1979 - 1982. Wrócił na te stanowisko jeszcze raz w 1988 roku i był nim, aż do 2004 roku, kiedy Rosjanki zdobyły srebro w igrzyskach olimpijskich w Atenach.

Mecz

Pierwszy set Polki rozpoczęły od straty czterech punktów z rzędu. Później odrobiły stratę, ale od wyniku 21:21 grały już tylko siatkarki Urałoczki. Patrząc na reakcje Karola chwilami aż żal robiło się siatkarek z Jekaterynburga. Co mówił Karpol można się tylko domyślać, ale jego stanowczość, gesty i czerwona twarz sprawiały, że ciarki przechodziły po plecach. Karpol znany już z takiego zachowania, choć on uważa, że tylko doradza. Dziwne tylko, że cały czas miał pretensje do rozgrywającej Anastasii Saliny nawet wtedy, gdy siedziała na ławce…

Nikołaj_Karpol

Siatkarki Urałoczki w skupieniu słuchają Nikołaja Karpola.

W drugim secie Polki zdobywają pierwszy punkt przy stanie 0:3 jednak na obie przerwy techniczne schodzą z przewagą. Rosjanki podobnie jak w pierwszym secie lepiej rozgrywają końcówkę i znowu wygrywają całą partię.

Trzeci set już na początku wydaje się być przegrany, bo Polski przegrywają 0:5 a później 9:14. W tym momencie na zagrywce pojawia się Joanna Szczurek i Polki zdobywają siedem punktów z rzędu. Polski powiększają przewagę i zwyciężają 25:20, co oznacza, że fragment tej partii zwyciężają 16:6, co tylko potwierdziło znane powiedzenie, że kobieta zmienną jest.

Polki w ataku

Polki w ataku!

W czwartym secie Polski niespodziewanie zdobywają pierwszy punkt. Później oba zespoły grają „punkt za punkt”, ale Polkom udaje się uciec na kilka punktów (18:15) i tej przewagi nie oddają do końca tej partii.

W tie-braku wszystko wraca do normy, bo pierwszą piłkę wygrywają Rosjanki i choć Polski wyrównują, to za chwilę na tablicy wyników pojawia się wynik 1:5. Ambitne Polki niwelują straty tylko do jednego punktu (8:9), ale od tego momentu mniej błędów popełniają przyjezdne i to one świętują zwycięstwo.

Małgorzata Glinka

Małgorzata Glinka - liderka polskiej kadry.

Oceny Polek

Siląc się na indywidualne oceny trzeba zauważyć, że liderką polskiego zespołu jest Małgorzata Glinka, która potrafi wziąć na siebie ciężar gry. Dorównuje jej Agnieszka Bednarek-Kasza i chwilami Joanna Kaczor z Anną Werblińską. Pozytywnym zaskoczeniem jest gra Joanny Wołosz, a smutna mina Mileny Sadurek wskazuje, że była zawodniczka Metalu Galati chyba pogodziła się z utratą miana pierwszej rozgrywającej. Joanna Szczurek raczej zawiodła, mimo znakomitej gry w trzecim secie. Natomiast grająca na pozycji Libero Paulina Maj przeszła obok meczu, była niewidoczna i dużo mogłaby się nauczyć od grającej po przeciwnej stronie siatki Kuźniecowej.


25 września 2010 r., godz. 15:00, Arena Legionowo

Polska 2:3 Urałoczka Jekaterynburg (22:25, 23:25, 25:20, 25:20, 10:15)

Polska: Agnieszka Bednarek-Kasza, Małgorzata Glinka, Anna Werblińska, Milena Sadurek, Katarzyna Gajgał, Aleksandra Jagieło, Paulina Maj(l) oraz Karolina Kosek, Berenika Okuniewska, Joanna Kaczor, Joanna Wołosz, Joanna Szczurek.

Urałoczka: Salina, Estes, Filipova, Rusakova, Kovalchuk, Kovalenko, Kuznetsova (libero) oraz: Belobrodo, Mayuknich, Serebrynakova, Pasynkova.

Widzów: 2.500.

------------------------------------------

W meczu rozegranym w niedzielę 26 września 2010 r. Polki zrewanżowały się za porażkę w pierwszym meczu i zwyciężyły 3:1 (25:21, 25:20, 22:25, 27:25).


Na podstawie serwisów: pzps.pl, wikipedia.pl, siatka.org, reprezentacja.net, mosir-legionowo.pl.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi