Wpisy z tagiem: Liga Mistrzów UEFA

wtorek, 22 marca 2016
Grzegorz Krychowiak(!), czyli Polacy z europejskimi pucharami

Triumf FC Sevilli w warszawskim finale Ligi Europy 2015 sprawił, że Grzegorz Krychowiak został dziesiątym Polakiem, który triumfował w europejskich pucharach.

Krychowiak przystępował do meczu wybrany przez „Sky Sports”, „Marcę” i „UEFA” do „jedenastki” sezonu ligi hiszpańskiej, a po meczu finałowym znalazł się w „osiemnastce” Ligi Europy wybranej przez komitet ekspertów UEFA. Unai Emery, trener FC Sevilla mówił o Krychowiaku przed meczem: „zagra finał u siebie, to było jego marzenie. Rozmawialiśmy z nim wcześniej, żeby go to marzenie za bardzo nie poniosło, żeby panował nad emocjami.” (cyt. za: sport.pl). Polak wytrzymał presję i jak słusznie zauważył „Przegląd Sportowy” – „Reprezentant Polski świetnym występem przeciwko Dniporo podsumował bardzo udany sezon.”.

Krychowiak został dziesiątym Polakiem, który triumfował w europejskich pucharach, ale dopiero siódmym, który w tym zwycięskim finale wystąpił. Co więcej, Krychowiak jest dopiero trzecim polskim piłkarzem, który strzelił gola w finale europejskiego pucharu. Wcześniej dokonali tego Stanisław Oślizło i Zbigniew Boniek, ale Krychowiak jest pierwszym, który zdobył gola w finale rozgrywanym w Polsce. Polski pomocnik jest też pierwszym polskim piłkarzem w historii, który zagrał od pierwszej minuty w finale Ligi Europy (rozgrywanym od sezonu 2009/2010) i jako pierwszy w historii zdobył trofeum.

Pierwszym Polakiem, który sięgnął po europejski puchar jest obecny prezes PZPN, czyli Zbigniew Boniek. W 1984 r. wywalczył z Juventusem Turyn nieistniejący już Puchar Zdobywców Pucharów, a następnie Superpuchar Europy. Rok później Boniek zdobył ze „Starą Damą” Puchar Europy.

Jeśli chodzi o Puchar Zdobywców Pucharów, to Juventus pokonał w Bazylei na Sankt Jakob-Stadion FC Porto 2:1 (2:1), a zwycięską bramkę zdobył właśnie Boniek, który spędził na boisku cały mecz. W tamtym sezonie wystąpił we wszystkich dziewięciu meczach „Starej Damy” i zdobył cztery gole. W meczu o Superpuchar Juventus pokonał na własnym stadionie Liverpool FC 2:0 (1:0) po dwóch golach Bońka!

Zbigniew_Boniek_z_PEMK_1985

Zbigniew Boniek (drugi od lewej) z PEMK.

Źródło: fakt.pl.

Rok po sukcesie w Bazylei, w finałowym meczu Puchar Europy Juventus pokonał obrońcę tytuły – FC Liverpool 1:0 (0:0), a jedyną bramkę zdobył z rzutu karnego Michel Platini. „Jedenastka” została podyktowana za faul na Zbigniewie Bońku. Mecz finałowy rozegrano na brukselskim stadionie Heysel, a poprzedziły go zamieszki, w wyniku których śmierć poniosło 39 kibiców. „Rudy” zagrał we wszystkich dziewięciu meczach Juventusu (w tym w całym finale) w tej edycji rozgrywek i zdobył w nich jedną bramkę. Meczu o Superpuchar nie rozgrywano.

Dwa lata później osiągnięcie Bońka powtórzył Józef Młynarczyk, który wygrał z FC Porto Puchar Europy, a następnie Superpuchar Europy. W finale rozegranym na wiedeńskim Praterstadionie Młynarczyk rozegrał cały mecz, a „Smoki” pokonały Bayern Monachium 2:1 (0:1). Młynarczyk wystąpił w czterech meczach Porto w drodze po Puchar Europy. W dwumeczu o Superpuchar Europy FC Porto dwukrotnie pokonało Ajax Amsterdam 1:0, a Młynarczyk wystąpił w obu spotkaniach w pełnym wymiarze czasowym. Następnie Porto pokonało w Tokio urugwajski Penarol Montevideo 2:1 (1:0) po dogrywce. Młynarczyk rozegrał całe spotkanie i jest jedynym polskim piłkarzem, który wystąpił w meczu o Puchar Interkontynentalny.

FC_Porto_z_PEMK_(1987)

FC Porto z Pucharem Europy.

Józef Młynarczyk – drugi od prawej w górnym rzędzie.

Źródło: rudzki.blog.obet.pl.

W następnym roku, czyli w 1988, kolejny Polak zdobył europejskie trofeum. Andrzej Buncol został pierwszym Polakiem, który sięgnął po Puchar UEFA. Jego Bayer Leverkusen wygrał w rewanżowym meczu finałowym z Espanyolem Barcelona 3:0 (0:0) a w rzutach karnych 3:2. W pierwszym meczu finałowym, rozegranym w Barcelonie, Bayer przegrał 0:3 (0:1). W zwycięskim sezonie Buncol wystąpił we wszystkich dwunastu meczach Bayeru i zdobył jedną bramkę. Spędził na boisku 686 minut.

Bayer_Leverkusen_z_Pucharem_UEFA_(1988)

Bayer Leverkusen – triumfator Pucharu UEFA w sezonie 1987/1988.

Andrzej Buncol – pierwszy od lewej w dolnym rzędzie.

Źródło: football-bible.com.

Na kolejny triumf Polaka trzeba było czekać aż do 2002 r. Wtedy Tomasz Rząsa i Euzebiusz Smolarek wywalczyli Puchar UEFA z tą tylko różnicą, że Rząsa wystąpił w finałowym meczu przeciwko Borussi Dortmund (3:2). Mecz został rozegrany na domowym stadionie Feyenoordu, czyli De Kuip. Rząsa wystąpił w 14 meczach tamtego sezonu i otrzymał trzy żółte kartki. Na boisku spędził 1181 minut. Bilans Smolarka jest znacznie mniej okazały – 7 meczów, 219 minut, ale on wówczas dopiero rozpoczynał poważną karierę. W meczu o Superpuchar Europy Feyenoord przegrał w Monako z Realem Madryt 1:3 (0:2), a Rząsa rozegrał całe spotkanie.

Feyenoord_z_Pucharem_UEFA_(2002)

Kapitan Feyenoordu Rotterdam Paul Bosvelt podnosi Puchar UEFA wywalczony w 2002 r. Wśród świętujących piłkarzy są dwaj Polacy – Tomasz Rząsa (po lewej stronie) i Euzebiusz Smolarek (po prawej stronie, w garniturze).

Źródło: ad.nl.

W 2005 r. bohaterem finału Ligi Mistrzów, rozegranym na Stadionie Ataturka w Stambule został Jerzy Dudek. FC Liverpool po niesamowitym meczu pokonał AC Milan w rzutach karnych 3:2. W regulaminowym czasie padł remis 3:3, choć do przerwy „The Reds” przegrywali 0:3. Tym samym „Dudi” został pierwszym polskim piłkarzem, który triumfował w Lidze Mistrzów! W wygranym meczu o Superpuchar Europy (Monako, Liverpool – CSKA Moskwa 3:1 po dogr.), Dudek z powodu urazu nie usiadł nawet na ławce rezerwowych.

Dudek_broni_karnego_Szewczenki

Jerzy Dudek broni karnego wykonywanego przez Andrija Szewczenkę, co poprzedził pamiętnym „Dudek Dance”.

Źródło: pilkarskiswiat.com.

Jerzy_Dudek_z_Pucharem_Ligi_Mistrzów_(2005)

Jerzy Dudek z Pucharem Ligi Mistrzów.

Źródło: fakt.pl.

Trzy lata później (2008) kolejny polski bramkarz wygrał Ligę Mistrzów, a był nim Tomasz Kuszczak. W finale na moskiewskich Łużnikach Manchester United pokonał Chelsea Londyn po rzutach karnych 6:5 (w regulaminowym czasie gry było 1:1) siedział na ławce rezerwowych, ale wystąpił w pięciu meczach w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Na ławce rezerwowych siedział także w przegranym meczu o Superpuchar Europy (z Zenitem Sankt Petersburg 1:2). Kuszczak wywalczył z „Czerwonymi Diabłami” Klubowe Mistrzostwo Świata w Japonii, ale w dwóch meczach, które rozegrał jego klub – w półfinale z Gambą Osaka (5:3) i finale z LDU Quito (1:0) siedział tylko na ławce rezerwowych.

Tomasz_Kuszczak_z_Pucharem_Ligi_Mistrzów_(2008)

Tomasz Kuszczak z Pucharem Ligi Mistrzów.

Źródło: fakt.pl.

W 2009 r. podstawowym zawodnikiem zdobywcy Pucharu UEFA – ukraińskiego Szachtara Donieck był Mariusz Lewandowski. Szachtar pokonał pod dogrywce Werder Brema 2:1, a mecz rozegrano na tureckim Fenerbahçe Şükrü Saracoğlu w Stambule. Lewandowski wystąpił w 10 meczach, w których otrzymał 2 żółte kartki i na boisku spędził 444 minuty (w tym pełne 90 minut w meczu finałowym). W przegranym meczu o Superpuchar Europy (Monako, 0:1 pod dogrywce z FC Barceloną) nie siedział nawet na ławce rezerwowych.

Mariusz_Lewandowski_z_Pucharem_UEFA_(2009)

Mariusz Lewandowski z Pucharem UEFA.

Źródło: ciacha.net.

Wreszcie po sześciu latach kolejny Polak sięgnął po europejski puchar, a co więcej strzelił w nim bramkę. Grzegorz Krychowiak, bo o nim mowa, wywalczył Puchar Ligi Europy po wygraniu przez FC Sevilla warszawskiego finału z Dnipro Dniepropietrowsk 3:2. Krychowiak rozegrał 13 meczów w zwycięskim sezonie Ligi Europy i strzelił 2 gole, w tym jeden w finale. Krychowiak ma też na swoim koncie dwa przegrane mecze o Superpuchar Europy w barwach Sevilli – w 2014 r. (Cardiff, 0:2 z Realem Madryt) i 2015 r. (Tbilisi, 4:5 po dogrywce z FC Barceloną). „Krycha” wystąpił w obu meczach w pełnym wymiarze czasowym, przy czym mecz z Realem był jego debiutem w Sevilli.

Grzegorz_Krychowiak_z_Pucharem_Ligi_Europy_(2015)

Grzegorz Krychowiak z Pucharem Ligi Europy.

Źródło: pzpn.pl.

Wątpliwości w tym zestawieniu może budzić umieszczenie Sławomira Wojciechowskiego. Polak wygrał z Bayernem Monachium Ligę Mistrzów w 2001 r., ale w całych rozgrywkach nie zaliczył nawet minuty na boisku, choć był w szerokiej kadrze, a w meczu ze szwedzkim Helsingborgiem siedział nawet na ławce rezerwowych. W meczu finałowym rozegranym w Mediolanie na San Siro, Bayern pokonał Valencię po rzutach karnych 5:4 (w regulaminowym czasie gry było 1:1). W Bayernie zaliczył siedem występów w oficjalnych meczach, ale w Lidze Mistrzów tylko 45 minut w meczu z Dynamo Kijów (0:2), ale sezon wcześniej, gdy Bayern odpadł w półfinale z późniejszym triumfatorem – Realem Madryt.

Sławomir_Wojciechowski_w_barwach_Bayernu

Sławomir Wojciechowski w barwach Bayernu Monachium - wygrał Ligę Mistrzów, czy nie?

Źródło: epilka.pl.

Warto jeszcze dodać, że w finałach europejskich pucharów wystąpiło szesnastu Polaków, ale tylko w dwóch meczach. W 1970 r. polski klub jedyny raz w historii wystąpił w finale europejskiego pucharu. Niestety, Górnik Zabrze przegrał na wiedeńskim Praterstadionie z Manchesterem City 1:2 w finale Pucharu Zdobywców Pucharów. Honorową bramkę zdobył kapitan drużyny – Stanisław Oślizło. Oprócz niego w finale wystąpili: Hubert Kostka, Jerzy Gorgoń, Stefan Floreński, Rainer Kuchta, Henryk Latocha, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Erwin Wilczek, Hubert Skowronek, Jan Banaś, Włodzimierz Lubański i Władysław Szaryński. Trenerem drużyny był Michał Matyas. W 2013 r. w finale Ligi Mistrzów na londyńskim stadionie Wembley wystąpiło polskie „trio z Dortmundu”, ale ich Borussia Dortmund przegrała z Bayernem Monachium 1:2. Łukasz Piszczek, Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski zagrali 90 minut, z tą tylko różnicą, że Błaszczykowski został zmieniony w doliczonym czasie gry.

Kto następny dołączy do tego grona? Robert Lewandowski w barwach Bayernu Monachium, Arkadiusz Milik w Ajaxie Amsterdam, a może Grzegorz Krychowiak powtórzy sukces z Warszawy?

 

Polscy piłkarze triumfujący w europejskich pucharach:

Zbigniew Boniek (Juventus Turyn) - Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy (1984), Puchar Europy (1985),

Józef Młynarczyk (FC Porto) – Puchar Europy, Superpuchar Europy (1987),

Andrzej Buncol (Bayer Leverkusen) – Puchar UEFA (1988),

Sławomir Wojciechowski (Bayern Monachium) – Puchar Europy (2001),

Tomasz Rząsa (Feyenoord Rotterdam) – Puchar UEFA (2002),

Euzebiusz Smolarek (Feyenoord Rottrerdam) – Puchar UEFA (2002),

Jerzy Dudek (Liverpool FC) - Puchar Europy (2005),

Tomasz Kuszczak (Manchester United) – Puchar Europy (2008),

Mariusz Lewandowski (Szachtar Donieck) – Puchar UEFA (2009),

Grzegorz Krychowiak (Sevilla FC) – Liga Europy (2015).

 

Polscy piłkarze, którzy strzelali gole w finałach europejskich pucharów:

Stanisław Oślizło – pokonał bramkarza Manchesteru City w finale Pucharu Zdobywców Pucharów (1970),

Zbigniew Boniek – pokonał bramkarza FC Porto w finale Pucharu Zdobywców Pucharów (1984) i dwa razy bramkarza Liverpoolu w meczu o Superpuchar Europy (1984),

Grzegorz Krychowiak – pokonał bramkarza Dnipro Dniepropietrowsk w finale Ligi Europy (2015).

 

Źródła: własne, laczynaspolka.pl, sport.wp.pl, sport.pl, fifa.com, uefa.com, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl, fakt.pl, rudzki.blog.onet.pl, football-bible.com, ad.nl, pilkarskiswiat.com, ciacha.net, epilka.pl, pzpn.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. H. Biliński (red.), Od Realu do Barcelony. Historia Pucharu Mistrzów. Encyklopedia piłkarska FUJI. Tom 4, Wydawnictwo GiA Katowice, 1992. H. Biliński (red.), Puchar zdobywców. Historia PEZP. Encyklopedia piłkarska FUJI. Tom 6, Wydawnictwo GiA Katowice, 1993. H. Biliński (red.), Puchar Targów i UEFA. Historia EC3. Encyklopedia piłkarska FUJI. Tom 18, Wydawnictwo GiA Katowice, 1996. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 maja 2015 r., s. 2 i 11. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 maja 2015 r., s. 3. „Przegląd Sportowy” z dnia 29 maja 2015 r., s. 2 i 3.

wtorek, 17 września 2013
Polacy w Lidze Mistrzów

Dzisiaj inauguruje swoje rozgrywki Liga Mistrzów 2013/2014, w której tradycyjnie zabraknie Mistrza Polski. W tym roku Legia Warszawa nie sprostała przeszkodzie jaką była Steaua Bukareszt. Na otarcie łez pozostają występy ośmiu Polaków.

Logo_UEFA_Champions_League

Źródło: interbookie.pl.

W całej historii Ligi Mistrzów wystąpiło 87 Polaków. Dużo? Nie bardzo… Aż strach zapytać o liczbę Włochów, Hiszpanów, czy Niemców, bo zakończy się to liczeniem przez kilka dni. Polacy strzelili 44 bramki, na co złożył się dorobek 21 strzelców. Co ciekawe, czterech najlepszych osiągnęło ponad połowę tego dorobku.

Jerzy_Dudek_-_finał_LM_Stambuł_2005

Jerzy Dudek po zwycięskim dla Liverpoolu finale Ligi Mistrzów w Stambule w 2005 r.

Źródło: futbolnews.pl.

Mecze:

Jerzy Dudek (Feyenoord Rotterdam, Liverpool, Real Madryt) – 46,

Michał Żewłakow (Anderlecht Bruksela, Olympiakos Pireus) – 31,

Krzysztof Warzycha (Panathinaikos Ateny) – 26,

Tomasz Rząsa (Grasshoppers Zurich, Feyenoord Rotterdam, Partizan Belgrad) – 25,

Artur Boruc (Celtic Glasgow) – 22,

Robert Lewandowski (Borussia Dortmund) – 19,

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – 18,

Mariusz Lewandowski (Szachtar Donieck) – 16,

Józef Wandzik (Panathinaikos Ateny) – 16,

Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund) – 15,

Tomasz Iwan (PSV Eindhoven) – 15,

Kazmierz Sidorczuk (Sturm Graz) – 15,

Radosław Michalski (Legia Warszawa, Widzew Łódź) – 14,

Maciej Szczęsny (Legia Warszawa, Widzew Łódź) – 14,

Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos Ateny) – 14,

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) – 12,

Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – 12,

Roman Kosecki (FC Nantes) – 10.

Osiemnastu polskich piłkarzy wystąpiło w Lidze Mistrzów w dziesięciu lub więcej liczbie meczów. W tej klasyfikacji nie chodzi nawet o udział polskich klubów, tylko znaczenie jakie w Europie mają polscy piłkarze. Czołówka najlepszych w porównaniu z Polakami wygląda paraliżująco dla naszych futbolistów: 142 – Raul (Real, Schalke), 134 – Rygan Giggs (Manchester United) i 130 – Xavi (FC Barcelona).

Ciekawostką jest fakt, że Radosław Michalski i Maciej Szczęsny są jedynymi piłkarzami, którzy wystąpili w obu polskich klubach grających w Lidze Mistrzów, czyli w Legii i Widzewie. Co więcej, obaj wystąpili we wszystkich meczach tych klubów w elitarnych rozgrywkach. Warto dodać, że Jerzy Dudek i Tomasz Rząsa reprezentowali w LM barwy trzech klubów, zaś Jacek Bąk (Olympique Lyon, RC Lens), Krzysztof Ratajczyk (Legia, Rapid Wiedeń) i Michał Żewłakow (Anderlecht, Olympiakos) – dwóch. W tym sezonie może dołączyć do nich Sebastian Boenisch, który reprezentuje barwy Bayeru Leverkusen, a wcześniej występował w LM z Werderem Brema.

R.Lewandowski_-_cztery_gole_z_Realem_Madryt

Robert Lewandowski po strzeleniu czterech bramek w meczu półfinałowym z Realem Madryt (4:1) w tym roku.

Źródło: independent.co.uk.

Bramki:

11 – Robert Lewandowski (Borussia Dortmund),

8 – Krzysztof Warzycha (Panathinaikos Ateny),

3 – Jacek Krzynówek (Bayer Leverkusen), Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos Ateny)

2 – Marek Citko i Jacek Dembiński (obaj Widzew Łodź), Leszek Pisz (Legia Warszawa), Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund).

1 – Tomasz Dziubiński (FC Brugge), Tomasz Hajto (Schalke 04 Gelsenkirchen), Roman Kosecki (FC Nantes), Andrzej Lesiak (Rapid Wiedeń), Andrzej Rudy (Ajax Amsterdam), Marek Saganowski (Aalborg), Igor Sypniewski (Panathinaikos Ateny), Marcin Żewłakow (APOEL Nikozja), Ryszard Czerwiec i Sławomir Majak (obaj Widzew Łódź), Marek Jóźwiak, Jerzy Podbrożny, Ryszard Staniek (wszyscy Legia Warszawa).

K.Warzycha_-_gol_w_półfinale_LM_z_Ajaxem

Krzysztof Warzycha strzela jedyną bramkę w pierwszym półfinale w Amsterdamie w 1996 r.

Źródło: warzychafc.blogspot.com.

Bramki „Lewego” sprawiły, że wreszcie stał się najlepszym polskim strzelcem w Lidze Mistrzów dystansując „Gucia” Warzychę, który zakończył występy w Lidze Mistrzów ponad 10 lat temu. Europejska czołówka jest poza zasięgiem polskiego napastnika: 71 – Raul (Real Madryt – 66, Schalke – 6), 59 – Lionel Messi (FC Barcelona) i 56 – Ruud van Nistelrooy (PSV Eindhoven – 8, Manchester United – 35, Real Madryt – 13).

 

Obecny sezon

W tym sezonie w kadrach klubów grających w Lidze Mistrzów jest ośmiu Polaków. Ich bilans przedstawia się następująco:

Robert Lewandowski (Borussia Dortmund) – 19 meczy/11 goli,

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – 18/0,

Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund) – 15/2,

Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – 12/0,

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) – 12/0,

Sebastian Boenisch (Bayer Leverkusen) – 4/0 (w LM grał w barwach Werderu Brema),

Łukasz Szukała (Steaua Bukareszt) – 0/0,

Łukasz Załuska (Celtic Glasgow) – 0/0.

 

Kluby

W tabeli wszechczasów Ligi Mistrzów (od sezonu 1992/1993), dla powstania której przyjęto, że zwycięstwo jest warte 2 punkty, a remis 1 punkt, polskie kluby znajdują się oczywiście w drugiej połówce. Spośród 128 klubów, które do tej pory uczestniczyły w tych rozgrywkach Legia z sześcioma punktami (2 zwycięstwa, 2 remisy, 4 porażki, bramki: 5-11) zajmuje… 87. Miejsce, zaś Widzew Łódź z trzema punktami (zwycięstwo, remis, 4 porażki, bramki: 6-10) jest jeszcze niżej, na 107. miejscu.

Legia_Warszawa_-_Liga_Mistrzów_1995/1996

Legia Warszawa w Lidze  Mistrzów 1995/1996.

Źródło: legia.com.

Legia_Warszawa_-_Liga_Mistrzów_1996/1997

Widzew Łódź w Lidze  Mistrzów 1996/1997.

Źródło: widzew.pl.

Czy kiedyś będzie lepiej?

 

Źródło: własne, interbookie.pl, futbolnews.pl, independent.co.uk, warzychafc.blogspot.com, legia.com, widzew.pl. „Liga Mistrzów. Sezon 2013/2014. Skarb Kibica” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 września 2013 r., s. 12-14, 16, 18-19.

wtorek, 11 czerwca 2013
Finał Ligi Mistrzów oglądany w Kopenhadze

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów rozegrany w sobotę 25 maja oglądałem w ogrodzie „Tivoli” w Kopenhadze, gdzie kilkuset kibiców zebrało się przy telebimie w prowizorycznej strefie kibica.

„Tivoli” to jednocześnie ogród, jak i park rozrywki. Założony został w 1843 r. nawiązując do nieistniejących już paryskich ogrodów o nazwie „Jardin de Tivoli”. Miejsce dla Kopenhagi dosyć istotne, bo stanowiące centrum rozrywki miasta. W czasie, gdy kilkaset emocjonowało się finałem Ligi Mistrzów reszta ogrodu funkcjonowała normalnie. Atrakcje w postaci wesołego miasta, kawiarenki i restauracje, a także hotel działały jakby nic ważnego się nie działo. Finał Ligi Mistrzów był tylko dodatkiem, uzupełnieniem do normalnego rytmu pracy w tym miejscu.

Finał_Ligi_Mistrzów_w_ogrodzie_Tivoli_(1)

Dla oglądających mecz Bayernu z Borussią na scenie ustawiono telebim, a poza tym dwie prowizoryczne trybuny i parasol, pod którym sprzedawano piwo Heineken. Można więc powiedzieć, że jeden z głównych sponsorów Ligi Mistrzów utworzył coś w rodzaju Fan Parku, Fan Zone, ale od razu trzeba dodać, że w porównaniu ze standardami wyznaczonymi podczas UEFA Euro 2012, była to mini Fan Zone. Dla tego browaru istotne było „pokazanie” się w mieście stanowiącym siedzibę innego wielkiego browaru, czyli Carlsberga. Taki policzek dla konkurencji.

Od początku tygodnia do odwiedzenia Tivoli zachęcały plakaty reklamujące możliwość obejrzenia niemieckiego finału, wskazując jednocześnie, że pięć piw kosztuje 175 duńskich koron, czyli ok. 90 zł, co jak na skandynawskie standardy było ceną przystępną. Piwa były sprzedawane w plastikowych kubeczkach, które łączyła tekturowa nakładka z rączką do wygodnego przenoszenia. Zresztą podobny patent był stosowany przez Carlsberg podczas UEFA Euro 2012. Co ciekawe, widzowie sami po sobie sprzątali zostawiając co najwyżej tekturę, ponieważ w samoobsługowych automatach można było odzyskać kaucję za kubek, która była doliczana przy zakupie. Nie może więc dziwić, że widzowie nie pozostawili po sobie pobojowiska, tylko nieznacznie zaśmiecony teren zieleni przed sceną. Warto jeszcze dodać, że wstęp do Tivoli, nawet w przypadku niekorzystania z żadnych atrakcji kosztuje 95 duński koron (ok. 50 zł), czyli równowartość nieco mniej niż dwóch piw kupionych „na mieście”.

Finał_Ligi_Mistrzów_w_ogrodzie_Tivoli_(2)

Trudno powiedzieć, że Kopenhaga żyła tym meczem, ale od środy w prasie codziennej zarówno tej płatnej, jak i bezpłatnej (np. mx – metroexpress) publikowano artykuły nawiązujące do meczu finałowego. Równie dużo, a może nawet więcej miejsca zajmowały teksty zapowiadające rewanżową walkę bokserską w londyńskiej O2 Arenie Duńczyka Mikkela Kesslera (bilans walk wtedy: 46 zwycięstw, 35 przez nokaut, 2 porażki) z Brytyjczykiem Carlem Frochem (30 zwycięstw, 22 KO, 2 porażki), której stawką był tytuł mistrza świata IBF i WBA w wadze superśredniej. Podczas transmisji meczu na telebimie na pasku informacyjnym pojawiła się zapowiedź tej walki, ale oglądania po meczu nie było, choćby z tego powodu, że walkę nadawano w systemie pay-periview.

Przechodząc natomiast do samego meczu, to wśród oglądających (sądząc po koszulkach) pojawili się zarówno kibice Borussi, jak i Bayernu. Bardziej widoczni byli fani Bayernu, ale którzy byli głośniej trudno powiedzieć. Na boiskowe wydarzenia reagowała też (teoretycznie) neutralna część publiczności, ale mimo wszystko odpowiedzenie na pytanie o preferencje wśród kibiców, jest niemożliwe. Wracając jeszcze fanów klubów w koszulkach obu klubów, to stanowili oni niewielką część wśród ogółu kilkusetosobowej widowni, ale część widoczną. Niektórzy fani wykazywali wieloletnie przywiązanie zakładając np. trykot Borussi sprzed prawie dwudziestu lat – z reklamą Die Continentale! Wpływ na zainteresowanie niemiecką piłką w Danii ma niewątpliwie położenie obu krajów, transmisje z Bundesligi w duńskiej telewizji i duńscy piłkarze biegający po niemieckich boiskach. Może jakieś znaczenia ma też przenikanie kultury niemieckiej na Półwysep Jutlandzki, ale to tylko zgadywanie…

Finał_Ligi_Mistrzów_w_ogrodzie_Tivoli_(3)

Emocje były, ale bez przesadnych, negatywnych, czy agresywnych zachowań, które są domeną „podpitych Polaczków” ;-)

 

Źródła: własne, tivoli.dk, boxrec.com, bokser.org, pl.wikipedia.org. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 maja 2013 r., s. 36. Różne wydania mx – metroexpress.

czwartek, 08 września 2011
Nikozja nie przejdzie do historii polskiej piłki

W Nikozji nie było happy endu, jak w Goeteborgu i Kopenhadze. Krakowska Wisła była zdecydowanie gorsza od APOELu Nikozja i nie zagra w Lidze Mistrzów. Zaliczka z pierwszego meczu trochę zamydliła oczy ekspertom i znawcom futbolu, bo Wisła już w pierwszym meczu nie zasłużyła na zwycięstwo. Rewanż rozegrany 23 lipca stał pod znakiem zdecydowanej dominacji gospodarzy, którzy mogli wygrać znacznie wyżej. Krakowianie przeprowadzili w całym meczu jedną (!) dobrą akcję i zakończyli ją golem. Zresztą statystyki pomeczowe wyraźnie pokazują, kto był lepszy. Zgodnie z grafiką, która pojawiła się po transmisji telewizyjnej APOEL posiadał piłkę przez 62% czasu gry wymieniając 504 podania, podczas gdy Wisła 38% i 214 podań. Nic więc dziwnego, że krakowianie musieli częściej faulować (23:12), aby odebrać piłkę, albo przerwać akcję gospodarzy. Proporcja strzałów (wg strony UEFA) też przemawia na korzyść APOEL-u – 6:3 w celnych i 8:4 w niecelnych.

Przykre, że Wisła nie wykorzystała szansy na awans, bo od 1996 r. polski klub nie może przebrnąć ostatniej fazy eliminacji do Ligi Mistrzów. Właściwie to należałoby powiedzieć, że polskie kluby, bo od tamtej pory o LM walczyły: Wisła Kraków (7 razy), Widzew Łódź i Legia Warszawa – po 2 razy, ŁKS Łódź, Polonia Warszawa, Zagłębie Lubin i Lech Poznań – po jednym razie.

Silniejsze od polskich klubów okazywały się kluby z:

Hiszpanii – 4 razy (FC Barcelona – 3, Real Madryt – 1),

Włoch – 2 razy (AC Parma, AC Fiorentina),

Grecji – 2 razy (Panathinaikos Ateny),

Anglii (Manchester United),

Belgii (Anderlecht Bruksela),

Ukrainy (Szachatr Donieck),

Rumunii (Steua Bukareszt),

Estonii (Levadia Tallin),

Czech (Sparta Praga),

Cypru (APOEL Nikozja).

Trochę nie dopisywało nam szczęcie, jak np. w przypadku wylosowania drużyn z Hiszpanii, Włoch, czy Anglii, ale były też losowania, które wydawały się korzystne. Z drugiej strony, jeśli ktoś chce grać w Lidze Mistrzów, to chociaż raz na 15 lat (!!!) mógłby postarać się o jakąś spektakularną niespodziankę. A argument, że zabrakło szczęścia, nie jest do końca trafiony, bo szczęściu trzeba pomóc. A jak? Eliminować słabsze drużyny tylko zwycięstwami i w ten sposób pracować na ranking.

Wracając jeszcze do Wisły, to wydaje się, że wydawało się, że sportowa złość spowoduje, że swoją grupę w Lidze Europy po prostu rozniosą, tymczasem sobotnia (27 lipca) porażka z Lechią i wypowiedzi Pawła Małeckiego wyraźnie wskazują, że w Wiśle nie dzieje się teraz dobrze.

piątek, 05 sierpnia 2011
Wisła już dawno nie była tak blisko Ligi Mistrzów

Wydaje się, że Mistrz Polski stoi przed ogromną szansą pierwszego od 1996 r. awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. W przypadku „Białej Gwiazdy" byłby to pierwszy awans w historii. Ostatni raz tak blisko elitarnych rozgrywek klub Bogusława Cupiała była w 2006 r., gdy odpadła z Panathinaikosem Ateny. U siebie „Biała Gwiazda" wygrała 3:1, ale na wyjeździe przegrała 1:4 po dogrywce. PAO doprowadziło wtedy do dogrywki golem zdobytym w 87 min.

Niezależnie kogo wylosują krakowianie, to każdy z potencjalnych rywali jest do ogrania. Nie oszukujmy się – FC Kopenhaga, Maccabi Hajfa, Apoel Nikozja, Dynamo Zagrzeb i BATE Borysów to drużyny w zasięgu Wisły. Oczywiście nie jeden z rywali Wisły, czy innych polskich klubów prezentował podobny poziom i był do wyeliminowania, ale kończyło się na porażce. W tym sezonie są realne przesłanki ku temu, by sądzić inaczej.

Po pierwsze, trener Robert Maaskant jest bardzo ambitny a Ligę Mistrzów postawił sobie za cel priorytetowy. Ekstraklasa póki co została podporządkowana temu celowi, co powoduje, że Maaskant jest pierwszym trenerem Wisły, który tak wyraźnie postawił na Champions League. Co więcej wykorzystuje obsesję Bogusława Cupiała, który od wielu lat oczekuje upragnionych rozgrywek na stadionie przy Reymonta.

Po drugie, dyrektor sportowy Stan Valcx. Trzeba przyznać, że Holender zna się na swojej robocie, jak mało kto. Potrafił ściągnąć do Krakowa kilku piłkarzy z bardzo bogatym CV za niewielkie pieniądze, ale ważniejsze, że ściągnął kilku takich, których nazwiska niewiele mówiły polskim kibicom, a którzy „robią różnicę". I mam tutaj na myśli przede wszystkim Meliksona, a także (choć w dużo mniejszym stopniu) Genkowa i Pareikę.

Po trzecie, drużyna Wisły gra coraz lepiej i przypomina dobrze funkcjonującą maszynerię, w której poszczególne elementy docierają się. Każdy mecz Wisły w tym składzie konsoliduje drużynę i wzmacnia przed decydującą rozgrywką. Inna sprawa, że Wisła już teraz gra ładnie dla oka, ale tylko chwilami.

Losowanie będzie miało duże znaczenie, ale jeśli Wisła chce grać w elitarnych rozgrywkach, to nie może bać się klubów wymienionych na początku tego wpisu. 

wtorek, 26 października 2010
UEFA Chamiopns League Trophy Tour 2010

W dniach od 15 września – do 17 października miało miejsce niezwykłe wydarzenie – UEFA Champions League Trophy Tour zorganizowane pod patronatem UniCredit (oficjalnego sponsora Ligi Mistrzów w latach 2009-2011). Dzięki temu kibice w wybranych miastach Niemiec, Czech, Polski, Słowacji i Austrii mieli niepowtarzalną szansę zobaczenia pucharu przyznawanego najlepszej drużynie Europy.

Historia

Do 1992 r. puchar był przyznawany zwycięzcy Pucharu Europy Mistrzów Krajowych (PEMK), natomiast od 1992 r. zwycięzcy Ligi Mistrzów, czyli rozgrywek, które zastąpiły Puchar Europy, a jednocześnie umożliwiły uczestnictwo w nich nie tylko mistrzów krajowych. Rozgrywki o Puchar Europy został utworzone w dniu 26 lutego 1955 r. z inicjatywy Gabriela Hanota, reportera francuskiego dziennika sportowego „L'Équipe”.

Srebrny puchar z napisem o wysokości 74 cm i wadze 8 kg zdobi logo UEFA i napis „coupe des clubs champions europens”. Puchar został wykonany w Bernie przez szwajcarskiego jubilera Jörga Stadelmanna. Komitet Wykonawczy UEFA przeznaczył na ten cel podczas posiedzenia w 1967 r. w Wiedniu kwotę 10 tys. franków szwajcarskich. W porównaniu z pierwowzorem zdobytym przez Real Madryt na własność. Nowy, a jednocześnie funkcjonujący do dzisiaj puchar jest większy i ma charakterystyczne większe "uszy".

Puchar Ligi Mistrzów UEFA

Puchar Ligi Mistrzów UEFA z bliska.

Pierwszy z finałów odbył się na paryskim stadionie Parc des Princes, a Real Madryt pokonał Stade de Reims 4:3. W ostatnim finale rozegranym 22 maja tego roku na El Stadio Santiago Bernabeu w Madrycie, Inter Mediolan pokonał Bayern Monachium 2:0.

Najwięcej razy w rozgrywkach zwyciężał Real Madryt (9). Kolejne miejsca w tej zaszczytnej klasyfikacji zajmują AC Milan (7) i FC Liverpool (5). Najczęściej w finałach grał – Real Madryt (12), AC Milan (11) i Bayern Monachium (8). Największymi pechowcami pod względem porażek w finale są Benfica Lizbona i Juventus Turyn. Oba kluby siedmiokrotnie dotarły do finału, ale przegrywały w nim aż pięć razy.

Puchar Mistrzów jest przechodni a na własność zdobyli go piłkarze pięciu klubów. Pierwszym był Real Madryt, gdy w 1966 r. zwyciężył w rozgrywkach po raz szósty. Następnie: Ajax Amsterdam i (1973) i Bayern Monachium (1976), gdy zwyciężali trzy razy z rzędu oraz AC Milan (1994) i FC Liverpool (2005), gdy zwyciężali po raz piąty w ogóle. Oznacza to, że od rozgrywek w sezonie 2005/2006 wręczana jest szósta wersja pucharu. Wymienione kluby w rozgrywkach Ligi Mistrzów są zobowiązane do noszenia na lewym rękawie naszywki oznaczającej wielokrotnego zdobywcę Pucharu Europy. Wyjątkiem spośród tych klubów jest AC Milan, który korzysta z naszywki we wszystkich rozgrywkach a nawet w meczach sparingowych.

Najwięcej bramek w historii najważniejszych klubowych rozgrywek klubowych w Europie zdobył Raul Gonzalez (68), który wyprzedza Ruuda van Nistelrooya (58) i Thierry’iego Henry’iego (50). Warto przypomnieć dokonania strzeleckie legend Pucharu Europy: 49 bramek – Alfredo di Stefano, 47 – Eusebio, 36 – Ferenc Puskas, 35 – Gerd Muller i 30 – Francisco Gento.

Puchar Ligi Mistrzów UEFA

Puchar Ligi Mistrzów z logiem sponsora.

Polskie akcenty

Polski klub nigdy nie zagrał w finale Pucharu Europy, natomiast półfinał tych rozgrywek osiągnęły Legia Warszawa (w sezonie 1969/1970) i Widzew Łódź (1982/1983). Puchar Europy zdobyło tylko pięciu polskich piłkarzy: Zbigniew Boniek (1985 r., Juventus Turyn), Józef Młynarczyk (1987, FC Porto), Sławomir Wojciechowski (2001, Bayern Monachium) i Tomasz Kuszczak (2008, Manchester United).

Po przekształceniu Pucharu Europy w Ligę Mistrzów polskie klub nie odnosiły znaczących sukcesów, przy czym tylko dwóm polskim klubom udało się awansować do fazy zasadniczej Ligi Mistrzów. W sezonie 1995/1996 Legia Warszawa awansowała do ćwierćfinału, natomiast w sezonie 1996/1997 Widzew Łódź zakończył swój udział na rozgrywkach grupowych.

Spośród polskich piłkarzy najwięcej meczy w Lidze Mistrzów UEFA rozegrali: Jerzy Dudek – 46 (Feyenoord Rotterdam, FC Liverpool, Real Madryt), Michał Żewłakow (Anderlecht Bruksela, Olympiakos Pireus) – 31 i Krzysztof Warzycha – 26 (Panathinaikos Ateny). Natomiast najwięcej bramek zdobyli: Krzysztof Warzycha – 8 (Panathinaikos) oraz Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos) i Jacek Krzynówek (Bayer Leverkusen) – po 3.

Tegoroczna edycja UEFA Champions League Trophy Tour

Druga edycja UCLTT rozpoczęła się w Monachium z udziałem trzech ambasadorów UEFA, którymi w tym sezonie są Luis Figo, Giovanne Elber i Cafu. Stolicę Bawarii odwiedzili także Lothar Matthaeus, sędzia Markus Merk i prezes Bayeru Leverkusen – Rainer Calmud. W Pradze pojawił się Figo i Vladimir Smir. W Warszawie – Figo, Józef Młynarczyk i Peter Schmeichel. W Bratysławie Figo, Pauleta i Karl-Heinz Riedle a w Wiedniu oprócz dwóch pierwszych także Michael Konsel i piłkarze Rapidu Wiedeń. Dodać trzeba, że trasa przebiegała przez inne miasta, w których puchar dostępny był dla kibiców przez kilka godzin. Wtedy też pojawiały się znane osoby związane z piłką nozną. Przykładowo w Zilinie pojawili się piłkarze miejscowego MSK – aktualnego mistrza Słowacji i uczestnika Ligi Mistrzów.

Co oglądać?

Najważniejszym elementem całego Tour’u był oczywiście Puchar Europy, ale organizatorzy zapewnili także inne ciekawe akcesoria. Przede wszystkim siedem koszulek – Paolo Maldini (AC Milan), Shunsuke Nakamura (Celtic Glasgow), Nottingham Forrest, Lionel Messi (FC Barcelona), Eusebio (Benfica Lizbona), David Pizarro (AS Roma), Javier Zanetti (Inter Mediolan) i David Beckham (Manchester United).

Koszulki z Ligi Mistrzów

Koszulki z Ligi Mistrzów.

Do tego był dostępny kącik z tablicą informującą o przebiegu kariery Luisa Figo, a także gablota z koszulkami klubów, w których występował (Inter Mediolan, Real Madryt, FC Barcelona i Sporting Lizbona). Poza tym kibice mogli obejrzeć z bliska piłki, korki, kartki i gwizdek sędziego, kulki do losowania. Poza tym głowny namiot uzupełniały manekiny Davida Beckhama (AC Milan) i Ronaldinho (FC Barcelona).

Poprzednia edycja UEFA Champions League Trophy Tour

W 2009 r. odbyła się pierwsza edycja UniCredit UEFA Trophy Tour, która objęła Mediolan, Zagrzeb, Bukareszt, Budapeszt i Sofię. Największą gwiazdą w pierwszym z tych miast był Luis Figo. W Zagrzebiu – Slaven Bilić, w Bukareszcie legendarny bramkarz Steauy – Helmut Duckadam, w Budapeszcie – Christian Karembue i Alan Simonsen, natomiast w Sofii Krassimir Bałakow i Peter Schmeichel.

Podsumowanie

Impreza pozwoliła przybliżyć kibicom, którzy Ligę Mistrzów znają tylko z telewizorów, najważniejsze piłkarskie trofeum w Europie. O ile w krajach Europy Zachodniej tour nie wzbudziłby dużego zainteresowania, o tyle w krajach Europy Środkowo-Wschodniej stanowił spore wydarzenie, choć trochę marginalizowane przez media z uwagi na sponsora tytularnego.

środa, 31 marca 2010
Waleczny Arsenal

Dwumecz Arsenalu z Barceloną była zapowiadany jako najciekawsza wydarzenie ćwiercfinałów Ligi Mistrzów i wydaje się, że takim rzeczywiście jest. Pierwsza połowa dzisiejszego meczu pomiędzy tymi drużynami nie mogła zawieść nawet największych malkontentów. Jedyne czego w niej zabrakło to gole. Przez pierwsze 20 min. Barcelona miała przygniatającą przewagę, którą przerwał kąśliwy strzał Nasriego, po którym piłka przeleciała obok bramki Barcelony. Do tego momentu Nasri był najbardziej aktywnym piłkarzem „Kanonierów”. Wcześniej miała miejsce kanonada na bramkę „Kanonierów”. Cudów w bramce gospodarzy dokonywał Almunia, a gdy wydawało się, że bramka musi paść wtedy na drodze piłki stawali obrońcy Arsenalu. Almunia popisał się przede wszystkim w sytuacji, w której obronił strzał Ibrahimovica z najbliższej odległości a po chwili efektownie odbił strzał Xaviego. W tym fragmencie gry aktywny był Ibrahimovic, który sporo strzelał, ale niecelnie a do tego zdarzało się, że faulował. Po wspomnianym już strzale Nasriego gra wyrównała się i trochę uspokoiła. Piłkarze Arsenalu nadrabiali braki techniczne i szybkościowe faulami łapiąc żółte kartki a do tego kontuzje, co wymusiło na Wengerze zdjęcie z boiska Arszawina i Gallasa. Dodać jeszcze trzeba, że w 38 min. w znakomitej sytuacji znalazł się Bendtner, ale pierwszy jego strzał obronił Valdes a po drugim piłka wylądowała na słupku. Bendtner tylko postraszył Blaugranę, bo był… na spalonym.

Druga połowa przyniosła nie mniej emocji a do tego padły bramki, które nie rozstrzygnęły sprawy awansu. Dwie bramki Ibrahimovica (47 i 59 min.) wydawały się rozstrzygnąć sprawę awansu, ale wtedy Barca po prostu stanęła. Poza tym nastąpiły dwie brzemienne w skutkach zmiany. Za Sagnę wszedł Walcott a za Ibrahimovica – Henry. Od tego momentu o sile „Kanonierów” stanowił szybki i przebojowy Walcott, który w 69 min. zdobył bramkę kontaktową. Arsenal dalej szukał swojej szansy, a Barcelona dalej grała jakby chciała wygrać najmniejszym nakładem sił. Jej niemoc i nieskuteczność idealnie prezentował zagubiony Henry. Na pięć minut przed końcem składającego się do strzału Fabregasa sfaulował Puyol za co obejrzał żółtą kartkę. „Jedenastkę” skutecznie wykorzystał sam poszkodowany i niemożliwe stało się faktem.

Barcelona, mimo że dominowała przez większą część meczu zaledwie zremisowała z Arsenalem, choć w dalszym ciągu, to Blaugrana jest bliżej awansu. Wydaje się jednak, że pewne zwycięstwo straciła przez minimalizm, który może zemścić się w meczu rewanżowym.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi