Wpisy z tagiem: Politechnika Warszawa

sobota, 15 marca 2014
Politechnika wygrała z Resovią po ponad trzech latach!

AZS Politechnika Warszawska niespodziewanie pokonała Resovię Rzeszów (27:25, 23:25, 25:21, 27:25) w hali stołecznego „Torwaru” w meczu 17. kolejki PlusLigi sezonu 2013/2014. Mecz został rozegrany w niedzielę 26 stycznia 2014 r.

Przed meczem

Obie drużyny przystępowały do meczu w zupełnie innych nastrojach. Resovia dosyć łatwo pokonała u siebie Skrę Bełchatów 3:0, a na wyjeździe 3:1 z belgijskim Knack Roeselare w Lidze Mistrzów. Politechnika miała za sobą wstydliwą porażkę 1:3 z KPS Siedlce w Pucharze Polski i porażkę 1:3 u siebie z Czarnymi Radom. W derbach Mazowsza „Polibuda” miała walczyć o zwycięstwo, a tak naprawdę nie podjęła walki. Zupełnie inaczej niż w meczu z Resovią.

Warto jeszcze dodać, że oba klubu znajdują się w zupełnie innej kondycji i finansowej i sportowej. Politechnika to drużyna, której celem jest awans do fazy plaf-off, czyli zajęcie ósmego miejsca. Marcin Nowak opisuje sytuację klubu w następujący sposób: „Mamy średnią drużynę, z przeciętnym budżetem i zaległościami,  nie mamy żadnej presji na wynik” (cyt. za warszawa.sport.pl). Na wypłaty zawodnicy czekają do października, choć prezes Jolanta Dolecka jak zwykle mówi, że sponsorzy pojawią się już za chwilę. Politechnika kolejny już sezon jest drużyną budowaną za niewielkie pieniądze, wsparte tylko obietnicami. Skład tworzą zawodnicy albo niechciani w innych klubach albo wchodzący do seniorskiej siatkówki. Natomiast Resovia to główny kandydat do tytułu mistrzowskiego, który w tym sezonie mierzył również w sukces w Lidze Mistrzów. Resovia zdobyła mistrzostwo Polski w dwóch poprzednich sezonach, a z podium nie schodzi od pięciu sezonów! W tym czasie zagrała w finale i półfinale Pucharu CEV, a także ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Politechnika osiągnęła tylko 5. i 6. miejsce w PlusLidze, a także finał Pucharu Challenge.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(1)

Mecz

W pierwszej partii walka „punkt za punkt” trwała do wyniku 7:7. Później gospodarzom wychodziło absolutnie wszystko i stopniowo zwiększali prowadzenie, które w kulminacyjnym momencie osiągnęło aż osiem punktów (18:10, 19:11). Resovia nieznacznie zmniejszyła przewagę, a od stanu 24:18 dla miejscowych wygrała aż sześć piłek z rządu i doprowadziła do remisu po 24. Po chwili był remis po 25 i dwa błędy popełnili goście. Najpierw Paul Lotman zepsuł zagrywkę, a po chwili Dawid Gunia zablokował Piotra Nowakowskiego. Politechnika niespodziewanie wygrała pierwszego seta 27:25. Gospodarze zaskoczyli przede wszystkim blokiem. W ten sposób zdobyli aż dziesięć punktów w pierwszym secie. Resovia sprawiała wrażenie zagubionej. Problemy rozpoczynały się od słabego przyjęcia, które prowadziło do nieskutecznego ataku. Poza tym, trener Andrzej Kowal nie reagował na wydarzenia na boisku. Nie wiedzieć czemu trzymał na boisku Paula Lotmana, chyba na tzw. „przełamanie”. Amerykanin zdobył tylko dwa punkty, atakował ze strachem w oczach i aż pięciokrotnie był blokowany. Do tego popełnił dosyć istotny błąd na zagrywce w końcówce seta. Warto jeszcze dodać, że kibice Resovii obawiali się, że po serii dobrych meczów z silnymi rywalami załamanie może przyjść w meczu ze słabszą drużyną. Pierwszy set meczu z Politechniką potwierdził te obawy.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(2)

W drugim secie na dłużej w barwach gości pojawili się Peter Veres i Dawid Konarski. Politechnika prowadził 3:1, ale gdy wydawało się, że „Sovia” przejmuje inicjatywę, to gospodarze potrafili „wyciągnąć” wynik z 7:9 na 10:9. Później lepszy okres gry zanotowała Resovia i objęła prowadzenie 16:12, ale na krótko, bo cztery punkty z rzędu zdobyli gospodarze (16:16), którzy po chwili objęli prowadzenie 19:17. W tym czasie punktowymi atakami popisywał się Dawid Gunia. Politechnika prowadziła jeszcze 21:19, ale ostatecznie przegrała 23:25 po ataku Dawida Konarskiego. Duży wkład w sukces gości miała zagrywka Łukasza Perłowskiego. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy…

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(3)

…jednak trzecia partia niespodziewanie padła łupem gospodarzy. Wyrównana walka trwała w początkowej fazie seta do stanu 10:8. Politechnicy zwiększyli prowadzenie do wyniku 13:9, ale dzięki mocnym serwisom Konarskiego goście zniwelowali stratę do zaledwie dwóch punktów (13:11). Gospodarze wygrali sześć z pięciu kolejnych piłek i objęli prowadzenie różnicą sześciu punktów (18:12). Resovia zbliżyła się jeszcze dwukrotnie na trzy punkty (21:18, 23:20), ale to było wszystko na co było stać gości. Po skutecznym ataku Macieja Pawlińskiego Politechnika wygrała trzecią partię 25:21. Wśród gospodarzy punktowali przede wszystkim wspomniany Pawliński, a także Gontariu, Gunia i Szalpuk. Wśród gości aż 9 punktów w tej partii zdobył Konarski, ale zawodził Veres.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(4)

Gdy wydawało się, że w ostatniej partii wreszcie Resovia zagra jak na mistrza Polski przystało, to Politechnika pokazała, że w tym meczu jest niezwykle mocna. Gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 5:0 (!), które zwiększyli do sześciu punktów (10:4). Goście zniwelowali stratę nawet do jednego punktu (11:10, 12:11), ale Politechnika co chwila uciekała na dystans kilku punktów (16:12, 20:16). Politechnika prowadziła jeszcze 21:19 i 22:20, ale Konarski dobył trzy punkty z rzędu, a Perłowski dołożył blokiem kolejny. Resovia prowadziła więc 24:22 i miała tie-breaka na wyciągnięcie ręki. Dwa ataki Gontariu doprowadziły jednak do remisu. Resovia odpowiedziała punktem Lotmana (25:24), ale później dwa punkty atakiem zdobył Artur Szalpuk, a następnie Nikolay Penczev zaatakował w aut i niespodzianka stała się faktem.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(5)

Krzysztof Ignaczak – patrzył i nie wierzył w to, co się stało.

Przyczyny porażki Resovii

O zwycięstwie Politechniki zdecydowała duża liczba bloków (23) i skuteczność w ataku. Politechnika była lepsza w tym elemencie gry aż o 10% (51% – 41%). W związku z tym przewaga Resovii w przyjęciu (61% – 47%) nie miała większego znaczenia. Błędów w przyjęciu i asów obie ekipy zanotowały tyle samo (po sześć). Kluczowe znaczenie dla wyniku meczu miała też różnica w grze najlepszych zawodników w obu drużynach. Najlepszy z „Politechników”, a jednocześnie MVP meczu – Adrian Gontariu zdobył 31 punktów przy 57-procentowej skuteczności. Najlepszy z gości – Dawid Konarski zdobył dziesięć punktów mniej przy gorszej skuteczności (40%), a dodatkowo aż dziewięć razy dał się zablokować. A warto przypomnieć, że Adrian Gontariu, choć mocno zaprzeczał, to jednak podświadomie był zmotywowany do dobrego występu akurat w tym meczu. W sezonie 2011/2012 zdobył z Resovią mistrzostwo Polski, ale był przede wszystkim rezerwowym. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, skoro jego rywalem do miejsca w składzie był niesamowity Gyory Grozer.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(6)

Adrian Gontariu – MVP meczu.

Szukając przyczyn porażki mistrzów Polski z 2012 i 2013 r. można wskazać na brak Oliega Achrema i Grzegorza Kosoka, ale to żadne wytłumaczenia, ponieważ Resovia dysponuje szeroką, wyrównaną i chyba najlepszą kadrą wśród drużyn PlusLigi. Jakub Bednaruk stwierdził, że jego drużyna dobrze „czytała” grę rywali, a Dawid Gunia przyznał, że na rozgrzewce odniósł wrażenie, że „Resovia nie przyłożyła się do niej” (cyt. za warszawa.sport.pl). Trzeba jednak przyznać, że Politechnika rozegrała najlepszy mecz w sezonie, a wynik zeskoczył samych zawodników, co przyznał Juraj Zatko, słowacki rozgrywający gospodarzy.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(7)

Trener Politechniki – Jakub Bednaruk.

Trochę historii…

Po takich meczach mówi się, że to był mecz, w którym jedna drużyna wygrała z drugą, ale dziesięć kolejnych przegrałaby. I co ciekawe takie porównanie  idealnie pasuje do rywalizacji Politechniki z Resovią. „Inżynierowie” ostatni raz wygrali z Resovią 27 października 2010 r. (3:2 na „Torwarze”), a następnie przegrali osiem kolejnych meczów ligowych, a gdyby policzyć Puchar Polski to będzie dziewięć kolejnych porażek. 

Porażka z Politechniką była dla Resovii dopiero trzecią w tym sezonie. Wcześniej przegrała w lidze tylko z Jastrzębskim Węglem i PGE Skrą Bełchatów. Kibice stołecznego klubu liczyli, że ten mecz dowiódł, że ich faworyci mogą powalczyć z każdym. Rzeczywistość szybko sprowadziła ich na ziemię. Politechnika praktycznie bez walki przegrała dwa kolejne mecze po 0:3 z ZAKSĄ na wyjeździe i Jastrzębskim u siebie. Resovia natomiast wygrała z Effectorem Kielce i Lotosem Gdańsk.

Ostatecznie Resovia z bilansem 18 – 4 (przegrała jeszcze tylko z ZAKSĄ) zajęła 1. miejsce w rundzie zasadniczej, zaś Politechnika z bilansem 9 – 13 zajęła 7. miejsce. W ćwierćfinałach Resovia gra z Effectorem Kielce, a Politechnika ze Skrą Bełchatów.

 

26 stycznia 2014 r., godz. 20:00, Warszawa, Hala Widowiskowo-Sportowa „Torwar”

17. kolejka PlusLigi siatkarzy sezon 2013/2014

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (27:25, 23:25, 25:21, 27:25)

AZS Politechnika:  Maciej Pawliński 11, Marcin Nowak 7, Juraj Zatko 9, Artur Szalpuk 14, Dawid Gunia 13, Adrian Radu Gontariu 31, Michał Potera (Libero) – Maciej Olendarek, Przemysław Smoliński.

Trener: Jakub Bednaruk.

Asseco Resovia Rzeszów: Paul Lotman 7, Piotr Nowakowski 11, Jochen Schops 4, Fabian Drzyzga, Łukasz Perłowski 9, Peter Veres 6, Krzysztof Ignaczak (Libero) – Dawid Konarski 21, Lukas Tichacek, Nikolay Penczev 8.

Trener: Andrzej Kowal.

Sędzia pierwszy: Tomasz Flis (Kraków).

Sędzia drugi: Paweł Burkiewicz (Kraków).

Komisarz ligi: Andrzej Skorupa.

MVP meczu: Adrian Radu Gontariu.

Widzów: 4.000.

 

Źródła: własne, warszawa.sport.pl, rzeszow.sport.pl, azspw.com, assecoresovia.pl, siatka.org, plusliga.pl. „Siatkówka. PlusLiga Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 11 października 2013 r., s. 6 i 11. Kamil Składowski, EKO, AJ, Zemstra Gontariu na byłym klubie była słodka, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 stycznia 2014 r., s. 20.

sobota, 02 lutego 2013
VII Memoriał im. Z. Ambroziaka dla Skry Bełchatów

Rozegrany w dniach 21-23 września 2012 r. VII Memoriał im. Z. Ambroziaka zakończył się zwycięstwem Skry Bełchatów. Drugie miejsce przypadło Arkasowi Izmir a trzecie drużynie ZAKSY Kędzierzyn-Koźlu. W tej edycji dane mi było obejrzenie meczów podczas drugiego dnia turnieju.

Siódma edycja memoriału została rozegrana w nowej, dosyć ciekawej formule z udziałem (po raz pierwszy w historii) zagranicznego gościa, jakim był uczestnik Final Four Ligi Mistrzów 2012 – Arkas Spor Izmir z Turcji.

Pierwszego dnia turnieju (21 września 2012 r.) rozegrano mecze eliminacyjne, których stawką był awans do półfinału. Przegrani mieli szansę na rozegranie jeszcze jednego meczu – o 5. miejsce. W meczach eliminacyjnych Indykpol AZS Olsztyn pokonał Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7), a gospodarz turnieju AZS Politechnika Warszawska przegrała z Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25).

W pierwszym sobotnim spotkaniu zmierzyły się drużyny gospodarzy – AZS Politechniki Warszawskiej i Wkręt-Met AZS Częstochowy. Akademickie derby były nie tylko meczem o 5. miejsce, ale także rewanżem za finał Pucharu Challenge w zeszłym sezonie, w którym lepszy był AZS Częstochowa (3:1, 2:3 i złoty set 18:16). Analizując składy było pewne, że to Politechnika jest faworytem. Wprawdzie drużyna z Warszawy straciła przed sezonem kilku istotnych siatkarzy, to jednak prezentuje mniej więcej ten sam poziom, co w zeszłym sezonie. Tymczasem w Częstochowie postawiono na budowę młodej i niedoświadczonej drużyny. Jasną Górę opuścili m.in. Krzysztof Gierczyński (Jastrzębski Węgiel), Łukasz Wiśniewski (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Bartosz Janeczek (Asseco Resovia), Jakub Oczko (Cuprum Lubin), Wojciech Sobala (AZS Olsztyn) i przede wszystkim rozgrywający – Fabian Drzyzga, który przeniósł się do Warszawy. Przed meczem powiedział: „W Częstochowie grałem przez cztery lata. Do sobotniego meczu podchodzę jednak jak do każdego innego, przecież to tylko sparing. Myślę, że zdecydowanie większe emocje będą towarzyszyć mi podczas potyczek ligowych z moim byłym klubem. Nie zmienia to jednak faktu, że i teraz wyjdę na boisko po to, aby wygrać.” (cyt. za azspw.com). Jeśli chodzi o drużynę z Częstochowy, to tworzy ją grupa albo anonimowych albo niedoświadczonych graczy. Ze znanych zawodników na parkiecie pojawili się byli gracze Skry Bełchatów – Miłosz Hebda, Marcin Janusz i Grzegorz Bociek. Największe gwiazdy drużyny spod Jasnej Góry – Dawid Murek i Andrzej Stelmach prawie cały mecz spędzili na ławce, bo Murek pojawił się na parkiecie tylko na kilka chwil.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(1)

W pierwszych dwóch setach częstochowianie na początku obu partii prowadzili i schodzili z przewagą na pierwszą przerwę techniczną, ale na drugiej przerwie to Politechnika miała przewagę. Wyrównana walka trwała tylko do drugiej przerwy technicznej, bo później gospodarze zwiększali przewagę. Trzeci set różnił się od pierwszego tylko tym, że Politechnika rozpoczęła od prowadzenia 5:0 a następnie straciła sześć kolejnych punktów. Później było już zgodnie z regułą, czyli prowadzenie gości na pierwszej przerwie technicznej, prowadzenia gospodarzy na drugiej przerwie i zwiększanie przewagi. Najlepszymi zawodnikami spotkania w obu drużynach zostali wybrani: Marcin Janusz oraz Grzegorz Szymański.

W pierwszym meczu półfinałowym faworyt turnieju – Skra Bełchatów zmierzyła się z AZS Olsztyn. W drużynie z Bełchatowa zaszły przed sezonem spore zmiany. Zespół opuścili dwaj kluczowi zawodnicy – Bartosz Kurek (Dynamo Moskwa) i Miguel Angel Falasca (Ural Ufa), a także Marcin Możdżonek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) i grający rzadko Robert Milczarek (Effector Kielce). W ich miejsce sprowadzeni zostali przeciętny Kubańczyk Yosleyder Cala (Tours VB) i Słoweniec Dejan Vinčić (ACH Volley Bled/Lublana), co oznaczało, że do drużyny z Bełchatowa po raz pierwszy od wielu lat nie przyszła żadna gwiazda przed rozpoczęciem sezonu, a wcześniej byli to m.in. Falasca i Antiga. Dodatkowo, w meczu z Olsztynem nie zagrali Daniel Pliński i Paweł Woicki. Nie może więc dziwić, że trener Jacek Nawrocki eksperymentował z ustawieniem drużyny i na przyjęciu obok Kubańczyka Yosleidera Cali pojawił się Mariusz Wlazły, a na ataku przez pierwsze dwa sety grał Konstantin Cupković, zmieniony później przez Aleksandara Atanasijevicia. Największe zdziwienie wzbudziło jednak wystawienie na pozycji drugiego (oprócz Pawła Zatorskiego) libero Michała Winiarskiego! Z reguły tą pozycję okupował Michał Bąkiewicz marnując talent przyjmującego. Tym razem na libero pogrywał jednak „Winiar”. W konsekwencji olsztynianie, w barwach których szaleli Hiszpan Guillermo Hernan, Metodi Ananiev i Piotr Hain, wygrali pierwszego seta 25:19.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(2)

Drugi set, choć bardziej wyrównany, ponownie wygrali akademicy z Olsztyna i ponownie 25:19, głównie dzięki powiększaniu przewagi w końcówce, gdy Skra nadzwyczajnie przestała grać. W trzecim secie Skra przeorganizowała szyki i uzyskała niewielką przewagę, ale drużyna z Olsztyna cały czas nie odpuszczała doprowadzając do remisu po 18. Od tej pory grali już tylko wicemistrzowie Polski i wygrali 25:21.Czwarty set był wyrównany do stanu 12:11 dla Skry, gdy kontuzji zerwania ścięgna Achillesa doznał Metodi Ananiev z Bułgarii. Kontuzja praktycznie wykluczyła go z gry w tym sezonie. Podobnie było w poprzednim, gdy na początku sezonu w meczu z Treflem Gdańsk doznał zerwania wiązadeł krzyżowych, co spowodowało wielomiesięczną rehabilitację. Wrócił… i znowu sezon ma z głowy. Widać, że dla Bułgara klub z Olsztynu oznacza same kłopoty. W jego miejsce na parkiecie pojawił się 19-letni i niedoświadczony Jakub Urbanowicz. Syn byłego reprezentanta Polski, Leszka Urbanowicza (m.in. AZS Olsztyn, Olympiakos Pireus i Legia Warszawa), choć starał się i zaliczył kilka udanych zagrań, nie mógł zastąpić bardzo dobrze grającego Ananieva. Bełchatowianie szybko wykorzystali szansę, zdobyli kilka punktów przewagi i wygrali 25:20 doprowadzając do tie-breaka.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(3)

W ostatnim secie Olsztynianie nie podjęli walki. Niewątpliwie byli osłabieni po zejściu Ananieva, a w głowach musiała pozostać świadomość, że prowadzili z faworytem 2:0, ale mimo to Skra była do ogrania. Bełchatowianie rozpoczęli od prowadzania 6:1, którego nie mogli nie oddać i ostatecznie wygrali tie-breaka 15:8. Trener Nawrocki i kibice z Bełchatowa, mimo awansu do finału muszą mieć potworny ból głowy, bo gołym okiem widać, że to nie jest ta sama Skra, co nawet w zeszłym sezonie. Vincić, Cupković i Cala zagrali słabo. W tym kontekście trudno oprzeć się wrażeniu, że kilku zawodników pozbyto się zbyt pochopnie… Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali wybrani Wojciech Sobala i Michał Bąkiewicz.

Drugi mecz półfinałowy także zakończył się po tie-braku, a Arkas Spor Izmir okazał się lepszy od ZAKSY Kędzierzyn Koźle, która wygrała jednak w małych punktach 115:102. Stało się tak dlatego, że Kędzierzynianie wysoko wygrywali w parzystych setach. W pozostałych przegrywali na przewagi.

Arkas Izmir przystąpił do meczu bez większych zmian w porównaniu z zeszłym sezonem, mając w składzie wszystkie największe gwiazdy (Liberman Agamez, Kevin Hansen, Joao Paulo Bravo, John Gordon Perrin, Justin William Duff, Burutay Subaşi) i niesamowitego trenera Glenna Hoaga z Kanady. Natomiast brązowi medaliści mistrzostw Polski przystąpili do meczu jeszcze silniejsi niż w zeszłym sezonie, a warto przypomnieć, że obie drużyny spotkały się w I rundzie play-off Ligi Mistrzów. Arkas wykorzystał wtedy fakt, że ZAKSA była zdziesiątkowana kontuzjami i wygrał 3:1 na wyjeździe i 3:0 awansując do kolejnej rundy, a w końcu do Final Four.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(4)

Mecz w Warszawie był pierwszym, w którym Daniel Castellani poprowadził ZAKSĘ. Wcześniej argentyński szkoleniowej walczył, zresztą skutecznie, o awans do mistrzostw Europy z reprezentacją Finlandii, zaś drużynę ZAKSY prowadził jego asystent – Sebastian Świderski.

VII_Memoriał_im._Z._Ambroziaka_2012_(5)

Pierwszy set był wyrównany, a Arkas Izmir wygrał go 29:27, choć przegrywał 17:19. Drugie set od pierwszej przerwy technicznej, na którą ZAKSA schodziła z prowadzeniem 8:6, przebiegał pod dyktando drużyny Castellaniego, która wygrała 25:16. Trzecia partia była wyrównana, ale od remisu po 21, to Arkas grał lepiej i wygrał 26:24. Czwarta partia od samego początku należała dla ZAKSY, która tylko zwiększała przewagę – 4:2, 11:4, 21:12 aż wygrała 25:15. Tie-break toczył się wmyśl zasady punkt za punkt i zakończył się (jak każdy wyrównany set w tym meczu) zwycięstwem gości z Turcji 16:14. ZAKSA nie wykorzystała szansy na zrewanżowanie się Arkasowi za porażkę w Lidze Mistrzów, za to Arkas w finale Memoriału zagrał ze Skrą, ale nie wykorzystał szansy na rewanż za półfinał Ligi Mistrzów.

 

I dzień, 21 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

mecze eliminacyjne (o ćwierćfinał)

Indykpol AZS Olsztyn – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:2 (24:26, 25:18, 25:27, 25:21, 15:7)

AZS Politechnika Warszawska – Arkas Spor Izmir 1:3 (25:18, 14:25, 22:25, 15:25)

 

II dzień, 22 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 5. miejsce:

AZS Politechnika Warszawska – Wkręt-Met AZS Częstochowa 3:0 (25:19, 25:18, 25:20)

AZS Politechnika Warszawskiej: Fabian Drzyzga, Grzegorz Szymański, Paweł Siezieniewski, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Michał Potera (libero) oraz Paweł Adamajtis, Dawid Dryja, Maksymilian Szuleka, Nemanja Stefanović, Maciej Olenderek (libero).

Trener: Jakub Bednaruk.

Wkręt-Met AZS Częstochowa: Marcin Janusz, Grzegorz Bociek, Michał Kaczyński, Miłosz Hebda, Adrian Hunek, Mariusz Marcyniak, Jakub Bik (libero) oraz Srecko Lisinac.

Trener: Marek Kardos (Słowacja).

Półfinały:

PGE Skra Bełchatów – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (19:25, 19:25, 25:21, 25:20, 15:8)

Skra Bełchatów: Mariusz Wlazły, Vincić, Wytze Kooistra, Karol Kłos, Konstantin Cupković, Yosleider Cala, Paweł Zatorski (libero) oraz Michał Bąkiewicz, Aleksandar Atanasijević i Michał Winiarski (libero).

Trener: Jacek Nawrocki.

Indykpol AZS Olsztyn: Guillermo Hernán, Wojciech Ferens, Metodi Ananiev, Wojciech Sobala, Piotr Hain, Bartosz Krzysiek, Michał Żurek (libero) oraz Jakub Urbanowicz, Jonas Kvalen i Łukasz Szarek.

Trener: Radosław Panas.

 

Arkas Spor Izmir – Zaksa Kędzierzyn-Koźle 3:2 (29:27, 16:25, 26:24, 15:25, 16:14)

Arkas Spor Izmir: John Gordon Perrin, Ahmet Pezük, Justin William Duff, Liberman Agamez, Burutay Subaşı, Kevin Hansen, Hasan Yeşilbudak (libero) oraz Mustafa Ramazanoglu, Mustafa Koç, Emin Gök, Bulent Kandemir i Ufuk Minici.

Nie grali: Hakkı Çapkınoğlu i Joao Paulo Bravo.

Trener: Glenn Hoag (Kanada).

Zaksa Kędzierzyn-Koźle: Antonin Rouzier, Paweł Zagumny, Łukasz Wiśniewski, Felipe Fonteles, Michał Ruciak, Marcin Możdżonek, Piotr Gacek (libero) oraz Serhij Kapelus, Dominik Witczak, Krzysztof Zapłacki i Grzegorz Pilarz.

Trener: Daniel Castellani (Argentyna).

 

III dzień, 23 września 2012 r., Warszawa, Arena Ursynów

Mecz o 3. miejsce:

Indykpol AZS Olsztyn – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (21:25, 21:25, 23:25)

Finał:

PGE Skra Bełchatów – Arkas Spor Izmir 3:2 (22:25, 25:17, 23:25, 25:13, 15:13)

 

Klasyfikacja generalna w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

1. PGE Skra Bełchatów,

2. Arkas Spor Izmir,

3. ZAKSA Kędzierzyn-Koźle,

4. Indykpol AZS Olsztyn,

5. AZS Politechnika Warszawska,

6. Wkręt-Met AZS Częstochowa.

 

Wyróżnienia indywidualne w VII Memoriale im. Z. Ambroziaka:

Najlepiej atakujący: Liberman Agamez (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej rozgrywający: Guillermo Hernán (Indykpol AZS Olsztyn)

Najlepiej blokujący: Daniel Pliński (PGE Skra Bełchatów)

Najlepszy libero: Hasan Yeşılbudak (Arkas Spor Izmir)

Najlepiej zagrywający: Mariusz Wlazły (PGE Skra Bełchatów)

Najlepiej przyjmujący: Krzysztof Wierzbowski (AZS Politechnika Warszawska)

MVP: Michał Winiarski (PGE Skra Bełchatów).

 

Źródła internetowe: własne, azspw.com, sport.pl, siatka.org i nicesport.pl.

Źródła pisane: (1) Przegląd Sportowy z dnia 24 września 2012 r., s. 32-33. (2) Skarb Kibica. PlusLiga mężczyzn. Sezon 2012/2012 (w:) „Magazyn” nr 39 (59) – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 października 2012 r., s. 17-28.

niedziela, 12 lutego 2012
Politechnika w ćwierćfinale Pucharu Challenge!

W rozegranym w czwartek 9 lutego 2012 r. rewanżowym meczu 1/8 finału Pucharu Challenge, Politechnika Warszawska sensacyjnie wyeliminowała rosyjskie Dynamo Krasnodar. Warszawianie wygrali mecz rewanżowy 3:1 (18:25, 25:22, 25:15, 29:27), a następnie wygrali w decydującym o awansie złotym secie 15:8. W ćwierćfinale Politechnika zmierzy się z ukraińskim Lokomotiwem Charków.

Pierwszy set był wyrównanym widowiskiem, ale do czasu. W początkowej fazie tej partii mocne uderzenia w twarz zaliczyli Aleksandr Janutow, a po chwili Grzegorz Szymański. Politechnika prowadziła 5:4, ale na pierwszą przerwę techniczną schodziła przegrywając jednym punktem. Później wyszła jeszcze na prowadzenie 12:11, ale gdy na zagrywce pojawił się Stanisław Eremin, to Politechnika przegrywała 12:17. Gospodarzy stać jeszcze był na jeden zryw i zmniejszenie straty do dwóch punktów (16:18). Później grali już tylko goście, dlatego zwyciężyli 25:18. W tym momencie wydawało się, że Dynamo potwierdziło swoją klasę i jest bliskie szybkiego i łatwego zwycięstwa 3:0.

Politechnika_-_Dynamo_Krasnodar_1 

Set drugi, podobnie jak pierwszy, początkowo był wyrównany, ale za wskazaniem na gości, którzy prowadzili 8:6, 10:6. Przewaga trochę uśpiła gości, zaś Politechnicy wykorzystując nieudane ataki gości i skuteczny blok objęli prowadzenie 18:12. Gospodarze utrzymywali sześciopunktową przewagę (21:15), ale gdy Dynamo zdobyło trzy punkty z rzędu (21:18), to zaczęło być nerwowo. Po kilku minutach Inżynierowie prowadzili już tylko jednym punktem (23:22), ale wygrali dwie kolejne piłki i doprowadzili do wyrównania w setach. Politechnicy wrócili, więc z dalekiej podróży i przedłużyli swoje nadzieje na awans, choć komentarze kibiców jednoznacznie wskazywały, że gospodarze wykonali, co do nich należało, czyli wygrali honorowego seta.

Politechnika_-_Dynamo_Krasnodar_2

Atakuje Nikołaj Leonenko. 

Trzecia partia potoczyła się w nieoczekiwany sposób. Politechnika wręcz zmiażdżyła Dynamo wygrywając 25:15! Gospodarze niesieni emocjami z poprzedniego seta schodzi na pierwszą przerwę techniczną z czteropunktową przewagą. Co ciekawe siódmy punkt pojedynczym blokiem zdobył mierzący zaledwie180 cmPatrick Steuerwald… Później gospodarzom udawało się wszystko, albo prawie wszystko, dlatego zwiększali przewagę – 13:7, 17:11. Gdy Rosjanie zdobyli 12 punkt, to Politechnicy odpowiedzieli pięcioma zwiększając przewagę do dziesięciu punktów (22:12) i taką utrzymali do końca seta (25:15).

Politechnika_-_Dynamo_Krasnodar_4

Simon Tischer - rozgrywający Dynama Krasnodar i reprezentacji Niemiec. 

Czwarta partia miała kolosalne znaczenia dla rywalizacji. Przed Politechniką otwierała się realna szansa na złotego seta, zaś goście musieli wygrać, aby przedłużyć swoje nadzieje na uniknięcie tej loteryjnej rozgrywki. Gospodarze rozpoczęli jakby trochę przestraszeni, dlatego przegrywali 2:5, 5:8 i 6:10. Następnie dwóch piłek nie podbił Janutow, skutecznie zaatakował Szymański i asa serwisowego zaliczył Krzysztof Wierzbowski doprowadzając do remisu 10:10. Politechnicy wyszli na prowadzenie 14:12 i gdy wydawało się, że utrzymają przewagę do końca seta, przegrali cztery kolejne piłki. Trudne zagrywki Romana Jakowlewa powodowały sporo nerwowości i niedokładności wśród gospodarzy. Na szczęście Jakowlew popełnił błąd zagrywki posyłając piłkę prosto w siatkę. Od tego momentu trwała zażarta walka punkt za punkt. Politechnika doprowadziła do remisu po20, anastępnie objęła jednopunktowe prowadzenia 23:22, ale zacięta walka zakończyła się dopiero przy stanie 29:27. W ten sposób Politechnika wygrała mecz rewanżowy 3:1 i doprowadziła do złotego seta.

Politechnika_-_Dynamo_Krasnodar_4

Atakuje Grzegorz Szymański. 

W złotym secie gospodarze wygrali pierwszą piłkę. Walka o drugą piłkę była niesamowicie wyrównana i zażarta, ale zakończona sukcesem gospodarzy. Politechnika zmotywowana wygraniem trzech kolejnych partii grała swoje, a goście razili nieskutecznością. Zwłaszcza Jakowlew, który nie mógł zaliczyć skutecznego ataku. Gdy gospodarze prowadzili 5:1, a później 8:3 wydawało się, że nic złego nie może się stać. Rosjanie „doszli” jeszcze gospodarzy na trzy punkty (9:6), ale to było wszystko na co było ich dzisiaj stać i Politechnika wygrała 15:8.

Politechnika_-_Dynamo_Krasnodar_5

Radość siatkarzy Politechniki. 

Warszawianie zagrali doskonały mecz podnosząc się po przegraniu pierwszego seta w kiepskim stylu. Szczególne słowa uznania należą się dla Marcina Nowaka i Ardo Kreeka, a także Steuerwalda. Wśród gości zawiodły dwie największe gwiazdy, czyli Simon Tischer i Roman Jakowlew, którzy poza nazwiskami nie pokazali niczego szczególnego. Potwierdziła się opinia ekspertów, że Dynamo jest co najwyżej rosyjskim średniakiem, ale przyznać trzeba, że mimo wszystko Politechnika osiągnęła sukces pewnie pokonując Rosjan.

Politechnika_-_Dynamo_Krasnodar_6

Roman Jakowlew zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań. 

Po meczu siatkarze Politechniki założyli odblaskowe koszulki z napisem S.O.S., czym potwierdzili, że w klubie nie dzieje się dobrze….

 

9 lutego 2012 r., godz. 18:30, Hala „Torwar”

AZS Politechnika Warszawska – Dynamo Krasnodar 3:1 (18:25, 25:22, 25:15, 29:27) i złoty set: 15:8

AZS Politechnika: Patrick Steuerwald, Grzegorz Szymański, Wojciech Żaliński, Krzysztof Wierzbowski, Marcin Nowak, Maciej Zajder, Damian Wojtaszek (libero) oraz Ardo Kreek, Paweł Mikołajczak, Janusz Gałązka.

Trener: Radosław Panas.

Dynamo Krasnodar: Simon Tischer, Roman Jakowlew, Stanisław Eremin, Nikołaj Leonenko, Siergiej Koroszew, Władimir Hilczenko, Aleksander Janutow (libero) oraz Leonid Kuźniecow, Jurij Zinko, Władisław Żłoba, Denis Zemczenok.

Trener: Jurij Mariczew.

Sędziowali: Bart Frigne (Belgia) i Peter Hoger (Słowacja).

Widzów: 1.200.

 

Źródła: własne, cev.lu, sport.pl, azspw.com.

czwartek, 09 lutego 2012
Dynamo Krasnodar – rywal Politechniki Warszawskiej

Rywalem AZS Politechniki Warszawskiej w 1/8 finału Pucharu Challenge jest Dynamo Krasnodar. Zespół ten do tej pory nie odnosił większych sukcesów, a bardziej znana jest żeńska sekcja siatkarek, która w ostatnich dwóch sezonach wywalczyła brązowe medale rosyjskiej Superligi a w 1994 r. Puchar Rosji.

Dinamo_Krasnodar_logo

Herb Dinama Krasnodar

Źródło: www.s-w-o.pl.

Historia i sukcesy

Klub został założony w 1946 r. W zeszłym sezonie grał w rosyjskiej Superlidze jako beniaminek i w sezonie zasadniczym zajął 8. miejsce z bilansem 9 zwycięstw i 13 porażek. W ćwierćfinale spotkał się z najlepszą drużyną, czyli Iskrą Odnicowo i sprawił wielką sensację wygrywając tą rywalizację w czterech meczach – 3:1 (0:3, 3:0, 3:0 i 3:2). W półfinale Dynamo uległo Zienitowi Kazań 1:3 (0:3, 1:3, 3:1, 0:3). Zienit po rundzie zasadniczej zajmował drugie miejsce i ostatecznie zdobył mistrzostwo Rosji po zwycięstwie w finale nad Dynamem Moskwa. Zespół z Krasnodaru w meczu o brązowy medal dwukrotnie przegrał z Lokomotiwem-Biełgorie Biełgorod 1:3 i 2:3. Nie zmienia to jednak faktu, że klub z Krasnodaru osiągnął największy sukces w historii klubu zajmując 4. miejsce w lidze i uzyskując promocję do Challenge Cup. W tych rozgrywkach Dynamo wyeliminowało już Kommunalnik Grodno (3:0, 3:1) i Dinamo Bukareszt (3:0, 3:2) a kolejną przeszkodą jest także debiutująca w europejskich rozgrywkach Politechnika.

Hala

Dynamo rozgrywa swoje mecze w Pałacu Sportu w Krasnodarze.

Pałac_Sportu_w_Krasnodarze

Pałac Sportu w Krasnodarze z zewnątrz.

Źródło: www. plusliga.pl.

Skład

Największą gwiazdą Dynama jest atakujący Roman Jakowlew – wicemistrz olimpijski z Sydney i zwycięzca Ligi Światowej w 2002 r. Jakowlew zdobywał doświadczenie w europejskich pucharach zdobywał w następujących klubach: Dynamo Moskwa, Fakieł Nowy Urgenoj, Iskra Odincowo, Casa Modena i Lokomotiw Biełgorod.

Drugą gwiazdą Dynama jest rozgrywający Simon Tischer, który o miejsce w kadrze Niemiec rywalizuje z rozgrywającym Politechniki – Patrickiem Steuerwaldem. Tischer grał w pucharach w barwach Ziraat Bankasi Ankara, Olympiakosu Pireus, Iraklisu Saloniki i VfB Friedrischsfafen. Z tym ostatnim klubem wygrał w 2007 r. Ligę Mistrzów.

Trzecią gwiazdą Dynama jest występujący w tym klubie od grudnia Elvis Dalsires Contrera De Los Santos z Dominikany. Brak doświadczenia nadrabia warunkami fizycznymi i umiejętnościami. Półki co Elvis wsławił się tym, że w zeszłym sezonie posługiwał się we Włoszech sfałszowanymi dokumentami.

Oprócz Jakowlewa i Tischera jakiekolwiek doświadczenie w grze w pucharach mają jeszcze tylko trzej zawodnicy - obaj środkowi bloku, czyli Siergiej Koroszew (Biełgorod, Iskra i Jarosławl) i Leonid Kuzniecow (Ufa) oraz rozgrywający Władisław Żłoba (Fakieł).

Dinamo_Krasnodar_kadra

Źródło: www.dinamokrasnodar.ru.

Na początku sezonu, po niespełna dwóch miesiącach, Krasnodar opuścił czeski atakujący Petr Platenik. Czeski atakujący rozwiązał kontrakt i przeniósł się do tureckiego Halkbanku Ankara. Serwis siatka.org podawał, że: „Platenik liczył na to, że klub wywiąże się przynajmniej z umowy i zapewni mu mieszkanie. Tymczasem okazało się, że za lokal ma płacić sam, a wynagrodzenia do tej pory nie ujrzał na oczy. - Umowę miałem piękną, ale mogłem tylko żyć nadzieją, że klub ma pieniądze i zabezpieczony budżet - tłumaczy Platenik. - W tej sytuacji nie mogłem skupić się na pracy, więc zdecydowałem się odejść.”. Platenik był negatywnym bohaterem sparingowego meczu Polska-Czechy (2:3) rozegranego w Legionowie w listopadzie zeszłego roku.

Pierwszym trenerem Dynama jest Jurij Mariczew, natomiast drugim trenerem jest Siergiej Mjakiszew.

Ostatnie mecze

W pierwszym meczu rozegranym między Dynamem a Politechniką pewnie zwyciężyli Rosjanie 3:0 (27:25, 25:21, 25:21). Najwięcej punktów zdobyli Roman Jakowlew (19), Elvis Contreras i Simon Tischer (po 13). W zespole Politechniki najlepszy był Wojciech Żaliński – 10 punktów, 50% skuteczność w ataku.

Przed pierwszym meczem z Politechniką, siatkarze Dynama pokonali Awtomobilist Sankt Petersburg 3:1, natomiast w miniony weekend zwyciężyli Biełogorie Biełgorod 3:1. Bilans ligowych meczów Dynama to 6 zwycięstw i 7 porażek.

W ostatni weekend stycznia odbył się Mecz Gwiazd Superligi. Kibice nie wybrali do drużyny Zachodu żadnego siatkarza z Krasnodaru, ale trener Gienadij Szypulin powołał Romana Jakowlewa i Aleksandra Janutowa (Libero). Na parkiet wyszedł tylko ten pierwszy. Zachód wygrał 3:0, a Jakowlew z 10 punktami był jednym z najskuteczniejszych siatkarzy zwycięzców. Więcej punktów zdobyli Niemiec Jochen Schops z Iskry Odincowo (12) i Aleksandr Kosariew z Biełgorodu (11).

Ćwierćfinałowi rywale

Wczoraj awans do ćwierćfinału po zwycięstwie w Stambule z Galatasaray zapewnił sobie ukraiński Lokomotiw Charków i to właśnie będzie rywal Politechniki lub Dynama Krasnodar. Po pokonaniu tej przeszkody w półfinale będzie czekał prawdopodobnie Olympiakos Pireus bądź, co byłoby dużo niespodzianką - rumuński Tomis Konstanca. Awans do ćwierćfinału po wygraniu w Almerii złotego seta zapewnił sobie także częstochowski AZS, który spotka się z francuskim Rennes Volley 35. Po ewentualnym pokonaniu Francuzów w półfinale AZS może spotkać się ze zwycięzcą meczu Selver Tallin (Estonia) – Prefaxis Menen (Belgia), o ile ten ostatni klub wygra na Cyprze rewanż lub co najmniej złotego seta.

Ciekawostki

W Krasnodarze jest też klub piłkarski – Kubań, którego trenerem jest znany w Polsce – Dan Petrescu. Warto jeszcze wspomnieć, że rosyjskiej Superlidze występowało kilku siatkarzy. Wprawdzie nie w Dynamie Krasnodar, ale w innych klubach. Barwy Gazpromu Surgut reprezentowało aż trzech biało-czerwonych: Robert Prygiel, Łukasz Kadzewicz i Zbigniew Bartman. Kadzewicz wcześniej grał w Lokomotiwie Biełgorod. W Dynamie-Jantar Kaliningrad występował Łukasz Żygadło, a w drużynie Fakieł Nowy Urengoj – grał Adam Nowik. W wielkiej Iskrze Odincowo rolę rezerwowego pełnił Piotr Gabrych.

 

Źródła: własne, dinamokrasnodar.ru, cev.lu, volley24.pl, en.volley.ru, five.org, plusliga.pl, przegladligowy.com, siatka.org, azspw.com, s-w-o.pl, wikipedia.

wtorek, 07 lutego 2012
Co to jest Puchar Challenge siatkarzy?

Jutro siatkarze AZS Częstochowa powalczą z hiszpańską Unicają Almerią, a pojutrze AZS Politechnika Warszawska z rosyjskim Dynamem Krasnodar o awans do ćwierćfinału Pucharu Challenge. Warto przybliżyć te stosunkowo młode rozgrywki i wskazać sukcesy, jakie osiągały w nich polskie kluby.

Puchar Challenge to trzecie pod względem ważności europejskie rozgrywki klubowe organizowane przez CEV, czyli Europejską Konfederację Piłki Siatkowej. W 2006 r. władze CEV podjęły decyzję o gruntownej reformie europejskich pucharów począwszy od sezonu 2007/2008. Liga Mistrzów pozostała bez zmian. Top Teams Cup (dawniej Puchar Zdobywców Pucharów) został zastąpiony „nowym” Pucharem CEV, a dotychczasowy Puchar CEV, który był najmniej prestiżowy został zastąpiony właśnie Pucharem Challenge.

Rozgrywki są przeznaczone przede wszystkim dla słabszych federacji. Liczba drużyn, które poszczególne federacje mogą wystawić w Pucharze Challenge jest uzależniona od miejsca, które dana federacja zajmuje w rankingu CEV. W zeszłym sezonie podział miejsc był następujący:

miejsca od 1 do 7 – 1 drużyna,

miejsca od 8 do 20 – 2 drużyny,

miejsca od 21 do 24 – 3 drużyny,

miejsca od 25 do 32 – 2 drużyny,

miejsca od 33 do 35 – 1 drużyna.

Dodatkowo do rozgrywek dołączają zespoły, które odpadły w I rundzie Pucharu CEV.

W pierwszej edycji Pucharu Challenge rozegranej w sezonie 2007/2008 do Final Four awansowała Resovia, która zresztą była organizatorem turnieju finałowego. W meczu półfinałowym przegrała z faworytem i późniejszym zwycięzcą imprezy – włoskim Pallavolo Modeną 2:3, choć prowadziła 2:0. W meczu o 3 miejsce zrezygnowani rzeszowianie przegrali z francuskim Stade Poitevin Poitiers 0:3. Na pocieszenie pozostała gospodarzom nagroda indywidualna dla najlepszego atakującego przyznana Pawłowi Papke. Co ciekawe Pallavolo Modena w ćwierćfinale wyeliminowała AZS Olsztyn (3:1, 3:2).

W drugiej edycji jeszcze lepiej niż Resovia zaprezentował się Jastrzębski Węgiel, który był bliski zwycięstwa w wielkim finale. Najpierw jednak sprawił ogromną sensację eliminując w ćwierćfinale faworyta rozgrywek jakim był Sisley Treviso. Jastrzębianie po porażce 2:3 u siebie byli skazywani na porażkę, a tymczasem w rewanżu rozegrali chyba jeden z najlepszych meczów w historii startów polskich klubów w pucharach i wygrali 3:1. Final Four był rozgrywany w Izmirze. W półfinale Jastrzębianie zwyciężyli rewelacyjny rumuński Tomis Konstancę 3:1, ale już w finale przegrali 2:3 z gospodarzami - Arkasem Spor Izmir, w barwach którego występował Piotr Gruszka. Jastrzębie prowadziło 2:1, a czwarty set przegrało po zaciętej walce 24:26, co ważne Jastrzębianie podkreślali, że byli po prostu gorsi, a sędziowie nie mieli wpływu na wyniki. To nawiązanie do sędziów było o tyle istotne, że czasami w Grecji i Turcji sędziowie wyczyniają cuda. Podobnie jak rok wcześniej polskiemu klubowi pozostała nagroda pocieszenia w postaci nagrody indywidualnej dla najlepszego przyjmującego. Został nim Paweł Rusek.

W trzeciej edycji Pucharu Challenge nie grał żaden polski klub, ponieważ PLS miała trzech reprezentantów w Lidze Mistrzów. Oprócz Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla w tych rozgrywkach startowała Resovia, która otrzymała „dziką kartę” i w ten sposób uniemożliwała start polskiego klubu w Pucharze Challenge. Puchar wpadł w ręce włoskiej Perugii.

W zeszłym sezonie w rozgrywkach startował AZS Częstochowa, który trochę pokpił sprawę i przegrał z… izraelskim Maccabi Tel Awiw (0:3, 3:1, złoty set 8:15). Po raz pierwszy w historii Pucharu nie rozgrywano Final Four, a finał stanowił dwumecz rozgrywany systemem „mecz i rewanż”. Po raz trzeci w historii zwyciężyła włoska drużyna i po raz trzeci była to inna drużyna. Lube Banca Marche Macerata pokonała Arkas Spor Izmir (3:0, 3:2).

W obecnym sezonie, oprócz AZS Politechniki Warszawskiej w rozgrywkach uczestniczy AZS Częstochowa. Akademicy z Warszawy wyeliminowali białoruski Metalurg Żłobin (3:1, 3:2) i chorwacki Mladost Marina Kastela (3:0, 3:0). W pierwszym meczu 1/8 finału Politechnika przegrała z Dynamem Krasnodar 0:3, a w przypadku awansu spotka się w kolejnej rundzie ze zwycięzcą z pary Lokomotyw Charków – Galatasaray Stambuł. Pierwszy mecz Ukraińcy wygrali 3:1. Akademicy z Częstochowy dołączyli do Challenge po gładkim odpadnięciu w I rundzie Pucharu CEV z tureckim Halkbankiem Ankara (0:3, 0:3). W nowych rozgrywkach wygrali z portugalskim AJF Bastardo (3:1, 3:2), a w pierwszym meczu kolejnej rundy wygrali u siebie z Unicają Almerią 3:1. W przypadku zwycięstwa w 1/4 finału spotkają się ze zwycięzcą pary Rennes Volley 35 – Stroitel Mińsk. W pierwszy meczu było 3:1 dla Francuzów. Jeśli chodzi o faworyta tegorocznych rozgrywek, to Casa Modena sensacyjnie odpadła z luksemburskim VC Strassen (3:0, 0:3, złoty set: 5:15).

W historii Pucharu Challenge, oprócz drużyn włoskich występowało kilka znanych drużyn z Rosji (Nakieł Nowy Urengoj, Gazprom Surgut i Lokomitiw Jekaterynburg), Hiszpanii (CAI Tereul, Palma Majorka), Francji (Tourcoing Lille) czy Turcji (Halkbank Ankara), ale rozgrywki przeznaczone są przede wszystkim dla słabszych federacji. Z tego właśnie powodu w Pucharze Challenge gra dużo zespołów znanych przede wszystkim jako sparingpartnerzy polskich klubów, jak np. Selver Tallinn, VK DHL Ostrawa, SCC Berlin, VK Opava, VKP Bratysława, Remat Zalau, czy VK Chemes Humenne.

Źródła: własne, cev.lu, wikipedia.

czwartek, 27 października 2011
AZS Politechnika u progu nowego sezonu – część 4. Europejskie puchary.

Gdy stało się jasne, że Politechnika będzie rywalizowała o co najwyżej 5. miejsce trener Panas wyraźnie mówił: „gramy o puchary dla Warszawy”, zresztą tak reklamowano w stolicy pierwsze dwa mecze z Delectą. Dodatkowo członkowie zarządu klubu podkreślali, że celem „Inżynierów” jest zakwalifikowanie do rozgrywek europejskich.

Stało się to akurat w sezonie, gdy polskie kluby skrytykowały organizację europejskich rozgrywek, a zwłaszcza Pucharu CEV. Politechnika będzie grała w Challenge Cup, ale nie można było wykluczyć, że będzie to CEV Cup. Wprawdzie prezesi polskich klubów negatywnie wypowiadali się o europejskich rozgrywkach, ale życie, a dokładniej kibice i sponsorzy weryfikują ich stanowisko. Zdzisław Grodziecki, Prezes Jastrzębskiego Węgla wyraźnie stwierdził, że polskie kluby nie stać na solidarny ruch, bo każdy ma swoje interesy. Skra Bełchatów nie narzeka na puchary, Resovia właściwie też nie. Najgłośniej protestowali prezesi ZAKSY (Kazimierz Pietrzykiewicz) i Częstochowy (Konrad Pakosz), przy czym ten ostatni zapowiedział rezygnację z pucharów w przyszłym sezonie. Z drugiej jednak strony za nieprzystąpienie do pucharów grozi każdemu klubowi dwuletnia karencja na występy w Europie. Niezależnie jednak od przyczyn Częstochowianie zgłosili się do CEV Cup. W konsekwencji losowania Politechnicy zmierzą się w grudniu ze zwycięzcą meczu dwumeczu Metallurg Zhlobin (Białoruś) - Nyborg Bergen (Norwegia). W pierwszym meczu Białorusini wygrali u siebie 3:1. Mecz rewanżowy zostanie rozegrany w najbliższą niedzielę (30 października) o godz. 20.

Gdyby pokonali tę przeszkodę, to w 1/16 finału zmierzą się z przegranym 1/16 Pucharu CEV, czyli holenderskim Apeldorn albo Marina Kastela (Chorwacja). Gdyby uporali się także z tym rywalem, to w 1/8 finału spotkają się ze zwycięzcą takiego meczu [przegrany 1/8 CEV: Argo de Sete (FRA) - Dinamo Bukareszt] - [Dynamo Krasnodar (ROS) - Nieman Grodno (BLS)]. Wydaje się, że przeciwnicy są za silni, ale jakby trafili do ćwierćfinału, to w nim (w zależności) od wyników poszczególnych rund mogą spotkać się m.in. z Galatasaray Stambuł (i to jest najbardziej prawdopodobne) albo Duklą Liberec bądź Lokomotiwem Charków.

Nie jest tajemnicą, że do rozgrywek pucharowych dokłada się, ale niezależnie od tego, Politechnika, czy w ogóle Warszawa bardzo liczy na starty w Europie. Z drugiej jednak strony udział w dodatkowych rozgrywkach spowoduje zwiększenie liczby meczów, a tym samym większy wysiłek siatkarzy. Złośliwi twierdzą, że przez awans do pucharów, to był ostatni sezon, w którym Politechnika mogła coś ugrać, zwłaszcza że słabiutko zaprezentował się Jastrzębski Węgiel.

 

Źródła: cev.lu, azspw.com i  sport.pl.

środa, 26 października 2011
AZS Politechnika u progu nowego sezonu – część 3. Sparingi.

Mecze sparingowe rozegrane przez Politechników nie nastrajały optymistycznie, a obawy szybko się potwierdziły. Oto wykaz meczów sparingowych rozegranych przez stołeczny zespół:

Mława:

Lotos Trefl Gdańsk 3:1 (23:25, 30:28, 25:23, 25:23)

Lotos Trefl Gdańsk 1:3 (19:25, 25:23, 20:25, 16:25)

Mecz charytatywny w Pionkach:

Fart Kielce 1:3 (16:25, 13:25, 25:21, 23:25)

Warszawa:

Algieria 2:3 (25:19, 25:18, 18:25, 22:25, 12:15)

III Mazurski Turniej Piłki Siatkowej Mężczyzn o Puchar Prezydenta Miasta Ełku

Delecta Bydgoszcz 0:3 (22:25, 21:25, 23:25)

ASPS Pekpol Ostrołęka 3:2 (25:23, 33:35, 19:25, 25:20, 20:18)

Ostróda:

Indykpol AZS UWM Olsztyn 3:1 (19:25, 25:20, 25:20, 25:20)

VI. Memoriał Zdzisława Ambroziaka. Warszawa:

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (22:25, 20:25, 21:25)

Fart Kielce 0:3 (20:25, 20:25, 23:25)

Tytan AZS Częstochowa 0:3 (21:25, 25:27, 17:25).


W 10 meczach Politechnika odniosła tylko 3 zwycięstwa przy bilansie setów 13:25. Niepokój może budzić fakt, że w czterech meczach rozegranych w Arenie Usynów, „Inżynierowie” wygrali tylko dwa… sety! A podczas Memoriału Z. Ambroziaka, który miał być generalną próbą przed nowym sezonem doznali sromotnej porażki przegrywając wszystkie trzy meczy po 3:0. Dla porównania – przed zeszłym sezonem, „Politechnicy” po raz pierwszy w historii wygrali w Memoriale, a później pozytywnie zaskakiwali w PlusLidze.

Pewnym wytłumaczeniem słabszych wyników jest fakt, że do drużyny dosyć późno dołączyli obcokrajowcy grający na Mistrzostwa Europy: Patrick Steuerwald (Niemcy, 15. miejsce, bilans meczów 0-3), Ardo Kreek (Estonia, 12., 1-3) i Vid Jakopin (Słowenia, 9., 2-2). Jest to jakimś wytłumaczeniem, ale wszyscy trzej grali w Memoriale…

Trener Panas na pewno próbował różnych rozwiązań taktycznych i zmian w ustawieniu, ale wyniki muszą budzić obawy. Wydaje się, że w tym składzie Politechniki nie stać na walkę o miejsca 1-6, bo „Inżynierom” uciekł nie tylko ogromnie wzmocniony Jastrzębski Węgiel, ale także (co potwierdzają wyniki) Delecta Bydgoszcz i (mimo zwycięstwa w 4. kolejce Plus Ligi) Fart Kielce.


Źródła: własne i azspw.com.

wtorek, 25 października 2011
AZS Politechnika u progu nowego sezonu – część 2. Skład i transfery.

W składzie Politechniki przed rozpoczynającym się sezonem nastąpiły poważne zmiany kadrowe, które niewątpliwie już wpłynęły na poziom sportowy prezentowany przez drużynę z Warszawy. Jak wypadła analiza składu na sezon 2011/2012?

Rozgrywający

Drużynę opuścił zarówno Maikel Salas Moreno, jak i Bartłomiej Neroj (GTPS Gorzów Wielkopolski). W ich miejsce przybył reprezentant Niemiec – Patrick Steuerwald (Perugia Volley) i Maciej Gorzkiewicz (Joker Piła). Do PlusLigi zgłoszono także Mateusza Biernata z Młodej Ligi. Salas i Neroj uzupełniali się, bo była między nimi niewielka, choć z przewagą na Salasa, różnica umiejętności. Teraz między Steuerwaldem a Gorzkiewiczem jest przepaść. Zarówno w umiejętnościach, jak i doświadczeniu. Właśnie to ostatnie mocno przemawia za Niemcem, dlatego wydaje się, że w tej formacji Politechnika wzmocniła się, choć gdyby drugi rozgrywający był pokroju Neroja, to niewątpliwie byłoby to pełne wzmocnienie na tej pozycji.

Warto dodać, że nazwisko Steuerwald jest znane w Europie, ale nie za sprawą Patricka, tylko Marcusa. Brat rozgrywającego Politechniki gra na pozycji libero w Paris Volley, a wcześniej w VfB Friedrischafen (cztery mistrzostwa Niemiec, dwa Puchary Niemiec, zwycięstwo w Lidze Mistrzów 2007).

Przyjmujący

Przyjście Słoweńca Vida Jakopina z rewelacyjnego ACH Bled (4. miejsce w Lidze Mistrzów 2009/2010) i Macieja Krzywieckiego ze Stali Nysa nie wypełni luki powstałej po odejściu do Jastrzębskiego Węgla duetu Zbigniew Bartman – Michał Kubiak. W klubie pozostali Krzysztof Wierzbowski i Wojciech Zaliński. Na tej pozycji zdecydowane osłabienie.

Środkowi

Na tej pozycji zachowano status quo. Dariusz Szulik odszedł do GTPS Gorzów Wlkp. a jego miejsce zajął Maciej Zajder z Pamapolu Wieluń. Poza tym w drużynie pozostali: Janusz Gałązka, Marcin Nowak i Ardo Kreek. Wydaje się, że Zajder się lepszy i bardziej perspektywiczny od Szulika, ale w związku z tym, że prawdopodobnie będzie tylko zmiennikiem uznaję, że na tej pozycji siła Politechniki pozostaje bez zmian.

Atakujący

Na tej pozycji, podobnie jak na pozycji rozgrywającego doszło do całkowitej wymiany zawodników. Jak Król odszedł do Farta Kielce jeszcze w trakcie minionego sezonu, a dokładniej w grudniu 2010 r. Z Ukraińcem Oleksandrem Stasenką i Robertem Pryglem nie przedłużono kontraktów. Pierwszy wrócił na Ukrainę (prawdopodobnie do Lokomotiwu Charków), a drugi do rodzinnego miasta i Czarnych Radom. Politechnikę zasilili natomiast: Grzegorz Szymański z Delecty Bydgoszcz i Paweł Mikołajczak z Jadaru Radom. Wydaje się, że mimo przyjścia byłego reprezentanta Polski, jakim jest Szymański, to warszawska drużyna doznała osłabienia. Stasenko i Prygiel prezentowali poziom zbliżony do Szymańskiego, którego zmiennikiem będzie niedoświadczony Mikołajczak.

W mediach pojawiały się informacje, że do Politechniki mógłby trafić Piotr Gruszka, gdy pozostawał bez przynależności klubowej, ale kapitan reprezentacji Polski przyznał, że w ogóle nie było takiego tematu i jest to wyłącznie wymysł mediów, a jego obecności na trybunach podczas jednego z meczów Politechniki nie można wiązać z transferem. Drugim siatkarzem był Czech – Jakub Novotny, którego menadżerowie polecali prezes Doleckiej. Politechnikę odstraszała duża liczba kontuzji czeskiego atakującego, dlatego jeszcze latem Czech podpisał trzyletni kontrakt z Jihostrojem Czeskie Budziejowice.

Libero

W drużynie pozostał Damian Wojtaszek, a dodatkowo zgłoszono do rozgrywek Macieja Olenderka (SMS PZPS Spała), jakby przeczuwając, że po Wojtaszka zgłosi się silniejsza drużyna. W trakcie okienka transferowego zainteresowanie tym siatkarzem wykazywała m.in. Resovia.

Podsumowanie

Jak wynika z przedstawionego porównania Politechnika osłabiła się, ale nie ma się czemu dziwić, skoro największe gwiazdy klubu odeszły. W zeszłym sezonie zawodnicy Politechniki szesnastokrotnie byli wybierani MVP Meczu PlusLigi. W warszawskim zespole nie ma już pięciu siatkarzy, którzy w sumie zdobyli tą nagrodę 13 razy (5 – Bartman, 4 – Kubiak, 2 – Stasenko, 1 – Prygiel i Salas). Pozostało natomiast trzech, którzy zdobywali MVP jednokrotnie (Kreek, Wojtaszek i Żaliński). To pokazuje tylko, że z Politechniki odeszli kluczowi gracze.

Najbardziej szkoda odejścia Barmana i Kubiaka, czyli zdecydowanych liderów drużyny. Bartman odbudował się Warszawie, zaś Kubiak potwierdził, że doświadczenie zdobyte we Włoszech procentuje. Obaj odeszli, bo mogli. Bartman podpisał kontrakt na jeden rok, zaś Kubiak był wypożyczony z Padwy, a jego kontrakt wykupił Jastrzębski Węgiel. Tyle tylko, że szkoda, tak po ludzku szkoda, że obaj poszli za kasą i sukcesami do Jastrzębia. Bartman mówił o przywiązaniu do Warszawy i chęci stabilizacji, czyli pozostaniu w Politechnice na dłużej niże jeden sezon, ale widocznie zmienił zdanie. Kubiak nie składał takich deklaracji i zabrał dopiero głos, gdy prezes Dolecka twierdziła, że jest siatkarzem „Polibudy”. W tym sporze władze ligi przyznały rację siatkarzowi, a nie klubowi z Warszawy.

Sytuacja kadrowa pokazuje, że władze klubu nie wykorzystały właściwie sukcesu zeszłego sezonu – zarówno sportowego i medialnego. Akademicy wydają się słabsi niż w zeszłym sezonie, ale tą opinię zweryfikują tylko wyniki na parkiecie. Póki co weryfikują ją pozytywnie, bo Politechnika gra poniżej oczekiwań. Największym problemem drużyny oprócz braku umiejętności pozostaje brak lidera, kogoś kto w trudnym momencie weźmie na siebie ciężar gry. W zeszłym sezonie byli to Bartman i Kubiak, ale w razie potrzeby aktywni byli także inni gracze. Politechnika przed trudnym wyzwaniem w tym sezonie, ale wydaje się, że miejsce szóste byłoby spełnieniem marzeń kibiców z Warszawy.

 

Źródła: własne, azspw.com, plusliga.pl i wikipedia.pl.

niedziela, 23 października 2011
AZS Politechnika u progu nowego sezonu – część 1. Podsumowanie sezonu 2010/2011.

Politechnika ma za sobą najlepszy sezon w historii. Wprawdzie piąte miejsce zajęła także w sezonie 2005/2006, ale w tym roku dodatkowo uzyskała promocję do europejskich pucharów. Choćby z tego powodu AZS Politechnika Warszawska u progu nowego sezonu zostanie przeanalizowana pod kątem: minionego sezonu (część 1), składu i transferów (część 2), sparingów (część 3) i europejskich pucharów (część 4).

Sezon już się rozpoczął i Politechnika w pięciu meczach poniosła aż cztery porażki. Wpisy z cyklu "AZS Politechnika u progu nowego sezonu" z różnych powodów nie mogły jednak zostać opublikowane wcześniej.

W pierwszej fazie rozgrywek Politechnika zdobyła 29 punktów wygrywając 10 z 18 meczów. „Inżynierowie” skuteczni byli przede wszystkim u siebie, gdzie wygrali aż 7 meczów, z czego pięć za 3 punkty. Silniejsze okazały się tylko ekipy AZS Częstochowa (1:3) i co było do przewidzenia Skry Bełchatów (0:3). Z drużynami, które awansowały do II fazy rozgrywek (miejsca 1-6) Politechnika wygrała 4 z 10 meczów i zdobyła 11 punktów. Szczególne znaczenie miały zwycięstwa z Resovią (3:2) i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle (3:1). Powód do dumy dało rozbicie Jastrzębskiego Węgla, który zaliczył najsłabszy sezon od 10 lat (3:1 u siebie i 3:0 na wyjeździe). Bilans meczów z tie-breakami to 1:2.

Do drugiej rundy Politechnika przystępowała z 5. miejsca. Były szanse na 4. miejsce, ale strata do Częstochowy była zbyt duża, natomiast ZAKSA po przestoju po kontuzji Świderskiego grała coraz lepiej. Częstochowa zdobyła sporo punktów zwłaszcza na początku, co wynikało z faktu, że na Mistrzostwach Świata zagrał tylko Nowakowski, a dodatkowo AZS dosyć luźno podszedł do rywalizacji w Challange Cup, gdzie ostatecznie odpadł z Maccabi Tel Awiw. W każdym razie, Politechnika o „czwórkę” walczyła z Częstochową. Gdzie więc zgubiła punkty, który zabrakło w ostatecznym rozrachunku? Na pewno w dwóch meczach z bezpośrednim rywalem, czyli AZS, z którym dwukrotnie przegrała po 1:3. Poza tym „Inżynierowie” w Olsztynie zdobyli tylko 1 punkt, a z Fartem Kielce dwa punkty (3:2 u siebie i 1:3 na wyjeździe).

W drugiej fazie rozgrywek Politechnika zdobyła 10 punktów, wygrała tylko 3 z 10 meczów, z czego dwa u siebie. Można powiedzieć, że w porównaniu z bilansem z czołową „szóstką” z pierwszej rundy było niemalże identycznie. Wtedy 11 punktów i bilans meczów 4-6. Politechnikom zabrakło trochę szczęścia, bo piątego seta grali w sześciu meczach, a wygrali go tylko dwa razy. Dodatkowo jedno zwycięstwo przypadło w meczu o pietruszkę. Politechnika pokonała Skrę 3:2 u siebie, gdy było już wiadomo, że Skra przystępuje do półfinałów z pierwszego miejsca, zaś „Polibuda” zagra z Delectą o 5. miejsce, czyli prawo występów w Challenge Cup. Z tego też powodu trener Panas dokonał zmian w składzie i ustawieniu w meczu poprzedzającym rywalizację ze Skrą, a wtedy Politechnika niespodziewanie uległa Delekcie 0:3 u siebie. W decydującej rozgrywce Politechnika okazała się lepsza wygrywając z bydgoszczanami 3 mecze (3:0, 3:1, 3:1).

W Pucharze Polski, Politechnika pokonała w Ostródzie AZS Olsztyn a następnie w meczu ćwierćfinałowym przegrała w Legionowie z Resovią 1:3.

To, co był największą wartością Politechniki to drużyna – walcząca i pewna swoich umiejętności. Drużyna, w której doświadczenie (Nowak, Salas, Prygiel) przeplatało się z młodością (Kubiak, Żaliński) i nutką szaleństwa (Bartman). Politechnika miała swoje gwiazdy, ale pozostawała daleko w tyle za Skrą, Resovią, Kędzierzynem, czy nawet Jastrzębiem. Trener Panas stworzył zespół, który osiągnął historyczny sukces. W całym sezonie 2010/2011 Politechnika rozegrała 33 mecze, z których wygrała nieco ponad połowę – 17. Wywalczyła 5. miejsce będące przepustką do Challenge Cup oraz doszła do ćwierćfinału Pucharu Polski. Wydaje się, że to był sezon, w którym Politechnika mogła „ugrać” coś więcej. Transfery, wyniki sparingów i perspektyw gry w pucharach nie nastrajają optymistycznie.

 

Źródła: własne, azspw.com, plusliga.pl.

środa, 20 kwietnia 2011
Skra poległa w Warszawie!!!

W rozegranym w dniu 30 marca meczu ostatniej kolejki drugiej fazy rozgrywek Polskiej Ligi Siatkówki AZS Politechnika Warszawska pokonała Skrę Bełchatów 3:2 (18:25, 26:24, 25:22, 20:25, 15:11).

Choć mecz nie miał większego znaczenia dla układu tabeli, to jednak okazał się historycznym. Przede wszystkim dlatego, że Politechnika po raz pierwszy w historii ligowych pojedynków ze Skrą wygrała w Warszawie. Spośród 23 dotychczasowych meczów, Politechnika wygrała tylko dwa i to na wyjeździe. Bilans meczów dla Politechniki był fatalny (w Warszawie 10 porażek z bilansem setów 6:30, a w Bełchatowie 2 zwycięstwa i 11 porażek przy setach 14:36). Tylko w trzech meczach dochodziło do tie-breaków. Politechnika przełamała więc niemoc w meczach w Warszawie.

Wystawia_Maikel_Salas_Moreno

Zbyszkowi Bartmanowi piłkę wystawia Maikel Salas Moreno.

Poza tym „Inżynierowie” dołączyli do Resovii, Trentina, Knack Roeselare i Zanitu Kazań, czyli jedynych zespołów, które pokonały w tym sezonie Skrę. Przed meczem w stolicy bilans meczów gości wynosił 40 zwycięstw w 45 meczach w tym sezonie (88,9% zwycięstw), podczas gdy Politechniki 12 zwycięstw w 27 meczach (44,4% zwycięstw). Co więcej Politechnika okazała się drugą polską drużyną w tym sezonie, a pierwszą w tym roku kalendarzowym, która pokonała bełchatowian.

Pierwszy set nie zapowiadał takiego rozstrzygnięcia, bowiem Skra kontrolowała jego przebieg. Goście spokojnie budowali przewagę, ale od stanu 9:5 popełnili kilka błędów i gospodarze doprowadzili do remisu po 11. Wprawdzie Skra uciekła na kilka punktów (16:12), ale dla uspokojenia gry przy stanie 18:15 dla Skry, trener Jacek Nawrocki zastapił Pawła Woickiego pierwszym rozgrywającym, czyli Miguelem Falascą. Skra grała już tylko lepiej i wygrała zasłużenie 25:18.

Kłótnia_Bartmana

Kapitan gospodarzy (Z. Bartman) nie byłby sobą, gdyby nie kłócił się z sędziami.

Druga partaia była bardziej wyrównana, a wynik prawie cały czas oscylował wokół remisu – 5:5, 6:8, 9:9, 11:10 (pierwsze prowadzenie Politechniki w meczu), 14:16, 16:16. Gdy jednak Skra objęła prowadzenie 22:19 wydawało się, że najlepsza polska drużyna wygra seta bez trudu doskonały strateg, jakim jest Radosław Panas wziął czas, aby wybić gości z uderzenia…i to mu się udało. Gospodarze doprowadzili do remisu po 22 i choć po chwili Skra prowadziła 23:22, to jednak przegrała tego seta, bo popełniła trzy kardynalne błędy. Najpierw Bartosz Kurek zaserwował w siatkę. Następnie Paweł Zatorski przyjął tak, że wystawił piłką na zbicie przez gospodarzy. Wreszcie przy próbie ataku gości, Marcin Możdżonek nie trafił w piłkę. W ten oto sposób Skra przegrała drugiego seta na własne życzenie – 24:26.

Siatkarze_Skry_Bełchatów

Siatkarze Skry Bełchatów.

Trzecia miała pokazać jak bardzo goście są zmotywowani do pewnego zwycięstwa, ale to gospodarze wykazali większą wole walki. Podobnie jak w poprzedniej partii, także w tym secie było bardzo wyrównanie – 4:4, 7:5, 7:9 i 9:9 po najdłuższej akcji meczu. Gospodarze objęli prowadzenie 12:10 a następnie przegrali trzy piłki. Panas wziął czas a serwujący po przerwie Marcin Możdzonek trafił w siatkę. Następnie znowu trwała zażarta i wyrównana walka – 15:16, 17:16, 19:17, 22:20 i 22:22. Przy wyniku 23:22 Panas posłał na zagrywkę Wierzbowskiego, który zaliczył dwa asy serwisowe (!!!). W takim momencie meczu!

Czwartą partię goście rozpoczęli od prowadzenia 5:1, ale niedługo później prowadzili zaledwie 7:6. Później było trochę nerwowo dla gości (16:12, 16:14, 18:17), ale od stanu 21:18 Skra kontrolowała już wynik seta i wygrała 25:20, doprowadzając do ostatniej partii.

Obrona_Stasenki

Obrona MVP Meczu - Oleksandra Statsenki.

W tie-braku wynik oscylował wokół remisu, choć na początku to goście przeważali (3:1). Później trwała wyrównana walka, ale od stanu 7:6 gospodarze poczuli wiatr w żagle. Wygrali dwie kolejne piłki i przewagi trzech punktów nie oddali już do końca wygrywając sensacyjnie 15:11.

Wprawdzie Skra grała w eksperymentalnym składzie z trzema atakującymi, Mariusz Wlazły w ogóle nie grał, a Michał Winiarski i Daniel Pliński niewiele, to jednak zwycięstwo Politechniki było zasłużone. Przyznać jednak trzeba, że gospodarze też byli osłabieni brakiem odkrycia PlusLigi, czyli Michała Kubiaka.

Przegrana_Skra

Zasępione miny siatkarzy Skry po zakończeniu meczu.

Meczem ze Skrą, gospodarze pożegnali się z halą Torwar, w której spisywali się nadwyraz dobrze. Pokonując wyżej notowanych przeciwników (Resovia 3:2, ZAKSA 3:1, Skra 3:2), Delectę (3:0) i przegrywając ze Skrą (0:3). Jest wielce prawdopodobne, że przy takim zainteresowaniu kibiców meczami Politechniki, jak w tym sezonie, „Inżynierowi” częściej będą gościli na Torwarze.

 

30 marca 2011 r., godz. 20:00, Hala „Torwar”

AZS Politechnika Warszawska – PGE Skra Bełchatów 3:2 (18:25, 26:24, 25:22, 20:25, 15:11).

AZS Politechnika: Marcin Nowak 5, Maikel Salas Moreno 5, Zbigniew Bartman 20, Ardo Kreek 12, Oleksandr Statsenko 24, Wojciech Żaliński 20, Damian Wojtaszek (L) – Krzysztof Wierzbowski 2, Bartłomiej Neroj.

PGE Skra Bełchatów: Karol Kłos 4, Paweł Woicki, Michał Winiarski 9, Marcin Możdżonek 6, Stephane Antiga 15, Bartosz Kurek 21, Paweł Zatorski (L) – Daniel Pliński 3, Jakub Novotny 13, Miguel Angel Falasca 3, Radosław Wnuk

Sędziowali: Mariusz Gadzina, Piotr Dudek.

Komisarz ligi: Józef Sałek.

MVP meczu: Oleksandr Statsenko.

Widzów: 4.000 (podczas meczu spiker podał liczbę widzów – 4.200).

Statystyki pochodzą z oficjalnego portalu PlusLigi – www.plusliga.pl.

 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi