Wpisy z tagiem: Feyenoord Rotterdam

wtorek, 26 października 2010
Niesamowite! PSV – Feyenoord 10:0. Co zrobi Don Leo?

W niedzielnym spotkaniu 10. kolejki holenderskiej Eredivisie PSV Eindhoven zmiażdżyło Feyenoord Rotterdam 10:0 (2:0). Taki wynik musi szokować, choć Feyenoord od 34. minuty grał w osłabieniu po drugiej żółtej kartce Kelvina Leerdama. To jednak marne wytłumaczenie z uwagi na rozmiary porażki a dodatkowo mecze na szczycie słabej polskiej Ekstraklasy pokazują, że w osłabieniu można odwrócić losy meczu.

Wynik szokuje tym bardziej, że naprzeciwko siebie stanęły dwa z trzech najbardziej utytułowanych klubów Holandii. PSV Eindhoven w swojej historii sięgnęło po Puchar Europy, Puchar UEFA, 21 tytułów mistrzowskich Eredivisie i po 8 Pucharów i Superpucharów Holandii. Feyenoord to zdobywca Pucharu Europy, Pucharu Interkontynentalnego, dwóch Pucharów UEFA, 14 tytułów mistrzowskich Eredivisie i 11 Pucharów Holandii. Od liczby trofeów zdobytych przez oba kluby musi zawrócić się w głowie, ale od wyniku jeszcze bardziej.

PSV - Feyenoord 10:0

Zdjęcie pochodzi z serwisu www.feyenoord24.net.

Wprawdzie podopieczni Freda Ruttena przystępowali do niedzielnego meczu z pozycji lidera i zdecydowanego faworyta tego meczu, to jednak wyniki szokuje. Ciekawe, co w obecnej sytuacji zrobią władze Feye?

Z polskiego punktu widzenia wynik meczu jest o tyle interesujący, że dyrektorem sportowym w Rotterdamie jest były selekcjoner polskiej kadry – Leo Beenhakker. Nie da się ukryć, że za sprowadzeniem Mario Beena na ławkę trenerską Feye a także za polityką transferową klubu z Rotterdamu stoi właśnie Leo. Jednak Holender w jakże nam znanym swoim stylu robi dobrą minę do złej gry i mówi (cytaty za wp.pl): „Mamy fantastyczny sztab szkoleniowy (…) to, co stało się w meczu z PSV, było okropne. Sięgnęliśmy dna. Ale jesteśmy silni i przetrwamy złe chwile, mogę to zagwarantować”. Widać, że Leo nie wyciągnął żadnych wniosków z pracy w Polsce, niczego się nie nauczył a kurczowe trzymanie się stołka pozostało mu do dzisiaj.

Tak jak wynik meczu poszedł w świat a wzmianki o nim znajdują się we wszystkich serwisach sportowych, tak cała Europa czeka teraz z wypiekami na twarzy na decyzje władz Feyenoordu.

piątek, 04 września 2009
Beenhakker w Feye - ocena

Z uwagi na zbliżające się mecze kadry ucichła sprawa pracy Leo Beenhakkera w Feyenoordzie Rotterdam. Mecze reprezentacji znów wlewają nadzieję w serca polskich kibiców a to, co złe i niedobre można wybaczyć polskim działaczom, piłkarzom i trenerom, o ile kadra wygra dwa najbliższe mecze i przedłuży swoje szanse na awans do przeszłorocznych Mistrzostw Świata.

Póki co nie ma tematu współpracy Don Leo z Feyenoordem, ale już teraz można ocenić dokonania Beenhakkera w klubie z De Kuip. Najlepiej pasuje do tego „z dużej chmury mały deszcz”. Spośród przedsezonowych spekulacji dotyczących transferów przeprowadzanych przez Feye sprawdziło się niewiele a rola trenera polskiej kadry rzeczywiście miać wymiar wyłącznie doradczy. Co ciekawe mimo kosmetycznych zmian Feyenoord wrócił do gry na niezłym poziomie i plasuje się w czołówce Eredivisie. A zmian było niewiele. Kadrę, jak to się ładnie mówi, przewietrzono.

Najważniejszym było utrzymanie w klubie największych gwiazd, czyli Makaaya, Tomassona, van Bronckhorsta, de Guzmana, Bruinsa i El Ahmadiego. I to się udało! Z kluczowych graczy odszedł tylko rewelacyjny Luc Castaignos a Michael Mols zakończył karierę. Kilku piłkarzy odeszło, a kilku kolejnych (w tym Michała Janotę) wypożyczono do Excelsioru Rotterdam, z którym ponownie nawiązana została ścisła współpraca, której zwolennikiem był podobno Beenhakker. W kadrze Excelsioru znajduje się już dziesięciu graczy wypożyczonych z Feye.

Jeśli natomiast chodzi o transfery do klubu, to raczej mało prawdopodobne, aby Leo odegrał jakąś znaczącą rolę w ich przygotowaniu bądź realizacji. Do rywalizacji o pozycję pierwszego bramkarza wrócił Erwin Mulder, wypożyczony wcześniej do Excelsioru. Do defensywy ściągnięto z Aresnału Kijów Hiszpana Daniego Fernandeza, który w zeszłym sezonie reprezentował barwy NEC Nijmegen. Wypożyczono także Serba Aleksandara Ignjativica z FK Borac Cacak. Jeśli chodzi o pomocników to nowym nabytkiem jest wypożyczony z FC Nantes Serb Stefan Babović. Do napadu sprowadzono kosztem 3,5 mln euro reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej Sekou Cisse z Rody Kerkrade. Nie udało się sprowadzić Japończyka Keisukę Hondę (VVV Venlo) i Davida Depetisa (Trenczyn), co i tak wydawało się bardziej prawdopodobne niż medialne spekulacje o zainteresowaniu Erwinem Hofferem (Rapie Wiedeń) i Dannym Koevermensem (PSV Eindhoven). Feyenoord interesował się także takimi piłkarzami jak: Michael Bradley (Borussia Moenchengladbach), Joey Didulica (AZ Alkmaar), Nourdin Boukhari (NAC Breda) i Morten Nielsen. Nieprawdą okazały się także doniesienia o usilnych próbach Beenhakkera, aby sprowadzić na De Kuip  czterech reprezentantów Polski – Dudka, Przyrowskiego, Rogera i Smolarka.

Niewątpliwie wpływ na politykę kadrową Feyenoordu ma jego nienajlepsza sytuacja finansowa, ale nie zmienia to faktu, że rola Beenhakkera została zdecydowanie przeceniona i rozdmuchana przez polskie media.

wtorek, 16 czerwca 2009
Feyenoord, Beenhakker, Transfery i …Polacy

Objęcie przez Leo Beenhakkera „społecznej” funkcji doradcy zarządu Feyenoordu Rotterdam spowodowało spekulacje transferowe, w których pojawili się również Polacy. Podstawą do tych rozważań i samych transferów jest fakt, że Feyenoord jest zadłużony aż na 21 mln euro. Prezes klubu Eric Gudde nie dramatyzuje i zapowiada, że klub z De Kuip ma trzyletni plan podczas, którego dług zostanie zredukowany. Z tego też powodu dosyć powszechna jest opinia, że z Feye odejdzie kilku najlepszych piłkarzy a wśród nich mogą znaleźć się: Roy Makaay, Jonathan de Guzman, Luigi Bruins i Karim El Ahmadi. Największe gwiazdy Feyenoordu zawiodły w zeszłym sezonie, dlatego trudno będzie znaleźć kupców na tych piłkarzy. Roy Makaay strzelił w Eredivisie w zeszłym sezonie – 9 bramek (rok wcześniej 13), co było wynikiem poniżej oczekiwań, ale Makaay podobnie jak Jon Dahl Tomasson (4 bramki w 3 meczach) leczył kontuzje. Giovanni van Bronckhorst i Michael Mols też zagrali poniżej oczekiwań. Mols zapowiada zakończenie kariery, co zmusza Feye do zakupu klasowego napastnika. De Guzmanem interesuje się zadłużona po uszy Valencia, choć w jej przypadku sprzedaż Davida Villi może odmienić los „Nietoperzy”. Klub z De Kuip może opuścić także utalentowany szesnastolatek Luc Castaignos, którego kusi Arsenal Londyn, choć Castaignos stawia warunek – chce zostać w Feyenoordzie na wypożyczeniu. Kwota transferu ma opiewać na 4 mln funtów. Niektóre z mediów podały nawet informację, że transfer został już dokonany, ale oficjalna strona internetowa Arsenalu milczy na ten temat.

Jeszcze w kwietniu klub poinformował sześciu piłkarzy, że modą szukać sobie nowych klubów, bo nie są brani w składzie na nowy sezon. Wśród nich znaleźli się: Serginho Greene, Theo Lucius, Nicky Hofs, Glenn Kobussen, Henk Timmer oraz Dwight Tiendalli. Hofs wraca z wypożyczenia z Vitesse Arnhem. Możliwe, że taki sam los, czyli powrót z wypożyczenia i zakończenie współpracy z Feyenoordem, spotka egipskiego bramkarza Sherifa Ekramego (Ankaragucu) i Holendra Hanne Hagarego (Excelsior Rotterdam).

Jeśli chodzi o transfery do Feyenoordu to póki co nowy trener Mario Been sprowadził obrońcę NEC Nijmegen – Daniego Fernendeza. Właśnie na transfery tego piłkarzy i Seku Cisse otrzymał pieniądze od inwestorów. O ile Fernandez przystał na propozycję Feye, to Cisse, mimo wcześniejszych deklaracji o chęci współpracy z Beenem, oświadczył, że chce grać w Twente Enschede. Napastnikiem reprezentacji Wybrzeża Kości Słoniowej interesuje się także Everton i Portsmouth, dlatego możliwe, że Cisse trafi do Anglii, bo Roda będzie chciała wynegocjować jak najwyższą kwotę za ten transfer. Wiadomo, że Feyenoord ze swoimi długami odpadnie z rywalizacji o tego piłkarza. Podobnie zresztą jak ze starań o napastnika Rapidu Wiedeń – Erwina Hoffera (2,5 mln euro) oraz rozgrywającego PSV Eindhoven – Dannego Koevermansa. Hoffer strzelił w zeszłym sezonie w austriackiej lidze 27 bramek, dlatego wzbudził zainteresowanie takich klubów jak Hertha Berlin i Tottenham Londyn a Koevermans w 2007 roku trafił do PSV z AZ Alkmaar za 6 mln euro, więc pewnym jest, że PSV będzie chciał odzyskać część tej kwoty a Feyenoordu nie będzie stać na spełnienie oczekiwań klubu z Eindhoven.

Grafika pochodzi ze strony www.e-fotbal.ro

Grafika pochodzi ze strony www.e-fotbal.ro

Wydaje się, że w tej sytuacji stosunkowo tani polscy piłkarze mają szansę na grę w Feyenoordzie. Beenhakker podobno nie decyduje o transferach, ale doradza Mario Beenowi i zarządowi, więc możliwe, że zaproponuje również nazwisko, którego z polskich piłkarzy, ale czy po ostatnim roku w wykonaniu naszej kadry ktokolwiek z Feye zainteresuje się nimi? Z drugiej jednak strony pamiętamy jak Zbigniew Boniek poinformował w „Cafe Futbol”, że włoski menadżer Antonio Caliendo został odesłany właśnie do Beenhakkera, gdy chciał zaproponować klubowi z Rotterdamu któregoś ze swoich graczy. Leo twierdzi, że chce wypełnić kontrakt z PZPN, ale całkiem niedawno Tomasson udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że cieszy się na przyszły sezon i możliwość współpracy z Beenem i Beenhakkerem. Wypytywany na tę okoliczność jedyny (jak do tej pory) polski piłkarz w Feyenoordzie – Michał Janota dyplomatycznie odmówił komentarzy i wywiadów związanych z osobą Beenhakkera. Inna sprawa, że Janota był poirytowany brakiem zainteresowania jego osobą ze strony polskich mediów. Dopiero, gdy Beenhakker zaczął współpracę z Feye telefon Janoty dzwonił kilka razy dziennie.

Pierwszym kandydatem do gry w Feyenoordzie jest Roger Guerreiro. Z jednej strony piłkarz Legii twierdzi, że jest w klubie niechciany, ale z drugiej strony władze klubu uważają, że Roger odrzucił bajeczny kontrakt. Za rok Roger stanie się wolnym piłkarzem, ale teraz kosztuje zaledwie 300 tys. euro, czyli kwotę, którą Feye może wydać. Jeśli Beenhakker w tej chwili rzeczywiście ma coś do powiedzenia w Rotterdamie, to Roger zawita na De Kuip jeszcze tego lata.

Drugim kandydatem jest szanowany i chwalony w Rotterdamie Jerzy Dudek. Feyenoord chce pozbyć się pierwszego bramkarza – Timmera, dlatego Mario Been podjął rozmowy z Denisem Gentenaarem i właśnie Dudkiem. Gentenaar, dotychczas trzeci bramkarz Ajaxu Amsterdam przyjął jednak ofertę beniaminka Eredivisie – VVV Vento, natomiast Dudek dostał niespodziewaną propozycję przedłużenia kontraktu z Realem a dodatkowo kilka ofert z bliskiej mu Anglii. Dudek waha się i wydaje się, że skusi go opcja gry w galaktycznym Realu, choć czeka z ostateczną decyzją na rozwój wypadków w Realu. Póki co Real kupił „jedynie” Kakę a zapowiadane transfery Ronaldo, Villi i Riberiego nie zostały (jeszcze?) sfinalizowane.

Trzecim piłkarzem jest Euzebiusz Smolarek. Wprawdzie nie pojawiał się w dotychczasowych spekulacjach, ale trudno nie zauważyć, że Beenhakker, mimo nieporozumień z Ebim, w dalszym ciągu ceni Smolarka i bardzo mu ufa, o czym świadczy powołanie na mecze eliminacyjne z Irlandią Północną i San Marino. Sytuacja Smolarka jest w dalszym ciągu niepewna. Racing Santander chce pozbyć się Polaka, ale chętnych na rezerwowego napastnika Boltonu, nie ma. Może Feyenoord skorzysta z tej okazji. Niedawne doniesienia o transferze do Arisie Saloniki i zapowiadana jeszcze w styczniu wymiana na Eliero Elię z Twente Enschede okazały się nieprawdziwe.

Sam Beenhakker pytany o Polaków, których sprowadzi do Feyenoordu wyjątkowo denerwuje się i najchętniej powiedziałby coś o „dirty questions”. Trudno jednak nie oczekiwać, aby trener kadry narodowej nie polecał piłkarzy z tego kraju do klubu, w którym pracuje jako dyrektor, trener czy doradca. Przecież gdyby Guus Hiddink został w Chelsea Londyn naturalnym byłyby pytania o rosyjskich piłkarzy, którzy zagrają w „The Blues”. Problemem Feyenoordu są jednak finanse a problemem Beenhakkera jego stosunki z dziennikarzami i wyniki polskiej kadry. Może się okazać, że nowych Polaków w Rotterdamie nie będzie.

środa, 17 grudnia 2008
Lech wygrał w Rotterdamie i awansował!

A jednak! Poznaniacy jako pierwszy w historii polski klub pokonali Feyenoord w Rotterdamie a tym samym również jako pierwszy klub przeszli fazę grupową Pucharu UEFA. W ostatnich latach tylko Wisła Kraków i nieistniejący już Groclin Grodzisk Wielkopolski grały na wiosnę w pucharach. Teraz dołączył do nich Lech.

Poznaniacy zagrali ofensywnie i to się opłaciło. Mecz chwilami przypominał kopaninę, ale głównie za sprawą piłkarzy Feyenoordu, którzy nie mieli żadnego pomysłu na grę, a główny lider tego zespołu - Roy Maakay był cieniem piłkarza, którego pamiętamy z występów w Monachium i La Coruni. Feyenoord zawiódł na całej linii, a Lech zagrał tak, jak tego oczekiwano. 

Lech mógł wygrać wyżej, ale podobnie jak w poprzednich meczach fazy grupowej Pucharu UEFA, Kolejorza zawiodła skuteczność. Feyenoord zagrał fatalnie i nie może dziwić dopiero 13. miejsce w Eredivisie.

Sukces Lecha, to sukces polskiej piłki klubowej, która potrzebuje takich meczy i takich zwycięstw.

wtorek, 16 grudnia 2008
Przed meczem Lecha z Feyenoordem

Historia lubi się powtarzać. Dwa lata temu Wisła Kraków w fazie grupowej spotkała się m.in. z AS Nancy a w ostatnim meczu decydującym o wyjściu z grupy grała z Feyenoordem na wyjeździe. Lech jest w podobnej sytuacji z Nancy już grał a przed ostatnim meczem w Rotterdamie, Lech zachowuje szanse na awans. Oba polskie kluby mecz z Feyenoordem rozgrywają w Rotterdamie z tą różnicą, że Wiśle wystarczał remis a Lech musi wygrać. Sięgając do annałów historii należy jeszcze przypomnieć, że w sezonie 1969/1970 Legia po bezbramkowym remisie w Warszawie w półfinale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych jechała do Rotterdamu bo zwycięstwo albo bramkowy remis. W sezonie 1973/1974 Stal Mielec po remisie 1:1 u siebie musiała w Rotterdamie zremisować co najmniej 2:2 albo wygrać.

Poznaniacy stoją jednak przed trudnym, ale możliwym do wykonania zadaniem jakim jest zwycięstwo w Rotterdamie. Wprawdzie Wisła przegrała z Feyenoordem 1:3, Legia 0:2, a Stal Mielec 1:3 po dogrywce, to jednak ostatnie występy polskich klubów w Pucharze UEFA potwierdziły, że w Holandii też można wygrać. Legia wygrała w sezonie 2002/2003 z Utrechtem (3:1) a Wisła w następnym sezonie z NEC Nijmegen (2:1). 

Gdy przed sezonem a nawet w jego trakcie mówiono o Lechu jako o kandydacie na Mistrza Polski wielu pukało się w głowę. Tymczasem Lech spośród sześciu realnych kandydatów do tytułu jest najbliżej tego celu. Poza tym poznaniacy zaprezentowali się w europejskich pucharach co najmniej przyzwoicie a mało tego mają szanse na kontynuowanie swojej przygody.

Problemem Lecha jest to, że w tym sezonie w Pucharze UEFA wygrał tylko jeden mecz - z azerskim Chazarem Lenkoran (1:0). Poza tym poznaniacy zremisowali z Grasshopperem (0:0) i przegrali po 1:2 z Austrią Wiedeń i CSKA Moskwa. Atutem Lecha miały być mecze przed własną publicznością, ale po dwóch zwycięstwach w fazie eliminacyjnej przyszły dwa remisy w fazie grupowej. Remis z Nancy był spowodowany brakiem pewności siebie i swoistego boiskowego wyrachowania. Z Deportivo, Lech zremisował, bo zabrakło mu skuteczności a Stilić zagrał wyjątkowo egoistycznie. 

Feyenoord w ostatnich meczach zawodzi. Półtora tygodnia temu przegrał u siebie z outsiderem jakim jest De Graafschap (1:3) a w ostatnią sobotę przegrał z liderem Eredivisie - AZ Alkmaar (0:1). Oba mecze odbyły się na De Kuip. Czy pewność siebie, boiskowe cwaniactwo, skuteczność i gra zespołowa wystarczą do ogrania Feyenoordu? Wydaje się, że nie. Lech zawodzi na wyjazdach a Feyenoord gra o coś więcej niż honor - o odzyskanie zaufania własnych kibiców. Typuję inny wynik niż zwycięstwo Lecha.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi