Wpisy z tagiem: piłka nożna

poniedziałek, 04 września 2017
Przed meczem o Superpuchar 2016 Legia – Lech Poznań

W meczu o Superpuchar Polski 2016 zmierzą się mistrz i zdobywca Pucharu Polski w sezonie 2015/2016 pełniący honory gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i finalista Pucharu Polski – Lech Poznań.

Spotkają się dwa najbardziej utytułowane kluby w historii rozgrywek o Superpuchar Polski. Lech wystąpił w ośmiu edycjach, z których wygrał pięć (1990, 1992, 2004, 2009, 2015). Legia wystąpiła w dziesięciu, z których wygrała tylko cztery (1989, 1994, 1997, 2008). Żaden inny klub nie grał tak często i nie odniósł tylu zwycięstw, co Lech i Legia.

Oba kluby dwukrotnie spotkały się w meczu o Superpuchar i oba wygrał Lech 3:1. W 1990 r. na stadionie miejskim w Bydgoszczy i w poprzedniej edycji, czyli w 2015 r. Po tym drugim meczu oba kluby spotkały się aż czterokrotnie w sezonie 2015/2016. W październiku 2015 Lech pokonał Legię przy Łazienkowskiej 1:0. Później przyszła jednak seria trzech kolejnych porażek bez strzelonego gola  – 0:2 (dom, marzec 2016 r.), 0:1 (wyjazd, kwiecień 2016 r.), 0:1 (Stadion Narodowy, maj 2016 r., finał Pucharu Polski).

Okres przygotowawczy

Legia rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu pod wodzą nowego trenera – Albańczyka Besnika Hasiego, który wcześniej pracował w Anderlechcie Bruksela. Hasi zasłynął jako trener, który potrafił oszlifować talenty, dlatego wiele obiecywano sobie po jego pracy z młodymi piłkarzami, jak Konrad Handzlik, Jarosław Niezgoda, czy nowi – Alban Sulejmani (FC Renova Dzepciste), Sadam Sulley (Vision FC, 50 tys. euro), Tin Matić (Dinamo Zagrzeb) i Sandro Kulenović (Dinamo Zagrzeb, 70 tys. euro).

Mistrzowie Polski najpierw przebywali na zgrupowaniu w Warce. Po jego zakończeniu Legia przegrała na własnym stadionie z AEL Larnaka 0:1 i ten mecz nie mógł napawać optymizmem. Podobnie było podczas zgrupowania w austriackim Neustift im Stubaital, gdzie legioniści po słabej grze zremisowali z Dinamem Tbilisi 1:1, pokonali amatorskie trzecioligowe SC Schwaz 5:1 i przegrali z CSKA Sofia 0:1. Najlepszym strzelcem w Legii niespodziewanie okazał się Michaił Aleksandrow (2 gole).

Lech natomiast rozpoczął przygotowania do sezonu od wyjazdowego sparingu z czwartoligową Victorią Września (9:0). Następnie przebywał na zgrupowaniu w Kępie, podczas którego rozegrał trzy mecze sparingowe – z Wisłą Płock (2:0), Górnikiem Łęczna (2:2) i Arką Gdynia (1:0). W ostatnim meczu sparingowym Lech pokonał Zagłębie Lubin 3:0. Najlepszym strzelcem Lecha w meczach towarzyskich był Marcin Robak (4 gole).

 Zapowiedź_Legia_-_Lech_Superpuchar_2016

Źródło: legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

W Legii przed meczem o Superpuchar brakowało przede wszystkim pięciu uczestników UEFA Euro 2016 (Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Tomasz Jodłowiec, Nemanja Nikolić i Ondrej Duda), przy czym w przypadku Jędrzejczyka było wiadomo już wcześniej, że opuści Legię, bo skończył mu się okres wypożyczenia. Co do pozostałych to kwestią otwartą było odejście do klubów zagranicznych. Dodatkowo, zabrakło kontuzjowanego Kaspara Hamalainena, nowo pozyskanego Thibaulta Moulina (Waasland-Beveren, 800 tys. euro), Ariela Borysiuka sprzedanego do QPR za 1,8 mln euro, Jakuba Szumskiego wypożyczonego do Zagłębia Sosnowiec, Marka Saganowskiego, który zakończył karierę i długo kontuzjowanego Ivicy Vrdoljaka. W żadnym sparingu nie zagrał Aleksandar Prijović, który doznał kontuzji łokcia w finale Pucharu Polski i jego występ stał pod znakiem zapytania. W kadrze na mecz Superpucharu znalazł się Michał Masłowski, który był przymierzany do wypożyczenia z Piastem Gliwice (i ostatecznie tak się stało, tzn. został wypożyczony). Hasi mówił o sytuacji kadrowej następująco: „Brakuje nam zawodników o odpowiedniej jakości. Potrzebujemy kilku piłkarzy, którzy pomogą nam stać się lepszym zespołem.” (cyt. za: legia.sport.pl).

W Lechu sytuacja wyglądała bardziej stabilnie. Na UEFA Euro 2016 zagrało tylko trzech piłkarzy (Karol Linetty, Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics), z których tylko ostatni nie wracał do klubu, bo skończył mu się kontrakt. Lecha opuściło jeszcze sześciu piłkarzy, ale tylko Marcin Kamiński (VfB Stuttgart) był podstawowym piłkarzem „Kolejorza”. Pozostali to Krzysztof Kotorowski (koniec kariery), Denis Thomalla (1. FC Heidenheim, 350 tys. euro), Szymon Drewniak (wypożyczony do Górnika Łęczna), Sisi (koniec kontraktu) i Vladimir Volkov (koniec wypożyczenia z KV Mechelen). Dodatkowo, Paulus Arajuuri brał udział w negocjacjach dotyczących odejścia do Broendby Kopenhaga. W Warszawie nie mógł zagrać, bo Duńczykom zależało na natychmiastowym przejściu Fina. Kluby ostatecznie ustaliły, że Arajuuri odejdzie do Danii w styczniu 2017 r.  W stolicy nie mógł też zagrać kontuzjowany Darko Jevtić. Po stronie wzmocnień znaleźli się piłkarze planowani do gry w podstawowym składzie – Matus Putnocky (Ruch Chorzów), Lasse Nielsen (Odense Boldklub), Radosław Majewski (AS Veria), Maciej Makuszewski (Vitoria Setubal, wypożyczenie) i być może Dariusz Formella (powrót z wypożyczenia do Arki Gdynia).

Murawa

Boisko na stadionie Legii było zniszczone po koncercie Andrei Bocellego i kongresie świadków Jehowy. Pod jedną z bramek były wyraźne ślady po scenie, a trawy w tych miejscach albo nie było albo była wypalona. Portal sport.pl informował, że stan murawy „jest w opłakanym stanie”, a trener Hasi mówił: „Stan murawy nie jest najlepszy. Nasze boisko przypomina plażę. Oby obyło się bez kontuzji.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Podsumowanie

Trudno wskazać faworyta. Niby Legia zdobyła dublet na stulecie klubu, ale po dwóch miesiącach przystępuje do meczu z „Kolejorzem” poważnie osłabiona.

 

Źródła: własne, legionisci.com, legia.sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org,  sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, A. Dawidziuk, Początek gorączki transferowej, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 11. M. Henszel, Czeka na Superpuchar, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 13. „Skarb Kibica. Ekstraklasa sezon 2016/17 – jesień” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 85 i 93.

niedziela, 03 września 2017
Jedenastka Stulecia Legii Warszawa

Na początku lipca 2016 r. na trybunie wschodniej (im. Kazimierza Deyny) stadionu Legii umieszczono portrety piłkarzy, którzy znaleźli się w wybranej przez kibiców Jedenastce Stulecia Legii Warszawa.

Jednym z elementów obchodów Stulecia Legii był plebiscyt na Jedenastkę Stulecia. Fani warszawskiego klubu głosowali za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej klubu. Kibice zdecydowali, że Jedenastkę Stulecia tworzą: Artur Boruc (6411 głosów) – Jacek Zieliński (10 622), Dickson Choto (5834), Jakub Rzeźniczak (4793) i Adam Topolski (4473) – Kazimierz Deyna (11700), Leszek Pisz (9643), Robert Gadocha (7683) i Miroslav Radović (6862) – Wojciech Kowalczyk (2801), Lucjan Brychczy (10 433). Trenerem Stulecia został Jaroslav Vejvoda.

Trybuna_Jedenastka_Stulecia_Legii_(1)

Trybuna_Jedenastka_Stulecia_Legii_(2)

W historii Legii brało wielu znakomitych piłkarzy, a zwłaszcza reprezentantów, głownie Polski. Niektórzy grali przez wiele lat i kolekcjonowali kolejne występy, a inni pojawiali się na jeden, dwa sezony, w których błyszczeli i zapisywali się w pamięci kibiców. I to właśnie kibice zdecydowali o składzie jedenastki. Trudno dyskutować z tym wyborem, tak samo jak trudno porównywać grę wielu piłkarzy na przestrzeni stu lat w różnych warunkach i okolicznościach.

Jedenastka_Stulecia_Legii

Źródło: legia.com.

Można zastanowić się, czy bramkarzem stulecia nie powinien zostać Władysław Grotyński, Jacek Kazimierski, Maciej Szczęsny, czy Zbigniew Robakiewicz. Wśród obrońców na wyróżnienie na pewno zasłużyli Krzysztof Gawara, Andrzej Sikorski, Stefan Majewski, Władysław Stachurski, Paweł Janas, Dariusz Wdowczyk, Lesław Ćmikiewicz, a wśród graczy ofensywnych Bernard Blaut, Dariusz Dziekanowski, Roman Kosecki, Maciej Śliwkowski i Józef Nawrot. Dla tych piłkarzy nie znalazło się miejsce w jedenastce, bo młodzi internauci (a tacy głównie wzięli udział w plebiscycie) wybrali swoich bohaterów i przede wszystkim piłkarzy, których widzieli, znali i kojarzyli. Tak można tłumaczy wybór Dicksona Choto, czy Jakuba Rzeźniczaka, choć ten ostatni stał się najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii klubu. Ciekawe jest to, że kibice wybrali dwóch obcokrajowców, bo obok Choto uznaniem cieszył się Miroslav Radović, czyli obcokrajowiec z największą liczbą występów w ekstraklasie. Bohaterem średniego pokolenia jest Wojciech Kowalczyk, który od kilku lat jako komentator Polsat Sport często krytykuje i obraża Legię, a mimo to znalazł miejsce w drużynie za zasługi na boisku.

Jedenastka_Stulecia_Legii_na_boisku

Jedenastka Stulecia Legii – ustawienie na boisku.

Źródło: legia.com.

Z wyborem kibiców nie ma co dyskutować, bo to nie jest jedenastka najbardziej utytułowanych piłkarzy, czy piłkarzy z najlepszymi statystykami pod względem występów, czy bramek. Plebiscyt zawsze naznaczony jest pewnym subiektywizmem. Wybrani piłkarze i trener znaleźli uznanie wśród kibiców i tego należy im szczerze pogratulować, zwłaszcza, że był to wybór nie jedenastki rundy, sezonu, czy dekady, tylko stulecia, a więc jedenastki najlepszej w historii klubu.

 

Źródła: własne, legia.com, sport.pl, legia.net, efortuna.pl.

piątek, 25 sierpnia 2017
Z czego zapamiętamy UEFA Euro 2016?

Mistrzostwa Europy we Francji już za nami. Zapamiętamy je przede wszystkim ze względu na znakomity udział Polaków, ale z czego jeszcze? Nie bierzemy pod uwagę wyników, gry piłkarzy i elementów typowo piłkarskich. Co więc było takiego charakterystycznego i wyjątkowego we francuskim turnieju? Przy czym poniższy wybór jest subiektywny, a kolejność całkowicie przypadkowa.

Dwaj bracia zagrali przeciwko sobie

Po raz pierwszy w historii piłkarskich mistrzostw Europy przeciwko sobie zagrało dwóch braci. 11 lipca 2016 r. Granit Xhaka reprezentował Szwajcarię, a Taulant Xhaka Albanię. Powody do radości mógł mieć tylko ten pierwszy, bowiem Szwajcaria wygrała 1:0. W mistrzostwach świata  wystąpiła. Na mundialu w Brazylii przeciwko sobie zagrali bracia Boateng.

Bracia_Xhaka_Euro_2016

Bracia Granit Xhaka (Szwajcaria) i Taulant Xhaka (Albania) zagrali przeciwko sobie.

Źródło: sport.pl.

Cztery podarte koszulki i przedziurawiona piłka

W meczu Szwajcaria – Francja, zawiedli nie tylko piłkarze, którzy nie potrafili strzelić choćby jednej bramki, ale zawiódł także sprzęt sportowy. Po starciach z rywalami podarte zostały koszulki Szwajcarów – Admira Mehmediego, Breela Embolo i Granita Xhaki (dwukrotnie!). Helweci byli wyposażeni w sprzęt Pumy, a Xherdan Shaqiri pozwolił sobie na następujący komentarz do tej sytuacji: „Mam nadzieję, że Puma nie robi prezerwatyw.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Wpadkę zaliczył także Adidas, bowiem w 54. minucie meczu Valon Behrami stanął na futbolówce i… przedziurawił ją korkami. Trzeba przyznać, że ten mecz dla obu producentów sprzętu sportowego nie był dobrą reklamą.

Koszulki_Szwajcarów_Euro_2016

Źródło: eska.pl.

Ukraińska szatnia

Po przegranym meczu z Niemcami, światowe media obiegły zdjęcia szatni Ukraińców pełnej petów, puszek po piwie i butelek po winie i coca-coli. „Przegląd Sportowy” zauważał: „W czasach diety glutenowej i stuprocentowych profesjonalistów, rzadko spotyka się takie obrazki (…)”. Nasi wschodni sąsiedzi tłumaczyli, że nie pozostawili po sobie szatni w takim stanie, ale mecze z Irlandią Północną i Polską przegrali, co spowodowało, że kibice podejrzewali, że Ukraińcy za dużo imprezowali. Trzy porażki na Euro spowodowały, że nowym trenerem został legendarny napastnik – Andrij Szewczenko. Ale „Szewa” znacząco nie odmienił reprezentacji, która w czerwcu 2017 r. sensacyjnie przegrała w meczu towarzyskim z… Maltą (0:1).

Ukraińska_szatnia_Euro_2016

Wygląd ukraińskiej szatni po meczu z Niemcami.

Źródło: 2x45.info.

Gradobicie

Mecz Irlandii Północnej z Ukrainą (2:0) został przerwany 16 czerwca 2016 r. przez sędziego Pavela Kraloveca z Czech na siedem minut z powodu gradobicia. Tym razem żadnych doniesień z szatni Ukraińców nie odnotowano.

Gradobicie_Euro_2016

Źródło: przegladsportowy.pl.

Hu!!!

Piłkarze Islandii nie dość, że osiągnęli historyczny sukces, bo po raz pierwszy w historii awansowali do finałów imprezy mistrzowskiej, to jeszcze okazali się jej rewelacją i odpadli dopiero w ćwierćfinale. Oprócz gry piłkarzy w pamięci pozostanie doping kibiców i ich specyficzny okrzyk: „Hu!!!!”.

Kibice_Islandii_Euro_2016

Źródło: foxsports.com.au.

Maniery Joachima Loewa

Komentarz absolutnie zbyteczny. Każdy widział. Inną sprawą jest to, czy taki materiał powinien być upubliczniany, choć z drugiej strony żyjemy w czasach, w który wszystko jest na sprzedaż. Trener Loew jest osobą publiczną, znaną, a więc musi się bardziej pilnować niż przeciętny zjadacz chleba i ograniczać swoje instynkty.

Maniery_Loewa

Źródło: footroll.pl.

Poprawienie włosów ważniejsze niż obrona

Podczas meczu Turcja – Chorwacja (0:1) turecki obrońca Ozan Tufan postanowił poprawi włosy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdy nie fakt, że w tej samej chwili na strzał zza pola karnego zdecydował się Luka Modrić i… strzelił jedyną bramkę w meczu! Być może bramka nie padłaby, gdyby turecki obrońca zajął się swoją robotą, a nie elegancją.

Tufan_poprawia_włosy_-_Euro_2016

Ozan Tufan poprawia włosy, co wychwyciła turecka telewizja.

Źródło: tvn24.pl.

Gabor Kiraly rekordzistą

Węgierski bramkarz Gabor Kiraly, znany bardziej ze swoich dresowych spodni niż z umiejętności piłkarskich, został najstarszym zawodnikiem, który zagrał w mistrzostwach Europy. W ostatnim swoim meczu podczas Euro 2016 węgierski bramkarz ma 40 lat i 86 dni. „Poprzedni rekord należał do Lothara Mattheusa, który podczas ostatniego występu na Euro 2000 w Belgii i Holandii miał 39 lat i 91 dni.” (cyt. za: sport.pl). Francuskie Euro było debiutem Kiraly’ego w imprezie mistrzowskiej i zakończył je z wynikiem 108 meczów w reprezentacji.

Kiraly_-_Euro_2016

Źródło: sportsky.it.

Rzut karny wykonywany przez Zazę

Konkurs rzutów karnych w ćwierćfinałowym meczu Niemcy – Włochy przejdzie do historii piłki nożnej jako jeden z najbardziej nieudolnych popisów piłkarzy. Kopacze obydwu drużyn zmarnowali aż siedem z osiemnastu „jedenastek” (39%), a był taki moment, że ich skuteczność sięgnęła zaledwie 40% (cztery wykorzystane z dziesięciu wykonanych). Kwintesencją słabej postawy piłkarzy była jedenastka wykonana przez włoskiego napastnika Simone Zazę. Wszedł na boisko w doliczonym czasie dogrywki tylko po to, aby pewnie wykorzysta rzut karny. Tymczasem tak drobił kroki przed strzałem, że w końcu wyekspediował piłkę w trybuny.

Karny_Simone_Zazy_-_Euro_2016

Źródło: radiozet.pl.

Ronaldo!!!!!!!

Nie mogło być inaczej! Euro 2016 nieodłącznie będzie wiązało się z Ronaldo. Najpierw były fatalne pudła, irytacja, komiczna mimika twarzy, nerwowość, a później bramki, przebłyski doskonałej gry, a w chwili, gdy miała być puenta zdarzył się dramat, czyli kontuzja. Załzawiony Ronaldo cielił się w rolę trenera i zarządzał drużyną pozostawiając w cieniu Fernando Santosa. Ostatecznie Portugalia (niespodziewanie) wygrała turniej, a Ronaldo triumfował. Tak w skrócie wyglądał jego turniej. Piłkarskiej jakości i fajerwerków zabrakło, ale wokół Ronaldo działo się tak wiele, że niezwykle czytelnie wpisał się w historię UEFA Euro 2016.

Po dwóch remisach w fazie grupowej (z Islandią i Austrią) Portugalia stanęła pod ścianą, bo niekorzystny wynik mógł sprawdzić, że odpadnie z turnieju. Nie może więc dziwić nerwowość piłkarzy. Na spacerze przed ostatnim grupowym meczem z Węgrami (3:3) Do Ronaldo podszedł dziennikarz „i spytał się go czy jest gotów do gry. Ronaldo był bardzo rozwścieczony pytaniem dziennikarza, i tym, że mu zadaje pytania - kiedy nie ma żadnej oficjalnej konferencji prasowej - że aż zabrał mu mikrofon i wrzucił do rzeki!” (cyt. za: sport.pl).

 Ronaldo_wyrzuca_mikrofon_-_Euro_2016

Źródło: sport.pl.

Portugalia nie zachwycała, ale dotarła do finału, w którym faworyzowani byli raczej gospodarze. Tymczasem w 25. minucie Ronaldo po starciu z Dmitri Payetem doznał kontuzji i nie mógł kontynuować gry! To był prawdziwy dramat największej gwiazdy Portugalczyków – tak człowieka, jak i piłkarza. Ronaldo popłakał się będąc jeszcze na boisku, ale raczej nie z bólu, a bardziej ze złości, że nie dokończy tego meczu. W tym momencie wydawało się bowiem, że Portugalia pozbawiona swojego lidera nie ma szans na końcowy sukces.

Kontuzja_Ronaldo_finał_Euro_2016

 Źródło: eska.pl.

Ronaldo pozbierał się i zaczął dyrygować grą swoich kolegów stanowiąc konkurencję dla Fernando Santosa. Wyglądało to naprawdę zabawnie, choć z drugiej strony pokazuje ile emocji i chęci zwycięstwa kryje w sobie portugalski geniusz.

Ronaldo_trenerem_Euro_2016

Źródło: sportskeeda.com.

Turniej we Francji był pełen ciekawych, nieprzeciętych i niezwykłych sytuacji. Kolejne mistrzostwa to mundial w Rosji, a że (jak można wyczytać w internecie) „Rosja to stan umysłu”, będzie chyba ciekawiej niż na Euro 2016.

 

Źródła: własne, sport.tvp.pl, sport.pl, eska.pl, 2x45.info, przegladsportowy.pl, foxsports.com.au, footroll.pl, tvn24.pl, sportsky.it, radiozet.pl, sportskeeda.com. M. Szmigielski, M. Trela, Alfabet Euro 2016, „Przegląd Sportowy” z dnia 11 lipca 2016 r., s. 7. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r. 

środa, 23 sierpnia 2017
Eksperci część 7 – Fernando Santos nie wie w jakich klubach grają reprezentanci Polski

Przed meczem Portugalia – Polska w ćwierćfinale UEFA Euro 2016 Fernando Santos, trener Portugalczyków powiedział: „Polacy mają świetnych piłkarzy z Robertem Lewandowskim na czele. Prawie wszyscy grają w Niemczech.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Fernando_Santos_konferencja_prasowa_Euro_2016

Fernando Santos podczas UEFA Euro 2016.

Źródło: blecherreport.com.

W kadrze Polski na Euro znalazło się tylko dwóch (!!!) piłkarzy grających wówczas w Bundeslidze – Robert Lewandowski (Bayern Monachium) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Gdyby jednak uznać, że Santos posługuje się wiedzą historyczną to można jeszcze włączyć do tej listy czterech piłkarzy, którzy mieli za sobą występy w lidze niemieckiej. Należą do nich: Sławomir Peszko (FC Koeln), Mariusz Stępiński (FC Norymberga), Arkadiusz Milik (Bayer Leverkusen, FC Augsburg) i Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), który nawet formalnie był piłkarzem Borussi, ale wypożyczonym do Fiorentiny. Uwzględniając tych piłkarzy okazuje się, że zaledwie sześciu spośród dwudziestu trzech było lub jest związanych z klubami niemieckimi, czyli 26% spośród wszystkich  „Biało-Czerwonych” powołanych przez Adama Nawałkę na Euro 2016. Od tego wyniku do „większości” wskazanej przez Santosa jeszcze daleko.

W ten sposób szkoleniowiec przyszłych mistrzów Europy wykazał się skrajną ignorancją wobec polskiej reprezentacji albo słabym przygotowaniem do meczu z „Biało-Czerwonymi”. Z drugiej strony trudno dziwić się Santosowi, że nie zapoznał się z kadrą rywala, który do najmocniejszych nie należał. Jak się później okazało, do wyeliminowania rywala wcale nie jest potrzebna wiedza o klubach, w których grają piłkarze rywala, ale taka niewiedza po prostu nie przystoi.

 

Źródła: własne. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 czerwca 2016 r., s. 3.

wtorek, 22 sierpnia 2017
Transfery polskich piłkarzy po UEFA Euro 2012

Przez wiele lat wyznacznikiem gry danej reprezentacji na dużej imprezie piłkarskiej była liczba piłkarzy, którzy wypromowali się w danym turnieju, co zaowocowało transferem, najlepiej zagranicznym. Czasy się jednak zmieniły i w dobie rozwiniętego skautingu i łatwości w obserwowaniu piłkarzy większość transferów ma miejsce jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. Wielkie turnieje dalej uchodzą jednak za „okno wystawowe” poprzedzające ruchy transferowe. Skoro była mowa o transferach „Biało-Czerwonych” po UEFA Euro 2016, to pora na przypomnienie jak było cztery lata wcześniej.

Spośród 23 piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na UEFA Euro 2012 tylko ośmiu zmieniło barwy klubowe, przy czym w przypadku siedmiu było wiadomo, że od 1 lipca 2012 r. zmienią klub (wliczając wypożyczonych), a trzech piłkarzy wiedziało nawet, w którym klubie będą grali. Jeszcze bardziej deprymująco dla polskiego futbolu wygląda fakt, że tylko jeden polski piłkarz zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego. Co ciekawe trzech piłkarzy przeniosło się do Hiszpanii.

Czterech piłkarzy miało kontrakty obowiązujące do 30 czerwca. Do tej grupy należeli: Grzegorz Wojtkowiak (wówczas Lech Poznań), Sebastian Boenisch (Werder Brema), Dariusz Dudka (AJ Auxerre) i Paweł Brożek (Trabzonspor). Z tej czwórki tylko Wojtkowiak znał klub, w którym miał grać po Euro, bowiem już pod koniec kwietnia podpisał kontrakt z występującym w 2. Bundeslidze – TSV 1860 Monachium. Dudka i Brożek jako wolni piłkarze podpisali kontrakty w sierpniu i obaj z hiszpańskimi klubami, odpowiednio z Levante CD i Recreativo Huelva. Najdłużej bez przynależności klubowej pozostawał Boenisch, który podpisał kontrakt z Bayerem Leverkusen dopiero na początku listopada.

Trzech piłkarzy podczas Euro było na wypożyczeniu do innych klubów i wiedzieli, że od 1 lipca wracają do klubów macierzystych. Adam Matuszczyk był wypożyczony do drugoligowej Fortuny Dusseldorf i po Euro wracał do 1. FC Koln. Przemysław Tytoń wracał do PSV Eindhoven po wypożyczeniu do Rody JC Kerkrade, zaś Grzegorz Sandomierski był wypożyczony do Jagiellonii Białystok i wracał do Racingu Genk. Sandomierski nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca w Belgii i ponownie został wypożyczony. Tym razem za 250 tys. euro* do występującego w Championship Blackburn Rovers.

Perquis_po_podpisaniu_kontraktu_z_Betisem_Sewilla

Damien Perquis po podpisaniu kontraktu z Betisem Sewilla.

Źródło: se.pl.

Jedynym piłkarzem, który zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego był Damien Perquis, który opuścił Sochaux na rzecz Betisu Sewilla. Według polskathetimes.pl kosztował 700-800 tys. euro. Dobrze poinformowany transfermarkt.pl podał jednak kwotę 750 tys. euro.

W kolejnym okienku transferowym, zimą 2012-2013 było niewiele lepiej, ponieważ dokonano dwóch transferów z udziałem polskich piłkarzy będących w kadrze na UEFA Euro 2012. Eugen Polanski zastąpił solidne i walczące o starty w Lidze Europejskiej FSV Mainz na rzecz broniącego się przed spadkiem Hoffenheim. W Mainz Polanski był co najwyżej solidnym rezerwowym, a do Hoffenheim przechodził grać w pierwszym składzie, bowiem klub z tego 3,5-tysięcznego miasteczka potrzebował zawodników doświadczonych i walecznych, a takie kryteria spełniał Polanski. Według portalu sport.pl transfer wyniósł około 2 milionów euro, a Polak zarabiający ok. 900 tys. euro mógł liczyć na podwyżkę. Transfermarkt.pl określił kwotę transferu na 3 mln euro. Drugim piłkarzem, który zmienił barwy klubowe był Rafał Wolski, który za 2,7 mln euro przeszedł z Legii Warszawa do Fiorentiny.

Jak widać słaba gra Polaków na UEFA Euro 2012 przełożyła się na nikłe zainteresowanie polskimi piłkarzami przez inne kluby. Wyniki osiągnięte przez Polaków, ale także styl i sposób gry mogły zniechęcić potencjalnych nowych pracodawców do zatrudnienia Polaków. Jak się okazało cztery lata później wyglądało to zupełnie inaczej. Inna sprawa, że przed UEFA Euro 2012, Polacy (poza trio z Dortmundu) nie zachwycali w swoich klubach tak, jak przed turniejem we Francji. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli ktoś oczekiwał na spektakularne transfery „Biało-Czerwonych” wypromowanych na Euro 2012, srogo się zawiódł.

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, onet.pl, 90minut.pl, eurofutbol.pl, polskathetimes.pl, pl.wikipedia.org, canalplus.pl, se.pl.

poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Transfery reprezentantów Polski po UEFA Euro 2016

Po zakończeniu turnieju finałowego UEFA Euro 2016 barwy klubowe zmieniło aż dwunastu polskich piłkarzy. Co więcej, większość z tych transferów stanowiła najdroższe transfery w historii polskiej piłki nożnej. W przypadku niektórych z nich zmiany były spodziewane po udanym sezonie klubowym 2015/2016, ale część piłkarzy zdecydowanie wypromowała się na francuskich boiskach. Jakże inaczej było po organizowanym w Polsce i na Ukrainie turnieju w 2012 r.

Wśród „Biało-Czerwonych”, którzy znaleźli się w kadrze na turniej we Francji żadnych zmian nie było wśród bramkarzy. Wojciech Szczęsny (AS Roma), Łukasz Fabiański (Swansea) i Artur Boruc (AFC Bournemouth) pozostali w swoich klubach. Trochę medialnego zamieszania było z ewentualnym transferem Szczęsnego, ale ostatecznie Roma przedłużyła jego wypożyczenie z Arsenalu.

Jeśli chodzi o formację obronną, to kluby zmieniło tylko dwóch spośród sześciu piłkarzy grających na tej pozycji. Kamil Glik za 11 milionów euro* przeszedł z Torino do AS Monaco. Glik podkreślał, że występ na Euro nie miał żadnego wpływu na jego transfer, bo klub z Księstwa Monako zainteresowanie wykazywał już wcześniej. Glik szybko załatwił sprawę swojego transferu i na krótko stał się najdrożej wytransferowanym polskim piłkarzem. W ciągu miesiąca spadł jednak poza podium wyprzedzony przez Milika, Krychowiaka i Zielińskiego, ale o tym za chwilę. Drugim obrońcą, który zmienił barwy klubowe był Artur Jędrzejczyk, choć w jego przypadku już przed turniejem było to pewne. „Jędzy” skończyło się bowiem wypożyczenie z FK Krasnodar do Legii i od 1 lipca 2016 r. wracał do klubu z Rosji. Na początku stycznia 2017 r. ponownie stał się piłkarzem Legii, która wykupiła go za kwotę 1 miliona euro. Pozostali obrońcy nie zmienili barw klubowych – Michał Pazdan (Legia Warszawa), Jakub Wawrzyniak (Lechia Gdańsk), Thiago Cionek (US Citta di Palermo), Bartosz Calamon (Cagliari) i Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund). Warto jeszcze wspomnieć, że klub na zasadzie wolnego transferu zmienił etatowy reprezentant Polski – Maciej Rybus (z Tereka Grozny do Olympique Lyon), którego z udziału w Euro wykluczyła kontuzja barku.

Glik_po_podpisaniu_kontraktu_z_AS_Monaco

Kamil Glik z Wadimem Wassiljewem, wiceprezesem AS Monaco.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Najwięcej zmian było wśród pomocników. Najdroższym transferem było przejście Grzegorza Krychowiaka z Sevilli do PSG. Media podawały kwotę 26 mln euro, ale portal transfermatkt.pl podaje kwotę 33,6 mln euro, chyba wliczając w nią bonusy zagwarantowane klubowi z Andaluzji. Niespodziewanie drogim okazał się transfer Piotra Zielińskiego, za którego Napoli zapłaciło Empoli aż 14 mln euro, czyniąc go trzecim najdroższym piłkarzem w historii polskiej piłki nożnej. W letnim okienku transferowym kluby zmieniło jeszcze czterech piłkarzy – Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund – VfL Wolfsburg, 5 mln euro), Bartosz Kapustka (Cracovia – Leicester City, 5 mln euro) i Karol Linetty (Lech Poznań – Sampdoria Genua, 3,2 mln euro). Dodatkowo, Filip Starzyński został wykupiony (500 tys. euro) z Lokeren przez Zagłębie Lubin, w którym występował na zasadzie wypożyczenia. Po nieudanych negocjacjach z Burnley pod koniec letniego okienka transferowego, Kamil Grosicki spełnił jednak swoje marzenie i został piłkarzem klubu z Premiership. Zimą Hull City zapłaciło Stade Rennais 9 mln euro. Pomocnikami, którzy nie zmienili klubów byli Sławomir Peszko (Lechia Gdańsk), Tomasz Jodłowiec (Legia Warszawa) i Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków), ale ten ostatni w ciągu roku od zakończenia UEFA Euro 2016 niespodziewanie został piłkarzem Legii Warszawa (400 tys. euro).

Wśród napastników też nastąpiły zmiany. Wprawdzie Robert Lewandowski pozostał w Bayernie Monachium, ale Arkadiusz Milik przeszedł za rekordowe 32 mln euro z Ajaxu Amsterdam do Napoli, zaś Mariusz Stępiński za 2 mln euro z Ruchu Chorzów do Nantes.

W ciągu roku od zakończenia euro 2016 transfery dotyczyły dwunastu spośród dwudziestu trzech piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na ten turniej. Suma kwot transferowych wyniosła 109,1 mln euro – 116,7 mln euro (kwota zróżnicowana w zależności od ostatecznej kwoty za transfer G. Krychowiaka), co oznacza, że średnio kwota transferowa wyniosła 9,1-9,7 mln euro. Całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że polscy piłkarze raczej nie należą do zbyt drogich na europejskich rynku. Z drugiej jednak strony kwotę zdecydowanie zawyżają piłkarze grający poza granicami kraju.

Nienajlepsze wnioski można wysnuć w odniesieniu do ekstraklasy. Spośród dziesięciu piłkarzy, którzy reprezentowali polską ligę podczas Euro barwy klubowe zmieniło tylko czterech, a w przypadku jednego (Jędrzejczyk) z uwagi na koniec okresu wypowiedzenia było to wiadome od dawna. Wprawdzie Starzyński został wykupiony przez Zagłębie Lubin, a Mączyński rok po Euro kupiony przez Legię, to i tak pozostali w lidze polskiej. W ciągu pół roku od zakończenia Euro klubów nie zmieniło trzynastu zawodników, z których pięciu reprezentowało ekstraklasę. Jeśli natomiast chodzi o czterech piłkarzy, którzy opuścili Polskę, to tylko w przypadku trzech (Kapustka, Linetty, Stępiński) były transfery gotówkowe. Ich suma wyniosła 10,2 mln euro, czyli mniej niż pojedyncze transfery czterech piłkarzy występujących poza granicami Polski (Milik, Krychowiak, Zieliński, Glik).

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, weszlo.com, 90minut.pl, przegladsportowy.pl. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 108.

niedziela, 20 sierpnia 2017
Rekordy Polaków podczas Euro 2016

Francuski turniej UEFA Euro 2016 na długo pozostanie w pamięci polskich kibiców. Wprawdzie Polacy nie dotarli do fazy medalowej, to jednak po latach posuchy wyszli z grupy, zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i dopiero w rzutach karnych przegrali z późniejszym mistrzem Europy, czyli Portugalią. Dla „Biało-czerwonych” turniej był historyczny, wyjątkowy i rekordowy z wielu powodów.

Mistrzostwa we Francji były jubileuszowym – dziesiątym turniejem mistrzowskim dla Polski (siedem w mistrzostwach świata i trzy w mistrzostwach Europy), ale dopiero piątym, w którym Polacy pokonali (pierwszą) fazę grupową i czwartym z awansem do ostatniej „ósemki”. Do fazy pucharowej Polacy awansowali po raz pierwszy od 30 lat (od mistrzostw świata w Meksyku w 1986 r.), a ćwierćfinał osiągnęli po raz pierwszy od 34 lat (od mistrzostw świata w Hiszpanii w 1982 r.). Zwycięstwo w meczu z Irlandią Północną (1:0) było dopiero drugim zwycięskim meczem Polaków na inaugurację wielkiego turnieju. Wcześniej pierwszy mecz na mistrzostwach udało się wygrać Polakom tylko na mundialu w RFN w 1974 r. (z Argentyną 3:2).

Jeśli chodzi o mistrzostwa Europy, to „Biało-Czerwoni” zagrali w nich po raz trzeci z rzędu, ale dopiero po raz pierwszy wyszli z grupy. Mecze ze Szwajcarią i Portugalią zostały rozstrzygnięte po rzutach karnych. Nigdy wcześniej podczas wielkich turniejów mecz Polaków nie kończył się rzutami karnymi.

We Francji Polacy rozegrali pięć meczy, z których (w regulaminowym czasie gry) – dwa wygrali (z Irlandią Północną i Ukrainą po 1:0) i trzy zremisowali (z Niemcami 0:0, ze Szwajcarią 1:1 k. 5:4 i z Portugalią 1:1 k. 3:5). Co ciekawe, nasi pogromcy, czyli Portugalczycy z siedmiu meczów tylko jeden (półfinał z Walią) wygrali w 90 minut, a w pozostałych sześciu padł remis, przy czym mecze z Chorwacją i Francją rozstrzygnęli na swoją korzyść w dogrywce.

Polska_Euro2016_yt

Źródło: youtube.com.

W tabeli wszechczasów piłkarskich Mistrzostw Europy Polacy awansowali z 25. na 16 miejsce wyprzedzając reprezentacje Serbii, Szkocji, Rumunii, Szwajcarii, Norwegii, Irlandii, Bułgarii, Węgier i Ukrainy. Znakomity występ Polaków przyczynił się także do znacznego, historycznego i zdecydowanie ponad stan polskiego futbolu awansu w rankingu FIFA. Na koniec 2015 r. Polacy zajmowali 34. miejsce, a na koniec 2016 r. – 16 miejsce. Utrzymanie doskonałej formy i unikanie meczów sparingowych sprawiło, że w sierpniu 2017 r. „Biało-czerwoni” wspięli się na niesamowite 5. miejsce!!!

Jeśli chodzi o osiągnięcia piłkarzy, to tylko dwóch znalazło się w kadrze na wszystkie turnieje Euro, w których wystąpili Polacy (2008, 2012, 2016) – Łukasz Piszczek i Jakub Wawrzyniak. Z tą tylko różnicą, że ten ostatni w 2012 i 2016 nie zagrał w żadnym meczu. Zresztą trener Adam Nawałka skorzystał we Francji z osiemnastu piłkarzy, a jedynymi, którzy nie zagrali byli Artur Boruc, Bartosz Salamon, Karol Linetty, Mariusz Stępiński i właśnie Wawrzyniak. A co do Łukasza Piszczka, to podczas Euro jubileuszowy 50. mecz w reprezentacji rozegrał. Zadebiutował 3 lutego 2007 r. w meczu towarzyskim z Estonią (4:0).

Pozostałych dwóch piłkarzy z dawnego „polskiego trio w Dortmundzie” też przeżywało ważne chwile we Francji. Jakub Błaszczykowski został pierwszym po Zbigniewie Bońku piłkarzu, który strzelił gole w dwóch kolejnych meczach w wielkiej imprezie piłkarskiej. Później dołączył do niego Robert Lewandowski. Zresztą Błaszczykowski z trzema golami jest najlepszym strzelcem w historii występów Polski na Mistrzostwach Europy. Dwa gole zdobył Robert Lewandowski, a po jednym Roger Guerreiro i Arkadiusz Milik. Nie może więc dziwić, że w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” właśnie „Błaszczu” został wybrany najlepszym polskim piłkarzem podczas mistrzostw we Francji. Widać, że kibice docenili jego grę i puścili w zapomnienie niewykorzystany rzut karny w ćwierćfinale.

Jeśli chodzi o Lewandowskiego, to strzelając bramkę w setnej minucie meczu z Portugalią stał się autorem drugiego najszybszego gola w historii europejskiego czempionatu. Szybciej bramkę zdobył tylko Rosjanin Dmitrij Kiriczenko, który w 2004 r. potrzebował tylko 67 sekund. Bramka była szczególna dla Lewandowskiego z jeszcze jednego powodu. Na gola w reprezentacji czekał aż 568 minut (w tym 361 minut na Euro), czyli siedem meczy. Poprzednio trafił w meczu z Islandią (4:2, Warszawa, 13 listopada 2015 r.).

Skoro była mowa o grze ofensywnej Polaków, to warto wspomnieć o defensywie, bo we Francji został pobity rekord pod względem liczby minut bez starty gola w wielkim turnieju – 270 minut. Do tej pory rekord wynosił on 262 minuty i został ustanowiony podczas mistrzostw świata w Hiszpanii. Na czyste konto reprezentacji złożyły się występy Wojciecha Szczęsnego w jednym meczu i Łukasza Fabiańskiego w trzech meczach. Natomiast jeśli chodzi o indywidualne osiągnięcia bramkarzy, to „Fabian” nie wpuścił bramki przez 261 minut, co oznacza, że zabrakło mu tylko minuty do osiągnięcia Józefa Młynarczyka z Hiszpanii. Z drugiej strony, Fabiański poprawił osiągnięcie Jana Tomaszewskiego z Argentyny z 1978 r. (231 minut).

Turniej we Francji potwierdził, że drużynę Nawałki stać na wielkie rzeczy, dlaczego z niecierpliwością czekamy na awans na mundial i kolejne rekordy.

 

Źródło: własne, youtube.com, fifa.com. „Skarb Kibica. Podsumowanie Euro 2012” – wydanie specjalne „Magazynu Przeglądu Sportowego” nr 25 (45) 2012 z dnia 4 lipca 2012 r., s. 28. „Skarb Kibica Euro 2016” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 138-141. P. Rudzki, Mamy to! A teraz Szwajcaria, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 czerwca 2016 r., s. 2-3. R. Błoński, Najważniejsze gole Kuby, „Przegląd Sportowy” z dnia 22 czerwca 2016 r., s. 10.  A. Bugajski, Zaledwie o jedną minutę za Józefem Młynarczykiem, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 czerwca 2016 r., s. 8-9. P. Rudzki, Nie płacz Polsko, i tak byłaś wspaniała!, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 2-3. T. Włodarczyk, Wejście smoka Lewego, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 lipca 2016 r., s. 4. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

sobota, 19 sierpnia 2017
Sukces i niedosyt

Występ reprezentacji Polski podczas UEFA Euro 2016 budzi skrajne emocje. Niewątpliwie „Biało-Czerwoni” osiągnęli sukces jakim z całą pewnością jest awans do ostatniej ósemki turnieju. Gdyby przed turniejem ktoś powiedział, że odpadniemy w ćwierćfinale z późniejszym mistrzem Europy dopiero po rzutach karnych i nie przegramy żadnego z pięciu meczów, to potraktowalibyśmy go co najmniej jako niepoprawnego optymistę. Przed Euro byliśmy pełni obaw, a marzeniem był awans do fazy pucharowej. Okoliczności turnieju i gra Polaków powodują poczucie niedosytu. Przecież awans do półfinałowego meczu z Walią była na wyciągnięcie ręki. Tym bardziej szkoda, że nie wiadomo kiedy i czy w ogóle taka szansa jeszcze się powtórzy.

Radość_Polaków_po_karnych_ze_Szwajcarią

Radość Polaków po awansie do ćwierćfinału UEFA Euro 2016.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Polacy nie byli drużyną, która dominowała w każdym meczu. Wręcz przeciwnie – z reguły kadrowicze Nawałki byli w defensywie, a tylko momentami potrafili przycisnąć rywala. Przyjemnie byłoby oglądać „Biało-Czerwonych” dających lekcję futbolu rywalom – stwarzających ciągłe zagrożenie pod bramką przeciwnika, a jednocześnie niepozwalających na zbyt wiele pod własną bramką. Tak nie było, ale trener Nawałka dostosował taktykę do umiejętności piłkarzy, którymi dysponował. Polacy zasłużyli na sukces, bo go wywalczyli. Dosłownie. Za sukcesem stała walka, zaangażowanie i serducho do gry. Nawałka stworzył drużynę, nie zbieraninę indywidualności, tylko zespół, który był jednością. Przy odrobinie szczęścia mogli awansować do półfinałów, ale zabrakło naprawdę, naprawę niewiele.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale nie można zapomnieć, że przez lata Polska nie uczestniczyła w wielkich imprezach, a jak już się udało, to występował doskonale znany schemat – mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Na francuskich boiskach to się zmieniło i choćby dlatego możemy mówić o sukcesie.

 

Źródło: własne, sportowefakty.wp.pl.

piątek, 18 sierpnia 2017
Niezasłużona krytyka Lewandowskiego podczas Euro 2016

Robert Lewandowski był niemiłosiernie krytykowany w trakcie trwania Euro 2016. Na krytykę nie zasłużył, a najdziwniejsze, że oprócz kibiców i dziennikarzy, krytykowali go także tzw. eksperci.

Ówczesnemu królowi strzelców Bundesligi zarzucano przede wszystkim, że nie strzelał bramek. Od Euro 2012 i przede wszystkim eliminacji do mundialu w Brazylii – ciągle to samo, czyli pretensje do „Lewego”, że strzelał mało goli. Inna sprawa, że tytułem króla strzelców eliminacji Euro 2016 rozbudził nadzieje i apetyty na kolejne strzeleckie popisy.

Od lat powtarzamy, że Lewandowski w klubie i Lewandowski w reprezentacji to dwaj inni piłkarze, ale sytuacja trochę się zmieniła, ponieważ w reprezentacji grają już lepsi i bardziej doświadczeni piłkarze niż w latach poprzednich, a sam Lewandowski stał się czołowym napastnikiem Europy. W reprezentacji oprócz tego, że może liczyć na doskonałe podania, stał się liderem, który wreszcie decyduje się na zagrania pełne pewności siebie, a chwilami nawet – bezczelności. Lewandowski, jak przystało na kapitana wziął na siebie ciężar gry, a chwilami przetrzymywanie piłki i jej rozgrywanie. To było doskonale widać w ostatnim eliminacyjnym meczu z Irlandią (2:1), ale także w trakcie trwania Euro 2016.

Radość_Lewandowskiego_po_golu_z_Portugalią

Radość Roberta Lewandowskiego po zdobyciu bramki w ćwierćfinale UEFA Euro 2016.

Źródło: sport.se.pl.

Lewandowski daje drużynie zdecydowanie więcej niż gdyby zachowywał się niczym lis pola karnego. Polska grała we francuskim turnieju raczej defensywnie, dlatego cofnięcie się Lewandowskiego i gra dalej od bramki rywala niż w przypadku meczów klubowych, było dla kadry pożyteczne. Dodatkowo, takie zachowanie polskiego napastnika i skupienie na siebie uwagi nawet kilku rywali spowodowało, że więcej swobody w grze mieli inni piłkarze, a zwłaszcza Arkadiusz Milik. Były piłkarz Górnika Zabrze marnował jednak doskonałe sytuacje strzeleckie i zachowywał się jak nieopierzony junior, a nie reprezentant Polski mający za sobą grę w Bundeslidze i Eredivisie. Milik strzelił gola z Irlandią Północną i został bohaterem, ale mógł dołożyć dwa kolejne. W meczu z Ukrainą w dwóch dobrych sytuacjach nie zdobył gola, w meczu z Niemcami w doskonałej sytuacji nie trafił głową w piłkę, a w meczu ze Szwajcarią nie trafił w pustą bramkę z szesnastu metrów. Część z tych sytuacji była następstwem gry Lewandowskiego, a już z całą pewnością sytuacja w meczu ze Szwajcarią. Milik miał sytuacje i pudłował, a Lewandowski nie miał sytuacji i był krytykowany! „Lewy” podkreślał w wywiadach, że trudno oczekiwać od niego bramek skoro nie ma sytuacji. Pierwszą idealną sytuację miał dopiero w trzecim meczu (z Ukrainą), ale gola nie strzelił. Jedyną bramkę zdobył natomiast w ćwierćfinale z Portugalią.

Oczekiwania wobec Lewandowskiego były ogromne i za nimi mógł skryć się Milik ze swoją fatalną skutecznością. Tak naprawdę na krytykę zasłużył bardziej Milik niż Lewandowski. Tłumaczenia, że Milik jest młody i ma przed sobą wielką karierę, zupełnie nie przyjmuję. Napastnik nie zawsze jest skuteczny i zdarzają mu się (nawet spektakularne) pudła, ale skuteczność Milika była zatrważająca. Chwilami można było odnieść wrażenie, że jego gra irytowała niektórych kolegów z boiska, a zwłaszcza Lewandowskiego. Milik może liczyć na parasol ochronny, bo przecież rozegrał najwięcej meczów w kadrze Adama Nawałki spośród innych powoływanych kadrowiczów, ale na konstruktywną krytykę zasłużył.

Tłumacząc jeszcze Lewandowskiego warto przypomnieć co „Przegląd Sportowy” pisał przed rozpoczęciem Euro 2016: „Polak w tym sezonie – wliczając gry dla Bayernu i reprezentacji – wystąpił w 59 meczach. W Bundeslidze nikt nie grał więcej (…). A wśród wszystkich piłkarzy z pola powołanych na EURO 2016 znajdziemy tylko dwóch, którzy mają bardziej okazały dorobek (…) zmęczenia się nie oszuka.”.

Epilog

W plebiscycie „France Football”, w którym przyznawana jest „Złota Piłka” (Ballon d'Or France Football), swoją drogą po raz pierwszy bez patronatu FIFA, Lewandowski zajął dopiero 16. miejsce, co skomentował na twitterze słowami: „le cabaret”. W obronie „France Football” stanął francuski dziennik „L’Equipe”, który wyjaśnił niska pozycję króla strzelców Bundesligi jednym trafieniem na Euro. A co do Arkadiusza Milka to niewykorzystywanie sytuacji bramkowym kontynuował w meczu eliminacyjnym z Kazachstanem, a następnie, pomimo dobrego początku, w Napoli. Jesienią 2016 r. doznał jednak kontuzji, która zahamowała jego rozwój piłkarski. Lewandowski zachwycał natomiast skutecznością w eliminacjach rosyjskiego mundialu, a koronę króla strzelców Bundesligi 2016/2017 przegrał w ostatniej kolejce. Krytyka spotykała go za mecze klubowe, a nie reprezentacyjne.

 

Źródła: własne, sport.se.pl. P. Langier, Lewy, piłkarz nie do zdarcia, „Przegląd Sportowy” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 10.

czwartek, 17 sierpnia 2017
Portugalia – rywal reprezentacji Polski podczas UEFA Euro 2016

Portugalia w drodze do ćwierćfinału UEFA Euro 2016, w którym zmierzyła się z Polską, w czterech poprzednich meczach, delikatnie mówiąc nie zachwyciła.

Portugalczycy w fazie grupowej zremisowali trzy mecze z Islandią (1:1), Austrią (0:0) i Węgrami (3:3), a w meczu 1/8 finału pokonali po dogrywce Chorwację 1:0. Oznacza to, że żadnego z czterech meczów nie wygrali w regulaminowym czasie gry!

Gra piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego była daleka od ideału. Przede wszystkim trudno było oprzeć się wrażeniu, że Portugalia gra podobnie, jak Grecja w pamiętnym Euro 2004, czyli defensywnie. Grecy podobnie grali w Euro 2012, gdy osiągnęli ćwierćfinał, a ich trenerem był obecny selekcjoner Portugalczyków, czyli Fernando dos Santos.

Do triumfu Hiszpanii w Euro 2008 mówiło się o Hiszpanii i Portugalii, że pięknie grali i przegrali, jak zwykle. Reprezentacje obu państw iberyjskich grały piękną piłkę tyle, że brakowało sukcesów. Tymczasem we francuskim Euro gra Portugalii, podobnie zresztą, jak Hiszpanii była toporna i nieprzyjemna do oglądania.

Irytacja_CR7

Czy to szczyt irytacji CR7?

Źródło: tvn24.pl.

Przede wszystkim uwagę na siebie zwracał Cristiano Ronaldo, który podobnie, jak podczas UEFA Euro 2012 był nieskuteczny. W czterech meczach udało mu się jednak zanotować dwa trafienia, choć w meczu z Austrią nie wykorzystał rzutu karnego. Ronaldo zachowywał się, jak samolubny arogant. Rugał kolegów, gdy popełniali błędy i nie podawali mu, a sam był niewiele lepszy. CR7 nie angażował się w grę defensywę, a w ofensywnie o czym była już mowa wcześniej, raził nieskutecznością.

Portugalczycy grali nieskutecznie, a frustracja z tego powodu prowadziła do błędów w obronie. Co było widać zwłaszcza w meczu z Węgrami, gdy formacja obronna popełniała karygodne błędy.

W dotychczasowym meczach Portugalia bardziej straszyła nazwą niż swoją grą, ale i tak była faworytem meczu z Polską.

 

Źródła: własne, polsatsport.pl, tvn24.pl. „Skarb Kibica Euro 2016” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 10 czerwca 2016 r., s. 146-149. „Skarb Kibica Euro 2016. Podsumowanie” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 lipca 2016 r.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi