Wpisy z tagiem: Joanna Mucha

sobota, 30 sierpnia 2014
Legia zlekceważyła Superpuchar Polski

Nie ma żadnych wątpliwości, że Legia zlekceważyła Superpuchar, mecz, rywali, telewidzów i kibiców. Jest to o tyle dziwne, że mówimy o jednym z najlepszych i najbardziej utytułowanych klubów, który kreuje się na najbogatszy, najlepiej zorganizowany i wyznaczający nowe standardy w Polsce.

O tym, że z organizacją meczu finałowego nie jest dobrze można było dowiedzieć się w niedzielę poprzedzającą środowy mecz. Właściciel Zawiszy Bydgoszcz, Radosław Osuch groził, że wycofa swój klub z meczu o Superpuchar. Poinformował, że nie ma podpisanej umowy i o wszystkim dowiaduje się z mediów. Dodawał, że padały deklaracje, ale na papierze niczego nie było. Wypowiedzi Osucha szybko spacyfikował rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski, który powiedział, że nikt nie informował związku o możliwości odmowy występu, która zgodnie z regulaminem wiąże się z karą w wysokości 500 tys. zł. Kluby nie zgłaszały też żadnych zastrzeżeń. Dodał, że nie ma potrzeby podpisywania żadnej umowy, ponieważ taka została podpisana między PZPN a Legią „z uwagi na fakt, że jest ona oficjalnym organizatorem spotkania” (cyt. za warszawa.sport.pl). Inna sprawa, że do pełnienia roli organizatora przez Legię poważne zastrzeżenia miał Osuch.

Właściciel Zawiszy zapowiadał, że Legia nie zagra w najsilniejszym składzie, tylko z pięcioma juniorami. Osuch uznał, że takie podejście do meczu jest niepoważne i zamiast meczu z osłabioną Legią wolałby zagrać sparing z zespołem, który nie będzie eksperymentował ze składem. W niektórych wypowiedziach Osuch był jeszcze bardziej dosadny mówiąc np. „Nie po to wygrywaliśmy Puchar Polski, żeby teraz ktoś robił sobie z nas jaja. Dla mnie to jest poniżające.” (cyt. weszlo.com).

Wprawdzie prezes Legii Bogusław Leśnodorski i trener Henning Berg zapowiadali, że Legia walczy o Superpuchar, ale kadra na mecz z Zawiszą mówiła coś zupełnie innego. Berg odpierał zarzuty, że legioniści zagrają w rezerwowym składzie, filozofując, że „dwójka” Legii gra w trzeciej lidze. Norweski trener przypomniał również, że klub dysponuje grupą świetnych piłkarzy o zbliżonym poziomie, ale wystawienie sześciu debiutantów i posadzenie kolejnych pięciu na ławce zdecydowanie, także przeczyło słowom prezesa i trenera.

2014.07.09_Przed_meczem_o_Superpuchar

Dla obu klubów mecz o Superpuchar miał być przetarciem przed rozgrywkami w europejskich pucharach, ale nie był, bo dla Legii ważniejszy był sparing z Hapoelem Beer Szewa. Trener Berg jeszcze przed meczem nie pozostawił żadnych wątpliwości mówiąc, że spotkanie z Hapoelem zostało zaplanowane dużo wcześniej jako ostatni sparing przez rozpoczęciem walki w Europie. Berg zaznaczył, że Legia nie miała zbyt wielu okazji, aby spotkać się z solidnymi europejskimi zespołami i dlatego zależało jej na meczu z Hapoelem. Informacja o Superpucharze pojawiła się cztery tygodnie przed meczem, a klub nie chciał zmieniać swoich planów. Legia wybrała sparing z Hapoelem zamiast meczu o stawkę jakim był Superpuchar, niby dlatego, że Hapoel to „solidny europejski klub”. Takie tłumaczenie jest o tyle dziwne, że zeszłosezonowe wicemistrzostwo klubu z Beer Szewy było jednym z największych sukcesów w historii klubu! Hapoel jest średniakiem, ale nie w Europie, tylko w Izraelu! Analiza historii klubu wyraźnie to potwierdza, ale widać, że w Legii ktoś nie odrobił lekcji i nie wywiązał się ze swoich obowiązków. O wątpliwej sile klubu stanowiła jego krótka przygoda z pucharami. Oczywiście, można powiedzieć, że Zawisza wcale nie jest lepszy, skoro w sparingu rozegranym kilka dni wcześniej Hapoel pokonał Zawiszę 1:0. Tyle tylko, że to wszystko sparingi, a nie mecz o stawkę, o którym marzy każdy piłkarz.

Osuch narzekał, że jego zawodnicy mogli trenować przed meczem tylko na bocznym boisku, bo na głównej płycie Legia grała sparing z Hapoelem. Twierdził, że w żadnej normalnej lidze klub nie rozgrywa meczu sparingowego przed meczem o Superpuchar. Potwierdził to także prezes PZPN Zbigniew Boniek dodając, że Legia zachowała się mało profesjonalnie i mogła to lepiej zorganizować. Boniek podkreślał, że to prezes Leśnodorski zabiegał o organizację meczu o Superpuchar, a jak przyszło co do czego zaczął traktować mecz jak zbyteczny. Leśnodorski powiedział przecież: „Przydadzą się nie tylko sparingi z zagranicznymi rywalami, ale także poważny mecz o stawkę przy pełnych trybunach.” (cyt. za warszawa.sport.pl). Albo zapomniał, albo zmienił zdanie. Boniek powiedział wtedy: „Uważam, że Bogusław Leśnodorski jest inteligentny i oddany, ale w klubie mu czasami robią pod górkę.” (cyt. za warszawa.sport.pl). Nikt nie sądził chyba, że miesiąc później ta wypowiedź nabierze innego znaczenia…

Gdy kilka lat temu dyrektorem sportowym został w Legii Mirosław Trzeciak, to podkreślał, że taki klub jak Legia musi walczyć o trofea, bo liczą się tylko trofea. Wprawdzie okres pracy Trzeciaka był nieudany, a wystarczy wspomnieć wybranie Arruabareny zamiast Lewandowskiego, to Trzeciak powiedział niezwykle istotną rzecz, która w Legii powinna być zaszczepiona każdemu piłkarzowi, już od wieku juniora. Cytowany wcześniej Boniek w tym kontekście powiedział, że kluczowi piłkarze Legii, którzy spędzili mecz na trybunach mówili, że woleliby wyjść na boisko. Boniek dodał, że Każdy zawodnik chce osiągać sukcesy. Wmówienie prezesowi, że sparing jest ważniejszy niż Superpuchar to komedia (cyt. za legionisci.com). Potwierdził to także Jan Urban i Dariusz Dziekanowski, który kpił z Berga mówiąc, że zwycięstwo z Hapoelem postawi w gablocie klubu.

Postawa Legii dziwi o tyle, że Superpuchar stanowi trofeum, które najłatwiej zdobyć, a w Polsce z różnych powodów nie jest rozgrywany regularnie. W ostatnich latach, gdy Legia co sezon mogłaby grać w takim meczu, to albo nie jest rozgrywany, albo Legia podchodzi do niego niepoważnie. W 2011 r. mecz o Superpuchar między Wisłą a Legią był odkładany aż do lutego 2012 r., gdy Policja wspólnie z Ministrą Muchą zablokowali jego rozegranie. W tym samym roku, tyle że w sierpniu Legia zagrała na swoim stadionie ze Śląskiem, ale przy niskiej widowni przegrała po rzutach karnych. Wtedy „kibice” z Żylety zbojkotowali mecz w geście solidarności z „kibicami” Śląska. Skutecznie zniechęcili pozostałą część widowni, która nie zjawiła się na trybunach. Legii w tym meczu zdecydowanie zabrakło wsparcia ze strony kibiców. Rok później Ekstraklasa S.A. uznała, że ważniejsza od organizacji meczu o Superpuchar jest reforma ligi. W tym roku Legia zabiegała o organizację meczu, który w końcu zlekceważyła. Próby przywrócenia prestiżu tym rozgrywkom spełzły, za sprawą Legii, na niczym. Niesmak pozostał.

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, warszawa.sport.pl, bydgoszcz.sport.pl, legionisci.com, weszlo.com.

piątek, 09 sierpnia 2013
Po VIII SuperFinale PLFA – uzupełnienie, czyli o nagłośnieniu na Stadionie Narodowym

We wpisie będącym podsumowaniem VIII SuperFinału (tutaj) informowałem, że w sektorze G 18 dźwięk dochodzący z głośników był bardzo niewyraźny i trudno było zrozumieć jakiekolwiek słowo wypowiadane przez spikera lub sędziego. Napisałem e-maila do biura PLFA i operatora Stadionu Narodowego. W chwili publikowania wpisu nie otrzymałem odpowiedzi.

Po_VIII_SuperFinale_PLFA_-_nagłośnienie

Tymczasem, po kilku dniach otrzymałem odpowiedź, ale nie od operatora Stadionu Narodowego, tylko od Stowarzyszenia Polski Związek Futbolu Amerykańskiego. Poinformowano mnie, że organizator meczu „walczył” z nagłośnieniem, ale wymaga to gruntownej rewizji i inwestycji (po stronie operatora).

Organizator poczuwał się do odpowiedzi, a operator Stadionu Narodowego jak zwykle nie. Swoje uwagi do funkcjonowania najlepszego polskiego stadionu skierowałem także po meczu otwarcia Polska – Portugalia w lutym zeszłego roku (tutaj). Niestety, pewność siebie i brak gotowości na jakąkolwiek krytykę pozostają niezmienne, a szkoda… Mam tylko nadzieję, że to nie są dyspozycje szefowej resortu sportu…

poniedziałek, 24 grudnia 2012
Wesołych Świąt… a zapłaci podatnik!

Od kilku tygodni tuż po zmierzchu Stadion Narodowy rozświetla na kilka godzin na biało-czerwono, a do tego włączane są lampki dekoracyjne na dużej choince znajdujące się przed Stadionem, przypominającej o Świętach Bożego Narodzenia. Po co? Rozumiem, że od czasu do czasu istotnym jest przypomnienie o jednej z najważniejszych budowli miasta, przypomnienie o UEFA Euro 2012 i zapewnienie mieszkańcom stolicy trochę zadowolenia i przyjemności w pochmurne i szare grudniowe dni.

Wesołych_Świąt_Stadion_Narodowy_(1)

Tyle tylko, że wszystko kosztuje a włączanie oświetlenia na stadionie również, zwłaszcza gdy robi się to codziennie. Wydaje się, że od czasu do czasu potrzebne są jakieś prace konserwacyjne, które wymagają uruchomienia oświetlenia i innych elementów stadionu, ale w grudniu? Każdego dnia? Absolutny brak logiki! I gdy tak się zastanawiałem nad uzasadnieniem dla tych działań odpowiedź dała Pani Ministra Joanna Mucha, która poinformowała, że zarządzanie Stadionem Narodowym przez NCS przyniosło w tym roku 21 mln zł straty!!!!!! Stadion Narodowy jak sugeruje nazwa należy do Skarbu Państwa, a zarządzająca nim spółka jest oczywiście spółką Skarbu Państwa, więc za wszystkie fanaberie kolejnych Prezesów NCS, sowicie opłacanych urzędników NCS, jak również niewiedzę Pani Ministry zapłacimy my, czyli podatnicy.

Wesołych_Świąt_Stadion_Narodowy_(2)

A już zupełnie odrębną historią jest to, że Pani Ministra dopiero w grudniu zdecydowała się ujawnić (a może dopiero dowiedziała się?), że Narodowy przyniesie takie straty, bo podobno miał przynieść 250 tys. zł zysku. Jak w takim razie wyglądał nadzór ministra sportu nad spółką, która podlega ministrowi, przepraszam… Ministrze Sportu? Nie ma słów. Mimo wszystko… WESOŁYCH ŚWIĄT!

poniedziałek, 13 lutego 2012
Superpuchar wstydu i ignorancji

Dzisiaj zamiast zaczytywać się w sportowych stronach gazet codziennych po wielkim pojedynku jakim mógł być mecz o Superpuchar Polski między Legią Warszawa a Wisłą Kraków pozostało w dalszym ciągu dyskutowanie na temat przyczyn i konsekwencji odwołania tego meczu.

W środę Ekstraklasa S.A. podjęła decyzję o odwołaniu Superpucharu pod naporem obu klubów, które dały organizatorowi ultimatum. Zagroziły, że jeśli do godz. 16 nie będzie decyzji, to wspólnie odmawiają uczestnictwa w tym niepewnym meczu. Spotkanie władz miasta, policji, Ekstraklasy i innych odpowiedzialnych służb nie przyniosło spodziewanego efektu, więc Ekstraklasa odwołała mecz. Do tego czasu przedstawiciele klubów albo nie zabierali głosu albo wyrażali przekonanie co do zorganizowania meczu. W środę miarka się jednak przebrała, bo zanosiło się, że decyzja zostanie podjęta w piątek popołudniu, na nieco ponad 24 godziny przed meczem. Tylko to pokazuje, że w całej rozgrywce i przepychankach miedzy odpowiedzialnymi organami nie uwzględniono zdania tych najważniejszych, czyli klubów i kibiców.

 Stadion_Narodowy_09.02.2012_(1)

Oczywiście, policja wskaże, że nie mogła zgodzić się na organizację imprezy w obawie o bezpieczeństwo kibiców. Trudno jednak przyjąć taki argument, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że 29 stycznia Stadion Narodowy został otwarty tylko po to, aby za wszelką cenę przeprowadzić na nim imprezę „Oto jestem!”. Wtedy policja zgłaszała zastrzeżenia, ale w końcu wyraziła zgodę na przeprowadzenie imprezy. Tłumaczenie stróż prawa dla braku zgody na Superpuchar było takie jak zwykle – impreza z udziałem kibiców to impreza podwyższonego ryzyka. Na imprezie otwarcia byli inni widzowie niż na meczu. To prawda, ale bezpieczeństwo takie samo. W tym kontekście śmieszne było otwarcie stadionu na jego oficjalne… otwarcie (!) a następnie… zamknięcie i przystąpienie do dalszych prac budowlanych. Komicznie wyglądały tłumaczenia władz miasta, że Superpuchar nie może się odbyć, bo Stadion Narodowy jest „wielkim placem budowy”. A 29 stycznia nie był?

Niezwracanie uwagi na potrzeby klubów i konieczność odpowiedniego przygotowania się do meczu, jak również ustalenia planu treningów to chyba nowa jakość, którą wyznacza Pani Minister Joanna Mucha. Wszystkie służby nie zainteresowały się zdaniem tych najbardziej zainteresowanych, czyli klubów. Ich potrzeby były permanentnie ignorowane. Czemu się jednak dziwić, skoro Pani Minister na jednej z narad zapytała Kto wybrał drużyny do tego meczu? (cyt. za: romankolton.blog.interia.pl). Co więcej Pani Minister powiedziała: „Tak, posypuję głowę popiołem, rzeczywiście w ostatnich tygodniach popełniłam kilka błędów komunikacyjnych. Skąd to się wzięło? Z prostej przyczyny - braku czasu (…) Zwłaszcza ostatnio długo siedzę nad papierami.” (cyt. za: sport.pl).

Przykre, że policja odmówiła zgody na rozegranie meczu, ale legitymację do takiego postępowania dał jej Premier Donald Tusk, który po rozróbach po finale Pucharu Polski ukarał kilka tysięcy kibiców, w tym posiadaczy karnetów, nakazując wojewodom zamknięcie stadionów Legii i Lecha. Dlaczego? Bo uczestnicy zamieszek mogli znaleźć się na obiektach tych klubów, a policja nie potrafiła ich zatrzymać w ciągu kilku dni, więc została uprawiona do prewencyjnego (!) zamknięcia stadionów. W POlskiej rzeczywistości stadiony można albo (a) zamykać albo (b) nie otwierać.

Teraz Premier milczy, bo o ile surowe podejście do stadionowego chuligaństwa zapewniło mu kilka punktów procentowych, to odwoływanie imprez na Stadionie Narodowym już nie bardzo, zwłaszcza że PO dramatycznie traci poparcie. Premier chyba już zapomniał jak w czerwcu zeszłego roku triumfalnie wręcz obwieścił, że prace na Stadionie Narodowym zakończą się… 30 listopada, a co więcej dodał: „Nie ma żadnych wątpliwości, że Stadion Narodowy będzie gotowy z odpowiednim wyprzedzeniem przed Euro 2012” (cyt. za: gazetaprawna.pl). Na pytanie, czy Stadion Narodowy jest gotowy, żal odpowiadać z litości dla Premiera, który teraz milczy. W końcu jest już po wyborach, a cel w postaci zwycięstwa został osiągnięty. Premier nie ma więc żadnego interesu, aby zajmować się kontrowersyjną sprawą, ale jak przyjdzie do pokazania się w loży VIP to nam (potencjalnym wyborcom) przypomni się podkreślając swój wkład w wybudowanie stadionów i organizację Euro 2012.

Policja wskazuje, że Stadion Narodowy nie nadaje się na mecze klubowe. Bulwersujące jest to, że dopiero teraz zgłasza swoje zastrzeżenia. Po co było budować ten Stadion skoro nie nadaje się na mecze klubowe. Tylko po to, żeby rozegrać na nim 5 meczów w ramach Euro 2012? Skoro odpada Superpuchar, to za chwilę okaże się, że nie można rozgrywać na nim finału Pucharu Polski. Tego problemu na razie nikt nie podnosi, bo jest jeszcze kwestia meczu Polska – Portugalia.

 Stadion_Narodowy_09.02.2012_(2)

Józef Wojciechowski, właściciel Polonii Warszawa, do niedawna był poważnie zainteresowany rozegraniem na Narodowym hitowego meczu Polonia – Śląsk Wrocław, ale w rozmowie z onet.pl stwierdził, że wycofuje się z tego pomysłu. NCS, operatorowi stadionu, pozostaje więc organizacja meczów reprezentacji Polski, ale będzie to utrudnione, bo Grzegorz Lato już dawno mówił, że Narodowy jest za drogi i kadra nie musi tam grać. To jednak nie będzie problem, bo kilka miesięcy temu Pani Minister Mucha zapytana o sposób w jaki Stadion Narodowy będzie zarabiał na siebie wymieniła… koncerty np. Stinga…

Radosław Gilewicz, były reprezentant Polski powiedział dla serwisu sport.pl: „Spotkanie tej rangi musi zostać rozegrane. Nie rozumiem dlaczego nie można przenieść go na inny obiekt (…) To wstyd, że w tej sytuacji nie dojdzie do spotkania”. Problem w tym, że nie chodzi tylko o wstyd. Smutna prawda jest bowiem taka, że jedna z dwóch głównych aren Euro 2012 nie jest jeszcze gotowa na rozegranie meczów, ale najważniejsze, że w grudniu w blasku fleszy Pani Minister pokazała certyfikat dopuszczający Stadion Narodowy do użytkowania. Tylko, do jakiego użytkowania, skoro nie można rozegrać na nim meczu piłkarskiego?

Mam wielką nadzieję, że ktoś, a najlepiej NIK rozliczy budowę Stadionu Narodowego pod kątem rzetelności wydatkowania środków publicznych.


Źródła: własne, romankolton.blog.interia.pl, legioniści.com, onet.pl, sport.pl, ekstraklasa.net, gazetaprawna.pl.

Zdjęcia Stadionu Narodowego zostały wykonane na dwa dni przed planowanym terminem meczu o Superpuchar Polski, czyli w dniu 9 lutego 2012 r.

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi