Wpisy z tagiem: Afryka

wtorek, 26 lipca 2016
Emmanuel Sarki znalazł spokój i… spadek formy…

Nigeryjski skrzydłowy „Białej Gwiazdy” – Emmanuel Sarki po tym jak błysnął wiosną 2013 roku podpisał trzyletni kontrakt i przestał wyróżniać się. W marcu 2015 r. doznał kontuzji i dopiero latem 2016 r. opuścił Polskę.

25-letni pomocnik trafił do Krakowa za wstawiennictwem byłego piłkarza Wisły, także Nigeryjczyka – Ibrahima Sundaya. Z uwagi jednak na to, że Sarki po odejściu z belgijskiego Waasland-Beveren przez kilka miesięcy pozostawał bez klubu, podpisano z nim tylko półroczny kontrakt. Wisła nie prezentowała się najlepiej, ale Nigeryjczyk wyróżniał się na tle kolegów. W dwunastu meczach zdobył jednego gola i dołożył cztery asysty, a na prawym skrzydle imponował techniką i szybkością. Nic więc dziwnego, że znajdująca się w nienajlepszej kondycji finansowej, Wisła zaproponowała piłkarzowi przedłużenie kontraktu o trzy lata, a nie o rok, jak zakładała umowa zawarta podczas przerwy zimowej. Klub wyszedł z założenia, że Nigeryjczyk jest znakomitą inwestycją, bo albo będzie istotnym ogniwem drużyny, albo zostanie sprzedany zagranicę.

Emmanuel_Sarki_(1)

Źródło: ekstraklasa.org.

Eksperci podkreślali, że Sarki po tułaczce po juniorski klubach, długotrwałej przygodzie z Wasterlo, grze w Izraelu, powrocie do Belgii i pozostawianiu bez klubu, był bardzo zdeterminowany, aby wreszcie znaleźć klub na dłużej. Podkreślano, że Nigeryjczyk potrzebuje spokoju i stabilizacji. Tomasz Kulawik mówił o Sarkim: „Widać w nim potencjał techniczny, ale ma za sobą długą przerwę i zaległości w treningach” (cyt. za weszlo.com).

Sezon 2013/2014 nie był udany ani dla Wisły ani dla Sarkiego. Klub, choć wydawało się, że włączy się do walki o mistrzostwo Polski ostatecznie skończył rozgrywki na piątym miejscu. Zawodnik po prostu zawiódł. Statystyki Sarkiego prędzej powinny wpędzić go w kompleksy niż stanowić powód do dumy. Wystąpił w 36 meczach ligowych, nie zdobył żadnej bramki, zaliczył trzy asysty i dostał trzy żółte kartki. Wynik, jak na zawodnika, który miał być jednym z kluczowych graczy, jest po prostu mizerny. Sarki rzeczywiście wyróżniał się… ale niekonwencjonalną fryzurą i tylko fryzurą!

Pod koniec sezonu 2013/2014 zainteresowanie Sarkim wykazywali działacze występującego w 2. Bundeslidze Ingolstadt (ostatecznie sezon zakończyli na bezpiecznym 10. miejscu). Sarki musiał zapaść im w pamięci po ładnej bramce, którą zdobył w sparingowym meczu Wisła – Wolfsburg (2:1), rozegranym we październiku 2013 roku. Sarki mówił wówczas: „Wisła to mój drugi dom. Lubię tutaj grać i jestem szczęśliwy.” (cyt. za: sport.pl), ale dodawał też, że jeśli będzie konkretna oferta, to nie wyklucza, że odejdzie. Portal transfermarkt.pl oceniał jego wartość rynkową na 650 tys. euro, ale nie znalazł się chętny nawet na wyłożenie mniejszej kwoty. Zainteresowanie ze strony niemieckiego klubu osłabło, ale podobno pojawiło się zainteresowanie ze strony klubów z Portugalii, Norwegii, Grecji, a nawet z Azerbejdżanu (krakow.sport.pl). Sarki przyznał, że latem 2014 nie koncentrował się w pełni na piłce, a transfer do Ingolstadt był „najbardziej realną opcją” (cyt. za weszlo.com). Później rozpuścili ze swoim menadżerem plotkę, że lada chwila podpisze kontrakt z Galatasaray Stambuł, ale nad Bosforem otwierali tylko oczy ze zdziwienia.

Emmanuel_Sarki_(2)

Źródło: wislakrakow.com.

Sarki urodził się w Kadunie i pierwsze piłkarskie kroki stawiał w miejscowym Rancher's Bees FC (Kaduna). Zanim ukończył 18 lat zmieniał kluby jak rękawiczki. Z Rancher's Bees przeniósł się do lokalnego rywala – Gray's International FC. Skauci Chelsea Londyn wypatrzyli go na Młodzieżowych Mistrzostwach Afryki, a później obserwowali na Mistrzostwach Świata U-17 (faza grupowa), rozgrywanych w 2003 r. w Finlandii. Do transferu droga była krótka.

Transfer do Londynu doradził mu jego ojciec chrzestny – Joseph Dosu, który wychowywał go, po tym, jak rodzice i brat Emmanuela zginęli w wypadku samochodowym. Dosu jest byłym bramkarzem, który zdobył mistrzostwo i Puchar Nigerii, złoty medal olimpijski w Sydney w 1996 r. Trzykrotnie wystąpił w pierwszej reprezentacji Nigerii. Został zakupiony przez występującą w Serie „A” AC Regginę, ale nie zagrał żadnego meczu. W 1997 r. uległ wypadkowi samochodowemu, po którym nie wrócił już do poważnej piłki.

Wracając do Sarki’ego, to trafił na Wyspy jako niepełnoletni obywatel kraju spoza Unii Europejskiej i nie mógł grać na Stamford Bridge, dlatego był wypożyczany do południowoamerykańskiego Ajaxu Kapsztad i norweskiego SFK Lynn. W wymienionych klubach grał tylko w juniorskich drużynach, ale razem z nigeryjskimi kolegami, wypożyczonymi z Chelsea – Ezekielem Balą, Johnem Obi Mikelem i Chinedu Obasi. Obi Mikel przebił się do pierwszego składu Chelsea i pierwszej reprezentacji Nigerii, a Obasi trafił do Schalke. Sarki nie mówi dlaczego jego kariera potoczył się gorzej niż kolegów, bo przecież sam nie przyzna, że był słabszy.

Sarki chętnie przypomina swój pobyt w Chelsea i nawiązuje do niego w niemalże każdym wywiadzie epatując znanymi nazwiskami. Przypomina, że przebywał na boisku razem z Drogbą, Lampardem, czy Terrym. Poza tym, mówi, że największy wpływ na niego miał Claude Makelele. Dodaje, że Frank Lampard wiele dla niego zrobił, a Jose Mourinho wiele go nauczył i traktował go raczej jak swojego syna. Tak przynajmniej opowiada Sarki.  Problem tylko w tym, że Sarki nie dodaje, iż większość tego czasu spędził na wypożyczeniach, a w samej Chelsea ani razu nie grał w pierwszej drużynie. Co ciekawe, jako swojego idola nie wskazuje jednak żadnego piłkarzy „The Blues”, tylko Davida Beckhama.

Wiosną 2006 r. trafił do belgijskiego KSV Westerlo. W Jupiler Pro League rozegrał przez cztery lata 73 spotkania, w których zdobył jedną bramkę i siedem asyst. W 2010 r. wygasł jego kontrakt Sarkiego z Chelsea, a on został w Westerlo na kolejny sezon. W sezonie 2011/2012 występował już w izraelskim Ashdod SC (31 meczy, 1 gol). W kolejnym sezonie wrócił do Belgii, a dokładniej do drugoligowego Waasland-Beveren, w którym zagrał 10 meczy, zaliczył dwie asysty i awansował do Jupiler Pro League. Zdecydował się jednak na opuszczenie Belgii wyjaśniając, że „klub miał problemy finansowe” (cyt. za sportowefakty.pl) i zaproponowano mu „fatalne pieniądze” (cyt. za weszlo.com). Sarki uważał, że do tego czasu w Beveren „wszystko szło bardzo dobrze”, ale chyba tak nie szło, skoro obie strony nie doszły do porozumienia.

W sierpniu 2012 r. był bliski porozumienia z Broendby Kopenhaga, ale ze swoim menadżerem nie doszli do porozumienia z klubem. I tutaj Sarki też mówił o problemach finansowych, tyle że dużych. Od tamtej pory pozostawał bezrobotny, choć dzięki uprzejmości jednego ze swoich nigeryjskich kolegów mógł trenować z klubem holenderskiej ligi – drugiej lub trzeciej. W tym zakresie różne źródła rozmijają się, ale fakt jest taki, że Sarki trenował w Holandii. Jesienią 2012 r. dalej był bezrobotny, aż wreszcie Sunday oddał mu wielką przysługę polecając do klubu z ul. Reymonta.

Sarki po przybyciu do Polski w wywiadzie dla portalu wislalive.pl przyznał, że nie znał wcześniej polskiej ligi, ale słyszał o Wiśle i oglądał w telewizji jeden z meczów pomiędzy Standardem Liege a Wisłą. Co ciekawe, po roku w wywiadzie dla footbar.pl powiedział, że nigdy nie oglądał polskiej piłki. Ciekawe…

Trener Wisły, Franz Smuda powiedział w jednym z wywiadów, że przez Sarkiego i Wilde-Donalda Guerriera wywiozą go do domu wariatów, bo obaj nie wypełniają jego założeń taktycznych. Obaj piłkarze dobrze rozumieli się i nic dziwnego, że Guerrier, reprezentant Haiti zmobilizował do gry w tej reprezentacji Sarkiego. Nigeryjczyk przypomniał sobie, że ma haitańskie korzenie. Jego pradziadek (podobno) był misjonarzem i zmarł na Haiti… 123 lata temu. W Krakowie nie dowierzano Sarkiemu i jego wyjazd na zgrupowanie kadry zablokowano z uwagi na wątpliwości związane z dokumentami. Poza tym, we wrześniu, gdy szykował się do wyjazdu na mecz z Chile został zawrócony z Frankfurtu nad Menem do Krakowa, bo nie miał amerykańskiej wizy. Sarki miał uzupełnić dokumenty, ale ostatecznie Smuda namówił go do pozostania w Polsce. Jak się okazało to był dobry pomysł, bo w meczu ósmej kolejki z Zawiszą w Bydgoszczy (4:2), Sarki zaliczył dwie asysty (!!!). W poprzednich 36 meczach zaliczył tylko 3 asysty. Ostatecznie Sarki zadebiutował w reprezentacji Haiti i nawet zgrał w Pucharze Karaibów, w którym jego nowa reprezentacja zajęła 3 miejsce. Wyczyny Sarkiego nie powalały na kolana, a w pamięci kibiców zostanie przede wszystkim niewykorzystany rzut karny. Sarki podkreślał, że nie czuje się związany z Nigerią, którą opuścił w wieku 14-lat w poczuciu „strasznego” dzieciństwa.

W sezonie 2014/2015 Sarki też nie błyszczał. Zaliczył 21 meczów i strzelił tylko jednego gola, choć przyznać trzeba, że osiągnięcie lepszego rezultatu uniemożliwiła mu poważna kontuzja. W marcu 2015 r. zerwał wiązadło krzyżowe przednie. Następnie przeszedł zabieg rekonstrukcji wiązadła. Jesienią zeszłego roku Sarki został nawet powołany do reprezentacji Haiti na mecze eliminacji Mistrzostw Świata, ale z powodu rehabilitacji nie dotarł na zgrupowanie kadry. Zresztą w całym sezonie 2015/2016 nie zagrał w barwach „Białej Gwiazdy” żadnego meczu i nic dziwnego, że nie przedłużono z nim kontraktu.

Sarki to niewątpliwie piłkarz, który potrafi błysnąć umiejętnościami, ale tylko błysnąć, bo nie stać go na regularną grę na dobrym poziomie. Z całą pewnością przeszkodziły mu w tym kontuzje i częste zmiany klubów. Chociaż jego statystyki w T-Mobile Ekstraklasie nie są imponujące (69 meczy, 2 gole), to jednak Sarki należał do wyróżniających się piłkarzy, głównie z powodu fryzury. Aktualnie pozostaje bez klubu, pewnie dlatego, że znowu zaproponowano mu „fatalne warunki finansowe”. Niemniej Sarki należy do tej grupy piłkarzy, która dodała kolorytu polskiej lidze.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sport.pl, sport.wp.pl, weszlo.com, historiawisly.pl, fifa.com, weltfussball.de, ekstraklasa.org, wislakrakow.com, wislalive.pl, soccerfame.pl, eurosport.onet.pl, footbar.pl, sportowefakty.pl, krakow.sport.pl. J. Schwertner, Obieżyświat z Nigerii znalazł przystań, „Przegląd Sportowy” z dnia 15-16 czerwca 2013 r., s. 10. G. Wojtowicz, Emmanuel Sarki spłoszył Wilki, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 października 2013 r., s. 12. Grzegorz Wojtowicz, Nawrócony, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 września 2014 r., s. 23.

środa, 29 lipca 2015
Boubacar Barry – bramkarz pijany ze szczęścia

Bohaterem finału Pucharu Narodów Afryki 2015 został bramkarz Wybrzeża Kości Słoniowej – Boubacar Barry „Copa”, który jak określił jeden z komentatorów telewizyjnych był „pijany ze szczęścia”.

35-letni Barry w dotychczasowych pięciu meczach siedział na ławce ustępując w rywalizacji z młodym, zdolnym 26-letnim Sylvainem Gbohouo z klubu Sewe Sport de San Pedro. Młody bramkarz doznał jednak kontuzji w półfinałowym meczu z Demokratyczną Republiką Kongo i niespodziewanie w bramce „Słoni” stanął (prawie weteran) Barry. Bronił całkiem nieźle, a nawet dobrze, skoro przez cały mecz – 120 minut zachował czyste konto, choć przypomnieć trzeba, że dwukrotnie ratował go słupek.

Gdy w konkursie rzutów karnych jego koledzy zmarnowali dwie pierwsze „jedenastki” (Wilfried Bony i Gadji Tallo) i WKS przegrywało 0:2 sytuacja wydawała się przegrana. Wtedy jednak rozpoczął się show Barry’ego. Najpierw obronił strzał Afriyie Acquaha, a następni Frank Acheampong (chyba zdekoncentrowany przez Barry’ego) nie trafił w bramkę. To nie był jednak koniec popisów „Copy”, który prowokował rywali, mówił do nich, aż jeden z kolegów z drużyny starał się uspokoić go, a Andrew Ayew z Ghany powiedział mu, co myśli o jego zachowaniu. Barry później musiał skorzystać z pomocy lekarza, ale wydaje się, że albo symulował kontuzję „by wytrącić z równowagi rywali” (cyt. za: sport.pl), albo stres spowodował bóle mięśni. „Copa” przedłużał karne dyskusjami z zawodnikami i sędzią, co irytowało, ale Ghańczycy, podobnie jak Iworyjczycy trafiali wszystko, aż do stanu 8:8. Wtedy Boubacar obronił strzał golkipera Ghany – Brimaha Razaka, a później padł na murawę ze szczęścia i z bólu (?), narzekając na silne skurcze. Bramkarz Ghany czekał dobrych kilka minut, zanim „Copa” skorzystał z pomocy sztabu medycznego i wstał, aby oddać strzał z jedenastu metrów. Jeszcze na szczęście pocałował go Yaya Toure, a Boubacarr zrobił swoje i pewnie wykorzystał jedenastkę zapewniając „Słoniom” triumf w Pucharze Narodów Afryki po raz pierwszy od 23 lat.

Barry_strzela_karnego_w_finale_PNA_2015

Boubacar Barry pokonuje w serii rzutów karnych Brimaha Razaka z Ghany.

Źródło: dailymail.co.uk.

Warto jednak zauważyć, że Barry już wcześniej popisał się w swojej karierze celnym rzutem karnym. W sezonie 2011/2012 wykorzystał karnego w ligowym meczu Lokeren z Wasterlo, wygranym 4:0. Poza tym, co rzadko spotykane u piłkarzy, a zwłaszcza u bramkarzy – Barry gra obiema nogami. „Do dziś tzw. piątki wybija prawą nogą, ale gdy wprowadza ją do gry z ręki, uderza lewą.” (cyt. za sport.pl).

Po strzeleniu bramki Barry na przemian płakał i cieszył się. Nie do końca wierzył w to, co się stało. Widać było, że psychicznie nie wytrzymuje napięcia towarzyszącego meczowi finałowemu i jego zakończeniu. Przed kamerami telewizyjnymi mówił, że jest szczęśliwy, ale podkreślał, że: „Ani nie mam dobrych warunków, ani dużego talentu” (cyt. za sport.pl). Barry jest bowiem niski, jak na bramkarza, bo ma zaledwie 180 cm wzrostu.

Świętujący_Barry_na_barkach_Bony'ego

Barry na barkach Wilfrieda Bony’ego.

Źródło: picphotos.net.

Iworyjski bramkarz został niekwestionowanym bohaterem meczu finałowego, mimo, że w zwycięskiej drużynie wystąpiły takie gwiazdy, jak Kolo Toure (Liverpool), Salomon Kalou (Hertha Berlin), Gervinho (Roma), Wilfried Bony i Yaya Toure (obaj Manchester City).

Warto dodać, że w reprezentacji Barry gra z bluzą ze swoim nazwiskiem, ale już w rozgrywkach klubowych posługuje się swoim przydomkiem, czyli „Copa”.

 

Kariera klubowa

Barry rozpoczął karierę w rodzinnym mieście. Najpierw grał jako pomocnik w młodzieżowym Stelle Club d’Adjame. Następnie w sierpniu 1995 r. przeniósł się do  Academie MimoSifcom, gdzie został przekwalifikowany na bramkarza. Akademia jest filią znanego i utytułowanego ASEC Mimosas Abidżan, do którego w naturalny sposób przeszedł, a w 1999 r. podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt. Przez trzy lata jego klub zdobył dwa mistrzostwa, wicemistrzostwo i Puchar Wybrzeża Kości Słoniowej. Co do liczby meczów rozegranych przez Barry’ego w ASEC są w Internecie spore rozbieżności. Wikipedia podaje 17, transfermarkt.de – 1 (Superpuchar CAF w 1999 r.), a national-football-teams.com żadnego.

Jak to zwykle bywa z piłkarzami z Afryki szybko został zauważony przez francuskie kluby i w wieku 21 lat przeniósł się do Stade Rennais. Przez trzy lata nie zadebiutował w Ligue 1, ale o miejsce w bramce było naprawdę trudno, ponieważ rywalizował z Bernardem Lamą i Petrem Cechem! W drugiej drużynie (Stade Rennais B) rozegrał jednak 23 mecze. W tym czasie druga drużyna, w której grał zajęła we francuskiej IV lidze – 3. i 6. miejsce.

Nieudana przygoda z Francją nie zakończyła kariery Barry’ego. Wręcz przeciwnie, doświadczenie zdobyte we Francji mógł wykorzystać w Belgii – drugim kraju, który bardzo chętnie korzysta z usług piłkarzy z Afryki. Nowym klubem Barry’ego od lipca 2003 r. został KSK Beveren, gdzie bardzo szybko został podstawowym bramkarzem. Najpierw był wypożyczony, a później został graczem belgijskiego klubu na zasadzie transferu definitywnego. Sumy transferu nie podano, ale transfermarkt.pl podawało jego wartość rynkową w tamtym czasie na poziomie 1,3 mln euro. W pierwszym sezonie w barwach Beveren w klasyfikacji na najlepszego bramkarza ligi zajął drugie miejsce. Przez cztery sezony rozegrał 102 ligowe mecze, ale klubowi nie wiodło się dobrze i okupował miejsca w dolnej części tabeli – 12., 16., 16. i 18. miejsce. Największym sukcesem był finał Pucharu Belgii w 2004 r., przegrany z Club Brugge 2:4.

Występy Boubacara nie pozostały jednak niezauważone i latem 2007 r. przeniósł się do KSC Lokeren, który grał w lidze znacznie lepiej zajmując miejsca: 12., 7., 14., 6., 8., 6. i 5. Lokeren dwukrotnie zdobyło Puchar Belgii (2012, 2014), ale w meczach o Superpuchar przegrywało. „Copa” doczekał się także indywidualnego wyróżnienia i w sezonie 2008/2009 został uznany za najlepszego bramkarza ligi belgijskiej (Jupiler Pro League). Wtedy też (czerwiec 2009) jego wartość rynkowa według transfermarkt.pl była najwyższa w jego karierze – 2,5 mln euro.

Barry_-_bramkarz_ligi_belgijskiej_2008/2009

Barry – bramkarz sezonu 2008/2009 Jupiler Pro League.

Źródło: wijzijnovoetbal.nl.

Oprócz strzelonego karnego w 2012 r., spośród ciekawych zdarzeń z jego udziałem warto też wspomnieć o kontuzji, której doznał. W maju 2013 r. podczas ligowego meczu z Brugią „przy próbie interwencji zderzył się ze słupkiem. Uderzył w niego głową tak mocno, że stracił przyjemność. Odzyskał ją dopiero, gdy opuszczał stadion na noszach” (cyt. za sport.pl). Stało się to, gdy miał 33 lata i wielu sądziło, że to zdarzenie zakończy jego karierę. „Copa” marzył jednak, aby wystąpić na kolejnym, swoim trzecim mundialu i jak się później okazało to mu się udało.

Nieprzytomny_Barry_po_zderzeniu_ze_słupkiem

Nieprzytomny Barry po zderzeniu ze słupkiem.

Źródło: gettyimages.co.jp.

W listopadzie 2014 r. podczas meczu fazy grupowej Ligi Europy z Legią Warszawa (1:0). „Kibice” Legii wykazywali pod adresem bramkarza Lokeren rasistowskiego zachowanie, co spotkało się ze strony UEFA z karą finansową i zakazem rozgrywania dwóch meczów na stadionie Legii przy udziale kibiców. Barry w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” powiedział, że nie ma nic przeciwko Legii. Pewna grupa kibiców źle się zachowywała, ale on nie rozumiał co krzyczą, ale generalnie Legia ma bardzo dobrych kibiców. Wywarli na nim wielkie wrażenie i jego zdaniem mogą stanowić przykład dla kibiców innych drużyn, także Lokeren. Podkreślił, że nie ma pretensji do Legii i dla niego sprawa jest zamknięta.

Barry_podczas_meczu_Lokeren_-_Legia

Barry podczas meczu Lokeren – Legia, w którym „kibice” Legii wykazywali rasistowskie okrzyki pod jego adresem.

Źródło: motywatorki.pl.

Jego kontrakt z Lokeren obowiązuje do końca czerwca przyszłego roku, a wartość rynkowa jest szacowane przez transfermarkt.pl na 700 tys. euro. Obecnie jest jedynym piłkarzem Lokeren, który wystąpił na mistrzostwach świata w Brazylii w zeszłym roku. Według statystyk na oficjalnej stronie klubu rozegrał 163 mecze ligowe, ale np. według national-football-teams.com – 191. A z inny klubowych ciekawostek warto dodać, że Boubacar Barry to także 19-letni pomocnik z Gwinei, reprezentujący barwy występującego w 2. Bundeslidze – Karlsruher SC. Spotkają się kiedyś w jednym klubie?

 

Kariera reprezentacyjna

Od 2000 r. rozegrał w kadrze ponad 80 meczów. Ich liczba w zależności od źródła jest zróżnicowana, np. 78 (pl.wikipedia.org), 81 i 4 nieoficjalne (national-football-teams.com), 84 (en.wikipedia.org), 85 (transfermarkt.pl), 86 (także en.wikipedia.org oraz theguardian.com), 97 (fedivoir.com). W każdym razie w meczach reprezentacyjnych zdobył jedną bramkę.

Swój pierwszy występ podczas Mistrzostw Świata zaliczył w Niemczech w 2006 r. W ostatnim grupowym meczu, który po porażkach z Argentyną i Holandią (po 1:2) był meczem o pietruszkę, „Słonie” wygrały z Serbią i Czarnogórą 3:2.

W RPA w 2010 r. wystąpił we wszystkich trzech grupowych meczach (Portugalia 0:0, Brazylia 1:3, Korea Północna 3:0), ale jego drużyna nie awansowała do fazy pucharowej. Podobna sytuacja powtórzyła się w zeszłym roku w Brazylii (Japonia 2:1, Kolumbia 1:2, Grecja 1:2), przy czym dodać trzeba, że „Słonie” straciły awans w trzeciej minucie doliczonego czasu gry, gdy Giorgios Samaras pokonał Barry’ego z karnego. W tym meczu zapisał się „w historii jedną z najbardziej niesamowitych „cieszynek”. Po golu z Grecją upadł na ziemię i zaczął gryźć trawę” (cyt. za sport.pl).

Barry_gryzie_trawę

Źródło: slate.com.

W Pucharze Narodów Afryki, Barry i reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej mieli więcej powodów do radości, ale i tak brakowało triumfu w całym turnieju. W 2006 r. WKS przegrał w finale po karnych z Egiptem (0:0, karne 2:4). Barry wystąpił podczas turnieju w jednym meczu. W 2008 r. WKS zajęło 4. miejsce, a w 2012/20-13 r. przegrał w finale z Zambią (0:0, karne 7:8).

3 marca 2015 r. zapowiedział zakończenie reprezentacyjnej kariery pisząc, że bardzo się cieszy ze swoich występów dla reprezentacji i podkreślając, że czas ustąpić miejsca nowej generacji piłkarzy.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, national-football-teams.com, pl.soccerway.com,  sporting.be, theguardian.com, przegladsportowy.pl, fifa.com, transfermarkt.pl, fedivoir.com, lementorbiz.net, dailymail.co.uk, slate.com, wijzijnovoetbal.nl, gettyimages.co.jp, motywatorki.pl, picphotos.net.

08:06, martinez-4ever , Piłkarze
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 lipca 2015
Rozczarowujący Puchar Narodów Afryki 2015

Tegoroczny jubileuszowy 30. PNA, rozgrywany w dniach 17 stycznia – 8 lutego, przyniósł więcej rozczarowań niż zachwytów, ale trudno się dziwić, skoro jeszcze trzy miesiące wcześniej zmieniono gospodarza imprezy. Z uwagi na epidemię wirusa Ebola dotychczasowy organizator, czyli Maroko poprosiło Afrykańska Federacją Piłkarską (CAF) o zmianę terminu. CAF nie zgodziła się i ostatecznie ukarała Maroko odebraniem prawa organizacji, wykluczeniem z turnieju i karą finansową. Turniej przeniesiono do Gwinei Równikowej, która całkiem niedawno, bo w 2012 r. była współgospodarzem turnieju z Gabonem. Trudno było oprzeć się wrażeniu ogólnego zamieszania i prowizoryczności.

Logo_PNA_2015

Logo Pucharu Narodów Afryki 2015

Źródło: elotitv.com.

Stadiony w Gwinei w porównaniu ze stadionami poprzedniego gospodarza, czyli RPA wyglądały niczym ubogi krewny. Przyznać jednak trzeba, że obiekty w RPA gościły mistrzostwa świata w 2010 r., więc obiekty w Gwinei były skazane na niepowodzenie. Stan muraw, jak to na „Czarnym Lądzie” pozostawiał wiele do życzenia, ale nie było chyba tak źle jak w RPA. Stadiony nie zawsze były wypełnione w pełni, choć ich pojemność wynosiła – 5 tys. (Ebebiyin), 15 tys. (Mongomo), 15,25 tys. (Malabo) i 35,7 tys. (Bata). Cieniem na zachowanie kibiców, jak i organizację turnieju kładą się zamieszki pod koniec półfinałowego meczu gospodarzy z Ghaną, zakończonego ostatecznie wynikiem 0:3.

Turniej niestety zawiódł także sportowo. Odkąd Kamerun awansował do ćwierćfinału Mistrzostw Świata we Włoszech w 1990 r. mówiło się, że przyszłość należy do „Czarnego Lądu”, ale później było dużo, dużo rozczarowań, bo wynik Kamerunu powtórzyły tylko reprezentacje Senegalu w 2002 r. i Ghany w 2010 r. O zapowiadanym przez ekspertów Mistrzostwie Świata dla ekipy z Afryki można na razie zapomnieć. Mundial sprzed pięciu lat, mimo że był organizowany w Afryce, potwierdził słabość futbolu na tym kontynencie. Z sześciu drużyn tylko jedna – Ghana wyszła z grupy i awansowała do ćwierćfinału. Podczas ostatniego mundialu w Brazylii spośród pięciu reprezentantów CAF tylko dwóch wyszło z grupy, ale swój udział zakończyło już na 1/8 finału (Nigeria i Algieria).

Od historycznego sukcesu Kamerunu piłkarze z Afryki masowo opuszczają swój kontynent na rzecz Europy, ale sukcesów i wyraźnych postępów w grze brakuje. Co ciekawe, wcześniej zwracano uwagę na indywidualne umiejętności poszczególnych zawodników, popisy techniczne i trochę fantazji, co wiązało się z brakiem jakiegokolwiek przywiązania do taktyki. Teraz, oglądając PNA trudno oprzeć się wrażeniu, że proporcje odwróciły się, choć do taktyki też można mieć sporo zastrzeżeń.

Wpływ na ogólną ocenę turnieju na pewno miało to, że eliminacji nie przebrnął obrońca tytułu sprzed dwóch lat (!), czyli Nigeria, a także silne Egipt, Angola i wykluczone Maroko. Poza tym, w poszczególnych reprezentacjach zabrakło kilku znanych zawodników, jak choćby Didier Drogba, czy Kevin Prince Boateng. W konsekwencji w turnieju zabrakło wyraźnych indywidualności – piłkarzy, o których można by powiedzieć, że turniej należał do nich, albo byli po prostu najlepsi. Do napastników też można mieć trochę zastrzeżeń, skoro najwięcej bramek (po trzy) zdobyło aż pięciu zawodników. Typowego króla strzelców, goleadora z prawdziwego zdarzenia po prostu zabrakło. A co do bramek, to średnia na mecz wyniosła 2,13 (68 bramek w 32 meczach). Poprzednio, mniejszą średnią (1,56) zanotowano trzynaście lat temu.

Po fazie grupowej średnia wynosiła mniej niż 2, ale w fazie pucharowej piłkarze rozstrzelali się. W ćwierćfinałach padło szesnaście goli, a w półfinałach siedem. W meczu finałowym i o trzecie miejsce piłkarze wrócili do dotychczasowych nawyków i nie strzelili żadnego gola, nawet w dogrywce, a rozstrzygnięcia w najważniejszych meczach turnieju nastąpiły po rzutach karnych!

Piłkarze grający w Europie, choć wyróżniali się na tle pozostałych, to jednak nie wznieśli poziomu gry i oceny turnieju na wysoki poziom. Byli w trakcie sezonu, wiec trudno mówić o zmęczeniu. Choć z drugiej strony może rozgrywanie PNA co dwa lata, to za często? Gdyby turniej był rozgrywany rzadziej, to może wyczekiwanie piłkarzy, kibiców i mediów zwiększyłoby zainteresowanie, ale z drugiej strony podniosłoby poziom gry.

Tytuł mistrzowski wywalczyła reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej, po raz drugi w historii. Wcześniej w 1992 r., ale w międzyczasie WKS wywalczył dwa tytuły wicemistrzowskie (2006, 2012) oraz trzecie (1994) i czwarte miejsce (2008).

WKS_przed_finałem_PNA_2015

Reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej przed meczem finałowym.

Źródło: independent.co.uk.

WKS_-_zwycięzca_PNA_2015

Reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej – triumfator Pucharu Narodów Afryki 2015.

Źródło: aps.dz.

 

Źródła: własne, en.wikipedia.org, pl.wikipedia.org, elotitv.com, independent.co.uk, aps.dz.

poniedziałek, 27 lipca 2015
Pech Kasperczaka

Prowadzona przez Henryka Kasperczaka reprezentacja Mali odpadła po fazie grupowej Pucharu Narodów Afryki 2015 wskutek… LOSOWANIA!!! Reprezentacje Mali i Gwinei zremisowały wszystkie trzy mecze 1:1 i o awansie jednej z nich do ćwierćfinału zdecydowało losowanie, które nie było korzystne dla zespołu Polaka.

Rywalizacja w grupie „D” była niezwykle zacięta. Spośród sześciu meczów pomiędzy Wybrzeżem Kości Słoniowej, Gwineą, Kamerunem i Mali aż pięć zakończyło się wynikiem 1:1. Wyjątek stanowił mecz pomiędzy Wybrzeżem a Kamerunem, w którym padł wynik 1:0.

Kasperczak_Mali_2015

Henryk Kasperczak – trener reprezentacji Mali podczas Pucharu Narodów Afryki w 2015 r.

Źródło: bbc.co.uk.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas mistrzostw świata we Włoszech w 1990 r. O drugim i trzecim miejscu w grupie „F” decydowało losowanie, ponieważ reprezentacje Irlandii i Holandii zremisowały wszystkie trzy mecze. Zresztą w tej grupie pięć z sześciu meczów zakończyło się remisami (3 mecze – 1:1 i 2 mecze – 0:0). Losowanie było korzystniejsze dla Irlandii, która „zajęła” drugie miejsce i w 1/8 spotkała się z teoretycznie słabszą Rumunią, którą pokonała w rzutach karnych. Irlandczycy odpadli w ćwierćfinale z gospodarzami imprezy (0:1). Holendrzy przegrali w 1/8 finału z późniejszymi mistrzami świata, czyli Niemcami (1:2).

Kasperczak obejmując posadę trenera Mali stanął przed trudnym zadaniem zmierzenia się z oczekiwaniami kibiców. Nie mogło być jednak inaczej, skoro podczas poprzednich dwóch edycji Pucharu Narodów Afryki, Mali zajęło trzecie miejsce, a w 1994, 2002 i 2004 r. – czwarte miejsce. Kasperczak prowadził już reprezentację tego państwa w 2002 r., gdy była gospodarzem PNA i sensacyjnie zajęła czwarte miejsce. Największym sukcesem Mali pozostaje jednak wicemistrzostwo Afryki wywalczone w 1972 r. Warto też zauważyć, że Mali nigdy nie awansowało do mistrzostw świata, choć było tego bardzo blisko. W marcu 2005 r. w meczu decydującym o awansie do finałów mistrzostw świata w Niemczech, Mali przegrało u siebie z Togo 1:2 po golu w ostatniej minucie!

Wracając do PNA 2015, to Kasperczak dysponował na tym turnieju kilkoma naprawdę niezłymi piłkarzami, jak Mustapha Yatabare (Trabzonspor), Bakary Sako (Wolverhampton) i przede wszystkim niezwykle doświadczony i utytułowany Seydou Keita (AS Roma). Kibice narzekali jednak, że z powodu kontuzji nie mógł zagrać będący w dobrej formie napastnik Cheick Diabate (Bordeaux) i bramkarz Mamadou Samassa (EA Guingamp). Zabrakło też dawno już nie powoływanych do kadry Mohamadou Diarry (Fulham) i Mohameda Sissoko (Levante).

Potencjał reprezentacji Mali to jednak nie było wszystko, bo grupa „D” była prawdopodobnie najtrudniejszą grupą w całym turnieju. Wielu komentatorów odbierało Mali szanse awansu wskazując na mecze z Wybrzeżem i Kamerunem, zapominając trochę o Gwinei. Nikt się jednak nie spodziewał, że o awansie i przyszłości Kasperczaka zdecyduje losowanie. Przebieg meczów wskazuje jednak, że reprezentacja Mali miała swoje szanse i przy większej koncentracji mogła nawet zapewnić sobie awans po dwóch pierwszych kolejkach. To tylko, gdybanie, ale przejdźmy do faktów.

W pierwszej kolejce (20 stycznia 2015 r.) Mali zremisowało z faworyzowanym Kamerunem 1:1, choć do 84 min. prowadziło. Wtedy wyrównującą bramkę zdobył Oyongo. Nieco wcześniej – w 71 min. bramkę dla Mali zdobył wypożyczony z Olympiakosu Pireus do EA Guingamp – Sambou Yatabare. Mali było bardzo bliskie pierwszego, historycznego zwycięstwa z Kamerunem. Wcześniej zanotowało z tym rywalem trzy remisy i dwie porażki. W drugiej kolejce (24 stycznia 2015 r.) przebieg meczu z Kamerunem powtórzył się! Mali objęło prowadzenie w meczu z Wybrzeżem Kości Słoniowej i straciło je w końcówce meczu. Gola dla drużyny Kasperczaka już w 7 min. zdobył Sako. W 86 min. wyrównał Gradel. W międzyczasie kontuzji doznał bramkarz pierwszy bramkarz Malijczyków – Soumbeila Diakite, który zerwał mięsień.

Mali_przed_meczem_z_WKS

Reprezentacja Mali przed meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej.

Źródło: prosoccertalk.nbcsports.com.

Po dwóch seriach spotkań wszystkie cztery kluby miało po dwa remisy 1:1. W ostatniej serii (28 stycznia 2015 r.) WKS pokonał Kamerun 1:0, o czym była mowa już wcześniej. Mali tymczasem znowu zremisowało 1:1, choć przebieg meczu był zgoła odmienny niż dwóch pozostałych. W 15 min. gola dla Gwinei z rzutu karnego zdobył Kevin Constant. Następnie szansę na wyrównanie zaprzepaścił Keita, który nie wykorzystał rzutu karnego. Mali jednak wyrównało w 47 min. po golu wypożyczonego z West Ham United do FC Metz – Modibo Maigi. Niestety, zwycięska bramka zapewniająca Mali awans do ćwierćfinału jednak nie padła.

Następnego dnia (29 stycznia 2015 r.) odbyło się losowanie, które wskazało reprezentację Gwinei jako awansującego do ćwierćfinału.

Losowanie_-_Mali_czy_Gwinea?

Losowanie drugiego miejsca w grupie „D”.

Źródło: dailymail.co.uk.

Nastroje w Mali były minorowe. Spora część kibiców obwiniała jednak nie ślepy los, tylko Kasperczaka, wskazując, że nie przygotował odpowiednio drużyny do turnieju. Ocena tranera była jednak zgoła odmienna… „Myślę, że pokazaliśmy się z dobrej strony i chciałbym pochwalić chłopaków. Widać było, że jesteśmy dobrze przygotowani do turnieju. Pokazał to mecz z Kamerunem czy druga połowa z Gwineą, gdzie zdominowaliśmy rywala. Mentalnie ta grupa też była dobrze przygotowana. Widać było, że chcą coś zrobić. Przyszłość jest przed nimi.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Odnośnie przyszłości Kasperczak mówił dosyć pewnie: „Mam propozycję, żeby dalej prowadzić ten zespół. Daliśmy sobie jednak kilka dni do namysłu. Decyzja powinna zapaść w przyszłym tygodniu. W tej drużynie jest grupa młodych piłkarzy i warto iść razem dalej.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Podjęcie decyzji opóźniało się i ostatecznie strony zdecydowały, aby nie kontynuować współpracy. Szkoda. Niewielu polskich trenerów pracuje za granicą, nie wspominając już o tych, którzy prowadzą poważne kluby lub pracują z kadrami narodowymi.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, cafonline.com, sportowefakty.pl. national-football-teams.com, przegladsportowy.pl, bbc.co.uk, prosoccertalk.nbcsports.com, dailymail.co.uk. M. Zichlarz, Awans może być losowany, „Przegląd Sportowy” z dnia 26 stycznia 2015 r., s. 31. Wywiad red. M. Zichlarza z Henrykiem Kasperczakiem – Nadal mnie chcą, „Przegląd Sportowy” z dnia 2 lutego 2015 r., s. 30.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi