Wpisy z tagiem: Legia

wtorek, 23 kwietnia 2019
Arka z Superpucharem Polski 2017!

W meczu otwierającym sezon 2017/2018 Arka Gdynia pokonała po rzutach karnych Legią Warszawa 4:3 (w regulaminowym czasie gry 1:1). W wywalczeniu trzeciego w historii „żółto-niebieskich” trofeum spory udział miał łotewski bramkarz Pāvels Šteinbors.

Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego byli skazywani na pożarcie, ale nie przestraszyli się krajowego potentata, podjęli wyrównaną walkę i zachowali więcej zimnej krwi w serii rzutów karnych.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Legioniści, zgodnie z zapowiedzią trenera Jacka Magiery przystąpili do meczu w najsilniejszym składzie, jaki był możliwy do wystawienia. Z różnych przyczyn nie zagrali lub nie mogli zagrać – Vadis Odidja Ofoe, Miroslav Radović, Krzysztof Mączyński, Łukasz Moneta i Daniel Chima Chukwu.

Spotkanie mogło zacząć się dla Legii wprost wybornie. W 11. minucie Thibault Moulin dośrodkował z rzutu wolnego z bocznej strefy boiska, Artur Jędrzejczyk uderzył piłkę głową przedłużając tor jej lotu w kierunku bramki, ale sprzed linii bramkowej wybił ją Marcin Warcholak! Dziewięć minut później niespodziewanie Arka objęła prowadzenie. Szybki atak gości samobójczą bramką zakończył Michał Pazdan. Rafał Siemiaszko podał do Grzegorza Piesio, który ograł Jędrzejczyka w bocznej strefie pola karnego przed linią końcową i wstrzelił piłkę na pole bramkowe. „(…) kuriozalnie interweniował Pazdan. Trochę zatańczył breakdance, trochę odganiał osy i ostatecznie wpakował futbolówkę do siatki obok zszokowanego Malarza” (cyt. za: weszlo.com).

2017.07.07_Legia_-_Arka_Superpuchar_(2)

Legia mogła odpowiedzieć już dwie minuty później! Moulin dośrodkował piłkę, a Jędrzejczyk uderzył piłkę głową, a Šteinbors fantastycznie odbił pikę na rzut rożny. Po dośrodkowaniu Dominika Nagy’ego piłka trafiła w słupek, a po chwili Jędrzejczyk uderzył piłkę głową, ale na nieszczęście dla gospodarzy trafiła w stojącego w bramce Michała Marcjanika. Ataki Legii przyniosły skutek w 27. minucie. Guilherme zagrał do Moulina, który wbiegł w pole karne i mimo obecności trzech rywali oddał fantastyczny strzał zewnętrzną częścią stopy z czternastu metrów. Wprawdzie Šteinbors wyciągnął się jak struna, ale nie miał szans na skuteczną interwencję. Stadion oszalał i wydawało się, że lada chwila Legia strzeli następną bramkę. Kolejną groźną akcję legioniści przeprowadzili już trzy minuty później. Guilherme dośrodkował spod linii końcowej do Jarosława Niezgody, którego strzał z pierwszej piłki instynktownie obronił Šteinbors. Po upływie kolejnych dwóch minut Brazylijczyk znalazł się w dobrej sytuacji w polu karnym, ale fatalnie uderzył. W 37. minucie Nagy uderzył piłkę z narożnika pola karnego w kierunku dalszego słupka, ale do celu zabrakło półtora, może dwa metry. Sześć minut później znowu pokazał się Nagy. Dośrodkował, ale strzał głową Niezgody poleciał nad bramką gości. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi piłkarzy Legii i fantastycznych interwencji Šteinborsa. Legia mogła i powinna prowadzić, ale łotewski bramkarz rozgrywał wielki mecz.

Drugą połowę Arka mogła zacząć od mocnego uderzenia. W 47. minucie znajdujący się w polu karnym Marcjanik uderzył piłkę głową, ale przeleciała nad bramką strzeżoną przez Arkadiusza Malarza. Sześć minut później Piesio uderzył piłkę zza pola karnego, ale piłka przeleciała obok słupka. Legioniści „obudzili się” dopiero po kwadransie od rozpoczęcia drugiej połowy. Najpierw potężny strzał z 25 metrów oddał Moulin, a piłka przeleciała nad bramką. Po minucie Michał Kopczyński oddał strzał z podobnej odległości, ale siła uderzenia była zbyt słaba i Šteinbors złapał piłkę. W kolejnej minucie Arka przeprowadziła groźną akcję, ale Siemaszko zamiast oddać strzał próbował podać do kolegów, a piłkę przejął Pazdan. „W 68. minucie wprowadzony Sebastian Szymański zbiegł ze skrzydła, lecz z jego próbą spokojnie poradził sobie golkiper Arki (…) Legia nadal napierała, ale niewiele z tego wynikało. W drugiej połowie tempo pojedynku spadło i widać było, że piłkarze dopiero wchodzą w ligowy sezon.” (cyt. za: legioniści.com). W 73. minucie została przeprowadzona groźna akcja. Piesio dośrodkował z głębi pola, a (znany z występów w Piaście Gliwice) Ruben Jurado uciekł obrońcom gospodarzy, a piłka po jego strzale głową przeleciała obok słupka. Trzy minuty później przypomniał o sobie Moulin, który oddał strzał sprzed pola karnego, a piłka oczywiście poleciała obok słupka.

W 82. minucie debiutujący w Legii Vamara Sanogo „miał 100 proc. sytuację, ale nie trafił nawet w piłkę” (cyt. za: sport.pl). Jak się później okazało to był pierwszy i jak dotąd jedyny oficjalny występ Francuza w Legii. Niedługo później został wypożyczony do… Zagłębia Sosnowiec. Sanogo zastąpił Kaspera Hamalainena, dla którego był to 50. oficjalny występ w barwach Legii, ale Fin delikatnie mówiąc: „przeszedł obok meczu”. Czas upływał, a Legia nie kwapiła się zdecydowanych i huraganowych ataków (może brakowało siły po okresie przygotowawczym?). W pierwszej minucie doliczonego czasu gry zrobiło się gorąco, ale pod bramką Legii. Warcholak dośrodkował, ale nieprzyjemnie dla Malarza, który był zmuszony, aby przerzucić piłkę nad poprzeczkę. „Arka grała przyzwoicie, lecz ta drużyna nie ma na dziś tyle jakości, by swoją bramkę przed takim rywalem kompletnie zamurować. Musi liczyć na trochę szczęścia i ono dzisiaj było z nimi.” (cyt. za” weszlo.com).

2017.07.07_Legia_-_Arka_Superpuchar_(8)

Piłkarze obu drużyn podczas rzutów karnych.

Ostatni gwizdek sędziego Szymona Marciniaka oznaczał konkurs rzutów karnych, bowiem regulamin meczu o Superpuchar nie przewiduje dogrywki. Piłkarze Arki wykonywali „jedenastki” bezbłędnie, a Malarz ani razu nie wyczuł intencji strzelców. Co innego bohater regulaminowego czasu gry, czyli Šteinbors. Łotysz obronił dwa rzuty karne (wykonywane przez Moulina i Kopczyńskiego), przy dwóch kolejnych wyczuł intencje strzelającego i tylko raz rzucił się w niewłaściwy róg. Šteinbors potwierdził świetną dyspozycję, w przeciwieństwie do najlepszego piłkarza Legii w tym meczu, czyli Moulina. Francuz nie stanął na wysokości zadania i nie wykorzystał swojej „jedenastki”. W ten oto sposób Arka sięgnęła po Superpuchar, czyli trzecie trofeum w historii klubu, po Pucharach Polski (1979 i 2017). Wprawdzie Arka utrzymała się w ekstraklasie w kontrowersyjnych okolicznościach, to jednak okres do maja do lipca 2017 r. jest najlepszym w historii klubu.

2017.07.07_Legia_-_Arka_Superpuchar_(9)

Arkowcy wykonywali „jedenastki” bezbłędnie.

Legia przegrała piąty z rzędu mecz o Superpuchar (czwarty u siebie!), co oznacza, że po raz ostatni wywalczyła to trofeum w 2008 r., gdy trenerem był Jan Urban, a w wygranym meczu z Wisłą Kraków gole strzelali Takesure Chinyama i Piotr Rocki… brzmi jak prehistoria…

WARto jeszcze dodać, że po raz pierwszy w historii polskiej piłki nożnej sędziowie mogli skorzystać z systemu VAR, ale wideoweryfikacja nie była konieczna. Szymon Marciniak jako sędzia główny i Paweł Gil siedzący przed monitorami VAR nie mieli okazji, aby przetestować nowy system w warunkach meczowych.

 

7 lipca 2017, godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Wojska Polskiego

Legia Warszawa 1-1 k. 3-4 Arka Gdynia

Bramki: Thibault Moulin (27 min.) – Michał Pazdan (20 min. – samobójcza).

Rzuty karne: 1-0 Mateusz Szwoch, 1-1 Marcin Warcholak, (1-1 Thibault Moulin - obroniony), 1-2 Dawid Sołdecki, 2-2 Guilherme, 2-3 Damian Zbozień, 3-3 Maciej Dąbrowski, 3-4 Rubén Jurado, (3-4 Michał Kopczyński - obroniony)

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 55. Artur Jędrzejczyk (90 min., 23. Mateusz Żyro), 5. Maciej Dąbrowski, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme, 15. Michał Kopczyński, 75. Thibault Moulin, 22. Kasper Hämäläinen (67 min., 9. Vamara Sanogo), 21. Dominik Nagy (64, 53. Sebastian Szymański) – 11. Jarosław Niezgoda (57 min., 20. Mateusz Szwoch).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Jakub Szumski, Rafał Makowski, Konrad Michalak.

Trener: Jacek Magiera.

Arka: 1. Pāvels Šteinbors – 33. Damian Zbozień, 29. Michał Marcjanik, 3. Krzysztof Sobieraj, 23. Marcin Warcholak – 24. Patryk Kun (90 min., 44. Michał Żebrakowski), 8. Marcus Vinícius (63, 4. Dawid Sołdecki), 21. Yannick Kakoko, 17. Adam Marciniak (77 min., 14. Michał Nalepa), 13. Grzegorz Piesio (84, 2. Tadeusz Socha) – 11. Rafał Siemaszko (67 min., 9. Rubén Jurado).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Krzysztof Pilarz – Paweł Wojowski.

Trener: Leszek Ojrzyński.

żółte kartki: Pazdan, Szwoch, Jędrzejczyk – Sobieraj.

sędziował: Szymon Marciniak (Płock).

widzów: 26 756.

temperatura: 20C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legia.com, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sport.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl.

Przed meczem o Superpuchar 2017 Legia – Arka Gdynia

W meczu o Superpuchar Polski 2017 zmierzą się mistrz Polski i gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i zdobywca Pucharu Polski – Arka Gdynia.

Superpuchar

Legia jest klubem, który najczęściej grał o Superpuchar – aż jedenaście razy, ale wygrał tylko czterokrotnie (1989, 1994, 1997, 2008). Więcej sukcesów w tych rozgrywkach ma na swoim koncie poznański Lech, który wygrywał sześciokrotnie w dziewięciu meczach. Arka będzie w Warszawie debiutowała w meczu o Superpuchar.

Mecze między Legia i Arką

Dotychczas oba kluby rozegrały 30 meczów, w których zdecydowanie lepszy bilans ma Legia (20 zwycięstw, 7 remisów, 3 porażki i bramki 48:21). „26 razy obie drużyny spotykały się w ramach rozgrywek ligowych, pozostałe cztery mecze rozegrane zostały w ramach Pucharu Polski.” (cyt. za: legia.com). Ostatni mecz między tymi klubami został rozegrany w Warszawie, a Arka niespodziewanie wygrała 3:1.

Okres przygotowawczy

Do sezonu Legia przygotowywała się na zgrupowaniu w Warce. Rozegrała dwa mecze – z Wisłą Płock (3:0) i Radomiakiem Radom (2:0). Co ciekawe, w obu meczach bramkę zdobył Daniel Chima Chukwu. Arka tradycyjnie już zgrupowanie miała we Władysławowie. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego w sparingach nie zachwycili. Zremisowali z APOEL Nikozja (1:1), a następnie przegrali z beniaminkiem Ekstraklasy – Sandecją Nowy Sącz (0:2) i mistrzem Łotwy – Spartaksem Jurmała (1:2).

Legia_-_Arka_przed_Superpucharem_2017

Źródło: bilety.legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

Z Legii odeszli piłkarze, o których odejściu mówiono już od dawna, czyli Jakub Rzeźniczak, Waleri Kazaiszwili i Tomas Necid. W ich miejsce sprowadzono Łukasza Monetę i Krzysztofa Mączyńskiego, a z wypożyczeni wrócili m.in. Konrad Jałocha i Mateusz Szwoch (obaj zresztą z Arki Gdynia!), a także Michał Masłowski, Robert Bartczak, Jakub Szumski i Jarosław Niezgoda. Poza tym, niejasna jest sytuacja Vadisa Odjidji-Ofoe, Łukasza Brozia i Steevena Langila, a w każdej chwili może odejść Michał Pazdan. Legia interesuje się podobno obrońcą Denisem Vavro (Słowacja, MSK Żilina) i napastnikiem Ognjenem Mudrinskim (Serbia, FK Spartak Subotica). Z powodu kontuzji i urazów w Legii nie zagrają – wspomniany Chukwu, a także Tomasz Jodłowiec, Michał Kucharczyk i Miroslav Radović.

Z Arką pożegnali się wspomniani już Jałocha i Szwoch, a także Josip Barisić, Miroslav Bożok, Dariusz Formella, Przemysław Trytko i Przemyslaw Stolc. W ich miejsce sprowadzono m.in. Krzysztofa Pilarza, Adama Dancha, Grzegorza Piesio, Rubena Jurado.

W klubie pozostała największa gwiazda, czyli Rafał Siemiaszko, który w zeszłym sezonie zdobył jedenaście ligowych bramek. Najważniejszą zdobył… ręką w meczu z Ruchem Chorzów. Poza tym dołożył trzy trafienia w Pucharze Polski, a w tym pierwszą bramkę w finale Pucharu Polski (2:1 z Lechem Poznań po dogrywce).

Warto zauważyć, ze kilka dni przed meczem o Superpuchar zaledwie „20-letni Dominik Midak, syn biznesmena Włodzimierza Midaka, nabył 60 procent akcji klubu i został jej większościowym właścicielem.” (cyt. za: legionisci.com).

Historyczny mecz

Piątkowy mecz będzie pierwszym w historii polskiej piłki, podczas którego sędziowie oficjalnie korzystać będą z systemu wideo powtórek - VAR. Wyznaczony do sędziowania piątkowego spotkania Szymon Marciniak jest póki co jedynym polskim sędzią posiadającym uprawnienia do używania tego systemu.” (cyt. za: legia.com). Legia gra o przełamanie serii czterech przegranych meczów o Superpuchar (2012, 2014, 2015, 2016), a Arka o pierwszy Superpuchar w historii klubu.

Podsumowanie

Forma piłkarzy u progu sezonu jest wielką niewiadomą, ale przed tym meczem faworyt może być tylko jeden.

 

Źródła: własne, legionisci.com, sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org, bilety.legia.com.

poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Sezon 2016/2017 był wyjątkowy dla Legii Warszawa pod względem rzutów karnych

Niefrasobliwość piłkarzy Legii w sezonie 2016/2017 przyniosła rywalom w ekstraklasie aż dziesięć rzutów karnych, z czego osiem jesienią, podyktowanych między V a XIV kolejką.

W sezonie 2016/2017 sędziowie podyktowali przeciwko Legii 10 rzutów karnych, podobnie jak przeciwko Bruk-Termalice. Tyle, że „Słonie” wykonywały jeszcze 7 „jedenastek”, a Legia tylko trzy. Pod względem różnicy między wykonywanymi, a bronionymi karnymi Legia z wynikiem -7 zdecydowanie odstawała od kolejnej pod tym względem drużyny, czyli Piasta Gliwice (-4). Klub z Gliwic był tym, który wykonywał najmniej rzutów karnych (2). Najwięcej „jedenastek” wykonywali piłkarze Wisły Plock (11) i Lecha Poznań (10). Największą różnicę między wykonywanymi a bronionymi karnymi miały wspomniane już Wisła Plock (6), Lech Poznań (5) i Arka Gdynia (5).

Dziesięć karnych podyktowanych przeciwko Legii to więcej niż w poprzednich pięciu sezonach łącznie!!! W sezonie 2011/2012 – 1, 2012/2013 – 1, 2013/2014 – 4, 2014/2015 – 2, 2015/2016. W tym czasie legioniści wykonywali aż 27 rzutów karnych notując w każdym sezonie dodatni bilans między karnymi wykonywanymi a bronionymi. Zdecydowanie wybijał się pod tym względem sezon 2012/2013 z bilansem +8 (9 wykonywanych, 1 broniony).

W poprzednich pięciu sezonach tylko przeciwko jednej drużynie sędziowie podyktowali 10 jedenastek (Górnik Łęczna, 2015/2016). Rekordzistą w sezonie 2014/2015 był Ruch Chorzów (8), w sezonie 2013/2014 – Korona Kielce i Górnik Zabrze (po 9), 2012/2013 – Pogoń Szczecin (8), a w sezonie 2011/2012 – Podbeskidzie Bielsko-Biała (7).

Formacja obronna popełniała katastrofalne błędy, a decyzje sędziów były słuszne, choć w przypadku kilku sytuacji sędziowie może wybroniliby się, gdyby ich gwizdek milczał. Warto zauważyć, że pięć rzutów karnych zostało spowodowane zagraniem piłki ręką. Legioniści narzekali na skrupulatność sędziów, ale w odpowiedzi portal weszlo.com wskazał, że w tych meczach sędziowie powinni podyktować przeciwko Legii… kolejne cztery (ewidentne) rzuty karne!

Po dwa rzuty karne sprokurowali ci, na których bardzo liczono w grze obronnej, czyli Michał Pazdan (po Euro 2016 mianowany przez kibiców „ministrem obrony narodowej”) i kapitan drużyny – Jakub Rzeźniczak. Dwa karne spowodował też Michał Kopczyński, ale on wchodzi do drużyny i można go tłumaczyć niedoświadczeniem. Po jednym rzucie karnym mają na sumieniu Adam Hlousek, Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski i Arkadiusz Malarz.

 

Karne podyktowane przeciwko Legii w sezonie 2016/2017 w ekstraklasie:

1.Michał Pazdan blokuje ręką strzał Grzegorza Piesio (V kolejka, 13 sierpnia 2016, Górnik Łęczna – Legia 1:0), ale Arkadiusz Malarz obronił rzut karny wykonywany przez Grzegorza Bonina.

Karny_nr_1__Malarz_broni_Bonina_sportdziennikpl

Źródło: sport.dziennik.pl.

2.Jakub Rzeźniczak zgarnia piłkę ręką sprzed Gergela (VIII kolejka, 10 września 2016, Termalika Bruk-Bet Nieciecza – Legia 2:1). Vlastimir Jovanović wykorzystuje rzut karny.

Karny_nr_2__Jovanovi_pokonuje_Malarza_interiapl

Źródło: interia.pl.

3.Michał Kopczyński podcina Kędziorę (VIII kolejka, 10 września 2016, Termalika Bruk-Bet Nieciecza – Legia 2:1). Wojciech Kędziora wykorzystuje rzut karny.

4.Michał Pazdan blokuje ręką strzał Janoszki (IX kolejka, 18 września 2016, Legia – Zagłębie Lubin 2:3). Krzysztof Janus wykorzystuje rzut karny.

Karny_nr_4__Janus_pokonuje_Malarza_przegladsportowypl

Źródło: przegladsportowy.pl.

5.Adam Hlousek blokuje ręką dośrodkowanie (X kolejka, 23 września 2016, Wisła Kraków – Legia 0:0). Arkasziu Malarz broni strzał Denisa Popovicia z rzut karnego.

Karny_nr_5__Malarz_broni_karnego_Popovicia__przeglasportowypl

Źródło: przeglasportowy.pl.

6.Jakub Rzeźniczak uderza w twarz Matrasa (XII kolejka, 14 października 2016, Pogoń Szczecin – Legia 3:2). Adam Frączczak wykorzystuje rzut karny.

Karny_nr_6__Frczczak_pokonuje_Malarza_ekstraklasatv

Źródło: przegladsportowy.pl.

7.Michał Kopczyński podcina Macieja Makuszewskiego (XIII kolejka, 22 października 2016, Legia – Lech Poznań 2:1). Marcin Robak wykorzystuje rzut karny.

Karny_nr_7__Robak_pokonuje_Malarza_weszlocom

Źródło: weszlo.com.

8.Arkadiusz Malarz taranuje Rymaniaka (XIV kolejka, 28 października 2016, Korona Kielce – Legia 2:4). Miguel Palanca wykorzystuje rzut karny.

Karny_nr_8__Palanca_pokonuje_Malarza_legioniscicom

Źródło: legionisci.com.

9.Artur Jędrzejczyk zagrywa piłkę ręką (XXX kolejka, 22 kwietnia 2017, Cracovia – Legia 1:2). Karnego wykorzystuje Damian Dąbrowski.

Karny_nr_9__D.Dbrowski_pokonuje_Malarza_ekstraklasatv

Źródło: ekstraklasa.tv.

10.Maciej Dąbrowski fauluje Pawła Brożka (XXXI kolejka, 30 kwietnia 2017, Legia – Wisła Kraków 1:1). Karnego wykorzystuje Petar Brlek.

Karny_nr_10__Brlek_pokonuje_Malarza_ekstraklasatv

Źródło: ekstraklasa.tv.

W tym czasie, gdy rywale Legii wykonywali aż dziesięć karnych, mistrzowie Polski wykonywali tylko trzy, zresztą dwa niewykorzystane niewykorzystany (Nemanja Nikolić w meczu z Zagłębiem Lubin i Miroslav Radović w meczu z Pogonią Szczecin; trafił tylko Guilherme przeciwko Bruk-Bet Termalice Nieciecza). Częściej legioniści strzelali karne w europejskich pucharach – Nikolić 2 (w meczach z HSK Zrjinski Mostar i Dundalk FC) i Radović 1 (w meczu z Realem Madryt).

Legia w dziewięciu ligowych meczach, w których rywale wykonywali rzut karny nie radziła sobie. Na 27 punktów możliwych do zdobycia, wywalczyła tylko 11 (3 zwycięstwa, 2 remis, 4 porażki, bramki 14:14). W jedynym meczu, który w sezonie 2016/2017 Legia rozegrała w Pucharze Polski też została ukarana rzutem karnym. W meczu 1/16 finału Pucharu Polski przeciwko Górnikowi Zabrze Radosław Cierznik obronił strzał Romana Gergela. Działo się to tuż przed przerwą meczu, w którym Legia prowadziła 2:0. Ostatecznie przegrała po dogrywce 2:3, co potwierdza, że Legii „nie idzie” w meczach, w których przeciwko niej są dyktowane rzuty karne.

Karny_nr_11__Cierzniak_karnego_Gergela_polsatsport

Źródło: polsatsport.pl.

Arkadiusz Malarz obronił tylko (a może aż) dwa rzuty karne spośród dziesięciu wykonywanych przeciwko Legii w ekstraklasie, czyli popisał się skutecznością na poziomie 20%. Na pokrzepienie i dla przypomnienia można przypomnieć, że Malarz w debiucie w barwach Legii w przegranym 1:3 meczu XX kolejki sezonu 2014/2015 (15 lutego 2015) obronił rzut karny wykonywany przez Macieja Gajosa:

Karny_nr_12_Malarz_broni_strza_Gajosa_legiacom

Źródło: legia.com.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, przegladsportowy.pl, sport.dziennik.pl, interia.pl, przegladsportowy.pl, legionisci.com, weszlo.com, ekstraklasa.tv, polsatsport.pl, legia.com.

niedziela, 21 kwietnia 2019
„Eksperci” część 14 – Mario Maloca nie docenił Legii

Mario Maloca, chorwacki defensor Lechii Gdańsk, w sezonie 2016/2017 był pewien o wyższości swojego klubu nad Legią. Wyniki meczów mocno zweryfikowały jego pogląd.

Przed jesiennym meczem sezonu 2016/2017 pomiędzy Legią, a Lechią Gdańsk, stoper lechistów – Mario Maloca powiedział: „Mamy lepszy zespół niż Legia, mamy lepszego trenera i lepszą atmosferę w drużynie. Uważam, że gramy najlepiej w Polsce. Widać to przede wszystkim po ostatnich wynikach. Musimy to kontynuować. Czas na zwycięstwo w Warszawie” (cyt. za: sport.pl). Piłkarz, który z uwagi na swoją dobrą grę był wówczas nazywany „generałem” gdańskiej defensywy, dał się ponieść emocjom i pewności siebie.

Legia rzeczywiście słabo grała jesienią, a ligowe występy łączyła z fazą grupową Ligi Mistrzów. Przed meczem z Lechią zajmowała w ligowej tabeli trzecie miejsce od końca, czyli 14. z dorobkiem 10 punktów (2 zwycięstwa, 2 remisy, 4 porażki, bramki 10:12). Lechia była liderem z 22 punktami (7-1-2, 16:10). Na nieszczęście chorwackiego defensora, mecz z jego klubem był dla Legii debiutem w roli trenera Jacka Magiery. Efekt był niespodziewany. Legia pewnie rozbiła Lechię 3:0, oddając w tym meczu 34 strzały, w tym 16 celnych. Maloca został ukarany w tym meczu żółtą kartką, a według „Przeglądu Sportowego” był „rozkojarzony i spóźniony”.

Maloca_walczy_o_pik_z_Radovicem__sportinteriapl.

Mario Maloca walczy o piłkę z Miroslavem Radovicem.

Źródło: sport.interia.pl.

Wiosną 2017 r., a dokładniej 19 marca, Lechia gościła Legię na własnym stadionie i wydawało się, że tym razem Maloca w pojedynku z Legia będzie miał dużo więcej szczęścia. Po jego bramce w 48. minucie „Biało-zieloni” prowadzili 1:0, ale później Maloca popełnił dwa błędy. W 58. minucie nie upilnował Michała Kucharczyka, który zdobył bramkę wyrównującą, a w 87. minucie wybił piłkę wprost pod nogi Kucharczyka, który strzałem zza pola karnego pokonał Dusana Kuciaka i zapewnił Legii wygraną. Maloca zaliczył swoistą „asystę” i po meczu przepraszał za ten błąd.

Obie drużyny spotkały się jeszcze raz. W grupie mistrzowskiej, w ostatniej kolejce sezonu, przy Łazienkowskiej padł bezbramkowy remis, a oba kluby zachowały swoje miejsca w tabeli. Maloca w meczu z Legią ukarany został żółtą kartką i nie wyróżnił się niczym specjalnym. Legia została mistrzem Polski 2017, a Lechia nie poprawiła 4. miejsca i nie wystąpiła w europejskich pucharach. Lechia ostatecznie straciła do Legi pięć punktów, co oznacza, że przez 27 kolejek (od 10. kolejki) zdobyła 17 punktów mniej od Legii, a przecież Maloca mówił, że Lechia ma lepszy zespół, trenera i atmosferę w drużynie… albo się pomylił, albo mistrzostwo zdobyła gorsza drużyna…

W lipcu 2017 r. Chorwat został wypożyczony do występującego w 2. Bundeslidze – SpVgg Greuther Furth. Przygodę z Lechią zakończył na 60 ligowych występach i 4 golach. Zagrał w pięciu ligowych meczach przeciwko Legii, w których Lechia 1 wygrała i po dwa zremisowała (bilans bramkowy 4:6).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.com, pl.wikipedia.org, sport.interia.pl. A.Dawidziuk, Odmieniona Legia odrabia straty, „Przegląd Sportowy” z dnia 3 października 2016 r., s. 2. „Przegląd Sportowy” z dnia 20 marca 2017 r., s. 3-4.

Marcjanik idzie w ślady Żewłakowa

W sezonie 2016/2017 Michał Marcjanik z Arki Gdynia strzelił aż trzy samobójcze bramki w Ekstraklasie. W ten sposób nawiązał do czterech bramek samobójczych strzelonych przez Michała Żewłakowa dla Legii w różnych rozgrywkach w latach 2011-2013.

Marcjanik jest wychowankiem Arki, a sezon 2016/2017 był jego debiutanckim w Ekstraklasie. Zaprezentował się nadzwyczaj dobrze, jak na 22-latka. Wystąpił w aż 30 meczach, w tym 29 w pełnym wymiarze czasowym, a do tego strzelił 2 gole i aż 3 samobóje.

Marcjanik_po_samobóju_w_Lubinie

Marcjanik po strzeleniu bramki samobójczej w Lubinie.

Źródło: ekstraklasa.tv.

Swoisty samobójczy hat-trick zaczął kompletować pod koniec sezonu zasadniczego. W XXVIII kolejce (8 kwietnia 2017 r.) trafił do własnej bramki w meczu z Pogonią Szczecin (1:5), w XXIX kolejce (17 kwietnia 2017 r.) z Lechią Gdańsk (1:2), a w XXVII kolejce z Zagłębiem Lubin (3:1). Co ciekawe, Marcjanik wszystkie trzy samobóje strzelił w meczach wyjazdowych i w każdym w drugiej połowie. Może wynikało to z braku koncentracji młodego defensora?

Można powiedzieć, że Marcjanik poszedł w ślady Żewłaka, tyle że karierę zaczął od samobójów, którymi były reprezentant Polski karierę kończyć. Gdyby jeszcze Marcjanik poszedł w ślady byłego piłkarza Anderlechtu, Olympiakosu i Legii pod względem prezentowanego poziomu piłkarskiego, to zrobiłby świetną karierę, a reprezentacja Adama Nawałki zyskała solidnego defensora.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv.

Jakby się czuli?

W niedzielę 4 czerwca 2017 r. w meczu ostatniej kolejki Ekstraklasy 2016/2017 Lechia Gdańsk walczyła w Warszawie z Legią, a korespondencyjnie z Jagiellonią Białystok i Lechią Gdańsk o Mistrzostwo Polski. Ostatecznie Lechia zakończyła rozgrywki poza podium, ale ciekawe jakby swoją radość okazywało czterech byłych piłkarzy Legii reprezentujących Lechię?

W barwach Lechii wystąpiło czterech piłkarzy, którzy wcześniej reprezentowali barwy Legii. Słowacki bramkarz Dusan Kuciak występował w Legii od jesieni 2011 r. do początku 2016 r. Przez pięć sezonów rozegrał 131 meczów ligowych, wywalczył po trzy Mistrzostwa Polski i Puchary Polski. Dla „Lechistów” przed meczem z Legią rozegrał 16 ligowych meczy będąc silnym punktem zespołu.

Jakub Wawrzyniak występował w Legii od sezonu 2007/2008 do jesieni 2008 r., a następnie od wiosny 2010 r. do jesieni 2014 r. Przez siedem sezonów rozegrał 127 meczów ligowych, w których zdobył siedem bramek. Wywalczył cztery Puchary Polski, dwa Mistrzostwa Polski i Superpuchar Polski. W Lechii od wiosny 2015 r. rozegrał trzy sezony – 77 ligowych meczy.

Wawrzyniak_i_Jędrzejczyk_czerwiec_2017

Jakub Wawrzyniak walczy o piłkę z Arturem Jędrzejczykiem. Kiedyś koledzy z jednej drużyny, teraz walczą po przeciwnych stronach boiska.

Źródło: sport.tvp.pl.

Ariel Borysiuk grał dla Legii przez sześć sezonów – od wiosny 2008 r. do jesieni 2011 r. i od wiosny 2016 r. Rozegrał 103 mecze ligowe, w których zdobył cztery bramki. Wywalczył cztery Puchary Polski i jedno Mistrzostwo Polski. W Lechii grał w sezonie 2014/2015, jesienią 2015 r. i od wiosny 2017 r. Dla „Biało-Zielonych” rozegrał 68 meczy ligowych, w których zdobył trzy bramki.

Czwartym do brydża jest Rafał Wolski, który był związany z Legią od 2008 r. do początku 2013 r. W klubie z Warszawy zadebiutował wiosną 2011 r. i przez dwa sezony rozegrał 25 meczy strzelając w nich sześć goli. Zdobył dwa Puchary Polski. W Lechii gra od początku sezonu 2016/2017 i przed meczem z Legią rozegrał dla niej 33 mecze ligowe, strzelając trzy gole.

Co ciekawe, wszyscy czterej wymienieni piłkarze najwięcej czasu w swoich karierach byli związani z Legią i za wyjątkiem Wolskiego najwięcej ligowych meczy rozegrali właśnie w Legii. Z tego powodu, ciekawe jak wszyscy czterej czują się przyjeżdżając w roli gościa na dobrze im znany stadion w Warszawie. Ciekawe jakby się czuli, gdy zwyciężając nad Legią sięgnęliby po Mistrzostwo Polski? Tego jednak nie dowiemy się przynajmniej do końca kolejnego sezonu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.tvp.pl.

sobota, 20 kwietnia 2019
Bezdyskusyjne zwycięstwo Legii nad Lechem daje pozycję lidera

W meczu 34. kolejki Ekstraklasy 2016/2017, rozegranym w środę 17 maja 2017 r., Legia Warszawa pewnie pokonała Lecha Poznań 2:0 (1:0) i po raz pierwszy w sezonie została liderem Ekstraklasy.

Spotkania Legii z Lechem nazywane są polskim klasykiem. Emocje zapewniają kibice, a także piłkarze i trenerzy obu klubów. „Emocje podgrzali dodatkowo piłkarze Lechii, którzy wygrali z dotychczasowym liderem Jagiellonią 4:0. To oznaczało, że kto zwycięży w Warszawie, ten wskoczy na pierwsze miejsce. Lechowi do szczęścia wystarczał też remis.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

2017.05.17_Legia_-_Lech_Poznań_(2)

Legia objęła prowadzenie już w 7. minucie meczu. Maciej Dąbrowski zagrał długą piłkę z własnej połowy do Vadisa Odidja-Ofoe, którego niedokładnie pokrył Tomasz Kędziora, a Jan Bednarek miał za daleko, aby dogonić Belga. Najlepszy piłkarz warszawskiego zespołu strzałem z powietrza z kilku metrów nie dał Matúšowi Putnocký’emu żadnych szans na skuteczną interwencję. W ten sposób zakończyła się seria słowackiego bramkarza – 366 minut bez puszczonej bramki w ekstraklasie.

Strzelca gola na pewno należy pochwalić, ale podającego także. Tym bardziej, że mówimy o obrońcy, który nie jest znany z takich zagrań. Nie może więc dziwić, że portal weszlo.com pisał: „(…) Dąbrowski… No, no, nie spodziewaliśmy się, że na takie rzeczy w ogóle tego faceta stać.”. „Lech po tym golu wyglądał jak sparaliżowany. Nie tylko nie miał pomysłu, jak na niego odpowiedzieć, ale też nadal pozwalał Legii na wiele pod własnym polem karnym.” (cyt. za: sport.pl). „To był dobry fragment w wykonaniu Legii, bo gospodarze stwarzali kolejne sytuacje. W 10. minucie ponownie w roli głównej wystąpił Ofoe. Belg świetnie podał do Dominika Nagy’ego, ale młody Węgier strzelił zbyt lekko i Putnocky złapał piłkę.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 12. minucie Odidja-Ofoe znakomicie podał do wbiegającego w narożnik pola karnego Guilherme. Brazylijczyk ograł Macieja Wilusza i naciskany przez Bednarka oddał z kilku metrów z ostrego kąta strzał, po którym piłka trafiła tylko w boczną siatkę. „Okres wyraźnej przewagi Legii zakończył Nagy, który po podaniu z głębi pola mógł skopiować wyczyn Ofoe, ale bramkarz Lecha poradził sobie z jego strzałem. Po dobrym pierwszym kwadransie tempo meczu spadło.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 18. minucie na groźny strzał zza pola karnego zdecydował się Mihai Radut, ale piłka przeleciała nad poprzeczką.

Poznaniacy długimi momentami rozgrywali piłkę na połowie rywala, ale niewiele z tego wynikało. Mieli problemy ze stworzeniem sobie dogodnych szans. Liczyli też na stałe fragmenty, ale najgroźniejszy z nich zakończył się piąstkowaniem Malarza po dośrodkowaniu Raduta.” (cyt. za: lechpoznan.pl). Chwilę później, w 41. minucie Nagy podał do Tomasza Jodłowca, który wbiegł w pole karne i naciskany przez Bednarka oddał strzał w długi róg, Putnocky odbił piłkę, która przeleciała tuż obok słupka. „Lech nie istniał, a Nenad Bjelica stał przy linii z rękami w kieszeni, jakby nie dowierzał. Nie dowierzał w to, co widzi - w to, jak jego zespół oddał pole gry, jak nie potrafi zbudować choćby jednej dobrej akcji, oddać nawet jednego celnego strzału. A Jacek Magiera nawet nie wstał (…), bo Legia w pierwszej połowie grała bezbłędnie.” (cyt. za: sport.pl). Legia kontrolowała przebieg spotkania, a Lech nie potrafił jej zagrozić. Pomysłem na grę „Kolejorza” było zagrywanie długich piłek do osamotnionego Dawida Kownackiego, który został całkowicie wyłączony z gry przez Dąbrowskiego i Michała Pazdana. Inna sprawa, że wystawienie Kownackiego zamiast lidera klasyfikacji najskuteczniejszych, czyli Marcina Robaka, musiało zastanawiać.

Na początku drugiej polowy przypomnieli o sobie goście. W 46. minucie Maciej Makuszewski ograł przy linii bocznej Adama Hlouška (Nagy odpuścił atakowanie Makuszewskiego) i zbiegł w pole karne, skąd z ostrego kąta oddał strzał, po którym Arkadiusz Malarz (chyba trochę asekuracyjnie) odbił piłkę na rzut rożny. „W 52. minucie mogło być 2-0 dla legionistów, ale Miroslav Radović zbyt długo zwlekał z decyzją o strzale i ostatecznie futbolówkę zdołali mu zabrać defensorzy. Za moment z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Thibault Moulin i nikomu nie udało się zamknąć akcji.” (cyt. za: legionisci.com).

2017.05.17_Legia_-_Lech_Poznań_(4)

Po godzinie gry trener Bjelica wprowadził Robaka w miejsce Radosława Majewskiego. Były napastnik Pogoni Szczecin i Piasta Gliwice wprowadził sporo ożywienia w szeregach „Kolejorza”, ale efektów nie było. Cztery minuty później na boisku pojawił się Kasper Hämäläinen. Fin w ostatnich dwóch meczach Legii i Lecha był rezerwowym, a w doliczonym czasie gry strzelał decydujące o zwycięstwie bramki. Tym razem zastąpił Nagy’ego. „Już chwilę po wejściu na boisko "Hama" bardzo dokładnie dośrodkował do Guilherme, a ten z dogodnej pozycji oddał niezły strzał, który wylądował jednak w rękach Putnockiego.” (cyt. za: legia.com). Po upływie kolejnych dwóch minut legioniści rozegrali kombinacyjną akcję, po której Guilherme oddał mocny strzał z dwunastu metrów, ale piłka odbiła się od nogi Bednarka i skończyło się tylko na strachu lechitów i rzucie rożnym dla gospodarzy. Dlaczego akcja była kombinacyjna? „Ofoe w niesygnalizowany sposób podał do Radovica w pole karne, ten zagrał piętą do Hlouska, który zostawił piłkę Guilherme.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

Czasu do zakończenia spotkania pozostawało coraz mniej, Legia utrzymywała minimalne prowadzenie, a Lech dalej grał swoje, czyli nie stwarzał zagrożenia pod bramką Malarza. Było to o tyle dziwne, że przecież bramka wyrównująca dawała Lechowi pozycję lidera. Zamiast tego Legia przesuwała grę coraz bliżej bramki „Kolejorza”

W 74. minucie po czterotygodniowej przerwie na boisku pojawił się Michał Kucharczyk, który zastąpił aktywnego w tym meczu Guilherme. „W 78. minucie szarżującego Vadisa Odjidję-Ofoe sfaulował Abdul Aziz Tetteh, za co otrzymał żółtą kartkę.” (cyt. za: legionisci.com). Thibault Moulin oddał strzał z rzutu wolnego z ok. 25 metrów, a piłka wylądowała w rękach Putnocký’ego.

Wreszcie w 83. minucie Jodłowiec zagrał świetną prostopadłą piłkę do Kucharczyka, a że Wołodymyr Kostewycz zagapił się i złamał linię spalonego, to „Kuchy” miał przed sobą tylko bramkarza. Przebiegł kilka metrów, podbił piłkę nad wybiegającym poza pole karne Putnockým, a następnie trochę nieporadnie (co sam przyznał po meczu) skierował ją głową do bramki Lecha. Ten gol praktycznie zakończył spotkanie. Kucharczyk w swoim szesnastym występie przeciwko Lechowi (8 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek) zdobył trzecią bramkę.

2017.05.17_Legia_-_Lech_Poznań_(6)

Radość gospodarzy po zdobyciu drugiej bramki.

Kluczem w całym tym spotkaniu było jednak zagarnięcie sobie środka pola, co gospodarze wykonali bezpardonowo i wręcz bezczelnie. Tercet Vadis – Moulin – Jodłowiec kompletnie zdominował dziś rywala.” (cyt. za: weszlo.com). Co ciekawe, Jodłowiec dopiero po raz czwarty w 2017 r. wystąpił w podstawowym składzie Legii. Wcześniej rywalizację o miejsce w składzie przegrywał z Michałem Kopczyńskim.

Nenad Bjelica, trener Lecha Poznań, nie przekonywał, że istnieje w innej rzeczywistości i na konferencji nie mówił, że Lech był lepszy, a Legia nie miała okazji do zdobycia bramki. Zamiast tego powiedział m.in.: „Gratuluję Legii, bo wygrała zasłużenie. W pierwszej połowie była zdecydowanie lepsza. (…) Legia ma jednego zawodnika, który robi ogromną różnicę. Vadis Odjidja-Ofoe nie pasuje do tej ligi. To świetny piłkarz. Nie chodzi tylko o to, że strzelił piękną bramkę. Inicjował świetne akcje i nie wiedzieliśmy jak go zatrzymać. To był największy problem.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Odidja-Ofoe tym meczem potwierdził, że jego oczekiwania na podwyżkę z 600 tys. euro do miliona euro, są uzasadnione.

Legia odniosła trzecie kolejne zwycięstwo bez straty bramki. Zresztą Malarz pozostawał niepokonany przez ponad 300 minut. „Stołeczni dorzucają więc do swojej kolekcji trzy punkty i na trzy kolejki przed końcem mają dwa „oczka” przewagi nad Lechem, Jagiellonią i Lechią. Podopieczni Jacka Magiery w końcu więc doszli do sytuacji, o której długo opowiadali i na którą cierpliwie czekali – sytuację, w której absolutnie wszystko zależy już tylko od nich.” (cyt. za: weszlo.com).

 

17 maja 2017 r., godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Wojska Polskiego

Mecz XXXIV kolejki Ekstraklasy 2016/2017

Legia Warszawa 2-0 Lech Poznań

Bramki: Vadis Odjidja-Ofoe (7 min.) i Michał Kucharczyk (83 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 55. Artur Jędrzejczyk, 5. Maciej Dąbrowski, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme (74 min., 18. Michał Kucharczyk), 3. Tomasz Jodłowiec, 75. Thibault Moulin, 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 21. Dominik Nagy (64 min., 22. Kasper Hämäläinen) – 32. Miroslav Radović (87 min., 15. Michał Kopczyński).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Radosław Cierzniak – Jakub Rzeźniczak, Łukasz Broź, Tomas Necid.

Trener: Jacek Magiera.

Lech: 30. Matúš Putnocký – 4. Tomasz Kędziora, 35. Jan Bednarek, 26. Maciej Wilusz, 22. Wołodymyr Kostewycz – 17. Maciej Makuszewski, 6. Łukasz Trałka, 14. Maciej Gajos (76 min., 55. Abdul Aziz Tetteh), 86. Radosław Majewski (60 min., 11. Marcin Robak), 18. Mihai Răduț (84 min., 25. Paweł Tomczyk) – 24. Dawid Kownacki.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Jasmin Burić – Lasse Nielsen, Tymoteusz Puchacz, Marcin Wasilewski.

Trener: Nenad Bjelica (Chorwacja).

żółte kartki: Guilherme (20 min., za faul), Radović (23 min., za faul), Odjidja-Ofoe – Trałka (29. min, za faul), Tetteh (78. min., za faul).

sędziowali: Daniel Stefański (Bydgoszcz) jako główny oraz Myrmus i Golis.

widzów: 28 820.

temperatura: 19C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, eurosport.onet.pl, legia.com, legioniści.com, lechpoznan.pl, weszlo.com, sport.pl, sportowefakty.wp.pl. R. Błoński, Rewelacyjny Vadis prowadzi do tytułu, s. 2-3. P. Wesołowicz, Legia pobiła Lecha, „Gazeta Wyborcza” z dnia 18 maja 2017 r., s. 22.

piątek, 19 kwietnia 2019
Ciekawe transfery obcokrajowców

W przerwie zimowej sezonu 2016/2017 do piłkarskiej ekstraklasy trafiło kilku nowych obcokrajowców, którzy (jak się wówczas wydawało) mogli podnieść poziom polskiej ligi. 

1.Tomas Necid (Czechy, Bursaspor – Legia Warszawa, wypożyczenie: 200 tys. euro).

Absolutnie największym hitem tego okienka transferowego było wypożyczenie przez Legię z Bursaspor Kulubu czeskiego napastnika Tomasa Necida (44 mecze w reprezentacji, 12 bramek). Legia wypożyczyła Czecha za 200 tys. euro z opcją pierwokupu w kwocie 2 mln euro. Necid został królem strzelców mistrzostw Europy U-17 (2006) i U-19 (2008). Na pierwszej imprezie Czesi wywalczyli wicemistrzostwo, a na drugiej dotarli do półfinału. Jesienią 2008 r. w 16 ligowych meczach Slavii zdobył 11 bramek i od 1 stycznia 2009 r. reprezentował barwy CSKA Moskwa (kwota transferu: 4,5 mln euro). W Rosji nie był już tak skuteczny. Następnie był wypożyczany do Slavii i PAOK Saloniki. Odżył w sezonie 2014/2015, gdy zdobył 11 ligowych bramek dla PEC Zwolle. Wynik ten powtórzył w kolejnym sezonie, ale już dla Bursasporu. Jesień 2016 była jednak rozczarowaniem. W wystąpił tylko w sześciu meczach ligi tureckiej, a we wszystkich rozgrywkach w 12 meczach i strzelił  2 gole. Do Legii został sprowadzony, aby grać regularnie, poprawić formę i wrócić do pierwszej „jedenastki” Bursasporu.

Tomas_Necid_z_koszulka_legiacom

Tomas Necid po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Legii Warszawa.

Źródło: legia.com.

2.Gino van Kessel (Curacao, Slavia Praga – Lechia Gdańsk, wypożyczenie).

Lechia wypożyczyła Gino van Kessela ze Slavii Praga, a suma odstępnego w przypadku transferu definitywnego wynosiła 1,5 mln euro. Van Kessel urodził się w Holandii, ale reprezentuje Curacao (7 bramek w 10 meczach), skąd pochodzi jego matka. Został królem strzelców ligi słowackiej 2015/2016 w barwach AS Trencin, dla którego strzelił 17 goli i zanotował 8 asyst w 33 meczach i przeniósł się do Slavii Praga (1,2 mln euro). Czeska przygoda nie przebiegała jednak najlepiej (2 bramki w 7 meczach), a napastnikowi zarzucano, że po pierwszych meczach w roli rezerwowego nie angażował się, odpuścił walkę o miejsce w pierwszym składzie i zaniedbywał grę w obronie.

Gino_van_Kessel_z_koszulka_Lechii_sportowefaktywppl

Gino van Kessel po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Lechii Gdańsk.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

3.Nadir Ciftci (Turcja, Celtic Glasgow – Pogoń Szczecin, wypożyczenie)

Turecki napastnik wychowywał się w angielskim Portsmouth. Trafił tam jako 15-latek i zapłacono za niego równowartość pół miliona złotych (…) W lipcu 2011 roku sprzedano go do Turcji, ale zarówno tam, jak i później w NAC Breda, nie potrafił przebić się do składu.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Latem 2015 r. podpisał kontrakt z Dundee United i już w pierwszym sezonie strzelił 11 bramek w lidze i zanotował 8 asyst. W kolejnym sezonie zdobył 14 bramek. Dla Dundee United rozegrał 68 ligowych meczy. „(…) znany z dobrego charakteru, grający zadziornie, ale zawsze w granicach zdrowego rozsądku (…)” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl), jednak w maju 2015 r. podczas derbowego meczu z Dundee FC puściły mu nerwy i ugryzł McAlistera, dlatego nazywany był tureckim Luisem Suarezem. „Piłkarza spotkało sześciomeczowe zawieszenie i wielka bura ze strony środowiska. Turek był na cenzurowanym, ale mimo to (…) Celtic i tak wydał na niego 1,5 miliona funtów. Niestety w nowym zespole nie grał dobrze, dostawał mało szans, a gdy już się pojawiał na murawie, to nie zachwycał.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W sezonie 2015/2016 wystąpił w 11 ligowych meczach w barwach Celtów i strzelił 4 bramki. Wiosną 2016 r. został wypożyczony do tureckiego Eskişehirspor Kulübü (12 meczy, 4 gole). Jesienią 2016 r. zagrał tylko jeden mecz dla Celtiku.

Nadir_Ciftci_z_koszulk_Pogoni__deadlinenewscouk

Nadir Ciftci po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Pogoni Szczecin.

Źródło: deadlinenews.co.uk.

4.Cillian Sheridan (Irlandia, Omonia Nikozja – Jagiellonia Białystok, 300 tys. euro)

Irlandczyk trafił do Celticu w wieku 17 lat. Przez trzy lata (2006-2008) zagrał w lidze szkockiej tylko 14 meczy (4 gole). Po dwóch latach zaliczył nawet epizod w Lidze Mistrzów przeciwko Manchesterowi United. Irlandczyk (uprawiał też futbol gaelicki) grał mało, często był kontuzjowany i niewiele wnosił dla pierwszej drużyny, dlatego często był wypożyczany (Motherwell FC, Plymouth, Saint Johnstone FC). W sierpniu 2010 r. CSKA Sofia wykupiło Sheridana za 370 tys. euro. W lidze bułgarskiej zagrał 3 mecze bez gola i został wypożyczony do Saint Johnstone FC. Później rozwiązał kontrakt z CSKA i zaczepił się w Kilmarnock. Latem 2013 roku nadeszły jednak lepsze dni. Podpisał kontrakt z APOEL Nikozja. Przez dwa sezony zagrał w 46 ligowych meczach, w których zdobył (tylko 8 goli). Zdobył dwa mistrzostwa, dwa Puchary i Superpuchar Cypru; występował w Lidze Mistrzów. Niska skuteczność sprawiła, że kolejne dwa sezony był zawodnikiem Omonii Nikozja (54 ligowe mecze, 23 gole). Wprawdzie nie strzelał, jak na zawołanie, to jednak swoją grą dużo dawał zespołowi.

„Przegląd Sportowy” podkreślał, że „W normalnych okolicznościach trudno byłoby wyciągnąć go z Nikozji, ale klub ma obecnie problemy z płynnością finansową i szuka oszczędności.”. „Z polskim klubem o rosłego, bo mierzącego blisko dwa metry piłkarza, walczyły też kluby z Chin i Korei Płd., ale on wolał zostać w Europie, bo liczy na powołanie do reprezentacji Irlandii.” (cyt. za: sport.pl). Omonia w oficjalnym komunikacie informowała: „Tracimy ważnego piłkarza, ale taka była jego wola, a my odniesiemy z tego tytułu korzyści finansowe, bo i tak latem mógłby od nas odejść za darmo” (cyt. za: sport.pl).

Sheridan_z_koszulk_Jagiellonii_przegladsportowypl

Cillian Sheridan po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Jagiellonii Białystok.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Michał Probierz, ówczesny trener Jagiellonii tak charakteryzował Irlandczyka: „Od dwumeczu z Omonią Nikozja (0:1 z lipca 2015; jedynego gola strzelił właśnie Sheridan – przyp. red.) w eliminacjach Ligi Europy. Wtedy zaczęliśmy się nim interesować. Sprowadziliśmy go dopiero ostatniej zimy, bo wcześniej nie było nas na niego stać. Sytuacja na rynku transferowym się zmieniła i udało się go pozyskać. Bez niego nasze szanse na zajęcie wysokiego miejsca w tym sezonie byłyby zdecydowanie niższe. Fajnie, że Cillian szybko wszedł do zespołu, zaaklimatyzował się i zaczął grać. Świetnie pracuje podczas treningów, strzela gole. Ogólnie to bardzo fajny, otwarty chłopak. Duże wzmocnienie.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Co ciekawe, przejściowy upadek negocjacji z Omonią Nikozja, sprawił że „Jaga” chciała sprowadzić Anthony'ego Stokesa, który „zagrał 9 razy w reprezentacji swojego kraju, ma na koncie również ponad 130 występów w Celticu Glasgow i 58 goli. Od tego sezonu występuje w Blackburn Rovers, gdzie strzelił jednego gola w siedmiu meczach. Ostatnio Stokes dużo czasu spędzał na sali sądowej. Przyznał się do zaatakowania... sobowtóra Elvisa Presleya w jednym z klubów nocnych. Będąc pod wpływem alkoholu uderzył go głową i złamał mu nos oraz wybił kilka zębów. Groziła mu kara pozbawienia wolności, ale ostatecznie dostał "jedynie" grzywnę w wysokości 30 tys. euro” (cyt. za: sport.pl). Alternatywą dla Sheridana był także Martin Dolezal z FK Jablonec (jesienią 2016 - 13 występów, 4 bramki i 3 asysty). „Jaga” negocjowała także z rozgrywającym tego klubu – Martinem Pospisilem, którego udało się sprowadzić w lipcu 2017 r.

5.Arvydas Novikovas (Litwa, VfL Bochum – Jagiellonia Białystok, transfer definitywny, bez odstępnego).

Od sezonu 2008/2009 nieprzerwanie występuje poza granicami kraju. W lidze szkockiej w barwach Hearts (trafił tam oczywiście za sprawą kontrowersyjnego biznesmena Vladimira Romanova) i St. Johnstone przez pięć sezonów rozegrał 71 meczów (średnio na sezon 14,2) strzelając 6 goli. Jim Jefferies, były trener „Serc” mówił o Litwinie: „ma duży talent” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Następnie występował w 2. Bundeslidze – w Erzgebirge Aue przez dwa sezony 41 meczy, 5 goli, a przez kolejne półtora sezonu w VfL Bochum (20 meczy). Odszedł, bo podobno nie było mu po drodze z trenerem Bochum – Gertjanem Verbeekiem.

ArvydasNovikovaszkoszulkaJagielloniibialystokwyborczapl

Arvydas Novikovas po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Jagiellonii Białystok.

Źródło: bialystok.wyborcza.pl.

Jesienią 2016 r. wystąpił we wszystkich czterech meczach eliminacji do rosyjskiego mundialu, a w meczu z Maltą strzelił nawet gola. Trener reprezentacji Litwy Edgaras Jankauskas mówił o nim: „Nawet nie grając był ważną postacią w moim zespole. Brak praktyki meczowej wychodził jednak w końcówkach spotkań, gdy nie miał już siły (…) Konsultował ze mną ten transfer i namawiałem go, by przeszedł do Białegostoku.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Novikovas nie uznawał chyba lojalności, bo krytykował Jankauskasa i uważał, że wszystko jest w porządku.

6.Milan Borjan (Kanada, Łudogorec Razgrad – Korona Kielce, wypożyczenie).

Kanadyjski bramkarz serbskiego pochodzenia ma także obywatelstwo chorwackie. Przed wojną w byłej Jugosławii uciekał dwukrotnie, dlatego w swoim CV ma urugwajski Club Nacional Montevideo i argentyńskie River Plate i Quilmes AC. Oficjalnych meczów tam jednak nie rozegrał. Od sezonu 2009/2010 zmieniał kluby jak rękawiczki – FK Rad (36 ligowych występów), Sivasspor (43) i FC Vaslui (16). Od jesieni 2014 r. do końca 2016 r. rozegrał w barwach Łudogorca zaledwie 18 ligowych meczów (z przerwą na wypożyczenie do Radnickiego Nis, gdzie zagrał 15 meczy), ale zdobył trzy mistrzostwa kraju. Jest doświadczonym i ekspresyjnie reagującym bramkarzem, który prawie każdą udaną interwencję świętuje, jak bramkarz piłki ręcznej. Trochę brakuje mu jednak meczowych występów.

Milan_Borjan_z_koszulk_Korony__arkowcypl

Milan Borjan po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Korony Kielce.

Źródło: arkowcy.pl.

  1. Ziggy Gordon (Szkocja, Patrick Thisle – Jagiellonia Białystok, transfer definitywny, bez odstępnego).

Prawy obrońca ma dwa obywatelstwa. Urodził się w Szkocji, ale jego dziadkowie pochodzili z Krakowa. Dziadek walczył w Armii gen. W. Andersa. W 2011 r. Ziggy wystąpił w reprezentacji Szkocji do lat 10, ale przyznaje, że gdyby otrzymał powołanie do polskiej kadry, to nie odrzuciłby go. Jeszcze do dziesiątego roku życia uczęszczał z siostrą do polskiej szkółki niedzielnej w Glasgow. Młody Zygmunt został mistrzem Szkocji do lat 13 w… szachach! W wieku dziesięciu lat „zaczął treningi w jednej z najlepszych szkockich akademii, czyli Hamilton Academical. Zasłużył się dla tego klubu, rozegrał w nim 161 meczów, debiutował w szkockiej Premier League już w wieku 17 lat. Spadał z nim z Premier League i wracał z nim do elity.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Ziggy_Gordon_podpisuje_kontrakt_z_Jagiellonia_gol24pl

Ziggy Gordon podpisuje kontrakt z Jagiellonią Białystok.

Źródło: gol24.pl.

W maju 2016 r. dziennik "The Scotsman" umieścił go na liście dwunastu najlepszych obrońców w Szkocji. Już wtedy interesowała się nim Jagiellonia, ale dwa miesiące później Gordon przeszedł do klubu Partick Thistle, gdzie był podstawowym piłkarzem. Jesienią 2016 r. rozegrał 14 ligowych meczy. Andrew McGilvray z „Daily Record” mówi o nim: „Bardzo solidny obrońca, który od czasu do czasu błysnął w ofensywie strzelając gola albo świetnie dośrodkowując (…) Dobrze czyta grę, dobrze odbiera piłkę i potrafi być zagrożeniem w ataku. Jedyny minus, jaki mi przychodzi do głowy, to brak szybkości.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

  1. Jaroslav Mihalik (Słowacja, Slavia Praga – Cracovia, wypożyczenie: 15 tys. euro).

Sprowadzenie 22-letniego Mihalika, które w swojej ojczyźnie uchodzi za talent, to inwestycja w przyszłość. Słowacki napastnik od 2011 r. przez pięć lat reprezentował barwy MSK Żilina (102 ligowe mecze, 22 bramki). W 2016 r. za kwotę 1 miliona euro został sprowadzony przez Slavię Praga, ale grał znacznie mniej niż oczekiwał (20 ligowych meczy, 2 bramki), dlatego nalegał na transfer do „Pasów”. Mihalik obawiał się, że nieregularne występy pozbawią go udziału w rozgrywanych w Polsce Mistrzostwach Europy U-21 (2017).

Jaroslav_Mihalik_z_koszulk_Cracovii_sportonetpl

Jaroslav Mihalik po podpisaniu kontraktu prezentuje koszulkę Cracovii.

Źródło: sport.onet.pl.

Uwagę zwracali obcokrajowcy, którzy wracali do polskiej ligi – Semir Stilić (Bośnia i Hercegowina) i Dusan Kuciak (Słowacja). Wprawdzie nie są to gwiazdy europejskiego futbolu, ale ich powrót do Polski zapewniał pewne minimum prezentowanego poziomu. Wpis dotyczy jednak nowych obcokrajowców, dlatego zostali oni pominięci w zestawieniu.

 

Z uwagi na fakt, że wpis jest publikowany ponad dwa lata po w/w transferach można dokonać ich oceny. Niestety, cztery transfery okazały się całkowicie nietrafione (Necid, van Kessel, Ciftci i Gordon). Mihalik zaczął na tyle dobrze, że skłonił Cracovię do wykupienia go ze Slavii Praga za niebagatelną kwotę 850 tys. euro, ale później popadł w konflikt z władzami klubu i niejako za karę został wypożyczony do Żiliny. Borjan stanowił wzmocnienie dla Korony, ale wystąpił tylko w 14 meczach. Po zakończeniu okresu wypożyczenia zmienił klub i chyba niespodziewanie stał się podstawowym bramkarzem Crveny Zvezdy Belgrad, z która zdobył mistrzostwo Serbii. Sheridan i Novikovas stali się podstawowymi graczami „Jagi”. Irlandczykowi wiodło się różnie, ale wzmocnił siłę ofensywną klubu z Podlasia (52 ligowe mecze, 17 bramek). Novikovas do tej pory reprezentuje barwy Jagiellonii (76 ligowych meczy, 21 bramek) i wydaje się, że z rundy na rundę prezentuje coraz wyższy poziom. Z ośmiu transferów tylko jeden można określić mianem pełnej sukcesu, mimo ciętego języka Novikovasa.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, sport.pl, pl.wikipedia.org, transfermarkt.pl, transfermarkt.com, legia.com, deadlinenews.co.uk, bialystok.wyborcza.pl, arkowcy.pl, gol24.pl, sport.onet.pl. M. Wąsowski, Lider zaczyna zakupy, „Przegląd Sportowy” z dnia 7-8 stycznia 2017 r., s. 18. M. Trela, Pasy stają się coraz bardziej słowackie, „Przegląd Sportowy” z dnia 7-8 stycznia 2017 r., s. 18. M. Wąsowski, P. Wolosik, Lider szuka napastnika, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 stycznia 2017 r., s. 17. P. Bator, Czeski snajper na poł roku, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 stycznia 2017 r., s. 19. G. Rudynek, To może być najdroższy piłkarz w ekstraklasie, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 lutego 2017 r., s. 8. M. Kaliszuk, Litwin o niewyparzonym języku i dużym talencie, „Przegląd Sportowy” z dnia 6 lutego 2017 r., s. 10. Ł. Grabowski, Chłopiec, który rozwoził gazety, „Przegląd Sportowy” z dnia 3 marca 2017 r., s. 21. M. Kaliszuk, Mocno nietypowe piłkarz, „Przegląd Sportowy” z dnia 3 marca 2017 r., s. 24-25. „Skarb Kibica. Extra. Ekstraklasa Sezon 2016/2017 – wiosna” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 marca 2017 r., s. 6-7. W lidze pomaga się Legii – wywiad red. M. Wąsowskiego z Michałem Probierzem, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 kwietnia 2017 r., s. 9.

środa, 17 kwietnia 2019
Legia nie straciła szans na awans

W pierwszym meczu 1/16 finału Ligi Europy, rozegranym w czwartek 16 lutego 2017 r. Legia Warszawa zremisowała bezbramkowo przed własną publicznością z Ajaxem Amsterdam.

 

cvc

poniedziałek, 15 kwietnia 2019
Nagrody bloga za 2016 r.

W 2016 r. wydarzeniem nr 1 dla polskiej piłki był start Polaków w UEFA Euro 2016. Sukces jakim był ćwierćfinał zaowocował nagrodami dla Roberta Lewandowskiego, Adama Nawałki i reprezentacji Polski. Zresztą aż cztery z pięciu nagród powędrowały do tych samych laureatów, co rok wcześniej, bowiem obcokrajowcem roku został Nemanja Nikolić.

Piłkarz roku – ROBERT LEWANDOWSKI

Robert Lewandowski był zdecydowanie najlepszym polskim piłkarzem w 2016 r. Równą, wysoką, wręcz światową formę utrzymał przez cały rok, choć oczywiście miał gorsze okresy, to jednak liczby przemawiają zdecydowanie za nim. Z Bayernem wywalczył mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Niemiec, a jesień 2016 r. Bayern zakończył na pozycji lidera Bundesligi. Trochę poniżej oczekiwań Bayern wypadł w Lidze Mistrzów, gdzie wiosną 2016 r. odpadł w ćwierćfinale z późniejszym finalistą – Atletico Madryt, a jesienią zajął w swojej grupie drugie miejsce właśnie za Atletico. Z reprezentacją „Lewy” osiągnął historyczny ćwierćfinał Euro 2016, a jesień „Biało-czerwoni” zakończyli pozycją lidera w swojej grupie eliminacji do mundialu w Rosji. Lewandowski był kluczowym piłkarzem tak Bayernu, jak i reprezentacji. W 2016 r. rozegrał 61 oficjalnych meczów (49 w Bayernie, 12 w reprezentacji Polski), w których zdobył aż 47 bramek i zaliczył 7 asyst! Rok wcześniej strzelił 49 goli w oficjalnych meczach (Cristiano Ronaldo 57, a Lionel Messi 51). Lewandowski po raz drugi w swojej karierze został królem strzelców Bundesligi (pierwszym od z co najmnej 30 bramkami w sezonie), a eliminacji mundialu zakończył jesienią jako lider klasyfikacji strzelców.

Seryjnym strzelaniem goli jesienią przesunął się na 2. miejsce w klasyfikacji strzelców polskiej kadry. Zdobył 42 gole i do liderującego Włodzimierza Lubańskiego tracił tylko sześć trafień. W Bukareszcie pobił jeden rekord należący do Lubańskiego – w pierwszych czterech meczach zaliczył bowiem siedem goli i był liderem klasyfikacji strzelców eliminacji do mundialu w Rosji. „Lewy” miał szansę jako pierwszy w historii piłkarz zostać jednocześnie królem strzelców eliminacji Euro i mundialu. Poza tym, pobił inny rekord – trafił do siatki w dziewięciu kolejnych meczach eliminacyjnych. Lewandowski podkreślał jednak, że nie interesują go indywidulane rekordy, jeśli nie są poparte sukcesami drużyny.

Lewandowski_strzela_gola_Portugalii_jastrzabpostpl

Radość Roberta Lewandowskiego po zdobyciu bramki przeciwko Portugalii.

Źródło: jastrzabpost.pl.

W Bundeslidze strzelił łącznie 133 gole i razem z Brazylijczykiem Giovanie Elberem zajmuje drugie miejsce na liście najskuteczniejszych obcokrajowców w historii Bundesligi i 23. wogóle. Do liderującego Claudio Pizzaro brakuj mu jednak 57 goli. „Lewy” w 2016 r. strzelił w Bundeslidze 27 goli, to jego najlepszy wynik. Do tej pory 25 strzelił w 2013 i 2015 r.

Lewandowski zajął 5. miejsce w rankingu najlepszych strzelców w rozgrywkach międzynarodowych 2016 r., prowadzonym przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Zdobył 15 bramek – 7 dla Bayernu w Lidze Mistrzów i 8 dla reprezentacji. Natomiast w rankingu IFFHS strzelców ligowych zajął 7. miejsce (30 goli).

To wszystko musi robić wrażenie! Żaden inny Polak nie zaliczył tak udanego roku. Pozostali zaliczali dobre występy przez jedną rundę i na tym się kończyło. Kroku „Lewemu” dotrzymywał tylko Kamil Glik, ale i sukcesy i osiągnięcie były znacznie mniejsze. Dobrze prezentował się Grzegorz Krychowiak, który zdobył z Sevillą po raz drugi Puchar Ligi Europy, ale po letnim transferze do PSG nie było już tak różowo. „Lewy”, jak mało który Polak zasłużył na tą nagrodę po raz szósty z rzędu.

Obcokrajowiec roku – NEMANJA NIKOLIĆ

Serbski napastnik z węgierskim paszportem był maszynką do strzelania goli. Wprawdzie nie strzelał jak jesienią 2015 r., gdy trafiał ze skutecznością kałasznikowa (21 ligowych goli), to jednak przez cały 2016 r. zdobył aż 30 goli w oficjalnych meczach Legii (19 w lidze, 5 w Pucharze Polski, 6 w eliminacjach i fazie grupowej Ligi Mistrzów). Nikolić walnie przyczynił się do sukcesów warszawskiego klubu na stulecie. Wprawdzie nie był playmakerem i nie zaliczył dziesiątek asyst, to wywiązywał się ze swojego zdania najlepiej jak mógł. Strzelał, strzelał i strzelał, a takich piłkarzy w polskiej lidze (zwłaszcza obcokrajowców) wcale nie było tak dużo w całej jej historii. Nikolić nie był jednak powszechnie doceniany z trzech powodów – nie był takim superstrzelcem, jak jesienią 2015, nie był tak widoczny i nie absorbował uwagi kibiców, jak piłkarze drugiej linii i wreszcie nie uzależniał od siebie swojej drużyny, jak np. Kamil Vacek Piasta Gliwice albo Konstantin Vassiljew Jagiellonię Białystok. Nie można zapomnieć o wkładzie Nikolicia w awans do Ligi Mistrzów. To właśnie on strzelił pięć pierwszych goli Legii w eliminacjach do fazy grupowej. Nikolić jako jeden z pięciu obcokrajowców z polskiej ekstraklasy wystąpił na UEFA Euro 2016 (dwa mecze i tylko 39 minut).

Nikoli_2016_polsatsportpl

Nemanja Nikolić.

Źródło: polsatsport.pl.

Odkrycie roku – JAN BEDNAREK

Defensor Lech dokonał w 2016 znacznego progresu w swojej karierze. W Lech zadebiutował jesienią 2013 roku i w sezonie 2013/2014 dołożył jeszcze jeden występ. W kolejnym zagrał także dwa razy. Latem 2015 roku został wypożyczony do Górnika Łęczna, gdzie jesienią wystąpił w dziewięciu ligowych meczach (w pięciu od pierwszej minuty), ale gdy naszedł 2016 rok zobaczyliśmy nowego Jana Bednarka. Wiosną (jeszcze w barwach Górnika Łęczna) zagrał w ośmiu ligowych meczach, a w tym we wszystkich siedmiu w grupie spadkowej i we wszystkich od pierwszej minuty. Wprawdzie Górnik Łęczna spadł do I ligi, to jednak Bednarek był chyba największym wygranym drużyny z Lubelszczyzny. Gdy wrócił do Lecha niespodziewanie stał się podstawowym piłkarzem drużyny, która miała walczyć o mistrzostwo. Bednarek wystąpił w 19 oficjalnych meczach „Kolejorza” (15 w lidze, 4 w Pucharze Polski) i zdobył jedną bramkę. W latach 2013-2015 Bednarek wystąpił łącznie w 13 ligowych meczach, a w samym tylko 2016 r. w 23 w każdym od pierwszej minuty i w każdym prawie do ostatniego gwizdka sędziego. Świetne warunki fizyczne, pewność siebie, zdecydowanie i dobra gra głową wyróżniały młodego lechitę. Wprawdzie było wiadomo, że jest utalentowany, ale jego talent wystrzelił właśnie w 2016 r., a rekordowy transfer do Southamptonu (6 mln euro) latem 2017 r. nikogo nie mógł dziwić.

Bednarek_gol_przeciwko_Cracovii

Radość Jana Bednarka po zdobyciu bramki przeciwko Cracovii.

Źródło: okiemlechity.blogspot.com.

Trener roku – ADAM NAWAŁKA

Kontrkandydata nie było. Dobre występy kadry zarówno w pierwszej połowie roku (Euro!!!), jak i drugiej (eliminacje do mundialu) były możliwe dzięki trenerowi. Oczywiście, Nawałka w przeciwieństwie do swoich poprzedników otrzymał do gry w kadrze piłkarzy, którzy stanowią o sile swoich klubów i są rozpoznawalni w Europie. Fabiański, Glik, Piszczek, Krychowiak, Milik i Lewandowski to piłkarze znakomici, ale trzeba było ułożyć ich w drużynę, odpowiednio ustawić na boisku, zapewnić im partnerów do gry i znaleźć zmienników.

A.NawalkapodczaskonferencjiEuro2016sportpl

Adam Nawałka podczas konferencji prasowej w trakcie UEFA Euro 2016.

Źródło: sport.pl.

Drużyna roku – REPREZENTACJA POLSKI

Wybór mógł być tylko jeden – reprezentacja Polski! Historyczny ćwierćfinał UEFA Euro 2016 to największy sukces kadry narodowej od 34 lat i 3. miejsca w hiszpańskim mundialu. Co więcej, jesienią kadra, mimo remisu z Kazachstanem, potwierdziła wysoką formę, a trzy kolejne zwycięstwa z Danią, Armenią i Rumunią wywindowały „Biało-czerwonych” na pozycję lidera w swojej grupie. Reprezentacja grała na tym samym poziomie, tworzyła dobrze funkcjonujący kolektyw, w którym każdy piłkarz zna swoje miejsce w szeregu. I nawet „afera hotelowa” nie może zmienić tego wizerunku, z takiej reprezentacji można być dumnym. W 2016 r. reprezentacja nie przegrała żadnego meczu o punkty, a z późniejszym mistrzem Europy odpadła na Euro dopiero po karnych.

Reprezentacja_Polski_przed_wierfinaem_Euro_2016_pzpnpl

Reprezentacja Polski przed meczem ćwierćfinałowym UEFA Euro 2016.

Źródło: pzpn.pl.

W klubowej piłce niezłą skutecznością na stulecie klubu wykazała się Legia – mistrzostwo, puchar i awans do Ligi Mistrzów, ale jesień przyniosła też fatalne występy w lidze, kompromitującą porażkę z Borussią Dortmund i odpadniecie z Pucharu Polski z pierwszoligowym Górnikiem Zabrze. To, co popsuł Besnik Hasi, ratował z niezłym skutkiem Jacek Magiera – trzecie miejsce w lidze po jesieni i niespodziewany awans do1/16 finału Ligi Europy. Słodko-gorzki rok jubileuszu nie mógł jednak przyćmić sukcesów reprezentacji.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, jastrzabpost.pl, okiemlechity.blogspot.com, polsatsport.pl, pzpn.pl. „Fakt” z dnia 24-26 grudnia 2016 r., s. 20-21. T. Włodarczyk, „Lewy” wyznacza nowe granice, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 listopada 2016 r., s. 4. M. Szmigielski, Kolekcjoner goli oraz rekordów, „Przegląd Sportowy” z dnia 5 grudnia 2016 r., s. 16.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi