Wpisy z tagiem: PZPN

środa, 19 sierpnia 2009
Jeszcze o meczu z Grecją

Towarzyski mecz reprezentacji Polski z Grecją nasunął pewne wątpliwości co do zasadności wyboru sparingpartnerów. Polskiej reprezentacji, a zwłaszcza polskim kibicom brakuje meczów reprezentacji a już tym bardziej z silnymi, znanymi i utytułowanymi przeciwnikami. Z całym szacunkiem dla naszych ostatnich rywali, to jednak nie zaliczam ich do tego grona. Wprawdzie Grecja była Mistrzem Europy, ale w 2004 r. a obecnie nie wzbija się ponad przeciętność, co potwierdziła meczem w Bydgoszczy.

Polska nie gra z rywalami pokroju Holandii, Włoch, Anglii, Niemiec czy Hiszpanii, a jeśli zdarzają się takie spotkania, to incydentalnie i najczęściej poza granicami kraju. PZPN tłumaczy się potrzebami wskazywanymi przez selekcjonera i wysokimi kosztami związanymi ze sprowadzeniem silnych rywali do Polski.

Można zgodzić się z argumentem związanym z wyborem rywali pod kątem określonego stylu gry, z reguły zbliżonego do rywali w eliminacjach dużych imprez. Z dwóch natomiast powodów zupełnie nie można zgodzić się z argumentem finansowym. Po pierwsze, polskim kibicom po prostu należy się towarzyski mecz z atrakcyjnym rywalem. Po drugie, PZPN do popularyzacji piłki nożnej w Polsce powinien od czasu do czasu trochę dołożyć a nie liczyć na zarobki z tytułu praw do transmisji telewizyjnych i kontraktów reklamowych.

W dniu gdy Polska grała z Grecją, przeciwnikiem Rosji była Argentyna a Estonii – Brazylia. To, że Rosja zagrała z drużyną Maradonny raczej nie dziwi, ale że Estonię, w przeciwieństwie do Polski, było stać na sprowadzenie „Canarinhos” irytuje.

poniedziałek, 17 sierpnia 2009
Obraniak dał przykład

Nie umilkły echa wymarzonego debiutu Ludovica Obraniaka w polskiej reprezentacji a kolejnych dwóch piłkarzy występujących w Ligue 1 przypomniało o swojej gotowości do gry w biało-czerwonych barwach.

Pierwszym jest 25-letni obrońca FC Sochaux – Damien Perquis, a drugim 24-letni obrońca FC Lorient – Laurent Koscielny. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że obaj piłkarze, mimo dobrych chęci, nie będą stanowić wzmocnienia polskiej kadry. Wprawdzie Perquis rozegrał 3 mecze w reprezentacji Francji do lat 21, to jednak liczba jego występów w Ligue 1 w żaden sposób nie może równać się z Obraniakiem. Podobnie zresztą jest z Koscielnym. O ile Perquis i Koscielny dopiero budują swoją pozycję we francuskiej ekstraklasie, o tyle Obraniak jest na tyle znanym i uznanym piłkarzem, że był przymierzany do kadry „trójkolorowych”. Sytuacja Perquisa i Koscielnego do znudzenia przypomina sytuację Sebastiana Boenischa, który ma do zaoferowania polskie obywatelstwo i występy w silnym europejskim klubie jakim jest Werder Brema. Ostatnio Jacek Krzyżówek, któremu zebrało się na wyjątkową szczerość stwierdził, że Robert Lewandowski nie jest wart 5 mln euro, których żądał za niego poznański Lech a Boenisch nie nadaje się do polskiej kadry. W opinii „Krzynka” większym problemem polskiej kadry jest dyskwalifikacja Jakuba Wawrzyniaka niż brak powołań dla Boenischa, który również występuje na pozycji lewego obrońcy. Krzyżówek podkreślił, że lewa obrona i lewa pomoc to najgorsze formacje Werderu. Wprawdzie żadne autorytety nie wypowiadały się w sprawie piłkarskich umiejętności obu piłkarzy występujących we Francji, ale bardzo możliwe, że ocena ich przydatności do polskiej kadry będzie równie szczera i brutalna jak wypowiedź Krzyżówka w sprawie Boenischa.

wtorek, 09 czerwca 2009
Nie kopie się leżącego, ale…

O dzisiejszym meczu „reprezentacji” Polski z reprezentacją Iraku można powiedzieć wszystko, ale nic dobrego. Komu było potrzebne kilkudniowe zgrupowanie w RPA, które przyniosło same rozczarowania? Na pewno działaczom PZPN, którzy otrzymali niepowtarzalną szansę na wakacyjny wyjazd do Afryki i na pewno komuś kto na tym zarobił (Andrzej Placzyński?).

Zgrupowanie ze szkoleniowego punktu widzenia nie miało żadnego sensu. Prawie wszyscy polscy kopacze byli zmęczeni sezonem i myślami przy (zasłużonych?!) urlopach, dlatego dwa mecze wyglądały jak odrabianie pańszczyzny. Dodatkowo mecz z Irakiem został rozegrany na boisku co najmniej treningowym a przyznam, że lepszych boisk i stadionów tylko w Polsce jest dużo więcej. Czy był więc sens jechać do Afryki? Był, bo zgrupowanie było potrzebne działaczom PZPN i komuś kto na tym zarobił (Andrzej Placzyński?). Oczywiście można powiedzieć, że najbliższe Mistrzostwa Świata odbędą się właśnie w RPA, ale szanse na awans są niewielkie a dodatkowo nikt nie zagra na tym studenckim boisku!

Jeśli mecze z RPA i Irakiem miały podnieść morale polskiego zespołu, to uczyniły coś zupełnie innego wpędzając większość kadrowiczów w kompleksy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że polska kadra narodowa musi się szanować i musi grać na obiektach godnych reprezentacji a współpraca PZPN z UFA prowadzi do takich dziwnych zgrupowań, meczów i obiektów. Dużo racji ma Mateusz Borek twierdząc, że byłoby lepiej zorganizować zgrupowanie w Polsce i zagrać dwa mecze, które mogłyby (przy wsparciu polskich kibiców) przynieść więcej pozytywów niż eskapada do RPA. Tak jednak stać się nie mogło, bo działacze PZPN potrzebowali atrakcyjnego wyjazdu i ktoś chciał na tym zarobić (Andrzej Placzyński?).

1 , 2
 
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi