Wpisy z tagiem: Trabzonspor

czwartek, 28 maja 2015
Czy tego chciała UEFA?

Oglądając w telewizji mecz Legii Warszawa z Trabzonsporem w ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Europy 2014/2015 zastanawiałem się patrząc na pusty stadion, czy tego właśnie chciała UEFA.

Nie zamierzam dyskutować z zasadnością kary nałożonej na Legię przez UEFA, ponieważ miała ona umocowanie prawne. Przepisy rozgrywek UEFA są znane i po rasistowskich wybrykach w Lokeren kara mogła być tylko jedna. Jeśli klub nie akceptuje zasad wyznaczonych przez futbolową centralę, to może zrezygnować z rozgrywek, które organizuje. Nie ma żadnego przymusu. UEFA ustaliła reguły, które obowiązują, jeśli ktoś przystępuje do rozgrywek. W wymiarze formalno-prawnym wszystko jest OK, ale gdy popatrzymy na pusty stadion w trzecich co do ważności europejskich rozgrywkach (po mistrzostwach Europy i Lidze Mistrzów), to można mieć wątpliwości.

Zamknięty_stadion_na_meczu_Legia_-_Trabzonspor_2015

Źródło: tvp.info.

UEFA dumnie szczyci się swoim hasłem „We care about football”, ale gdzie jest troska o futbol i kibiców, gdy zamyka się stadion? Panowie z Nyonu dużo mówią o popularyzacji futbolu, o przyciąganiu nowych kibiców i o pozytywnych emocjach, jakie niesie ze sobą rywalizacja na piłkarskich boisku. Tymczasem w tym przypadku UEFA zakpiła z tych wartości w imię zasad, regulaminów, przepisów. Podkreślam jednak, że to działanie było uzasadnione, ale jaki sens ma rozgrywanie meczu przy pustych trybunach? Jaki sens ma karanie klubu i kilkudziesięciu tysięcy widzów pozbawiając ich możliwości obejrzenia meczu swojej drużyny, tylko dlatego, że grupka kilkunastu kibiców zachowała się rasistowsko. Oczywiście, takie zachowania należy karać i piętnować, ale zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej w XXI wieku przynosi złe skojarzenia z minioną epoką i przeszłością, a dodatkowo wykazuje uwstecznienie cywilizacyjne.

Karać należy, jak najbardziej, zwłaszcza, że rasizm jest poważnym problemem stanowiącym zaprzeczenie podstawowych zasad człowieczeństwa i równości międzyludzkiej. UEFA przerzuca odpowiedzialność na klub i mimo szczytnych haseł oraz kampanii społecznych nic więcej nie robi. Kluby pozostawione są sobie i z ograniczonymi środkami i możliwościami próbują walczyć z rasizmem. Efekt jest taki, że za zachowanie kilkunastu osób straty ponosi klub (finansowe i wizerunkowe) oraz kibice, którzy nie mogą obejrzeć meczu, choć niczym nie zawinili. Nie można jednak zapominać, że w przypadku kibiców Legii nie było to pierwsze rasistowskie zachowanie.

Kara musi być przede wszystkim nieuchronna, a także (choć w mniejszym stopniu) dotkliwa, bo chodzi przede wszystkim o to, żeby potencjalny sprawca wiedział, że zostanie szybko ukarany. UEFA wymierza kary, niekiedy ze sporym opóźnieniem, ale wymierza, choć można dyskutować, czy wszystkim po równo. Dotkliwość ma sens w przypadku osób fizycznych, bo dotkliwe karanie klubu z konsekwencjami dla wielu tysięcy widzów nie do końca zdaje egzamin. Zdecydowana większość zastanowi się nad swoim zachowaniem i powstrzyma przed czynami mogącymi skutkować karą, ale zawsze, podkreślam zawsze znajdzie się, nie jeden, a cała grupa troglodytów, którym będzie wszystko jedno, „ch…. z zakazami” i zrobią swoje. Pamiętajmy, że stadion przyciąga różnych ludzi. Niekiedy są to fani odwiedzający stadion od wielu lat, a niekiedy to są osoby, który znajdują się na nim przypadkowo, bo zaprosili ich koledzy, albo „będzie fajnie”. Sama UEFA podkreśla, że chodzi o docieranie do nowych kibiców i przyciąganie jak największej grupy widzów, ale ta sama UEFA karze za zachowania takich „niedzielnych” widzów.

Zamknięty_stadion_Legii_podczas_meczu_Ligi_Europy

Źródło: ekstraklasa.net.

Nie bronię Legii i nie piętnuję UEFA, a na przykładzie pustego stadionu w meczu Ligi Europy staram się pokazać złożoność problemu. Wracając do tytułowego pytania, to nie sądzę, aby UEFA chciała pustych stadionów, ale jednocześnie nie ma w UEFA pomysłów, jak skutecznie przeciwdziałać pustym stadionom. Karać należy, ale czy zamykaniem stadionów? Każda resocjalizacja zakłada, że oprócz karania, należy wychowywać, a to drugie, czy w wykonaniu UEFA, czy w wykonaniu Legii, jednak kuleje.

środa, 27 maja 2015
Trabzonspor Kulübü – rywal Legii Warszawa (aktualizacja)

Los spłatał Legii i Trabzonsporowi figla i podobnie jak w zeszłym roku oba kluby spotkały się w fazie grupowej Ligi Europy. W związku z tym, że sylwetkę klubu z Trabzonu już przedstawiałem (tutaj), skupię się na zmianach jakie zeszły w klubie od zeszłorocznej rywalizacji z Legią.

Trabzonspor nie jest jedyny…

Trabzonspor nie jest pierwszym klubem, z którym przyszło Legii rywalizować kolejny raz w europejskich pucharach. Dwukrotnie Legia spotykała się, a więc rozgrywała cztery mecze, z jedenastoma klubami: IFK Goeteborg, Vardar Skopje, Barcelona, TSV 1860 Monachium, Inter Mediolan, Panathinaikos Ateny, Spartak Moskwa, Rosenborg Trondheim, Rapid Bukareszt, Austria Wiedeń i właśnie Trabzonspor. Najwięcej meczów w pucharach Legia rozegrała z Galatasaray – 5. Wprawdzie Galata stawała jej na drodze dwukrotnie, ale w sezonie 1964/1965 o awansie decydował kolejny mecz. Z kronikarskiego obowiązku dodać należy, że dwukrotnie (cztery mecze) Legia spotykała się także z dwoma klubami w ramach Pucharu Intertoto. Klubami tymi są Young Boys Berno i Hannover 96.

Herb_Trabzonsporu_na_koszulce

Źródło: spor.beyazgazete.com.

Sezon 2013/2014

Poprzedni sezon nie był za bardzo udany dla Trabzonsporu. Turecki klub zakończył rozgrywki na 4. pozycji tracąc do mistrza – Fenerbahce Stambuł aż 19 punktów. Bilans Trabzonu w 34 ligowych meczach był przeciętny: 53 punkty, 14 zwycięstw, 11 remisów, 9 porażek i bilans bramkowy 53:41. Najwięcej goli w lidze zdobyli: 13 – Paulo Henrique, 10 – Olcan Adin, 7 – Emre Gural i 5 – Florent Malouda.

W Pucharze Turcji (Ziraat Türkiye Kupası) Trabzonspor odpadł już w IV rundzie po wyjazdowej porażce z Balikesirspor Kulübü 1:3. Jeśli chodzi o rozgrywki europejskie, to Trabzonspor wygrał grupę „J” Ligi Europy będąc lepszym od Lazio Rzym (3:3, 0:0), Apollonu Limassol (2:1, 4:2) i Legii (2:0, 2:0). Później los nie był jednak łaskawy. Turecki klub wylosował w 1/16 finału Juventus Turyn i dwukrotnie przegrał 0:2.

Obecny sezon

W tym sezonie Trabzon przystąpił do rozgrywek Ligi Europy od rundy play-off, w której wyeliminował rosyjski FK Rostów (2:0, 0:0). W lidze tureckiej Trabzon przede wszystkim remisował mając spore problemy ze strzelaniem bramek. To był główny zarzut do nowego trenera tureckiego klubu – Bośniaka Valida Halihodzicia, który prowadził rewelacyjną reprezentację Algierii podczas piłkarskich mistrzostw świata w Brazylii. Co ciekawe, Halihodzić prowadził już Tranzonspor w latach 2005-2006.

Kadra

Powiedzieć, że w Trabzonsporze zaszły zmiany kadrowe, to nic nie powiedzieć. W klubie, jak to w Turcji dokonano rewolucji kadrowej. Przede wszystkim odeszli kluczowi gracze ze znanymi nazwiskami, tzn. Florent Malouda (Francja, FC Metz) Didier Zokora (Wybrzeże Kości Słoniowej, Akhisarspor), Paulo Henrique (Brazylia, chiński  SH Greenland, 4 mln euro), Olcan Adin (Galatasaray, 4 mln euro) Adrian Mierzejewski (Polska, saudyjski Al-Nasr, 3,2 mln euro), Souleymane Bamba (Wybrzeże Kości Słoniowej, US Palermo), czy Marc Janko (Austria, australijski Sydney FC). Klub zarobił na tych i innych transferach ponad 12 milionów euro, ale wydał ponad dwa razy tyle (prawie 30).

Do bordowo-niebieskich sprowadzono m.in. takich piłkarzy: obrońcy – Ishak Dogan (Karabükspor, 2,35 mln euro), Musa Nizam (Antalyaspor, 750 tys. euro) i Essaïd Belkalem (Algieria, wypożyczenie z Watford), pomocnicy – Kevin Constant (Ghana, AC Milan, 2,5 mln euro), Mehmet Ekici (Werder, 1,5 mln euro), Carl Medjani (AS Monaco) i Salih Dursun (wypożyczenie z Galatasaray), a także napastnicy – Oscar Cardozo (Paragwaj, Benfica, 5 mln euro), Sefa Yilmaz (Kayserispor, 3,5 mln euro) i Deniz Yilmaz (Elazigspor, 1,8 mln euro).

Trabzonspor_-_Legia_-_Liga_Europy

Źródło: haber.star.com.tr.

To jednak nie był koniec zmian w kadrze i sporo zmian nastąpiło w Trabzonie już po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy. Z Trabzonsporu odeszli: obrońcy – Kadir Keleş (roczne wypożyczenie z opcją wykupu do Akhisar Belediyespor Kulübü, 17 tys. euro) i Caner Osmanpaşa (roczne wypożyczenie do Kayseri Erciyesspor Kulübü, 53 tys. euro), pomocnik Alexandru Bourceanu (Rumunia, roczne wypożyczenie do Steauy Bukareszt) i napastnicy – Gökhan Karadeniz (wypożyczenie do drugoligowego Antalyaspor Kulübü, 100 tys. euro), Gustavo Colman (Argentyna, bez klubu) i Turgut Doğan Şahin (Kayserispor, 250 tys. euro). Co ciekawe, Sahin trafił do Trabzonu latem z Gaziantepsporu, ale nie zdołał przekonać do siebie trenera Halihodzicia.

Do klubu sprowadzono natomiast doświadczonego obrońcę, reprezentanta Grecji Avraáma Papadópoulosa, który ostatnio reprezentował barwy greckiego Olympiakós SFP, a także dwóch napastników – Majeeda Warisa (Ghana, Spartak Moskwa, 6 mln euro) i Mustaphę Yatabaré (Mali, EA Guingamp, 2 mln euro).

W konsekwencji tych zmian okazuje się, że porównując skład Trabzosnporu z pierwszego meczu fazy grupowej Ligi Europy z Metalistem Charków, do meczów z Legią w zeszłym sezonie, to wystąpił, w nich tylko jeden piłkarz Trabzonsporu!!! I był nim bramkarz Onur Kıvrak. Trochę lepiej wygląda porównanie zawodników zgłoszonych do Ligi Europy z tymi, którzy zagrali przeciwko Legii. Takich piłkarzy razem z Kivrakiem jest sześciu (Jose Bosingwa, Mustafa Yumlu, Aykut Demir, Soner Aydoğdu, Yusuf Erdoğan). Kapitan Legii, Ivica Vrdoljak mówił przed rywalizacją z tureckim klubem: „Trabzonspor zmienił się w porównaniu do tamtego sezonu, choć analiza jeszcze przed nami”. Jak się później okazało, miał rację.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, transfermarkt.de, sport.pl, spor.beyazgazete.com, haber.star.com.tr. K. Wójkowski, Legia Warszawa w Europejskich Pucharach. Historia klubu i jego kibiców na piłkarskich arenach, Warszawa 2013. Gowarzewski, Legia najlepsza jest… Kolekcja klubów, tom 13, Wydawncitwo GiA, Katowice 2013. Zamienił kadrę Algierii na Trabzonspor, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 lipca 2014 r., s. 11. Transfery przeciwników Legii, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 września 2014 r., s. 29. DAW, Zespół Berga zostanie w Turcji do soboty, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 września 2014 r., s. 2.

poniedziałek, 09 grudnia 2013
Kolejna europejska porażka Legii bez gola

W rozegranym w czwartek 7 listopada 2013 r. meczu IV kolejki Ligi Europy 2013/2014, Legia Warszawa przegrała u siebie z Trabzonsporem Kulübü 0:2 (0:0). Legia straciła nawet matematyczne szanse na awans, ale co gorsze wizerunkowo pozostaje jedynym klubem w rozgrywkach europejskich bez punktu i bez gola.

2013.11.07_Legia_-_Trabzonspor_(1)

Przez pierwszych dwadzieścia minut gra toczyła głownie w środku pola, a oba zespołu sprawiały wrażenie, jakby grały trochę od niechcenia. Niemniej w 8. minucie francuski napastnik Florent Malouda zszedł ze skrzydła do środka, ograł Dossę Juniora i oddał strzał, który ofiarnie zablokował Jakub Rzeźniczak. Gospodarze odpowiedzieli jeszcze w tej samej minucie, gdy Michał Kucharczyk wpadł w pole karne, ale piłka po jego strzale przeleciała obok bramki gości. Przez następnych dwanaście minut nie działo się na boisko nic. W 20 minucie Tomasz Jodłowiec znakomicie podał z połowy boiska do Kucharczyka, który wpadł w pole karne, a jego mocny strzał z szesnastu metrów strzał obronił Onur Kivrak, aczkolwiek Kucharczyk mógł lepiej przymierzyć.

Dwie minuty później zza pola karnego mocno uderzył Jodłowiec, Kivrak odbił piłkę, a stojący tuż przed nim Kucharczyk skierował ją do siatki tyle, że był na pozycji spalonej. W następnej akcji Wladimer Dwaliszwili przepchnął w polu karnym Souleymane Bambę, ale będąc w bardzo trudnej pozycji oddał strzał prosto w ręce Kivraka.

2013.11.07_Legia_-_Trabzonspor_(2)

W 27. minucie gola mógł i powinien zdobył Jodłowiec, ale znajdując się na linii pola karnego, będąc niepilnowanym, oddał bardzo, bardzo niecelny strzał, który nie znalazł nawet drogi do tureckiej bramki. Jak można było tak strzelić? Trudno pojąć, że profesjonalny piłkarz oddał tak nicelny, nieprzygotowany i nieprzemyślany strzał. Dwie minuty później z dwudziestu metrów próbował przymierzyć Dominik Furman, ale piłka poleciała nad bramką gości. W 35. minucie znowu strzelał Furman, ale piłka przeleciała dobrych kilka metrów od bramki strzeżonej przez Kivraka.

Po upływie kolejnych czterech minut i rozegraniu rzutu rożnego, Jodłowiec dośrodkował w pole karne, a strzał głową Dossy Juniora przeleciał nad bramką gości. W 42. minucie z ponad dwudziestu metrów uderzył Bosingwa, ale piła przeleciała obok słupka bramki gospodarzy.

Legia przeważała, ale mimo dużej liczby strzałów, to raczej nie stwarzała zagrożenia, bo albo były to strzały niecelne, albo zbyt lekkie. Legionistom brakowało waleczności, bo jeśli to był „mecz ostatniej szansy”, to gospodarze na pewno nie zagrali tak, jak gra się w tych meczach, co zresztą druga połowa potwierdziła jeszcze bardziej. Kucharczyk był tak samo aktywny, jak nieskuteczny, podobnie zresztą, jak Jodłowiec, który dobre akcje przeplatał fatalnymi podaniami.

2013.11.07_Legia_-_Trabzonspor_(3)

Drugą połowę legioniści mogli rozpocząć od mocnego uderzenia. W 46. minucie Jakub Kosecki został sfaulowany przed polem karnym. Po minucie z rzutu wolnego „w pole karne dośrodkował Furman, a tam niepilnowany Dossa Júnior, mając przed sobą tylko bramkarza, nie trafił w piłkę” (cyt. za 90minut.pl).

W 50. minucie na strzał z około dwudziestu metrów zdecydował się Adrian Mierzejewski, ale ku radości miejscowych kibiców piłka poszybowała nad bramką Dusana Kuciaka. W 53. minucie w miejsce kontuzjowanego bramakrza gości – Kivraka, wszedł mniej znany i słabszy – Zeki Ayvaz, ale jak się później okazało, gospodarze także tego nie potrafili wykorzystać. Po wejściu Ayvaza, legioniści rozgrywali kolejny rzut rożny. Furman dośrodkował piłkę ze środka boiska wprost na głowę Dossy Juniora, który (jak zwykle) strzelił obok bramki.

W odpowiedzi, w 55. minucie nieclenie zza pola karnego strzelał Gustavo Colman, a dwie minuty później sporymi umiejętnościami (a jednak!) wykazał się Ayvaz. Didier Zokora niedokładnie wybił piłkę. Przejął ją Tomasz Brzyski i oddał strzał, który po rykoszecie mógł wpaść za kołnierz bramkarza, ale bramkarz strącił spadającą piłkę na rzut rożny.

W 62. minucie po podaniu Jodłowca, Kucharczyk strzelił z kilku metrów nad bramką i coraz bardziej zaczyna przypominać sfrustrowanego i pozbawionego umiejętności piłkarza z zeszłego sezonu. „Legia częściej wchodziła w pole karne rywala, częściej uderzała, a to Trabzonspor w 71. minucie wyszedł na prowadzenie. Z lewej strony dośrodkował Olcan Adın, a w "szesnastce" bardzo nieporadnie do futbolówki wyszedł Wojciech Skaba. Golkiper nie zdołał jej złapać, w powietrzu minął się z nią Malouda, ale Dossa Júnior nie zdołał uciec z nogami i sam pokonał swojego kolegę z zespołu.” (cyt. za 90minut.pl). Warto dodać, że cała akcja rozpoczęła się od przejęcia niechlujnego (ostatnio, jak zwykle) podania Furmana. Goście przejęli piłkę, a Mierzejewski podał do Adina (według sport.pl – do Colmana), która dośrodkował…

2013.11.07_Legia_-_Trabzonspor_(4)

Legia mogła wyrównać pięć minut później. Helio Pinto doskonale podał do Henrika Ojaamy, który wbiegł w pole karne, ale jego strzał tylko przeleciał obok bliższego słupka. Estończyk potwierdził w tej sytuacji, że jest szybki, ale musi jeszcze popracować nad skutecznością. Koledzy Ojamy wyraźnie dali mu do zrozumienia, że powinien podawać do lepiej ustawionych kolegów.

W 78 minucie było już po meczu. Mustafa Yumlu podał piłkę z własnego pola karnego do stojącego blisko niego Colman, który zdecydował się na długie podanie do Maloudy. Francuz z prawej strony pola karnego długo szukał celnego zagrania, kręcąc Brzyskim, jak nieopierzonym juniorem, aż w końcu dostrzegł Olcana, którego nie upilnował Dossa Junior. Trabzonspor prowadził 2:0!

Legia dalej pokazywała jak można grać nieskutecznie. W 80. minucie niemalże z narożnika pola karnego przymierzył Furman, ale Ayvaz z trudem odbił piłkę na rzut różny. Trzy minuty później po dośrodkowaniu w pole karne, Dwaliszwili strzelił gola głową, ale był na kilkumetrowym spalonym. Radość z historycznej, pierwszej bramki w tej edycji Ligi Europy była, więc przedwczesna. Niestety Legia w tym sezonie tak już ma, że w pucharach – tak, strzela, ale albo do własnej bramki, albo ze spalonego.

W 88. minucie po świetnym dośrodkowaniu Brzyskiego fatalnie uderzył piłkę Dossa Junior, ale było to bardzo niecelne uderzenie. Minutę później zza pola karnego mocno uderzył Patryk Mikita, ale Ayvaz złapał piłkę. W 90 minucie z pola karnego lekko strzelił Alanzinho, a Kuciak pewnie złapał piłkę. W doliczonym czasie gry z pola karnego, na dalszy słupek próbował strzelić Kosecki, ale piłka tradycyjnie przeleciała obok słupka. To była akcja jak w meczach z Koroną, gdy „Kosa” za wszelką cenę chciał pokazać, że z łatwością dochodzi do sytuacji strzeleckich, ale nie potrafi ich wykorzystywać. A swoją drogą „Kosa” zatracił szybkość z końcem mistrzowskiego sezonu.

2013.11.07_Legia_-_Trabzonspor_(5)

Trudno uwierzyć, że taki wynik legioniści powinni przyjąć przed meczem z „pocałowaniem ręki”.

Mecz z Trabzonsporem doskonale wpisał się w dotychczasowe mecze Legii w Lidze Europy, czyli przewaga, więcej strzałów i zero punktów i zero goli. Legia miała ogromną przewagę w posiadaniu piłki (63% – 37%). Oddała zdecydowanie więcej strzałów (16:6), a w tym celnych strzałów oddała trzy razy więcej (6:2). Legia miała aż 12 rzutów rożnych, przy zaledwie 2 gości. Legioniści zanotowali 456 podań, z których 377 było celnych (83%). Trabzonspor zanotował 276 podań, a w tym 197 celnych (71%). Serwis sport.pl zauważył przed meczem, że w dotychczasowym spotkaniach Legia oddała aż 44 strzały, a jej rywale tylko 20, ale absolutni nic z tego nie wynikało. Słusznie zauważono, że „statystykami bronią się słabi” (cyt. za sport.pl).

Po meczu trybuny wygwizdały legionistów, a tzw. „Żyleta” w wulgarnych słowach nakreśliła cele na przyszłe mecze i cały sezon. Jak to skomentował Jan Urban? „nie można być tylko wynikowcem”! Ten mecz, podobnie zresztą jak występy polskiej reprezentacji, po raz kolejny potwierdził, że „w piłce nożne liczy to, co jest w sieci”. Nie ma znaczenia przewaga, strzały, nawet celne, posiadanie piłki i tzw. wrażenia artystyczne. Liczą się tylko bramki i w niektórych meczach przeciwko polskim klubom i polskim reprezentacjom, rywale oddają jeden strzał i od razu pada gol. Futbol się zmienia, a czołowe kluby, no może poza kosmicznymi klubami, jak Barcelona, Bayern, czy Real, wcale nie zamęczają rywali swoim stylem gry, niekiedy ograniczają się do szybkiej akcji,  po której pada gol „z niczego”. Legia nie wyciąga wniosków… Pozorna dominacja nic nie daje i nie można o niej mówić, bo znaczenie mają tylko i wyłącznie gole, bo to one prowadzą do punktów. Dziwne, że ani trener, ani piłkarze Legii nie potrafią tego zrozumieć.

Z kronikarskiego obowiązku można dodać, że z trybun mecz oglądali m.in. selekcjoner reprezentacji Polski Adam Nawałka oraz premier Turcji Recep Tayyip Erdogan, który po ostatnim gwizdku w szatni pogratulował ekipie Trabzonsporu zwycięstwa.

 

7 listopada 2013, godz. 21:05 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

IV kolejka Ligi Europy 2013/2014, Grupa „J”

Legia Warszawa 0-2 Trabzonspor Kulübü

Bramki: Dossa Júnior (71 min. - samobójcza), Olcan Adın (79 min.).

Legia: 84. Wojciech Skaba – 19. Bartosz Bereszyński, 25. Jakub Rzeźniczak, 2. Dossa Júnior, 17. Tomasz Brzyski – 18. Michał Kucharczyk (72 min., 7. Henrik Ojamaa), 3. Tomasz Jodłowiec, 37. Dominik Furman (85 min., 27. Patryk Mikita), 23. Hélio Pinto, 20. Jakub Kosecki – 13. Wladimer Dwaliszwili.

Trener: Jan Urban.

Trabzonspor: 1. Onur Kıvrak (54 min., 89. Zeki Ayvaz) – 3. Bosingwa, 22. Mustafa Yumlu, 6. Souleymane Bamba (51 min., 23. Giray Kaçar), 4. Aykut Demir – 15. Florent Malouda, 20. Gustavo Colman, 16. Didier Zokora, 10. Adrian Mierzejewski (84 min., 25. Alanzinho), 92. Olcan Adın – 12. Paulo Henrique.

Trener: Mustafa Resit Akcay.

żółte kartki: Furman (50 min.) – Malouda (34 min.) i Zokora (65 min.).

sędzia główny: Ruddy Buquet,

sędziowie liniowi: Guillaume Debart i Laurent Stien,

sędziowie dodatkowi: Fredy Fautrel i Benoît Millot,

sędzia techniczny: Cyril Gringore (wszyscy sędziowie – Francja).

widzów: 14 086.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, weszlo.com, legia.com, legionisci.com, uefa.com, youtube.com, iha.com.tr.

wtorek, 03 grudnia 2013
Trabzonspor Kulübü – rywal Legii Warszawa

W czwartym meczu grupy J Ligi Europy Legia Warszawa zmierzy się na własnym stadionie z tureckim Trabzonsporem. Przed rozpoczęciem obecnego sezonu w klubowym rankingu UEFA Trabzonspor zajmował 93. miejsce, zaś Legia 126. miejsce. 

W drodze do fazy grupowej Trabzonspor wyeliminował irlandzki Derry City (4:2, 3:0), białoruskie Dinamo Mińsk (1:0, 0:0) i albański FK Kukësi (2:0, 3:1). Następnie już w meczach grupowych pokonał na wyjeździe cypryjski Apollon Limassol 2:1, a u siebie zremisował z Lazio Rzym 3:3, choć do 83. minuty prowadził 3:1. Trabzonspor pokonał Legię u siebie 2:0, choć wynik nie do końca odzwierciedla przebieg spotkania.

Rywalizacja polsko-turecka w europejskich pucharach

Pierwszy mecz między Trabzonsporem a Legią został rozegrany dopiero w tej edycji europejskich pucharów. 24 października 2013 r. Trabzonspor pokonał Legię 2:0.

Wcześniej klub z Trabzonu spotykał się z dwoma polskimi klubami. W sezonie 1980/1981 odpadł w I rundzie Pucharu Europy z Szombierkami Bytom (2:1, 0:3), zaś w sezonie 1998/1999 został rozbity w II rundzie Pucharu UEFA przez krakowską Wisłę (1:5, 1:2). Legia natomiast trzykrotnie wyeliminowała tureckie kluby, a jeden raz została wyeliminowana. Najpierw dwukrotnie „wyrzuciła” z pucharów Galatasaray Stambuł – w sezonie 1964/1965 w II rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów (2:1, 0:1 i w decydującym meczu 1:0) i w sezonie 1969/1970 w ćwierćfinale Pucharu Europy (1:1, 2:0). Następnie w sezonie 1996/1997 odpadła po wyrównanej rywalizacji z Besiktasem JK Stambuł (1:1, 1:2), a sezonie 2011/2012 wyeliminowała Gaziantepspor w III rundzie kwalifikacyjnej Ligi Europy (1:0, 0:0). W tym sezonie przegrała z Trabzonem 0:2.

Bilans Legii z tureckimi klubami jest niezwykle wyrównany. Z 10 meczów Legia wygrała 4, zremisowała 3 i przegrała 3, przy bilansie bramkowym 9:8. Lepiej wygląda bilans polskich klubów z klubami tureckimi, ponieważ spośród 12 starć 8 razy awansowali do następnej rundy. Łącznie rozegrano 26 spotkań, z których polskie kluby 14 wygrały, 4 zremisowały i 8 przegrały, przy korzystnym bilansie bramkowym 36:22. W tych meczach oprócz Legii grały następujące kluby: Ruch Chorzów (2 rywalizacje), Polonia Bytom, Górnik Zabrze, Szombierki Bytom, Widzew Łódź, GKS Katowice i Wisła Kraków (wszyscy po 1 tywalizacji), ale to Legia jest tym klubem, który najcześciej grał z Turkami (5 razy licząc z Trabzonem). Rywalami polskich klubów oprócz Trabzonsporu (3 rywalizacje, wliczając w to ten sezon) były: Galatasaray (najczęściej – 5 razy), Fenerbahce (2) oraz Besiktas, Gaziantepspor i Göztepe (po 1).

Historia

Oficjalna data założenia klubu to 2 sierpnia 1967 r., choć początków klubu można doszukiwać się w 1966 r. W dniu 21 czerwca tego roku trzy kluby działające w Trabzonie zdecydowały się połączyć swoje siły. İdmangücü, Martıspor i Karadenizgücü połączyły się w „Trabzonspor GENCLIK Kulubu”, którego formalna nazwa to „Trabzonspor 1966” a barwy klubu czerwono-białe barwy. Zaledwie po roku klub został rozwiązany, ale 21 sierpnia 1967 r. te same kluby a także İdmanocağı powołały nowy klub – „Trabzonspor”, który przetrwał do dnia dzisiejszego.

Historyczna_siedziba_Trabzonsporu

Historyczna siedziba klubu.

Źródło: trabzonspor.org.tr.

W sezonie 1973/1974 klub świętował awans do tureckiej a już dwa sezony później został mistrzem Turcji. Do 1984 r. jeszcze pięciokrotnie wygrali zmagania ligowe i trzy razy sięgnęli po krajowy puchar. Później drużyna zdobywała już tylko pojedyncze trofea, ale rzadko przerywała hegemonię wielkiej trójcy ze Stambuły.

Zeszły sezon był wyjątkowo nieudany dla mającego wielkie aspiracje Trabzonsporu. Klub zajął dopiero 9. miejsce w lidze, a w finale Pucharu Turcji przegrał z Fenerbahce (0:1). Z Ligą Europy pożegnał się już w IV rundzie kwalifikacyjnej, gdy po dwóch bezbramkowych remisach przegrał na wyjeździe w rzutach karnych 2:4 z Videotonem FC Fehervar.

W pierwszej kolejności zwolniono trenera. W miejsce Tolunaya Kafkasa zatrudniono Mustafę Resit Akcaya. Kafkas pracował w Trabzonie wyjątkowo krótko – od 29 stycznia do 3 czerwca 2013 r. W Polsce jest znany z czasów, gdy prowadził Gaziantepspor i oskarżył Legią o granie antyfutbolu. Wracając do sytuacji kadrowej. Z klubu odeszli m.in. Halil Altintop (FC Augsburg), Emerson (Stade Rennes), Marek Cech (FC Bologna), Marek Sapara, Tolga Zengin, Yasin Oztekin (Kayseri Erciyesspor), Ondrej Celuska (Sunderland – wypożyczenie). W ich miejsce sprowadzono m.in. Bosingwę, Maloudę, Zokorę i Janko, o których mowa w dalszej części wpisu.

Barwy, przydomki i herb

Barwy klubu początkowo (podobnie jak Trabzonsporu 1966) były biało-czerwone, ale w końcu najsilniejsze z czterech klubów założycielskich (İdmanocağı i İdmangücü) doprowadziły do zmiany wybierając swoje dotychczasowe barwy, czyli – jasnoniebieski i bordowy. Inna hipoteza głosi, że barwy klubu zostały wybrane w związku z maskotką Trabzonsporu, czyli sardelą, która ma kolor prawie niebieski i oczy prawie bordowe. Do 2010 r. alternatywnym kolorem był pomarańczowy, ale od tamtej pory zastępczym kolorem jest szary.

Koszulka_Trabzonsporu_sezon_2013/2014

Jeden z rodzajów koszulek Trabzonsporu w sezonie 2013/2014.

Źródło: trabzonspor.org.tr.

Barwy klubu sprawiły, że jednym z przydomków piłkarzy z Trabzonu jest „Bordo-Mavililer”, czyli Bordowo-Niebiescy. Położenie geograficzne miasta sprawiło, że klub ma również przydomek „Karadeniz Firtinasi”, czyli Sztorm na Morzu Czarnym, albo jak wskazują inne tłumaczenia – Burze znad Morza Czarnego.

Herb_Trabzonsporu

Herb Trabzonsporu.

Źródło: kosmayanbiadam.blogspot.com.

Barwy klubu są oczywiście widoczne w herbie klubu, który zawiera dwie błękitne litery „T” i „S” na bordowym tle. Litery tworzą skrót nazwy klubu – „TS”, czyli „Trabzonspor”. Na jednej z nich na biało podany został rok założenia klubu, czyli 1967. Nad literami jest również piłka, a gwiazda nad herbem nawiązuje do sześciu tytułów mistrzowskich. Co do piłki w herbie, to warto zwrócić uwagę, że Trabzonspor powstał jako klub piłkarski, ale obecnie oprócz męskiej drużyny piłkarskiej funkcjonuje także kobieca, a klub posiada także sekcje judo, pływania i koszykówki. Herb klubu zawiera dwie błękitne litery „TS”, które nawiązuję, do skrótu od nazwy klubu.


Kluby związane 

Funkcję rezerw Trabzonsporu pełni klub 1461 TRABZON, który występuje w 1. Liga, czyli na drugim poziomie rozgrywkowym. Klub został założony nie w 1461 r., tylko w 1998 r. jako Değirmenderespor i występował w amatorskiej lidze. W 2008 r. świętował awans do 2. Lig (trzeci poziom rozgrywkowy) i wtedy został kupiony przez Trabzonspor. Zmieniono barwy klubu i jego nazwę na Trabzon Karadenizspor upodobniając go do Trabzonsporu. Klub w znacznej części korzysta młodych piłkarzy, którzy grają dla Trabzonspor A2. W tej drużynie grają wychowankowie klubu w wieku 18-20 lat. Wracając do 1461 Trabzon – rok w nazwie klubu odnosi się do daty ataku i zajęcia Imperium Trebizondy przez Imperium Osmańskie. W zeszłym sezonie (2012/2013) klub osiągnął największe sukcesy w swojej historii. Po pierwsze w 1. Liga, czyli na drugim poziomie rozgrywkowym zajął 3. miejsce uprawniające go do meczów barażowych o awans do Sűper Lig. Przepisy nie pozwalają jednak, aby w tureckiej ekstraklasie występowały rezerwy danego klubu, dlatego 1461 Trabzon nie przystąpił do baraży. Po drugie, w Pucharze Turcji dotarł do fazy grupowej eliminując m.in. Galatasaray w meczu wyjazdowym (2:1). W swojej grupie, a były dwie czterodrużynowe, zajął 3. miejsce znacznie ustępując Fenerbahce i Sivassporowi, ale wyprzedzając Bursaspor. Jedyne zwycięstwo 1461 Trabzon odniósł na wyjeździe z Fenerbahce 3:2!

Trabzonspor współpracuje z holenderskim MVV Maastricht i irlandzkim Drogheda United F.C. Warto też zauważyć, że w Trabzonie na czwartym poziomie rozgrywkowym (TFF, 3 Lig Gr. 2) występuje klub, który nie jest formalnie związany z Trabzonsporem – Trabzon Akcaab Futbol Kulubu, ale często dochodzi do wymiany piłkarzy między nimi.

Stadion

Trabzonspor od początku swojego istnienia rozgrywa mecze na Hüseyin Avni Aker Stadyumu.  Stadion został wybudowany w 1951 r. a trybuny mogły pomieścić 2.500 widzów. Od tamtej pory był wielokrotnie modernizowany. Najważniejsze prace miały miejsce w latach 1967, 1981, 1994-1998, 2008 i 2010. Obecnie jego pojemność wynosi według różnych źródeł: 24.169 (tff.org, allstadiums.ru), 27.749 (stadiony.net) i 29.500 (pl.wikipedia.org) miejsc. Co ciekawe anglojęzyczna wikipedia podaje w różnych miejscach aż trzy pojemności stadionu – 24.169, 28.169 i 31.870.

Hüseyin_Avni_Aker_Stadyumu_(1)

Hüseyin Avni Aker Stadyumu

Źródło: allstadiums.ru.

Hüseyin_Avni_Aker_Stadyumu_(2)

Hüseyin Avni Aker Stadyumu

Źródło: trabzonspor.org.tr.

Hüseyin_Avni_Aker_Stadyumu_(3)

Hüseyin Avni Aker Stadyumu

Źródło: trabzonspor.org.tr.

Hüseyin Avni Aker Stadyumu był areną pierwszych Igrzysk Czarnomorskich rozegranych w 2007 r. Poza tym, rozegrano na nim kilka meczów finałowych Pucharu Turcji, gdy finał rozgrywano w formie dwumeczów i docierał do nich Trabzonspor.

Na listopad zaplanowano rozpoczęcie budowy nowego stadionu (Akyazi Stadi), którego koszt wyniesie ok. 230 mln lir (ok. 355 mln zł) i będzie mógł pomieścić 41-42 tys. widzów. Budowa ma trwać dwa lata.

Akyazi_Stadi

Nowy stadion Trabzonsporu – Akyazi Stadi (projekt, w budowie)

Źródło: stadiony.net.

Sukcesy

Trabzonspor wywalczył 6 tytułów mistrzowskich (1976, 1977, 1979, 1980, 1981, 1984). Jako siódmy tytuł dodaje się mistrzostwo sprezentowane Trabzonsporowi w 2011 r., po tym, gdy Fenerbahce zostało ukarane za udział w aferze korupcyjnej. Trabzonspor wywalczył także 8 Pucharów Turcji (1977, 1978, 1984, 1992, 1995, 2003, 2004, 2010), 8 Superpucharów Turcji (1976, 1977, 1978, 1979, 1980, 1983, 1995, 2010).

Poza tym, Trabzonspor zdobył 7 wicemistrzostw Turcji (1978, 1982, 1983, 1995, 1996, 2004, 2005) i 6 finałów Pucharu Turcji (1975, 1976, 1985, 1990, 1997, 2011, 2013).

 

Dominacja „wielkiej trójcy” ze Stambułu (Galatasaray, Fenerbahce, Besiktas)

W 1952 r. w Turcji oficjalnie wprowadzono zawodowy futbol, a siedem lat później zapoczątkowane zostały rozgrywki oficjalnej tureckiej ekstraklasy zwanej Milli Lig. Obecnie nosi nazwę Super Lig, która od początku została zdominowana przez trzy kluby ze Stambułu. Galatasaray zdobyło 19 tytułów mistrzowskich, Fenerbahce 18, zaś Besiktas 13. Trabzonspor zdobył 7 tytułów, zaś jednym klubem spoza tej „czwórki”, który wygrał ligę był Bursaspor, który wygrał ligę turecką całkiem niedawno, bo w 2010 r., ale w Lidze Mistrzów zagrał kompromitująco – remis, 5 porażek i bramki 2:16. Konkludując, kluby ze Stambułu wygrały ligę 50 razy w 58 edycjach, co daje 86%.

W Pucharze Turcji ta dominacja jest mniej widoczna – 29 triumfów w 51 edycjach (57%). Najczęściej Puchar Turcji wygrywał Galatasaray –14, anastępnie kluby to: Besiktas – 9, Trabzonspor – 8 i Fenerbahce – 6. Pozostałych 14 edycji wygrało 9 innych klubów.

Superpuchar Turcji kluby ze Stambułu wygrały 29 razy w 40 edycjach (73%). Galatasaray wygrało to trofeum 13 razy, zaś Fenerbahce, Besiktas i Trabzonspor – po 8 razy. Trzy inne kluby wygrały Superpuchar po jednym razie.

Jeśli chodzi o sukcesy w europejskich pucharach, to w tym zakresie najlepsze jest także Galatasaray. „Lwy” Stambułu wygrały w 2000 r. Puchar UEFA i Superpuchar Europy, a do tego raz zagrały w półfinale Ligi Mistrzów, pięciokrotnie w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i raz w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów. Dorobek pozostałych klubów ze Stambułu jest znacznie skromniejszy. Fenerbahce zagrało w półfinale Ligi Europy oraz ćwierćfinałach Ligi Mistrzów i Pucharu Zdobywców Pucharów. Besiktas zagrał w ćwierćfinałach Ligi Mistrzów i Ligi Europy.

Trabzonspor jest więc czwartą siłą tureckiej ligi, ale w ostatnich latach o miejsce wśród najlepszych tureckich klubów mocno bije się wspomniany wcześniej Bursaspor.

Europejskie puchary

Do tej pory Trabzonspor nie osiągnął wielkich sukcesów w europejskich rozgrywkach. Największym sukcesem pozostaje zaledwie 1/8 finału – Pucharu Europy (1976/1977), Pucharu Zdobywców Pucharów (1992/1993 i 1995/1996) i Pucharu UEFA (1991/1992 i 1994/1995).

Trabzonspor tylko jeden raz występował w Lidze Mistrzów. W sezonie 2011/2012 odpadł w III rundzie kwalifikacyjnej z Benfiką Lizbona (0:2, 1:1), ale w fazie grupowej zagrał, ponieważ UEFA wykluczyła mistrza Turcji – Fenerbahce Stambuł, które było zamieszane w aferę korupcyjną. W pierwszym historycznym meczu rozegranym 14 września 2011 r. Trabzonspor sensacyjne wygrał na San Siro 1:0 z Interem Mediolan. Później Turcy już nie wygrywali, a przede wszystkim remisowali i dlatego nie awansowali do fazy pucharowej. W tych meczach osiągnęli następujące wyniki: z OSC Lille 1:1 (d) i 0:0 (w), z CSKA Moskwa 0:3 (w) i 0:0 (d), z Interem 1:1 (d). We wszystkich sześciu meczach grupowych w pełnym wymiarze czasowym zagrał Arkadiusz Głowacki (6 meczów, 540 minut). Grali także Adrian Mierzejewski (5 meczów, 278 minut) i Paweł Brożek (2 mecze, 45 minut). W tabeli wszechczasów Ligi Mistrzów, przed rozpoczęciem obecnego sezonu klub z Trabzonu zajmował 85. miejsce (Legia 87.) wśród 128 drużyn.

Polacy w Trabzonsporze

Trabzonspor chętnie sięgał po polskich piłkarzy. Pierwszym był Jacek Cyzio, który w sezonach 1991/1992 i 1992/1993 rozegrał 54 ligowe mecze, w których zdobył 13 bramek. Do tego dołożył krajowy Puchar. Jesienią 2000 r. kontrakt z Trabzonem podpisał Tomasz Iwan, ale ostatecznie ani razu nie zagrał w barwach tego klubu i szybko rozwiązał kontrakt, z uwagi na brak porozumienia z władzami klubu.

Wiosną 2005 roku nad Morze Czarne przybył Mirosław Szymkowiak i zaliczył jedną z najlepszych rund w życiu. W 16 meczach zdobył aż 9 goli, ale Trabzonspor wywalczył tylko wicemistrzostwo. Do końca 2006 roku rozegrał w barwach tego klubu 55 meczy, w których zdobył 14 goli. Później uciekł z Turcji. Do końca nie wiadomo, czy z powodu przewlekłych kontuzji, czy z powodu depresji, zakończył karierę.

W sezonach 2010/2011 i 2011/2012 w Trabzonie było najpierw trzech, a później czterech Polaków. Arkadiusz Głowacki rozegrał 33 ligowe mecze strzelając 2 gole, Paweł Brożek – 19 meczy, 3 gole, a Piotr Brożek – 7 meczy. Czwartym do brydża był Adrian Mierzejewski, który latem 2011 roku podpisał kontrakt z Trabzonsporem. Turcy zapłacili Józefowi Wojciechowskiemu, ówczesnemu właścicielowi Polonii Warszawa rekordową sumę 5,25 miliona euro. Tyle nie kosztował nawet Robert Lewandowski wytransferowany z Lecha do Borussi za 4,5 miliona euro. Mierzejewski w poprzednich dwóch sezonach rozegrał 57 ligowych meczy, w których zdobył tylko 5 goli.

W Trabzonie grał także pochodzący z Ghany – Emmanuel Tetteh, który wcześniej reprezentował barwy Lechii/Olimpii Gdańsk i Polonii Warszawa. W Trabzonsporze rozegrał 3 mecze w sezonie 1999/2000.

Najdroższe transfery w historii

Co ciekawe, Mierzejewski jest drugim najdroższym piłkarzem Trabzonsporu na liście największych zakupów. Najdroższy pozostaje Gökhan Ünal, za którego zapłacono 6,2 mln euro Kayserisporowi w sezonie 2008/2009. Trzeci w tym zestawieniu jest Didier Zokora – 5 mln euro dla FC Sevilla w sezonie 2011/2012. Na 21. miejscu w tej klasyfikacji jest Paweł Brożek, za którego Turcy zapłacili w sezonie 2010/2011 – 2 mln euro.

Dosyć długo najdroższym piłkarzem Trabzonsporu był Anglik Kevin Campbell, za którego Turcy zapłacili 4 miliony euro w sezonie 1998/1999. W tamtych czasach to były spore pieniądze. Campbell zawodził i właśnie z nim w składzie Trabzonspor został rozbity w Pucharze UEFA przez krakowską Wisłę. Zagrał tylko w 17 spotkaniach, w których zdobył 5 goli.

Turcy znacznie drożej sprzedawali swoich piłkarzy. Fatih Tekke kosztował Zenit Sankt Petersburg 10 ln euro (2006/2007). Gökdeniz Karadeniz przeszedł w sezonie 2007/2008 do Rubina Kazań za 8,7 mln euro, zaś Buruk Yilmaz w sezonie 2012/2013 do Galatasaray za 5 mln euro.

Znani piłkarze i trenerzy

Wśród zagranicznych piłkarzy, którzy grali w barwach klubu znad Bosforu należy wymienić: Jean-Marie Pfaffa (Belgia), Kevina Campbella (Anglia), Jeana Jacquesa Misse-Misse (Kamerun), Ibrahima Yattarę (Gwinea), Kiki Musampę (Holandia), braci Arweładze (Gruzja), Davora Vugrineca (Chorwacja), Rogoberta Songa (Kamerun), Karela Radę (Czechy), Roberta Wittka (Słowacja). Większość z tych piłkarzy grała jednak w tureckim klubie krótko, albo bardzo krótko.

Najbardziej utytułowanymi trenerami Trabzonsporu są trzej Turcy. Ahmet Suat Özyazıcı prowadził klub aż sześciokrotnie (1973-1978, 1979-1980, 1981-1984, 1986-1987, 1988 i 1999) i wywalczył z nim 4 tytuły mistrzowskie, 2 Puchary Turcji i 3 Superpuchary. Senol Gunes prowadził klub trzykrotnie (1993-1997, 2004-2005, 2009-2013) zdobywając mistrzostwao, 2 Puchary Turcji i 2 Superpuchary. Trzeci z wielkich to Özkan Sümer, który także prowadził Trabzon trzykrotnie (1978-1979, 1980-1981 i 1984-1985), ale wywalczył „tylko” mistrzostwo i 2 Superpuchary. Gunes wypromował się w Trabzonsporze, a później z reprezentacją Turcji wywalczył historyczny brązowy medal podczas mistrzostw świata w Japonii i Korei Południowej w 2002 r.

W całej swojej historii klub był prowadzony przez 10 zagranicznych trenerów, w tym m.in. przez Belgów – Georgesa Leekensa i Hugo Broosa oraz Bośniaka Vahida Halilhodzica. Pod wodzą obcokrajowców Trabzon wywalczył… tylko jedno(!) trofeum, którym był Puchar Turcji 1991/1992. Trenerem był jeszcze inny Belg – Urbain Braens.

Obecna drużyna

Największymi gwiazdami drużyny są obrońcy – Bosingwa (Portugalia, wyceniany przez transfermarkt.de – 3 mln euro) i Aykut Demir (Turcja, 4,5 mln euro) pomocnicy – Florent Malouda (Francja, 1,5 mln euro), Didier Zokora (Wybrzeże Kości Słoniowej, 4 mln euro), Adrian Mierzejewski (Polska, 5,5 mln euro) i Olcan Adin (Turcja, 6,2 mln euro), a także napastnik Marc Janko (Austria, 2 mln euro). Kapitanem zespołu jest charyzmatyczny, brodaty i wyglądający na otyłego – Onur Kivrak (Turcja, 7 mln euro).

Warto jeszcze wspomnieć historię piłkarza Volkana Sena, który przybył do Trabzonu przed sezonem 2011/2012 z Bursasporu za 3,6 mln euro. Podczas ligowego meczu z Rizesporem pod koniec sierpnia Sen, a także jego niedawno zmarła matka byli znieważani przez kibiców… Trabzonsporu! Piłkarz popłakał się i w 43. minucie zszedł z boiska. Zagrał w jeszcze jednym meczu i od tamtej pory przez prawie dwa miesiące nie zagrał w ogóle. Kontrakt ma ważny do 2015 r., ale chyba go nie wypełni.

Podsumowanie

Trabzonspor należy do tureckiej czołówki i jako jedyny klub z tego kraju stać go na rywalizację ze stambulskim trio. Ostatni sezon i po części trwający obecnie pokazują, że z siły Trabzonsporu pozostało dużo mniej. Aspiracje, kadra i kibice wskazywałyby na coś innego, ale fakty są takie, że klub z Trabzonu nie jest już taki silny.

 

Źródła: własne, trabzonspor.org.tr, legia.com, 90minut.pl, sport.pl, ekstraklasa.net, transfermarkt.de, transfermarkt.pl, stadiony.net, kosmayanbiadam.blogspot.com, tff.org, allstadiums.ru, uefa.com, legionisci.com, en.wikipedia.org, pl.wikipedia.org. „Wielkie Kluby Europy. Galatasaray Stambuł”, s. 6 – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 24 lipca 2007 r. „Liga Mistrzów. Sezon 2013/2014. Skarb Kibica”, s. 16 – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 września 2013 r.

| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi