Wpisy z tagiem: widzew łódź

sobota, 21 września 2013
Zdesperowany i pewny siebie Thomas Phibel w Amkarze Perm

W ostatnich dniach sierpnia piłkarz z Gwadelupy – Thomas Phibel podpisał kontrakt z Amkarem Perm. Wcześniej przez ponad rok reprezentował barwy łódzkiego Widzewa, ale od ostatniej zimy coraz głośniej mówił o zmianie klubu. Po rozpoczęciu obecnego sezonu sprawiał wrażenie kogoś, kto za wszelką cenę chce zmienić klub. Właściwie to wszystko jedno w jakim państwie (Anglia, Rosja, Ukraina), byle nie w Polsce. 

Phibel przygodę z piłką rozpoczął na Gwadelupie w juniorach MJC Abymes. Później przeniósł się do Francji, gdzie występował w juniorskich klubach SCO Roubaix 59 i RC Lens. W dorosłą piłkę wszedł w CS Avionnais, ale wydaje się, że więcej dały mu występy w rezerwach RC Lens B, skąd przeniósł się do drugiej ligi belgijskiej do Royal Excelsior Virton, gdzie zagrał zaledwie 3 mecze w drugiej lidze belgijskiej. Od wiosny 2007 r. był już w składzie Standardu Liege, ale do jesieni 2008 r. rozegrał zaledwie dwa mecze w Jupiler Pro League. W listopadzie 2008 r. spowodował śmiertelny wypadek jadąc z nadmierną prędkością i pod wpływem alkoholu. Dwa lata więzienia w zawieszeniu to jednak wyjątkowo łagodny wymiar kary. Phibel wrócił do gry jesienią 2008 r. w FC Brussels (10 meczów), a przez trzy kolejne sezony od jesieni 2009 r. reprezentował barwy Royalu Antwerp, gdzie rozegrał 67 drugoligowych meczów.

T.Phibel_w_barwach_Royalu_Antwerp

Thomas Phibel w barwach Royalu Antwerp.

Źródło: tabelepilkarskie.com.

Do Polski przyjechał latem 2012 r. jako pewny siebie i swojej wartości piłkarz, co akurat w polskiej lidze jest normalnością w przypadku piłkarzy mających za sobą występy w Europie Zachodniej. Phibel wyróżniał się w lidze ponad przeciętność, ale nazwanie go gwiazdą byłoby przesadą. Jesienią 2012 r. zagrał we wszystkich 15 ligowych meczach Widzewa. W przerwie zimowej przyzwyczajony do regularnych wypłat, zastrajkował. W Widzewie nie było pieniędzy, a Phibel narzekał, że od dłuższego czasu nie dostaje wynagrodzenia. W wywiadach ciągle podkreślał swoje umiejętności, zaangażowanie i swój wkład w mecze Widzewa. „O wszystkim mówić nie mogę. Ale nie ukrywam, że jestem trochę zmęczony niektórymi sytuacjami i nie podoba mi się, że o pewne rzeczy cały czas muszę walczyć i się upominać. W tym sezonie w Widzewie było trochę problemów, mieliśmy nieco utrudnioną robotę, ale i tak myślę, że daliśmy radę. Zdaję sobie sprawę, że Widzew to nie Standard Liege, ale ciężko po takim klubie, kiedy o nic nie musisz się martwić, przerzucić się na zupełnie inną sytuację. Bo to naprawdę zupełnie inny świat.” (cyt. za weszlo.com). Dodatkowo, strasznie denerwował się na pytania o spowodowany przez niego wypadek. Wtedy przechodził do ataku zarzucając dziennikarzom i kibicom brak obiektywizmu. „Jednym z powodów, dla których przyjechałem do Polski, byli dziennikarze (…) Wyjechałem, ponieważ chciałem się spokojnie rozwijać, w Belgii to byłoby utrudnione. Gdybym chciał, to bym tam jednak został, były oferty.” (cyt. za weszlo.com).

T.Phibel_w_barwach_Widzewa_Łódź

Thomas Phibel w barwach Widzewa Łódź.

Źródło: ekstraklasa.net.

Phibel już znacznie wcześniej zorientował się, że Łódź nie będzie dla niego ziemią obiecaną, a on nie dość, że nie zarobi, to jeszcze sportowo nie osiągnie więcej. Z klubu chciał odejść jeszcze zimą. Zgłosiła się po niego Ałania Władywkaukaz, ale Widzew nie zgodził się na transfer. „Przegląd Sportowy” oceniał Phibela w następujący sposób: „Twardy i nieustępliwy, a do tego nieoceniony w grze w powietrzu.”. Wiosną zagrał w 14 ligowych meczach, ale jak tylko skończył się sezon to Phibel powiedział to, o czym było wiadomo od dłuższego czasu: „Dla mnie już czas. Dałem z siebie maksimum dla Widzewa, więcej już nie jestem w stanie. W futbolu trzeba iść krok po kroku. Takie jest życie. Jestem wdzięczny klubowi, kibicom. Dla mnie już jednak przyszedł czas, by odejść” (cyt. za 90minut.pl), a także „Potrzebuję nowych wyzwań, chcę wskoczyć na wyższy poziom.” (cyt. za weszlo.com).

Przed rozpoczęciem sezonu „Przegląd Sportowy” pisał o nim: „Jeden z najsolidniejszych obrońców w ekstraklasie. Latem za wszelką cenę, mimo ważnego kontraktu, chciał zmienić klub i nie trenował z drużyną.”. Poszukiwania klubu nie przyniosły skutku, a zawodnik coraz bardziej dramatycznie oglądał się za klubem. Grzegorz Waranecki, sympatyk i poniekąd sponsor Widzewa deklarował w wywiadzie dla weszlo.com, że trzech jego znajomych „chce się zrzucić na kontrakt dla Phibela…”. Zamiast „zrzutki”, po inauguracji rozgrywek ekstraklasy (1:5 z Legią) „prawdopodobnie udał się na testy medyczne do Anglii. Jego usługami zainteresowany jest Crystal Palace” (cyt. za ekstraklasa.net). Do transferu jednak nie doszło. W sobotę, 10 sierpnia Phibel zagrał w meczu z Górnikiem Zabrze (0:3), ale myślami był już w zupełnie innym miejscu, bo strzelił bramkę samobójczą, choć przyznać trzeba, że przy sporym udziale bramkarza Widzewa – Macieja Mielcarza. Tego samego dnia Phibel wyjechał na dwudniowe testy do Metalista Charków, który zbroił się do walki o Ligę Mistrzów z Schalke Gelsenkirchen. Jednak 14 sierpnia UEFA wykluczyła Metalista Charków z rozgrywek Ligi Mistrzów w wyniku postępowania dyscyplinarnego. „Ma to związek z ustawianiem meczów przez byłego dyrektora sportowego klubu Jewhena Krasnikowa, przeciwko któremu prowadzono śledztwo.” (cyt. za eurofutbol.pl). Nie wiadomo, czy Phibel oblał testy, czy też Metalist w związku z wykluczeniem z pucharów zrezygnował ze wzmocnień. W każdym razie sprawa transferu upadła, ale Phibel dalej zamierzał zmienić klub. Trochę zaczynało to wyglądać, jak saga transferowa Roberta Lewandowskiego, czy kilka lat wcześniej Radosława Matusiaka, a sam Phibel wyglądał na zdesperowanego. Później zagrał jeszcze w dwóch meczach – w Pucharze Polski (z Ursusem Warszawa 1:0) i ekstraklasie (ze Śląskiem Wrocław 1:3), ale 27 sierpnia poleciał do Rosji, a 29 sierpnia uzgodnił warunki dwuletniego kontraktu z Amkarem Perm. Wcześniej kontrakt z tym klubem podpisał Janusz Gol.

T.Phibel_w_meczu_Widzewa_Łódź

Thomas Phibel w meczu Widzewa Łódź.

Źródło: interia.pl.

Phibel rozegrał w polskiej lidze 33 mecze, a w Pucharze Polski 2 mecze. Jego wartość przed podpisanie kontraktu z Widzewem wahała się w graniacach 200-300 tys. euro. Po roku występów w Polsce, transfermarkt.de wyceniał go na 650 tys. euro. Co ciekawe, według tego samego źródła Rosjanie zapłacili Widzewowi za francuskiego piłkarza 350 tys. euro, a interia.pl poinformowała, że Widzew rozwiązał z Phibelem kontrakt za porozumieniem stron. Serwis przytoczył nawet treść oświadczenie Pawła Młynarczyka, prezesa zarządu RTS Widzew Łódź S.A.: „Rozstajemy się w przyjaznej atmosferze. Decyzja o rozwiązaniu kontraktu podyktowana była zarówno kwestiami finansowymi, jak i sportowymi. Potrzebujemy zawodników, którzy w pełni zaangażują się w grę, a w przypadku Thomasa w ostatnim czasie więcej mówiło się o jego odejściu, niż o tym, jak prezentował się on na boisku. Stawiamy na zawodników, którzy w stu procentach chcą się angażować w grę w naszym zespole”. Zawiłości transferowe wyjaśniła jednak Wirtualna Polska: „Pod koniec sierpnia działacze Widzewa zgodzili się rozwiązać z Francuzem kontrakt i nałożyli na niego 350 tysięcy euro kary (za wcześniejsze opuszczanie treningów). Dzięki temu zawodnik mógł zmienić klub bez płacenia olbrzymiej prowizji od transferu swojemu menadżerowi.”.

W polskiej lidze wyróżniał się, ale nie był gwiazdą, nie błyszczał. Ciekawe jak będzie prezentował się w Amkarze, bo w Widzewie na tle polskiej szarzyzny „wybicie się” raczej nie był trudnym zadaniem.

 

Źrodła: własne, 90minut.pl, weszlo.com, sport.pl, eurofutbol.pl, ekstraklasa.net, interia.pl, sport.wp.pl, transfermarkt.de, transfermarkt.pl, sportowefakty.pl, pl.wikipedia.org, tabelepilkarskie.com. „Liga Polska. Ekstraklasa. Wiosna 2012/2013” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 22 lutego 2013, s. 108. „Skarb Kibica. Ekstraklasa. Jesień 2013/2014” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 22 lutego 2013, s. 102.

wtorek, 17 września 2013
Polacy w Lidze Mistrzów

Dzisiaj inauguruje swoje rozgrywki Liga Mistrzów 2013/2014, w której tradycyjnie zabraknie Mistrza Polski. W tym roku Legia Warszawa nie sprostała przeszkodzie jaką była Steaua Bukareszt. Na otarcie łez pozostają występy ośmiu Polaków.

Logo_UEFA_Champions_League

Źródło: interbookie.pl.

W całej historii Ligi Mistrzów wystąpiło 87 Polaków. Dużo? Nie bardzo… Aż strach zapytać o liczbę Włochów, Hiszpanów, czy Niemców, bo zakończy się to liczeniem przez kilka dni. Polacy strzelili 44 bramki, na co złożył się dorobek 21 strzelców. Co ciekawe, czterech najlepszych osiągnęło ponad połowę tego dorobku.

Jerzy_Dudek_-_finał_LM_Stambuł_2005

Jerzy Dudek po zwycięskim dla Liverpoolu finale Ligi Mistrzów w Stambule w 2005 r.

Źródło: futbolnews.pl.

Mecze:

Jerzy Dudek (Feyenoord Rotterdam, Liverpool, Real Madryt) – 46,

Michał Żewłakow (Anderlecht Bruksela, Olympiakos Pireus) – 31,

Krzysztof Warzycha (Panathinaikos Ateny) – 26,

Tomasz Rząsa (Grasshoppers Zurich, Feyenoord Rotterdam, Partizan Belgrad) – 25,

Artur Boruc (Celtic Glasgow) – 22,

Robert Lewandowski (Borussia Dortmund) – 19,

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – 18,

Mariusz Lewandowski (Szachtar Donieck) – 16,

Józef Wandzik (Panathinaikos Ateny) – 16,

Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund) – 15,

Tomasz Iwan (PSV Eindhoven) – 15,

Kazmierz Sidorczuk (Sturm Graz) – 15,

Radosław Michalski (Legia Warszawa, Widzew Łódź) – 14,

Maciej Szczęsny (Legia Warszawa, Widzew Łódź) – 14,

Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos Ateny) – 14,

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) – 12,

Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – 12,

Roman Kosecki (FC Nantes) – 10.

Osiemnastu polskich piłkarzy wystąpiło w Lidze Mistrzów w dziesięciu lub więcej liczbie meczów. W tej klasyfikacji nie chodzi nawet o udział polskich klubów, tylko znaczenie jakie w Europie mają polscy piłkarze. Czołówka najlepszych w porównaniu z Polakami wygląda paraliżująco dla naszych futbolistów: 142 – Raul (Real, Schalke), 134 – Rygan Giggs (Manchester United) i 130 – Xavi (FC Barcelona).

Ciekawostką jest fakt, że Radosław Michalski i Maciej Szczęsny są jedynymi piłkarzami, którzy wystąpili w obu polskich klubach grających w Lidze Mistrzów, czyli w Legii i Widzewie. Co więcej, obaj wystąpili we wszystkich meczach tych klubów w elitarnych rozgrywkach. Warto dodać, że Jerzy Dudek i Tomasz Rząsa reprezentowali w LM barwy trzech klubów, zaś Jacek Bąk (Olympique Lyon, RC Lens), Krzysztof Ratajczyk (Legia, Rapid Wiedeń) i Michał Żewłakow (Anderlecht, Olympiakos) – dwóch. W tym sezonie może dołączyć do nich Sebastian Boenisch, który reprezentuje barwy Bayeru Leverkusen, a wcześniej występował w LM z Werderem Brema.

R.Lewandowski_-_cztery_gole_z_Realem_Madryt

Robert Lewandowski po strzeleniu czterech bramek w meczu półfinałowym z Realem Madryt (4:1) w tym roku.

Źródło: independent.co.uk.

Bramki:

11 – Robert Lewandowski (Borussia Dortmund),

8 – Krzysztof Warzycha (Panathinaikos Ateny),

3 – Jacek Krzynówek (Bayer Leverkusen), Emmanuel Olisadebe (Panathinaikos Ateny)

2 – Marek Citko i Jacek Dembiński (obaj Widzew Łodź), Leszek Pisz (Legia Warszawa), Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund).

1 – Tomasz Dziubiński (FC Brugge), Tomasz Hajto (Schalke 04 Gelsenkirchen), Roman Kosecki (FC Nantes), Andrzej Lesiak (Rapid Wiedeń), Andrzej Rudy (Ajax Amsterdam), Marek Saganowski (Aalborg), Igor Sypniewski (Panathinaikos Ateny), Marcin Żewłakow (APOEL Nikozja), Ryszard Czerwiec i Sławomir Majak (obaj Widzew Łódź), Marek Jóźwiak, Jerzy Podbrożny, Ryszard Staniek (wszyscy Legia Warszawa).

K.Warzycha_-_gol_w_półfinale_LM_z_Ajaxem

Krzysztof Warzycha strzela jedyną bramkę w pierwszym półfinale w Amsterdamie w 1996 r.

Źródło: warzychafc.blogspot.com.

Bramki „Lewego” sprawiły, że wreszcie stał się najlepszym polskim strzelcem w Lidze Mistrzów dystansując „Gucia” Warzychę, który zakończył występy w Lidze Mistrzów ponad 10 lat temu. Europejska czołówka jest poza zasięgiem polskiego napastnika: 71 – Raul (Real Madryt – 66, Schalke – 6), 59 – Lionel Messi (FC Barcelona) i 56 – Ruud van Nistelrooy (PSV Eindhoven – 8, Manchester United – 35, Real Madryt – 13).

 

Obecny sezon

W tym sezonie w kadrach klubów grających w Lidze Mistrzów jest ośmiu Polaków. Ich bilans przedstawia się następująco:

Robert Lewandowski (Borussia Dortmund) – 19 meczy/11 goli,

Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – 18/0,

Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund) – 15/2,

Łukasz Fabiański (Arsenal Londyn) – 12/0,

Wojciech Szczęsny (Arsenal Londyn) – 12/0,

Sebastian Boenisch (Bayer Leverkusen) – 4/0 (w LM grał w barwach Werderu Brema),

Łukasz Szukała (Steaua Bukareszt) – 0/0,

Łukasz Załuska (Celtic Glasgow) – 0/0.

 

Kluby

W tabeli wszechczasów Ligi Mistrzów (od sezonu 1992/1993), dla powstania której przyjęto, że zwycięstwo jest warte 2 punkty, a remis 1 punkt, polskie kluby znajdują się oczywiście w drugiej połówce. Spośród 128 klubów, które do tej pory uczestniczyły w tych rozgrywkach Legia z sześcioma punktami (2 zwycięstwa, 2 remisy, 4 porażki, bramki: 5-11) zajmuje… 87. Miejsce, zaś Widzew Łódź z trzema punktami (zwycięstwo, remis, 4 porażki, bramki: 6-10) jest jeszcze niżej, na 107. miejscu.

Legia_Warszawa_-_Liga_Mistrzów_1995/1996

Legia Warszawa w Lidze  Mistrzów 1995/1996.

Źródło: legia.com.

Legia_Warszawa_-_Liga_Mistrzów_1996/1997

Widzew Łódź w Lidze  Mistrzów 1996/1997.

Źródło: widzew.pl.

Czy kiedyś będzie lepiej?

 

Źródło: własne, interbookie.pl, futbolnews.pl, independent.co.uk, warzychafc.blogspot.com, legia.com, widzew.pl. „Liga Mistrzów. Sezon 2013/2014. Skarb Kibica” – dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 13 września 2013 r., s. 12-14, 16, 18-19.

niedziela, 06 listopada 2011
Legia w ćwierćfinale Pucharu Polski

W meczu 1/8 finału Pucharu Polski rozegranym w środę 26 października 2011 r. Legia pewnie pokonała u siebie Widzew Łódź 3:0 (1:0) po golach Jakuba Wawrzyniaka, Manu i Rafała Wolskiego.

Już przed meczem było wiadomo, że obaj trenerzy dadzą zagrać piłkarzom, którzy w ostatnim czasie, najoględniej mówiąc, nie grali za wiele. W obu drużynach w porównaniu do niedzielnego meczu ligowego (23 października 2011 r.) w wyjściowych jedenastkach nastąpiło aż osiem zmian, a co więcej pojawiło się sześciu piłkarzy, którzy w obu drużynach w niedzielę w ogóle nie zagrali. Biorąc pod uwagę możliwości kadrowe obu drużyn wynik wydawał się łatwy do przewidzenia.

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_1

Po rzuceniu rac na boisko przez kibiców Widzewa w meczu ligowym, władze Legii udostępniły sektor gości dla zorganizowanych grup dzieci z Warszawy i okolic.

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi Legii, która nie potrafiła jednak wypracować klarownych sytuacji. Trójkąt młodych piłkarzy – Michał Kucharczyk, Michał Żyro i Rafał Wolski był bardzo widoczny, ale równocześnie bardzo niedokładny. Podobnie było z Jakubem Rzeźniczakiem, a spośród zawodników występujących w pierwszej jedenastce w porównaniu z meczem ligowym bardzo pewnie prezentował się Dickson Choto.

Pierwszy strzał (niecelny) z ponad dwudziestu metrów oddał w 8. minucie Ivica Vrdoljak. Chorwat zanotował bardzo dobry występ. Zagrał jak na lidera drużyny przystało, jak przez większą część zeszłego sezonu. W odpowiedzi na strzał Vrdoljaka, Widzew, a dokładniej Sebastian Madera w 14 min. też uderzył z woleja, tyle że z trzydziestu metrów. Wojciech Skaba pewnie złapał piłkę. Trzy minuty później Piotr Grzelczak przedarł się w pole karne, ale z okolic narożnika pola karnego strzelił zdecydowanie za lekko, aby pokonać Skabę, ale jednocześnie uderzył piłkę prosto w bramkarza gospodarzy. Legia z kolei zagroziła bramce Bartosza Kanieckiego w 20 min. Żyro podał do Wolskiego, który na dwudziestym metrze odegrał mu piłkę piętą, więc Żyro wbiegł w pole karne i naciskany przez Jakuba Bartkowskiego uderzył w polu karnym na tyle mocno, że Kaniecki przy próbie interwencji wypuścił piłkę, ale po chwili ją złapał.

W 23 min. Widzew miał najlepszą sytuację na strzelenie bramki. Igor Alves doskonale przymierzył z rzutu wolnego bitego z dwudziestu metrów, ale Skaba sparował piłkę na poprzeczkę, a dobijający Przemysław Oziębała został zablokowany przez ofiarnie interwencjującego Marcina Komorowskiego, dzięki któremu Skaba mógł złapać piłkę.

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_2

Alves przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego w 23 min.

Legia dłużej była w posiadaniu piłki, atakowała, ale niewiele z tego wynikało, choć z drugiej strony nie dopuszczała widzewiaków do własnego pola karnego. Dopiero w 43 min. Legia zagroziła bramce strzeżonej przez Bartosza Kanieckiego. Żyro zagrał do Manu, który pobiegł do linii końcowej, zatrzymał piłkę w pobliżu linii pola karnego i dośrodkował wprost na głowę Rafała Wolskiego. Młody zawodnik uderzył z około dziesięciu metrów tuż nad poprzeczką bramki Widzewa. Ale co się odwlecze, to nie uciecze i podobnie jak w meczu ćwierćfinałowym zeszłego sezonu rozgrywanym na własnym stadionie (z Ruchem Chorzów) Legia objęła prowadzenie w doliczonym czasie gry. W 47 min. Jakub Wawrzynika uderzył piłkę z około dwudziestu metrów z rzutu wolnego w samo okienko bramki Kanieckiego. Legia zdobyła klasyczną „bramkę do szatni”.

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_3

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_4

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_5

Druga polowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, czyli dosyć niemrawo z obu stron, a tą niemrawość zakończył bramka Manu. Wolski zgrał piłkę do Gola, który przebiegł kilka metrów i uderzył z dwudziestu metrów. Kaniecki odbił piłkę, a Manu dynamicznie wbiegł w pole karne i z ostrego kąta dobił piłkę, która była jeszcze w polu pięciu metrów. W tym momencie Legia znacznie przybliżyła się do awansu, tym bardziej, że gra gości nie przekonywała, że potrafią przeprowadzić składną akcję zakończoną golem.

Legia atakowała dalej i w 59 minucie Legia wykonywała rzut wolny z ok. 25 metrów. Precyzyjny i mierzony strzał Vrdoljaka przeleciał tuż obok spojenia słupka z poprzeczką bramki Widzewa.

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_6

Vrdoljak przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego (59 min.)

Trzy minuty później Legia prowadziła jednak 3:0 i właściwie było już po meczu. Na małej przestrzeni przed pole karnym gości Legioniści szybko i dokładnie podawali sobie piłkę – Vrdoljak, Manu, Żyro i Wolski, który minął dwóch defensorów Widzewa i strzelił z siedmiu, ośmiu metrów w długi róg bramki. Kaniecki dotknął piłki, ale strzał był na tyle mocny, że piłka zatrzepotała w siatce po raz trzeci.

2011.10.26_Legia_-_Widzew_w_1/8_Pucharu_Polski_7

Radość legionistów tuż po zdobyciu trzeciej bramki.

Do końca meczu już niewiele się działo. Legia była zadowolona z wysokiego prowadzenia, a Widzew nie widział za bardzo możliwości na odrobienie strat. Tradycji stało się więc zadość i Legia w trzecim pucharowy meczu rozgrywanym na nowym stadionie odniosła trzecie zwycięstwo bez straty gola. W zeszłym sezonie, ale też w tym roku, pokonała bowiem Ruch 2:0 i Lechię 4:0.


26 października 2011 r., godz. 18:30 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

1/8 finału Pucharu Polski 2011/2012

Legia Warszawa 3-0 Widzew Łódź

Bramki: Jakub Wawrzyniak (45 min.), Manú (55 min.) i Rafał Wolski (62 min.)

Legia: 84. Wojciech Skaba – 25. Jakub Rzeźniczak, 4. Dickson Choto, 17. Marcin Komorowski, 14. Jakub Wawrzyniak (71 min., 11. Tomasz Kiełbowicz) – 9. Manú, 21. Ivica Vrdoljak (81 min., 2. Artur Jędrzejczyk), 5. Janusz Gol (70 min., 35. Daniel Łukasik), 27. Rafał Wolski, 33. Michał Żyro – 18. Michał Kucharczyk.

Widzew: 1. Bartosz Kaniecki – 2. Jakub Bartkowski, 7. Sebastian Madera, 3. Bruno Pinheiro, 30. Hachem Abbès – 16. Przemysław Oziębała (61 min., 10. Adrian Budka), 25. Piotr Mroziński (46 min., 8. Mindaugas Panka), 9. Sebastian Radzio (57 min., 24. Krzysztof Ostrowski), 11. Igor Alves, 18. Nika Dzalamidze – 14. Piotr Grzelczak.

żółte kartki: Jędrzejczyk – Dzalamidze, Panka.

sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

widzów: 11.436.

 

Źródła: własne i 90minut.pl.

poniedziałek, 31 października 2011
Na boisku walka i... kilka rac

W rozegranym w niedzielę 23 września meczu 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy warszawska Legia pokonała przed własną publicznością łódzki Widzew 2:0 (0:0). Było to siódme, kolejne zwycięstwo legionistów, licząc wszystkie rozgrywki, w których uczestniczą.

Legia, jak można się było spodziewać zagrała trochę gorszy mecz, ale to i tak wystarczyło na pokonanie Widzewa, który miał swoją „akcję meczu”, ale nie potrafił jej wykorzystać.

W 2 min. rozpędzającego się środkiem boiska Krzysztofa Ostrowskiego za koszulkę pociągnął Artur Jędrzejczyk, za co został ukarany przez sędziego Pawła Gila żółtą kartką. Niedługo potem sędzia został zmuszony do przerwania spotkania na około cztery minuty, bowiem kibice gości rzucili kilka rac na boisko. Komisja Ligi ukarała Widzew grzywną w wysokości 10 tys. złotych i zakazem wyjazdowym kibiców na cztery mecze. Legia natomiast postanowiła nie wpuszczać gości na mecz Pucharu Polski (26 października).

 

Kibice Widzewa nawiązali do meczu rozegranego jesienią 1997 r. w Łodzi, ale wtedy to kibice Legii obrzucili racami Macieja Szczęsnego, wówczas piłkarza Widzewa. Poza tym widzewiacy nawiązali do jesieni 2003 r., gdy wtargnęli na boisko przy Łazienkowskiej (na dawnym stadionie) i doprowadzili do przerwania meczu. Wreszcie łodzianie okazali się dopiero drugą grupą kibicowską na nowym stadionie Legii, która rzuciła race na boisko doprowadziła do przerwania meczu. Pierwszą byli fani gospodarzy, którzy tak właśnie zachowali się podczas wiosennych derbów.

W 13 min. Legia oddała pierwszy strzał na bramkę Widzewa. Adrian Budka źle przyjął piłkę, którą przechwycił Maciej Rybus i zanim został ścięty przez Budkę zagrał do Danijela Ljuboji. Serb wdał się w drybling z trzema obrońcami Widzewa, ale zdołał oddać strzał wprost w Macieja Mielcarza, który odbił pikę przed siebie.

W 24 min. Miroslav Radović podał do Rybusa, który uderzył lewą nogą z około dwudziestu metrów, a Mielcarz pewnie złapał piłkę. W odpowiedzi po upływie dwóch minut Ostrowski strzelił z ponad dwudziestu metrów, a Dusan Kuciak bez problemów chwycił piłkę. Po nieco ponad minucie Widzew przeprowadził bardzo groźną akcję. Souheil Ben Radia podał piętą do Ostrowskiego, który upadając podał do Dudu. Brazylijczyk pomknął w kierunku bramki Legii, a widzewiacy mieli przewagę czterech na dwóch. Dudu podał jednak za mocno do nabiegającego i zamykającego akcję Budki i skończyło się tylko na strachu.

W 29 min. Legia przypomniała o sobie jako o faworycie meczu. Michał Żyro wbiegł do linii końcowej pola karnego i wycofał piłkę do nabiegającego Janusza Gola. Strzał byłego piłkarza Bełchatowa został zablokowany i legioniści po chwili wykonywali rzut rożny. Po dośrodkowaniu Żyry, piłka powędrowała przed pole karne skąd na atomowy strzał zdecydował się znowu Gol. Piłka przeleciała obok słupka, a sędzia Gil popełnił błąd nakazując wznowienie gry bramkarzowi gości, ponieważ nie zauważył, że ostatnim, który dotknął piłkę był Budka.

W 31 min. Widzew mógł i powinien objąć prowadzenie. Ben Radhia w szybkiej akcji odegrał piłkę na skrzydło do Dudu, który po przebiegnięciu kilka metrów podał na piąty metr do Przemysława Oziębały. Piłkarz Widzewa, mimo krycia ze strony obrońców, oddał strzał w światło bramki, ale świetnie obronił go Dusan Kuciak. Legia wyprowadziła szybką kontrę, ale podanie Żyry do Rybusa przeciął Ugo Ukah. W 33 min. Nigeryjczyk otrzymał żółtą kartkę za faul na Rybusie. W 44 min. Legia wykonywała rzut wolny, a dyskutującego Bena Radhię sędzia ukarał żółtą kartkę. Strzał Rybusa złapał Mielcarz.

W przerwie meczu kibiców zabawiał Krzysztof Golonka - Mistrz Świata w Trikach Piłkarskich 2011.

W drugiej połowie przewaga gospodarzy była coraz większa, a Widzew nie potrafił przedstawić żadnych argumentów, które pozwoliłby na zdobycie choćby jednego punktu. W 53 min. Tomasz Kiełbowicz podał na środek pola karnego do Radovica, któremu uciekła pika. Dopadł do niej Rybus, ale było to tylko ratowanie piłki przed wyjściem poza boisko. Po dwóch minutach Radović zagrał piłkę w pole karne, przepuścił ją Ljuboja, a Żyro chyba nie spodziewał się piłki, dlatego nie opanował jej przy próbie przyjęcia. Mielcarz pewnie złapał piłkę. Po minucie Ljuboja potwierdził, że (jak twierdzi Wojciech Kowalczyk) „nie potrafi grać głową” i nie zdecydował się na zaatakowanie głową piłki lecącej wzdłuż pola bramkowego. W 59 min. żółtą kartką za ostre wejście w nogi Kiełbowicza ukarany został wprowadzony w drugiej połowie Nika Dżalamidze.


W 65 min. Legia objęła prowadzenie po debiutanckim golu Żyry. Rybus wbiegał w pole karne, ale przewrócił się i zaczął domagać się karnego. Stojący przy nim Jarosław Bieniuk rozłożył ręce. Część obrońców zachowywała się tak, jakby czekała na gwizdek sędziego tymczasem Żyro przejął piłkę, okiwał Mindaugasa Pankę i mocnym strzałem z lewej nogi w samo okienko bramki Mielcarz zapewnił prowadzenie. Legia od tego momentu grała swobodniej, zaś Widzew coraz częściej popełniał błędy. W 79 min. Dudu otrzymał żółtą kartkę za brutalny faul na Rybsie, ale pięć minut wcześniej to Michał Żewłakow popełnił błąd. Piłka trafiła go w rękę w polu karnym, ale sędzia, ku rozpaczy gości, karnego nie podyktował.

 

Widzewiacy protestują po zagraniu ręką przez Żewłakowa.

W 83 min. Gol podał ze środka boiska do Radovica, który wyszedł sam na sam z Mielcarzem, ale chyba poczuł się zbyt pewnie, bo jego strzał odbił bramkarz gości. Po dwóch minutach Ljuboja strzelił w polu karnym z ostrego kąta w słupek. Wreszcie w 90 min. Legia przeprowadziła kontrę i zadała cios ostateczny. Rafał Wolski podał do Ljuboja, który w sytuacji oko w oko z Mielcarzem strzelił między nogami bramkarza gości, ale ten odbił piłkę. Przed polem karnym dopadł do niej Wolski i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy.

 

Radość gospodarzy po drugiej bramce.

Legia była zespołem lepszym i zasłużyła na zwycięstwo. Widzew zagrał bardzo ambitnie i choć zabrakło mu umiejętności, to przy odrobinie szczęścia mógł prowadzić po pierwszej połowie. Szczęście sprzyjało jednak lepszym.

 

23 października 2011, godz. 17:00 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

11. kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2011/2012

Legia Warszawa 2-0 Widzew Łódź

Bramki: Michał Żyro (65 min.) i Rafał Wolski (90 min.)

Legia: 12. Dušan Kuciak – 2. Artur Jędrzejczyk, 6. Michał Żewłakow, 17. Marcin Komorowski, 11. Tomasz Kiełbowicz (90 min., 25. Jakub Rzeźniczak) – 33. Michał Żyro (87 min., 18. Michał Kucharczyk), 16. Ariel Borysiuk, 5. Janusz Gol, 32. Miroslav Radović, 31. Maciej Rybus (82 min., 27. Rafał Wolski) – 28. Danijel Ljuboja.

Widzew: 13. Maciej Mielcarz – 4. Ugochukwu Ukah (80 min., 34. Jakub Bartkowski), 19. Sebastian Madera, 5. Jarosław Bieniuk, 33. Dudu Paraíba – 16. Adrian Budka, 18. Mindaugas Panka, 25. Piotr Mroziński, 77. Souheïl Ben Radhia (54 min., 8. Princewill Okachi), 14. Krzysztof Ostrowski – 20. Przemysław Oziębała (57 min., 17. Nika Dzalamidze).

żółte kartki: Jędrzejczyk (2 min. – za faul) – Ukah (33 min. – za faul), Ben Radhia (44 min. – za dyskusje z sędzią), Dzalamidze (59 min. – za faul), Dudu Paraíba (79 min. – za faul).

sędziował: Paweł Gil (Lublin).

widzów: 21.478.

 

Źródła: własne.

Dane statystyczne: 90minut.pl, legia.com i „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2011 r., s. 16.

niedziela, 23 października 2011
Widzew przed meczem z Legią

Do dzisiejszego meczu 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, to Legia przystępuje w roli faworyta, a każdy punkt zdobyty przez Widzew zostanie potraktowany jako niespodzianka. Nie sposób zapomnieć, że ostatni raz Widzew zdobył choćby punkt w meczu z Legią… 6 kwietnia 2001 r., a ostatni raz wygrał (u siebie)… 15 kwietnia 2000 r. (3:2).

Łodzianie konsekwentnie pracują na miano drużyny środka tabeli. Wprawdzie w przedsezonowych spekulacjach podkreślano problemu finansowe i zadłużenie wskazując na główne powody walki o utrzymanie, to jednak Widzew pozytywnie zaskakuje. Po ośmiu kolejkach miał 14 punktów i dopiero w dwóch ostatnich przegrał z Ruchem (1:3) i ŁKS Łódź (0:1). Porażka w Derbach Łodzi był o tyle bolesna, że pierwsza na własnym stadionie od… 1996 r.! Dodatkowo strzelec jedynej bramki – Marcin Mięciel podbiegł do trybuny zajmowanej przez kibiców Widzewa i pokazał im „eLkę”. Tłumaczenia Mięciela, że przez wiele lat grał w Legii i znak sympatii z Legią pokazał odruchowo, bo strzelał na tym stadionie bramki w barwach Legii, są mało wiarygodne i zapewne spowodują karę Komisji Ligi, która już zapowiedziała, że zajmie się sprawą. Mimowolnie Mięciel podgrzał atmosferę dzisiejszego meczu.

eLka Mięciela w derbach Łodzi

Prowokacyjne zachowanie Mięciela po strzeleniu gola w derbach Łodzi.

Zdjęcie pochodzi z serwisu sport.pl.

Widzew w zeszłym sezonie zajął 9. miejsce, a teoretycznie do ostatniej kolejki miał szanse na występ w eliminacjach do Ligi Europy. Władze klubu, mimo licznych zapowiedzi i mocarstwowych planów, zamiast wzmocnić zespół, osłabiły go, konsekwentnie promując młodych i niedoświadczonych piłkarzy z Łodzi i okolic. W tej chwili jedynym, który może pochwalić się poważnym doświadczeniem jest Jarosław Bieniuk. Widzew dokonując cięć kosztów zwolnił Czesława Michniewicza, który zrealizował cel jakim było utrzymanie w ekstraklasie. Poza tym z Łodzi odeszli piłkarze, którzy stanowili istotne elementy widzewskiej układanki. W pierwszej kolejności sprzedani zostali najlepsi strzelcy. Marcin Robak jeszcze zimą odszedł do Konyasporu za 800 tys. euro, zaś latem Darvydas Sernas odszedł do Zagłębia Lubin za 400 tys. euro. Oznacza to, że z Łodzi odeszli zdobywcy 17 bramek z 41, które Widzew strzelił w zeszłym sezonie. Co do Sernasa, to z jednej strony Widzew zrobił dobry interes, bo Sernas po bardzo dobrym początku zeszłego sezonu (sześć goli w sześciu meczach) później nie był już tak skuteczny i skończył z dorobkiem 10 goli w 30 meczach. W Lubinie Litwin także nie rozpieszcza skutecznością. Pierwszego gola w tym sezonie zdobył w 9. kolejce, a drugiego w zeszły piątek. Warto dodać, że zimą Lech proponował za Sernasa od 800 tys. do 1 mln euro, ale władze Widzewa nie zdecydowały się na transfer chyba nie chcąc narażać się kibicom. Wcześniej obiecywali, że ani Robak ani Sernas nie opuszczą klubu. Ale to było prawie rok temu. Latem Widzew opuścili także piłkarze, którzy prezentowali odpowiedni poziom sportowy, ale względu finansowe były ważnie. Z tego powodu pozbyto się piłkarzy, którym skończył się okres wypożyczenia (Rafał Grzelak, Prejuce Nakoulma), długość kontraktu (Wojciech Szymanek, Paweł Grischok) lub negocjacje kontraktu nie zakończyły się porozumieniem (Piotr Kuklis).

Dopiero po rozpoczęciu sezonu klub z Al. Piłsudskiego wzmocnił się trzema obcokrajowcami. Tunezyjski obrońca Hachem Abbes został sprowadzony chyba tylko po to, żeby raźniej było Souheilowi Ben Radhii. Poza tym sprowadzono brazylijskiego pomocnika Igora Alvesa i nigeryjskiego napastnika Princewilla Okachiego, który trafił do Widzewa z drugiej ligi maltańskiej. Wprawdzie Okachi zdobył tylko jednego gola, to jednak wzniósł sporo ożywienia do przedniej formacji RTS-u. Widzew strzelił w tym sezonie 10 goli w ekstraklasie, a najlepsi strzelcy (Jarosław Bieniuk i Piotr Grzelczak) trafili po dwa razy.

Władze klub wstrzymują poważne inwestycje czekając na decyzję miasta o rozpoczęciu budowy stadionu. Zapowiadają jednak, że wykupią rewelacyjnego Gruzina – Nikę Dżalamidze, ale przyznać trzeba, że 300 tys. euro wydane na tego piłkarza może zwrócić się niemalże od ręki. Dyrektorem sportowym klubu jest niedoświadczony Mateusz Cacek, syn właściciela klubu – Sylwestra Cacka. Nic więc dziwnego, że kibice mają dużo uwag do polityki transferowej prowadzonej przez klub. Budżet i wartość drużyny plasują klub z Łodzi w środku stawki, przynajmniej w opinii „Przeglądu Sportowego”, ale środki przekazywane na klub przez właściciela zostały znacznie ograniczone, więc widzewskie sny o potędze trzeba odłożyć na później, tym bardziej, że przy Łazienkowskiej Widzew zagra bez kontuzjowanych – Brozia i Żigajevsa oraz pauzujących za kartki – Grzelczaka i Pinheiro. Z drugiej jednak strony Legia już od dwóch sezonów lubi zaskakiwać.

 

Źródła: własne, „Legia Warszawa” nr 05/2011, s. 4. „Liga Polska. Część 1. Ekstraklasa. Jesień 2011/12. Skarb Kibica” – dodatek do „Przeglądu Sportowego z dnia 29 lipca 2011 r., s. 124-129. Dodatek „Tylko Piłka” przed 9. kolejką T-Mobile Ekstraklasy 2011/2012, s. 10-11. „Przegląd Sportowy” z dnia 21 października 2011 r., s. 60-61.

środa, 03 sierpnia 2011
Gra w parku

We wrześniu zeszłego roku przeczytałem w „Przeglądzie Sportowym” artykuł Przemysława Zycha pt. „Widzew: Pokręcony życiorys Ukaha. Z parku trafił do Widzewa”. Artykuł przedstawiał karierę piłkarza Widzewa – Ugo Ukaha, który z Nigerii poprzez włoską Reggianę wylądował w Queens Park Rangers, w barwach którego rozegrał zaledwie jeden mecz. Londyński klub rozwiązał z nim umowę dosłownie z dnia na dzień. Ukah trenował pod okiem byłego reprezentanta Jamajki Jamiego Lawrence'a (Sunderland, Leicester City, Wigan i Bradford)… w jednym z londyński parków w dzielnicy Clapham w południowym Londynie.

Nigeryjczyk pamięta, że ćwiczył z kilkunastoma bezrobotnymi piłkarzami. „Część z nich była zawodnikami upadłego Wimbledonu, inni grali w niższych ligach”. Najbardziej znanym był chyba Robin Shroot (później Birmingham City). Natomiast Ukah od początku sezonu 2007/2008 reprezentuje barwy łódzkiego Widzewa, choć chyba niedługo z powodu prowadzenia samochodu po spożyciu alkoholu w kwietniu br. Ukah dołączył więc do elitarnego grona obejmującego takich piłkarzy jak np. Dudka, Majak, Giuliano, Guti czy Jermain Pennant.

Dla mnie to było niesamowite, że zawodowy piłkarz trenował z innymi piłkarzami, którzy znaleźli się na zakręcie swojej kariery – byli bez klubu, a starali się utrzymać w przyzwoitej formie sportowej. Dodatkowo grali w parku, czyli miejscu, które w Polsce jest raczej wolne od piłki nożnej.

Kilka tygodni później (dokładnie 10 października 2010 r.) w Lizbonie, w dzielnicy Belem zobaczyłem w parku między Torre de Belém a Klasztorem Hieronimitów kilku mężczyzn grających w piłkę. Być może któryś z nich, podobnie jak Ukah, został zwolniony przez klub i czekał na propozycje, albo szykował się do testów. Być może, być może… ale mnie fascynowała kultura gry w futbol – wszędzie tam, gdzie tylko się da, gdzie jest choćby kawałek wolnej przestrzeni. Czy doczekamy tego w Polsce, w dobie „Orlików”?

Gra_w_parku_-_Lizbona_dzielnica_Belem_1

Gra_w_parku_-_Lizbona_dzielnica_Belem_2

piątek, 20 maja 2011
Nuda, nuda, nuda…

W rozegranym 29 kwietnia 2011 r. meczu 24 kolejki piłkarskie ekstraklasy Legia Warszawa pokonała Widzew Łódź 1:0 (0:0) po bramce Alejandro Cabrala.

Widzew nie przegrał ostatnich pięciu meczów, zaś Legia w ostatnich sześciu wywalczył tylko jeden remis, co więcej na wiosnę łodzianie zgromadzili 12 punktów, przy zaledwie 5 punktach Legii, ale to nie miało żadnego znaczenia, bo oba kluby rozegrały słabe zawody.

Legia_-_Widzew_1:0_wiosna_2011

Za chwilę pierwszy gwizdek sędziego Sebastiana Jarzębaka z Bytomia.

Teoretycznie Legia miała przewagę w pierwszej połowie, bo częściej była przy piłce, ale tak naprawdę, to absolutnie nic z tego nie wynikało. Brakowało pomysłu na grę z przodu, a najwięcej emocji (czyt. irytacji) wzbudzał festiwal niecelnych podań. W środku boiska rządził chaos, który sprawił, że mecz przybrał postać kopaniny. Legia po raz kolejny potwierdziła, że nie ma lidera i przede wszystkim nie ma drużyny, a co gorsza żaden z piłkarzy nie wyróżniał się na tyle, aby błysnąć na tle mizernie grającej reszty. Widzew też nie zachwycał. Schował się za podwójną gardą i liczył na skuteczne kontry. W 13 min. Artur Jędrzejczyk wpadł w pole karne i próbował wymusić rzut karny wykorzystując, że w jego pobliżu stał Mindaugas Panka. Sędzia Sebastian Jarzębak nie dał się nabrać na oszustwo, ale młodemu obrońcy nie pokazał żółtej kartki, choć powinien. Swoje niezadowolenie kibice wyrazili po raz pierwszy w 27 min, gdy po kolejnym (którym to już?) nieudanym zagraniu gospodarzy rozległy się gwizdy. Dziesięć minut później Manu zamiast strzelać z narożnika pola karnego zdecydował się, jak zwykle w takich sytuacjach, na podanie, które nie przyniosło żadnego skutku. Żadna z drużyn nie oddała celnego strzału na bramkę, a oglądanie „popisów” tych, którzy uważają się za piłkarzy mogło powodować tylko ból głowy. Nic więc dziwnego, że schodzących do szatni „Legionistów” żegnały gwizdy.

Maciej_Rybus

Przy piłce Maciej Rybus.

Drugą połowę piłkarzy Legii rozpoczynając słysząc głośne: „K**** mać, Legia grać”. W 50 min. Maciej Rybus oddał pierwszy celny strzał w meczu. Po wykonywanym przez niego rzucie wolnym, piłkę pewnie chwycił Maciej Mielcarz. Można jednak mieć wątpliwości, czy piłka rzeczywiście zmierzała w światło bramki. W rzutach rożnych było 2:2.

W 54 min. bardzo groźny strzał oddał Darvydasa Šernasa. Po podaniu Préjuce Nakoulma, Litwin strzelił tuż obok słupka, a piłka przeszła po bocznej siatce. Minutę później kibice głośno krzyczeli – „Co wy robicie, wy naszą Legię hańbicie”. A po kolejnej minucie po dośrodkowaniu Jakuba Wawrzyniaka, fatalnie spudłował Michal Hubnik. Wprawdzie przeszkadzał mu Wojciech Szymanek, to jednak piłka po strzale głową czeskiego napastnika przeleciała nad poprzeczką. Po chwili, schodzącego Janusza Gola żegnały przeraźliwe gwizdy, a kibice krzyczeli m.in. „Szukaj roboty, hej Miklas, szukaj roboty” albo „Miklas! Co? FSO”.

W 65 min. zdarzył się cud przy Łazienkowskiej i Legia rozegrała składną akcję. Miroslav Radović podał do Wawrzyniaka, który wbiegł w pole karne aż pod linię końcową. Mielcarz zupełnie niepotrzebnie ruszył z dwoma obrońcami w kierunku Wawrzyniaka. Obrońca gospodarzy odegrał do niekrytego Cabrala. (Być może) przyszły reprezentant Argentyny tylko dołożył nogę i Legia objęła prowadzenie 1:0. W tym miejscu dodać trzeba, że Cabral wszedł na boisko za Gola, a owacyjnie witany Michał Kucharczyk za wygwizdanego Rybusa.

W 71 min. Przemysław Oziębała ruszył w kierunku prostopadle zagranej piłki lecącej w kierunku Wojciecha Skaby. Jędrzejczyk złapał piłkarza gości w pół, a sędzia Jarzębak odgwizdał faul pokazując obrońcy Legii żółtą kartkę, choć gdyby sięgnął po czerwony kartonik, nikt nie powinien mieć pretensji. Rzut wolny z około 20 metrów wykonywał Šernas, który ostatnią bramkę w lidze zdobył w listopadzie i w Warszawie grał „na przełamanie”. Piłka, po uderzeniu reprezentanta Litwy (21 meczy, 3 gole) i piłkarza roku 2010 na Litwie, znokautowała Marcina Komorowskiego, który przez kilka minut korzystał z pomocy medycznej. Dopiero powtórki telewizyjne pokazały, że piłka raczej nie zmierzała w światło bramki. Nie zmienia to jednak faktu, że dla swojej drużyny czasem trzeba poświęcić trochę więcej niż zwykle, ale gospodarze już dawno o tym zapomnieli.

Darvydas_Sernas

Darvydas Šernas przygotowuje się do wykonania rzutu wolnego w 72 min.

Marcin_Komorowski 

Z bólu zwija się znokautowany Komorowski. 

Między 80 a 82 min. goście wykonywali trzy rzuty rożne z rzędu, a Legia nie wychodziła z własnej połowy przez dobrych pięć minut. Udało się to dopiero po wykopie Skaby, ale w 84 min. kolejny rożny wykonywał RTS. Trzy minuty później Mielcarz z najwyższym trudem odbił piłkę po strzale głową Szymanka. Łodzianki wyprowadzili groźną kontrę, ale tuż przed polem karnym Šernas przewrócił się. Po chwili prawie cała trybuna północna machała białymi chusteczkami, koszulkami i bluzami – dając w ten sposób znak do odejścia Miklasa, Jóźwiaka i właścicieli klubu. Wprawdzie sędzia doliczył 6 min., ale Widzew nie potrafił wykorzystać tej szansy na zdobycie bramki wyrównującej. Marnym pocieszeniem jest dla gości fakt, że w rzutach rożnych rozgromili Legię 7:2 (0:2).

Atakuje_Widzew

 Atakuje Widzew.

Po meczu „Wojskowi” udali się do szatni, ale najzagorzalsi fani przywołali ich do trybuny Północnej, skąd po raz kolejny usłyszeli: „K**** mać, Legia grać”. Ten mecz potwierdził, że Maciej Skorża powinien opuścić Legię.

Radość_Legionistów_po_meczu_z_Widzewem

 Radość Legionistów - w końcu udało się wygrać po raz pierwszy od siedmiu meczów!

Co ciekawe Legia podała, że mecz oglądało 16.448 kibiców i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dokładnie taką samą liczbę widzów podano 20 kwietnia podczas rewanżowego meczu z Lechią Gdańsk w Pucharze Polski.

 

29 kwietnia 2011, 20:00 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Legia Warszawa 1-0 Widzew Łódź

Bramka: Alejandro Cabral (65 min.)

Legia: 84. Wojciech Skaba - 2. Artur Jędrzejczyk, 4. Dickson Choto (46 min., 17. Marcin Komorowski), 15. Iñaki Astiz, 14. Jakub Wawrzyniak - 9. Manú, 5. Janusz Gol (56 min., 27. Alejandro Cabral), 16. Ariel Borysiuk, 32. Miroslav Radović, 31. Maciej Rybus (63 min., 18. Michał Kucharczyk) - 7. Michal Hubník.

Widzew: 13. Maciej Mielcarz - 16. Adrian Budka, 19. Sebastian Madera, 5. Jarosław Bieniuk, 2. Wojciech Szymanek - 20. Przemysław Oziębała (77 min., 35. Damian Radowicz), 18. Mindaugas Panka, 28. Łukasz Broź, 22. Préjuce Nakoulma (59 min., 14. Krzysztof Ostrowski) - 9. Darvydas Šernas, 17. Nika Dzalamidze (79 min., 26. Piotr Grzelczak).

żółte kartki: Jędrzejczyk (72 min.) – Panka (48 min.), Szymanek (77 min.).

sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

widzów: 16.448.

Dane statystyczne na podstawie serwisów: 90minut.pl, sport.pl, legia.com i ekstraklasa.tv.

| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Tagi