Wpisy z tagiem: euro 2012

środa, 29 listopada 2017
Polskie centra pobytowe UEFA Euro 2012 – sukces i… niedosyt

Aż trzynaście z szesnastu uczestników UEFA Euro 2012 na swoje centra pobytowe wybrało ośrodki znajdujące się na terenie Polski. Nawet większość reprezentacji, które fazę grupową rozgrywały na Ukrainie, wybrały Polskę. To sukces, ale z pobytem reprezentacji, zwłaszcza tych najbardziej utytułowanych, wiązano większe nadzieje.

Wydawało się, że pobyt reprezentacji kilkunastu uczestników UEFA Euro 2012 będzie okazją do spotkań, otwartych treningów, może meczy sparingowych i… nie wiadomo czego jeszcze.

Piłkarze byli skupieni i skoncentrowani. Wymagali i oczekiwali zupełnego spokoju, a pracownicy ośrodków podkreślali, że piłkarze nie mieli żadnych specjalnych życzeń. Brak natrętnych fanów i paparazzi pochowanych po krzakach zdecydowanie im odpowiadał. Reprezentacje były odgrodzone szczelnym i wysokim płotem, zasłonięte banerami i obstawione (ubranymi na czarno) ochroniarzami. W takich właśnie warunkach piłkarze szukali odpowiedniego przygotowania do zbliżających się meczów. Na pewno zawiedzeni byli łowcy autografów i kibice liczący na spotkanie, czy zdjęcie z Cristiano Ronaldo, czy Ikerem Casillasem.

Każde wyjście z terenu ośrodka lub wyjazd autokaru reprezentacyjnego były monitorowane przez miejscowych, jak i przez media. Te ogólnopolskie informowały przede wszystkim o pobycie Hiszpanów w Gniewinie i Portugalczyków w Opalenicy. Niekiedy pojawiały się wzmianki o Niemcach, którzy przebywali w Gdańsku, a pozostałe reprezentacje, nawet Anglia, Holandia i Włochy, miały względny spokój. A miejscowi wielokrotnie okazywali sympatię piłkarzom drużyny, która przebywała w ich pobliżu. Traktowali ich jak „swoje” reprezentacje. Dopingowali, wspomagali, trzymali kciuki, ale także przyozdabiali ulice i domy.

Poza treningiem niełatwo było spotkać piłkarzy poza hotelem. Niektórzy, jak Hiszpanie prawie wcale nie opuszczali swojej bazy pobytowej. Hiszpanie zupełnie zamknęli się przed widownią, dlatego część mieszkańców Gniewina narzekała, że piłkarze Hiszpanii nie pojawili się we wsi. Piłkarze innych reprezentacji, jak np. Portugalii, rzadko opuszczali bazę. Podobno zdecydowali się na przejażdżkę rowerową po okolicy, a niektórzy skorzystali z pizzerii. Część miejscowych szukała kontaktu z piłkarzami i z wypiekami na twarzy oczekiwała aż pojawia się w mieście, ale np. jedna z mieszkanek Opalenicy powiedziała: To niesamowite uczucie mieć takie gwiazdy na wyciągnięcie ręki i to w swoim rodzinnym mieście. (cyt. za: wiadomosci.onet.pl).

Zresztą to odgrodzenie się każdej reprezentacji od lokalnej miejscowości i poczucie jakiejś tajemniczości sprzyjało plotkom, które rozchodziły się lotem błyskawicy. Wystarczyło powiedzieć, że ktoś widział, któregoś z piłkarzy i natychmiast podchwycali to inni. Zawodnicy rozpalali nie tylko emocje, ale także wyobraźnię.

Obrazek_UEFA_Euro_2012

Źródło: allthatisgaming.wordpress.com.

Okazją do zobaczenia piłkarzy, a niekoniecznie do spotkania, były otwarte (pokazowe) treningi, które organizowała część reprezentacji. W Krakowie otwarte treningi organizowały wszystkie trzy reprezentacje mające bazy pobytowe w Krakowie lub okolicach – Włoch, Anglii i Holandii. Trening „Oranje” na stadionie „Wisły” obejrzało 25 tys. widzów, rekordowa liczba jak na trening UEFA Euro 2012.

W Opalenicy na otwarte treningi Portugalii przyjeżdżało średnio po dwa tysiące osób. W Gniewinie tłum chętnych tak napierał na bramę prowadzącą na trybuny, że musiała interweniować policja. Niektórzy narzekali, ale nie z tego powodu. Nauczycielka, która zabrała dzieci na otwarty trening w Gniewinie powiedziała: „Mamy reprezentację Hiszpanii, a w ogóle jej nie widać. Piłkarze grali gdzieś daleko, nie reagowali na przywoływania, nie kopnęli choćby jednej piłki w kierunku trybun.” (cyt. za: Newsweek). Ludzie spodziewali się, że Pique, czy Torres podejdą do nich i przybiją „piątkę”, dadzą autograf, czy zgodzą się zrobić zdjęcie.

Zdania mieszkańców były podzielone. Część z nich narzekała na brak kontaktu z piłkarzami, ale część była zadowolona z samego faktu, że piłkarze przebywali w ich miejscu zamieszkania. Z tego też powodu niektórzy uważali, że nic lepszego im się nie przytrafiło. Inni narzekali na niewielki ruch w agroturystyce, choć przyznać trzeba, że mógł on wynikać z powodu zdecydowanie zbyt wysokich cen.

Zyskać chciały też gminy znajdujące się w cieniu miast gospodarzy, a już na pewno te gminy, w których znajdowały się bazy noclegowo-treningowe. Po zakończeniu turnieju ich przedstawiciele cieszyli się z medialnego rozgłosu i liczyli na przyszłe zyski. Wcześniej o takiej reklamie na pewno nie mogli nawet pomarzyć, bo nazwy miejscowości pojawiły się nie tylko w polskich, ale i zagranicznych mediach. Na taką promocję gmin nie było stać.

W ośrodkach, w których gościły największe gwiazdy, czyli Hiszpania, Portugalia i Włochy, turyści i zagraniczne kluby robiły rezerwacje zaraz po finale, a do recepcji kibice dzwonili z licznymi pytaniami odnośnie zachowania swoich idoli w wolnym czasie.

Na zgrupowania do ośrodków w Gniewinie i Opalenicy przyjeżdżali później piłkarze m.in. Amkara Perm, Hapoel Beer-Szewa, Omonii Nikozja, Panathinaikosu Ateny, czy AEK Ateny. Zauważyć jednak trzeba, że akurat w tych ośrodkach to nic nowego, bo już wcześniej ich właściciele mogli liczyć na zagranicznych gości. W Gniewinie niezależnie od UEFA Euro 2012 rezerwacje były zrobione z dużo większym wyprzedzeniem, a organizacja turnieju jedynie umocniła pozycję tego ośrodka. W przypadku pozostałych niekoniecznie Euro wpłynęło na zwiększone obroty.

Zainteresowanie polskimi centrami podczas turnieju UEFA Euro 2012 na pewno świadczyło o poziomie i jakości świadczonych usług. Niektóre z nich dzięki turniejowi zostały wcześniej zmodernizowane lub ulepszone. W połączeniu z medialnym zainteresowaniem, to zdecydowane zyski po polskiej stronie. Narzekać mogli kibice i mieszkańcy miejscowości, w których bazy miały poszczególne reprezentacje. Liczyli na spotkania z piłkarzami, autografy, zdjęcia, ale piłkarze szukali ciszy i spokoju, więc trudno im było wykazać się całkowitą otwartością wobec kibiców. Niemniej otwarte treningi, podziękowania i inne miłe gesty wobec polskich kibiców, nie mogą być zapomniane, choć kibice, jak to kibice oczekiwali dużo, dużo więcej.

 

Źródła: własne, sport.pl, wyborcza.pl, wiadomosci.onet.pl, bip.krakow.pl. M. Święchowicz, Iker za płotem, Newsweek z dnia 18-24 czerwca 2012 r., s. 18-20. Ł. Zalesiński, Euroszansa dla małych, „Rzeczpospolita” z dnia 25 czerwca 2012 r., s. 5. A. Karwowska, Spać jak Ronaldo, czyli interes po Euro, „Metro” z dnia 29 maja 2013 r., s. 2.

wtorek, 22 sierpnia 2017
Transfery polskich piłkarzy po UEFA Euro 2012

Przez wiele lat wyznacznikiem gry danej reprezentacji na dużej imprezie piłkarskiej była liczba piłkarzy, którzy wypromowali się w danym turnieju, co zaowocowało transferem, najlepiej zagranicznym. Czasy się jednak zmieniły i w dobie rozwiniętego skautingu i łatwości w obserwowaniu piłkarzy większość transferów ma miejsce jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. Wielkie turnieje dalej uchodzą jednak za „okno wystawowe” poprzedzające ruchy transferowe. Skoro była mowa o transferach „Biało-Czerwonych” po UEFA Euro 2016, to pora na przypomnienie jak było cztery lata wcześniej.

Spośród 23 piłkarzy, którzy znaleźli się w kadrze na UEFA Euro 2012 tylko ośmiu zmieniło barwy klubowe, przy czym w przypadku siedmiu było wiadomo, że od 1 lipca 2012 r. zmienią klub (wliczając wypożyczonych), a trzech piłkarzy wiedziało nawet, w którym klubie będą grali. Jeszcze bardziej deprymująco dla polskiego futbolu wygląda fakt, że tylko jeden polski piłkarz zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego. Co ciekawe trzech piłkarzy przeniosło się do Hiszpanii.

Czterech piłkarzy miało kontrakty obowiązujące do 30 czerwca. Do tej grupy należeli: Grzegorz Wojtkowiak (wówczas Lech Poznań), Sebastian Boenisch (Werder Brema), Dariusz Dudka (AJ Auxerre) i Paweł Brożek (Trabzonspor). Z tej czwórki tylko Wojtkowiak znał klub, w którym miał grać po Euro, bowiem już pod koniec kwietnia podpisał kontrakt z występującym w 2. Bundeslidze – TSV 1860 Monachium. Dudka i Brożek jako wolni piłkarze podpisali kontrakty w sierpniu i obaj z hiszpańskimi klubami, odpowiednio z Levante CD i Recreativo Huelva. Najdłużej bez przynależności klubowej pozostawał Boenisch, który podpisał kontrakt z Bayerem Leverkusen dopiero na początku listopada.

Trzech piłkarzy podczas Euro było na wypożyczeniu do innych klubów i wiedzieli, że od 1 lipca wracają do klubów macierzystych. Adam Matuszczyk był wypożyczony do drugoligowej Fortuny Dusseldorf i po Euro wracał do 1. FC Koln. Przemysław Tytoń wracał do PSV Eindhoven po wypożyczeniu do Rody JC Kerkrade, zaś Grzegorz Sandomierski był wypożyczony do Jagiellonii Białystok i wracał do Racingu Genk. Sandomierski nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca w Belgii i ponownie został wypożyczony. Tym razem za 250 tys. euro* do występującego w Championship Blackburn Rovers.

Perquis_po_podpisaniu_kontraktu_z_Betisem_Sewilla

Damien Perquis po podpisaniu kontraktu z Betisem Sewilla.

Źródło: se.pl.

Jedynym piłkarzem, który zmienił klub na zasadzie transferu gotówkowego był Damien Perquis, który opuścił Sochaux na rzecz Betisu Sewilla. Według polskathetimes.pl kosztował 700-800 tys. euro. Dobrze poinformowany transfermarkt.pl podał jednak kwotę 750 tys. euro.

W kolejnym okienku transferowym, zimą 2012-2013 było niewiele lepiej, ponieważ dokonano dwóch transferów z udziałem polskich piłkarzy będących w kadrze na UEFA Euro 2012. Eugen Polanski zastąpił solidne i walczące o starty w Lidze Europejskiej FSV Mainz na rzecz broniącego się przed spadkiem Hoffenheim. W Mainz Polanski był co najwyżej solidnym rezerwowym, a do Hoffenheim przechodził grać w pierwszym składzie, bowiem klub z tego 3,5-tysięcznego miasteczka potrzebował zawodników doświadczonych i walecznych, a takie kryteria spełniał Polanski. Według portalu sport.pl transfer wyniósł około 2 milionów euro, a Polak zarabiający ok. 900 tys. euro mógł liczyć na podwyżkę. Transfermarkt.pl określił kwotę transferu na 3 mln euro. Drugim piłkarzem, który zmienił barwy klubowe był Rafał Wolski, który za 2,7 mln euro przeszedł z Legii Warszawa do Fiorentiny.

Jak widać słaba gra Polaków na UEFA Euro 2012 przełożyła się na nikłe zainteresowanie polskimi piłkarzami przez inne kluby. Wyniki osiągnięte przez Polaków, ale także styl i sposób gry mogły zniechęcić potencjalnych nowych pracodawców do zatrudnienia Polaków. Jak się okazało cztery lata później wyglądało to zupełnie inaczej. Inna sprawa, że przed UEFA Euro 2012, Polacy (poza trio z Dortmundu) nie zachwycali w swoich klubach tak, jak przed turniejem we Francji. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli ktoś oczekiwał na spektakularne transfery „Biało-Czerwonych” wypromowanych na Euro 2012, srogo się zawiódł.

*-Kwoty transferowe zostały podane za portalem transfermarkt.pl (stan na dzień 12 lipca 2017 r.).

 

Źródła: własne, transfermarkt.pl, sport.pl, onet.pl, 90minut.pl, eurofutbol.pl, polskathetimes.pl, pl.wikipedia.org, canalplus.pl, se.pl.

czwartek, 18 sierpnia 2016
„Eksperci” – część 2. Zbigniew Boniek wyśmiewa starania Polski i Ukrainy o organizację Euro 2012

Prawie cztery i pół roku przez rozpoczęciem UEFA Euro 2012, gdy jeszcze nie było wiadomo, kto będzie gospodarzem imprezy, Zbigniew Boniek w wypowiedzi przytoczonej przez „Magazyn Sportowy”, wyraźnie powiedział, że Polska nie ma szans na organizację. „Przecież wszyscy wiedzą, że Euro za pięć lat odbędzie się we Włoszech. Czy ktoś kiedyś widział, aby finały mistrzostw Europy odbyły się w kraju, gdzie autostrady, czy hotele są w dużej części wirtualne. Co ja mówię w dużej części, jeśli chodzi o stadiony, czy autostrady, to ich po prostu nie ma. Mamy już rok 2007 i naprawdę nie ma żadnych szans, abyśmy szybko zbudowali bazę, która zadowoli UEFA.”.

Z.Boniek_drapie_się_w_głowę

Źródło: legia.net.

Turniej ostatecznie, jak wszystkim dobrze wiadomo, odbył się w Polsce i na Ukrainie. Włosi byli faworytami, dlatego „Zibi” musiał być zdziwiony. Większe zdziwienie ogarnęło chyba jego przyjaciela – Michela Platiniego, który ogłaszał decyzję Komitetu Wykonawczego.

M.Platini_ogłasza_gospodarza_euro_2012

Źródło: gregory501.blox.pl.

 

Źródło: R. Kołtoń, Futbol – największy bank świata, „Magazyn Sportowy” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 9 lutego 2007 r., s. 11.

sobota, 06 sierpnia 2016
„Jedenastu z odzysku”

Pod takim tytułem ukazał się w 2010 r. w Newsweeku artykuł wskazujący, że „już wkrótce o sile polskiej reprezentacji mogą decydować piłkarze, którzy urodzili się za granicami”. Spośród jedenastu piłkarzy wymienionych w tej drużynie w reprezentacji Polski zagrało dotychczas czterech.

Artykuł był następstwem poważnego zainteresowania Franza Smudy, ówczesnego selekcjonera reprezentacji Polski, piłkarzami „którzy dzięki polskim przodkom mogą starać się o nasz paszport”. Smudzie wytykano, że naturalizowanych piłkarzy na przykładzie reprezentacji Niemiec nazywał „farbowanymi lisami”. Później Smuda próbował się jakoś tłumaczyć stwierdzając: „Nie chcę w kadrze farbowanych reprezentantów takich jak Roger czy Olisadebe, którzy z Polską nie mają wiele wspólnego. Ale tych, którzy mają polskie korzenie, bacznie obserwujemy. Nie jesteśmy Brazylią i nie możemy sobie pozwolić na przeoczenie żadnego talentu”. Roger i Olisadebe rzeczywiście byli przykładami piłkarzy bez polskich korzeni, którzy zagrali w reprezentacji. Mówienie jednak o korzeniach było próbą uzasadnienia przez Franza poszukiwania piłkarzy, którzy dopiero staną się polskimi. Zresztą Smuda przyparty do muru w jednym z wywiadów przyznał, że nie ma dobrych piłkarzy w Polsce i gdzieś ich musi znaleźć, a nie znajdzie ich „w kiblu”.

Zarówno Jerzy Engel, Paweł Janas, jak i Leo Beenhakker wprowadzali takich piłkarzy, ale z największym rozmachem za sprawę zabrał się właśnie Smuda…

Farbowany lis - wilk w owczej skórze

Przykład „farbowanego lisa” - wilk w owczej skórze.

Źródło: fanatik.ogicom.pl.

Warto zwrócić uwagę, że sprawa gry w polskiej kadrze piłkarzy o polskich korzeniach była w mediach dyskutowana już wcześniej. Dziennikarze chętnie wspominali o polskich przodkach Petera Schmeichela i Youri Djorkaeffa. Później był „wałkowany” temat gry w reprezentacji m.in. Dariusza Wosza, Andrewa „Andy” Johnsona, Felipe Luisa Kasmirskiego, Manuela Arboledy, Mauro Cantoro, Ivo Pękalskiego, czy Paolo Dybali. Działaczy PZPN, kibiców i dziennikarzy najbardziej bolał fakt, że w reprezentacji Niemiec brylowali Polacy – Miroslav Klose i Lukas Podolski. Aby nie przeoczyć polskich piłkarzy grających poza granicami kraju, PZPN utworzył sekcję monitoringu i rozwoju młodych piłkarzy. Jej szefem został Maciej Chorążyk.

We wspomnianym artykule, opublikowanym sześć lat temu przedstawiono tytułową „jedenastkę z odzysku”, czyli drużynę, którą tworzą „piłkarze o polskich korzeniach, których w światowych klubach odnaleźli Michał Chorążyk i jego ludzie”:

Martin Kompalla (wówczas: 18 lat, Borussia Moenchengladbach) – Timothee Kolodziejczak (19, Olympique Lyon), Laurent Koscielny (25, FC Lorient), Damien Perquis (26, FC Sochaux), Sebastian Boenisch (23, Werder Brema) – Alan Stulin (20, 1. FC Kaiserslautern), Ludovic Obraniak (26, OSC Lille), Adam Matuszczyk (21, 1. FC Koeln), Adam Bodzek (25, MSV Duisburg) – Robert Acquafresca (23, Atalanta Bergamo), Patryk Schikowski (18, Bayer Leverkusen).

Spośród tych jedenastu piłkarzy w polskiej kadrze wystąpiło dotychczas czterech – Obraniak, Perquis, Boenisch i Matuszczyk. Pierwszy debiutował za kadencji Leo Beenhakkera, a pozostali trzej dostali szansę debiutu dzięki Franzowi Smudzie. Smuda chciał jeszcze w kadrze Laurenta Koscielnego, z którym miał się spotkać przy okazji meczu towarzyskiego Legia – Arsenal. Do spotkania jednak nie doszło, bo Koscielny wybrał występy dla „Trójkolorowych”. Za kadencji Smudy był jeszcze temat gry Acquafresci, ale chyba bardziej za sprawą Zbigniewa Bońka, ówczesnego wiceprezesa PZPN, a nie Smudy. Franz wprowadził jednak do kadry innego „farbowanego lisa” – Eugena Polanskiego.

Później o możliwych występach mówiono w przypadku Maora Meliksona (rozważał grę dla polskiej kadry) i Miroslav Radović (nigdy nie potwierdził, że chce grać dla „Biało-czerwonych”). W kadrze zagrał jednak inny piłkarz, choć o polskich korzeniach – Thiago Cionek.

W reprezentacji Polski zagrało dotychczas dokładnie jedenastu piłkarzy – naturalizowanych albo posiadających dwa paszporty. W sumie tworzą całkiem ciekawą drużynę, choć brakuje w niej bramkarza. Akurat na tej pozycji w Polsce jest wielu specjalistów i nie może dziwić fakt, że nie było potrzeby obsadzania bramki „przyszywanym” Polakiem.

 

Reprezentanci Polski w piłce nożnej – naturalizowani albo „odzyskani” (według kolejności debiutu, stan na dzień 6 sierpnia 2016 r.):

Kolejno – imię i nazwisko (kraj, w którym piłkarz mógł występować), data debiutu, ówczesny trener reprezentacji,  liczba meczów w reprezentacji / liczba bramek, występy w innej reprezentacji.

Tomasz Zdebel (Niemcy) – 29.03.2000, Jerzy Engel, 14/0,

Emmanuel Olisadebe (Nigeria) – 16.08.2000, Jerzy Engel, 25/11,

Wahan Geworian (Armenia) – 11.07.2004, Paweł Janas, 1/0,

Roger Guerreiro (Brazylia) – 27.05.2008, Leo Beenhakker, 25/4,

Sebastian Tyrała (Niemcy) – 14.12.2008, Leo Beenhakker, 1/0, występy w kadrze Niemiec U-16, U-17, U-19, U-20 i U-21,

Ludovic Obraniak (Francja) – 12.08.2009, Leo Beenhakker, 34/6, występy w kadrze Francji U-20 i U-21,

Adam Matuszczyk (Niemcy) – 29.05.2010, Franz Smuda, 21/1,

Sebastian Boenisch (Niemcy) – 04.09.2010, Franz Smuda, 14/0, występy w kadrze Niemiec U-20 i U-21,

Eugen Polanski (Niemcy) – 10.08.2011,  Franz Smuda, 19/0, występy w kadrze Niemiec U-16, U-17, U-18, U-19 i U-21,

Damien Perquis (Francja) – 06.09.2011, Franz Smuda, 14/1, występy w kadrze Francji U-21,

Thiago Cionek (Brazylia) – 13.05.2014, Adam Nawałka, 7/0.

Wśród wymienionych piłkarzy dominują „farbowane lisy”, czyli piłkarze, którzy nie mieli żadnych związków z Polską, poza grą w naszym kraju (Olisadebe, Roger Guerreiro) albo reprezentujący w młodości inne kraje (Obraniak, Perquis, Boenisch, Polanski, Tyrała), niezależnie od narodowości ich przodków i miejsca urodzenia. Odrębnym przypadkiem jest Thiago Cionek, którego pradziadek był Polakiem, a on urodził się w Brazylii i nie grał dla żadnej (juniorskiej lub młodzieżowej) reprezentacji tego kraju. Tomasz Zdebel i Adam Matuszczyk posiadali paszporty dwóch państw, choć obaj urodzili się w Polsce. Dodatkowo, Matuszczyk miał realne szanse na grę w młodzieżowej reprezentacji Niemiec. Natomiast Wahan Geworigan przed otrzymaniem polskiego obywatelstwa miał status bezpaństwowca.

Najwięcej do kadry wniósł zdobywca największej liczby goli (11) spośród w/w piłkarzy – Olisadebe, natomiast najwięcej meczy rozegrał Obraniak (34). Większość zawodników zadebiutowała w latach 2008-2011, co było związane z pewnym startem Polaków w UEFA Euro 2008 i 2012. To tylko potwierdza, że piłkarze chcieli zagrać w wielkiej imprezie, ale także wypromować się do lepszego klubu. Nie wchodząc w szczegóły, głownie z powodu słabych występów Polaków – żadnemu nie udało się.

 

Źródła: własne, sport.se.pl, polsatsport.pl, sportowefakty.wp.pl, 90minut.pl, sport.wp.pl, transfermarkt.pl, pl.wikipedia.org, fanatik.ogikom.pl. Nasz człowiek w Barcelonie?, Metro, brak daty wydania. B. Janiszewski, Jedenastu z odzysku, Newsweek 2010, nr 22, z dnia 30 maja 2010 r., s. 46-47.

niedziela, 24 lipca 2016
Kadra Polski na UEFA Euro 2012 według przewidywań z 2007 roku

Cztery lata temu we wpisie „Kadra Polski na UEFA Euro 2012 według „Metro” z 2005 r.” (link) porównałem przewidywania dziennikarzy tej gazety z rzeczywistą kadrą na turniej rozegrany w Polsce i na Ukrainie. Niedawno dokonując znacznych porządków odnalazłem po jednym egzemplarzu „Metro” i „Życia Warszawy” z końca kwietnia 2007 r. W obu przedstawiono kadrę Polski na Euro 2012.

Według „Metro” kadra miała wyglądać następująco: Łukasz Fabiański – Grzegorz Bronowicki, Kamil Glik, Mariusz Lewandowski, Lukas Olbrich – Zeyn S-Latef, Łukasz Garguła, Przemysław Kaźmierczak, Jakub Błaszczykowski – Ebi Smolarek, Radosław Matusiak. Trenerem miał być Jacek Bąk. Co oznacza, że tylko jeden piłkarz z tej „jedenastki” znalazł się w kadrze na Euro 2012! Co ciekawe, w kadrze którą „Metro” typowało dwa lata wcześniej znalazło się dwóch piłkarzy, którym zaufał Franz Smuda – Błaszczykowski i Paweł Brożek. Kadra miała wyglądać następująco: Łukasz Fabiański – Jakub Błaszczykowski, Jakub Rzeźniczak, Jarosław Fojut, Arkadiusz Ryś – Dawid Janczyk, Antoni Łukasiewicz, Maciej Korzym – Grzegorz Krychowiak, Michał Janota i Paweł Brożek.

Natomiast „Życie Warszawy” w kwietniu 2007 r. typowało następującą „jedenastkę”: Artur Boruc – Marcin Wasilewski, Jarosław Fojut, Adam Kokoszka, Paweł Golański – Łukasz Piszczek, Łukasz Garguła, Tomasz Bandrowski, Jakub Błaszczykowski – Ireneusz Jeleń, Dawid Nowak. Jak widać znalazło się w niej aż trzech piłkarzy, którzy zagrali na Euro 2012 (Wasilewski, Piszczek i Błaszczykowski).

Typowanie składów drużyn z rocznym, a co dopiero pięcioletnim (!), wyprzedzeniem jest niezwykle trudne. Dlatego wytypowanie choćby jednego zawodnika jest sukcesem. Proponowane drużyny uwzględniały ówczesny stan kadry, dlatego obie gazety typowały Łukasza Gargułę i Jakuba Błaszczykowskiego. Z drugiej jednak strony poszukiwano gwiazd, które miały rozbłysnąć, stąd nazwiska Olbricha, S-Latefa, czy Bandrowskiego.

Warto zauważyć, że z kadry typowanej przez „Metro” w 2005 r. znalazło się trzech piłkarzy (Fabiański, Błaszczykowski, Krychowiak), którzy zapewne zagrają na UEFA Euro 2016, co oznacza szczęśliwe typowanie z jedenastoletnim wyprzedzeniem :-)

 

Źródła: własne. „Metro” z dnia 20-22 kwietnia 2007 r., s. 6. „Życie Warszawy” z dnia 20 kwietnia 2007 r., s. 20-21.

poniedziałek, 18 maja 2015
Metalist Charków – rywal Legii Warszawa (część 2)

Sukcesy

Metalist nigdy nie zdobył tytułu mistrzowskiego, niezależnie, czy występował w lidze ZSRR, czy Ukrainy. W czasach władzy ludowej, Metalist zdobył Puchar ZSRR (1988), grał w finale (1983) i półfinale (1981). Poza tym, wygrał mistrzostwo Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej (1978) i grał w finale Pucharu Ligi ZSRR (1987). Więcej sukcesów Metalist odniósł po rozpadzie ZSRR, choć, co jeszcze raz podkreślę, nigdy nie zdobył mistrzostwa Ukrainy. Od 2007 r. nieprzerwanie zajmuje miejsce na podium – jedno wicemistrzostwo Ukrainy (2012/2013) i siedem brązowych medali (2006/2007, 2007/2008, 2008/2009, 2009/2010, 2010/2011, 2011/2012, 2013/2014), choć z powodu korupcji został pozbawiony trzeciego miejsca w sezonie 2007/2008.

Metalist tylko raz zagrał w finale Pucharu Ukrainy, w historycznej pierwszej edycji, w 1992 r. Poza tym, trzykrotnie zagrał w półfinale Pucharu Ukrainy (1992/1993, 2006/2007, 2008/2009).

W 2014 r. Metalist zajął drugie  miejsce w towarzyskim turnieju United Super Cup (Memoriał Achmata Kadyrowa) rozegranym na przełomie stycznia i lutego w izraelskiej Petah Tikvie. Turniej ten uchodził za nieoficjalne mistrzostwa Rosji i Ukrainy.

 

Europejskie puchary

Największym sukcesem Metalista w europejskich pucharach jest awans do ćwierćfinału Ligi Europy w sezonie 2011/2012, w którym odpadł ze Sportingiem Lizbona (1:2 na wyjeździe, 1:1 u siebie). Wcześniej w fazie eliminacyjnej zwyciężył Sochaux (0:0 u siebie, 4:0 na wyjeździe), a w grupie zdecydowanie zdystansował AZ Alkmaar (dwa remisy 1:1), Austrię Wiedeń (2:1 na wyjeździe, 4:1 u siebie) i Malmoe FF (4:1 na wyjeździe i 3:1 u siebie). Następnie w fazie pucharowej wyeliminował Salzburg (4:0 u siebie, 4:1 na wyjeździe) i Olympiakos Pireus (0:1 u siebie, 4:1 u siebie). Co ciekawe, w tym samym sezonie pogromca Metalista, czyli Sporting Lizbona dwie rundy wcześniej wyeliminował… Legię! W 1/16 finału Ligi Europy Sporting Lizbona zremisował z Legią 2:2 na wyjeździe i wygrał 1:0 u siebie.

Od sezonu 2007/2008 Metalist regularnie występował w europejskich pucharach. W tym czasie aż czterokrotnie awansował do fazy grupowej Pucharu UEFA / Ligi Europy i za każdym razem przechodził do fazy pucharowej. Tam jednak odpadał już z silnymi ekipami – Dynamem Kijów (1/8 finału, sezon 2008/2009), Bayerem Leverkusen (1/16 finału, 2010/2011), Sportingiem Lizbona (1/4 finału, 2011/2012) i Newcastle United (1/16 finału 2012/2013).

Metalist wyeliminował już m.in. Besiktas Stambuł, Sampdorię Genua, FC Sochaux, Red Bull Salzburg, PAOK Saloniki, Olympiakosu Pireus a w pojedynczych meczach był lepszy od Galatasaray Stambuł i Benfiki Lizbona. Największym rozczarowaniem w historii startów Metalista w europejskich pucharach nie jest jednak porażka z niżej notowanym rywalem, tylko wydarzenia z początku sezonu 2012/2013. Przed decydującym dwumeczem z Schalke 04 Gelsenkirchen Metalist został wykluczony przez UEFA z europejskich pucharów za ustawienie kilka lat wcześniej ligowego meczu z Karpatami Lwów. Działacze Metalista odwoływali się od decyzji UEFA, ale nawet Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) nie przyznał im racji.

Największe zwycięstwo u siebie – 4:0 Metalist odniósł w meczu z Borac Banja Luka (5 października 1988 r., I runda Pucharu Zdobywców Pucharów), a na wyjeździe – 5:0 z Debreczynem (16 września 2010 r., faza grupowa Ligi Europy). Najwyższą porażki Metalist poniósł w meczach 1/16 finału Ligi Europy z Bayerem Leverkusen – 0:4 u siebie (17 lutego 2011 r.) i 0:2 na wyjeździe (24 lutego 2011 r.).

Przed drugim meczem z Legią w grupie Ligi Europy, Metalist rozegrał łącznie w europejskich pucharach 61 meczów, z których 30 wygrał, 15 zremisował i 16 przegrał. Ciekawostką jest fakt, że Metalist nigdy nie grał w rozgrywkach nieistniejącego już Pucharu Intertoto.

 

Mecze z polskimi klubami

Do tej pory Legia dwukrotnie spotykała się z klubami z Ukrainy. W sezonie 1986/1987 wyeliminowała w I rundzie Pucharu UEFA Dniepr Dniepropietrowsk (wtedy jeszcze ZSRR) (0:0, 1:0), a w sezonie 2006/2007 odpadła w III rundzie eliminacji Ligi Europy z Szachtarem Donieck (0:1, 2:3). Metalist tylko raz spotkał się w pucharach z klubem z polski i było to w tym sezonie, gdy w fazie play-off (IV runda eliminacji) Ligi Europy wyeliminował chorzowski Ruch (0:0 i 1:0 po dogrywce).

Wliczając również mecze klubów ukraińskich pod egidą ZSRR spotykały się one z polskimi klubami dziewięciokrotnie i aż sześć razy wychodziły z tej rywalizacji zwycięsko. Bilans spotkań jest dosyć wyrównany, ale minimalnie korzystniejszy dla klubów z Ukrainy – 18 meczów, 6 zwycięstw, 7 remisów, 5 porażek i bramki 17:14. Do tego zestawienia nie zostało wliczone zwycięstwo Legii w pierwszym meczu tych klubów.

W październiku 2013 r. podczas przerwy na mecze reprezentacji Metalist rozegrał w Polsce mecz sparingowy i rozbił Lechię Gdańsk na PGE Arenie 3:0 po bramkach Ksynoza, Homeniuka i Blanco. Mecz obejrzało 5.561 widzów.

 

Polacy w Metaliście

Dotychczas w barwach Metalista występowało dwóch Polaków. Od wiosny 2006 do jesieni 2009 występował Seweryn Gancarczyk, który rozegrał 85 meczów, w których zdobył 6 bramek. Jesienią 2009 do Gancarczyka dołączył Marcin Burkhardt, który rozegrał 7 ligowych meczów. Wcześniej przez trzy sezony (2005/2006 – 2007/2008) reprezentował Legię, dla której zagrał 45 ligowych meczów i strzelił 6 bramek. Pierwszym piłkarzem, który zagrał w Metaliście i Legii był jednak Rosjanin Aleksandar Kaniszczew. W 1990 r. zaliczył cztery ligowe występy w Metaliście, przeniósł się do Polski (Stilon Gorzów, Pogoń Szczecin), a jesienią 1991 r. zagrał w trzech ligowych meczach w Legii.

W klubie z Charkowa występowało wielu piłkarzy, którzy z reguły kontynuowali karierę w polskiej lidze, choć zdarzali się tacy z odwrotną karierą. Wśród najbardziej znanych są m.in. Litwin Vidas Alunderis i Macedończyk Vlade Lazarevski i przede wszystkim Brazylijczyk Rodrigo Modesto da Silva Moledo, który jesienią 2009 r. rozegrał w Odrze Wodzisław trzy ligowe mecze. Już wtedy wyróżniał się umiejętnościami, ale śląskiego klubu nie było stać na pozostawienie go na następną rundę. Rodrigo powrócił do SC Internacional Porto Alegre i cztery lata później za kwotę pięciu milionów euro trafił do Metalista. Zadebiutował w reprezentacji Brazylii, w Metaliście zagrał trzynaście ligowych meczów, w których strzelił jednego gola i doznał kontuzji, którą leczy praktycznie do dzisiaj. Obecnie w kadrze Metalista jest Portugalczyk David Caiado, który jesienią 2009 r. rozegrał w barwach Zagłębie Lubin dziewięć ligowych meczów, w których zdobył jedną bramkę.

 

Znani piłkarze i trenerzy w historii Metalista

W historii Metalista wystąpiło wielu reprezentantów swoich krajów, a oficjalna strona klubu podaje, że reprezentowali ZSRR, Ukrainę, Polskę, Gruzję, Mołdowę, Macedonię i Argentynę.

W latach 1925-1934 w barwach Metalista, a właściwie ChPZ Charków grali tak dobrzy piłkarze jak bramkarz reprezentacji ZSRR – Aleksandr Babkin, reprezentanci Ukrainy – bracia Petr i Pavel Semenow, a także reprezentanci ZSRR – Nikołaj Krotow i Iwan Natarow.

Na dzień 25 maja 2014 r. najwięcej meczów w barwach Metalista rozegrał Oleksandr Horianow – 491 (w latach 1993-1995, 1997-2003, od 2005 r.), a kolejne miejsca w tej klasyfikacji zajmują Władimir Linke – 376 (w latach 1976-1985, 1994-1996) i Nikołaj Koroliow – 361 (w latach 1956-1966 i 1969). Najwięcej w lidze rozegrał Horianow, ale już w europejskich pucharach Papa Gueye (2006-2014) – 49.

Najlepszym strzelcem w historii klubu jest Marko Dević z 98 golami (w latach 2006-2012 i 2013-2014), Nikołaj Koroliow – 86 (w latach 1956-1966) i Władimir Linke – 77 (w latach 1976-1985 i 1994-1996). Dević strzelił najwięcej goli w lidze (84) i europejskich pucharach (10), ale najlepszym strzelcem w krajowym pucharze jest Jurij Tarasow – 11 (w latach 1983-1991 i 1993-1994). Warto zauważyć, że Dević jako jedyny piłkarz Metalista został królem strzelców ligi ukraińskiej w 2008 r., gdy zdobył 19 bramek.

Trenerami Metalista w całej historii klubu byli obywatele ZSRR i republik postradzieckich. Niektórzy z nich w swoim CV mogą pochwalić się prowadzeniem Metalista, jak i reprezentacją Ukrainy – Łonid Tkaczenko, Mychajło Fomenko (trzykrotnie prowadził Metalista), Ołeksandr Zawarow i przede wszystkim Miron Markiewicz, który jest zdecydowanie najbardziej znanym i utytułowanym trenerem klubu. Prowadził Metalista w latach 2005-2014, a więc w czasie, gdy Metalist nie schodził z podium ukraińskiej ekstraklasy. Wśród byłych trenerów Metalista jest też Hennadij Łytowczenko, który był asystentem trenera reprezentacji Ukrainy do lat 21.

*** Na dzień podawania wpisu najwięcej meczów w europejskich pucharach rzeczywiście rozegrał Papa Gueye, ale nie 49, tylko 54. Natomiast najwięcej bramek strzelił nie Dević, tylko Cleiton Xavier – 11.

 

Budżet i finanse

Po awansie do ukraińskiej ekstraklasy w sezonie 2003/2004, Metallist został przejęty przez UkrSibbank należący do Ołeksandra Jarosławskiego. W 2013 r. ukraiński magnat gazowy 28-letni Serhij Kurczenko odkupił klub od Jarosławskiego za 300 milionów dolarów, a dodatkowo od władz Charkowa wykupił za 80 milionów stadion Metalista. W marcu 2014 roku, po obaleniu prezydenta Wiktora Janukowycza, uciekł z Ukrainy i ukrywa się w nieznanym miejscu, ale prawdopodobnie jest to Rosja. Od 20 marca Kurczenko jest poszukiwany listem gończym, Objęto go sankcjami Unii Europejskiej i zablokowano mu dostęp do zagranicznych aktywów. Przeciwko Kurczence i jego współpracownikom prowadzonych jest co najmniej jedenaście postępowań dotyczących m.in. malwersacji finansowych. Podobno zakupem klubu był zainteresowany Ihor Kołomyjski, jeden z trzech najbogatszych Ukraińców, ale także właściciel Dnipro Dniepropietrowsk! Kurczenko dalej pozostaje właścicielem klubu, co de facto komplikuje funkcjonowanie Metalista i powoduje stopniowe odchodzenie najlepszych piłkarzy. Co ciekawe, przed meczem przedostatniej kolejki poprzedniego sezonu z Karpatami we Lwowie, piłkarze Metalista pojechali do rosyjskiego Biełgorodu, gdzie spotkali się z właścicielem klubu, czyli Sierhijem Kurczenką.

 

Obecna drużyna

Przed rozpoczęciem obecnego sezonu w kadrze Metalista było aż siedmiu Argentyńczyków i pięciu Brazylijczyków. Napięta sytuacja na wschodniej Ukrainie, a w konsekwencji zniknięcie właściciela klubu – Kurczenki, negatywnie wpłynęły na kadrę klubu i spowodowała stopniowe odchodzenie najlepszych piłkarzy. Latem po zakończeniu zgrupowania w Austrii trzech Argentyńczyków odmówiło powrotu na Ukrainę obawiając się o swoje bezpieczeństwo – kapitan Jose Ernesto Sosa, który wrócił z wypożyczenia do Atletico Madryt, Alejandro Gomez (kiedyś Catania Calcio) i Jonathan Cristaldo. Wcześniej powrotu z Argentyny odmówił Sebastian Blanco. Ostatecznie Sosa odszedł do Besiktasu Stambuł za 4 miliony euro, Gomez odszedł do Atalanty Bergamo, Cristaldo (po okresie wypożyczenia do Bolonii) podpisał kontrakt z brazylijskim Palmeiras, a Sebastian Blanco z West Bromwich Albion. Dwóch Brazylijczyków wróciło do ojczyzny: środkowy napastnik Willian został sprzedany do Cruzeiro Belo Horizonte, do którego był wcześniej wypożyczony, a pomocnik Diego Souza przeszedł do Recife. W połowie sierpnia do Szachtara Donieck odeszło dwóch Brazylijczyków – obrońca Marcio Azevedo i napastnik Marlos (8 mln euro). Metalist zarobił na tych transferach ponad 30 mln euro, a na wzmocnienia nie wydał ani eurocenta!

W składzie Metalista pozostało jednak kilku wartościowych piłkarzy. Na pierwszy plan wysuwa się najdroższy i najskuteczniejszy – Brazylijczyk Cleiton Xavier, a także środkowy pomocnik – naturalizowany Ukrainiec pochodzący z Brazylii – Edmar (15 meczy / 1 gol w reprezentacji Ukrainy). Na uwagę zasługują także dwaj Ukraińcy wypożyczeni z Szachtara Donieck – skrzydłowy Wasyl Kobin (11 występów w reprezentacji) i ofensywny pomocnik Sergiej Bołbat, który był regularnie powoływany do reprezentacji młodzieżowej. Najwięcej meczów w reprezentacji (31) rozegrał Nigeryjczyk Ayila Yussuf. Inni znani gracze Metalista to m.in. wspomiany już Rodrigo Moledo (kiedyś Odra Wodzisław).

Jeśli chodzi o trenera, to w lutym 2014 r. z pracy zrezygnował wieloletni trener Metalista – Miron Markiewicz. „Zastąpił go 41-letni Ihor Rachajew, który z Charkowem związany jest od urodzenia, tutaj spędził większość kariery piłkarskiej i całą trenerską, z czego ostatnie osiem właśnie w Metaliście, gdzie prowadził zespoły młodzieżowe, a potem był asystentem Markiewicza.” (cyt. za pilkanozna.pl).

*** W trakcie sezonu 2014/2015, już po meczach z Legią, jesienią i zimą z klubu odeszło kilku kolejnych kluczowych piłkarzy – bramkarz Bohdan Szust (Wołyń Łuck), obrońcy Cristian Villagra (Argentyna, CA Rosario Central), Marco Torsiglieri (Argentyna/Włochy, CA Boca Juniors Buenos Aires), Papa Gueye (Senegal, Dnipro Dniepropietrowsk), a także pomocnicy Cleiton Xavier (Brazylia, SE Palmeiras Sao Paulo) i Ayila Yussuf (Nigeria, Dynamo Kijów – wrócił z wypożyczenia) oraz napastnik Jaja Coelho (Brazylia, Chongqing Lifan FC), o którego (jak później ujawnił prezes Leśnodorski) starała się Legia…

 

Podsumowanie

Metalist nie jest już tą samą drużyną, co w sezonie 2011/2012, gdy dotarł do ćwierćfinału Ligi Europy. Nie jest też tą samą drużyną, co w zeszłym sezonie, czy latem 2014 r. Niepewna sytuacja polityczna na Ukrainie i niepewność wypłat spowodowała, że z klubu odchodzili najlepsi piłkarze, a Metalist stał się ligowym średniakiem, który został zdystansowany nie tylko przez Szachtar Donieck i Dynamo Kijów, ale także Dnipro Dniepropietrowsk oraz… Zoria Ługańsk i Worskłą Pełtawę! „Można chyba śmiało powiedzieć, że Ukraińcy to jedna z najsłabszych drużyn z pierwszego koszyka, na które mogła trafić Legia Warszawa. O słabej formie tej drużyny mogą także świadczyć ich występy w rodzimej ekstraklasie.” (cyt. za: legionisci.com). Drużyny Metalista nie czeka nic dobrego, tak samo jak jego prezesa Sierhija Kurczenki.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, en.metalist.ua, pilkanozna.pl, uefa.com, futbol.pl, gazeta.pl, eurofutbol.pl, en.wikipedia.org, pl.wikipedia.org, sportowefakty.pl, 2x45.info, transfermarkt.pl, stadiony.net, legia.com, legionisci.com, e-czytelnia.abrys.pl, poprostufutbol.pl, chriss11.blogspot.com, ekstraklasa.net, urbanfile.org, info-stades.fr. M. Heatley, Stadiony piłkarskie Europy, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006, s. 126. „Magazyn. Wydanie specjalne” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 31 marca 2012 r. „Euro 2012. Skarb kibica” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 czerwca 2012 r. MAT, Ukraiński koszmar, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 października 2013 r., s. 12. Brazylijczyk odchodzi z Metalista, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 sierpnia 2014 r., s. 15. P. Żelazny, Właściciel ucieka, „Rzeczpospolita” z dnia 28 sierpnia 2014 r., s. 16. L. Błażyński, Ruch wraca na ziemię, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 sierpnia 2014 r., s. 3. Transfery przeciwników Legii, „Przegląd Sportowy” z dnia 1 września 2014 r., s. 29. MACK, Słaby mecz rywala Legii, „Przegląd Sportowy” z dnia 20 października 2014 r., s. 16. „Legia Warszawa. Oficjalny program meczowy nr 20-21 (20-21)”.

Metalist Charków – rywal Legii Warszawa (część 1)

W fazie grupowej Ligi Europy 2014/2015 rywalem Legii w przedostatnim meczu był Metalist Charków. Dwa tygodnie wcześniej Legia wygrała w Kijowie 1:0 po bramce Ondreja Dudy, a zwycięstwo w meczu w Warszawie dawało Legii awans do fazy pucharowej.

Metalist przystąpił do rozgrywek pucharowych od rundy play-off, w której wyeliminował, aczkolwiek z wielkim trudem chorzowski Ruch. W pierwszym meczu w Gliwicach padł bezbramkowy remis, a w Kijowie Metalist wygrał 1:0 po golu zdobytym dopiero w dogrywce z rzutu karnego. Metalist był losowany z pierwszego koszyka, a okazał się absolutnie najsłabszą drużyną w grupie! Przed meczem w Warszawie przegrał wszystkie trzy mecze w grupie. Gdy, (teoretycznie) był gospodarzem przegrał we Lwowie 1:2 z Trabzonsporem. Następie przegrał na wyjeździe 0:1 z Lokeren i u siebie (na starym stadionie Dynama Kijów) 0:1 z Legią.


Historia

Klub został założony w grudniu 1925 r., gdy miejscowy Charkowski Zakład Budowy Lokomotyw (obecnie Fabryka Maliszewa) udostępnił piłkarzom boisko, dlatego klub nosił nazwę ChPZ Charków. Dziesięć lat później klub wygrał mistrzostw Charkowa, które były przepustką do startu w następnym sezonie w Pucharze ZSRR.

Po II wojnie światowej klub pod nazwą Dzerżyneć wznowił działalność w rozgrywkach lokalnych, które doprowadziły do awansu w 1947 r. do sowieckiej II ligi B (czwarty poziom rozgrywkowy). Po zaledwie trzech sezonach Awangard (nazwa od 1949 r.) został zdegradowany, ale powrócił do tych rozgrywek w 1956 r. zastępując w nich lokalnego rywala, czyli Lokomotiw Charków (obecnie ten klub jest bardziej znany z powodu sekcji siatkarskiej).

W 1960 r. Awangard, na skutek reorganizacji rozgrywek, awansował do pierwszej ligi ZSRR, ale tylko na cztery sezony. W pierwszym z tych sezonów Metalist pod wodzą trenera Aleksandra Ponomarewa z Moskwy i jego asystenta Witalija Zuba zajął 6. miejsce w lidze ZSRR, co jak się później okazało, było najlepszym osiągnięciem w historii występów Metalista w tych rozgrywkach. Przed następnym sezonem Ponomarew niespodziewanie opuścił Charków i został pierwszym trenerem Dynama Moskwa. Za trenerem podążyło czterech piłkarzy, co poważnie osłabiło siłę ofensywy Metalista. W 1967 r. zmieniono nazwę klubu na Metalist. Dwa lata później rozpoczęto budowę bazy treningowej we wsi Wysokij.

W 1981 r. Metalist ponownie awansował do pierwszej ligi ZSRR i pozostał w niej przez dziesięć sezonów aż do rozwiązania rozgrywek. W tym czasie tylko raz zajął miejsce wyższe niż dziesiąte – w 1989 r. zajął siódme miejsce. W międzyczasie Metalist dwukrotnie zagrał w finale Pucharu ZSRR. W 1983 r. przegrał z... Szachtarem Donieck 0:1, ale w 1988 r. pokonał Torpedo Moskwa 2:0. Dzięki temu zadebiutował w Pucharze Zdobywców Pucharów, w którym uporał się z jugosłowiańskim (a właściwie bośniackim) Borakiem Banja Luka, ale odpadł po rywalizacji z holenderską Rodą Kerkrade.

Drużyna Metalista Charków z Pucharem ZSRR w 1988 r.
Drużyna Metalista Charków z Pucharem ZSRR w 1988 r.
Źródło: en.metalist.ua.

W 1991 r. Metalist wystąpił w rozgrywkach ZSRR, ale w związku z rozpadem tego państwa, klub został przydzielony do rozgrywek ukraińskiej Wyższej Ligi, czyli pierwszego poziomu rozgrywkowego. W pierwszym sezonie rozgrywek piłkarskich niepodległej Ukrainy, Metalist po raz pierwszy i jak dotychczas ostatni awansował do finału Pucharu Ukrainy, w którym przegrał po dogrywce z Czarnomorcem Odessa. W trzecim sezonie ukraińskiej ligi Metalist zaznał goryczy spadku, ale po czterech latach powrócił.

W sezonie 2001/2002 Metalist, Metalurg Zaporoże i Dnipro Dniepropietrowsk zdobyły po 40 punktów), a z uwagi na najlepszy bilans bezpośrednich meczów między tymi trzema klubami, wydawało się, że Metalist zajmie czwarte miejsce i uzyska promocję do Pucharu UEFA. Po proteście Metalurga, ukraińska federacja przyznała czwarte miejsce właśnie temu klubowi. Bezskuteczne protesty kibiców i władz Metalista, a także zniechęcenie piłkarzy, działaczy i kibiców doprowadziły w kolejnym sezonie do osiemnastego miejsca i spadku. Banicja trwała tylko jeden sezon, bo Metalist szybko wrócił do ukraińskiej ekstraklasy.

Od 2007 r. przez osiem kolejnych sezonów Metalist zajmował miejsce na podium, będąc niesamowicie regularnym. Zdobywał wtedy między 57 a 66 punktów, przy czym najgorszy dorobek miał w sezonie z dwoma meczami mniej niż w pozostałych. Przez wspomniane osiem sezonów Metalist rozegrał 238 meczów, z których 143 wygrał, 58 zremisował i 37 przegrał. W sezonie 2011/2012 Metalist osiągnął największy sukces w historii klubu na arenie międzynarodowej, czyli ćwierćfinał Ligi Europy.

W 2013 r. piłkarze Metalista przerwali trwającą od siedemnastu lat hegemonię Szachtara Donieck i Dynama Kijów, zajmując drugie miejsce w lidze. W tym samym roku klub został przejęty przez Serhieja Kurczenkę, który zapowiedział ambitne plany walki o sukcesy na Ukrainie i w europejskich pucharach. Kurczenko rozpoczął także ogromne inwestycje w rozwój młodzieżowego futbolu w Charkowie. Co więcej, Kurczenko i jego Wschodnio-Europejska Kompania Paliwowo-Energetyczna (VETEK) zaangażowali się finansowo w budowę wielofunkcyjnego kompleksu sportowego, który miał gościć EuroBasket w 2015 r. Ostatecznie, z uwagi na napiętą sytuację na wschodniej Ukrainie i brak bezpieczeństwa dla koszykarzy, FIBA odebrała Ukrainie prawo organizacji turnieju.


Nazwa, barwy i przydomki

Pierwszą historyczną nazwą klubu był ChPZ Charków, od nazwy założyciela klubu, czyli Charkowskiego Zakładu Budowy Lokomotyw. Później klub nosił nazwę Dzierżyniec i Awangard. W 1967 r. zmieniono nazwę klubu na Metalist. Jedna z wersji stanowi, że nazwa została nadana przez trenera Wiktora Kanewskija, a druga – zarząd fabryki Maliszewa. Nic więc dziwnego, że przydomek klubu nawiązuje do jego nazwy – „metalowcy".

Herb Metalista Charków
Herb Metalista Charków.
Źródło: en.metalist.ua.

Herb klubu ma kształt tarczy i jest podzielony na trzy części. W lewym górnym rogu znajduje się czarna litera „M" na żółtym tle, pod nią napis czarną czcionką – Metalist, a obok niej piłka. Ta część herbu nawiązuje do nazwy klubu i wyraźnie wskazuje, że Metalist jest klubem piłkarskim. W prawnym górnym rogu znajduje się nieco zmieniony herb miast Charków. Herb ten został ustanowiony uchwałą Charkowskiej Rady Miejskiej z dnia 14 września 1995 r. Uchwała stanowi, że: „Herb miasta stanowi tarcza heraldyczna typu francuskiego (czterokątna, zaostrzona u dołu). Na zielonym polu tarczy przedstawione są skrzyżowane ze sobą róg obfitości (napełniony bogactwami natury i ukwiecony) oraz kaduceusz (złota laska ze srebrnymi skrzydłami), spowity przez węże w kolorze srebrnym. Zielony kolor w heraldyce symbolizuje nadzieję, radość, dostatek. Róg obfitości symbolizuje bogactwa naturalne. Kaduceusz jest stałym atrybutem boga Merkurego, który w starożytności uważany był za patrona handlarzy, wędrowców, posłańców. Węże okręcające kaduceusz symbolizują mądrość." (cyt. za: pl.wikipedia.org). Dolną część herbu wypełniają żółto-niebieskie pasy, bo takie są barwy klubu. Na pasach znajduje się napisany czarną czcionką rok założenia klubu, czyli 1925. Skoro była mowa o barwach, to warto dodać, że Metalist występuje w strojach Adidasa nieprzerwanie od 2003 r., ale w latach 2000-2003 grał w strojach Pumy, Adidasa i Lotto.

Największym rywalem Metalista jest Dnipro Dniepropietrowsk. Oba kluby znajdują się we wschodniej części Ukrainy, ale nie jest to taki wschód, jak w przypadku Doniecka, Słowiańska, Ługańska, czy Mariupola.


Stadion(y)

W obecnym sezonie Metalist może pochwalić się niezwykłym osiągnięciem, ponieważ jako gospodarz wystąpił aż na czterech stadionach. Oprócz własnego stadionu – Metalist Arena, gościł swoich rywali także na Stadionie Olimpijskim w Kijowie, Stadionie im. Walerego Łobanowskiego w Kijowie (Stadion Dynamo) oraz Arenie Lwów.

Metalist Arena (Obłasnyj sportywnyj kompleks Metalist)

Budowa stadionu Metalista rozpoczęła się w 1925 r. na zlecenie Anastasa Mikojana na terenie cmentarza Ducha Świętego. Projekt stadionu opracował Z. W. Permyloskij, a stadion został oddany do użytku w dniu 12 września 1926 r. pod nazwą „Traktor", która nawiązywała do lokalnej fabryki ciągników. Uroczystości otwarcia stadionu zakończył mecz Metalista z Dnipro Dniepropietrowsk zakończony remisem 2:2. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej stadion został przemianowany na Dzierżyniec na cześć Feliksa Dzierżyńskiego. Od 1967 r. stadion nosi obecną nazwę, czyli Metalist Arena, nawiązującą do zmienionej w tym samym roku nazwy klubu. Od początku swojego istnienia stadion Metalista był największą areną sportowych zmagań w Charkowie, choć dopiero w 1967 r. pojemność trybun sięgnęła 10 tys.

Stadion
Stadion Metalista po wybudowaniu – widok na fasadę trybun.
Źródło: en.metalist.ua.

Pierwsza poważna renowacja stadionu miała miejsce w latach 1961-1967 i polegała na odnowieniu północnej (a według niektórych źródeł także zachodniej) trybuny. W latach 1970-1974 miała miejsce gruntowna przebudowa obiektu według projektu J. A. Tabakowa, zwiększająca jego pojemność do 30 tys. (według niektórych źródeł do 40 tys.). Wybudowano wtedy północną i południową trybunę, część dachu, a także zamontowano pierwszy w ZSRR system drenażu. 23 września 1980 r. zanotowano rekord frekwencji stadionu – 42 tys. w meczu Metalista z Tawriją Symferopol.

W latach -80 i -90 obiekt był poddany kosmetycznym pracom renowacyjnym, aż wreszcie w latach 1998-2007 i 2008-2009 przeprowadzono zasadniczą przebudową. Wybudowano nowe trybuny, a zadaszenie zostało poszerzone dzięki 24 ogromnym dźwigarom zlokalizowanym wokół stadionu, powodującym, że stadion wygląda jak pająk, dlatego potocznie jest nazywany „Pajęczą Areną". Dźwigary są najbardziej widoczną pozostałością tej renowacji, ale tak naprawdę wymieniono niemal całą infrastrukturę – telebimy, krzesełka, a nawet wyposażenie biur. Pod południową trybuną mieszczą się trzy centra handlowe, apteka, gabinet lekarski, a także biura wynajmowane przez UkrSibbank, liczne lokalne przedsiębiorstwa i inne banki. Modernizacja pod kątem UEFA Euro 2012 została sfinansowana w 30% przez prezesa (i właściciela) klubu Ołeksandra Jarosławskiego. Stąd też data ponownego otwarcia stadionu nie była przypadkowa – 5 grudnia 2009 r., czyli dzień 50. urodzin Jarosławskiego.

Stadion
Stadion Metalista Charków.
Źródło: stadiony.net (za en.metalist.ua).

Pojemność stadionu wynosi 40.003 miejsca (netto 35.721), a według stadion.net – 38.613. Na stadionie jest 506 miejsc w strefie VIP (w 116 lożach), 500 miejsc dla prasy (300 miejsc z biurkami i 200 miejsc bez biurek), 240 miejsc komentatorskie i 102 miejsca dla niepełnosprawnych. Dach z poliwęglanu pokrywa wszystkie miejsca na stadionie i co ciekawe jest wytrzymały na trzęsienie ziemi 8 stopni w skali Richtera. Wejście na stadion umożliwia 88 kołowrotków (74 na pełnej wysokości i 12 standardowych (w tym 4 w strefie VIP) i 2 dla osób niepełnosprawnych). Boisko ma wymiary 105 m x 68 m, a moc oświetlenia to 2.400 luxów. Nieprzerwanie od 1926 r. wokół boiska znajduje się bieżnia lekkoatletyczna. W pobliżu stadionu znajdują się cztery wejścia do stacji metra „Sportyvna" i trzy wejścia do stacji metra „Metrobudivnykiv imeni Vaschenko". Stadion znajduje się w odległości 7,5 km od lotniska, 5 km od dworca kolejowego i 1,5 km od dworca autobusowego.

Stadion Metalista Charków (2)
Stadion Metalista Charków.
Źródło: en.metalist.ua.

Na stadionie Metalista kilka meczów rozegrała reprezentacja Ukrainy, w tym w el. MŚ 2014 w październiku 2013 r., gdy Ukraina pokonała Polskę 1:0. Stadion trzykrotnie gościł finał Pucharu Ukrainy (2008, 2010 i 2013), ale w żadnym z tych meczów nie wystąpiła drużyna Metalista. Na stadionie rozegrano także trzy mecze fazy grupowej UEFA Euro 2012.

Baza treningowa Metalista znajduje się 18 km od stadionu klubu i 15 km od lotniska. Składają się na nią m.in. cztery pełnowymiarowe boiska (105 m x 68 m), w tym jedno ze sztuczną nawierzchnią. W główny budynku znajduje się 48 pokoi, strefa VIP i restauracja dla 50 osób, a także centrum rehabilitacji z basenem o wymiarach 17 m x 8 m, strefą kontroli antydopingowej, szatniami i salą dla prasy. Budynek dla drużyny rezerw składa się z 32 pokoi.

Stadion Olimpijski w Kijowie

Rozgrywki w europejskich pucharach w tym sezonie Metalist rozpoczął od dwumeczu z Ruchem Chorzów. Mecz rewanżowy zamiast w Charkowie rozegrał jednak na Stadionie Olimpijskim w Kijowie, ponieważ UEFA uznała argumentację Chorzowian o braku bezpieczeństwa w Charkowie.

Stadion Olimpijski w Kijowie
Stadion Olimpijski w Kijowie.
Źródło: e-czytelnia.abrys.pl.

Stadion Olimpijski został otwarty w dniu 12 sierpnia 1923 r. i nosił imię Czerwonego Stadionu Leona Trockiego. Po roku usunięto nazwę patrona, ale w dalszym ciągu był to „Czerwony Stadion". Zresztą nazwę zmieniał jeszcze ośmiokrotnie i obecnie właściwa nazwa to Narodowy Kompleks Sportowy „Olimpijski". Budowę stadionu planowano już w 1914 r., ale uniemożliwił ją wybuch I wojny światowej. Kolejna wojna uniemożliwiła zaplanowane na czerwiec 1941 r. ponowne otwarcie stadionu, po drugiej modernizacji. Pierwszą, gruntowną modernizację, a właściwie znaczącą przebudowę zakończono w 1936 r. z uwagi na liczne wady konstrukcyjne pierwotnego stadionu. W każdym razie stadion otworzono w 1948 r., a następnie poddawano go kolejnym modyfikacjom. W latach -50 pojawiły się budynek administracyjny oraz 45-metrowe maszty oświetleniowe. „Obecnego kształtu nabrał w latach 1966-67, kiedy nad wielką niecką nadbudowano drugi poziom trybun. Pojemność wzrosła do 102 tys. i pozwoliła Olimpijskiemu (wtedy „Centralnemu") stać się jednym z największych stadionów świata. Liczba ta spadła w drugiej połowie lat 90., kiedy instalacja krzesełek zmniejszyła możliwości do 83 450 miejsc. Kolejną redukcję przyniosła największa od kilku dekad modernizacja. W latach 2008-11 trybuny dolne zdemontowano i ułożono od nowa, górne odświeżono, a główną przebudowano zupełnie. Rozbudowa strefy VIP i biznesowej sprawiła, że liczba widzów mogących jednocześnie oglądać mecz wynosi obecnie 70 tysięcy." (cyt. za stadiony.net). Ostatnia rozbudowa była związana z organizacją przez Polską i Ukrainę finałów piłkarskich mistrzostw Europy – UEFA Euro 2012. Na stadionie rozegrano pięć meczów, a w tym finał. Liczba widzów na każdym z meczów przekraczała 63 tys. Warto dodać, że stadion Olimpijski był miejscem rozgrywania innych ważnych wydarzeń. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Moskwie w 1980 r. pełnił rolę drugiego stadionu piłkarskiego (po moskiewskich Łużnikach). Zresztą dwukrotnie wtedy zgromadził stutysięczną widownię. W latach 1992-2007 Stadion Olimpijski był nieprzerwanie gospodarzem Pucharu Ukrainy, aż do jego przebudowy, ale po niej tylko raz, w 2012 r. organizacja tego meczu wróciła do Kijowa.

Pojemność stadionu wynosi 70.050 miejsc, w tym 738 miejsc VIP (w 38 lożach), 3.546 miejsc biznesowych, 150 miejsc dla osób niepełnosprawnych i 1.497 dla prasy. Boisko ma standardowe wymiary, czyli 105 m x 68 m, a moc oświetlenia wynosi 2.000 – 2.500 luxów (według rożnych źródeł). Stadion jest w pełni zadaszony i tworzy go 640 przezroczystych kopuł, które dają dodatkowe oświetlenie w ciągu dnia. Podobnie jak na Metalist Arenie wokół boiska znajduje się lekkoatletyczna bieżnia, dlatego zapowiadano, że Kijów będzie starał się o organizację Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce. Jak na razie bezskutecznie. Przebudowa stadionu na potrzeby Euro 2012 kosztowała 500-550 mln euro. Otwarcie nastąpiło 9 listopada 2011 r. podczas koncertu Shakiry.

Stadion „Dynamo" im. W. Łobanowskiego w Kijowie

Gospodarzem meczu z Legią, Metalist był na innym kijowskim stadionie – im. Walerego Łobanowskiego, czyli dawnym stadionem Dynama, który znajduje się w parku w pobliżu centrum miasta, tuż nad rzeką Dniepr. Obiekt jest już mocno przestarzały, ale jest zabytkiem o dużym znaczeniu lokalnym. Trybuny znajdują się na jednym poziomie i nie są zadaszone, a trybuny za bramkami są znacznie oddalone od boiska, co utrudnia widoczność.

Stadion „Dynamo" im. W. Łobanowskiego w Kijowie
Stadion „Dynamo" im. W. Łobanowskiego w Kijowie.
Źródło: poprostufutbol.pl.

Na miejscu obecnego stadionu mieściły się szklarnie, które dostarczały jarzyny i owoce do carskiej rezydencji – Pałac Marysinki. W latach -20 minionego stulecia „na ich miejscu Kijowska gubernialna rada społeczeństwa „Dynamo" zbudowała kilka boisk: do koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej, a także boisko piłkarskie z drewnianą przebieralnią i gimnastyczne miasteczko" (cyt. za: pl.wikipedia.org). Stadion wybudowano w latach 1932-1934, głównie przez więźniów i pracowników społecznych. W 1936 r. wybudowano kolumnady, które do dzisiaj stoją przed stadionem i stanowią jego charakterystyczny element. Pod arkadami miały miejsce starcia opozycjonistów ze służbami rządowymi w czasie Euromajdanu.

Kolumnady przed stadionem Dynamo w Kijowie
Charakterystyczne kolumnady przed stadionem Dynamo w Kijowie.
Źródło: chriss11.blogspot.com.

Stadion wielokrotnie zmieniał nazwy: Kijowski Stadion Dynamo im. Balickiego (1933-34), Wszechukraiński Stadion Dynamo im. Balickiego (1934-36), Wszechukraiński Stadion Dynamo im. Jeżowa (1937-39), Wszechukraiński Stadion Dynamo (1940-41), Deutsches Stadion (1941-43), Kijowski Stadion Dynamo (1943-2002). Nazwa „Deutsches Stadion" (Niemiecki Stadion) wynikała z tego, że podczas II wojny światowej stadion był używany przez nazistów. Z tego też powodu stadion został poważnie zniszczony, a miny na stadionie i w jego okolicy odnajdowano jeszcze długo. Dynamo Kijów wróciło na stadion w 1945 r., ale z powodu zniszczenia stadionu wyprowadziło się z niego w 1949 r. na Stadion Republikański (późniejszy Olimpijski). Stadion odbudowano po wojnie dopiero w latach 1954-1956 i wtedy Dynamo wróciło na niego. Kolejna znacząca renowacja została przeprowadzona dopiero w 1996 r., gdy stadionowi nadano charakter wyłącznie piłkarski. Ważniejsze mecze w europejskich pucharach klub piłkarski Dynamo Kijów rozgrywał na znacznie pojemniejszym stadionie Olimpijskim.

W 1971 r. w pobliżu stadionu wybudowano pomnik piłkarzy, którzy wzięli udział w tzw. „meczu śmierci" podczas II wojny światowej. W 2003 roku, niemal rok po śmierci legendarnego Walerija Łobanowskiego, obiektowi nadano jego imię i wzniesiono pomnik tego szkoleniowca. Na stadionie kilkanaście meczów rozegrała reprezentacja Ukrainy, ostatnio 22 maja 2014 r. z Nigrem (2:1).

Pomnik Walerija Łobanowskiego w pobliżu stadionu Dynamo w Kijowie
Pomnik Walerija Łobanowskiego w pobliżu stadionu Dynamo w Kijowie.
Źródło: ekstraklasa.net.

Pojemność stadionu wynosi 16.873 miejsc, w tym 25 miejsc VIP i 94 dla prasy. Boisko ma niestandardowe wymiary, bo zamiast 105 m x 68 m jest 100 m x 75 m. Oświetlenie nie należy do nowoczesnych a jego moc wynosi 1.200 luxów.

Warto jeszcze dodać, że w Kijowie znajdują się dwa stadiony piłkarskie, ale z całą pewnością nie spełniają one wymogów do rozgrywania na nich meczów Ligi Europy – Obolon Arena o pojemności 5.103 miejsca i znacznie mniejszy Stadion NTK im. B. M. Bannikowa o pojemności 1.678 miejsca.

Arena Lwów

Pozostałe mecze w fazie grupowej Ligi Europy Metalist rozgrywał na Arenie Lwów. Stadion ten powstał z myślą o UEFA Euro 2012 i od samego początku sprawiał poważne problemy. Po pierwsze jest położony znacznie dalej od centrum miasta niż dwa inne stadiony – „Ukraina" i „SKA", co utrudnia przeprowadzenie się drużyny Karpat Lwów na stałe na ten stadion. Obiekt leży 7,5 km od centrum miasta, praktycznie na jego obrzeżach, o czym można przeczytać tutaj. Drugim powodem były trudności z projektantami i wykonawcami skutkujące poważnymi opóźnieniami w budowie stadionu. „W rezultacie opóźnienia i wzrost ceny nie dziwią, choć skala jest bardzo duża – lwowski stadion kosztował dwukrotnie więcej niż tej samej klasy Stadion Wojska Polskiego w Warszawie, a powstał ok. rok później niż planowano wstępnie." (cyt. za: stadiony.net).

Stadion Arena Lwów (1)
Stadion Arena Lwów.
Źródło: urbanfile.org.

Oficjalne otwarcie stadionu nastąpiło 29 października 2011 r. (koncert z motywami regionalnymi), a 15 listopada 2011 r. rozegrano na nim mecz towarzyski Ukraina – Austria (2:1; strzelcem pierwszej bramki na stadionie został Artem Milewskij), choć prace wykończeniowe trwały praktycznie do rozpoczęcia Euro 2012. Podczas turnieju we Lwowie rozegrano trzy mecze fazy grupowej.

Stadion Arena Lwów (2)
Stadion Arena Lwów.
Źródło: info-stades.fr.

Kilka meczów ligowych w roli gospodarza Areny Lwów rozegrała drużyna Karpat Lwów, a także FK Zakarpattia (Howerla) Użhorod, gdy Stadion Awangard w Użhorodzie podlegał pracom renowacyjnym. W tym sezonie oprócz Metalista ze stadionu korzysta (choć na stałe) Szachtar Donieck zmuszony do tego z uwagi na niestabilną sytuację we wschodniej Ukrainie, de facto stan wojny w Doniecku i zniszczenia wspaniałego stadionu Donbas Arena.

Pojemność Areny Lwów wynosi ponad 34 tys. (według różnych źródeł – 34.512, 34.915), w tym 450 miejsc VIP (w 150 lożach), 112 miejsc dla osób niepełnosprawnych i 650 miejsc dla prasy.

niedziela, 29 marca 2015
Nowa niechlubna tradycja na Stadionie Narodowym?

Po historycznym meczu z Niemcami na boisko wbiegło dwóch kibiców. Jeden próbował pogratulować doskonałego występu Wojciechowi Szczęsnemu i wyściskał polskiego bramkarza, póki nie został zatrzymany przez służby porządkowe. Drugi biegł w kierunku polskich zawodników, ale już na murawie został powstrzymany.

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(27)

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(28)

2014.10.11_Polska_-_Niemcy_(29)

Nie była to jednak pierwsza taka sytuacja na Narodowym. Wcześniej, w październiku 2012 r. w dniu, w którym zamiast meczu Polska – Anglia oglądaliśmy „Basen Narodowy” po boisku biegało dwóch „pływaków”, a trzeci został powstrzymany przed przedostaniem się na murawę (pływalnię). Zanim jednak zostali ukarani, ówczesny premier Donald Tusk pokazał jak szanuje polskie prawo, dzieląc kibiców na równych i równiejszych. Tusk powiedział bowiem, że „pływacy” nie zasługują na karę! Kto wie, czy te słowa nie zachęciły innych śmiałków do wbiegania na murawę Stadionu Narodowego. Podczas Super Meczu pomiędzy Realem Madryt a Fiorentiną, który został rozegrany w sierpniu 2014 r., na boisko wbiegł kibic przebrany za Cristiano Ronaldo. Choć nie można odmówić mu fantazji i pomysłowości, to na karę i przede wszystkim zakaz stadionowy po prostu zasłużył.

Powtarzające się przypadku wbiegania na murawę Stadionu Narodowego przy ważnych meczach mogą i powinny niepokoić. Po pierwsze, okazuje się, że nie do końca prawdziwe było założenia, że nowe stadiony w Polsce złagodzą obyczaje kibiców. Mniejsze lub większe awantury, czy zakłócenia porządku były już na wszystkich polskich arenach UEFA Euro 2012, ale też na innych nowych stadionach – Wisły, Legii, czy Cracovii. Wprawdzie na Stadionie Narodowym nie doszło jeszcze do wielkiej, chuligańskiej awantury, ale myślę, że wszystko przed nami. Po drugie, martwić powinien system bezpieczeństwa na Stadionie Narodowym, skoro po raz kolejny na boisko wdziera się kibic. Oczywiście, problem jest głębszy i dotyczy wychowania, społecznych zachowań jednostki, itd., ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że służby porządkowe na Stadionie są wyjątkowo niemrawe. Z drugiej strony jeszcze bardziej niemrawa była ochrona podczas meczu Legii z Jagiellonią.

Kolejne dwa mecze będą stanowiły poważne wyzwanie dla operatora Stadionu Narodowego, mimo że organizatorem meczów będzie PZPN. Chodzi o finał Pucharu Polski (2 maja 2015 r.) i mecz eliminacji UEFA Euro 2016 z Gruzją (13 czerwca 2015 r.). Zwłaszcza ten pierwszy będzie poważnym testem przed finałem Ligi Europy (27 maja 2015 r.).  

 

Źródła: własne, ekstraklasa.net, fanatycy futbolu.com.pl, sport.pl, polskieradio.pl, 90minut.pl.

środa, 25 grudnia 2013
Świąteczna Fabryka E. Wedla w wymiarze sportowym

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia będę życzył neonem na warszawskiej fabryce E. Wedla, ale tylko dlatego, że podczas zwiedzania fabryki można znaleźć aspekt sportowy, a dokładniej piłkarski w postaci wspomnień po turnieju UEFA EURO 2012.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(1)

Na wstępnie zaznaczam jednak, że to nie jest artykuł sponsorowany!

Warszawska Fabryka E. Wedla została założona w 1851 r. przez Karola Wedla. W 1862 r. kierowanie nad firmą przejął jego syn – Emil Wedel. Od 1934 r. firmą zarządzał Jan Wedel, syn Emila, który zdecydował o przeniesieniu fabryki na warszawską Pragę, gdzie funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Po II wojnie światowej fabryka stała się własnością państwa i występowała pod mało przyjazną nazwą – 22 lipca dawny E.Wedel. Kolejnymi właścicielami byli PepsiCo, Cadbury i obecnie japońska Grupa Lotte.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(2)

Wedlowskie przysmaki.

Szczególnym rokiem dla Wedla był 2012 r. Wedel rzadko kiedy angażuje się w imprezy sportowe i raczej nie wspiera sportu, a tymczasem z wielkim rozmachem włączył się w sponsorowanie UEFA EURO 2012.W dniu 29 marca 2011, na stadionie warszawskiej Legii, firma E.Wedel została ogłoszona pierwszym, narodowym sponsorem UEFA EURO 2012TM.” (cyt. za wedel.pl).

Za sponsorowaniem poszły jednak działania. W Pracowni Rarytasów powstała czekoladowa replika pucharu Henriego Delaunay'a, która ważył szesnaście kilogramów. Puchar można było oglądać w dniach od 1 marca do 31 października 2012 r. w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w ramach „Wielkiej Wystawy Piłkarskiej”, o której pisałem – tutaj. Czy jest to ten sam Puchar, który teraz można oglądać w fabryce? Nie wiadomo. Różnią się jednak tym, że puchar w fabryce jest posrebrzany.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(3)

Pucharu Henriego Delaunay'a wykonany z wedlowskiej czekolady.

W Pracowni powstała także makieta Stadionu Narodowego, która wykonana była z 385 kgwedlowskiej czekolady. Rzeźba była prezentem dla Stadionu Narodowego w Warszawie od Wedla. „Jedząc każdego dnia kawałek tej rzeźby, ważący tyle co tabliczka czekolady, zjedzenie całości zajęłoby jednej osobie ponad 10 lat.” (cyt. za stadionnarodowy.org.pl), ale została zjedzona w znacznie krótszym czasie. Wystarczył bowiem jeden dzień. W sobotę, 18 lutego 2012 r., kilkaset dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych odwiedziło Stadion Narodowy w Warszawie a następnie skonsumowało tą niezwykłą makietę. W fabryce na pamiątkę pozostawiono jednak zdjęcie tego niezwykłego wyrobu:

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(4)

Stadion Narodowy w Warszawie wykonany z wedlowskiej czekolady.

Pozostałe polskie areny UEFA EURO 2012 zostały uwiecznione na (ciągle niezjedzonych!) czekoladowych obrazach, przy czym obraz ze Stadionem Miejskim w Poznaniu połamał się na skutek uszkodzenia drewnianej sztalugi.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(5)

PGE Arena w Gdańsku wykonana z wedlowskiej czekolady.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(6)

Stadion Miejski we Wrocławiu wykonany z wedlowskiej czekolady.

Dodatkowo, na dachu fabryki E. Wedel przy ul. Zamoyskiego 28/30 w Warszawie, Telewizja Polska miała nowoczesne studio z widokiem na Pragę i Stadion Narodowy. Gospodarzem studia był Maciej Kurzajewski, a wśród jego gości znaleźli się także oficjalni przyjaciele UEFA EURO 2012. O doborze gości krytycznie pisałem – tutaj.

Warto jeszcze przypomnieć, że w 2000 r. fabryce wykonano posąg Adama Małysza o wadze ponad 200 kg i wysokości 2 kg. Posąg został wykonany oczywiście z czekolady, tyle że białej. Aktualnie znajduje się w holu Domu Zdrojowego przy Placu Hoffa w Wiśle.

W związku z tym wpisem pozostaje mi życzyć wszystkim użytkownikom internetu – pełnych słodkich i sportowych wrażeń Świąt Bożego Narodzenia 2013 r.

 

Zdjęcia zostały wykonane w dniu 8 grudnia 2013 r.

 

Źródła: własne, wedel.pl, stadionnarodowy.org.pl, mistrzbranzy.pl, media2.pl, skijumping.pl, wisla.naszemiasto.pl.

wtorek, 12 lutego 2013
O widowni na meczu z RPA

Początkowo spotkanie z RPA miało się odbyć w Bydgoszczy. Prawdopodobnie wynikało to z przyrzeczenia Prezesa Grzegorza Lato wobec miejscowego związku piłki nożnej. Pomysł grania w Bydgoszczy był mocno krytykowany przez media, opinię publiczną i ekspertów. Czara goryczy chyba przelała się, gdy trener kadry – Waldemar Fornalik powiedział, że lepiej by było, gdyby reprezentacja przed meczem z Anglią nie podróżowała a tym samym, żeby rozegrała oba mecze w Warszawie. Legenda polskiej piłki, a jednocześnie rodowity Bydgoszczanin – Zbigniew Boniek także krytykował pomysł grania w Bydgoszczy wskazując, że po to w Polsce wybudowano stadiony na UEFA Euro 2012, aby na nich grać. Nie bez znaczenia był fakt, że na stadionie w Bydgoszczy po meczu finału Pucharu Polski w maju 2011 r. doszło do zamieszek, które wywołały kolejny nawrót publicznej dyskusji o bezpieczeństwie na stadionach i problemie stadionowego chuligaństwa. Wizerunkowo Bydgoszcz nie był dobrym wyborem, ale PZPN dalej trwał przy swoim.

2012.10.12_Polska_-_RPA_(Stadion_Narodowy)

Dopiero 27 września PZPN poinformował o przeniesieniu meczu na Stadion Narodowy. A 29 września po północy ruszyła sprzedaż biletów, na niespełna dwa tygodnie przed rozpoczęciem meczu. Wtedy było już wiadomo, że nie będzie otwartej sprzedaży biletów na mecz z Anglią, co oznaczało, że część kibiców zamiast meczu z Anglią zdecyduje się na obejrzenie meczu z RPA. Dodatkowo, mecze reprezentacji były na Stadionie Narodowym towarem deficytowym. Wcześniej kadra zagrała tutaj z Portugalią, kiedy było trudno o bilety a następnie podczas Euro 2012 z Grecją i Rosją, gdy o bilety było jeszcze trudniej. W przypadku niektórych kibiców działał, więc efekt nowości stadionu. Czy ktoś jednak mógł się spodziewać, że na meczu z nie najsilniejszą reprezentacją RPA na Stadion Narodowy przybędzie 42.026 kibiców?

Taka frekwencja to mimo wszystko spory sukces organizacyjny. Wprawdzie część biletów została rozdana bądź sprzedana w promocyjnych cenach, to mimo wszystko taki wynik musi budzić szacunek. Inna sprawa, że po wielu latach organizatorzy meczów wreszcie zrozumieli, że część wejściówek trzeba rozdawać w promocjach, w konkursach, ale także w szkołach, czy domach dziecka.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że wybudowanie nowych stadionów przyniosło lepsze czasy dla kadry pod względem frekwencji, niezależnie od wyniku osiągniętego na Euro 2012. Liczba widzów to jedno, a ich zachowanie to drugie, bo coraz bardziej wymagająca widownia w przerwie gwizdała, a po ostatnim gwizdku sędziego klaskała. Łaska kibica, jak już dawno stwierdzono na pstrym koniu jeździ.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi