Wpisy z tagiem: Celtic Glasgow

niedziela, 19 listopada 2017
Polscy bramkarze w lidze szkockiej i angielskiej

Porównanie liczby polskich bramkarzy w ligach zagranicznych dostarcza niezwykłych wniosków. W bardzo przyjaznej polskim piłkarzom Bundeslidze wystąpiło dotychczas pięciu polskich bramkarzy, czyli dokładnie tyle samo, ile w lidze angielskiej, która nie służy polskim piłkarzom. W ogóle Wyspy Brytyjskie okazują się przychylne polskim bramkarzom, bo w lidze szkockiej wystąpiło dotychczas ośmiu polskich bramkarzy.

W lidze angielskiej wystąpiło dotychczas pięciu polskich bramkarzy – reprezentantów Polski. Co więcej, każdy z nich (może poza Kuszczakiem) przez pewien okres swojej kariery był numerem „1” w bramce „Biało-czerwonych” i uchodził za najlepszego polskiego bramkarza.

Pierwszym bramkarzem w angielskiej Premier League był Jerzy Dudek, który spędził w Liverpoolu prawie siedem lat. We wrześniu 2001 r. przeszedł z Feyenoordu Rotterdam do „The Reds” za rekordową wówczas kwotę stanowiącą równowartość 7,4 mln euro. Najpierw zastąpił Holendra Sandera Westervelda i z reguły wygrywał rywalizację z Chrisem Kirklandem, ale po sprowadzeniu Pepe Reiny przez Rafaela Beniteza nie miał szans na miejsce w bramce. Pikanterii dodaje fakt, że działo się to po pamiętnym finale Ligi Mistrzów w Stambule, gdzie „The Reds” odwrócili losy spotkania z Milanem, a Dudek został bohaterem konkursu rzutów karnych. W lidze nie osiągnął żadnych sukcesów. Według portalu ransfermarkt.pl Dudek wystąpił w 126 meczach (według 90minut.pl – 127), w których wpuścił 118 goli (średnia 0,94 gola na mecz), a w 51 meczach zachował czyste konto (40,48%).

Drugim polskim bramkarzem w lidze angielskiej był Tomasz Kuszczak, któremu ambicja nie pozwalała na terminowanie w Hercie Berlin i latem 2001 r. związał się z West Bromwich Albion, w którym w 31 meczach solidnie zapracował na docenienie jego umiejętności i transfer do Manchesteru United (4,3 mln euro). W „The Reds” z reguły był zmiennikiem Edwina van der Saara, ale w ciągu siedmiu lat udało mu się wystąpić w 32 ligowych meczach, nie wspominając o innych rozgrywkach. W tym czasie sięgnął po cztery tytuły mistrza Anglii (2007-2009, 2011), dwa Puchary Ligii (2009, 2010), zwycięstwo w Lidze Mistrzów (2008) i Klubowych Mistrzostwach Świata (2008). Kuszczak wystąpił w 63 meczach, w których wpuścił 59 goli (średnia 0,94 gola na mecz), a w 27 meczach zachował czyste konto 42,9%). Po przygodzie z „Czerwonymi Diabłami” występował w klubach z Championship, w której rozegrał już 197 meczów (Watford, Brighton, Wolverhampton i obecnie Birmingham).

Trzecim bramkarzem był Łukasz Fabiański, który latem 2007 r. dołączył do Arsenalu z Legii za kwotę 4,35 mln euro. Przez osiem lat wystąpił tylko w 32 ligowych meczach, a jedynym sukcesem „Kanonierów” w tym czasie był Puchar Anglii (2014). „Bambi” niby był ceniony w Arsenalu, ale na dłużej nie mógł zagrzać miejsca w bramce, a Arsen Wenger stawiał na innych bramkarzy. Nie może więc dziwić, że Fabiański nie chciał przedłużyć kontraktu wygasającego latem 2014 r. Związał się z Swansea City i w ciągu czterech lat rozegrał cztery razy więcej meczów niż w Arsenalu przez osiem lat. „Łabędzie” nie grają o takie cele, jak „Kanonierzy”, ale Fabianski jest pewny miejsca w bramce i już czwarty sezon jest podstawowym bramkarzem „The Swanners”. W konsekwencji został polskim bramkarzem z największą listą występów w Premier League, a przecież cały czas gra i śrubuje swój rekord. Fabiański wystąpił w 154 meczach, w których wpuścił 213 goli (średnia 1,38 gola na mecz), a w 47 meczach zachował czyste konto (30,5%).

Łukasz Fabiański (Swansea City)

Łukasz Fabiański – polski bramkarz z największą liczbą występów w Premier League. Na zdjęciach w barwach Swansea City, w którym rozegrał zdecydowaną większość swoich meczów.

Źródło: skysports.com.

Czwartym bramkarzem był Wojciech Szczęsny, który podobnie jak Fabiański trafił do Arsenalu z Legii (styczeń 2006 r., 50 tys. euro). Szczęsny wygrywał rywalizację z Fabiańskim, ale klubowi brakowało sukcesów, a Puchar Anglii (2014) i Tarcza Dobroczynności (2014) pozostają jedynymi wywalczonymi w barwach „Kanonierów”. Po niespodziewanym sprowadzeniu Petra Cecha na The Emirates, Szczęsny próbował walczyć o miejsce w bramce, ale Wenger miał inne zdanie na ten temat. W efekcie Szczęsny spędził dwa sezony na wypożyczeniu w Romie, ale na tyle dobrze zaprezentował się w Serie „A”, że latem 2017 r. został wykupiony przez Juventus Turyn za 12,20 mln euro stając się najdroższym polskim bramkarzem. Szczęsny jest przygotowywany do roli następcy Gianluigi Buffona. W Premier League rozegrał 132 mecze, w których wpuścił 154 gole (średnia: 1,17 gola na mecz), a w 48 meczach zachował czyste konto (36,4%).

Ostatnim polskim bramkarzem, który zanotował występ w lidze angielskiej został Artur Boruc po udanej przygodzie z Legią, Celtikiem Glasgow i Fiorentiną, jako wolny piłkarz związał się z Southamptonem w 2012. Dla „Świętych” zagrał w 49 ligowych meczach, ale odkąd do klubu przyszedł Ronald Koeman stało się jasne, że dla Boruca nie ma miejsca w klubie. Boruc, podobnie jak w poprzednich klubach i jak każdy bramkarz klasy światowej, zaliczał świetne występy, ale także wpadki. Taką niewątpliwie była bramka, którą strzelił mu po strzale przez cale boisko Asmir Begović (Stoke City), czy nieudana próba okiwania Oliviera Giroud, która zakończyła się golem a dla Arsenalu. Boruc został wypożyczony do Bournemouth, które pałętało się w strefie spadkowej Championship, ale po przyjściu „Borubara” doznało całkowitej odmiany i awansowało do najwyższej klasy rozgrywkowej. Boruc rozegrał 37 meczów na drugim poziomie rozgrywkowym, awansował i znowu czarował, ale do czasu, gdy „The Cherries” sprowadzili latem 2017 r. za 11,5 mln euro z Chelsea Londyn doświadczonego Begovicia. W efekcie Boruc, podobnie jak kiedyś Dudek w rywalizacji z Reiną, z góry stał na straconej pozycji. W sezonie 2017/2018 nie zagrał jeszcze w żadnym meczu, a do prześcignięcia Dudka pod względem liczby meczów w Premier League brakuje tylko jedenastu meczów. Dotychczas Boruc wystąpił w 116 ligowych meczach, w których wpuścił 168 goli (średnio: 1,45 gola na mecz), a czyste konto zachował w 35 meczach (30,2%).

Nie można zapominać, że na zapleczu Prenmier League dobre recenzje zbiera Bartosz Białkowski występujący w Anglii od 2006 r. O transfer do Premier League będzie jednak trudno. Póki co w barwach Southamptonu, Barnsley i Ipswich Town rozegrał w Championship 127 meczów.

Podsumowując występy pięciu polskich bramkarzy w Premier League zwraca uwagę fakt, że każdy z nich w co najmniej co trzecim meczu zachowuje czyste konto. Kilka miesięcy temu portal talksport.com dokonał analizy bramkarzy różnych narodowości pod kątem liczby meczów bez puszczonej bramki. Pięciu polskich bramkarzy zachowało czyste konto 191 razy, co dało im wysoką dziesiątą pozycję. Obecnie mają 208 czystych kont. Nie powinno to dziwić, bo polscy bramkarze w Premier League są silnymi punktami swoich zespołów niezależnie od tego, czy walczą o mistrzostwo, czy o utrzymanie.

 

Polscy bramkarze w Premier League (stan na dzień 14 listopada 2017 r.):

1.Łukasz Fabiański – 154 (Arsenal 32, 2007-2014 i Swansea 122, 2014-?)

2.Wojciech Szczęsny – 132 (Arsenal, 2007-2015).

3.Jerzy Dudek – 127 (Liverpool, 2001-2007); według transfermarkt.pl: 126.

4.Artur Boruc – 116 (Southampton 49, 2012-2014 i Bournemouth 67, 2014-?)

5.Tomasz Kuszczak – 63 (West Bromwich Albion 31, 2004-2006 i Manchester United 32, 2006-2012).

 

Z Anglii jest blisko do Szkocji, więc warto jeszcze spojrzeć na tamtejszą ligę i występu polskich golkiperów. Był czas, że w Szkocji zapanowała swoista moda na polskich bramkarzy, bowiem w sezonie 2007/2008 było ich aż sześciu (Boruc, Załuska, Małkowski, Szamotulski, Liberda i Krysiak). Do tej pory w Scottish Premier League wystąpiło ośmiu polskich bramkarzy, a trzech miało podpisane kontrakty z klubami występującymi w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale nie doczekało się debiutu. Zresztą jeden z nich – Maciej Dąbrowski cały czas ma szansę, aby zostać dziewiątym polskim bramkarzem w lidze szkockiej. Co ciekawe połowa polskiej bramkarskiej kolonii w Szkocji, czyli czterech wystąpiło w co najmniej dwóch klubach (Załuska, Małkowski, Szamotulski, Krysiak). Także czterech polskich bramkarzy połączyły występy w tym samym klubie – Dundee United (Załuska, Szamotulski, Cierzniak, Szromnik). Nie można też zapominać, że osiem meczy na zapleczu szkockiej elity rozegrał Zbigniew Małkowski (Gretna FC), natomiast Maciej Gostomski od stycznia do marca 2016 r. był związany kontraktem z Glasgow Rangers, ale nie zadebiutował.

Najwięcej występów w szkockiej lidze zanotował Artur Boruc, który przez pięć sezonów wywalczył z Celtami – trzy mistrzostwa, dwa puchary ligi, puchar Szkocji i 1/8 finału Ligi Mistrzów. Drugie miejsce pod względem liczby występów zajmuje Radosław Cierzniak, który był podstawowym bramkarzem Dundee United i przez trzy sezony opuścił tylko dwa ligowe mecze. Trzeci jest Łukasz Załuska, który spędził w Szkocji aż osiem sezonów, ale wystąpił tylko w 82 meczach. Stało się tak dlatego, że w Celtiku przez pięć sezonów był głównie rezerwowym i wystąpił w zaledwie 29 ligowych meczach. Jego wkład w cztery mistrzostwa i dwa Puchary Szkocji był jednak znikomy.

Artur Boruc (Celtic Glasgow) w meczu Ligi Mistrzów

Artur Boruc – polski bramkarz z największą liczbą występów w Scottish Premier League. Wszystkie rozegrał dla Celtiku Glasgow. Na zdjęciu popisuje się paradą w meczu Ligi Mistrzów.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Boruc jako jedyny polski bramkarz wystąpił zarówno w pierwszej lidze szkockiej, jak i angielskiej notując łącznie 278 występów.

 

Polscy bramkarze w Scottish Premier League (stan na dzień 14 listopada 2017 r.):

1.Artur Boruc – 162 (Celtic Glasgow, 2005-2010).

2.Radosław Cierzniak – 112 (Dundee United, 2012-2015).

3.Łukasz Załuska – 82 (Dundee Uniteed 53, 2008-2009, Celtic Glasgow 29, 2009-2015)

4.Zbigniew Małkowski – 53 (Hibernian 51, 2005-2006, Inverness Caledonian Thistle 2, 2007/2008)

5.Grzegorz Szamotulski – 30 (Dundee 18, 2007/2008 i Hibernian 12, 2009).

6.Mariusz Liberda – 14 (Livingston, 2007).

7.Michał Szromnik – 13 (Dundee United, 2015-2016).

8.Artur Krysiak – 5 (Gretna 4, 2008 i Motherwell, 2009).

...

Przemysław Łukasik – 0 (Aberdeen juniorzy, 2008-2012).

Sebastian Kosiorowski – 0 (Motherwell, 2008-2009).

Maciej Dąbrowski – 0 (Hibernian, 2017-?)

 

Porównując statystyki pięciu polskich bramkarzy występujących w Bundeslidze i Premier League zdecydowanie lepiej wychodzą na tym ci drudzy. Pięciu polskich bramkarzy wystąpiło łącznie w 224 meczach Bundesligi (średnio 44,8), ale aż 190 występów był dziełem tylko dwóch – Famuły i Matyska. Natomiast pięciu w Premier League wystąpiło łącznie w 592 meczach (średnio 118,4). Ośmiu Polaków w szkockiej lidze wystąpiło łącznie w 471 meczach (średnio 58,9). Polscy bramkarze w lidze szkockiej prawie zawsze byli mocnymi punktami swoich drużyny, ale z reguły pojawiali się na krótko i szukali szczęści gdzie indziej, choć przyznać, że niezłą markę w Szkocji wyrobiło sobie kilku polskich golkiperów.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, sport.pl, sport.se.pl, pl.wikipedia.org, przegladsportowy.pl, skysports.com.

czwartek, 11 czerwca 2015
Celtic a sprawa polska

Władze Celtiku Glasgow, po walkowerze za grę nieuprawnionego Bartosza Bereszyńskiego w eliminacjach Ligi Mistrzów, jakoś niespecjalnie przejęły się możliwymi konsekwencjami całego zamieszania dla wizerunku swojego klubu w Polsce.

Celtic Glasgow jest jednym z najbardziej rozpoznawanych i (chyba) był jednym z najbardziej lubianych klubów w Polsce. Wpływ na to miały zasadniczo dwa czynniki. Po pierwsze, Celtic jest kojarzony z katolickimi fanami i „wojną religijną” z kibicami Rangers. Po drugie, w szkockim klubie grało kilku reprezentantów Polski. Nie bez znaczenia był też fakt, że czterech piłkarzy przychodziło do Celtiku bezpośrednio z Legii Warszawa. Trudno mówić o zgodzie ultrasów, czy chuliganów Legii z ich odpowiednikami z Glasgow, ale Celtic był w Warszawie naprawdę lubiany. Występy Dariusza Dziekanowskiego, Dariusza Wdowczyka, Łukasza Załuski i przede wszystkim Artura Boruca zbliżyły polskich kibiców do The Bhoys.

Nie przypadkiem w badaniu Futbol Barometr przeprowadzonym w lipcu 2014 r. na próbie 1002 respondentów należących do internetowego panelu badawczego Pentagon Online przez Pentagon Research, a opublikowanym przez tvpsport.pl na początku sierpnia 2014 r., 0,6% badanych polskich kibiców na pytanie o zagraniczny klub piłkarski, któremu kibicuje wskazało Celtic. To dało czternaste miejsce, m.in. przed Romą, Manchesterem City, Interem Mediolan, Schalke 04, Tottenhamem, czy Galatasaray. Wydaje się, że w kolejnych badaniach Celtic nie utrzyma tej pozycji, chyba że (jak to się w Polsce zdarza), „na złość Legii” wzrośnie liczba fanów Celtiku, jak kiedyś Panathinaikosu!

Tapeta_Celtic_Glasgow

Źródło: polskathebest.pl.

Stąd też trochę mogła dziwić decyzja władz Celtów o niesprzedawaniu praw telewizyjnych do meczu rewanżowego, jak również uniemożliwienie wykupienia internetowej relacji fanom z Polski. Zrozumiałe było natomiast zablokowanie forum dla polskich kibiców, w czasie, gdy polscy internauci naubliżali Szkotom. Z drugiej strony, czego władze Celtiku nie zrobiłyby, to i tak musiałyby liczyć się ze złością polskich fanów.

Czy jednak to zainteresowanie Celtikiem w Polsce miało dla szkockiego klubu jakiekolwiek znaczenie? Zwłaszcza w sensie finansowym? Władze Celtiku, wbrew oczekiwaniom Dariusza Mioduskiego, nie są romantykami kierującymi się zasadami i wartościami, zwłaszcza gdy zagrażają one interesowi klubu. Celtic, jak każdy klub piłkarski jest przedsiębiorstwem, dla którego liczą się sukcesy i zysk. Mocno, więc wątpię, aby liczba gadżetów, koszulek, szalików sprzedawanych do Polski była tak duża, aby The Bhoys odczuli niechęć polskich kibiców w swoim budżecie.

Sprawa nie miała też żadnego znaczenia dla wzmacniania kadry szkockiego klubu, który nie skreślał piłkarzy tylko dlatego, że grali lub grają w Polsce. Celtic starał się o Łukasza Teodorczyka, który grał w Lechu Poznań, ale ostatecznie trafił do Dynama Kijów. Z Aston Villi wypożyczył Aleksandra Tonewa, który ma za sobą przygodę w Lechu. Poza tym, Celtic kupił ze Sportingu Gijon (za 2,3 mln funtów) serbskiego napastnika Stefana Scepovicia, którym interesował się także Lech i chciał go sprowadzić w miejsce Teodorczyka. Póki co po piłkarzy Legii, Szkoci nie wyciągnęli ręki. Inna sprawa, że gdyby sztab szkoleniowy, czy władze Celtiku kierowały się takim emocjonalnym podejściem do transferów, to byłoby to absurdalne.

O ile, relacje między Legia a Celtikiem, a raczej miedzy fanami tych klubów jeszcze długo będą napięte, to można było mieć wątpliwości o relacje miedzy klubami i reprezentacjami Polski i Szkocji. Strach miał jednak wielkie oczy i do niczego nieprzyjemnego nie doszło, ani we wrześniu podczas pierwszego meczu 1/16 Ligi Mistrzyń 2015/2016 kobiet Medyk Konin – Glasgow City LFC (2:0), ani podczas październikowego meczu eliminacji Euro 2016 Polska – Szkocja (2:2).

Jeśli jednak ktoś myśli, że kibice Legii zapomną o sprawie to się grubo myli. Kibice Legii wykorzystywali każdy mecz w Lidze Europy, aby przypomnieć szkockiemu klubowi, a także europejskiej federacji, że doskonale pamiętają o walkowerze. Piosenka „Fuck UEFA” śpiewane nawet podczas meczów ligowych nikogo nie wzruszała, ale już oprawa na rewanżowym meczu ostatniej rundy eliminacyjnej Ligi Europy z FK Aktobe, już tak.

Oprawa_kibiców_Legii_podczas_meczu_z_FK_Aktobe

Oprawa przygotowana przez kibiców Legii przed meczem z FK Aktobe.

W konsekwencji Legia zapłaciła kartę zarówno za treść oprawy, jak i kilka dodatkowych uchybień, które niejako „przy okazji” delegat UEFA zauważył.

Z drugiej, jednak strony Legia wzbudziła zainteresowanie w piłkarskiej Europie. Właściciele klubu podkreślali, że wsparcie i wyrazy ubolewania wyrażali przedstawiciele innych klubów. Dodatkowo, kibice innych klubów pokazywali solidarność z Legią, np. kibice Dinama Zagrzeb podczas meczu z Celtikiem na Parkhead wywiesili transparent dokładnie pokazujący ich sympatię dla Legii.

Fani_Dinamo_Zagrzeb_wspierają_Legię

Źródło: ofsajd.onet.pl.

Oba kluby wyjaśniły sobie nieporozumienia i swoje stanowiska podczas spotkania Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA), które odbyło się pod koniec października w… Glasgow. Dariusz Mioduski, właściciel większościowy Legii rozmawiał wtedy z dyrektorem wykonawczym Celticu, Peterem Lawwellem, który zasiada również w zarządzie ECA.

Wylosowanie_Celtiku_Glasgow

Źródło: beinsports.tv.

Marta Ostrowska, Celtic Glasgow i UEFA będą na cenzurowanym jeszcze przez wiele lat, a każde losowanie, w którym oba kluby będą potencjalnymi rywalami będzie wzbudzało emocje. Tak było pod koniec sierpnia, gdy losowano fazę grupową Ligi Europy, a Miroslav Radović stwierdził, że modlił się o wylosowanie szkockiego klubu. Tak też było w połowie grudnia, gdy UEFA losowała 1/16 finału tych rozgrywek. Ronny Delia, trener szkockiego zespołu otwarcie deklarował, że zarówno on, jak i UEFA woleliby uniknąć kolejnej konfrontacji Legii z Celtikiem. „Rozumiem, że kibice czuliby się z tym dobrze, ale właśnie dlatego myślę, że byłoby lepiej, gdybyśmy uniknęli Legii i zagrali z kimś innym. Jeśli trafimy na Legię, to z mojego punktu widzenia problemu nie będzie. Ale nie sądzę, by UEFA chciała, żebyśmy zagrali przeciwko sobie. Graliśmy już z Legią w tym roku, więc byłoby lepiej wylosować kogoś innego.” (cyt. za legionisci.com). Zupełnie inaczej sprawę postrzegali kibice Legii. W sondzie serwisu legionisci.com na FB aż 49,4% chciało, aby Legia wylosowała Celtic!

Każda relacja, czy każdy nawet domniemany związek między Legia, a Celtikiem będzie wzbudzał emocje przez kilka najbliższych lat.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, sport.tvp.pl, sport.wpl.pl, legionisci.com, en.wikipedia.org, pl.wikipedia.org, wp.pl, polskathebest.pl, beinsports.tv.

wtorek, 07 października 2014
Po decyzji UEFA o ukaraniu Legii walkowerem…

Od decyzji tytułowej decyzji UEFA upłynęło już trochę czasu, emocje opadły i na spokojnie można jeszcze raz przeanalizować całą sprawę.

Nie ulega żadnym wątpliwościom, że Legia popełniła błąd i powinna zostać za niego ukarana, aczkolwiek wydaje się, że decyzja UEFA była niewspółmierna do czynu, zwłaszcza, gdy weźmiemy po uwagę wszystkie okoliczności. UEFA podjęła najbardziej surową decyzję, choć wcale nie musiała tego robić. Klub z Warszawy wykazał, że można było postąpić łagodniej.

Glasgow_-_Bereszyński-Berg-Ostrowska

86 min. meczu rewanżowego w Glasgow – początek dramatu.

Źródło: weszlo.com.

UEFA swoją decyzją potwierdziła, że ma za nic własne hasła o „Fair Play” i przede wszystkim tak pięknie brzmiące „We care about football”. No właśnie, bo czy europejska federacja rzeczywiście troszczy się o futbol skoro pozwala, aby wynik na boisku nie miał żadnego znaczenia?

Legia, co typowe dla polskich klubów, postawiła siebie w roli ofiary i paradoksalnie próbuje na swoim błędzie i drakońskiej karze zbudować wizerunek (mimo wszystko!) kluby profesjonalnego i niezłomnego, który z UEFA będzie walczył do końca. Temu właśnie służyły np. konferencja prasowa i akcja „Let Football Win”. Inicjatywa ciekawe i powodująca zainteresowanie klubem mediów, klubów, piłkarzy i kibiców z innych części świata. Aczkolwiek tylko norweskie media wyraźnie wskazywały, że decyzja UEFA miała drugie dno i chodziło o większe znaczenie medialne Celtiku niż Legii.

Naiwnie wyglądało, gdy władze Legii liczyły na honorowe „rozwiązanie” sprawy ze strony władz Celtiku, bo przecież miałoby ono prowadzić do zrzeczenia się awansu i rezygnacji z możliwości gry o miliony euro. W czasach globalizmu i komercjalizmu piękne gesty w futbolu odeszły do lamusa, a właściciele Legii narazili się tylko na śmieszność, bo czy ktokolwiek zarządzając jakimkolwiek biznesem zrezygnuje z dochodu w imię zasad? Ale można legionistom przyznać rację w jednym. Zachowanie Celtiku polegające na braku możliwości kontaktu było co najwyżej nieeleganckie i to wszystko. Pierwszym, który zwracał uwagę na unikanie kontaktu z władzami Legii wcale nie był żaden z właścicieli klubu, tylko prezes PZPN – Zbigniew Boniek.

Delegat_UEFA_na_stadionie_Legii

UEFA zdecydowała o przyszłości Legii.

Źródło: byags.wordpress.com.

Wprawdzie Michał Listkiewicz i Kazimierz Oleszek wskazują, że decyzja UEFA była sprawiedliwa i jest przejawem traktowania wszystkich tak samo, to trudno zgodzić się z taką opinią. Listkiewicz przywołał karę odsunięcia od meczu o Superpuchar Europy Xabiego Alonso za wbiegnięcie na murawę po finale Ligi Mistrzów, ale internauci od razu przypomnieli o „karaniu” Manchesteru City i PSG za łamanie finansowego fair play. A czy ktoś jeszcze pamięta, jak w 1998 r. UEFA wyrzuciła Wisłę z pucharów za to, że „Misek” rzucił „motylkiem” w głowę Dino Baggio? Wisła została ukarana przesadnie, bo w podobnej sytuacji Romę ukarano symbolicznie. Jesienią 2004 r. w meczu Ligi Mistrzów AS Roma – Dynamo Kijów sędzia Anders Frisk został trafiony w głowę monetą i z powodu krwotoku przerwano mecz. Jak ukarano Romę? Walkowerem i meczem przy pustych trybunach! Takie przykłady można mnożyć, ale panowie Listkiewicz i Oleszek stanowczo będą zaprzeczali, że dla UEFA są „równi i równiejsi”. Podobnie jak zaprzeczali, że wpływ na decyzję miały liczne kary za zachowanie kibiców w meczach o europejskie puchary. Może i nie miały, ale z całą pewnością mogły mieć.

Na koniec warto jeszcze pamiętać o jednej istotnej sprawie. Jeśli Legia chce korzystać z dobrodziejstwa rozgrywek organizowanych przez panów z Nyonu, to musi stosować ich reguły. A jeśli nie potrafi się do nich dostosować, to znaczy, że panowie z Nyonu mogą ją ukarać, zgodnie z przepisami, których respektowanie jest warunkiem uczestniczenia w ich grze. Takie to proste…

 

PS. Wbrew powszechnej opinii UEFA nie wyrzuciła Legii z Ligi Mistrzów, jak napisało wielu internautów i dziennikarzy (!). UEFA ukarała Legię walkowerem 0:3 w drugim meczu, co oznacza, że zwycięstwo w pierwszym meczu np. 5:1 albo 6:2 dałoby awans do kolejnej rundy. Aż prosi się coś powiedzieć o karnych Vrdoljaka, ale takie gdybanie nigdy nie ma sensu… UEFA wyrzuciła jednak Legią z pucharów dwukrotnie. W 1993 r., gdy PZPN ukarał legię za rzekomą korupcję, UEFA nie zgodziła się na udział Legii (podobnie, jak i ŁKS Łódź) w Pucharze UEFA. Natomiast w 2007 r. UEFA wykluczyła Legię po przerwaniu przez kibiców meczu Vetra Wilno – Legia w Pucharze Intertoto.

piątek, 03 października 2014
Legia zmiażdżyła Celtic!

W środę 30 lipca 2014 r. w meczu III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów 2014/2015 Legia Warszawa rozegrała jeden z najlepszych meczy w historii swoich występów w europejskich pucharach i rozgromiła utytułowany Celtic Glasgow 4:1 (2:1). Wynikł mógł być korzystniejszy, bo dwóch rzutów karnych nie wykorzystał kapitan gospodarzy – Ivica Vrdoljak. Warto zauważyć, że całą drugą połowę Legia grała z przewagą jednego zawodnika po czerwonej kartce Efe Ambrose.

Legia (…) od razu po pierwszym gwizdku, bez czekania na pierwszy ruch rywala, ruszyła bardzo mocno do ataku, wręcz agresywnie. Nie dopuściła rywali do piłki przez pierwsze 90 sekund gry, gdy tylko traciła futbolówkę, rzucała się do odbioru.” (cyt. za warszawa.legia.sport.pl). W 3. minucie to jednak Celtic skonstruował groźną akcję i Łukasz Broź zapobiegł utracie bramki, wybijając w ostatniej chwili piłkę składającemu się do strzału w doskonałej pozycji Krisowi Commonsowi. Pięć minut później Celtic oddał pierwszy strzał w światło bramki i był to od razu gol! Callum McGregor otrzymał piłkę przy linii bocznej od Teemu Pukki’ego i zbiegł do środka wzdłuż linii szesnastu metrów. Tomasz Brzyski próbował mu przeszkadzać, ale oddał mocny strzał. Inaki Astiz próbował wybić piłkę głową, czym zasłonił interweniującego Dušana Kuciaka. Choć słowackiemu bramkarzowi niewiele zabrakło, aby odbić piłkę, to jednak Celtic objął prowadzenie.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_009

Callum McGregor uwalnia się spod opieki Tomasza Brzyskiego i za chwilę pokona Dušana Kuciaka.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_010

Zrezygnowany Kuciak idzie po piłkę. Inaczej wyobrażał sobie początek tego meczu.

Odpowiedź Legii była natychmiastowa. Vrdoljak powalczył o piłkę w środkowej strefie boiska, a następnie podał do Michała Żyro, który z kolei zagrał do wbiegającego w pole karne Miroslava Radovicia. Serbski zawodnik, mimo tego, że blisko niego biegł obrońca Celtiku, Ambrose, to oddał mocny strzał. Piłka leciała między nogami bramkarza gości Frasera Forstera, odbiła się od jego nogi i wpadła do bramki. W 10 min. Legia wyrównała!

Celtic rozgrywał piłkę, ale niewiele z tego wynikało, a gdy tylko Legia przejmowała futbolówkę, to od razy zanosiło się na niebezpieczną akcję. „Kwadrans po rozpoczęciu gry znów groźnie było w szesnastce gości. Łukasz Broź wykorzystał podanie od Miroslava Radovicia, ale jego dośrodkowanie zostało w ostatniej chwili zablokowane.” (cyt. za legionisci.com). „W 19. minucie Ondrej Duda wyłuskał piłkę na połowie gości i natychmiast podał do Radovicia, który po chwili niedokładnie zagrał do nadbiegającego Żyry i Legia straciła szansę na strzelenie drugiego gola.” (cyt. za 90minut.pl). W 24 min. na strzał zza pola karnego zdecydował się Commons, bo Jakub Rzeźniczak zgubił krycie. Piłka poleciała jednak na bramką gospodarzy, ale było to mocne i minimalnie niecelne uderzenie. Siedem minut później Legia powinna objąć prowadzenie. Michał Kucharczyk przejął piłkę „po niedokładnym zagraniu Mikaela Lustiga” (cyt. za 90minut.pl), ale zamiast podawać do niekrytego Radovicia zdecydował się na zupełnie niepotrzebny strzał. Zamiast do bramki skierował piłkę w nogę obrońcy Celtiku. Złość Radovicia w tej sytuacji była jak najbardziej uzasadniona.

W 35 min. na groźny strzał (po wyprzedzeniu Brozia) zdecydował się Pukki, choć był kryty przez Astiza. Piłka przeleciała obok słupka warszawskiej bramki. Po chwili po dośrodkowaniu Żyro w pole karne Kucharczyk, mimo obecności Lustiga zgrał piłkę głową na piąty metr, gdzie nie trafili w nią Ambrose i Ondrej Duda. Na to tylko czekał Radović i z czterech metrów wpakował piłkę do bramki Celtów. Legia objęła prowadzenie 2:1!

Już trzy minuty później goście mogli doprowadzić do wyrównania. Adam Matthews  wbiegł w pole karne gospodarzy i skupił na sobie uwagę kilku obrońców. Wtedy podał do stojącego na linii szesnastu metrów McGregora, który uderzył po ziemi z pierwszej piłki. Strzał był mierzony, tuż przy słupku, ale za słaby, aby pokonać Kuciaka. Legia odpowiedziała natychmiastowo. „W 43. minucie Legia ruszyła z kontrą 3 na 3, w finalnej fazie której Radović zagrał w pole karne do Kucharczyka, ale ten pomny sytuacji z 31. minuty nawet nie próbował strzelać, tylko próbował podawać do Żyry, choć wydawało się, że tym razem powinien do głosu dojść jego egoizm.” (cyt. za sportowe fakty.pl).

W 44 min. meczu miała miejsce kluczowa dla dalszych losów meczu sytuacja. Znajdujący się na własnej połowie w pobliżu linii środkowej boiska, Stefan Johansen podał piłkę do Charlie Mulgrew’a, któremu odskoczyła piłka i momentalnie przejął ją Radović. Serb natychmiast zagrał prostopadłą piłkę do wybiegającego Kucharczyka. Nigeryjskiemu obrońcy Celtiku – Ambrose nie pozostało nic innego jak wyciąć „Kucharza”, a że Polak miał przed sobą tylko bramkarza, to holenderski sędzia Pol van Boekel  sięgnął po czerwony kartonik.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_021

Po faulu Efe Ambrose’a piłkarze obu drużyn dyskutowali z sędzią.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_022

Nigeryjski obrońca Celtiku schodzi z boiska po otrzymaniu zasłużonej czerwonej kartki.

Wydawało się, że Legia niekoniecznie musi skorzystać z przewagi, ponieważ w ekstraklasie zdarzało się, że grając z przewagą piłkarza nawet traciła bramki. W tym meczu oddawała inicjatywę i prowadzenie gry Celtom, ale tylko po to, żeby przejąć piłkę i szybkim podaniem uruchomić akcję ofensywną. I tak właśnie wyglądał początek drugiej połowy meczu. Wcale nie było widać przewagi liczebnej legionistów, ale do czasu…

W 54 min. w doskonałej sytuacji znalazł się Żyro. Duda podał piłkę w pole karne, Radović dobiegł do piłki i odegrał ją piętą do Żyro, który uciekł z piłką od Mulgrew’a (Lustig nie zdążył dobiec) i z około dziesięciu metrów uderzył w kierunku bramki podkręcając piłkę, ale Forster odbił piłkę. W tej sytuacji Żyro chyba szybciej powinien zdecydować się na uderzenie. Cztery minuty później Łukasz Broź podał do Dudy, który przy próbie przyjęcia piłki został sfaulowany przez Mulgrew’a. Sędzia wskazał na „wapno”, a Vrodljak przestrzelił. Forster rzucił się w lewą stronę, a kapitan Legii strzelił w prawą, tyle, że obok słupka.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_029

Ivica Vrdoljak strzela z rzutu karnego obok słupka bramki Celtiku!

Później gra się nieco wyrównała, a Legia nie stwarzała groźnych sytuacji, jakby chciała zachować siły na szaleńczą końcówkę. W 73 min. niewidoczny, aczkolwiek waleczny, Tomasz Jodłowiec zagrał znakomitą długą piłkę do stojącego przy linii Brozia, który podał w pole karne do Żyro. Młody pomocnik uwolnił się zwodem od kryjącego go obrońcy, ale jego strzał został zablokowany. Legia znowu zaczynała groźniej atakować, więc dla (dosłownego) uskrzydlenia akcji trener Henning Berg wprowadził w 75 min. Jakuba Koseckiego i była to zmiana fantastyczna. Minutę później Jodłowiec znowu zagrał długą piłkę do linii bocznej, tyle że na drugą stronę boiska i do Koseckiego. Obrońcy Celtów jeszcze nie zdążyli poznać się na jego szybkości i umiejętnościach, dlatego żywiołowo wbiegł między Lustigiem i Matthewsem i oddał strzał, który odbił Virgil van Dijk. Dwie minuty później znowu błysnął Jodłowiec – posłał świetną piłkę do Dudy, ale strzał Słowaka z piętnastu metrów został zablokowany w ostatniej chwili i piłka minęła słupek.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_031

W 83 min. Broź podał do Radovicia, który biegnąc z piłką wzdłuż linii szesnastu metrów zauważył Żyro i podał mu piłkę w pole karne. „Żyrek” oddał strzał, ale po raz kolejny został zablokowany. Minutę później Radović w narożniku boisku kilkukrotnie zakręcił Emilio Izaguirre, jak wiatrakiem, a następnie dośrodkował w pole karne, gdzie Żyro uprzedził van Dijka i pewnym strzałem głową pokonał Forstera. Legia objęła prowadzenie 3:1, a przecież zmarnowała wcześniej karnego! Legioniści fetowali zdobycie trzeciej bramki, a Szkoci zachowali się jak profesjonalistom nie przystało. Postawili piłkę na środku boiska i bez gwizdka sędziego rozpoczęli grę zakończoną skierowaniem piłki do bramki Kuciaka. O co mi chodziło? Co to miało być? Chyba tylko głupota wynikająca z irytacji i bezsilności. Dziwne, że sędzia nie zareagował kartkami za niesportowe zachowanie. W każdym razie za brak szacunku dla rywala i gry fair play Celtic został ukarany jeszcze w tym meczu.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_032

Ciekawe, czy za trzy flagi Celtiku wywieszone przez kibiców Legii, prezes Leśnodorski będzie musiał płacić UEFA?

W 86 min. Radović podał piłkę do Koseckiego, który wbiegł w pole karne, ograł trzech (!) piłkarzy Celtiku, a gdy składał się do strzału z bliskiej odległości został wycięty przez Johansen’a. Sędzia znowu wskazał na „wapno” a Vrdoljak znowu spudłował! Tym razem strzelił w tą samą stronę, ale źle, niedokładnie, bliżej środka bramki i Forster, który rzucił się w odpowiednią stronę, odbił piłkę. Mulgrew dobiegł do piłki i wybił ją z pola karnego. Może gdyby Vrdoljak nie padał na boisko w geście rozpaczy dobiłby odbitą piłkę, ale to chyba mało prawdopodobne.

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_036

Za chwilę Vrdoljak zmarnuje drugi rzut karny!

Vrdoljak odkąd trafił do Legii wykonywał w oficjalnych meczach czternaście rzutów karnych, z których trafił dwanaście. Ostatni raz nie wykorzystał karnego we wrześniu 2011 r. w wyjazdowym meczu Pucharu Polski z Rozwojem Katowice. Później zdarzało się, że jedenastki wykonywali Danijel Ljuboja, Wlademir Dwaliszwili, a raz nawet Radović. Tyle tylko, że gdy trzeba było w maju 2013 r. podejść do niezwykle ważnej„jedenastki” w meczu z Lechem, to Vrdoljak nie miał żadnych oporów. Zawodnicy Legii, mimo wszystko chwalili Vrdoljaka za charakter, odwagę i podejście do drugiego karnego. Sam zawodnik, jak i trener Berg podkreślali, że do wykonywania trzeciego karnego także podszedłby Vrdoljak! Inna sprawa, że wtedy mógłby wyrównać osiągnięcie argentyńskiego napastnika – Martina Palermo, który w meczu Copa America’99 z Kolumbią (0:3) zmarnował trzy rzuty karne!

W ostatniej minucie gry Brzyski wykonywał rzut wolny z ponad trzydziestu metrów. Wrzucił piłkę pole karne, gdzie przyjął ją Marek Saganowski. Piłka odskoczyła „Saganowi” i gdy próbował uderzyć miał niewiele miejsca, bo Forster ruszył do piłki i znacznie skrócił kąt uderzenia. Saganowski trafił więc w Forstera. Jeśli ktoś myślał, że to była ostatnia groźna akcja meczu, to się mylił. Po chwili, gdy Legia wyprowadzała piłkę z własne połowy Vrdoljak długim podaniem uruchomił Brozia, który mając przed sobą Mulgrew’a zagrał długą piłę na dalszy słupek bramki. Tam zaś Kosecki uprzedził Lustiga, zamknął akcję i oddał strzał, po którym piłka znalazła drogę do bramki. Legia wygrała 4:1!

2014.07.30_Legia_-_Celtic_Glasgow_040

Tuż przed końcowym gwizdkiem doszło do przepychanek.

Oficjalne statystyki UEFA potwierdzają przewagę Legii, co było widoczne w liczbie strzałów (14:4) i strzałów celnych (5:2). Obie drużyny wykonały po cztery rzuty rożne. Legioniści częściej byli na pozycji spalonej (4:2), a goście częściej faulowali (14:10). Z drugiej strony, procent posiadania piłki (51-49) wyraźnie wskazuje, że legioniści mimo przewagi jednego zawodnika przez połowę meczu wcale nie forsowali tempa gry, ale taka właśnie była taktyka na ten mecz. Pozwolić Celtikowi grać i w miarę możliwości przerywać akcje celem przeprowadzenia groźnych kontrataków. Legia dosłownie przycisnęła Celtów dopiero w ostatnim kwadransie, gdy był to ostatni dzwonek na uzyskanie jeszcze bardziej korzystnego wyniku.

Legia rozniosła Celtic aż 4:1, a przecież Vrdoljak zmarnował aż dwa karne! Wtedy wydawało się mało prawdopodobne, że pudła kapitana Legii będą miały znaczenie, ale tym bardziej jeszcze, że nie z powodu porażki w rewanżu…

 

30 lipca 2014, godz. 20:45 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

Pierwszy mecz II rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów 2014/2015

Legia Warszawa 4-1 Celtic FC

Bramki: Miroslav Radović 2 (10 min. i 36 min.), Michał Żyro (84 min.), Jakub Kosecki (90+1 min.) – Callum McGregor (8 min.)

Legia: 12. Dušan Kuciak – 28. Łukasz Broź, 25. Jakub Rzeźniczak, 15. Iñaki Astiz, 17. Tomasz Brzyski – 33. Michał Żyro (87 min., 9. Marek Saganowski), 21. Ivica Vrdoljak, 3. Tomasz Jodłowiec, 8. Ondrej Duda, 18. Michał Kucharczyk (75 min., 20. Jakub Kosecki) – 32. Miroslav Radović.

Rezerwowi, którzy nie weszli na boisko: 91. Konrad Jałocha, 2. Dossa Junior, 7. Henrik Ojamaa, 9. Marek Saganowski, 20. Jakub Kosecki.

Trener: Henning Berg (Norwegia).

Celtic: 1. Fraser Forster – 23. Mikael Lustig, 4. Efe Ambrose, 5. Virgil van Dijk, 2. Adam Matthews – 42. Callum McGregor, 25. Stefan Johansen, 21. Charlie Mulgrew, 15. Kris Commons (75 min., 28. Leigh Griffiths), 16. Jo Inge Berget (63 min., 3. Emilio Izaguirre) – 20. Teemu Pukki (46 min., 33. Beram Kayal).

Rezerwowi, którzy nie weszli na boisko: 24. Łukasz Załuska, 6. Nir Bitton, 10. Anthony Stokes, 11. Derk Boerrigter.

Trener: Rony Deila (Norwegia).

żółte kartki: Astiz (22 min.), Kosecki (90+1 min.) – Mulgrew (87 min.), Kayal (88 min.), Griffiths (89 min.).

czerwona kartka: Efe Ambrose (44 min., Celtic, za faul taktyczny).

sędziowali: Pol van Boekel jako główny oraz Charles Schaap i Rob van de Ven jako liniowi i Edwin Van De Graaf jako sędzia techniczny (wszyscy Holandia).

widzów: 22.200 (według warszawa.legia.sport.pl), 22.265 (według 90 minut.pl i legionisci.com), 23.000 (eurosport.onet.pl). 


W 58. minucie Ivica Vrdoljak (Legia) nie wykorzystał rzutu karnego (strzelił obok słupka).

W 87. minucie Ivica Vrdoljak (Legia) nie wykorzystał rzutu karnego (Fraser Forster obronił).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.tvp.pl, uefa.com, legia.com, warszawa.legia.sport.pl, eurosport.onet.pl, legionisci.com, sport.banzaj.pl, czas futbolu.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 31 lipca 2014 r., s. 1-4.

środa, 01 października 2014
Celtic Glasgow – rywal Legii Warszawa

Rywalem Legii w III rundzie eliminacji był Celtic Glasgow, czyli klub znacznie bardziej utytułowany i silniejszy piłkarsko niż Legia, aczkolwiek przeżywający w ostatnich latach trudności finansowe.

Historia

Klub powstał 6 listopada 1887 r. w kościele pod wezwaniem Świętej Marii, a założycielami byli brat Walfrid Kerins (Andrew Kearns) z zakonu Marystów, John McLaughlin i John Glass. Kerins wynajął kawałem ziemi i przekształcił je w boisko, które stało się miejscem spotkań i ośrodkiem życia społecznego Irlandczyków z East Endu w Glasgow. Irlandczycy stanowili mniejszość katolicką, co spowodowało, że do Celtiku przylgnęła etykieta klubu katolickiego.

Brother_Walfrid
Popiersie Brata Walfrida.
Źródło: flickr.com.

Pierwszy mecz Celtic rozegrał 28 maja 1888 r. i pokonał Glasgow Rangers 5:2. Większość drużyny stanowili piłkarze wypożyczeni z Hibernianu. W lutym 1889 r. Celtic zagrał na Hampden Park w finale Pucharu Szkocji z nieistniejącym już Third Lanark, ale przegrał. W 1892 r. Celtic zdobył pierwszy Puchar Szkocji, a rok później pierwsze mistrzostwo Szkocji. W 1897 r. komitet wykonawczy przekształcił klub w odpowiednik dzisiejszej spółki akcyjnej, a menadżerem został Willie Maley. Przez 43 lata zdobył 30 trofeów, a w tym sześć tytułów mistrza Szkocji z rzędu w latach 1904-1910. W latach 1914-1917 zespół zdobył cztery mistrzostwa z rzędu, a dodatkowo w okresie od listopada 1915 r. do kwietnia 1917 r. zanotował fantastyczną serię 62 meczów bez porażki (49 zwycięstw, 13 remisów).

Willie_Maley
Willie Maley.
Źródło: jimcraigcsc.wordpress.com.

W 1953 r. Celtic wygrał Coronation Cup, nieoficjalne mistrzostwa Wysp Brytyjskich, turniej zorganizowany z okazji wstąpienia na tron królowej Elżbiety II. Cztery lata później Celtic rozbił w finale Pucharu Ligi – Rangersów aż 7:1, a kibice po raz pierwszy zaśpiewali „You’ll never walk alone”. Po latach posuchy, w 1965 r. trenerem został Jock Stein i zdobył dziewięć tytułów mistrza Szkocji z rzędu (1966-1974). Rekord dopiero w 1997 r. wyrównali Rangers.

Dla Celticu i Steina niezwykle ważnym był 1967 r., gdy Celtic wygrał wszystkie rozgrywki w jakich uczestniczył, czyli mistrzostwo kraju, Puchar Szkocji, Puchar Ligi Szkockiej i Puchar Europy Mistrzów Krajowych, jako pierwszy brytyjski klub. Trzy lata później Celtic znowu dotarł do finału, w którym uchodził za faworyta. W składzie Szkotów było aż siedmiu graczy pamiętających poprzedni triumf, ale Celtowie przegrali z Feyenoordem.

Lata osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie były najlepsze w historii klubu, ale w setną rocznicę założenia drużyna prowadzona przez Billy McNeilla sięgnęła po dublet notując serię 31 spotkań bez porażki. W 1994 r. klub znalazł się na skraju bankructwa, ale Fergus McCann, Kanadyjczyk szkockiego pochodzenia kupił 51% udziałów w klubie, spłacił 7 mln funtów długu, opracował pięcioletni plan odbudowy finansów i wyemitował 10 tys. akcji, na których zarobił rekordową na Wyspach kwotę 14 mln funtów. Następnie zabrał się za renowację Celtic Park.

W 2000 r. trenerem został Martin O’Neilla i już w pierwszym sezonie wywalczył mistrzostwo, a także Puchar Szkocji i Puchar Ligi Szkockiej, co było pierwszą potrójną koroną od 1969 r. W drugim sezonie jego pracy Celtic wygrał ligę 18 punktów przed Rangersami i został pierwszym w historii szkockiej ligi klubem, który zdobył ponad 100 punktów (miał ich 103). Dodatkowo, obronił tytuł po raz pierwszy od 1982 r. Poza tym za kadencji O’Neilla, w latach 2001-2004 „The Bhoys” zagrali fantastyczną serię 77 meczów bez porażki na własnym stadionie! O’Neill doprowadził też Celtów do finału Pucharu UEFA, w którym przegrali w Sewilli z FC Portu 2:3 po dogrywce. Pod wodzą O’Neilla „The Bhoys” wygrali siedem kolejnych meczów derbowych, co do tej pory pozostaje rekordem. Zresztą O’Neill już w pierwszych derbach odniósł wyjątkowy wynik, bowiem Celtic wygrał 6:2!

Następcą O’Neilla został w 2005 r. Gordon Strachan, który miał fatalny debiut. W eliminacjach do Ligi Mistrzów Celtic przegrał na wyjeździe ze słowacką Artmedią Petrzalką 0:5. Wprawdzie w rewanżu wygrał 4:0, ale odpadł z rozgrywek. Później Strachanowi szło już znacznie, znacznie lepiej, zdobywając m.in. trzy tytuły mistrzowskie z rzędu. W pierwszym sezonie pracy Strachana Celtic wyprzedził Ranfersów o 21 punktów!

Po zakończeniu mistrzowskiego sezonu 2011/2012 Rangersi z powodów finansowych ogłosili upadłość i zostali relegowani do IV ligi! Paradoksalnie dla Celtiku to była fatalna wiadomość. „The Bhoys” stracili największego przeciwnika, z którym rywalizacja stanowiła koło zamachowe dla ligi szkockiej i rozwoju obu klubów. Zainteresowanie i przychody ze sprzedanych biletów spadły, a Celtic, mimo nienajlepszej formy pewnie sięgnął po dwa kolejne tytuły mistrzowskie w sezonach 2012/2013 i 2013/ 2014. Celtic nie ma żadnej konkurencji w lidze. W minionym sezonie zdobył 99 punktów – 31 zwycięstw, 6 remisów, 1 porażka i bilans bramkowy 102:25. Druga drużyna w tabeli (Motherwell) straciła do „The Bhoys” aż 29 punktów! Sukcesy ligowe nie poszły jednak w parze z sukcesami w rozgrywkach europejskich W eliminacjach Ligi Mistrzów Celtic wyeliminował północnoirlandzki Cliftonville F&AC (3:0, 2:0), szwedzki IF Elfsborg (1:0, 0:0), a następnie męczył się z kazachskim Szachtarem Karaganda (0:2, 3:0), strzelając zwycięską bramkę już w doliczonym czasie gry. W fazie grupowej Celtic odniósł tylko jedno zwycięstwo – z Ajaxem (2:1), ale w drugim meczu przegrał 0:1. Poza tym zanotował po dwie porażki z AC Milanem (0:2, 0:3) i FC Barceloną (0:1, 1:6) i zajął ostatnie miejsce w grupie.

The Old Firm

Pod taką nazwą funkcjonują derby Glasgow, czyli rywalizacja między Celtikiem, a Rangersami („The Gers”) zapoczątkowana w 1888 r. Oba kluby prawie zawsze miały w Szkocji najwięcej fanów, sukcesów i pieniędzy, ale rywalizacja miedzy nimi wykracza poza sport i jest zjawiskiem socjologicznym, politycznym, kulturowym i religijnym.

Celtic od początku skupiał przy sobie mniejszość irlandzką, będącą jednocześnie mniejszością katolicką. Rangersi z kolei to protestanci deklarujący silne przywiązanie do Korony Brytyjskiej. Rywalizacja między klubami była tak zacięta, że np. w 1930 r. bramkarz Celtów John Thomson zmarł po kopnięciu w głowę przez jednego z Rangersów. Derby w 1937 r. obejrzała rekordowa liczba 147 tys. widzów. Rywalizacja doprowadziła do wielu aktów przemocy, dlatego zabroniono zakładania klubowych koszulek w szkołach i pubach.

Do tej pory rozegrano 399 oficjalnych meczów ramach ligi szkockiej, Pucharu Szkocji i Pucharu Ligi Szkockiej. Rangersi wygrali w 159 meczach, a Celtic w 144. Remis padł w 96 meczach. Tylko 13 piłkarzy przed wojną i 5 po wojnie (Alfie Conn, Mo Johnston, Kenny Miller, Steven Pressley, Mark Brown) grało w derbach w barwach obu klubach.

Nazwa, barwy i przydomki

Nazwa klubu – „Celtic” nawiązywała do szkockich i irlandzkich korzeni Walfrida. Barwy klubu są biało-zielone. Nic więc dziwnego, że pochodzenie nazwy klubu i jego barwy znalazły odzwierciedlenie w herbie.


Herb_Celtiku
Herb Celticu Glasgow.
Źródło: okazje.info.pl.


W zwiazku z tym, że Celtic został założony głownie przez irlandzkich katolików herb klubu ma związek z irlandzkimi legendami. Kluczowym elementem herbu jest czterolistna koniczynka, która już tylko nawiązuje o trzylistnej koniczynki, która symbolizuje Krzyż Celtycki i Trójcę Świętą. Święty Patryk nauczając o doktrynie „Trzech w Jednym” korzystał z przykładu koniczynki. W herbie klubu z czasem zwiększono liczbę listków koniczynki o czwarty symbolizujący szczęście. Trzy poprzednie oznaczają wiarę, nadzieję i miłość. Konieczynka znalazła się w kronikach już w 1890 r., ale na koszulki piłkarzy trafiła dopiero w 1977 r. Wcześniej Celtowie grali bez herbu na piersi, poza latami 1889-1890, gdy na koszulkach był czerwony Krzyż Celtycki.

Innym znanym klubem, który ma w herbie koniczynkę jest grecki Panathinaikos Ateny, ale to on dopracował się przydomku „konieczynki”. Przydomkiem Celtiku jest „The Bhoys”, ale skąd dokładnie się wziął tego nie wiadomo. Pierwszym miejscem, gdzie go użyto była pocztówka wysłana na przełomie XIX i XX wieku przez jednego z fanów do rodziny. „Bhoys” zostało napisane przez pomyłkę, albo dla ułatwienia wymowy.

Domowa_koszulka_Celtiku_2013-2015
Koszulka domowa Celtiku w sezonie 2014/2015.
Źródło: thefootballnation.co.uk.


Hymnem klubu jest piosenka „You’ll never walk alone” napisana do musicalu „Karuzela”. Stanowi ona hymn wielu innych klubów, jak np. CSKA Sofia, Helsingborgs, czy FC Tokio, ale znany jest jako hymn FC Liverpool, ponieważ kibice tego klubu zaczęli ją śpiewać już w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Stadion

Celtic rozgrywa swoje mecze na Celtic Park, zwanym także Parkhead i Paradise. Początkowo klub rozgrywał swoje mecze na stadionie, który został utworzony jeszcze przed powstaniem klubu. Za wynajęcie płacono 50 funtów rocznie. Sukcesy klubu sprawiły, że w 1892 r. właściciele terenu podnieśli cenę wynajmu do 450 funtów rocznie. Władze klubu postanowiły przenieść stadion ok. 200 metrów dalej – na miejsce, w którym stoi obecnie. Stadion został wybudowany przez irlandzkich wolontariuszy. Choć miał tylko miejsca stojące, to imponował wielkością – 40 tys. miejsc. W tym czasie na stadionie gościły też inne dyscypliny – rugby, lekkoatletyka, a w 1897 r. na Celtic Park rozegrano mistrzostwa świata w kolarstwie torowym!

Celtic_Park_(1)
Celtic Park.
Źródło: stadiony.net.

W 1898 roku na Celtic Park wybudowano dwupoziomową trybunę, co podniosło pojemność obiektu do 63 tys. miejsc, a stadion stał się pierwszym obiektem z taką trybuną. W 1927 r. trybuna spłonęła. Nową trybunę główną wybudowano w 1929 r., a projektował ją Archibald Leitch, który pracował wcześniej przy obiektach Rangers, Hearts, Sunderlandu i Evertonu. Na początku XX w. wybudowano oszkloną trybunę południową, która spłonęła w 1904 r., ale po odbudowaniu tylko na niej zamontowano krzesełka.

W 1992 r. niewiele brakowało, aby ze względu na długi i wewnętrzne spory Celtic wyprowadził się poza miasto do Cambuslang, gdzie miał powstać nowy obiekt. Bojkot kibiców i inwestycje McCanna spowodowały pozostanie Celtiku na Parkhead.

Celtic_Park_(2)
Celtic Park.
Źródło: stadiony.net.

Stadion wielokrotnie przebudowywano, ale gruntowna przebudowa nastąpiła w latach 1994-1995, gdy na mocy Raportu Taylora wymagano na brytyjskich stadionach tylko miejsc siedzących. Wtedy też wybudowano charakterystyczne główne wejście z czerwonej cegły. Nad zabytkową trybuną południową (dwupoziomową) położono przezroczysty dach. Trybuna jest przytłoczona przeciwległą trybuną, a że dwie pozostałe mają dach na wyższej wysokości niż nad trybuną południową, to wygląd stadionu jest mało harmonijny. Drobne prace kontynuowano aż do 1998 r. Od tamtej pory pojemność stadionu wynosi 60.832. Na stadionie gościła piłkarska reprezentacja Szkocji, a także finały Pucharu Szkocji i Pucharu Ligi Szkockiej.

W 2002 r. w plebiscycie Radia BBC Celtic Park został wybrany najlepszym obiektem sportowym Wielkiej Brytanii uzyskując aż 59,9% głosów i wyprzedzając Millenium Stadium w Cardiff (28,4%) i krykietowy Lord’s w Londynie (11,7%).

W latach 1994-1995 swoje domowe mecze Celtic rozgrywał na Hampden Park, który uchodzi za stadion narodowy. Położony w Glasgow obiekt został wybudowany w 1903 r. i obecnie może pomieścić 52 tys. widzów. Stadion był miejscem rozgrywania kilku finałów europejskich pucharów, a także meczów w ramach Igrzysk Olimpijskich w Londynie dwa lata temu.

Hampden_Park_-_na_mecze_Celtiku
Hampden Park.
Źródło: thesun.co.uk.

W tym sezonie, z uwagi na Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej, Celtic zagościł na szkockim narodowym stadionie rugby, czy BT Murrayfield. Obiekt został wybudowany w 1925 r. i może pomieścić 67.130, choć rekord frekwencji ustanowiony w 1975 r., podczas meczu Szkocja – Walia wynosi 104.000.

BT_Murrayfield_-_na_mecze_Celtiku
BT Murrayfield.
Źródło: stadiony net.

Stadion był miejscem rozgrywania meczów rugby z Pucharem Pięciu Narodów na czele, ale także piłki nożnej i futbolu amerykańskiego. Podczas II wojny światowej był używany przez wojska angielskie jako magazyn. W 1994 r. przeprowadzono przebudowę, która zmniejszyła jego pojemność, ale dodała sztuczne oświetlenie. „Co ciekawe, stadion ma bieżnię lekkoatletyczną, ale tylko do rozgrywania dystansu 100 m – wzdłuż jednego z boków boiska.” (cyt. za stadiony.net). Co jakiś czas powraca sprawa ewentualnych przenosin na BT Murrayfield klubu piłkarskiego Heart Of Midlothian FC. Stadion „Serc” – Tynecastle Stadium (poj. 18.008) zlokalizowany jest w sąsiedztwie świątyni rugby.

Sukcesy

Na krajowym podwórku Celtic wywalczył 45 mistrzostw Szkocji (1892/1893, 1893/1894, 1895/1896, 1897/1898, 1904/1905, 1905/1906, 1906/1907, 1907/1908, 1908/1909, 1909/1910, 1913/1914, 1914/1915, 1915/1916, 1916/1917, 1918/1919, 1921/1922, 1925/1926, 1935/1936, 1937/1938, 1953/1954, 1965/1966, 1966/1967, 1967/1968, 1968/1969, 1969/1970, 1970/1971, 1971/1972, 1972/1973, 1973/1974, 1976/1977, 1978/1979, 1980/1981, 1981/1982, 1985/1986, 1987/1988, 1997/1998, 2000/2001, 2001/2002, 2003/2004, 2005/2006, 2006/2007, 2007/2008, 2011/2012, 2012/2013, 2013/2014), 36 Pucharów Szkocji (1891/1892, 1898/1899, 1899/1900, 1903/1904, 1906/1907, 1907/1908, 1910/1911, 1911/1912, 1913/1914, 1922/1923, 1924/1925, 1926/1927, 1930/1931, 1932/1933, 1936/1937, 1950/1951, 1953/1954, 1964/1965, 1966/1967, 1968/1969, 1970/1971, 1971/1972, 1973/1974, 1974/1975, 1976/1977, 1979/1980, 1984/1985, 1987/1988, 1988/1989, 1994/1995, 2000/2001, 2003/2004, 2004/2005, 2006/2007, 2010/2011, 2012/2013) i 14 Pucharów Ligi Szkockiej (1956/1957, 1957/1958, 1965/1966, 1966/1967, 1967/1968, 1968/1969, 1969/1970, 1974/1975, 1982/1983, 1997/1998, 1999/2000, 2000/2001, 2005/2006, 2008/2009). Do tego dochodzi 18 finałów Pucharu Szkocji i 15 finałów Pucharu Ligi Szkockiej.

Więcej od Celtiku tytułów mistrzowskich (54) i Pucharów Ligi Szkockiej (27) mają Rangersi, ale to Celtic zdobył więcej Pucharów Szkocji (33 Rangersów).

Europejskie puchary

Celtic jako jedyny szkocki klub wygrał Puchar Europy (1967), a dodatkowo wystąpił w finałach Pucharu Europy (1970) i Pucharu UEFA (2003).

Dla porównania największy rywal – Rangers wygrali Puchar Zdobywców Pucharów (1972), a dodatkowo dwukrotnie wystąpili w finale tych rozgrywek (1961, 1967) i raz w finale Pucharu UEFA (2008). Dwa triumfy – w Pucharze Zdobywców Pucharów (1983) i Superpucharze Europy (1984) ma na swoim koncie Aberdeen. Jedynym szkockim klubem, który nie zdobył pucharu, a wystąpił w finale jest – Dundee United. W 1987 r. pomarańczowo-czarni dotarli do finału Pucharu UEFA.

Zwycięski finał Pucharu Europy 1967 był rozgrywany w Lizbonie dlatego zwycięskiej drużynie Celticu nadano przydomek „Lwy Lizbony”. Co ciekawe w kadrze Celticu byli tylko szkoccy piłkarze. Taka sytuacja powtórzyła się dopiero w… 1986 r., gdy po Puchar Europy sięgnęła Steaua Bukareszt. Celtic w finale pokonał faworyzowany Inter Mediolan (2:1), ale wcześniej wyeliminował FC Zurich (2:0, 3:0), Nantes (3:1, 3:1), Vojvodinę Novy Sad (0:1, 2:0) i Duklę Praga (2:0, 0:0).

W 1970 r. Celtic przegrał na San Siro w finale Pucharu Europy z Feyenoordem Rotterdam 2:3. W drodze do Mediolanu wyeliminował FC Basel (0:0, 2:0), Benfikę Lizbona (3:0, 0:3 i rzut monetą korzystny dla Celtów), AC Fiorentinę (3:0, 0:1) i Leeds United (1:0, 2:1). Mecz rewanżowy z Leeds (2:1) został rozegrany na Hampden Park i obejrzało go podobno 136.505 widzów.

Celtic czterokrotnie odpadał w półfinałach europejskich pucharów – dwukrotnie w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych (1971/1972 i 1973/1974) i dwukrotnie w Pucharze Zdobywców Pucharów (1963/1964 i 1965/1966).

Mecze z polskimi klubami

Szkockie kluby rywalizowały z polskimi klubami aż jedenastokrotnie. Najczęściej Glasgow Rangers (4 razy) i Górnik Zabrze (3 razy). Dwukrotnie spotkały się ze sobą właśnie Rangers i Górnik Zabrze, a także Śląsk Wrocław i Dundee United FC. Kluby szkockie wygrały sześć z tych rywalizacji, wliczając w to zwycięstwo Rangers nad Amicą Wronki w fazie grupowej Pucharu UEFA. Łącznie kluby z obu państw rozegrały między sobą 21 meczy, w których Szkoci mają lepszy bilans – 11 zwycięstw, 4 remisy, 6 porażek i bramki 37:24.

Celtic i Legia do tej pory nie spotkały się w europejskich pucharach, ale oba kluby rywalizowały po jednym razie z rywalami z państw swojego najbliższego przeciwnika. Celtic w sezonie 1976/1977 odpadł w I rundzie Pucharu UEFA z Wisłą Kraków (2:2, 0:2), a Legia w sezonie 1990/1991 wyeliminowała w II rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów Aberdeen FC (0:0, 1:0).

Warto jeszcze dodać, że Celtic przyjechał do Polski latem 2006 r. w ramach rozliczeń za transfery Artura Boruca i Macieja Żurawskiego, ale zaprezentował w nich iście wakacyjną formę i oba mecze przegrał – z Legią 0:1, a z Wisłą 0:2.

Polacy w Celticu

Do tej pory w barwach Celtów grało siedmiu Polaków. Pierwszym a jednocześnie najbardziej zapomnianym był Konrad Kapler, który przyjechał na Wyspy w trakcie II wojny światowej. W latach 1947-1945 zagrał dla Celtów 7 meczów.

Drugim był Dariusz Dziekanowski, który trafił na Parkhead latem 1989 r. za kwotę 650 tys. funtów zapłaconą Legii. Dziekanowski otrzymał przydomek „Jackie” i grał w Glasgow przez trzy sezony, przy czym w tym ostatnim zaledwie jeden mecz. „Dziekan” zapisał się w historii klubu tym, że we wrześniu 1990 r. strzelił cztery bramki w rewanżowym meczu Pucharu Zdobywców Pucharów z Partizanem Belgrad (5:4), ale Celtic odpadł, bo przegrał pierwsze spotkanie 1:2. Dziekanowski wystąpił w 48 ligowych meczach, w których zdobył 10 goli.

Trzecim polskim Celtem został Dariusz Wdowczyk, także sprowadzony z Legii, tyle, że za kwotę (według różnych źródeł) 300-440 tys. funtów. „Wdowiec” otrzymał z kolei przydomek „Shuggy”. Został sprowadzony ledwie pół roku później niż „Dziekan”, ale pozostał w klubie znacznie dłużej – aż do sezonu 1993/1994 włącznie. Wdowczyk rozegrał w barwach Celtiku 116 meczów, w których zdobył 6 goli. Pech Dziekanowskiego i Wdowczyka polegał na tym, że trafili na okres znakomitej gry Rangersów, w barwach których występowali nawet reprezentanci Anglii. Celtowie odstawali od Rangersów zarówno sportowo, jak i organizacyjnie. Nic więc dziwnego, że Polacy nie zdobyli w Szkocji żadnego trofeum.

Sytuacja zupełnie zmieniła się, gdy na Paradise pojawili się dwaj kolejni Polacy – Maciej Żurawski i Artur Boruc. Latem 2005 r. Celtic zapłacił za Żurawskiego 2,1 mln funtów. Polak rozegrał w barwach Celtów 55 ligowe mecze, w których zdobył 22 bramki. Dorobił się przydomku „Magic”, a wiosną 2006 r. strzelił cztery gole w ligowym meczu z Dunfermline (8:1). Znakomicie rozumiał się z Petrowem, Hartsonem, czy Nakamurą, dlatego z przyjemnością oglądało się, jak rozgrywali piłkę. Niestety sielanka trwała praktycznie tylko w jednym sezonie, w drugim było gorzej, a w trakcie trzeciego, po rozegraniu pięciu ligowych meczy, „Żuraw” odszedł do greckiej Larissy. Przed trzy sezony gry w Szkocji, Żurawski dobył m.in. trzy tytuły mistrza Szkocji.

Razem z Żurawskim do Celtów dołączył bramkarz warszawskiej Legii – Artur Boruc. Menadżer Celtów Gordon Strachan początkowo nie był przekonany do „Borubara” i wypożyczył go z opcją pierwokupu. Później z tej opcji skorzystał i zapłacił za Polaka 1,5 miliona euro, razem z kwotą wypożyczenia. Boruc stał się niemalże legendą klubu. Kibice zapamiętali nie tylko jego znakomitą grę, choć zdarzały mu się wpadki, ale także prowokacyjne zachowania wobec Rangerów i okazywanie przywiązania do Celticu i katolicyzmu. Boruc zapracował sobie na przydomek „Holy Goalie”. W Celticu grał przez pięć sezonów zaliczając 162 ligowe występy. Zasłynął tym, że w Lidze Mistrzów 2006/2007 obronił karnego, a Celtic pokonał Manchester United i awansował do 1/8 finału. Oprócz licznych sukcesów z klubem warto zauważyć, że w został wybrany do jedenastki sezonu ligi szkockiej 2006/2007 i zajął 2. miejsce w plebiscycie na najlepszego piłkarza Szkocji sezonu 2006/2007.

Szóstym polskim piłkarzem Celtiku jest Łukasz Załuska. Polski bramkarz o pseudonimie „Helmut” został sprowadzony latem 2009 r. z Dundee United FC. Co ciekawe, podobnie jak Dziekanowski, Wdowczyk i Boruc, był piłkarzem Legii, aczkolwiek grał tylko w rezerwach i Pucharze Polski (2 mecze). Załuska od początku był tylko zmiennikiem najpierw Boruca, a później innych bramkarzy. Efekt jest taki, że mimo iż od tamtej pory pozostaje w Celticu to przez pięć sezonów zagrał tylko 24 ligowe mecze. Obecny sezon będzie jego szóstym w barwach „The Bhoys”.

Siódmym Polakiem w Cetiku był Paweł Brożek. Tak szybko jak się pojawił wiosną 2012 r., tak szybko zniknął. Zagrał tylko 3 ligowe mecze. Bardzo blisko gry w Celtach był Jarosław Fojut. Zimą 2011/2012 podpisał nawet umowę przedwstępną, ale po tym jak wiosną 2012 r. w ligowym meczu Śląska Wrocław doznał kontuzji, Celtowie skorzystali z wycofania się z umowy.

Znani piłkarze w historii Celticu

W barwach Celtiku wystąpiło wielu znakomitych piłkarzy. W 2002 r. kibice wybrali następującą jedenastkę wszechczasów: Ronnie Simpson – Danny McGrain, Billy McNeill, Tommy Gemmell – Jimmy Johnstone, Bobby Murdoch, Paul McStay, Bertie Auld, Bobby Lennox – Henrik Larsson (Szwecja), Kenny Dalglish. Przy czym nie można zapomnieć o takich piłkarzach, jak Patt Bonner, Bobby Evans, Jackie McNamara, Roy Aitken, John Clark, Lubomir Moravcik (Słowacja), Joe McBride, Chris Sutton, Joe Hartson (Walia), Stilian Petrow (Bułgaria), Shunshuke Nakamura (Japonia), czy Neill Lennon.

W klubie występowało wielu obcokrajowców, ale z różnym skutkiem. Spośród tych ze znanymi nazwiskami można wymienić następujących: Craig Bellamy (Walia), Eyal Berković (Izrael), Fredrig Ljungberg i Johan Mjallby (Szwecja), Tony Cascarino, Roy Keane i Robbie Keane (wszyscy trzej – Irlandia), Pierre van Hooijdonk i Jan Vennegoor of Hesselik (obaj Szwecja), Thomas Gravesen (Dania), Harald Brattbakk (Norwegia), Paolo Di Canio (Włochy), czy Andreas Thom (Niemcy). Co ciekawe, w barwach Celtiku występował nawet reprezentant… Albanii – Rudi Vata!

Rekordy piłkarzy Celtiku

Najwięcej meczów w barwach Celtiku we wszystkich oficjalnych rozgrywkach zaliczył Billy McNeill – 790 w latach 1957-1975. Kolejnymi zawodnikami są: Paul McStay – 678 (1981-1997), Roy Aitken – 669 (1976-1990), Danny McGrain – 661 (1970-1987) i Packie Bonner – 642 (1978-1995).

Najwięcej goli w historii klubu zdobył Jimmy McGrory – 522 (1922-1937). Od kolejnych piłkarzy dzieli go jednak przepaść: Bobby Lennox – 273 (1961-1978 i 1979-1980), Henrik Larsson – 242 (Szwecja, 1997-2004), Stevie Chalmers – 231 (1958-1971) i Jimmy Quinn – 217 (1900-1917).

Najwięcej goli w sezonie we wszystkich rozgrywkach – 59, zdobył Jimmy McGrory. W sezonie 1926/1927 zdobył 49 bramek w lidze, a 10 dołożył w Pucharze Szkocji. Do tego wyniku w sezonie 2000/2001 zdbliżył się niezawodny Henrik Larsson, który zdobył 53 gole. Do McGrory’ego należy także największa liczba bramek w sezonie ligowym – 50 (1935/1936). Najczęściej z opaską kapitana (102 razy) wystąpił Kenny Dlaglish.

Legendarni trenerzy

Do obecnego sezonu Celtic prowadziło 17 trenerów/menadżerów. Do 1991 r. to zaszczytne stanowisko pełniło tylko sześciu ludzi! Wszystko zmieniło się, gdy zatrudniono Liama Brady’ego. W ten sposób zerwano z dwoma tradycjami – zatrudnieniem na ławce trenerskiej tylko Szkotów i tylko tych trenerów, którzy wcześniej byli piłkarzami Celtiku,

Najbardziej utytułowanym pozostaje… pierwszy z nich Willie Maley, który w latach 1897-1840 zdobył rekordową liczbę 30 trofeów (16 mistrzostw, 14 Pucharów; Pucharu Ligi nie rozgrywano). Legendarny Jock Stein w latach 1965-1978 sięgnął po 25 trofeów (10 mistrzostw, 8 Pucharów, 6 Pucharów Ligi i przede wszystkim po Puchar Europy Mistrzów Krajowych w 1967 r. Kolejni trenerzy mają na swoim koncie znacznie mniej sukcesów. Billy McNeill w latach 1978-1983 i 1987-1991 zdobył 8 trofeów (4-3-1), Martin O’Neill (Irlandia Północna) w latach 2000-2005 sięgnął po 7 trofeów (3-3-1), a Gordon Strachan w latach 2005-2009 po 6 (3-1-2).

Celtic prowadziło tylko dwóch trenerów z kontynentu – Wim Jansen (Holandia, 1997-1998) i Jozef Venglos (1998-1999), a Norweg Ronny Deila, który objął drużynę latem tego roku jest dopiero trzecim. Władze Celticu zostały zachęcone do nawiązania współpracy z Deilą, ponieważ w zeszłym sezonie zrobił „coś z niczego”. Sięgnął po mistrzostwo Norwegii ze skromniutkim Stromsgodset, którego kadra była wyceniana na zaledwie piętnaście milionów euro. Jego klub zostawił za sobą takie norweskie potęgi, jak Rosenborg Trondheim i FK Molde.

Budżet i finanse

Celtic ma większy budżet i wartość drużyny niż Legia, ale prowadzenie drużyny ponad stan za czasów O’Neilla i Strachana, musiało doprowadzić do zmiany orientacji klubu na wyszukiwanie talentów, a następnie ich sprzedawanie, gdy tylko pojawi się konkretna oferta, głownie z Anglii. Z tego powodu w ostatnich dwóch latach odeszli m.in. Gary Hooper, Victor Wanyama, Kelvin Wilson i Joe Ledley. Dzięki temu zracjonalizowano wydatki i wzmocniono zapewnienie płynności finansowanie, choć kosztem poziomu sportowego.

Obecna drużyna

Legendarny bramkarz Celtów Pat Bonner stwierdził, że najważniejszym zawodnikiem klubu jest 30-letni ofensywny pomocnik Kris Commons, który w zeszłym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobył… 32 gole i został wybrany najlepszym szkockim piłkarzem! Bonner sugerował, aby zwrócić uwagę także na bramkarza Frasera Forestera, którym od dłuższego czasu interesuje się nowy menadżer Southamptonu – Ronald Koeman, a także na holenderskiego obrońcę – Virgila van Dijka. Poważnym problemem dla Celticu pozostaje kontuzja kapitana Scotta Browna. Bonner zwracał uwagę, że boczni obrońcy często włączają się w akcje ofensywni swojego klubu, co daje możliwości do licznych kontr.

W składzie Celtów warto jeszcze zwrócić uwagę na trzech pozostałych podstawowych obrońców, czyli Emilio Izaguirre (Honduras), Mikaela Lustiga (Szwecja) i Efetobre Ambrose (Nigeria). „The Bhoys” cierpią z powodu braku napastnika z prawdziwego zdarzenia. Przed sezonem bez żalu pożegnano się z Grekiem Giorgiosem Samarasem, choć akurat on do bramkostrzelnych nigdy nie należał.

Podsumowanie

Celtic nie jest już tak silną drużyną, jak za dobrze znanych w Polsce czasów Gordona Strachana. Wprawdzie zdobył trzy tytuły z rzędu, ale najpierw rywalizował z przeżywającym kłopoty „The Gers”, a teraz po ich bankructwie nie ma godnego siebie rywala. W Europie Celtic straszy już tylko nazwą, tradycją i historią, o czym już w zeszłym sezonie przekonywał kazachski Szachtar Karaganda.


Źródła: własne, 90minut.pl, uefa.com, celticfc.net, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, flickr.com, jimcraigcsc.wordpress.com, okazje.info.pl, stadiony.net, thesun.co.uk, thefootballnation.co.uk. M. Heatley, Stadiony Piłkarskie Europy, Warszawa 2006, s. 144-148. Celtic. Słynne kluby piłkarskie, Biblioteka Gazety Wyborczej, Poznań, 2007. „Celtic Glasgow. Wielkie Kluby Europy” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 8 maja 2007 r. Mradz, Wygrać najwięcej, wydać najmniej, „Rzeczpospolita” z dnia 29 lipca 2014 r., s. 16. P. Żelazny, Święty bramkarz, „Rzeczpospolita” z dnia 29 lipca 2014 r., s. 16. J. Radomski, Celtic Glasgow. Sieroty po Borucu, Tygodnik Przegląd Sportowy Nr 30/2014 (30 lipca – 5 sierpnia 2014 r.), s. 4-9. Nie mogę kibicować Polakom – wywiad red. M. Kaliszuka z Patem Bonnerem, Tygodnik Przegląd Sportowy Nr 30/2014 (30 lipca – 5 sierpnia 2014 r.), s. 10-11. „Legia Warszawa. Oficjalny program meczowy nr 11-12”.

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi