Wpisy z tagiem: Hamburger SV

czwartek, 23 listopada 2017
Najlepsi polscy strzelcy bramek w Bundeslidze

Poprzednie dwa wpisy dotyczyły Roberta Lewandowskiego i Jana Furtoka, czyli dwóch najlepszych Polaków pod względem liczby bramek strzelonych w Bundeslidze. Dzisiaj przyjrzymy się czołowej „dziesiątce” polskich strzelców.

Zdecydowanym liderem, który wyprzedza kolejnego piłkarza o ponad… 100 goli (słownie: STO GOLI!!!!!) jest oczywiście Robert Lewandowski. Nie może więc dziwić, że nie tylko przewodzi w klasyfikacji polskich strzelców, ale pnie się coraz wyżej w klasyfikacji strzelców wszechczasów Bundesligi, pukając już do czołowej „dziesiątki”. Lewandowski jest natomiast drugim strzelcem wśród obcokrajowców. W efekcie „Lewy” jest często przedstawiany w memach i grafikach przygotowanych przez kibiców w stroju superbohatera. Regularność z jaką strzela powoduje, że jego umiejętności można przyrównywać do nadludzkich supermocy, będących atrybutami fikcyjnych postaci.

Lewandowski_-_Superbohater

Bohater Lewandowski.

Źródło: pinterest.com.

Drugim strzelcem z 60 golami jest Jan Furtok. Warto zauważyć, że Furtok jako pierwszy Polak w historii Bundesligi strzelił minimum 20 goli. Później jego osiągnięcie zostało poprawione tylko przez Lewandowskiego.

Jan_Furtok_(Eintracht_Frankfurt)_11freundede

Jan Furtok (Eintracht Frankfurt) w meczu z Werderem Brema.

Źródło: 11freunde.de.

Trzecim polskim strzelcem w Bundeslidze jest Andrzej Juskowiak. Król strzelców turnieju olimpijskiego w Barcelonie w 1992 r. po całkiem niezłych występach w Sportingu Lizbona i Olympiakosie Pireus, w których rozegrał łącznie 99 meczów ligowych i strzelił 37 bramek, przeniósł się do Niemiec. W Borussi M’Gladbach był zapowiadany jako napastnik, który gwarantuje minimum 10 ligowych goli. Tymczasem zawiódł. Rozczarował. Przez dwa sezony w 52 meczach zdobył tylko 12 goli. Następnie przeniósł się do Wolfsburga, gdzie było zdecydowanie lepiej. Najwięcej bramek (13) zdobył w pierwszym sezonie w drużynie „Wilkow” (1998/1999), co dało mu 5. miejsce w klasyfikacji strzelców. Mogło być wyższe, bo po rundzie jesiennej „Jusko” był liderem z jedenastoma golami, ale wiosną strzelił tylko dwa gole.

Andrzej_Juskowiak_(VFL_Wolfsburg)t-onlinede

Andrzej Juskowiak w barwach VfL Wolfsburg.

Źródło: t-online.de.

Ciekawym przypadkiem jest Artur Wichniarek, który fenomenalnie czuł się w Arminii Bielefeld. W 2. Bundeslidze dwukrotnie został królem strzelców, a w najwyższej klasie rozgrywkowej, mimo że jego klub z reguły bronił się przed spadkiem aż czterokrotnie strzelił minimum 10 goli w sezonie (10 i 12 goli po dwa razy). Znacznie gorzej szło mu w Hercie Berlin, gdzie zupełnie nie mógł się odnaleźć. Dla „Starej Damy” strzelił zaledwie 4 gole w 63 występach. Dla porównania w Arminii było to 44 gole w 152 występach.

Wichniarek czterokrotnie strzelił minimum 10 goli w sezonie i pod tym względem jest lepszy od Furtoka, który uczynił to dwukrotnie, ale jeden z tych sezonów ukończył z dwudziestoma golami. Juskowiak trzykrotnie zakończył sezon z minimalną liczbą dziesięciu goli, a Leśniak, Smolarek i Błaszczykowski raz. Regularność Wichniarka nie przełożyła się na miejsca w czołowej „dziesiątce” strzelców, bo udało mu się to tylko raz (2008/2009, 10. miejsce, 12 goli). Juskowiak jest pod tym względem rekordzistą (nie licząc Lewandowskiego), bo trzykrotnie był w „dziesiątce” w sezonach – 1998/1999 (5. miejsce, 13 goli), 2000/2001 (9. miejsce, 10 goli) i 1999/2000 (10. miejsce, 11 goli). Furtok oprócz drugiego miejsca w sezonie 1990/1991 (20 goli) był jeszcze na 6. miejscu w sezonie 1989/1990 (10 goli). Leśniak był siódmy (1993/1994, 11 goli), a Smolarek ósmy (2005/2006, 13 goli).

Lewandowski to zupełnie inna liga, bo poza pierwszym (debiutanckim) sezonem w każdym kolejnym, a w tym w obecnie trwającym 2017/2018, strzelił ponad 10 goli. Oznacza to, że siedem sezonów z rzędu strzelił minimum 10 bramek. Co więcej, aż dwukrotnie strzelił 30, a trzykrotnie miedzy 20 a 30 (20, 23, 22) i dwukrotnie kilkanaście (17 i 13), przy czym wynik w obecnym sezonie (2017/2018, 13 goli) jest wynikiem po zaledwie 12 kolejkach. Miejsca w „dziesiątce” Lewandowski nie zajął tylko w debiutanckim sezonem. Dwukrotnie był królem strzelców, trzykrotnie wicekrólem i raz był trzeci. Obecny sezon trwa, a „Lewy” póki co jest liderem klasyfikacji strzelców.  

Aktualnie warunkiem dostania się na listę dziesięciu najlepszych polskich strzelców w Bundeslidze jest zdobycie 21 goli. Najbliżej przełamania tej bariery spośród grających polskich piłkarzy, nie licząc Lewandowskiego i Błaszczykowskiego, jest Łukasz Piszczek. Na swoim koncie ma obecnie 17 goli i zajmuje 13. miejsce. Wyprzedzają go jeszcze Tomasz Wałdoch – 19 (Bochum 6, Schalke 13) i Artur Sobiech – 18 (Hannower). Trzymamy kciuki.

 

Polscy piłkarze – klasyfikacja najlepszych strzelców (stan na dzień 23.11.2017 r.):

1.Robert Lewandowski – 163* (Borussia Dortmund 73, Bayern Monachium 90).

2.Jan Furtok – 60 (HSV Hamburg 51, Eintracht Frankfurt 9).

3.Andrzej Juskowiak – 56 (Borussia M'gladbach 12, VfL Wolfsburg 39, Energie Cottbus 5).

4.Artur Wichniarek – 48**(Arminia Bielefeld 44, Hertha Berlin 4).

5.Marek Leśniak – 42 (Bayer Leverkusen 19, SG Wattenscheid 18, TSV 1860 Monachium 2, Bayer Uerdingen 3)

6.Jakub Błaszczykowski – 28 (Borussia Dortmund 27, VfL Wolfsburg 1).

6.Janusz Turowski – 28 (Eintracht Frankfurt 28).

8.Euzebiusz Smolarek - 25 (Borussia Dortmund 25).

9.Jacek Krzynówek – 24 (FC Norymberga 6, Bayer Leverkusen 9, VfL Wolfsburg 7, Hannower 2).

10.Andrzej Buncol – 21 (FC Homburg 5, Bayer Leverkusen 14, Fortuna Düsseldorf 2).

Statystyki na podstawie 90minut.pl i uzupełniająco – bundesblog.blogspot.com i transfermarkt.pl.

*-liczba goli według transfermarkt.pl wynosi 164. Różnica wynika z faktu, że 90minut.pl podaje, że w sezonie 2012/2013 „Lewy” strzelił 23 gole, a pozostałe źródła mówią o 24 (w tym także blog, czy na pewno wiarygodny – kicker.de). Dla zachowania spójności podaję dane za 90minut.pl.

**-liczba goli według bundesblog i transfermarkt.pl wynosi 49, ponieważ oba źródła podają o jedną bramkę więcej strzeloną w barwach Arminii, czyli 45, a nie 44.

 

Źródła: własne, bundesblog.blogspot.com, 90minut.pl, transfermarkt.pl, kicker.de, pl.wikipedia.org, pinterest.com, 11freunde.de, t-online.de.

wtorek, 21 listopada 2017
Furtok był pierwszy

Od kilku sezonów czołowym strzelcem Bundesligi jest Robert Lewandowski, który prawie co sezon walczy o koronę króla strzelców. Pierwszym Polakiem, który realnie walczył o miano najlepszego strzelca Bundesligi był jednak Jan Furtok.

Polski napastnik trafił do ligi niemieckiej jesienią 1988 r. jako 26-letni doświadczony już piłkarz. Wiosną 1980 r. zadebiutował w polskiej lidze w barwach GKS Katowice, ale na kolejny występ czekał prawie dwa i pół roku. Łącznie wystąpił w 169 meczach, w których zdobył 77 goli, co oznacza że strzelał gola w co drugim meczu. Furtok był wówczas reprezentantem Polski, uczestnikiem mistrzostw świata w Meksyku w 1986 r., choć wystąpił tylko w jednym meczu – z Brazylią (na trzydzieści ostatnich minut wszedł za Kazimierza Przybysia). W tamtych czasach zagranicę wyjeżdżali naprawdę najlepsi polscy piłkarze, praktycznie tylko reprezentanci Polski, a nie jak obecnie – młodzi, zdolni i podobno utalentowani po udanej jednej rundzie w ekstraklasie.

Furtok przez trzy sezony z rzędu (1985/1986, 1986/1987, 1987/1988) strzelał co najmniej 15 goli (łącznie 51), trzykrotnie był wicekrólem strzelców, co nie mogło umknąć uwadze zagranicznych klubów. Rozmowy przedstawicieli HSV Hamburg z GKS Katowice, a dokładniej z nieżyjącym już prezesem Marianem Dziurowiczem przeciągały się. Furtok w polskiej lidze już nie zachwycał (tylko 1 gol w 9 meczach), ale kluby porozumiały się w kwestii kwoty transferowej (1,2 miliona marek, choć niektóre źródła podają 1,6 miliona marek). Furtok zwrócił uwagę na istotny fakt na początku jego przygody z Hamburgiem – „Przyszedłem świeżo po Okońskim, który tam był bożyszcze, zresztą on wszędzie był bożyszcze.” (cyt. za: weszlo.com). „Oko” przed dwa sezony wystąpił w 62 meczach, w których zdobył 15 goli, ale to tylko na marginesie. Wróćmy do bohatera tego wpisu.

W sezonie 1988/1989 Furtok zdążył wystąpić w 21 meczach, w których zdobył 9 bramek. Całkiem nieźle, jak na debiutanta w Bundeslidze. Głównym asystentem Furtoka była Uwe Bein, a HSV zakończył rozgrywki na wysokim 4. miejscu. W sezonie 1989/1990 Furtok strzelił tylko jednego gola więcej, czyli 10, ale wystąpił w 33 meczach. O okazje bramkowe dla Furtoka dbali (późniejszy trener Lechii Gdańsk) Thomas Von Hessen, Armin Eck i partner z ataku, czyli Brazylijczyk Nando. Latem 1990 r. do HSV dołączył Waldemar Matysik, ale obaj Polacy delikatnie mówiąc nie przepadali za sobą. Poza tym, w HSV pojawił się gwiazdor Dynama Berlin – Thomas Doll. „Korzystał na tym także Furtok, który rozegrał najlepszy sezon w Niemczech. Rywalizował o koronę króla strzelców z Rolandem Wohlfartem z Bayernu Monachium. Ostatecznie Bawarczyk zgromadził 21 bramek, a Polak 20. W punktacji kanadyjskiej Wohlfart także okazał się lepszy od Furtoka, gdyż zanotował 7 asyst, a Furtok 6.” (cyt. za: „Świat Futbolu”). Trzeba przyznać, że Wohlfart grając w Bayernie miał więcej sytuacji strzeleckich, o które dbali m.in. Stefan Effenberg i Brian Laudrup. HSV zajął 5. miejsce w lidze i z powodu długów musiał pozbyć się Dolla, który odszedł do Lazio Rzym za rekordowe 15 milionów marek.

Jan_Furtok_(HSV)_gwiazdyonlinepl

Radość Jana Furtoka po golu dla Hamburger SV.

Źródło: gwiazdyonline.pl.

Kolejny sezon (1991/1992) nie był udany tak dla HSV, jak i dla Furtoka. Klub z Hamburga zakończył rozgrywki na odelgłym 12. miejscu, które po poprzednim sezonie było dużym rozczarowaniem. Furtok wystąpił w 30 meczach i zdobył 8 goli. Jesienią 1991 r. do klubu został sprowadzony za 1,3 miliona marek z Górnika Zabrze trzeci Polak – Ryszard Cyroń. Po roku został jednak sprzedany do Fortuny Duesseldorf. Sezon 1992/1993 okazał się ostatnim sezonem Furtoka w HSV, zresztą Waldemara Matysika także. Z powodu kontuzji w postaci zerwania wiązadła krzyżowego w kolanie wystąpił w 19 meczach, w których zdobył 4 gole. HSV znowu zanotował sezon poniżej oczekiwań zajmując 11. miejsce. Przygodę z Hamburgerem SV zakończył na 135 meczach, w których zdobył 51 bramek, co oznacza, że trafiał do bramki rywala w co trzecim meczu.

Warto dodać, że w pod koniec kwietnia 1993 r. Furtok popisał się strzeleniem jedynej bramki w meczu reprezentacji Polski z San Marino w eliminacjach mundialu 1994. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie był to gol strzelony ręką. Furtok dalej jednak brnie w historię, że bramka była przypadkowa i mówi: „(…) nikogo nie przepraszałem. Za co miałem przepraszać? Za to że mi się piłka od ręki odbiła?” (cyt. za: weszlo.com). W reprezentacji Polski w latach 1984-1993 Furtok rozegrał 36 meczy za kadencji trzech trenerów (Antoniego Piechniczka, Wojciecha Łazarka i Andrzeja Strejlaua) i strzelił 10 goli dla „Biało-Czerwonych”. Bramka z San Marino była ostatnią w kadrze. Później wystąpił jeszcze w trzech meczach. Ostatnim była wrześniowa porażka 0:3 z Anglią na Wembley.

Wracając do kariery klubowej, to po Furtoka zgłosił się Eintracht Frankfurt, który szukał wartościowego uzupełnienia dla Anthony Yeboaha i zapłacił aż 2,8 miliona marek, czyli ponad dwa razy więcej niż HSV zapłacił Katowicom. Jesień 1993 Eintracht zakończył na pozycji lidera Bundesligi! O sile ofensywnej klubu stanowili: Uwe Bein, Maurizio Gaudino, Yeboah i Furtok, a przecież był jeszcze choćby Jay Jay Okocha. Wiosną przyszła jednak seria dotkliwych porażek, która spowodowała, że Eintracht zakończył rozgrywki na 5. miejscu. Furtok w nowych barwach rozegrał 27 ligowych meczów, w których zdobył 6 goli, a oczekiwano od niego więcej. Polski napastnik był krytykowany przez bramkarza Eintrachtu Uli Steina, który krytykował też innych kolegów z drużyny. Bramkarza bronił trener Klaus Toppmoeller i… obaj pożegnali się z klubem.

Przed kolejnym sezonem Furtok i Gruzin Kaczaber Czadadze zmienili swój status na amatora. Finansowo Polak nie stracił, a był to jedynie zabieg formalny związany z faktem, że w kadrze było za dużo obcokrajowców. Furtok zagrał w 26 meczach, ale coraz częściej był zmieniany i strzelił tylko 4 gole. Eintracht zajął w lidze dopiero 9. miejsce, ale z niezłej strony zaprezentował się w Pucharze UEFA, gdzie dotarł do ćwierćfinału. W pierwszym meczu z Juventusem Turyn rozegranym we Frankfurcie padł remis 1:1, zresztą po golu Furtoka. W rewanżu „Stara Dama” nie pozostawiła jednak złudzeń wygrywając 3:0. Furtok, mimo ważnego jeszcze przez rok kontraktu postanowił wrócić do Polski, bo jak przyznawał, był już zmęczony mieszkaniem i graniem w Niemczech.

Jan_Furtok_(Eintracht_Frankfurt)_hackentrickcom

Radość Jana Furtoka po golu dla Eintrachtu Frankfurt.

Źródło: hackentrick.com.

Po części wynikało to z faktu, że „Po trzydziestce musiał zmienić styl gry. Mniej przebojowych rajdów, więcej rozwagi, wyczekiwania na dogodną okazję. Kibice coraz częściej wygwizdywali niedawnego asa, a na frankfurckim Waldstadionie zdarzały się i bardzo przykre okrzy­ki: „Furtok raus!” – „Furtok wynocha!” Tak było nawet wtedy, kiedy strzelił gola najlepszej europejskiej jedenastce, Juventusowi Turyn w remisowym meczu Eintrachtu w Pucharze UEFA.” (cyt. za: gwiazdyonline.pl).

Wiceprezydent Eintrachtu, Bernd Hoelzenbein wykazał zrozumienie, a Furtok mógł na zasadzie wolnego transferu zasilić swój ukochany GKS Katowice. Przez dwa i pół sezonu popsuł sobie statystyki w ekstraklasie. Wystąpił w 40 meczach, w których zdobył 8 goli. Wiek i kontuzje zrobiły swoje. Dzięki doświadczeniu Furtok więcej pomagał drużynie, bardziej angażował się w rozgrywanie akcji, ale nie strzelał już jak wcześniej. Łącznie wystąpił w 209 meczach, w których zdobył 85 goli.

W barwach HSV i Eintrachtu rozegrał 188 meczów w Bundeslidze (60 goli), 20 w Pucharze UEFA (7 goli) i 10 w Pucharze Niemiec (7 goli)*. W wywiadach dla portalu weszlo.com Furtok dużo i barwnie opowiadał o przygodnie z niemiecką piłką. Najlepsi piłkarze, z którymi grał w jednej drużynie to jego zdaniem – Bein, Gaudino i Von Heesen. Ciekawe, że nie wymienił Dolla i Yeboaha. Największym jajcarzem w jego opinii był Manfred Kaltz. Za najgorszego trenera uznał Egona Coordesa, z którym spotkał się w HSV, „bo to był zły człowiek” (cyt. za: weszlo.com). Odnośnie trenerów, to dodał, że „trener Schock to nawet na kolanach mi dziękował po meczach” (cyt. za: weszlo.com). Furtok przyznał, że „Nie było co robić tam w tych Niemczech. 1,5 godziny trening, co później ze sobą zrobić? Pograłem trochę na maszynach (…) jeździłem też potem uczyć się niemieckiego. 1,5 godziny w jedną, 1,5 godziny w drugą, to się trochę zabijało ten czas.”. Zbyt sportowego trybu życia nie prowadził, bo potwierdził, że lubił wypić dwa piwa dziennie, zapalić („zdarzyło się paczkę dziennie wypalić” – cyt. za: weszlo.com) i zjeść golonkę. To wszystko to tylko folklor, anegdota, dodatek do wspaniałej, jak na tamte czasy kariery polskiego piłkarza. Furtok przestał grać w Niemczech ponad dwadzieścia lat temu, a jedynym polskim piłkarzem, który strzelił więcej goli od niego jest Robert Lewandowski…

 

*- Statystyki dotyczące liczby meczów i bramek strzelonych w Bundeslidze pochodzą z serwisu 90minut.pl. „Świat Futbolu” podawał inną liczbę bramek strzelonych w poszczególnych sezonach, a portal transfermarkt.pl podaje, że Furtok strzelił 59 goli. Statystyki dotyczące Pucharu UEFA i Pucharu Niemiec pochodzą z transfermarkt.pl.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, transfermarkt.pl, weszlo.com, pl.wikipedia.org, gwiazdyonline.pl, hackentrick.com. R. Kołtoń, Jana Furtoka przygoda z Bundesligą, „Świat Futbolu” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego”, brak numeru i daty wydania, s. 6-7.

| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Tagi