Wpisy z tagiem: Olimpia Poznań

niedziela, 29 grudnia 2013
Legia Mistrz Polski 1993, czyli historia odebranego tytułu

Dokładnie 20 lat temu, w 1993 r., tytuł mistrzowski wywalczyła warszawska Legia, po korespondencyjnym pojedynku na większą liczbę strzelonych bramek z ŁKS Łódź. Z tytułu nie cieszyła się jednak długo, ponieważ PZPN postanowił odebrać tytuł Legii i ukarać wszystkie cztery kluby, które brały udział w meczach decydujących o mistrzostwie. Tzw. „mistrzem przy zielonym stoliku” został poznański Lech.

Historia sprzed dwudziestu lat w dalszym ciągu pozostaje żywa w pamięci kibiców, piłkarzy, trenerów i działaczy Legii, którzy mają poczucie krzywdy.

Przed ostatnią kolejką sezonu 1992/1993 wiadomym było, że jeśli Legia i ŁKS wygrają swoje mecze, to o tytule mistrzowskim będzie decydował bilans bramkowy. ŁKS musiał strzelić trzy bramki więcej niż Legia, ponieważ wtedy nie obowiązywała zasada, że o miejscu w tabeli decydował bilans bezpośrednich spotkań, tylko bilans bramkowy. W walce o tytuł liczył się jeszcze poznański Lech, który miał najlepszy bilans bramkowy, ale musiał liczyć, że oba kluby nie wygrają swoich meczów, bowiem przed ostatnią kolejką tracił do nich po jednym punkcie. Kilka kolejek wcześniej wiadomym było, że walka „łeb w łeb” może trwać do ostatniej kolejki, dlatego celem uniknięcia wyścigu bramkowego, dziennikarze proponowali, aby zmienić regulamin rozgrywek I ligi. Wątpliwym była zmiana reguł podczas trwania gry, ale PZPN nie miałby z tym problemu, ponieważ bodajże dwa sezony wcześniej postanowił, że o spadku z ligi będą decydowały baraże. Później, już po całej aferze, działacze Legii przyznawali, że optowali za takim rozwiązaniem, ale PZPN nie był zainteresowany. W każdym razie, żadnych zmian w regulaminie nie było i w ostatniej kolejce stało się to, co miało się stać. Legia wygrała w Krakowie z Wisłą, która nie grała już o nic, 6:0, a ŁKS rozstrzelał u siebie spadkowicza – Olimpię Poznań 7:1.

Janusz_Wójcik_w_górze_-_Legia_Mistrz_Polski_1993!

Od podrzucania trenera Janusza Wójcika, piłkarze Legii rozpoczęli świętowanie zwycięstwa w Krakowie i tytułu Mistrza Polski 1993. Jak się później okazało PZPN wybrał innego mistrza…

Źródło: oddech futbolu.wordpress.com.

Sędziowie obu spotkań – Marian Dusza (Wisła – Legia) i kończący sędziowską karierę Michał Listkiewicz (ŁKS – Olimpia) nie mieli żadnych wątpliwości co do sportowego charakteru meczów i w protokole pomeczowym nie podzielili się swoimi ewentualnymi spostrzeżeniami. Innymi słowy sędziowie uznali, że pojedynki były „czyste”. I może, mimo wątpliwości kibiców co do sportowego charakteru tych meczów, nie byłoby żadnego ciągu dalszego, gdyby nie dziennikarze i Piotr Voigt, wiceprezes i sponsor „Białej Gwiazdy”, a prywatnie właściciel znanego krakowskiego zakładu optycznego. Następnego dnia, w poniedziałek 21 czerwca 1993 r., „Przegląd Sportowy” na pierwszej stronie rozpoczął relację z meczów tytułem „ALE WYGŁUP!!!” a pozostałe gazety codzienne krzyczały na pierwszych stronach o kabarecie, korupcji i ustawieniu meczów. Piotr Voigt grzmiał, że jego piłkarze zagrali nieuczciwie, ale poza osobistym przekonaniem nie miał nic, absolutnie nic – żadnych dowodów. Podobnie jak Ludwik Miętta-Mikołajewicz, prezes Wisły i Zdzisław Kapka, kierownik drużyny, którzy poza pewnością, że mecz został sprzedany, także nie mieli dowodów.

 M._Listkiewicz

Michał Listkiewicz – sędzia meczu ŁKS Łódź – Olimpia Poznań (7:1).

Źródło: pilka-nozna.przegladsportowy.pl.

 Piotr_Voigt

Piotr Voigt - był przekonany o korupcji, ale nie miał dowodów.

Źródło: krakow.naszemiasto.pl.

Voigt przed meczem z Legią zapowiedział, że piłkarze Wisły dostaną 300 milionów złotych ekstra premii za zwycięstwo. Przegrali, a on uznał, że Legia zapłaciła więcej. Nie docierało do niego, że Wisła mogła być w tym meczu dramatycznie słaba. W konsekwencji TS Wisła Kraków powołała specjalną komisję, która przesłuchiwała piłkarzy „Białej Gwiazdy”. Śledztwo klubu nie doprowadziło do niczego, ponieważ żaden z piłkarzy nie potwierdził przekonania Voigta, co więcej żaden nie dał podstaw, jakiegokolwiek punktu zaczepienia do dalszych wątpliwości. Niezależnie od braku dowodów, Zarząd klubu po przeanalizowaniu nagrania video, zapoznaniu się z opiniami trenerów i przeprowadzeniu rozmów wyjaśniających z zawodnikami postanowił ukarać ich zróżnicowanymi karami. Jacek Bobrowicz, Janusz Gałuszka i Zbigniew Gręda zostali ukarani najsurowiej – 6-miesięczną dyskwalifikacją połączoną z nieodnawianiem kontraktów. Niektórych piłkarzy ukarano tylko naganą. Pozostałe kluby nie zrobiły nic. Legia i ŁKS nie miały podstaw, ponieważ uważały, że ich piłkarze wygrali zgodnie z duchem sportu. Olimpia też nic nie zrobiła, ponieważ wcześniej była zdegradowana, a w meczu z ŁKS, aby nie budzić żadnych wątpliwości, odsunięto od składu najstarszych zawodników. Poza tym, sponsor Olimpii, Bolesław Krzyżostaniak nie ukrywał, że przyjaźni się z Januszem Wójcikiem, trenerem Legii i to jemu powinno zależeć na tym, aby Olimpia postawiła ŁKS, jak największy opór. Wójcik w swojej autobiografii pisał, że bał się zadziwiających wyników i w sprawie postawy Olimpii kontaktował się bezpośrednio z Krzyżostaniakiem. Popularny „Bolo” twierdził, że ŁKS wygrał wysoko, bo pomagał mu w tym sędzia, czyli Listkiewicz! A wracając jeszcze do trzech piłkarzy „Białej Gwiazdy” to już nigdy nie zagrali w barwach klubu z Reymonta. A w ekstraklasie grał tylko Gałuszka, ale w barwach Polonii Warszawa i Pogoni Szczecin.

Jacek_Bobrowicz

Jacek Bobrowicz.

Źródło: 90minut.pl.

Janusz_Gałuszka

Janusz Gałuszka.

Źródło: 90minut.pl.

PZPN, ulegając chyba medialno-wiślackim przekonaniu o ustawieniu meczów, postanowił zająć się sprawą. Jeszcze w dniu 21 czerwca 1993 r. Prezydium PZPN (stosunkiem głosów 5:4) zweryfikowało wyniki obu spotkań jako prawidłowe, ale postanowiło nałożyć na wszystkie cztery kluby grzywnę w wysokości 500 milionów złotych do zapłacenia PZPN, pod groźbą wycofania z rozgrywek w następnym sezonie. Oczywiście, wszystkie kluby zapowiedziały, że grzywny nie zapłacą i odwołały się od tej decyzji.

Prezydium rozpatrywało różne warianty, o czym informował wiceprezes PZPN Michał Listkiewicz, który nie widział jako sędzia żadnych nieprawidłowości w meczu ŁKS – Olimpia, a informował o karach nałożonych na kluby. PZPN dyskutował nad rozegraniem decydującego meczu, ale w związku z wylotem ŁKS na tournee do USA, zarzucono ten pomysł. Prezes ŁKS Ireneusz Mintus twierdził, że gdyby zapadła decyzja o meczu, to jego klub przesunąłby wyjazd.

W dniu 24 czerwca 1993 r. poinformowało, że w dniu 8 maja w ligowym meczu Legia – Widzew (2:1) piłkarz gospodarzy Roman Zub grał z podwyższonym poziomem testosteronu, co spowodowało, że Wydział Gier PZPN stosunkiem głosów 6:5 postanowił zweryfikować rezultat meczu, przyznając walkower 3:0 drużynie łódzkiej.

 Roman_Zub

Roman Zub – bohater „afery” dopingowej.

Źródło: fckarpaty.lvic.ua.

Tego samego dnia Prezydium PZPN postanowiło zawiesić wykonanie decyzji w tej sprawie do czasu przedłożenia przez Legię ostatecznych wyników badań antydopingowych, ponieważ Legia wykazywała nieścisłości w dokumentacji dotyczącej badania R. Zuba. Dodatkowo, nałożono na cztery kluby zakaz transferów krajowych i zagranicznych dla zawodników z czterech klubów na okres jednego roku, a dodatkowo ukarać je trzema ujemnymi punktami na starcie nowego sezonu. W ten sposób Prezydium PZPN ukarało cztery podejrzane kluby za to samo domniemane jedynie przestępstwo po raz drugi, nie anulując poprzedniej kary. PZPN naruszył podstawową zasadę prawa karnego, że nie można karać dwa razy za to samo.

W związku z wątpliwościami dotyczącymi wyniku meczu Legia – Widzew, Michał Listkiewicz stwierdził, że „W tej chwili nie ma mistrza Polski” (cyt. za „Przegląd Sportowy”). Mecz o Superpuchar Polski: Legia – GKS Katowice, zaplanowany na niedzielę 27 czerwca 1993 r., został odwołany.

Ostatecznie Legia nie została ukarana walkowerem, ponieważ przedstawiła dokumenty z laboratorium w Moskwie, z których wynikało, że Zub był czysty. Poza tym, do redakcji kilku gazet sportowych dostarczono kserokopię wyników badań antydopingowych przeprowadzonych w drużynie olimpijskiej reprezentacji Polski w dniu 3 lipca 1992 r. W odniesieniu do Aleksandra Kłaka, Dariusza Koseły i Piotra Świerczewskiego przyniosły one wynik pozytywny. Wniosek mógł być tylko jeden – PZPN „ukręcił sprawie łeb”, a Legią chce ukarać. To była tylko dodatkowo okoliczność, bo decydujące znaczenia dla odstąpienia od walkoweru miał fakt, że w regulaminie rozgrywek karę dla klubu przewidziano tylko w sytuacji, gdy w drużynie grało, co najmniej dwóch nieuprawionych zawodników. A co do samego Zuba, to początkowo słuch o nim zaginął, ale później pograł jeszcze dziesięć lat, m.in. w barwach Karpat Lwów i Wołynia Łuck.

PZPN powołał specjalną Komisję do zbadania okoliczności zakończenia sezonu ligowego 1992/93 po przewodnictwem Macieja Kapelczaka. Komisja stosunkiem głosów 8:1 wniosła w dniu 10 lipca 1993 r. do Walnego Zgromadzenia Delegatów PZPN o odrzucenie dotychczasowych kar nałożonych na cztery kluby i utrzymanie wyników osiągniętych na boisku. Wniosek rozwścieczył Ryszarda Kuleszę, byłego trenera reprezentacji Polski. Kulesza wypowiedział swoje pamiętne „Cała Polska widziała, a wy jesteście niewidomi?!”. Delegaci, mimo braku jakiegokolwiek, dowodu, wbrew zasadzie domniemania niewinności zagłosowali, zgodnie z oczekiwaniem pana Kuleszy, czyli 68 przeciw propozycji komisji Kapelczaka, a 20 za.

Ryszard_Kulesza

Ryszard Kulesza (ur. 1931 – zm. 2008) – autor pamiętnego „Cała Polska widziała…”.

Źródło: wyborcza.pl.

W konsekwencji mistrzem Polski został Lech. PZPN zgłosił Lecha do Pucharu Europy Mistrzów Klubowych, a ukarane – Legię i ŁKS – do Pucharu UEFA. Oba kluby, mimo że czuły się pokrzywdzone zaakceptowały taką decyzję tłumacząc, że chociaż start w pucharach może zrekompensować piłkarzom całe zamieszanie. Tak się jednak nie stało, ponieważ UEFA wykluczyła oba kluby z Pucharu UEFA tłumacząc, że zostały podejrzane i ukarane w związku z korupcją. Działacze PZPN wydawali się zdziwieni i zaskoczeni taką decyzją, łącznie z ówczesnym Prezesem – Kazimierzem Górskim. Niektórzy dziennikarze sugerowali, że takie rozwiązanie delegatom UEFA podpowiedział… Eugeniusz Kolator. A co do trenera tysiąclecia, a wtedy Prezesa PZPN, to wtedy też się nie popisał. Nie zajął stanowiska, unikał dziennikarzy. Janusz Wójcik w swojej autobiografii napisał: „Kulesza bruździł, a Górski chował głowę w piasek”.

Piłkarze Legii zwrócili się do pozostałych klubów z prośbą o zrzeczenie się punktów zdobytych w ostatniej kolejce, ale był to tylko akt desperacji, który nie przyniósł im nic więcej niż narażenie się na śmieszność. Legioniści napisali m.in. „Apel kierujemy szczególnie do kolegów z KKS Lech Poznań, głęboko wierząc, ze tytuł wywalczony przy zielonym stoliku nie przyniesie im żadnej satysfakcji.” (cyt. za „Przegląd Sportowy”).

12 lipca 1993 r. realizując uchwałę Walnego Zgromadzenia Delegatów PZPN z dnia 10 lipca zweryfikował tabelę rozgrywek o mistrzostwo I ligi w sezonie 1992/1993 i w komunikacje poinformował, że „KKS Lech Poznań otrzymuje tytuł mistrza Polski (…)”. „Przegląd Sportowy” skomentował decyzję w następujący sposób: Doszło do tego, że mistrza wyłoniono przy stoliku w imię zgodnej nienawiści do Legii i pilnowania swoich interesów. Kierownictwo i trenerzy Lecha przyjęli całą sytuację ze zrozumieniem. Nie byli bezczelni i nie powtarzali wokoło, że są niewinni. Kiedy pokonali Hutnika w Krakowie, goniąc za startem w Pucharze UEFA, nie przejęli się okrzykami z trybun o „złodziejstwie i sprzedawczykach”. Nie walczyli wtedy o tytuł, więc… zostali mistrzami Polski!”.

Red. Janusz Atlas (Tygodnik „Piłka Nożna”) pisał, że od samego początku chodziło o Legię, a nie o pozostałe trzy kluby. Zdaniem Atlasa o decyzji PZPN zdecydowała niechęć do Legii, do Warszawy, do stolicy. Nie bez znaczenia był fakt, że Legia rosła siłę, a w trakcie sezonu 1992/1993 zawarła dwie umowy sponsorskie z FSO na dwa lata za astronomiczną kwotę 2,5 miliarda ówczesnych złotych i z Adidasem. W podobny sposób wypowiadał się Janusz Wójcik. Poza tym, w opinii Atlasa zdecydowała zazdrość i chęć „porządzenia”. Wydaje się, że istotne znaczenie miała także historia Legii – klubu, który jeszcze w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia pod pozorem odbycia służby wojskowej, ściągał najlepszych polskich piłkarzy, poza klubami z Górnego Śląska. Teraz nadarzyła się okazja do ogólnopolskiego odwetu. Poza tym, niechęć do PZPN oraz ówczesnego prezesa i trenera jawnie deklarowali trener Legii Janusz Wójcik i jeden z najlepszych jej piłkarzy – Wojciech Kowalczyk.

Wójcik i Kowalczyk w swoich autobiografiach zwracają uwagę, że ŁKS w całej aferze był faworyzowany. Wynik meczu ŁKS – Olimpia chował się w cieniu afery wywołanej wynikiem meczu Wisła – Legia. Poza tym, spotkanie w Łodzi, w przeciwieństwie do spotkanie w Krakowie, nie zostało objęte postępowaniem prokuratorskim. Wójcik napisał: „Jestem pewien, że ŁKS już wcześniej był typowany na mistrza w Alejach Ujazdowskich. Pośrednim dowodem na to, iż PZPN planował zdobycie tytułu przez ŁKS jest to, że na ostatnie spotkanie, kiedy prowadziliśmy wyraźnie bramkowo, a tylko teoretycznie wszystko mogło się jeszcze zdarzyć, do Łodzi pojechała cała delegacja Polskiego Związku Piłki Nożnej, z prezesem Kazimierzem Górskim. Oni nawet mieli już przygotowane medale, by po meczu wręczyć je piłkarzom ŁKS. A więc mimo że Legia prowadziła, ktoś był bardziej pewny końcowego układu tabeli.”. Kowalczyk oskarża jeszcze red. Tomasza Zimocha o to, że relacjonując w radio mecz ŁKS – Olimpia zachwycał się grą łódzkich piłkarzy i żałując, że nie zostaną mistrzami Polski, bo mecz w Krakowie został ustawiony.

Tomasz_Zimoch

Red. Tomasz Zimoch – wplątany w „aferę” przez W. Kowalczyka.

Źródło: polskieradio.pl.

5 lipca 1995 r. krakowska Prokuratura Rejonowa umorzyła śledztwo w tej sprawie nieznajdując potwierdzenia zarzutu przestępstwa, jakiego rzekomo dopuściła się Legia. Wcześniej w wywiadzie dla tygodnika „Piłka Nożna” prok. Marek Miarczyński powiedział m.in. „(…) wydaje mi się, że ten mecz rzeczywiście nie był rozegrany w sposób naturalny”. Głównym dowodem miał być protokół z przeglądu meczu na taśmie wideo. Ostatecznie jednak prokuratura umorzyła postępowanie. Red. Maciej Polkowski na łamach „Przeglądu Sportowego” informował: „Domniemania, plotki i subiektywne odczucia to zdecydowanie za mało, by obrzucić kogokolwiek sportową anatemą. Miejmy nadzieję, że nowi szefowie piłkarskiej centrali uczynią co w ich mocy, by naprawić krzywdę sprzed dwóch lat.”. Nie naprawili wtedy, nie naprawili też rok wcześniej, gdy mówiło się, że na jubileusz 75-lecia powstania PZPN, Związek odda Legii tytuł.

Sprawa tytułu Mistrza Polski’93 co jakiś czas wraca, głównie za sprawą kibiców i kolejnych prezesów warszawskiego klubu. W grudniu 2004 r. klub wystąpił o zwrot tytułu, a związek odłożył decyzję w sprawie. Wreszcie powołał specjalną komisję, która w styczniu 2007 r. zaopiniowała prośbę Legii negatywnie. Jako argumenty komisja podała: (1) potwierdzenie braku zaangażowania piłkarzy Wisły przez kibiców tego klubu, (2) kary nałożone przez kierownictwo „Białej Gwiazdy” na zawodników oraz (3) konieczność walki z korupcją. Walne Zgromadzenie PZPN odrzuciło wniosek Legii. Ważne, że Legia w swoim wniosku zwracała uwagę, że nie będzie występowała w stosunku do PZPN z roszczeniami o charakterze majątkowym ani żadnym innym.

A co o sprawie mówią sami zainteresowani? Wojciech Kowalczyk napisał o tym meczu w swojej autobiografii: „Czy był kupiony? A w zasadzie za ile? Nie będę ukrywał – nie wiem. Nie wiem, czy był kupiony, bo ja żadnych pieniędzy nie dałem. Nikt mnie o nie nawet nie prosił, co chyba nie jest dziwnym, bo miałem wówczas ledwie 21 lat (…) Mecz z Wisłą był dla mnie normalnym spotkaniem, Z nikim się nie umawiałem. Robiłem to, co potrafię., Strzelałem gole (…) Trzeba podkreślić jedno – Wisła przeciwko nam grała o czapkę gruszek, a my o życiowy sukces.”. W podobny sposób w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” po dwudziestu latach od meczu wypowiadał się jego uczestników, późniejszy reprezentant Polski – Krzysztof Ratajczyk.

W maju 2013 r. na kilka dni przed meczem Legia – Lech, Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa, w dwudziestą rocznicę tych wydarzeń, złożyło w klubie pismo, w którym zwróciło się o podjęcie działań mających na celu odzyskanie tytule mistrza Polski 1993. SKLW zwróciło uwagę, że decyzja PZPN została podjęta bez udowodnienia winy i przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania dowodowego, a jedyną podstawą do jej podjęcia wydaje się subiektywne przekonanie o ustaleniu wyników meczów poza boiskiem. Zresztą kibice warszawskiego klubu nie zapominają o odebranym tytule przypominając o tym PZPN i Lechowi Poznań.

Transparent_dla_Lecha

Kibice Legii pamiętają o odebranym tytule.

Źródło: legionisci.com.

Prezes Legii Bogusław Leśnodorski słynie z tego, że wykonuje wiele ruchów „pod kibiców” i tak też stało się z mistrzostwem’93. Na oficjalnej stronie klubu, gdy Legia sięgała po mistrzostwo 2013 wśród lat, w których klub wywalczył mistrzostwo dodano, aczkolwiek inną czcionką „’93”, choć nie dodano tego tytułu do sumarycznej listy trofeów.

Każdy odnajduje się w tej sytuacji na swój sposób. Legia i ŁKS czują się pokrzywdzone karami, a Legia odebranie mistrzostwa. Wisła czuje się oszukana przez swoich piłkarzy, choć po prawdzie, to w Krakowie chyba zapomniano o tych wydarzeniach. Lech przyjął tytuł, a strona internetowa lech24.com stoi na stanowisku, że „Nikt nie ma prawa negować decyzji PZPN-u”. Ma prawo! Abstrahując od tego, że naczelną zasadą państwa prawa jest możliwość odwołania się, to pomijając wspomniane już zasady, należy wspomnieć jeszcze o zasadzie in dubio pro reo, zgodnie z którą wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść oskarżonego.

Legia zamiast występu w europejskich pucharach wygrała 2:1 mecz sparingowy o Puchar Polonii 1 z włoskim US Cagliari, późniejszym półfinalistą Pucharu UEFA. Legia w kolejnym sezonie sięgnęła po mistrzostwo, choć wątpliwości znowu się pojawiły, bo w meczu decydującym o tytule (Legia – Górnik 1:1), sędzia Sławomir Redziński wyrzucił z boiska aż trzech piłkarzy Górnika. Inna sprawa, że zabrzanie w tym meczu, podobnie jak w rewanżu półfinału Pucharu Polski (Górnik – Legia 2:2), rozegranym kilka dni wcześniej, grali wyjątkowo brutalnie.

Sprawa przycichła, ale afery korupcyjne dopiero były przed PZPN. Sprawy: „Fryzjera”, Arki Gdynia, Korony Kielce, Polaru Wrocław, ustawienia meczu Zagłębie Lubin – Cracovia, czy wielu innych miały to do siebie, że jakieś dowody były, z reguły zeznania świadków, czyli najczęściej piłkarzy. Domniemania i subiektywne odczucia ścierały się z twardymi dowodami, a nie insynuacjami, jak w 1993 r. Nawet we Włoszech w wielkiej aferze „Calciopoli” były nagrania rozmów telefonicznych, z których wynikało korumpowanie sędziów. Dwadzieścia lat temu PZPN postanowił jednak, że dowody nie są potrzebne. Wydaje się jednak, że zwrócenie Legii tytułu wywołałoby jeszcze większe protesty i krzyki oburzenia niż pozostawienie sprawy w takim (niesprawiedliwym) stanie, jakim jest obecnie.

 

Źródła: własne, legionisci.com, legia.net, lech24.com, trzydozera.pl, oddech futbolu.wordpress.com, cwkslegia.ovh.org, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, pilka-nozna.przegladsportowy.pl, 90minut.pl, fckarpaty.lvic.ua, polskieradio.pl, krakow.naszemiasto.pl. R. Kołtoń, Triumf diabła, „Przegląd Sportowy” z 1993 r. Nr 127 (10 912). M. Zaranek, Wysłuchajmy oskarżonego. Tak broni się Legia, „Przegląd Sportowy” z 1993 r. Nr 127 (10 912). Mistrz ze stolika. „Lech otrzymuje”, „Przegląd Sportowy z dnia 13 lipca 1993 r., s. 1. Apel zawodników Legii, „Przegląd Sportowy” z 1993 r. J. Atlas, Sprzedana liga, Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1993. Wywiad D. Kurowskiego z prok. M. Miarczyńskim, Tygodnik „Piłka Nożna” z 1995 r. Kto odda Legii tytuł?, „Przegląd Sportowy” z 1995 r. Legia Warszawa. 80 lat „zielonych” – księga jubileuszowa. Kolekcja klubów tom 2, Wydawnictwa GiA, Katowice 1995, s. 157-161. J. Wójcik, Jego Biało-Czerwoni, Krajowa Agencja Promocyjna, Warszawa 1999, s. 109-121. P. Kruszyński (red.), Wykład prawa karnego procesowego, Wydawnictwo Temida 2, Białystok 2003, s. 53 i 57. W. Kowalczyk i K. Stanowski, Kowal. Prawdziwa historia, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2003, s. 73. R. Błoński, KP Legia Warszawa, Biblioteka Gazety Wyborczej, Warszawa, s. 14. W. Kowalczyk i K. Stanowski, Kowal. Prawdziwa historia, Buchmann Sp. z o. o., Warszawa 2012, s. 95. Legia Warszawa. Album Przeglądu Sportowego nr 2/2013, s. 81-83 i 137.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi