Wpisy z tagiem: na urlopie

wtorek, 08 września 2015
Kawalerskie

W dniu 10 kwietnia 2015 r. wieczór kawalerskie i nie mogło obyć się bez elementów sportowych, choć Pan Młody o niczym nie wiedział i nie decydował.

Najpierw było trochę rywalizacji czysto sportowej na torze gokartowym Pole-Position Bemowo, o którym na stronie internetowej można przeczytać m.in.: „Jest to na chwile obecną  najdłużej działający tego typu obiekt w Stolicy. Jednocześnie oferujemy najdłuższy tor kartingowy w Warszawie. Pole-Position Bemowo to ponad kilometr gokartowej zabawy.” (cyt. za: pole-position.pl). Do dyspozycji uczestników były gokarty duńskiej firmy Dino o pojemności 270 ccm i mocy 9 KM.

Gokarty_Pole-Position_Warszawa_Bemowo_(4)

Źródło: pole-position.pl.

Następnie były przejazdy z dwoma zawodnikami STW Drift Team – Markiem Wartałowiczem i Jakubem Biedrzyckim. Przejazdy miały miejsce na terenie będącym siedzibą zespołu, czyli przy ul. Estrady w Klaudyn koło Izabelina. Miejsce o tyle charakterystyczne, że jest usytuowane tuż przy tzw. górze śmieci – Górze Radiowo (144 m n.p.m.), częściowo zrekultywowanym wysypisku śmieci warszawskiego MPO. Jeśli natomiast chodzi o zespół – „STW Drift Team to indywidualny i grupowy Mistrz Polski w 2013 roku. W generalnej klasyfikacji Driftingowych Mistrzostw Polski 2013 I Miejsce zdobył Bartosz Stolarski, II Miejsce Marcin Carzasty i III Miejsce Grzegorz Hypki reprezentujący PUZ Drift Team.” (cyt. za: stwdrift.pl).

2015.04.10_STW_Drift_(2)

2015.04.10_STW_Drift_(6)

Zabawa była jednak na maksa, o czym może świadczyć zgubiona opona na jednym z kół: 

2015.04.10_STW_Drift_(18)

Emocje podczas jazd pokazowych to jedno, bo uwagę przykuwał Drift Truck Volvo FM12. Prawdopodobnie jedyny taki pojazd (jak się dowiedziałem – „driftowóz”) w Polsce.

2015.04.10_STW_Drift_(0)

2015.04.10_STW_Drift_(1)

Późniejsza przerwa na posiłek i wizyta w restauracji też miała element sportowy. Restauracja „Kamanda Lwowska” przywołuje klimat starego Lwowa, dlatego na ścianach zawieszone zostały stare fotografie, portrety i obrazy. Wśród nich znajduje się też duża fotografia jednego z egzemplarzy „Sportu”, lwowskiego tygodnika ilustrowanego. Egzemplarz z lat dwudziestych donosi na pierwszej stronie o zwycięstwie polskich piłkarzy nad Szwecją w Sztokholmie i Biegu „Ilustrowanego Kurjera Codziennego” w Krakowie.

2015.04.10_Kamanda_Lwowska

A dalej? Dalej był już wieczór kawalerski…

 

Źródła: własne, pole-position.pl, stwdrift.pl, kamandalwowska.pl, warszawa.fotopolska.eu.

środa, 22 lipca 2015
Relacja spod stadionu w trakcie meczu Millwall – Bradford w Pucharze Anglii

W sobotę, 3 stycznia 2015 r., w meczu III rundy Pucharu Anglii (FA Cup) Millwall FC zremisowało 3:3 z Bradford AFC.

 

Przed meczem

Jeśli chodzi o walor czysto piłkarski, to spotykały się drużyny grające w dwóch różnych klasach rozgrywkowych, choć biorąc pod uwagę fakt, że Millwall dramatycznie broniło się przed spadkiem z Championship, a Bradford City AFC bliżej było czołówki League One, można było spodziewać się wyrównanego pojedynku. Millwall wygrało zaledwie dwa z dziewiętnastu meczów ligowych, a Bradford nie przegrał ostatnich ośmiu meczów ligowych.

Patrząc na historię obu klubów należy zauważyć, że Millwall zostało założone w 1885 r., a Bradford w 1903 r. Gospodarze rozgrywają swoje mecze na wybudowanym w 1993 r. stadionie The (New) Den (pojemność – 20.146, a goście na wybudowanym w 1886 r. Coral Windows Stadium (Valley Parade; pojemność – 25.100). W 1985 r. na stadionie Bradfordu doszło do pożaru drewnianej trybuny, w wyniku czego śmierć poniosło 56 osób a 265 zostało rannych.

Oba kluby nie mają na swoim koncie zbyt wielu sukcesów. Millwall w 2004 r. zagrało w finale Pucharu Anglii (0:3 z Manchesterem United), dzięki czemu zadebiutowało w europejskich pucharach, ale szybko odpadło z Ferencvarosem Budapeszt. Poza tym trzykrotnie zagrali w półfinale Pucharu Anglii (1900, 1903, 1937). W najwyższej klasie rozgrywkowej zagrali tylko raz. Najbardziej znanymi piłkarzami byli: Teddy Sherningham, Tony Cascarino i Denis Wise (grający trener). Wśród znanych trenerów należy mienić George Grahama i Johna Doherty’ego, Bruce Riocha. Bradford City AFC w 1911 r. zdobyli Puchar Anglii, w 2013 r. zagrali w finale Pucharu Ligi Angielskiej (0:5 ze Swansea City), a poza tym przez dwa sezony występowali w Premier League (1999/2000 i 2000/2001).

Millwall rozpoczynał rozgrywki od III rundy Pucharu Anglii, a Bradford wyeliminował już dwie drużyny. W I rundzie wygrał na wyjeździe 2:1 z Halifax Town, a w II rundzie 4:1 u siebie z Dartford.

 

Pod stadionem, czyli niechlubna sława „kibiców” Millwall

W związku z tym, że meczu nie oglądałem, więc pozostaje mi tylko opisać to, co widziałem pod stadionem The Den w trakcie trwania pierwszego kwadransa meczu. Przede wszystkim zacząć trzeba od tego, że Millwall jest klubem znanym nie z powodu osiągnięć piłkarzy, a z powodu chuligańskich wybryków „kibiców”. Nic więc dziwnego, że w internecie pisze się o Millwall – „Słabi piłkarze, mocna ekipa” (cyt. za ojczyznafutbolu.blogspot.com). Legenda chuliganów Millwall sprawiła, że Lexi Alexander poświęciła im film „Hooligans”, a dodatkowo nawiązano do nich w innym filmie – „Football Factory”.

Największym rywalem kibiców Millwall FC są kibice West Ham United. W 1910 r. „Lwy” przekroczyły Tamizę i przemieściły się zaledwie kilka kilometrów dalej – ze wschodniego do południowo-wschodniego Londynu, co przybliżyło oba kluby, a jednocześnie zwiększyło „rywalizację” kibiców. Sytuacja zaogniła się, gdy Millwall odrzuciło zaproszenie do Football League, z czego skorzystali WHU. Niesnaski między kibicami zaostrzył strajk powszechny w dokach portowych w 1926 r. (według niektórych źródeł w 1920 r.), do którego nie przystąpiła część londyńskich dokerów, sympatyzujących z jednym z klubów. Przy czym, kto był łamistrajkiem na podstawie internetowych źródeł można znaleźć dwie odpowiedzi. Eskalacją konfliktu była śmierć Iana Pratta, fana Millwall w 1976 r., prawdopodobnie z rąk przedstawicieli najgroźniejszej grupy chuliganów WHU – „Inter City Firm”. Zamieszki na były dla kibiców Millwall chlebem powszednim, przykładowo – własnym stadionie (z Ipswich Town w 1978 r. i Birmingham w 2002 r.), jak i na wyjeździe (z QPR w 1966 r., Luton w 1985 r. i z West Ham w 1906 r. i 2009 r.). Tym razem było jednak spokojnie.

2015.01.03_Millwall_-_Bradford_1

Pod stadionem, czyli kilka spostrzeżeń

Przede wszystkim atmosfera panująca pod The (New) Den do złudzenia przypominała mi lata dziewięćdziesiąte minionego stulecia w Polsce. W powietrzu czuć był gęstniejące nastroje. Zdecydowana większość widzów udających się na mecz nie miała żadnych, absolutnie żadnych barw klubowych, co pozostało chyba przyzwyczajeniem fanów Millwall. Nic więc dziwnego, że sklepik klubowy świecił pustkami. Pod stadionem (zresztą też pod fan storem) było kilku, wyraźnie oznakowanych policjantów, z którymi w pyskówki wdawali się miejscowi.

2015.01.03_Millwall_-_Bradford_2

Przed wejściem na jedną z trybun przed stadionem usytuowano coś w rodzaju fan zone, w której ci, którzy nie weszli na stadion mogli oglądać telewizję i napić się piwa. Klubowa kafejka przed wejściem na stadion wyglądała na zamkniętą. Kibice mogli za to skorzystać z budki z fast foodem.

2015.01.03_Millwall_-_Bradford_3

Kibice Millwall znani są ze swojej przyśpiewki: „Nikt nas nie lubi, mamy to gdzieś, jesteśmy Millwall, super Millwall, jesteśmy Millwall, ze stadionu Den”. Tym razem nie było jednak tak głośno i przerażająco, jak należało się spodziewać.

 

*** jeśli chodzi o walory sportowe, to później okazało się, że Bradford był jedną z rewelacji rozgrywek o Puchar Anglii w sezonie 2014/2015. W powtórzonym meczu z Millwall wygrał u siebie 4:0, a w IV rundzie sensacyjnie pokonał Chelsea Londyn na Stamford Bridge 4:2!!! Nawet trochę rezerwowy skład „The Blues” nie umniejsza sukcesu „The Bantams”. W V rundzie (1/8 finału) kontynuowali swoją fantastyczną serię i wygrali u siebie z Sunderlandem 2:0. Odpadli dopiero w VI rundzie (1/4 finału) po porażce 0:3 w powtórzonym wyjazdowym meczu z Reading (u siebie bezbramkowo zremisowali).

 

Źródła: pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, stadiony.net, miedzy-slupkami.blogspot.com, ojczyznafutbolu.blogspot.com, whufc.pl eurosport.onet.pl, bbc.com.

poniedziałek, 20 lipca 2015
London Sports Tour - część 2

Przystanek nr 6 – Lord’s Cricket Ground

Ze stacji Arsenal zamierzałem z przesiadką dotrzeć na stadion Leyton Orient, ale z uwagi na wyłączenie kursowania linii czerwonej (Central) na części trasy, musiałem zmienić plany i ostatecznie, po przesiadkach, wysiadłem z linii brązowej (Bakerloo) na stacji Marylebone. Stamtąd poszedłem trochę ponad dziesięć minut piechotą, aby zobaczyć duży obiekt służący dyscyplinie, której zasad chyba nigdy nie zrozumiem.

2015.01.03_Lord_Cricket_Ground_1

Thomas Lord pionier tej dyscypliny przeniósł tu boisko w 1814 r. To było trzecie w historii boisko do gry w krykieta. Najstarszy znany mecz odbył się tutaj 22 czerwca 1814 r. (Marylebone Cricket Club – Hertfordshire), a pierwszy test mecz (międzypaństwowy) 21 lipca 1884 r. (Anglia – Australia). Później rozegrano ich ponad sto z udziałem reprezentacji Anglii, Australii, RPA, Zachodnich Indii (wspólna reprezentacja Karaibów), Nowej Zelandii, Indii, Pakistanu, Sri Lanki, Zimbabwe i Bangladeszu.

2015.01.03_Lord_Cricket_Ground_2

Właścicielem obiektu jest Marylebone Cricket Club, ale mieszczą się tutaj siedziby Middlesex County Cricket Club, England and Wales Cricket Board, European Cricket Council i do sierpnia 2005 r. International Cricket Club. Dodatkowo, w kompleksie mieści się Muzeum Krykieta, które jest najstarszym muzeum na świecie, a kolekcja sięga 1864 r. Bibliotek zawiera 17 tys. woluminów dotyczących tej dyscypliny sportu. To wszystko sprawiło, że Lord’s nazywany jest domem krykieta. W 1999 r. rozegrano na nim Puchar Świata w krykiecie, a w 2012 r. podczas Igrzysk Olimpijskich rozgrywano tutaj zawody w łucznictwie.

2015.01.03_Lord_Cricket_Ground_3

Obiekt jest tak naprawdę kompleksem różnych budynków i składa się z dziewięciu różnych trybun. Ze starej zabudowy zachował się późnowiktoriański pawilon z 1890 r., do którego kobiety miały wstęp dopiero od 1999 r.! W XX wieku przeszedł znaczną przebudowę i obecnie może pomieścić 28.000 widzów. W 2007 r. zainstalowano tymczasowe oświetlenie, ale zostało zdemontowane z uwagi na skargi okolicznych mieszkańców. W styczniu 2009 r. zainstalowano nowe oświetlenie, które jest dostosowane do okolicznych domostw, ale musi być wyłączane o godz. 23.

2015.01.03_Lord_Cricket_Ground_4

 

Przystanek nr 7 – The (New) Den

Następnie pojechałem na stację metra Bermonsdey szarą linią (Jubilee) skąd spory kawałek przeszedłem na piechotę do stadionu Millwall FC – The Den. Im dalej od stacji w kierunku południowym, tym bardziej było nieprzyjemnie. Stare, niszczejące magazyny, brud, śmieci i brak jakichkolwiek nowych budynków nie nastrajały optymistycznie. Im bliżej jednak stadionu, tym więcej było grupek mężczyzn. Szybko domyśliłem się, że na The Den musi być mecz. Zamiast cieszyć się miałem w głowie liczne informacje o złej sławie kibiców Millwall FC. Okolica stadionu nie robiła najlepszego wrażenia, zresztą jak znaczna część południowego, czy dokładniej południowo-wschodniego Londynu. Nie przypadkiem można przeczytać – „Będąc w Londynie unikajcie jego południowo-wschodniej części (terenu Millwall), gdyż kręcąc się tam można stracić kilka zębów, nawet nie mając złych intencji” (ojczyznafutbolu.blogspot.com).

Stadion The Den (Jaskinia) nawiązuje do przydomku klubu, czyli „Lions” (ang. Lwy) nadanemu w 1900 r., gdy przed meczem półfinału Pucharu Anglii w herbie klubu znalazły się dwa lwy i słowa „We Fear No Foe”. Pierwotnie klub nazywano „The Dockers”, co nawiązywało do faktu założenia go przez pracowników firmy J.T. Morton sprzedającej żywność.

2015.01.03_The_New_Den_1

Obiekt jest pierwszym, który został wybudowany na podstawie zaleceń z raportu lorda Taylora, przygotowanego po katastrofie na Hillsborough. Wysoki poziom bezpieczeństwa zapewniają proste i dobrze zaplanowane drogi ewakuacyjne. Stadion składa się z czterech podobnych (zbudowanych w tym samym stylu) i niepołączonych ze sobą trybun, co wynika z faktu braku trybun w narożnikach. Koszt budowy wyniósł 16 milionów funtów. Pojemność stadionu wynosi 20.146 miejsc, z których 400 znajduje się w 32 lożach VIP, a 400 w sektorze gości.

2015.01.03_The_New_Den_2

Stadion jest nazywany The New Den, aby odróżnić go od poprzednika – The Den, który leżał zaledwie 500 metrów dalej, przy Cold Blowa Lane. Tamten stadion mógł pomieścić ok. 50 tys. widzów, ale tylko 5 tys. mogło liczyć na miejsca siedzące. Otwarcie stadionu nastąpiło 4 sierpnia 1993 podczas meczu towarzyskiego Millwall FC – Sporting Lizbona.

 

Przystanek nr 8 – O2 Arena

Przedostatnim przystankiem mojej podróży była O2 Arena w dzielnicy Greenwich, do której pojechałem szarą linią (Jubilee) ze stacji Canada Water i wysiadłem na stacji North Greenwich. O2 to ogromne centrum handlowe składające się z 30 różnych sal komercyjnych, z których największa – hala widowiskowo-sportowa – O2 mieści 24 tys. widzów.

2015.01.03_The_O2_Arena_1

Obiekt został wybudowany w 1999 r. jako Millennium Dome, aby uczcić nowe tysiąclecie i szybko stał się symbolem współczesnej architektury Londynu. Otworzono go 31 stycznia 2000 r., a od 31 maja 2005 r. nosi nową nazwę po wykupieniu praw do nazwy przez operatora O2. W latach 2003-2007 przeszedł poważną przebudowę. Budynek, w którym mieści się hala jest niezależny od pozostałych budynków kompleksu i pokrywa go 40% ogólnej struktury dachu (100 tys. m2 włókna szklanego powleczonego teflonem).

Fakt, że przed Greenwich przechodzi południk zerowy, a dodatkowo mieści się tutaj Królewskie Obserwatorium Meteorologiczne miał niebagatelny wpływ na wygląd obiektu, który jest niczym namiot z dwunastoma stumetrowymi żółtymi masztami podtrzymującymi konstrukcję wraz ze stalowymi linami o długości 70 km. Każda wieża symbolizuje jeden miesiąc roku lub jedną godzinę tarczy zegara, reprezentując jednocześnie jaką odgrywa rolę GMT. Średnica obiektu wynosi 365 m, czyli po jednym metrze na każdy dzień roku.

2015.01.03_The_O2_Arena_2

W hali odbywa się wiele koncertów muzycznych (Led Zeppelin, Prince, Britney Spears, Rihanna, Kylie Minogue, Madonna, Lady Gaga, Beyonce, Spice Girls, Miley Cyrus, Justin Bieber, One Direction, Iron Maiden).

Jeśli chodzi o samą halę O2 to była ona budowana w latach 2003-2007 i otwarto ją w lipcu 2007 r. Od tego samego roku rozgrywany jest w niej turniej tenisowy ATP World Tour Finals. Hala gościła Igrzyska Olimpijskie w 2012 r. (skoki na trampolinie, gimnastyka artystyczna i runda finałowa turnieju koszykarskiego). Obiekt był nazywany wtedy „North Greenwich Arena”. Rok później rozegrano w niej turniej finałowy koszykarskiej Euroligi, w którym zwyciężył Olympiakos Pireus.

 

Przystanek nr 9 – The Oval

Spod O2 pojechałem szarą linią (Jubilee), a następnie czarną (Northern Line) do stacji Oval, aby zobaczyć a raczej obejść dookoła obiekt The Oval, czy raczej używając komercyjnej nazwy – Kia Oval. Okrągły obiekt został zbudowany w 1845 r. decyzją księcia Kornwalii na miejscu bazaru. Książe pozostaje właścicielem obiektu, a jego gospodarzem jest Surrey County Cricket Club.

2015.01.03_The_Oval_1

Pierwszy test mecz krykieta rozegrano tutaj 6 września 1880 (Anglia – Australia), ale jest on niezwykłym miejscem dla historii sportu w Anglii. Na tym obiekcie rozegrano pierwszy międzynarodowy mecz piłki nożnej (1870, Anglia – Szkocja), a także pierwszy finał Pucharu Anglii (1872), a następnie nieprzerwanie w latach 1874-1892. Obiekt zasłużył się także dla rugby. W 1872 r. rozegrano tutaj dwa pierwsze mecze międzynarodowe Anglii (przeciwko Walii i Szkocji), a rok później pierwszy Varsity match, między Uniwersytetami Oxford i Cambridge. Rozgrywano tutaj mecze futbolu australijskiego, a swoje treningi w październiku 2011 r. przeprowadziła zawodowa drużyna futbolu amerykańskiego NFL – Chicago Bears.

2015.01.03_The_Oval_2

Wracając do krykieta, to reprezentacji Anglii rozegrała na The Oval test mecze przeciwko Australii, RPA, Zachodnich Indii (wspólna reprezentacja Karaibów), Nowej Zelandii, Indii, Pakistanu, Sri Lanki, Zimbabwe i Bangladeszu. Obiekt gościł Puchar Świata w 1975, 1979, 1983 i 1999 r., a w 2004 r. – ICC Champions Trophy łącznie z finałem.

2015.01.03_The_Oval_3

Pojemność obiektu w maju 2005 r. zwiększono do 23.500, a w 2009 r. zainstalowano na stałe oświetlenie. Wcześniej, od 1889 r. używano lamp gazowych, co sprawiło, że The Oval jest uważany za pierwszy oświetlony obiekt sportowy.

 

Podsumowanie

London Sports Tour był wyjątkowym dniem w zwiedzaniu przeze mnie obiektów sportowych. Pasja – pasją, ale chyba w takim wymiarze nie jest normalnym zachowaniem. Zmęczenie podróżowaniem i nienajlepszą pogodą sprawiły, że na koniec dnia byłem tak zmęczony, że gdyby ktoś zaproponował mi obejrzenie jeszcze jednego obiektu, to bym odmówił. Skoro ma być podsumowanie, to napiszę tylko dwa słowa – było warto.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, stadiony.net, miedzy-slupkami.blogspot.com, ojczyznafutbolu.blogspot.com, kiaoval.com. Wielkie Kluby Europy: Chelsea Londyn. – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” nr 96 z dnia 24 kwietnia 2007 r. Wielkie Kluby Europy: Arsenal Londyn. – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” nr 147 z dnia 26 czerwca 2007 r. M. Heatley, Stadiony piłkarskie Europy, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006, s. 96-99, 112-115. M. Pol, Słynne kluby piłkarskie: Chelsea. Biblioteka Gazety Wyborczej, Poznań 2007. M. Szadkowski, Słynne kluby piłkarskie: Arsenal. Biblioteka Gazety Wyborczej, Poznań 2007. Londyn. Przewodnik Wiedzy i  Życie, Warszawa, 2012.

sobota, 18 lipca 2015
London Sports Tour - część 1

Przy każdej okazji, gdy jestem w innym mieście staram się, niezależnie, czy jest to wyjazd służbowy, czy prywatny, a więc, niezależnie czy jest to szkolenie, delegacja, czy urlop, o ile jest to oczywiście możliwe, zobaczyć miejscowe areny sportowe. Tak też było w Londynie. W sobotę 3 stycznia 2015 r. po ponad tygodniu pobytu w Londynie przyszła żona udała się na całodniowe zakupy, a ja na oglądanie londyńskich aren sportowych, głównie stadionów. Przez cały dzień obejrzałem z zewnątrz dziewięć londyńskich obiektów.

Swoją wędrówkę rozpocząłem od zakupu całodniowego biletu na komunikację miejską w strefach 1-3. Zanim jednak dotarłem do stacji metra Wimbledon musiałem dostać się tam tramwajem, a dodać trzeba, że z uwagi na rozbudowane metro, linie tramwajowe są w Londynie rzadkością.

 

Przystanek nr 1 – Craven Cottage

Następnie ruszyłem zieloną linią (District Line) i wysiadłem na stacji metra Putney Bridge, aby dotrzeć na stadion Fulham FC – Craven Cottage. Na obiekt najłatwiej dotrzeć ścieżką wzdłuż Tamizy. O tym dowiedziałem się jednak dopiero, gdy wracałem.

2015.01.03_Craven_Cottage_1

Klub, którego właścicielem do niedawna był Mohamed Al-Fayed, jeszcze w sezonie 2013/2014 grał w Premier League a w 2010 r. awansował do finału Ligi Europy. Tym bardziej zaskakuje wygląd, co tu dużo nie mówić, przestarzałego stadionu. Nazwa stadionu pochodzi o rezydencji Craven Cottage, która spłonęła w 1888 r., a na jej miejscu powstał stadion. Budowa trwała w latach 1894-1905, ale pierwszy mecz (Fulham – Minerva) rozegrano już w 1896 r. zanim powstały trybuny. Pojemność stadionu wynosi obecnie 24.600 miejsc, a rekordową frekwencję, prawie dwa razy większą (49.335) odnotowano w 1938 r. podczas meczu Fulham – Millwall.

Stadion (zaprojektował Archibald Leicht) „i jego słynna fasada trybuny głównej pozostają jednym z najwspanialszych zabytków po tym architekcie” (cyt. za: stadiony.net). Obecnie „uznawany jest za jeden z najbardziej tradycyjnych obiektów w Anglii” (cyt. za: stadiony.net). Trybuny z klasycznym zadaszeniem oparte na dźwigarach przypominają bardziej stodołę niż element obiektu sportowego, ale to tylko moje subiektywne wrażenie.

2015.01.03_Craven_Cottage_2

Warto zwrócić uwagę na to, że stadion jest bardzo ciekawie położony. Jedna trybuna przylega do parku (Bishop’s Park), przeciwległa do małego skweru, a jedna leży nad Tamizą! Czwarta z trybun ma zabytkową zabudowę, a czerwona cegła, z której jest zbudowana wpisuje się w zabudowę dzielnicy. Przed stadionem znajduje się pomnik najwybitniejszego piłkarza w historii klubu – Johny’ego Haynessa.

2015.01.03_Craven_Cottage_3

2015.01.03_Craven_Cottage_4

Gospodarzem stadionu jest Fulham FC, dla którego był to dziewiąty stadion z rzędu. Swoje mecze towarzyskie rozgrywały tu reprezentacje Australii i Irlandii. „W 1948 roku odbyły się tu mecze Igrzysk Olimpijskich, a w 1967 padł najszybszy hattrick w historii – Irlandczyk Jimmy O’Connor potrzebował zaledwie 133 sekundy na zdobycie trzech bramek” (cyt. za stadiony.net).

W dniu, gdy oglądałem stadion, Fulham grał w III rundzie Pucharu Anglii z Wolverhamptonem, ale pod stadionem, jak i w fan shopie (zabójcze ceny!) kibiców praktycznie nie było.

 

Przystanek nr 2 – Stamford Bridge

Następnie przejechałem dwie stacje i wysiadłem na Fulham Broadway skąd udałem się na Stamford Bridge. Nie jestem fanem „The Blues” (wręcz przeciwnie), a we wrześniu 2012 r. zwiedziłem stadion bezpłatnie w ramach London Pass, ale nie mogłem przepuścić okazji, aby zobaczyć stadion jednego z najlepszych i najbardziej utytułowanych klubów w ostatnich latach. Następnego dnia Chelsea grała z Watfordem w III rundzie Pucharu Anglii, a pod stadionem, jak i w sklepiku klubowym było trochę kibiców.

2015.01.03_Stamford_Bridge_1

Okolica, a tym samym stadion, wygląda znacznie lepiej niż w przypadku Craven Cottage. O ile w przypadku stadionu Fulham maszty oświetleniowe stanowią wyraźną wskazówkę o tym, gdzie znajduje się stadion, o tyle Stamford Bridge idealnie wpisuje się w okoliczne zabudowania. Z drugiej strony położenie przy głównej ulicy, linii kolejowej i metra poważniej utrudnia jego rozbudowę.

2015.01.03_Stamford_Bridge_2

Nazwa stadionu odnosi się do Stanford, nieistniejącego już potoku będącego dopływem Tamizy. Inni uważają, że nazwa nawiązuje do bitwy pod Stamford Bridge w 1066 r., gdy król Harold pokonał Wikingów. Chelsea gra na tym stadionie nieprzerwanie od powstania klubu, czyli od 1905 r., ale stadion powstał wcześniej w 1877 r. Pełnił wtedy rolę stadionu lekkoatletycznego, z którego korzystał London Athletics Club. Rozegrano na nim finał mistrzostw świata w hokeju galijskim, a także kilka walk bokserskich. Stadion mógł pomieścić 100 tys. widzów i był drugim pod względem wielkości obiektem w Anglii, po stadionie Crystal Palace (według niektórych źródeł planowano, aby uzyskał taką pojemność). Jedyną trybunę mogącą pomieścić 5 tys. miejsc zaprojektował Archibald Leicht, choć według niektórych zaprojektował on cały stadion. Rekordową frekwencję 83 tys. widzów zanotowano w 1935 r. podczas meczu derbowego Chelsea – Arsenal.

2015.01.03_Stamford_Bridge_3

Niewiele brakował, aby na Stamford Bridge grało Fulham. Właściciele obiektu, bracia Henry i Joseph T. Maers zaoferowali stadion temu klubowi, ale odrzucił on ofertę. Nie pozostało im nic innego jak założyć własny. Do 1930 r. nie dokonywano żadnych remontów na stadionie, ale rosnące zainteresowanie meczami „The Blues” wymusiło  rozbudowę kolejnych trybun. Budowa jednej z nich spowodował poważne zadłużenie klubu, a jej właścicielem przez prawie dwadzieścia lat był deweloper. W latach 1984-1985 między boiskami a trybunami pojawiło się ogrodzenie pod napięciem, ale nie zostało uruchomione.

Stadion był miejscem rywalizacji zawodów lekkoatletycznych, żużlowych, futbolu amerykańskiego, krykieta, wyścigów hartów. W latach 1920-1922 rozegrano na nim trzy finały Pucharu Anglii, pięciokrotnie zagrała na nim reprezentacja (ostatni raz w 1946 r.). Obecnie stadion może pomieścić 41 798 widzów i od 2003 r. średnia widzów w sezonie nie spada poniżej 41 tys.

2015.01.03_Stamford_Bridge_4

Obiekt wchodzi w skład multipleksu obejmującego hotele, restauracje, sale bankietowe i konferencyjne, kluby nocne, parking podziemny, pomieszczenia rekreacyjne i odnowy biologicznej. Ciekawostką jest też fakt, że w ramach stadionowych zabudowań znajdują się ogólnodostępne toalety.

Przed Stamford Bridge znajduje się pomnik Petera Osgooda środkowego napastnika o pseudonimie „Czarnoksiężnik z krainy Oz”. Osgood grał w „The Blues” w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych minionego stulecia. Nie rozegrał największej liczby spotkań i nie strzelił najwięcej goli, ale z dorobkiem 380 meczów, 150 goli znajduje się w czołówkach obu klasyfikacji wszechczasów. Osgood był gwiazdą drużyny, która w 1971 r. sięgnęła po Puchar Zdobywców Pucharów.

 

Przystanek nr 3 – Earls Court

Następnie pojechałem na stację metra Earl’s Court, gdzie zamiast czytać oznaczenia na stacji poszedłem na „czuja” i to był błąd. Trochę pokrążyłem po okolicy, a wystarczyło cofnąć się w kierunku Wimbledonu.

2015.01.03_Earls_Court

Earls Court Exhibition Centre to zespół dwóch połączonych hal widowiskowo-wystawowych w stylu art deco. W miejscu obiektu do 1887 r. mieściło się wysypisko śmieci, ale od przejęcia go przez Johna Robinsona Whitleya szybko zaadaptowano go na potrzeby międzynarodowych wystaw. W 1937 r. obiekt został przebudowany, a 1991 rozbudowany i uzyskał obecny kształt.

Hale były przede wszystkim miejscem wystaw i targów, a w latach trzydziestych nawet zawodów narciarskich na specjalnie wybudowanym stoku. W czasie II wojny światowej obiekt zmilitaryzowano i ustanowiono w nim miejsce napraw balonów wojskowych. W 1948 i 2012 r. gościł Igrzyska Olimpijskie. Podczas pierwszej z nich w hali rozegrano eliminacje boksu oraz zawody w gimnastyce, podnoszeniu ciężarów i zapasach, a podczas drugiej – męski i żeński turniej siatkówki. Więcej niż sportu było w hali koncertów muzycznych (m.in. Pink Floyd, Led Zeppelin, Elton John, Queen, Genesis, Whitney Houston, Take That, Oasis, Celine Dion, The Spice Girls, Muse, Kylie Minogue, Janet Jackson, Arctic Monkeys).

Obiekt został zamknięty 13 grudnia 2014 r., a w jego miejscu do 2033 r. ma powstać nowe osiedle mieszkaniowe.    

 

Przystanek nr 4 – Emirates Stadium (Ashburton Grove, Arsenal Stadium)

Niebieską linią metra (Piccadilly) dojechałem do stacji Arsenal, skąd podobnie jak we wrześniu 2012 r. poszedłem na jeden z najnowocześniejszych stadionów w Anglii. Tym razem moja wizyta ograniczyła się do zobaczenia stadionu z zewnątrz, wizycie w sklepiku „The Armoury” i odwiedzeniu Highbury.

2015.01.03_Emirates_1

The Emirates (Emirates Stadium) to stosunkowo nowy stadion położony w dzielnicy Islington, budowany w latach 2004-2006. Budowa stadionu pochłonęła 450 milionów funtów, a konstrukcja stadionu 390 milionów funtów. Zainaugurował go w lipcu 2006 r. mecz sparingowy Arsenal – Ajax Amsterdam (2:1) w ramach miniturnieju piłkarskiego Emirates Cup, a oficjalnie otworzył księże Filip w październiku 2006 r. Oprócz meczów Arsenalu stadion gościł mecze reprezentacyjne, a pierwszym był hit Brazylia – Argentyna (3:0, wrzesień 2006).

2015.01.03_Emirates_2

Obiekt jest położony w pobliżu linii kolejowej Northern City, łączącej stadion z Dayton Park, a jego budowa wymusiła budowę dwóch mostów nad koleją. W pobliżu jest także linia metra, o której już wspomniałem. Stacja Arsenal jest najbliższa północnej części stadionu, a Holloway Road południowej. Na stadion można dotrzeć także autobusem.

Początkowo nazywany był Ashburton Grove, co nawiązywało do ulicy, przy której powstał, ale jeszcze przed otwarciem, w październiku 2004 r. umowę (na 15 lat, przedłużono później na 7 lat) na nazwę stadionu podpisały linie lotnicze Emirates, dlatego złośliwi nazywają obiekt „Arsenal Terminal”. UEFA nazywa stadion Arsenal Stadium. Stadion, choć nowoczesny nawiązuje do poprzedniej siedziby „Kanonierów”, czyli Highbury. Przykładem jest przeniesiony z Highbury słynny zegar wiszący na Clock End.

2015.01.03_Emirates_3

Pojemność stadionu wynosi 60 272 (inne źródła 60.355), co czyni z niego drugi pod względem pojemności stadion w Premier League, a trzeci w Anglii. Widownia została podzielona na cztery poziomy, a bilety na mecze Arsenalu należą do najdroższych na świecie.

Sklepik klubowy „The Armoury” znajduje się w zabudowaniach stadionu, ale już muzeum klubowe w odrębnym budynku, obok stadionu. Toalety są usytuowane na stadionie, ale także poza nim i są dostępne także w czasie, gdy mecze nie są rozgrywane.

Przed obiektem (w różnych miejscach) znajdują się pomniki wybitnych piłkarzy. Tony Adams nie rozegrał największej liczby spotkań w barwach Arsenalu (więcej ma tylko David O’Leary), ale uchodzi za najwspanialszego kapitana w historii klubu. Thierry Henry jest najlepszym strzelcem w historii klubu, choć, gdy przychodził do „Kanonierów” nie zanosiło się na to, że zdystansuje Iana Wrighta.

2015.01.03_Emirates_4

Kiosk przed Emirates, w którym można kupić program meczowy.

 

Przystanek nr 5 – Highbury

Poprzedni stadion Arsenalu – Highbury był za mały i wielokrotnie nie mógł pomieścić wszystkich chętnych do obejrzenia meczu. O potrzebie rozbudowy stadionu mówiono od wielu lat, ale dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych pojawiły się pierwsze plany budowy nowego stadionu. Władze klubu podkreślały, że niedostateczna pojemność Highbury znacząco zmniejszała przychody klubu, zwłaszcza z tzw. dnia meczowego. Postanowiono o przeprowadzce ledwie pięćset metrów dalej na nowy stadion, choć rozważano też przenosiny na Wembley, na którym Arsenal rozgrywał mecze Ligi Mistrzów w latach 1998-2000. Projekt ogłoszono w listopadzie 1999 r.

W 1913 r. Arsenal przeprowadził się z południowego Londynu, a stadion mimo sprzeciwów lokalnych klubów (Leyton Orient, Tottenham) został wybudowany w rekordowym tempie trzech miesięcy kosztem 125 tys. funtów. Grunty, an których znajdował się stadion wydzierżawiono na 21 lat za 20 tys. funtów, aż wreszcie wykupiono w 1925 r. za 64 tys.

Reprezentacja Anglii w latach 1920-1961 rozegrała na Highbury 12 meczy. W najsłynniejszym z nich, w 1934 r. Anglia pokonała 3:2 mistrzów świata Włochów 3:2, dla których był to pierwszy mecz po zdobyciu tytułu. W tamtym czasie Anglicy przekonani o swojej dominacji nie grali w mistrzostwach świata. Mecz został nazwany „Bitwą na Highbury” z powodu wyjątkowej brutalności obu drużyn i licznych kontuzji po obu stronach.

2015.01.03_Highbury_1

W trakcie II wojny światowej stadion zarekwirowała obrona przeciwlotnicza, a na boisku swoje mecze rozgrywali żołnierze. Arsenal, co obecnie trudno sobie wyobrazić, rozgrywał swoje mecze na stadionie Tottenhamu, czyli White Hart Lane. W trakcie bombardowania Londynu uszkodzona została jednak z trybun – North Bank.

2015.01.03_Highbury_2

Na Highbury rozegrano mecz grupowy i ćwierćfinał turnieju piłkarskiego Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1948 r., ale z uwagi na niewielką pojemność stadionu nie był on areną innych dużych imprez rozgrywanych w Anglii, jak piłkarskie mistrzostwa świata (1966 r.) i mistrzostwa Europy (1996 r.). Na stadionie odbywały się także mecze krykieta, baseballa i walka o mistrzostwo świata w boksie, w której Muhammad Ali pokonał Henry’ego Coopera. Na Highbury nigdy nie rozegrano meczu finałowego Pucharu Anglii. Przenosiny na Emirates niewątpliwie zwiększyły możliwość goszczenia dużych i prestiżowych imprez sportowych.

Stadion tworzyły cztery trybuny, które nie stykały się narożnikami i były położone blisko boiska – West Stand, East Stand (obie uchodzą za znakomite przykłady stylu art deco), North Bank i Clock End z charakterystycznym zegarem. „(…) obiekt charakteryzował się tym, że komponował się z otaczającymi go szeregowymi domkami jednorodzinnymi. Różniło go jedynie to, że górował nad nimi swoimi rozmiarami.” (cyt. za: „Wielkie Kluby Europy: Arsenal Londyn”). Stadion został zamknięty w 2006 r. Pojemność wynosiła 38.500 miejsc, a rekord frekwencji został ustanowiony w marcu 1935 r. – 73.295 widzów podczas meczu Arsenal – Sunderland. Obecnie na miejscu Highbury znajduje się park z alejkami i miejscami rekreacyjnymi, otoczony trybunami, w których znajdują się biura i apartamenty.

2015.01.03_Highbury_3

 

Ciąg dalszy nastąpi...

sobota, 28 grudnia 2013
Szczyt Klimatyczny ONZ na Stadionie Narodowym

W dniach od 11 do 22 listopada 2013 r. na Stadionie Narodowym odbyła się Konferencja Klimatyczna COP19. Z całą pewnością było to jedno z najważniejszych, międzynarodowych wydarzeń organizowanych w tym roku w Polsce, a jednocześnie ogromne wyzwanie logistyczne. Stadion Narodowy sprostał wyzwaniu i w dalszym ciągu pozostaje doskonałym miejscem na organizację różnego rodzaju przedsięwzięć.

COP19_(1)

Wprowadzenie, czyli co to jest COP?

Klimatyczne konferencje COP (Conference of Parties) to najważniejsze fora dyskusji o światowej polityce klimatycznej. W dosłownym tłumaczeniu „COP” to konferencja stron, czyli państw, które przystąpiły do konwencji klimatycznej, a dokładniej Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (ang: United Nations Framework Convention on Climate Change – UNFCCC). Konwencja ta jest umową międzynarodową, która określa „założenia międzynarodowej współpracy dotyczącej ograniczenia emisji gazów cieplarnianych odpowiedzialnych za zjawisko globalnego ocieplenia. Konwencja podpisana została podczas Konferencji Narodów Zjednoczonych na temat Środowiska i Rozwoju, popularnie zwanej Szczytem Ziemi w 1992 w Rio de Janeiro.” (cyt. za nfosigw.gov.pl). Od dnia rozpoczęcia konferencji, czyli od 11 listopada 2013 r. do pierwszego dnia COP 20 w 2014 roku w Ameryce Łacińskiej prezydentem procesu klimatycznego jest Marcin Korolec. Warto dodać, że Polska po raz drugi była gospodarzem Konferencji Stron. Wcześniej, w 2008 r. COP 14 gościły Międzynarodowe Targi Poznańskie.

Przebieg konferencji

Konferencja została otwarta 11 listopada 2013 r. „Prezydent COP18/CMP8 Abdullah Bin Hamad Al-Attiyah, który pełnił rolę przewodniczącego w ramach Konwencji Klimatycznej  przez ostatni rok, przekazał zajmowane przez siebie stanowisko Marcinowi Korolcowi, który tym samym stał się Prezydentem COP19/CMP9 aż do kolejnego szczytu klimatycznego COP20/CMP10, który odbędzie się w Limie (…) Wszystkich zgromadzonych w sali plenarnej powitała także Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz–Waltz, która podkreśliła, że Warszawa jest jednym z najbardziej zielonych miast w Europie i jako jedyne miasto na świecie przeprowadziło i opublikowało raport zrównoważonego rozwoju.” (cyt. za MOS.gov.pl).

COP19_(2)

Otwarcie Konferencji w dniu 11 listopada 2013 r.

W konferencji wzięli udział delegaci ze 194 krajów, a także przedstawiciele organizacji pozarządowych i ekologicznych, reprezentanci miast i biznesu. Dyskutowali o globalnej polityce klimatycznej i ostatecznie osiągnęli porozumienie, o czym niżej, aczkolwiek było kilka zdarzeń, które cieniem kładą się na organizację całego wydarzenia.

Dymisja Ministra Środowiska, a jednocześnie Prezydenta Szczytu Klimatycznego mogła być odczytana, jako brak zaufania premiera dla polityki prowadzonej przez M. Korolca. Gest premiera światowe media i delegacje jednoznacznie odebrali jako brak zainteresowania sprawami klimatu i przebiegiem negocjacji. Inna sprawa, że premier nie pokazał się na szczycie. Abstrahując od argumentów za i przeciw, to dymisja ministra w trakcie trwania COP19 była wizerunkowym samobójstwem polskiego premiera. Wprawdzie M. Korolec został Pełnomocnikiem Rządu ds. Polityki Klimatycznej, ale to niewiele zmieniło.

Drugim absolutnie bezprecedensowym wydarzeniem, pierwszym w historii szczytów klimatycznych ONZ, był bojkot organizacji ekologicznych, które na znak protestu wobec braku postępów w osiągnięciu porozumienia, opuściły Stadion Narodowy. Co ciekawe, niektóre media informowały ogólnie o bojkocie, a inne o bojkocie ze strony największych światowych organizacji ekologicznych, jak WWF, Greenpeace, Action Aid i Friends of the Earth. 

W każdym razie ekolodzy zbojkotowali obrady, a później w końcu osiągnięto porozumienie. Nie bez znaczenia pozostawał fakt, że partnerami COP19 byli gigantyczni emitenci dwutlenku węgla, jak np. Lotos i PGE, których logotypy zdobiły gadżety rozdawane na konferencji, nawet na stoisku Ministerstwa Środowiska.

Sukces?

Udało się osiągnąć wszystkie zamierzone cele – mówi Marcin Korolec, Prezydent szczytu. Christiana Figueres, sekretarz generalna Konwencji Klimatycznej (UNFCCC) dodaje - Wyniki konferencji w Warszawie przekroczyły oczekiwania. Komisarz UE ds. klimatu Connie Hedegaard podkreśla doskonałą organizację i zaangażowanie strony polskiej w tym zakresie.” (cyt. za NFOSiGW.gopv.pl). W uzupełnieniu na stronach internetowych zarówno Ministerstwa Środowiska, jak i Stadionu Narodowego podawano opinię uczestników konferencji: „Najlepsza konferencja klimatyczna od 13 lat” (cyt. za mos.gov.pl).

COP19_(3)

Tymczasowy gabinet Christiany Figueres, sekretarz generalnej Konwencji Klimatycznej (UNFCCC) na Stadionie Narodowym.

Poza tym, Ministerstwo Środowiska na potwierdzenie przekonania o sukcesie COP19 zamieściło na swojej stronie internetowej następujące argumenty przemawiające za takim twierdzeniem:

1. Polska pokazała swoje zaangażowanie w wypracowanie nowego porozumienia klimatycznego. 
2. Ustalono mapę drogową nowego porozumienia klimatycznego, które ma zostać podpisane w 2015 roku w Paryżu. Przyjęto harmonogram działań, które muszą zostać podjęte do szczytu COP21 w Paryżu.

 3. Podjęto decyzję odnośnie finansowania (utworzonego w 2009 r.) Zielonego Funduszu Klimatycznego, którego zadaniem jest finansowanie działań na rzecz ochrony klimatu i ograniczanie emisji gazów cieplarnianych w krajach rozwijających się. Do 2020 roku Fundusz powinien dysponować budżetem w wysokości 100 mld dolarów.

4. Utworzono Warszawski Międzynarodowy Mechanizm Strat i Szkód (Loss and Damage), którego zadaniem jest finansowanie zarówno działań adaptacyjnych, jak również związanych ze skutkami gwałtownych zjawisk klimatycznych w krajach rozwijających się.

5. Państwa – Strony do zadeklarowały łącznie ponad 100 milionów dolarów wpłat na Fundusz Adaptacyjny, który finansuje działania adaptacyjne do zmian klimatu zachodzących w 48 najbiedniejszych państwach świata.

6. Zawarto porozumienie w sprawie  Warszawskich Ram Mechanizmu REDD, które mają służyć finansowaniu ochrony lasów tropikalnych i przeciwdziałaniu deforestacji w celu redukcji emisji. Kraje rozwijające się, które obniżyłyby emisję CO2 i zrezygnowały z wycinki lasów, otrzymywać będą  wsparcie finansowe z ONZ (łącznie w wysokości 280 mln dolarów).

7. Po raz pierwszy w historii konferencji stron, prowadzono dialog z przedstawicielami biznesu i miast.

8. Zaproponowano i ustalono współpracę nad nowym porozumieniem klimatycznym w ramach tzw. troiki.
9. Polska przez kolejny rok, do szczytu COP20 w Peru, będzie pełniła Prezydencję w ramach procesu negocjacji klimatycznych.

10. Wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. W ciągu ostatnich 20 lat Polska zredukowała emisje z pięciokrotną nadwyżką – o ponad 30% przy jednoczesnym, dwukrotnym wzroście gospodarczym. Zobowiązania wynikające z Protokołu z Kioto wynosiły natomiast 6%. Polska zaprezentowała się jako sprawny organizator dużych, międzynarodowych wydarzeń.

 

Obserwatorzy i niezadowoleni delegacji wśród porażek COP19 wskazywali m.in. na:

- brak zobowiązań państw do ustalenia celów redukcji emisji CO2,

- brak propozycji konkretnych działań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych przez poszczególne państwa,

- niewielkie środki na fundusze adaptacyjne,

- brak instytucji dedukowanej dla mechanizmu „Loss and Damage”.

Niektórzy sugerowali nawet, że Polska, USA, Chiny, Indie i UE pozorowały działania na rzecz ochrony klimatu, choć ten pogląd wydaje się mocno przesadzony.

 

COP19/CMP9 w liczbach

Ponad 12 600 uczestników ze 194 państw (delegaci, przedstawiciele organizacji pozarządowych, reprezentanci biznesu i miast, mediów).

Średnio 5 500 osób codziennie na Stadionie Narodowym.

Ponad 70 000 osób przeszło przez główne wejście konferencji klimatycznej.

Ok. 2 000 osób mogła pomieścić największa hala wybudowana na płycie Stadionu przez Międzynarodowe Targi Poznańskie

Ponad 2 000 spotkań, seminariów i paneli dyskusyjnych.

Ponad 1 000 dziennikarzy.

Ok. 150 konferencji prasowych.

Ponad 250 side-eventów (wydarzeń towarzyszących na Stadionie).

314 956 m2 powierzchni wynajętej przez organizujące szczyt Ministerstwo Środowiska

Ponad 100 000 m2 powierzchni użytkowej na Stadionie Narodowym wykorzystanej na potrzeby COP19/CMP9.

50 specjalnie przygotowanych sal.

15 000 m2 wykładzin ułożonych w biurach, salach konferencyjnych i korytarzach.

21 000 gniazdek elektrycznych i na potrzeby sieci internetowej.

130 km przewodów elektrycznych.

Ok. 2 500 osób obsługi technicznej, służb informacyjnych, wolontariuszy, serwisu cateringowego, pracowników sekretariatów czy ochrony.

100 kucharzy.

COP19_(4)

Hale wybudowane na płycie Stadionu Narodowego robiły wrażenie.

COP19_(5)

Korytarze w przestrzeni konferencyjno-biurowej Stadionu Narodowego.

 

Ekologiczny Stadion Narodowy

Spółka PL.2012+ jako Zarządca Stadionu Narodowego stara się identyfikować pośrednie i bezpośrednie oddziaływania obiektu na środowisko oraz wprowadzać rozwiązania wpływające na kwestię ekologii funkcjonowania Stadionu. W całym obiekcie zastosowano szereg przyjaznych środowisku rozwiązań do których należą m.in.: energooszczędne oświetlenie typu LED, woda deszczowa używana do spłukiwania toalet, podlewanie terenów zielonych wodą deszczową, tereny zielone wokół Stadionu są istotnie większe, aniżeli przewidują to formalne wymagania projektowe, segregacja odpadów, lokalizacja umożliwiająca dostępność publicznymi środkami transportu.” (cyt. za stadion narodowy.org.pl).

Zarządca Stadionu z dumą informuje na swojej stronie internetowej, że „Stadion Narodowy w Warszawie przestrzega wszystkich przepisów w zakresie prawa ochrony środowiska i regulacji towarzyszących i wymaga tego samego od swoich podwykonawców.” (cyt. za stadion narodowy.org.pl).

Dodatkowo, w roku 2014 będą testowane następujące rozwiązania: (1) wyłączanie urządzeń wentylacyjnych na czas wyłączenia z eksploatacji, (2) ciągłe korygowanie nastaw urządzeń tak, aby dostosować wydajność/ parametry do potrzeb bez utraty komfortu, (3) programowanie włączeń i wyłączeń oświetlenia w wybranych obszarach, (4) wyłączenie oświetlenia lub jego części w obszarach nie eksploatowanych i (5) prowadzenie działalność edukacyjna w powyższych kwestiach wśród Zespołu PL.2012+ i partnerów Stadionu (FB Serwis, IMPEL, Sodexo, ISS).

W tym kontekście warto dodać, że także Ministerstwo Środowiska przysłużyło się do recyklingu. „Z materiałów informacyjnych typu banery, siatki reklamowe - wykorzystanych na Szczycie Klimatycznym COP19/CMP9 - powstaną prawdziwe dzieła sztuki użytkowej. Ministerstwo Środowiska przekazało zużyte podczas konferencji elementy organizatorom Festiwalu Twórczego Recyklingu Przetwory. 8. edycja Przetworów odbędzie się 14 i 15 grudnia w warszawskim Soho Factory.” (cyt. za mos.gov.pl).

Stadion w ocenie delegatów, czyli wyniki ankiet

68% ankietowanych zapytanych o ocenę Stadionu jako lokalizacji Szczytu Klimatycznego oceniło Narodowy jako miejsce „bardzo dobre”, a ponad 30% jako „dobre”. Delegaci zwracali uwagę na następujące cechy i elementy wpływające na ocenę Stadionu: miejsce łatwo dostępne, przestrzenne, z pomocnym systemem oznakowania (…), miejsce wielofunkcyjne (…), miejsce odmienne od poprzednich lokalizacji, w dobrej lokalizacji, dostępność miejskiego transportu publicznego (…) 100% badanych delegatów potwierdziło, że czuło się bezpiecznie na Stadionie.” (cyt. za stadion narodowy.org.pl). Wysoko oceniono także czystość pomieszczeń oraz infrastrukturę i obsługę biur delegacji. Delegaci podkreślali, że Stadion Narodowy jako miejsce organizacji Szczytu był oryginalny.

Podsumowanie

Przyznać trzeba, że Szczyt Klimatyczny wcale nie sparaliżował miasta. Problemy komunikacyjne nie były większe niż zwykle, a zapowiedzi o demonstracjach ekologów też okazały się przesadzone. Miasto żyło swoim życiem i trudno było nawet zauważyć, że konferencja w ogóle się odbywa. Po części dlatego, że baner na Pałacu Kultury i Nauki nie był zbyt widoczny, a na Stadionie Narodowy baner wisiał na głównym wejściem. Miasto zrobiło co nieco umieszczając w autobusach informacje o przystankach znajdujących się w pobliżu Stadionu Narodowego, ale szczyt klimatyczny odbywał się, jakby obok miasta.

COP19_(6)

Przestrzeń restauracyjna podczas COP19.

Stadion Narodowy, a właściwie jego przestrzeń konferencyjno-biurowa daje wielkie możliwości i robi ogromne wrażenie. Nic więc dziwnego, że ten potencjał wykorzystano i podołano organizacji tak wielkiego wydarzenia. Jako ciekawostkę można podać, że delegacji mogli skorzystać z m.in. centrum komputerowego, pokoju medytacji i modlitw, a także przestrzeni restauracyjnej, w której ceny były hmmmmm……… z kosmosu. Nic więc dziwnego, że właściciele okolicznych sklepów, kebabów, czy restauracji w okolicach ronda Waszyngtona, a zwłaszcza w przejściu podziemnym pod rondem, a także na ulicy Francuskiej mogli liczyć na zwiększone obroty. Ministerstwo Środowiska tłumaczyło, że nie wnikało w cennik, ale chyba powinno.

Wracając do oceny Stadionu Narodowego to, mimo negatywnej oceny ze strony niemieckiej prasy, po raz kolejny okazało się, że potencjał tego miejsca znacznie przekracza organizację tylko imprez sportowych.

 

Źródła: mos.gov.pl, stadionnarodowy.org.pl, gazeta.pl,  nfosigw.gov.pl. A. Karwowska, Delegat wyżywi się sam, „Metro” z dnia 15-17 listopada 2013 r., s. 2. A. Karwowska, Szczyt kompromitacji, „Metro” z dnia 22-24 listopada 2013 r., s. 1. M. Stangret, Mały krok dla ratowania klimatu, „Metro” z dnia 25 listopada 2013 r., s. 1.

piątek, 27 grudnia 2013
Wino w Toruniu czeka na mistrzów piłki nożnej i Formuły 1

Podczas ostatniego pobytu w Toruniu w piwnicach Zamku Krzyżackiego zauważyłem dosyć ciekawą inicjatywę, którą warto przybliżyć i opisać.

Ruiny_Zamku_Krzyżackiego_w_Toruniu

Ruiny Zamku Krzyżackiego w Toruniu.

Pomysłodawcą jest Wytwórnia Zdarzeń Niezwykłych, której misją „jest wprowadzanie ludzi do historii świata poprzez umożliwienie im udziału w zdarzeniach niezwykłych, które w historii świata i ludzkości wydarzą się po raz pierwszy lub po raz ostatni.” (cyt. za wytwornia-zn.pl).

Przechodząc do rzeczy, to 6 września 2008 r. w dniu rozpoczęcia eliminacji do piłkarskich Mistrzostw Świata w RPA w 2010 r. Wytwórnia odstawiła do leżakowania w jednej z najstarszych restauracji w Europie, działającej od 1489 r. – „Gospodzie pod Modrym Fartuchem” 69 butelek wytrawnego wina pochodzącego z winnicy „Castillo de Monjardin”, założonej w miejscowości w Villa Major de Monjardin w hiszpańskim regionie Navarra. Wytwórnia wraz z „Centrum Kultury Zamek Krzyżacki” ułożyła te wina do leżakowania w piwnicach Zamku Krzyżackiego z szacunku do bogatych, średniowiecznych tradycji toruńskiego winiarstwa.

Wino_w_Toruniu_(1)

Wino_w_Toruniu_(2)

34 butelki wina Tinto Reserva z rocznika 1999 będą leżakowały do chwili zdobycia przez piłkarską reprezentację Polski po raz pierwszy w historii mistrzostwa świata lub mistrzostwa Europy. Z kolei 35 butelek wina Gran Reserva z 1996 r. będzie czekało na zdobycie mistrzostwa świata przez tę zagraniczną drużynę narodową, która tytułu nie zdobyła nigdy wcześniej. W momencie składania wina było to 201 reprezentacji narodowy, z wyłączeniem dotychczasowych mistrzów (Brazylia, Włochy, Niemcy, Argentyna, Anglia, Francja i Urugwaj).

Wino_w_Toruniu_(3)

Wina zostały złożone w 2008 r., a już dwa lata później reprezentacja Hiszpanii wygrywając południowoamerykański mundial spełniła warunek odebrania tego wina. Dlaczego nie ma o tym informacji? Z bardzo prostej przyczyny. Hiszpanie nie odebrali wina. Pomysłodawca liczył zapewnie, że dzięki tej nagrodzie ściągnie do Torunia mistrzów, bo na swojej stronie internetowej zaznaczył, że „Po zdobyciu mistrzostwa świata każdy z zawodników mistrzowskiej drużyny oraz trener – selekcjoner będzie mógł odebrać osobiście w Toruniu oczekującą na niego w upominku jedną z butelek szlachetnego trunku.” (cyt. za wytwornia-zn.pl). A swoją drogą ciekawe, czy hiszpańscy mistrzowie w ogóle wiedzieli (?) / wiedzą (?), że w Polsce czeka na nich wino? W sumie dla nich akurat wino, nawet kilkunastoletnie, to żadna atrakcja.

Udział Polaków w eliminacjach do wspomnianych mistrzostw w RPA (2010), przyszłorocznych mistrzostw w Brazylii (2014), jak również UEFA Euro 2012, nakazuje wstrzymać się od oceny szans Polaków i spuścić na nie ponurą zasłonę milczenia.

W dniu rozpoczęcia mistrzostw świata Formuły 1 w 2009 r. (29 marca) do Torunia przybyło, a w dniu 24 maja 2009 r. do leżakowania w piwnicach Zamku zostało złożone wino oczekujące na innego mistrza. Beczkę z 69 litrami wybornego wina otrzyma polski kierowca wyścigowy, który jako pierwszy w historii zdobędzie tytuł Mistrza Świata Formuły 1. Wino przekazał wytwórni włoski kierowca Formuły 1 – Jarno Trulli – właściciel 35 hektarowej winnicy „Podere Castorani”.

Wino_w_Toruniu_(4)

Wino_w_Toruniu_(5)

W chwili składania wina wydawało się, że szanse na okazałą beczkę ma Robert Kubica, który wówczas startował w barwach teamu BMW-Sauber i miał już za sobą doskonały sezon2008, aw nim zwycięstwo w GP Kanady. Po kolejnym słabym sezonie w BMW, Kubica przesiadł się do Renaulta, a jak doskonale pamiętamy jego doskonale zapowiadającą się karierę przerwał wypadek w rajdzie Ronde di Andora w lutym 2011 r.

Od tamtej pory w F1 nie ma już Polaka i nie zanosi się, aby w najbliższym czasie jakikolwiek zawodnik tam zadebiutował. Wprawdzie pojawiają się medialne plotki o zainteresowaniu teamów bądź zaproszeniu na testy, ale Jakub Giermaziak, Bartłomiej Mirecki, czy Natalia Kowalska wydają się dużo dalej od F1 niż sam Kubica.

Wracając do Roberta Kubicy, to przez 5 sezonów wystartował 76 wyścigach Grand Prix, w których zdobył 276 punktów (średnia 3,63 pkt). Na podium stanął 12 razy, a w tym jeden raz na najwyższym stopniu (GP Kanady 2008). Poza tym, 46 razy zajmował punktowane miejsce i raz wywalczył pole position (GP Bahrajnu 2008). Natomiast Jarno Trulli to jedna z legend F1 minionej dekady, ale nie z uwagi na sukcesy, tylko długość startów. Trulli startował w F1 nieprzerwanie przez 15 (!) sezonów, w latach 1997-2011 reprezentując barwy 6 teamów (Prost, Minardi, Jordan, Renault, Toyota, Lotus). Trulli wystartował w 255 wyścigach Grand Prix, w których zdobył 246,5 punkta (średnia 0,97 pkt). Na podium stawał 11 razy, a na najwyższym stopniu podium tylko raz (GP Monako 2004). Poza tym, 72 razy zajmował punktowane miejsce i 4 raz wywalczył pole position.

Wino_w_Toruniu_(6)

Pomysł nagradzania winem jest dosyć ciekawy, chwytliwy medialnie i (w przypadku Polaków) gwarantuje, że wino będzie wartościowe. Biorąc bowiem pod uwagę umiejętności prezentowane przez polskich piłkarzy i polskich kierowców wyścigowych można z pełnym przekonaniem powiedzieć, że wino sporo jeszcze poleżakuje, a w chwili triumfu może już nosić miano „wiekowego”…

 

Zdjęcia zostały wykonane sierpniu 2013 r.

 

Źródła: własne, modryfartuch.com, sfora.pl, f1.przegladsportowy.pl, fifa.com, sport.tvp.pl, pl.wikipedia.org, autopolki.pl, sportowefakty.pl, wytwornia-zn.pl.

czwartek, 26 grudnia 2013
O sporcie w Muzeum Produkcji Zapałek w Częstochowie

Częstochowa, jak dla mnie – przyjezdnego, robi raczej przygnębiające wrażenie. Największą atrakcją turystyczną, a jednocześnie wizytówką miasta jest bazylika i klasztor na Jasnej Górze z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Przeciętny turysta zwróci jeszcze uwagę na filharmonię, teatr, kilka kin i kilka muzeów, a wśród nich trzy należące Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego – Muzeum Górnictwa Rud Żelaza, Muzeum Historii Kolei i Muzeum Produkcji Zapałek, któremu zamierzam poświęcić ten wpis.

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(1)

Jasna Góra w Częstochowie.

Jeśli chodzi o wymiar sportowy Częstochowy to też nie jest z nim najlepiej. Przez lata wizytówką klubu była siatkarska męska sekcja AZS, która w latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia dominowała w Polsce. Akademicy zdobyli sześć tytułów mistrza Polski, 6 srebrnych i 4 brązowe medale mistrzostw Polski, 2 Puchary Polski, 7 finałów Pucharu Polski, Superpuchar Polski, Challenge Cup (2012) i 3. miejsce w Top Teams Cup (2002). Przeprowadzka z hali w sportowo-widowiskowej „Polonia” (opis meczu ligowego Częstochowa – Resovia rozegranego w 2010 r. w tej hali znajduje się tutaj) do nowej hali na Zawodziu jesienią 2012 r. zbiegła się z fatalną postawą klubu (o nowej hali pisałem przy okazji tegorocznego finału Pucharu Polski siatkarzy – opisując mecze półfinałowe i podsumowując organizację Pucharu Polski). Hala została wybudowana tuż obok stadionu żużlowego Arena Częstochowa, na którym występuje miejscowy Włókniarz (o stadionie pisałem w kontekście lipcowego półfinału Drużynowego Pucharu Świata – tutaj i tutaj). „Lwy” wywalczyły w Drużynowych Mistrzostwach Polski – 4 złote, 3 srebrne i 5 brązowych medali, a do tego Klubowy Puchar Europy (2004). W mieście działa jeszcze klub piłkarski Raków Częstochowa, do którego największych sukcesów nalezą finał Pucharu Polski w 1967 r. i występy w ekstraklasie, a w tym 8. miejsce w sezonie 1995/1996, ale to stare dzieje, bo obecnie klub występuje w II lidze.

Jaki jest więc związek między zapałkami a sportem w polskim „świętym mieście”?

Historia zapałek i częstochowskiej fabryki

Pierwsze zapałki zostały wynalezione w Chinach w 508 r., a pierwsze europejskie zapałki wyprodukowano w Paryżu w 1805 r. Fabrykę zapałek w Częstochowie założono niecałe 80 lat później, a dokładniej w 1881 r. Dokonali tego niemieccy przemysłowcy – Julian Huch i Karol von Gehlig. Produkcję zapałek rozpoczęto w 1882 r. W 1912 r. nowym właścicielem fabryki zostało Towarzystwo Akcyjne W.A. Łapszyn z Petersburga z Zarządem na Królestwo Polskie w Warszawie. Warto bowiem przypomnieć, że tereny dzisiejszej Polski znajdowały się pod zaborami. W 1913 r. pożar strawił większość drewnianych budynków, ale już w następnym roku odbudowano i zmodernizowano fabrykę. W tym samym roku nakręcono film „Pożar zapałczarni”, który stanowi jeden z najstarszych zabytków polskiej kinematografii.

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(2)

W latach 1922-1923 powstało Polskie Towarzystwo Przemysłu Zapałczanego S.A., które wykupiło Fabrykę Zapałek w Częstochowie. W 1925 r. Minister Skarbu Władysław Grabski ustanowił monopol na sprzedaż zapałek. W 1930 r. kolejny pożar uszkodził część maszyn i zabudowań. W tym samym roku zakład odbudowano i zmodernizowano wyposażając go w maszyny firmy „Durlach”, które funkcjonują do dnia dzisiejszego! W trakcie drugiej wojny światowej fabryka była pod zarządem niemieckim, a po wojnie została upaństwowiona aż do 1997 r., gdy przekształcono ją w spółkę akcyjną z udziałami pracowników. W 2002 r. powstało Muzeum Produkcji Zapałek, którego częścią jest fabryka. „Muzeum przez kilka lat utrzymywało się ze środków działającej do 2010 r. fabryki, która zaprzestała działalność po wpisaniu jej do rejestru zabytków. Niestety, kolejny pożar, a zwłaszcza koszty związane z usuwaniem jego skutków i doprowadzenia maszyn do sprawności technicznej, spowodowały m.in. zaległości podatkowe, z którymi muzeum ma kłopot do dziś.” (cyt. za onet.pl).

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(3)

Częstochowskie Zakłady Zapałczane podzieliły los innych polskich potentatów zapałczanych – Sianowa (działalność w latach 1845 – 2007) i Bystrzycy Kłodzkiej (1897 – 2007). Działalność na skalę produkcyjną prowadzi (chyba tylko) fabryka w Czechowicach-Dziedzicach założone w 1919 r. Poza tym funkcjonuje mnóstwo małych producentów zajmujących się produkcją zapałek reklamowanych, do kominka, do grilla, jak np. Wołoszyn w Warszawie (od 1994), Euromatch w Bystrzycy Kłodzkiej (od 1995), B.L. Match Zapałki w Koszalinie (od 1996).

Zwiedzanie muzeum

Muzeum (jak już było wspomniane we wstępie) należy do Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego. Jest jedynym czynnym muzeum zapałek w Europie oraz najstarszą fabryką zapałek w Polsce.

Warto zauważyć, że jest to muzeum nie zapałek, tylko produkcji zapałek, co oznacza, że ukazuje cały cykl produkcji zapałek, wykorzystującym linię technologiczną z lat trzydziestych XX wieku, kiedy w ciągu godziny produkowano ponad 5 mln zapałek! Wprawdzie maszyny nie są włączane w trakcie zwiedzania, ale i tak robią wrażenie. Tym bardziej, że technologia produkcji nie zmieniła się w praktyce od 1913 r. do dnia dzisiejszego.

Zwiedzanie uzupełniają dwie sale. W jeden oprócz dokumentów związanych z przemysłem zapałczanym znajduje się stała wystawa „Rzeźb z jednej zapałki” Anatola Karonia. Dodatkowo, w tej sali, a także w drugiej umieszczono kolekcję zapałczanych pudełek i etykiet. Całość dopełnia projekcja dwóch filmów – wspomniany już „Pożar zapałczarni” i film prezentujący działanie fabryki.

Sportowe etykiety

W połowie XIX wieku zapałki zaczęto umieszczać w pudełkach z wysuwaną szufladką. Początkowo na powierzchni pudełka znajdowały się etykiety z informacją o producencie, a później również z innymi treściami, co dało początek filumenistyce. „Filumenistyka (gr. philéō = lubię + łac. lumen = światło, ozdoba) to dziedzina nauki i pasji hobbystycznej, która zajmuje się zbiorami etykiet zapałczanych oraz historią niecenia i użytkowania ognia.” (cyt. za pl.wikipedia.org). W 1964 r. założono jedyne w Polsce i jedne z niewielu w Europie Muzeum Filumenistyczne w Bystrzycy Kłodzkiej.

Wśród licznych etykiet i pudełek można natknąć się w Muzeum na etykiety i pudełka nie tylko z elementami sportowymi, ale ewidentnie związane z klubami czy igrzyskami olimpijskimi. Wśród pudełek zauważyć można pudełka sprzed kilkudziesięciu lat z etykietami Stali Mielec, Legii Warszawa i AC Milan.

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(4)

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(5)

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(6)

Dodatkowo, na tablicy z etykietami oprócz herbu Legii są jeszcze herby Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów.

2013.07.13_Muzeum_Produkcji_Zapałek_(6)

Przeglądając zdjęcia dostępne w Internecie na prywatnych stronach można znaleźć historyczne etykiety nawiązujące do Wyścigu Pokoju, Totalizatora Sportowego, Igrzysk Olimpijskich, czy znanego hasła „Sport to zdrowie”. W samym muzeum można doszukać się znacznie więcej, a w sklepiku z suwenirami można nawet kupić zapałki z etykietami z Mistrzostw Świata w piłce nożne, które w 1994 r. zostały rozegrane w USA (World Cup 1994).

Czasy się zmieniają, a zapałki pozostają reliktem przeszłości, tak samo jak muzeum, które za kilkadziesiąt lat może zostać zastąpione muzeum zapalniczek.

 

Zdjęcia zostały wykonane w dniu 13 lipca 2013 r. 

 

Źródła: własne, zapalki.pl, zabytkitechniki.pl, filumenistyka.lbl.pl, filumenistyka.ovh.org, muzeum.filumenista.pl, onet.pl, pl.wikipedia.org, woloszyn.com.pl, matches.com.pl, euromatch.com, zapalki.com, onet.pl, 90minut.pl.

środa, 25 grudnia 2013
Świąteczna Fabryka E. Wedla w wymiarze sportowym

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia będę życzył neonem na warszawskiej fabryce E. Wedla, ale tylko dlatego, że podczas zwiedzania fabryki można znaleźć aspekt sportowy, a dokładniej piłkarski w postaci wspomnień po turnieju UEFA EURO 2012.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(1)

Na wstępnie zaznaczam jednak, że to nie jest artykuł sponsorowany!

Warszawska Fabryka E. Wedla została założona w 1851 r. przez Karola Wedla. W 1862 r. kierowanie nad firmą przejął jego syn – Emil Wedel. Od 1934 r. firmą zarządzał Jan Wedel, syn Emila, który zdecydował o przeniesieniu fabryki na warszawską Pragę, gdzie funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Po II wojnie światowej fabryka stała się własnością państwa i występowała pod mało przyjazną nazwą – 22 lipca dawny E.Wedel. Kolejnymi właścicielami byli PepsiCo, Cadbury i obecnie japońska Grupa Lotte.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(2)

Wedlowskie przysmaki.

Szczególnym rokiem dla Wedla był 2012 r. Wedel rzadko kiedy angażuje się w imprezy sportowe i raczej nie wspiera sportu, a tymczasem z wielkim rozmachem włączył się w sponsorowanie UEFA EURO 2012.W dniu 29 marca 2011, na stadionie warszawskiej Legii, firma E.Wedel została ogłoszona pierwszym, narodowym sponsorem UEFA EURO 2012TM.” (cyt. za wedel.pl).

Za sponsorowaniem poszły jednak działania. W Pracowni Rarytasów powstała czekoladowa replika pucharu Henriego Delaunay'a, która ważył szesnaście kilogramów. Puchar można było oglądać w dniach od 1 marca do 31 października 2012 r. w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie w ramach „Wielkiej Wystawy Piłkarskiej”, o której pisałem – tutaj. Czy jest to ten sam Puchar, który teraz można oglądać w fabryce? Nie wiadomo. Różnią się jednak tym, że puchar w fabryce jest posrebrzany.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(3)

Pucharu Henriego Delaunay'a wykonany z wedlowskiej czekolady.

W Pracowni powstała także makieta Stadionu Narodowego, która wykonana była z 385 kgwedlowskiej czekolady. Rzeźba była prezentem dla Stadionu Narodowego w Warszawie od Wedla. „Jedząc każdego dnia kawałek tej rzeźby, ważący tyle co tabliczka czekolady, zjedzenie całości zajęłoby jednej osobie ponad 10 lat.” (cyt. za stadionnarodowy.org.pl), ale została zjedzona w znacznie krótszym czasie. Wystarczył bowiem jeden dzień. W sobotę, 18 lutego 2012 r., kilkaset dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych odwiedziło Stadion Narodowy w Warszawie a następnie skonsumowało tą niezwykłą makietę. W fabryce na pamiątkę pozostawiono jednak zdjęcie tego niezwykłego wyrobu:

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(4)

Stadion Narodowy w Warszawie wykonany z wedlowskiej czekolady.

Pozostałe polskie areny UEFA EURO 2012 zostały uwiecznione na (ciągle niezjedzonych!) czekoladowych obrazach, przy czym obraz ze Stadionem Miejskim w Poznaniu połamał się na skutek uszkodzenia drewnianej sztalugi.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(5)

PGE Arena w Gdańsku wykonana z wedlowskiej czekolady.

2013.12.08_Fabryka_E.Wedla_(6)

Stadion Miejski we Wrocławiu wykonany z wedlowskiej czekolady.

Dodatkowo, na dachu fabryki E. Wedel przy ul. Zamoyskiego 28/30 w Warszawie, Telewizja Polska miała nowoczesne studio z widokiem na Pragę i Stadion Narodowy. Gospodarzem studia był Maciej Kurzajewski, a wśród jego gości znaleźli się także oficjalni przyjaciele UEFA EURO 2012. O doborze gości krytycznie pisałem – tutaj.

Warto jeszcze przypomnieć, że w 2000 r. fabryce wykonano posąg Adama Małysza o wadze ponad 200 kg i wysokości 2 kg. Posąg został wykonany oczywiście z czekolady, tyle że białej. Aktualnie znajduje się w holu Domu Zdrojowego przy Placu Hoffa w Wiśle.

W związku z tym wpisem pozostaje mi życzyć wszystkim użytkownikom internetu – pełnych słodkich i sportowych wrażeń Świąt Bożego Narodzenia 2013 r.

 

Zdjęcia zostały wykonane w dniu 8 grudnia 2013 r.

 

Źródła: własne, wedel.pl, stadionnarodowy.org.pl, mistrzbranzy.pl, media2.pl, skijumping.pl, wisla.naszemiasto.pl.

wtorek, 11 czerwca 2013
Finał Ligi Mistrzów oglądany w Kopenhadze

Tegoroczny finał Ligi Mistrzów rozegrany w sobotę 25 maja oglądałem w ogrodzie „Tivoli” w Kopenhadze, gdzie kilkuset kibiców zebrało się przy telebimie w prowizorycznej strefie kibica.

„Tivoli” to jednocześnie ogród, jak i park rozrywki. Założony został w 1843 r. nawiązując do nieistniejących już paryskich ogrodów o nazwie „Jardin de Tivoli”. Miejsce dla Kopenhagi dosyć istotne, bo stanowiące centrum rozrywki miasta. W czasie, gdy kilkaset emocjonowało się finałem Ligi Mistrzów reszta ogrodu funkcjonowała normalnie. Atrakcje w postaci wesołego miasta, kawiarenki i restauracje, a także hotel działały jakby nic ważnego się nie działo. Finał Ligi Mistrzów był tylko dodatkiem, uzupełnieniem do normalnego rytmu pracy w tym miejscu.

Finał_Ligi_Mistrzów_w_ogrodzie_Tivoli_(1)

Dla oglądających mecz Bayernu z Borussią na scenie ustawiono telebim, a poza tym dwie prowizoryczne trybuny i parasol, pod którym sprzedawano piwo Heineken. Można więc powiedzieć, że jeden z głównych sponsorów Ligi Mistrzów utworzył coś w rodzaju Fan Parku, Fan Zone, ale od razu trzeba dodać, że w porównaniu ze standardami wyznaczonymi podczas UEFA Euro 2012, była to mini Fan Zone. Dla tego browaru istotne było „pokazanie” się w mieście stanowiącym siedzibę innego wielkiego browaru, czyli Carlsberga. Taki policzek dla konkurencji.

Od początku tygodnia do odwiedzenia Tivoli zachęcały plakaty reklamujące możliwość obejrzenia niemieckiego finału, wskazując jednocześnie, że pięć piw kosztuje 175 duńskich koron, czyli ok. 90 zł, co jak na skandynawskie standardy było ceną przystępną. Piwa były sprzedawane w plastikowych kubeczkach, które łączyła tekturowa nakładka z rączką do wygodnego przenoszenia. Zresztą podobny patent był stosowany przez Carlsberg podczas UEFA Euro 2012. Co ciekawe, widzowie sami po sobie sprzątali zostawiając co najwyżej tekturę, ponieważ w samoobsługowych automatach można było odzyskać kaucję za kubek, która była doliczana przy zakupie. Nie może więc dziwić, że widzowie nie pozostawili po sobie pobojowiska, tylko nieznacznie zaśmiecony teren zieleni przed sceną. Warto jeszcze dodać, że wstęp do Tivoli, nawet w przypadku niekorzystania z żadnych atrakcji kosztuje 95 duński koron (ok. 50 zł), czyli równowartość nieco mniej niż dwóch piw kupionych „na mieście”.

Finał_Ligi_Mistrzów_w_ogrodzie_Tivoli_(2)

Trudno powiedzieć, że Kopenhaga żyła tym meczem, ale od środy w prasie codziennej zarówno tej płatnej, jak i bezpłatnej (np. mx – metroexpress) publikowano artykuły nawiązujące do meczu finałowego. Równie dużo, a może nawet więcej miejsca zajmowały teksty zapowiadające rewanżową walkę bokserską w londyńskiej O2 Arenie Duńczyka Mikkela Kesslera (bilans walk wtedy: 46 zwycięstw, 35 przez nokaut, 2 porażki) z Brytyjczykiem Carlem Frochem (30 zwycięstw, 22 KO, 2 porażki), której stawką był tytuł mistrza świata IBF i WBA w wadze superśredniej. Podczas transmisji meczu na telebimie na pasku informacyjnym pojawiła się zapowiedź tej walki, ale oglądania po meczu nie było, choćby z tego powodu, że walkę nadawano w systemie pay-periview.

Przechodząc natomiast do samego meczu, to wśród oglądających (sądząc po koszulkach) pojawili się zarówno kibice Borussi, jak i Bayernu. Bardziej widoczni byli fani Bayernu, ale którzy byli głośniej trudno powiedzieć. Na boiskowe wydarzenia reagowała też (teoretycznie) neutralna część publiczności, ale mimo wszystko odpowiedzenie na pytanie o preferencje wśród kibiców, jest niemożliwe. Wracając jeszcze fanów klubów w koszulkach obu klubów, to stanowili oni niewielką część wśród ogółu kilkusetosobowej widowni, ale część widoczną. Niektórzy fani wykazywali wieloletnie przywiązanie zakładając np. trykot Borussi sprzed prawie dwudziestu lat – z reklamą Die Continentale! Wpływ na zainteresowanie niemiecką piłką w Danii ma niewątpliwie położenie obu krajów, transmisje z Bundesligi w duńskiej telewizji i duńscy piłkarze biegający po niemieckich boiskach. Może jakieś znaczenia ma też przenikanie kultury niemieckiej na Półwysep Jutlandzki, ale to tylko zgadywanie…

Finał_Ligi_Mistrzów_w_ogrodzie_Tivoli_(3)

Emocje były, ale bez przesadnych, negatywnych, czy agresywnych zachowań, które są domeną „podpitych Polaczków” ;-)

 

Źródła: własne, tivoli.dk, boxrec.com, bokser.org, pl.wikipedia.org. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 maja 2013 r., s. 36. Różne wydania mx – metroexpress.

sobota, 08 czerwca 2013
Niewiele sportu w Muzeum Carslsberga

Korzystając z niepowtarzalnej okazji zwiedzenia Muzeum Browaru Carlsberg w Kopenhadze przekonałem się, że mimo sporego zaangażowania tego browaru w sport jest w nim niewiele informacji pokazujących to zaangażowanie.

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(1)

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(2)

Obecnie reklamę Carlsberga mają na koszulkach FC Kopenhaga i Odense BK a Carlsberg jest oficjalnym piwem FC Liverpool, Arsenalu Londyn i Tottenhamu Hotspur. Dodatkowo, pod lokalnymi markami Carlsberg wspiera Hajduka Split i bułgarski Pirin Błagojewgrad. Przez wiele lat (1992-2010) z reklamą Carlsberga grał przede wszystkim FC Liverpool, choćby w pamiętnym stambulskim finale Ligi Mistrzów naznaczonym „Dudi Dance”, ale logo „The Reds” nie było w ogóle eksponowane w Muzeum Carlsberga! Z reklamą duńskiego browaru grał także szkocki Hibernian. Co ważniejsze, Carlsberg jest sponsorem piłkarskiego UEFA Euro od 1988 r., co oznacza, że jest oficjalnym piwem turnieju a po każdym meczu może wręczyć nagrodę dla piłkarza meczu. Poza tym, sponsorował Mistrzostwa Świata w piłce nożnej Italia’90 a także Mistrzostwa Europy U-21, które dwa lata temu odbyły się w Danii. Browar angażuje się także w inne dyscypliny sportu, jak golf, rugby, czy narciarstwo.

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(3)

A jak wyglądało to w muzeum? Mizernie. W Old Carlsberg Brewhouse w sali prezentującej historię browaru znajduje się tylko jedna informacja dotycząca sportu – Carlsberg miał wyłączność na sprzedać piwa w wiosce olimpijskiej podczas Igrzysk Olimpijskich w Rzymie w 1960 r., co oczywiście zakończyło się wielkim sukcesem sprzedaży. Maskotka browaru, czyli niedźwiedź polarny, podobno zauroczyła Wieczne Miasto. Warto dodać, że Polska zajęła 9. miejsce w klasyfikacji medalowej z dorobkiem 21 medali (4 złote, 6 srebrnych, 11 brązowych). Dla porównania reprezentacja ZSRR wywalczyła 5 razy więcej medali.

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(4)

Carlsberg na Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie w 1960 r.

W muzeum Carlsberga mieści się także największa na świecie kolekcja butelek piwa, co potwierdza certyfikat rekordów Księgi Guinessa nadany po liczeniu butelek w październiku 2006 r. Wśród 16.384 butelek można zauważyć dwie butelki z herbami dwóch lizbońskich klubów – Sportingu i Benfici. Kolekcja została kupiona przez Carlsberga w 1993 r. od Leifa Sonne.

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(5)

Butelki piwa z herbami Sportingu Lizbona i Benfiki Lizbona w Muzeum Carlsberga.

Dodatkowo, w jednym z barów na terenie muzeum – Jacobsen & Brewhouse Bar znajdują się stoły do gry w tzw. „piłkarzyki” ze znanym hasłem reklamowym Carlsberga, czyli „Part of the Game”. Stoły zostały ustawione na wykładzinie oczywiście koloru zielonego, co nawiązuje zarówno do koloru browaru, jak również do murawy piłkarskiego boiska.

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(6)

W sklepie z gadżetami Carlsberga znaleźć można koszulki aktualnego mistrza Danii – FC Kopenhaga z nazwą głównego sponsora, czyli oczywiście Carlsberga. Cena koszulki to 499 duńskich koron, czyli ok. 250 zł. Znacznie tańszą była koszulka z logo UEFA Euro 2012 i logo Carlsberga – 199 duńskich koron (ok. 100 zł).

Muzeum_Carlsberga_w_Kopenhadze_(7)

Muzeum jako miejsce do zwiedzania na pewno jest ciekawą atrakcją na mapie Kopenhagi, ale dla poszukujących wątków sportowych – nie bardzo. Zastanawia mnie brak nawiązania do historii współpracy z FC Liverpool. Po pierwsze, jak na sponsorowanie klubu piłkarskiego była to dłuuuuuga współpraca. Po drugie, w trakcie tej współpracy „The Reds” nawiązali do najwspanialszych czasów swojej historii. Wprawdzie nie zdobyli mistrzostwa Anglii, ale wygrali Ligę Mistrzów i Puchar UEFA nie mówiąc o sukcesach krajowych.

Niemniej warto zwrócić uwagę na fakt, że w Carlsbergu nawiązania do sportu były dosyć dyskretne i niezauważalne. Może po to, żeby nie tworzyć wrażenia, że sport nieodłącznie wiąże się z alkoholem?

 

Źródła: własne, carlsberggroup.com, carlsbergpolska.pl, novinite.com, arsenal.com, footballheaven.net, pirinfc.com, liverpoolfc.com, ob.dk, tottenhamhotspur.com, hajduk.hr, ulaznice.hr, havantandwaterloovillefc.co.uk, sportspromedia.com, pl.wikipedia.org.

 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi