Wpisy z tagiem: koszykówka

piątek, 19 kwietnia 2019
Stelmet zmasakrował Anwil i zdobył Puchar Polski koszykarzy 2017

W meczu finałowym Pucharu Polski koszykarzy 2016/2017 mistrz Polski – Stelmet Zielona Góra pewnie pokonał Anwil Włocławek 79:57 (30:23) i po raz drugi w historii sięgnął po Puchar Polski. Mecz finałowy został rozegrany w niedzielę 19 lutego 2017 r. w Arenie Ursynów w Warszawie.

cvc

środa, 17 kwietnia 2019
Problemy Stelmetu przed turniejem finałowym Pucharu Polski

Przed rozpoczęciem turnieju finałowego Pucharu Polski 2016/2017 Stelmet Zielona Góra zmagał się z licznymi problemami i trudnościami.

Pod koniec czerwca 2016 r. ogłoszono, że nowym trenerem zostanie zaledwie 31-letni Artur Gronek, dotychczas asystent Słoweńca Saso Filipovskiego, który związał się kontraktem z tureckim Banvitem. Gronek pracował w Zielonej Górze od sezonu 2013/2014, gdy został asystentem Mihailo Uvalina. Potem pomagał także Andrzejowi Adamkowi. Brak doświadczenia jako zawodnika i jako trenera w samodzielnej pracy nie mogły zbudować silnej pozycji trenera w klubie naszpikowanym, reprezentantami Polski i gwiazdami PLK. Trudno, aby taki młokos miał posłuch i charyzmę, dzięki którym koszykarze z Zielonej Góry będą umierać za trenera. Wprawdzie, jak się później okazało, wyniki Stelmetu były na miarę oczekiwań (Puchar Polski i Mistrzostwo Polski), to jednak od początku było wiadomo, że chemii między trenerem a zawodnikami raczej nie będzie. Decyzja włodarzy Stelmetu o powierzeniu funkcji trenera właśnie Gronkowi była tyleż odważna, co ryzykowna.

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu w Zielonej Górze było nerwowo i nieprofesjonalnie. Stelmet został zgłoszony do Polskiej Ligi Koszyków z kilkugodzinnym opóźnieniem z uwagi na… urlop prezesa! Mecz o Superpuchar Polski został niespodziewanie przegrany 77:81 we własnej hali z Rosą Radom, wicemistrzem i zdobywcą Pucharu Polski. Później było jeszcze ciekawiej. Mistrz Polski zgłosił się do rozgrywek EuroCup, który nie jest uznawany przez FIBA, co groziło poważnymi konsekwencjami nie tylko dla klubu, ale także dla polskiej reprezentacji. FIBA groziła wykluczeniem Polaków z EuroBasketu. Potencjalny konflikt został jednak zażegnany, bo Stelmet zgłosił się do dużo mniej prestiżowej i opłacalnej finansowo Ligi Mistrzów FIBA. Z drugiej jednak strony poziom sportowy zaprezentowany przez Stelmet pozostawiał wiele do życzenia (tylko 4 zwycięstwa w 14 meczach). Po przesunięciu do 1/8 Euro Cup, Cibona Zagrzeb była zdecydowanie lepsza.

Stelmet_20162017__gazetalubuskapl

Źródło: gazetalubuska.pl.

W międzyczasie pojawiły się informacje o zaległościach finansowych wobec zawodników, a szczytem amatorstwa był walkower za wyjazdowy mecz z Polfarmexem Kutno z powodu… braku pięciu polskich graczy w składzie Stelmetu! Początek sezonu może nie był zbyt udany dla Stelmetu (…), ale od kilku tygodni w PLK Stelmet grał bardzo dobrze. Wydawało się, że wszystko wróciło na swoje tory: w świetnej formie był Vladimir Dragicević, dobrze grał Łukasz Koszarek, co raz lepiej prezentowali się Armani Moore i Thomas Kelati. W ostatnich dwóch spotkaniach coś się zacięło i Stelmet przegrał najpierw po świetnym meczu w Toruniu, a teraz uległ Kingowi Szczecin. Nic dziwnego, że doszło do zmian w składzie i w Zielonej Górze podziękowano środkowemu Julianowi Vaughnowi.” (cyt. za: polsatsport.pl). Przed rozpoczęciem turnieju finałowego Pucharu Polski, Stelmet zajmował drugie miejsce w PLK za Toruniem z bilansem 15-5.

Start Stelmetu w Pucharze Polski, zwłaszcza wobec dwóch ostatnich ligowych porażek, był jedną, wielką niewiadomą. Targany własnymi problemami Stelmet przystępował do ćwierćfinałowego meczu z liderem tabeli, czyli Twardymi Piernikami Toruń w sytuacji, gdy trudno było wskazać faworyta meczu.

 

Źródła: własne, sport.tvp.pl, polsatsport.pl, kingwilki.pl, pl.wikipedia.org, gazetalubuska.pl. J. Wojczyński, Kłopoty Stelmetu, „Przegląd Sportowy” z dnia 18 lipca 2016 r., s. 23. J. Wojczyński, Kompromitujący błąd mistrza Polski, „Przegląd Sportowy” z dnia 17 października 2016 r., s. 18-19.

07:02, martinez-4ever , Koszykówka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 kwietnia 2019
Fatalne występy Stelmetu i Rosy w Lidze Mistrzów FIBA

W pierwszej edycji koszykarskiej Ligi Mistrzów FIBA bardzo źle zaprezentowały się zespoły mistrza i wicemistrza Polski, czyli Stelmetu Zielona Góra i Rosy Radom.

Stelmet zajął  w swojej grupie siódme, przedostatnie miejsce z bilansem meczów 4 zwycięstw i 10 porażek. Początek rozgrywek wydawał się całkiem obiecujący, choć pozostawał niedosyt. Stelmet w ośmiu meczach wywalczył cztery zwycięstwa, ale później przyszła seria sześciu kolejnych porażek. Zielonogórzanom jednak poszczęściło się i zostali przeniesieni do 1/8 FIBA Europe Cup, w którym spotkał się z Ciboną Zagrzeb, dwukrotnym zwycięzcą Euroligi (1985, 1986). Spotkania w tym trzeciorzędnym pucharze przegrał zdecydowanie (69:81, 83:102). Występy w Lidzie Mistrzów nie szły w parze z wynikami osiąganymi w Polskiej Lidze Koszykówki, bowiem Stelmet od początku rozgrywek zajmował miejsca w czołówce tabeli. W chwili zakończenia fazy grupowej LM, Stelmet zajmował w PLK drugie miejsce z bilansem 13 zwycięstw – 3 porażki.

Mistrzowie Polski w zeszłym sezonie rozbudzili apetyty kibiców na dobre występy w europejskich rozgrywkach. Warto przypomnieć, że Stelmet rywalizował w Eurolidze, a później został przesunięty do Pucharu Europy (EuroCup), w którym wyszedł ze swojej grupy, a w fazie pucharowej wyeliminował Uniks Kazań i dopiero w ćwierćfinale odpadł z hiszpańskim Herbalife Gran Canaria. W ten sposób Zielonogórzanie wyrównali osiągnięcie Turowa Zgorzelec z sezonu 2007/2008.

Logo_LM_FIBA

Logo Basketball Champions League, bazywanej potycznie Ligą Mistrzów FIBA.

Źródło: basketballcl.com.

Rosa Radom zajęła ostatnie miejsce w swojej grupie. Po pięciu kolejkach Radomianie mieli na swoim koncie aż trzy zwycięstwa, co na debiutanta w europejskich rozgrywkach, było co najmniej dobrym wynikiem. Nie zapowiadało to późniejszej katastrofy, którą było dziewięć (!) kolejnych porażek. W jakimś stopniu można to tłumaczyć niedoświadczeniem debiutanta. Inna sprawa, że Rosa nie zachwycała w rozgrywkach PLK i wówczas zajmowała 9. miejsce (8 zwycięstw – 8 porażek), które nie dało kwalifikacji do Final Eight Pucharu Polski (Warszawa, 16-19 lutego 2017 r.). W ten sposób zdobywcy trofeum w poprzednim roku stracili szanse na jego obronę.

Polskie kluby koszyków już dawno nie osiągają sukcesów w europejskich pucharach, a awans do półfinału pozostaje wyłącznie marzeniem. Z rozrzewnieniem wspominamy minimalnie przegrany przez Prokomu Trefl finał Pucharu Europy FIBA w 2003 r. Wydawało się, że zwiastunem lepszych czasów był właśnie zeszły sezon Stelmetu. Okazuje się jednak, że był to raczej jednorazowy wyskok niż stała tendencja. Kibice koszykówki mogą tylko pozazdrościć kibicom siatkówki, czy piłki ręcznej, którzy praktycznie co sezon mogą świętować mniejsze, czy większe sukcesy.

Na pocieszenie pozostaje fakt, że Adam Waczyński (Unicaja Malaga) sięgnął po Puchar Europy (Eurocup), a Damian Kulig (Banvit Bandirma) wystąpił w przegranym finale Ligi Mistrzów FIBA. Waczyński powtórzył więc sukces Macieja Lampego (2011 r., Uniks Kazań) i Thomasa Kelatiego (2010 r. w barwach Power Electronics Walencja i 2012 r. w barwach Chimki Moskwa Region). Drużyna Kuliga jest prowadzona przez byłego trenera Turowa Zgorzelec (2006-2009) i Stelmetu Zielona Góra (2014-2016) – Słoweńca Saso Filipovskiego. W finale musiała uznać jednak wyższość Iberostaru Teneryfa. To wielki i niespodziewany sukces dla tego klubu, podobnie jak Puchar Turcji wywalczony w lutym bieżącego roku. To jednak sukcesy indywidualne polskich koszykarzy występujących poza granicami kraju. Dobre i to, choć liczymy na sukcesy polskich klubów.

 

Źródło: własne, sportowefakty.wp.pl, basketballcl.com, plk.pl, pl.wikipedia.org, przegladsportowy.pl, sport.interia.pl, polskikosz.pl, fiba.com.

czwartek, 28 lipca 2016
Mecz z drużyną NBA w Polsce?

Marzeniem polskich fanów koszykówki jest organizacja meczu z udziałem drużyny NBA w Polsce. Co jakiś czas temat jest podnoszony w mediach, ale droga do takiego meczu jest chyba dalsza niż może się wydawać.

Kluby NBA do tej pory (w latach 1990-2016) rozegrały 21 meczów sezonu zasadniczego poza granicami kraju (12 w Japonii, 6 w Wielkiej Brytanii, a dokładniej w Londynie i 3 w Meksyku). Poza tym uczestniczyły w licznych meczach towarzyskich rozgrywanych m.in. w ZSRR, Izraelu, Filipinach, Portoryko, na Wyspach Bahama, w Chinach, we Włoszech, we Francji, w Niemczech, w Szwajcarii, Turcji i Hiszpanii. Dodatkowo, w latach 1987-1999 w europejskim turnieju McDonald’s Tour oprócz mistrzów kontynentu brała udział drużyna NBA. Nic więc dziwnego, że w Polsce też pojawił się apetyt na mecz z udziałem drużyny z NBA.

W latach dziewięćdziesiątych, gdy Polskę ogarnął fanatyzm na punkcie NBA, wydawało się, że taki mecz jest bliżej. W tamtym czasie każda wizyta koszykarze z NBA odbijała się szerokim echem w mediach. W Polsce pojawili się Acie Earl (wówczas Milwaukee Bucks) na Adidas Streetball Challenge, Juwan Howard (Washington Bullets) na Nike Streetball Tour i wreszcie Dennis Rodman (Los Angeles Lakers) promujący markę Converse. W Polskiej Lidze Koszykówki pojawiali się koszykarze z przeszłością w NBA (nawet wcześniej wymieniony Earl), a media chętnie i szeroko o tym informowały. Później zainteresowanie NBA, a zwłaszcza koszykówką znacznie osłabło. Po części ze względu na medialne pompowanie zainteresowania siatkówką. Dodatkowo, dostęp do internetu i mediów społecznościowych sprawił, że liga NBA stała się bliższa, choć wirtualnie. A dodatkowo, media mniej chętnie i rzadziej informowały o koszykówce i imprezach przyciągających młodych adeptów tej dyscypliny sportu.

Dennis_Rodman_-_LA_LAkers

Dennis Rodman odwiedził Polskę we wrześniu 1998 r. jako zawodnik Los Angeles Lakers.

Źródło: diverzephotography.com.au.

Jakby na przekór temu wszystkiemu w NBA pojawili się Polacy – Cezary Trybański, Maciej Lampe i Marcin Gortat, kontrakt z Indianą Pacers podpisał Łukasz Obrzut, a Szymon Szewczyk został wybrany w drafcie. To jednak niewiele zmieniło. Koszykówka popadła trochę w marazm.

Marcin_Gortat_Camp_2012

Źródło: skm.polskikosz.pl.

Marcin Gortat stara się jednak na poważnie przybliżyć Polsce NBA. Oprócz dobrej gry i popularyzowania Polski w USA, jest zaangażowany w liczne akcje charytatywne i społeczne, których najlepszym przykładem jest Gortat Camp. Dodatkowo od 2014 r. w krakowskiej Tauron Arenie organizuje mecz Marcin Gortat Team – Wojsko Polskie, który ma więcej z imprezy celebrycko-społecznej niż rywalizacji sportowej. Dzięki tej imprezie na zaproszenie Gortata przyjechał do Polski Randy Wittman – trener Washington Wizards i ówczesny zawodnik tego klubu – Chris Singleton. Media informowały o tym albo niewiele albo wcale, a pomyśleć, że prawie dwadzieścia lat temu wizyta w jednym czasie i miejscu dwóch koszykarzy i trenera NBA byłyby poważnym wydarzeniem medialnym.

Gortat_Team_-_Wojsko_Polskie_(plakat)

Źródło: rmfmaxxx.pl.

Pierwsza edycja meczu Marcin Gortat Team – Wojsko Polskie (2014 r., 64:56) była doskonałą okazją do rozmów nt. przyjazdu do Polski drużyny z NBA. Randy Wittmann na pytanie o taką możliwość powiedział: „Macie moje pełne poparcie. Przyjechałem do Polski pierwszy raz i jestem pod wrażeniem. Wśród młodych ludzi panuje entuzjazm dla koszykówki. Poza tym siedzimy w pięknej hali, która drużynę z NBA mogłaby przyjąć już w tej chwili. Będę o tym rozmawiał o powrocie do Stanów – przedstawiciel ligi powinien odwiedzić Polskę. NBA pojawia się w Turcji, Rosji czy Włoszech, więc dlaczego nie tutaj?”.

Trzy miesiące wcześniej pomysł zorganizowania w Polsce meczu ligi NBA pojawił się na posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, gdy rozmawiano o działalności PZKosz. i planach na przyszłość. Przedstawiciele związku szybko ostudzili entuzjazm parlamentarzystów. Jacek Jakubowski, sekretarz związku powiedział: „Po pierwsze obecnie żaden obiekt nie spełnia wymogów. NBA jest przeciwna rozgrywaniu meczów na stadionie piłkarskim i wymaga hali mogącej pomieścić minimum 17 tys. widzów. Do tego dochodzą olbrzymie koszty. Trzeba wyłożyć milion dolarów oraz opłacić produkcję telewizyjną, transport i zakwaterowanie łącznie dla ponad 300 osób.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). „Dodał także, że do 2018 roku wszystkie terminy są zajęte; poza tym priorytetowymi rynkami dla NBA są: Wielka Brytania, Hiszpania i Turcja, gdzie liga cieszy się największym zainteresowaniem i generuje najwyższe dochody, m.in. ze sprzedaży klubowych pamiątek.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

Logo_NBA

Źródło: twitter.com.

„Przegląd Sportowy” także tonował optymizm przywołując wypowiedź Adama Silvera: „Polska? Nie ma jej w naszych najbliższych planach, ale jak wielokrotnie powtarzałem, patrzymy na każdy rynek na świecie, na którym moglibyśmy rozgrywać spotkania. Polska oczywiście również wydaje się ciekawym i pożądanym rynkiem.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). W „Przeglądzie” przeanalizowano obecną sytuację i podsumowano w następujący sposób: Krótko mówiąc – w NBA o wizycie w Polsce obecnie nie myślą, a biorąc pod uwagę, że plany zazwyczaj tworzone są na najbliższe 4–6 lat, najwcześniej wizyta drużyny NBA w kraju nad Wisłą będzie możliwa w... następnej dekadzie..

Kibicom pozostaje pomarzyć albo doprowadzić do wirtualnego meczu Stelmetu Zielona Góra lub PGE Turowa Zgorzelec z jedną z drużyn NBA. Obie drużyny znalazły się w dwóch kolejnych wersjach kultowej gry NBA 2K16, dostępnej na konsole i komputery.

 

Źródła: własne, mikeway.pl, wroclaw.sport.pl, ussports.pl, eurosport.onet.pl, przegladsportowy.pl, pl.wikipedia.org, diverzephotography.com.au, skm.polskikosz.pl, rmfmaxxx.pl, twitter.com. Gortata już nie wypuścimy! – wywiad red. Rafała Tymińskiego z Randy Wittmanem, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 czerwca 2014 r., s. 25. Tymin, Łukasz Piszczek zatrzymał… gracza NBA, „Przegląd Sportowy” z dnia 30 czerwca 2014 r., s. 25.

15:30, martinez-4ever , RAPORTY
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 maja 2014
Młodzicy Polonii znacznie lepsi od MKS Grójec

W niedzielę 23 marca 2014 r. w mistrzostwach województwa mazowieckiego w koszykówce młodzików młodszych (rocznik 2001) MKS Polonia Warszawa pokonała MKS Grójec 63:49.

Od początku spotkania przeważali gospodarze, którzy grali szybciej, dokładniej, pewniej i przede wszystkim skuteczniej. Różnica w wyszkoleniu, przeglądzie pola, przemyśleniu konstruowanych akcji i warunkach fizycznych była widoczna gołym okiem. Różnica polegała też na tym, że w przypadku Polonii można mówić o szerokiej selekcji, zaś w przypadku MKS o grupie zawodników – głównie kolegów z jednej klasy.

2014.03.23_Polonia_-_MKS_Grójec_(1)

Po pierwszej połowie zanosiło się na pogrom. Polonia prowadziła różnicą 20 punktów, jednak w drugich dwudziestu minutach sytuacja na boisku trochę się zmieniła. Wprawdzie w III kwarcie przewaga gospodarzy przekroczyła 20 punktów, to jednak goście stopniowo ją zmniejszali. Przede wszystkim trener gospodarzy częściej dokonywał zmian wprowadzając na boisko zawodników, którzy do tej pory grali mniej. Poza tym, poloniści zatracili swoją skuteczność, a wiatru w żagle nabrali goście. Młodzi zawodnicy z Grójca poczynali sobie na tyle dobrze, że wykorzystując wspomniane zdarzenia związane z gospodarzami wygrali ostatnią kwartę 17:9. Gdyby jednak stwierdzić, że zabrakło im czasu na odrobienie strat byłoby to nieprawdziwe, ponieważ trener gospodarzy umiejętnie zarządzał siłami swoich zawodników, a zwycięstwo nie było zagrożone, ani przez chwilę.

2014.03.23_Polonia_-_MKS_Grójec_(2)

----

Ostatecznie Polonia z bilansem 9 zwycięstw – 1 porażka zdobyła wicemistrzostwo województwa mazowieckiego. Taki sam bilans osiągnęła zwycięska drużyna SKK Siedlce. Zresztą obie drużyny w tej kategorii wiekowej w województwie mazowieckim wydają się poza zasięgiem pozostałych klubów. MKS Grójec ukończyło rozgrywki na 4. miejscu z bilansem 4 zw. – 6 por. W rundzie kwalifikacyjnej Polonia wygrała swoją grupę z bilansem 10-0, choć do rywalizacji liczył się bilans 8-0 z uwagi na nieuwzględnianie wyników Piotrówki II Radom. MKS Grójec z bilansem 8-2 zajął 2. miejsce w swojej grupie, w której zresztą rywalizował z Siedlcami.

 

„Afera” z trenerem

Nie pisałbym o tym meczu, gdyby nie fakt, że kilka dni później na portalu sport.pl pojawił się całkiem spory artykuł o konflikcie Grzegorza Nurowskiego, trenera Polonii z rodzicami zawodników. Czworo rodziców chłopców trenujących koszykówkę w Polonii w roczniku 2001 postanowiło przenieść ich do klubu Jagiellonka. Przeszkadzało im wulgarne zachowanie trenera w stosunku do dzieci i przymuszenie do posłania dzieci do wskazywanej przez klub szkoły. Dodatkowo, klub za wydanie tzw. listów czystości, czyli dokumentu potwierdzającego, że zawodnik nie jest związany z żadnym klubem, zażądał 4 tys. złotych.

Jeśli chodzi o trenera, to nie zaprzeczył, że w przypływie stresu i emocji mogło się zdarzyć, że użył w stosunku do swoich zawodników „niecenzuralnego słowa” (cyt. za sport.pl). Zauważył jednak, że nigdy rodzice nie zgłaszali zastrzeżeń co do sposobu prowadzenia przez niego drużyny. Koordynator grup młodzieżowych klubu potwierdził, że „w niektórych przypadkach było rzeczywiście za ostro, padało trochę więcej wulgaryzmów.” (cyt. za sport.pl). Trener uważa jednak, że całą sprawę rozdmuchali rodzice, ich ambicje i próba wpłynięcia na kierowanie drużyną. Władze klubu w rozmowie z portalem sport.pl potwierdziły, że istnieje konflikt między rodzicami czołowych rodziców a trenerem.

Pomijając zachowanie trenera, to rodzice stanowczo odmówili wykupienia listów czystości za kwotę zaproponowaną przez klub. Podobno zaproponowali 1-1,5 tys. zł, choć klub uważa, że była to kwota 300 zł. Ten swoisty ekwiwalent za wyszkolenie powinien zapłacić nowy klub, ale w praktyce płacą go rodzice. Podkreślają oni, że również ponoszą koszty – obozów, wpisowego na turnieje, leczenia, kontuzji, ewentualnej rehabilitacji, sprzętu, a także comiesięczne składki. Słusznie zauważają, że Regulamin PZKosz jest stosowany tak samo do zawodowców, jak do ich dzieci, którzy nie są koszykarzami, tylko kandydatami na nich. Klub odpiera te zarzuty wskazując, że rodzice podpisali w imieniu dzieci deklarację członkowską stanowiącą, że zawodnik będzie przestrzegał regulaminu PZKosz.

Polonia ma problemy sportowe i finansowe. Spektakularnych sukcesów brakuje, a na szkolenie dzieci i młodzieży w 2014 r. otrzymała z miasta 530 tys. zł, czyli o 86 tys. mniej niż rok wcześniej. „Polonia choć w skali kraju niczym się nie wyróżnia, w Warszawie jest wiodącym klubem, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży. Przy Konwiktorskiej szkoli się grupy w każdej kategorii wiekowej.” (cyt. za sport.pl). Nie może więc dziwić, że klub zdecydował się na wyznaczenie ekwiwalentu w maksymalnej wysokości, choć mieści się on w widełkach 100 zł – 4 tys. zł. Dotyczy to wyszkolenia zawodnika-wychowanka, zmieniającego barwy po raz pierwszy. Klub tłumaczy się jednak, że PZKosz nie przedstawił żadnych kryteriów jakimi powinien kierować się klub określając wysokość ekwiwalentu.

Katarzyna Dulnik, wiceprezes WOZKosz ds. sportowo-szkoleniowych, była wieloletnia zawodniczka Polonii i reprezentacji Polski, wyraziła w tej sprawie swoje prywatne zdanie: „Nie widzę powodu, by płacić za 13-latka 4 tys. złotych. To nie są reprezentanci Polski, to są dzieci.” (cyt. za sport.pl). Nowy klub, a raczej rodzice mogą nie płacić ekwiwalentu za szkolenie, ale okres karencji, po którym zawodnik uzyskuje status wolnego, trwa trzy sezony. W przypadku kandydatów na koszykarzy taka przerwa może oznaczać tylko uniemożliwienie rozwoju i wprowadzenia do wielkiej kariery. Trzy lata treningów bez oficjalnych meczów o jakąkolwiek stawkę i brak jakiejkolwiek rywalizacji to scenariusz, który trudno sobie wyobrazić przez dorosłego, a co dopiero przez dziecko.

Klub poinformował, że „Trener Nurowski od przyszłego sezonu nie będzie prowadził rocznika 2001” (cyt, za sport.pl), aczkolwiek portal wskazuje, że ta decyzja niekoniecznie była spowodowana konsekwencjami dyscyplinarnymi.

 

Komentarz

Ta sprawa pokazuje wszystkie zasadnicze problemy sportu młodzieżowego, czyli:

- trenera, który zachowuje się w wulgarny sposób i nie panuje nad emocjami,

- rodziców, którzy mają ambicje (może nawet przerośnięte),

- klubu, który daje przyzwolenie na zachowanie trenera, a jednocześnie ima się wszelkich możliwych, aczkolwiek zgodnych z prawem sposobów, aby zapewnić sobie dalszą egzystencję,

- wreszcie władz centralnych w postaci PZKosz, które nie do końca sprawują kontrolę nad rywalizacją dzieci i młodzieży, choćby poprzez brak szczegółowych regulaminów dla różnych kategorii wiekowych.

Jeśli chodzi o moje odczucia dotyczące zachowania trenera Nurowskiego, to uważam, że zachowywał się w sposób ekspresyjny i emocjonalny, ale z całą pewnością nie gorszy niż trenera z Grójca. A jeśli chodzi o rodziców, to ich „doping” nosił znamiona kierowania drużyną, podpowiadania komu podać piłkę i komentowania pracy sędziów.

 

23 marca 2014 r., godz. 10:15, Hala „Polonii” (ul. Konwiktorska)

Mistrzostwa Województwa Mazowieckiego 2013/2014 w koszykówce rocznika 2001 – Młodzik młodszy

MKS Polonia Warszawa – MKS Grójec 63:49 (19:8, 23:14, 12:10, 9:17)

MKS Polonia Warszawa: Adrian Chmura, Grzegorz Długosz 3, Jakub Giedronowicz 11, Kacper Gordon 12, Mateusz Malechowski 7, Michał Olejnik 4, Krystian Rafalski 2, Paweł Snopek 11, Maciej Szewczyk 6, Piotr Szymański 0, Jakub Trzciński 0, Kamil Wójcik 7.

Trener: Grzegorz Nurowski.

MKS Grójec: Jakub Dąbrowski 0, Patryk Duszak 0, Apolinary Frączak 7, Dawid Grochowski 0, Karol Joźwiak 4, Bartosz Krzyżanowski 2, Jakub Żak 9, Franciszek Malesa 3, Kamil Marcjanek 6, Miłosz Piecyk 0, Sebastian Sypulski 8, Dominik Zaręba 10.

Widzów: 50 (według bloga).

 

Źródła: wozkosz.pl, pl.wikipedia.org. Ł. Cegliński, Awantura o dzieci. Trener krzyczy, rodzice mają pretensje, Polonia chce tysięcy, warszawa.sport.pl.

poniedziałek, 16 grudnia 2013
Proste wyjaśnienie koszykarskiej niemocy

Z polską koszykówką nie jest dobrze. Reprezentacja skompromitowała się podczas EuroBasketu w Słowenii, kluby nic nie znaczą w Europie, a liga jest co najwyżej przeciętna. Zastanawiając się nad przyczynami takiego stanu rzeczy i słabej kondycji polskiego basketu można wskazywać na system szkolenia, brak transmisji telewizyjnych, czy słabą popularyzację koszykówki. Podstawowej przyczyny należy jednak szukać zupełnie gdzie indziej…

Na początku lat 90-tych minionego stulecia Polskę ogarnął boom na koszykówkę. Może nie było to zainteresowanie na miarę Citkomanii, czy Małoszomani, ale koszykówka była naprawdę popularna. TVP promowała NBA licznymi retransmisjami. Nic więc dziwnego, że w Warszawie w 1991 r. powstała amatorska liga nazwana WNBA, czyli Warszawski Nurt Basketu Amatorskiego. Powstała również Warszawska Liga Szkół Średnich, a takich przykładów z całą pewnością było w Polsce znacznie, znacznie więcej.

Poza tym pojawiły się liczne turnieje streetballa, a przy tej, jak również przy innych okazjach do Polski przyjeżdżały gwiazdy NBA – Acie Earl, Juwan Howard, czy Denis Rodman. Dodatkowo, Jurek Owsiak promował stawianie koszy. No właśnie, koszy było wtedy mnóstwo, ale niekoniecznie profesjonalnych. I to wcale nie było najważniejsze, bo było gdzie grać! Chałupniczych konstrukcji było od groma, a najprostszym sposobem było przymocowanie do dwóch drewnianych drągów tablicy składającej się z kilu desek stanowiących tablicę. Za obręcz robiła….. obręcz koła rowerowego! A teraz nie ma gdzie grać, bo albo kosze są stawiane na trawnikach, albo nie mają obręczy, albo są zastawione samochodami! To akurat przyczynek do głębszej refleksji na temat przyzwyczajeń do wygód polskiego społeczeństwa. Bieganie, czy rowery są coraz bardziej popularne, ale przybywa też liczba samochodów. W konsekwencji niektóre z koszy na blokowiskach są zastawiane samochodami.

Streetball_na_warszawskiej_Pradze

Na warszawskiej Pradze amatorska koszykówka przegrała z autami.

Niby drobiazg, ale to właśnie w takich warunkach, na podwórkach, kształtują się wielkie talenty. Warto przypomnieć, że właśnie na fali zainteresowania koszykówką, które niewątpliwie kreowała TVP, pojawiło się zainteresowanie nie tylko NBA, ale także rodzimymi rozgrywkami. To wtedy w połowie lat dziewięćdziesiątych pojawiły się transmisje telewizyjne, sponsorzy i przede wszystkim grupa utalentowanych polskich koszykarzy wzmocniona niezłymi obcokrajowcami. W 1997 r. reprezentacja koszykarzy osiągnęła największy sukces od 1991 r. zajmując 7. miejsce na EuroBaskecie w Hiszpanii. W tym samym roku Mazowszanka Pruszków dotarła do półfinału Pucharu Koracza, a Śląsk Wrocław do ćwierćfinału Pucharu Saporty, co powtórzy w kolejnym roku. Później jeszcze sukcesy osiągały kluby, a z reprezentacją było gorzej i gorzej. Nawet rozgrywany w Polsce, Eurobasket 2009 nie przyniósł pobudzenia tej dyscypliny sportu.

Oczywiście dla równowagi można podać przykład piłkarskich „Orlików” i zapytać o sukcesy polskiej kopanej, ale przecież w gruncie rzeczy nie chodzi o sport profesjonalny, tylko także o możliwość rekreacyjnego spędzenia czasu. Czy jednak interesuje to przeciętnego kierowcę?

wtorek, 26 października 2010
Harlem Globetrotters Poland Tour 2010

W środę, 19 października w Warszawie legendarna drużyna Harlem Globetrotters rozpoczęła, tournee po Polsce. Globtrotersi wrócili do Polski po ponad 30-letniej przerwie. Ostatni raz gościli w Polsce w 1979 r. W tym roku w dniach 19-24 października odwiedzają Warszawę (hala „Torwar”), Łódź („Atlas Arena”), Poznań („Arena”), Wrocław („Orbita”), Gdańsk/Sopot („Ergo Arena”) i Włocławek („Hala Mistrzów”).

Harlem_Globetrotters_-_Torwar

Harlem Globetrotters są drużyną łączącą elementy cyrku i zabawy, złożoną w 1927 r. przez Abe’a Sapersteina jako „Savoy Big Five”. Dopiero później została jej przypisana nazwa „Harlem” odnosząca się do nowojorskiej dzielnicy zamieszkałej głównie przez afro amerykanów. Wielka popularność Globetrottersów rozpoczęła się po 1945 r., gdy wyruszyli w światowe tournee. Od tamtej pory odwiedzili 118 krajów stając się obok ligi NBA najbardziej popularną marką amerykańskiej koszykówki. W 1998 r. Globetrottersi rozegrali swój 20-tysięczny mecz. Na dzień dzisiejszy rozegrali ponad 22 tys. meczów, z który wygrali prawie 99%. W barwach „Czarodziei” grał m.in. legendarny Wilt Chamberlain a tytuł honorowego członka otrzymali m.in. Kareem Abdul-Jabar (1989), Jackie Joyner-Kersee (2001) i Jan Paweł II (2000). W 2003 r. podpisali wart 1 dolara kontrakt z Earvinem „Magicem” Johnsonem a w 2009 r. ambasadorem zespołu został bramkarz piłkarskiej reprezentacji USA i Evertonu - Tim Howard. Działalność Harlemu to nie tylko mecze, ale także wizyty w ponad 100 szpitalach i ponad 200 szkołach rocznie. Oprócz meczów i zapewniania rozrywki, zespół uczestniczy w wielu akcjach charytatywnych.

Harlem_Globetrotters_-_Torwar

Środowe show można skwitować powiedzeniem znanym z kultowego „Misia” Stanisława Barei - „trochę w tym cyrku trochę zabawy a najwięcej robienia z nas tata wariata”. Wprawdzie Harlem rozegrało pokazowy mecz z Washington Generals i wygrało go 110:96 (31:26, 32:30, 28:22, 19:18), to jednak czego, jak czego, ale sportu było w tym meczu jak na lekarstwo, bo przecież chodziło o to, żeby zapewnić widzom prawie dwie godziny zabawy. Co do samej widowni, to wydaje się, że show Globtrotersów jest skierowane przede wszystkim do rodziców z dziećmi, bo młodzież, raczej ogląda się za dunkers show czy „NBA on Tour”, o czym świadczą wpisy na forach internetowych. Nie zmienia to jednak faktu, że środowe show było niezłym połączeniem sportu i cyrkowych sztuczek.

Harlem_Globetrotters_-_Torwar

Pomijając liczne zagrania sprzeczne z obowiązującymi zasadami, rzuty punktowane za cztery punkty, mecz był pełen muzyki, tańca i tricków. Do tego dochodziło ośmieszanie rywala, choć trochę niepoprawne politycznie jak ośmieszanie i ściąganie ubrania z karła, przypominającego amerykańskiego aktora Tony Coxa czy ośmieszanie jednego z dwóch białych koszykarzy Generals. Choć w tym drugim przypominał się amerykański film „Biali nie potrafią skakać”.

Harlem_Globetrotters_-_Torwar

Na „Torwarze” kompletu nie było i trudno się dziwić, skoro impreza odbywała się pod patronatem PZKosz, który odpowiednie rozreklamowanie dużej imprezy ma za nic, o czym przekonaliśmy się w zeszłym roku podczas EuroBasket. Związek jak zwykle liczy, że nazwa drużyny lub imprezy zapewni komplet na trybunach…

| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi