Wpisy z tagiem: Lech Poznań

niedziela, 21 kwietnia 2019
Klątwa Probierza

Po meczu Jagiellonia Białystok – Korona Kielce (4:1) w XXV kolejce Ekstraklasy 2016/2017 Michał Probierz ówczesny trener Jagiellonii Białystok powiedział: „Trzeba pogratulować Lechowi dubletu”, a tymczasem Poznaniacy przegrali finał Pucharu Polski, a ligę zakończyli na najniższym stopniu podium.

Początek wiosny Lech rzeczywiście miał znakomity, ale od słów wypowiedzianych przez Probierza 12 marca 2017 r. „Kolejorz” wywalczył 22 punkty (6 zwycięstw, 4 remisy, 2 porażki) – tyle samo, co Lechia Gdańsk, ale mniej niż Legia – 28 punktów (8 zwycięstw, 4 remisy, 0 porażek) i Jagiellonia – 23 punkty (6 zwycięstw, 5 remisów, 1 porażka). Co ciekawe, Probierz wypowiedział cytowane słowa po wygranym meczu, gdy prowadzona przez niego drużyna miała punkt przewagi nad Lechem.

Probierz_podczas_konferencji_prasowej_2017

Źródło: twojmecz.pl.

Można przypuszczać, że celem tej wypowiedzi było zdjęcie presji i oczekiwań z piłkarzy Jagiellonii, a nie realna ocena sytuacji w tabeli, bo przecież „Jaga” była wówczas liderem, a o mistrzostwo walczyła do ostatniej sekundy sezonu! Probierz nie chciał jednak przyznać, że jego klub walczy o mistrzostwo i ma szanse na wygranie ligi. Zapewne z tego powodu powiedział o dublecie Lecha. Później mówił, że o mistrzostw walczą trzy kluby na „L”, a Jaga jest tylko dodatkiem, jak również, że sędziowie pomagają Legii. Takie wypowiedzi akurat w przypadku Probierza nie dziwią.

Wracając do Lecha, to jak na ironię - Probierz pochwalił „Kolejorza” po wygranym wyjazdowym meczu z Arką Gdynia (4:1), a w finale Pucharu Polski Lech przegrał na Stadionie Narodowym z… Arką (1:2)!

Dla klubu z Poznania najlepiej byłoby, gdyby Probierz nie przepowiadał mu sukcesów.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl,90minut.pl, twojmecz.pl.

A może zmienić zasady wyboru króla strzelców?

W sezonie 2016/2017 królem strzelców ekstraklasy zostało dwóch piłkarzy – Marcin Robak (Lech Poznań) i Marco Paixao (Lechia Gdańsk), ale patrząc nawet historycznie, to król jest tylko jeden. Może należałoby określić zasady w sposób zapewniający wyłonienie tylko jednego króla strzelców?

Robak i Paixao zdobyli po 18 bramek, ale komentatorzy i eksperci wyżej cenią osiągnięcia Paixao. Przede wszystkim dlatego, że Robak aż 8 goli zdobył z rzutów karnych, a Paixao tylko 4, choć trzeba przyznać, że zaliczył też jedno pudło. Robak rozegrał 37 meczy, co daje średnią 0,49 gola na mecz, zaś Paixao 35 meczy, co daje nieco lepszą średnią – 0,51 gola na mecz.

Królem strzelców ekstraklasy, zgodnie z obowiązującymi przepisami, zostaje piłkarz, który zdobył najwięcej goli. Jeśli jednak największą liczbę goli ma więcej niż jeden piłkarzy, to każdy z nim jest tytułowany królem strzelców.

W belgijskiej Jupiler League przy równej liczbie bramek decyduje liczba goli zdobytych na wyjeździe. Dzięki temu królem strzelców w sezonie 2016/2017 został Łukasz Teodorczyk (Anderlecht Bruksela), a nie Henry Onyekuru (KAS Eupen). Obaj zdobyli po 22 gole, ale Teodorczyk na wyjeździe zdobył 15 goli, a jego rywal 12.

Robak_i_M.Paixao

Źródło: gol24.pl.

A gdyby zastosować taką zasadę w Polsce, to zyskałby Robak, który zdobył na wyjeździe 8 goli, przy 4 golach Paixao. Co ciekawe, obaj napastnicy rywalizowali o koronę także w sezonie 2013/2014. Robak, wówczas piłkarz Piasta Gliwice i Pogoni Szczecin zdobył 22 gole, a Paixao (wtedy Śląsk Wrocław) tylko o jednego mniej. Robak zdobył 6 bramek z rzutów karnych (+ jedno pudło), zaś Paixao 4 (wszystkie „jedenastki”  celne). Na wyjazdach obaj zdobyli po 9 goli.

Osiągnięcie Robaka jest deprecjonowane z uwagi na stosunkowo dużą liczbę bramek zdobytych z rzutów karnych, ale czy słusznie? Przecież każda bramka jest bramką, niezależnie od tego w jaki sposób została zdobyta. A gol z rzutu karnego jest mniej istotny, tylko dlatego, że nie jest golem zdobytym z akcji? Czy można mu przypisać jakąś ułomność? Zdecydowanie nie. Zresztą sposób zdobycia bramki nie ma znaczenia, bo jak mówi stare piłkarskie (choć może i wędkarskie) porzekadło „liczy się to, co jest w sieci”.

Robak jest krytykowany, ale czy jego winą jest, że Lech gra właśnie w taki sposób, który sprzyja rzutom karnym? A sam Robak wykorzystuje nadarzającą się okazję i jest w tym bezbłędny, skoro w sezonie 2016/2017 wykorzystał wszystkie „jedenastki”. Robakowi wypomina się jedenastki, a gdy Robert Lewandowski zabrał się za egzekutora rzutów karnych, to cała piłkarska polska tylko mu przyklasnęła. W końcu zwiększył swoje szanse na liczne nagrody i indywidualne osiągnięcia. Robakowi taką możliwość jednak odbiera się.

Wartościowanie goli nie ma sensu. Przyznawanie większej wartości bramkom z gry niż na przykład bramkom zdobytym ze stałych fragmentów gry, nie prowadzi do niczego dobrego. Można przecież wartościować bramki ze względu na to, czy dają punkty, czy są zdobywane w meczach przegranych. Można przygotować przeliczniki i algorytmy, ale nie dajmy się zwariować!

 

Źródła: własne, 90minut.pl, gol24.pl.

sobota, 20 kwietnia 2019
Bezdyskusyjne zwycięstwo Legii nad Lechem daje pozycję lidera

W meczu 34. kolejki Ekstraklasy 2016/2017, rozegranym w środę 17 maja 2017 r., Legia Warszawa pewnie pokonała Lecha Poznań 2:0 (1:0) i po raz pierwszy w sezonie została liderem Ekstraklasy.

Spotkania Legii z Lechem nazywane są polskim klasykiem. Emocje zapewniają kibice, a także piłkarze i trenerzy obu klubów. „Emocje podgrzali dodatkowo piłkarze Lechii, którzy wygrali z dotychczasowym liderem Jagiellonią 4:0. To oznaczało, że kto zwycięży w Warszawie, ten wskoczy na pierwsze miejsce. Lechowi do szczęścia wystarczał też remis.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

2017.05.17_Legia_-_Lech_Poznań_(2)

Legia objęła prowadzenie już w 7. minucie meczu. Maciej Dąbrowski zagrał długą piłkę z własnej połowy do Vadisa Odidja-Ofoe, którego niedokładnie pokrył Tomasz Kędziora, a Jan Bednarek miał za daleko, aby dogonić Belga. Najlepszy piłkarz warszawskiego zespołu strzałem z powietrza z kilku metrów nie dał Matúšowi Putnocký’emu żadnych szans na skuteczną interwencję. W ten sposób zakończyła się seria słowackiego bramkarza – 366 minut bez puszczonej bramki w ekstraklasie.

Strzelca gola na pewno należy pochwalić, ale podającego także. Tym bardziej, że mówimy o obrońcy, który nie jest znany z takich zagrań. Nie może więc dziwić, że portal weszlo.com pisał: „(…) Dąbrowski… No, no, nie spodziewaliśmy się, że na takie rzeczy w ogóle tego faceta stać.”. „Lech po tym golu wyglądał jak sparaliżowany. Nie tylko nie miał pomysłu, jak na niego odpowiedzieć, ale też nadal pozwalał Legii na wiele pod własnym polem karnym.” (cyt. za: sport.pl). „To był dobry fragment w wykonaniu Legii, bo gospodarze stwarzali kolejne sytuacje. W 10. minucie ponownie w roli głównej wystąpił Ofoe. Belg świetnie podał do Dominika Nagy’ego, ale młody Węgier strzelił zbyt lekko i Putnocky złapał piłkę.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 12. minucie Odidja-Ofoe znakomicie podał do wbiegającego w narożnik pola karnego Guilherme. Brazylijczyk ograł Macieja Wilusza i naciskany przez Bednarka oddał z kilku metrów z ostrego kąta strzał, po którym piłka trafiła tylko w boczną siatkę. „Okres wyraźnej przewagi Legii zakończył Nagy, który po podaniu z głębi pola mógł skopiować wyczyn Ofoe, ale bramkarz Lecha poradził sobie z jego strzałem. Po dobrym pierwszym kwadransie tempo meczu spadło.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). W 18. minucie na groźny strzał zza pola karnego zdecydował się Mihai Radut, ale piłka przeleciała nad poprzeczką.

Poznaniacy długimi momentami rozgrywali piłkę na połowie rywala, ale niewiele z tego wynikało. Mieli problemy ze stworzeniem sobie dogodnych szans. Liczyli też na stałe fragmenty, ale najgroźniejszy z nich zakończył się piąstkowaniem Malarza po dośrodkowaniu Raduta.” (cyt. za: lechpoznan.pl). Chwilę później, w 41. minucie Nagy podał do Tomasza Jodłowca, który wbiegł w pole karne i naciskany przez Bednarka oddał strzał w długi róg, Putnocky odbił piłkę, która przeleciała tuż obok słupka. „Lech nie istniał, a Nenad Bjelica stał przy linii z rękami w kieszeni, jakby nie dowierzał. Nie dowierzał w to, co widzi - w to, jak jego zespół oddał pole gry, jak nie potrafi zbudować choćby jednej dobrej akcji, oddać nawet jednego celnego strzału. A Jacek Magiera nawet nie wstał (…), bo Legia w pierwszej połowie grała bezbłędnie.” (cyt. za: sport.pl). Legia kontrolowała przebieg spotkania, a Lech nie potrafił jej zagrozić. Pomysłem na grę „Kolejorza” było zagrywanie długich piłek do osamotnionego Dawida Kownackiego, który został całkowicie wyłączony z gry przez Dąbrowskiego i Michała Pazdana. Inna sprawa, że wystawienie Kownackiego zamiast lidera klasyfikacji najskuteczniejszych, czyli Marcina Robaka, musiało zastanawiać.

Na początku drugiej polowy przypomnieli o sobie goście. W 46. minucie Maciej Makuszewski ograł przy linii bocznej Adama Hlouška (Nagy odpuścił atakowanie Makuszewskiego) i zbiegł w pole karne, skąd z ostrego kąta oddał strzał, po którym Arkadiusz Malarz (chyba trochę asekuracyjnie) odbił piłkę na rzut rożny. „W 52. minucie mogło być 2-0 dla legionistów, ale Miroslav Radović zbyt długo zwlekał z decyzją o strzale i ostatecznie futbolówkę zdołali mu zabrać defensorzy. Za moment z rzutu rożnego dobrze dośrodkował Thibault Moulin i nikomu nie udało się zamknąć akcji.” (cyt. za: legionisci.com).

2017.05.17_Legia_-_Lech_Poznań_(4)

Po godzinie gry trener Bjelica wprowadził Robaka w miejsce Radosława Majewskiego. Były napastnik Pogoni Szczecin i Piasta Gliwice wprowadził sporo ożywienia w szeregach „Kolejorza”, ale efektów nie było. Cztery minuty później na boisku pojawił się Kasper Hämäläinen. Fin w ostatnich dwóch meczach Legii i Lecha był rezerwowym, a w doliczonym czasie gry strzelał decydujące o zwycięstwie bramki. Tym razem zastąpił Nagy’ego. „Już chwilę po wejściu na boisko "Hama" bardzo dokładnie dośrodkował do Guilherme, a ten z dogodnej pozycji oddał niezły strzał, który wylądował jednak w rękach Putnockiego.” (cyt. za: legia.com). Po upływie kolejnych dwóch minut legioniści rozegrali kombinacyjną akcję, po której Guilherme oddał mocny strzał z dwunastu metrów, ale piłka odbiła się od nogi Bednarka i skończyło się tylko na strachu lechitów i rzucie rożnym dla gospodarzy. Dlaczego akcja była kombinacyjna? „Ofoe w niesygnalizowany sposób podał do Radovica w pole karne, ten zagrał piętą do Hlouska, który zostawił piłkę Guilherme.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

Czasu do zakończenia spotkania pozostawało coraz mniej, Legia utrzymywała minimalne prowadzenie, a Lech dalej grał swoje, czyli nie stwarzał zagrożenia pod bramką Malarza. Było to o tyle dziwne, że przecież bramka wyrównująca dawała Lechowi pozycję lidera. Zamiast tego Legia przesuwała grę coraz bliżej bramki „Kolejorza”

W 74. minucie po czterotygodniowej przerwie na boisku pojawił się Michał Kucharczyk, który zastąpił aktywnego w tym meczu Guilherme. „W 78. minucie szarżującego Vadisa Odjidję-Ofoe sfaulował Abdul Aziz Tetteh, za co otrzymał żółtą kartkę.” (cyt. za: legionisci.com). Thibault Moulin oddał strzał z rzutu wolnego z ok. 25 metrów, a piłka wylądowała w rękach Putnocký’ego.

Wreszcie w 83. minucie Jodłowiec zagrał świetną prostopadłą piłkę do Kucharczyka, a że Wołodymyr Kostewycz zagapił się i złamał linię spalonego, to „Kuchy” miał przed sobą tylko bramkarza. Przebiegł kilka metrów, podbił piłkę nad wybiegającym poza pole karne Putnockým, a następnie trochę nieporadnie (co sam przyznał po meczu) skierował ją głową do bramki Lecha. Ten gol praktycznie zakończył spotkanie. Kucharczyk w swoim szesnastym występie przeciwko Lechowi (8 zwycięstw, 3 remisy, 5 porażek) zdobył trzecią bramkę.

2017.05.17_Legia_-_Lech_Poznań_(6)

Radość gospodarzy po zdobyciu drugiej bramki.

Kluczem w całym tym spotkaniu było jednak zagarnięcie sobie środka pola, co gospodarze wykonali bezpardonowo i wręcz bezczelnie. Tercet Vadis – Moulin – Jodłowiec kompletnie zdominował dziś rywala.” (cyt. za: weszlo.com). Co ciekawe, Jodłowiec dopiero po raz czwarty w 2017 r. wystąpił w podstawowym składzie Legii. Wcześniej rywalizację o miejsce w składzie przegrywał z Michałem Kopczyńskim.

Nenad Bjelica, trener Lecha Poznań, nie przekonywał, że istnieje w innej rzeczywistości i na konferencji nie mówił, że Lech był lepszy, a Legia nie miała okazji do zdobycia bramki. Zamiast tego powiedział m.in.: „Gratuluję Legii, bo wygrała zasłużenie. W pierwszej połowie była zdecydowanie lepsza. (…) Legia ma jednego zawodnika, który robi ogromną różnicę. Vadis Odjidja-Ofoe nie pasuje do tej ligi. To świetny piłkarz. Nie chodzi tylko o to, że strzelił piękną bramkę. Inicjował świetne akcje i nie wiedzieliśmy jak go zatrzymać. To był największy problem.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Odidja-Ofoe tym meczem potwierdził, że jego oczekiwania na podwyżkę z 600 tys. euro do miliona euro, są uzasadnione.

Legia odniosła trzecie kolejne zwycięstwo bez straty bramki. Zresztą Malarz pozostawał niepokonany przez ponad 300 minut. „Stołeczni dorzucają więc do swojej kolekcji trzy punkty i na trzy kolejki przed końcem mają dwa „oczka” przewagi nad Lechem, Jagiellonią i Lechią. Podopieczni Jacka Magiery w końcu więc doszli do sytuacji, o której długo opowiadali i na którą cierpliwie czekali – sytuację, w której absolutnie wszystko zależy już tylko od nich.” (cyt. za: weszlo.com).

 

17 maja 2017 r., godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Wojska Polskiego

Mecz XXXIV kolejki Ekstraklasy 2016/2017

Legia Warszawa 2-0 Lech Poznań

Bramki: Vadis Odjidja-Ofoe (7 min.) i Michał Kucharczyk (83 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 55. Artur Jędrzejczyk, 5. Maciej Dąbrowski, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek – 6. Guilherme (74 min., 18. Michał Kucharczyk), 3. Tomasz Jodłowiec, 75. Thibault Moulin, 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 21. Dominik Nagy (64 min., 22. Kasper Hämäläinen) – 32. Miroslav Radović (87 min., 15. Michał Kopczyński).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Radosław Cierzniak – Jakub Rzeźniczak, Łukasz Broź, Tomas Necid.

Trener: Jacek Magiera.

Lech: 30. Matúš Putnocký – 4. Tomasz Kędziora, 35. Jan Bednarek, 26. Maciej Wilusz, 22. Wołodymyr Kostewycz – 17. Maciej Makuszewski, 6. Łukasz Trałka, 14. Maciej Gajos (76 min., 55. Abdul Aziz Tetteh), 86. Radosław Majewski (60 min., 11. Marcin Robak), 18. Mihai Răduț (84 min., 25. Paweł Tomczyk) – 24. Dawid Kownacki.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: Jasmin Burić – Lasse Nielsen, Tymoteusz Puchacz, Marcin Wasilewski.

Trener: Nenad Bjelica (Chorwacja).

żółte kartki: Guilherme (20 min., za faul), Radović (23 min., za faul), Odjidja-Ofoe – Trałka (29. min, za faul), Tetteh (78. min., za faul).

sędziowali: Daniel Stefański (Bydgoszcz) jako główny oraz Myrmus i Golis.

widzów: 28 820.

temperatura: 19C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, eurosport.onet.pl, legia.com, legioniści.com, lechpoznan.pl, weszlo.com, sport.pl, sportowefakty.wp.pl. R. Błoński, Rewelacyjny Vadis prowadzi do tytułu, s. 2-3. P. Wesołowicz, Legia pobiła Lecha, „Gazeta Wyborcza” z dnia 18 maja 2017 r., s. 22.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019
Nagrody bloga za 2016 r.

W 2016 r. wydarzeniem nr 1 dla polskiej piłki był start Polaków w UEFA Euro 2016. Sukces jakim był ćwierćfinał zaowocował nagrodami dla Roberta Lewandowskiego, Adama Nawałki i reprezentacji Polski. Zresztą aż cztery z pięciu nagród powędrowały do tych samych laureatów, co rok wcześniej, bowiem obcokrajowcem roku został Nemanja Nikolić.

Piłkarz roku – ROBERT LEWANDOWSKI

Robert Lewandowski był zdecydowanie najlepszym polskim piłkarzem w 2016 r. Równą, wysoką, wręcz światową formę utrzymał przez cały rok, choć oczywiście miał gorsze okresy, to jednak liczby przemawiają zdecydowanie za nim. Z Bayernem wywalczył mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Niemiec, a jesień 2016 r. Bayern zakończył na pozycji lidera Bundesligi. Trochę poniżej oczekiwań Bayern wypadł w Lidze Mistrzów, gdzie wiosną 2016 r. odpadł w ćwierćfinale z późniejszym finalistą – Atletico Madryt, a jesienią zajął w swojej grupie drugie miejsce właśnie za Atletico. Z reprezentacją „Lewy” osiągnął historyczny ćwierćfinał Euro 2016, a jesień „Biało-czerwoni” zakończyli pozycją lidera w swojej grupie eliminacji do mundialu w Rosji. Lewandowski był kluczowym piłkarzem tak Bayernu, jak i reprezentacji. W 2016 r. rozegrał 61 oficjalnych meczów (49 w Bayernie, 12 w reprezentacji Polski), w których zdobył aż 47 bramek i zaliczył 7 asyst! Rok wcześniej strzelił 49 goli w oficjalnych meczach (Cristiano Ronaldo 57, a Lionel Messi 51). Lewandowski po raz drugi w swojej karierze został królem strzelców Bundesligi (pierwszym od z co najmnej 30 bramkami w sezonie), a eliminacji mundialu zakończył jesienią jako lider klasyfikacji strzelców.

Seryjnym strzelaniem goli jesienią przesunął się na 2. miejsce w klasyfikacji strzelców polskiej kadry. Zdobył 42 gole i do liderującego Włodzimierza Lubańskiego tracił tylko sześć trafień. W Bukareszcie pobił jeden rekord należący do Lubańskiego – w pierwszych czterech meczach zaliczył bowiem siedem goli i był liderem klasyfikacji strzelców eliminacji do mundialu w Rosji. „Lewy” miał szansę jako pierwszy w historii piłkarz zostać jednocześnie królem strzelców eliminacji Euro i mundialu. Poza tym, pobił inny rekord – trafił do siatki w dziewięciu kolejnych meczach eliminacyjnych. Lewandowski podkreślał jednak, że nie interesują go indywidulane rekordy, jeśli nie są poparte sukcesami drużyny.

Lewandowski_strzela_gola_Portugalii_jastrzabpostpl

Radość Roberta Lewandowskiego po zdobyciu bramki przeciwko Portugalii.

Źródło: jastrzabpost.pl.

W Bundeslidze strzelił łącznie 133 gole i razem z Brazylijczykiem Giovanie Elberem zajmuje drugie miejsce na liście najskuteczniejszych obcokrajowców w historii Bundesligi i 23. wogóle. Do liderującego Claudio Pizzaro brakuj mu jednak 57 goli. „Lewy” w 2016 r. strzelił w Bundeslidze 27 goli, to jego najlepszy wynik. Do tej pory 25 strzelił w 2013 i 2015 r.

Lewandowski zajął 5. miejsce w rankingu najlepszych strzelców w rozgrywkach międzynarodowych 2016 r., prowadzonym przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Zdobył 15 bramek – 7 dla Bayernu w Lidze Mistrzów i 8 dla reprezentacji. Natomiast w rankingu IFFHS strzelców ligowych zajął 7. miejsce (30 goli).

To wszystko musi robić wrażenie! Żaden inny Polak nie zaliczył tak udanego roku. Pozostali zaliczali dobre występy przez jedną rundę i na tym się kończyło. Kroku „Lewemu” dotrzymywał tylko Kamil Glik, ale i sukcesy i osiągnięcie były znacznie mniejsze. Dobrze prezentował się Grzegorz Krychowiak, który zdobył z Sevillą po raz drugi Puchar Ligi Europy, ale po letnim transferze do PSG nie było już tak różowo. „Lewy”, jak mało który Polak zasłużył na tą nagrodę po raz szósty z rzędu.

Obcokrajowiec roku – NEMANJA NIKOLIĆ

Serbski napastnik z węgierskim paszportem był maszynką do strzelania goli. Wprawdzie nie strzelał jak jesienią 2015 r., gdy trafiał ze skutecznością kałasznikowa (21 ligowych goli), to jednak przez cały 2016 r. zdobył aż 30 goli w oficjalnych meczach Legii (19 w lidze, 5 w Pucharze Polski, 6 w eliminacjach i fazie grupowej Ligi Mistrzów). Nikolić walnie przyczynił się do sukcesów warszawskiego klubu na stulecie. Wprawdzie nie był playmakerem i nie zaliczył dziesiątek asyst, to wywiązywał się ze swojego zdania najlepiej jak mógł. Strzelał, strzelał i strzelał, a takich piłkarzy w polskiej lidze (zwłaszcza obcokrajowców) wcale nie było tak dużo w całej jej historii. Nikolić nie był jednak powszechnie doceniany z trzech powodów – nie był takim superstrzelcem, jak jesienią 2015, nie był tak widoczny i nie absorbował uwagi kibiców, jak piłkarze drugiej linii i wreszcie nie uzależniał od siebie swojej drużyny, jak np. Kamil Vacek Piasta Gliwice albo Konstantin Vassiljew Jagiellonię Białystok. Nie można zapomnieć o wkładzie Nikolicia w awans do Ligi Mistrzów. To właśnie on strzelił pięć pierwszych goli Legii w eliminacjach do fazy grupowej. Nikolić jako jeden z pięciu obcokrajowców z polskiej ekstraklasy wystąpił na UEFA Euro 2016 (dwa mecze i tylko 39 minut).

Nikoli_2016_polsatsportpl

Nemanja Nikolić.

Źródło: polsatsport.pl.

Odkrycie roku – JAN BEDNAREK

Defensor Lech dokonał w 2016 znacznego progresu w swojej karierze. W Lech zadebiutował jesienią 2013 roku i w sezonie 2013/2014 dołożył jeszcze jeden występ. W kolejnym zagrał także dwa razy. Latem 2015 roku został wypożyczony do Górnika Łęczna, gdzie jesienią wystąpił w dziewięciu ligowych meczach (w pięciu od pierwszej minuty), ale gdy naszedł 2016 rok zobaczyliśmy nowego Jana Bednarka. Wiosną (jeszcze w barwach Górnika Łęczna) zagrał w ośmiu ligowych meczach, a w tym we wszystkich siedmiu w grupie spadkowej i we wszystkich od pierwszej minuty. Wprawdzie Górnik Łęczna spadł do I ligi, to jednak Bednarek był chyba największym wygranym drużyny z Lubelszczyzny. Gdy wrócił do Lecha niespodziewanie stał się podstawowym piłkarzem drużyny, która miała walczyć o mistrzostwo. Bednarek wystąpił w 19 oficjalnych meczach „Kolejorza” (15 w lidze, 4 w Pucharze Polski) i zdobył jedną bramkę. W latach 2013-2015 Bednarek wystąpił łącznie w 13 ligowych meczach, a w samym tylko 2016 r. w 23 w każdym od pierwszej minuty i w każdym prawie do ostatniego gwizdka sędziego. Świetne warunki fizyczne, pewność siebie, zdecydowanie i dobra gra głową wyróżniały młodego lechitę. Wprawdzie było wiadomo, że jest utalentowany, ale jego talent wystrzelił właśnie w 2016 r., a rekordowy transfer do Southamptonu (6 mln euro) latem 2017 r. nikogo nie mógł dziwić.

Bednarek_gol_przeciwko_Cracovii

Radość Jana Bednarka po zdobyciu bramki przeciwko Cracovii.

Źródło: okiemlechity.blogspot.com.

Trener roku – ADAM NAWAŁKA

Kontrkandydata nie było. Dobre występy kadry zarówno w pierwszej połowie roku (Euro!!!), jak i drugiej (eliminacje do mundialu) były możliwe dzięki trenerowi. Oczywiście, Nawałka w przeciwieństwie do swoich poprzedników otrzymał do gry w kadrze piłkarzy, którzy stanowią o sile swoich klubów i są rozpoznawalni w Europie. Fabiański, Glik, Piszczek, Krychowiak, Milik i Lewandowski to piłkarze znakomici, ale trzeba było ułożyć ich w drużynę, odpowiednio ustawić na boisku, zapewnić im partnerów do gry i znaleźć zmienników.

A.NawalkapodczaskonferencjiEuro2016sportpl

Adam Nawałka podczas konferencji prasowej w trakcie UEFA Euro 2016.

Źródło: sport.pl.

Drużyna roku – REPREZENTACJA POLSKI

Wybór mógł być tylko jeden – reprezentacja Polski! Historyczny ćwierćfinał UEFA Euro 2016 to największy sukces kadry narodowej od 34 lat i 3. miejsca w hiszpańskim mundialu. Co więcej, jesienią kadra, mimo remisu z Kazachstanem, potwierdziła wysoką formę, a trzy kolejne zwycięstwa z Danią, Armenią i Rumunią wywindowały „Biało-czerwonych” na pozycję lidera w swojej grupie. Reprezentacja grała na tym samym poziomie, tworzyła dobrze funkcjonujący kolektyw, w którym każdy piłkarz zna swoje miejsce w szeregu. I nawet „afera hotelowa” nie może zmienić tego wizerunku, z takiej reprezentacji można być dumnym. W 2016 r. reprezentacja nie przegrała żadnego meczu o punkty, a z późniejszym mistrzem Europy odpadła na Euro dopiero po karnych.

Reprezentacja_Polski_przed_wierfinaem_Euro_2016_pzpnpl

Reprezentacja Polski przed meczem ćwierćfinałowym UEFA Euro 2016.

Źródło: pzpn.pl.

W klubowej piłce niezłą skutecznością na stulecie klubu wykazała się Legia – mistrzostwo, puchar i awans do Ligi Mistrzów, ale jesień przyniosła też fatalne występy w lidze, kompromitującą porażkę z Borussią Dortmund i odpadniecie z Pucharu Polski z pierwszoligowym Górnikiem Zabrze. To, co popsuł Besnik Hasi, ratował z niezłym skutkiem Jacek Magiera – trzecie miejsce w lidze po jesieni i niespodziewany awans do1/16 finału Ligi Europy. Słodko-gorzki rok jubileuszu nie mógł jednak przyćmić sukcesów reprezentacji.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, jastrzabpost.pl, okiemlechity.blogspot.com, polsatsport.pl, pzpn.pl. „Fakt” z dnia 24-26 grudnia 2016 r., s. 20-21. T. Włodarczyk, „Lewy” wyznacza nowe granice, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 listopada 2016 r., s. 4. M. Szmigielski, Kolekcjoner goli oraz rekordów, „Przegląd Sportowy” z dnia 5 grudnia 2016 r., s. 16.

sobota, 16 marca 2019
Spalony Hamalainen daje Legii przełomowe zwycięstwo

W sobotę 22 października 2016 r. w meczu 13. kolejki ekstraklasy 2016/2017 Legia Warszawa pokonała w kontrowersyjnych okolicznościach Lecha Poznań 2:1 (0:0). Zwycięską bramkę w doliczonym czasie gry zdobył były piłkarz Lecha – Kasper Hamalainen, który był na pozycji spalonej.

Ekstraklasowy hit znalazł się w cieniu słabej dyspozycji zarówno Legii, jak i Lecha. Obie drużyny przystępowały do meczu ze swoimi problemami. Nic więc dziwnego, że przed meczem Lech zajmował ósme miejsce w lidze (16 punktów, po 4 zwycięstwa, remisy i porażki, bramki 12:14), zaś Legia czwarte… od końca, czyli trzynaste (13 punktów, 3 zwycięstwa – 4 remisy – 5 porażek, bramki 15:15).

2016.10.22_Legia_-_Lech_Poznań_(1)

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a tym samym potwierdziła, że oba kluby znajdują się w poważnym kryzysie. Działo się, oj działo się… naprawdę niewiele. W 13. minucie strzał zza pola karnego nad bramką oddał Maciej Makuszewski. Pięć minut później goście wykonywali pierwszy w tym meczu rzut rożny, ale nic z niego nie wyniknęło. W następnej minucie Szymon Pawłowski oddał strzał, po którym piłka przeleciała obok słupka bramki strzeżonej przez Arkadiusza Malarza. W 21. minucie gospodarze oddali pierwszy strzał, ale piłka po uderzeniu Nemanji Nikolicia nie trafiła w światło bramki, a piłka przeleciała obok słupka. W 30. minucie po dośrodkowaniu Łukasza Brozia piłka po rykoszecie wpadła w ręce Matusa Putnocky’ego W ciągu następnych trzech minut goście wykonywali trzy rzuty rożne, który nie przyniosły spodziewanego efektu.

Mocno cofnięty Lech skupiał się głownie na utrudnianiu gry Wojskowym, a ci w efekcie nie stworzyli przed przerwą wielu klarownych sytuacji, po których mogliby wyjść na prowadzenie.” (cyt. za: legia.com). Problem w tym, że gospodarze stworzyli tylko jedną naprawdę groźną sytuacją i w efekcie pierwsza połowa zdecydowanie rozczarowała. Portal weszlo.com chwalił Abdula Aziza Tetteha określając jego postawę w jednym konkretnym zdaniu – „Spokój, opanowanie, skuteczność w destrukcji i przytomność w rozegraniu”.

W 41. minucie Legia powinna objąć prowadzenie. Jakub Rzeźniczak zagrał piłkę głową do Nikolicia, który odegrał ją do Miroslava Radovicia. Piłka odbiła się od Łukasza Trałki, nie sięgnął jej Jan Bednarek, przejął ją Nikolić, położył Putnock’ego i mając przed sobą tylko bramkę…. nie trafił w nią! Nikolić „wyrzucił” się ze światła bramki, ale to też nie był na tyle ostry kąt, żeby nie skierować piłki do bramki Lecha! Właściwie opis pierwszej połowy można było ograniczyć tylko do opisu tej sytuacji.

Po rozczarowujących czterdziestu pięciu minutach, druga połowa była zaskakująco emocjonująca. Już dwie minut po przerwie legioniści zaprezentowali się z dobrej strony. Guillerhme dośrodkował, a strzał Tomasza Jodłowca, odbił Putnocky. Lech nie pozostał dłużny i trzy minuty później (po podaniu od Abdula Aziza Tetteha) Makuszewski oddał strzał z szesnastu metrów, po którym Malarz odbił piłkę, a Jakub Czerwiński wybił piłkę poza boisko, bo nadbiegał Maciej Gajos. „Kilka chwil później Darko Jevtić podał z rzutu rożnego do stojącego w okolicach szesnastego metra Szymona Pawłowskiego. Pomocnik Lecha uderzył bez przyjęcia, ale źle trafił w piłkę i ta poleciała wysoko nad poprzeczką.” (cyt. za: 90minut.pl).

2016.10.22_Legia_-_Lech_Poznań_(4)

W 59. minucie Gajos dośrodkował, Trałka przedłużył piłkę piętą, a Lasse Nielsen jej nie sięgnął. Następnie po dośrodkowaniu od Radovicia, Nikolić strzelał głową, ale Putnocky nie miał problemów ze złapaniem piłki. Legia za chwilę ponownie stworzyła zagrożenie pod bramką gości. „W 61. minucie Matúš Putnocký pewnie złapał futbolówkę po strzale Miroslava Radovicia.” (cyt. za: 90minut.pl). W tej sytuacji Radović „świetnym dryblingiem zgubił obrońcę w polu karnym Lecha, ale jego mocny strzał wylądował w rękach golkipera rywali” (cyt. za: legia.com). Za moment Thibault Moulin podał piłkę do Michała Kucharczyka, który zagrał do Brozia, a ten z kolei do Nikolicia. Reprezentant Węgier źle uderzył piłkę i Putniocky spokojnie ją złapał.

Po upływie kolejnych trzech minut Legia dopięła swego i objęła prowadzenie 1:0. Gospodarze szybko wyszli z własnej połowy, Nielsen źle obliczył lot piłki i odegrał ją zbyt krótko. Piłkę przejął Kucharczyk i zagrał do Nikolicia, Nielsen nie zdążył za napastnikiem gospodarzy, a Putnocky chyba za wcześnie się rzucił i został pokonany. Superstrzelec Legii zdobył dopiero swojego czwartego ligowego gola, co spowodowało, że z wielkiej radości zdjął koszulkę za co został ukarany żółtą kartką. Trener Jacek Magiera mówił po meczu: „(…) mam z nim do pogadania (…) nie powinien tak robić” (cyt. za: „Fakt”). W 68. minucie Lech mógł doprowadzić do wyrównania, ale Robakowi zabrakło precyzji. Gajos dośrodkował, a Robak główkował z siedmiu metrów nad bramką. Przez kolejnych dwadzieścia minut nie działo się prawie nic. Legia nie kwapiła się do ataków, starając się utrzymać korzystny wynik, zaś Lech niby próbował, ale niewiele groźnego z tego wynikało.

W 80. minucie z rzutu wolnego ładnie zakręcił Guilherme i Putnocky musiał ratować się wybić poza linię końcową. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry rezultat mógł podwyższyć Thibault Moulin. Francuz mocno i niedokładnie strzelił zza linii szesnastego metra.” (cyt. za: legionisci.com). Wydawało się, że Legia „dowiezie” do końcowego gwizdka to minimalne prowadzenie, a tymczasem w 89. minucie Michał Kopczyński sfaulował Makuszewskiego. „Kopa” stojąc tyłem do bramki kopnął „Makiego” w nogę, który padł niczym rażony piorunem. Sędzia Szymon Marciniak, mimo protestów gospodarzy, podyktował „jedenastkę”. To był już siódmy karny podyktowany przeciwko Legii w lidze (w trzynastym meczu), podczas gdy w poprzednich rozgrywkach, przeciwko Legii podyktowano tylko… jeden rzut karny. Robak pokonał Malarza, ale trzeba przyznać, że bramkarz Legii był bliski odbicia piłki, bo rzuci się we właściwą stronę. Robak przerwał w ten sposób trwającą 277 minut serię bez gola. Inna sprawa, że dużą niespodzianką było to, że Robak usiadł na ławce.

2016.10.22_Legia_-_Lech_Poznań_(9)

Marcin Robak pokonuje z rzutu karnego Arkadiusza Malarza.

Wprowadzony osiem minut wcześniej Dawid Kownacki pobiegł po piłkę, ale najpierw został powalony przez Guillherme, a następnie Malarz chwycił napastnika Lecha za szyję. „Kownaś” doznał zwiotczenia mięśni i sprawiał wrażenie kogoś, kto nagle nie potrafił zapanować nad swoim ciałem. Po meczu tak opisywał sytuację: „Bramkarz Legii Arkadiusz Malarz chwycił mnie od tyłu, zaczął mnie dusić, nie mogłem załapać oddechu, jeszcze jakieś tam brzydkie słowa do mnie powiedział. Nic nie mogłem nawet zrobić.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Po chwili przybiegli pozostali piłkarze Lecha, ale najbardziej agresywny był rezerwowy bramkarz „Kolejorza”, czyli Jasmin Burić, który szarpał Malarza i kto wie, czy by go nie uderzył, gdyby nie to, że Malarz swoje już w życiu przeszedł (zwłaszcza w Grecji i na Cyprze) i nie pozwolił na takie zachowanie. Nic więc dziwnego, że doszło do szamotaniny z udziałem ławek rezerwowych, w tym aktywnego II trenera Legii, czyli „Aco” Vukovicia. W tym czasie trener Magiera postanowił wykorzystać limit zmian i w miejsce Moulina wprowadził Kaspera Hämäläinena. Magiera podobno powiedział do Hamalainena – „Wejdź i strzel gola, masz cztery minuty!” (cyt. za: legia.com).

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Vadis Odidja-Ofoe podał do Brozia, który oddał niezbyt mocny strzał zza pola karnego. Putnocky odbił piłkę („Przegląd Sportowy” uważał, że powinien ją złapać), a wprowadzony zaledwie kilka minut wcześniej, Hamalainen pokonał słowackiego bramkarza „Kolejorza”. Fiński piłkarz strzelił swojego drugiego gola w sezonie. Co ciekawe, Hamalainen strzelił jedynego gola w poprzednim meczu obu klubów rozegranym na tym stadionie, z tą tylko różnicą, że wtedy trafił dla Lech i był to jedyny gol meczu. Hamalainen powiedział po meczu: „Starałem się nie okazywać wielkiej radości, ale w środku aż się we mnie gotowało z emocji.” (cyt. za: „Fakt”), „(…) to jedna z najważniejszych bramek w mojej karierze” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

Portal weszlo.com podkreślał, że bramka padła „ze spalonego, co warto zaznaczyć sporego, ale też piekielnie trudnego do wychwycenia przez skupienie uwagi na strzelającym”. Sędzia liniowy Paweł Sokolinicki, który nie dopatrzył się pozycji spalonej został odsunięty od meczy, ale Zbigniew Przesmycki przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN mówił: „Nie traktowałbym tego w kategorii kary (…) Oczywiście błąd jest ewidentny, ale trudny do wychwycenia w trakcie meczu. To typowa sytuacja, którą można skorygować, używając do tego powtórek wideo.” (cyt. za: eurosport.onet.pl), ale wówczas o systemie VAR jeszcze nikt nie słyszał.

Hipokryzja „Kolejorza”

Swoje żale po meczu chyba najgłośniej wylewał Makuszewski, który stwierdził, że Malarz był agresywny i pierwszy rzucił się do bicia (chyba pomylił go z Buriciem!), Lechici dostali trzy żółte kartki (w rzeczywistości jedną!), Rzeźniczak powinien zostać ukarany żółtą kartką, Hamalainen był na dwumetrowym spalonym (nieprawda!). Przypomniał też o sytuacji z rzutem karnym w meczu… Legia – Jagiellonia, sugerując, że na Łazienkowskiej sędziowie pomagają gospodarzom. Generalnie, piłkarze Lech mówili o kilkumetrowym spalonym, którego „widział każdy na stadionie oprócz sędziego”, ale chyba po obejrzeniu telewizyjnych powtórek musieli zmienić zdanie. Inna sprawa, że zupełnie inaczej patrzyli na sytuację gola ze spalonego, gdy sami byli beneficjentem takiej sytuacji.

Trzy dni po meczu z Legią, Lech zremisował z Wisłą Kraków 1:1 strzelając gola po spalonym. Media przemilczały ten fakt, choć o spalonym Legii grzmiały wyjątkowo głośno. Dawid Kownacki, strzelec gola w meczu z Wisłą powiedział po spotkaniu: „Słyszałem o tym spalonym, lecz muszę przyznać, że nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia. Gdy dobijałem strzał Marcina Robaka, miałem klapki na oczach i skupiałem się wyłącznie na piłce. Chciałem trafić do siatki i nie było w tym momencie sensu patrzeć na to co zrobi sędzia (…) los nam coś oddał, ale tylko częściowo, bo to nie jest zdarzenie takiej samej kategorii. Wydaje mi się, że spalony był niewielki. Wiadomo, że na stopklatce wszystko wydaje się proste, ale sytuacja była trudniejsza do oceny, bo doszło do mijanki, więc zupełnie inaczej niż w Warszawie.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Szkoda komentarza…

Lech złożył protest do Komisji Legii, domagając się zawieszenia Malarza na trzy mecze i anulowania kary dla Buricia. Malarz po meczu mówił o tej sytuacji: „To było niepotrzebne, niepotrzebnie włączyła się do tego ławka rezerwowych. Przepraszam za to kibiców.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Władze „Kolejorza” zapomnieli o agresywnym zachowaniu Tetteha w poprzednim meczu z Legią, czy prowokacjach Trałki wobec Hamalainena. Wtedy Legia nie składała żadnych protestów…

 

22 października 2016, godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XIII kolejka Ekstraklasy 2016/2017

Legia Warszawa 2-1 Lech Poznań

Bramki: Nemanja Nikolić (64 min.), Kasper Hämäläinen (90+3 min.) – Marcin Robak (90 min. – karny)

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 28. Łukasz Broź, 4. Jakub Czerwiński, 5. Maciej Dąbrowski (46 min., 18. Michał Kucharczyk), 25. Jakub Rzeźniczak – 6. Guilherme, 3. Tomasz Jodłowiec, 75. Thibault Moulin (90 min., 22. Kasper Hämäläinen), 8. Vadis Odjidja-Ofoe, 32. Miroslav Radović (84 min., 15. Michał Kopczyński) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 52. Mateusz Wieteska, 9. Vako Kazaiszwili, 99. Aleksandar Prijović.

Trener: Jacek Magiera.

Lech: 30. Matúš Putnocký – 4. Tomasz Kędziora, 35. Jan Bednarek, 3. Lasse Nielsen, 5. Tamás Kádár – 17. Maciej Makuszewski, 6. Łukasz Trałka (81 min., 86. Radosław Majewski), 55. Abdul Aziz Tetteh, 10. Darko Jevtić (65 min., 11. Marcin Robak), 8. Szymon Pawłowski – 14. Maciej Gajos (81 min., 24. Dawid Kownacki).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Jasmin Burić, 23. Paulus Arajuuri, 26. Maciej Wilusz, 20. Dariusz Formella.

Trener: Nenad Bjelica.

żółte kartki: Rzeźniczak (43 min. za faul), Nikolić (65 min.), Malarz (90+1 min.) – Makuszewski (75 min.), Kownacki (90+1 min.). Wszyscy poza Rzeźniczakiem za niesportowe zachowanie.

czerwona kartka: Burić (90+1 min. za niesportowe zachowanie) jako rezerwowy.

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolinicki i Arys jako sędziowie liniowi.

temperatura: 7C.

widzów: 28 842.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, legionisci.com, sportowefakty.wp.pl, legia.com, weszlo.com, eurosport.onet.pl. BAT, Magiera trafił ze zmianami, „Fakt” z dnia 24 października 2016 r. P. Bator, Nikolić nie zapomniał, jak się strzela!, „Fakt” z dnia 24 października 2016 r. P. Bator, Zwycięstwo Legii w cieniu skandalu, „Fakt” z dnia 24 października 2016 r., s. 18. Ten gol mi pomoże – wywiad red. M. Kaliszuka z Kasperem Hamalainenem, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 4. HEN, Niespodziewany pomysł Bjelicy, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 4. A. Dawidziuk, Horror w Warszawie i szczęście Legii, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 2-3. Sędzia przepraszał – wywiad red. A. Dawidziuka z Maciejem Makuszewskim, „Przegląd Sportowy” z dnia 24 października 2016 r., s. 3.

piątek, 01 grudnia 2017
Jugosłowiański Lech

Trener Franciszek Smuda oparł grę poznańskiego Lecha w sezonie 2008/2009 na obcokrajowcach uzupełniając ich bardzo dobrymi polskimi piłkarzami. Większość wśród poznańskich obcokrajowców stanowili piłkarze wywodzący się z krajów byłej Jugosławii.

Na jesieni 2008 r. w meczach ligowych Lecha wystąpiło pięciu piłkarzy z byłej Jugosławii – Ivan Turina (Chorwacja), Ivan Durdević (Serbia), Zlatko Tanevski (Macedonia), Dmitrije Injać (Serbia) i Semir Stilić (Bośnia i Hercegowina). Do tego dochodzą czterej obcokrajowcy z innych państw: Manuel Arboleda (Kolumbia), Luis Henriquez (Panama), Anderson Cueto i Hernan Rengifo (obaj Peru). Spośród 21 piłkarzy, którzy jesienią zagrali w Ekstraklasie w barwach Lecha tylko dwunastu stanowili Polacy a resztę obcokrajowcy.

Djurdjević_Injać_i_Golik_w_Lechu

Piłkarze z państw byłej Jugosławii w barwach Lecha – Djurdjević, Injać i Golik.

Źródło: igol.pl.

Zimą Lech pozyskał czterech kolejnych graczy z krajów byłej Jugosławii: Chorwata Gordana Golika i trzech Bośniaków: Jasmina Buricia, Harisa Handżica i Fenena Salcinovica, którego wypożyczył do końca sezonu do norweskiego Sandefjord Fotball. A dodać należy, że wśród testowanych piłkarzy był Serb Miodrag Stosić i Brazylijczyk Carlom Mendes „Cadu”. Trener Smuda z dużym dystansem wypowiadał się o nowych nabytkach Lecha wskazując, że to „melodia przyszłości” a nie piłkarze, którzy są w stanie skutecznie rywalizować miejsce w składzie. W ten sposób Franz zasugerował, że miał niewielki wpływ na transfery, o których decydują działacze. Złośliwi przypomnieli jednak, że o Stilicu też wypowiadał się negatywnie. Smuda mówił wtedy, że kupiono kota w worku a on nie miał możliwości sprawdzenia tego piłkarza. Później zmienił jednak zdanie.

Lech w jugosłowiańskim wydaniu sprawdził się, a zwłaszcza czwórka piłkarzy – Burić, Djurdjević, Injac i Stilić. Fotel lidera po jesiennych rozgrywkach ekstraklasy i awans do fazy grupowej, a następnie 1/16 finału Pucharu UEFA potwierdziły, że dobranie akurat tych piłkarzy było właściwe.

Ostatecznie Lech w sezonie 2008/2009 wywalczył Puchar Polski i 3. miejsce w Ekstraklasie. W kolejnym sezonie pod wodzą Jacka Zielińskiego, Lech sięgnął po Superpuchar i mistrzostwo Polski, a także awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Został zwolniony w listopadzie 2010 r., a jego dzieło (w tym awans do 1/16 finału Ligi Europy) kontynuował Jose Maria Bakero. Kluczowymi piłkarzami Lecha w tym czasie byli oczywiście „Jugole” – Djurdjević, Injać i Stilić.

Lech_przed_meczem_z_MC_listopad_2010

Listopad 2010 r. Lech przed historycznym meczem z Manchesterem City (3:1). W składzie ośmiu obcokrajowców (a w tym Burić, Djurdjević, Injać i Stilić) i tylko trzech Polaków (Bosacki, Peszko i Kikut).

Źródło: onet.pl.

Jak to było w innych klubach?

Kierunek jugosłowiański już kiedyś odniósł w Polsce sukces. W 2002 r. warszawska Legia prowadzona przez Serba Drogomira Okukę sięgnęła po Mistrzostwo Polski i Puchar Ligi. Kluczowymi piłkarzami tego klubu byli wówczas Aleksandar Vuković i Stanko Svitlica. Na ławce siedział Macedończyk Marjan Gierasimovski a w rezerwach kolejny Serb – Goran Njamculović.

Z kolei brazylijska przygoda Legii nie była dobrym rozwiązaniem, co potwierdził sezon 2006/2007 (Elton, Junior i Hugo Alcantara) a jedynie Edison i Roger potwierdzili swoją klasę. Podobnie nienajlepszą okazała się hiszpańska opcja firmowana przez Mirosława Trzeciaka i Jana Urbana. Mikel Arruabarena, Inaki Descarga, Balbino i Tito zawiedli. Jedynie Inaki Astiz okazał się wzmocnieniem klubu na lata.

Do historii przejdzie jednak przede wszystkim „Brasiliana” Antoniego Ptaka, która w sezonie 2006/2007 spuściła szczecińską Pogoń do I ligi (wtedy II ligi). Całego zastępu obcokrajowców tyle, że w Widzewie Łódź próbował także Dariusz Wdowczyk, który zasłynął tym, że w jednym z meczów sparingowych RTS-u wystawił jedenastkę złożoną z samych obcokrajowców. Wtedy nikt nie przypuszczał nawet, że taka sytuacja może mieć miejsce w lidze. Antoni Ptak potwierdził jednak, że może…

Ile znaczyli jugosłowiańscy piłkarze Lecha?

Dmitrije Injać występował w Lechu od wiosny 2007 r. do 2014 r. z przerwą na leczenie kontuzji i grę w Polonii Warszawa. Wystąpił w 156 ligowych meczach i zdobył 5 goli. Ivan Djurdjević związał się z Lechem jesienią 2007 r. aż do wiosny 2013 r., czyli do końca jego kariery. Dał się poznać jako charakterny piłkarz, który stał się prawdziwym lechitą. Zagrał w 105 ligowych meczach i zdobył 4 gole. Semir Stilić od sezonu 2008/2009 zagrał w Lechu przez cztery sezony, w których dużo dawał drużynie, ale po początkowych zachwytach nie zawsze utrzymywał wysoką formę. Pomimo tego wystąpił w 106 ligowych meczach, w których zdobył 18 goli. Wilkie talent, który był łączony z Celtikiem Glasgow robił karierę w… Karpatach Lwów, Gazientepsporze, APOEL Nikozja i Wiśle Kraków. Trochę zapomniany Zlatko Tanevski przez trzy lata (wiosna 2007 – wiosna 2010) wystąpił w 44 ligowych meczach, w których zdobył jednego gola. Później występował jeszcze w GKS Bełchatów i Vardarze Skopje. Natomiast Ivan Turina wystąpił tylko w dwunastu meczach sezonu 2008/2009. Poźniej występował krótko w Dinamo Zagrzeb i przez prawie trzy lata w AIK Solna. Zmarł w 2013 r. najprawdopodobniej z powodu niewydolności serca.

Spośród zawodników ściągniętych zimą 2008 r. jako inwestycja w przyszłość tylko Jasmin Burić okazał się słusznym wyborem. Zadebiutował w lidze w październiku 2009 r. i rozegrał od tamtej pory jako piłkarz Lecha rozegrał 122 ligowe mecze. Gordan Golik rozegrał w Lechu tylko dwa ligowe mecze jesienią 2009 r. Od sezonu 2011/2012 występuje w średnich klubach chorwackich, z półroczną przerwę na ligę serbską. Haris Handżić też nie zachwycił, a jesienią 2009 r. rozegrał tylko jeden mecz. Wiosną 2010 r. wrócił do FK Sarajevo, a później brał m.in. w Liechtensteinie (FC Vaduz), Rosji (FK Ufa), Chorwacji (HNK Rijeka) i na Węgrzech (Debreczyn). Fenenowi Salcinovicowi nie było dane zdebiutować w Lechu. Po wypożyczeniu do Norwegii wrócił do Bośni, a później grał także w HNK Rijeka i Sandefjord Fotball.

Podsumowanie

Jak widać jugosłowiański zaciąg sprawdził się w Poznaniu, a Injać, Djurdjević, Stilić i Burić stanowili o sile „Kolejorza”. Nie sprawdzili się piłkarze (za wyjątkiem Buricia), którzy byli sprowadzani jako inwestycja w przyszłość, zresztą żaden z nich nie zrobił poważnej kariery. Ciekawe, że Lech później zainteresował się bardziej rynkiem węgierskim i skandynawskim.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pl.wikipedia.org, sport.pl, igol.pl, onet.pl.

środa, 25 października 2017
Lech zdominował Legię w Superpucharze Polski 2016

W czwartek 7 lipca 2016 r. Lech Poznań pokonał na wyjeździe Legię Warszawa 4:1 (1:1) i po raz szósty (drugi z rzędu) sięgnął po Superpuchar Polski.

Przed pierwszym gwizdkiem

Spotkanie odbyło się w dość nietypowych warunkach – w trakcie trwania UEFA Euro 2016. Tego samego dnia rozgrywano drugi półfinał (Francja – Niemcy 2:0), co wpłynęło na stosunkowo wczesna porę rozgrywania spotkania, jak na dzień powszedni w okresie urlopowo-wakacyjnym, jak również na nienajlepszą frekwencję. Dodatkowo, murawa pozostawiała wiele do życzenia.

Obie drużyny, głownie z powodu trwającego we Francji UEFA Euro 2016 przystąpiły do meczu osłabione, ale ubytki w Legii były poważniejsze. Już przed meczem było więc wiadomo, że Legię czeka naprawdę ciężkie zadanie. Wśród gospodarzy (w porównaniu z zeszłym sezonem) nie zagrało ośmiu piłkarzy (Pazdan, Jodłowiec, Duda, Nikolić, Jędrzejczyk, Borysiuk, Hamalainen i jedyny piłkarz sprowadzony latem 2016 r., czyli Thibault Moulin). Powrotu Jakuba Koseckiego z wypożyczenia do SV Sandhausen nie wliczamy. Dodatkowo, mecz Prijovicia był dopiero pierwszym po rekonwalescencji, co zresztą było widać na boisku, po którym „Prijo” poruszał się raczej jak słoń. W Lechu zabrakło sześciu piłkarzy (Linetty, Kadar, Jevtić, Arajuuri, Lovrencscis, Kaminski), ale trener Jan Urban mógł skorzystać z trzech sprowadzonych latem – Radosława Majewskiego, Macieja Makuszewskiego i Lasse Nielsena.

I połowa

Od pierwszego gwizdka sędziego Krzysztofa Jakubika obie drużyny zaprezentowały wakacyjną formę – nie forsowały tempa, a w rozegraniu zdecydowanie brakowało dokładności. W 14. minucie Aleksandar Prijović świetnie zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michała Kucharczyka, który uciekł Lasse Nielsenowi i zamiast kopnąć piłkę tylko trafił ją podeszwą, a przy ponownej próbie strzał z ostrego kąta zablokował bramkarz gości Jasmin Burić. Lech odpowiedział cztery minuty później. Adam Hlousek i Łukasz Broź nie odebrali piłki Robertowi Gumnemu, a Jakub Rzeźniczak i Rafał Makowski przyglądali się, jak młody defensor „Kolejorza” oddał potężny strzał zza pola karnego, ale Aleksander Malarz pewnie odbił piłkę.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(5)

Wydawało się, że Legia jest na dobrej drodze do objęcia prowadzenia, bo gra gospodarzy wyglądała lepiej. Tak się jednak nie stało. Już cztery minuty po strzale Gumnego Lech objął prowadzenie. Igor Lewczuk sfaulował Szymona Pawłowskiego na wysokości dziesiątego metra tuż przy linii bocznej pola karnego. Maciej Makuszewski wykonywał rzut wolny, Hlousek wyskoczył w powietrze, ale nie sięgnął piłki, a Malarz niespodziewanie przysiadł na kolana i w dziwny sposób wpuścił piłkę do bramki. 1:0 dla Lecha.

W 36. minucie błąd popełnił drugi z bramkarzy, czyli Burić. Michaił Aleksandrow dośrodkował z głębi pola (po podaniu od Kucharczyka, który rozpoczął kontrę gospodarzy), piłka skozłowała tuż przed linią pięciu metrów, a Guilherme uciekł Makuszewskiemu i strzałem głową z trudnej pozycji zmieścił piłkę między Buriciem a słupkiem. Legia doprowadziła do remisu 1:1.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(6)

Trzy minuty później po szybko rozegranym wznowieniu po wrzucie z autu Prijović podał wzdłuż linii pięciu metrów, a Kucharczyk nie trafił w piłkę mając przed sobą tylko Buricia.

II połowa

Po zmianie stron przewaga Poznaniaków była wyraźna. Już w 48. minucie po strzale Macieja Gajosa z rzutu wolnego (po faulu na Marcinie Robaku) z około dwudziestu pięciu metrów piłka trafiła w słupek bramki strzeżonej przez Malarza. To było poważne ostrzeżenie dla legionistów, którzy jak się później okazało, zupełnie je zlekceważyli.

W 60. minucie „z boiska za brutalny faul na Michale Masłowskim powinien wylecieć pomocnik Lecha Łukasz Trałka, który zaatakował wyprostowaną nogą kolano piłkarza Legii. Jednak sędzia dał mu tylko żółtą kartkę. Masłowski został zniesiony z murawy, po kilku minutach wrócił na boisko, ale nie był w stanie dalej grać i w jego miejsce wszedł Stojan Vranjes. Na tym nie koniec, bo Aleksandrow próbując dojść do piłki po podaniu Łukasza Brozia wyleciał poza boisko i uderzył głową w kamerę, prawdopodobnie tracąc na chwilę przytomność. Ostatecznie Bułgar był w stanie kontynuować spotkanie.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Faul Trałki na Masłowskim trener Urban nazwał po meczu „brzydkim”, zaś trener Hasi powiedział, że po zejściu z boiska Masłowskiego „organizacja gry nie była dobra” (oba cytaty za: legionisci.com).

W 65. minucie w miejsce Gajosa wszedł Radosław Majewski. W swoim debiucie i pierwszym kontakcie z piłką zaliczył asystę. Po jego dośrodkowaniu z prawie trzydziestu metrów piłki nie sięgnął Trałka (Broź w ogóle nie wyskoczył do piłki), a zasłonięty przez obrońców Malarz „zdołał tylko instynktownie odbić piłkę przed siebie” (cyt. za: legia.com). Prawie ją złapał prawą ręką, ale piłka leżała na ziemi. Robak w nią nie trafił, a Lasse Nielsen z kilku metrów skierował do bramki. Stojący na linii bramkowej. Hlousek nic nie mógł zrobić. Inna sprawa, że wcześniej nie popisał się przy kryciu strzelca bramki. 2:1 dla Lecha.

Akcje legionistów były niemrawe i brakowało sytuacji strzeleckich. Legia w drugiej połowie nie potrafiła poważnie zagrozić bramce Kolejorza (cyt. za: legia.com). Dopiero „w 85. minucie (…) Tomasz Brzyski podjął próbę z rzutu wolnego, jednak Burić nie miał problemów ze złapaniem piłki.” (cyt. za: 90minut.pl). Tak naprawdę w drugich czterdziestu pięciu minutach Legia nie stworzyła sobie poważnej sytuacji, aby strzelić drugiego gola.

2016.07.07_Legia_-_Lech_(10)

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry losy meczu zostały rozstrzygnięte. Legioniści kompletnie się pogubili, a lekceważąca gra w defensywie na własnej połowie przyniosła katastrofalne skutki. Majewski przerzucił piłkę do Robaka w narożniku przed polem karnym nad Lewczukiem. Robak świetnie podał obok Rzeźniczaka, do Dariusza Formelli, który pewnym strzałem z dziesięciu metrów pokonał Malarza. Formella był pozostawiony bez krycia, bo Rzeźniczak zbiegł na asekurację do Lewczuka, a Brzyski nie zdążył wrócić na własne pole karne. Sytuację próbował ratować Gui, ale młody pomocnik Lecha miał dużo miejsca i czasu, aby pewnie przymierzyć do bramki Legii. 3:1 dla Lecha.

Dwie minuty później legioniści popełnili kolejny fatalny błąd. „Gui” niechlujnie podał do Bartosza Bereszyńskiego. Piłkę przejął Kamil Jóźwiak, a po chwili Majewski świetnie podał do Formelli, który uciekł Brzyskiemu i ponownie zbiegając z prawej strony boiska strzelił obok zrezygnowanego Malarza. Bramkarz Legii chyba mógł odbić piłkę, ale nawet się nie rzucił. 4:1 dla Lecha (!!!), który zasłużenie zdobył Superpuchar Polski 2016.

Podsumowanie

Jan Urban, trener zwycięzców, podkreślał, że nie wyciąga z tego meczu zbyt daleko idących wniosków, zaś opiekun legionistów, debiutujący w oficjalnym meczu – Albańczyk Besnik Hasi przyczyn porażki upatrywał w zbyt łatwym traceniu bramek. Zapowiedział, że nie będzie zmieniał bramkarza (Malarza) po jednym meczu. Przyznać trzeba, że Malarz zawalił przy pierwszej bramce, a przy czwartej i może drugiej powinien zachować się lepiej. Bramkarz legionistów napisał po meczu na Twitterze: „Nie czuję się jak ręcznik. Przed atakami życzliwych będę bronił się na boisku.” (cyt. za: „Fakt”).

Po wywalczeniu mistrzostwa i Pucharu Polski nie udało się sięgnąć gospodarzom po trzecie trofeum na stulecie powstania klubu. To mogła być druga w historii klubu potrójna korona. Pierwsza i jedyna została wywalczona w 1994 r. Tak się nie stało, bo „nie było widać żadnego pomysłu na grę, a – może poza Guilherme – wszyscy zdawali się być pod formą” (cyt. za: weszlo.com). Prawdą jednak jest, że Legia zagrała w mocno eksperymentalnym składzie, a osłabienia stawiały ją w trudnej sytuacji. Mecz potwierdził to, co dwa miesiące wcześniej wykazał w Gdańsku ówczesny trener Legii Stanisław Czerczesow – Legia nie ma szerokiej kadry” (cyt. za: sport.pl) i potrzebuje wzmocnień. Poza tym, warto zauważyć, że Legia przegrała swój czwarty z rzędu mecz o Superpuchar (2012, 2014, 2015 i 2016).

Lech zaprezentował się znacznie lepiej niż w poprzednim sezonie, który ukończył na fatalnym siódmym miejscu w Ekstraklasie. Co ciekawe, tamten sezon Lech rozpoczął także od wywalczenia Superpucharu Polski po zwycięstwie nad Legią, tyle że 3:1 w Poznaniu. „Kolejorz” zaprezentował w Warszawie solidną grę i umiejętność korzystania ze stałych fragmentów gry. Z bardzo dobrej strony zaprezentowali się wszyscy trzej piłkarze sprowadzeni latem (Makuszewski, Majewski i Nielsen) i Formella wracający z wypożyczenia do Arki Gdynia. Ci czterej piłkarze zrobili różnicę. A co do Formelli to nie ma sensu dyskutować ile wniósł do gry „Kolejorza” on, a i ile do Legii wniósł wracający z wypożyczenia Kosecki. Szkoda słów…

Lech wygrał Superpuchar po raz drugi z rzędu, a po raz trzeci po zwycięstwie nad Legią (poprzednio w 1990 i 2015 r.). „Kolejorz” wyrównał najwyższe zwycięstwo nad Legią z 1949 r. i osiągnął najwyższe zwycięstwo w całej historii Superpucharu Polski.

Podsumowanie meczu według portalu weszlo.com znakomicie oddaje to, co działo się na stadionie przy Łazienkowskiej: „drużyny w słabych składach, w słabym terminie i na słabej murawie, rozegrały raczej słaby mecz (…) ale na szczęście „słaby” nie oznacza „nudny”.

 

7 lipca 2016, godz. 17:30 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Mecz o Superpuchar Polski 2016

Legia Warszawa 1-4 Lech Poznań

Bramki: Guilherme (36 min.) – Maciej Makuszewski (22 min.), Lasse Nielsen (65 min.), Dariusz Formella 2 (90+ 1 min., 90+3 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 28. Łukasz Broź (70 min., 19. Bartosz Bereszyński), 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek (77 min., 53. Sebastian Szymański) – 77. Michaił Aleksandrow (68 min., 17. Tomasz Brzyski), 6. Guilherme, 47. Rafał Makowski (89 min., 13. Jakub Kosecki), 16. Michał Masłowski (56 min., 23. Stojan Vranješ), 18. Michał Kucharczyk – 99. Aleksandar Prijović.

Trener: Besnik Hasi (Albania).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 3. Lasse Nielsen, 26. Maciej Wilusz, 2. Robert Gumny – 17. Maciej Makuszewski (75 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 14. Maciej Gajos (64 min., 86. Radosław Majewski), 8. Szymon Pawłowski (68 min., 20. Dariusz Formella) – 19. Nicki Bille Nielsen (46 min., 11. Marcin Robak).

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Guilherme, Broź, Makowski – Bille Nielsen, Trałka, Gajos.

sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

widzów: 14 310.

temperatura: 20C.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, legia.com, legia.sport.pl, sport.pl, sportowefakty.wp.pl, eurosport.onet.pl, weszlo.com. A. Dawidziuk, Mistrz po zimnym prysznicu, „Przegląd Sportowy” z dnia 9-10 lipca 2016 r., s. 12. DAW, Nie czuję się jak ręcznik! Pokażę na boisku, „Fakt” z dnia 12 lipca 2016 r.

poniedziałek, 04 września 2017
Przed meczem o Superpuchar 2016 Legia – Lech Poznań

W meczu o Superpuchar Polski 2016 zmierzą się mistrz i zdobywca Pucharu Polski w sezonie 2015/2016 pełniący honory gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i finalista Pucharu Polski – Lech Poznań.

Spotkają się dwa najbardziej utytułowane kluby w historii rozgrywek o Superpuchar Polski. Lech wystąpił w ośmiu edycjach, z których wygrał pięć (1990, 1992, 2004, 2009, 2015). Legia wystąpiła w dziesięciu, z których wygrała tylko cztery (1989, 1994, 1997, 2008). Żaden inny klub nie grał tak często i nie odniósł tylu zwycięstw, co Lech i Legia.

Oba kluby dwukrotnie spotkały się w meczu o Superpuchar i oba wygrał Lech 3:1. W 1990 r. na stadionie miejskim w Bydgoszczy i w poprzedniej edycji, czyli w 2015 r. Po tym drugim meczu oba kluby spotkały się aż czterokrotnie w sezonie 2015/2016. W październiku 2015 Lech pokonał Legię przy Łazienkowskiej 1:0. Później przyszła jednak seria trzech kolejnych porażek bez strzelonego gola  – 0:2 (dom, marzec 2016 r.), 0:1 (wyjazd, kwiecień 2016 r.), 0:1 (Stadion Narodowy, maj 2016 r., finał Pucharu Polski).

Okres przygotowawczy

Legia rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu pod wodzą nowego trenera – Albańczyka Besnika Hasiego, który wcześniej pracował w Anderlechcie Bruksela. Hasi zasłynął jako trener, który potrafił oszlifować talenty, dlatego wiele obiecywano sobie po jego pracy z młodymi piłkarzami, jak Konrad Handzlik, Jarosław Niezgoda, czy nowi – Alban Sulejmani (FC Renova Dzepciste), Sadam Sulley (Vision FC, 50 tys. euro), Tin Matić (Dinamo Zagrzeb) i Sandro Kulenović (Dinamo Zagrzeb, 70 tys. euro).

Mistrzowie Polski najpierw przebywali na zgrupowaniu w Warce. Po jego zakończeniu Legia przegrała na własnym stadionie z AEL Larnaka 0:1 i ten mecz nie mógł napawać optymizmem. Podobnie było podczas zgrupowania w austriackim Neustift im Stubaital, gdzie legioniści po słabej grze zremisowali z Dinamem Tbilisi 1:1, pokonali amatorskie trzecioligowe SC Schwaz 5:1 i przegrali z CSKA Sofia 0:1. Najlepszym strzelcem w Legii niespodziewanie okazał się Michaił Aleksandrow (2 gole).

Lech natomiast rozpoczął przygotowania do sezonu od wyjazdowego sparingu z czwartoligową Victorią Września (9:0). Następnie przebywał na zgrupowaniu w Kępie, podczas którego rozegrał trzy mecze sparingowe – z Wisłą Płock (2:0), Górnikiem Łęczna (2:2) i Arką Gdynia (1:0). W ostatnim meczu sparingowym Lech pokonał Zagłębie Lubin 3:0. Najlepszym strzelcem Lecha w meczach towarzyskich był Marcin Robak (4 gole).

 Zapowiedź_Legia_-_Lech_Superpuchar_2016

Źródło: legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

W Legii przed meczem o Superpuchar brakowało przede wszystkim pięciu uczestników UEFA Euro 2016 (Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Tomasz Jodłowiec, Nemanja Nikolić i Ondrej Duda), przy czym w przypadku Jędrzejczyka było wiadomo już wcześniej, że opuści Legię, bo skończył mu się okres wypożyczenia. Co do pozostałych to kwestią otwartą było odejście do klubów zagranicznych. Dodatkowo, zabrakło kontuzjowanego Kaspara Hamalainena, nowo pozyskanego Thibaulta Moulina (Waasland-Beveren, 800 tys. euro), Ariela Borysiuka sprzedanego do QPR za 1,8 mln euro, Jakuba Szumskiego wypożyczonego do Zagłębia Sosnowiec, Marka Saganowskiego, który zakończył karierę i długo kontuzjowanego Ivicy Vrdoljaka. W żadnym sparingu nie zagrał Aleksandar Prijović, który doznał kontuzji łokcia w finale Pucharu Polski i jego występ stał pod znakiem zapytania. W kadrze na mecz Superpucharu znalazł się Michał Masłowski, który był przymierzany do wypożyczenia z Piastem Gliwice (i ostatecznie tak się stało, tzn. został wypożyczony). Hasi mówił o sytuacji kadrowej następująco: „Brakuje nam zawodników o odpowiedniej jakości. Potrzebujemy kilku piłkarzy, którzy pomogą nam stać się lepszym zespołem.” (cyt. za: legia.sport.pl).

W Lechu sytuacja wyglądała bardziej stabilnie. Na UEFA Euro 2016 zagrało tylko trzech piłkarzy (Karol Linetty, Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics), z których tylko ostatni nie wracał do klubu, bo skończył mu się kontrakt. Lecha opuściło jeszcze sześciu piłkarzy, ale tylko Marcin Kamiński (VfB Stuttgart) był podstawowym piłkarzem „Kolejorza”. Pozostali to Krzysztof Kotorowski (koniec kariery), Denis Thomalla (1. FC Heidenheim, 350 tys. euro), Szymon Drewniak (wypożyczony do Górnika Łęczna), Sisi (koniec kontraktu) i Vladimir Volkov (koniec wypożyczenia z KV Mechelen). Dodatkowo, Paulus Arajuuri brał udział w negocjacjach dotyczących odejścia do Broendby Kopenhaga. W Warszawie nie mógł zagrać, bo Duńczykom zależało na natychmiastowym przejściu Fina. Kluby ostatecznie ustaliły, że Arajuuri odejdzie do Danii w styczniu 2017 r.  W stolicy nie mógł też zagrać kontuzjowany Darko Jevtić. Po stronie wzmocnień znaleźli się piłkarze planowani do gry w podstawowym składzie – Matus Putnocky (Ruch Chorzów), Lasse Nielsen (Odense Boldklub), Radosław Majewski (AS Veria), Maciej Makuszewski (Vitoria Setubal, wypożyczenie) i być może Dariusz Formella (powrót z wypożyczenia do Arki Gdynia).

Murawa

Boisko na stadionie Legii było zniszczone po koncercie Andrei Bocellego i kongresie świadków Jehowy. Pod jedną z bramek były wyraźne ślady po scenie, a trawy w tych miejscach albo nie było albo była wypalona. Portal sport.pl informował, że stan murawy „jest w opłakanym stanie”, a trener Hasi mówił: „Stan murawy nie jest najlepszy. Nasze boisko przypomina plażę. Oby obyło się bez kontuzji.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Podsumowanie

Trudno wskazać faworyta. Niby Legia zdobyła dublet na stulecie klubu, ale po dwóch miesiącach przystępuje do meczu z „Kolejorzem” poważnie osłabiona.

 

Źródła: własne, legionisci.com, legia.sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org,  sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, A. Dawidziuk, Początek gorączki transferowej, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 11. M. Henszel, Czeka na Superpuchar, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 13. „Skarb Kibica. Ekstraklasa sezon 2016/17 – jesień” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 85 i 93.

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

niedziela, 30 kwietnia 2017
Stadion Narodowy przed finałem Pucharu Polski 2016 [Fotorelacja]

Stadion Narodowy jest areną meczu finałowego Pucharu Polski od 2014 r. Jak wyglądał w ostatnich dwóch godzinach przed rozpoczęciem finału AD 2016?

Na dwie godziny i piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego przed Stadionem było cicho i spokojnie:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Dwie godziny przed meczem wewnątrz Stadionu też było pustawo:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Na ponad półtorej godziny przed meczem na murawie pojawili się piłkarze obu finalistów. Wtedy jeszcze na galowo, w garniturach:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(3)

Godzinę przed rozpoczęciem spotkania sektor kibiców Lecha był już w znacznej części zapełniony:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(4)

Gdy pozostawały trzy kwadranse do rozpoczęcia meczu, piłkarze Legii wybiegli na rozgrzewkę:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(5)

Dziesięć minut przed godziną „zero”, czyli przed 16:00 sektory wzdłuż boiska były jeszcze mocno przerzedzone:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(6)

Pięć minut przed godziną „zero” na sektorze kibiców Lecha widoczna była pierwsza oprawa meczowa:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(7)

A taki widok punkt o 16 roztaczał się z górnego sektora trybuny zajmowanej przez kibiców Legii:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(8)

Mecz finałowy czas zacząć!

 

Źródło: własne.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi