Wpisy z tagiem: Lech Poznań

poniedziałek, 04 września 2017
Przed meczem o Superpuchar 2016 Legia – Lech Poznań

W meczu o Superpuchar Polski 2016 zmierzą się mistrz i zdobywca Pucharu Polski w sezonie 2015/2016 pełniący honory gospodarz meczu, czyli Legia Warszawa i finalista Pucharu Polski – Lech Poznań.

Spotkają się dwa najbardziej utytułowane kluby w historii rozgrywek o Superpuchar Polski. Lech wystąpił w ośmiu edycjach, z których wygrał pięć (1990, 1992, 2004, 2009, 2015). Legia wystąpiła w dziesięciu, z których wygrała tylko cztery (1989, 1994, 1997, 2008). Żaden inny klub nie grał tak często i nie odniósł tylu zwycięstw, co Lech i Legia.

Oba kluby dwukrotnie spotkały się w meczu o Superpuchar i oba wygrał Lech 3:1. W 1990 r. na stadionie miejskim w Bydgoszczy i w poprzedniej edycji, czyli w 2015 r. Po tym drugim meczu oba kluby spotkały się aż czterokrotnie w sezonie 2015/2016. W październiku 2015 Lech pokonał Legię przy Łazienkowskiej 1:0. Później przyszła jednak seria trzech kolejnych porażek bez strzelonego gola  – 0:2 (dom, marzec 2016 r.), 0:1 (wyjazd, kwiecień 2016 r.), 0:1 (Stadion Narodowy, maj 2016 r., finał Pucharu Polski).

Okres przygotowawczy

Legia rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu pod wodzą nowego trenera – Albańczyka Besnika Hasiego, który wcześniej pracował w Anderlechcie Bruksela. Hasi zasłynął jako trener, który potrafił oszlifować talenty, dlatego wiele obiecywano sobie po jego pracy z młodymi piłkarzami, jak Konrad Handzlik, Jarosław Niezgoda, czy nowi – Alban Sulejmani (FC Renova Dzepciste), Sadam Sulley (Vision FC, 50 tys. euro), Tin Matić (Dinamo Zagrzeb) i Sandro Kulenović (Dinamo Zagrzeb, 70 tys. euro).

Mistrzowie Polski najpierw przebywali na zgrupowaniu w Warce. Po jego zakończeniu Legia przegrała na własnym stadionie z AEL Larnaka 0:1 i ten mecz nie mógł napawać optymizmem. Podobnie było podczas zgrupowania w austriackim Neustift im Stubaital, gdzie legioniści po słabej grze zremisowali z Dinamem Tbilisi 1:1, pokonali amatorskie trzecioligowe SC Schwaz 5:1 i przegrali z CSKA Sofia 0:1. Najlepszym strzelcem w Legii niespodziewanie okazał się Michaił Aleksandrow (2 gole).

Lech natomiast rozpoczął przygotowania do sezonu od wyjazdowego sparingu z czwartoligową Victorią Września (9:0). Następnie przebywał na zgrupowaniu w Kępie, podczas którego rozegrał trzy mecze sparingowe – z Wisłą Płock (2:0), Górnikiem Łęczna (2:2) i Arką Gdynia (1:0). W ostatnim meczu sparingowym Lech pokonał Zagłębie Lubin 3:0. Najlepszym strzelcem Lecha w meczach towarzyskich był Marcin Robak (4 gole).

 Zapowiedź_Legia_-_Lech_Superpuchar_2016

Źródło: legia.com.

Sytuacja kadrowa i transfery

W Legii przed meczem o Superpuchar brakowało przede wszystkim pięciu uczestników UEFA Euro 2016 (Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Tomasz Jodłowiec, Nemanja Nikolić i Ondrej Duda), przy czym w przypadku Jędrzejczyka było wiadomo już wcześniej, że opuści Legię, bo skończył mu się okres wypożyczenia. Co do pozostałych to kwestią otwartą było odejście do klubów zagranicznych. Dodatkowo, zabrakło kontuzjowanego Kaspara Hamalainena, nowo pozyskanego Thibaulta Moulina (Waasland-Beveren, 800 tys. euro), Ariela Borysiuka sprzedanego do QPR za 1,8 mln euro, Jakuba Szumskiego wypożyczonego do Zagłębia Sosnowiec, Marka Saganowskiego, który zakończył karierę i długo kontuzjowanego Ivicy Vrdoljaka. W żadnym sparingu nie zagrał Aleksandar Prijović, który doznał kontuzji łokcia w finale Pucharu Polski i jego występ stał pod znakiem zapytania. W kadrze na mecz Superpucharu znalazł się Michał Masłowski, który był przymierzany do wypożyczenia z Piastem Gliwice (i ostatecznie tak się stało, tzn. został wypożyczony). Hasi mówił o sytuacji kadrowej następująco: „Brakuje nam zawodników o odpowiedniej jakości. Potrzebujemy kilku piłkarzy, którzy pomogą nam stać się lepszym zespołem.” (cyt. za: legia.sport.pl).

W Lechu sytuacja wyglądała bardziej stabilnie. Na UEFA Euro 2016 zagrało tylko trzech piłkarzy (Karol Linetty, Tamas Kadar i Gergo Lovrencsics), z których tylko ostatni nie wracał do klubu, bo skończył mu się kontrakt. Lecha opuściło jeszcze sześciu piłkarzy, ale tylko Marcin Kamiński (VfB Stuttgart) był podstawowym piłkarzem „Kolejorza”. Pozostali to Krzysztof Kotorowski (koniec kariery), Denis Thomalla (1. FC Heidenheim, 350 tys. euro), Szymon Drewniak (wypożyczony do Górnika Łęczna), Sisi (koniec kontraktu) i Vladimir Volkov (koniec wypożyczenia z KV Mechelen). Dodatkowo, Paulus Arajuuri brał udział w negocjacjach dotyczących odejścia do Broendby Kopenhaga. W Warszawie nie mógł zagrać, bo Duńczykom zależało na natychmiastowym przejściu Fina. Kluby ostatecznie ustaliły, że Arajuuri odejdzie do Danii w styczniu 2017 r.  W stolicy nie mógł też zagrać kontuzjowany Darko Jevtić. Po stronie wzmocnień znaleźli się piłkarze planowani do gry w podstawowym składzie – Matus Putnocky (Ruch Chorzów), Lasse Nielsen (Odense Boldklub), Radosław Majewski (AS Veria), Maciej Makuszewski (Vitoria Setubal, wypożyczenie) i być może Dariusz Formella (powrót z wypożyczenia do Arki Gdynia).

Murawa

Boisko na stadionie Legii było zniszczone po koncercie Andrei Bocellego i kongresie świadków Jehowy. Pod jedną z bramek były wyraźne ślady po scenie, a trawy w tych miejscach albo nie było albo była wypalona. Portal sport.pl informował, że stan murawy „jest w opłakanym stanie”, a trener Hasi mówił: „Stan murawy nie jest najlepszy. Nasze boisko przypomina plażę. Oby obyło się bez kontuzji.” (cyt. za: legia.sport.pl).

Podsumowanie

Trudno wskazać faworyta. Niby Legia zdobyła dublet na stulecie klubu, ale po dwóch miesiącach przystępuje do meczu z „Kolejorzem” poważnie osłabiona.

 

Źródła: własne, legionisci.com, legia.sport.pl, legia.com, 90minut.pl, pl.wikipedia.org,  sportowefakty.wp.pl, weszlo.com, przegladsportowy.pl, A. Dawidziuk, Początek gorączki transferowej, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 11. M. Henszel, Czeka na Superpuchar, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 lipca 2016 r., s. 13. „Skarb Kibica. Ekstraklasa sezon 2016/17 – jesień” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 15 lipca 2016 r., s. 85 i 93.

poniedziałek, 01 maja 2017
Legia zdobyła Puchar Polski 2016 w cieniu dymu z rac

W poniedziałek 2 maja 2016 r. po słabiutkim meczu Legia Warszawa pokonała Lecha Poznań 1:0 (0:0) w meczu finałowym Pucharu Polski. Zwycięską bramkę w 69. Minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović. Niestety, dali znać o sobie kibice Lecha, którzy odpalili kilkadziesiąt rac, a kilka rzucili na boisko, czym doprowadzili do przerwania spotkania na kilkanaście minut.

Spotkanie lepiej mogli rozpocząć piłkarze „Kolejorza”. Już w 5. minucie słupek uratował Legię od utraty bramki! Gergő Lovrencsics dośrodkował z rzutu wolnego, Arkadiusz Malarz wypiąstkował piłkę, którą na linii pola karnego przyjął Szymon Pawłowski. Skrzydłowy Lecha oddał mocny strzał, po którym (ku rozpaczy poznańskich kibiców) piłka wylądowała tylko na słupku. Legia odpowiedziała siedem minut później.  Adam Hloušek odebrał piłkę Lovrencsicsowi i podał do Nemanji Nikolicia, który oddał mocny strzał z ponad dwudziestu metrów. Jasmin Burić odbił piłkę na rzut rożny. Dwie minuty później znowu pokazał się Lovrencsis, ale tym razem pod bramką Legii. Przyjął piłkę po precyzyjnym przerzucie Pawłowskiego, wbiegł w pole karne, a piłkę po jego mocnym strzale z kilku metrów, Michał Pazdan wybił wślizgiem na rzut rożny. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, w polu bramkowym Legii powstało zamieszanie, po którym Marcin Kamiński oddał mocny strzał z kilku metrów. Piłka poleciała jednak wysoko nad bramką. Pierwszy kwadrans był całkiem obiecujący, ale później było gorzej, dużo gorzej. Na boisku nie działo się zbyt wiele. Obie drużyny niby próbowały atakować, ale w pierwszej kolejności starały się nie stracić bramki, dlatego z boiska wiało nudą.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(27)

Dopiero w 32. minucie miała miejsca godna uwagi akcja. Łukasz Trałka odebrał piłkę Tomaszowi Jodłowcowi i zagrał długą piłkę z własnej połowy w kierunku Dawida Kownackiego, który wypuścił sobie piłkę do linii bocznej i umożliwił (już w polu karnym) skuteczną interwencję Michałowi Pazdanowi. Obrońca Legii wybił piłkę na rzut rożny.

Legia też miała swoją groźną akcję przed przerwą. W 43. minucie legioniści rozgrywali rzut wolny z prawej strony boiska, tuż za polem karnym. Michał Kucharczyk wycofał piłkę do stojącego przed „szesnastką” Ariela Borysiuka, który oddał płaski i niezbyt mocny strzał. Piłka odbiła się od obrońców Lecha i trafiła w nogi Ondreja Dudy, który trochę z przypadku odegrał do Aleksandara Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z kilku metrów, ale posłał piłkę wysoko nad bramką Buricia. Co do słowackiego pomocnika to był to kolejny mecz, w którym zawiódł.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(29)

Przed rozpoczęciem drugiej połowy meczu.

Pierwsza połowa zdecydowanie zawiodła, a w drugiej, jak się później okazało, piłkarze utrzymali marny poziom. W 51. minucie Karol Linetty zagrał piłkę w pole bramkowe, ale Malarz pewną interwencją uprzedził Lovrencsicsa. Później nie działo się zbyt wiele. Dominowała głównie walka o odzyskanie piłki. Wreszcie w 67. minucie Michał Kucharczyk wyprzedził na skrzydle Tamasa Kadara i dośrodkował w „szesnastkę”, gdzie Kamiński uprzedził Prijovicia i wybił piłkę na rzut rożny.

W 69. minucie spotkania, losy meczu zostały rozstrzygnięte. Linetty próbował odebrać piłkę Guillherme, ale po jego wślizgu piłka poleciała w pole bramkowe, gdzie Prijović w ekwilibrystyczny sposób (w stylu Zlatana Ibrahimovicia) posłała piłkę do bramki Lecha. Burić nie miał szans na skuteczną interwencję, a Kamiński tylko bezradnie przyglądał się uderzeniu Szwajcara zewnętrzną częścią stopy. Legia objęła prowadzenie 1:0!Kamiński mocno uderzył z rzutu wolnego, a Malarz pewnie złapał piłkę odbitą jeszcze od jednego z zawodników stojących w murze.” (cyt. za: 90minut.pl). Wydawało się, że od tego momentu Lech ruszy do przodu, i może tak by się stało, gdyby „Kolejorzowi” nie przeszkodzili jego kibice.

Poznańscy fani zaczęli rzucać race na boisko. Jedna trafiła nawet w nogę Malarza, który nie symulował, nie zwijał się z bólu, tylko… pomagał stewardom w usunięciu płonących rac. Niewątpliwie sytuacja, która trwała przez kilkanaście minut zagrażała zdrowiu bramkarza Legii, podobnie jak przebywanie na boisku w takich warunkach po wznowieniu gry. Wydaje się, że sędzia Szymon Marciniak mógł podjąć odważną decyzję i przerwać mecz, ale chyba przestraszył się ewentualnych skutków. Inna sprawa, że Malarz zapewnił go o gotowości do gry, a inni piłkarze też nie domagali się przerwania meczu. „Przegląd Sportowy” pisał o zachowaniu Marciniaka: „Na siłę starał zapobiec skandalowi, ale zdrowie Malarza było zagrożone.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(32)

Po kilkunastu minutach oczekiwania aż zgasną racę, mecz został wznowiony. Kamiński oddał strzał z dziesięciu metrów w nogi Hlouska, choć szkoda, że zachował się samolubnie i nie odegrał do niepilnowanego i stojącego przed polem karnym Kamila Jóźwiaka. W odpowiedzi Kucharczyk wbiegł w pole karne i upadł po starciu z Abdulem Azizem Tettehem, ale sędzia podjął chyba słuszną decyzję nie wskazując na „wapno”. Później słaby strzał Jóźwiaka został zablokowany.

Warto jeszcze dodać, że w jednym z niepozornych starć w powietrzy Prijovicia z Tettehem, ten pierwszy doznał złamania ręki i nie zagrał do końca sezonu. W ostatniej akcji meczu Michaił Aleksandrow wbiegł w pole karne i mimo, że przeszkadzał mu Maciej Gajos, oddał strzał, tylko, że w żaden sposób tak lekkie uderzenie, nie mogło zaskoczyć Buricia. W sumie ten strzał dobrze podsumował mecz finałowy, bo anemiczny strzał był tak samo słaby jak cały mecz.

Legia zdobyła osiemnasty Puchar Polski, zaś Lech tą porażką praktycznie pogrzebał swoje szanse na występ w europejskich pucharach w kolejnym sezonie.Stawka spotkania sparaliżowała wyraźnie dwa najmocniejsze kadrowo zespoły naszej ekstraklasy.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). „Spotkanie nie było porywającym widowiskiem, dominowała walka w środku pola i uważna gra w obronie.” (cyt. za: Eurosport.onet.pl). Legioniści nie stosowali swojego ulubionego w ostatnim czasie pressingu.

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(43)

Legioniści odbierają Puchar Polski na trybunie honorowej…

2016.05.02_Finał_Pucharu_Polski_(44)

…i świętują z kibicami.

Jako pierwszy medal za zdobycie Pucharu odebrał Lucjan Brychczy, 83-letni były piłkarz Legii (przez osiemnaście lat), a obecnie członek sztabu szkoleniowego. Legioniści świętowali, ale umiarkowanie, bo celem na sezon 2015/2016 był dublet, aby uczcić stulecie klubu.

Wracając do zachowania kibiców, to PZPN zapowiedział surowe kary, a prezes Boniek mówił o wydarzeniach na trybunach: „To porażka polskiej piłki.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Lech został ukarany grzywną 250 tys. zł, zakazem rozgrywania meczów z udziałem publiczności w kolejnej edycji pucharu polski, pozbawieniem prawa wysyłania zorganizowanych grup kibiców na mecze pucharowe na najbliższy rok i zakazem udziału kibiców w meczach wyjazdowych do końca tego sezonu ligowego. Część kar niestety anulowano lub zmniejszono po odwołaniu „Kolejorza”. To po co karać?

Oba kluby zostały również obciążone kosztami zniszczeń spowodowanych przez swoich kibiców. Straty wstępnie oszacowano na 100 tys. zł, ale późniejsze doniesienia medialne wskazywały 180 tys. zł. Koszty zostały spowodowane zniszczeniem albo uszkodzeniem 600 krzesełek, zniszczeniem filtrów klimatyzacji, przepaleniem kabli, uszkodzeniem  jedne z bram wjazdowych, zdewastowaniem toalet i ściany korytarza, uszkodzeniem szklanych barierek i zużyciem 30 gaśnic. Czy takie muszą być skutki organizacji meczu finałowego o Puchar Polski?

 

2 maja 2016 r., godz. 16:00 – Warszawa, Stadion Narodowy (PGE Narodowy)

Finał Pucharu Polski 2015/2016

Lech Poznań 0-1 Legia Warszawa

Bramka: Aleksandar Prijović (69 min.).

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić - 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár - 11. Gergő Lovrencsics (90 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka (79 min., 14. Maciej Gajos), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 8. Szymon Pawłowski - 24. Dawid Kownacki (87 min., 10. Darko Jevtić).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski - 3. Vladimir Volkov, 21. Keeba Ceesay, 26. Maciej Wilusz.

Trener: Jan Urban.

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz - 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 2. Michał Pazdan, 14. Adam Hloušek - 8. Ondrej Duda (67 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec, 7. Ariel Borysiuk, 11. Nemanja Nikolić (83 min., 77. Michaił Aleksandrow), 18. Michał Kucharczyk - 99. Aleksandar Prijović (90 min., 22. Kasper Hämäläinen).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak - 19. Bartoisz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 23. Stojan Vranjes.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

żółte kartki: Pawłowski (42 min., za faul), Trałka (56 min., za faul)– Prijović (38 min., za faul), Pazdan (90+2 min., za faul), Jędrzejczyk (90+10 min., za faul), Guilherme (90+11 min.,za faul).

sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) jako sędzia główny oraz Sokolnicki i Listkiewicz jako sędziowie liniowi oraz Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał jako dodatkowi sędziowie oraz Radosław Siejka jako sędzia techniczny.

widzów: 48 563.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, polsatsport.pl, legionisci.com, eurosport.onet.pl, sportowefakty.wp.pl, warszawa,sport.pl, poznan.sport.pl, przegladsportowy.pl, legia.com. Marciniak poprowadzi finał, „Przegląd Sportowy” z dnia 25 kwietnia 2016 r., s. 5. „Przegląd Sportowy” z dnia 4 maja 2016 r., s. 2-3. B. Kubiak, Puchar pełen rac, „Gazeta Wyborcza” z dnia 4 maja 2016 r., s. 22. „Nie myślałem o symulowaniu” – wywiad red. K. Fersztera z Arkadiuszem Malarzem, „Gazeta Stołeczna” – bezpłatny dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 4 maja 2016 r., s. 8.

niedziela, 30 kwietnia 2017
Stadion Narodowy przed finałem Pucharu Polski 2016 [Fotorelacja]

Stadion Narodowy jest areną meczu finałowego Pucharu Polski od 2014 r. Jak wyglądał w ostatnich dwóch godzinach przed rozpoczęciem finału AD 2016?

Na dwie godziny i piętnaście minut przed pierwszym gwizdkiem sędziego przed Stadionem było cicho i spokojnie:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Dwie godziny przed meczem wewnątrz Stadionu też było pustawo:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(2)

Na ponad półtorej godziny przed meczem na murawie pojawili się piłkarze obu finalistów. Wtedy jeszcze na galowo, w garniturach:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(3)

Godzinę przed rozpoczęciem spotkania sektor kibiców Lecha był już w znacznej części zapełniony:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(4)

Gdy pozostawały trzy kwadranse do rozpoczęcia meczu, piłkarze Legii wybiegli na rozgrzewkę:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(5)

Dziesięć minut przed godziną „zero”, czyli przed 16:00 sektory wzdłuż boiska były jeszcze mocno przerzedzone:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(6)

Pięć minut przed godziną „zero” na sektorze kibiców Lecha widoczna była pierwsza oprawa meczowa:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(7)

A taki widok punkt o 16 roztaczał się z górnego sektora trybuny zajmowanej przez kibiców Legii:

2016.05.02_Przed_finałem_PP_(8)

Mecz finałowy czas zacząć!

 

Źródło: własne.

sobota, 29 kwietnia 2017
Przed finałem Pucharu Polski 2016 Legia Warszawa – Lech Poznań

W finale Pucharu Polski sezonu 2015/2016 zmierzyły się dwa najlepsze polskie kluby ostatnich sezonów, czyli Legia Warszawa i Lech Poznań, dla których mecz na Stadionie Narodowym był… 54 w sezonie!

Finał_Pucharu_Polski_2016

Źródło: eurosport.onet.pl.

Historia Pucharu Polski

Pierwsza edycja Pucharu Polski została rozegrana w 1926 r. W meczu finałowym Wisła Kraków pokonała Spartę Lwów 2:1. Losy pierwszych finalistów potoczyły się diametralnie różnie, bo Wisła została jednym z najbardziej utytułowanych polskich klubów, a Sparta nigdy nie zagrała na najwyższym szczeblu rozgrywkowym i już nie istnieje.

Najwięcej Pucharów Polski zdobyła Legia Warszawa (17), a kolejne kluby w tej klasyfikacji to Górnik Zabrze (6), Lech Poznań (5), Wisła Kraków i Zagłębie Sosnowiec (po 4). Najwięcej przegranych finałów mają na swoim koncie Górnika Zabrze i Ruch Chorzów (po 7), a poza tym – Wisła Kraków, Legia Warszawa (po 6) i GKS Katowice (5).

61 finałów rozegrano w 21 miastach. Najczęściej grano w Warszawie (19), Chorzowie (10), Łodzi (6) oraz Poznaniu i Krakowie (po 5), przy czym 9 razy finał odbywał się w formie dwumeczu.

Najwięcej goli w meczach finałowych zdobył Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze) – 9. Co więcej, Lubański jako jedyny piłkarz zaliczył w finałach dwa hat-tricki (jeden raz 3 gole, jeden raz 4 gole). Jednym hat-trickiem może pochwalić się czterech piłkarzy – Henryk Kempny (Legia), Ernest Pohl i Jerzy Wilim (obaj Górnik) oraz Jan Furtok (GKS Katowice).

„Przegląd Sportowy” wybrał „Jedenastkę wszechczasów Pucharu Polski”: Henryk Bolesta (Widzew) – Adam Topolski (Legia), Stanisław Oślizło (Górnik Zabrze), Piotr Piekarczyk (GKS Katowice), Wojciech Rudy (Zagłębie Sosnowiec) – Miroslav Radović (Legia), Zygfryd Szołtysik (Górnik Z.), Leszek Pisz (Legia) – Lucjan Brychczy (Legia), Włodzimierz Lubański (Górnik Z.), Mirosław Okoński (Legia / Lech).

Rekord frekwencji w meczu finałowym Pucharu Polski został pobity 1 maja 1963 r. na Stadionie Śląskim w Chorzowie, gdy mecz Zagłębia Sosnowiec z Ruchem Chorzów (2:0) oglądało 70 000 widzów. Kolejne dwa wyniki frekwencji to 55 000 (1 maja 1986 r., Stadion Śląski, GKS Katowice – Górnik Zabrze 4:1) i 45 322 (2 maja 2015 r., Stadion Narodowy, Legia – Lech 2:1).

Sezon 2015/2016

Legia i Lech w drodze do finału nie przepracowały się zbytnio. Legia awansowała z kompletem zwycięstw, zaś Lech tylko z jednym straconym golem. Lech wyeliminował Olimpię Grudziądz (2:0), Ruch Chorzów (1:0), Zagłębie Lubin (1:0, 1:0) i Zagłębie Sosnowiec (1:0, 1:1). Legia natomiast była lepsza od Górnika Łęczna (2:0), Lechii Gdańsk (4:1), Chojniczanki Chojnice (2:1, 4:1) i Zawiszy Bydgoszcz (4:0, 2:1).

Najlepsi strzelcy tej edycji Pucharu to Nemanja Nikolić (Legia) – 6 goli, Aleksandar Prijović (obaj Legia Warszawa) – 4 gole oraz Kamil Drygas, Szymon Lewicki (obaj Zawisza Bydgoszcz), Damian Łanucha (Stal Stalowa Wola), Szymon Matuszek (Dolcan Ząbki), Eryk Sobków (Zagłębie Lubin) i Radosław Wiśniewski (Błękitni Stargard Szczeciński).

Araszkiewicz_losowanie_PP_2016

Kuriozalne losowanie i moment popełnienia błędu przez Jarosława Araszkiewicza.

Źródło: tvn24.pl.

Ta edycja rozgrywek zostanie zapamiętana z powodu kuriozalnego losowania, które odbyło się na jesieni. Najpierw Jarosław Araszkiewicz odczytał „9” jako „6”, a później system informatyczny błędnie przyporządkował jedną parę do miejsca w drabince. W efekcie wyniki losowania zostały skorygowane.

Legia i Lech w Pucharze Polski

Oba zespołu rozegrały przeciwko sobie 10 meczów w Pucharze Polski. Lech wygrał 2, zremisował 3 i przegrał 5 (bilans bramkowy 9:16). We wszystkich rozgrywkach oba kluby rozegrały 122 oficjalne mecze, z których 51 wygrała Legia, 37 Lech, zaś 33 razy był remis. W finale Pucharu Polski oba kluby spotkały się pięciokrotnie. Legia była lepsza trzykrotnie i są to jednocześnie jedyne trzy porażki „Kolejorza” w meczach finałowych.

W 1980 r. Legia pokonała Lecha w Częstochowie 5:0. W 1988 r. Lech pokonał Legię w Łodzi po rzutach karnych 3:2. W meczu padł remis 1:1. W 2004 r. finał rozgrywano w formie dwumeczu. Lech wygrał w pierwszym meczu u siebie 2:0, a na wyjeździe obronił zaliczkę, bo przegrał tylko 0:1. W 2011 r. w Bydgoszczy Legia wygrała w rzutach karnych 5:4 (po dogrywce było 1:1). Wreszcie w 2015 r. na Stadionie Narodowym Legia wygrała 2:1.

Mecz finałowy 2016 odbył się w Warszawie dlatego warto zauważyć, że Legia aż siedmiokrotnie zdobywała Puchar Polski po meczach w Warszawie. Czterokrotnie na własnym stadionie przy ul. Łazienkowskiej, dwa razy na Stadionie X-lecia i raz na Stadionie Narodowym. Przegrała tylko dwa razy (1952 i 2004). Lech natomiast w Warszawie, na stadionie Legii wygrywał Puchar Polski dwa razy – w 1984 (3:0 z Wisłą Kraków) i w 2004 r. (0:1 z Legią, ale pierwszy mecz wygral 2:0).

Dwóch piłkarzy grało w finałach zarówno w barwach Lecha, jak i Legii – Mirosław Okoński i Henryk Miłoszewski. Jak się później okazało bardziej spektakularnego wyczynu dokonał Kasper Hamalainen, który w finale w 2015 r. wystąpił w barwach Lecha w meczu przeciwko Legii, a w finale 2016 r. zagrał dla Legii przeciwko Lechowi. Hamalainen jesienią wystąpił w trzech meczach Pucharu Polski w barwach Lecha, a później przeniósł się do Warszawy, więc przed meczem finałowym był pewien, że triumf w Pucharze Polski 2016 będzie mógł wpisać do swojego piłkarskiego CV.

Tylko jeden z piłkarzy Lecha w sezonie 2015/2016 zdobył Puchar Polski z „Kolejorzem” – Krzysztof Kotorowski. W edycji 2008/2009 wystąpił w trzech meczach, ale w finale przeciwko Ruchowi Chorzów (1:0 po dogrywce) bronił nieżyjący już Chorwat Ivan Turina. Ciekawostką jest to, że w ostatnich trzech finałach z udziałem Lecha (2009, 2011, 2015), Bośniacki bramkarz Jasmin Burić zawsze był rezerwowym. Natomiast wśród piłkarzy Legii najwięcej zwycięskich finałów ma na swoim koncie Michał Kucharczyk – 4. W 2011, 2012 i 2015 r. wystąpił w decydujących spotkaniach, zaś w 2013 r. wystąpił w pierwszych z dwóch finałowych spotkań. Jakub Rzeźniczak ma w swoim dorobku 3 Puchary. Igor Lewczuk zdobywał Puchar Polski z trzema różnymi klubami! W 2010 r. triumfował z Jagiellonią, w 2014 r. z Zawiszą Bydgoszcz, a w 2015 r. z Legią, choć akurat ten mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

Przed meczem

Lech wygrał tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań, a w rundzie finałowej ekstraklasy był bardzo nieskuteczny. W czterech meczach zdobył tylko dwa gole i oba w tym samym meczu (2:2 z Piastem Gliwice). Legia natomiast przegrała ostatni (ligowy) mecz poprzedzający warszawski finał (0:2 z Zagłębiem Lubin na wyjeździe), a z ostatnich sześciu meczów wygrała tylko dwa.

Łukasz Trałka oceniał, że największym atutem Legii jest szybki atak, a słabością pozostawienie dużych przestrzeni po stracie piłki. Natomiast Jakub Rzeźniczak wskazywał, że największym atutem Lecha jest Szymon Pawłowski, a największą słabością… „gorąca głowa Łukasza Trałki” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”), czym pewnie nawiązywał do zachowania Trałki wobec Hamalainena w marcowym meczu oby klubów w Poznaniu. Marcin Kamiński powiedział natomiast: „W ostatnim czasie zagraliśmy tyle razy przeciwko Legii, że doskonale znamy jej słabe strony i wiemy jak ją zaatakować.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Igor Lewczuk podkreślał, że choć Legia przegrała z Lechem mecz o Superpuchar (1:3) i jesienne spotkanie ligowe w Warszawie (0:1), to w dwóch ostatnich meczach była lepsza (2:0 w Poznaniu, 1:0 w Warszawie).

Jeśli chodzi o sytuację kadrową, to w dniu meczu okazało się, że w Lechu nie może zagrać Nicki Bille Nielsen. W Legii natomiast do dyspozycji trenera Czerczesowa byli leczący ostatnio kontuzje Tomasz Jodłowiec i Michał Pazdan. Najważniejsze było jednak, że trener nie musiał martwić się o występ super ataku. Nemanja Nikolić i Aleksandar Prijović, którzy w całym sezonie we wszystkich rozgrywkach zdobyli razem 49 goli i mieli 17 asyst.

Organizacja

Spotkanie pokaże 26 kamer, w tym 3 super slow motion i jedna ultra slow motion. Firma, która wyprodukowała sygnał zaangażowała do pracy 100 osób i dwa wozy transmisyjne. Murawę na Stadion Narodowy przewiozło 25 tirów z plantacji pod Szczecinem. W każdym samochodzie było 18 rolek trawy.

Podsumowanie

PZPN zrobił dużo, aby nadać finałowi Pucharu Polski odpowiednią rangę, ale i tak nie uniknął wpadki z losowaniem. Dla rozwoju tej imprezy dużym bonusem jest, że w finale spotykają się dwa najlepsze kluby, choć niegrające absolutnie najlepszej piłki. Faworytem była Legia zmierzająca po dublet na stulecie klubu.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, tvn24.pl, eurosport.onet.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 2-3 i 13-20. P. Zych, Wielka bitwa o puchar, „Gazeta Wyborcza”, z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20-21. B. Kubiak, Zacząć od pucharu, „Gazeta Stołeczna” – dodatek do „Gazety Wyborczej” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 8.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Prijović strzelił gola na wagę zwycięstwa z Lechem, ale powinien strzelić cztery

W meczu 31. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy sezonu 2015/2016 warszawska Legia pokonała w ligowym klasyku poznańskiego Lecha 1:0 (0:0). Zwycięską bramkę w 62. minucie spotkania zdobył Aleksandar Prijović, który w cały meczu zmarnował trzy doskonałe sytuacje. Spotkanie zostało rozegrane w piątek 15 kwietnia 2016 r.

Tuż przed rozpoczęciem spotkania doszło do symbolicznej ceremonii uhonorowania Lucjana Brychczego, którego imieniem dzień wcześniej oficjalnie została nazwana Trybuna Południowa. „Kici” na  środek murawy został wyprowadzony przez kapitana gospodarzy – Jakuba Rzeźniczaka.

Agresywnie, nie przebierając w środkach, do przodu, najchętniej właśnie do Nikolicia. Tak Legia zaczęła mecz z Lechem. I to w zasadzie było do przewidzenia, bo odkąd na Łazienkowskiej pracuje Rosjanin, jego drużyna gra właśnie w takim stylu. Słowem, chce dominować. I z Lechem dominowała, ale tylko w pierwszych minutach.” (cyt. za: legia.sport.pl). „Kilka minut po rozpoczęciu gry Ondrej Duda prostopadle zagrał do wychodzącego na czystą pozycję Michaiła Aleksandarowa, którego zdążył uprzedzić Jasmin Burić.” (cyt. za: legionisci.com). „(…) inicjatywę przejęli piłkarze Legii Warszawa, którzy po raz pierwszy zagrozili bramce Jasmina Buricia po świetnym dośrodkowaniu Aleksandrowa i uderzeniu piłki głową przez Nemanję Nikolicia.” (cyt. za: legia.com). „(…) w 14. minucie groźną akcję przeprowadziła Legia. Nemanja Nikolić zagrał w kierunku bramki gości, a Aleksandar Prijović przyjął piłkę i znalazł się przed Jasminem Buriciem, który zdołał obronić jego strzał.” (cyt. za: 90minut.pl). W tej sytuacji „lechici” zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową. Dwie minuty później „groźnie było jeszcze po centrze Dudy, ale ze strzałem aktywnego w ofensywie Hlouska dobrze poradzili sobie defensorzy gości.” (cyt. za: legia.com).

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(1)

Po kwadransie przewagi Legii gra wyrównała się i toczyła raczej w środku pola. A swoją drogą w przypadku Legii ustawionego dosyć eksperymentalnie. Z powodu kontuzji Tomasza Jodłowca na boisku znalazło się miejsce dla dwóch defensywnych graczy – Michała Pazdana i Ariela Borysiuka. Rozbijali ataki Lecha, ale w grze do przodu brakowało im kreatywności i wsparcia ze strony Ondreja Dudy.

W 21. minucie Marcin Kamiński naciskany przez Nikolicia podał do Paulusa Arajuuri’ego, który postanowił wycofać piłkę do Buricia. Zrobił to jednak za lekko i piłkę przejął Prijović, który znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bośniackim bramkarzem. „Prijo” stracił jednak głowę i strzelił za wcześnie – z osiemnastu metrów i tylko obok słupka! Jeśli miał obawy co do strzału to mógł podać do lepiej ustawionego Nikolicia. Sześć minut później przypomnieli o sobie goście. Po przerzucie Łukasza Trałki (według niektórych źródeł – Tomasza Kędziory), Karol Linetty zgrał piłkę głową (przerzucając nad Arturem Jędrzejczykiem) do Darko Jevticia, który z narożnika pola karnego oddał strzał w boczną siatkę.  W 36. minucie aktywny i bardzo widoczny Nickie Bille Nielsen, mimo obecności Borysiuka oddał mocny strzał z dwudziestu metrów, ale Arkadiusz Malarz odbił piłkę. Po upływie siedmiu minut Nikolić przerzucił piłkę nad obrońcą Lecha do Prijovicia, który po raz trzeci stanął oko w oko” z Buriciem i… ponownie nie wykorzystał doskonałej sytuacji! Tym razem uderzył piłkę z całych sił nad bramką gości. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem przewagi Legii, ale przewaga była widoczna przede wszystkim w pierwszym kwadrancie gry, a później obrona Lech popełniała katastrofalne błędy, za które nie była karcona tylko dzięki nieskuteczności Prijovicia. A warto dodać, że już w dwóch poprzednich meczach (z Lechią i Pogonią) „Prijo” nie wykorzystał dobrych sytuacji.

Drugą połowę lepiej zaczęli goście Linetty „tuż po przerwie wyprowadził kontrę, przebiegł z piłką kilkadziesiąt minut, podał w polu karnym do Macieja Gajosa, ale ten zmarnował wysiłek kolegi.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). W 52. minucie Nielsen minął Adama Hlouska i oddał strzał z ostrego kąta pod poprzeczkę, ale Malarz odbił piłkę. „Swoją szansę mieli także legioniści – Borysiuk popisał się dobrym prostopadłym podaniem, a po dośrodkowaniu Aleksandrowa z lewej strony boiska bliscy dojścia do piłki byli ofensywni piłkarze Legii.” (cyt. za: legia.com). Gra, podobnie jak w pierwszej połowie, toczyła się teraz głównie w środku boiska, a Stanisław Czerczesow, trener gospodarzy, chcąc pobudzić swoich piłkarzy do lepszej gry przygotowywał zmianę. Boisko miał opuścić Prijović, ale w 62. minucie Kamiński podał w pobliżu środka boiska do Abdula Aziza Tetteha, który po zdecydowanym wślizgu Pazdana stracił piłkę. Obrońca Legii podał do Nikolicia, który z kolei oddał piłkę do Prijovicia. Szwajcar oddał strzał z dwudziestu metrów tuż przy słupku i Legia objęła prowadzenie! Prijović strzelił gola w najtrudniejszej sytuacji w porównaniu z trzema z pierwszej połowy. W ten sposób „Prijo” pozostał na boisku zniechęcając swojego szkoleniowca do dokonania zmiany.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(7)

Radość gospodarzy po bramce Prijovicia. Przy ławce rezerwowych widać przygotowanego do zmiany Kaspara Hamalainena.

Zadowolona z prowadzenia Legia trochę cofnęła się, zacieśniła szyki obronne i liczyła na kontry. W 72. Minucie mogła się jednak przeliczyć. Nielsen prostym zwodem ograł Rzeźniczaka, jak dziciaka a piłka po jego strzale odbiła się tylko od słupka bramki strzeżonej przez Malarza! To powinien być remis! „Chwilę później po zamieszaniu w polu karnym Legii w dogodnej sytuacji znalazł się Paulus Arajuuri, ale obrońca gości z bliskiej odległości nie potrafił oddać celnego uderzenia.” (cyt. za: legia.com). Legioniści oddali inicjatywę Lechowi, który nie miał argumentów do tego, że zdominować rywala i poważnie zagrozić bramce Malarza. Tempo gry ponownie spadło.

2016.04.15_Legia_Lech_Poznań_(13)

Abdul Aziz Tetteh nie może zaliczyć występu przy Łazienkowskiej na „plus”.

Lech próbował atakować, a na to tylko czekali gospodarze. „Po długim podaniu Borysiuka Węgier zdołał urwać się obrońcom, ale tuż przed próbą oddania strzału dobrym wślizgiem powstrzymał go Paulus Arajuuri.” (cyt. za: legia.com). W 87. minucie Prijović zagrał długą piłkę do Nikolicia, który przebiegł prawie połowę boiska, ale nie wchodził w drybling z Kamińskim, aż wreszcie gdy zdecydował się na strzał zrobił to zbyt lekko i Burić złapał piłkę. „Kilka chwil później Michał Kucharczyk zacentrował w pole karne z lewej strony boiska, a strzał z woleja oddał Kasper Hämäläinen, jednak trafił wprost w bramkarza.” (cyt. za: 90minut.pl). W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Legia przeprowadziła kolejną kontrę. Nikolić podał obok Kamińskiego do Prijovicia, który mając przed sobą tylko Buricia… znowu trafił w bramkarza! Inna sprawa, że Burić wybiegł na jedenasty metr, skrócił kąt strzału i utrudnił Szwajcarowi możliwość oddania precyzyjnego strzału.

Legia wygrała z Lechem na własnym stadionie po raz pierwszy od 1 czerwca 2014 r., gdy wygrywając 2:0 potwierdziła mistrzowską formę. W kolejnych trzech meczach nie potrafiła wygrać. We wrześniu 2014 r. w dramatycznych okolicznościach zremisowała 2:2, a po meczu zapamiętano przede wszystkim centro-strzał Tomasza Brzyskiego. W maju 2015 r., tydzień po wywalczeniu Pucharu Polski, Legia raczej niespodziewanie przegrała 1:2, a w październiku 2015 r. przegrała 0:1, choć była zdecydowanie lepsza, a Lech bronił korzystnego wyniku. W czwartej próbie udało się wreszcie wygrać, ale prawda jest taka, że Legia nie zagrała wybitnego meczu. Miała przewagę, ale tylko fragmentami, bo jej gra w przekroju całego meczu była szarpana. Lech nie zagrał dobrego meczu, ale nie zagrał też fatalnego. Gospodarze dochodzili do sytuacji strzeleckich po indywidualnych błędach obrońców. Piłkarzom „Kolejorza” zabrakło chyba trochę odwagi, bo umiejętności niewątpliwie mają. Goście odgrażali się, że za nieco ponad dwa tygodnie zrewanżują się na Stadionie Narodowym w finale Pucharu Polski. 

 

15 kwietnia 2016 r., godz. 20:30 – Warszawa, Stadion Legii / Stadion Wojska Polskiego

XXI kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 1-0 Lech Poznań

Bramka: Aleksandar Prijović (62 min.).

Legia: 1. Arkadiusz Malarz – 5. Artur Jędrzejczyk, 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 14. Adam Hloušek – 77. Michaił Aleksandrow (59 min., 6. Guilherme), 7. Ariel Borysiuk, 2. Michał Pazdan (71 min., 22. Kasper Hämäläinen), 99. Aleksandar Prijović, 8. Ondrej Duda (51 min., 18. Michał Kucharczyk) – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 33. Radosław Cierzniak, 19. Bartosz Bereszyński, 17. Tomasz Brzyski, 15. Michał Kopczyński.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Lech: 1. Jasmin Burić – 4. Tomasz Kędziora, 23. Paulus Arajuuri, 35. Marcin Kamiński, 5. Tamás Kádár – 14. Maciej Gajos (82 min., 29. Kamil Jóźwiak), 6. Łukasz Trałka, 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 10. Darko Jevtić (73 min., 8. Szymon Pawłowski) – 19. Nicki Bille Nielsen (84 min., 24. Dawid Kownacki).

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 27. Krzysztof Kotorowski, 3. Vladimir Volkov, 15. Dariusz Dudka, 21. Keeba Ceesay.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Kucharczyk, Borysiuk, Guilherme, Lewczuk, Jędrzejczyk - Trałka, Jóźwiak.

sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

temperatura: 11C.

widzów: 28 286.

 

Źródło: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, legia.com, eurosport.onet.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.sport.pl.

piątek, 10 marca 2017
Pomocna dłoń Legii dla Lecha

Lech Poznań wygrał w ekstraklasie po trzech miesiącach. Stało się to 25 października 2015 r. w wyjazdowym meczu z Legią, który goście wygrali 1:0 (0:0). Legia przeważała w tym meczu, stwarzała sobie więcej sytuacji do zdobycia bramek, ale fatalna skuteczność w połączeniu z doskonałą dyspozycją Jasmina Buricia zapewniły trzy punkty gościom.

Legia była zdecydowanym faworytem spotkania. Przed meczem z Lechem zajmowała 3. miejsce w ekstraklasie z dorobkiem 20 punktów (5 zwycięstw, 5 remisów, 2 porażki, bramki 27:14). Zaś mistrz Polski 2015, czyli Lech był ostatni z dorobkiem 6 punktów (1 zwycięstwo, 3 remisy, 8 porażek, bramki 10:21). Lech pozostawał bez ligowego zwycięstwa od dziesięciu kolejek, a Legia nie zaznała goryczy porażki od sześciu kolejek.

Atmosferę przed meczem podgrzewali najlepszy strzelec gospodarzy – Nemanja Nikolić i trener Lecha, a wcześniej dwukrotnie trener Legii, czyli Jan Urban. Nikolić powiedział, że cieszy się, że nie trafił do Poznania i dla niego Lech mógłby spaść z ligi. Urban stanął w obronie swojego nowego klubu i wytknął Nikoliciowi, że gole strzela słabym drużynom i jest nieskuteczny w pucharach.

Trzy dni przed meczem oba kluby rywalizowały w fazie grupowej Ligi Europy. Legia tylko zremisowała u siebie z Club Brugge 1:1, zaś Lech sensacyjnie pokonał lidera Serie „A”, czyli Fiorentinę 2:1. Wprawdzie „Viola” wystawiła raczej zmienników, to jednak Lech jako pierwszy w historii polski klub wygrał w europejskich pucharach wyjazdowy mecz we Włoszech. Stanisław Czerczesow, trener Legii w porównaniu z meczem pucharowym dokonał w składzie tylko trzech zmian, a trener Urban prawie na odwrót, bo w składzie zostało tylko czterech graczy.

 2015.10.25_Legia_-_Lech_(1)

Stadion Legii tuż przed meczem Legia – Lech.

Czerczesowowi marzyło się, aby Legia zdominowała Lecha i od początku narzuciła swój styl gry. Plan trzeba było szybko zmodyfikować. W 8. minucie został ustalony wynik meczu. Tomasz Jodłowiec stracił piłkę, a Maciej Gajos obrócił się z piłką przy pomocniku Legii. Michał Pazdan odpuścił krycie, a po prostopadłym podaniu Gajosa do Kaspara Hamalainenna, Jakub Rzeźniczak minął się z piłką i choć próbował gonić Fina, to Hamalaninen stanął „oko w oko” z Dusanem Kuciakiem. Hamalainen oddał strzał przy słupku, a piłka, choć po rękach Kuciaka, to znalazła drogę do bramki.

2015.10.25_Legia_-_Lech_(10)

Goście wracają na własną połowę po bramce Hamalainena.

W odpowiedzi z dalszej odległości uderzył Ivan Tričkovski, ale piłka poleciała obok słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). Po chwili powinien być remis! Nikolić świetnie podał do Jodłowca, Karol Linetty próbował wślizgiem przejąć piłkę, a „Jodła” mógł zrehabilitować się za błąd przy pierwszej bramce. Piłka po strzale (bez przyjęcia) pomocnika Legii przeleciała obok słupka bramki gości. „Kilka chwil później z daleka mocno kopnął Nikolić, lecz Jasmin Burić - choć z trudem - wybił futbolówkę. W 20. minucie z linii pola karnego ponownie uderzył Nikolić, ale piłka poleciała obok dalszego słupka.” (cyt. za: 90minut.pl). „Trzy z tych sytuacji miały miejsce w okresie pięciu minut od straty bramki! Świetna reakcja, dużo zrobiła Legia, by szybko dogonić Lecha.” (cyt. za: weszlo.com).

W 32. min. Barry Douglas posłał długą piłkę do Szymona Pawłowskiego, który przyjął ją ręką, będąc na spalonym i oddał niecelny strzał na bramkę słowackiego bramkarza. Kuciak miał ogromne pretensje do sędziego, że pozwolił na kontynuowanie tej akcji. Po chwili Pazdan przejął podanie do Linetty’ego i podał piłkę do Michała Kucharczyka, który świetnie zagrał do Nikolicia. Węgier znalazł się sam na sam z bramkarzem gości, ale Burić skrócił kąt strzału i odbił piłkę. W 35. min. „Gergo Lovrencsics zakręcił na prawej stronie Bartoszem Bereszyńskim, ale na szczęście z jego próbą spokojnie poradził sobie bramkarz Legii.” (cyt. za: legionisci.com).

2015.10.25_Legia_-_Lech_(18)

Z rzutów rożnych Legii praktycznie nic nie wynikało.

Trzy minuty później Bereszyński wrzucił piłkę w pole karne, a zamykający akcję Kucharczyk oddał strzał wślizgiem tylko obok słupka. Po upływie kolejnych czterech minut później „Lech wyszedł z kontrą, ale właśnie Pawłowski, teoretycznie jeden z najlepszych technicznie piłkarzy w lidze, popsuł proste zagranie.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem Lecha, choć to Legia miała więcej z gry, stwarzała sobie sytuacje do wyrównania, ale raziła nieskutecznością. Lech nastawił się na obronę wyniku i w drugiej połowie kontynuował swoje zamierzenie.

Dwie minuty po przerwie kilku centymetrów zabrakło Bereszyńskiemu, a potem Nikoliciowi, aby sięgnąć do dośrodkowania w pole karne.” (cyt. za: legia.sport.pl)

2015.10.25_Legia_-_Lech_(8)

Barry Douglas praktycznie wyłączył z gry Ivana Trickovskiego.

W 53. minucie strzał sprzed pola karnego oddał Jodłowiec, ale golkiper gości bez problemu złapał piłkę. Dziewięć minut później Jodłowiec zacentrował w pole karne z lewej strony boiska, lecz strzał głową Guilherme był niecelny.” (cyt. za: 90minut.pl). „W 71. minucie przyjezdni znów mieli furę szczęścia. Guilherme zakręcił w polu karnym rywalami, podał do Nemanji Nikolicia, który z kilku metrów nie trafił w futbolówkę.” (cyt. za: legionisci.com). Błąd w tej sytuacji popełnił sędzia Bartosz Frankowski, ponieważ próbującego dojść do podania Nikolicia objął, a następnie powalił Linetty. Po meczu Linetty przyznał, że faulował, ale gwizdek sędziego milczał.

2015.10.25_Legia_-_Lech_(15)

Za parę chwil Tomasz Brzyski huknął z daleka i golkiper Lecha na raty zdołał obronić.” (cyt. za: legionisci.com). Po chwili Ondrej Duda (według innych źródeł – Guilherme) zagrał piłkę z połowy boiska do Nikolicia, który minął na szesnastym metrze Buricia, ale pobiegł za bardzo do boku i jego strzał zdążył wślizgiem wybić Kadar. „Legia wciąż zdecydowanie dłużej utrzymywała się przy piłce, dość swobodnie poruszała się po połowie rywala, niestety problemy pojawiały się na 20. metrze. "Wojskowi" nie mieli pomysłu na sforsowanie szczelnej defensywy z Poznania, brakowało im ostatniego podania i, co najważniejsze, skuteczności.” (cyt. za” legia.com). „Następnie strzał głową oddał Jakub Rzeźniczak, ale Burić z trudem interweniował. W 86. minucie zza szesnastki uderzył Ondrej Duda, jednak bramkarz Lecha zdołał złapać piłkę. Kilka chwil później w polu karnym w kierunku bramki kopnął Darko Jevtić, ale Kuciak wybił futbolówkę.” (cyt. za: legionisci.com). W 90. min. Douglas nie chciał oddać piłki Kucharczykowi, który pchnął Szkota tak nieszczęśliwie, że ten wpadł na sędziego. Obaj zawodnicy zostali ukarani żółtymi kartkami.

2015.10.25_Legia_-_Lech_(19)

Jasmin Burić po raz kolejny pokazał przy Łazienkowskiej spor umiejętności.

W doliczonym czasie gry Kucharczyk zacentrował w pole karne, a strzał głową oddał Igor Lewczuk, lecz Burić i tym razem spokojnie złapał piłkę.” (cyt. za: 90minut.pl). Po meczu o tą sytuację pretensje do Lewczuka miał Aleksandar Prijović, który mógł oddać strzał, gdyby piłki nie dotknął Lewczuk. Między zawodnikami doszło do starcia, które (jak się później okazało) zaowocowało krótkotrwałym zesłaniem „Prijo” do rezerw. Obaj zawodnicy bagatelizowali sytuację.

Legia przegrała, ale paradoksalnie rozegrała dobry mecz. Gospodarze oddali więcej strzałów (18:5), ale niewiele więcej celnych strzałów (6:4). Poza tym, prawie cztery razy częściej wykonywali rzuty rożne (15:4), a i tak nie potrafili zrobić z nich bramkowego użytku. Nieskuteczność, przewaga i mnóstwo sytuacji strzeleckich – tak można scharakteryzować grę legionistów. Nie była ona zbyt kreatywna, ale nie można odmówić im zaangażowania i waleczności, zwłaszcza że Lech od strzelenia bramki myślał tylko o obronie.

 

25 października 2015 r., godz. 18:00 – Warszawa, Stadion Legii (Stadion Wojska Polskiego)

XXIII kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2015/2016

Legia Warszawa 0-1 Lech Poznań

Bramka: Kasper Hämäläinen (8 min.).

Legia: 12. Dušan Kuciak – 19. Bartosz Bereszyński (74 min., 99. Aleksandar Prijović), 4. Igor Lewczuk, 25. Jakub Rzeźniczak, 17. Tomasz Brzyski – 20. Ivan Tričkovski (60 min., 6. Guilherme), 3. Tomasz Jodłowiec (79 min., 37. Dominik Furman), 2. Michał Pazdan, 8. Ondrej Duda, 18. Michał Kucharczyk – 11. Nemanja Nikolić.

Rezerwowi, którzy nie zagrali: 1. Arkadiusz Malarz, 23. Stojan Vranjes, 28. Łukasz Broź, 9. Marek Saganowski.

Trener: Stanisław Czerczesow (Rosja).

Lech: 1. Jasmin Burić – 21. Kebba Ceesay, 23. Paulus Arajuuri, 5. Tamás Kádár, 3. Barry Douglas – 11. Gergő Lovrencsics (65 min., 28. Dariusz Formella), 55. Abdul Aziz Tetteh, 7. Karol Linetty, 14. Maciej Gajos (75 min., 10. Darko Jevtić), 8. Szymon Pawłowski (79 min., 35. Marcin Kamiński) – 19. Kasper Hämäläinen.

Rezerwowi: 33. Maciej Gostomski, 4. Tomasz Kędziora, 15. Dariusz Dudka, 18. Denis Thomalla.

Trener: Jan Urban.

żółte kartki: Kucharczyk (90 min., za niesportowe zachowanie) – Kádár (65 min., za faul), Ceesay (81 min., za faul), Douglas (90 min., za niesportowe zachowanie), Jevtić (90+2 min., za faul).

sędziowali: Bartosz Frankowski (Toruń) jako sędzia główny oraz Sapela i Pskit jako sędziowie liniowi.

temperatura: 8C.

widzów: 26 831 (według 90minut.pl, inne źródła podawały – 26 821).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, legionisci.com, eurosport.onet.pl, legia.sport.pl, weszlo.com, sportowefakty.wp.pl, legia.com. A. Dawidziuk, Urban daje Lechowi drugie życie, „Przegląd Sportowy” z dnia 26 października 2015 r., s. 2-3.

sobota, 20 sierpnia 2016
„Eksperci” część 4 – „Przegląd Sportowy” liczył na komplet

29 lipca 2012 r. w towarzyskim meczu piłkarskim L:egia Warszawa przegrała z Borussią Dortmund 0:1 (0:1) po golu strzelonym przez Roberta Lewandowskiego już w drugiej minucie spotkania. Prawie półtora miesiąca wcześniej „Przegląd Sportowy” informował, że odbędzie się taki mecz. Red. Adam Dawidziuk przypominał, że rok wcześniej na podobnym sparingu, gdy Lech Poznań zremisował bezbramkowo z BVB, na stadionie w Poznaniu zjawiło się ponad 40 tysięcy widzów. Dlatego redaktor prognozował: Przy Łazienkowskiej też pewnie będzie komplet, bo do stolicy przyjedzie najlepszy niemiecki zespół z trzema Polakami w składzie, Jakubem Błaszczykowskim, Łukaszem Piszczkiem i Robertem Lewandowskim.. Tymczasem obiekt przy Łazienkowskiej zapełnił się w jednej trzeciej.

A.Dawidziuk_o_frekwencji_na_meczu_Legia_-_Borussia

Red. A. Dawidziuk.

Źródło: przegladsportowy.pl.

Niepełnego stadionu można było spodziewać się z kilku powodów. Po pierwsze, mecz odbywał się w okresie wakacyjnym, a takowy nigdy nie służy wysokiej frekwencji. Po drugie, to był tylko mecz sparingowy i nie zawsze udaje się zapełnić pełen stadion. Po trzecie, czego w chwili publikacji artykułu przez „PS” nie było wiadomo, ceny biletów były stosunkowo wysokie. Po czwarte, jak to zwykle w Warszawie, mecz piłkarski musi rywalizować z licznymi atrakcjami i imprezami, aby przyciągnąć kibiców. Po piąte, niecały miesiąc wcześniej zakończyło się UEFA Euro 2012. Cześć kibiców oglądała mecze tylko w TV, ale część na pewno oglądała je na stadionach, zwłaszcza, że Stadion Narodowy w Warszawie był jedną z aren turnieju. Rozegrano na nim pięć meczów. Niezależnie jednak od tego część fanów chciała odpocząć od piłki. Po szóste, liczba meczów, które Legia rozgrywa w okresie wakacyjnym jest na tyle duża, że odbija się na frekwencji, więc w naturalny sposób obniża frekwencję na meczu towarzyskim. Po siódme, Legia w fatalnym stylu przegrała (oddała) mistrzostwo Polski w 2012 r. i pewnie jakaś grupa kibiców „obraziła” się na klub.

Rywal niewątpliwie była atrakcyjny – mistrz Niemiec z trzema reprezentantami Polski w składzie i pewnie w innym terminie przyciągnąłby więcej widzów, ale splot wymienionych okoliczności, utrudnił osiągnięcie przyzwoitej frekwencji, jak na taki mecz przystało. Może innym razem?

 

Źródło: A. Dawidziuk, Borussia w stolicy, „Przegląd Sportowy” z dnia 19 czerwca 2012 r., s. 15.

niedziela, 14 sierpnia 2016
Polskie transfery last minute

Ostatni dzień okienka transferowego przynosił gorączkowe godziny w wielu klubach, jak również redakcjach sportowych gazet i serwisów internetowych. W ostatnich dniach, a nawet w ostatnich godzinach każdego sierpnia było i ciekawie i nerwowo, ale w Polsce jakoś spokojnie. W tym roku to się zmieniło. Przeprowadzonych zostało wiele transferów między polskimi klubami, jak również z udziałem polskich piłkarzy za granicą.

Na pierwszy plan wysuwają się transfery polskich piłkarzy z udziałem włoskich klubów. Przede wszystkim Jakub Błaszczykowski zamienił Borussię Dortmund na Fiorentinę. Dwaj Polacy z Sampdorii Genua zmienili kluby. Bartosz Salamon na zasadzie transferu definitywnego przeszedł do występującego w Serie „B” Cagliari, a Paweł Wszołek został wypożyczony z opcją pierwokupu do Hellas Verona. Poza włoskim kierunkiem dwa transfery były związane z klubami niemieckimi. Bramkarz Łukasz Załuska, z którym Celtic Glasgow nie przedłużył kontraktu związał się z beniaminkiem Bundesligi, czyli Darmstadt. Dodatkowo, jeden z polskich piłkarzy wrócił do kraju. Sławomir Peszko przeszedł z FC Koeln do Lechii Gdańsk.

Jakub_Błaszczykowski_z_koszulką_Fiorentiny

Jakub Błaszczykowski z koszulką Fiorentiny.

Źródło: gazzettaworld.gazzetta.it.

Skoro o Lechii Gdańsk mowa, to jeśli chodzi o transfery w Polsce, to „Lechiści” byli najbardziej aktywni spośród polskich klubów. Wypożyczyli serbskiego obrońcę Nikolę Lekovicia do Partizana Belgrad, Bartłomieja Pawłowskiego do Korony Kielce, a Adama Dźwigałę do Górnika Zabrze. Lechia sprowadził dwóch pomocników – Aleksandra Kovacevicia z Crveny Zvezdy Belgrad i Michała Chrapka (ostatnio Calcio Catania). Niewiele brakowało, żeby Damian Łukasik został wypożyczony do portugalskiej Vitorii de Setubal. Dwa bardzo ciekawe transfery przeprowadziła Jagiellonia Białystok, bo z jednej strony sprzedała Macieja Gajosa, co było kwestią czasu, zwłaszcza, że poważne zainteresowanie wykazywały dwa najlepsze polskie kluby. Ostatecznie za kwotę 400 tys. euro Gajos trafił do Lecha Poznań. W jego miejsce „Jaga” sprowadziła z Górnika Łęczna reprezentanta Litwy – Fedora Cernycha. Polską ekstraklasę opuścił natomiast wyróżniający się Słowak – Robert Pich, który za 350 tys. euro (według sport.pl) trafił do 2. Bundesligi do 1. FC Kaiserslautern, gdzie dołączył do Mateusza Klicha, Kacpra Przybyłko, znanego z Lechii Gdańsk Antonio Colaka i zakontraktowanego ledwie kilka godzin wcześniej Marcusa Piosska (SC Preussen Munster 06).

Maciej_Gajos_z_koszulką_Lecha_Poznań

Maciej Gajos prezentuje koszulkę Lecha Poznań.

Źródło: esktraklasa.net.

Ciekawie było też w I lidze. Sylwester Patejuk zamienił ekstraklasowe Podbeskidzie Bielsko-Biała na Zawiszę Bydgoszcz, a dwaj piłkarze, którzy rozwiązali kontrakty z klubami ekstraklasy dołączyli do I ligi. Bartosz Iwan (wcześniej Górnik Zabrze) został piłkarzem GKS Katowice, a Adrian Paluchowski (wcześniej Termalika Bruk-Bet Nieciecza) Zagłębia Sosnowiec.

Wspomnieć należy o kilku interesujących transferach, które miały miejsce w ciągu kilku ostatnich dni sierpnia, ale nie były transferami ostatniego dnia. Absolutnym hitem było zakontraktowanie przez Lechię Gdańsk chorwackiego pomocnika – Milosa Krasicia, który w ostatnich latach notuje spadek po równi pochyłej. Ludovic Obraniak po powrocie do Werderu Brema z wypożyczenia do Rizesporu, znalazł nowego pracodawcę w postaci Maccabi Hajfa. Legia ściągnęła z Lechii bośniackiego pomocnika – Stojana Vranjesa i rozwiązała kontrakt z niechcianym Henrikiem Ojamaą. Były piłkarzy klubu z Warszawy – Wladimir Dwaliszwili, po rozwiązaniu kontraktu z duńskim Odense BK, zakotwiczył w Pogoni Szczecin. Portowców opuścił natomiast utalentowany Dominik Kun i przeniósł się do pierwszoligowej Wisły Płock. Poza tym, Górnik Zabrze zasilił bułgarski obrońca Paweł Widenow, który kiedyś grał w Zagłębiu Lubin, a ostatnio w Serie „B” w Trapani Calcio.

Koniec tegorocznego okienka transferowego w Polsce był niezwykle ciekawy, ale wydaje się, że polskie kluby dopiero uczą się przeprowadzania transferów „last minute”. Inna sprawa, że wiele klubów czeka na piłkarzy, którzy nigdzie nie znajdą zatrudnienia i są do wzięcia bez kwoty odstępnego. Ciekawe które kluby skorzystają na takiej promocji?

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, weszlo.com, transfermarkt.pl, polskapilka24.pl, gazzettaworld.gazzetta.it, esktraklasa.net.

wtorek, 19 lipca 2016
UEFA uczyniła sobie z polskich klubów dojną krowę

Jak wyliczył portal weszlo.com polskie kluby w ostatnim czasie z tytułu kar za zachowanie kibiców przekazały europejskiej centrali nieco ponad milion euro (stan na dzień 4 sierpnia 2015 r.).

Weszlo.com wzięło pod uwagę kary z ostatnich dwóch sezonów i kilka bardziej spektakularnych z poprzednich sezonów. Polskie kluby płaciły więc:

Legia Warszawa – 648 tys. euro,

Ruch Chorzów – 200 tys. euro,

Śląsk Wrocław – 125 tys. euro,

Lech Poznań – 80 tys. euro,

Piast Gliwice – 5 tys. euro.

Oczywiście część z tych kar jest zasadna, ale doniesienia medialne wskazują, że polskie kluby są karane także z absurdalnych powodów i można odnieść wrażenie, ze UEFA uwzięła się na polskie kluby. Ciągle słyszymy i czytamy o kolejnych karach, niekiedy za drobne przewinienia. Z drugiej strony chyba nikt szczegółowo nie analizował, czy odwołania polskich klubów są uwzględniane i jak to wygląda w innych państwach.

Część polskich mediów grzmiała (i słusznie), gdy Omonia Nikozja nie została ukarana za transparent swoich kibiców wywieszony podczas meczu z Jagiellonią Białystok – „Nasi dziadkowie gonili was aż do Berlina” z uciekającą swastyką.

Oprawa_kibiców_Omonii_Nikozja

Źródło: sport.interia.pl.

Nie można oprzeć się bowiem wrażeniu, że UEFA stosuje podwójne standardy i kluby z Europy Środkowo-Wschodniej traktuje bardziej restrykcyjnie, pobłażając klubom z najsilniejszych lig. Poza tym, czym jest milion euro dla UEFA, która jak pokazał przykład Michela Platini’ego zdaje się robić wałki na znacznie, znacznie większe kwoty…

Michel_Platini_zdjęcie_07.2016

Źródło: ctvnews.ca.


Źródła: własne, weszlo.com, sport.pl, sport.interia.pl, ctvnews.ca.

niedziela, 17 lipca 2016
Weryfikacje

W czwartek, 23 lipca 2015 r. nastąpiła szybka weryfikacja polskich klubów pod kątem ich zdolności do gry w europejskich pucharach. Na etapie II rundy eliminacyjnej Ligi Europy swój udział z europejskimi rozgrywkami zakończyła Jagiellonia Białystok i Śląsk Wrocław. Pozostała tylko Legia Warszawa i Lech Poznań, który uczestniczy w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

Przyznać jednak trzeba, że Jagiellonia i Śląsk wylosowały najtrudniejszych rywali spośród wszystkich z jakimi zmierzyły się polskie kluby w tej edycji europejskich pucharów. Czy to zarzut wobec Lecha i Legii? Nie. Oba najlepsze polskie kluby w ostatnich trzech latach zapracowały sobie na handicap w postaci rozstawienia w początkowych rundach, wcześniejszymi korzystniejszymi występami. Ranking nie wziął się znikąd. „Kolejorz” i „wojskowi” kiedyś byli w podobnej sytuacji, jak „Jaga” i WKS, tylko wyeliminowały silniejszych rywali. Jeśli chodzi o ostatnie pięć lat, które liczy się do rankingu, to Lech zagrał w fazie grupowej Ligi Europy eliminując Dnipro Dnieporopietrowsk i tocząc niesamowite boje z „The Citizens”, Juventusem i Salzburgiem. Legia zagrała jeszcze lepiej, bo w ostatnich czterech sezonach aż trzy razy grała w grupie LE. Drogę do rankingu na miarę pierwszej setki UEFA utorowały jej wyjazdowe zwycięstwa z Gaziantepsporem i sensacyjne ze Spartakiem Moskwa.

„Jaga” i Śląsk odpadły, ale wstydu nie przyniosły odpadając po walce. Z drugiej jednak strony oba kluby w czterech meczach nie odniosły zwycięstwa odnosząc bilans dwóch remisów i dwóch porażek. Co więcej, oba kluby nie strzeliły gola i to już powinno martwić.

IFK_Goeteborg_-_Śląsk_Wrocław_(2:0)_2015

IFK Goeteborg – Śląsk Wrocław (2:0)

Źródło: dolnoslaskie.naszemiasto.pl.

Łączny bilans polskich klubów w tym dniu w pucharach był całkiem niezły – osiem zwycięstw, dwa remisy i dwie porażki, przy bilansie bramkowym 20:4. Tyle tylko, że dwa kluby już odpadły… „W III rundzie eliminacji Ligi Europy zagra tylko Legia. To najmniej, odkąd w 2009 roku LE zastąpiła Puchar UEFA, a do fazy grupowej wiodą cztery rundy.” (cyt. za: sport.pl)

Czy coś może cieszyć? Oczywiście, że tak. Nie chodzi o optymizm i wcześniejsze stwierdzenie, że „Jaga” i WKS wstydu nie przyniosły. Obie drużyny w dwóch pierwszych rundach, podobnie zresztą jak Lech i Legia w swoich występach, wygrały wszystkie mecze. To jest ważne, ponieważ do współczynnika krajowego (federacji) liczy się każdy wynik, a więc każde zwycięstwo nawet w I i II rundzie eliminacji. „Dlatego ciułanie punkcików, mecz za meczem, nawet gdy awans wydaje się pewny, jest bardzo ważne (…) Każdy najmniejszy punkt może być na wagę złota. Niekoniecznie tego samego dnia, niekoniecznie za rok, ale za trzy lata może okazać się decydujący.” (cyt. za: sport.pl). Stąd wyjazdowe zwycięstwa Jagiellonii z Kruoją Pakruojis i Śląska z NK Celje nabierają większego znaczenia. Może kiedyś zabraknie tych małych punktów, aby drugi polski klub wystąpił w eliminacjach Ligi Europy? Tak samo, jak w sezonie 2003/2004 w rankingu UEFA zabrakło Polsce do tego osiągnięcia choćby remisu Groclinu Grodzisk Wielkopolski w dwumeczu z Bordeaux.

 

Źródła: własne, sport.pl, legionisci.com, 90minut.pl, dolnoslaskie.naszemiasto.pl.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi