Wpisy z tagiem: Bayern Monachium

sobota, 20 kwietnia 2019
Niesamowity wyczyn Borussii Dortmund

W środę 26 kwietnia 2017 r. Borussia Dortmund chyba trochę niespodziewanie wygrała na Allianz Arena z Bayernem Monachium 3:2 (1:2) i po raz CZWARTY z rzędu awansowała do finału Pucharu Niemiec.

W sezonie 2013/2014 Borussia przegrała w finale z Bayernem Monachium 0:2 po dogrywce. W sezonie 2014/2015 przegrała z Wolfsburgiem 1:3, a w sezonie 2015/2016 ponownie przegrała z Bayernem po rzutach karnych 3:4. W regulaminowym czasie gry padł bezbramkowy remis. Wreszcie w tym sezonie Borussia spotka się w finale z Eintrachtem Frankfurt i bez dwóch zdań jest faworytem tego meczu. Łącznie Borussia wystąpiła w ośmiu finałach Pucharu Niemiec (jeszcze w sezonach 1962/1963, 1964/1865, 1988/1989, 2007/2008) i wygrała tylko w trzech (1965, 1989, 2012).

Komentatorzy i dziennikarze zwrócili uwagę na kolejny awans Borussii do finału, ale mecz z Bayernem był wyjątkowy jeszcze z innego względu. Po raz szósty z rzędu oba zespoły spotkały się w Pucharze Niemiec (w tym trzy w finale).

W sezonie 2011/2012 Borussia rozgromiła Bayern w finale 5:2. W sezonie 2012/2013 Bayern wygrał z Borussią 1:0 w ćwierćfinale. W sezonie 2013/2014 Bayern wygrał w finale 2:0 po dogrywce. W sezonie 2014/2015 Bayern przegrał w półfinale po rzutach karnych 0:2 (po dogrywce było 1:1). To były rzadko spotykany konkurs rzutów karnych, w którym z siedmiu oddanych strzałów, tylko… dwa wpadły do bramki! W Bayernie „jedenastek” nie wykorzystali Lahm, Alonso, Goetze i Neuer, a w Borussii – Hummels, ale trafili Gundogan i Kehl. W sezonie 2015/2016, o czym była już mowa wcześniej, Bayern wygrał w finale (0:0 karne 4:3), a w sezonie 2016/2017 przegrał w półfinale 2:3.

2017.04.26_Radość_piłkarzy_BVB

Radość piłkarzy i sztabu szkoleniowego Borussii Dortmund z awansu do finału Pucharu Niemiec 2016/2017.

Źródło: eurosport.onet.pl.

Analizując te sześć meczy są jeszcze dwie ciekawostki. Po pierwsze, spośród sześciu meczów, tylko polowa zakończyła się w regulaminowym czasie gry, a w pozostałych do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była co najmniej dogrywka. Po drugie, przez sześć sezonów oba kluby rywalizowały albo w Berlinie, jeśli awansowały do finału, albo na Allianz Arenie w Monachium, jeśli trafiały na siebie we wcześniejszych rundach rozgrywek.

Wracając do wyczynu Borussii, to do tej pory w finale Pucharu Niemiec cztery drużyny zagrały trzykrotnie z rzędu – Bayern Monachium (aż trzykrotnie – 1984-1986, 1998-2000, 2012-2014), Werder Brema (1989-1991), Fortuna Dusseldorf (1978-1980) i Schalke Gelsenkirchen (1935-1937). Co ciekawe, żaden z klubów nie wygrał DFB Pokal trzykrotnie, ale Borussia jako jedyna trzykrotnie przegrała finał.

W Polsce na dobrej drodze do wyrównania wyniku Borussii jest Lech, który w sezonie 2016/2017 awansował do finału po raz trzeci z rzędu. Rekordzistą jest jednak Górnik Zabrze, który w finale grał pięć razy z rzędu (1968-1972) i wszystkie finały wygrał! Cztery razy z rzędu w finale wystąpiła Legia (1988-1991). Trzy razy z rzędu w meczu finałowym (oprócz Lecha) wystąpiły – GKS Katowice (1985-1987), Amica Wronki (1998-2000) i także Legia (2011-2013).

Pozostaje tylko zadań pytanie czy w kolejnym sezonie oba kluby znowu trafią na siebie i czy Borussia ponownie zagra w finale? A warto dodać, że kilka dni przed meczami półfinałowymi w wywiadzie dla „Suddeutsche Zeitung” szef firmy Adidas, Kasper Rorsted proponował, aby kolejny finał rozegrać w Chinach, aby zwiększyć zainteresowanie rozgrywkami. A więc za rok w Chinach finał Borussia – Bayern?

 

Źródła: własne, eurosport.onet.pl, polsatsport.pl, pl.wikipedia.org. „Przegląd Sportowy” z dnia 2-3 maja 2016 r., s. 20.

wtorek, 16 kwietnia 2019
Lewandowski oglądał loty narciarskie

Robert Lewandowski był gościem specjalnym w Oberstdorfie podczas konkursu lotów narciarskich w ramach Pucharu Świata (5 lutego 2017 r.). Obecność futbolowej gwiazdy i celebryty jest dobrą okazją do głębszej refleksji nad propagowaniem skoków narciarskich.

Dzień wcześniej Bayern zremisował w Bundeslidze z Schalke Gelsenkirchen 1:1 po golu Lewandowskiego. Polski napastnik wykorzystując okazję przemierzył z przyjaciółmi 170 kilometrów dzielących Monachium i Oberstdorf, aby obejrzeć wspomniane zawody.

Obecność Lewandowskiego była niespodzianką i wywołała spore poruszenie, nawet wśród skoczków! Do zdjęć w pierwszej kolejności pozowali dwaj najlepsi skoczkowie obu konkursów rozgrywanych w Oberstdorfie, czyli Stefan Kraft i Andreas Wellinger. Właśnie w takiej kolejności stanęli na podium i w sobotę i w niedzielę. Do zdjęcia z „Lewym” pozowali także Polacy – Maciej Kot i Piotr Żyła (razem) oraz Stefan Hula. Poza tym, Lewandowskiego uchwycono na niepozowanych fotkach z Kamilem Stochem, choć skoczek z Zębu nie był zbyt radosny po zajęciu 9. miejsca, a także z Walterem Hoferem i Stefanem Horngacherem.

Wellinger_Lewandowski_Kraft

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Komentujący zawody w studio TVP, Rafał Kot, były fizjoterapeuta kadry, a prywatnie ojciec Macieja Kota, przypomniał, że przy okazji innych konkursów specjalnymi gwiazdami byli Niki Lauda i Valentino Rossi. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że FIS za mało robi dla popularyzacji skoków narciarskich. Jeśli chodzi o obecność celebrytów, to jest ona raczej sporadyczna. Warto wspomnieć, że kilka lat temu podczas konkursów w Zakopanem gościem specjalnym był Leo Beenhakker.

Dodatkowo, FIS robi za mało, aby uatrakcyjnić przebieg rywalizacji. Wygląda to tak, jakby po Turnieju Czterech Skoczni, w których zadebiutowała rywalizacja w systemie KO w pierwszej serii skoków, działacze FIS spoczęli na laurach. Oczywiście, później pojawiła się rywalizacja drużyn mieszanych, a także pomiary wiatru, rekompensaty, dodatkowe punkty, itd., ale zamiast uatrakcyjnić odbiór zawodów, to został on utrudniony. FIS w kwestii uatrakcyjnienia skoków ma jednak trudne zadanie. W przeciwieństwie bowiem do biegów narciarskich, czy narciarstwa alpejskiego, trudno jest rozegrać zawody pokazowe albo wymyślić nową formę rywalizacji. Nawet małej skoczni nie wybuduje się szybko z uwagi na skomplikowany proces budowniczy, jak i niewspółmiernie wysokie koszty. W przypadku biegów, czy narciarstwa alpejskiego, możliwości są ogromne. Biegi są przecież rozgrywane na ulicach miast. A co do rywalizacji, to dziwi, że FIS nie próbuje rozegrać, nawet celem przetestowania, rywalizacji w systemie KO, ale dla szesnastu lub ośmiu skoczków. FIS nie wprowadza rywalizacji drużyn dwuosobowych, na wzór sprintów drużynowych w biegach narciarskich albo np. rywalizacji na trzech skoczniach o różnych punktach konstrukcyjnych w tym samym mieście. FIS wreszcie nie zaprasza gwiazd światowego sportu i kontestuje ogromne zainteresowanie skokami narciarskimi w Austrii, Niemczech i Polsce. O słabnącym zainteresowaniu w Norwegii i innych państwach, nawet szkoda wspominać…

A wracając jeszcze do Lewandowskiego, to nazwał skoczków narciarskich „szaleńcami”, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bowiem chciał w ten sposób wyrazić swoje uznanie dla odwagi skoczków.

 

Źródła: własne, TVP, sportowefakty.wp.pl, pl.wikipedia.org.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019
Nagrody bloga za 2016 r.

W 2016 r. wydarzeniem nr 1 dla polskiej piłki był start Polaków w UEFA Euro 2016. Sukces jakim był ćwierćfinał zaowocował nagrodami dla Roberta Lewandowskiego, Adama Nawałki i reprezentacji Polski. Zresztą aż cztery z pięciu nagród powędrowały do tych samych laureatów, co rok wcześniej, bowiem obcokrajowcem roku został Nemanja Nikolić.

Piłkarz roku – ROBERT LEWANDOWSKI

Robert Lewandowski był zdecydowanie najlepszym polskim piłkarzem w 2016 r. Równą, wysoką, wręcz światową formę utrzymał przez cały rok, choć oczywiście miał gorsze okresy, to jednak liczby przemawiają zdecydowanie za nim. Z Bayernem wywalczył mistrzostwo, Puchar i Superpuchar Niemiec, a jesień 2016 r. Bayern zakończył na pozycji lidera Bundesligi. Trochę poniżej oczekiwań Bayern wypadł w Lidze Mistrzów, gdzie wiosną 2016 r. odpadł w ćwierćfinale z późniejszym finalistą – Atletico Madryt, a jesienią zajął w swojej grupie drugie miejsce właśnie za Atletico. Z reprezentacją „Lewy” osiągnął historyczny ćwierćfinał Euro 2016, a jesień „Biało-czerwoni” zakończyli pozycją lidera w swojej grupie eliminacji do mundialu w Rosji. Lewandowski był kluczowym piłkarzem tak Bayernu, jak i reprezentacji. W 2016 r. rozegrał 61 oficjalnych meczów (49 w Bayernie, 12 w reprezentacji Polski), w których zdobył aż 47 bramek i zaliczył 7 asyst! Rok wcześniej strzelił 49 goli w oficjalnych meczach (Cristiano Ronaldo 57, a Lionel Messi 51). Lewandowski po raz drugi w swojej karierze został królem strzelców Bundesligi (pierwszym od z co najmnej 30 bramkami w sezonie), a eliminacji mundialu zakończył jesienią jako lider klasyfikacji strzelców.

Seryjnym strzelaniem goli jesienią przesunął się na 2. miejsce w klasyfikacji strzelców polskiej kadry. Zdobył 42 gole i do liderującego Włodzimierza Lubańskiego tracił tylko sześć trafień. W Bukareszcie pobił jeden rekord należący do Lubańskiego – w pierwszych czterech meczach zaliczył bowiem siedem goli i był liderem klasyfikacji strzelców eliminacji do mundialu w Rosji. „Lewy” miał szansę jako pierwszy w historii piłkarz zostać jednocześnie królem strzelców eliminacji Euro i mundialu. Poza tym, pobił inny rekord – trafił do siatki w dziewięciu kolejnych meczach eliminacyjnych. Lewandowski podkreślał jednak, że nie interesują go indywidulane rekordy, jeśli nie są poparte sukcesami drużyny.

Lewandowski_strzela_gola_Portugalii_jastrzabpostpl

Radość Roberta Lewandowskiego po zdobyciu bramki przeciwko Portugalii.

Źródło: jastrzabpost.pl.

W Bundeslidze strzelił łącznie 133 gole i razem z Brazylijczykiem Giovanie Elberem zajmuje drugie miejsce na liście najskuteczniejszych obcokrajowców w historii Bundesligi i 23. wogóle. Do liderującego Claudio Pizzaro brakuj mu jednak 57 goli. „Lewy” w 2016 r. strzelił w Bundeslidze 27 goli, to jego najlepszy wynik. Do tej pory 25 strzelił w 2013 i 2015 r.

Lewandowski zajął 5. miejsce w rankingu najlepszych strzelców w rozgrywkach międzynarodowych 2016 r., prowadzonym przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Zdobył 15 bramek – 7 dla Bayernu w Lidze Mistrzów i 8 dla reprezentacji. Natomiast w rankingu IFFHS strzelców ligowych zajął 7. miejsce (30 goli).

To wszystko musi robić wrażenie! Żaden inny Polak nie zaliczył tak udanego roku. Pozostali zaliczali dobre występy przez jedną rundę i na tym się kończyło. Kroku „Lewemu” dotrzymywał tylko Kamil Glik, ale i sukcesy i osiągnięcie były znacznie mniejsze. Dobrze prezentował się Grzegorz Krychowiak, który zdobył z Sevillą po raz drugi Puchar Ligi Europy, ale po letnim transferze do PSG nie było już tak różowo. „Lewy”, jak mało który Polak zasłużył na tą nagrodę po raz szósty z rzędu.

Obcokrajowiec roku – NEMANJA NIKOLIĆ

Serbski napastnik z węgierskim paszportem był maszynką do strzelania goli. Wprawdzie nie strzelał jak jesienią 2015 r., gdy trafiał ze skutecznością kałasznikowa (21 ligowych goli), to jednak przez cały 2016 r. zdobył aż 30 goli w oficjalnych meczach Legii (19 w lidze, 5 w Pucharze Polski, 6 w eliminacjach i fazie grupowej Ligi Mistrzów). Nikolić walnie przyczynił się do sukcesów warszawskiego klubu na stulecie. Wprawdzie nie był playmakerem i nie zaliczył dziesiątek asyst, to wywiązywał się ze swojego zdania najlepiej jak mógł. Strzelał, strzelał i strzelał, a takich piłkarzy w polskiej lidze (zwłaszcza obcokrajowców) wcale nie było tak dużo w całej jej historii. Nikolić nie był jednak powszechnie doceniany z trzech powodów – nie był takim superstrzelcem, jak jesienią 2015, nie był tak widoczny i nie absorbował uwagi kibiców, jak piłkarze drugiej linii i wreszcie nie uzależniał od siebie swojej drużyny, jak np. Kamil Vacek Piasta Gliwice albo Konstantin Vassiljew Jagiellonię Białystok. Nie można zapomnieć o wkładzie Nikolicia w awans do Ligi Mistrzów. To właśnie on strzelił pięć pierwszych goli Legii w eliminacjach do fazy grupowej. Nikolić jako jeden z pięciu obcokrajowców z polskiej ekstraklasy wystąpił na UEFA Euro 2016 (dwa mecze i tylko 39 minut).

Nikoli_2016_polsatsportpl

Nemanja Nikolić.

Źródło: polsatsport.pl.

Odkrycie roku – JAN BEDNAREK

Defensor Lech dokonał w 2016 znacznego progresu w swojej karierze. W Lech zadebiutował jesienią 2013 roku i w sezonie 2013/2014 dołożył jeszcze jeden występ. W kolejnym zagrał także dwa razy. Latem 2015 roku został wypożyczony do Górnika Łęczna, gdzie jesienią wystąpił w dziewięciu ligowych meczach (w pięciu od pierwszej minuty), ale gdy naszedł 2016 rok zobaczyliśmy nowego Jana Bednarka. Wiosną (jeszcze w barwach Górnika Łęczna) zagrał w ośmiu ligowych meczach, a w tym we wszystkich siedmiu w grupie spadkowej i we wszystkich od pierwszej minuty. Wprawdzie Górnik Łęczna spadł do I ligi, to jednak Bednarek był chyba największym wygranym drużyny z Lubelszczyzny. Gdy wrócił do Lecha niespodziewanie stał się podstawowym piłkarzem drużyny, która miała walczyć o mistrzostwo. Bednarek wystąpił w 19 oficjalnych meczach „Kolejorza” (15 w lidze, 4 w Pucharze Polski) i zdobył jedną bramkę. W latach 2013-2015 Bednarek wystąpił łącznie w 13 ligowych meczach, a w samym tylko 2016 r. w 23 w każdym od pierwszej minuty i w każdym prawie do ostatniego gwizdka sędziego. Świetne warunki fizyczne, pewność siebie, zdecydowanie i dobra gra głową wyróżniały młodego lechitę. Wprawdzie było wiadomo, że jest utalentowany, ale jego talent wystrzelił właśnie w 2016 r., a rekordowy transfer do Southamptonu (6 mln euro) latem 2017 r. nikogo nie mógł dziwić.

Bednarek_gol_przeciwko_Cracovii

Radość Jana Bednarka po zdobyciu bramki przeciwko Cracovii.

Źródło: okiemlechity.blogspot.com.

Trener roku – ADAM NAWAŁKA

Kontrkandydata nie było. Dobre występy kadry zarówno w pierwszej połowie roku (Euro!!!), jak i drugiej (eliminacje do mundialu) były możliwe dzięki trenerowi. Oczywiście, Nawałka w przeciwieństwie do swoich poprzedników otrzymał do gry w kadrze piłkarzy, którzy stanowią o sile swoich klubów i są rozpoznawalni w Europie. Fabiański, Glik, Piszczek, Krychowiak, Milik i Lewandowski to piłkarze znakomici, ale trzeba było ułożyć ich w drużynę, odpowiednio ustawić na boisku, zapewnić im partnerów do gry i znaleźć zmienników.

A.NawalkapodczaskonferencjiEuro2016sportpl

Adam Nawałka podczas konferencji prasowej w trakcie UEFA Euro 2016.

Źródło: sport.pl.

Drużyna roku – REPREZENTACJA POLSKI

Wybór mógł być tylko jeden – reprezentacja Polski! Historyczny ćwierćfinał UEFA Euro 2016 to największy sukces kadry narodowej od 34 lat i 3. miejsca w hiszpańskim mundialu. Co więcej, jesienią kadra, mimo remisu z Kazachstanem, potwierdziła wysoką formę, a trzy kolejne zwycięstwa z Danią, Armenią i Rumunią wywindowały „Biało-czerwonych” na pozycję lidera w swojej grupie. Reprezentacja grała na tym samym poziomie, tworzyła dobrze funkcjonujący kolektyw, w którym każdy piłkarz zna swoje miejsce w szeregu. I nawet „afera hotelowa” nie może zmienić tego wizerunku, z takiej reprezentacji można być dumnym. W 2016 r. reprezentacja nie przegrała żadnego meczu o punkty, a z późniejszym mistrzem Europy odpadła na Euro dopiero po karnych.

Reprezentacja_Polski_przed_wierfinaem_Euro_2016_pzpnpl

Reprezentacja Polski przed meczem ćwierćfinałowym UEFA Euro 2016.

Źródło: pzpn.pl.

W klubowej piłce niezłą skutecznością na stulecie klubu wykazała się Legia – mistrzostwo, puchar i awans do Ligi Mistrzów, ale jesień przyniosła też fatalne występy w lidze, kompromitującą porażkę z Borussią Dortmund i odpadniecie z Pucharu Polski z pierwszoligowym Górnikiem Zabrze. To, co popsuł Besnik Hasi, ratował z niezłym skutkiem Jacek Magiera – trzecie miejsce w lidze po jesieni i niespodziewany awans do1/16 finału Ligi Europy. Słodko-gorzki rok jubileuszu nie mógł jednak przyćmić sukcesów reprezentacji.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, jastrzabpost.pl, okiemlechity.blogspot.com, polsatsport.pl, pzpn.pl. „Fakt” z dnia 24-26 grudnia 2016 r., s. 20-21. T. Włodarczyk, „Lewy” wyznacza nowe granice, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 listopada 2016 r., s. 4. M. Szmigielski, Kolekcjoner goli oraz rekordów, „Przegląd Sportowy” z dnia 5 grudnia 2016 r., s. 16.

czwartek, 23 listopada 2017
Najlepsi polscy strzelcy bramek w Bundeslidze

Poprzednie dwa wpisy dotyczyły Roberta Lewandowskiego i Jana Furtoka, czyli dwóch najlepszych Polaków pod względem liczby bramek strzelonych w Bundeslidze. Dzisiaj przyjrzymy się czołowej „dziesiątce” polskich strzelców.

Zdecydowanym liderem, który wyprzedza kolejnego piłkarza o ponad… 100 goli (słownie: STO GOLI!!!!!) jest oczywiście Robert Lewandowski. Nie może więc dziwić, że nie tylko przewodzi w klasyfikacji polskich strzelców, ale pnie się coraz wyżej w klasyfikacji strzelców wszechczasów Bundesligi, pukając już do czołowej „dziesiątki”. Lewandowski jest natomiast drugim strzelcem wśród obcokrajowców. W efekcie „Lewy” jest często przedstawiany w memach i grafikach przygotowanych przez kibiców w stroju superbohatera. Regularność z jaką strzela powoduje, że jego umiejętności można przyrównywać do nadludzkich supermocy, będących atrybutami fikcyjnych postaci.

Lewandowski_-_Superbohater

Bohater Lewandowski.

Źródło: pinterest.com.

Drugim strzelcem z 60 golami jest Jan Furtok. Warto zauważyć, że Furtok jako pierwszy Polak w historii Bundesligi strzelił minimum 20 goli. Później jego osiągnięcie zostało poprawione tylko przez Lewandowskiego.

Jan_Furtok_(Eintracht_Frankfurt)_11freundede

Jan Furtok (Eintracht Frankfurt) w meczu z Werderem Brema.

Źródło: 11freunde.de.

Trzecim polskim strzelcem w Bundeslidze jest Andrzej Juskowiak. Król strzelców turnieju olimpijskiego w Barcelonie w 1992 r. po całkiem niezłych występach w Sportingu Lizbona i Olympiakosie Pireus, w których rozegrał łącznie 99 meczów ligowych i strzelił 37 bramek, przeniósł się do Niemiec. W Borussi M’Gladbach był zapowiadany jako napastnik, który gwarantuje minimum 10 ligowych goli. Tymczasem zawiódł. Rozczarował. Przez dwa sezony w 52 meczach zdobył tylko 12 goli. Następnie przeniósł się do Wolfsburga, gdzie było zdecydowanie lepiej. Najwięcej bramek (13) zdobył w pierwszym sezonie w drużynie „Wilkow” (1998/1999), co dało mu 5. miejsce w klasyfikacji strzelców. Mogło być wyższe, bo po rundzie jesiennej „Jusko” był liderem z jedenastoma golami, ale wiosną strzelił tylko dwa gole.

Andrzej_Juskowiak_(VFL_Wolfsburg)t-onlinede

Andrzej Juskowiak w barwach VfL Wolfsburg.

Źródło: t-online.de.

Ciekawym przypadkiem jest Artur Wichniarek, który fenomenalnie czuł się w Arminii Bielefeld. W 2. Bundeslidze dwukrotnie został królem strzelców, a w najwyższej klasie rozgrywkowej, mimo że jego klub z reguły bronił się przed spadkiem aż czterokrotnie strzelił minimum 10 goli w sezonie (10 i 12 goli po dwa razy). Znacznie gorzej szło mu w Hercie Berlin, gdzie zupełnie nie mógł się odnaleźć. Dla „Starej Damy” strzelił zaledwie 4 gole w 63 występach. Dla porównania w Arminii było to 44 gole w 152 występach.

Wichniarek czterokrotnie strzelił minimum 10 goli w sezonie i pod tym względem jest lepszy od Furtoka, który uczynił to dwukrotnie, ale jeden z tych sezonów ukończył z dwudziestoma golami. Juskowiak trzykrotnie zakończył sezon z minimalną liczbą dziesięciu goli, a Leśniak, Smolarek i Błaszczykowski raz. Regularność Wichniarka nie przełożyła się na miejsca w czołowej „dziesiątce” strzelców, bo udało mu się to tylko raz (2008/2009, 10. miejsce, 12 goli). Juskowiak jest pod tym względem rekordzistą (nie licząc Lewandowskiego), bo trzykrotnie był w „dziesiątce” w sezonach – 1998/1999 (5. miejsce, 13 goli), 2000/2001 (9. miejsce, 10 goli) i 1999/2000 (10. miejsce, 11 goli). Furtok oprócz drugiego miejsca w sezonie 1990/1991 (20 goli) był jeszcze na 6. miejscu w sezonie 1989/1990 (10 goli). Leśniak był siódmy (1993/1994, 11 goli), a Smolarek ósmy (2005/2006, 13 goli).

Lewandowski to zupełnie inna liga, bo poza pierwszym (debiutanckim) sezonem w każdym kolejnym, a w tym w obecnie trwającym 2017/2018, strzelił ponad 10 goli. Oznacza to, że siedem sezonów z rzędu strzelił minimum 10 bramek. Co więcej, aż dwukrotnie strzelił 30, a trzykrotnie miedzy 20 a 30 (20, 23, 22) i dwukrotnie kilkanaście (17 i 13), przy czym wynik w obecnym sezonie (2017/2018, 13 goli) jest wynikiem po zaledwie 12 kolejkach. Miejsca w „dziesiątce” Lewandowski nie zajął tylko w debiutanckim sezonem. Dwukrotnie był królem strzelców, trzykrotnie wicekrólem i raz był trzeci. Obecny sezon trwa, a „Lewy” póki co jest liderem klasyfikacji strzelców.  

Aktualnie warunkiem dostania się na listę dziesięciu najlepszych polskich strzelców w Bundeslidze jest zdobycie 21 goli. Najbliżej przełamania tej bariery spośród grających polskich piłkarzy, nie licząc Lewandowskiego i Błaszczykowskiego, jest Łukasz Piszczek. Na swoim koncie ma obecnie 17 goli i zajmuje 13. miejsce. Wyprzedzają go jeszcze Tomasz Wałdoch – 19 (Bochum 6, Schalke 13) i Artur Sobiech – 18 (Hannower). Trzymamy kciuki.

 

Polscy piłkarze – klasyfikacja najlepszych strzelców (stan na dzień 23.11.2017 r.):

1.Robert Lewandowski – 163* (Borussia Dortmund 73, Bayern Monachium 90).

2.Jan Furtok – 60 (HSV Hamburg 51, Eintracht Frankfurt 9).

3.Andrzej Juskowiak – 56 (Borussia M'gladbach 12, VfL Wolfsburg 39, Energie Cottbus 5).

4.Artur Wichniarek – 48**(Arminia Bielefeld 44, Hertha Berlin 4).

5.Marek Leśniak – 42 (Bayer Leverkusen 19, SG Wattenscheid 18, TSV 1860 Monachium 2, Bayer Uerdingen 3)

6.Jakub Błaszczykowski – 28 (Borussia Dortmund 27, VfL Wolfsburg 1).

6.Janusz Turowski – 28 (Eintracht Frankfurt 28).

8.Euzebiusz Smolarek - 25 (Borussia Dortmund 25).

9.Jacek Krzynówek – 24 (FC Norymberga 6, Bayer Leverkusen 9, VfL Wolfsburg 7, Hannower 2).

10.Andrzej Buncol – 21 (FC Homburg 5, Bayer Leverkusen 14, Fortuna Düsseldorf 2).

Statystyki na podstawie 90minut.pl i uzupełniająco – bundesblog.blogspot.com i transfermarkt.pl.

*-liczba goli według transfermarkt.pl wynosi 164. Różnica wynika z faktu, że 90minut.pl podaje, że w sezonie 2012/2013 „Lewy” strzelił 23 gole, a pozostałe źródła mówią o 24 (w tym także blog, czy na pewno wiarygodny – kicker.de). Dla zachowania spójności podaję dane za 90minut.pl.

**-liczba goli według bundesblog i transfermarkt.pl wynosi 49, ponieważ oba źródła podają o jedną bramkę więcej strzeloną w barwach Arminii, czyli 45, a nie 44.

 

Źródła: własne, bundesblog.blogspot.com, 90minut.pl, transfermarkt.pl, kicker.de, pl.wikipedia.org, pinterest.com, 11freunde.de, t-online.de.

środa, 22 listopada 2017
„Eksperci” część 9 – Brak wiary autora bloga w udaną karierę Lewandowskiego w Bayernie

Przyszła pora, żeby posypać głowę popiołem. W tym dziale z reguły wyrywam z kontekstu wypowiedzi (niekiedy mocno archiwalne) piłkarzy, trenerów, czy dziennikarzy, odnoszę je do faktów i chętnie pokazuję jak bardzo się mylili. Teraz trzeba pośmiać się z samego siebie.

Wprawdzie nie dałem temu wyrazu na blogu, ale byłem przeciwnikiem transferu Roberta Lewandowskiego do Bayernu Monachium. Wydawało mi się, że Borussia Dortmund jest szczytem możliwości dla „Lewego”, zwłaszcza, że ugruntował swoją pozycję jako kluczowego piłkarza klubu. Jak mantrę powtarzałem, że „nie takim napastnikom Bayern łamał kariery” mają na myśli ostatnie przykłady Miroslava Klose i Lukasa Podolskiego, których potencjał nie został w pełni wykorzystany przez Bawarczyków.

Byłem przekonany, że transfer „Lewego” to element strategii klubu, która polega na systematycznym osłabianiu największych rywali poprzez podkupywanie im najlepszych piłkarzy. Akurat w przypadku Lewandowskiego Bayern nie musiał nic płacić, więc z góry było wiadomo, że transfer będzie sukcesem. Bo jak inaczej nazwać bezgotówkowe wyciągnięcie Lewandowskiego z Borussi? Bayern już na starcie był wygrany, ale miałem poważne obawy, a wręcz byłem przekonany, że „Lewemu” przypadnie rola rezerwowego, zwłaszcza, że w klubie błyszczeli Thomas Mueller, Arjen Robben i Franck Ribery.

Lewandowski_na_tle_herbu_Bayernu

Źródło: futbolfejs.pl.

Nie wiem, czy ktokolwiek spodziewał się, że talent Lewandowskiego tak eksploduje, że stanie się maszynką do strzelania goli, która zasługuje na wymienienie obok Messiego, Ronaldo, Neymara, czy Suareza. Wprawdzie jego osiągnięcia i strzeleckie rekordy są mniej medialne niż osiągnięcia wymienionych napastników, to jednak „Lewy” stał się piłkarzem kompletnym. Wiem natomiast, że potwornie pomyliłem się w ocenie tego transferu, ale paradoksalnie, im bardziej „Lewy” zaskakuje swoją skutecznością i śrubuje swoje rekordy tym bardziej… mnie to cieszy! :-)

Co ciekawe, podobne zdanie jak moje wypowiedział Jan Furtok. W kwietniu 2013 r. w wywiadzie dla portalu 11freudne.de stwierdził, że doradzałby Lewandowskiemu pozostanie w Dortmundzie.

 

Źródła: własne, 11freunde.de, futbolfejs.pl.

poniedziałek, 15 maja 2017
Lewandowski po raz drugi królem strzelców Bundesligi. Polscy napastnicy w Europie.

Robert Lewandowski został królem strzelców Bundesligi w sezonie 2015/2016, czym powtórzył swoje osiągnięcie z sezonu 2013/2014. Pozostali polscy snajperzy występujący w innych ligach zagranicznych zaprezentowali się dużo lepiej niż w latach poprzednich.

Lewandowski zdobył 30 bramek i o pięć trafień wyprzedził Gabończyka Pierre Emericka Aubameyanga (Borussia Dortmund) i aż o dziesięć swojego klubowego kolegę, czyli Thomasa Muellera. „Lewy” zdobył aż o trzynaście więcej goli niż w poprzednim sezonie i o dziesięć więcej niż dwa sezony wcześniej, gdy sięgał po koronę króla strzelców. Na dorobek „Lewego” w sezonie 2015/2016 złożyło się 30 bramek, z których 22 zdobył prawą nogą, 5 lewą nogą i 3 głową. Zdecydowana większość to bramki „z gry”. Tylko dwa gole strzelił z rzutów karnych. „Lewy” strzelał gole trzynastu klubom Bundesligi.

Lewy_królem_strzelców_Bundesligi_2015-2016

Lewandowski odebrał od redaktora naczelnego „Kickera” statuetkę armaty dla najlepszego strzelca Bundesligi sezonu 2015/2016.

Źródło: businessinsider.com.pl.

Polski napastnik został najskuteczniejszym obcokrajowcem jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w jednym sezonie. Do tej pory rekord należał do Holendra Klaasa-Jana Huntelaara (Schalke) – 29 bramek. Wynik Polaka jest też najlepszym osiągnięciem od 29 lat, gdy po raz ostatni została złamana bariera 30 goli. Wyczyn Polaka docenił ówczesny trener Bayernu Pep Guardiola, który powiedział: „Strzelić 30 goli to naprawdę nie jest takie proste.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

W klasyfikacji wszechczasów Bundesligi napastnik Bayernu zajmuje 27. miejsce (121 goli) i do prowadzącego Gerda Muellera traci… 244 gole. Do sukcesów indywidualnych „Lewy” dołożył sukcesy klubowe, czyli dublet i półfinał Ligi Mistrzów. Polski napastnik ma na swoim koncie już cztery mistrzostwa Niemiec, w tym dwa z Bayernem i dwa Puchary Niemiec, w tym jeden z Bayernem.

W innych ligach z bardzo dobrej strony pokazał się Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam), który został trzecim strzelcem holenderskiej Eredivisie. Polak zdobył 21 goli, ale tytuł króla strzelców przegrał jednak zdecydowanie z Vincentem Janssenem (AZ Alkmaar, 27 goli) i Luukiem de Jongiem (PSV Eindhoven, 26 goli).

Arkadiusz_Milik_w_barwach_Ajaxu

Arkadiusz Milik świętuje zdobycie jednej z bramek dla Ajaxu Amsterdam.

Źródło: sempreinter.com.

Magiczną liczbę dziesięciu goli wyrównało jeszcze tylko dwóch strzelców, aczkolwiek w słabszych ligach – Adrian Mierzejewski (Al-Nassr Rijad, Arabia Saudyjska) i Adrian Cieślewicz (The New Saints FC, Walia). Oznacza to, że w sezonie 2015/2016 czterech Polaków strzeliło dziesięć lub więcej bramek w zagranicznych ligach. W poprzednim sezonie (wliczając grających systemem jesień-wiosna) takim osiągnięciem mogło pochwalić się siedmiu Polaków, a dwa sezony wcześniej – pięciu. Wynik z tego sezonu jest więc gorszy niż w latach poprzednich, ale z drugiej strony kilku polskich strzelców pokazało z bardzo dobrej strony w silnych ligach europejskich. Przede wszystkim skrzydłowi – Kamil Grosicki i Maciej Rybus. Wprawdzie nie zdobyli dziesięciu lub więcej bramek, ale byli naprawdę blisko.

„Grosik” zagrał fantastyczny sezon w Stade Rennais FC i zdobył 9 goli. „Ryba” z kolei wreszcie błysnął w Tereku Grozny i zdobył 8 goli. Obaj pobili swoje rekordy jeśli chodzi o liczbę bramek strzelonych w jednym sezonie w rozgrywkach ligowych. Co więcej, 7 goli w Bundeslidze zdobył Artur Sobiech. To był jego piaty sezon w Hannover 96 i najlepsze osiągnięcie strzeleckie w lidze niemieckiej. We włoskiej Serie „A” 5 goli dla Empoli FC zdobył Piotr Zieliński.

Jeśli chodzi o inne ligi to warto wspomnieć, że Arkadiusz Piech zdobył 9 goli dla cypryjskiego AEL Limassol, choć zagrał tylko 13 meczów wiosennych. Po pięć goli zdobyli Łukasz Teodorczyk (Dynamo Kijów) i Kamil Wilczek (Broendby Kopenhaga).

Polacy strzelali też w niższych ligach, ale bez oszałamiających wyników. W 2. Bundeslidze siedem goli dla 1. FC Kaiserslautern zdobył Kacper Przybyłko. W Serie „B” 6 goli dla Brescii Calcio zdobył wypożyczony z AC Chievo Calcio Tomasz Kupisz. W trzeciej lidze niemieckiej siedem goli zdobył Rafał Kazior (SV Werder Brema 1899 II), a pięć Sebastian Tyrała (RC Rot- Weiss Erfurt).

Wśród Polaków grających w ligach według systemu jesień-wiosna należy wyróżnić tylko dwóch strzelców Przemysław Trytko (FK Atyrau, Kazachstan) zdobył siedem goli, zaś Łukasz Cieślewicz (B 36 Torshavn, wyspy Owcze) – pięć.

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2015/2016 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

  1. Robert Lewandowski (FC Bayern Monachium, Bundesliga) – 30 (32 mecze).
  2. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam, Eredivisie) – 21 (31 meczy).
  3. Adrian Mierzejewski (Al-Nassr Rijad, Arabia Saudyjska) – 10 (19 meczy).
  4. Adrian Cieślewicz (The New Saints FC, Walia) – 10 (30 meczy).

To był całkiem obiecujący sezon jeśli chodzi o strzeleckie osiągnięcia Polaków. Trudno oprzeć się stwierdzeniu, że pozostaje czekać na więcej, czyli na kolejne bramki Lewandowskiego, eksplozję talentu Milika i popisy Polaków w najsilniejszych ligach Europy.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, pilkanozna.pl, polsatsport.pl, businessinsider.com.pl, sempreinter.com. M. Szmigielski, Takiego króla w Bundeslidze jeszcze nie było, „Przegląd Sportowy” z dnia 16 maja 2016 r., s. 18-19.

środa, 29 marca 2017
Nagrody Bloga za 2015 r.

Rok 2015 stał przede wszystkim pod znakiem sukcesu reprezentacji jakim był awans do UEFA Euro 2016. Klubom zabrakło sukcesów na arenie europejskiej, ale po czteroletniej przerwie, dwa wystąpiły w fazie grupowej Ligi Europy. Poza tym, z bardzo dobrej strony zaprezentowało się kilku polskich piłkarzy występujących zagranicą.

Piłkarz roku – ROBERT LEWANDOWSKI

Polscy piłkarze otrzymali wiele nagród i wyróżnień zarówno w połowie roku (za sezon 2014/2015), jak również na koniec roku. Oprócz Lewandowskiego świetny sezon zaliczyli Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik i Łukasz Fabiański. Lewandowski trzymał równą i wysoką formę przez cały sezon. Pod tym względem z „Lewym” mógł równać się tylko Krychowiak, ale to Lewandowski był najlepszy i stanowił o sile tak Bayernu, jak i reprezentacji. Co więcej, jego osiągnięcia były widoczne i komentowane w Europie.

Lewandowski_5_goli_przeciwko_Wolfsburgowi

Lewandowski świętuje zdobycie pięciu bramek w meczu przeciwko VfL Wolfsburg.

Źródło: malaysiaoutlook.com.

W 2015 r. zdobył 49 bramek w oficjalnych meczach – 38 dla Bayernu i 11 dla reprezentacji. Lewandowski zdobył więcej bramek niż Cristiano Ronaldo i Lionel Messi! Największe wrażenie zrobiło pięć goli w dziewięć minut w ligowym meczu z Wolfsburgiem (5:1) i hat-trick z Gruzją (4:0). Z Bayernem wywalczył mistrzostwo Niemiec, ale pozostałe rozgrywki (Puchar Niemiec i Liga Mistrzów) Bawarczycy zakończyli na półfinale. Z reprezentacją Polski wywalczył upragniony awans do UEFA Euro 2016, został królem strzelców i najlepszym piłkarzem eliminacji! „Lewy” był jednak prawdziwym liderem polskiej reprezentacji. Oprócz tego, że strzelał ważne bramki (Szkocja!), to jeszcze brał na siebie ciężar gry, utrzymywał piłkę i umiejętnie prowadził grę.

Lewandowski był najlepszym strzelcem w międzynarodowych rozgrywkach w 2015 r. w rankingu prowadzonym przez Międzynarodową Federację Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Zdobył 22 bramki – po 11 dla Bayernu w Lidze Mistrzów i 11 dla reprezentacji.

Obcokrajowiec roku – NEMANJA NIKOLIĆ

Serb z węgierskim paszportem trafił do Polski latem 2015 r. i szybko potwierdził, że jego instynkt strzelecki nie jest przypadkiem. Nikolić wystąpił w 36 oficjalnych meczach Legii, w których zdobył aż 25 bramek, dlatego zapracował sobie na przydomek „Nigolić”. Najlepiej radził sobie w ekstraklasie, gdzie już po jesiennych rozgrywkach mógł być prawie pewien tytułu króla strzelców – 21 meczy, 21 goli. Trochę gorzej szło mu w pozostałych rozgrywkach – Liga Europy – 10 meczy, 2 gole, Puchar Polski – 4/2 i Superpuchar – 1/0.

Nemanja_Nikolic_Legia_2015

Źródło: hundarytoday.hu.

Nikolić nie zachwyca szybkością, ale jest dokładny, pewny siebie i skuteczny aż do bólu. Poza tym, jak przystało na typowego snajpera – króla pola karnego zawsze wie, gdzie się ustawić, a dodatkowo piłka „szuka go”, niczym swego czasu Stanko Svitlicę. Wprawdzie Nikolić rozegrał tylko pół roku w Polsce to żaden inny obcokrajowiec nie grał tak błyskotliwie i równo przez cały sezon, aby zagrozić Serbowi w tym wyróżnieniu.

Odkrycie roku – BARTOSZ KAPUSTKA

Młody pomocnik przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki Cracovii, do reprezentacji Polski i polskiej piłki. W 2014 r. miał na swoim koncie 10 ligowych meczy (i jedną bramkę) i 2 mecze Pucharu Polski (i jedną bramkę). Tymczasem w 2015 r. stopniowo wprowadzany przez trenera Jacka Zielińskiego do pierwszej drużyny „Pasów” stał się jednym z jej kluczowych graczy. W lidze rozegrał 33 mecze i strzelił 3 bramki, a w Pucharze Polski 3 mecze i jedną bramkę. Kapustka wyróżniał się szybkością, znakomitą techniką i doskonałym opanowaniem piłki. Trener Adam Nawałka uważnie obserwował młodego piłkarza i niejako w nagrodę, na zachętę – pozwolił mu zadebiutować w meczu z Gibraltarem. Kapustka odpłacił się golem. Powtórzył to samo z Islandią i tylko z Czechami się nie udało. To był znakomity rok dla Kapustki – od rezerwowego do reprezentacji Polski. Żaden inny polski piłkarz nie zrobił tak dużego przeskoku.

Bartosz_Kapustka_Cracovia_2015

Źródło: gazetakrakowska.pl.

Trener roku – ADAM NAWAŁKA

Nawałka to pierwszy polski trener, który wywalczył awans do turnieju finałowego mistrzostw Europy. Wprawdzie po raz pierwszy w turnieju wystąpiły 24 drużyny i Nawałka miał łatwiej niż poprzednicy, to jednak awansem może pochwalić się tylko on.

Adam_Nawałka_2015

Źródło: itasportpress.it.

Trener Nawałka to skupiony na pracy wytrawny strateg i maniak ciężkiej pracy dbający o atmosferę w kadrze. Trener „Biało-Czerwonych” nie bał się zmian w kadrze i odważnych decyzji, dlatego zbiera ich owoce.

Drużyna roku – REPREZENTACJA POLSKI

„Biało-czerwoni” wywalczyli bezpośredni awans do turnieju finałowego UEFA Euro 2016 grając pewnie i zdecydowanie. To dopiero trzeci turniej finałowy z udziałem Polaków, a drugi wywalczony na boisku. Gra drużyny opierała się na szkielecie Fabiański – Glik – Krychowiak – Milik – Lewandowski. Po ciężkich bojach z Irlandią i Szkocją awans stał się faktem.

W 2015 r. Polacy rozegrali 9 meczy, z których 5 wygrali (4:0 Gruzja, 8:1 Gibraltar, 2:1 Irlandia, 4:2 Islandia, 3:1 Czechy), 3 zremisowali (0:0 Grecja, 1:1 Irlandia, 2:2 Szkocja) i 1 przegrali (1:3 Niemcy), przy znakomitym bilansie bramkowym 31:11. Po zakończonych jesiennych meczach eliminacyjnych Polacy wygrali dwa mecze sparingowe z innymi finalistami UEFA Euro 2016, czyli Islandią i Czechami. Niby nic wielkiego, ale Franz Smuda mógł o tym tylko pomarzyć. Reprezentacja nie tylko wywalczyła awans, ale (w większości meczy) grała ładną, ofensywną piłkę. Nawet w przegranym meczu z Niemcami, „Biało-Czerwoni” zasłużyli na pochwały.

Reprezentacja_Polski_świętuje_awans_do_UEFA_Euro_2016

Źródło: tylkopilka.pl.

Reprezentacji nie mogły zagrozić drużyny klubowe. Mistrzostwo wywalczył Lech Poznań, a Puchar Polski – Legia. Jesienią oba kluby, mimo awansu do fazy grupowej Ligi Europy, prezentowały się słabiutko. Dorównanie sukcesowi reprezentacji był poza ich zasięgiem.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, iffhs.de, malaysiaoutlook.com, hundarytoday.hu, gazetakrakowska.pl, itasportpress.it, tylkopilka.pl. T. Włodarczyk, Lewy przejął rządy w redakcji, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 grudnia 2015 r., s. 2-3. J. Kręcidło, Hiszpanie zakochali się w Polaku, „Przegląd Sportowy” z dnia 28 grudnia 2015 r., s. 17.

poniedziałek, 27 marca 2017
Prestiżowe wyróżnienia dla polskich piłkarzy w 2015 roku

Latem 2015 r. polscy piłkarze (Lewandowski, Glik, Krychowiak, Fabiański) byli wyróżniani za sezon 2014/2015. Oprócz indywidualnych wyróżnień, byli także wybierani do jedenastek sezonu. Koniec roku przyniósł z kolei wyróżnienia w perspektywie rocznej, choć dotyczyły tylko Lewandowskiego i Krychowiaka.

Robert Lewandowski zdobył 49 bramek w oficjalnych meczach w roku 2015. W pamięci kibiców pozostanie pięć goli w dziewięć minut w ligowym meczu przeciwko Wolfsburgowi oraz tytuł król strzelców i tytuł najlepszego piłkarza eliminacji UEFA Euro 2016. „Lewy” został nominowany do Złotej Piłki FIFA. Choć polscy dziennikarze podsycali nadzieje, to polski napastnik nie znalazł się nawet w pierwszej „trójce”. Lewandowski „zajął pierwsze miejsce w rankingu strzelców obejmującym rozgrywki międzynarodowe w 2015 roku, a opracowanym przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Pod uwagę brane były występy w reprezentacji i klubie.” (cyt. za: sport.pl). Lewandowski w europejskich pucharach i w reprezentacji zdobył 22 gole. O dwa trafienia wyprzedził Ahmeda Khalila (Zjednoczone Emiraty Arabskie, Al Ahli Dubaj) i o trzy Cristiano Ronaldo (Portugalia, Real Madryt).

Lewandowski zajął 5. miejsce w rankingu stu najlepszych piłkarzy opublikowanym przez największy francuski dziennik sportowy – „L’Equpie”. Wyprzedzili go tylko gwiazdorzy Primera Division – Lionel Messi, Neymar, Luis Suarez i Cristiano Ronaldo. W tym samym rankingu Grzegorz Krychowiak został sklasyfikowany dopiero na… 86. miejscu.

Krychowiak najlepszy w Sevilli w 2015

Krychowiak najlepszym piłkarzem FC Sevilla w 2015 r.!

Źródło: sport.tvn24.pl.

Krychowiak doczekał się jednak innych, niezmiernie prestiżowych wyróżnień. Najpierw w plebiscycie gazety „Estadio Deportivo” został wybrany najlepszym piłkarzem FC Sevilla w 2015 r. Kibice oddali na niego 39% głosów (kolejnego zawodnika wyprzedził o 15%). Następnie Krychowiak został wybrany do jedenastki roku „France Football”.

„Jedenastka” Europy w 2015 r. według „France Football”.

Źródło: futbolplus.pl.

"France Football" to jedno z najbardziej prestiżowych czasopism piłkarskich. Powstało w 1946 roku, od 1956 roku wręczało „Złotą Piłkę", czyli nagrodę dla najlepszego piłkarza grającego w Europie. W 2010 roku połączono plebiscyt "France Football" oraz nagrodę dla Piłkarza Roku FIFA. W ten sposób przyznaje się Złotą Piłkę FIFA. (cyt. za: sport.pl).

Poza tym, Krychowiak znalazł się w najlepszej jedenastce pierwszej części sezonu ligi hiszpańskiej, według portalu statystycznego WhoScored.

Biorąc pod uwagę, że kolejny rok, to rok UEFA Euro 2016 pozostaje mieć nadzieję, że polscy piłkarze otrzymają kolejne nazwy i wyróżnienia.

 

Źródła: własne, sport.pl, sport.tvn24.pl, futbolplus.pl.

czwartek, 24 marca 2016
„Lewy” nie obronił korony króla strzelców Bundesligi. Polscy napastnicy w Europie

Robertowi Lewandowskiemu nie udało się obronić wywalczonej rok wcześniej korony króla strzelców Bundesligi, choć trzeba raczej powiedzieć, że nie obronił armaty, bo taką statuetkę otrzymują najlepsi strzelcy ligi niemieckiej.

„Lewy” z 17 bramkami razem z kolegą klubowym – Arjenem Robbenem został wicekrólem. Najlepszym strzelcem Bundesligi w sezonie 2014/2015 był Alexander Meier (Eintracht Frankfurt) z 19 golami. Niedosyt pozostaje ogromny, bo Meier był długo kontuzjowany, a później dołączył do niego Robben. Co więcej, Lewandowski mniej goli w jednym sezonie w Bundeslidze (8) strzelił tylko w debiutanckim sezonie 2010/2011, a później jego snajperski licznik pokazywał kolejny 22, 23 i 20. Gdyby tylko powtórzył… Niestety, „Lewemu” było bardzo trudno, bo Pep Guardiola często sadzał go na ławce rezerwowych, z niezrozumiałych powodów w ogóle nie wystawiał na boisku, albo ustawiał taktykę, do której Robert Lewandowski po prostu nie pasował. Innym utrudnieniem były kontuzje i samolubna gra Robbena. Nic nie zmieni jednak faktu, że Lewandowski strzelił w Bundeslidze 90 goli i stopniowo pnie się w klasyfikacji najlepszych strzelców Bundesligi.

Robert_Lewandowski_-_Bayern_Monachium

Robert Lewandowski.

Źródło: naszapilka.com.

Lewandowski był poważnym kandydatem do tytułu króla strzelców Bundesligi, ale jesienią wydawało się, że szanse w swoich ligach mają jeszcze dwaj inni Polacy. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam) późną jesienią osiągnął naprawdę wysoką formę i mógł włączyć się do walki o tytuł króla strzelców Eredivisie, a już co najmniej zostać jednym z czołowych strzelców. Słaba wiosna sprawiła jednak, że Polak zdobył 11 goli, czyli połowę dorobku króla strzelców ligi holenderskiej – Mempisa Depaya (PSV Eindhoven). Milik ostatecznie zajął dopiero 13. miejsce w klasyfikacji strzelców. Dobry początek miał też Kamil Biliński w Dinamie Bukareszt, ale później było już tylko gorzej i strzelanie zakończył (podobnie jak Milik) na jedenastu golach.

Spośród innych polskich piłkarzy grających zagranicą tylko trzem udało się strzelić co najmniej dziesięć goli, ale żaden nie zrobił tego w poważnej lidze. Piotr Parzyszek, który przez dwa sezony strzelał na potęgę w drugoligowym holenderskim De Graafschap, tym razem strzelił dwanaście goli w drugiej lidze belgijskiej dla Koninklijke Sint-Truidense VV.

Jedenaście goli w trzeciej lidze niemieckiej zdobył Rafał Kazior. Niestety jego klub (KSV Holstein Kiel von 1900), mimo zajęcia 3. miejsca, nie awansował do 2. Bundesligi, ponieważ przegrał w barażach. Co ciekawe w poprzednim sezonie Kazior zdobył dla swojego klubu tylko jednego gola w 35 meczach. Dziesięć goli w amatorskiej lidze w Walii zdobył Adrian Cieślewicz (The New Saints FC), ale przynajmniej mógł świętować potrójną koronę.

Blisko magicznej liczby dziesięciu goli było tylko dwóch piłkarzy Adrian Mierzejewski (8 goli, 24 mecze, Al-Nassr) i niespodziewanie Kamil Glik (7 goli, 32 mecze, FC Torino), a reszta Polaków strzelała albo mało, albo wcale.

Jeśli chodzi o polskich piłkarzy, którzy w 2014 r. występowali w ligach grających systemem rocznym, czyli wiosna-lato, to tylko jeden strzelił dziesięć goli. Jakub Wilk zanotował 10 trafień dla Żalgirisu Wilno i przyczynił się do wywalczenia dubletu. Blisko magicznej „dziesiątki” był Łukasz Cieślewicz, którego 8 goli dało B36 Torshavn mistrzostwo Wysp Owczych.

 

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2014/2015 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

1. Robert Lewandowski (FC Bayern Monachium, Bundesliga) – 17 (31 meczy).

2. Piotr Parzyszek (Koninklijke Sint-Truidense VV, druga liga belgijska) – 12 (31 meczy).

3. Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam, Eredivisie) – 11 (21 meczy).

4. Kamil Biliński (Dinamo Bukareszt, pierwsza liga rumuńska) – 11 (33 mecze).

5. Rafał Kazior (KSV Holstein Kiel von 1900) – 11 (35 meczy).

6. Adrian Cieślewicz (The New Saints FC) – 10 (28 meczy).

+ Jakub Wilk (Żalgiris Wilno) – 10 (31 meczy) – wiosna-jesień 2014.

 

Analizując bramki strzelane przez polskich piłkarzy w ligach zagranicznych można stwierdzić: „Lewandowski i długo, długo nic”. Jeszcze tylko Milk w poważnej lidze strzela całkiem przyzwoicie, a w pozostałych ligach polscy napastnicy praktycznie niestety nie istnieją.

W porównaniu z sezonem 2013/2014 trzeba stwierdzić, że jest jednak postęp. Wtedy tylko trzech zawodników strzeliło co najmniej dziesięć goli. Przede wszystkim wymienić trzeba Roberta Lewandowskiego, który z dwudziestoma golami dla Borussi Dortmund został królem strzelców Bundesligi. Piotr Parzyszek zaliczył 16 goli dla drugoligowego holenderskiego vbv De Graafschap, a David Blacha 10 goli dla trzecioligowej niemieckiej Hansy Rostock. Całkiem blisko „dziesiątki” był Łukasz Gikiewicz – 7 goli dla cypryjskiej AS Omonii Lefkossias i Waldemar Sobota – 6 goli dla Club Brugge KV.

Jeśli chodzi o polskich piłkarzy, którzy w 2014 r. występowali w ligach grających systemem rocznym, czyli wiosna-lato, to dwóch strzeliło dziesięć goli.  Kamil Biliński z 21 golami został drugim strzelcem ligi litewskiej, a do tego zdobył z Żalgirisem Wilno potrójną koronę. Łukasz Cieślewicz zdobył 12 goli dla B36 Torshavn i mistrzostwo Wysp Owczych. Blisko dziesięciu trafień był Tomasz Zahorski – 9 goli dla występującego w amerykańskiej NASL San Antonio Scorpions.

 

Polscy piłkarze, którzy w sezonie 2013/2014 zdobyli co najmniej 10 goli w zagranicznych rozgrywkach ligowych:

1. Robert Lewandowski (Borussia Dortmund, Bundesliga) – 20 (33 mecze).

2. Piotr Parzyszek (vbv De Graafschap, druga liga holenderska) – 16 (20 meczy).

3. David Blacha (Hansa Rostock, trzecia liga niemiecka) – 10 (35 meczy).

+ Kamil Biliński (Żalgiris Wilno, liga litewska) – 21 (31 meczy) – wiosna-jesień 2014.

+ Łukasz Cieślewicz (B36 Torshavn, liga Wysp Owczych) – 12 (21 meczy) – wiosna-jesień 2014.

 

Czy w sezonie 2015/2016 będzie lepiej? Duże nadzieje wiążemy ponownie z Lewandowskim i Milikiem, ale może pozytywnie zaskoczy, któryś z reprezentacyjnych skrzydłowych, jak Grosicki, czy Rybus.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, naszapilka.com.

środa, 23 marca 2016
Fantastyczny sezon 2014/2015 polskich piłkarzy w ligach zagranicznych

Do kolejnych pochwał i wyróżnień dla Roberta Lewandowskiego już się przyzwyczailiśmy. „Lewy” jako jedyny polski piłkarz był wymieniany jako gracz „international level”, tymczasem sezon 2014/2015 sprawił, że z całą pewnością dołączyli do niego Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak, a blisko był Łukasz Fabiański.

Robert Lewandowski, mimo transferu do Bayernu, nie zawiódł. Wydawało się, że przejście z Borussi Dortmund do Bayernu osłabi pozycję polskiego napastnika i sprawi, że będzie strzelał mniej goli. „Lewy” pokazał jednak, że zna się na piłkarskim fachu i w debiutanckim sezonie w Bawarii w 31 ligowych meczach zdobył 17 goli. Razem z innymi rozgrywkami zaliczył 49 meczów, w których zdobył 25 goli. To naprawdę świetne statystyki! Oczywiście pozostaje niedosyt zarówno indywidualny, jak i klubowy, bo wszystkie zamierzone cele nie zostały osiągnięte. Lewandowski nie obronił korony króla strzelców Bundesligi. Kontuzje Alexandra Meiera i Aarjena Robbena wcale nie ułatwiły „Lewemu” powtórzenia zeszłorocznego sukcesu, podobnie jak niezrozumiałe trzymanie go na ławce przez Pepa Guardiolę, czy złamanie kości twarzy i w konsekwencji gra w masce. Bayern zdobył mistrzostwo, ale niespodziewanie odpadł w półfinale Pucharu Niemiec z Borussią Dortmund oraz w półfinale Ligi Mistrzów z Barceloną.

Kamil Glik staje się nie tylko kluczowym graczem Torino, ale czołowym obrońcą Serie „A”! „Byki” do końca sezonu mocno biły się o możliwość gry w eliminacjach do Ligi Europy, ale ostatecznie skończyły na 9. miejscu. Glik zanotował najlepszy sezon w życiu. Rozegrał 32 ligowe mecze, w których strzelił 7 goli (we wszystkich rozgrywkach 43 mecze i 8 gole), co sprawiło, że stał się drugim najskuteczniejszym snajperem zespołu po Fabio Quagliarellim (13 goli) i jednym z najskuteczniejszych obrońców Europy. Strzelając siedem goli w jednym sezonie Serie „A” Glik wyrównał osiągnięcie Zbigniewa Bońka z sezonu 1985/1986 w barwach AS Roma, choć potrzebował do tego mniejszej liczby meczów (29). Co jednak ważniejsze, Glik został wybrany do „jedenastki” sezonu przez „La Gazzetta Dello Sport”!!!!! W „jedenastce” Serie „A” umieściło go także „Tempo” – magazyn „Przeglądu Sportowego”. Latem wiele klubów wykazywało zainteresowanie Glikiem, ale najbardziej zdeterminowane było Galatasaray Stambuł, które podobno oferowało Torino nawet 10 milionów euro. Polski obrońca pozostał jednak we Włoszech. Pytanie tylko, na jak długo pozostał w Torino?

11_Serie_A_2014-2015_według_La_Gazzetta

Jedenastka Serie „A” 2014/2015 według „La Gazetta Dello Sport”

Źródło: laczynaspilka.pl.

Kolejnym Polakiem, który zaliczył w minionym sezonie występy na poziomie klasy światowej był Grzegorz Krychowiak. Wydawało się, że transfer ze Stade Reims do Sevilla FC to pomyłka. Naprawdę latem zeszłego roku trudno było sobie wyobrazić, że Krychowiak będzie cokolwiek znaczył w klubie z Andaluzji. Polak zadebiutował w przegranym meczu o Superpuchar Europy (0:2 z Realem Madryt) i pozostawił po sobie dobre wrażenie, a później było już tylko lepiej. Rozegrał 32 ligowe mecze i strzelił 2 gole (we wszystkich rozgrywkach 47 meczów i 3 gole). Z Sevillą bił się o Ligę Mistrzów, ale skończyło się „tylko” na 5. miejscu, więc nie pozostało nic innego, jak wywalczyć promocję poprzez Ligę Europy. I tak się stało! Sevilla z Krychowiakiem w składzie wygrała Ligę Europy, a Krychowiak zdobył bramkę w meczu finałowym rozegranym na Stadionie Narodowym. To był piękny wieczór i piękny sezon dla Krcyhowiaka. Nic więc dziwnego, że do „jedenastki” Primera Division wybrały go – prestiżowy madrycki dziennik „Marca” i angielska stacja telewizyjna „Sky Sport”. Czytelnicy „Marci” wybrali Krychowiaka szóstym najlepszym pomocnikiem ligi za Jamesem Rodriguezem, Toni Kroosem, Nolito, Sergio Busquetsem i Danielem Parejo. Zainteresowanie Polakiem podobno wykazywały PSG i Atletico Madryt, ale Sevilla nie chciała pozbywać się swojego walczaka.

11_Primera_Division_2014-2015_według_Marci

Jedenastka Primera Division 2014/2015 według „Marca”.

Źródło: sport.pl.

Najlepiej z Polaków w Premier League, prezentował się Łukasz Fabiański. Debiutancki sezon w Swansea AFC był dla „Fabiana” znakomity. „Łabędzie” zakończyli rozgrywki Premier League na 8. miejscu, a Fabiański ciągle był wyróżniany. Z końcem roku 2014 „France Football” wymienił polskiego golkipera wśród dziesięciu najlepszych europejskich bramkarzy! Niewiele brakło, aby wspólnie z Joe Hartem (Manchester City) otrzymał „Złote Rękawice”, czyli nagrodę dla bramkarza, który najczęściej zachowywał czyste konto. „Bamby” nie stracił bramki w trzynastu meczach, a w czternastym, który mógł mu dać nagrodę stracił gola w 57 minucie. Zabrakło zaledwie… 33 minut. Niemniej jednak, „Fabian” mógł cieszyć się z trzech nagród w Swansea AFC – gracz sezonu (ale to nie oznacza najlepszy piłkarz sezonu), najlepszy piłkarz z zagranicy i najlepszy debiutant. Poza tym, magazyn „Four Four Two” wybrał go do „jedenastki” sezonu Premier League, a serwis WhoScored.com do „jedenastki” sezonu 2014/2015 w Europie.

Fabiański_bramkarz_Premier_League_2014-2015_FFT

Łukasz Fabiański – najlepszy bramkarz Premier League 2014/2015 według magazynu „FourFourTwo”.

Źródło: fourfourtwo.com.

Fabiański nie jest już młodym bramkarzem, ponieważ skończył 30 lat. Wydaje się, że stracił jednak sporo czasu siedząc na ławce Arsenalu, choć z drugiej strony cały czas uczył się i starał się wykorzystać ten czas najlepiej. Po wywalczeniu Pucharu Anglii w 2014 r. wiedział, że dla kontynuowania poważnej kariery musi zmienić klub. Arsen Wenger namawiał go na pozostanie, ale „Fabian” był niesamowicie przekonany co do słuszności swojej decyzji, jak również wyboru klubu. Swansea wydawało się peryferiami zawodowego futbolu w Anglii, ale Fabiański w wielu wywiadach podkreślał, że wie co roni i że przemyślał swoją decyzję.

11_Europy_2014-2015_według_WhoScored

Jedenastka sezonu 2014/2015 w Europie według serwisu „WhoScored.com”

Źródło: sport.tvn24.pl.

Na solidne wyróżnienia zasłużyło też kilku innych Polaków. Świetnie jesienią prezentował się Arkadiusz Milik i nawet przez chwilę wydawało się, że nominowany do nagrody „Golden Boy” może walczyć o koronę króla strzelców Eredivisie. Wiosna była jednak znacznie gorsza, a napastnik reprezentacji Polski miał poważne problemy z ustabilizowaniem formy. Na dobrą sprawę błysnął tylko w dwumeczu 1/16 finału Ligi Europy z Legią. Nie mniej z Ajaxem wywalczył wicemistrzostwo, a sam z przyzwoitym wynikiem 21 ligowych meczów i 11 goli. Przemysław Tytoń z rezerw PSV Eindhoven wskoczył do bramki Elche FC, gdzie rozegrał 32 mecze. Wpuścił sporo goli, ale pokazał swój kunszt bramkarski. Elche nie było stać na wykupienie polskiego bramkarza, ale aż dziw bierze, że nie znaleźli się na niego chętni w Hiszpanii. Ostatecznie został zakupiony przez VfB Stuttgart. Marcin Wasilewski, pomimo początkowego siedzenia na trybunach i ławce rezerwowych Leicester City rozegrał 25 meczów i strzelił gola! To był pierwsza bramka polskiego piłkarza w Premier League od 23 lat!

Z dobrej strony pokazało się także dwóch reprezentantów Polski, grających w Bundeslidze. Eugen Polanski zakończył sezon z TSG 1899 Hoffenheim na wysokiej 8. pozycji z bardzo dobrym dorobkiem indywidualnym: 30 meczów – 5 goli, a wliczając rozgrywki Pucharu Niemiec 33 mecze – 6 goli. To był rekordowy sezon pod względem ligowych goli Polanskiego. Drugim Polakiem, który świetnie zaprezentował się w Bundeslidze był Paweł Olkowski. Zagrał w 27 ligowych meczach 1. FC Koln (12. miejsce) i zdobył 2 gole, będąc nawet wybieranym do „jedenastki” kolejki „Kickera”. Jak na debiutancki sezon, to naprawdę bardzo dobre wyniki. We francuskiej Ligue1 kilkukrotnie błysnął Kamil Grosicki (Stade Rennais, 19 meczów), ale tego piłkarza stać na znacznie więcej.

Lewandowski, Glik, Krychowiak i Fabiański sprawili, że „polski piłkarz” to marka, o której zaczynają mówić w czołowych ligach Europy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc czekamy na więcej!

 

*** Dane statystyczne, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe za 90minut.pl.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, laczynaspilka.pl, fourfourtwo.com, sport.tvn24.pl. M. Dobosz, Zaskakujący sezon polskich gwiazd, „Tempo. Magazyn Przeglądu Sportowego” Nr 14 (25) – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 29 maja 2015 r., s. 16-17.

 
1 , 2
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi