Wpisy z tagiem: GKS Bełchatów

niedziela, 03 sierpnia 2014
Polskie akcenty na mundialu w Brazylii

Polscy piłkarze po raz drugi z rzędu nie wystąpili na piłkarskich Mistrzostwach Świata kończąc swój udział na słabych eliminacjach. Polskim kibicom nie pozostało więc nic innego, jak poszukiwanie polskich akcentów w składach poszczególnych reprezentacji, na ławkach trenerskich, wśród sędziów, ale także wśród organizatorów… Mundial w Brazylii dał sporo możliwości do takich poszukiwań.

Reprezentacji Polski zabrakło, ale Mistrzostwo Świata zdobyło dwóch Polaków – Miroslav Klose (Lazio Rzym; 5 meczów (3 w pierwszym składzie) / 280 min. / 2 gole) i Lukas Podolski (Arsenal Londyn; 2(1)/54/0). Dodatkowo, Klose strzelając bramki Ghanie i Brazylii stał się najlepszym strzelcem w historii piłkarskich mistrzostw świata (16 goli) wyprzedzając Brazylijczyka Ronaldo. W reprezentacji Anglii wystąpił Phil Jagielka (Everton; 2(2)/180/0), którego dziadek urodził się w Polsce. Kolejnym zawodnikiem z polskimi korzeniami jest obrońca Laurent Koscielny (Arsenal Londyn; 4(2)/222/0), ale nie był zainteresowany występami dla polskiej kadry i odrzucił propozycję spotkania i rozmowy z Franzem Smudą w 2010 r. Następnym zawodnikiem jest napastnik Chris Wondolowski (2(0)/51/0), tyle, że akurat nim nie byli zainteresowani kolejni polscy selekcjonerzy. Szukając zawodników z polskim pochodzeniem można natknąć się na polskobrzmiące nazwisko, ale Mile Jedinak (Crystal Palace) ma pochodzenie chorwackie, a nie polskie.

W przeciwieństwie do mundialu w RPA, tym razem nie było żadnego piłkarza, który reprezentowałby barwy polskiego klubu. Wtedy byli to – Jan Mucha (Słowacja, Legia), Andraż Kirm (Słowenia, Wisła Kraków) i Bojan Isailović (Serbia, Zagłębie Lubin). Tym razem pozostało wymienić tylko tych piłkarzy, którzy w przeszłości reprezentowali barw polskich klubów. W reprezentacji Brazylii wystąpił José Paulo Bezerra Maciel Júnior „Paulinho” (Tottenham; 6(5)/386/0), na którego talencie nie poznał się w sezonie 2007/2008 sztab szkoleniowy ŁKS Łódź (17 meczy).

Junior_Diaz_i_Paulinho

Junior Diaz i Paulinho w meczu polskiej ekstraklasy Wisła Kraków – ŁKS Łódź.

Źródło: tylkoekstraklasa.com.pl.

W rewelacyjnej reprezentacji Kostaryki, która odpadła dopiero w ćwierćfinale – pięć meczy rozegrał Junior Diaz (FSV Mainz; 5(5)/510/0). W latach 2008-2012 (z jednym sezonem przerwy, gdy grał w Club Brugge KV) rozegrał w barwach Wisły Kraków 86 meczy i strzelił 6 gola.

Carlo_Costly_w_barwach_GKS_Bełchatów

Carlo Costly w barwach GKS Bełchatów.

Źródło:lodz.sport.pl.

Występy na fazie grupowej zakończyło dwóch reprezentantów Hondurasu. Napastnik Carlo Costly (Real Espana San Pedro Sula; 3(3)/210/1) w latach 2007-2010 występował (z półrocznym wypożyczeniem do Birmingham City) w GKS Bełchatów, gdzie rozegrał 59 ligowych meczy i zdobył 14 goli. Natomiast, twardy jak skała obrońca Osman Chavez (Qingadao Jonoon; 1(0)/44/0) od 2014 r. reprezentuje barwy drugoligowego chińskiego Qingdao Jonoon, do którego jest wypożyczony z Wisły Kraków do 20 listopada 2014 r. Sprowadzony z CD Platense (Puerto Cortés) rozegrał w latach 2010-2013 w barwach „Białej Gwiazdy” 62mecze, w których zdobył 2 gole. W reprezentacji Hondurasu występował jeszcze pomocnik Oscar „Boniek” Garcia (Houston Dynamo; 3(2)/203/0), który swoje drugie imię zawdzięcza ojcu zachwyconemu grą Zbigniewa Bońka.

Osman_Chavez_po_podpisaniu_kontraktu_z_Wisłą_Kraków

Osman Chavez tuż pod podpisaniu kontraktu z Wisłą Kraków kilka lat temu.

Źródło: autografypiotr.blogspot.com.

Wśród piłkarzy występujących w polskiej ekstraklasie, którzy byli powoływaniu do swojej reprezentacji i wydawało się, że mają szanse na powołanie na mundial znalazło się aż trzech Bośniaków. Boris Pandża (Górnik Zabrze), Semir Stilić (Wisła Kraków) i Stojan Vranjes (Lechia Gdańsk) „odpadali” z kręgu potencjalnych kadrowiczów w różnym okresie czasu. Na występ w Brazylii liczył także Portugalczyk Marco Paixao (Śląsk Wrocław), ale jego pewność siebie ocierającą się o egoizm i zarozumiałość dodatkowo podsycały portugalskie media podkreślające liczbę goli strzelonych w Polsce. Paixao obejrzał mistrzostwa, ale tylko w telewizji.

Na mundialu w Brazylii nie było polskiej reprezentacji, ale nie było też polskiego trenera. Ostatnim był Paweł Janas, który prowadził polską kadrę na mistrzostwach w Niemczech w 2006 r., ale jedynym, który prowadził zagraniczną reprezentację pozostaje Henryk Kasperczak, który w 1998 r. prowadził Tunezję, aczkolwiek pod dwóch porażkach (z Anglią 0:2 i z Kolumbią 0:1), został zwolniony. W sztabie szkoleniowym Holandii podczas mundialu w Brazylii trenerem bramkarzy był Frans Hoek, który w latach 2006-2009 pomagał Leo Benhakkerowi w prowadzeniu polskiej reprezentacji.

Frans_Hoek_-_trener_bramkarzy_reprezentacji_Holandii

Frans Hoek – trener bramkarzy reprezentacji Holandii.

Źródło: vavel.com.

Na mundialu w Brazylii nie było też polskiego sędziego a ostatnim, który prowadził jako główny mecz podczas mistrzostw świata pozostaje Ryszard Wójcik, który w Marsylii sędziował mecz Holandia – Korea Południowa (5:0). W Brazylii był natomiast sędzia, który prowadził mecz w polskiej lidze i był nim sędzia meczu otwarcia, czyli Japończyk Yuichi Nishimura. Azjata fatalnie sędziował i wypaczył wynik meczu, ale dociekliwi wykazali, że już wcześniej zdarzały mu się niechlubne wpadki. Natomiast co do meczów w Polsce, to Nishimura w sierpniu 2008 roku prowadził kolejno cztery mecze w Polsce: GKS Bełchatów – Piast Gliwice (0:0), Lech Poznań – Górnik Zabrze (3:0), Wisła Płock – ŁKS Łomża (8:0, Puchar Polski) i Polonia Warszawa – Śląsk Wrocław (3:0).

Yuichi_Nishimura_-_japoński_sędzia_piłkarski

Yuichi Nishimura – japoński sędzia, który podczas mundialu w Brazylii pokazał na czym polega „gospodarskie” sędziowanie.

Źródło: badweyn.so.

Wreszcie ostatni polski akcent w Brazylii wiąże się z polską myślą, ale nie trenerską, tylko… technologiczną. Na mistrzostwach zainaugurowała technologia Goal-Line, której wynalazcą jest Ryszard Żmuda-Trzebiatowski. A warto jeszcze dodać, że wśród wolontariuszy byli także organizatorzy.

Ryszard_Żmuda-Trzebiatowski

Ryszard Żmuda-Trzebiatowski – wynalazca technologii Goal-Line.

Źródło: eurosport.onet.pl.

Ciekawe, czy za cztery lata w Rosji znowu przyjdzie nam szukanie polskich akcentów na mundialu, czy też będą one dodatkiem do występów polskiej kadry?

 

Źródła: własne, 90minut.pl, przegladsportowy.pl, pilkarskapolska.pl, polskathebest.pl, sportfan.pl, sport.pl, poznan.sport.pl, pl.wikipedia.org, tylkoekstraklasa.com.pl, lodz.sport.pl, autografypiotr.blogspot.com, vavel.com, badweyn.so, eurosport.onet.pl. Mundiale po polsku, Mundial. Historia – wydanie specjalne „Przeglądu Sportowego” Nr 6/2014. Skarb Kibica. Mistrzostwa Świata. Brazylia 2014. Dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 12 czerwca 2014 r. Skarb Kibica. Mundial 2014 – podsumowanie. Tygodnik „Przegląd Sportowy” z dnia 16-29 lipca 2014 r., Nr 28-29/2014.

poniedziałek, 07 lipca 2014
Dolcan pokonał lidera z Bełchatowa!

W rozegranym w środę 21 maja 2014 r. meczu I ligi piłkarskiej Dolcan Ząbki pokonał PGE GKS Bełchatów 2:1 (2:0) po dwóch bramkach z rzutów karnych Dariusza Zjawińskiego pewnie zmierzającego po tytuł króla strzelców.

Bełchatów chociaż był liderem I ligi przystępował do spotkania celem złamania złej passy, ponieważ dwa poprzednie mecze przegrał 0:2 – na wyjeździe z Energetykiem ROW Rybnik i u siebie z Wisła Płock. Dolcan natomiast grał bardzo nierówno. Półtoratygodnia wcześniej wygrał na wyjeździe z Arką Gdynia 2:0, by w weekend poprzedzający mecz z liderem, sensacyjnie przegrać na własnym boisku z outsiderem z Rybnika 0:2. Ta porażka była o tyle bolesna, że nikt, absolutnie nikt w Ząbkach nie spodziewał się jej, a dodatkowo zakończyła passę sześciu meczów bez porażki. „Trener bełchatowian Kamil Kiereś wymienił w wyjściowym składzie w stosunku do ostatniego meczu z Wisłą Płock (0:2 przyp.) aż sześciu zawodników. Sporą niespodzianką była obecność tylko ławce rezerwowych braci Maków.” (cyt. za: przegladsportowy.pl).

Bełchatów walczył o powrót do ekstraklasy i mógł go osiągnąć w 85-rocznicę rozegrania pierwszego meczu piłkarskiego w Bełchatowie. „26 maja 1929 r. Zespół Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Polski spotkał się z drużyną złożoną z niezrzeszonych mieszkańców Bełchatowa. Niestety, nie zachował się wynik tego pojedynku.” (cyt. za: sportowe fakty.pl). Za datę powstania GKS Bełchatów przyjmuje się 26 listopada 1977 r.

Jeśli chodzi o spotkanie na szczycie I ligi, to pierwsza połowa upłynęła pod znakiem dominacji gospodarzy, choć w 6. minucie Andreja Prokić z Bełchatowa oddał z dalszej odległości strzał w poprzeczkę. Dolcan stwarzał zagrożenie pod bramką Arkadiusza Malarza, ale brakowało celnych strzałów. Po kwadransie gry znowu przypomnieli o sobie goście. Rafał Grzelak nie opanował piłki, którą przejął bardzo aktywny w tym meczu Michał Renusz, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Michał Humerski. Swoją drogą bramkarz gospodarzy chyba na dobre wybił z głowy występy reprezentantowi Polski – Rafałowi Leszczyńskiemu. Piłkarze Dolcanu wyciągnęli wnioski z tych dwóch akcji bełchatowian i nie pozwolili im na nic więcej w tej połowie meczu.

Dwa razy groźnie strzelał jeden z liderów Dolcanu – Grzegorz Piesio, ale Arkadiusz Malarz nie dał się zaskoczyć. W 30. minucie w dynamicznej akcji w polu karnym gości przypomniał o sobie Grzegorz Baran niepotrzebnie faulując Grzelaka. A swoją drogą Baran zagrał tak, jak przyzwyczaił kibiców jeszcze w czasie, gdy grał w ekstraklasie, czyli twardo, a niekiedy nawet brutalnie i bezmyślnie, co potwierdził kilkoma swoimi interwencjami. Goście próbowali interweniować u sędziego Sebastiana Jarzębaka, ale ten doświadczony arbiter nie miał żadnych wątpliwości i wskazał na punkt oddalony od bramki Malarza o jedenaście metrów. Pewnym egzekutorem „jedenastki” był Dariusz Zjawiński.

2014.05.21_Dolcan_-_Bełchatów_(1)

Dariusz Zjawiński pewnie pokonał Arkadiusza Malarza z rzutu karnego w 30. minucie.

Gospodarze poszli za ciosem i stwarzali kolejne okazje do zdobycia bramki. Łukasz Sierpina wykorzystał błąd Adriana Basty i oddał strzał, po którym piłka odbiła się od dwóch słupków i… wpadła w ręce Malarza! Piłkarze gospodarzy nie zniechęcili się i dalej konstruowali akcje ofensywne. Po dośrodkowaniu z głębi pola w „szesnastkę” gości wbiegł Grzegorz Piesio, który umiejętnie zastawił się, a Malarz bezsensownie go przewrócił. Dziwne wcale nie był to, że doświadczony piłkarz jakim jest golkiper Bełchatowa sfaulował. Dziwna, a może nawet bezczelna była wypowiedź Malarza: „To skandal, że z takiej sytuacji sędzia podyktował rzut karny. To on na mnie wpadł.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Skandalu nie było, bo Malarz nieprzepisowo zaatakował Piesia i spowodował jego upadek w polu karnym. Faul był ewidentny. Do drugiego w tym meczu rzutu karnego podszedł Dariusz Zjawiński i po raz drugi pewnie pokonał Malarza, a tym samym zdobył swoją 21. bramkę w tym sezonie. Przed przerwą gospodarze mogli zdobyć trzecią bramkę, ale piłka po strzale Bartosza Wiśniewskiego trafiła w poprzeczkę!

2014.05.21_Dolcan_-_Bełchatów_(2)

Dariusz Zjawiński pewnie pokonał Arkadiusza Malarza z drugiego rzutu karnego w 38. minucie.

Druga połowa nie była tak atrakcyjna, jak pierwsza. Dolcan niepotrzebnie oddał inicjatywę i cofnął się na swoją połowę nastawiając się na kontry. Bardzo inteligentne piłki w tych kontrach zagrywał Piesio, ale Zjawiński nie miał już siły i nic z tych akcji nie wynikało. Goście próbowali atakować od samego początku drugiej połowy. Groźnie pod bramką Humerskiego było już w 47. minucie, ale bramka nie padła. Bełchatowianie próbowali atakować, ale defensywa gospodarzy nie popełniała błędów. Poza 70. minutą, gdy żaden z piłkarzy Dolcanu nie potrafił wybić piłki. Doszedł do niej doświadczony Patryk Rachwał i strzałem zza pola karnego strzelił kontaktową bramkę przywracającą gościom nadzieję na korzystny wynik. Tak się jednak nie stało, a warto dodać, że Rachwał zagrał w pierwszym składzie, a w poprzednich ośmiu meczach nie zaliczył nawet minutowego występu!

2014.05.21_Dolcan_-_Bełchatów_(3)

W 73. minucie za Sierpinę wszedł na boisko Kamil Mazek i przeprowadził kilka błyskotliwych rajdów lewą stroną boiska. Postawa Mazka sprawiła, że bełchatowianie niby atakowali, ale zabezpieczali tyły widząc ofensywne zapędy młodego pomocnika. W 83. minucie groźnie strzelał Piesio, ale „dobrze spisał się Arkadiusz Malarz” (cyt. za: sportowe fakty.pl). Jego vis-a-vis nie popisał się, gdy „wypadła piłka z rąk podczas próby szybkiego zainicjowania akcji” (cyt. za: sportowefakty.pl), ale całe szczęście dla gospodarzy nie padła bramka. W doliczonym czasie gry Piesio świetnie zagrał do Mazka, ale piłkę spod jego nóg wybił odważnym wślizgiem Basta. „W ostatniej akcji meczu niepewnie interweniował na przedpolu i piłka trafiła do Mateusza Maka – ten jednak trafił w nogę bramkarza Dolcanu.” (cyt. za: sportowefakty.pl).

2014.05.21_Dolcan_-_Bełchatów_(4)

Radość piłkarzy Dolcanu i smutek gości.

Po meczu piłkarze Bełchatowa przekonywali, że awansują do ekstraklasy. Arkadiusz Malarz nie pozostawił żadnych wątpliwości, że tak się stanie. Trener Kiereś powiedział natomiast: „Przegraliśmy właśnie trzecie spotkanie z rzędu, ale wcześniej mieliśmy dwanaście meczów bez porażki. Nadal jesteśmy na miejscu dającym awans.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Wprawdzie kolejna porażka kosztowała gości utratę pozycji lidera na rzecz Górnika Łęczna (pokonał Chojniczankę 2:0), ale zachowali oni bezpieczną przewagę nad Dolcanem i Arką Gdynia. Poza tym, bramka Rachwała pozwoliła im uzyskać korzystniejszy bilans w bezpośrednich spotkaniach, bo w Bełchatowie gospodarze wygrali 1:0. Natomiast, Dolcan potwierdził swoje ekstraklasowe aspiracje, choć porażka z Rybnikiem mocno je zredukowała. Trener Podoliński powiedział: „Myślę, że w Ząbkach nigdy nie było tak dobrze pod względem piłkarskim jak teraz.” (cyt. za: przegladsportowy.pl). Miał rację, bo Dolcan rozegrał swój najlepszy sezon w historii grając w niektórych meczach naprawdę ładną piłkę.

Po spotkaniu portal sport.pl poinformował, że 25-letni obrońca klubu z Bełchatowa w nowym sezonie będzie reprezentował barwy Lecha Poznań. Następnego dnia ta informacja została oficjalnie potwierdzona. W szeregach Dolcanu od kilku dni było wiadomo, że trener Robert Podoliński. Odejścia można było spodziewać się także po Dariuszu Zjawińskim, ale póki co Dolcan próbował walczyć o ekstraklasę…

 

21 maja 2014 r., godz. 17:30 – Ząbki (stadion Dolcanu / Dolcan Arena)

31. kolejka I ligi piłki nożnej 2013/2014

Dolcan Ząbki 2-1 GKS Bełchatów

Bramki: Dariusz Zjawiński 2 (30 min. i 38 min. – obie z rzutów karnych) – Patryk Rachwał (70 min.).

Dolcan: 85. Maciej Humerski – 8. Mateusz Długołęcki, 6. Piotr Klepczarek, 19. Rafał Grzelak – 11. Łukasz Sierpina (73 min., 7. Kamil Mazek), 23. Szymon Matuszek, 17. Adrian Łuszkiewicz, 13. Grzegorz Piesio, 21. Bartosz Wiśniewski (62 min., 20. Bartosz Osoliński), 14. Damian Jakubik (87 min., 9. Paweł Tarnowski) – 10. Dariusz Zjawiński.

Trener: Robert Podoliński.

Bełchatów: 1. Arkadiusz Malarz – 17. Adrian Basta, 5. Paweł Baranowski, 24. Maciej Wilusz, 94. Marcin Flis – 26. Michał Renusz, 6. Szymon Sawala (46 min., 16. Mateusz Mak), 3. Grzegorz Baran, 20. Patryk Rachwał (76 min., 4. Damian Szymański), 8. Andreja Prokić (46 min., 9. Michał Mak) – 10. Hristijan Kirovski.

Trener: Kamil Kiereś.

żółte kartki: Wiśniewski, Sierpina – Sawala, Baran, Michał Mak, Renusz, Flis.

sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

widzów: 650 (według 90minut.pl, sport.interia.pl, dolcanzabki.pl).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, dolcanzabki.pl, przegladsportowy.pl, sport.interia.pl, sportowefakty.pl, ekstraklasa.net, sport.pl, lechpoznan.pl, gksbelchatow.com.

poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Legia tylko zremisowała z Bełchatowem

Legia Warszawa zremisowała w sobotę 24 marca 20102 r. z GKS-em Bełchatów 1:1 (1:0) w meczu 23. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Legioniści prowadzili po golu Rafała Wolskiego, ale w drugiej połowie wyrównał Marcin Żewłakow po dośrodkowaniu Kamila Kosowskiego. 

Spotkanie rozpoczęło się od poważnych błędów legionistów w defensywie. Już w szóstej minucie kilka metrów przed Dušanem Kuciakiem znalazł się Marcin Żewłakow, który strzelił obok słupka. Na szczęście dla gospodarzy był na pozycji spalonej. To powinno być ostrzeżenie dla legionistów, ale nie było. Po minucie aktywny w tym meczu Kamil Wacławczyk podał do Pawła Buzały, Ivica Vrdoljak nie przeciął podania, a Buzała znalazł się sam na sam z Dusanem Kuciakiem. Słowacki bramkarz wyszedł z bramki skrócił kąt, a Buzała pospieszył się ze strzałem i trafił tylko w nogę golkipera gospodarzy.  Cztery minuty później Rafał Wolski uderzył z rzutu wolnego wprost w Łukasza Sapelę.

2012.03.24_Legia_-_GKS_Bełchatów_(1)

W 22. minucie Danijel Ljuboja podał z szesnastego metra do wbiegającego w środek pola karnego Miroslava Radovica. Piłkę delikatnie trącił Mate Lacić, a Radović ledwo ją sięgnął i trafił w wybiegającego z bramki Sapelę. Cztery minuty później fatalny błąd popełnił słabo grający Jakub Rzeźniczak. Pomocnik warszawskiej drużyny wycofał piłkę z osiemnastego metra do Kuciaka, ale przejął ją Buzała. Kuciak wyszedł z bramki i spowodował, że Buzała musiał strzelać z bardzo ostrego kąta. Piłka przeleciała dwa metry obok słupka. Minutę później Janusz Gol podał w środkowej strefie boiska do znajdującego się przy linii Artura Jędrzejczyka, który odegrał do Ljuboji. Serb prostym zwodem uwolnił się od Lacica i dośrodkował w pole karne, a zamykający akcję Gol strzelił na bramkę Sapeli, ale za słabo, aby go zaskoczyć, choć przyznać trzeba, że Sapela instynktownie odbił piłkę. Wreszcie w 36. minucie Legia dopięła swego i objęła prowadzenie. Legioniści rozgrywali piłkę po lewej stronie boiska. Rafał Wolski podał do Gola, ten do Jakuba Wawrzyniaka, który odegrał do Michała Żyro, który z kolei podał do Wolskiego. Ofensywny pomocnik Legii ograł Grzegorza Barana i Pawła Giela, ale wydawało się, że piłkę przejmie Maciej Szmatiuk, który jednak zrobił to niedokładnie, a Wolski przejął piłkę, minął go i gdy znalazł się sam przez Sapelą wiedział co ma zrobić. Strzelił w długi róg bramki gości i Legia objęła prowadzenia 1:0. Wolski zdobył swoją piątą bramkę w tym sezonie, a trzecią na wiosnę. Co więcej spośród ostatnich czterech ligowych bramek legionistów Wolski zdobył trzy.

Legia niesiona prowadzeniem przycisnęła gości na ostatnie minuty. W 38. minucie Radović był faulowany przed polem karnym, a Ljuboja strzelił z wolnego nad bramką Sapeli. Cztery minuty później była powtórka tej sytuacji. Radović był faulowany jakieś 25 metrów od bramki Sapeli, a rzut wolny znowu wykonywał Ljuboja. Tym razem trafił jednak w bramkarza gości. W 44. minucie Ljuboja przewracał się w polu karnym, ale sędzia Tomasz Musiał nie miał wątpliwości, że goście atakowali serbskiego napastnika zgodnie z przepisami. Wreszcie w 45. minucie Legia miała doskonałą okazję na zdobycie gola do szatni. Wawrzyniak odebrał piłkę Tomaszowi Wróblowi i po doskonałym dryblingu znalazł się sam przed Sapelą. Zamiast strzelać podał do gorzej ustawionego Ljuboji, który naciskany przez Lacica skiksował i skończyło się tylko na strachu gości.

W przerwie meczu trener gości Kamil Kiereś dokonał zmian, które miały kluczowe znaczenie dla losów meczu. Wprowadził na boisko dwóch doświadczonych piłkarzy, byłych reprezentantów Polski, o których można powiedzieć, że są „starymi wyjadaczami”. Kamil Kosowski wszedł za Mateusza Maka, zaś Marcin Żewłakow za Pawła Giela. W 57 min. po faulu tuż przy linii końcowej boiska, a przed linią pola karnego sędzia zarządził rzut wolny. Do piłki podszedł Kosowski i dokładnie zacentrował na głowę Marcina Żewłakowa, który wyskoczył wyżej niż Jakub Wawrzyniak i pokonał Kuciaka, który nie miał żadnych szans na obronę tego strzału. W polu karnym było dziesięciu legionistów i tylko pięciu bełchatowian, a i tak okazało się, że można pokonać najlepszą polską defensywę. Żewłakow strzelił swojego dziesiątego ligowego gola od powrotu do polskiej ekstraklasy latem 2010 r. Co ciekawe cztery z tych goli strzelił Legii, a trzy przy Łazienkowskiej. Dodatkowo, bramka miała dla niego szczególne znaczenie, bo była pierwszą od… 6 sierpnia zeszłego roku! Żewłakow zatrzymał licznik Kuciaka na 430 minutach bez straty gola, a kibice liczyli, że słowacki bramkarz zbliży się do swojego osiągnięcia z jesieni (759 minut).

2012.03.24_Legia_-_GKS_Bełchatów_(2)

Legia ruszyła do przodu, ale robiła to bez przekonania, bez pewności siebie, niedokładnie, bojaźliwie. Dopiero w ostatnim kwadransie piłkarze gospodarzy ożywili się i zagrali, jak na lidera przystało. To było jednak za mało, aby ponownie pokonać Sapelę. „W 69. minucie Wolski dośrodkował z rzutu wolnego, a Radović niedokładnie trafił głową w futbolówkę i wysoko przestrzelił.” (cyt. za: 90minut.pl). W 75. minucie trener Skorża zaskoczył wszystkich zgromadzonych na stadionie zdejmując najlepszego na boisku Wolskiego, a wprowadzając w jego miejsce Ismaela Blanco. Skorża wprowadził napastnika i to mu się chwali, ale powinien zdjąć innego piłkarza niż Wolskiego. Po chwili po dośrodkowaniu w pole karne w doskonałej sytuacji znalazł się Ljuboja, ale potwierdził to, co powtarza Wojciech Kowalczyk, że nie potrafi grać głową. Ljuboja strzelił z kilku metrów fatalnie, bo piłka poleciała nad poprzeczką. W 77. munucie Jędrzejczyk wrzucił piłkę z autu do Wawrzyniaka, który dośrodkował w pole karne. Piłka po głowie Radovica i klatce piersiowej Filipa Modelskiego spadła na boisko. Radović stojąc tyłem do bramki był szybszy, ale zaatakował go Baran. „Rado” padł w polu karnym, ale sędzia nie reagował. Chyba słusznie, bo wydaje się, że nie było to zagranie kwalifikujące się na podyktowanie rzutu karnego.

2012.03.24_Legia_-_GKS_Bełchatów_(3)

W 81. minucie Radović podał do wbiegającego w pole karne Michała Kucharczyka, który dośrodkował, a  Gol z jedenastu metrów strzelił z woleja około metra nad poprzeczką bramki gości. „Chwilę później Marcin Żewłakow źle przyjął piłkę, marnując bardzo dobre podanie Tomasza Wróbla.” (cyt. za: 90minut.pl). Trzy minuty później jeden z legionistów odebrał piłkę Baranowi i odegrał do Michała Żewłakowa, który podał ją do Ljuboji, a Serb zdecydował się na strzał z około dwudziestu metrów. Sapela z trudem, ale efektownie odbił piłkę. W ostatniej minucie spotkania Legia miała ostatnią szansę na zwycięstwo. W ogromnym zamieszaniu w polu karnym strzał Jakuba Rzeżniczaka został zablokowany, a dobitka z ostrego kąta w wykonaniu zupełnie niewidocznego Blanco została odbita przez Sapelę. Blanco nie zachwycił i nie wykorzystał szansy, aby zostać „zbawcą Legii”, choć sytuacja była naprawdę trudna.

Legia nie zachwyciła, ale przyznać trzeba, że miała w tym meczu przewagę. Nie potrafiła jej wykorzystać, bo grała zbyt nerwowo. Statystyki przedstawione na stronie legia.com nie pozostawiają wątpliwości, kto w tym meczu był stroną bliższą zwycięstwa. Legia miała przewagę w strzałach celnych (8:2), w strzałach niecelnych (14:1) i rzutach rożnych (8:1), ale w najważniejszej rubryce był remis. Legionistom zabrakło trochę zadziorności i waleczności, aby „wyszarpać” to zwycięstwo, jak kilkukrotnie działo się to w zeszłym sezonie. Świadczy o tym tylko 10 fauli popełnionych przez zawodników obu drużyn i jedna żółta kartka.

2012.03.24_Legia_-_GKS_Bełchatów_(4)

Schodzących do szatni legionistów żegnały gwizdy.

Legia rozczarowała, o czym świadczą gwizdy kibiców i skandowanie „Co wy robicie? Wy naszą Legię hańbicie!”. Jednym z atutów gospodarzy w walce o mistrzostwo Polski miała być duża liczba meczów u siebie. Tymczasem trzy kolejne mecze ligowe i pucharowe (z Polonią, Gryfem i Bełchatowem) zakończyły się tylko remisami, które nie mogły przybliżyć gospodarzy do upragnionego tytułu mistrzowskiego.

 

24 marca 2012, godz. 18:00 – Warszawa (Stadion Wojska Polskiego / Pepsi Arena)

23. kolejka T-Mobile Ekstraklasy 2011/2012

Legia Warszawa 1-1 GKS Bełchatów

Bramki: Rafał Wolski (36 min.) – Marcin Żewłakow (57 min.)

Legia: 12. Dušan Kuciak – 2. Artur Jędrzejczyk, 6. Michał Żewłakow, 21. Ivica Vrdoljak, 14. Jakub Wawrzyniak – 27. Rafał Wolski (75 min., 22. Ismael Blanco), 25. Jakub Rzeźniczak, 5. Janusz Gol (85 min., 9. Nacho Novo), 32. Miroslav Radović, 33. Michał Żyro (62 min., 18. Michał Kucharczyk) – 28. Danijel Ljuboja.

Trener: Maciej Skorża.

Bełchatów: 12. Łukasz Sapela – 2. Filip Modelski, 32. Maciej Szmatiuk, 14. Mate Lacić, 24. Maciej Wilusz – 23. Tomasz Wróbel, 3. Grzegorz Baran, 31. Paweł Giel (46, 21. Marcin Żewłakow), 30. Kamil Wacławczyk (85 min., 5. Damian Zbozień), 16. Mateusz Mak (46 min., 11. Kamil Kosowski) – 20. Paweł Buzała.

Trener: Kamil Kiereś.

żółta kartka: Zbozień (88 min. – za niesportowe zachowanie).

sędziował: Tomasz Musiał (Kraków) jako główny oraz Ślusarski i Lekki.

widzów: 16.237.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, ekstraklasa.tv, sport.pl, legia.com i „Przegląd Sportowy” z dnia 26 marca 2012 r., s. 20-21.

poniedziałek, 06 września 2010
Legia jak Bayern…

W meczu 4. kolejki ekstraklasy, rozegranym w dniu 27 sierpnia 2010 r. Legia uległa na własnym stadionie GKS Bełchatów 0:2 (0:2).

Tego samego dnia w Bundeslidze porażkę, także 0:2 w meczu z 1. FC Kaiserslautern poniósł Bayern Monachium i w tym miejscu podobieństwa się kończą, bo Bayern przegrał na wyjeździe, mimo że grał lepiej, prowadził grę i oddał więcej strzałów. Legia przegrała całkowicie zasłużenie a 0:2 to najmniejszy wymiar kary.

Radość_Bełchatowian

Radość Bełchatowian po pierwszej bramce i zdziwienie Antolovica.

Mecz z Bełchatowem potwierdził to, co dziennikarze mówią od inaugurującego meczu z Polonią – największym atutem Legii jest stadion, bo drużyny nie ma. Wprawdzie Legioniście rozpoczęli z animuszem, ale starczyło go na pierwszych 20 sekund, gdy na groźny strzał tuż obok słupka zdecydował się Manu. Później na boisku istniał tylko Bełchatów. W 11 i 39 min. Tomasz Wróbel dośrodkował a wracający na polskie boiska Marcin Żewłakow głową zdobył dwie bramki przy biernej postawie obrońców i Antolovica, który stał w bramce a później wściekał się na obrońców, choć przyznać trzeba, że Kneżević, Komorowski i Wawrzyniak zupełne nie rozumieją się, co po meczu podkreślał trener Skorża. Dodać trzeba, że w pierwszej połowie bełchatowianie jeszcze czterokrotnie zagrozili bramce strzezonej przez Antolovica.

Wolny dla Legii

Legioniści przygotowują się do rzutu wolnego, który fatalnie wykona Maciej Rybus, a piłka poszybuje wysoko nad bramką Łukasza Sapeli.

W drugiej połowie Legia przeważała, ale jej strzały, albo nie trafiały w światło bramki, albo były za słabe, aby zaskoczyć Łukasza Sapelę. Niezależnie jednak od tej optycznej przewagi – gra Legii, niedokładność podań, brak pomysłu na rozegranie piłki i po prostu niemoc tylko irytowały. W przeciwieństwie do piłkarzy, górniczego klubu, którzy kilkoma podaniami z byli w stanie rozklepać obronę Legii, złożoną z (podobno) gwiazdorów.

Radość_Bełchatowian_po_meczu

Zasłużona radość Bełchatowian po ostatnim gwizdku sędziego.

Piękny sen z meczu przeciwko Cracovii nie powtórzył się a Legia po (znowu) łatwo straconej bramce, zamiast odrabiać straty straciła kolejną. Przy Łazienkowskiej nie ma drużyny, nie ma współpracy i zrozumienia. Jest natomiast grupa piłkarzy, którzy nie potrafią grać ze sobą w jednej drużynie. Rozgoryczenia na konferencji nie krył trener Skorża, który mówił, że część jego piłkarzy przerasta walka o Mistrzostwo Polski. Już po 4. kolejkach? Trener Urban długo bronił swoich piłkarzy i pękł dopiero po zakończeniu sezonu 2008/2009. To samo słyszeliśmy z ust trenera Białasa, a teraz Skorży. Trenerzy się zmieniają i mówią to samo. Symptomatyczne?

 

27 sierpnia 2010, godz. 20:00 - Warszawa (Stadion Wojska Polskiego)

Legia Warszawa 0-2 GKS Bełchatów

Bramki: Marcin Żewłakow 11, 39

Legia: 1. Marijan Antolović - 23. Srđa Knežević, 4. Dickson Choto, 14. Jakub Wawrzyniak, 17. Marcin Komorowski - 9. Manú, 16. Ariel Borysiuk (29, 80. Bruno Mezenga), 21. Ivica Vrdoljak, 8. Maciej Iwański, 31. Maciej Rybus (46, 27. Alejandro Ariel Cabral) - 82. Takesure Chinyama (62, 18. Michał Kucharczyk).

Bełchatów: 12. Łukasz Sapela - 27. Zlatko Tanevski, 28. Marcin Drzymont, 14. Mate Lacić, 4. Jacek Popek - 23. Tomasz Wróbel, 5. Janusz Gol, 3. Grzegorz Baran, 19. Kamil Poźniak (88, 51. Łukasz Bocian), 8. Maciej Małkowski (90, 45. Bartłomiej Bartosiak) - 21. Marcin Żewłakow (70, 17. Grzegorz Kuświk).

Żółte kartki: Vrdoljak - Baran, Lacić.

Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom).

Widzów: 18.000.

Dane statystyczne pochodzą z serwisu 90minut.pl.

sobota, 21 lutego 2009
Pechowiec Garguła

Wczorajszy mecz ćwierćfinału Pucharu Ekstraklasy był niezwykle pechowy dla Łukasza Garguły, który spędził na nim zaledwie 6 minut i może okazać się, że był to jego jedyny występ podczas tegorocznej wiosny. W niegroźnej sytuacji bramkarz Legii Wojciech Skaba wybijał piłkę i trafił nią w głowę odwracającego się Garguły, który przewrócił się. Boisko opuścił przy asyście sztabu medycznego bełchatowian. Wiadomo, że doznał kontuzji, ale jakiej dokładnie – tego jeszcze nie wiadomo. Serwisy internetowej wymieniają różne urazy: skręcenie stawu kolanowego, naciągnięcie wiązadeł pobocznych stawu kolanowego, uszkodzenie wiązadła krzyżowego i uraz wiązadła przyśrodkowego w kolanie. Serwis sports.pl ośmieszył się podając informację, że Garguła: „zderzył się w polu karnym z bramkarzem drużyny ze stolicy i musiał opuścić plac gry”. Nie było żadnego kontaktu między Skabą a Gargułą. Reprezentant Polski niefortunnie upadł po uderzeniu piłką, choć komentujący spotkanie Marek Chojnacki wskazywał, że to prawdopodobnie jakiś uraz ucha bądź głowy.

 

Dzisiaj Garguła miał przejść dokładne badania, aby dokładnie zdiagnozować uraz jakiego doznał. Póki co oficjalnych komunikatów jeszcze nie ma, ale wiadomo, że kontuzja dotyczy stawu kolanowego.

Działacze Bełchatowa mogą żałować, że kilka tygodni temu nie zgodzili się na transfer „Guły” do Wisły. Można zrozumieć, że chcieli jeszcze przez pół roku skorzystać z tego piłkarza, ale z drugiej strony piłkarz dał wyraźny sygnał, że przyszłość wiąże z Krakowem a nie z Bełchatowem. Działacze Wisły proponowali nawet niezłą sumę za wcześniejsze zwolnienie Garguły z kontraktu, ale Bełchatów nie przystał na to i może się czuć jak pies ogrodnika, który sam nie ma i obcemu nie da.

18:10, martinez-4ever , Kontuzje
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 stycznia 2009
Carlos Costly odchodzi z Bełchatowa

Taki wniosek płynie z informacji, że Carlos Yair Costly Molina nie pojechał na zgrupowanie GKS Bełchatów do tureckiej Antalyi. Piłkarz reprezentacji Hondurasu... odmówił wyjazdu.

Nie jest tajemnicą, że Costly to utalentowany piłkarz a Bełchatów liczył, że zarobi na pozyskaniu tego piłkarza. Wiosną 2007 r. Costly prezentował się bardzo dobrze, bo w 11 meczach w lidze strzelił 6 bramek. Bełchatowianie postanowili zainwestować w tego piłkarza i wykupili go za 500 tys. euro z honduraskiego CD Platense. Na nieszczęście GKS w kolejnych 38 meczach ligowych strzelił tylko 7 bramek. Zarówno piłkarz jak i klub byli niezadowoleni ze współpracy. Zanosiło się na to, że Costly opuści górnicze miasto tym bardziej, że jesień 2008 r. zakończył czerwoną kartką za wyjątkowo brutalny faul. Sytuacja zmieniła się, gdy Rafał Ulatowski zastąpił Pawła Janasa na stanowisku trenera GKS. Wiadomo, że gdy przychodzi nowy trener, to chce sprawdzić wszystkich piłkarz znajdujących się w kadrze klubu. Sprawa odejścia Costlyego umarła więc śmiercią naturalną. W tym tygodniu okazało się jednak, że piłkarz nie chce kontynuować kariery w dotychczasowym klubie, a dodatkowo interesuje się nim angielskie Birmingham City. Kierunek angielski przy ewentualnym transferze Costlyego pojawił się już w zeszłym roku, gdy interesowało się Wigan Athletic.

Zastanawia tylko jedna sprawa. Gdzie Anglicy wypatrzyli Costlyego? Chyba nie w lidze polskiej, w której Costly sprawa wrażenie piłkarza, który wszystko robi od niechcenia, z niechęcią i nonszalancją. Nawet, gdy biega trudno oprzeć się wrażeniu jakby mu nie zależało. Wychodzi więc na to, że Anglicy obserwowali występy Costlyego w kadrze narodowej (21 meczy i 6 bramek). Czy jednak na pewno? Im więcej myślę o tym, że niechciany w lidze polskiej miałby zasilić czołowy klub drugiej ligi angielskiej, tym bardziej myślę, że jest to tylko spekulacja.
23:35, martinez-4ever , Transfery
Link Dodaj komentarz »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Tagi