Wpisy z tagiem: torwar

sobota, 20 kwietnia 2019
Frekwencyjna porażka turnieju siatkarek

Warszawski turniej kwalifikacyjny do siatkarskich mistrzostw świata kobiet zakończył się porażką tak sportową, jak i frekwencyjną. Polki nie tylko nie awansowały do mistrzostw, ale nie zakwalifikowały się do turnieju barażowego. Co więcej, turniej obejrzało niewielu widzów.

Organizacja jakiejkolwiek imprezy sportowej w dużym mieście, w którym jest wiele różnych atrakcji i możliwości spędzania wolnego czasu, zawsze jest ryzykowna. Z tego też powodu ważne jest odpowiednie rozreklamowanie imprezy, a takiego w Warszawie z całą pewnością nie było. Warszawski Torwar gościł już trzecią dużą imprezę w ostatnim czasie (Puchar Świata w taekwondo i Mistrzostwa Europy w judo), ale wszystkie łączyło to, że w mieście brakowało o nich informacji. Tak naprawdę, spośród imprez organizowanych na Torwarze w ostatnich latach chyba tylko zawody jeździeckiego Pucharu Świata i finał Pucharu Polski piłkarzy ręcznych w 2015 r. mogły liczyć na odpowiednie rozreklamowanie.

Trudno wskazać przyczynę, dla której w Warszawie brakowało informacji o turnieju kwalifikacyjnym siatkarek. Być może organizatorom zabrakło środków na odpowiednią promocję turnieju. Być może liczono, że na fali zainteresowania siatkówką trybuny „same” zapełnią się. Takie jednak myślenie byłoby błędne, bo siatkówka żeńska nawet w okresie sukcesów polskich „Złotek” pozostaje w cieniu męskiej siatkówki.

Logo_turniej_starkarek_Torwar_2017

Źródło: torwar.cos.pl.

Podczas warszawskiego turnieju rozegrano piętnaście meczów, które obejrzało łącznie 5.734 widzów (średnio 382 widzów na mecz). Zgodnie z przewidywaniami najwięcej widzów zgromadziły mecze gospodyń. Pięć meczów Polek obejrzało 4.416 widzów (średnia 883), a pozostałe dziesięć spotkań obejrzało zaledwie 1.318 widzów (średnia 132).

Jak łatwo można było przewidzieć największą widownię zgromadziły mecze rozgrywane przez weekend i mecze rozgrywane najpóźniej. Spotkania odbywały się o godzinie 15:30, 18:00 i 20:30. Pięć meczy rozgrywanych o godz. 15:30 obejrzało łącznie zaledwie 400 widzów (średnia 80), przy czym trzy mecze obejrzało mniej niż stu widzów. Spotkania o 18:00 cieszyły się ponad dwukrotnym zainteresowaniem widzów – 918 (średnia 184), natomiast spotkania o 20:30 to były mecze „Biało-Czerwonych”, dlatego widownia była zdecydowanie najlepsza – 4.416 (średnia 883). Turniej był rozgrywany przez pięć dni i każdego kolejnego dnia liczba widzów stopniowo rosła. Najmniej widzów obejrzało trzy mecze pierwszego dnia turnieju (740), a najwięcej – ostatniego dnia (1.326).

Jak widać frekwencja nie tylko nie powalała na kolana, ale była na granicy przyzwoitości. Warto zastanowić się, czy turniej nie powinien być rozgrywany w mniejszym mieście, a zwłaszcza takim, w którym przyjazd sześciu żeńskich reprezentacji, a zwłaszcza Polek, byłby niesamowitym wydarzeniem.

 

 

Źródła: własne, cev.lu, pl.wikipedia.org.

Polki zmiecione przez Serbki, nie zagrają w Mistrzostwach Świata 2018

W ostatnim dniu turnieju kwalifikacyjnego do mistrzostw świata siatkarek Polki gładko przegrały w hali warszawskiego Torwaru z faworyzowanymi Serbkami 0:3 (15:25, 16:25, 15:25). Mecz został rozegrany w niedzielę 28 maja 2017 r. i trwał zaledwie 66 minut.

Zwycięzca turnieju uzyskiwał bezpośredni awans do mistrzostw świata, zaś drużyna, która zajęła drugie miejsce miała jeszcze szansę awansu z turnieju barażowego. Pozostałe drużyny kończyły w Warszawie swoje starania o mistrzostwa świata. Zdecydowanymi faworytkami do pewnego zwycięstwa w turnieju były Serbki (zajmujące 3. miejsce w rankingu FIVB), wicemistrzynie olimpijskie z Rio de Janeiro (2016), wicemistrzynie Pucharu Świata (2015) i brązowe medalistki Mistrzostw Europy (2015). Poza tym, w ostatnich latach zajęły 7. miejsce w World Grand Prix (2016) i Mistrzostwach Świata (2014). Przed turniejem w Warszawie Serbki rozegrały dwa mecze w Belgradzie z Bułgarią. Pierwszy przegrały 2:3, a w drugi zremisowały 2:2. O drugą pozycję i awans do turnieju barażowego miały walczyć grające na podobnym poziomie – Polki (22. FIVB) i Czeszki (25.). Słowaczki (33.) mogły sprawić niespodziankę, ale tylko w meczach z Polkami i Czeszkami. Stawkę uczestników turnieju uzupełniły najsłabsze w tym gronie – Cypryjki (44.) i Islandki (97.).

W kadrze Serbii, która zjawiła się w Warszawie znalazły się aż cztery siatkarki związane z polską Orlen Ligą. Środkowa Stefana Veljković występuje w Chemiku Police od trzech sezonów. W tym klubie występowała także w sezonie 2016/2017 wychodząca na zmiany przyjmująca Jelena Blagojević. Od 2017 r. reprezentuje barwy DevelopRes Rzeszów. W sezonie 2014/2015 w Policach grała przyjmująca Sanja Malagurski, a w latach 2013-2015 atakująca Ana Bjelica. W niedalekiej przeszłości do kadry była powoływana rozgrywająca Danica Radenković, która występuje od 2017 r. w Muszyniace. W tym klubie grała także w sezonie 2014/2015, a w kolejnym reprezentowała barwy Atomu Trefl Sopot.

Serbki wydawały się poza zasięgiem rywalek i gromiły kolejne rywalki 3:0. Polki natomiast wygrały po 3:0 z Cypryjkami i Islandkami, 3:1 ze Słowaczkami, a z Czeszkami niespodziewanie przegrały 2:3 i żeby awansować musiały wygrać z Serbkami. Porażka z Czechami jest o tyle bolesna, że „Biało-Czerwone” prowadziły 2:1 w setach, a później w tie-breaku 8:2 i do końca seta zdobyły tylko… jeden punkt. Zwycięstwo nad południowymi sąsiadkami zapewniało Polkom awans do barażu, nawet w przypadku porażki z Serbią. Niestety wynik meczu z Czechami postawił Polki pod ścianą. Brak zwycięstwa z Serbią oznaczał zakończeniu udziału w eliminacjach, bez szans na grę w barażu!

2017.05.28_Polska_-_Serbia_(10)

W pierwszym secie Serbki rozpoczęły od mocnego uderzenia i na pierwszą przerwę techniczną przechodziły przy prowadzeniu 8:2. Wprawdzie Polkom udało się zmniejszyć stratę do czterech punktów (10:6), to po chwili Serbki zdobyły trzy kolejne punkty (13:6), a na drugą przerwę techniczną schodziły z przewagą dziewięciu punktów (16:7). Największą przewaga wynosiła trzynaście (!) punktów (21:8). „Przyjęcie na poziomie 64-procent pozwoliło im na kreatywną siatkówkę, która zdawała się przerastać biało-czerwone.” (cyt. za: pzps.pl). W końcówce seta przy zagrywce Joanny Wołosz Serbki popełniły kilka błędów i ostatecznie wygrały 25:15. „Jednostronnego seta zakończył autowy serwis Agnieszki Kąkolewskiej.” (cyt. za: siatka.org).

Drugi set był bardziej wyrównany, ale tylko do czasu. Polki prowadziły 4:2, a na pierwszą przerwę techniczną schodziły z minimalnym prowadzeniem (8:7). Później prowadziły Serbki, ale Polki trzymały dystans (16:14). „(…) mogło się jeszcze wydawać, że Polki nawiążą walkę, zwłaszcza że kolejną akcję rozstrzygnęły na swoją korzyść, po tym jak zablokowana została Tijana Bosković. Tyle że pięć kolejnych punktów zdobyły Serbki (21:15), a jedyne "oczko" w tej partii padło po zepsutej zagrywce Bosković.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Zresztą w tym secie „Tijana Bosković (…) zrobiła większą różnicę” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).  Polki wygrały tylko dwie piłki i przegrały seta 16:25. „Asem serwisowym seta zakończyła Tijana Malesević” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

2017.05.28_Polska_-_Serbia_(74)

Choć reprezentacja Serbii po dwóch wygranych partiach zapewniła sobie udział w przyszłorocznych mistrzostwach świata, na parkiecie pozostała ta sama szóstka. A Polki nadal nie znalazły na nią recepty (…)” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl), choć szanse na awans poprzez baraż były, ale trzeba było wygrać trzy kolejne partie. W trzecim secie Serbki prowadziły z przewagą 2-3 punktów, ale Polki dwukrotnie doprowadziły do remisu (4:4, 8:8). Faworytki uzyskały jednak aż dziewięć punktów przewagi (20:11) i stało się jasne, że Polki nie wygrają nawet seta. Ostatecznie Serbki zwiększyły jeszcze przewagę i wygrały 25:15 po ataku Brankicy Mihajlović. „Biało-Czerwone po raz drugi z rzędu nie zagrają w mistrzostwach świata. Cztery lata temu tej szansy pozbawiła je reprezentacja Belgii, podczas turnieju w Łodzi.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Dominacja Serbek w turnieju została potwierdzona nie tylko bezpośrednim awansem do przyszłorocznych mistrzostw świata, ale licznymi nagrodami indywidualnymi. MVP turnieju i najlepszą atakującą została wybrana Tijana Bosković (Serbia). Pozostałe nagrody otrzymały: najlepsza przyjmująca – Brankica Mihajlović (Serbia) i Michaela Mlejnkova (Czechy), najlepsza blokująca – Stefana Veljković (Serbia) i Agnieszka Kąkolewska (Polska), najlepsza libero – Silvija Popović (Serbia) i najlepsza rozgrywająca – Bojana Żivković (Serbia).

2017.05.28_Polska_-_Serbia_(15)

Trener Jacek Nawrocki ma nad czym pracować ze swoimi podopiecznymi.

Trener przegranych Jacek Nawrocki „nie krył, że niektóre zawodniczki nie udźwignęły ciężaru ważnych meczów” (cyt. za: eurosport.onet.pl), zaś prezes PZPS Jacek Kasprzyk wskazywał na szerszy problem polskiej kadry siatkarek widząc jednak szansę na lepsze „Reprezentacja Polski wymaga rewolucji (…) Pierwszy raz od kilku lat nasze kadetki wywalczyły awans na mistrzowską imprezę, więc zaplecze posiadamy. Potrzeba tylko czasu, by dołączyć do najlepszych drużyn w Europie i na świecie (…) Teraz nie czeka nas zmiana pokoleniowa, ale zmiana na kilku pozycjach.” (cyt. za: eurosport.onet.pl).

 

28 maja 2017 r., godz. 20:30, Warszawa, Hala „Torwar”

Turniej kwalifikacyjny Mistrzostw Świata 2018

Polska – Serbia 0:3 (15:25, 16:25, 15:25)

Polska: 5. Agnieszka Kąkolewska 5, Berenika Katarzyna Tomsia 11, 10. Zuzanna Efimienko 3, 14. Joanna Wołosz 1, 16. Natalia Mędrzyk 3, 17. Malwina Smarzek 1, 9. Aleksandra Krzos (libero) – 2. Gabriela Polańska 2, 4. Patrycja Polak,  11. Tamara Kaliszuk, 15. Martyna Grajber 4, 13. Agata Witkowska (libero) oraz zawodniczki, które nie zagrały: 1. Maja Tokarska, 20. Marlena Pleśnierowicz.

Trener: Jacek Nawrocki.

II trener: Waldemar Kawka.

Serbia: 4. Bojana Zivkovic 4, 6. Tijana Malesevic 6, 9. Brankica Mihajlovic 9, 11. Stefana Veljkovic 6, Jovana Stevanovic, 15. Jovana Stevanović 10, 19. Tijana Bosković 21, 17. Silvija Popovic (libero) – 7. Ana Antonijević oraz zawodniczki, które nie zagrały: 1. Bianka Busa, 3. Sanja Malagurski, 5. Mina Popović, 13. Ana Bjelica, 14. Nadja Ninković, 20. Jelena Blagojević (libero).

Trener: Zoran Terzic,

II trener: Branko Kovacevic

Sędziowali: Evgeny Makshanov (Rosja) i Monika Ujhazi (Węgry).

Widzów: 1326.

 

Źródło: własne, sportowefakty.wp.pl, pzps.pl, sport.pl, eurosport.onet.pl, siatka.org, cev.lu. E. Kowalczyk, Polki zaprzepaściły szansę, „Przegląd Sportowy” z dnia 29 maja 2017 r., s. 28-29.

czwartek, 20 kwietnia 2017
Polacy zagrali w Grupie Światowej Pucharu Davisa 2016!

W dniach 4-6 marca 2016 r. w gdańskiej Ergo Arenie reprezentacja polskich tenisistów przegrała 2:3 z Argentyną w historycznym, bo pierwszym swoim meczu, w Grupie Światowej Pucharu Davisa.

Pierwszy mecz w ramach Pucharu Davisa Polacy rozegrali już w 1925 r. (0:5 z Wielką Brytanią), ale dopiero we wrześniu 2013 r. wystąpili (po raz pierwszy w historii) w meczu barażowym o Grupę Światową Pucharu Davisa. Po zwycięstwach nad Słowenią (3:2, Wrocław) i RPA (3:1, Zielona Góra) odbili się jednak od ściany. Porażka 1:4 z Australią na warszawskim Torwarze była wysoka, aczkolwiek zasłużona.

W 2014 r. wszyscy byliśmy przekonani, że przy dobrej postawie Jerzego Janowicza i niezawodnym polskim deblu powtórzenie tego wyniku jest prawie pewne. A tymczasem po pokonaniu Rosji (3:2, Moskwa) przyszło rozczarowanie i kłótnia Janowicza po meczu z Chorwacją (1:3, Warszawa), zresztą też rozegranym na Torwarze. Wreszcie w  2015 r. Polacy dopięli swego. Pokonali kolejno Litwę (3:2, Płock), Ukrainę (3:1, Szczecin) i Słowację (3:2, Gdynia) we wrześniowym barażu o Grupę Światową. Zwycięstwo i awans zawdzięczają sobie, bo nikt go nie sprezentował, ale przyznać trzeba, że mieli sporo szczęścia w losowaniu. Słowacja zajmowała bowiem najniższe miejsce w rankingu spośród reprezentacji, które były rozstawione.

Polska_-_Argentyna_Davis_Cup_plakat

Źródło: tenispolski.pl.

Przygotowania do historycznego meczu nie przebiegały jednak tak, jak można było się tego spodziewać. Zarówno, jeśli chodzi o dyspozycję sportową polskich tenisistów, jak i o kwestie organizacyjne w postaci szybkiego kortu.

Nie jest żadną tajemnicą, że daviscupowa reprezentacja Polski jest uzależniona od Jerzego Janowicza, a tymczasem polska rakieta nr 1 była kontuzjowana. Co gorsza sytuacja pozostałych polskich singlistów nie była najlepsza. Michał Przysiężny też był kontuzjowany, a Łukasz Kubot trenował tylko debla i nie był gotowy na wyzwanie gry w singla w Pucharze Davisa.

Przysiężny po kontuzji jednak zagrał, ale przystępował po przerwie do rywalizacji z rankingiem ATP – 318! „Przegląd Sportowy” podkreślał, że lepszy ranking miały pierwsze rakiety takich tenisowych mocarstw jak Barbados i Salwador! Druga singlowa rakieta to Hubert Hurkacz – 602. Jeśli chodzi o Argentyńczyków to Leonardo Mayer – 41., Guido Pella – 42. Nawet debliści – Carlos Berlocq (141.) i Renzo Olivo (167.) byli lepsi od obu Polaków.

Aleksander Charpantidis, drugi trener kadry Polki i Michała Przysiężnego, tłumaczył Polaka, który doznał dwóch singlowych porażek mówiąc, że „niewielu tenisistów byłoby w stanie zagrać dwa długie mecze po czteromiesięcznej przerwie i jedynie kilku treningach” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”). Polacy przegrali 2:3, ale przyznać trzeba, że drugi punkt zdobyli, gdy było już pozamiatane, a Hurkacz pokonał Olivo w dwusetowym pojedynku. Porażka z Argentyną nie była jedynie porażką sportową. Potężny cios za organizację meczu przyszedł kilka miesięcy później, choć wydawało się, że problem został rozwiązany.

Polska_-_Argentyna_Davis_Cup_przed_meczem_deblistów

Przed meczem deblistów.

Źródło: sportowefakty.wp.pl.

Superszybki kort, jaki na mecz z Albicelestes przygotowali Polacy miał być szansą dla „Biało-Czerwonych”, a tymczasem… oprotestowali go goście. Delegat Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF – International Tennis Federation) zbadał kort i uznał, że mieści się on w dopuszczalnych granicach. „Na tak szybkim korcie, jak w Ergo Arenie, nie rywalizuje się już dziś praktycznie nigdzie na świecie.” pisał „Przegląd Sportowy”. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona, a tymczasem na początku lipca 2016 r. ITF ogłosiła, że za nieregulaminową nawierzchnię w meczu z Argentyną, „Biało-Czerwoni” zostają ukarani: (1) odjęciem 2000 punktów rankingowych, co spowodowało spadek w rankingu o ponad 30 miejsc, (2) utratą prawa do organizacji kolejnego meczu Pucharu Davisa i wyboru nawierzchni oraz (3) grzywną w wysokości 62 300 euro. Prezes PZT, Jacek Muzolf, nie chciał komentować sprawy, natomiast członek zarządu, Maciej Stańczuk powiedział m.in.: „Oczywiście, ta sytuacja to lekcja dla związku. Nie powinniśmy w przyszłości za bardzo ryzykować.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl). Ryzyko było niewspółmierne do kary, a lekcja okazała się niezwykle droga.

Warto jeszcze dodać, że Argentyna po pokonaniu Polski już się nie zatrzymała i po wygraniu trzech wyjazdowych meczów z Włochami (3:1, Pesaro), Wielką Brytanią (3:2, Glasgow) i Chorwacją (3:2, Zagrzeb) po raz pierwszy w historii sięgnęła po Puchar Davisa. Wcześniej Argentyńczycy czterokrotnie wystąpili w finale (1981, 2006, 2008, 2011).

 

Źródła: własne, daviscup.com, sportowefakty.wp.pl, tenispolski.pl, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org. Kończę z singlem – wywiad red. Bartosza Gębicza z Łukaszem Kubotem, „Przegląd Sportowy” z dnia 8-9 sierpnia 2015 r., s. 16-17. Biało-czerwoni w elicie!, „Przegląd Sportowy” z dnia 21 września 2015 r., s. 27.B. Gębicz, Brakuje im zdrowia, „Przegląd Sportowy” z dnia 15 lutego 2016 r., s. 27. B. Gębicz, Wielki sprawdzian charakteru, „Przegląd Sportowy” z dnia 4 marca 2016 r., s. 26.

wtorek, 22 grudnia 2015
Piłka ręczna to sport dla twardych mężczyzn [Fotorelacja]

Turniej finałowy o Puchar PGNiG Puchar Polski 2014/2015 potwierdził, że piłka ręczna jest sportem dla twardych facetów. Wielokrotnie dochodziło do starć między piłkarzami na pograniczu faulu, ale złośliwości i złej woli raczej nie było. Szczypiorniści wszystkich czterech klubów uczestniczących w turnieju finałowym leżeli na parkiecie i zwijali się z bólu oczekując na pomoc lekarzy. Taka jest właśnie piłka ręczna, co pokazują poniższe zdjęcia. „This is handball!”.

Ręczna_-_męski_sport_(0)

Ręczna_-_męski_sport_(1)

 Ręczna_-_męski_sport_(2)

 Ręczna_-_męski_sport_(3)

 Ręczna_-_męski_sport_(4)

 Ręczna_-_męski_sport_(5)

 Ręczna_-_męski_sport_(6)

 Ręczna_-_męski_sport_(7)

 Ręczna_-_męski_sport_(8)

 Ręczna_-_męski_sport_(9)

 Ręczna_-_męski_sport_(10)

 Ręczna_-_męski_sport_(11)

 Ręczna_-_męski_sport_(12)

 Ręczna_-_męski_sport_(13)

 Ręczna_-_męski_sport_(14)

 Ręczna_-_męski_sport_(15)

niedziela, 20 grudnia 2015
Organizacyjny sukces Pucharu Polski

Final Four Pucharu Polski piłkarzy ręcznych w 2015 r. został zorganizowany znacznie lepiej niż dwie poprzednie edycje, a zwłaszcza zeszłoroczna. Organizatorom należą się słowa pochwały za poprawę, ale za także umiejętność wyciągnięcia wniosków i przyznania się do błędów.

Podczas meczów półfinałowych trybuny Torwaru były wypełnione w 80-90%, a dzień finałowy, a zwłaszcza finał pomiędzy Vive Tauron Kielce a Orlen Wisłą Płock zgromadził prawie komplet widzów. W Warszawie z uwagi na bogatą ofertą kulturalno-sportową, jak również dużą ludność napływową naprawdę trudno postarać się o komplet widzów. Tymczasem, turniej finałowy Pucharu Polski sprostał temu wyzwaniu. Kluczem do sukcesu było spełnienie dwóch warunków, o których pisałem już w zeszłym roku podsumowując nieudaną organizacyjnie edycję 2014.

Termin i działania promocyjne

Po pierwsze, miejsce rozgrywania turnieju finałowego było znane ponad pół roku wcześniej, a nie raptem dwa miesiące wcześniej. Zeszłoroczny turniej finałowy był rozgrywany w kwietniu, a miejsce jego organizacji podano dopiero na początku lutego. Teraz było znacznie lepiej, bo o miejscu rozegrania turnieju było wiadomo już od… października zeszłego roku! Tak dużo czasu pozwoliło na odpowiednie przygotowanie organizacji turnieju, ale przede wszystkim zaplanowanie i przemyślenie najdrobniejszych szczegółów. Poza tym, wczesna informacja o jakiejkolwiek imprezie stanowi o profesjonalizmie organizatora, a dodatkowo pozwala dotrzeć do jak najszerszej publiczności. Z tego powodu „plus” dla Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Po drugie, turniej było znakomicie rozpropagowany. Akcja promocyjno-informacyjna była bliska ideału. Nie bez znaczenia była fakt, że w te działania zaangażowało się miasto stołeczne Warszawa, a reklama turnieju pojawiła się billboardach i autobusach komunikacji miejskiej nie ograniczając się tylko do centrum miasta i okolic hali „Torwar”. Dodatkowo, o turnieju była mowa przed jego rozpoczęciem. Co jakiś czas np. w portalu sportowefakty.wp.pl pojawiały się artykuły dotyczące Pucharu Polski, do których jednocześnie podłączano link z informacją o sprzedaży biletów. Nic więc dziwnego, że na dwa tygodnie przed pierwszym meczem półfinałowym informowano, że w sprzedaży została mniej niż jedna trzecia biletów na pierwszy dzień (półfinały) i pojedyncze wejściówki na drugi dzień turnieju. Poza tym, do „Przeglądu Sportowego” z dnia 20 kwietnia 2015 r. dołączono bezpłatny czterostronicowy dodatek „PGNiG Puchar Polski w piłce ręcznej”. Z tego powodu drugi „plus” dla ZPRP.

Doświadczenie, koniunktura i Euro 2016

Niewątpliwie sukcesowi frekwencyjnemu sprzyjały trzy zasadnicze elementy. Pierwszy – stricte organizacyjny, bo za turniej odpowiedzialny był Marcin Herra, który zdobył ogromne doświadczenie przy organizacji UEFA Euro 2012. Natomiast dwa pozostałe były związane z powracającą koniunkturą na piłkę ręczną, a właściwie zainteresowaniem piłką ręczną. Polacy zdobyli brązowy medal mistrzostw świata rozgrywanych raptem dwa miesiące wcześniej w dalekim Katarze, a w przyszłym roku odbędą się w Polsce Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej mężczyzn. Niewątpliwie to zainteresowanie kibiców piłką ręczną, choć w wydaniu reprezentacyjnym, przełożyło się na frekwencję podczas Pucharu Polski. Z drugiej jednak strony przyczynili się do tego organizatorzy, którzy w komunikatach prasowych ciągle podkreślali, że w Warszawie wystąpi kilkunastu medalistów ostatnich mistrzostw świata. Za umiejętność wykorzystania koniunktury – kolejny „plus” dla ZPRP.

Turniej

Jeśli chodzi o przebieg turnieju, to prowadzenie imprezy było na dużo, dużo lepszym poziomie niż w poprzednich dwóch latach. Dwaj prowadzący potrafili zainteresować publiczność dodatkowo organizując w przerwach meczów i w przerwach między meczami liczne atrakcje dla kibiców w postaci konkursów i zabaw.

2015.04.25-26_Puchar_Polski_Handball_(146)

Andrzej Kraśnicki, Prezes ZPRP podkreślał, że organizując turniej starano się korzystać z doświadczeń poprzednich edycji, a także dobrych wzorców, np. z turnieju finałowego Ligi Mistrzów, który rozgrywany jest w Kolonii. Prezes Kraśnicki nie ukrywał też, że „Puchar Polski został też wpisany w (…) drogę przygotowań do EURO 2016”. Kraśnicki i Herra podkreślali, że ZPRP buduje markę Pucharu Polski i zainteresowanie tą imprezą w Warszawie, która nie kojarzy się z piłką ręczną. W zeszłym roku Marcin Lijewski narzekał na puste trybuny, a w tym roku jeszcze przed pierwszym meczem Piotr Grabarczyk mówił: „Myślę, że działania idą w dobrym kierunku”. Po turnieju Grzegorz Tkaczyk powiedział natomiast: „Z roku na rok jest coraz lepiej. To było naprawdę fajne widowisko.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl), a Bartłomiej Tomczak: „Ten turniej był świetną promocją piłki ręcznej. Pokazaliśmy się w stolicy szerszemu gronu widzów. Ci dopisali. Oby formuła tego turnieju dalej się rozwijała.”.

Co poprawić?

ZRPR z całą pewnością zasługuje na pochwałę, ale jak zwykle w takich sytuacjach, nie można osiągnąć na laurach, tylko zastanowić się „co dalej?”, „co można jeszcze poprawić?”. Ranga Pucharu Polski rośnie z roku na rok, ale wydaje się, że pula nagród powinna być wyższa. W tym roku, podobnie, jak i w poprzednim zwycięzca otrzymał 50 tys. zł, finalista 25 tys. zł, a następne drużyny odpowiednio 15 tys. i 10 tys. zł. Prezes ZPRP nie wyklucza jednak, że w przyszłorocznej, jubileuszowej pięćdziesiątej edycji pula nagród zostanie zwiększona. Poza tym, można mieć poważne wątpliwości, czy trzecia drużyna z Pucharu Polski powinna otrzymywać promocję do Pucharu EHF z urzędu. Rozgrywki ligowe są bardziej wymagające, trwają dłużej i wymagają utrzymywania wysokiej formy przez więcej niż tylko kilka meczów. Co do nagród to dobrym pomysłem było wybieranie najlepszego piłkarza w obu drużynach, ale szkoda że te nagrody nie były przyznawane po meczu finałowym. Wtedy wręczono nagrody dla najlepszego zawodnika, bramkarza i strzelca, ale nie meczu tylko całego turnieju. Z drugiej strony wręczanie jako nagrody maskotki EHF Euro 2016 dla najlepszy piłkarzy w poszczególnych meczach było mało poważne. Warto jeszcze zastanowić się, czy oprócz nagród finansowych poszczególne drużyny (oprócz zwycięzcy) nie powinny dostawać małych pucharów, bo wręczanie dyplomów jest mało poważne.   

Jest jeszcze kwestia miejsca organizacji turnieju finałowego. Skoro Puchar Polski ciągle rozwija się, to może pora przenieść go do którejś nowoczesnej hali, np. w Gdańsku, czy Krakowie. Problemem paradoksalnie będą zeszłoroczne mistrzostwa Europy, które odbędą się w tych miastach, a także w Katowicach i Wrocławiu. W Warszawie nie będzie tej dużej imprezy. Z drugiej jednak strony trzy kolejne edycje (2013, 2014, 2015) odbyły się w Warszawie i okolicach. Pora na czwartą? Znamienna jest wypowiedź Marcina Jędryczki, dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu, jeszcze sprzed turnieju: „Cieszymy się, że zarówno w tym roku, jak i najprawdopodobniej kolejnych będziemy mieli okazję organizować Final Four.” (cyt. za: sportowe fakty.pl). Według oficjalnych danych turniej obejrzało 14 002 widzów, czym został podbity rekord frekwencji podczas turniejów Pucharu Polski rozgrywanych w formule Final Four, choć w tym zestawieniu nie uwzględniono edycji 2011, którą rozegrano w Płocku. W Warszawie mecze półfinałowe obejrzało łącznie 7075 widzów, mecz o 3. miejsce – 2306 widzów, a finał – 4621 widzów, podczas gdy Marcin Herra informował, że do sprzedaży przygotowano 4796 biletów. Wspomniany wiceprezes ZPRP nie ukrywa, że marzeniem jest rozegranie turnieju na Stadionie Narodowym.

Do rozważenia też należy pozostawić organizatorom możliwość sfotografowania się kibicom z Pucharem Polski. W zeszłym roku na stoisku Vive Kielce dostępny był Puchar Polski z poprzedniego roku. Czemu nie zapewnić kibicom takiej całkiem przyjemnej pamiątki? Niezależnie jednak od sugestii poprawiania, organizacja tegorocznego turnieju finałowego Pucharu Polski zasługuje na wysoką ocenę. Oby tak dalej.

 

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, warszawa.sport.pl. „PGNiG Puchar Polski w piłce ręcznej” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 20 kwietnia 2015 r.

piątek, 20 listopada 2015
Przed Pucharem Polski piłkarzy ręcznych 2015

W turniej finałowym podobnie jak w dwóch poprzednich latach zagrają zespoły Vive Tauron Kielce, Orlenu Wisły Płock i Azotów Puławy. Czwartym uczestnikiem jest Górnik Zabrze, który zastąpił Chrobrego Głogów – uczestnika poprzednich dwóch edycji.

Vive Tauron Kielce i Orlen Wisła Płock to aktualnie dwa najsilniejsze polskie kluby, zdecydowanie dominujące w krajowych rozgrywkach. Wystarczy zauważyć, że ostatnim innym niż wymienione klubem, który zwyciężył w Pucharze Polski jest Warszawianka, a działo się to w… 2002 roku! Oznacza to, że przez kolejnych dwanaście edycji puchar wędrował albo do Kielc albo do Płocka. Co więcej, aż dziewięciokrotnie od 2002 r. w finale rozgrywek spotykały się Kielce z Płockiem, w tym w czterech ostatnich.

W historii Pucharu Polski, rozgrywanego od sezonu 1958/1959 najwięcej triumfów ma na swoim koncie drużyna z Kielc – 11 (1985, 2000, 2003, 2004, 2006, 2009, 2010, 2011, 2012, 2013, 2014), która notuje serię sześciu kolejnych triumfów w tych rozgrywkach. Drugie miejsce na liście triumfatorów zajmuje oczywiście Orlen Wisła Płock z 10 zwycięstwami (1992, 1995, 1996, 1997, 1998, 1999, 2001, 2005, 2007, 2008). Wisła wygrywała w tych rozgrywkach pięciokrotnie z rzędu w latach 1995-1999. Na trzecim miejscu jest słaby ostatnio Śląsk Wrocław – 7 triumfów (ostatni w 1989 r.). Czwartą pozycję z 4 zwycięstwami zajmują Grunwald Poznań, Hutnik Kraków, Górnik (Pogoń) Zabrze i Spójnia Gdańsk. Górnik Zabrze, a właściwie jego poprzedniczka, czyli Pogoń Zabrze triumfowała w latach 1984, 1988, 1990. Ewentualne zwycięstwo w Warszawie pozwoli Zabrzanom na samodzielne zajmowanie czwartego miejsca w klasyfikacji triumfów w historii Pucharu Polski. Jeśli chodzi o czwartego uczestnika warszawskiego Final Four, to największym sukcesem Azotów Puławy pozostaje zajęcie trzeciego miejsca w ostatnich dwóch latach po zwycięstwach nad Chrobrym Głogów.

Nie ma wątpliwości, że Vive Tauron Kielce i Wisła Płock są zdecydowanymi faworytami całego turnieju ze wskazaniem na klub z Kielc, choć w tym sezonie wydaje się, że Płock jest niezwykle blisko detronizacji Kielczan.

Plakat_Finał_PP_piłkarzy_ręcznych_2015

Źródło: torwar.cos.pl.

Vive Tauron Kielce było najlepsze w fazie zasadniczej Superligi z kompletem 22 zwycięstw! A następnie w ćwierćfinale szybko uporało się po dwóch zwycięstwach z MMTS Kwidzyn. W półfinale spotka się z Pogonią Szczecin. W Pucharze Polski, VTK wyeliminowało w 1/8 KS Meble Wójcik Elbląg po wyjazdowym zwycięstwie 32:26, a następnie zdemolowało w ćwierćfinale pierwszoligowy KPR Legionowo 35:19 (d) i 39:25 (w). W Lidze Mistrzów po raz drugi w historii VTK zakończyło fazę grupową z kompletem 10 zwycięstw. W grupie drużyna z Kielc dwukrotnie wygrała z Pick Szeged, Dunkerque, Aalborg, Motorem Zaporoże i Kadetten Schaffhausen. W 1/8 Ligi Mistrzów, Kielce wyeliminowały Montpelliere, choć w meczu rewanżowym doznały jedynej w sezonie porażki, a następnie w ćwierćfinale dwukrotnie pokonały Vardar Skopje, któremu rady nie dała drużyna z Płocka. W 41 meczach obecnego sezonu Vive Tauron Kielce odniosło znakomity bilans – 40 zwycięstw i 1 porażka, co daje 97,56% zwycięstw.

Orlen Wisła Płock zakończyła fazę zasadniczą na drugim miejscu z bilansem 19 zwycięstw, 1 remis i 2 porażki. W ćwierćfinale Wisła dwukrotnie wygrała z Chrobrym Głogów, a w półfinale spotka się z Azotami Puławy. W Pucharze Polski Wisła urządziła sobie ostre strzelanie. Najpierw w 1/8 rozbiła na wyjeździe szczecińską Pogoń 40:24, a następnie w ćwierćfinale zdeklasowała SPR Tarnów wygrywając 43:18 (d) i 45:23 (w). W Lidze Mistrzów Wiśle szło już jednak gorzej. W swojej trudnej grupie zajęła 3. miejsce z bilansem 6 zwycięstw, 1 remis, 3 porażki notując m.in. dwie bardzo cenne wygrane przed własną publicznością – z Barceloną i zeszłorocznym triumfatorem Ligi Mistrzów – SG Flensburg-Handewitt. W 1/8 finału Wisła spotkała się z macedońskim Vardarem Skopje. W pierwszym meczu „Nafciarze” wygrali 32:26 i wydawali się bliscy awansu do ćwierćfinału, ale w rewanżu przegrali w Skopje aż 20:31. Orlen Wisła Płock rozegrała łącznie w obecnym sezonie 39 meczów, z których 31 wygrała, 2 zremisowała i 6 przegrała, co daje 79,49% zwycięstw.

Górnik Zabrze w obecnym sezonie zawodzi. Wprawdzie w sezonie zasadniczym zajął wysokie 3. miejsce (13 zwycięstw, 4 remisy, 5 porażek), choć tyle samo punktów zdobyła Pogoń Szczecin, to jednak odpadł już w ćwierćfinale. Zresztą rywalizacja z Azotami Puławy była o tyle dziwna, że w drugim meczu (pierwszy wygrały Azoty) Górnik prowadził na wyjeździe nawet różnicą ośmiu bramek przewagi, ale przegrał. Później klub z Puław potwierdził, że po sezonie do Puław przechodzą trzej gracze Górnika (Michał Kubisztal, Adam Twardo i Robert Orzechowski). Niczego nie udowodniono, ale niesmak, domysły i podejrzenia o nieuczciwą grę pozostały. W Pucharze Polski „Górnicy” odnieśli trzy zwycięstwa. W 1/8 finału wygrali na wyjeździe z pierwszoligową PE Gwardią Opole 29:23, a w ćwierćfinale dwukrotnie pokonali Zagłębie Lubin – 34:33 (w) i 32:25 (d). W I rundzie kwalifikacyjnej Pucharu EHF Górnik dwa razy wygrał z macedońskim HC Zomimak. W II rundzie kwalifikacyjnej spotkał się z białoruskim SKA Mińsk i odpadł odnosząc w dwumeczu jedno zwycięstwo i będąc gorszym o zaledwie jedną bramkę. W 31 meczach obecnego sezonu Górnik Zabrze uzyskał bilans – 19 zwycięstw, 4 remisy i 8 porażek, co daje 61,29% zwycięstw.

Azoty Puławy rozpoczęły sezon pod wodzą bośniackiego trenera Dragana Markovicia i szybko potwierdziło się, że zagraniczny trener nie musi oznaczać sukcesów. Drużyna grała poniżej oczekiwań i bliżej jej było do strefy spadkowej niż walki o medale. Trenerem „strażakiem” gaszącym pożar został Ryszard Skutnik, a Puławianie włączyli się do walki o „ósemkę”. Sezon zasadniczy zakończyli na szóstym miejscu (9 zwycięstw, 4 remisy, 9 porażek), które było poniżej przedsezonowych oczekiwań, ale na wyrost wobec formy z początku sezonu. W ćwierćfinale trochę niespodziewanie Azoty wyeliminowały już po dwóch meczach Górnika Zabrze i w półfinale spotkają się z Orlenem Płock. W 1/8 finału Pucharu Polski Azoty wyeliminowały Stal Mielec po wyjazdowym zwycięstwie 26:23. W ćwierćfinale Azoty bez żadnych problemów wyeliminowały MKS Nielbę Wągrowiec po dwóch zwycięstwach – 33:21 (d) i 30:24 (w). Jeśli chodzi o europejskie puchary, to Azoty zaprezentowały się naprawdę dobrze. Po zeszłorocznym półfinale Pucharu Challenge oczekiwania były bardzo duże, ale po losowaniu optymizm zmalał. Azoty wylosowały w III rundzie serbską Metaloplastikę Sabac, która w zeszłorocznej edycji Pucharu Challenge przegrała w finale ze szwedzkim IK Savenhof, które w półfinale rozbiło właśnie Azoty. Tymczasem szczypiorniści z Puław wygrali oba mecze! W 1/8 Azoty dwukrotnie wygrały z belgijskim HC Vise BM, ale w ćwierćfinale musiały uznać wyższość Benfiki Lizbona. Rywalizację ustawała domowa porażka 29:37, a wyjazdowe zwycięstwo 32:31 miało tylko symboliczny wymiar. W 33 meczach obecnego sezonu Azoty Puławy odniosły 19 zwycięstw, 4 remisy i 10 porażek, co daje 57,58% zwycięstw.      

W półfinałach spotkają się Vive z Górnikiem i Orlen z Azotami. Inne rozwiązanie niż finał Vive – Orlen byłoby nawet nie niespodzianką, a sensacją. Dominacja obu klubów jest tak duża w Polsce, że trudno wyobrazić sobie półfinałową porażkę któregokolwiek z tych klubów.

 

Źródła: własne, zprp.pl, ehfcl.com, europeancup.eurohandball.com, pl.wikipedia.org, torwar.cos.pl. 

wtorek, 01 lipca 2014
Czy finał Pucharu Polski piłkarzy ręcznych musiał być w Warszawie?

Frekwencja podczas turnieju finałowego Pucharu Polski piłkarzy ręcznych w sezonie 2013/2014 nakazuje poważniej zastanowić się nad wyborem miejsca rozgrywania tego turnieju.

Związek Piłki Ręcznej w Polsce zdecydował o organizacji Final Four Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2013/2014 w warszawskiej hali „Torwar”. Mecz finałowy zgromadził (według ZPRP) 4.000 widzów, ale takiego wyniku należało się spodziewać, w końcu już wcześniej prawie pewnym była rywalizacja między dwiema najlepszymi polskimi klubami w ostatniej dekadzie, czyli Vive Targi Kielce i Orlen Wisłą Płock. Mecz o 3. miejsce pomiędzy Azotami Puławy, a Chrobrym Głogów, choć całkiem ciekawy, zgromadził 1.500 widzów, ale trybuny przerażająco świeciły pustkami:

Pustki_na_Torwarze_(Puchar_Polski_piłkarzy_ręcznych_2013/2014)

Mecze półfinałowe zgromadziły jeszcze mniej widzów. Nic więc dziwnego, że Marcin Lijewski (Orlen Wisła Płock) zwrócił uwagę, że organizacyjnie turniej przebiegł bez zastrzeżeń, ale miejsce organizacji mogło być inne. „To było widać na trybunach. Szkoda, że podczas takiego spotkania, o takiej randze, praktycznie połowa hali była pusta. Podejrzewam, że gdyby mecz tego typu gościło inne miasto, chociażby Zielona Góra, trybuny wypełniłyby się po brzegi. (…) wszystko było dopięte na ostatni guzik. Kibice jednak nie dopisali.” (cyt. za: sportowe fakty.pl).

Trudno nie zgodzić się z byłym reprezentantem Polski, bo trybuny rzeczywiście wyglądały pusto i przygnębiająco, ale niestety, to jest problem Warszawy – dużego miasta, w którym oprócz sportu jest wiele innych atrakcji, a dodatkowo miasta z dużą populacją napływową nie identyfikującą się z tym miastem. Wydaje się, że o takich rzeczach działacze ZPRP powinni wiedzieć. Tym bardziej, że stolica nie jest zbyt wdzięcznym miejscem na organizację meczów lub turniejów w grach zespołowych, co było widać podczas finałów Pucharu Polski siatkarzy w 2005 r. i 2011 r. Oczywiście, głównym problemem, zresztą nie tylko w Warszawie, jest zapełnienie trybun podczas półfinałów i meczu o 3. miejsce, ale podczas warszawskiego finału Vive – Wisła też były puste miejsce! Pojemność Torwatu wynosi dokładnie 4.824 miejsca. Być może ze względów bezpieczeństwa nie udostępniono do wszystkich miejsc, ale ZPRP jako organizator turnieju poskąpił funduszy na promocję i efekt był łatwy do przewidzenia. Zbyt długo czekano z ogłoszeniem decyzji o organizacji turnieju w Warszawie, zbyt późno uruchomiono sprzedaż biletów i za mało informowano o turnieju.

Organizacja turnieju w stolicy była wygodna choćby z tego powodu, że włączono ją w losowanie eliminacji do Euro 2016 (11 kwietnia 2014 r. w Centrum Olimpijskim w Warszawie). Działacze ZPRP chyba jednak zapomnieli, że „Torwar” z reguły ożywia się wtedy, gdy na siatkarskie mecze z Politechniką przyjeżdża Resovia Rzeszów i przede wszystkim Skra Bełchatów. Wprawdzie mogli przypomnieć sobie frekwencję podczas meczów reprezentacji piłki ręcznej na „Towarze” w 2010 r. z Chorwacją i Ukrainą, ale nikogo nie trzeba przekonywać, że dla przeciętnego kibica, zdecydowanie bardziej atrakcyjnym jest mecz reprezentacji niż klubów. ZPRP jakby nie uwzględnił tych faktów i nie podjął (nawet w Warszawie i okolicach!) zmasowanej akcji promocyjnej. Co więcej godzina meczu finałowego (20:30), jak na niedzielę, to nie była dobra pora, zwłaszcza dla dzieci i młodych adeptów piłki ręcznej, ale także dla kibiców innych drużyn. Faktem jest jednak, że taką godzinę wyznaczył nadawca transmisji telewizyjnej, czyli Polsat.

W finale na większe wsparcie mogli liczyć płocczanie, ale kibiców Orlen Wisły można była spodziewać się więcej z uwagi na bliskość Płocka i Warszawy. Wydaje się, że gdyby mecz był wcześniej, to wtedy możnaby liczyć na większą widownię. Ale to dotyczy tylko meczu finałowego, bo pozostałe odbyły się w przystępnych godzinach, a trybuny nie były wypełnione nawet w połowie.

ZPRP zdecydował o samodzielnej organizacji turnieju, co oznacza, że mógł wybrać praktycznie każdą lokalizację. Wybrał korzystną dla siebie i pewnie, po części korzystną, dla kibiców z Warszawy, którzy nie mają na co dzień możliwości oglądania ligowej piłki w stolicy. Wprawdzie niedaleko pod Warszawą gra KPR Legionowo, ale po pierwsze, KPR nie prezentuje wysokiego poziomu, a po drugie, mecze tego klubu z Vive, czy Orlen Wisłą ściągnęły do Legionowa absolutnie największych fanów handballu. Turniej finałowy w zeszłym roku odbył się właśnie w Legionowie, ale tą dużo mniejszą halę łatwiej było wypełnić kibicami. Co ciekawe, wtedy w organizację było zaangażowane miasto Legionowo i miejscowy KPR i może dlatego przyznano nagrody indywidualne? W tym roku ZPRP zorganizował turniej samodzielnie, a indywidualnych wyróżnień nie było… Czyżby oszczędności?

Decyzja o organizacji turnieju w Warszawie chyba nie była do końca przemyślana, a nawet, jeśli Związek chciał zorganizować turniej w stolicy, to powinien zadbać o jeszcze większą promocję tej imprezy.

 

Źródła: własne, zprp.pl, sportowefakty.pl, towar.cos.pl, sport.pl, eurohandballpoland2016.pl.

poniedziałek, 30 czerwca 2014
Vive Targi Kielce z Pucharem Polski 2013/2014!!!

W niedzielę 13 kwietnia 2014 r. w finale Pucharu Polski, rozegranym w warszawskim Torwarze, Vive Targi Kielce pokonały Wisłę Orlen Płock 33:32 (16:17). Vive sięgnęło po Puchar po raz szósty z rzędu, dziewiąty w XXI wieku i jedenasty w historii klubu, a do tego wygrało dziesiąty kolejny mecz z rzędu w oficjalnym meczu z „Nafciarzami”. Przyznać trzeba, że warszawski finał był jednym z najbardziej wyrównanych i prawdopodobnie jednym z najlepszych meczów między tymi drużynami w ostatnich latach. Płock już dawno nie był tak blisko zwycięstwa z Kielcami, jak w Warszawie. Wprawdzie w zeszłym roku w finale Wisła przegrała z Vive także jedną bramką, ale akurat ten mecz miał zupełnie inny przebieg. W meczu o 3. miejsce Azoty Puławy pokonały Chrobrego Głogów 26:22 (16:11).

Zanim doszło do meczu finałowego kibice mogli obejrzeć ciekawy mecz o 3. miejsce pomiędzy Azotami Puławy a Chrobrym Głogów. Spotkanie w pierwszym kwadransie było bardzo wyrównane, a wynik prawie cały czas oscylował wokół remisu. Od stanu 9:9 sytuacja zaczęła się zmieniać, ponieważ Azoty zdobyły dwa gole (11:9). Do przerwy puławianie byli jeszcze bardziej skuteczni i zwiększyli prowadzenia do pięciu bramek (16:11). Co ciekawe, ostatnią bramkę Rafał Przybylski zdobył z syreną końcową. I nieprzypadkowo bramkę zdobył Przybylski, który wyróżniał się w pierwszej połowie. Podobnie zresztą jak rosyjski bramkarz Wadim Bogdanow.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(1)

Drugą połowę lepiej rozpoczęli głogowianie, którzy zdobyli trzy bramki (16:14). Puławianie odpowiedzieli tylko bramką Pawła Ćwiklińskiego z rzutu karnego (po wątpliwym faulu na Piotrze Masłowskim). Przy stanie 17:15 Chrobry miał szansę na zdobycie bramki kontaktowej, ale Anton Prakapenia przestrzelił. Kontuzji w tej akcji doznał Mateusz Jankowski, który opuścił boisko z rozciętą głową.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(2)

Od tej pory Azoty tylko powiększały przewagę, a od wyniku 24:16 obie drużyny urządziły kibicom kilkuminutowy festiwal nieskuteczności przerwany bramką, który przerwał Wiktor Kubala. Im bliżej końca spotkania, tym pewni sukcesu puławianie odpuszczali, co pozwoliło Chrobremu na zmniejszenie rozmiarów porażki. Ostatecznie – podobnie, jak w zeszłym roku w meczu o 3. miejsce Pucharu Polski Azoty pokonały Chrobrego.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(3)

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(4)

 

13 kwietnia 2014 r., godz. 18:00, Warszawa, Hala „Torwar”

Mecz o 3. miejsce Pucharu Polski w piłce ręcznej mężczyzn 2013/2014

Azoty Puławy – Chrobry Głogów 26:22 (16:11)

Azoty Puławy: Wadim Bogdanow, Vilius Rasimas, Maciej Stęczniewski  – Paweł Ćwikliński 2, Krzysztof Tylutki, Mateusz Jankowski, Krzysztof Łyżwa 3, Mateusz Kus 4, Adam Skrabania, Marko Tarabochia 2, Adam Babicz, Rafał Przybylski 6, Paweł Grzelak, Piotr Masłowski 2, Artur Barzenkow, Przemysław Krajewski 6.

Trener: Bogdan Kowalczyk.

Karne: 2/4.

Kary: 10 min. (Grzelak – 4 min., M. Kus, P. Ćwikliński i R. Przybylski – po 2 min.).

Chrobry Głogów: Rafał Stachera, Michał Kapela – Michał Bednarek 1, Bartosz Witkowski 1, Dominik Płócienniczak, Marek Świtała 6, Tomasz Mochocki, Jurij Gromyko 4, Jakub Łucak, Mariusz Gujski, Mateusz Płaczek 1, Rafał Biegaj, Anton Prakapenia 2, Wiktor Kubała 4, Adam Świątek 2, Paweł Gregor.

Trener: Krzysztof Przybylski.

Karne: 4/4.

Kary: 10 min. (D. Płócienniczak, M. Płaczek, M. Gujski, B. Witkowski, T. Mochocki – po 2 min.).

Sędziowali: A. Kierczak i T. Wrona (obaj Kraków).

Widzów: 1.500 (według zprp.pl).

 

----------------------

 

Kilka dni przed turniejem finałowym kibice, działacze i sztab szkoleniowy Orlen Wisły byli zachwyceni z faktu, że ich klub wreszcie przystąpi do rywalizacji z największym przeciwnikiem w najsilniejszym składzie. Tak się jednak nie stało, ponieważ jeszcze przed turniejem zapalenia ucha środkowego doznał kołowy „Nafciarzy” – Muhamed Toromanović. Natomiast, uprzedzając fakty – w 17. minucie meczu prawy rozgrywający Angel Montoro nieszczęśliwie upadł na piłkę i z urazem pleców został odesłany do szpitala. 

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(5)

Początek meczu finałowego o Puchar Polski 2014.

Premierową bramkę w 2. minucie gry zdobył Manuel Strlek, ale szybko wyrównał Kamil Syprzak. Piłkarze z Kielc stopniowo budowali przewagę i gdy w 7. minucie prowadzili 5:3 wydawało się, że faworyt będzie zwiększał przewagę. Tymczasem trzy kolejne bramki zdobył Kamil Syprzak! Płocczanie nie poprzestali jednak na tym, bo po bramce Petara Nenadicia zwiększyli przewagę w 13. minucie do dwóch goli (7:5). Wisła grała z pasją i przede wszystkim twardo w obronie, zaś akcje kielczan były wolne, ospałe i pozbawione iskry, mimo to Vive w 18. minucie objęło dwubramkowe prowadzenie (10:8). Gra w dalszym ciągu była wyrównana, o czym świadczyły dwa kolejne remisy (10:10, 12:12). W 28. minucie „Nafciarze” osiągnęli najwyższe, bo trzybramkowe prowadzenie (16:13). Od stanu 12:12 Mariusz Jurkiewicz zdobył trzy gole, przedzielone bramką Karola Bieleckiego, a następnie dla Wisły trafił Marcin Lijewski. W tej ospałej grze wyróżniał się Bielecki, który, jak za najlepszych czasów decydował się na (wydawałoby się, że ryzykowne) rzuty z 12-14 metra, ale trafiał.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(6)

Vive po golach Denisa Bunticia, Michała Jureckiego i Urosa Zormana doprowadziło do kolejnego remisu w tym meczu (16:16)! Ostanie słowo w pierwszej części meczu należało jednak do Wisły Płock, która wyszła na prowadzenie 17:16 po skutecznym rzucie Ivana Nikcevicia. Doskonałym zagraniem do serbskiego skrzydłowego popisał się bardzo dobrze grający Mariusz Jurkiewicz.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(7)

Thorir Olafsson wykonuje rzut karny.

Początek drugiej połowy należał jednak do zespołu z Kielc, który w 34. minucie objął prowadzenie 20:18 po golu Tomasza Rosińskiego. Dwie minuty później Wisła prowadziła jednak 22:21. Przez kolejnych piętnaście minut wynik albo był remisowy, albo Wisła prowadziła jedną bramką. W międzyczasie, a dokładniej w 47. minucie doszło do niecodziennej sytuacji, bowiem bramkę dla „Nafciarzy” na 25:24 zdobył Marin Sego, który rzutem przez całe boisko pokonał Sławomira Szmala. Bramki zdobywane przez bramkarzy zdarzają się, ale wpuszczenie takiej bramki nie przystaje Sławomirowi Szmalowi, reprezentantowi Polski i najlepszemu piłkarzowi świata w 2009 r. Szmal zaliczył stosunkowo słaby występ z zaledwie 15-procentową skutecznością (obronił tylko 6 z 38 rzutów). Natomiast Sego, o którego formę płoccy kibice mają wątpliwości w związku z transferem do Kielc, rozegrał doskonałe spotkanie i potwierdził, że jest profesjonalistą. Chorwat zakończył ten mecz z dwukrotnie większą skutecznością niż Szmal (31%).

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(8)

W 56. minucie Buntić dał Vive prowadzenie i sytuacja w meczu odwróciła się, bo wynikiem był albo remis albo jednobramkowe prowadzenie Mistrzów Polski. W ostatniej minucie meczu Zorman pokonał Sego i Vive prowadziło 32:31. W odpowiedzi „Nafciarze” przeprowadzili akcję, w której faulowany był Kamil Syprzak, a karnego na gola zamienił skuteczny Vedran Zrnić (5/5 z karnych w tym meczu). Trener kielczan Talant Dujszebajew poprosił o czas i omówił z zespołem rozegranie ostatniej akcji.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(9)

Narada w kieleckim zespole przed ostatnią akcją.

Do końca spotkania pozostało dziewięć sekund. Piłka trafiła do Michała Jureckiego, który najpierw przepchnął Zbigniewa Kwiatkowskiego, wykorzystał moment zawahania Mariusza Jurkiewicza i skutecznie rzucił z biodra obok bezradnego Sego!!!!! Na dwie sekundy przed końcem Vive Targi Kielce zdobyło Puchar Polski 2014!!!!

Cenne trofeum piłkarze Vive odegrali z rąk Prezesa ZPRP Andrzeja Kraśnickiego oraz wiceprezesa PGNiG Jerzego Kurelli. Vive otrzymało 50 tys. zł nagrody, Orlen Wisła 25 tys., Azoty Puławy 15 tys., a Chrobry Głogów 10 tys. Nagród indywidualnych, w przeciwieństwie do roku poprzedniego organizator nie przyznał.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(10)

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(11)

Vive zagrało poniżej oczekiwań, ale wydaje się, że po części wynikało to z twardej obrony a jednocześnie skuteczności całej drużyny. Pozytywnie wyróżniał się Kamil Syprzak i Mariusz Jurkiewicz, a w Vive – Karol Bielecki i Michał Jurkiewicz. Bielecki został nieoficjalnym królem strzelców turnieju finałowego z 18 bramkami. W półfinale nie pomylił się w dziewięciu próbach, a w finale spudłował czterokrotnie, ale w trzynastu rzutach. Dzielnie wspierał do Jurecki, który oprócz decydującej bramki zdobył jeszcze ważnego gola w 58. minucie, gdy kielczanie grali w osłabieniu, a sędziowie sygnalizowali grę pasywną. Słabo zagrał Krzysztof Lijewski (tylko jeden gol w siedmiu rzutach), ale świetnie zastąpił go waleczny Denis Buntić (4 gole w 5 rzutach). Zdecydowanie poniżej oczekiwań zagrał Ivan Cupić (0/1), ale zastępujący go Thorir Olaffson zaprezentował się dużo lepiej (3/3). Więcej można było też oczekiwać od Julena Aguinagalde (1 gol).

„Nafciarze” nie kryli rozgoryczenia. Kamil Syprzak powiedział dla portalu gazeta.pl – „Wygrała drużyna może niekoniecznie lepiej grająca”. Marcin Lijewski nie miał wątpliwości, że w ostatniej akcji Jurecki popełnił błąd kroków. Kibice z Płocka uważali, że Jurecki sfaulował Kwiatkowskiego. Wszyscy jednak nie mieli wątpliwości – tak blisko zwycięstwa w meczu z Vive, Wisła już dawno nie była. Pojawia się tylko pytanie – kiedy będą w stanie wygrać, a nie pocieszać się, że szansa była duża.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(12)

Marin Sego – jeden z najlepszych piłkarzy Orlen Wisły Płock w meczu finałowym.

2014.04.13_Finał_Pucharu_Polski_piłkarzy_ręcznych_(13)

Michał Jurecki – bohater ostatniej akcji i silny punkt Vive Targi Kielce.

 

13 kwietnia 2014 r., godz. 20:30, Warszawa, Hala „Torwar”

Finał Pucharu Polski w piłce ręcznej mężczyzn 2013/2014

Vive Targi Kielce: Venio Losert, Sławomir Szmal  – Piotr Grabarczyk, Michał Jurecki 6, Grzegorz Tkaczyk 2, Thorir Olafsson 3, Julen Aguinagalde 1, Karol Bielecki 9, Mateusz Jachlewski, Manuel Strlek 9, Denis Buntić 4, Żeljko Musa 1, Uros Zorman 3, Tomasz Rosiński 1, Ivan Cupić, Krzysztof Lijewski 1.

Trener: Talant Dujszebajew (Kirgistan).

Karne: 5/6.

Kary: 10 min. (Ż. Musa – 4 min., M. Jurecki, D. Buntić i T. Rosiński po 2 min.).

Orlen Wisła Płock: Marin Śego 1, Marcin Wichary, Adam Morawski – Zbigniew Kwiatkowski, Vedran Zrnić 5, Janko Kević 1, Adam Wiśniewski, Petar Nenadić 3, Valentin Ghionea 3, Mariusz Jurkiewicz 6, Kamil Syprzak 7, Mariusz Lijewski 2, Nikola Eklemović, Ivan Nikcević 3, Angel Montoro 1.

Trener: Manolo Cadenas (Hiszpania).

Karne: 5/5.

Kary: 12 min. (A. Wiśniewski i K. Syprzak – po 4 min., V. Ghionea i M. Lijewski – po 2 min.).

Sędziowali: Rafał Krawczyk (Łaziska) i Grzegorz Wojtyczka (Chorzów)

Widzów: 4.000 (według zprp.pl).

 

Źródła: własne, zprp.pl, sportowefakty.pl, sport.pl, przegladsportowy.pl, eurosport.onet.pl, vivetargi.pl, sprwislaplock.pl. „Skarb kibica. Piłka ręczna. PGNiG Superliga mężczyzn i kobiet. Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 6 września 2013 r., s. 6, 7, 13 i 16. W. Osiński, Jurecki bohaterem ostatniej akcji, „Przegląd Sportowy” z dnia 14 kwietnia 2014 r., s. 26.

sobota, 31 maja 2014
Przed drugim dniem Final Four Pucharu Polski piłkarzy ręcznych 2013/2014

Znane powiedzenie mówi, że historia lubi się powtarzać, więc turniej finałowy w 2014 r. do złudzenia przypomina turniej sprzed roku. Po pierwsze, awansowały do niego te same cztery kluby. Po drugie, 13 kwietnia 2014 r. w meczu finałowym Pucharu Polski zmierzą się (zgodnie z przewidywaniami) Vive Targi Kielce z Orlen Wisłą Płock, a Chrobry Głogów z Azotami Puławy. Po trzecie, turniej odbywa się na Mazowszu. W zeszłym roku w Arenie Legionowo, a w tym roku na warszawskim Torwarze. Różnica polegała jedynie na zestawie par półfinałowych.

Właściwie przed drugim dniem finałowym można skorzystać z zeszłorocznego wpisu, ale w tym sezonie każdy z klubów rozgrywa swoją historię i zmaga się ze swoimi problemami.

Vive Targi Kielce w ostatnich latach jest absolutnym faworytem i dominatorem polskiej piłki ręcznej. W zeszłym sezonie klub z Kielc wywalczył dublet i historyczne 3. miejsce w Final Four Ligi Mistrzów. Przed sezonem wzmocnił się Hiszpanem Julienem Aguinagalde i z jeszcze większymi aspiracjami przystąpił do tegorocznych rozgrywek.

Sezon zasadniczy PGNiG Superligi Kielce zakończyły na 1. Miejscu z kompletem 22 zwycięstw, strzelając najwięcej bramek (828) i tracąc najmniej (568). W Pucharze Polski Vive odniosło komplet zwycięstw eliminując KU AZS UZ Zielona Góra 38:21 (w), w ćwierćfinale KS Meble Wójcik Elbląg 40:13 (w) i 46:24 (d), a w warszawskim półfinale KS Azoty Puławy 38:32. W Lidze Mistrzów Kielczanie zagrali poniżej oczekiwań. Kryzys sprawił, że rozgrywki grupowe zakończyli na 3. miejscu za THW Kiel i KIF Kloding z bilansem 6 zwycięstw, 1 remis i 3 porażki. W 1/16 finału Vive przegrało po wyrównanej walce z Rhein Neckar Loewen. Łącznie w tym sezonie Vive Targi Kielce rozegrało 38 oficjalnych meczów, z których 33 wygrało, 1 zremisowało, a 4 przegrało. Vive osiągnęło 86,8% zwycięstw i średnią 1,76 punktu na mecz.

Finałowym rywalem Kielczan będzie ich odwieczny rywal – Orlen Wisła Płock. Zeszły sezon nie był dla „Nafciarzy” do końca udany. Wicemistrzostwo Polski i finał Pucharu Polski po porażkach z Kielcami pogłębiły poczucie niespełnienia i pozostawania w cieniu Vive. Władze klubu nie poddały się i ściągnęły trenera Manolo Cadenasa, Mariusza Jurkiewicza i Marcina Lijewskiego. W trakcie sezonu do Płocka przyszedł jeszcze Hiszpan Angel Montoro. Pomimo tych wzmocnień, Wisła pozostała na topie, ale dalej gra poniżej oczekiwań. W sezonie zasadniczym rozgrywek ligowych zajęła 2. miejsce z bilansem 18 zwycięstw, 1 remis i 3 porażki (bramki 746:591), gubiąc punkty nie tylko w meczach z Kielcami. W Pucharze Polski Płocczanie wyeliminowali Zagłębie Lubin 40:21 (w), w ćwierćfinale MMTS Kwidzyn 33:24 (d) i 30:34 (w), a w półfinale Chrobrego Głogów 35:26. Do Ligi Mistrzów, Wisła Płock awansowała po turnieju o dziką kartę, a w grupie zajęła 4 miejsce (4 zwycięstwa – 6 porażek). W 1/16 finału Ligi Mistrzów Płock odpadł z MKB Veszprem, ale pierwszy mecz przed własną publicznością wygrał jedną bramką. W tym sezonie Orlen Wisła Płock rozegrała 40 oficjalnych meczów, z których 27 wygrał, 1 zremisował, a 12 przegrał. Wisła osiągnęła 67,5% zwycięstw i średnią 1,38 punktu na mecz.

W obecnym sezonie oba kluby spotkały się czterokrotnie i wszystkie cztery mecze wygrał zespół z Kielc, który jest faworytem finałowej rywalizacji. Pierwsze dwa pojedynki zostały rozegrane w Płocku i nieznacznie wygrali je goście. Najpierw w lidze 32:28, a następnie w Lidze Mistrzów 30:28. Kolejne dwa mecze rozegrano w Hali Legionów w Kielcach, a gospodarze wygrali w nich różnicą ośmiu bramek. Najpierw wygrali 38:30 w Lidze Mistrzów, a następnie 34:26 w lidze. Średni wynik tych meczów to 33,5:28 dla Vive.

Plakat_Puchar_Polski_Piłkarzy_Ręcznych_2013/2014

Źródło: zprp.pl.

Chrobry Głogów w zeszłym sezonie bronił się przed spadkiem, a utrzymanie zapewnił sobie dopiero po barażach z Nielbą Wągrowiec. W przerwie między sezonami dokonano w klubie kosmetycznych zmian, a Głogowianie niespodziewanie zajęli w sezonie zasadniczym wysokie 6. miejsce (11 zwycięstw, 1 remis, 10 porażek, bramki 640:659). W Pucharze Polski Chrobry wyeliminował Stal Mielec 25:24 (w), a w ćwierćfinale KPR Legionowo 26:22 (d) i 31:25 (w). W półfinale Chrobry przegrał z Orlen Wisłą Płock 25:36. Łącznie Chrobry rozegrał 26 oficjalnych meczów, z których 14 wygrał, 1 zremisował, a 11 przegrał, osiągając 53,8% zwycięstw i średnią 1,12 punktu na mecz.

Azoty Puławy mają za sobą najlepszy sezon w historii zajmując 4. miejsce w lidze (po pięciomeczowym pojedynku z MMTS Kwidzyn) i 3. miejsce w Pucharze Polski. W tym sezonie ligowa hierarchia trochę się zmieniła. MMTS Kwidzyn ma bliżej do strefy spadkowej niż do podium, o które Puławy rywalizują z Górnikiem Zabrze i Pogonią Szczecin. W sezonie zasadniczym Azoty zajęły 5. miejsce z bilansem 11 zwycięstw, 2 remisy i 9 porażek (bramki 679:672). W Pucharze Polski Puławianie wyeliminowali Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 38:32 (w), a w ćwierćfinale po dwóch walkowerach – Pogoń Szczecin. W półfinale zostali jednak wyeliminowani przez Vive Targi Kielce 32:38. Poza tym, Azoty wygrały sześć kolejnych meczów w Pucharze Challenge eliminując dwie drużyny z Turcji i jedną z Belgii. W ten sposób osiągnęli historyczny sukces awansując do półfinału, w którym będą rywalizowali ze szwedzkim IK Savehof i nawizując do osiągnięcia MMTS Kwidzyn z 2010 r., czyli finału tych rozgrywek. W tym sezonie Azoty rozegrały 32 oficjalne mecze, z których 20 wygrały, 2 zremisowały i 10 przegrały osiągając 62,5% zwycięstw i średnią 1,31 punktu na mecz.

Chrobry grał w tym sezonie z Azotami dwukrotnie w lidze i oba te spotkania wygrał – 28:27 na wyjeździe i 34:28 u siebie. Niezależnie od tych wyników wydaje się, że forma Azotów w ostatnich meczach pozwala sądzić, że to klub z lubelskiego jest faworytem.

 

Źródła: własne, gazeta.pl,pl.wikipedia.org, zprp.pl, ehfcl.com, europeancup.eurohandball.com.

sobota, 15 marca 2014
Politechnika wygrała z Resovią po ponad trzech latach!

AZS Politechnika Warszawska niespodziewanie pokonała Resovię Rzeszów (27:25, 23:25, 25:21, 27:25) w hali stołecznego „Torwaru” w meczu 17. kolejki PlusLigi sezonu 2013/2014. Mecz został rozegrany w niedzielę 26 stycznia 2014 r.

Przed meczem

Obie drużyny przystępowały do meczu w zupełnie innych nastrojach. Resovia dosyć łatwo pokonała u siebie Skrę Bełchatów 3:0, a na wyjeździe 3:1 z belgijskim Knack Roeselare w Lidze Mistrzów. Politechnika miała za sobą wstydliwą porażkę 1:3 z KPS Siedlce w Pucharze Polski i porażkę 1:3 u siebie z Czarnymi Radom. W derbach Mazowsza „Polibuda” miała walczyć o zwycięstwo, a tak naprawdę nie podjęła walki. Zupełnie inaczej niż w meczu z Resovią.

Warto jeszcze dodać, że oba klubu znajdują się w zupełnie innej kondycji i finansowej i sportowej. Politechnika to drużyna, której celem jest awans do fazy plaf-off, czyli zajęcie ósmego miejsca. Marcin Nowak opisuje sytuację klubu w następujący sposób: „Mamy średnią drużynę, z przeciętnym budżetem i zaległościami,  nie mamy żadnej presji na wynik” (cyt. za warszawa.sport.pl). Na wypłaty zawodnicy czekają do października, choć prezes Jolanta Dolecka jak zwykle mówi, że sponsorzy pojawią się już za chwilę. Politechnika kolejny już sezon jest drużyną budowaną za niewielkie pieniądze, wsparte tylko obietnicami. Skład tworzą zawodnicy albo niechciani w innych klubach albo wchodzący do seniorskiej siatkówki. Natomiast Resovia to główny kandydat do tytułu mistrzowskiego, który w tym sezonie mierzył również w sukces w Lidze Mistrzów. Resovia zdobyła mistrzostwo Polski w dwóch poprzednich sezonach, a z podium nie schodzi od pięciu sezonów! W tym czasie zagrała w finale i półfinale Pucharu CEV, a także ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Politechnika osiągnęła tylko 5. i 6. miejsce w PlusLidze, a także finał Pucharu Challenge.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(1)

Mecz

W pierwszej partii walka „punkt za punkt” trwała do wyniku 7:7. Później gospodarzom wychodziło absolutnie wszystko i stopniowo zwiększali prowadzenie, które w kulminacyjnym momencie osiągnęło aż osiem punktów (18:10, 19:11). Resovia nieznacznie zmniejszyła przewagę, a od stanu 24:18 dla miejscowych wygrała aż sześć piłek z rządu i doprowadziła do remisu po 24. Po chwili był remis po 25 i dwa błędy popełnili goście. Najpierw Paul Lotman zepsuł zagrywkę, a po chwili Dawid Gunia zablokował Piotra Nowakowskiego. Politechnika niespodziewanie wygrała pierwszego seta 27:25. Gospodarze zaskoczyli przede wszystkim blokiem. W ten sposób zdobyli aż dziesięć punktów w pierwszym secie. Resovia sprawiała wrażenie zagubionej. Problemy rozpoczynały się od słabego przyjęcia, które prowadziło do nieskutecznego ataku. Poza tym, trener Andrzej Kowal nie reagował na wydarzenia na boisku. Nie wiedzieć czemu trzymał na boisku Paula Lotmana, chyba na tzw. „przełamanie”. Amerykanin zdobył tylko dwa punkty, atakował ze strachem w oczach i aż pięciokrotnie był blokowany. Do tego popełnił dosyć istotny błąd na zagrywce w końcówce seta. Warto jeszcze dodać, że kibice Resovii obawiali się, że po serii dobrych meczów z silnymi rywalami załamanie może przyjść w meczu ze słabszą drużyną. Pierwszy set meczu z Politechniką potwierdził te obawy.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(2)

W drugim secie na dłużej w barwach gości pojawili się Peter Veres i Dawid Konarski. Politechnika prowadził 3:1, ale gdy wydawało się, że „Sovia” przejmuje inicjatywę, to gospodarze potrafili „wyciągnąć” wynik z 7:9 na 10:9. Później lepszy okres gry zanotowała Resovia i objęła prowadzenie 16:12, ale na krótko, bo cztery punkty z rzędu zdobyli gospodarze (16:16), którzy po chwili objęli prowadzenie 19:17. W tym czasie punktowymi atakami popisywał się Dawid Gunia. Politechnika prowadziła jeszcze 21:19, ale ostatecznie przegrała 23:25 po ataku Dawida Konarskiego. Duży wkład w sukces gości miała zagrywka Łukasza Perłowskiego. Wydawało się, że wszystko wróciło do normy…

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(3)

…jednak trzecia partia niespodziewanie padła łupem gospodarzy. Wyrównana walka trwała w początkowej fazie seta do stanu 10:8. Politechnicy zwiększyli prowadzenie do wyniku 13:9, ale dzięki mocnym serwisom Konarskiego goście zniwelowali stratę do zaledwie dwóch punktów (13:11). Gospodarze wygrali sześć z pięciu kolejnych piłek i objęli prowadzenie różnicą sześciu punktów (18:12). Resovia zbliżyła się jeszcze dwukrotnie na trzy punkty (21:18, 23:20), ale to było wszystko na co było stać gości. Po skutecznym ataku Macieja Pawlińskiego Politechnika wygrała trzecią partię 25:21. Wśród gospodarzy punktowali przede wszystkim wspomniany Pawliński, a także Gontariu, Gunia i Szalpuk. Wśród gości aż 9 punktów w tej partii zdobył Konarski, ale zawodził Veres.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(4)

Gdy wydawało się, że w ostatniej partii wreszcie Resovia zagra jak na mistrza Polski przystało, to Politechnika pokazała, że w tym meczu jest niezwykle mocna. Gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 5:0 (!), które zwiększyli do sześciu punktów (10:4). Goście zniwelowali stratę nawet do jednego punktu (11:10, 12:11), ale Politechnika co chwila uciekała na dystans kilku punktów (16:12, 20:16). Politechnika prowadziła jeszcze 21:19 i 22:20, ale Konarski dobył trzy punkty z rzędu, a Perłowski dołożył blokiem kolejny. Resovia prowadziła więc 24:22 i miała tie-breaka na wyciągnięcie ręki. Dwa ataki Gontariu doprowadziły jednak do remisu. Resovia odpowiedziała punktem Lotmana (25:24), ale później dwa punkty atakiem zdobył Artur Szalpuk, a następnie Nikolay Penczev zaatakował w aut i niespodzianka stała się faktem.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(5)

Krzysztof Ignaczak – patrzył i nie wierzył w to, co się stało.

Przyczyny porażki Resovii

O zwycięstwie Politechniki zdecydowała duża liczba bloków (23) i skuteczność w ataku. Politechnika była lepsza w tym elemencie gry aż o 10% (51% – 41%). W związku z tym przewaga Resovii w przyjęciu (61% – 47%) nie miała większego znaczenia. Błędów w przyjęciu i asów obie ekipy zanotowały tyle samo (po sześć). Kluczowe znaczenie dla wyniku meczu miała też różnica w grze najlepszych zawodników w obu drużynach. Najlepszy z „Politechników”, a jednocześnie MVP meczu – Adrian Gontariu zdobył 31 punktów przy 57-procentowej skuteczności. Najlepszy z gości – Dawid Konarski zdobył dziesięć punktów mniej przy gorszej skuteczności (40%), a dodatkowo aż dziewięć razy dał się zablokować. A warto przypomnieć, że Adrian Gontariu, choć mocno zaprzeczał, to jednak podświadomie był zmotywowany do dobrego występu akurat w tym meczu. W sezonie 2011/2012 zdobył z Resovią mistrzostwo Polski, ale był przede wszystkim rezerwowym. Z drugiej strony nie ma się czemu dziwić, skoro jego rywalem do miejsca w składzie był niesamowity Gyory Grozer.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(6)

Adrian Gontariu – MVP meczu.

Szukając przyczyn porażki mistrzów Polski z 2012 i 2013 r. można wskazać na brak Oliega Achrema i Grzegorza Kosoka, ale to żadne wytłumaczenia, ponieważ Resovia dysponuje szeroką, wyrównaną i chyba najlepszą kadrą wśród drużyn PlusLigi. Jakub Bednaruk stwierdził, że jego drużyna dobrze „czytała” grę rywali, a Dawid Gunia przyznał, że na rozgrzewce odniósł wrażenie, że „Resovia nie przyłożyła się do niej” (cyt. za warszawa.sport.pl). Trzeba jednak przyznać, że Politechnika rozegrała najlepszy mecz w sezonie, a wynik zeskoczył samych zawodników, co przyznał Juraj Zatko, słowacki rozgrywający gospodarzy.

2013.01.26_Politechnika_-_Resovia_(7)

Trener Politechniki – Jakub Bednaruk.

Trochę historii…

Po takich meczach mówi się, że to był mecz, w którym jedna drużyna wygrała z drugą, ale dziesięć kolejnych przegrałaby. I co ciekawe takie porównanie  idealnie pasuje do rywalizacji Politechniki z Resovią. „Inżynierowie” ostatni raz wygrali z Resovią 27 października 2010 r. (3:2 na „Torwarze”), a następnie przegrali osiem kolejnych meczów ligowych, a gdyby policzyć Puchar Polski to będzie dziewięć kolejnych porażek. 

Porażka z Politechniką była dla Resovii dopiero trzecią w tym sezonie. Wcześniej przegrała w lidze tylko z Jastrzębskim Węglem i PGE Skrą Bełchatów. Kibice stołecznego klubu liczyli, że ten mecz dowiódł, że ich faworyci mogą powalczyć z każdym. Rzeczywistość szybko sprowadziła ich na ziemię. Politechnika praktycznie bez walki przegrała dwa kolejne mecze po 0:3 z ZAKSĄ na wyjeździe i Jastrzębskim u siebie. Resovia natomiast wygrała z Effectorem Kielce i Lotosem Gdańsk.

Ostatecznie Resovia z bilansem 18 – 4 (przegrała jeszcze tylko z ZAKSĄ) zajęła 1. miejsce w rundzie zasadniczej, zaś Politechnika z bilansem 9 – 13 zajęła 7. miejsce. W ćwierćfinałach Resovia gra z Effectorem Kielce, a Politechnika ze Skrą Bełchatów.

 

26 stycznia 2014 r., godz. 20:00, Warszawa, Hala Widowiskowo-Sportowa „Torwar”

17. kolejka PlusLigi siatkarzy sezon 2013/2014

AZS Politechnika Warszawska – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (27:25, 23:25, 25:21, 27:25)

AZS Politechnika:  Maciej Pawliński 11, Marcin Nowak 7, Juraj Zatko 9, Artur Szalpuk 14, Dawid Gunia 13, Adrian Radu Gontariu 31, Michał Potera (Libero) – Maciej Olendarek, Przemysław Smoliński.

Trener: Jakub Bednaruk.

Asseco Resovia Rzeszów: Paul Lotman 7, Piotr Nowakowski 11, Jochen Schops 4, Fabian Drzyzga, Łukasz Perłowski 9, Peter Veres 6, Krzysztof Ignaczak (Libero) – Dawid Konarski 21, Lukas Tichacek, Nikolay Penczev 8.

Trener: Andrzej Kowal.

Sędzia pierwszy: Tomasz Flis (Kraków).

Sędzia drugi: Paweł Burkiewicz (Kraków).

Komisarz ligi: Andrzej Skorupa.

MVP meczu: Adrian Radu Gontariu.

Widzów: 4.000.

 

Źródła: własne, warszawa.sport.pl, rzeszow.sport.pl, azspw.com, assecoresovia.pl, siatka.org, plusliga.pl. „Siatkówka. PlusLiga Sezon 2013/2014” – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 11 października 2013 r., s. 6 i 11. Kamil Składowski, EKO, AJ, Zemstra Gontariu na byłym klubie była słodka, „Przegląd Sportowy” z dnia 27 stycznia 2014 r., s. 20.

 
1 , 2 , 3
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi