Wpisy z tagiem: FC Sevilla

niedziela, 07 maja 2017
Grzegorz Krychowiak po raz drugi triumfuje w Lidze Europy!

W rozegranym 18 maja 2016 r. w Bazylei finale Ligi Europy 2015/2016 FC Sevilla pokonała FC Liverpool 3:1. Sevilla zwyciężyła w rozgrywkach Pucharu UEFA/Ligi Europy po raz piaty, co jest rekordem, a Grzegorz Krychowiak drugi rok z rzędu mógł unieść Puchar Ligi Europy.

W ten sposób „Krycha” dołączył do elitarnego grona Zbigniewa Bońka i Józefa Młynarczyka, którzy mają co najmniej dwa triumfy w europejskich pucharach. Zbigniew Boniek (Juventus Turyn) wywalczył z Juventusem Turyn Puchar Zdobywców Pucharów, Superpuchar Europy (1984), Puchar Europy (1985), a Józef Młynarczyk z FC Porto – Puchar Europy i Superpuchar Europy (oba w 1987). Krychowiak chce walczyć o kolejne trofea z Ligą Mistrzów na czele, dlatego po sezonie 2015/2016 przeniósł się wraz ze swoim dotychczasowym trenerem Unai Emerym do PSG.

Wkład Polaka w zwycięstwo w rozgrywkach Ligi Europy nie był jednak tak widoczny, jak w poprzednim sezonie. Wtedy Polak wystąpił w 13 meczach i zdobył 2 bramki. Teraz, FC Sevilla w nagrodę za zeszłoroczny triumf uzyskała prawo gry w Lidze Mistrzów. W swojej grupie „Sevillistas” zajęli trzecie miejsce za Manchesterem City (1:2, 1:3) i Juventusem Turyn (0:2, 1:0), a przed Borussią Moenchengladbach (3), 2:4). Dzięki temu, Sevilla na wiosnę 2016 mogła bronić wywalczonego na Stadionie Narodowym w Warszawie trofeum. Sevilla eliminowała kolejno Molde FK (3:0, 0:1), FC Basel (0:0, 3:0), Athletic Bilbao (2:1, 1:2 k. 5:4), Szachtar Donieck (2:2, 3:1), a w finale pokonała FC Liverpool (3:1).

Krychowiak_z_Pucharem_Ligi_Europy_2016

Krychowiak i Mariano Ferreirą z Pucharem Ligi Europy za zwycięstwo w sezonie 2015/2016.

Źródło: sport.interia.pl.

Krychowiak wystąpił w pełnym wymiarze czasowym we wszystkich sześciu meczach w Lidze Mistrzów (540 minut) i otrzymał żółtą kartkę. W lidze Europy wystąpił w sześciu meczach (479 minut) i otrzymał w nich żółtą kartkę. „Krycha” nie grał z powodu kontuzji w dwumeczu z Molde i pierwszym meczu z Basel. W rewanżu zagrał 29 minut i od tamtej pory wystąpił we wszystkich kolejnych pięciu meczach. W finale Polak nie błyszczał tak, jak rok wcześniej w Warszawie, ale najważniejszy jest efekt końcowy. A jest on taki, że Krychowiak znalazł się w trójce najlepszych polskich piłkarzy pod względem triumfów w europejskich pucharach.

 

Źródła: własne, uefa.com, 90minut.pl, sport.interia.pl.

poniedziałek, 27 marca 2017
Prestiżowe wyróżnienia dla polskich piłkarzy w 2015 roku

Latem 2015 r. polscy piłkarze (Lewandowski, Glik, Krychowiak, Fabiański) byli wyróżniani za sezon 2014/2015. Oprócz indywidualnych wyróżnień, byli także wybierani do jedenastek sezonu. Koniec roku przyniósł z kolei wyróżnienia w perspektywie rocznej, choć dotyczyły tylko Lewandowskiego i Krychowiaka.

Robert Lewandowski zdobył 49 bramek w oficjalnych meczach w roku 2015. W pamięci kibiców pozostanie pięć goli w dziewięć minut w ligowym meczu przeciwko Wolfsburgowi oraz tytuł król strzelców i tytuł najlepszego piłkarza eliminacji UEFA Euro 2016. „Lewy” został nominowany do Złotej Piłki FIFA. Choć polscy dziennikarze podsycali nadzieje, to polski napastnik nie znalazł się nawet w pierwszej „trójce”. Lewandowski „zajął pierwsze miejsce w rankingu strzelców obejmującym rozgrywki międzynarodowe w 2015 roku, a opracowanym przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Historyków i Statystyków Futbolu (IFFHS). Pod uwagę brane były występy w reprezentacji i klubie.” (cyt. za: sport.pl). Lewandowski w europejskich pucharach i w reprezentacji zdobył 22 gole. O dwa trafienia wyprzedził Ahmeda Khalila (Zjednoczone Emiraty Arabskie, Al Ahli Dubaj) i o trzy Cristiano Ronaldo (Portugalia, Real Madryt).

Lewandowski zajął 5. miejsce w rankingu stu najlepszych piłkarzy opublikowanym przez największy francuski dziennik sportowy – „L’Equpie”. Wyprzedzili go tylko gwiazdorzy Primera Division – Lionel Messi, Neymar, Luis Suarez i Cristiano Ronaldo. W tym samym rankingu Grzegorz Krychowiak został sklasyfikowany dopiero na… 86. miejscu.

Krychowiak najlepszy w Sevilli w 2015

Krychowiak najlepszym piłkarzem FC Sevilla w 2015 r.!

Źródło: sport.tvn24.pl.

Krychowiak doczekał się jednak innych, niezmiernie prestiżowych wyróżnień. Najpierw w plebiscycie gazety „Estadio Deportivo” został wybrany najlepszym piłkarzem FC Sevilla w 2015 r. Kibice oddali na niego 39% głosów (kolejnego zawodnika wyprzedził o 15%). Następnie Krychowiak został wybrany do jedenastki roku „France Football”.

„Jedenastka” Europy w 2015 r. według „France Football”.

Źródło: futbolplus.pl.

"France Football" to jedno z najbardziej prestiżowych czasopism piłkarskich. Powstało w 1946 roku, od 1956 roku wręczało „Złotą Piłkę", czyli nagrodę dla najlepszego piłkarza grającego w Europie. W 2010 roku połączono plebiscyt "France Football" oraz nagrodę dla Piłkarza Roku FIFA. W ten sposób przyznaje się Złotą Piłkę FIFA. (cyt. za: sport.pl).

Poza tym, Krychowiak znalazł się w najlepszej jedenastce pierwszej części sezonu ligi hiszpańskiej, według portalu statystycznego WhoScored.

Biorąc pod uwagę, że kolejny rok, to rok UEFA Euro 2016 pozostaje mieć nadzieję, że polscy piłkarze otrzymają kolejne nazwy i wyróżnienia.

 

Źródła: własne, sport.pl, sport.tvn24.pl, futbolplus.pl.

sobota, 26 marca 2016
Polacy w Primera Division 2014/2015, czyli trzy jaskółki nie czynią wiosny

Miniony sezon był wyjątkowy jeśli chodzi o liczbę Polaków, którzy biegali po boiskach hiszpańskiej ekstraklasy. Dawno już nie mieliśmy w Primera Division trzech przedstawicieli.

W hiszpańskiej ekstraklasie występowało wcześniej ledwie dwunastu Polaków – Bogusław Kwiecień (Wolfgang April), Jan Urban, Roman Kosecki, Jacek Ziobro, Ryszard Staniek, Mirosław Trzeciak, Grzegorz Lewandowski, Wojciech Kowalczyk, Jerzy Podbrożny, Cezary Kucharski, Euzebiusz Smolarek, Bartłomiej Pawłowski. Tymczasem w jednym sezonie było ich trzech, a każdy z nich debiutował w Primera Division. W sezonie 2013/2014 Grzegorz Krychowiak grał w Ligue1 w Stade de Reims (35 meczów, 4 gole), Przemysław Tytoń w PSV Eindhoven (6 meczów jesienią), a raczej w rezerwach tego klubu (7 meczów). Jedynie Cezary Wilk występował w Hiszpanii, ale nie w Primera Division, tylko w Segunda Division. Rozegrał 19 meczów w barwach Deportivo La Coruna, z którym wywalczył awans.

Grzegorz_Krychowiak_(FC Sevilla)_2014-2015

Grzegorz Krychowiak w FC Sevilla.

Źródło: jrshirt.com.

To wszystko to jednak już tylko historia. W sezonie 2014/2015 łącznie polscy piłkarze rozegrali łącznie 75 meczów. Krychowiak strzelił dwie bramki, co sprawiło, że miniony sezon był już drugim z rzędu, w którym Polak strzelił gola w Primera Division. W sezonie 2013/2014 jedno trafienie w ośmiu meczach zaliczył Bartłomiej Pawłowski (Malaga).

Przemysław_Tytoń_(Elche_FC)_2014-2015

Przemysław Tytoń w Elche FC.

Źródło: igol.pl.

Cezary_Wilk_(Deportivo_La_Coruna)_2014-2015

Cezary Wilk w Deportivo La Coruna.

Źródło: planetaligabbva.jimdo.com.

Trzech Polaków wcale nie zwiastuje zwiększenia ich liczby w kolejnych sezonach, choć oczywiście sprawy transferowe różnie mogą się potoczyć. Krychowiak, pomimo (podobno) ciekawych ofert, pozostał w Sevilli. Tytoń musiał odejść z Elche, bo klubu nie było stać na jego wykupienie, a dodatkowo w związku z problemami finansowymi nie został dopuszczony do rozgrywek Primera Division. Tytoń wrócił do PSV Eindhoven, ale na krótko, bo został wytransferowany za milion euro do Bundesligi do VfB Stuttgart. Wilk natomiast nie był zadowolony z obu sezonów w La Corunii zarówno z powodu znikomej liczby rozegranych meczów, jak również swojej postawy. Przeszedł więc do Realu Saragossa, który awans do Primera Division przegrał dopiero w barażach. Natomiast Damien Perquis, który wywalczył z Betisem awans do hiszpańskiej elity, postanowił raczej zarabiać i wybrał się na sportową emeryturę do MLS, a dokładniej do kanadyjskiego Toronto FC.

Damien_Perquis_(Real_Betis)_2014-2015

Damien Perquis w Betisie Sevilla.

Źródło: anciensverts.com.

Liga hiszpańska, w przeciwieństwie do niemieckiej, czy ostatnio nawet włoskiej, nie sprzyja polskim piłkarzom i zanosi się, że dalej tak będzie, a sezon 2014/2015 był jedynie wyjątkiem, który nie potwierdza reguły.

 

Polscy piłkarze w Primera Division 2014/2015:

Grzegorz Krychowiak (Sevilla FC) – 32 mecze / 2 gole (2.713 minut),

Przemysław Tytoń (Elche FC) – 32 mecze (2.858 minut).

Cezary Wilk (Deportivo La Coruna) – 11 meczy (599 minut).

 

Polscy piłkarze w Segunda Division 2014/2015

Damien Perquis (Betis Sevilla) – 9 meczy (tylko jesienią, 723 minut)

 

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, jrshirt.com, igol.pl, planetaligabbva.jimdo.com, anciensverts.com. M. Dobosz, Zaskakujący sezon polskich gwiazd, „Tempo. Magazyn Przeglądu Sportowego” Nr 14 (25) – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 29 maja 2015 r., s. 16-17.

środa, 23 marca 2016
Fantastyczny sezon 2014/2015 polskich piłkarzy w ligach zagranicznych

Do kolejnych pochwał i wyróżnień dla Roberta Lewandowskiego już się przyzwyczailiśmy. „Lewy” jako jedyny polski piłkarz był wymieniany jako gracz „international level”, tymczasem sezon 2014/2015 sprawił, że z całą pewnością dołączyli do niego Kamil Glik i Grzegorz Krychowiak, a blisko był Łukasz Fabiański.

Robert Lewandowski, mimo transferu do Bayernu, nie zawiódł. Wydawało się, że przejście z Borussi Dortmund do Bayernu osłabi pozycję polskiego napastnika i sprawi, że będzie strzelał mniej goli. „Lewy” pokazał jednak, że zna się na piłkarskim fachu i w debiutanckim sezonie w Bawarii w 31 ligowych meczach zdobył 17 goli. Razem z innymi rozgrywkami zaliczył 49 meczów, w których zdobył 25 goli. To naprawdę świetne statystyki! Oczywiście pozostaje niedosyt zarówno indywidualny, jak i klubowy, bo wszystkie zamierzone cele nie zostały osiągnięte. Lewandowski nie obronił korony króla strzelców Bundesligi. Kontuzje Alexandra Meiera i Aarjena Robbena wcale nie ułatwiły „Lewemu” powtórzenia zeszłorocznego sukcesu, podobnie jak niezrozumiałe trzymanie go na ławce przez Pepa Guardiolę, czy złamanie kości twarzy i w konsekwencji gra w masce. Bayern zdobył mistrzostwo, ale niespodziewanie odpadł w półfinale Pucharu Niemiec z Borussią Dortmund oraz w półfinale Ligi Mistrzów z Barceloną.

Kamil Glik staje się nie tylko kluczowym graczem Torino, ale czołowym obrońcą Serie „A”! „Byki” do końca sezonu mocno biły się o możliwość gry w eliminacjach do Ligi Europy, ale ostatecznie skończyły na 9. miejscu. Glik zanotował najlepszy sezon w życiu. Rozegrał 32 ligowe mecze, w których strzelił 7 goli (we wszystkich rozgrywkach 43 mecze i 8 gole), co sprawiło, że stał się drugim najskuteczniejszym snajperem zespołu po Fabio Quagliarellim (13 goli) i jednym z najskuteczniejszych obrońców Europy. Strzelając siedem goli w jednym sezonie Serie „A” Glik wyrównał osiągnięcie Zbigniewa Bońka z sezonu 1985/1986 w barwach AS Roma, choć potrzebował do tego mniejszej liczby meczów (29). Co jednak ważniejsze, Glik został wybrany do „jedenastki” sezonu przez „La Gazzetta Dello Sport”!!!!! W „jedenastce” Serie „A” umieściło go także „Tempo” – magazyn „Przeglądu Sportowego”. Latem wiele klubów wykazywało zainteresowanie Glikiem, ale najbardziej zdeterminowane było Galatasaray Stambuł, które podobno oferowało Torino nawet 10 milionów euro. Polski obrońca pozostał jednak we Włoszech. Pytanie tylko, na jak długo pozostał w Torino?

11_Serie_A_2014-2015_według_La_Gazzetta

Jedenastka Serie „A” 2014/2015 według „La Gazetta Dello Sport”

Źródło: laczynaspilka.pl.

Kolejnym Polakiem, który zaliczył w minionym sezonie występy na poziomie klasy światowej był Grzegorz Krychowiak. Wydawało się, że transfer ze Stade Reims do Sevilla FC to pomyłka. Naprawdę latem zeszłego roku trudno było sobie wyobrazić, że Krychowiak będzie cokolwiek znaczył w klubie z Andaluzji. Polak zadebiutował w przegranym meczu o Superpuchar Europy (0:2 z Realem Madryt) i pozostawił po sobie dobre wrażenie, a później było już tylko lepiej. Rozegrał 32 ligowe mecze i strzelił 2 gole (we wszystkich rozgrywkach 47 meczów i 3 gole). Z Sevillą bił się o Ligę Mistrzów, ale skończyło się „tylko” na 5. miejscu, więc nie pozostało nic innego, jak wywalczyć promocję poprzez Ligę Europy. I tak się stało! Sevilla z Krychowiakiem w składzie wygrała Ligę Europy, a Krychowiak zdobył bramkę w meczu finałowym rozegranym na Stadionie Narodowym. To był piękny wieczór i piękny sezon dla Krcyhowiaka. Nic więc dziwnego, że do „jedenastki” Primera Division wybrały go – prestiżowy madrycki dziennik „Marca” i angielska stacja telewizyjna „Sky Sport”. Czytelnicy „Marci” wybrali Krychowiaka szóstym najlepszym pomocnikiem ligi za Jamesem Rodriguezem, Toni Kroosem, Nolito, Sergio Busquetsem i Danielem Parejo. Zainteresowanie Polakiem podobno wykazywały PSG i Atletico Madryt, ale Sevilla nie chciała pozbywać się swojego walczaka.

11_Primera_Division_2014-2015_według_Marci

Jedenastka Primera Division 2014/2015 według „Marca”.

Źródło: sport.pl.

Najlepiej z Polaków w Premier League, prezentował się Łukasz Fabiański. Debiutancki sezon w Swansea AFC był dla „Fabiana” znakomity. „Łabędzie” zakończyli rozgrywki Premier League na 8. miejscu, a Fabiański ciągle był wyróżniany. Z końcem roku 2014 „France Football” wymienił polskiego golkipera wśród dziesięciu najlepszych europejskich bramkarzy! Niewiele brakło, aby wspólnie z Joe Hartem (Manchester City) otrzymał „Złote Rękawice”, czyli nagrodę dla bramkarza, który najczęściej zachowywał czyste konto. „Bamby” nie stracił bramki w trzynastu meczach, a w czternastym, który mógł mu dać nagrodę stracił gola w 57 minucie. Zabrakło zaledwie… 33 minut. Niemniej jednak, „Fabian” mógł cieszyć się z trzech nagród w Swansea AFC – gracz sezonu (ale to nie oznacza najlepszy piłkarz sezonu), najlepszy piłkarz z zagranicy i najlepszy debiutant. Poza tym, magazyn „Four Four Two” wybrał go do „jedenastki” sezonu Premier League, a serwis WhoScored.com do „jedenastki” sezonu 2014/2015 w Europie.

Fabiański_bramkarz_Premier_League_2014-2015_FFT

Łukasz Fabiański – najlepszy bramkarz Premier League 2014/2015 według magazynu „FourFourTwo”.

Źródło: fourfourtwo.com.

Fabiański nie jest już młodym bramkarzem, ponieważ skończył 30 lat. Wydaje się, że stracił jednak sporo czasu siedząc na ławce Arsenalu, choć z drugiej strony cały czas uczył się i starał się wykorzystać ten czas najlepiej. Po wywalczeniu Pucharu Anglii w 2014 r. wiedział, że dla kontynuowania poważnej kariery musi zmienić klub. Arsen Wenger namawiał go na pozostanie, ale „Fabian” był niesamowicie przekonany co do słuszności swojej decyzji, jak również wyboru klubu. Swansea wydawało się peryferiami zawodowego futbolu w Anglii, ale Fabiański w wielu wywiadach podkreślał, że wie co roni i że przemyślał swoją decyzję.

11_Europy_2014-2015_według_WhoScored

Jedenastka sezonu 2014/2015 w Europie według serwisu „WhoScored.com”

Źródło: sport.tvn24.pl.

Na solidne wyróżnienia zasłużyło też kilku innych Polaków. Świetnie jesienią prezentował się Arkadiusz Milik i nawet przez chwilę wydawało się, że nominowany do nagrody „Golden Boy” może walczyć o koronę króla strzelców Eredivisie. Wiosna była jednak znacznie gorsza, a napastnik reprezentacji Polski miał poważne problemy z ustabilizowaniem formy. Na dobrą sprawę błysnął tylko w dwumeczu 1/16 finału Ligi Europy z Legią. Nie mniej z Ajaxem wywalczył wicemistrzostwo, a sam z przyzwoitym wynikiem 21 ligowych meczów i 11 goli. Przemysław Tytoń z rezerw PSV Eindhoven wskoczył do bramki Elche FC, gdzie rozegrał 32 mecze. Wpuścił sporo goli, ale pokazał swój kunszt bramkarski. Elche nie było stać na wykupienie polskiego bramkarza, ale aż dziw bierze, że nie znaleźli się na niego chętni w Hiszpanii. Ostatecznie został zakupiony przez VfB Stuttgart. Marcin Wasilewski, pomimo początkowego siedzenia na trybunach i ławce rezerwowych Leicester City rozegrał 25 meczów i strzelił gola! To był pierwsza bramka polskiego piłkarza w Premier League od 23 lat!

Z dobrej strony pokazało się także dwóch reprezentantów Polski, grających w Bundeslidze. Eugen Polanski zakończył sezon z TSG 1899 Hoffenheim na wysokiej 8. pozycji z bardzo dobrym dorobkiem indywidualnym: 30 meczów – 5 goli, a wliczając rozgrywki Pucharu Niemiec 33 mecze – 6 goli. To był rekordowy sezon pod względem ligowych goli Polanskiego. Drugim Polakiem, który świetnie zaprezentował się w Bundeslidze był Paweł Olkowski. Zagrał w 27 ligowych meczach 1. FC Koln (12. miejsce) i zdobył 2 gole, będąc nawet wybieranym do „jedenastki” kolejki „Kickera”. Jak na debiutancki sezon, to naprawdę bardzo dobre wyniki. We francuskiej Ligue1 kilkukrotnie błysnął Kamil Grosicki (Stade Rennais, 19 meczów), ale tego piłkarza stać na znacznie więcej.

Lewandowski, Glik, Krychowiak i Fabiański sprawili, że „polski piłkarz” to marka, o której zaczynają mówić w czołowych ligach Europy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc czekamy na więcej!

 

*** Dane statystyczne, jeśli chodzi o rozgrywki ligowe za 90minut.pl.

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, laczynaspilka.pl, fourfourtwo.com, sport.tvn24.pl. M. Dobosz, Zaskakujący sezon polskich gwiazd, „Tempo. Magazyn Przeglądu Sportowego” Nr 14 (25) – bezpłatny dodatek do „Przeglądu Sportowego” z dnia 29 maja 2015 r., s. 16-17.

niedziela, 20 marca 2016
Po finale Ligi Europy 2015 rozegranym w Warszawie

Warszawski finał dostarczył wielu emocji na boisku i pod względem atrakcyjności był jednym z najlepszych w ostatnich latach. Co więcej udział w tym widowisku wziął polski piłkarz. Grzegorz Krychowiak zagrał znakomity mecz, został dziesiątym piłkarzem, który sięgnął po europejski puchar i trzecim, który strzelił gola w finale.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0674)

Finał był historyczny, bo po raz pierwszy zwycięzca Ligi Europy uzyskał prawo gry w Lidze Mistrzów w następnym sezonie. FC Sevilla jako pierwszy klub w historii wygrała Ligę Europy dwukrotnie z rzędu. Poza tym, jest pierwszym klubem, który wygrał Puchar UEFA/Ligę Europy cztery razy. Trzy triumfy mają na swoim koncie Inter Mediolan, Juventus Turyn i FC Liverpool. Od zastąpienia Pucharu UEFA, Ligą Europy kluby hiszpańskie triumfowały w latach parzystych – Atletico Madryt (2010 i 2012) oraz Sevilla (2014), która warszawskim triumfem przełamała dotychczasową serię. „Następny sezon w pierwszej piątce klubowego rankingu UEFA zaczną trzy zespoły z Hiszpanii, w dwudziestce będzie ich pięć. W ostatnich czterech sezonach reprezentanci La Liga aż 14 razy docierali do półfinałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy (Niemcy wybiegali w tym czasie pięć półfinałów, a Anglicy - trzy).” (cyt. za: sport.pl). Co ciekawe, FC Sevilla dołączyła do Legii Warszawa, czyli klubu, który rozegrał najwięcej meczów na Stadionie Narodowym, czyli dwa.

Grzegorz Krychowiak jest piątym Polakiem po Andrzeju Buncolu, Tomaszu Rząsie, Euzebiuszu Smolarki i Mariuszu Lewandowskim, który sięgnął po Puchar UEFA/Ligi Europy. „(…) skończył LE jako trzeci w klasyfikacji odbiorów (liczymy tylko piłkarzy, którzy zagrali przynajmniej siedem spotkań). Polaka (3,75 odbiorów na mecz) wyprzedzili tylko Scott Brown z Celtiku (4,86) i Gabriel Paulista z Villarreal (5). Wśród najczęściej blokujących strzały rywali był czwarty (1,17 na mecz).” (cyt. za: sport.pl). Nic więc dziwnego, że po meczu pojawiły się informacje o zainteresowaniu Polakiem ze strony Atletico Madryt, PSG, Arsenalu i Manchesteru United!

Swój wielki dzień w Warszawie miał także Daniel Carrico z Sevilli, który rozegrał 48 meczów w Lidze Europy i jest rekordzistą pod względem liczby występów w tych rozgrywkach. 26-letni obrońca wcześniej reprezentował Sporting Lizbona.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0682)

Mecz był pokazywany w ponad 100 krajach, a bilety kupili kibice z 91 krajów, co jest rekordem Ligi Europy. Wśród  gości specjalnych pojawili się m.in. Alex Ferguson, czy Vincente Del Bosque. Mecz był historyczny także dla Polski, bowiem po raz pierwszy finał europejskiego pucharu został rozegrany w naszym kraju. Zbigniew Boniek mówił przed meczem, że trudno było przekonać Platiniego, aby Polska organizowała kolejne (po UEFA Euro 2012) duże piłkarskie wydarzenie. Organizacja meczu była bez zarzutu. Narzekać można tylko na przenikliwe zimno, ale to akurat było niezależne od organizatorów. Obawy mogła budzić murawa, która podczas finału Pucharu Polski była po prostu fatalna i nie spełniała wymogów UEFA. Została jednak sprowadzona z Niemiec i nikt nie mógł narzekać.

Finał Ligi Europy 2015 został zorganizowany bardzo dobrze. „Polska kolejny raz pokazała, że może gościć największe wydarzenia piłkarskie. Teraz przyjdzie nam czekać dwa lata na kolejną ważną imprezę w naszym kraju – finały Młodzieżowych Mistrzostw Europy.” (cyt. za: „Przegląd Sportowy”).

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0686)

W mediach pojawiło się (i słusznie!) wiele pochwał z powodu organizacji. O odpowiedni PR zadbał także operator Stadionu Narodowego, który na stronie obiektu poinformował o wielu pozytywnych komentarzach odnoście organizacji meczu i najwyższych ocenach przyznanych przez UEFA. Poza tym, pojawiły się informacje o tym, że Narodowy, mimo za małej pojemności, może być miejscem rozegrania finału Ligi Mistrzów! Czy to prawda, czy świadomie puszczona plotka trudno powiedzieć, ale najważniejsze, że Polska/Warszawa/Stadion Narodowy (po raz kolejny) sprawdziły się! Portal sport.pl podkreślił, że: „Stadion Narodowy jako gospodarz wielkich sportowych wydarzeń sprawdza się perfekcyjnie.”.

 

Źródła: własne, sport.pl, uefa.com, stadionnarodowy.org.pl. „Przegląd Sportowy” z dnia 27 maja 2015 r., s. 2. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 maja 2015 r., s. 2 i 3.

sobota, 19 marca 2016
Sevilla po raz drugi wygrała Ligę Europy!

W środę 27 maja 2015 r. po niezwykle ciekawym i emocjonującym meczu FC Sevilla pokonała Dnipro Dniepropietrowsk 3:2 (2:2) i wygrała rozgrywki Ligi Europy. Mecz finałowy rezegrano na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Obie drużyny wystąpiły w najsilniejszych składach. Zaskoczeniem w pierwszej jedenastce Dnipro mogła być obecność Nikoli Kalnicia kosztem Jewhena Sełezniowa. W Sevilli zaskoczeń nie było, choć dziennikarze zastanawiali się przed meczem, czy od pierwszej minuty nie wystąpi Coke kosztem Aleixa Vidala. Tak się jednak nie stało.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0687)

Od początku meczu inicjatywę przejęli obrońcy trofeum. „(…) w szóstej minucie świetnie podał Vidal w pole karne do Reyesa, ten upadł po starciu z rywalem, ale sędzia faulu się nie dopatrzył. Dnipro odpowiedziało kontrą. Zabójczą.” (cyt. za: sport.pl). Po zagranej piłki z własnej połowy Kalinić zagrał piłkę głową do Matheusa, który uciekł Benoit’owi Tremoulinasowi, a następnie dośrodkował w pole karne. Daniel Carrico próbował przeciąć głową dośrodkowanie, ale wyskoczył za wcześniej i Kalinić pewnym strzałem głową pokonał Rico!

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0710)

Sevilla otrząsnęła się po tym ciosie i ruszyła do odrabiania strat. „Dobre okazje mieli Vitolo oraz Jose Antonio Reyes, ale żadnemu nie udało się doprowadzić do remisu.” (cyt. za: sport.tvp.pl). W 24. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Grzegorz Krychowiak uderzył piłkę głową, ale jego strzał z trudem odbił Denys Bojko. Cztery minuty później Krychowiak dopiął jednak swego i strzelił wyrównująca bramkę. Rzut rożny krótko rozegrali Ever Banega i Jose Antonio Reyes, a po dośrodkowaniu w pole karne, Bacca zgrał piłkę do Krychowiaka, który mimo, że przeszkadzał mu Leo Matos, oddał strzał z kilku metrów i pokonał Bojkę. Krychowiak strzelił niezwykle ważną bramkę, bo „uspokoiła drużynę i skróciła drogę do obrony tytułu.” (cyt. za: sport.pl). Dla Krychowiaka był to czwarty gol w sezonie, drugi w Lidze Europy i pierwszy od trzydziestu lat gol Polaka w meczu o europejskie trofeum.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0712)

Po upływie kolejnych trzech minut Sevilla już prowadziła. Reyes zagrał znakomitą prostopadłą piłkę do Bacci, który uciekł Douglasowi, na pełnej szybkości minął ukraińskiego bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. „Sevilla odwróciła losy wyniku... i przestała atakować. Ukraińcy natomiast odzyskali właściwy rytm i mogli wyrównać już w 37. minucie, gdy Sergio Rico w sobie tylko znany sposób obronił soczyste uderzenie Jewhena Konoplianki sprzed pola karnego. W tej akcji golkiper hiszpańskiego zespołu zachował się fenomenalnie (…)” (cyt. za: sportowefakty.pl). Siedem minut później był jednak bezradny wobec strzału Rusłana Rotania z rzutu wolnego z osiemnastu metrów. „Uderzył nad murem, a źle ustawiony Rico nie miał szans sięgnąć piłki.” (cyt. za: sport.pl). Dla Rotania, podobnie jak i dla Artema Fedeckyja to mógł być kolejny piękny wieczór na Stadionie Narodowym, bowiem obaj grali tutaj w marcu 2013 r. w meczu eliminacji mundialu w Brazylii, gdy Ukraina pokonała Polskę 3:1.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0717)

Piłka po strzale Rotania zmierza do bramki Rico.

Pierwsza połowa była prowadzona w znakomitym tempie, a cztery gole przez czterdzieści pięć minut musiały przywoływać skojarzenia z pamiętnym finałem Pucharu UEFA w 2001 r., gdy FC Liverpool pokonał Deportivo Alaves 5:4. „W przerwie obaj trenerzy najwyraźniej wpajali swoim piłkarzom, że muszą więcej myśleć o dyscyplinie taktycznej - od początku drugiej połowy obserwowaliśmy już bardziej zachowawczy futbol. Dnipro bardzo głęboko się cofnęło, licząc w zasadzie wyłącznie na kontrataki. Sevilla z kolei przejęła wyraźną inicjatywę, ale długo nie mogła przedostać się pod pole karne Ukraińców.” (cyt. za: eurosport.onet.pl). Postęp w grze Sevilli polegał przede wszystkim na tym, że szybciej rozbijali próby Ukraińców i nie pozwalali im rozwinąć skrzydeł.

W 64. minucie bliski szczęścia był jednak Stephane M'Bia, który po rzucie rożnym doszedł do piłki na 6. metrze, ale główkował nad poprzeczką. Chwilę później Krychowiak mógł skompletować dublet, lecz jego mocny strzał w zamieszaniu został zablokowany przez obrońców.” (cyt. za: sportowefakty.pl). Dziewięć minut później piłkarze obu drużyn walczyli o piłkę na dwudziestym metrze. Jaba Kankava instynktownie podbił piłkę, a Vitolo natychmiast zagrał ją do wbiegającego w pole karne Bacci. Kolumbijczyk pewnym strzałem pokonał Bojkę i ponownie dał Sevilli prowadzenie. „Dnipro na tego gola już nie potrafiło odpowiedzieć, za to Bacca mógł mieć na koncie nawet hat-trick, gdyby w 79. minucie Bojko nie zatrzymał instynktowną interwencją jego uderzenia głową.” (cyt. za: sportowefakty.pl). „Ukraińcy mieli co prawda dużo czasu, by jeszcze doprowadzić do dogrywki, jednak zabrakło im już sił oraz nieco szczęścia.” (cyt. za: sport.tvp.pl).

W 87. minucie powiało grozą. Brazylijczyk Matheus osunął się na murawę. Wyglądało jakby zasłabł, a koledzy z drużyny natychmiast prosili o pomoc lekarzy. Piłkarz nie wrócił już na boisko, a że trener Markiewicz wykorzystał limit zmian, to Dnipro kończyło mecz w dziesiątkę. Sport.pl informował, że zasłabnięcie Matheusa było następstwem zderzenia głowami z Tremoulinasem, do którego doszło chwilę wcześniej, a Brazylijczyk doznał złamania nosa. Eurosport.onet.pl informował, że Matheus „mógł doznać wstrząśnienia mózgu”. Sportowefakty.pl donosiły, że „nic poważnego mu się nie stało”.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0747)

Matheus leży na boisku.

Do końca meczu nic się nie zmieniło i Sevilla w zimnej Warszawie sięgnęła całkowicie zasłużenie po puchar Ligi Europy.

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0794)

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0797)

2015.05.27_Dnipro_-_Sevilla_(0806)

Analiza

Cóż to był za mecz! Dynamiczny, prowadzony w wysokim tempie, na naprawdę niezłym poziomie. Bez kalkulacji, bez asekuracji. To był futbol na tak.” (cyt. za: weszlo.com). „Dnipro, szalenie groźne z kontry, nie wytrzymało na dłuższą metę chorego tempa narzuconego przez Sevillę i kontrolowanego przez Krychowiaka. Potwierdziły się słowa prezesa Castro: – Dnipro pełne entuzjazmu? Entuzjazmu Sevilli nikt nie pobije.” (cyt. za: weszlo.com). Warszawski finał był połączeniem pięknej gry i walki, czego dowodem może być aż osiem żółtych kartek, które przyznał sędzia spotkania – Anglik Martin Atkinson, który prowadził m.in. półfinał Juventus – Real w Turynie (2:1).

Portal sport.pl jako głównych bohaterów meczu wskazał rozgrywających obu klubów, czyli Rusłana Rotania i Evera Benagę. „Banega miał cztery kluczowe podania, ale kończył mecz bez asysty i z jednym strzałem. Rotań strzelił gola, ale zagrań "otwierających" naliczono mu ledwie trzy. Jednak oni pokazali, że grając na "dziesiątce", nie trzeba trzymać się napastnika, nie trzeba dreptać między defensywnymi pomocnikami rywala, ale od razu, od obrony przejmować dowodzenie nad grą zespołu (…) Kluczem do zwycięstwa była wymienność w strefie między liniami obrony i pomocy obydwu drużyn. Zwłaszcza dla piłkarzy Dnipro było to spore wyzwanie, ponieważ mieli naprzeciw siebie Mbię i Krychowiaka. A jednak inteligencja 33-letniego Rotania pozwoliła (zwłaszcza przed przerwą) na przenoszenie akcji bliżej bramki Sevilli. Fedorczyk wchodził na pozycję kapitana zespołu, co dawało rozgrywającemu więcej miejsca, swobody. Z kolei w Sevilli to Banega schodził bardzo blisko defensywnych pomocników, niemal zabierał piłkę spod nóg Krychowiakowi czy Mbii i przyspieszał ataki. Wtedy do środka mogli schodzić i Reyes, i Vitolo - najbardziej było to widoczne przy akcji na 2:1, ale też przy trzecim golu dla Hiszpanów, gdy ten drugi skrzydłowy prostopadle podał do napastnika.” (cyt. za: sport.pl).

KRYCHOWIAK!

Z polskiego punktu widzenia Krychowiak musiał być kluczowym graczem tego meczu. Sport.pl ocenił występ Krychowiaka jednoznacznie: „Był w finale taki jak przez cały sezon: niezastąpiony”, a weszlo.com wskazało Polaka jako jednego z trzech najważniejszych aktorów warszawskiego finału, dodając – „Spotkanie to było kropką na „i”, wisienką na torcie, w zasadzie idealnym podsumowaniem sezonu w wykonaniu Krychowiaka (…)Dziś El Polaco del Sevilla to lider i mentalny kapitan jednej z najatrakcyjniej grających drużyn na świecie.” (cyt. za: weszlo.com). W warszawskim finale wypełnił trzy zadania, które przed nim stoją w każdym meczu, czyli (1) walczenie o piłkę przed obrońcami i wspieranie stoperów, (2) łatanie dziur po wyjściach bocznych defensorów i (3) wchodzenie w pole karne przy stałych fragmentach. „Cały czas był pod grą. 73 kontakty z piłką! Więcej w dzisiejszym meczu miał ich tylko Ever Banega (94). Celność podań na poziomie 82%. Nieźle. Do tego odbiory, przechwyty, wygrane pojedynki. Wszystko na swoim, czyli bardzo wysokim poziomie.” (cyt. za: weszlo.com).

 

27 maja 2015, godz. 20:45 – Warszawa, Stadion Narodowy

Finał Ligi Europy 2014/2015

Dnipro Dniepropietrowsk – Sevilla FC 2:3 (2:2)

Bramki: Kalinić (7 min.) i Rotan (44 min.) – Grzegorz Krychowiak (28 min.), Carlos Bacca (31 min. i 73 min.).

Dnipro: 71. Denys Boyko, 12. Leo Matos, 14. Evgeniy Cheberyachko, 23. Douglas, 44. Artem Fedeckyj – 25. Valeriy Fedorchuk (68. min., 19. Roman Bezus), 7. Jaba Kankava (85. min., 28. Jewhen Shakhov), 10. Jewhen Konoplianka, 29. Rusłan Rotan, 99. Matheus Nascimento – 9. Nikola Kalinić (78. min., 11. Jewhen Sełezniow).

Rezerwowi: 16. Jan Lastuvka – 2. Alexandru Vlad, 24. Walerij Łuczkiewicz, 20. Bruno Gama.

Trener: Miron Markiewicz.

Sevilla: 29. Sergio Rico – 2. Benoit Tremoulinas, 15. Timothee Kolodziejczak, 6. Daniel Carrico, 22. Aleix Vidal – 4. Grzegorz Krychowiak, 25. Stephane Mbia, 20. Victor Vitolo, 19. Ever Banega, 10. Jose Antonio Reyes (58. min., 23. Coke) – 9. Carlos Bacca (82. min., 7. Kevin Gameiro).

Rezerwowi: 13. Beto – 3. Fernando Navarro, 5. Diogo Figueiras, 17. Denis Suarez.

Trener: Unai Emery.

Żółte kartki: Kankava (17 min.), Kalinić (45 min.), Bezus (70 min.), Rotan (75 min.), Matos (83 min.) – Krychowiak (45 min.), Carrico (62 min.), Bacca (74 min.).

sędziowali: Martin Atkinson jako główny, Michael Mullarkey i Stephen Child jako liniowi, Anthony Taylor i Andre Marriner (wszyscy Anglia) jako sędziowie dodatkowi oraz Pavel Královec (Czechy) jako sędziowie liniowi.

widzów: 45 000 (według 90minut.pl), 54 000 (według „Przeglądu Sportowego”).

 

Źródła: własne, 90minut.pl, sport.pl, pzpn.pl, weszlo.com, sport.tvp.pl, sportowefakty.pl, eurofutbol.pl, eurosport.onet.pl, uefa.com. Final 2015 Warsaw – Official Programme, UEFA 2015. „Przegląd Sportowy” z dnia 28 maja 2015 r., s. 2-3.

czwartek, 31 grudnia 2015
FC Sevilla – aktualizacja

W finale Ligi Europy 2015 zmierzyły się drużyny Sevilli FC i Dnipro Dniepropietrowsk. Sevilla była już szczegółowo opisywana przez meczem sparingowym z Legią Warszawa na Stadionie Narodowym (tutaj). Mecz odbył się w dniu 17 kwietnia 2012 r. i stanowił jeden z elementów sprawdzania jego funkcjonalności i przygotowania do organizacji meczów podczas UEFA Euro 2012. W związku z tym należy odpowiedzieć sobie na pytania co od tamtej pory wydarzyło się w andaluzyjskim klubie i co się zmieniło?

W ciągu trzech lat istotne zmiany nastąpiły zarówno w kadrze klubu, jak i w sztabie szkoleniowym. Największą zmianą jest jednak wywalczenie przez Sevillistas jednego trofeum – Pucharu Ligi Europy w sezonie 2013/2014. Z polskiego punktu widzenia istotne jest dołączenie do drużyny pierwszego w historii Polaka – Grzegorza Krychowiaka. Ale może wszystko po kolei…

Sezon po sezonie od 2012 r.

W sezonie 2011/2012 Sevilla zakończyła rozgrywki Primera Division na 9. miejscu (50 punktów, 13 zwycięstw, 11 remisów, 14 porażek). Z Pucharu Króla odpadła jeszcze przed meczem z Legią, bowiem już w styczniu w 1/8 finału wyeliminowała ją Valencia (0:1, 2:1). Tym samym Los Rojiblancos nie zakwalifikowali się do rozgrywek europejskich. Klub opuścił Fredric Kanoute (Beijing Guo’an).

W sezonie 2012/2013 Sevilla ponownie zajęła w lidze 9. miejsce z takim samym dorobkiem punktowym, jak rok wcześniej (50 punktów, 14-8-16). Najlepszym strzelcem był Alvaro Negredo (25 goli). W Pucharze Króla, klub odpadł dopiero w półfinale po meczach z Atletico Madryt. Latem 2013 r. doszło do poważnych zmian w kadrze klubu. Odeszło kilku zawodników, którzy mieli znaczący wpływ na jego grę – Andres Palop (Bayer Leverkusen), Alvaro Negredo i Jesus Navas (obaj Manchester City), Emir Spahić (Anży Machaczkała – wypożyczenie, a później Bayer Leverkusen), Geoffrey Kondogbia (AS Monaco) i Gary Medel (Cardiff City). W ich miejsce sprowadzono głównie młodych i niedoświadczonych piłkarzy, jak Kevin Gameiro (PSG), Vincent Iborra (Levante), Raul Rusescu (Steaua Bukareszt), Carlos Bacca (Club Brugge) i wypożyczono Marko Marina (Chelsea, a wcześniej Werder Brema, Borussia M’Gladbach) i Denisa Czeryszewa (Real Madryt). Wcześniej w klubie pojawił się bramkarz Beto (SC Braga) i skrzydłowy Vitolo (Las Palmas). Od początku roku nowym trenerem, który zastąpił „Michela” ,został Unai Emery, który poprzednio pracował w Spartaku Moskwa i to on ściągnął z rosyjskiego klubu argentyńskiego rozgrywającego Nicolasa Pareję. Wracając do Emery’ego to karierę trenerską zaczynał w Lorca Deportiva CF, później prowadził UD Almerię, z którą awansował do Primera Division i zajął 8. miejsce w kolejnym sezonie. Następnie już bez sukcesów pracował w Valencii i wspomnianym już Spartaku Moskwa.

Niespodziewanie w sezonie 2013/2014 przebudowana Sevilla osiągnęła największy sukces w ostatnich latach, czyli zwyciężyła w rozgrywkach Ligi Europy. Sevilla wyeliminowała w rundach kwalifikacyjnych Mladost Podgorica (3:0, 6:1) i Śląsk Wrocław (4:1, 5:0). Następnie zajęła 1. miejsce w grupie „H” dystansując Estoril (1:1, 2:1), Freiburg (2:0, 2:0) i Slovana Liberec (1:1, 1:1). W fazie pucharowej Sevilla wyeliminowała Maribor (2:1, 2:2), Real Betis Sewilla (0:2, 2:0 k. 4:3), FC Porto (4:1, 0:1), Valencię (2:0, 1:3). W finale pokonała w Turynie – Benficę Lizbona 0:0 k. 4:2.

FC_Sevilla_-_zwycięzca_Ligi_Europy_2014

FC Sevilla – zwycięzca Ligi Europy 2014.

Źródło: uefa.com.

W lidze Sevilla zajęła 5. miejsce (63 pkt, 18-9-11) ustępując miejsca tylko Realowi Madryt, Barcelonie, Atletico Madryt i Athletic Bilbao. Najlepszy strzelec Gameiro zaliczył 15 trafień, ale tylko o jedno gorszy był Bacca. W Pucharze Króla Sevillistas odpadli już w 1/16 finału z Racingiem Santander (1:0, 0:2).

Przed sezonem 2014/2015 do Sevilli dołączyli m.in. Grzegorz Krychowiak (Stade Reims, 5,5 mln euro) i Argentyńczyk Ever Banega (Newell’s Old Boys, a wcześniej Atletico Madryt, Valencia), przed którymi stanęło trudne zadanie zastąpienia w środku pola Ivana Rakitica, który za 18 mln euro odszedł do Barcelony. Poza tym klub wzmocnił francuski obrońca z polskimi korzeniami Timothee Kolodziejczak (Nice). W meczu o Superpuchar Europy Sevilla przegrała w Cardiff z Realem Madryt 0:2. W Pucharze Króla odpadła w ćwierćfinale po meczach z Espanyolem Barcelona (1:3, 1:0), ale w pozostałych rozgrywkach spisała się znakomicie. W Primiera Division znowu zakończyła rozgrywki na 5. miejscu (23-7-8), tym razem za Realem Madryt, Barceloną, Atletico Madryt i Valencią, ale trudno nie zauważyć, że dorobek 76 punktów był o 13 większy niż w poprzednim sezonie i o 50% większy niż w dwóch poprzednich sezonach! Najlepszym ligowym strzelcem Sevilli był Bacca z dwudziestoma golami. Poza tym, Sevilla awansowała do finału Ligi Europy. Tym razem rozgrywki rozpoczęła od fazy grupowej, w której ustąpiła miejsca Feyenoordowi Rotterdam (2:0, 0:2), ale wyprzedziła HNK Rijekę (1:0, 2:2) i Standard Liege (3:1, 0:0). Następnie w drodze do warszawskiego finały wyeliminowała kolejno – Borussię Moenchengladbach (1:0, 3:2), Villareal (2:1, 3:1), Zenit Sankt Petersburg (2:1, 2:2) i Fiorentinę (3:0, 2:0).

Krychowiak_na_tle_autokaru_Sevilli

Grzegorz Krychowiak na tle klubowego autobusu.

Źródło: igol.pl.

Inne sukcesy

Warto jeszcze wspomnieć o hołdzie składanym Alberto Puercie, czyli piłkarzowi Sevilli, który poniósł tragiczną śmierć. W kolejnych edycjach Trofeo Antonio Puerta, Sevilla zwyciężała pokonując Deportivo La Coruna (2012, 2:0), UD Almerię (2013, 1:1 k. 4:2) i Cordobę CF (2014, 2:0). W 2015 r. meczu o to trofeum nie rozegrano.

W rankingu Międzynarodowej Federacji Historyków i Statystyków Futbolu – IFFHS (International Federation of Football History & Statistics) Sevilla zajęła 17. (2013 r.) i 20. (2014 r.) miejsce, ale w 2015 r. należy spodziewać się awansu do pierwszej „dziesiątki”.

 

Zmiany, zmiany…

Prezes klubu pozostaje ten sam, niezmiennie od 27 maja 2003 r., czyli Jose Maria del Nido. Miejsce rozgrywania meczów także bez zmian, czyli Ramón Sánchez Pizjuán Stadium. Zmiany dotyczyły natomiast strojów. To, że się zmieniły to wręcz normalne, ale zmienił się także reklamodawca na koszulkach. W 2012 r. był to inter wetten.es, a od 2013 r. jest nim Visit Malaysia. Zmienił się także dostarczyciel sprzętu. W 2012 r. było Umbro, od 2013 r. Warrior, a od 2015 r. New Balance.

Polski wątek

O Krychowiaku i Kolodziejczaku była mowa już wcześniej, natomiast trudno było przeoczyć hiszpańską ekspansję w Piaście Gliwice. To właśnie w tym klubie cztery mecze ligowe rozegrał Alvaro Jurado, który w CV ma jeden oficjalny występ w barwach Sevilli wiosną 2002 r. Barwy Piasta reprezentowali także Fernando Cuerda Pena i Ruben Jurado, którzy grali tylko drużynie “B” Sevilli.

Podsumowanie

Sevilla na dobre zadomowiła się w czołówce, powiedzmy w czołowej “piątce” hiszpańskiego futbolu. Wprawdzie Real, Barcelona i ostatnio chyba także Atletico Madryt wydają się poza zasiegiem Los Rojiblancos, to jednak stać ich chwilami na równorzędną walkę. Ważne, że Sevilla wykorzystuje inne rozgrywki (Puchar UEFA / Ligę Europy) do osiągania sukcesów, choć z drugiej strony brak krajowego trofeum od pięciu lat, czy miejsca na ligowym podium od sześciu lat mogą martwić.

 

Źródła: własne, pl.wikipedia.org, en.wikipedia.org, 90minut.pl, sevilla.abc.es, transfermarkt.pl, iffhs.de, iffhs.com, uefa.com, igol.pl.

środa, 30 grudnia 2015
Warszawa – miasto gospodarz finału Ligi Europy 2015

Przed pierwszym, historycznym finałem europejskiego pucharu w Polsce, miasto gospodarz, czyli Warszawa zupełnie nie wykazywała, że dostąpiła takiego zaszczytu.

Historyczny finał

W tej części Europy do tej pory rozegrano tylko trzy finały. W 1999 r. finał Puchar UEFA (AC Parma – Olympique Marsylia 3:0), a w 2008 r. finał Ligi Mistrzów (Manchester United – Chelsea 1:1 k. 6:5) rozegrane zostały na moskiewskich Łużnikach. Kolejny finał, tym razem Ligi Europy został rozegrany w 2012 r. na Stadionul Național w Bukareszcie (Atletico Madryt – Athletic Bilbao 3:0). Jedynym polskim miastem, które wcześniej starało się o organizację finału nie była Warszawa, tylko Poznań. Finał Ligi Europy w 2011 r. rozegrany został jednak w Dublinie. Warszawa doczekała się naprawdę dużego wyróżnienia, zwłaszcza, że trzy lata wcześniej Stadion Narodowy gościł UEFA Euro 2012. Poza tym, po raz pierwszy w historii zwycięzca Ligi Europy uzyska promocję do Ligi Mistrzów w następnym sezonie.

Warsaw_Final_2015

Źródło: uefa.com.

Stadion Dziesięciolecia nieprzyjazny klubom…

Inna sprawa, że Stadion Narodowy, podobnie zresztą, jak i jego poprzednik zbyt często nie goszczą drużyn klubowych. Na Narodowym do tej pory rozegrano dwa finały Pucharu Polski (2014, 2015) i dwa mecze towarzyskie (Legia – FC Sevilla, Real Madryt – Fiorentina). Próba organizacji Superpucharu Polski w 2011 r. (Legia – Wisła Kraków) okazała się nieudana, ale to nic nowego. Podobnie było w 1980 r. na Stadionie Dziesięciolecia (Legia – Szombierki Bytom). Na wybudowanym w 1955 r. obiekcie swoje mecze ligowe i pucharowe rozgrywała Gwardia Warszawa, zaś Legia gościła znacznie rzadziej. Jako gospodarz spotkała się z brazylijskim Atletico Portugeza Rio de Janeiro (1956, 2:1, sparing), Tottenhamem Hotspur (1966, 2:0, jubileusz 50-lecia) i AC Milanem (1972, 1:1, 1/8 finału Pucharu Zdobywców Pucharów).

Stadion Dziesięciolecia paradoksalnie nie był miejscem rozgrywania ważnych meczów piłkarskich. Gościły tutaj tylko dwa finały Pucharu Polski – w 1956 (Legia – Górnik Zabrze 3:0) i 1964 r. (Legia – Polonia Bytom 2:1 po dogrywce), „zresztą reprezentacja Polski również dość rzadko na nim gościła, w sumie tylko 25 razy przez ponad 30 lat” (cyt. za: legia.net). Dla porównania na stadionie Legii reprezentacja gościła aż 72 razy (najwięcej spośród wszystkich polskich stadionów).

Błędy, oszczędności

Dość już historii! W Warszawie, podobnie jak i w innych polskich miastach, organizujących duże imprezy sportowe, „nie czuło” się tej imprezy. Tradycyjnie już wydatki na promocję (niestety) zostały ograniczone. Tablice informujące o finale, umieszczone na latarniach w okolicach Stadionu Narodowego i wzdłuż głównych ulic Warszawy, to zdecydowanie za mało. Mecz finałowy był po prostu za słabo rozreklamowany, ale może dlatego, że podobnie, jak podczas finału Pucharu Polski – ci, którzy mieli kupić bilety – zrobili to, więc może miasto-organizator wyszło z założenia, że może zaoszczędzić?

W Warszawie przez miesiąc był Puchar Ligi Europy i był prezentowany podczas różnych imprez, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że trudno było dotrzeć do informacji o dostępności Pucharu. Z drugiej strony ulotki o komunikacji miejskiej w dniu finału były łatwo dostępne.

W mieście nie było typowej strefy kibica, a strefa na Placu Zamkowym była za mała, ograniczona do niewielu atrakcji dla kibiców. Gadżety w fan-shopie były drogie, ale akurat to jest normą w przypadku oficjalnych pamiątek piłkarskich. W końcu dzięki nim kibic ma poczuć się wyjątkowy.

Kibice przed meczem

Bilety na mecz finałowy zakupili kibice z 91 państw, co jest rekordem finału Ligi Europy. Przed meczem w mieście kibice Sevilli byli znacznie bardziej widoczni, bo było ich więcej. Inna sprawa, że czerwono-białe barwy bardziej rzucają się w oczy niż niebiesko-białe.

Organizatorzy wyznaczyli ulicę Francuską na miejsce spotkania kibiców Sevilli (tzw. „meeting point”), na co później narzekali mieszkańcy. Ulica została wyłączona z ruchu, a kilka tysięcy kibiców z Hiszpanii zaśmieciło ją. Ukraińcy spotykali się na Podzamczu, ale znaczna część z nich docierała bezpośrednio na Stadion Narodowy. W ich przypadku należy mówić przede wszystkim, że są Ukraińcami, a nie kibicami Dnipro, ponieważ zdecydowana większość z nich prędzej miała barwy ukraińskie niż barwy Dnipro! Nie ma się jednak czemu dziwić. Trudna sytuacja na wschodniej Ukrainie, a właściwie wojna z prorosyjskimi separatystami, wobec braku wsparcia Świata Zachodniego, powoduje, że Ukraińcy korzystają z każdej okazji do manifestowania swojej narodowości i niepodległości. Nic więc dziwnego, że sport.ua pisał: „Sukces na Stadionie Narodowym w Warszawie potrzebny jest dziś nie tylko Dniprowi, ale całej Ukrainie” (cyt. za: sport.pl).

Kibice byli do siebie raczej pozytywnie nastawieni. Rozmawiali ze sobą, wymieniali się pamiątkami, częstowali alkoholem. Raczej takie sceny były widoczne niż opisywane przez media bójki, ale one były dziełem kibiców Śląska Wrocław wobec Sevilli. Poza tym było spokojnie.

Niestety, Warszawa nie wykorzystała okazji do większej promocji miasta. W Polsce cały czas wydaje się organizatorom, że impreza kończy się w hali, na stadionie, a wszystko, co dzieje się dookoła nie jest ważne. Po części atmosferę warszawskiego finału popsuła pogoda. W dniu meczu było wietrznie, zimno, przenikliwie zimno, jak na koniec maja.

 

Źródło: własne, uefa.com, sport.pl, stadiony.net, eurosport.onet.pl, hppn.pl, pl.wikipedia.org, legia.net. Legia najlepsza jest… - Kolekcja klubów, tom 13, Katowice, Wydawnictwo GiA, 2013.

środa, 02 maja 2012
Kibice Legii pokazali mankamenty Stadionu Narodowego

Mecz Legii z FC Sevillą był dobrą okazją do przetestowania Stadionu Narodowego pod kątem udziału zorganizowanej grupy kibiców, bo takiej niewątpliwie nie stanowiła widownia na meczu Polska – Portugalia. Kibice Legii doskonale wywiązali się ze swojego zadania, bo pokazali, co jest jeszcze do poprawienia w kwestii bezpieczeństwa na głównej polskiej arenie.

 Kibice_Legii_na_meczu_z_Sevillą_(1)

Przede wszystkim używali tego, co w ostatnim czasie stało się ich znakiem firmowym, czyli petard hukowych. Oprócz petard odpalili kilka rac, no i używali wulgaryzmów, ale umówmy się, że to w europejskiej, czy światowej piłce po prostu funkcjonuje, choć ostatnio Komisja Ligi upodobała sobie karanie za „szczególne natężenie wulgaryzmów”. Co do wniesienia materiałów pirotechnicznych na obiekt, to należy zapytać gdzie była ochrona? Jak do tego doszło? Dlaczego obnażono system bezpieczeństwa najważniejszego polskiego obiektu sportowego? Daria Kuklińska, rzeczniczka NCS żenująco tłumaczyła, że „utrudnione jest dokonanie kontroli osób, które wnoszą race lub inne środki pirotechniczne małych wymiarów np. w bieliźnie” (cyt. za sport.pl).

 Kibice_Legii_na_meczu_z_Sevillą_(2)

Pod koniec przerwy między połowami, kibice Legii zasiadający w tzw. młynie (ok. 2 tys. osób) postanowili przenieść się z górnej trybuny znajdującej się za bramką gości na drugą stronę, aby ponownie deprymować bramkarza gości. Może to nie miało większego znaczenia, ale z drugiej strony było wyraźnym i widocznym sygnałem dla organizatora, że na stadionie rządzą kibice. Zdecydowana większość kibiców postanowiła bowiem przemieścić się między sektorami, czym potwierdzili obawy policji zgłaszane przed meczem o Superpuchar Polski odnośnie infrastruktury stadionu i braku oddzielenia sektorów. W trakcie tego kilkuminutowego przemarszu niektórzy kibice postanowili zasiać trochę strachu wśród tych, którzy wybrali się na mecz z dziećmi. Można się nie bać, gdy jeden z kibiców przechodzi przez połowę górnej trybuny podrzucając sobie kamień… rzucić, nie rzucić… Do żadnych incydentów nie doszło, ale trudno dziwić się złości i komentarzom niektórych widzów.

 Kibice_Legii_na_meczu_z_Sevillą_(3)

Grupy kibicowskie klubu wynegocjowały przystępną cenę bilety i w komunikacie opublikowanym na stronie legioniści.com podziękowały NCS „za organizację tego meczu i zaufanie, jakim obdarzono Kibiców Legii”. Przyznać trzeba, że ze swojego zadania wywiązali się z nawiązką wskazując, co na Stadionie Narodowym wymaga poprawki w zakresie infrastruktury i bezpieczeństwa.

 

Źródła: własne, sport.pl i legionisci.com.

wtorek, 01 maja 2012
Zdobywca pierwszego gola na Stadionie Narodowym

Autorem pierwszego gola, a właściwie pierwszych dwóch goli na Stadionie Narodowym został senegalski napastnik FC Sevilla -  Papa Babacar „Baba” Diawara. Piłkarz urodził się 24 lata temu w stolicy Senegalu - Dakarze. Prawdopodobnie, podobnie jak większość mieszkańców Afryki, oglądał uczestników morderczego rajdu Paryż-Dakar.

Baba_Diawara

Źródło: sevillafc.pl.

Diawara rozpoczął karierę w klubie ASC Jeanne d'Arc, skąd w wieku 19 lat przeniósł się do portugalskiego CS Maritimo. Początkowo grał w drugiej drużynie tego klubu, ale jeszcze w sezonie 2007/2008 zadebiutował w meczu z Estrelą Amadora (1:1). Przed sezonem 2008/2009 został na stałe przesunięty do kadry pierwszej drużyny CS Maritimo za co odwdzięczył się zdobyciem 10 goli w 25 meczach. Skuteczność senegalskiego napastnika spowodowała zainteresowanie ze strony Sportingu Lizbona i Heart of Midlothian. Maritimo ustaliło jednak zaporową cenę 2,75 mln euro, która udaremniła ewentualny transfer. W następnym sezonie (2009/2010) Diawara trochę zatracił skuteczność i zdobył 6 goli w 30 meczach, ale gry rok później zaliczył 11 trafień w 29 meczach od razu pojawiło się zainteresowanie ze strony Celticu Glasgow.

Baba_Diawara_na_Stadionie_Narodowym

Źródło: legia.com.

W obecnym sezonie Diawara zdobył dla Maritimo aż 10 goli w 15 meczach i stało się jasne, że transfer Senegalczyka stanie się faktem. Zimą zgłosiła się FC Sevilla i zapłaciła za niego 3 mln euro. W dniu 17 stycznia Diawara podpisał z Sevillą 4,5-letni kontrakt. Z uwagi na długość tej umowy można domyślać się, że władze Sevilli wiążą z tym napastnikiem spore nadzieje. Potwierdzeniem tego jest także klauzula w kontrakcie umożliwiająca wcześniejsze opuszczenie FC Sevilla, o ile suma odstępnego wyniesie 30 mln euro (!). Póki co Diawara dopiero uczy się gry w Primera Division. W barwach Los Rojiblancos zadebiutował 29 stycznia w przegranym na wyjeździe meczu z Malagą (1:2), ale w dalszym ciągu dostaje zdecydowanie za mało szans by udowodnić swoją przydatność w klubie z Andaluzji. Zagrał w dziewięciu ligowych meczach, w których zdobył zaledwie jednego gola. Na boisku pojawił się zaledwie na 287 minut, co daje mu średnią niespełna 32 minut i doskonale pokazuje jaką rolę Diawara pełni w klubie. Z drugiej jednak strony o miejsce w ataku rywalizuje z Álvaro Negredo (12 goli w lidze), Manu del Moralem (10), Frédéricem Kanouté (3), Luisem Alberto i Jose Antonio Reyesem… Ciekawe, czy mimo tych trudności niewątpliwy talent Diawary rozwinie się a napastnik zadebiutuje w kadrze Senegalu. Tego mu życzę.

 

Źródła: własne, en.wikipedia.org, sevillafc.es, sevillafc.pl, dailyrecord.co.uk, sport.stv.tv, marca.com, footballzz.com, igol.pl, foradejogo.net, goal.com, legia.com, eurofutbol.pl.

 
1 , 2
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi